Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [518] [519] [520] [521] [522] [523] (524) [525] [526] [527] [528] [529] [530] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

tylutkamdata: 02.02.2008, godz: 11:32

czyzby nam się trędowaty fochnął?;) a taaaaaaki duuuuży chłooopczyk :D

(2980)
ona, lat 26, e-mail: smile18ster@gmail.comdata: 02.02.2008, godz: 11:31

a ja tak bardzo marzę o wolności, niezależności...

(2979)
juladata: 02.02.2008, godz: 11:23

Człowiek to nie dryfujący obiekt w przestworzach, my współistniejemy tworząc Kościół-wpólnote. Każda nasza postawa odbija się echem, bo tworzymy jeden organizm. I bynajmniej bierność i lenistwo nie przyniesie owców dobra, nie pojawi się nic poza bólem i cierpieniem tej drugiej osoby która właśnie ma nadzieję stać się częścią wspólnego życia...

(2978)
Siostra Magdalena –Augus, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 02.02.2008, godz: 08:43

Dzisiaj ten szczególnego dzień... Dzień Życia Konsekrowanego,
dzień... naszej wdzięczności za otrzymany - dar.
„Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa moc,
a nie z nas.” (2 Kor 4,7)
Ten drogocenny skarb zamykam w delikatnych dłoniach mojego życia
- jak w glinianym naczyniu. Znając swoją wrażliwość i kruchość - małego naczynka.
zdaję sobie sprawę, że nie jestem godna posiadania tak wielkiego daru.
A jednak Bóg wybrał to co słabe... To w prostej lampce glinianej, która nie kalkuluje, ale ufa;
która nie bierze, ale oczekuje; która nie zdobywa, ale przyjmuje; która nie posiada, ale daje
- ukryty jest odblask nieskończonej czystości światła Bożego. Właściwym sensem glinianego
naczynia jest to co ono „zawiera” - jakieś treści... Pragnę być dla Jezusa, taką małą lampką glinianą - chroniącą płomień prawdziwej Miłości.
Siostra Magdalena –Augustianka (Francja) www.dar.religia.net



(2977)
Kasia_, lat 27, e-mail: mlodziutka26@yahoo.comdata: 02.02.2008, godz: 04:23

Czesc ,
Dostalam dzis tego e-mila od znajomego i postanowilam sie nim z wami podzielic ,pozdrawiam wszystkich serdecznie
Na stronach NY Timesa pojawila sie ankieta oscarowa - mozna typowac
potencjalnych zwyciezcow gali - i pewnie w ten sposob ich tez
lobbingowac. W kategorii filmow nieangielskojezycznych nominowany jest
tez Katyn - i jak na razie prowadzi.
Jesli chcielibyscie go wesprzec - mozna sie udac tu:
http://movies.nytimes.com/awardsseason/oscars2008.html



(2976)
Piotrdata: 01.02.2008, godz: 22:50

Nie chciałem Cię stawiać pod pręgierzem, a mam wrażenie, że tak się poczułeś - to nie było moje zamierzenie. Ja tylko pytałem, bo chciałem zrozumieć - to chyba nic złego, prawda? W żadnym wypadku nie twierdzę, że Twoje życie i jego realizacja, zwłaszcza realizowanie Miłości, jest gorsze.
Lepiej sobie to wyjaśnić w "cztery oczy", więc jeśli nie masz nic przeciwko odezwij się do mnie - mp36@tlen.pl

Pozdrawiam :)

(2975)
tylutkamdata: 01.02.2008, godz: 22:04

hej, hej.. spokojnie, bo chyba komuś tutaj nerwy puściły ;).
Po perwze- kazdy ma prawo żyć jak chce, z kim chce itd.Wolny kraj.Wolna wola.
Próbuję tylko przekazac,że rozumiem trędowatego.ROZUMIEM! bo sama miałam podobne- jeśli nie identyczne odczucia, które wynikały czy to z przyzwyczajenia do samotności, czy też po prostu z potrzeby zapewnienia sobie przysłowiowego 'świętego spokoju'.Rozumiem.Szanuję.
Natomiast wydaje mi się, że chyba w życiu kazdego z nas przychodzi taki momemnt ,że jednak tęskni sie za tym 'czymś'.Za bliskoscią i obecnością taka przez duże "O"- drugiej osoby,która ma szansę stac sie najwazniejszą osobą w życiu.Takim kimś, kto uczyni nasze życie jeszcze piekniejszym i jeszcze bardziej wartościowym.Kimś, kto potrzyma za rękę, będzie umiał dzielić smutki i radości.Dla kogo bedzie chciało sie być lepszym...
Też wypełniam życie przyjaciólmi, dobrymi znajomymi, książkami, filmami, muzyką...ale chyba po prostu od pewnego czasu czegoś mi bardzo brakuje. Coraz częsciej 'nawiedza' mnie tęksnota za czymś czego nigdy się nie miało a czego pewnie nie bedzie dane mi doświadczyć.
Nie wiem tylko od czego owo uczucie-zmiany nastawienia -w moim przypadku zależy- czy własnie od pojawiającej sie na anszej drodze osoby,potrzeba bliskości, która może roziwja się z wiekiem ;), zwykla desperacja i zazdrość- bo każdy już Kogoś ma, czy też to po prostu-paraliżujący lęk przed samotnością.

pozdrawiam Was wszystkich baaaardzo serdecznie :)

(2974)
trędowaty, lat 5data: 01.02.2008, godz: 20:39

Drogi Piotrze, żeby za bardzo nie gmatwać i nie zostawiać miejsca na niepotrzebne niedomówienia odpowiem bez wdawania się w polemikę na twoje pytania ewentualnie ustosunkuję się do opinii, jeśli pozwolisz.
Cieszę się że szanujesz mój wybór, że dopuszczasz do siebie istnienie innych zapatrywań na sprawy życiowe.
"że zdrowym podejściem jest gotowość na uczucie, ale gdy go nie ma też jest w porządku" widzę że nie bardzo zrozumiałeś albo kontekst albo moją wypowiedź. A chodziło tylko i wyłącznie o to że nie popieram działań na zasadzie "choćby o jednym oku ale żeby tego roku" Jeśli ma ktoś ochotę na rozdzieranie serca że ileś mu już tam latek stuknęło a ciągle nikt chętny się nie znalazł to proszę bardzo, tyle że mnie pośród nich nie znajdziesz...jeśli to nazywasz lenistwem to jestem leniwy. Jednak nie chodziło o brak aktywności (powiedzmy poszukiwania) ale o spokojne podejście do faktu że mija rok czy dwa czy tam ileś i się KTOŚ nie znalazł. Jak dla mnie to całkowicie zdrowe jest.
"owi przyjaciele są po prostu "łatwo dostępni" i dlatego są tacy bliscy, tak skutecznie zapełniają Ci życie?" mam przyjaciół 3 słownie trzy osoby i na dodatek wszystkie związane, nie nadskakują mi codziennie, nie zapewniają o przyjaźni, nie wysyłają czułych smsów, praktycznie czasami całe miesiące nie mam z nimi kontaktu mimo to wiem i czuję że to moi prawdziwi przyjaciele przez duże P, nawet jeśli kiedyś całkiem gdzieś odejdą będe im tylko i z całego serce życzył szczęścia i nie przestanę ich kochać, tak właśnie rozumiem przyjaźń. Chyba mylisz Przyjaciół ze znajomymi, dla mnie to kolosalna jednak różnica, w każdym razie nie ważne. Dlatego nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez łatwo dostępność. Acha i jeszcze owi łatwo dostępni Przyjaciele mieszkają kilkadziesiąt kilometrów ode mnie, tak więc widujemy się raz na kilka miesięcy.
"czy doświadczyłeś miłości, rozumianej jako związek wraz z całą obudową? ;) " nie wiem co masz na myśli przez tą "obudowę" i nie wiem doprawdy co ma piernik do wiatraka, szczerze pisząc, chcesz mi może powiedzieć że muszę zostać księdzem żeby się przekonać że nie tędy moja droga? ten jak się wyraziłeś "związek wraz z całą obudową" to także powołanie więc nie oburzaj się na takie postawienie sprawy i jeszcze coś przynajmniej wobec mnie nie udowadniaj że monopolem na miłość są te tak zwane "związki", jeśli ktoś myśli że inaczej ta Miłość nie może się realizować czy tez myśli że jest to miłość gorsza, niechciany brat tej miłości damsko męskiej to nie mam nic przeciw temu, tyle że tu zdaje się chodziło o mnie a ja tak właśnie nie myślę.
Wiesz czasami 25 lat bywa jak 125 lat a czasami jak 5. O Przyjaciołach już wspomniałem więc sprawa nie jest taka znowu oczywista. W zaskakujących sytuacjach ludzie potrafią być samotni, co do wieku to miałem tę nieprzyjemność słuchać kilku takich co powinni być już mądrzy i doświadczenie przez życie i nie było to miłe przeżycie.
"na pewno nie jest to wzór, który powinien być szczególnie lansowany w społeczeństwie." tak więc jestem ostatnią osobą która miałaby ambicję by cokolwiek lansować w społeczeństwie czy nawet w moim sąsiedztwie tak że spokojna głowa nikogo nie będę namawiał do bezżeństwa, może wypadałoby też nie wspominać o słowach Św. Pawła "Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja." Tak więc wszystkim życzę by realizowali jak najpiękniej potrafią ten "dar od Boga" i że nie jest bynajmniej herezją jakąś to co napisałem, mimo że może tak właśnie zabrzmiało. Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia! t.

(2973)
tylutkam->trędowatydata: 01.02.2008, godz: 20:13

ja rozumiem :).doskonale.

U mnie w jednej krótkiej chwili całe moje długoletnie odczucia-typu 'dobrze mi samej ze sobą' legło w gruzach.Nic to,że cała historia nie skończyła się happy end`em...Może po prostu nie spotkałeś właściwej osoby ?

Rozbawiłam się 'elitarnoscią' klubu...Mam nadzieję,że kiedyś wrócę do dawnego stanu i że uda mi się dołaczyć do tych nielicznych :).

Pozdrawiam serdecznie :)

(2972)
Marek, e-mail: marekneon830603@wp.pldata: 01.02.2008, godz: 19:51

Aby się stało

Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami

wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać

koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami

(2971)
Piotrdata: 01.02.2008, godz: 18:31

trędowaty - z twojego wpisu, w mojej ocenie, nic nowego nie wynika ponad to, co już napisałeś. Piszesz o jakiejś filozofii - niezbyt wiem i chyba nie tylko ja, co miałeś na myśli. Nikt Ci nie zarzuca żadnej ideologii/filozofii, a przynajmniej jawnie.
Piszesz, że nie chodzi o bycie singlem itd. - to o co w takim razie chodzi? Pobudki nie są tutaj najistotniejsze, bo liczą się fakty - jesteś sam, bo tego chciałeś i tyle. "Singiel", czy też wygodnicki - nie rozumiem tej typologii, ale nieważne - oni się realizują poza związkami, tak, jak i Ty, więc w istocie niczym się nie różnicie. Im też jest najwyraźniej dobrze samemu i dlatego dalej są sami.
Z tego, co napisałeś, to wynika, że ci, którzy są sami, a nie są tacy, jak ty, nie realizują się, co może jest przesadą, ale to wynika z tego, co napisałeś. Nie jest też dla mnie kwestia tej "niewyłącznej" miłości - chodzi Ci o miłość do ludzi, świata..?

(2970)
Piotrdata: 01.02.2008, godz: 16:37

Obserwując wątek, który wywołał trędowaty, naszło mnie kilka refleksji, a przy tym pytań. To, co napiszę nie jest w żaden sposób wymierzone w Ciebie, albowiem szanuję Twój wybór i uważam, że każdy ma prawo sam kształtować swoje szczeście, ale jednocześnie próbuję zrozumieć i mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe.
Napisałeś w jednym z wcześniejszych wpisów, jako komentarz, że zdrowym podejściem jest gotowość na uczucie, ale gdy go nie ma też jest w porządku - to w twoim odczuciu jest zdrowe podejście, tak? Ale jednocześnie czy nie jest to objaw bierności, czy też po prostu lenistwa na zasadzie - jak będzie (czytaj: jak spadnie z nieba), to będzie, a jak nie, to nie? Takie po prostu odniosłem wrażenie.
Mocno podkreślasz rolę przyjaźni w swoim życiu i to bardzo dobrze. Jednak czy nie jest to związane z tym, że owi przyjaciele są po prostu "łatwo dostępni" i dlatego są tacy bliscy, tak skutecznie zapełniają Ci życie? A co jeśli się zwiążą i nie będą tak blisko, co nie znaczy, że przestaną być przyjaciółmi? Napisałeś też, że wystarczy Ci przyjaźń, ale jestem ciekaw, czy doświadczyłeś miłości, rozumianej jako związek wraz z całą obudową? ;)
Wspomniałeś też, że "wcale nie muszę nikogo nazywać moim mieć na wyłączność i o każdej porze by czuć się dobrze" - nie wiem, czy to było twoją intencją, ale chyba trochę spłaszczyłeś sprawę. Relacja dwojga ludzi, to mocniejsza lub słabsza WSPÓLNOTA wolnych, a nie niewolników, którzy są wzajemnie dla siebie własnością.
Wydaje mi się, że wiek i sytuacja w jakiej się znajdujemy, w dużej mierze, decydują o naszych potrzebach itp. Napisałeś przy swoim nicku, że masz 25 lat. Jesteś jeszcze młody, więc w sumie nie ma się, co dziwić twojej postawie - jesteś wszak jeszcze "piękny i młody", ale co będzie później, gdy przyjaciele już nie będą tak blisko, a zdrowie też już nie to samo, co kiedyś? To trochę w związku z tym pytaniem o przyjaciół i przy założeniu, że nadal będziesz sam.

Jeżeli nie chcesz odpowiadać, nie musisz, wszak jesteś wolnym człowiekiem. Skoro tak, możesz wybierać. Choć nie do końca zgadzam się z Tobą, to jednak szanuję ten wybór i postawę, ale chciałbym podkreślić, że na pewno nie jest to wzór, który powinien być szczególnie lansowany w społeczeństwie. Być może w niektórych miejscach się powtórzyłem, ale to pewnie przez ważność tych kwestii ;)

(2969)
trędowatydata: 01.02.2008, godz: 15:45

W sumie tylko dla jasności nie chodzi o bycie "singlem" i dorabianie sobie takich czy innych filozofii, chodzi tylko o inny sposób myślenia, zapewne większość ludzi chce być dla kogoś i mieć dla siebie, jednak istnieją także i tacy ludzie którzy tego nie pragną i nie są ani trochę mniej szczęśliwi dając z siebie to co najlepsze i tylko niekoniecznie na czyjąś wyłączność. Dlatego swoje wcześniejsze posty nie kierowałem do tzw. singli czy też ludzi którym wygodnie póki co z takiego czy innego powodu być samemu, a do ludzi którzy znajdują swoje spełnienie poza związkami wszelakimi a tacy także istnieją i też potrafią kochać mimo że ta miłość nie ogniskuje się na jednej osobie. Tak więc nie ma tu żadnej filozofii :-) Pozdrawiam! :-) t.

(2968)
tylutkam->trędowatydata: 01.02.2008, godz: 10:20

Zadziwiające. Bo naprawdę jeszcze całkiem niedawno moje myślenie było identyczne-bycie singlem jest- jak wspomniała któraś z dziewczyn (pzdr)- przede wszystkim wygodne, pozbawione niespodzianek, niepokojów,bezpieczne. Ale myślę,że w gruncie rzeczy jednak każdy z nas pragnie by byc dla kogoś najwazniejszym, najlepszym, najwartościowszym...

a więc... uśmiecham się'przestronnie' :).Pozdrawiam ciepło:)

(2967)
trędowatydata: 01.02.2008, godz: 09:15

W przekonaniu...o czym? :-) Nie wiem czy Cię zrozumiałem w każdym razie to zwyczajnie poczucie jest wcale nie muszę nikogo nazywać moim mieć na wyłączność i o każdej porze by czuć się dobrze, czuć spełnienie, przyjaźń całkowicie mi wystarcza, to też miłość tyle że jak dla mnie bardziej czysta i wspaniała, tak więc chyba nie ma powodu do niepokoju ;-) To kwestia oczekiwań, ja nie oczekuję i nie chcę oczekiwać od nikogo, niech każdy będzie szczęśliwy a ja niech będe szczęśliwy że od czasu do czasu mogę się na coś przydać, a później pójść sobie gdzieś przed siebie :-) Pozdrawiam serdecznie :-)
PS. trędowaty - czy ja wiem, może dlatego że chodzę z dzwonkiem żeby każdy kto nie chce mnie spotkać miał szansę się usunąć a Ci co chcą mnie spotkać mieli szansę uśmiechnąć się przestronnie ;-)

(2966)
Piotrdata: 31.01.2008, godz: 23:52

trędowaty - dawno Cię tu nie było, a przynajmniej się nie ujawniałeś;)

Co do bycia samemu - nie samotnym, bo to coś innego - to muszę przyznać, że w tym momencie jest to dla mnie optymalna sytuacja. Przy czym w moim przypadku jest to kwestia pragmatyzmu - potrzebuję czasu i przestrzeni na rozwijanie samego siebie, a nie chcę zaniedbywać drugiej swej połówki, a tak mogłoby się stać, gdybym z kimś był. Mogłyby ucierpieć na tym też moje studia, tudzież inne kierunki mojego rozwoju, ale przede wszystkim potrzebuję w tym momencie mej ukochanej wolności i pewnej dozy samotności - bycia samemu na własnej pustyni, gdzie muszę uciec, codziennie..
Osobiście uważam, że ludzi, którym jest dobrze samemu, jest naprawdę niewielu - można rzecz rodzynki. Jeśli miałby być to jakiś klub, to zapewne bardzo elitarny. Tutaj raczej większego odzewu nie będzie, bo większość zaglądających, pragnie jednak odnaleźć swoją drugą połówkę, czego niewątpliwie trzeba życzyć, ale chyba przede wszystkim trzeba życzyć wytrwałości i cierpliwości - one są bardzo pomocna w poszukiwaniach ;)

(2965)
Nikadata: 31.01.2008, godz: 23:38

Michale......"Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą" św. Augustyn

(2964)
Anka, lat 29data: 31.01.2008, godz: 22:55

Trędowaty: wiesz, muszę przyznać Ci trochę racji...i rozumiem co czujesz...dzisiaj coraz więcej jest ludzi, którzy lubią być "sami' nie samotni...wiem też, że z wiekiem przyzwyczajamy się do takiego właśnie życia - nie jest może zawsze lekko i przyjemnie, ale nie ukrywając po prostu wygodnie:-|
ale myśle, że i tak w głębi serca każdy pragnie tej prawdziwej bliskości drugiej osoby - gdy Ty jesteś najważniejszy dla kogoś i odwrotnie...bo nie ma większego szczęścia i najbardziej wspaniali przyjaciele nie mogą zastąpić tego naszego luzkiego pragnienia...a 'kochać to przecież znaczy pragnąć doskonalić samego siebie i osobę ukochaną, przezwyciężając własny egoizm, podarować się' (J.B.Molla)

(2963)
Michał, lat 15data: 31.01.2008, godz: 21:37

Witajcie!

Prawie rok temu pisałem tu pod pseudonimem "Nikt?". Wtedy wszystko było do kitu... Byłem prawie uzależniony od masturbacji, filmów erotycznych itp. Czasami nie wytrzymywałem nawet tygodnia... Jednak zacząłem pracę nad sobą. Gdy pojąłem, że w ogóle masturbacja jest grzechem ciężkim, zmartwiłem się. Na początku przez jakiś czas się okaleczałem, ze złości na samego siebie za to, że tak obrażam Chrystusa, lecz zrezygnowałem z tego po tygodniu. Później, po każdym upadku, miałem ogromne wyrzuty sumienia. Dużo razy myślałem o samobójstwie, nie widziałem wyjścia. Kilka razy nawet niewiele mnie dzieliło od zrealizowania tej myśli... Spotkałem tu jednak garść wspaniałych osób, które okazały mi pomocną dłoń. Od wtedy mogłem z kimś porozmawiać, poradzić się i po prostu to z siebie wyrzucić. Także wiele osób modliło się za mnie, za co bardzo Wam dziękuję
Na wakacjach zacząłem odnosić większe sukcesy: 2 tygodnie czystości, zdażały się nawet niecałe 3. Niektórzy pomyślą: tylko tyle? Aż tyle! Dla mnie to było niewyobrażalnie długo. Byłem też w Częstochowie i prosiłem Matkę Boską o pomoc, bym przede wszystkim potrafił przebaczyć sobie swoje grzechy: był to pierwszy krok do wszystkiego. Później nastał październik, miesiąc Różańca św. Byłem 27 razy, podczas nieobecności odmawiałem go w domu. Przyniosło to skutek: w listopadzie wstąpiłem do lektorów i jestem nadal. Widzę już zmiany w sobie: jestem bardziej opanowany, mniej wstydliwy, a także potrafię się lepiej skupić na modlitwie, chociaż jeszcze mam z tym problemy - zamiast skupiać sie na modlitwie, myślami bujam w obłokach.
Teraz jednak już wszysto idzie zdecydowanie w dobrym kierunku. Dziś już 27 dni trwam w czystości! Patrząc wstecz jest to niesamowicie długo! Jeszcze nigdy nie wytrwałem bez upadku od 1. piątku do 1. piatku! A teraz mi się to uda!!
Czytam też częściej Pismo Święte, staram się robić to codziennie, po 30minut.
Wiem, że wszystkich moich małych i dużych zwycięstw, a także aktualnej czystości nie zawdzięczam sobie: najwięcej zawdzięczam Panu Bogu, ponieważ pomógł mi ze swoją łaską - wysłuchał moich codziennych modlitw!

Dziękuję Wam, Źródełkowicze, ponieważ bez Was nigdy bym nie ruszył z miejsca, nie potrafiłbym opierać się pokusie. DZIĘKUJĘ!!

Dziękuję Ci Panie Boże, Jezusie Chrystusie, Duchu Święty, Matko Boska, Aniele Stróżu oraz Michale Archaniele za opiekę nademną, pomoc w walce oraz w powstawaniu po upadkach. Dziękuję za to, że mimo moich słabości nadal mnie kochasz, mój Boże!! DZIĘKUJĘ!!!!

Michał

PS: Wczoraj ksiądz mówił coś właśnie o rozkojarzeniu na modlitwie, że czasami wcale nie musi to oznaczać czegoś złego: jeżeli rozmyślamy o sprawach Bożych, to może się to stać częścią modlitwy. Nie jestem jednak pewien, czy dokładnie tak mówił i chciałbym się Was zapytać o zdanie.

(2962)
tylutkam->trędowatydata: 31.01.2008, godz: 21:16

a ja bardzo dobrze zrozumiałam ;). Więc cóż... powinnam życzyć abyś dalej tkwił w przekonaniu?:) dałabym baaardzo wiele,by móc wrócić do Twojego stanu.
pozdrawiam serdecznie

ps- czemu 'trędowaty'?;)

(2961)
trędowatydata: 31.01.2008, godz: 19:18

Tylutkam nie miałem na myśli życia bez drugiego człowieka, mam wspaniałych Przyjaciół, spotykam ludzi którym mogę pomóc albo to oni mi pomagają, mogę się do nich uśmiechnąć...to szczęście wielkie jest :-) O to mi powiedzmy chodziło czyli o bycie samemu w sensie powiedzmy damsko-męskim :-) Pozdrawiam :-)

(2960)
ana, lat 18data: 31.01.2008, godz: 18:31

dlaczego życie jest takie trudne? dlaczego tak wiele przeszkód pojawia się na tej drodze mimo że nie mam siły ich już omijać czy pokonywać.. mimo że nie mam siły już żyć...

(2959)
tylutkamdata: 31.01.2008, godz: 17:06

aj.. Trędowaty niesttey nie mogę się zgodzić...;) całkiem niedawno miałąm podobne odczucia- było mi dobrze samej ze sobą. Teraz- wiem,że prawdziwe szczęście człowiekowi może dac tylko druga osoba.

:(

(2958)
tylutkam-> do Jasia ;), lat 21data: 31.01.2008, godz: 13:50

nie popadaj w rozpacz- jak to łatwo powiedzieć.. sama miewam czasem takie stany... Najgorsze co mozna zrobic w tej sytuacji toz a duzo myslec...jka o miłości pisla ksiadz TWardowski- Kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie, Kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha, spróbuj nie chcieć jej wcale - wtedy przyjdzie sama. ...

a więc nie czekajmy.
Pozdrawiam ciepło:)

(2957)
trędowaty, lat 25data: 31.01.2008, godz: 13:24

Cieszę się zatem malutka:) że masz zdrowe podejście do kwestii uczuciowej, gdyby się jeszcze ktoś znalazł można by klub założyć :-) W każdym razie uśmiech promienny dla Ciebie :-) Pozdrawiam!

(2956)
Do Michała 39data: 31.01.2008, godz: 11:42

Dziękuje za Twój wpis, daje mi nadzieję...

(2955)
Jasiek :(, lat 24, e-mail: jasiek83@buziaczek.pldata: 30.01.2008, godz: 22:53

Płaczę w dzień płaczę też w nocy bo nie ma cię serduszko me napisz do mnie bo ciebie chcę SMUTNO :(

(2954)
malutka:), e-mail: small_dreamer@poczta.onet.pldata: 30.01.2008, godz: 22:01

Trędowaty- ja się czuję z tym całkiem dobrze, nie powiem, że nie chciałabym, żeby ktoś był, ale samotnie też jest mi dobrze, tak też cieszę się życiem:)

(2953)
Michał, lat 39data: 30.01.2008, godz: 21:18

do- proszący o modlitwę,25 lat
Ja wytrwałem,teraz-tak dopiero teraz poznałem JĄ-i jestem szczęśliwym człowiekiem,że to właśnie dla niej trwałem i nadal trwam w czystości.Miałbym moralnego kaca gdybym nie dotrwał.TERAZ wiem,że warto.

(2952)
Marcin, lat 20, e-mail: beatafro@gmail.comdata: 30.01.2008, godz: 20:46

Witam !
Znacie może jaką modlitwę o umocnienie wiary np do Matki Bożej Siewnej?
Pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów.

(2951)
trędowaty, lat 25data: 30.01.2008, godz: 18:52

Zastanawiam się czy jest tutaj oprócz mnie taka osoba która jest sama i jest jej z tym dobrze? :-) Jeśli tak to serdecznie pozdrawiam i uśmiech ślę :-) Się ponieważ muszą czasem tacy wyrodzić :-) Pozdrowienia dla wszystkich! Pokój

(2950)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 30.01.2008, godz: 14:07

Cierpienie jest dzwignia, ktora moze ruszyc Ziemie z posad.
sluga Boza Marta Robin

(2949)
Jasiek :(, lat 24, e-mail: jasiek83@buziaczek.pldata: 30.01.2008, godz: 13:35

Tak mi strasznie przykro i smutno że nie będę miał z kim spędzić walentynek 2008 bo moje serduszko jest bardzo dobre ale nikt go nie chce pokazuje ja swoją dobroć oddanie szczerość uczciwość i nic cały czas jest ono odpychane Smutno :(

(2948)
jowitadata: 30.01.2008, godz: 10:43

Aniu! To co Ci się zdarzyło to nie żaden dramat.Przybyło Ci nowe doświadczenie i wyciągnij z niego wnioski na przyszłość.Zakochanie to taka partia kart,w której wszyscy oszukują: mężczyżni,żeby wygrać , kobiety żeby nie przegrać a życie to sztuka wyborów-czasami jak sama widzisz nieudanych.To co słyszysz od chłopaka wcale nie musi się pokrywać z tym co się dzieje.Zawsze bierz poprawkę na to co słyszysz.Zacznij wierzyć, gdy swoje deklaracje zacznie wprowadzać w czyny. Potraktuj to doświadczenie jak zły sen i żyj, nadal pracując nad realizacją swoich marzeń.Naucz się, które mosty powinnaś przekraczać a które palić.Pozdrawiam Cię serdecznie.Głowa do góry.-Jowita

(2947)
ania, lat 24, e-mail: anka1234515@wp.pldata: 29.01.2008, godz: 21:05

Dlaczego człowiek jest tak naiwny ja sie sparzyłam myslałam ze jestesmy razem a on poprostu po czyms taki co zaszło miedzy nami powiedział ze zostaniemy tylko kolegami niewiem czemu serce płata takie figle moze za szybko zaczełam sobie bóg wie co wyobrazazc niemam zielonego pojecia zakochałam sie w nim bardzo to boli poprostu widac ze faceto niemozna ufac a on mi pieprzył takie zeczy o zaufaniu i ze dobrze sie zemna czuje ale cos widocznie tak mi jest pisane ciagle sama no i raniona ale tylko jedno no moze nie do konca ale mnie niezawiodło urzywki człowiek czuje sie dobrze niemysli o niczym i ma wszystko gdzies nawet to czy dozyje nastepnego dnia przepraszam ale musiałam to gdzies napisac i komus powiedziec mimo to ze nie w realu:(:(:(:(

(2946)
BASIA, lat 25, e-mail: basiamorys@interia.pldata: 29.01.2008, godz: 20:42

Cześć proszący o modlitwe możesz odezwać się na gg9841391

(2945)
proszący o modlitwę, lat 25data: 29.01.2008, godz: 18:45

Piszecie ostatnio dużo o czystości i ja właśnie w tej sprawie.
Chciałbym prosić o modlitwę o wytrwanie w czystości. Jestem samotny i mam coraz większe wątpliwości czy warto było czekać na tę jedyną. Choć z drugiej strony nie chcę tego stracić w jakiś głupi sposób.
Dziękuję

(2944)
dziewczyna 27, e-mail: toja333@interia.eudata: 29.01.2008, godz: 16:17

Do Adama!

Tak rzeczywiscie mozna powiedziec , ze "doroslemu wolno robic wiele rzeczy" ale tak jak pisze chyba sw.Pawel , ile dobrze pamietam, " wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzysc". Dzis wiele rzeczy "zasmieca" umysl : ksiazki, nasycone erotyka, filmy, internet a takze glupie kawaly itd.Najlepiej jest unikac tego wszystkiego co przedstawia nieprawdziwy obraz czlowieka a szczegolnie kobiety. Tak zgadzam sie z Anka trudno dzis znalezc fajnego chlopaka, ktory bedzie szanowal dziewczyne, dlatego najlepiej szukac kogos kto wyznaje dobre zasady, choc tez jest tak ze ktos moze sie zmienic, bo wielu jest tez zagubionych i szuka pomocy.
Polecam Ci fajna ksiazke pt: "Zanim powiesz kocham "M.Malinskiego, jest bardzo ciekawa i wciagajaca, mozna ja kupic w ksiegarniach katolockich.
Pamietam takie ciekawe zdanie z ksiazki o.Jacka Salija o czystosci : "Poczekaj az roza zakwitnie, gdy bedzie dojrzala bedziesz mogl ja zerwac" Pozdrawiam Cie, trzymaj sie.

(2943)
do Adama, e-mail: millena2@o2.pldata: 29.01.2008, godz: 15:58


Wszyscy składamy się z ciała, odczuwamy pragnienie bliskości drugiego człowieka jednak powodem, dla którego decydujemy sie na małżenstwo nie może być głównie fakt, że po ślubie będziemy sobie mogli "legalnie uprawiac seks" przecież małżeństwo to cos więcej...a z drugiej strony miłość nie przychodzi na zawołanie.
Z punktu widzenia kobiety, już nienastolatki...my też mamy pragnienia seksualne, też mamy hormony, też nieraz jest nam trudno, i nieprawdą jest, ze cyt."kobietom często wystarcza jedynie pieszczota twarzy". Myslę, że życie w czystości jest trudne dla nas wszystkich a im dłużej jest się samemu tym trudniej. Potrzeba dużo modlitwy i silnej woli żeby wytrwać czego wszystkim życzę.

(2942)
duszyczka, lat 32data: 29.01.2008, godz: 14:18

Witam wszystkich tu obecnych. PROSZE WAS O MODLITWE,bardzo jej potrzebuje. Szukam siły do dalszego życia..

(2941)
Ktosiadata: 29.01.2008, godz: 11:22

Panie Boze wiem, ze moze zasluzyl na taka nauczke ale to co teraz przezywa to wystarczajaca kara i napewno ta lekcje zapamieta do konca zyca. Bardzo Cie prosze pozmoz mu, niech nie stanie sie nic zlego ... nikt na to nie zasluguje , bez wzgledu jakie popelnil w zyciu bledy. Pomoz mu Panie .... Prosze Was o modlitwe oby wszytsko skonczylo sie dobrze

(2940)
aguleek, e-mail: agaczajko@wp.pldata: 28.01.2008, godz: 21:54

Przepraszam za brak jakiegokolwiek kontaktu z mojej strony .Rodzinka mi się pochorowała ,ja też .Na szczęście sytuacja już opanowana.Jedynie brak czasu wolnego na siedzenie na necie pozostał.W najbliższym czasie postaram sie odpisać na listy. I jedna bardzo ważna uwaga:nie zazdrośćcie nikomu niczego(bo każdy ma swoje życie i swoja historię).Nie pamiętam, ktoś napisał ,że mi zazdrości tego co mam.Jeśli tak to musiałaby ta osoba zazdrościć mi też ,że moja mama zachorowała i zmarła(rak) zanim dorosłam(mialam15lat) i zanim mogłabym się jej w czymkolwiek poradzić. Tego,że ja zajmowałam się domem,gospodarstwem,starszą chorą babcią, kiedy moje koleżanki biegały na dyskoteki czy spotykały się ze znajomymi.Tego,że życie postawiło mi szybki kurs dorosłości bez pytania czy jestem już na to gotowa.Nie użalam się nad sobą,piszę o tym raczej dlatego,że to co wcześniej napisałam to ktoś czytając to pomyśli :ale ona to ma fajnie. To właśnie ta największa różnica miedzy życiem realnym a tym wirtualnym .Nie da się swojego życia streścić w kilku zdaniach. Dlatego najczęściej jest to urywek, maleńki wycinek jakiejś historii.Historia opisana"po łepkach".To chyba tyle moich tymczasowych spostrzeżeń.Trzymajcie się cieplutko ,bo wieje ostatnio ;). Z Panem Bogiem.Pozdrawiam Aguleek

(2939)
Różadata: 28.01.2008, godz: 21:47

Witajcie to juz rok odkad sie tu wpisałam,zleciał mi nie wiem kiedy i wiele sie w nim tez zmieniło.Dziekuje za ta stronke bo daje wiele do myslenia i dzikuje tym ktorych dzieki niej poznałm. POZDRAWIAM WSZYSTKICH tu zagladajacych :):):)

(2938)
Anka, lat 29data: 28.01.2008, godz: 21:43

Aniu - jesteśmy z Tobą xxxx

(2937)
ania, lat 24, e-mail: anka1234515@wp.pldata: 28.01.2008, godz: 19:22

Wtam was kórde dlaczego zycie musi byc takie okrotne no niezawsze ale w wiekszosci martwie sie o brata bo zacza pic niewiem gdzie jest a moga go zabrac do wiezienia boje sie o niego niewiem jak mu pomóc sama sobie z reszta tez bardzo was prosze o wstawiennictwo u Matki Boskie za niego i mnie bo zaczynam w tym wszystkim siedziec po uszy czyli alkohol no i dragi niedobrze sama wiem otym jeszcze raz prosze o modlitwe Pa

(2936)
Anka, lat 29data: 28.01.2008, godz: 19:14

cóż...odkryłam właśnie i zrozumiałam pewną prawdę...w zasadzie wszystkim nam znaną - niezależnie od tego jak bardzo byśmy chciały, pragnęły i odkrywały swoje serce...i tak to mężczyzna zawsze wybiera kobietę...a my jesteśmy w tej trudniejszej sytuacji, bo i tak musimy czekać...
a zabawne jest to, że tych których my pragniemy obdarzyć zaufaniem, życzliwością i wszystkim co dobre oraz piękne - nie doceniają tego, nie chcą i oczywiście odwrotnie;-)
a więc pozostaje mi nadal szukać i mieć nadzieję na wzajemność...a tutaj już bez łaski Bożej ani rusz:-)
Adamie - to nie jest takie proste znaleźć w dzisiejszym świecie męża/żonę, po prostu większość z nas, którzy mamy jakiś system zasad i wartości - zwyczajnie lęka sie relacji z drugim człowiekiem ( i to jest problem...niestety jak zauważam właśnie większości mężczyzn...a my czekamy, czekamy na Waszą 'odwagę":-)

(2935)
Nika, lat 33data: 28.01.2008, godz: 18:56

Do zobaczenia dziś o 22.00 na modlitwie.
Będę pamiętać.

(2934)
Nika, lat 33data: 28.01.2008, godz: 18:53

Nika 33 do Niki 32 ;)
Witaj i przepraszam, że podebrałam Ci zupełnie nieświadomie Nicka :). Cóż, niestety nie ma tu żadnego ostrzeżenia przy wyborze swojego "podpisu".
Róznimy się na szczescie jedną cyferką w latach :)
pozdrawiam serdecznie.

(2933)
Teskadata: 28.01.2008, godz: 15:20

Proszę o kontakt osoby ze Zgierza k/Łodzi lub okolic grające na gitarach pieśni i piosenki religijne na mszach świętych.
Gitarzyści potrzebni są od zaraz.
Kontakt ze mną przez gg 10518980.
Dziękuję.
Pozdrawiam. :-)

(2932)
Kamil, lat 21, e-mail: kameal44@wp.pldata: 28.01.2008, godz: 14:27

Aniu, pamiętam o Tobie w modlitwie. Ciesze się, ze jesteś na Źródełku, ze wierzysz w siłę modlitwy wstawienniczej i wierzę, że poradzisz sobie.

(2931)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej