Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rozeznanie powołania
(kapłańskiego i zakonnego)

Ogólne cechy powołania kapłańskiego i zakonnego

     Bez względu na różnorodność form, jakie mogą przybierać powołania kapłańskie i zakonne, w każdym z nich możemy rozpoznań trzy ogólne cechy: żarliwą miłość Boga, zdolność kochania ludzi oraz samoakceptację wraz z duchem wyrzeczenia.

     a) Żarliwa miłość Boga

     W chrześcijaństwie miłość Boga i miłość bliźniego są nierozdzielnie z sobą powiązane. Konstytucje wielu zakonów wyrażają to z klasyczną precyzją: Miłość nasza powinna w jednym, niepodzielnym akcie, obejmować Boga i bliźniego, naszego bliźniego, który został stworzony na obraz Boga i odkupiony Krwią Chrystusa. Dlatego prawdziwa miłość winna objawiać się w podwójnej służbie: Bogu i człowiekowi. Odnosi się to nie tylko do czynnego, apostolskiego zakonu, ale także do całkowicie kontemplacyjnej wspólnoty. Innymi słowy, dobre powołanie zawsze ma potencjał, by rozwinąć żarliwą przygodę miłości z Bogiem. Dokonuje się to na różne sposoby, ale zawsze jest to samo podstawowe doświadczenie: ten, kto jest wezwany wie, że nie ma większej radości niż miłowanie Boga i służenie Mu w ludziach. Taka dusza doceni i pokocha modlitwę św. Franciszka: Bóg mój i wszystko moje oraz słowa odpowiedzi, jakiej św. Tomasz z Akwinu udzielił Chrystusowi, gdy ten ofiarował mu wszystko, co zechce: Tylko Ty, Panie.

     b) Zdolność kochania ludzi

     Łatwo zauważyć, że święci, którzy głęboko kochali Boga, w dużym stopniu okazywali to w jakiejś szczególnej miłości bliźniego. Częstokroć bowiem możemy oszukiwać siebie naszym trwaniem z Bogiem. Możemy się cieszyć słodkim, z głębi serca płynącym pokojem i myśleć, że kochamy Boga; jeśli jednak nic nas nie obchodzą ludzie żyjący dokoła nas, wtedy właśnie łudzimy samych siebie, a nasza relacja miłości z Panem jest bezowocna. Szczere powołanie zawsze zakłada pragnienie i zdolność kochania innych, i to bardziej ze względu na nich samych niż jako źródło zbierania dobrych uczynków.

     Jeśli jakoś wyjątkowo trudno przychodzi ci być szczerym w osobistej relacji i niechętnie okazujesz innym troskę w tym, co najbardziej podstawowe, wtedy życie zakonne i kapłaństwo może tylko pogorszyć twój problem, chyba że rozpoznasz to wcześniej i poprosisz Boga o uzdrowienie. Nawet jeśli myślisz o sobie, że jesteś niezdolny do miłości, nie ma powodu do rozpaczy tak długo, jak długo masz pragnienie miłowania i mocne postanowienie, by się tego nauczyć. Pan Bóg gotów jest uczynić cud dla tych, którzy mają wiarę jak ziarnko gorczycy: .Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. (Łk 11,9-10). Bóg może uzdrowić i ożywić nawet najbardziej bojaźliwą osobę, która odsunęła się od innych z lęku przed odrzuceniem. On pomoże nam pokonać naszą apatię, by kochać i być kochanymi. On nauczy jak przezwyciężać strach przed odtrąceniem i zranieniami. Jeśli tylko modlimy się i ufamy Mu.

     c) Samoakceptacja i wyrzeczenie

     Najbardziej niebezpieczną pułapką na drodze właściwej relacji z Bogiem jest nasza nieograniczona zdolność do racjonalizacji. Na przykład, mogę z wielką łatwością przekonywać siebie, że jestem uprzejmy, wielkoduszny i kochający, podczas gdy wszyscy dokoła wyraźnie postrzegają mnie jako osobę nieznośną i protekcjonalną. W tym samym czasie dziwię się, że mój przyjaciel nie dostrzega jak irytujący może być obłudny ton jego głosu. Często inni widzą i osądzają nasze czyny bardziej obiektywnie niż my sami. Jest to jeden z powodów, dlaczego formacja do kapłaństwa i życia zakonnego domaga się życia we wspólnocie. Nie możesz naprawdę poznać siebie i wzrastać w relacji do Boga i innych ludzi, zanim chętnie i pozytywnie nie otworzysz się, by przyjąć zwrotną opinię i krytykę ze strony innych. Trzeba podziurawić ten nadęty balon wysokiego mniemania o sobie i wypuścić z niego powietrze, tak abyś nauczył się i zaakceptował prawdę o sobie samym.

     Z początku to doświadczenie bycia krytykowanym - jakkolwiek konstruktywnie - może być dla ciebie bolesne i niewygodne, z gorzką prawdą pozornie prawie niemożliwą do przełknięcia. Niemniej jednak pomoże ci to odkryć, że sam z siebie tak naprawdę niewiele znaczysz i że bez pomocy Boga i innych jesteś niezdolny szczerze kochać Boga i ludzi. Jednakże dotknięcie takiego dna jest jednocześnie momentem łaski: od teraz nie będziesz już - nawet podświadomie - stawiał siebie ponad innych. Zaczniesz akceptować ich jako podobnych grzeszników, popękanych i złamanych, ale ukochanych przez Boga jak ty sam. Zaczniesz rozumieć, że ty i twoi bliźni, każdy z nas, wszyscy potrzebujemy Bożego przebaczenia i miłości. Zaakceptowanie prawdy o sobie samym jest drogą do zaakceptowania innych takimi, jacy są oraz przyjęciem właściwej relacji do Boga.

     Ponadto, kiedy już nauczysz się więcej o sobie i odkryjesz własne połamania, skruchę za grzechy, wtedy przyjdziesz do Boga, by poprosić Go o przebaczenie. Jednakże nie wystarczy pasywne oczekiwanie na Boże uzdrowienie. Czekając na Jego łaskę, która przemieni twoje serce, musisz podjąć ze swej strony wszelkie możliwe wysiłki. Św. Ignacy mówi: Nie można mierzyć postępu wyrazem twarzy, gestami, naturalnymi skłonnościami czy umiłowaniem samotności. Miarą rzeczywistego postępu jest determinacja, z jaką kształtujesz i formujesz siebie samego.

     Dlatego pozostawaj czujny! Nigdy nie rozpaczaj, choćby nie wiem jak trudną wydawała się zmiana. Bądź cierpliwy i zawsze miej nadzieję oraz ufność, że Bóg błogosławi twoim wysiłkom stawania się lepszą osobą. Pozostawaj niczym glina w rękach Boga, a twoja przemiana będzie się dokonywała.

Naturalne czynniki pomagające w powołaniu

     Każdy, kto odpowiada na Boże wezwanie musi czerpać ze swoich, naturalnych źródeł energii. Bez wykorzystania takiej napędowej, naturalnej siły żadne powołanie na dłuższą metę nie przetrwa. Załamie się ono w psychologicznej pustce.

     a) Poczucie własnej wartości i znajomość siebie

     Ambicja, aby dokonać czegoś naprawdę ważnego, aby być kimś kto się liczy może stać się jednym z wartościowych źródeł energii, która zostanie wykorzystana i przetworzona przez Bożą łaskę. By to zilustrować: na początku twojej drogi powołania możesz doświadczyć usilnego pragnienia, aby stać się kimś ważnym w oczach swoich rodziców, lokalnego środowiska albo Kościoła, albo przynajmniej swoich własnych. Ale, jeśli słuchasz Chrystusa, On w końcu nauczy cię jak tracić swoje życie, aby je zyskać. Będziesz starał się bardziej podobać Bogu niż zaspokajać pragnienia ludzi; ze względu na Boga przyjmiesz obojętność, a nawet odrzucenie ze strony innych. W końcu, dojdziesz do takiego zaufania Bogu, że złożysz siebie i swoją pracę w Jego ręce, nie lękając się już więcej stanąć przed Nim z pustymi rękami.

     Podobnie, jeśli jesteś jednym z tych, który ma cechy przywódcze, możesz odczuwać mocne pragnienie, aby stać się dobrym liderem, wnieść zmiany we wspólnotę. Bóg posłuży się tym źródłem energii, aby umocnić cię w powołaniu, do którego zostałeś wezwany. Zamiast dyrygować i wywierać presję na wszystkich wokół siebie, zaczniesz wspierać, inspirować i koordynować talenty każdego z nich, by służyły dobru wspólnemu. I nawet gdy spotkasz się z oporem, wrogością, a nawet nienawiścią, gdy odkryjesz własne, niezbyt czyste motywy, nauczysz się i posiądziesz cnotę pokory i cierpliwości. Nagle uświadomisz sobie, jak niewiele możesz sam. Tylko Bóg buduje dom. Tylko Bóg daje wzrost żniwu. Jako sługa Boga najlepiej jak potrafisz musisz wykonać powierzoną pracę, ale jakiekolwiek rezultaty trzeba przypisać Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro.

     b) Intelektualna ciekawość

     Intelektualna ciekawość także może być bardzo pożyteczna w Bożej pracy. Nie tylko bowiem studiowanie teologii, ale jakiegokolwiek aspektu świata i człowieka jest, w ostatecznej konsekwencji, studiowaniem Bożej prawdy, a przez to jest święte. Jeśli jesteś typem naukowca, a chcesz poświęcić się służbie Bożej, musisz stać się lepszym naukowcem. Zamiast być zadowolonym z siebie posiadaczem wiedzy i łaskawcą w dzieleniu się jej skarbami, pozostaniesz studentem przez całe życie. Świadomość własnych ograniczeń będzie cię zawsze pociągać, by uczyć się więcej. Niezależnie od tego, jaki wycinek świata będzie polem twoich poszukiwań i badań, twój szacunek i pragnienie prawdy wzbudzi szacunek i pragnienie Boga u innych. Pozwól, że zobrazuję to prawdziwą historią.

     W czasach komunizmu, w węgierskiej telewizji, w stacji kontrolowanej przez państwo, przeprowadzano wywiad ze sławną intelektualistką Walerią Dienes. Miała ona już ponad dziewięćdziesiąt lat, ale pełnia jej niezwykłych sił umysłowych sprawiała, że była znanym na całym świecie filozofem, językoznawcą i matematyczką. Była także głęboko wierzącą chrześcijanką, a wiara kształtowała i pobudzała jej naukowe poszukiwania. Dziennikarz starannie unikał jakichkolwiek tematów religijnych. Jednakże wkrótce po tym programie, pani Dienes otrzymała list: "Nigdy przedtem nie słyszałem o pani - ktoś napisał do niej - ale słuchając uświadomiłem sobie, że Bóg musi istnieć". Oto apostolstwo naukowca! Chociaż nie mówiła wprost o Bogu, nie mogła przestać promieniować szacunkiem i miłością do prawdy, która wskazała jej drogę do źródła wszelkiej prawdy.

     c) Skłonności estetyczne

     Z drugiej strony, jeśli jesteś jednostką o skłonnościach estetycznych, to także masz wiele do zaofiarowania Bogu. Wrażliwość na piękno może rozwinąć w tobie wrażliwość na Boga i Jego dzieła. Możesz wtedy spożytkować swoje estetyczne talenty, aby rozwinąć piękną liturgię i piękno całej otoczki związanej z liturgią. Musisz jednak najpierw dokonać przemiany, ponownej oceny własnych wartości. Prawda, uczciwość, prostota i miłość winny być umieszczone przed i ponad jakąkolwiek wartością i preferencją estetyczną. Paradoksalnie, odkryjesz wtedy, że im bardziej postanowiłeś przedkładać uczciwość, pokorę i prawdę nad kultywowanie samego piękna, tym bardziej rozwijają się twoje estetyczne upodobania i zdolności. Jeszcze później zrozumiesz, że piękno i prawda są nierozłączne.


   

Wasze komentarze:
 ewelina: 04.06.2013, 13:20
 witam nazywam sie ewelina chcialabym bardzo isc na powolanie kaplankie myslalam juz o tym i podjelam decyzje chce pomagac innym ludziom.......
 Joanna: 22.02.2013, 22:31
 Od dwoch lat czuje że chce służyć bliźniemu, czuje ogromną miłość Boga wiem że nikt mi takiej nie da, mysłałam o rodzinie ale to jest silniejsze, U mnie zaczło się od kazania później dostawałam pewne znaki, juz poł roku temu powiedziałam rodzicom o moim powołaniu. Bardzo się bałam, Bóg dodał mi odwagi w te wakacje mam zamiar jechać na rekolekcje powołaniowe. Bardzo lubie pracę z osobami słabszymi, które potrzebują pomocy, dzieci, osoby chore niepełnosprawne. To jest piękne jak Bóg ma dla wszystkich plan i jak prowadzi :) pierwiastek1992@gmail.com
 Siostry Sacre Coeur: 22.02.2013, 20:28
 ROZEZNAWANIE DROGI ŻYCIA - to sesja rekolekcyjna, która ma na celu pomóc młodym podjąć proces odkrywania swego powołania. Zapraszamy od 15 do 17 marca 2013 r. do Pobiedzisk k/Poznania. Zapisy oraz dodatkowe informacje: http://www.siostry-sc.pl/rekolekcje/index.php/component/k2/item/15-drogazycia pobiedziska.sc@gmail.com; kom. 608-713-103
 Siostry Sacre Coeur: 22.02.2013, 20:24
 ROZEZNAWANIE DROGI ŻYCIA - to sesja rekolekcyjna, która ma na celu pomóc młodym podjąć proces odkrywania swego powołania. Zapraszamy od 15 do 17 marca 2013 r. do Pobiedzisk k/Poznania. Zapisy oraz dodatkowe informacje: http://www.siostry-sc.pl/rekolekcje/index.php/component/k2/item/15-drogazycia pobiedziska.sc@gmail.com; kom. 608-713-103
 Zakon OO. Kamilianów: 07.02.2013, 08:46
 OD 8-10 MARCA 2013 Kamilianskie Powołaniowe Dni Skupienia - dla tych mężczyzn, którzy pytają o drogę do Jezusa ! Taciszów koło Gliwic (klasztor nowicjacki OO. Kamilianów). Chętnych prosimy o kontakt : O. Mariusz Kwiatkowski MI, kom. 662 142 415 lub na adres: Referent Powołaniowy OO. Kamilianów ul. Damrota 7, 44-145 Pilchowice. Email: oscampowol@interia.pl ZOBACZ TEŻ STRONĘ :http://www.kamilianie.eu/index.php?k=8&p=2
 Zakon OO. Kamilianów: 18.12.2012, 23:21
 Nasz Zakon powstał tylko i wyłącznie po to, aby służyć tym najbardziej potrzebującym: chorym, ubogim, bezdomnym, uzależnionym. Dlatego podstawą naszej konsekracji zakonnej, obok ślubów: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, jest czwarty ślub: służby chorym nawet z narażeniem życia. Jeżeli jesteś człowiekiem poszukującym swojej drogi życiowej, jeżeli zetknąłeś się z ludzkim cierpieniem, jeżeli jest w tobie pragnienie służby tym którzy potrzebują pomocy, jeżeli wierzysz, że w chorym bliźnim czeka na Ciebie Chrystus i chciałbyś się Jemu oddać na służbę to duszpasterstwo powołaniowe OO. Kamilianów jest do Twojej dyspozycji. Duszpasterz powołaniowy zaprasza młodzież męską, której bliska jest troska o ludzi chorych, cierpiących, uzależnionych na Rekolekcje Powołaniowe w dniach: 3 - 5 lutego 2012 r. - Taciszów k./Gliwic, powołaniowe dni skupienia Są to dni skupienia w domu nowicjackim. Oprócz czasu na modlitwę i refleksji nad powołaniem i życiem Zakonu, będzie również okazja do odwiedzenia jednego z naszych domów opieki w celu lepszego poznania charyzmatu Zakonu w praktyce, a także czas na indywidualne rozmowy i spotkania z nowicjuszami i zakonnikami. 3 - 7 lipca 2012 r. - Taciszów k./Gliwic, rekolekcje powołaniowe Są to rekolekcje w domu nowicjackim. Oprócz czasu na modlitwę i refleksji nad powołaniem i życiem Zakonu, będzie również okazja do odwiedzenia przynajmniej dwóch naszych domów opieki w celu lepszego poznania charyzmatu Zakonu w praktyce, a także czas na indywidualne rozmowy i spotkania z nowicjuszami i zakonnikami, a także trochę wypoczynku. Chętnych do uczestnictwa w Powołaniowych Dniach Skupienia prosimy o zgłaszanie się u Referenta Powołaniowego na poniższy adres: Adres: Referent Powołaniowy OO. Kamilianów ul. Damrota 7 44-145 Pilchowice email: oscampowol@interia.pl kom. 662 142 415
 RADEK: 29.10.2012, 20:41
 Witam od szkoły średniej mam powołanie do Kapłaństwa składałem dokumenty do Seminariów Diecezjalnych ale nie przyjmowano mojej kandydatury po 14 latach znów spróbowałem do Seminarium i zakonu i znów rozczarowanie dostałem negatywne odpowiedzi od rektorów ale ogólne nie bo nie!!!Proszę mi wytłumaczyć czy nigdy nie dowiem sie dlaczego nie mogę być przyjęty aby pełnić posługę kapłańską lub zakonną skoro Kościół wzywa o modlitwę za powołania a jest inaczej !!!Moj email : mati657@op.pl Piszcie co o tym sadzicie bo ja nie mogę sobie z tym poradzić juz 15 lat zmagam się z powołaniem i nie mogę go zrealizować w Polsce!!!
 EM: 13.10.2012, 14:41
 Witam, chciałam wam opowiedzieć o swojej historii - odrzuconego powołania :( Bedac dzieckiem chciałam bardzo wstąpić do zakonu, a z drugiej strony chciałam być matką i żoną. Ciąglę te dwa pragnienia gdzieś tam się ciągle ze sobą spierały. Potem w szkole średniej czułam w sercu wołanie do życia zakonnego coraz silniej, do czasu kiedy moja mama powiedziała mi o głupiej przepowiedni. Teraz z tego się śmieję, ale na tamten czas bardzo cierpiałam, bałam się jej. Nie miałam nikogo z kim mogłabym porozmawiać o tym, nie wiedziałam tez o kierowniku duchowym, czy tymbardziej o rekolekcjach powołaniowych. Wtedy nie było internetu i takiego dostępu informacji - czego żałuje naprawdę. Może gdybym spotkała kogoś kto wtedy mi pomógł, lub miała ciepły kochający dom... ale wracając do tej przepowiedni. Miałam ciągle obawy, że ona spełni się na mnie i mój ojciec się mnie wyrzeknie jak wyjdę z tego zakonu. Po matuzre ostatecznie ze strachu powiedziałam memu wewnętrznemu głosowi NIE, nie pójdę... Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, dziwne towarzystwo, chłopak, grzech, smutek... Dziś moją jedyną radością jest dziecko. Mam męża, ale tak jakbym go nie miała żyjemy razem, ale zarazem osobno. Czuję, ze to miejsce nie jest to nie to, czuję się obco jak bym była nie z tej planety, nie mm pracy... To co sie stało, zmobilizowało mnie do działania, otóż moje jedyne dziecko jest juz nastolatkiem i od urodzenia modlę się o jego rozeznanie powołania i świętość życia by wiedział co ma robić, kim chce być - nie mówię, że chcę by był kapłanem, bo wiem że to bardzo odpowiedzialna decyzja i nie chcę swoich nie spełnionych marzeń w nim realizować - nie, ale zalezy mi żeby wiedział kim chce być i by potem nie oglądał sie wstecz, by był świętym człowiekiem. Proszę by każdy z was uważnie słuchał swego głosu serca, jęśli czujesz wewnętrzny głos lub tymbardziej jeśli masz jakieś lęki przed podjęciem decyzji - porozmawiaj z jakimś dobrym kapłanem, pojedź na rekolekcje powołaniowe i NIE SŁUCHAJ TYCH KTÓRZY ZA CIEBIE CHCĄ UŁOŻYĆ CI ŻYCIE, lub też nie wierzcie w żadne przepowiednie tak, żadne cyganki. Wszystko omówcie z kapłanem, z kierownikiem duchowym. proszę was o modlitwę za mnie i o moje dziecko.
 Remigiusz: 05.08.2012, 14:47
 Witam wszystkich ! Rozeznałem powołanie do życia zakonnego i w tym roku rozpocznę prenowiciat jako "kandydat" na brata zakonnego u Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Jeśli chciał by ktoś porozmawiać o powołaniu lub po prostu porozmawiać, proszę śmiało pisać ! Mój e-mail: remigiuszt3@gmail.com
 Mirosław : 08.07.2012, 10:00
 jakie warunki trzeba spełnić aby zostać bratem zakonnym i jak mam 33 lata nie jest to przeszkodą maże o powołaniu od dziecka
 Grzegorz: 18.02.2012, 21:23
 Ja już 10 razy byłem na takich rekolekcjach u redemptorystów. Piękne przeżycie.. Polecam :) Ostatnio zacząłem coś odczuwać. Mieszają się we mnie wszystkie uczucia. Ale słowa piosenki: ''Nie bój się, nie lękaj się! Bóg sam wystarczy!'' dodają mi otuchy. Bogu powierzam wszystkie swoje sprawy i On mi zawsze pomaga. Proszę o modlitwę w mojej intencji i w intencji wszystkich powołanych o odwagę.
 br: 29.01.2012, 01:01
 Do Wszystkich ; Moi drodzy, jeśli czujecie w Sobie Powołanie do życia zakonnego/ Kapłańskiego, pojedźcie na tzn"powołaniówki" Sami wiecie w jakiego Zgromadzenia Was "ciągnię" - napiszcie do nich, podadzą Wam terminy. Ja tak zrobiłem. Ja nie mam jeszcze 100% co do swojego powołania zakonnego, ale nadal badam, i badać będę. Ale jestem już bliżej, jak dalej. I tez byłem niedowiarkiem, przez długi czas ignorowałem ten głos itp. Pozdrawiam, i życzę obfitości Bożych Łask.
 Pabl: 26.08.2011, 22:27
 Artur mam identyczny problem,koniecznie musimy pogadać.
 Aga: 21.08.2011, 19:07
 Witam! Kiedy miałam około 10 lat miałam dziwny sen: "Była noc, kiedy rodzice wyszli na podwórko i mnie zawołali. Na niebie była czerwona gwiazda, a gdy na nią spojrzałam, ona jakby wybuchła i na niebie ukazała się Maryja z Dzieciątkiem Jezus na rękach. Coś do mnie mówiła Do dziś nie wiem co..." Kiedy rano się obudziłam miałam mętlik w głowie i wtedy pierwszy raz w życiu pomyślałam o zakonie. Nikt mi wtedy nie umiał pomóc. Z czasem przeszło, aż do pamiętnej lekcji religii sprzed około roku. To był poniedziałek, miałam mieć sprawdzian z religii, ale nie miałam czasu się przygotować, ponieważ przemeblowywaliśmy mieszkanie i musiałam pomóc. Wieczorem poprosiłam Boga o pomoc na sprawdzianie. W poniedziałek, pierwsza lekcja - religia. Ja trochę spanikowana. Ksiądz podał pytania, a ja patrzyłam na kartkę i nie wiedziałam nic. Spojrzałam wtedy na krzyż i poczułam coś dziwnego. Czułam gigantyczną radość w sobie i, że oprócz tych 18 osób w klasie był tam ktoś jeszcze. Wzięłam długopis i zaczęłam pisać. Nie myślałam co piszę. Po prostu pisałam. Z klasówki dostałam 6-!!! Bóg był zawsze bardzo ważny w moim życiu. Ale... Ja nie wiem czy to było powołanie:( Chciałabym iść do zakonu, ale się boję:( Moim marzeniem zawsze było mieć wspaniałego męża i bardzo dużą gromadkę szczęśliwych dzieci. Ja muszę działać w życiu. A zakon? Zawsze miałam wizję zakonnic jako kobiet w chabitach, które cały czas się modlą i nic innego nie robią... Nie mam skąd poznać świata zakonnic... NIe mam z kim porozmawiać... Czuję się po prostu z tym wszystkim pozostawiona sama. Niektórzy mówią, że w moim wieku to normalne, że mam takie myśli (mam 16 lat), ale ja nie wiem... Pomóżcie. Moje gadu 32802790... Jeśli ktoś może mi pomóc, albo chce poprosić o pomoc niech pisze.
 Artur: 26.07.2011, 12:31
 Do seminarium chciałem wstąpić praktycznie już od gimnazjum, fascynowała mnie liturgia i związane z nią obrzędy, widziałem w kapłanach tych, którzy postrzegają więcej i naprawdę czują obecność Boga. Teraz, kiedy przyszedł czas wyboru po ukończeniu liceum, nie potrafiłem zdobyć się na odwagę i podjąć ostatecznej decyzji, czułem się fatalnie, co nawet zauważyła moja rodzina. Ale chciałem sam zdecydować, jaką drogę powinienem wybrać. Po długich i żarliwych modlitwach Pan przedstawił mi swoją wolę: mam wstąpić do seminarium! Poczułem wtedy radość, niezmierną chęć do służenia Bogu i ludziom, nie mogłem powstrzymać łez, które zebrały się w moich oczach. Następnego dnia przedstawiłem moją decyzję mojej mamie, ale zaskoczyło mnie, jak na to zareagowała: nie była zaskoczona i chociaż jest katoliczką, praktykującą, silnie wierzącą, wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie chce bym szedł do seminarium... Były łzy, tłumaczenia, przedstawianie przykładów z rodziny, gdzie powołanie skończyło się z chwilą wstąpienia do zakonu, ale ja roztaczałem przed mamą moją własną wizję świata w unii z Bogiem, każdy dzień z Jego wielką łaską, chciałem z całej mocy wykrzyczeć, jak bardzo Go kocham! Po bardzo długiej rozmowie zgodziłem się na przemyślenie mojej decyzji i pójście na studia świeckie... Teraz pisząc ten komentarz czuję się, jakbym zdradził wielką miłość Boga, jakbym nie odpowiedziawszy na Jego wezwanie do świętości odrzucił Go. Jest mi z tym bardzo źle i teraz codziennie myślę o tym, co nie daje mi spokoju... Obiecałem sobie, że drugi raz nie popełnię tego błędu i przetrwam ten rok na studiach, potem je przerwę i wstąpię do seminarium, nawet gdyby mama płakała i prosiła... Będzie mnie to drogo kosztowało, ponieważ mój ojciec zostawił rodzinę i założył nową, więc takie opuszczenie jej będzie bolesne dla niej i dla mnie, ale wybór między rodziną a Bogiem jest oczywisty. Bóg zastąpił mi ojca i pod jego opieką chcę pozostać do końca życia! Jeśli chciałby ktoś się ze mną skontaktować, to jest mój e-mail: artur041@onet.eu, choć sam radziłbym rozmowę z zaufanym księdzem, który nie będzie na siłę pchał do seminarium ale też nie będzie zniechęcał do seminarium (bo taki to nie z powołania), ale szczerze porozmawia i doradzi. Z Panem Bogiem!
 ARTI: 23.04.2011, 22:58
 witam.. Jeszcze kilka m-cy temu uważałem się za ateistę, nie modliłem się nie uczestniczyłem w eucharysti. Dopiero niedawo zrozumiałem że moje życie nie ma sensu, że sensem życia jest Bóg, którego się wyrzekłem. Teraz jest mi wstyd, żałuje tego co zrobiłem, wuparłem sie istnienia Boga bez żadnej przyczyny. Teraz zrozumiałem że Bóg mnie poprowadzi, pokieruje moim życem jesli tylko bedę tego pragnął. Czuję że żyję aby poświęcić swoje życie Innym ludzią i Bogu. Chcę po technikum wstąpić do zakonu aby do końca swych dni służyć Bogu i jego chwale.
 Paulina 18: 08.04.2011, 14:05
 Jesli ktoś potrzebuje pomocy lub rozmowy na temat powołania to prosze pisać na gg 34980383 pozdrawiam ;)
 dori: 28.03.2011, 01:10
 błagam kochani nie radźmy sobie nawzajem tylko rozmawiajmy z mądrymi kapłanami, kierownikami duchowymi... :):) tutaj myślę najpewniejsze poznanie siebie, swego serca, prawdy o sobie, plus błogosławieństwo kapłana na dalsze nasze rozterki, rozważania, rozeznawanie... sama tego doświadczam i polecam jako jedyną główną drogę rozeznawania i szukania odpowiedzi na pytania
 piotr: 13.02.2011, 14:30
 chce z kims porozmawiac o moim powolaniu czy na pewno to jest powolanie do kaplanstwa czy tylko moje pragnienie nie chcial bym sie pomylic to jest moje gg10087622 prosze o kontakt z Panem Bogiem
 poszukujący: 03.10.2010, 01:09
 Nie wiem co się zemną dzieje ale mam potrzebę zbliżenia się do Kościoła i seminarium, które opuściłem 11 lat temu, po dwóch pierwszych latach. Od tamtego czasu wydawało mi się, że jestem szczęśliwy. Skończyłem wybrane studia, realizowałem się zawodowo na rożnych płaszczyznach. Buntowałem się wobec Kościoła jako instytucji. A od kilku tygodni pustka, głos wewnętrzny, jakaś potrzeba... i co robić...jak się modlić...gdzie szukać odpowiedzi...jak się wyleczyć...skąd mam wiedzieć co zrobić? - dla mnie to jakiś kosmos, bo na głowie mnóstwo spraw zawodowych, projektów i planów...zacząłem się modlić.
[1] (2) [3] [4] [5] [6] [7] [8]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej