Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rozeznanie powołania
(kapłańskiego i zakonnego)

Ogólne cechy powołania kapłańskiego i zakonnego

     Bez względu na różnorodność form, jakie mogą przybierać powołania kapłańskie i zakonne, w każdym z nich możemy rozpoznań trzy ogólne cechy: żarliwą miłość Boga, zdolność kochania ludzi oraz samoakceptację wraz z duchem wyrzeczenia.

     a) Żarliwa miłość Boga

     W chrześcijaństwie miłość Boga i miłość bliźniego są nierozdzielnie z sobą powiązane. Konstytucje wielu zakonów wyrażają to z klasyczną precyzją: Miłość nasza powinna w jednym, niepodzielnym akcie, obejmować Boga i bliźniego, naszego bliźniego, który został stworzony na obraz Boga i odkupiony Krwią Chrystusa. Dlatego prawdziwa miłość winna objawiać się w podwójnej służbie: Bogu i człowiekowi. Odnosi się to nie tylko do czynnego, apostolskiego zakonu, ale także do całkowicie kontemplacyjnej wspólnoty. Innymi słowy, dobre powołanie zawsze ma potencjał, by rozwinąć żarliwą przygodę miłości z Bogiem. Dokonuje się to na różne sposoby, ale zawsze jest to samo podstawowe doświadczenie: ten, kto jest wezwany wie, że nie ma większej radości niż miłowanie Boga i służenie Mu w ludziach. Taka dusza doceni i pokocha modlitwę św. Franciszka: Bóg mój i wszystko moje oraz słowa odpowiedzi, jakiej św. Tomasz z Akwinu udzielił Chrystusowi, gdy ten ofiarował mu wszystko, co zechce: Tylko Ty, Panie.

     b) Zdolność kochania ludzi

     Łatwo zauważyć, że święci, którzy głęboko kochali Boga, w dużym stopniu okazywali to w jakiejś szczególnej miłości bliźniego. Częstokroć bowiem możemy oszukiwać siebie naszym trwaniem z Bogiem. Możemy się cieszyć słodkim, z głębi serca płynącym pokojem i myśleć, że kochamy Boga; jeśli jednak nic nas nie obchodzą ludzie żyjący dokoła nas, wtedy właśnie łudzimy samych siebie, a nasza relacja miłości z Panem jest bezowocna. Szczere powołanie zawsze zakłada pragnienie i zdolność kochania innych, i to bardziej ze względu na nich samych niż jako źródło zbierania dobrych uczynków.

     Jeśli jakoś wyjątkowo trudno przychodzi ci być szczerym w osobistej relacji i niechętnie okazujesz innym troskę w tym, co najbardziej podstawowe, wtedy życie zakonne i kapłaństwo może tylko pogorszyć twój problem, chyba że rozpoznasz to wcześniej i poprosisz Boga o uzdrowienie. Nawet jeśli myślisz o sobie, że jesteś niezdolny do miłości, nie ma powodu do rozpaczy tak długo, jak długo masz pragnienie miłowania i mocne postanowienie, by się tego nauczyć. Pan Bóg gotów jest uczynić cud dla tych, którzy mają wiarę jak ziarnko gorczycy: .Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. (Łk 11,9-10). Bóg może uzdrowić i ożywić nawet najbardziej bojaźliwą osobę, która odsunęła się od innych z lęku przed odrzuceniem. On pomoże nam pokonać naszą apatię, by kochać i być kochanymi. On nauczy jak przezwyciężać strach przed odtrąceniem i zranieniami. Jeśli tylko modlimy się i ufamy Mu.

     c) Samoakceptacja i wyrzeczenie

     Najbardziej niebezpieczną pułapką na drodze właściwej relacji z Bogiem jest nasza nieograniczona zdolność do racjonalizacji. Na przykład, mogę z wielką łatwością przekonywać siebie, że jestem uprzejmy, wielkoduszny i kochający, podczas gdy wszyscy dokoła wyraźnie postrzegają mnie jako osobę nieznośną i protekcjonalną. W tym samym czasie dziwię się, że mój przyjaciel nie dostrzega jak irytujący może być obłudny ton jego głosu. Często inni widzą i osądzają nasze czyny bardziej obiektywnie niż my sami. Jest to jeden z powodów, dlaczego formacja do kapłaństwa i życia zakonnego domaga się życia we wspólnocie. Nie możesz naprawdę poznać siebie i wzrastać w relacji do Boga i innych ludzi, zanim chętnie i pozytywnie nie otworzysz się, by przyjąć zwrotną opinię i krytykę ze strony innych. Trzeba podziurawić ten nadęty balon wysokiego mniemania o sobie i wypuścić z niego powietrze, tak abyś nauczył się i zaakceptował prawdę o sobie samym.

     Z początku to doświadczenie bycia krytykowanym - jakkolwiek konstruktywnie - może być dla ciebie bolesne i niewygodne, z gorzką prawdą pozornie prawie niemożliwą do przełknięcia. Niemniej jednak pomoże ci to odkryć, że sam z siebie tak naprawdę niewiele znaczysz i że bez pomocy Boga i innych jesteś niezdolny szczerze kochać Boga i ludzi. Jednakże dotknięcie takiego dna jest jednocześnie momentem łaski: od teraz nie będziesz już - nawet podświadomie - stawiał siebie ponad innych. Zaczniesz akceptować ich jako podobnych grzeszników, popękanych i złamanych, ale ukochanych przez Boga jak ty sam. Zaczniesz rozumieć, że ty i twoi bliźni, każdy z nas, wszyscy potrzebujemy Bożego przebaczenia i miłości. Zaakceptowanie prawdy o sobie samym jest drogą do zaakceptowania innych takimi, jacy są oraz przyjęciem właściwej relacji do Boga.

     Ponadto, kiedy już nauczysz się więcej o sobie i odkryjesz własne połamania, skruchę za grzechy, wtedy przyjdziesz do Boga, by poprosić Go o przebaczenie. Jednakże nie wystarczy pasywne oczekiwanie na Boże uzdrowienie. Czekając na Jego łaskę, która przemieni twoje serce, musisz podjąć ze swej strony wszelkie możliwe wysiłki. Św. Ignacy mówi: Nie można mierzyć postępu wyrazem twarzy, gestami, naturalnymi skłonnościami czy umiłowaniem samotności. Miarą rzeczywistego postępu jest determinacja, z jaką kształtujesz i formujesz siebie samego.

     Dlatego pozostawaj czujny! Nigdy nie rozpaczaj, choćby nie wiem jak trudną wydawała się zmiana. Bądź cierpliwy i zawsze miej nadzieję oraz ufność, że Bóg błogosławi twoim wysiłkom stawania się lepszą osobą. Pozostawaj niczym glina w rękach Boga, a twoja przemiana będzie się dokonywała.

Naturalne czynniki pomagające w powołaniu

     Każdy, kto odpowiada na Boże wezwanie musi czerpać ze swoich, naturalnych źródeł energii. Bez wykorzystania takiej napędowej, naturalnej siły żadne powołanie na dłuższą metę nie przetrwa. Załamie się ono w psychologicznej pustce.

     a) Poczucie własnej wartości i znajomość siebie

     Ambicja, aby dokonać czegoś naprawdę ważnego, aby być kimś kto się liczy może stać się jednym z wartościowych źródeł energii, która zostanie wykorzystana i przetworzona przez Bożą łaskę. By to zilustrować: na początku twojej drogi powołania możesz doświadczyć usilnego pragnienia, aby stać się kimś ważnym w oczach swoich rodziców, lokalnego środowiska albo Kościoła, albo przynajmniej swoich własnych. Ale, jeśli słuchasz Chrystusa, On w końcu nauczy cię jak tracić swoje życie, aby je zyskać. Będziesz starał się bardziej podobać Bogu niż zaspokajać pragnienia ludzi; ze względu na Boga przyjmiesz obojętność, a nawet odrzucenie ze strony innych. W końcu, dojdziesz do takiego zaufania Bogu, że złożysz siebie i swoją pracę w Jego ręce, nie lękając się już więcej stanąć przed Nim z pustymi rękami.

     Podobnie, jeśli jesteś jednym z tych, który ma cechy przywódcze, możesz odczuwać mocne pragnienie, aby stać się dobrym liderem, wnieść zmiany we wspólnotę. Bóg posłuży się tym źródłem energii, aby umocnić cię w powołaniu, do którego zostałeś wezwany. Zamiast dyrygować i wywierać presję na wszystkich wokół siebie, zaczniesz wspierać, inspirować i koordynować talenty każdego z nich, by służyły dobru wspólnemu. I nawet gdy spotkasz się z oporem, wrogością, a nawet nienawiścią, gdy odkryjesz własne, niezbyt czyste motywy, nauczysz się i posiądziesz cnotę pokory i cierpliwości. Nagle uświadomisz sobie, jak niewiele możesz sam. Tylko Bóg buduje dom. Tylko Bóg daje wzrost żniwu. Jako sługa Boga najlepiej jak potrafisz musisz wykonać powierzoną pracę, ale jakiekolwiek rezultaty trzeba przypisać Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro.

     b) Intelektualna ciekawość

     Intelektualna ciekawość także może być bardzo pożyteczna w Bożej pracy. Nie tylko bowiem studiowanie teologii, ale jakiegokolwiek aspektu świata i człowieka jest, w ostatecznej konsekwencji, studiowaniem Bożej prawdy, a przez to jest święte. Jeśli jesteś typem naukowca, a chcesz poświęcić się służbie Bożej, musisz stać się lepszym naukowcem. Zamiast być zadowolonym z siebie posiadaczem wiedzy i łaskawcą w dzieleniu się jej skarbami, pozostaniesz studentem przez całe życie. Świadomość własnych ograniczeń będzie cię zawsze pociągać, by uczyć się więcej. Niezależnie od tego, jaki wycinek świata będzie polem twoich poszukiwań i badań, twój szacunek i pragnienie prawdy wzbudzi szacunek i pragnienie Boga u innych. Pozwól, że zobrazuję to prawdziwą historią.

     W czasach komunizmu, w węgierskiej telewizji, w stacji kontrolowanej przez państwo, przeprowadzano wywiad ze sławną intelektualistką Walerią Dienes. Miała ona już ponad dziewięćdziesiąt lat, ale pełnia jej niezwykłych sił umysłowych sprawiała, że była znanym na całym świecie filozofem, językoznawcą i matematyczką. Była także głęboko wierzącą chrześcijanką, a wiara kształtowała i pobudzała jej naukowe poszukiwania. Dziennikarz starannie unikał jakichkolwiek tematów religijnych. Jednakże wkrótce po tym programie, pani Dienes otrzymała list: "Nigdy przedtem nie słyszałem o pani - ktoś napisał do niej - ale słuchając uświadomiłem sobie, że Bóg musi istnieć". Oto apostolstwo naukowca! Chociaż nie mówiła wprost o Bogu, nie mogła przestać promieniować szacunkiem i miłością do prawdy, która wskazała jej drogę do źródła wszelkiej prawdy.

     c) Skłonności estetyczne

     Z drugiej strony, jeśli jesteś jednostką o skłonnościach estetycznych, to także masz wiele do zaofiarowania Bogu. Wrażliwość na piękno może rozwinąć w tobie wrażliwość na Boga i Jego dzieła. Możesz wtedy spożytkować swoje estetyczne talenty, aby rozwinąć piękną liturgię i piękno całej otoczki związanej z liturgią. Musisz jednak najpierw dokonać przemiany, ponownej oceny własnych wartości. Prawda, uczciwość, prostota i miłość winny być umieszczone przed i ponad jakąkolwiek wartością i preferencją estetyczną. Paradoksalnie, odkryjesz wtedy, że im bardziej postanowiłeś przedkładać uczciwość, pokorę i prawdę nad kultywowanie samego piękna, tym bardziej rozwijają się twoje estetyczne upodobania i zdolności. Jeszcze później zrozumiesz, że piękno i prawda są nierozłączne.


   

Wasze komentarze:
 Paulina ;): 14.09.2010, 20:37
 Ja myślę o zakonie już 3,5 roku (choć zostało mi jeszcze 3 lata technikum) i myślałam o zakonie Sióstr Dominikanek, ale w weekend byłam w innym zgromadzeniu sióstr siostry Nazaretanki i czułam coś dziwnego bo miałam uczucie jakbym miała wiele wspólnego z tym zgromadzeniem nie tylko duchowo a także jeszcze się bardzo zaprzyjaźniłam się z jedną siostrą i rozmawiałyśmy na rózne tematy jakby to dziwnie stwierdzić miałyśmy strasznie podobne przeżycia w życiu. I kilka godzin będąc tam prosiłam Pana Boga o to aby mi pomógł rozeznać to co mi tam pokazywał i jednak troche już rozumię ..... Proszę o pomoc bo nie wiem czy to są jakieś znaki czy to tylko mój wymysł..... kontakt 25094910 Proszę o pomoc i z Panem Bogiem !
 Ewa : 26.07.2010, 23:22
 Mam 15 lat od pewnego czasu... kilku miesięcy wciąż myślę o Bogu, Jezusie, grzechu....Mam dopiero 15 lat i wiem ze chcę w życiu pomagać ludziom coraz częściej myślę o zakonie ale boje się ...Kontakt 5109652 gg
 Paulina: 21.07.2010, 13:19
 Ja! Bardzo mądra decyzja tylko nie podejmuj jej tak pochopnie czasem warto poczekać aż Pan da konkretny cel i konkretną droge twego życia. Myślę że ten zakon będzie odpowiedni dla ciebie jak chcesz pomagać innym :) jakby ktoś chciała porozmawiać ze mną zadać kilka pytań lub i mi pomóc to prosze pisać na ten numer gg 25094910 czekam na pytania i pomoc ;) Paulina
 Ja!: 14.07.2010, 14:23
 Jestem bardzo mloda osoba . Ale juz czuje powolanie do zycia zakonnego . Bog kocha mne do szalesa a ja go takze. wiem ze jesem tylko grzesznym czlowiekiem ale ta milosc przyciaga mnie coraz badzie. Mam dni kedy zadaje sobie pytanie dlaczego ja ? Dlaczego tak szybko to powolanie przyszlo? I odpowiadam sobie na to pytanie modltwa i kontemplacja powolania . Tak ja juz wim jaki cel ma moje zycie ten cel to kroczene za Chrystusem. Pomoc innym i nieustnna modlitwa . A zkonn Misionarek Switej rodziny to dobra droga by ,,spelnic'' moje zycie .
 Paulina: 30.05.2010, 12:09
 Ja mam taki problem bo czuje że chce iść do zakonu a jednocześnie mnie coś zatrzymuje odpycha od tej myśli mam duże problemy w domu i przez nie nie mogę się pozbierać rodzice się kłócą i sprawiają tym w moim sercu rodzi się ciemność i strach przed rozpadem rodziny....... nie wiem co mam robić jak rodzice się kłócą z chęcią bym wyszła i nie wróciła ale nie mogę tego zrobić z powodu mamy...... nie wiem co mam robić zaniedbuje modlitwy brewiarzowe i prosze o pomoc.......
 annmari: 15.04.2010, 20:17
 BÓG JEST NAJWSPANIALSZY! JEZUS JEST MIŁOŚCIĄ szaleję za NIM, a On za mną :) ja wciąż się modlę o owo rozeznanie... ale wiecie co, to ogromnie wazne, by kroczyć właściwą sobie drogą powołania, choć czy nie w każdej ścieżce życia kroczymy z Bogiem, i czyż nie każda kończy się... :) aaach, Jak umre, to w Niebie umrę raz jeszcze - ze szczęścia i z nadmiaru MIŁOŚCI! Jakie to cudne
 Czy ktoś mnie zechce?: 06.02.2010, 13:32
 Witam wszystkich bardzo serdecznie! aż miło czytać świadectwo tak wielu powołanych osób! Widzę, że niektórzy mniej a niektórzy bardziej odczuwają swoje powołanie. Myślę że i mnie powołał Jezus tylko u mnie największym problemem jest to czy jakikolwiek zakon mnie zechce- otóż mam problem z kręgosłupem (jestem po 2 operacjach)- nie mogę ciężko pracować a nawet podnosić jakichkolwiek ciężarów. Mimo to- będę walczyć i szukać, może ktoś mnie zechce... Wiem, że nie mogę ciężko pracować (ze względu na przebyte operacje) ale wiem także, że jak mnie ktoś przygarnie to dam z siebie wszystko- całe swoje serce... Czy ktoś z was kochani zna może takie zakony, które przyjęłyby mnie mimo mojego stanu zdrowia? Obecnie jestem przed maturą i gdybym znalazła taki zakon- wiedziałabym na jaki kierunek studiów pójść żeby pomóc swojemu przyszłemu zakonowi. Z góry dziękuję!...
 Zakon Św. Kamila: 01.02.2010, 09:55
 Jeżeli jesteś człowiekiem poszukującym swojej drogi życiowej, jeżeli zetknąłeś się z ludzkim cierpieniem, jeżeli jest w tobie pragnienie służby tym którzy potrzebują pomocy, jeżeli wierzysz, że w chorym bliźnim czeka na Ciebie Chrystus i chciałbyś się Jemu oddać na służbę to duszpasterstwo powołaniowe OO. Kamilianów jest do Twojej dyspozycji. Duszpasterz powołaniowy zaprasza młodzież męską, której bliska jest troska o ludzi chorych, cierpiących, uzależnionych na Rekolekcje Powołaniowe: 5 - 10 lipca 2010 r. - Hutki k./Olkusza, powołaniowe dni skupienia wśród chorych Są to rekolekcje w jednym z naszych domów opieki. Oprócz czasu na modlitwę i refleksji nad powołaniem i życiem Zakonu, okazja do nieustannego przebywania z ludźmi cierpiącymi i poznania naszego charyzmatu w praktyce, a także czas na indywidualne rozmowy i spotkania z pracującymi tam zakonnikami. W planach również wizyta w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej. Chętnych do uczestnictwa w Powołaniowych Dniach Skupienia prosimy o zgłaszanie się u Referenta Powołaniowego na poniższy adres: Adres: Referent Powołaniowy OO. Kamilianów Buraków ul. Poniatowskiego 14 05-092 Łomianki email: oscampowol@interia.pl kom. 0506 872 883
 Meredith: 10.01.2010, 18:09
 Módlcie się o poznanie Jego woli :) Bo Bóg da każdemu wyrażny znak do czego nas powołał. Inną sprawą jest, że nie możemy mieć 100% pewności, ponieważ nie dostaniemy listu od św. Piotra o treści "Twoim powołaniem jest zakon", więc jeśli mamy wątpliwości to ... dobrze :) To znak, że nie są to nasze wymysły, to powinno nas w naszym powołaniu utwierdzić :P I potrzeba czasu, oczywiście. Z dnia na dzień raczej odpowiedzi od Boga nie dostaniemy, więc potrzeba wytrwałości... wiem o tym doskonale, bo myślę o zakonie od 11 roku życia...może nawet wcześniej, nie wiem dokładnie... jeszcze 2,5 roku mogę poczekać :) Pozdrawiam w Panu i zapewniam o modlitwie za każdego/ za każdą z was!
 Boży-wariat: 07.01.2010, 09:07
 Do Ani z Poznania: Nie musi być zakon... a pomyślałaś kiedykolwiek o Instytucie Konsekrowanych Świeckich?? Ja osobiście jeżdżę już od pół roku na takie rekolekcje do Instytutu i bardzo polecam, nawet jeśli ktoś rozeznaje powołanie do zakonu... mój mail: bozy_wariat@onet.eu lub GG 9973498 piszcie-udzielę wszelkich informacji dotyczących rekolekcji itp. Z Panem Bogiem!
 iwona: 22.12.2009, 13:50
 ''kto przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Krolestwa Bożego" Przepraszam za błąd w poprzedniej wypowiedzi
 iwona: 22.12.2009, 13:35
 Aniu (Poznań) to co napisałas to prawie o mnie. mam 18 lat, od małego podświadomie chciałam być blisko Pana Boga.Był czas, kiedy się gubiłam,nie widziałam grzechów których dziś tak załuję. Jednak coś mi nie pozwalało się stoczyć, całkowicie być obojętną. Przez długi czas robiłam złe rzeczy, byłam ślepa, bezmyślna, a jednak coś mi nie dawało spokoju. Proste słowa- błądzę. z poczatku nie chciałam się zbytnio tym przejmowac, ''nie chciało mi się szukać'', zgłebiać mojego stanu. Jednak po bierzmowaniu. może nawet troche wczesniej coraz bardziej czułam się niespokojnie.Wiele się modliłam,zaczęłam słyszeć w sobie pytanie coś w rodzaju ,,czy pójdziesz za mną,, mimo mojej woli ciągle słyszałam to pytanie, nie potrafiłam Bogu na to odpowiedzieć,uciekałam od tego pytania,wmawiałam sobie że jego nie słyszę,i wtedy coraz bardziej pytanie było naglące.Snułam przeróżne marzenia o przyszłościm.i.n.armia,policjaitp,a tu cicho w duszy slyszę-a zakon? i na to odpowiedziec nie umiałam. Modliłam się wiele.az boję się pisać co było we wrzesniu tego roku. wszystko się z dnia na dzień wywróciło do góry dnem. Jakbym coś wielkiego zrozumiała,zaczęła do mnie docierać PRAWDA! a mianowicie to że bez boga zawsze będę tułaczem po marnościach. że tylko z Nim mogę budować życie. Od tamtego czasu zaczynam inne życie. Pełno w nim wyrzeczeń, walki z pokusami. Wtedy to pytanie osiągnęło chyba szczyt.Tylko o tym myślałam, cały czas czułam jakby coś dosłownie chciało mnie wyrwać z tego zmaterializowanego świata.wiem ze to Bóg! Już nie mogę patrzeć na potrzebujących,zostawiając ich bez opieki,sumienie tak mi dokucza że aż nie wiem po prostu co robić. wiem że muszę się temu poddac, też bałam się powiedziec o tym spowiednikowi,ale pokonałam to i powiedziałam.A co mi doradził...wielkie kolejne wyzwanie! nie zdradzę tego. Wiem tylko że gdy Bóg wzywa to trzeba wybrać,choćby to miało być najbolesniejsze przeżycie,rozłąka itp. Muszę iść za Panem. Przecież Pan Jezus mówi,,Kto przykłada rękę do pługa, nie nadaje się do Królestwa Bożego" Pomyślcie tylko - powołuje nas Chrystus, tak jak kiedyś powołał 12 apostołów.. Taka łaska! Trzeba za tym iść, wierzę Aniu że Bóg ci pomoże.
 .: 08.11.2009, 00:00
 Witam.. Ja też, hm.. Odczuwam powolanie. czuje że On mnie pociąga, chce być z ludźmi, jednak obawiam się że mimo najlepszych chęci nie będę mógł zostać księdzem ani zakonnikiem... Mam problemy z paroma rzeczami, i nie chce żeby przeze mnie ktoś mógł ucierpieć.. Czuje taka pustkę w sobie... Jakby mi czegoś brakowalo. mam 17 lat i ciagle poszukuje... jednak zegar tyka i coraz mniej czasu na myslenie o przyszlosci... jesli moge prosze o pomoc we wlasciwym rozeznaniu tego co czuje... moj mail: gery13@wp.pl.. z gory dziekuje wszystkim. pamietam o was w mojej modlitwie o ktora rowniez prosze... jak dobrze ze jestescie...
 Terena: 12.10.2009, 22:20
 Do Ani:Kochana,cos pisze ale nie wysylaja sie moje listy do ciebie,nie rozumiem,podaje swoj corrino@vp.pl.Pozdrawiam
 Agnieszka: 16.09.2009, 16:59
 Witam serdecznie wszystkich :)Jeżeli dyskusja dotyczy sprawy Powołania to koniecznie muszę dołożyć do niej coś od siebie.Boję sie tylko ,żeby ta historia nikogo nie uśpiła...Od dziecka czułam szczególną więz z Bogiem,często się do niego modliłam własnymi słowami.Mocno wierzyłam w to ,że Bóg mnie kocha i dlatego zawsze wysłuchuje moich próśb zgodnych z Jego wolą.Niestety nauczyłam się brać nie dawając nic w zamian .Mój egoizm sprawił,że szybko zeszłam z drogi, po której prowadził mnie Pan.Niemile wspominam lata ,w których Bóg nie miał prawa głosu w moim zyciu.Z całą pewnością mogę je nazwać straconymi.Jak jednak mogę nazwać to ,że Pan dał mi drugą szansę?Byłam na samym dnie a On mimo tego wyciągnął do mnie swoją Ojcowską dłoń i mnie uratował.Byłam ślepa a On przywrócił mi wzrok.Który pasterz nie dobiłby tak chorej owcy jaką ja byłam??Tylko On -Najlepszy Pasterz jakiego znam.Nie powiem,że moje problemy znikły bezpowrotnie bo musiałabym kłamać,ale z całą pewnością wiem jak potężną broń dał mi Pan-MODLITWA.Najskuteczniejszy środek do walki ze Złym.Każdego ranka dziękuję Bogu ,że zasiał we mnie ziarenko Powołania mam nadzieję ,że wkrótce wyda ono piękny Owoc, czego i Wam życzę Kochani.Pamiętajcie "Ci, którzy zaufali Panu ,odzyskują siły.Z Bogiem.
 Ania-Poznań : 14.09.2009, 12:47
 lilia191@vp.pl
 Terenia do Marzeny: 14.08.2009, 13:11
 Do Marzeny:Kochana,Pan Bog nam towazyszy nieustannie!Moz wlasciwie masz to Powolanie,co?I nie mow ,ze jestes nieodpowiedna osoba,przeciez On przyzywa kogo chec I ma inne zdanie,nikt z nas nie jest godzien takiej laski,aleOn chce nas prowadzic z naszej nedzy ku swojej wielkej Swietosci.Wiesz co jedna Siostra zakonna mowila, ze nieustannie modlila sie o dobrego meza…I co…wymodlila chyba najoepszego!...Ne boj sie !Nie jestes sama!Pan Bog cie poprowadzi!Pamietam w modlitwie
 Marzena: 13.08.2009, 13:44
 Pan Bóg mi pomaga zdobyć pracę ,zdać egzaminy na studiach tylko w jednej sprawie zwleka -gdy proszę o dobrego męża . Kiedy się o to modlę odzywa się w duszy upomnienie -nie módl się o to ,ty wstąpisz do zakonu . A ja jestem tak bardzo do tego nieodpowiednią osobą .Boję się. Wczoraj w modlitwie próbowałam wyperswadować Jezusowi ten pomysł . Nie wiem nie wiem i jeszcze raz nie wiem...
 Terenia: 07.08.2009, 13:26
 Do Ani z Poznania:Kochana!Bardzo Cie rozumiem I dziele twoje bolesci.Nie bede probowac cos Ci poradzic, bo nie stac mnie na to, moge tylko opowiedziec o Swoim przezyciu , “walk” z Bogiemi I tym co w koncu z tego wyszlo…(Jiesli chcesz, prosze o adres e-mai)Pamietam w modlitwiePrzytocze slowa jednej siostry: Powoałanie to takie małe ziarenko, które pewnego dnia Jezus wzrzuca w serce człowieka. Trzeba poczekać i modlic sie aż sie rozwinie. MAsz czas by ono wzrastało i dojrzewało ale pamiętaj o nieustannej trosce o nie podlewaj modlitwą i miłością do Chrystusa a On ukaże Ci we właściwym czasie … Do Dusi:Wiem ze ciezko,ale miej cierpliwosc!To jest laska Boza,choc nieraz sie wydaje wiecznosc. Staraj sie milowac Jezusa tam ,gdzie On Cie w tym momencie postawil, a czas przejdzie niebawem.Odwagi!Mysle ,ze Juz mozesz stawac sie Jego Oblubienice,przez spelnienie Jego Woli,napewno masz teraz nauke,a to tez spelnienie Woli.Modle sie o twoja wytrwalosc
 Przemek: 01.08.2009, 11:35
 Ja nie wiem dlaczego swoje powołanie czują od najmłodszych lat cały czas mnie coś ciągnęło do bycia księdzem interesowało mnie i nadal tak jest nawet może bardziej.Właśnie idę do liceum i mam nadzieję że ta chęć nie zginie modlę się o to. Wy często piszecie że nie jesteście pewni ja także i proszę Boga o łaskę rozpoznania Jego woli.
[1] [2] (3) [4] [5] [6] [7] [8]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej