Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Uwierz w to, albo...

Co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. 1 Kor 1,25

Była noc Wielkiego Piątku. Apostoł Jan leżał w łóżku, nie mogąc zasnąć. Jego rozgorączkowany umysł opanowało jedno pytanie - jedno proste pytanie, które wciąż nurtowało: dlaczego Jezus nie zszedł z krzyża, aby pokazać swoją wielką moc i nie zniweczył wszystkich swoich wrogów? Ludzie musieliby w końcu uwierzyć w Niego!

Wreszcie po długim wierceniu się i przewracaniu w łóżku młody człowiek zapadł w niespokojny sen. I zaczął śnić... We śnie znalazł się znowu na Kalwarii ze wszystkimi jej krwawymi szczegółami ukrzyżowania. Widział krzyże i zwisające ciała, żołnierzy, gapiów i pełne wiary kobiety. Obserwował scenę, w której Jezus powoli wykrwawiał się na śmierć, a arcykapłan i uczeni w Piśmie szydzili z Niego, mówiąc jeden do drugiego: "Innych wybawiał, niechże teraz jąc monstrualnych rozmiarów, wybuchają z siłą, po czym wycieka z nich ropa zmieszana z robakami. Po kilku minutach wszystko skończone. Wszyscy wrogowie Jezusa umierają straszną śmiercią!

Można sobie wyobrazić istne pandemonium, które się potem rozpętuje. Reszta gapiów cofa się w przerażeniu, po czym ucieka w panice. Rzymscy żołnierze, chociaż przywykli do widoku krwi przez całe życie, w pośpiechu wycofują się do koszar. Wkrótce już tylko Jezus zostaje, wciąż skąpany w światłości, a z Nim garstka uczniów. Maria, Jan i kobiety klękają przed swoim Mistrzem i Panem. Nareszcie ich wiara została pomszczona! Teraz mogą stawić czoła całemu światu z nową pewnością siebie. Któż ośmieli się sprzeciwić Jezusowi z Nazaretu?

Sen apostoła trwa nadal, ale - jak to się często zdarza we snach - dokonuje się pewna zmiana w wydarzeniach. Następuje przeskok w czasie. Teraz akcja dzieje się w pierwszych wiekach Kościoła, wiele lat po wielkim triumfie Jezusa na Kalwarii. We śnie Jan jest świadkiem tego, co dzieje się potem, w krótkiej serii szybko przesuwających się obrazów.

Cała Jerozolima nawraca się niemal z dnia na dzień. Ani jeden Zyd nie opiera się głoszonej Ewangelii. Podobnie w całej Judei, Samarii i Galilei ludzie dowiadują się o wydarżeniach podczas ukrzyżowania i jak Jezus okazał się potężniejszy niż wszyscy jego wrogowie. Ich przerażająca śmierć przekonuje każdego, że istotnie niebezpiecznie jest stawiać opór tak potężnemu Panu. Tak więc wszyscy gromadnie wstępują do Kościoła. Wkrótce przez cały kraj przewala się wołanie: niech Jezus rządzi jako król! Następnie z nieopisaną pompą i paradą Nazarejczyk zostaje namaszczony na króla na oczach wszystkich ludzi.

Od tego czasu królestwo Jezusa rozwija się od zwycięstwa do zwycięstwa. Nowy król nie potrzebuje żadnej armii do narzucenia swojej woli. Wystarcza, że ludzie przypominają sobie, co się przydarza wszystkim przeciwnikom. Tak więc Jezus rządzi z absolutną władzą. Oczywiście Jego mądrość i dobroć dla prostych ludzi sprzyjają w kampanii o zdobycie świata. Toteż cała Palestyna została zdobyta bez przelewu nawet kropli krwi.

Oczywiście następnym krokiem jest głoszenie Ewangelii w basenie Morza Śródziemnego. Tutaj sytuacja wygląda inaczej. Z upływem czasu i z powodu odległości dzielącej tę część świata od Ziemi Świętej krwawe zwycięstwo Jezusa na Kalwarii traciło na sile przekonania, a nawet wiarygodności. Ale i na to znajduje się środek zaradczy. Kiedy kilku cesarzy i królów zostało startych w proch w imię Jezusa, ich poddani ochoczo przyjmują nową wiarę bez potrzeby dalszej demonstracji jej przekonywającej skuteczności.

Trzecia i ostatnia faza dotyczy oczywiście nawrócenia reszty znanego świata, włącznie z ogromnymi obszarami zamieszkanymi przez pogan. Ponownie stosowane są te same metody ewangelizacji. Niewiara zostaje przezwyciężona przy pomocy kilku dobrze dobranych w czasie pokazów siły. Teraz sytuacja wygląda tak, że wszyscy ludzie, co do jednego, są chrześcijanami. Oczywiście, gdzieś w podświadomości każdego jest strach przed budzącą grozę mocą, którą Jezus okazał na Golgocie, a potem w kilku miejscach zademonstrowali też Jego uczniowie. Ale w istocie czy jest coś złego w tym? W końcu bojaźń jest początkiem mądrości, jak mówi Pismo. Poza tym po pewnym czasie większość ludzi przekonuje się, że lepiej być pod panowaniem mądrego króla jak Jezus, który rzeczywiście jest wzorowym królem, niż znosić tyranię wcześniejszych władców.

Tymczasem, podobnie jak innym ludziom, Jezusowi przybywa lat. I kiedy w końcu umiera w starszym wieku, świat rozwija się, panuje pokój i ład. Nie ma wojen, nie ma rozbojów, żadne inwazje obcych nie zakłócają życia ludzi. Złodziejstwo, cudzołóstwo i wyzysk zniknęły, podobnie jak inne formy zła społecznego, bo niby dlaczego ktoś miałby ryzykować, że będzie napiętnowany w imię Jezusa przez miejscowego biskupa czy księdza? A więc, wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Sen Jana zostaje nagle przerwany ujadaniem psa na sąsiedniej ulicy. Budzi się. Błyskawicznie sobie uświadamia, że naprawdę Jezus nigdy nie zszedł z krzyża! Jego krwawa rozprawa z wrogami dokonała się tylko we śnie. "Nie, nie - poprawia samego siebie - to był tylko straszny sen". Teraz rozumie, dlaczego Jezus nigdy nie zszedł z krzyża. Ponieważ wiedział, że siłą można rzucić na kolana cały świat - ale to będzie ze strachu, nie z miłości. On pragnął jedynie miłości, niczego więcej. A miłości nie można wymusić siłą. O nią można tylko prosić, w całkowitej słabości.

Nil Guillemette SJ


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzedni[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej