Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Czyja jest własność publiczna?

     Przedmioty, będące własnością publiczną, są dobrem, za które wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Dotyczy to również podatków.

     Pewien student chciał pomóc człowiekowi, który zasłabł w pobliżu skrzyżowania ulic w centrum miasta. Godzina była bardzo późna i już tylko ostatni przechodnie wracali do domów. Student postanowił wezwać pogotowie i ku swej radości zobaczył stojące niedaleko trzy budki telefoniczne. W pierwszej brakowało drzwi, ale był aparat - niestety, nieczynny. Do drugiej nie wchodził - ktoś urwał słuchawkę i smutno wiszący przewód nie zapraszał do środka. Trzecia budka wyglądała na dobrą. Podniósł słuchawkę - cisza. Okazało się, że ktoś wyrwał kabel telefoniczny. Nadal nikt w okolicy nie przechodził. Już miał biec do pobliskich domów, gdy nadjechała taksówka.

     Wezwana przez radio pomoc przybyła na czas.

     Ta i podobne historie prowadzą do smutnego wniosku, że gdyby ktoś poprosił nas o wskazanie własności publicznej w naszym otoczeniu, w większości byłyby to przedmioty zniszczone lub zaniedbane. Na określenie przedmiotów w takim stanie mamy przygotowany termin "wandalizm", a na pytanie: "Kto to zrobił?" - odpowiadamy sobie od razu: "młodzież z marginesu". Odchodzimy od zniszczonych urządzeń, kręcąc głowami z dezaprobatą, w przeświadczeniu, że ta sprawa nas nie dotyczy. Może jednak warto poświęcić jej kilka chwil.

     Rzeczy, które zwykliśmy nazywać własnością publiczną, posiadają podstawową cechę: nie są prywatne, z takiego stwierdzenia łatwo możemy wysnuć wniosek, że - nie są nasze. To, co nie należy do nas, nie skupia tak bardzo naszej uwagi, nie czujemy takiej odpowiedzialności za cudze przedmioty, nie troszczymy się o nie. Narzekamy na istniejącą sytuację, ale tak naprawdę obchodzi nas tylko to, żeby nic naszego nie zostało zniszczone. A przecież każda własność publiczna kosztowała podatników pieniądze, a ludzi, którzy przyczynili się do jego powstania - trud pracy.

     Z pewnością można powiedzieć, że szacunek dla własności publicznej jest czymś więcej niż tylko troską okazaną "martwej naturze". Stan, w którym znajdują się dobra powszechne, jest wizytówką społeczeństwa, w którym żyjemy, także i nas samych. Jest pośrednim świadectwem tego, w jakim stopniu szanujemy pieniądze, dobra prywatne, pracę, a przede wszystkim człowieka. Stanowi także obraz poziomu wychowania młodego pokolenia. Trudno jest zgodzić się nam - nastawionym na posiadanie i otrzymywanie - ze słowami zawartymi w Konstytucji Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II, odnoszącymi się do naszych dóbr prywatnych: Człowiek używając tych dóbr, powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosiły pożytek. Te słowa nawiązują one do wartości, które szczególnie odróżniały pierwszych chrześcijan od innych ludzi - do miłości braterskiej i do umiejętności dzielenia się. Taka postawa możliwa jest i dzisiaj, chociaż zmieniły się realia życia. Idąc za wskazówką Matki Teresy z Kalkuty, przemianę świata trzeba rozpocząć od siebie i trzeba uwierzyć w Bożą logikę, zgodnie z którą dobro może stworzyć tylko kolejne dobro.

     Jeszcze jedna refleksja na temat własności publicznej. Rzecz dotyczy sprawy podatków i ich płacenia. Czy trzeba płacić podatki? Tak, wiemy o tym: podatki zostają ustanowione przez władzę, a my, jako chrześcijanie, respektujemy prawa. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: Każda wspólnota ludzka potrzebuje władzy, która by nią rządziła. Ma ona swoją podstawę w naturze ludzkiej. Jest konieczna dla jedności państwa. Jej rola polega na zapewnieniu, na ile to możliwe, dobra wspólnego społeczności. Podatki zatem możemy uznać właśnie za pewną własność publiczną, która zostaje przekazana w ręce ludzi sprawujących władzę. No dobrze - może ktoś powiedzieć - a jeśli prawa ustanowione przez władzę są niesprawiedliwe, a ludzie ją sprawujący - niekompetentni, to co wtedy? Odpowiedź na to pytanie jest trudna i wymaga osobnego rozpatrzenia. Na pewno trzeba najpierw ustalić, co to znaczy "niesprawiedliwe prawo", kto miałby ową sprawiedliwość określać. Dalej, należy zbadać, dla kogo są niesprawiedliwe. Może tylko dla mnie? Jeżeli chodzi natomiast o ludzi pełniących obowiązki rządzących w społeczeństwie, to z całą pewnością powiedzieć można, że obecnie w naszym kraju władza jest prawomocna - wybrana w wolnych, demokratycznych wyborach. Zatem równie dobrze można stwierdzić, że to nie rządzący są niekompetentni, ale ich wyborcy. Dopóki władza jest prawomocna, dopóty obowiązuje nas posłuszeństwo wobec niej - chyba, że podejmuje ona działania sprzeczne z porządkiem moralnym. Tutaj jednak zdajmy się na autorytet Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Powyższe podejście do problemu jest obrazem niepełnym i zapewne wymagałoby uzupełnienia komentarzem do każdej sytuacji. Każdy też ma prawo przedstawiania własnych racji i ich bronienia. Może jednak trzeba zmienić niesprawiedliwe prawo, ludzi sprawujących władzę? Może trzeba zmienić chociaż kawałek świata? Na pewno tak. Zacznijmy od siebie.

Andrzej Grudzień
eSPe nr 58


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej