Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Śladami męki Jezusa na Via Dolorosa

Jerozolima. Wielki Czwartek... Przeżywania Wielkich Dni nie możemy jednak rozpocząć od Wieczernika. Jesteśmy bowiem w jordańskiej części Jerozolimy. Wieczernik zaś leży po stronie izraelskiej. Rozpoczynamy więc naszą drogę Pana od ogrodu Gethsemani. Nazwa oznacza tłocznię oliwy. Jeszcze rosną tu drzewa oliwne, niektóre bardzo stare. Może wyrosły z korzeni tamtych, które widziały początek męki Chrystusa?

Jak na każdym miejscu jakiegoś ewangelicznego wydarzenia w Ziemi Świętej, wznosi się i tu kościół - bazylika zbudowana przed pół wiekiem na gruzach poprzedniej, o wiele starszej, bo pochodzącej jeszcze z czasów Konstantyna. Główny ołtarz wznosi się na szarej, nagiej skale. To tu - jak podają - modlił się Chrystus przed swoją męką. Mozaika przed ołtarzem w absydzie przedstawia właśnie konanie w Ogrójcu. Po bokach dwie inne przypominają dalsze wydarzenie Gethsemani: zdradę Judasza i pojmanie. Wśród ozdób wspaniałej bazyliki spostrzegamy herby kilku państw, między innymi Białego Orła - to znak, że Polacy podczas ostatniej wojny dołożyli swoją cegiełkę do wyposażenia tej świątyni. Niejedna to w Ziemi Świętej pamiątka po tułaczym życiu naszych rodaków...

W skupieniu opuszczamy bazylikę, by nazajutrz, w Wielki Piątek, przejść drogą Chrystusowego cierpienia. I znów nie będziemy mogii odbyć całej tej drogi i udać się na miejsce sądu nad Chrystusem. Pałac Kajfasza bowiem, a właściwie ormiański klasztor, który wznosi się na jego miejscu, leży tuż obok wieczernika - a więc jak dotąd za granicą jordańskiej Jerozolimy.

Wielkopiątkową Drogę Krzyżową rozpoczynamy od miejsca, na którym Piłat przesłuchiwał Chrystusa, gdzie także Zbawiciel był biczowany, znieważany, ukoronowany cierniem i wreszcie skazany na śmierć przez namiestnika rzymskiego. To wszystko działo się na terenie zamku Antonia, rzymskiej twierdzy, zbudowanej tuż obok świątyni jerozolimskiej.

Każdy pielgrzym, udając się do Ziemi Świętej, obiecuje sobie zazwyczaj wiele po świętych miejscach. Sądzi, że lepiej zrozumie i uprzytomni sobie całe życie Chrystusa, że przeżyje każde wydarzenie, że wyobrazi je sobie na tle rzeczywistej scenerii, prawie je zobaczy. Chciałby mieć pewność, że to wszystko właśnie tu się działo. Niestety - tej pewności niezazna. Wprawdzie utrzymuje się pewna tradycja wskazująca te czy inne miejsca. Wypadki polityczne jednak, które rozgrywały się w ciągu dwudziestu wieków, przechodzenie Ziemi Świętej z rąk do rąk, najczęściej niechrześcijan, osłabiają tę tradycję. Na każdym prawie miejscu, związanym z wydarzeniami z Ewangelii, budowano już od czasów Konstantyna (IV w.) kaplice i kościoły. Z czasem legły one w gruzach, na nich budowano inne, wznoszono nowe, także na coraz innych miejscach. Dzisiaj jest tych sanktuariów bardzo wiele. Zatraca się w nich ów posmak autentyczności i trudniej wyobrazić sobie zdarzenia z Ewangelii. Stanowią one jednak nić, dzięki której łatwiej nam nawiązać do tego, co działo się tutaj przed wiekami.

Pozostałość po twierdzy Antonia tzw. Lithostrotos - czyli "miejsce wyłożone kamieniami", gdzie zasiadał Piłat, aby ogłosić wyrok na Chrystusa - należy chyba ostatnio do miejsc najbardziej autentycznych. Czterdzieści bowiem lat temu, podczas remontu klasztoru Sióstr Syjońskich, odkryto posadzkę z płyt kamiennych. Niektóre z nich mocno już starte... Na innych - ślady rylca, jakieś figury geometryczne, prawdopodobnie służyły żołnierzom do gry w kości. To tu Chrystus był sądzony, tu biczowany, ukoronowany cierniem? Może nie na tym kamieniu, ale tu był, patrzał na te same płyty, na które my teraz spoglądamy.

To spotkanie z Chrystusem poprzez nieme kamienie wzrusza, choć jest to spotkanie tak odległe w czasie.

Na Lithostrotos więc była pierwsza stacja naszej Drogi Krzyżowej. Na następne wskazują tablice na domach lub małe kapliczki przy ulicy. Dwie zwracają szczególną uwagę. Są dobrze utrzymane - trzecia i czwarta - stacje polskie, bo założone przez Polaków w roku 1947. Zdobią je rzeźby polskiego artysty Zielińskiego.

Podczas tej Via Dolorosa - Drogi Bolesnej - napisy na murach wytyczają nam drogę a jeszcze jeden szczegół uderzy nas i wzruszy. Oto w naszym modlitewnym skupieniu jesteśmy wciąż prawie otoczeni zgiełkiem ruchliwych ulic. Najruchliwsza i chyba najbrudniejsza z nich to Bazarkryta dachem uliczka z mnóstwem małych, prymitywnych sklepików. Przeciskamy się przez ciżbę, unikamy zetknięcia z objuczonym i brudnym osiołkiem, uważamy, by nie potknąć się na nierównym bruku... Nikt na nas nie zwraca uwagi. Pielgrzymi na Drodze Krzyżowej - codzienny to przecież tu od wieków widok. Życie toczy się tuż obok normalnym trybem. Czy tak właśnie nie wyglądały też ulice Jerozolimy, kiedy szedł przez nie Skazany z Nazaretu?

Via Dolorosa prowadzi nas dalej przez coraz to ciaśniejsze i węższe uliczki. Wreszcie, przez małą furtkę wchodzimy na plac przed Bazyliką Grobu. W IV wieku powstało tu kilka kaplic. Krzyżowcy na ich miejscu zbudowali w XII wieku jeden ogromny kościół, który objął Kalwarię oraz Grób Pański. Pozostałością najlepiej zachowaną po kościele krzyżowców jest dzisiejsza fasada z romańskim portalem.

Wchodzimy do bazyliki. Kierujemy się na prawo, ku Kalwarii. Wchodzimy po kilkunastu stopniach w górę. Znajdujemy się w obszernej kaplicy. Tu odprawiamy dziesiątą i jedenastą stację - przypominają je mozaiki. Wreszcie przed nami to najświętsze miejsce, gdzie na krzyżu umarł Jezus Chrystus, zawierając Nowe Przymierze. Kaplicę wypełnia tłum. Panuje zupełna cisza. Na twarzach maluje się wzruszenie. Przecież to tu jest cel naszej pielgrzymki! I tylko wschodni przepych tego miejsca - złote i srebrne lichtarze, bogato złocone lampy oliwne - nie licuje z powagą i głębią Tajemnicy Zbawienia...

Wracamy tą samą drogą w dół, potem na ukos bazyliki w kierunku Grobu. Znajduje się on w osobnej kaplicy, pod wielką kopułą bazyliki. Zatrzymujemy się w przedsionku, w tzw. Kaplicy Anioła, gdzie niewiasty pragnące namaścić Jezusa dowiedziały się: "Nie ma Go tutaj - zmartwychwstał" (Łk 24,6). Do świętego Grobu wchodzi się przez niski otwór, w głębokim pochyleniu lub na klęczkach. Mała grota... Połowę zajmuje kamienna ława, na której składano ciało. Skały samej nie widać. Pokryta marmurem i złotem! Nie ma czasu na modlitwę. Trzeba natychmiast wychodzić, bo czekają następni.

To już koniec Krzyżowej Drogi.

Ta część bazyliki, gdzie jest Grób Pański, widoczna z daleka dzięki wielkiej kopule, nosi już od czasów Konstantyna nazwę Anastasis - Zmartwychwstanie. Z myślą o Zmartwychwstaniu - koniecznej konsekwencji Śmierci Zbawiciela - kończymy naszą wielkopiątkową Drogę Krzyżową w Jerozolimie. Do Zmartwychwstałego wrócimy dnia trzeciego - we wszystkich kościołach.

ks. ALFRED KOTLARSKI



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

św. Bonawenturaśw. Bonawentura

Modlitwy do św. BonawenturyModlitwy do św. Bonawentury

Litania do św. BonawenturyLitania do św. Bonawentury

Modlitwa do św. Pompiliusza Marii PirrottiegoModlitwa do św. Pompiliusza Marii Pirrottiego

Nie umiem się modlić jak Niemiec...Nie umiem się modlić jak Niemiec...

ks. Romuald Laquaks. Romuald Laqua

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej