Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Modlitwa nie wysłuchana

"Modliłem się, ale Bóg mnie nie wysłuchał. Tak długo prosiłem, ale On milczał, zostawił mnie samego, nie pomógł mi" - mówią niektórzy zawiedzeni na Bogu. Padają ofiarą własnego wyobrażenia o modlitwie, wyobrażenia dalekiego od wzoru, jaki dał uczniom Chrystus. Jest nią Modlitwa Pańska.

Zauważmy hierarchię spraw, z jakimi Chrustus uczy nas zwracać się do Boga: pierwsze trzy prośby dotyczą troski o chwałę Bożą: uświęcenie Jego imienia, przyjście Jego Królestwa i wypełnienie się Jego woli. "Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi" - jest wyrazem gotowości całkowitego zdania się na Boga w sprawach codziennych.

Nie ma W tej modlitwie trajkotania, zasypywania Boga sprawami mało istotnymi. Jest prośba o chleb powszedni, czyli o bezpieczną egzystencję, ale więcej jest troski o duszę. Świadczy o tym prośba o przebaczenie win i gotowość przebaczania innym, prośba, by Bóg chronił nas przed pokusami, strzegł przed uleganiem złu.

"Ojcze nasz" to streszczenie najistotniejszych spraw, na których powinno zależeć człowiekowi wierzącemu. Czy jednak zależy mu na tym np., by świat zachwycił się Ewangelią, by czcił Jedynego Boga, żył oczekiwaniem na powrót Syna? Czy zależy mu bardziej na własnej duszy niż na ciele i materialnym powodzeniu? "Nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie waszych żądz" - tłumaczył apostoł Jakub milczenie Boga w pewnych sprawach.

W porównaniu z Modlitwą Pańską w naszych modlitwach ciągle za dużo przyziemności, drobiazgów, a za mało troski o sprawy wielkie - sprawy Boga i Chrystusowego Kościoła. Za mało też pokory, ufności i wytrwałości w sprawach prywatnych, za dużo roszczeń i niecierpliwości.

Przecież "Ojciec wasz wie, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie" - zapewniał Zbawiciel. On nie oczekuje od nas przesadnego gadulstwa, choć ceni naszą wytrwałą modlitwę. Oczekuje także naszego słuchania - wszak modlitwa to rozmowa - a nie monolog z listą naszych życzeń. Bóg - bliski i kochający Ojciec - doskonale wie, czego nam potrzeba. Wie lepiej od nas, co dla nas najważniejsze. Swoją wszechwiedzą obejmuje całe nasze życie, wie, jakie skutki pociągnęłoby za sobą wysłuchanie wszystkich próśb zgodnie z naszym życzeniem.

Trzeba uczyć się modlić jak Chrystus - najpierw o to, co najistotniejsze z punktu widzenia wiary, potem o naszą codzienność - o to, co dobre, godziwe; prosić umiejętnie, właściwie, a więc nie za wszelką cenę, ale o ile będzie to zgodne z wolą Bożą. Bo może się zdarzyć, że prosimy o coś, co tylko pozornie będzie dla nas dobre, co w przyszłości obróciłoby się przeciw nam. My nie możemy o tym wiedzieć, ale Bóg - tak. Może np. ucząc się pilnie, modliliśmy się o przyjęcie na wybrane studia, może prosiliśmy Boga o miłość konkretnej osoby... ale bez rezultatu. Pozostało rozgoryczenie, choć prawdopodobne jest, że wybrany kierunek studiów nie odpowiadałby naszym zdolnościom, może zamknąłby drogę do czegoś innego, w czym będziemy lepsi? Może człowiek, o którego zainteresowanie zabiegaliśmy, nie spełniłby naszych oczekiwań, może my nie umielibyśmy go kochać tak, jak pokochamy kogoś innego...

Tylko Bóg zna ostatecznie odpowiedź, dlaczego nie stało się tak, jak chcieliśmy. Jednego możemy być pewni. On w swej mądrości prowadzi nas zawsze najlepszą dla nas drogą.

Zdając się w modlitwie ostatecznie na Jego wolę, możemy mieć pewność, że Bóg wysłucha nas zawsze - z perspektywy naszego dobra ostatecznego da to, co dla nas w tej chwili najlepsze. Czasem będzie to właśnie zawieszenie realizacji naszej -chybionej po ludzku - prośby.

Renata Komurka

   

Wasze komentarze:
 Maria: 05.09.2021, 22:14
 Panie Jezu w Imie Twoje prosze Ojca o cud uzdrowienia syna z ciezkiej choroby,jak tez jego matki. Panie Jezu w Imie Twoje prosze Ojca w intencji cudu uzdrowienia syna z ciezkiej choroby oraz jego matki. W intencji pogromienia wystepkow nieprzyjaciol moich dzieci i moich oraz rodziny ze strony kobiet:S.E.K. Bog zaplac za modlitwe.
 jerzy: 30.12.2020, 13:10
  .Słowo Boże jest jasne i klarowne .Mk 11,24 "wierzcie że otrzymacie wszystko o co się modlicie i o co prosicie , a stanie się wam .A kiedy zabieracie się do modlitwy,a macie coś przeciwko komuś ,przebaczcie mu ,aby i wasz Ojciec w niebie przebaczył wam wasze winy " .Dlaczego nie spełniają się nasze prośby ? sam szukam odpowiedzi,coś jest nie tak, tylko co ??? TYLKO CO ??? Bóg jest istotą doskonałą ,więc na pewno nie kłamie, skoro sam Bóg nas uczy "niech wasza mowa będzie Tak -tak Nie -nie "Mt5,37 ,więc nie interpretujmy słowa Bożego na dowolny sposób ,że niby to albo tamto będzie lepsze .Pan Jezus uzdrowił każdego kto poprosił a nie mówił mu że lepiej będzie dla ciebie jak pozostaniesz ślepy albo trędowaty
 aga: 03.03.2020, 17:31
 Bo w tych naszych modlitwach i błaganiach nie ma tego co najważniejsze: wiary. "O cokolwiek z wiarą poprosicie, to otrzymacie". Ja tu wcale wyjątkiem nie jestem, że tak piszę, bo choć już na półmetku życia, to szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma..:) Ale wiem, że modlę się tak naprawdę z niewielką wiarą, że Bóg mnie właśnie słucha. Boję się, że się na nim zawiodę. A całe sedno w tym, żeby uwierzyć w spełnienie prośby, ZANIM zostanie ona spełniona. Takie proste i takie trudne. No i wielu z nas, ze mną włącznie, ma gdzieś w głowie wizerunek Boga jako, przepraszam, jakiegoś brodatego faceta siedzącego na chmurze, który uważnie obserwuje nasze poczynania i jak nauczyciel w szkole czai się na każde nasze potknięcie, a potem srogo marszczy brwi, gdy się już dopuścimy przewinienia. Widzimy go jako kogoś, kto z pozycji sędziego rozważa nasze prośby: "Dać, czy nie dać? Zasłużył/a, czy nie zasłużył/a.." I jak takiemu zaufać?? A Pismo mówi wyraźnie, że nasze winy są nam odpuszczone. Wcale nie musimy zasługiwać. Wystarczy na ten dar otworzyć się i przyjąć. Dlatego dzieciom łatwiej, bo dzieci nie mają żadnych oporów ani kompleksów, żeby brać. To tylko my nie potrafimy sami sobie wybaczyć, uwierzyć w swoją wartość, i wydaje nam się, że Bóg myśli o nas tak samo. No ale szkoła i Kościół katolicki skutecznie nauczyły nas wiecznego poczucia winy. Doświadczyłam w życiu wielu spełnionych próśb i maleńkich cudów, ale tylko wtedy, gdy naprawdę udało mi się uwierzyć, że się spełnią. Gdy czegoś potrzebujemy, trzeba: 1.całkowicie odpędzić wszelkie myśli niewiary i zwątpienia, 2.nie osądzać siebie ani innych, 3.i prosić Boga z pozycji jego kochanego dziecka, nie żebraka. Jeśli to nam się uda, doświadczymy niejednej Jego łaski:) Pozdrawiam serdecznie wszystkich szukających, oby nigdy nie zabrakło nam nadziei.
 Beatka: 14.02.2020, 19:06
 Julian jakbyś opisywał moje uczucia i przeżycia. Ty masz żonę ja nie mam już nikogo, nawet sensu życia.
 kasia m.: 13.01.2020, 20:35
 Panie Boże proszę o szansę od mojego byłego chłopaka. Była to miłość krótka ale bardzo ważna dla mnie. To już tyle miesięcy jak Go nie ma. Ja nadal tęsknię. Źle z tym wszystkim się czuję chciałabym wszystko naprawić. Boże tylko Ty możesz sprawić żeby on inaczej na mnie spojrzał. Wiele rzeczy przeszłam w życiu choroba mamy, swoje problemy zdrowotne a gdy pojawiła się szansa miłości to wszystko skończyło się.
 Julian: 02.01.2020, 23:26
 Beato Ja mam dokladnie tak samo pomimo grzechow ktorych sie dopuscilem wmoim 52 letnim zyciu za ktore naprawde przepraszam i zaluje doswiadczam tego samego coty im bardziej sie staram tym wieksza pokuta kazdego dnia probuje zrobic cos dobrego by odkupic swoje winy tym gozej patrzac na winy igrzechy jakich dopusczaja inni ludzie to moje grzeszki to przyslowiowy pikus blagam Boga o to by mnie wysluchal a nastepnego dnia dostaje jeszcze gorszego kopa czy to od zycia czy to od ludzi brak mi juz sil naprawde coraz czesciej mysle by to wszystko skonczyc nie mam juz sil by nadal walczyc zycie mnie nie osczedzalo i wiele z grzechow ktorych sie dopuscilem bylo tego przyczyna ni probuje sie usprawidliwiac ale atrzac z perspektywy czasu to tak wyglada najbardziej wkurza mnie to ze ci ktorzy maja wywalone na to ze krzywdza innych zawsze dostaja to co chca ja za to ze staram sie zadosc uczynicz za grzechy ktorych sie dopuscilem dostaje kijem po plecach jak to mozliwe? lata temu kolezanka powiedzala mi iz nie bedziemy wiedzieç jaki jest ciezar dopoki go nie udzwignemy ja juz wiem moj kregoslup juz pekl mam dosc dzwigania a mimo to nie wyzekne sie Bogaa zaluje tylko ze on tego nie widzi jak cierpie i ze modlilem sie tak gorliwie ze doprawadzilo mnie to na skraj obledu jedyna osoba ktora mnie trzyma przy zyciu to moja zona ktora nie wie jakie wewnetrzne pieklo przechodze i gdyby nie to ze zostawil bym ja bez zadnego zabezpieczenia to mysle bym to zrobil pisze to i nie jest wcale wstyd ale naprawde dla mnie to juz za duzo nie mam juz sil i jakos nie widze mozliwosci na zmiane nadal bede sie modlil jak codzien moze Bog zdecyduje sie obdazyc mnie laska ??????? Ps.trafilem na te strone zupelnie przypadkiem i postanowilem napisac o tym jak jes mi trudno Przepraszam
 Beata: 01.01.2020, 19:42
 Dlaczego im bardziej i gorliwie się modlę to spotka mnie więcej cierpienia, czasmi myślę że byłam tak złym człowiekiem że nic dobrego mnie już nie spotka ..
 Anna : 01.12.2019, 16:14
 Panie mój nie opuszczaj mnie i mojej rodziny błagam o dar uzdrowienia dla mojej córki.Sniles mi się byłam już wyczerpana i zrezygnowania i Ty pojawiłes się biła taka dobroć i miłość od Ciebie Panie pomóż mi
 Agnieszka CH.: 09.09.2019, 18:14
 Jezu wysłuchaj w końcu próśb mojej matki,chodzi codziennie do kościoła modli się dzien w dzień na różańcu,nosi szkaplerz jest coraz gorzej zlituj się ile można tak prosić ,daj świadectwo temu że proście a bedzie wam dane to nie puste słowa

 Aneta: 27.07.2019, 09:21
 Miłosierny Boże wszechmogący..Proszę Cię z całego serca mego o szansę od mojego chłopaka.Obiecuje przed Tobą Panie Boże,że nie zawiodę Cię,spraw,proszę,aby dał mi ostania szansę.Kocham go nade wszystko tak jak ty kochasz nas.Panie Boże to Ty oddales swe życie za nasze grzechy,Ty poświęciles swego syna jedynego Pana Naszego.Obiecuje przed Tobą,oddaje się całkowicie Tobie,bo ty najlepiej wiesz co w życiu i jaka droga mnie czeka.Kochany Boże proszę Cię,a udowodnie,że nie pożałujesz swej decyzji.Uczynie tak,aby był szczęśliwy,zrobię dla niego wszystko bo na to zasługuje.Obiecuję również,że zachęce go do życia z Tobą,do wiary z Tobą.Dziękuję Boże za wszystko co dla nas robisz i proszę zmiłuj się nade mną,daj mi siłę i odwagę,abym mogła dalej z nim cieszyć się każdym dniem do końca naszych dni Amen.
 Aneta: 27.07.2019, 09:20
 Miłosierny Boże wszechmogący..Proszę Cię z całego serca mego o szansę od mojego chłopaka.Obiecuje przed Tobą Panie Boże,że nie zawiodę Cię,spraw,proszę,aby dał mi ostania szansę.Kocham go nade wszystko tak jak ty kochasz nas.Panie Boże to Ty oddales swe życie za nasze grzechy,Ty poświęciles swego syna jedynego Pana Naszego.Obiecuje przed Tobą,oddaje się całkowicie Tobie,bp ty najlepiej wiesz co w życiu i jaka droga mnie czeka.Kochany Boże proszę Cię,a udowodnie,że nie pożałujesz swej decyzji.Uczynie tak,aby był szczęśliwy,zrobię dla niego wszystko bo na to zasługuje.Obiecuję również,że zachęce go do życia z Tobą,do wiary z Tobą.Dziękuję Boże za wszystko co dla nas robisz i proszę zmiłuj się nade mną,daj mi siłę i odwagę,abym mogła dalej z nim cieszyć się każdym dniem do końca naszych dni Amen.
 BS: 24.02.2019, 10:37
 Długo Cię Boże prosiła Proszę zlituj się i wysłuchaj mnie Ty jesteś głową mej rodziny Komu jak nie Tobie zaufam
 Kristen : 24.05.2018, 03:10
 Pamietaj or mnie.
 Ela : 06.05.2018, 12:54
 Boże poddaje się twojej woli Ty wiesz co dla mnie jest dobre proszę tylko o powrót do nas naszych wnuków dzieci naszej zmarłej córki a Ty wiesz co zrobił zięć i siostrzenica męża po śmierci naszego dziecka proszę tylko o łaskę dla dzieci i nas by mogły bywać tak jak za życia naszej córki by ta dziewczyna która jest siostrzenicą przestała nas upokarzać i okłamywać bo kłamie ona i on przez nią są te problemy poniżyła nasze dziecko zachowała się jak hiena która niema szacunku dla zmarłej dla mnie jej ciotki i mych wnuków cieszy się osiągnięciem celu nie dając szacunku naszej żałobie bólu i rozpaczy Boże wybacz tym ludziom
 Ewa: 10.04.2018, 17:05
 Panie Boże,wybacz mi i dopomóż.Miej mnie w opiece każdego dnia.Jezu,ufam Tobie.Zajmij się moimi sprawami,proszę.
 Anon: 23.03.2018, 10:10
 Ludzie, przestańcie ! Ja wiem że macie problemy, bo ja też je mam, ale Bóg jest, słucha, kocha Was. Być może jest tak, że nie zauważacie wielu dobrych rzeczy, albo modlicie się nie tak jak trzeba. Życzę Wam wszystkiego dobrego, miejcie wiarę
 Giewont: 09.03.2018, 17:50
 Modlilem sie chyba za duzo. Kilka rozancow na dzien, koronka, droga krzyzowa , litanie itp ze schodzilo mi to kilka godzin. Msza co dziennie przez kilka ladnych lat czesta spowiedz i co?co roku gorzej ze mna sie dzialo. Postanowilem wyluzowac troche z modlitwa .Mysle ze padla mi troche na psychike. Nie czuje spokoju a kazdy ksiadz mowi cos innego jakby sami nie wiedzieli jak pomoc. Pozdrawiam
 Emilka: 20.02.2018, 18:01
 Do Agata: 07.02.2018, 23:48 Jak napisałam w komentarzu poniżej (mam nadzieję, że koment. się ukaże) swego czasu prześladował mnie pewien człowiek, dodam, że uważałam go za przyjaciela. Po jakimś czasie znajomości w jego oczach zostałam k*** i materialistką, o czym mnie zapewniał przy każdej okazji. Skończyło się to dla mnie czarną pustką, z którą musiałam się zmagać, gdy dotarło do mnie, że on mnie nienawidzi (ja go lubiłam). Tak więc po popadnięciu w czarną pustkę, głównym celem mojego życia stało się wydobycie się z niej. Robiłam to odwracając moją uwagę od nieprzyjemnych myśli starając się czymś zająć, np.: modlitwą (nawet nie o jakieś łaski, tylko po to by zająć myśli), oglądałam seriale, filmy, dużo pracowałam itd. itd. Za wszelką cenę nie pozwalałam sobie na myślenie o mojej rozpaczy. Trwało to pół roku aż w końcu doszłam do siebie. Dzięki temu doświadczeniu: 1. uświadomiłam sobie, że nigdy nie będzie tak, że szczęście będę miała zaklepane już raz na zawsze, 2. wyrobiłam sobie nawyk nie zamartwiania się, bo i tak już byłam rozłożona na łopatki, więc więcej bym już nie zniosła. Po tym moje życie się poprawiło, ale potem znowu popadłam w różne problemy, np. problemy w pracy a następnie jej utrata, brak środków do życia, padłam ofiarą oszusta i inne mniejsze lub większe problemy, ale dzięki wyrobieniu sobie nawyku walki ze złymi myślami wydarzenia te praktycznie spłynęły po mnie, ewentualnie zmarnowałam max kilka dni, złoszcząc się. Twoja rozpacz i rwanie włosów z głowy i obwinianie Boga naprawdę niczego nie zmienią, chyba że na gorsze. Dlatego wszędzie mówią i piszą, że należy wszystkie sprawy oddać Bogu i nie martwić się nimi. Ja wtedy nie oddałam moich spraw Bogu, bo nie wiedziałam, że powinnam, pewnie wyszłabym na tej historii lepiej. Szczęścia absolutnego i tak nigdy nie osiągniesz. Jak patrzę po ludziach, których znam osobiście lub z opowieści, nawet ci z najlepszą sytuacją życiową, muszą się zmagać z różnymi nieprzyjemnymi sprawami. I wcale nie jestem pewna, czy chciałabym się z nimi zamienić. Przykro mi, ale tak po prostu jest. Pozytywne jest to, że można osiągnąć taki stan ducha, że życie przestaje boleć albo boli minimalnie. Mnie jest strasznie żal wszystkich zrozpaczonych, choć uwierz mi, że moja sytuacja jest podobnie kiepska jak ich albo jeszcze gorsza. Tym bardziej mi żal, że nie muszą być zrozpaczeni, ale tak wybierają.
 Emilka: 20.02.2018, 17:58
 Do Agata: 07.02.2018, 23:48 Jak napisałam w komentarzu poniżej (mam nadzieję, że koment. się ukaże) swego czasu prześladował mnie pewien człowiek, dodam, że uważałam go za przyjaciela. Po jakimś czasie znajomości w jego oczach zostałam k*** i materialistką, o czym mnie zapewniał przy każdej okazji. Skończyło się to dla mnie czarną pustką, z którą musiałam się zmagać, gdy dotarło do mnie, że on mnie nienawidzi (ja go lubiłam). Tak więc po popadnięciu w czarną pustkę, głównym celem mojego życia stało się wydobycie się z niej. Robiłam to odwracając moją uwagę od nieprzyjemnych myśli starając się czymś zająć, np.: modlitwą (nawet nie o jakieś łaski, tylko po to by zająć myśli), oglądałam seriale, filmy, dużo pracowałam itd. itd. Za wszelką cenę nie pozwalałam sobie na myślenie o mojej rozpaczy. Trwało to pół roku aż w końcu doszłam do siebie. Dzięki temu doświadczeniu: 1. uświadomiłam sobie, że nigdy nie będzie tak, że szczęście będę miała zaklepane już raz na zawsze, 2. wyrobiłam sobie nawyk nie zamartwiania się, bo i tak już byłam rozłożona na łopatki, więc więcej bym już nie zniosła. Po tym moje życie się poprawiło, ale potem znowu popadłam w różne problemy, np. problemy w pracy a następnie jej utrata, brak środków do życia, padłam ofiarą oszusta i inne mniejsze lub większe problemy, ale dzięki wyrobieniu sobie nawyku walki ze złymi myślami wydarzenia te praktycznie spłynęły po mnie, ewentualnie zmarnowałam max kilka dni, złoszcząc się. Twoja rozpacz i rwanie włosów z głowy i obwinianie Boga naprawdę niczego nie zmienią, chyba że na gorsze. Dlatego wszędzie mówią i piszą, że należy wszystkie sprawy oddać Bogu i nie martwić się nimi. Ja wtedy nie oddałam moich spraw Bogu, bo nie wiedziałam, że powinnam, pewnie wyszłabym na tej historii lepiej. Szczęścia absolutnego i tak nigdy nie osiągniesz. Jak patrzę po ludziach, których znam osobiście lub z opowieści, nawet ci z najlepszą sytuacją życiową, muszą się zmagać z różnymi nieprzyjemnymi sprawami. I wcale nie jestem pewna, czy chciałabym się z nimi zamienić. Przykro mi, ale tak po prostu jest. Pozytywne jest to, że można osiągnąć taki stan ducha, że życie przestaje boleć albo boli minimalnie. Mnie jest strasznie żal wszystkich zrozpaczonych, choć uwierz mi, że moja sytuacja jest podobnie kiepska jak ich albo jeszcze gorsza. Tym bardziej mi żal, że nie muszą być zrozpaczeni, ale tak wybierają.
 Emilka: 20.02.2018, 15:52
 Ja od dziecka miałam tak sobie. Urodziłam się w małej wsi, której gorąco nienawidziłam, ale po latach przekonałam się, że mimo wszystko, to wcale nie jest najgorsza wieś. Życie uraczyło mnie kilkoma chorobami, które są nieuleczalne, choć nie śmiertelne. Choroby czynią moje życie przykrym. Pracę miałam prawie zawsze, ale praca taka sobie - stała, ale niskopłatna. W końcu ją straciłam, ale mam nadzieję na nową. Nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół, bo niestety ludzie źle mnie traktują, widząc we mnie ofiarę losu. Kiedyś z powodu doskwierającej mi samotności udzielałam się trochę w internecie, gdzie mogłam sobie zaspokoić moją potrzebę rozmowy i nawet tam ostro oberwałam. Okazało się, zdaniem jednej z osób, że jestem k***, materialistką i wszystkim co najgorsze. Zważywszy na moją skrajną samotność oraz brak pieniędzy strasznie trudno być tymi dwiema. Powiedziałabym nawet, że niemożliwe, ale ktoś tak uważał i co chwila mnie o tym informował, żebym ani na chwilę nie zapomniała. A był to stateczny i wykształcony człowiek i do dziś nie mogę uwierzyć, że ktoś tak do mnie mówił i jak bardzo niedorzeczne to było. Zryło mi to trochę psychikę i do dziś niestety nie udało mi się zapomnieć, że ktoś mnie bezinteresownie nienawidził, z drugiej strony dojrzałam wtedy. Otworzyły mi się klapki w mózgu. Dosłownie doznałam oświecenia, więc zdarzenie to miało sens, choć bardzo ucierpiałam. Żeby wreszcie się uporać z problemami zdrowotnymi od połowy stycznia rozpoczęłam Nowennę Pompejańską, choć zawsze sądziłam, że różaniec to modlitwa nie dla mnie, a Now. Pomp. to już w ogóle. Teraz różaniec mi się nawet podoba i gdy Bóg spełni moją prośbę o zdrowie, będę sie dalej modlić o coś innego. Nigdy nie modliłam się o swoje zdrowie i aż mi dziwnie, że miałabym być uzdrowiona, bo niektórymi z moimi chorobami zmagam się od dzieciństwa i nie umiem sobie nawet wyobrazić jakby to było bez nich. Tak sobie myślę, że Bóg zesłał mi te choroby, bym zwróciła się ku niemu, ponieważ nie pochodzę z religijnej rodziny i, mimo że jako tako chodziliśmy do kościoła, to nie było zwyczaju modlenia się, a Bóg jakby nie istniał. Poszukałam w interencie info jak się w ogóle modlić. Co prawda modliłam się kiedyś od czasu do czasu, ale głównie jak popadałam w kłopoty albo o nic konkretnego. Wszędzie piszą, by zdać się na wolę i opiekę Boga, więc się zdałam, no i zobaczymy jak to będzie. Nie za bardzo lubię czytać komentarze ludzi, którzy mają pretensje do Boga, że nie wysłuchał próśb. A co ja mam powiedzieć? Dwie z moich chorób dostałam jak byłam jeszcze prawie nieświadomym dzieckiem. Mam tylko jedno wspomnienie z czasu, gdy byłam jeszcze zdrowa. Poza tym miałam dość poważne problemy rodzinne, które trwały jeszcze zanim się urodziłam, potem się pogorszyły, potem się zmniejszyły, ale trwają wciąż - czyli dokładnie całe moje życie. Ale nie mam o to pretensji do Boga. Myślę tylko o tym, jak będę wniebowzięta, gdy Bóg wysłucha mojej prośby, będzie tak, jakbym się urodziła na nowo. Czekam na to. :-)
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej