Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Misyjna północ


     Mało kto pisze historię bieżącego dnia z myślą o tym, aby zachowało się wszystko dla potomnych. Tę potrzebę na ogół zaczynamy dostrzegać, kiedy pewpe szczegóły już się zacierają albo też po długim czasie, kiedy w ogóle trudno o źródła. Tak ginie często historia wielu narodów, kultur, a także historia poszczególnych wspólnot kościelnych. Zaledwie pojedyncze elementy można wydobyć z dawnej historii Kościoła skandynawskiego, a konkretnie chcę mówić o Norwegii, dokąd udałem się z grupą księży, pod przewodnictwem Biskupa Pelplińskiego, zaproszonego do Tromso przez polską prowincję Misjonarzy Świętej Rodziny.

     Historia Kościoła w Norwegii zbiega się mniej więcej w czasie z początkami historii Kościoła w Polsce. Pierwsze wzmianki pochodzące ze średniowiecza wspominają, że chrześcijaństwo dotarło tam do Yików czyli Wikingów około roku 970. To podaje m. in. Adam z Bremy w swoim dziele Gęsta hamburgensis Ecclesiae pontificum. Chrystianizacja zaczęła się zapewne za Olafa Tryggvassona (995-1000). Następne lata i wieki znaczone były wspaniałym rozwojem chrześcijaństwa na tych terenach. Wszystko rozwijało się tak do czasu reformacji, która przyniosła wielkie rozchwianie trwające jeszcze po dzień dzisiejszy. Owszem, protestantyzm jest w kraju Norwegów religią panującą, ale pod względem świadectwa i siły wyznania nie jest religią silną i przekonującą tych, którzy pozostają z boku.

     Kościół w Norwegii jest bardzo wystudzony przez reformację. Wy studzony jak klimat norweski, zróżnicowany zresztą, wszak Skandynawia, w tym i Norwegia, rozciąga się na długim półwyspie, mierzącym z północy na południe około 2000 km. To wielka przestrzeń. Powierzchnia kraju jest ograniczona tym wąskim pasmem między Morzem Północnym a Szwecją.

     Dla przybysza z Europy Środkowej interesujące jest w tym kraju zjawisko zorzy polarnej oraz zjawisko polarnej nocy i polarnego dnia. Będąc w Tromso przekroczyłem pole podbiegunowe, a to już robi wrażenie. Właśnie za kołem podbiegunowym od 17 listopada do 27 stycznia trwa polarna noc, czyli słońce nie pojawia się wcale. Światła palą się w dzień i w nocy. Biada, żeby je wyłączyć. Muszą być włączone, bo w przeciwnym razie grozi to komplikacją dla psychiki człowieka.

     W czasie od 16 maja do 1 sierpnia z kolei trwa polarny dzień, zjawisko przeciwne tamtemu, ale znacznie łatwiejsze do zniesienia. Poza tym klimat jest chłodny, dżdżysty, a zimy są niezwykle surowe, obfitujące w wysokie śniegi, zmarzliny, lawiny oraz w nieprzejezdne drogi. Ludzie mieszkają jednak wszędzie, potrafią sobie radzić z najtrudniejszymi warunkami. Skoro są ludzie, powstaje z nimi także kultura, którą tworzą lub pożyczają od innych. Pozostaje z nimi także kultura najważniejsza, mianowicie kultura ducha, czyli obecność w sferze religii.

     Jaki jest Kościół norweski? Na 4,5 min mieszkańców Norwegii do Kościoła katolickiego należy tylko 40 tys. mieszkańców, w tym 90 proc. katolików przypada na Oslo i diecezję Oslo, pozostali rozproszeni są w dwóch innych diecezjach - Trondheim i Tromsą przy czym formalnie te dwie diecezje stanowią tzw. prałatury terytorialne. Biskupami w trzech diecezjach (już upraszczam nazwy tych struktur) są księża niemieccy - w Oslo i Trondheim ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, a w Tromso biskup ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny (MSF).

     Duszpasterze w tej diecezji są także członkami tego zgromadzenia, a wszyscy są Polakami. Całe prezbiterium Kościoła w Troms0 stanowi biskup i ośmiu księży - teraz akurat Misjonarzy Świętej Rodziny, którzy przebywają na tym terenie od 1928 roku.

     W diecezji Troms0 katolików jest 1300 (a powierzchnia tej diecezji to 1/3 powierzchni Polski), skupionych w pięciu parafiach, przy czym wszystkie są bardzo oddalone od siebie. Najbliższe z Troms0 miasto to Narwik (283 km), ale do Hammerfest jest już około 600 km. Duszpasterstwo polega na obsługiwaniu w niedziele i święta tych bardzo oddalonych od siebie parafii. Niekiedy, pokonując setki kilometrów, ksiądz przybywający z posługą duszpasterską zastaje niewielką grupę wiernych, a zdarzyło się na przykład, że przybywając na Spitsbergen, nie zastał nikogo, ponieważ warunki uniemożliwiły wiernym dotarcie na czas do kościoła. Trzeba z ogromnym uznaniem podkreślić postawę polskich misjonarzy, jak zresztą wszystkich misjonarzy, którzy pracują w takich warunkach. Norwegia jest krajem europejskim, ale i krajem bardzo misyjnym. Ta Misyjna Północ jest bardzo wystudzona, także pod względem religijnym. Jest niekiedy znacznie trudniejsza, niż te typowe dla nas kontynenty misyjne, jak Afryka czy Ameryka Południowa.

     W diecezji Trondheim dla porównania jest trzech księży i biskup, natomiast w diecezji Oslo pracuje stu księży, a wiernych jest ponad 30 tysięcy. Obraz tego kościoła nie byłby pełny, gdyby nie wspomnieć sióstr zakonnych pracujących w Norwegii. Znów ograniczę się tutaj do Informacji z diecezji Tromsa Najstarszy dom zakonny stanowią siostry elżbietanki, które przybyły do Norwegii w roku 1820, osiedlając się najpierw w Hammerfest, a potem w Tromso od roku 1905. Hammerfest, to jak mówią Norwegowie, "najpółnocniejsze" miasto świata, ale o miastowość ubiegają się teraz inne miejscowości położone bardziej na północ niż Hammerfest.

     W Troms0 obecne są w tej chwili trzy siostry elżbietanki niegdyś pracujące w miejscowym szpitalu, z którego zrezygnowały. Wyłączyły się z pracy i szpital sprzedały, gdy władze nakazywały wykonywanie aborcji. Dwie siostry pochodzą z diecezji pelplińskiej, a mianowicie siostra Blanka Dawidowska z Kiełpina i Pia Sochacka z Tczewa, trzecia siostra jest Dunką.

     Niezwykle interesującą sprawą jest obecność Karmelu. Istnieje on w diecezji Tromso od mniej więcej dziewięciu lat. Mieści się obecnie w nowo zbudowanym budynku. Na 16 sióstr 13 to Polki, 2 Norweżki i 1 Amerykanka. 5 nowicjuszek czeka na dojście do ślubów wieczystych. Wszystkie siostry są bardzo młode, przeciętna wieku wynosi 40 lat, ale jeśli odliczy się 3 siostry już bardziej doświadczone wiekiem, to średnia ta okaże się jeszcze bardziej imponująca. Karmel zwany Totus tuus jest dedykowany Ojcu Świętemu. Uczestniczyłem w przepięknej liturgii, przez nie przygotowanej, która cieszy i wzrok, i słuch, a serce człowieka nastraja do tego, by było bardziej chłonne na wszystko co mówi Duch do kościołów.

     Siostry chętnie słuchają wiadomości o Polsce. Chętnie słuchają wykładów teologicznych, chętnie uczą się tej Polski, którą zostawiły i do której już nie wrócą. Pozostaną na ziemi norweskiej, jako świadectwo czasu, który wymagał opuszczenia ziemi ojczystej, aby były znakiem dla świata. Czyż nie przejawia się w takich instytucjach jak Karmel norweski i każdy inny - działanie Boga, który przez czynności symboliczne proroków mówi do swojego ludu? Taki Karmel to bastion Boga pośród zeświecczonego społeczeństwa i wyzwanie dla współczesnego świata. W ciszy domu karmelitańskiego powstają piękne ikony i wspaniałe dzieła hafciarskie.

     W tytule napisałem Misyjna Północ. Norwegia wciąż czeka na ludzi, którzy będą chcieli tam zostać, aby głosić dobrą nowinę o Bogu i o człowieku. O Bogu, który jest miłością i o człowieku, który nie zostanie odrzucony, jeśli miłością nie pogardzi. Czeka więc Kościół norweski, na razie nieliczny, na nowych misjonarzy, na misjonarki, na siostry i kontemplacyjne, i na siostry czynne. Kościół norweski czeka na nowy laikat katolicki, który okaże się wspaniałym nośnikiem Ewangelii do społeczeństwa, które choć formalnie wierzące, mocno ostygło. Cała nadzieja w tym, że nie zrezygnowali z Biblii. Ona wciąż jest dla nich księgą fascynującą, co najmniej księgą zadaną im, aby ją zgłębiali na co dzień, choć tak łatwo, kiedy chce się spokojnie żyć wedle tego, co świerzbi ucho, naginać słowo Boże do swoich nastrojów, potrzeb i oczekiwań.

     Kościół norweski prosi także o modlitwę. Tej pewnie nigdy nie wolno nam skąpić. Modlitwa jest siłą Kościoła, bo modlitwa jest mową Boga, który mówi naszymi ustami, które wychwalają wielkie dzieła, jakie On zostawił w świecie. Jednocześnie pozwala pochylać się nad człowiekiem wciąż potrzebującym Bożej pomocy.

Ks. JAN ŚCIESIŃSKI
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 21/99



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej