Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Najskuteczniejsze lekarstwo na depresję

Jestem studentką. Przez kilka lat cierpiałam na depresję, początkowo nie zdając sobie z tego sprawy. Nie dzieliłam się z nikim swoimi problemami, ponieważ nie wiedziałam, co się właściwie ze mną dzieje i bałam się niezrozumienia. Bardzo chciałam z kimś porozmawiać, ale jednocześnie zamykałam się coraz szczelniej w swoim świecie.

Wkrótce po tym, jak w Polsce przeprowadzono kampanię informacyjną na temat depresji i w wielu czasopismach zaczęto poruszać ten problem, dotarło do mnie, że mam właściwie wszystkie objawy tej choroby. Przez długi czas nie mogłam się z tym pogodzić, ale w chwilach silniejszych ataków nie miałam wątpliwości. Prześladował mnie pesymistyczne myśli i tragiczna wizja przyszłości, nie potrafiłam przeżywać radości. Wszechogarniający lęk paraliżował mnie całkowicie, a wyobraźnia podsuwała najgorszą wersję zdarzeń. Miałam poważne problemy z zasypianiem i każdego ranka budziłam się z przerażeniem, że muszę jakoś przeżyć kolejny dzień. Każde wyjście z domu, spotkanie z ludźmi, czy nawet jazda autobusem były jak "skok w przepaść", nie potrafiłam znieść ludzkich spojrzeń. Byłam wiecznie zmęczona, brakowało mi energii, musiałam wkładać ogromny wysiłek w wykonywanie zwykłych codziennych czynności. Dzięki mojej wrodzonej obowiązkowości nie zawaliłam nauki i "jakoś" radziłam sobie, żyjąc praktycznie z dnia na dzień. Bywały także dni, kiedy mogłam leżeć w łóżku i patrzeć w ścianę jak w transie. Miałam ciągłe i nieuzasadnione poczucie winy i zaniżoną samoocenę oraz problemy z koncentracją. Moje kontakty towarzyskie ograniczały się do koniecznych spotkań między zajęciami, strasznie mnie denerwowali niektórzy ludzie. Zupełnie bez powodu. Byłam okropną egoistką. wydawało mi się, że jestem "pępkiem świata" i że tylko ja mam problemy. Ciągle myślałam o śmierci i wyobraziłam sobie, jak mogłabym skończyć ze swoim bezsensownym życiem. Na szczęście depresja pozostała do końca w fazie ukrycia. Bóg mnie uchronił od zrobienia czegoś, co pozostawiłoby trwałe piętno na moim życiu.

Zapytacie pewnie, jakie były przyczyny mojej choroby. Mój melancholijny temperament, perfekcjonizm i pesymistyczne nastawienie do rzeczywistości utrudniały radosne kroczenie przez życie. Jednak bezpośrednio w szpony depresji pchnął mnie problem z czystością. Jak na tym tle wyglądały moje stosunki z Bogiem? Bo to przecież sedno mojego świadectwa. Ponieważ pochodzę z wierzącej rodziny, miałam kontakt z żywą wiarą już od dzieciństwa. Nie uchroniło mnie to przed problemami, to jasne, ale w znacznym stopniu złagodziło chorobę - wiem przecież, jak kończą się losy wielu podobnych do mnie. Dzięki modlitwie, którą praktykowałam szczególnie wtedy, kiedy było mi ciężko, obyło się bez psychiatry i leków antydepresyjnych. Pomoc specjalisty nie wystarcza do pełnego wyleczenia, ponieważ depresja to bardzo często choroba duszy. Oczywiście Duch Święty działa przez ludzi i nie należy rezygnować z dobrego psychiatry, jeżeli ktoś potrafi z nim współpracować. Ja takiej osoby nie miałam.

Od początku szukałam pomocy u Jezusa, chociaż bardziej liczyłam na siebie i swoją silną wolę. Próbowałam przedłożyć Jezusowi, co ma zrobić, żeby mnie wyleczyć. Miałam poważne problemy ze spowiedzią. Czytałam i słuchałam wszelkich informacji, które mogłyby mi pomóc: Dzienniczek św. Faustyny, Miłujcie się!, historie różnych świętych i świadectwa zwykłych ludzi. Uwierzyłam w moc Koronki do Bożego Miłosierdzia i obietnice dane siostrze Faustynie, że Jezus da wszystko duszy ufającej Jemu, która stanie w prawdzie, że własną mocą niczego nie uczyni.

Tak zaczęło się moje poznawanie siebie i Jezusa, o którym wydawało mi się, że wiem wystarczająco wiele. Oddałam Mu swoje życie, powierzyłam się Jego Matce i robię to nadal każdego dnia. Początkowo bez większego przekonania codziennie powtarzałam: Jezu, ufam Tobie, prosiłam o wiarę, ufność i wyzwolenie: Panie, jeżeli Pisma i świadkowie nie kłamią, to Ty na pewno mnie wyleczysz. Tylko Ty, Panie, jako Stwórca człowieka znasz najlepiej swoje dzieło i możesz leczyć to, czego my sami już nie naprawimy. Bądź wola Twoja. Prowadź mnie drogami, jakimi zechcesz (Dz 228).

Pod wpływem Dzienniczka, historii licznych cudów eucharystycznych, a także życia św. ojca Pio i jego miłości do Eucharystii zaczęłam uczestniczyć we Mszy św. i adorować Najświętszy Sakrament tak często, jak to było możliwe. Starałam się z wiarą przyjmować Komunię św. i prosić Jezusa o łaski, które może dać przyjmującemu Go szczerze. Muszę także dodać, że dzięki Koronce do Bożego Miłosierdzia przestałam się bać spowiedzi i borykać z innymi problemami dotyczącymi sakramentu pojednania. Wszystko to działo się bardzo powoli w ciągu kilku lat, ale skutki udziału w Eucharystii były widoczne właściwie od razu.

Początki mojego świadomego uczestnictwa we Mszy św. zbiegły się z ubiegłoroczną Niedzielą Bożego Miłosierdzia. Od tamtej pory trwam w czystości. Na co dzień odczuwam ogromną moc i siłę płynącą z częstego przyjmowania Komunii św. Powoli ustąpiło uczucie lęku, zaczęłam się na nowo cieszyć życiem, odbudowuję poczucie własnej wartości, przestałam bać się ludzi, płakać bez powodu i myśleć o śmierci jako jedynej drodze ucieczki od moich problemów. Ustąpiły huśtawki emocjonalne, które kiedyś mnie wykańczały. Inaczej patrzę na rzeczywistość, staram się otwierać na ludzi, chociaż z tym mam największy problem.

Chce mi się żyć! Bóg jest wielki! I nie musisz szukać Go daleko. Czeka na Ciebie z rękami pełnymi łask w sakramentach - widzialnych znakach swojej obecności, szczególnie w sakramencie pojednania i Eucharystii. Staram się umacniać swoją wiarę przez poszerzenie wiedzy na temat Boga, by być Jego wiary godnym świadkiem.

Każdego dnia dziękuję Mu za wszystko, co mnie do tej pory spotkało z Jego woli, za to jaka jestem, za cierpienia, upadki i poszukiwania. Być może dzięki tym doświadczeniom komuś pomogę, bo będę potrafiła go zrozumieć.

Gdyby nie moje problemy z czystością, to pewnie nie interesowałabym się tak bardzo sprawami czystości przedmałżeńskiej i naturalnego planowania rodziny. Nie wkładałabym tyle wysiłku w pracę nad sobą, by w przyszłości jak najlepiej pełnić rolę żony i matki.

Pesymistyczne wizje i poczucie bezsensu życia jeszcze czasami wracają i nie zawsze potrafię je w porę rozpoznać i zawierzyć Jezusowi. Wiem, że szczyty zdobywa się powoli i w wielkim trudzie, a droga krzyżowa, którą proponuje Jezus, nie jest usłana różami. Jestem jednak przekonana, że tylko ta droga jest właściwa i prowadzi do szczęścia.

Jezus Eucharystyczny uzdalnia mnie do walki z pokusami, dzięki Niemu potrafię omijać niebezpieczeństwo podszeptów Szatana. Wiem, że moje postępowanie na drodze chrześcijańskiej dojrzałości zależy od tego, czy będę trzymać dłoń Chrystusa, czy spróbuję iść sama. Znam konsekwencje obu decyzji, jak zapewne wielu z Was. Jestem wolna, mam wybór. Poznałam, czym jest błądzenie w ciemnościach w poszukiwaniu światła, wiem już także, jak wygląda życie z Jezusem, kroczenie ścieżkami, które On wyznaczył. Boję się tylko o to, czy będę umiała właściwie rozpoznać Jego plany i wolę. Nieustannie proszę o to Ducha Świętego.

O Panie ukryty w Najświętszym Sakramencie, Chlebie nasz, Baranku Boży, Zraniony Pasterzu, Królu Miłosierdzia, przyjmij w darze moje serce, wolę i moją małą miłość. I niech wszyscy błądzący odnajdą Ciebie.

Madzia

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 2/2005



Wasze komentarze:
 sonia: 01.11.2012, 18:54
 wiem na pewno że Bóg jest w stanie pomóc nam w naszych słabościach jak i w depresji i nie zgodzę się tu z jedną osobą,która napisała,że Bóg nie zrobi za nas wszystkiego i że nie wyleczy nas z choroby!nie zgadzam się!ponieważ Jezus umarł za nasze grzechy,słabości i choroby i czasami tylko On jest w stanie nam pomóc!czeka aż się do Niego zwrócimy!On nas kocha i nie zostawia samych tych,którzy Go szukają!''Wszystko mogę w tym który mnie wzmacnia''a więc wiem,że w Jezusie można naprawdę wszystko,ale trzeba wierzyć w to słowo,bo bez wiary pisze w biblii nie możemy podobać się Bogu!Jezus jest najlepszym lekarzem!a więc szukajcie pomocy w miłosiernym Bogu.On wie przez co przechodzicie i czeka aż się do Niego zwrócicie !w biblii pisze,aby prosić w imieniu Jezusa,a będzie wam dane.Oto pełny werset''dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim.Proście a wezmiecie,aby radość wasza była zupełna.Pamiętajcie,że jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludzmi Bogiem jest Jezus,a nie jakiś święty!
 Aniołek: 27.10.2012, 18:26
 Lublin : Kochana, pomyśl o psychiatrze. Modlitwa jest ogromnie ważna,ale równocześnie warto pójść na psychoterapię (psycholog) i zdiagnozować się u dobrego psychiatry,który może zapisze lek do stosowania przez jakiś czas. Wiem,co mówię-jestem w trakcie leczenia. Warto sobie pomóc,kochana!!! Pozdrawiam Cię najcieplej! Z BOGIEM! :)
 hm: 27.10.2012, 17:02
 Wszystko pięknie ale to tylko część prawdy. Pan Bóg nie zrobi za nas wszystkiego i nie wyleczy z choroby. Oczywiście może to zrobić ale powinniśmy żyć tak jakby cud miałby się nie wydarzyć. Ale wydaje mi się, że to byłoby zbyt proste aby wszystkie problemy były rozwiązywane przez wiarę w Pana Boga. My jesteśmy Jego dłońmi i nie możemy zrzucać odpowiedzialności z pracy jaką mamy wykonać na ziemi na Niego. A to często się dzieje w Kościele. Takie przekonanie istnieje, że coś samo się zrobi. Pan Bóg pocieszy, wyżywi, zaopiekuje się, pomoże materialnie itd. Wyobrażenie o Bogu utrwala się na bazie naszych relacji z ludźmi, na bazie tego jak ludzie wypełniają Jego przykazania. Bo tak naprawdę tu na ziemi nie możemy Go inaczej poznać jak przez sakramenty i przez innych ludzi. Ja wiem, że wygodnie (i to widać często) w modlitwie wiernych podczas Mszy Św. zrzucić wszystko na Pana Boga aby samemu móc dalej prowadzić komfortowe życie niczego specjalnie nie zmieniając. Ale w tym wypadku trudno mówić o naśladowaniu Chrystusa, który mówi: "jedni drugim brzemiona noście". Dzisiaj o współodpowiedzialności za zbawienie prawie w ogóle nie mówi się bo jest to niewygodne. Bo po kilku logicznych wnioskach dochodzimy do własnej często obojętnej postawy wobec bliźniego w potrzebie, którą należałoby zmienić. Jeśli uważacie, że przesadzam z oceną podam dość kontrastowy przykład: Czy na wiadomość o tym, że ktoś bliski z Twojej rodziny stał się bezdomnym i przebywa w Twoim mieście, zachowałbyś się tak samo jak w stosunku do Twojego brata/siostry w Chrystusie Panu? Jasne, że byś od razu pobiegł szukać tej osoby aby sprowadzić ją na noc do mieszkania. Więc jak tu wygląda realizacja przykazania: "miłuj bliźniego jak siebie samego"? Dlatego uważam, że liczba osób podchodzących do słów Pana Jezusa dosłownie jest niewielka. Gdyby ludzie traktowali słowa Pana Jezusa dosłownie - nie byłoby potrzeby organizowania takich akcji jak Caritas. Gdyby każdy z nas dołożył coś od siebie w niesieniu pomocy, wówczas Caritas nie byłby potrzebny. W związku z tym, że możemy wrzucić do puszki parę złotych i w ten sposób odfajkować spełnianie przykazania "miłuj bliźniego jak siebie samego" potrzeba niesienia pomocy będzie zawsze niezaspokojona bo oni nie są w stanie wykonać czegoś do czego Pan Jezus zobowiązał wszystkich (a nie tylko członków Caritasu). Choć nie wiem jak dużo pieniędzy byśmy ulokowali w takie organizacje jak Caritas to nie wystarczy do zaspokojenia potrzeb, które zostaną zaspokojone wtedy kiedy każdy z nas potraktuje poważnie słowa Pana Jezusa i zacznie je wypełniać. To samo dotyczy psychologów (z psychiatrami jest co innego bo mówimy o chorobie , którą się leczy) - gdybyśmy spełniali słowa Pana Jezusa - byliby nie potrzebni. Naukowcy zakładając, że Bóg nie istnieje (np. psychiatrzy kwestionując zjawisko opętania) popełniają podobny błąd co duchowni, którzy kwestionują potrzeby ciała zwalając wszystko na Pana Boga. Np. nazwanie depresji brakiem Pana Boga to bardzo wygodne i efektywne wyślizgnięcie się z odpowiedzialności udzielenia pomocy bratu w potrzebie i zrzucenie wszystkiego na Pana Boga, który oczywiście za nas roboty nie wykona (my jesteśmy jego dłońmi). Przy takim założeniu winny nie jestem ja tego, że nie udzielam jej pomocy do czego zobowiązuje mnie Chrystus ale winna jest osoba dotknięta tego, że ma za słabą relację z Jezusem. Bardzo sprytne i wygodne rozwiązanie. Ale nie ma to nic wspólnego z "pójściem za Jezusem". Argument taki, że duchowni, są wyłącznie ekspertami od spraw duchowych i oni dbają tylko o zbawienie człowieka też uznaje za nieprawdziwy. Po pierwsze nie przypominam sobie aby Pan Jezus robił takie rozgraniczenie. Po drugie i najważniejsze - zignorowanie potrzeb cielesnych może doprowadzić do tego, że ciało będzie coraz bardziej ciągnęło człowieka w kierunku grzechu (duch będzie przez to cierpiał). Np. wszelkie nałogi deprawują człowieka i mówiąc łagodnie utrudniają rozwój duchowy. No i w kontekście tych rozważań jak wypada ten argument - "zajmuje się tylko duchem"? Aby zrozumieć człowieka trzeba uwzględnić obydwie jego natury - duchową i cielesną. Nie dajmy sobie wciskać kitu i napominajmy tych, którzy zobowiązali się do szczególnej misji niesienia pomocy ludziom.
 lublin: 21.10.2012, 19:33
 moje zycie nie ma sensu wiec nie rozumiem boje sie cos zrobic sobie bo mnie rodizna kocha ale pozatym to jest bardzo zle....
 Ewa: 30.07.2012, 14:58
 Jezus powiedział, że jest w każdym człowieku, więc szukajcie wsparcia w ludziach. Psychiatra też człowiek. Ksiądz na spowiedzi niekoniecznie może się zorientować, że ma do czynienia z typem depresyjnym. Znam przypadek depresji, który skończył się tragicznie. ta choroba to nie żarty. Gdy mamy anginę idziemy do lekarza, nie do konfesjonału. Depresja jest chorobą umysłu nie duszy, wymaga leczenia. Można o niej powiedzieć lekarzowi ogólnemu, lub zarejestrować się samemu do psychiatry. Skierowanie nie jest tu potrzebne.
 On: 24.07.2012, 02:46
 mam fobie spoleczna i codziennie prosze boga zeby wyleczyl mnie z fobi spolecznej. Boze elaczeto dla innych pomagasz a dla mnie nie chcesz ?
 Justyna: 10.04.2012, 22:29
 Niesamowite świadectwo! Przypadkowo natknęłam się...ale ja mam to samo.Najgorsze jest to, że mam straszną zmianę nastrojów.Jednego dnia potrafi mi się zmienić nastrój kilkakrotnie, modlę się...ale wiem, że długa i trudna droga przede mną.Nawet nie przypuszczałam, że upadek tak zrujnuje mi życie. Ból duszy jest gorszy niż ból fizyczny.Modlę się do Miłosiernego Boga o uleczenie mnie.Wierzę, że to nastąpi.
 Ja: 23.03.2012, 14:55
 Ja natomaist sądzę, że to kłamstwo
 sylwia1986: 20.03.2012, 19:31
 Mój Bart zginął jakiś czas temu...wiem, że gdyby nie Jezus...już dawno by mnie tu nie było...tylko dzięki Niemu jakoś przeżywam każdy dzień...


 anita: 10.03.2012, 20:04
 dziękuję...dużo pomogło,też miałam ciężką depresję i czasem chce ona powrócić,muszę walczyć,to nie sumienie tylko szatan nas chce zniszczyć ,Komunia leczy
 X-Men: 10.03.2012, 06:36
 Wy wszyscy tak na poważnie ????
 Mania ze śląska: 23.02.2012, 20:43
 Mam pytanie - gdzie szukać psychologa, który jakoś umiejętnie połączy wiedzę, umiejętności i wiarę w Boga? Jak można korzystać z pomocy psychologa, kiedy - z powodu choroby - się nie pracuje, nie ma się ubezpieczenia?
 ona: 13.02.2012, 14:46
 nie wiem jak sobie radzic z depresją, a wstydze się isć z tym do lekarza. Zaczeło się w liceum gdy uczniowie wyzywali sie psychicznie, balam sie tez ze sprostam wymaganiom. od tej pory jestem nastawiona pesymistycznie do swiata i ludzi którzy potrafią być bardzo okrutni. dlaczego krzywdzimy innych ludzi, których tak naprawde nie znamy
 Karol: 14.11.2011, 23:01
 mam 19 lat cierpie z powodu depresji... i różnych dolegliwości. !!!Ale się nie poddam!!! Jezus mi otworzył oczy i Chała mu za to!!! Dziękuje Mu, że mogłem Go poznać... On dla mnie jest drogą, prawdą i miłością... dziękuje za wszystko co mnie spotkało i co mnie spotka.... ale już staram się nie myśleć co było w przeszłości bo tego już nie ma i nie myśle co będzie w przyszłości np. że nie dam rady być przy Panu... muszę myśleć jak dziecko bo dziecko nie myśli co będzie jutro... Trzeba oddać całe nasze życie... Panu a on nas zmieni po woli... Pan Jezus za nas umarł na krzyżu za nasze grzechy żeby nas zbawić... to coś jest nieprawdopodobnego zrobił to dla nas wszystkicjh z miłości... 2 tys. lat temu ograniczał się miejscem i czasem ale teraz jest przy każdy człowieku... i jak ktoś cierpi On jest przy tej osbie nawet gdy Go nie czujemy... Staram się czytać PŚ przynajmiej zdanie bo wtedy widzę co Bóg Ojciec mi chce powiedzieć... Każdy człowiek jest ważny. Każdy jest dzieckiem Bożym... nie ma złych ludzi tylko mają problemy ci ludzie i trzeba im wtedy pomóc... Jak można boga miłować gdy się Go nie widzi jak widzisz człowieka i nim gardzisz. Dziękuję za księży jest to niesamowity dar od Pana.... Można przystąpić w sakramencie pokuty i zacząc od nowa... Chwała panu !!!Alleluja!!! Jest wiele bożków, figurek czy jeszcze coś... Ale jest tylko jeden Trójjdedyny Bóg Prawdziwy a jest nim Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.......
 agata: 12.05.2011, 17:21
  A jezeli juz nic nie pomaga jestem juz tuz nad przepascia i koncza mi sie wymowki i lzy pomocy!!!!!!!!!!!!!!
 aniuta: 13.12.2010, 14:37
 witajcie kochani!bardzo jest smutno slyszec o tym ze depresja stała sie choroba 21-wieku:(coraz wiecej zła jest dookoła,szatan urzeczywistnia swoja władzę!musimy na prawde starać sie modlić jaknajczesciej,to naprawde pomaga,wspiera,trzyma nas na powierzchni,jak tylko natomiast odrzucamy Boga od razu czujemy sie słabsi,gorsi,żli, wściekli na cały świat:(Codziennie bliżej Chrystusa- bliżej zdrowia tak psychicznego jak i fizycznego!Przezywam to samo co wy, jest bardzo trudno,niestety nikt tego nie rozumie ani nie potrafu w sposób odpowiedni wesprzec,trudno samej walczyc z tym,ale wciąz pamietam , ze jednak nie jestem sama.Samo trymanie w ręku krzyzyka uspokaja,daje uczucie zdalnej pomocy,trudno to opisac,ale można odczuc!modlmy sie za nas wszystkich aby Bóg nam błogosławił!trzymajcie mocno w wierze
 Michael: 07.07.2010, 18:04
 Mieć Jezusa Chrystusa za Przyjaciela to wielkie szczęście. On jest wierny, zawsze rozumiejący i pomocny. W Nim można znaleźć nasze lekarstwo. Pozdrawiam wszystkich tu piszących oraz czytelników.
 DOROTA: 14.09.2009, 22:35
 POLECAM TĄ KSIĄŻKĘ :) Z BOŻYM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM http://nickycruz.ovh.org/przezwyciezanie_depresji.html
 celina: 05.05.2009, 15:40
 dokładnie jak opowiadanie z mojego życia...tylko ja jestem na początku uzdrawiania przez Miłosierdzie Boże, jest coraz lepiej (u mnie nerwica lękowa), wierzę, że Pan ma w tym moim cierpieniu cel, tzn. uratowanie mnie od piekła, bo było już blisko...MadziaII ma rację inni ludzie nawet bardzo bliscy mają na nas bardzo zły wpływ, już niedługo wyprowadzam się do własnego domu i mam nadzieję, że tam będę szczęśliwa, bo mój własny dom rodzinny ma na sobie klątwę...
 MARZENA: 07.04.2009, 23:34
 KOCHANI:) na samą myśl o depresji cierpnie mi skóra,znam jej smak od 8 lat,są to niesamowite blokady intelektualne,które nie pozwalają normalnie funkcjonować.Trzeba wszystko ZAWIERZYC JEZUSOWI,ON POSTAWI TAKICH LUDZI NA WASZYCH DROGACH,KTÓRZY WAM POMOGA.Wiem,ze w depresji jest trudno o modlitwę ,ale samo trzymanie RÓŻAŃCA z wiara przynosi ULGĘ w cierpieniu,którego ludzie nie są w stanie zrozumieć.Nie zostawiajcie takich osób samych,poprostu z WAS KOCHAJA I POTRZEBUJA.
[1] [2] [3] [4] [5] (6) [7]


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do bł. ks. Bronisława MarkiewiczaModlitwa do bł. ks. Bronisława Markiewicza

Litania do bł. ks. Bronisława MarkiewiczaLitania do bł. ks. Bronisława Markiewicza

Modlitwa do św. Hiacynty MariscottiModlitwa do św. Hiacynty Mariscotti

Modlitwa do bł. ks. Zygmunta PisarskiegoModlitwa do bł. ks. Zygmunta Pisarskiego

Modlitwa do św. TeofilaModlitwa do św. Teofila

Modlitwa do św. MartynyModlitwa do św. Martyny

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej