Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rozeznanie powołania
(kapłańskiego i zakonnego)

Ogólne cechy powołania kapłańskiego i zakonnego

     Bez względu na różnorodność form, jakie mogą przybierać powołania kapłańskie i zakonne, w każdym z nich możemy rozpoznań trzy ogólne cechy: żarliwą miłość Boga, zdolność kochania ludzi oraz samoakceptację wraz z duchem wyrzeczenia.

     a) Żarliwa miłość Boga

     W chrześcijaństwie miłość Boga i miłość bliźniego są nierozdzielnie z sobą powiązane. Konstytucje wielu zakonów wyrażają to z klasyczną precyzją: Miłość nasza powinna w jednym, niepodzielnym akcie, obejmować Boga i bliźniego, naszego bliźniego, który został stworzony na obraz Boga i odkupiony Krwią Chrystusa. Dlatego prawdziwa miłość winna objawiać się w podwójnej służbie: Bogu i człowiekowi. Odnosi się to nie tylko do czynnego, apostolskiego zakonu, ale także do całkowicie kontemplacyjnej wspólnoty. Innymi słowy, dobre powołanie zawsze ma potencjał, by rozwinąć żarliwą przygodę miłości z Bogiem. Dokonuje się to na różne sposoby, ale zawsze jest to samo podstawowe doświadczenie: ten, kto jest wezwany wie, że nie ma większej radości niż miłowanie Boga i służenie Mu w ludziach. Taka dusza doceni i pokocha modlitwę św. Franciszka: Bóg mój i wszystko moje oraz słowa odpowiedzi, jakiej św. Tomasz z Akwinu udzielił Chrystusowi, gdy ten ofiarował mu wszystko, co zechce: Tylko Ty, Panie.

     b) Zdolność kochania ludzi

     Łatwo zauważyć, że święci, którzy głęboko kochali Boga, w dużym stopniu okazywali to w jakiejś szczególnej miłości bliźniego. Częstokroć bowiem możemy oszukiwać siebie naszym trwaniem z Bogiem. Możemy się cieszyć słodkim, z głębi serca płynącym pokojem i myśleć, że kochamy Boga; jeśli jednak nic nas nie obchodzą ludzie żyjący dokoła nas, wtedy właśnie łudzimy samych siebie, a nasza relacja miłości z Panem jest bezowocna. Szczere powołanie zawsze zakłada pragnienie i zdolność kochania innych, i to bardziej ze względu na nich samych niż jako źródło zbierania dobrych uczynków.

     Jeśli jakoś wyjątkowo trudno przychodzi ci być szczerym w osobistej relacji i niechętnie okazujesz innym troskę w tym, co najbardziej podstawowe, wtedy życie zakonne i kapłaństwo może tylko pogorszyć twój problem, chyba że rozpoznasz to wcześniej i poprosisz Boga o uzdrowienie. Nawet jeśli myślisz o sobie, że jesteś niezdolny do miłości, nie ma powodu do rozpaczy tak długo, jak długo masz pragnienie miłowania i mocne postanowienie, by się tego nauczyć. Pan Bóg gotów jest uczynić cud dla tych, którzy mają wiarę jak ziarnko gorczycy: .Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. (Łk 11,9-10). Bóg może uzdrowić i ożywić nawet najbardziej bojaźliwą osobę, która odsunęła się od innych z lęku przed odrzuceniem. On pomoże nam pokonać naszą apatię, by kochać i być kochanymi. On nauczy jak przezwyciężać strach przed odtrąceniem i zranieniami. Jeśli tylko modlimy się i ufamy Mu.

     c) Samoakceptacja i wyrzeczenie

     Najbardziej niebezpieczną pułapką na drodze właściwej relacji z Bogiem jest nasza nieograniczona zdolność do racjonalizacji. Na przykład, mogę z wielką łatwością przekonywać siebie, że jestem uprzejmy, wielkoduszny i kochający, podczas gdy wszyscy dokoła wyraźnie postrzegają mnie jako osobę nieznośną i protekcjonalną. W tym samym czasie dziwię się, że mój przyjaciel nie dostrzega jak irytujący może być obłudny ton jego głosu. Często inni widzą i osądzają nasze czyny bardziej obiektywnie niż my sami. Jest to jeden z powodów, dlaczego formacja do kapłaństwa i życia zakonnego domaga się życia we wspólnocie. Nie możesz naprawdę poznać siebie i wzrastać w relacji do Boga i innych ludzi, zanim chętnie i pozytywnie nie otworzysz się, by przyjąć zwrotną opinię i krytykę ze strony innych. Trzeba podziurawić ten nadęty balon wysokiego mniemania o sobie i wypuścić z niego powietrze, tak abyś nauczył się i zaakceptował prawdę o sobie samym.

     Z początku to doświadczenie bycia krytykowanym - jakkolwiek konstruktywnie - może być dla ciebie bolesne i niewygodne, z gorzką prawdą pozornie prawie niemożliwą do przełknięcia. Niemniej jednak pomoże ci to odkryć, że sam z siebie tak naprawdę niewiele znaczysz i że bez pomocy Boga i innych jesteś niezdolny szczerze kochać Boga i ludzi. Jednakże dotknięcie takiego dna jest jednocześnie momentem łaski: od teraz nie będziesz już - nawet podświadomie - stawiał siebie ponad innych. Zaczniesz akceptować ich jako podobnych grzeszników, popękanych i złamanych, ale ukochanych przez Boga jak ty sam. Zaczniesz rozumieć, że ty i twoi bliźni, każdy z nas, wszyscy potrzebujemy Bożego przebaczenia i miłości. Zaakceptowanie prawdy o sobie samym jest drogą do zaakceptowania innych takimi, jacy są oraz przyjęciem właściwej relacji do Boga.

     Ponadto, kiedy już nauczysz się więcej o sobie i odkryjesz własne połamania, skruchę za grzechy, wtedy przyjdziesz do Boga, by poprosić Go o przebaczenie. Jednakże nie wystarczy pasywne oczekiwanie na Boże uzdrowienie. Czekając na Jego łaskę, która przemieni twoje serce, musisz podjąć ze swej strony wszelkie możliwe wysiłki. Św. Ignacy mówi: Nie można mierzyć postępu wyrazem twarzy, gestami, naturalnymi skłonnościami czy umiłowaniem samotności. Miarą rzeczywistego postępu jest determinacja, z jaką kształtujesz i formujesz siebie samego.

     Dlatego pozostawaj czujny! Nigdy nie rozpaczaj, choćby nie wiem jak trudną wydawała się zmiana. Bądź cierpliwy i zawsze miej nadzieję oraz ufność, że Bóg błogosławi twoim wysiłkom stawania się lepszą osobą. Pozostawaj niczym glina w rękach Boga, a twoja przemiana będzie się dokonywała.

Naturalne czynniki pomagające w powołaniu

     Każdy, kto odpowiada na Boże wezwanie musi czerpać ze swoich, naturalnych źródeł energii. Bez wykorzystania takiej napędowej, naturalnej siły żadne powołanie na dłuższą metę nie przetrwa. Załamie się ono w psychologicznej pustce.

     a) Poczucie własnej wartości i znajomość siebie

     Ambicja, aby dokonać czegoś naprawdę ważnego, aby być kimś kto się liczy może stać się jednym z wartościowych źródeł energii, która zostanie wykorzystana i przetworzona przez Bożą łaskę. By to zilustrować: na początku twojej drogi powołania możesz doświadczyć usilnego pragnienia, aby stać się kimś ważnym w oczach swoich rodziców, lokalnego środowiska albo Kościoła, albo przynajmniej swoich własnych. Ale, jeśli słuchasz Chrystusa, On w końcu nauczy cię jak tracić swoje życie, aby je zyskać. Będziesz starał się bardziej podobać Bogu niż zaspokajać pragnienia ludzi; ze względu na Boga przyjmiesz obojętność, a nawet odrzucenie ze strony innych. W końcu, dojdziesz do takiego zaufania Bogu, że złożysz siebie i swoją pracę w Jego ręce, nie lękając się już więcej stanąć przed Nim z pustymi rękami.

     Podobnie, jeśli jesteś jednym z tych, który ma cechy przywódcze, możesz odczuwać mocne pragnienie, aby stać się dobrym liderem, wnieść zmiany we wspólnotę. Bóg posłuży się tym źródłem energii, aby umocnić cię w powołaniu, do którego zostałeś wezwany. Zamiast dyrygować i wywierać presję na wszystkich wokół siebie, zaczniesz wspierać, inspirować i koordynować talenty każdego z nich, by służyły dobru wspólnemu. I nawet gdy spotkasz się z oporem, wrogością, a nawet nienawiścią, gdy odkryjesz własne, niezbyt czyste motywy, nauczysz się i posiądziesz cnotę pokory i cierpliwości. Nagle uświadomisz sobie, jak niewiele możesz sam. Tylko Bóg buduje dom. Tylko Bóg daje wzrost żniwu. Jako sługa Boga najlepiej jak potrafisz musisz wykonać powierzoną pracę, ale jakiekolwiek rezultaty trzeba przypisać Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro.

     b) Intelektualna ciekawość

     Intelektualna ciekawość także może być bardzo pożyteczna w Bożej pracy. Nie tylko bowiem studiowanie teologii, ale jakiegokolwiek aspektu świata i człowieka jest, w ostatecznej konsekwencji, studiowaniem Bożej prawdy, a przez to jest święte. Jeśli jesteś typem naukowca, a chcesz poświęcić się służbie Bożej, musisz stać się lepszym naukowcem. Zamiast być zadowolonym z siebie posiadaczem wiedzy i łaskawcą w dzieleniu się jej skarbami, pozostaniesz studentem przez całe życie. Świadomość własnych ograniczeń będzie cię zawsze pociągać, by uczyć się więcej. Niezależnie od tego, jaki wycinek świata będzie polem twoich poszukiwań i badań, twój szacunek i pragnienie prawdy wzbudzi szacunek i pragnienie Boga u innych. Pozwól, że zobrazuję to prawdziwą historią.

     W czasach komunizmu, w węgierskiej telewizji, w stacji kontrolowanej przez państwo, przeprowadzano wywiad ze sławną intelektualistką Walerią Dienes. Miała ona już ponad dziewięćdziesiąt lat, ale pełnia jej niezwykłych sił umysłowych sprawiała, że była znanym na całym świecie filozofem, językoznawcą i matematyczką. Była także głęboko wierzącą chrześcijanką, a wiara kształtowała i pobudzała jej naukowe poszukiwania. Dziennikarz starannie unikał jakichkolwiek tematów religijnych. Jednakże wkrótce po tym programie, pani Dienes otrzymała list: "Nigdy przedtem nie słyszałem o pani - ktoś napisał do niej - ale słuchając uświadomiłem sobie, że Bóg musi istnieć". Oto apostolstwo naukowca! Chociaż nie mówiła wprost o Bogu, nie mogła przestać promieniować szacunkiem i miłością do prawdy, która wskazała jej drogę do źródła wszelkiej prawdy.

     c) Skłonności estetyczne

     Z drugiej strony, jeśli jesteś jednostką o skłonnościach estetycznych, to także masz wiele do zaofiarowania Bogu. Wrażliwość na piękno może rozwinąć w tobie wrażliwość na Boga i Jego dzieła. Możesz wtedy spożytkować swoje estetyczne talenty, aby rozwinąć piękną liturgię i piękno całej otoczki związanej z liturgią. Musisz jednak najpierw dokonać przemiany, ponownej oceny własnych wartości. Prawda, uczciwość, prostota i miłość winny być umieszczone przed i ponad jakąkolwiek wartością i preferencją estetyczną. Paradoksalnie, odkryjesz wtedy, że im bardziej postanowiłeś przedkładać uczciwość, pokorę i prawdę nad kultywowanie samego piękna, tym bardziej rozwijają się twoje estetyczne upodobania i zdolności. Jeszcze później zrozumiesz, że piękno i prawda są nierozłączne.


   

Wasze komentarze:
 s. Adriana: 03.02.2007, 10:51
 Madziu, dlatego tak trudno, bo jesteśmy egoistami!!! Chcemy wszystko robić w życiu po swojemu, tak, żeby za wiele nie stracić, a zyskać... Boimy się, że Bóg za dużo będzie wymagał, że pokrzyżuje nam nasze plany i nasz sposób na życie!!! Jesteśmy nastawieni na branie, a nie na dawanie... Dlatego nie warto długo się zastanawiać, rozstrzygać wszyskie za i przeciw... Powołania nigdy do końca nie zdrozumiesz! Ale jeśli je czujesz w swoim sercu, nie zwlekaj, bo można je jak wszystko inne w życiu stracić! Zaufaj Panu, weź Go za rękę i pozwól, żeby On sam Cię poprowadził...
 Madzia :): 02.02.2007, 23:47
 Najgorzej jest, gdy poznajemy powołanie i nie potrafimy w nie uwierzyć. :( Tyle razu Bóg mówi do nas i to naprawdę całkiem wyraźnie a my rozumiejąc Go boimy się przyjąć je do serca i realizować. Ale taka chyba natura ludzi, ciągle poszukiwać a gdy się znajdzie to przejść obok i szukać znów czegoś innego (lepszego dla nas) a to przeciesz Bóg ma najlepszy plan na nasze życie, oddajmy Mu się i niech On nas prowadzi a będziemy szczęśliwi. Dlaczego tak trudno pogodzić się z powołaniem, dlaczego tak bardzo boimy się je realizować tym bardziej, jeżeli jest to powołanie do życia konsekrowanego??
 s. Adriana: 31.01.2007, 18:54
 Jeżeli to "chcieć" oznacza - PRAGNĄĆ!!! to znaczy mieć powołanie! Tak mi się wydaje. Bo Bóg rodzi w nas pragnienia i w swoim czasie je realizuje.... jeśli oczywiście człowiek na to pozwoli. Pozdrawiam poszukujących.
 Madzia :): 31.01.2007, 18:16
 Mała, jak czasem chciałabyś pogadać to, to jest moje gg 4013493 nie mówię, że zawsze pomoge ale jak się porozmawia to czasem jest lżej :) Pozdrawiam wszystkich :) i powodzenia w szukaniu tej właściwej drogi, każdą drogą można dojść do Pana Boga.
 Mała: 31.01.2007, 10:28
 Dziękuje za wskazówki:)Teraz już mi nie jest tak "obco" .Poprostu nie mam z kim pogadać o tym....:( Napewno jeszce poczytam :)Teraz wiem że nie jestem sama (w sumie nigdy nie byłam bo Pan Bóg jest zawsze ze mna jak z każdym z nas)ale chodzi mi o ludzi :)Obyśmi odkryli swoje powołania i potrafili je realizować będąc przy tym szczęśliwi oraz spełnieni :)Pozdrawiam :)szczególnie Madzie:)
 Madzia :): 30.01.2007, 14:27
 ta wyżej zmieszczona notka to moja, zapomniałam się podpisać :)
 : 30.01.2007, 14:04
 nie jestem zakonnicą :) a co mam predyspozycje? wiesz też zastanawiam się jak można dokładnie rozróżnić to "mieć" bo wiem ze jest to bardzo trudne ale może przeczytaj jeszcze parę artykułów odnośnie tego tematu co są na stronie o powołaniu :) Ja obstaje za tym żeby modlić się i prosić Boga o dar poznania tej właściwej drogi bo wiem że On mówi. Tylko też czasem nie jesteśmy pewni czy aby na pewno dobrze Go rozumiemy
 Mała: 30.01.2007, 08:28
 Rzeczywiście "chcieć" to nie znaczy "mieć"....ale jak ktoś tego nie jest pewny? to zapewne nie wsłuchał się dobże co Pan Bóg chce ...:(Mam jeszcze pytanie czy osoba pod podpisem Madzia:) jest siostrą zakonną? :)
 Madzia :): 29.01.2007, 16:19
 Janie wiem czy "chcieć" to znaczy "mieć", ale wydaje mi się że ważne jest to żeby usłyszeć co Bóg chce od nas i tym się kierować. Bo nasze "chcieć" może mieć różne przyczyny. Ale jeśli ktoś myśli inaczej niech mnie poprawi :) albo dodajeszcze coś dla wyjaśnienia tematu.
 Mała: 28.01.2007, 10:59
 Pierwszy raz jestem na tej stronie (i wogóle o takiej tematyce ). Jak każdy człowiek na tym świecie szukam .... i czuje się zagubiona :(. Mam tylko jedno pytanie : czy chcieć to znaczy mieć powołanie ??(zakonne)
 Madzia :): 27.01.2007, 17:08
 Ten tekst jest bardzo pomocny w uświadomieniu sobie samemu, jakim człowiekiem powinien być chrześcijanin a tym bardziej osoba idąca za drogowskazem krzyża. Sama zastanawiam się nad pójściem ta drogą i obecnie należę do Franciszkańskiego Ruchu Apostolskiego gdzie opisane wyżej cechy są potrzebne jak świeczka w środku nocy, szczególnie okazywanie miłości i służenie innym ludziom. Dziękuje za ten tekst :)
 s. Adriana: 12.01.2007, 21:15
 Bardzo mi się podoba ta strona i chętnie do niej zaglądam. Uczę młodzież w szkole średniej i kiedy mam wrażenie, że ten świat chyli się ku upadkowi.... zaglądam tutaj i zaraz lepiej... są jednak wspaniali ludzie!!! Modlę się za wszystkich młodych, żeby dobrze i właściwie wybrali... i byli szczęśliwi. Pozdrawiam.
 :): 05.01.2007, 22:24
 Dzięki za ten tekst! Ja sama od kilku miesięcy poważnie myślę o pójściu drogą życia konsekrowanego, dlatego powyższe słowa są dla mnie jakimś światłem pozwalającym mi na lepsze spojrzenie na powołanie do takiego życia i chyba w jakimś stopniu utwierdzającym mnie w tym, iż odkrycie w sobie owego zaproszenia Boga do oddania się mu na wyłączność jest prawdziwe.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] (8)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej