Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rozeznanie powołania
(kapłańskiego i zakonnego)

Ogólne cechy powołania kapłańskiego i zakonnego

     Bez względu na różnorodność form, jakie mogą przybierać powołania kapłańskie i zakonne, w każdym z nich możemy rozpoznań trzy ogólne cechy: żarliwą miłość Boga, zdolność kochania ludzi oraz samoakceptację wraz z duchem wyrzeczenia.

     a) Żarliwa miłość Boga

     W chrześcijaństwie miłość Boga i miłość bliźniego są nierozdzielnie z sobą powiązane. Konstytucje wielu zakonów wyrażają to z klasyczną precyzją: Miłość nasza powinna w jednym, niepodzielnym akcie, obejmować Boga i bliźniego, naszego bliźniego, który został stworzony na obraz Boga i odkupiony Krwią Chrystusa. Dlatego prawdziwa miłość winna objawiać się w podwójnej służbie: Bogu i człowiekowi. Odnosi się to nie tylko do czynnego, apostolskiego zakonu, ale także do całkowicie kontemplacyjnej wspólnoty. Innymi słowy, dobre powołanie zawsze ma potencjał, by rozwinąć żarliwą przygodę miłości z Bogiem. Dokonuje się to na różne sposoby, ale zawsze jest to samo podstawowe doświadczenie: ten, kto jest wezwany wie, że nie ma większej radości niż miłowanie Boga i służenie Mu w ludziach. Taka dusza doceni i pokocha modlitwę św. Franciszka: Bóg mój i wszystko moje oraz słowa odpowiedzi, jakiej św. Tomasz z Akwinu udzielił Chrystusowi, gdy ten ofiarował mu wszystko, co zechce: Tylko Ty, Panie.

     b) Zdolność kochania ludzi

     Łatwo zauważyć, że święci, którzy głęboko kochali Boga, w dużym stopniu okazywali to w jakiejś szczególnej miłości bliźniego. Częstokroć bowiem możemy oszukiwać siebie naszym trwaniem z Bogiem. Możemy się cieszyć słodkim, z głębi serca płynącym pokojem i myśleć, że kochamy Boga; jeśli jednak nic nas nie obchodzą ludzie żyjący dokoła nas, wtedy właśnie łudzimy samych siebie, a nasza relacja miłości z Panem jest bezowocna. Szczere powołanie zawsze zakłada pragnienie i zdolność kochania innych, i to bardziej ze względu na nich samych niż jako źródło zbierania dobrych uczynków.

     Jeśli jakoś wyjątkowo trudno przychodzi ci być szczerym w osobistej relacji i niechętnie okazujesz innym troskę w tym, co najbardziej podstawowe, wtedy życie zakonne i kapłaństwo może tylko pogorszyć twój problem, chyba że rozpoznasz to wcześniej i poprosisz Boga o uzdrowienie. Nawet jeśli myślisz o sobie, że jesteś niezdolny do miłości, nie ma powodu do rozpaczy tak długo, jak długo masz pragnienie miłowania i mocne postanowienie, by się tego nauczyć. Pan Bóg gotów jest uczynić cud dla tych, którzy mają wiarę jak ziarnko gorczycy: .Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. (Łk 11,9-10). Bóg może uzdrowić i ożywić nawet najbardziej bojaźliwą osobę, która odsunęła się od innych z lęku przed odrzuceniem. On pomoże nam pokonać naszą apatię, by kochać i być kochanymi. On nauczy jak przezwyciężać strach przed odtrąceniem i zranieniami. Jeśli tylko modlimy się i ufamy Mu.

     c) Samoakceptacja i wyrzeczenie

     Najbardziej niebezpieczną pułapką na drodze właściwej relacji z Bogiem jest nasza nieograniczona zdolność do racjonalizacji. Na przykład, mogę z wielką łatwością przekonywać siebie, że jestem uprzejmy, wielkoduszny i kochający, podczas gdy wszyscy dokoła wyraźnie postrzegają mnie jako osobę nieznośną i protekcjonalną. W tym samym czasie dziwię się, że mój przyjaciel nie dostrzega jak irytujący może być obłudny ton jego głosu. Często inni widzą i osądzają nasze czyny bardziej obiektywnie niż my sami. Jest to jeden z powodów, dlaczego formacja do kapłaństwa i życia zakonnego domaga się życia we wspólnocie. Nie możesz naprawdę poznać siebie i wzrastać w relacji do Boga i innych ludzi, zanim chętnie i pozytywnie nie otworzysz się, by przyjąć zwrotną opinię i krytykę ze strony innych. Trzeba podziurawić ten nadęty balon wysokiego mniemania o sobie i wypuścić z niego powietrze, tak abyś nauczył się i zaakceptował prawdę o sobie samym.

     Z początku to doświadczenie bycia krytykowanym - jakkolwiek konstruktywnie - może być dla ciebie bolesne i niewygodne, z gorzką prawdą pozornie prawie niemożliwą do przełknięcia. Niemniej jednak pomoże ci to odkryć, że sam z siebie tak naprawdę niewiele znaczysz i że bez pomocy Boga i innych jesteś niezdolny szczerze kochać Boga i ludzi. Jednakże dotknięcie takiego dna jest jednocześnie momentem łaski: od teraz nie będziesz już - nawet podświadomie - stawiał siebie ponad innych. Zaczniesz akceptować ich jako podobnych grzeszników, popękanych i złamanych, ale ukochanych przez Boga jak ty sam. Zaczniesz rozumieć, że ty i twoi bliźni, każdy z nas, wszyscy potrzebujemy Bożego przebaczenia i miłości. Zaakceptowanie prawdy o sobie samym jest drogą do zaakceptowania innych takimi, jacy są oraz przyjęciem właściwej relacji do Boga.

     Ponadto, kiedy już nauczysz się więcej o sobie i odkryjesz własne połamania, skruchę za grzechy, wtedy przyjdziesz do Boga, by poprosić Go o przebaczenie. Jednakże nie wystarczy pasywne oczekiwanie na Boże uzdrowienie. Czekając na Jego łaskę, która przemieni twoje serce, musisz podjąć ze swej strony wszelkie możliwe wysiłki. Św. Ignacy mówi: Nie można mierzyć postępu wyrazem twarzy, gestami, naturalnymi skłonnościami czy umiłowaniem samotności. Miarą rzeczywistego postępu jest determinacja, z jaką kształtujesz i formujesz siebie samego.

     Dlatego pozostawaj czujny! Nigdy nie rozpaczaj, choćby nie wiem jak trudną wydawała się zmiana. Bądź cierpliwy i zawsze miej nadzieję oraz ufność, że Bóg błogosławi twoim wysiłkom stawania się lepszą osobą. Pozostawaj niczym glina w rękach Boga, a twoja przemiana będzie się dokonywała.

Naturalne czynniki pomagające w powołaniu

     Każdy, kto odpowiada na Boże wezwanie musi czerpać ze swoich, naturalnych źródeł energii. Bez wykorzystania takiej napędowej, naturalnej siły żadne powołanie na dłuższą metę nie przetrwa. Załamie się ono w psychologicznej pustce.

     a) Poczucie własnej wartości i znajomość siebie

     Ambicja, aby dokonać czegoś naprawdę ważnego, aby być kimś kto się liczy może stać się jednym z wartościowych źródeł energii, która zostanie wykorzystana i przetworzona przez Bożą łaskę. By to zilustrować: na początku twojej drogi powołania możesz doświadczyć usilnego pragnienia, aby stać się kimś ważnym w oczach swoich rodziców, lokalnego środowiska albo Kościoła, albo przynajmniej swoich własnych. Ale, jeśli słuchasz Chrystusa, On w końcu nauczy cię jak tracić swoje życie, aby je zyskać. Będziesz starał się bardziej podobać Bogu niż zaspokajać pragnienia ludzi; ze względu na Boga przyjmiesz obojętność, a nawet odrzucenie ze strony innych. W końcu, dojdziesz do takiego zaufania Bogu, że złożysz siebie i swoją pracę w Jego ręce, nie lękając się już więcej stanąć przed Nim z pustymi rękami.

     Podobnie, jeśli jesteś jednym z tych, który ma cechy przywódcze, możesz odczuwać mocne pragnienie, aby stać się dobrym liderem, wnieść zmiany we wspólnotę. Bóg posłuży się tym źródłem energii, aby umocnić cię w powołaniu, do którego zostałeś wezwany. Zamiast dyrygować i wywierać presję na wszystkich wokół siebie, zaczniesz wspierać, inspirować i koordynować talenty każdego z nich, by służyły dobru wspólnemu. I nawet gdy spotkasz się z oporem, wrogością, a nawet nienawiścią, gdy odkryjesz własne, niezbyt czyste motywy, nauczysz się i posiądziesz cnotę pokory i cierpliwości. Nagle uświadomisz sobie, jak niewiele możesz sam. Tylko Bóg buduje dom. Tylko Bóg daje wzrost żniwu. Jako sługa Boga najlepiej jak potrafisz musisz wykonać powierzoną pracę, ale jakiekolwiek rezultaty trzeba przypisać Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro.

     b) Intelektualna ciekawość

     Intelektualna ciekawość także może być bardzo pożyteczna w Bożej pracy. Nie tylko bowiem studiowanie teologii, ale jakiegokolwiek aspektu świata i człowieka jest, w ostatecznej konsekwencji, studiowaniem Bożej prawdy, a przez to jest święte. Jeśli jesteś typem naukowca, a chcesz poświęcić się służbie Bożej, musisz stać się lepszym naukowcem. Zamiast być zadowolonym z siebie posiadaczem wiedzy i łaskawcą w dzieleniu się jej skarbami, pozostaniesz studentem przez całe życie. Świadomość własnych ograniczeń będzie cię zawsze pociągać, by uczyć się więcej. Niezależnie od tego, jaki wycinek świata będzie polem twoich poszukiwań i badań, twój szacunek i pragnienie prawdy wzbudzi szacunek i pragnienie Boga u innych. Pozwól, że zobrazuję to prawdziwą historią.

     W czasach komunizmu, w węgierskiej telewizji, w stacji kontrolowanej przez państwo, przeprowadzano wywiad ze sławną intelektualistką Walerią Dienes. Miała ona już ponad dziewięćdziesiąt lat, ale pełnia jej niezwykłych sił umysłowych sprawiała, że była znanym na całym świecie filozofem, językoznawcą i matematyczką. Była także głęboko wierzącą chrześcijanką, a wiara kształtowała i pobudzała jej naukowe poszukiwania. Dziennikarz starannie unikał jakichkolwiek tematów religijnych. Jednakże wkrótce po tym programie, pani Dienes otrzymała list: "Nigdy przedtem nie słyszałem o pani - ktoś napisał do niej - ale słuchając uświadomiłem sobie, że Bóg musi istnieć". Oto apostolstwo naukowca! Chociaż nie mówiła wprost o Bogu, nie mogła przestać promieniować szacunkiem i miłością do prawdy, która wskazała jej drogę do źródła wszelkiej prawdy.

     c) Skłonności estetyczne

     Z drugiej strony, jeśli jesteś jednostką o skłonnościach estetycznych, to także masz wiele do zaofiarowania Bogu. Wrażliwość na piękno może rozwinąć w tobie wrażliwość na Boga i Jego dzieła. Możesz wtedy spożytkować swoje estetyczne talenty, aby rozwinąć piękną liturgię i piękno całej otoczki związanej z liturgią. Musisz jednak najpierw dokonać przemiany, ponownej oceny własnych wartości. Prawda, uczciwość, prostota i miłość winny być umieszczone przed i ponad jakąkolwiek wartością i preferencją estetyczną. Paradoksalnie, odkryjesz wtedy, że im bardziej postanowiłeś przedkładać uczciwość, pokorę i prawdę nad kultywowanie samego piękna, tym bardziej rozwijają się twoje estetyczne upodobania i zdolności. Jeszcze później zrozumiesz, że piękno i prawda są nierozłączne.


   

Wasze komentarze:
 Ania-Poznań : 17.06.2009, 22:49
 Jest mi tak źle nie wiem co mam robić. Od jakiegoś miesiąca prześladuje mnie myśl, że Bóg chce abym kroczyła Jego drogą. To powołanie jest tak głębokie i mocne, że nie moge o niczym innym myśleć ani skupic się na codziennych sprawach. Właściwie nie wiem, czy to jest powołanie..Nie wiem czego Bóg ode mnie chcę.. czuję sie z tym naprawde źle, jestem tak smutna i przygnębiona, że nie chce mi się żyć... Teraz akurat mam czas sesji, a te wszystkie myśli sprawiają, że nie mogę się uczyć.. nie mogę też w nocy spać, dlatego cały czas chodzę zmęczona i nie podchodzę do egzaminów, teraz juz jest troche lepiej, ale nadal czuje w sercu i w duszy taki ogromny ból... Chyba najistotniejsze jest to, że pomimo wezwania Boga ja nie chę iść do zakonu- chcę kroczyć Jego drogą, pomagać bliźnim, ale w inny sposób- nie przez zakon.. Jest mi tak bardzo źle, bo z drugiej strony Bardzo Kocham Pana Jezusa i nie chcę Go ranić,... Nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie mam z kim o tym porozmawiać,, wstydzę się powiedzieć o tym księdzu przy spowiedzi,... wiem, że jeśli powiedziałabym o tym mamie ona bardzo by sie zezłościła i pewnie w życiu by mi na to nie pozwoliła.. ale najważniejsze jest to, że ja tego nie chce... poradzcie co mam robić? Czy to rzeczywiście powołanie, a może Panu Jezusowi chodzi o coś innego... Czy On może upominać się o mnie w tak bolesny sposób?
 Dysia :D: 22.04.2009, 12:46
 Mam 13 lat i już od jakiegoś czasu (sama się temu dziwie) budzi się we mnie chęć wstąpienia do zakonu i to najlepiej kontemplacyjnego. Jednocześnie mam świadomość, że jestem bardzo niedoskonała: bałaganiara, straszna gaduła itd., ale kocham Jezusa najbardziej na świecie i chcę dążyć do doskonałości! Wiem, że większość z Was poradziłaby mi zaczekać parę lat, itd., ale ja jestem pewna, że nie jest to jakieś dziecinne marzenie, czy coś w tym stylu... najgorsze jest to, że nie przyjmują do zakonów trzynastolatek...
 Klaudia: 20.04.2009, 21:09
 Przedemną jeszcze rok nauki, niby dużo czasu a jednak tak niewiele... zastanawiam sie co będe robić,wydaje mi się że w roli żony nie wykazałbym się najlepiej, myśle nad zakonem, ale boje się że mogę się pomylić:( Ufam Bogu, wiem że On mnie właściwą droga poprowadzi...W ten piatek jade na rekolekcje, mam nadzieje ze tam będzie czekał na mnie Pan Jezus z otwartymi ramionami i powie do mnie cichym szeptem" A ty moje drogie dziecko "pójdz za Mną"" .. Prosze o modlitwe...:)
 Zakon Św. Kamila: 24.03.2009, 12:15
 Jeżeli jesteś chłopakiem poszukującym swojej drogi życiowej,... jeżeli zetknąłeś się z ludzkim cierpieniem,... jeżeli jest w tobie pragnienie służby tym którzy potrzebują pomocy,...jeżeli wierzysz, że w chorym bliźnim czeka na Ciebie Chrystus i chciałbyś się Jemu oddać na służbę to Kamilianie czekają na Ciebie (zobacz: www.kamilianie.eu). W naszych domach zakonnych w Burakowie (Warszawa) i Taciszowie (Gliwice) jest możliwość weekendowego pobytu zainteresowanych misją naszego Zakonu. Chętnych prosimy o kontakt - oscampowol@interia.pl lub telefoniczny pod numerami: O. Czesław Hensel M.I. ul. Poniatowskiego, 14 05-092 Łomianki TEL. (022) 751 23 61 oscampowol@interia.pl
 :): 20.02.2009, 19:06
 Witam:) od 3 lat mam chłopaka.Chcemy niebawem zawrzeć związek małżeński ale cały czas prześladują mnie myśli o zakonie.W mojej głowie toczy się walka...czasem jestem pewna, że chcę wyjść za mąż a zdazają sie dni kiedy mam poważne wątpliwości czy to aby ta droga.Pewnego dnia kiedy szukałam czegoś w szafce myślałam nad tym wszystkim i nagle natrafiłam na obrazek z wizerunkiem Jezusa a pod nim był taki duży napis : "PÓJDŹ ZA MNĄ"...na odwrocie tego obrazka był opisany konkretny zakon..czym się zajmuje itp...czy to może być tylko zwykły przypadek?Czy może Bóg daje mi znaki?
 Anna: 01.02.2009, 16:20
 Witam wszystkich poszukujacych i rozeznąjacych powolanie. Zachecam do wzięcia udziału w rekolekcjach lub skupieniach organizowanych dla młodych ludzi przez siostry zakonne lub zakonników. Zapraszam też na stronę profilu w Naszej Klasie: Siostry Betanki Rekolekcje i Dni Skupienia dla Studentek i Dziewcząt ze Szkół Średnich. Znajdziecie tam terminy rekolekcji i dni skupienia na cały rok 2009. I co ciekawe dla osób mniej zamożnych Siostry nie pobieraja opłaty za udział w rekolekcjach ani za wyżywienie. Płacimy tylko za podróż. Polecam warto skorzystać naprawdę owocne dni.
 ja...: 24.01.2009, 15:11
 Czuje cos... ale czy to powołanie do zakonu? Czy tam Pan mnie chce? Jak sobie pomysle, ze jeszcze 2 lata szkoly...
 Kasia: 18.01.2009, 19:57
 Zaczęło się jak byłam mała...cały czas rysowałam siostry zakonne, gdy mnie pytano kto to jest mówiłam-ja. Potem przyszło dorastanie, a mimo wszystko cały czas w mojej głowie krążyły myśli o wstąpieniu do zakonu. Związki z chłopakami jakoś mnie nie pociągały, może i chciałam kogoś mieć, ale wewnątrz czułam, że nie mogę oszukiwać tej osoby i siebie samej. Potem jakby chciałam to wszystko zagłuszyć w sobie, ale chyba Pan nademną czuwał, postawił na mojej drodze wspaniałych ludzi, przebywanie z nimi sprawiło,że coraz bardziej czułam czyjąś obecność obok siebie.Od tego czasu te myśli coraz bardziej krążą w mojej głowie. Boję się, że to co czuję jest tylko moim wymysłam, a nie Jego wolą.
 Grzegorz WSD Opole: 17.01.2009, 11:23
 Drodzy barcia, zapraszam was serdecznie na rekolekcje, PAWEŁ ZDOBYWCA już wkrótce w naszym seminarium 13-15 luty, więcej www.wsd.opole.pl pozdrawiam z Panem Bogiem
 Łukasz: 07.01.2009, 22:25
 "Mojego Kapłaństwa się boję , mojego Kapłaństwa się lękam, przed moim Kapłaństwem w proch padam, przed moim Kapłaństwem klękam" ks. Twardowski Wielu z nas pragnie iść ku Bogu, często spadamy jednak ze stromych schodów... dziwimy się , że upadamy , że chcemy , ale nie dajemy rady , ulegamy pokusom... ale pamiętajmy , że tylko Maryja była bez grzechu :) Proszę o modlitwę (zawsze się możesz odezwać i pogadać; nr gadu 3992581 ; jestem młodym człowiekiem szukającym Boga)
 s.Teresa: 16.12.2008, 15:10
 Witam wszystkich poszukujących i rozeznających swoje powołanie... Nie lękajcie się odpowiedzieć na Bożą Miłość. Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie, 7072667 to gg gdzie można pogadać albo o coś zapytać. Z Bogiem :)))
 julia: 02.12.2008, 20:36
 masz ten sam problem co ja Moniko. ja nie mam z kim o tym pogadac.
 Monikaa: 01.12.2008, 20:35
 Mam pytanie. Niedawno zauważyłam że Pan chciałby bym Mu się całkowicie powieżyłaa.. nie mam z kim o tym porozmawiać , a nie chce się pomylić. bo może jest to tylko złudzeniee ? proszę o kontakt 5589289 Gg.
 szczęśliwy 24 latek: 05.11.2008, 20:49
 witaj Kuba, jesli chcesz porozmawiać, masz jakieś trudności czy pytania to możesz pisać jeśli chcesz a ja postaram ci się pomóc to moje gg: 2888215 (Grzesiek)
 Kuba: 26.10.2008, 15:43
 Cały czas się waham i nie wiem co zdecydować;/;/ Mój ks. wikariusz nie chce zbytnio o tym ze mną porozmawiać:( nie wiem jaki jest tego powód;/;/ A czuję, że Pan powołał mnie do swej winnicy... Pomocy
 Joasia: 05.08.2008, 22:59
 Odkąd poznała Boga, tak naprawdę, zapragnęłam dla Niego żyć! To pragnienie było tak bardzo skrywane przeze mnie... Mimo to rodzina mi zadawała wiele bólu z powodu mojej wiary. A i Bóg dopuścił wiele przeciwności i mówił mi nieustannie że to jeszcze nie ten czas. Teraz wiem, że miał rację, nie byłabym w stanie w pełni służyć, szatan tak mocno walczył o mnie że aż do opętania! Ale teraz jestem wolna! Od 8 m-cy jestem cała Chrystusa i wzrastam w tym pragnieniu życia dla Niego i tylko dla Niego, pragnę z całego serca złożyć Mu śluby, za którymi moje serce już dziś tak bardzo tęskni. Z dnia na dzień pragnienie Boga jest coraz silniejsze, a trwanie w Jego miłości coraz czystsze! Przede mną jeszcze trzy lata studiów, wiem, że ten czas mam poświęcić ludziom będąc im żywym świadectwem miłości Jezusa. A potem... wsłuchuję się w głos Pana! Życzę Wam takiej pewności wybrania do konkretnego powołania, jaką Bóg mnie obdarzył:) Dziękuję Ci Boże za łaskę odkrywania mojego powołania! Dziękuję Ci za wszystkie powołania kapłańskie, zakonne i do życia w rodzinie! Bądź uwielbiony, chwała Ci!!! Ostatnio nie mogę wyjść nad podziw dla piękna księgi Pieśni nad Pieśniami, szczególnie Pnp 2,8-17. "Mój miły jest mój, a ja jestem Jego!"
 Dorota: 04.08.2008, 21:23
 Milenko pytaj Jezusa na kolanach a jak chcesz pogadac moje gg 4590880
 Milena: 10.07.2008, 16:44
 Ale czy to napewno to? Miałam 14 lat, kiedy zaczęło mi po głowie krążyć "zakon- tam jest moje miejsce". Pogodziłam się z tym i przez długi czas wstąpienie do klasztoru było moim celem. W klasie maturalnej (do dziś nie wiem jak to się stało) zaręczyłam się. Na 3 miesiące przed ślubem powiedziałam NIE i związek się rozpadł. Na powodzenie nie mogę narzekać i lubię towarzystwo chłopaków, ale żaden nie potrafi mnie sobą zainteresować.Kończę studia i znów myśli o zakonie wróciły, są silne i prawie nie dają się wyrzucić z mojej głowy. Nie wiem, co mam robić? Z kim nie porozmawiam ze znajomych ( ównież księży), mówią różnie: albo odradzają, albo że mam poczekać, albo że to jest Ten Głos...
 karolina17: 11.06.2008, 16:59
 Już roczek wiecj na liczniku mam... hmm... lecz nadal stojew miejscu choc moze ide malymi kroczkami na przod?moze te male kroczki sa lepsze... bezpieczniejsze...Po raz kolejny przeczytalam powyzszy tekst i znow mysle i glowkuje...(: Tesknota i chec pojscia za Bogiem... dobre na poczatek ale co bedzie dalej? pozdrawiam
 szczęsliwy 24 latek: 09.05.2008, 14:30
 Drogi Janie, przeczytałem twoja wiadomość i pomyślałem, że coś ci napiszę. Wiesz to że tu jesteś to jest wyraźny znak Boży, nie czekajmy na ,,grom" z nieba albo nie wiem rozstępujące się góry, Pan poprzez proste elementy, które bylibyśmy w stanie udźwignąć na własnych barkach daje nam znaki. Codziennie, każda dodatkowa modlitwa, każde zawitanie na takiej stronie jak Adonai.pl, każda dodatkowa rozmowa to znak że Duch Święty rozwija w nas gotowość podjęcia powołania, wiesz Pan czasem posługuje się snami ale to kategoria cudu, ja bym raczej rozumiał to jako wewnętrzne pragnienie (zresztą z definicji psychologów sny właśnie odwzorowują nasze lęki i pragnienia). To kolejny doskonały znak a raczej informacja, że ten temat jest dla ciebie ważny. Najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest rozmowa (musisz spróbować się przełamać) i porozmawiać z księdzem np. u siebie w szkole, on pomoże ci podjąć decyzję co dalej. Pozdrawiam i pamiętaj Pan Bóg daje nam tyle ile jesteśmy w danym momencie w stanie udźwignąć !!!
[1] [2] [3] (4) [5] [6] [7] [8]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej