Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

List Biskupa Pelplińskiego do duchowieństwa i wiernych świeckich w sprawie Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie

     DRODZY BRACIA KAPŁANI, UMIŁOWANI W PANU!

     Dzisiaj nasza wielkopostna droga z Jezusem prowadzi do Samarii. Tę krainę zamieszkiwali w czasach Jezusa Chrystusa ludzie deklarujący swoją daleko idącą odrębność od pozostałej ludności Palestyny Była to odrębność zarówno etniczna, kulturowa, jak i religijna. Przedmiotem rozmowy Jezusa Chrystusa z Samarytankąjest w zasadzie problem religijny, a mianowicie sprawa autentycznego miejsca kultu. Samarytanka przedstawia często podnoszoną przez swoich ziomków trudność, czy Bóg winien odbierać prawdziwy kult tylko w Jerozolimie, czy też, jak chcą Samarytanie, właśnie na górze Garizim, u stóp której, przy studni Jakubowej, toczyła się rozmowa.

     W Ewangelii św. Jana rozmowa z Samarytanką należy do wielkich dialogów, które Jezus, posłany przez Ojca, prowadzi ze światem, dla którego staje się darem. Czy ludzie zrozumieli, kto do nich przyszedł i jakie jest Jego posłanie? W dialogu z Samarytanką zapisał św. Jan, autor Ewangelii, stopniowe odkrywanie osoby Jezusa Chrystusa. Dla Samarytanki najpierw oczywiste było, że jest Żydem. Jakżeż więc może prosić ją właśnie kobietę samarytańską o wodę, po którą przyszła do studni. W miarę rozwoju dialogu Samarytanka odkrywa, że Jezus Chrystus nie jest tylko Żydem, ale jest także prorokiem. Skoro zaś jest prorokiem, to na pewno może rozwiązać bezbłędnie trudność dotyczącą miejsca kultu.

     Słysząc, iż cześć należy oddawać Bogu w duchu i w prawdzie, Samarytanka wie, że jest to problem, który może rozstrzygnąć tylko Mesjasz, kiedy przyjdzie. Wtedy właśnie Jezus dopowiada jej to, czego mogła nie wiedzieć, albo też czego nie była w stanie się domyślać, a mianowicie, że On jest Mesjaszem. Ten trzeci etap objawienia staje się dla kobiety podstawą uznania dla Jezusa Chrystusa, który powiedział jej wszystko, co uczyniła. Przejrzał ją dogłębnie i odkrył przyczyny, które powodowały jej powątpiewanie, a nawet niewiarę. Kobieta ta staje się dla Samarytan zwiastunką przyjścia Mesjasza. Nie wyzbywa się wprawdzie swoich wątpliwości do końca. Pyta bowiem wszystkich: "Czyż nie jest On Mesjaszem". Ludzie zrozumieli, że to ktoś niezwykły. Przychodzili zatem do Niego, a będąc razem z Nim, uwierzyli. Ich osobisty kontakt z Jezusem Chrystusem sprawił, iż nie potrzebowali już świadectwa owej kobiety. Ona pomogła im odnaleźć niezwykłą i fascynującą osobowość przypadkowo spotkanego rozmówcy przy studni Jakubowej.

     1. Człowiek potrzebuje Bożych świadków

     Bóg w swojej mądrości postanowił, że w drodze do Niego potrzebujemy przewodników i świadków. Inaczej każdy z nas musiałby na nowo odkrywać samo istnienie Boga, a potem także wnikać w Jego osobowość, na ile rozum ludzki jest to w stanie spełnić.

     Kobieta z Samarii jest w jakimś stopniu zwiastunką Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Zaprasza przecież swoich współmieszkańców, aby przyszli i zobaczyli Tego, który powiedział jej wszystko, co ona uczyniła. Różni bywają przewodnicy w drodze do Boga. Czasem jawią się jakby przypadkowo, to znów wydaje się, że nie we wszystkim są kompetentni. Nade wszystko jednak myślimy zawsze z wielką wdzięcznością o tych, którzy dzięki swojej wierze, także dzięki swojej wiedzy religijnej potrafią prawdę o Bogu przekazać swoim dzieciom, wychowankom, podopiecznym. Szczególnie znamienici byli pierwsi świadkowie obecności Jezusa Chrystusa. Oni byli z Nim począwszy od chrztu Janowego, aż do dnia, w którym został wzięty do nieba. Byli więc także świadkami Jego zmartwychwstania. Jest rzeczą oczywistą że odejście Jezusa Chrystusa nie mogło zakończyć fascynacji objawieniem się w Nim Boga. Jezus Chrystus przyszedł do wszystkich ludzi, dlatego wszyscy mają szansę i łaskę, ażeby Go poznać. W jaki sposób jest to możliwe? Dzieje się to z pomocą tych, którzy przez pokolenia dołączają do grona uczniów Jezusa Chrystusa, przyjmują Jego wybór i postanawiają być z Nim razem, by głosić i potwierdzać własną wiarą to, że Bóg naprawdę nawiedził swój lud. Wybrani przez Jezusa Chrystusa świadkowie Jego obecności, czyli Apostołowie, uczniowie Apostołów i wszyscy spadkobiercy ich dziedzictwa wiary stanowią ogromną rzeszę ludzi, którzy dzielą z Jezusem Chrystusem Jego troskę o to, aby wszyscy mogli poznać Boga i zrozumieć sens dzieła dego miłości, którym było odkupienie człowieka.

     2. Seminarium Duchowne szkołą świadków Chrystusa

     W Kościele od wielu wieków sprawdzoną formą przygotowywania świadków wiary są seminaria duchowne. Są one zarówno uczelniami, w których zdobywa się wiedzę, są także w równym stopniu, a nawet może i większym, miejscami formacji duchowej. Nie wystarcza bowiem sama wiedza i sam rozum, ażeby zgłębić mądrość Boga. Bóg przecież nie jest samą mądrością. Bóg jest przede wszystkim miłością i dlatego też kształcenie kandydatów do kapłaństwa, a zatem przyszłych kapłanów - przełożonych poszczególnych wspólnot kościelnych musi obejmować zarówno dziedzinę wiary, jak i dziedzinę wiedzy. Musi posilać się tymi dwoma skrzydłami, wiarą i rozumem, by duch ludzki mógł unieść się ku kontemplacji prawdy. Pisze Ojciec Święty we wstępie do swojej Encykliki Fides et ratio: "Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek poznając Go i miłując, mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie".

     W wydarzeniu, o którym mówi Ewangelia dzisiejszej niedzieli, nie wystarczyło ludziom świadectwo kobiety. Owszem, ono było hasłem wywoławczym, ale potem dochodząc do rozpoznawania wyjątkowej osobowości Jezusa Chrystusa, mogli sami z radością stwierdzić, że już teraz wierzą nie dzięki jej opowiadaniom, ale na własne uszy usłyszeli i przekonali się, że On jest prawdziwie zbawicielem świata.

     W Polsce, tak jak jest to przeważnie w świecie, każda diecezja ma swoje seminarium duchowne. W naszym studiuje i przygotowuje się do kapłaństwa w tej chwili 130 alumnów. W miarę upływu lat przyjmują od Kościoła możliwości pełnienia posług takich, jak uroczysta proklamacja słowa Bożego, rozdzielanie Komunii Św., potem już bliski udział w samej liturgii świętej przez posługę diakonów. W każdym powołanym do kapłaństwa powtarza się misterium, czyli tajemnica Bożej miłości. Bóg jest tym, który wybiera. Nie wiemy, dlaczego wybrał Dwunastu, których znamy z imienia, a nie innych ludzi. Wiemy o nich, że ich wybrał, bo sam tego chciał. Podobnie jest w każdym innym czasie historii Kościoła. Bóg wciąż ponawia swoje misterium powołania, które dokonuje się dzięki Jego łasce. Powołanie jest łaską. Tak więc i my na co dzień mamy okazję przypatrywać się wydarzeniom łaski, którymi są wszystkie powołania kapłańskie i zakonne, i powołania do życia konsekrowanego. Dzisiaj zatrzymuję się jednak szczególnie nad powołaniami do stanu kapłańskiego i myślę o Wszystkich, którzy odczuwają w sobie jakieś drgnienie serca, powiew łaski, jakieś poruszenie umysłu i być może pytają siebie, czy nie są to oznaki budzącego się powołania kapłańskiego?

     Chcę zwrócić ci na to dzisiaj uwagę, drogi młody przyjacielu, bo być może czekasz na słowo mojej zachęty. Bóg zawsze potrzebuje świadków po to, aby mogli wiarę przekazywać następnym pokoleniom. Jeżeli więc siła twojej wiary mogłaby wystarczyć nie tylko dla ciebie, ale także na świadectwo dla innych, pomyśl, czy to przypadkiem nie jest w twoim akurat życiu znak powołania kapłańskiego. Spróbuj odpowiedzieć w sumieniu na te zrazu odczucia, które potem będą się konkretyzować w bardzo realnie podejmowane decyzje i w określone zadania kapłańskiego życia. Akurat w tę niedzielę chcę wam, drodzy młodzi przyjaciele, chłopcy i młodzieńcy, na tę wyjątkową sprawę zwrócić uwagę. Jeżeli macie w sobie choćby tylko zalążek takiej myśli, że możecie służyć Panu Bogu w przyszłości jako kapłani, więc jako świadkowie wiary, jako pośrednicy tajemnic zbawienia, to w takim razie trzeba podjąć stosowne decyzje i trzeba wybrać! Życzę wam, drodzy młodzi przyjaciele, owocnego wyboru drogi życia. Teraz, kiedy przygotowujecie się do zdawania egzaminu dojrzałości, pytanie o tę przyszłość jest akurat na czasie.

     3. Podziękowanie za troskę o nasze Seminarium

     Umiłowani w Panu, korzystam z okazji, by zwracając się do was w sprawie Wyższego Seminarium Duchownego, podziękować za waszą ofiarność. W ogłoszeniach usłyszycie dziś i w przyszłą niedzielę, że kolekta zbierana w naszych kościołach w dniu 14 marca, czyli w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, jest przeznaczona na Wyższe Seminarium Duchowne. Na waszej ofiarności, na zrozumieniu przez was sprawy formacji alumnów, a więc kandydatów do kapłaństwa, nigdy się jeszcze nie zawiodłem. Myślę, że i teraz moje nawoływanie jest może i zbędne, skoro troska o Seminarium Duchowne jest niejako waszym nawykiem. Niech przemówi w tym miejscu Apostoł Paweł, często wspierany przez wiernych w różnych gminach, między innymi korynckiej, do której tak oto napisał: "Tak bowiem jest, kto skąpo sieje, skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg". A dalej pisze: "Posługiwanie bowiem tej sprawie społecznej nie tylko uzupełnia to, na co nie stać świętych (to znaczy określoną grupę wyznawców Chrystusa), lecz obfituje w liczne dziękczynienia składane Bogu (2 Kor 9,6-7. 12). Niech poza waszym darem materialnym wspiera nasze Seminarium modlitwa całego Kościoła, a więc całej wspólnoty, która trwa w nauce apostołów, w łamaniu chleba i wielbi Boga za wszystko, co czyni dla człowieka.

     Dzisiaj mija 57. rocznica śmierci sługi Bożego, biskupa Konstantyna Dominika. Jego proces kanonizacyjny toczy się od wielu lat, ale nie zakończył się jeszcze etap jego beatyfikacji. Polecam waszym modlitwom tę sprawę, niezwykle ważną dla naszej wspólnoty, mianowicie oczekiwania na świadka wiary, którego heroiczność cnót potwierdzi Kościół dekretem Ojca Świętego. Jesteśmy przekonani, że sługa Boży, biskup Konstantyn, już wstawia się za nami, już jest naszym orędownikiem, przecież związanym z naszym środowiskiem. Był rektorem i ojcem duchownym naszego Seminarium. Rozumie zatem i tę niezwykle ważnąi delikatną sprawę, jakąw każdej diecezji, czyli w każdym Kościele partykularnym jest sprawa odpowiedzialności za wychowanie kapłanów, to znaczy świadków wiary, nauczycieli wiary i tych, którzy w naszym imieniu składają Bogu, Ojcu przedwiecznemu, ofiary za siebie i za nas.

     Pisząc ten list, sięgam do inspiracji dnia nawrócenia św. Pawła Apostoła, czyli dnia jego powołania. Poznawszy w sobie zwycięstwo łaski, pisał w Pierwszym Liście do Koryntian: "Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się. Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości" (1 Kor 16,13-14).

     Za waszą miłość i wielkoduszność jak najserdeczniej dziękuję, a w imieniu Pana, któremu wszyscy służymy, ja wam błogosławię na dobry czas waszej wielkopostnej drogi, która wiedzie do radosnego poranka zmartwychwstania. "Łaska Pana Jezusa niech będzie z wami. Miłość moja z wami wszystkimi w Chrystusie Jezusie" (1 Kor 15,23-24).

W Pelplinie, 7 marca 1999.
JAN BERNARD SZLAGA
Biskup Pelpliński
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 5/99


   

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej