Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kościół na Facebooku

     Jest tam strona Jezusa Chrystusa i Benedykta XVI. Są rekolekcje, propozycja wspólnej modlitwy czy dyskretnej rozmowy z księdzem. Kto z tego korzysta?

     Miłosierdzie Boże "lubią" już 2 tys. 204 osoby. Na facebookowej stronie o takiej nazwie każdego dnia są umieszczane cytaty z "Dzienniczka" św. Faustyny, a także informacje o katolickich inicjatywach i książkach. Z aplikacji "Biblia na każdy dzień" korzysta 12 tys. 480 osób -na stronie każdej z nich, czyli na profilu, codziennie pojawia się nowy cytat z Pisma Świętego, który widzą również wszyscy ich znajomi.

     - Dzięki klikaniu na przycisk "Lubię to" chrześcijanie obecni na Facebooku określają swoje poglądy. Mogą też zapraszać innych na ciekawe wydarzenia, rekolekcje, koncerty muzyki chrześcijańskiej - mówi ks. dr Józef Kloch, rzecznik Episkopatu Polski, który wykłada przedmiot "Nowe technologie w misji Kościoła" w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW.

     - Facebook to wielka interaktywna tablica ogłoszeniowa o bardzo dużej skuteczności. Ważne, że każdą informację można komentować, ona żyje, a nie tylko jest "zawieszona" - podkreśla ks. Kloch. Jako przykład podaje akcję z października ubiegłego roku "Młodzi solidarni ze swoim biskupem - za życiem". Przed katedrą św. Floriana na warszawskiej Pradze Janusz Palikot zorganizował protest przeciwko abp. Henrykowi Hose-rowi SAC i jego krytyce metody in vitro. Młodzież z diecezji praskiej umówiła się przez Facebook, że w tym samym czasie zgromadzi się u św. Floriana na modlitwie. I w katedrze było dziesięć razy więcej ludzi modlących się, niż na zewnątrz protestujących.

     Dużo dobrego przez Facebook mogą zrobić też księża, którzy się tam zarejestrują. - Ważne, żeby się ujawnili, czyli dopisali przed nazwiskiem litery "ks". Wtedy oddają się do dyspozycji internautów, łatwiej ich znaleźć - zaznacza ks. Kloch.

     INTERNETOWY MISJONARZ

     Jednym z najbardziej znanych inter-netowych duszpasterzy jest ks. Piotr Wiśniowski z Wrocławia, który spędza wieczory na dyskusjach. Pomaga mu przy tym Skype - komunikator, gdzie można się słyszeć, a nawet widzieć za pomocą kamery. Ze Skype'a korzystają dziś tysiące nie tylko młodych Polaków, których bliscy przebywają dłuższy czas za granica. Ksiądz Piotr poprzez Skype'a udziela duchowej pomocy każdemu, kto o nią poprosi. Nawiązują z nim kontakt osoby z całego świata. Działa m.in. na facebookowej stronie "Ask a catholic priest", gdzie każdy może zadać pytanie księdzu. Impulsem było dla niego zdarzenie, kiedy pewna dziewczyna, rozmawiając z nim na Gadu-Gadu, wyznała, że chce popełnić samobójstwo. Ksiądz powiadomił policję i udało się dostać do internautki niemal w ostatniej chwili, bo miała już odkręcone kurki od gazu.

     - To mnie ogromnie zmotywowało do obecności w internecie, bo młodzi są w nim bardzo mocno zakorzenieni, często zostawiają tam swoje problemy. I dlatego też jest tam potrzebny misjonarz - opowiadał ks. Wiśniowski podczas spotkania "Kościół na Facebooku", zorganizowanego niedawno przez Duszpasterstwo Akademickie Maciejówka.

     SPOTKAJMY SIĘ

     Wielu kapłanów, choć na mniejszą skalę, bierze z niego przykład. Ksiądz Karol Oparcik z warszawskiego Żoliborza założył profil na Facebooku przede wszystkim po to, żeby utrzymać kontakt z uczniami. - To dobra okazja, żeby ich zmotywować do myślenia - mówi. - Nawet jedno zdanie związane z wiarą może zrobić wiele dobrego. Na przykład kiedy rzuciłem hasło: "Adoracja krzyża w Wielkim Poście -piątek o godz. 20", nie tylko te osoby, które są blisko Kościoła, ale także niektórzy ich znajomi się zainteresowali i trafili na tę modlitwę do naszej parafii. Ksiądz Sergiusz Dębecki z Ursynowa na swoim profilu czasem prowokuje do dyskusji. "Znajomi nie mają kościelnego ślubu, zastanawiają się, czy ochrzcić dziecko, co robisz? Prowadzę jutro taką katechezę dla dorosłych. Co byś poradził?" -wrzuca. W ciągu paru godzin pojawia się kilkanaście komentarzy.

     Podobne doświadczenia ma ks. Rafał Sorkowicz ze Stargardu Szczecińskiego. - Niedawno zawiesiłem swój profil na jakiś czas i młodzież podniosła wielki bunt, więc byłem zmuszony go reaktywować - przyznaje. - W świecie wirtualnym toczy się ogromna walka duchowa. Powinniśmy tam wnosić pozytywne wartości, żeby młody człowiek, skoro spędza dużo czasu przed komputerem, mógł trafić na to, co Kościół mu proponuje. Nie można ograniczać Pana Boga, On działa na różne sposoby, również przez internet.

     Użytkownicy Facebooka często piszą do księży o swoich problemach czy wątpliwościach w wierze. Jednak kapłani zgodnie podkreślają, że internet nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, choć może do niej zachęcić. - Kiedy ktoś do mnie pisze, często odpowiadam, żeby po prostu przyszedł. Mam wtedy okazję się z nim pomodlić, zaproponować przystąpienie do spowiedzi - tłumaczy ks. Sorkowicz. - Problem w tym, że niektórzy świetnie potrafią wyrażać myśli przez internet, a na żywo już nie. Kiedyś rozmawiałem z młodym człowiekiem na Facebooku, potem gdzieś go spotkałem, a on szybko spuścił głowę, już nie umiał się otworzyć.

     LEPIEJ NIŻ W KOŚCIELE?

     W Adwencie 2010 na Facebooku pojawiła się inicjatywa jezuitów: "Brzytwą po schematach. Prawdopodobnie pierwsze rekolekcje na Facebooku". Wzięło w nich udział ponad 7 tys. osób. Ojcowie, którzy je prowadzili, na co dzień przebywają w Rzymie, więc nie mogli spotkać się osobiście z uczestnikami rekolekcji. Za to co tydzień odprawiali w ich intencji Mszę Świętą, z której zdjęcia publikowali na Facebooku. Zapraszali też uczestników na Msze odprawiane przez ich współbraci w różnych miastach Polski. Czy takie rekolekcje mogą zastąpić te tradycyjne w kościele?

     - Przez Facebook można przekazać pewne treści, natomiast w interne-cie człowiek nie przeżyje spotkania z Bogiem - zaznacza ks. Dębecki. - Dopóki ktoś nie przyjdzie do kościoła, nie wyspowiada się, nie przyjmie Komunii Świętej, nie spotka żywego Chrystusa. To tak, jakbyśmy czytali menu restauracji, a nigdy do niej nie poszli i nie zjedli.

     - Jeśli komuś odpowiada forma elektroniczna, to niech korzysta - mówi ks. Oparcik. - Natomiast boję się, że może to być budowanie duchowości egoistycznej, tzn. człowiek wybiera to, co mu odpowiada i nie musi sam wychodzić z inicjatywą.

     Nie wszyscy młodzi podchodzą entuzjastycznie do tego pomysłu. - Jakoś nie na pasują mi takie rekolekcje - przyznaje Marta Gołąbek, studentka z Warszawy. - Wolę iść do kościoła, żeby doświadczyć obecności innych ludzi. Poza tym w domu przed komputerem mogą nas rozpraszać inne codzienne sprawy.

     - Rekolekcje na Facebooku są fajne, bo jest to też dawanie świadectwa chrześcijańskiego życia - uważa Kamil Gabinecki, student z Grodziska Mazowieckiego. Wziąłbym w nich udział, ale byłyby tylko dodatkiem do tradycyjnych rekolekcji, gdzie przeżywa się wspólną modlitwę i czuje się prawdziwą więź z innymi.

     MODLITWA NAD KLAWIATURĄ

     Na Facebooku powstają też takie strony jak Różaniec czy Liturgia Godzin. Czy to nie przesada modlić się przed komputerem?

     - To zbyt mocno wirtualizuje modlitwę. Ona ma swój klimat i wymiar, który nad klawiaturą raczej nie może być zrealizowany - ocenia ks. Sorkowicz. Z kolei ks. Dębecki uważa, że możliwość ściągnięcia brewiarza przez internet to dobry pomysł, sam czasem korzysta z takiej formy. - Jeśli ktoś dowie się przez Facebook czegoś o modlitwie i jeszcze będzie do tego dodane zdjęcie albo filmik, to dlaczego nie? - zastanawia się.

     Za granicą dużą popularnością cieszą się strony, gdzie użytkownicy Facebo-oka mogą prosić o modlitwę w swoich intencjach, np. strona różańcowa Pray the Rosary, którą "lubi" ponad 14 tys. osób. Ksiądz Wiśniowski podczas spotkania w DA Maciejówka opowiadał: - Pewna słabo wierząca osoba spoza Europy napisała mi na Facebooku, że kiedy zobaczyła, z jakim namaszczeniem ludzie modlą się w jej intencjach, doszła do wniosku, że "coś w tym musi być", więc zaczęła szukać i zadawać pytania. Poczuła coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła, i to przez internet - podkreślał kapłan.

     Benedykt XVI pisał w orędziu na 44. Światowy Dzień Środków Masowego Przekazu: "Od kapłanów wymaga się zdolności do obecności w świecie cyfrowym (...), aby głosili Ewangelię, wykorzystując, obok tradycyjnych narzędzi, możliwości nowej generacji środków audiowizualnych". Czy to znaczy, że każdy ksiądz powinien być aktywny na Facebooku?

     - Myślę, że księża nie powinni się bać. Ale dla tych trochę starszych komputer jest często zagadką - mówi ks. Oparcik. - Nie chodzi o to, żeby wszyscy robili to samo, bo jeden będzie działał przez internet, a inny np. jeździł na spływy kajakowe. Ale jedno i drugie jest potrzebne.


Hanna Dębska

Tekst pochodzi z Tygodnika

7 sierpna 2011


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej