Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Artii, lat 36data: 18.04.2011, godz: 13:07

No, zartowalem ;)

(18650)
Artii, lat 36data: 18.04.2011, godz: 11:20

Ne latwo dostac dofinansowanie na dzialalnosc, firme :( a ja lubie prace w ochronie, mozna komus przykopac niezle! Wyladowac swoje frustracje na kims.

(18649)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 17.04.2011, godz: 22:18

Drodzy źródełkowicze.
Piszę dziś do Was aby przekazać Wam pewną wiadomość.
Zapewne niektórzy pamiętają jak prosiłem o modlitwę w intencji córeczki moich przyjaciół która ma skomplikowana wadę serca. Zuza po 5 miesiącach ciągłego pobytu w szpitalu wróciła do domu. Jej zdrowie nadal wymaga ciągłej opieki ze strony rodziców i lekarzy. Konieczna jest również operacja w Monachium ponieważ niestety w Polsce nie ma specjalisty który odważyłby się na taki krok.
Podam Wam linka pod którym znajdziecie szczegóły dotyczące zdrowia i postępów jakie poczyniła Zuzia w walce o życie. Jest tam również prośba o pomoc. Jeśli ktoś z Was zechce pomóc zarówno ja jak tez i rodzice Zuzi będziemy bardzo wdzięczni.

www.zuzanka.net.pl

Pozdrawiam wszystkich i życzę błogosławionego tygodnia.

(18648)
Xdata: 17.04.2011, godz: 21:01

Artii
Praca w firmie ochroniarskiej to-jak słyszałem-mało atrakcyjna płacowo jest...
Nie myślałeś nigdy o czymś innym?Może jakiś prywatny interes..?Podobno pożyczkę łatwo dostać...No i-do roboty...
Proponowałbym Tobie,byś np. zajął się produkcją nauszników,pójdą jak świeże bułki,wszak Mike Tyson przyjeżdża w tym roku do Polski...


(18647)
Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 17.04.2011, godz: 17:55

Kochani, prosze, jestescie w temacie, szukam prace w firmie ochroniarskiej lub agencji ochrony. Pomozecie? Mieszkam pod Wroclawiem. Artur

(18646)
Magda, lat 25, e-mail: 4331@wp.pldata: 17.04.2011, godz: 17:00

Czy ma ktoś z was pomysł , w jaki sposób poprosić Księdza o towarzyszenie duchowe ?
Chodzi o poproszenie o spowiedz z dłuższą rozmową przy konfesjonale ?

(18645)
Arek, lat 27, e-mail: tearja@interia.pldata: 17.04.2011, godz: 16:47

Witam. Szukam osób do zwykłej rozmowy o wszystkim i niczym. Lubie poznawać nowych ludzi i dzielić się spostrzeżeniami na różne tematy. Jeśli masz chęć- zapraszam do napisania do mnie. :)

(18644)
Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pldata: 17.04.2011, godz: 16:18

http://www.youtube.com/watch?v=C2bsv73jHJE

(18643)
Lara Moondata: 16.04.2011, godz: 18:51

Monia, będzie Skrzydełko Hendrixa? Jak tak, to jadę!


..... to oczywiście żart..... ;)

Ale tak naprawdę chętnie bym to zobaczyła i posłuchała.

(18642)
Monia, lat 23, e-mail: poszukiwaczka88@interia.pldata: 16.04.2011, godz: 14:07

Hej!
Może trochę nie na temat, ale może ktoś stąd się wybiera na bicie Gitarowego Rekordu Guinessa we Wrocławiu?
Pozdrawiam i proszę pisać. :)

(18641)
adadata: 15.04.2011, godz: 18:25

Tomek, mieszkam za granica, na tej stronie nie znalazlam nikogo z moich okolic.

(18640)
Tomek do Ady, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 15.04.2011, godz: 18:01

Wejdź na dla-samotnych.pl - załóż konto. Ogłoś ze swojego profilu jakieś fajne wydarzenie i cisz sie spotkaniem z drugim człowiekiem. Jak nie masz odwagi dołącz to tych które juz sie odbywają.

(18639)
ada, lat 23data: 15.04.2011, godz: 17:56

Witam,
Jak sobie radzic kiedy widzi jest sie samotnym i widzi sie sie na ulicy zakochane pary? Mieszkam w duzym miescie, wiec ciezko unikac takich miejsc. Kiedys odczuwalam tylko bol, a teraz wystarczy jedno spojrzenie i juz mi sie cisna lzy do oczu. Moze wy mi cos doradzicie? tylko nie piszcie, znajdz sobie kogos, bo to niestety nie takie latwe .Pozdrawiam!

(18638)
Magda, lat 25, e-mail: 4331@wp.pldata: 15.04.2011, godz: 15:55

Do Karina:
Mam pytanko jako to się stało że zostałaś córką duchową Księdza Pawlukiewicza? Pytam bo chce dojść pewnej prawdy . Lecz odpisz mi na maila . Bo to nie nadaje się do pisania na forum .
Pozdrawiam
Magda

(18637)
Tomek do Mario, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 15.04.2011, godz: 15:46

Wpisy "poznam kogoś" proszę kierować wyłącznie na stronie www.dla-samotnych.pl

(18636)
pio, lat 26data: 15.04.2011, godz: 15:40

do kariny i lady mooon ..da sie zwami na gg popisac;] zapraszam 1514924

(18635)
Lara Moondata: 15.04.2011, godz: 15:04

Karina,
No i znowu użyłam niewłaściwych słów - zawsze tak mam - nie umiem wyrazić myśli... Zamknijmy już ten temat lepiej.

(18634)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 15.04.2011, godz: 13:34

Laro Moon trudno napisać polecam Wydawnictwo M "Słowa Ojców Pustyni" na każdy dzień. Bardzo lubię Abba Pojmena.

(18633)
pio, lat 26data: 15.04.2011, godz: 13:32

do kariny ..dzieki za odpowiedz..
ja tez sie ciesze ze o pio jest w moim zyciu..
a to zle chyba zrozumielame ..
bo to zeczywiscie niesamowity ksiadz..a co myslisz o ks piotrze natanku>?

(18632)
Renia, lat 23data: 15.04.2011, godz: 10:50

Cześć, chcę się podzielić z Wami niesamowitym doświadczeniem wczorajszego dnia. Otóż brałam udział w rekolekcjach. Na jednej z nauk motywem przewodnim Były słowa „Wy jesteście solą dla ziemi” . Sól nadaje smak potrawie, ale każdy kto gotuje wie że nie można wsypać kilograma soli do zupy, bo będzie niedobra. To właśnie dlatego chrześcijan jest tak mało w zalewie pogaństwa. Te słowa mocno mi utkwiły w pamięci. Jednak nie tylko tym chciałam się podzielić. Tradycją w naszym duszpasterstwie jest to, że po każdej eucharystii każdy dla siebie losuje Słowo Boże. W wiklinowym koszyczku przed ołtarzem znajdują się tysiące karteczek i każdy losuje jedną. I podeszłam do tego koszyczka i myślę sobie „Boże jak fajnie byłoby wylosować właśnie te słowa”. I losuje, mieszam karteczki, wyciągam jedną z pod spodu, czytam: „Wy jesteście solą dla ziemi”. To dla mnie namacalny znak Jego obecności. Jednych to śmieszy inni uważają, że po prostu mam szczęście. Dla mnie to coś więcej. Bóg tak po prostu mnie wysłuchał. Jak bardzo jestem Mu za to doświadczenie wdzięczna i szczęśliwa.

(18631)
karinadata: 15.04.2011, godz: 10:46

do Pio
ciesze sie ze w Ojcu Pio znajdujesz przyjaciela. ja nie jestem córką duchową ks Pawlukiewicza :)) choć fajnie byłoby :( )ale mam swojego księdza spowiednika i jest wspaniały, każdemu życzę, choc takie spowiedzi trudne, to obfitują i czuję ze on sie za mnie modli szczególnie bo mnie prowadzi i błogosławi.

(18630)
karinadata: 15.04.2011, godz: 10:41

Laro ani NIE PRZESZŁO mi przez myśl podejrzenie o Twoim "zapieraniu się wiary w towarzystwie.."!! ja tak nie odczytalam, a dokladnie czytalam Twoj post o mięsie, pracy itd.. ja pisalam jak widzę swoje świadectwo o Chrystusie, jak to czuję . Oczywiscie masz racje modlitwa to nie jedyne.. , mnie np latwiej komus pomoc niz pokazac ze sie modle w nieznanym towarzystwie. pozdrawiam:)

(18629)
Lara Moondata: 15.04.2011, godz: 08:25

Moniko, opowiedz w skrócie o Ojcach Pustyni, proszę.

(18628)
pio, lat 26data: 15.04.2011, godz: 07:16

hej pytam sie bo tu sa nie samowici ludzie ..przynajmiej jak czytam to jaz sie serce cieszy ze takie kobiety istnieja z wielka wiara...wlasnie takiej zony poszukuje;]

(18627)
pio, lat 26data: 15.04.2011, godz: 07:03

do lara Monn

a dzieki za odpis...czy ktos tu kiedys kogos znalazl;]

(18626)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 15.04.2011, godz: 07:00

Laro Moon dobrze jest poczytać Ojców Pustyni jak oni rozwiązywali tą sprawę.

(18625)
Marcindata: 14.04.2011, godz: 21:18

Do Uratowane,lat 35
Współczuje,takie przeżycia zawsze są bolesne.Niestety nawet jak jest zielone światło to trzeba dokładnie patrzeć czy w momencie jak przechodzimy ktoś nie nadjeżdza.Niektórym tak się śpieszy że nawet przejście dla pieszych nie potrafi ich na chwilę zatrzymać

(18624)
Lara Moondata: 14.04.2011, godz: 19:28

Pio,
musiałeś być otwarty, bo pomimo, że nie byłeś blisko kościoła, wybrałeś taki, a nie inny prezent. Zadałeś sobie trud wyszukania czegoś wartościowego i... zostałes nagrodzony. Piękna rzecz!

... i piękne świadectwo.

(18623)
Lara Moondata: 14.04.2011, godz: 19:24

Karina i Monika,
chyba nie dokładnie się wyraziłam, bo jest mi trudno to wyrazić.
To, co piszesz Karino jest bardzo przekonywujące.
A mnie nie chodziło o zapieranie się wiary w towarzystwie.
Poczytajcie moją wcześniejszą wypowiedź, o nie jedzeniu mięsa w piątek na imieninach, rozmowach w pracy o Bogu. Nie ukrywam swojej wiary.
Miałam na myśli modlitwę, którą rezerwuję sobie tylko dla swojej prywatności.
Przecież świadczyc o Bogu można na różne sposoby, nie tylko modlitwą, a ta niech będzie bardziej osobista. O to mi chodziło.

(18622)
Artii, lat 36data: 14.04.2011, godz: 14:52


Jesli sie znajdzie czlowieka spiacego z kobieta zamezna,
oboje umra: mezczyzna spiacy z kobieta i ta kobieta. Usuniesz zlo
z Izraela. Jesli dziweica zostala zaslubiona mezowi, a spotkal ja
inny jakis mezczyzna w miescie i spal z nia, oboje wyprowadzicie do
bramy miasta i kamienowac ich bedziecie, az umra: mloda kobiete za
to, ze nie krzyczala bedac w miescie, a tego mezczyzne za to,
ze zadal gwalt zonie blizniego. Usuniesz zlo sposrod siebie.

Lecz jesli mezczyzna znalazl na polu mloda kobiete zaslubiona,
zadal jej gwalt i spal z nia, umrze sam mezczyzna, ktory z nia spal.
Mlodej kobiecie zas nic nie uczynisz. Mloda kobieta nie popelnila
przestepstwa godnego smierci. Wypadek ten jest podobny do tego,
gdy ktos powstaje przeciw blizniemu swemu i zycia go pozbawi:
znalazl ja na polu, mloda kobieta zaslubiona krzyczala, a nikt jej nie
przyszedl z pomoca.

Jesli mezczyzna znajdzie mloda kobiete - dziewice niezaslubiona -
pochwyci ja i spi z nia, a znajda ich, odda ten mezczyzna, ktory
z nia spal, ojcu mlodej kobiety piecdzieciat syklow srebra i
zostanie ona jego zona. Za to, ze jej gwalt zadal, nie bedzie jej
mogl porzucic przez cale swe zycie.

KSIEGA POWTORZONEGO PRAWA 22,22-29

str 192

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-

Jesli sie znajdzie czlowieka spiacego z kobieta zamezna, oboje umra: mezczyzna spiacy z kobieta i ta kobieta. Usuniesz zlo z Izraela. Jesli dziweica zostala zaslubiona mezowi, a spotkal ja inny jakis mezczyzna w miescie i spal z nia, oboje wyprowadzicie do bramy miasta i kamienowac ich bedziecie, az umra: mloda kobiete za to, ze nie krzyczala bedac w miescie, a tego mezczyzne za to, ze zadal gwalt zonie blizniego. Usuniesz zlo sposrod siebie.
Lecz jesli mezczyzna znalazl na polu mloda kobiete zaslubiona, zadal jej gwalt i spal z nia, umrze sam mezczyzna, ktory z nia spal. Mlodej kobiecie zas nic nie uczynisz. Mloda kobieta nie popelnila przestepstwa godnego smierci. Wypadek ten jest podobny do tego, gdy ktos powstaje przeciw blizniemu swemu i zycia go pozbawi: znalazl ja na polu, mloda kobieta zaslubiona krzyczala, a nikt jej nie przyszedl z pomoca.
Jesli mezczyzna znajdzie mloda kobiete - dziewice niezaslubiona - pochwyci ja i spi z nia, a znajda ich, odda ten mezczyzna, ktory z nia spal, ojcu mlodej kobiety piecdzieciat syklow srebra i zostanie ona jego zona. Za to, ze jej gwalt zadal, nie bedzie jej mogl porzucic przez cale swe zycie.
.
KSIEGA POWTORZONEGO PRAWA 22,22-29
Biblia str 192

(18621)
karinadata: 14.04.2011, godz: 13:36

do URATOWANE! wspaniała wiadomość wdzięczności!

dzieki Bogu ze wyszłyście cało.. pomimo tych urazów! będzie dobrze!
Pan chciał doświadczyc dobrych ludzi bo zli by mu urągali?.... mam nadz ze wyjdziecie z tych ran.. OFIARUJCIE MU cierpienia za GRZESZNIKÓW w ramach wlk postu.. niech to będzie "PREZENT" dla Jezusa umęczonego.. pomodle i podziękuję Bogu że ŻYJECIE!

(18620)
karinadata: 14.04.2011, godz: 13:24

wiem nie dotrzymam słowa- mialam juz nie pisać- ale po świętach juz po temacie bedzie..więc tak w odpowiedzi dyskusyjnej .. i o taxówkach :)
Lara- oczywiście jak najbardziej rozumiem Twoje obawy!!! Ja tez nie chciałabym ostentacyjnie okazywać wiary, dewocję.. to byłoby faryzejskie, BOJĘ tego i myslę jak świadczyć by nie wpaść w to? .. na razie mi nie grozi ..raczej szukam ODWAGI..po prostu gdy chce sie modlic i mam natchnienie a jestem w pociągu, to nie powinnam miec oporów-wstydu, moją intencją nie powinno byc traktowanie tego "pokazowo". Ponieważ chce wykorzystać jazdę na modlitwe.. to przy okazji dać świadectwo, ze nie wstydzę sie przyznać do Chrystusa..
Nie chcę rozmawiac z Bogiem tylko w kosciele.. wiem tez ze świadectwo wiary ma niesłychaną moc..czasem taki gest jak różaniec..znak krzyża na drodze,otwarta biblia w parku na ławce.. może byc dla kogos natchnieniem i zastanowieniem..
Monika, trudne jest to chyba nie mniej niz za komuny ?
Oczywiscie Laro masz rację ze można to robić by sie tylko POKAZAĆ , pewnie chcąc zwracać uwagę na siebie.. ale to łatwiej w środowisku "bezpiecznym" znajomych..katolików, a w pociągu czy innym miejscu, gdzie reakcje moga byc różne, juz nie jest to nastawienie na "uznanie w oczach" wymaga raczej przełamania się, przynajmniej dla mnie :) raczej nie wyglądam jak pokutnik..nie chodze z rożancem na szyi by wszyscy widzieli.... ale może są tacy którzy tym świadczą?

Wiara "ukryta" nie bardzo mnie pociąga dlatego - że nie do końca czułam sie w niej AUTENTYCZNA..czegoś mi brakowało, wypłynięcia na głębsze wody .. bo jak mam dążyć do ŚWIĘTOŚCI? w skrytości? muszę się zapierać siebie,bo w wierze podstawa- to dawanie świadectwa innym.
kiedys myslałam dlaczego na Woodstock jada księża , tam gdzie narkomania, sekty, moralny luz..odjazdowa muzyka , zabawa..a oni w brew kpiny czy niezrozumienia "wyłapują" zagubione owieczki Pana.

Znacznie łatwiej mi w kościele składać ręce - jak wszyscy..ale Jezus do czegoś w ewangelii wzywał, "kto sie przyzna do Mnie przed ludźmi..", "miejcie odwagę.."
jesli mam natchnienie na modlitwę w tłumie a jednocześnie opory przed ludźmi,zawstydzenie, to wiem że Jezus WZYWA mnie do odwagi przyznania się do Niego i chciałabym to wypełnić.

Podam pozytywny przykład, Lubie jeździć TAXÓWKAMI :) bo można porozmawiać..wymienić mysli.. przeważnie kierowcy psioczyli, narzekali , czasem cos brzydkiego, albo o niczym.. a jeden raz kierowca był inny, pomimo trudnosci (kiepskiego zarobku taxówkarzy) mówił ze spokojem, jakąś ufnością, wyrażając zdanie że Pan Bóg nad wszystkim czuwa, dla mnie to było świadectwo i ODWAGA, dla innych pasażerów byc może również zachęta.
Inny kierowca słuchał radia Maryja.. a przeciez mógł sie liczyc z tym ze jakiś pasażer wyśmieje, powie ze sobie nie życzy w podróży ..

kolezanka w karnawale jechała w nocy samochodem z czuwania nocnego, zatrzymał ją policjant i pyta - skąd pani jedzie?, ona - z kościoła! . Młody policjant z początku pomyslał że jest podpita! nie uwierzył.. patrolujący kolega policjanta tez był zdziwiony, wytłumaczyła i pokazała się, .. Mogła sie nie przyznać, w karnawale..chocby ze wstydu że inni się bawią.. .. ale dała świadectwo.

I ja sie od takich ludzi UCZĘ odwagi przyznania do Jezusa!
i chciałabym innym pomóc.. a czasami jestem tylko tchórzem.. Pan Bóg mi to okazuje jak jestem słaba .

czy wiecie że w wielkopolsce, Poznań te tereny..(tam pracuje znajoma w szpitalu klinicznym), gdzie nie mozna od tak powiedziec pacjentowi że - Bóg ma go w opiece itp ? bo mozna urazić jego uczucia i światopogląd! trzeba być dobrze rozeznanym czy pacjent ma wiarę i czy chce usłyszeć zdanie o Bogu..inaczej będzie to jak "narzucanie" mu światopoglądu i uraza, może też się poskarżyć do dyrekcji.

u nas na południu Polski to normalne w szpitalach...nie trzeba sie łapać za słowa.

posłuchajcie ks Pawlukiewicza nie raz, zawsze coś dla siebie znajdziecie, jakąś wskazówkę. Może jest zbyt popularny i grozi mu "na wyrost wielbicieli" to jednak jego słowa docierają, pomagają zrozumieć..myslę ze Pan Bóg posługuję się słabymi narzędziami - ludźmi .. bo nim jest kapłan.. tak jak apostołowie - sw Piotr który się zaparł, a teraz ma klucze królestwa Niebieskiego..

(18619)
uratowane..., lat 35, e-mail: carina777@amorki.pldata: 14.04.2011, godz: 12:28

NIECH BEDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!!!

Błagam o modlitwe za moja ciocie HELENE i za mnie Anne.Wczoraj wracajac z Kosciola- rekolekcji po spowiedzi i po Komuni Sw.Potracił nas samochod na pasach i na zielonym swietle :-(((((( DZIEKI PANU BOGU NAJWYZSZEMU I MATCE NAJSWIETSZEJ!!!!!!!!!!!!!!!-ZYJEMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-)))

Ja mam uraz głowy,zszyta glowe i duze obrazenia ciała...a moja ciocia miala wstrzas mózgu i złamany obojczyk i bedzie miała operacje jutro:-(

zadaje sobie pytanie dlaczego dobrzy ludzie tacy jak ja i moja ciocia musimy tak cierpiec...?wiem przez cierpienie człowiek zbliza sie do Boga!
Błagam wszystkich dobrych ludzi o modlitwe dla nas...SERDECZNE BOG ZAPŁAC!

(18618)
Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 14.04.2011, godz: 11:38

Modlitwa napisana przez Marte Robin

Panie ofiaruje sie Tobie,
aby byc zywa hostia Twojej Milosci.
Chce sie ofiarowac,
aby Twoje imie bylo uswiecone,
aby przyszlo Twoje Krolestwo,
aby wszystko na ziemi i w niebie
dzialo sie wedlug Twej woli,
abys byl lepiej znany i kochany,
wychwalany przez wszystkich.

(18617)
pio, lat 26data: 14.04.2011, godz: 10:38

a i jeszcze jedno chcialbym dopisac...nigdy nie mozna stanac w wierze zawsze trzeba isc do przodu bo jak sie stanie to tak naprawde sie cofa

(18616)
pio, lat 26data: 14.04.2011, godz: 09:50

do karina.
niesamowite to co napisalas ..i masz wielkie szczescie byc corka duchową ks.pawlukiewicza.
Tez duzo czytam o.pio ..niesamowicie walczyl ..i tj jak mowicie ze zycie to walka nie ustanna...z szatanem
tez chcialbym miec taka swieta rodzine spotkac kobiete ktora naprawde zyje Chrystusem..a nie swiatem..ktora nie boji sie powieidziec nie swiatu ..
no ale chcialem powiedziec ze tez przezylem takie male nawrucenie kiedys bylem niezbyd dobry chodzilem do kosciola postac rozne zle zeczy robilem ..ale od kiedy poznalem o.pio to sie zmienilo..niesamowite..
to bylo tak ;niewiedzialem co kopic siostrze na urodziny i mowie a kupie ksiazke nie zanjac wogole o.pio.i kupilem cuda o.pio i mowie soba a przeczytam wczesniej ja..no jak mnie wciagnela zafacascynowany postyacia o.pio..dostrzeglem ile ja grzechu popelnialem i zla robilem krzywdy innym..myslac poweiszchownie ze przeciesz nie krade nie abijam to pojde do nieba...ale Bog milosierny dal szanse powrotu do niego naprawde..no i tez pomogla duza modlitwa moich rodzicow za mnie...

(18615)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 14.04.2011, godz: 09:30

Tak czytam Wasze wpisy i myślę sobie o mojej przedostatniej pracy. Nigdy w niej nie rozmawialiśmy o wierze. Nosiłam medalik szkaplerzny i nikomu to nie przeszkadzało. Dla szefa ważni byli goście i zarobki. Kilka razy spotkałam kolezanki jak szłam do kościołą i żadnej to nie przeszkadzało.
Karino masz rację że czymś normalnym powinno być że siedzę w pociągu i wyciągam różaniec. A wstyd jest oznaką mozliwości złośliwych komentarzy i lęku przed nimi.
Laro Moon czasy komuny minęły nie musisz się bać okazywania swojej religijności.
Zobacz wiara, uczciwość, rzetelność i dobrze wykonywana praca tego uczyłam się na religii w szkole. A święty Józef jest patronem ludzi pracy. więc jeśli pracodawca jest zadowolony z mojej pracy i wzbogaca się to jest to zasługa wiary w Pana Jezusa i Boga.
Komuniści mieli dobre plany ale pomijali Pana Boga a przecież Twórcą świata jest Pan Bóg wiec jak mówi Pan Jezus "beze mnie nic uczynić nie możecie". Obecnie nie mogę powiedzieć żę własnym wysiłkiem intelektu i sprytowi mam radość życia to byłoby kłamstwo. To jaka jestem teraz to zasługa Pana Jezusa, który uzdolnił mnie do poznania Pana Boga Ojca i świedectwie wielu osób, a szczególnie jednego kapłana.
Boże Narodzenie jest wesołym i kolorowym świętem ale osobiście Wielkanoc ma głębszy sens.

Karino odgapię od ciebie i też od Wielkiego Poniedziałku nie zaglądam do komputera.

(18614)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 13.04.2011, godz: 22:58

Lara Moon prócz czucia jeszcze dobrze myślisz.

Kropla jak przeczytałem że piszesz o głodzie miłości skojarzyło mi się to z ewangelia Jezus i Samarytanka J 4,1-15 nie będę narzucał swoich przemyśleń jak chcesz zaglądnij sobie do fragmentu.

ten głód to chyba normalny u każdego.

(18613)
Lara Moondata: 13.04.2011, godz: 20:35

Więc po kolei:

Krzysztof,
dzieki, pisze po prostu co czuję.

Moniko,
dzięki i ja też się cieszę, że tu znowu jestem.

Karina i Marcin,
Pole bitwy - tak, ale ja myślałam raczej o tej wewnętrznej walce. I myślę też, że nikomu to nie będzie oszczędzone. Miłości Bożej trzeba dowieść - może nie samemu P. Bogu, ale może najbardziej sobie.
U mnie też były imieniny w pracy, ksiądz podobno dał dyspensę, ale ja i tak nie jadłam mięsa - po prostu dla mnie post w piątek to świętość i nie czuję się jakby tym wyalienowana - po prostu nie jem mięsa i nie pytam czy to się komuś podoba czy nie. Tak czuję.
Ale z wyciąganiem różańca w pociągu to bym się zastanowiła. Karino nie zrozum mnie źle - nie chcę Cię krytykować broń Boże, ale czy nie uważasz, że pewne rzeczy są raczej zarezerwowane dla nas samych, a nie dla oczu bliźnich?
Każdy ma własny styl postępowania, ale wierz mi że zbytnia ostentacyjność w wyznawaniu wiary też chyba nie jest dobra. A może to we mnie są wciąż jakieś zahamowania... nie wiem....
Tak czy inaczej ja np. wolę mieć wiarę raczej trochę ukrytą. No może tutaj, na Źródełku to akurat coś innego, bo tu polega to na wymianie myśli, więc się trochę odsłaniamy. Ale w życiu realnym wolę, żeby wiara nie była wystawiona na widok publiczny. Nie ukrywam jej, często rozmawiamy w pracy o sprawach "boskich" - tak normalnie, zwyczajnie. Ale np. modlić się wolę w kościele czy w domu. No nie wiem jak to jasniej powiedzieć - troche brakuje słów. Ale chyba rozumiecie, co chcę powiedzieć.

(18612)
Kropladata: 13.04.2011, godz: 19:56

To wszystko prawda co piszecie o wierze.To ciągła walka.Czasem mam wrażenie że łatwiej być samotnym,bo w małżeństwie bierze sie odpowiedzialność już nie tylko za siebie ale i za drugą osobę.Ważne żeby współmałżonek też starał sie żyć wg wiary,a czasem trudno o takiego.I to jest najgorsze.
Ale wiecie małżeństwa też są potrzebne i to takie prawdziwie chrześcijańskie.Na około tyle rozwodów,a to odciska wielki ślad i małżonkach i w ich dzieciach.Wolne związki to coś strasznego jak dla mnie.A najgorsze że dla świata to jest najnormalniejsze w świecie i coraz wiecej ludzi to akceptuje.Smutno mi jak o tym myśle:(.A tak bardzo chciałabym żeby u mnie było inaczej.A tu nawet niewiadomo czy kiedykolwiek z kimś będe :(.Mam głód miłości :(.

(18611)
Marcindata: 13.04.2011, godz: 18:20

Do Karina i Lara Moon Tak trzeba sie przygotowac na walke duchowa,dla mnie to niemal codziennosc.Jezus mowi wyraznie o tym ze nie bedzie lekko,swietosc musi kosztowac

(18610)
karinadata: 13.04.2011, godz: 13:30

Laro ja sie nastawiam ze bedę całe zycie się nawracać.. tj.toczyć bitwy..:)
czytałam rozważania Ojca Pio. Ciągle walczył.. miał mnóstwo przeszkód.. duchowych walk i mowił że każdy chrześcijanin bedzie miał takie boje w wierze.. to skażenie naszej natury, bunt egoizmu, wygodnictwo, zakłamanie itp..

Moja wiara tez nie jest taka.. och, ach, ech.. ile razy łapię sie ze dałam "nogę", stchórzyłam.. Bóg pokazuje mi przez te sytuacje ze jestem słaba i nigdy nie powinnam czuc się dość silna.. i pyszna..stąd przeciwnosci.. wezwania na poligon..

dla mnie trudniej zachować "twarz" w towarzystwie ., poza kościołem, gdy większość zachęca do czegos innego..w pracy gdy nie rozumieją.. Gdy byłam w szpitalu starałam sie co dzien komunie przyjąć, niektórzy dziwnie patrzyli, a w sanatorium starsze kobiety chodziły na dancingi kazdego wieczora a ja młoda szłam na msze co drugi dzien i zastanawialam sie co myślą te osoby..
na szkoleniu pracowniczym w piątek podali mięso , nie chcialam jeść a inni przekonywali mnie że post piątkowy juz dawno znieśli(a to fałsz) i jedli bez obaw.
jest wiele okazji .. by dać świadectwo, by pokazać wierność i by zgodzic się wyjść na "dziwaka" odmieńca..
kiedyś chciałam wyjąć różaniec w pociągu...a nie zrobiłam tego..
pomyślałam ze moja wiara musi przejść etapy, musi najpierw siebie zawstydzić , odsłonić błędy, niewierności aby pozbyć się mniemania o swojej "świętości" a uznać że ciągle dużo mam niewierności , nieufności, dużo drogi przede mną.. nieznanych wyznań.

Bardzo pomogły mi to zrozumieć kazania ks Pawlukiewicza. Jestem Mu WDZIĘCZNA za to, do tego stały SPOWIEDNIK.

pamiętam jak duże wrażenie zrobiła na mnie masakra w szkole w Columbine,
Cassie Bernall 16 latka - po swoim nawróceniu przynosiła do szkoły biblie i często czytała na przerwach. Promieniowała radością. Niełatwo było jej porzucić dawne życie: zmagała się, miała wątpliwości. Ale była mężna.
W dniu jej śmierci brat Cassie znalazł jej wiersz napisany kilka dni wcześniej:
"Teraz, kiedy oddałam już wszystko inne,
Jestem przekonana, że jest tylko jedna droga:
Prawdziwie znać Chrystusa i doświadczyć
Potężnej siły, który przywróciła
Go z powrotem do życia,
Poznać co znaczy cierpieć i umrzeć z Nim.
Bez znaczenia, ile będzie mnie to kosztowało,
Będę tą, która żyje świeżością nowego życia tych,
Którzy żyją powstali z martwych".

Następnego dnia rankiem , mordercy wtargnęli do szkoły , w odpowiedzi na pytanie - czy wierzysz w Boga?..odpowiedziała zdecydowanie : „Tak, wierzę”.. i została zastrzelona ... stanęła przed samym Bogiem. Twarzą w twarz.

chyba o to chodzi.. wierzyć prawdziwie.

nie będe już zabierać głosu na zródełku, w ramach wielkiego tygodnia , więc zycze Tobie i wszystkim dobrych przygotowań, wyciszenia i zamyslenia nad śmiercią i zwycięstwem..

(18609)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 13.04.2011, godz: 12:55

Kingo czas leczy rany. A jeśli Pan Jezus jest ważniejszy niż moje uczucie do mężczyzny to łaska Boża jest przeobfita i nie pozwala skupiać się na bólu. Jak perła w bólu rodzą się nowe możliwości, nowe spojrzenie na zycie i sprawy.

Ostatnio chodzą za mną słowa" Jeśli wasza wiara byłaby jak ziarenko piasku to powiedzielibyście górze przesuń się i przesunęłaby się" I tak właśnie jest w moim życiu. Tą górą są moje problemy. Mój ostatni menedźer Szkot powiedział mi mądre słowa " Problemy to wyzwanie to szansa na zmianę". I powiedział to tak zabawnie.

Jak mieszkałam w Szkocji śniło mi się że fruwam. "Do wolności wyswobodził nas Chrystus" ale nie po to abyśmy dogadzali naszym żądzom.

(18608)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 13.04.2011, godz: 12:38

Laro Moon fajnie że wrócilaś.

Karino powiem tak jakbym była samotna na bezludnej wyspie to wydaje mi się, że bardziej bym sobie poradziła niż wśród ludzi w wielkim mieście.
Moja szefowa mówiła że trzeba walczyć aby wziąć kawałek tortu. A myślę że wcale nie lubię tortu, więc po co mam walczyć? Czasami po torcie robi się niedobrze. Za to wolę papieskie kremówki i bez nauki i świadectwa Jana Pawła II było by mi ciężko żyć.
Nasze władze walczą z Krzyżem a z drugiej strony nam go zakładają. A z ust księży już dawno nie słyszałam o Krzyżu na kazaniu. Dziwne.

Łukaszu nie pisz do mnie mejli, proszę.

(18607)
KINGAdata: 13.04.2011, godz: 08:15

Dziękuję wszystkim za wpisy
rosa
Jeśli naprawdę wiesz, bo to się czuje tak głęboko w sercu, że to jest ten jedyny, to walcz o niego i nikomu nie pozwól za ciebie podjąć decyzji o twoim życiu. Mi bardzo zależało na zdaniu mojej mamy, na jej akceptacji i sądzę, że to przez to go straciłam. Kontakt mogłabym do niego mieć, ale teraz jestem już jest za późno na to by odwrócić czas.
Karino
To nie jest wspomnienie pierwszej miłości, ale głębokie uczucie które rodziło się z biegiem czasu, przez wiele lat. Uczucie to było w pewnien sposób, o którym nie chcę tu pisać, zabronione. Sprzeciwiliśmy się wszystkim wiążąc się na rok, wszyscy byli przeciwko nam i to nie tylko ze względu na to że ja byłam dobrą uczennicą a on miał problemy.

Napisałam ten wpis, aby prosić osoby, które spotkały swoją połowę (a to się czuje w sercu, to nie jest zwykłe zakochanie, zauroczenie to się po prostu czuje głęboko i to od chwili gdy się tą osobę spotka) walczyły ze wszystkich sił o tą miłość. Nie każdemu Karino zdarza się spotkać drugą połowę, ale jeśli się już to zdarzy, to trzeba uczynić wszystko żeby tą miłość ocalić. Mi się nie udało :( Z perspektywy 8 lat, mogę powiedzieć że z każdym dniem miłość i tęsknota za tą osobą staje się coraz większa. Nic tego nie może ukoić.

(18606)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 12.04.2011, godz: 21:24

Lara Moon dobrze piszesz.

(18605)
Lara Moondata: 12.04.2011, godz: 21:21

I tak mi się jeszcze nasunęło:

Karina pisze: "dla Jezusa trzeba czasem poświęcić wiele.. nie żałuję , obym nigdy nie zdradziła GO.."

Można się ćwiczyć w tym, drobnymi kroczkami, wyrzeczeniami podbudowywać swoją zdolność do chodzenia za Jego Głosem.
Np. nie przeczytam do końca książki, w której odkryłam coś niewłasciwego, nie kupię sobie płyty, na której śpiewa się "niewłaściwe" teksty, choć np. muza ładna jest. I w drugą stronę: jestem strasznie zmęczona, ale jeszcze zetrę podłogę w kuchni, żeby mamie oszczędzić tego wysiłku.

Wiem, to już zakrawa na ten radykalizm, o którym była mowa. Może nie każdemu to pasuje. Każdy niech sobie myśli co chce i robi co chce - to tylko przykład był.

(18604)
Lara Moondata: 12.04.2011, godz: 21:11

Karina,
nie wyraziłabym tego lepiej, Ty zawsze umiesz ubrać myśli we właściwe słowa :)

Piszesz: "Trzeba być radykalnym, pewnym siebie.. tak jak jesteśmy pewni ze Bóg jest naszym Ojcem..
Gdy dostrzegą w nas cień wahania, lęk przed ośmieszeniem, wstyd.. to już mają na nas "haka". "

Właśnie i tu jest pies pogrzebany, bo ta wrażliwość jednak chyba trochę wyklucza ten radykalizm, a oprócz tego jest jeszcze coś:
Trudno jest być pewnym, zdecydowanym, kiedy wiara kuleje,
Owszem determinacja się liczy, żeby dążyć ku DOBRU, ale czasami zdarzają się zwątpienia, typu: "po co ja to robię, skoro to i tak nie ma znaczenia, nic mi z tego nie przyjdzie, zakrzyczą mnie". Musisz wtedy walczyć podwójnie: i z całym tym materialistycznie nastawionym światem i jeszcze ze sobą o zachowanie swojej wiary, aby się móc mu przeciwstawić.
Mam na myśli to, że wiara to ciągłe pole bitwy, jak mi powiedział raz ktoś ze Źródełka. Bijesz się najbardziej sam ze sobą.

... dlatego jest ona tak cenna... bo nie przychodzi łatwo...

(18603)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.04.2011, godz: 21:03

X to ja jestem bardziej skąpa niż Szkoci. Szkoci są bardzo mili i nie spotkałam tak miłych i sympatycznych i grzecznych mężczyzn i kobiet jak Szkoci. Mam doświadczenie z trzech lat.

(18602)
karinadata: 12.04.2011, godz: 18:49

Laro Monn ja bym do Twego wpisu dopowiedziala jeszcze ze.. życie zg z wiarą jest ZNACZNIE wymagające. Jesli traktuje sie to na serio. Jak już wnioskowałaś - wrazliwość chrześcijańska kłóci się z przepychankami, walką o swoje, z wygodnictwem, luzem itp.
i czasem trzeba nastawic drugi policzek choć łatwiej byłoby oddać..
Co pokorne, skromne to niemodne.. liczy sie przebojowość, zaradność,znajomości, kontakty, nie stawianie sobie zbytnich ograniczeń typu czystość przedmałżeńska (bo "każdy tak robi") tacy ludzie wydają sie atrakcyjni, wyzwoleni.. choć nawet chodzą do kościoła..
pozostali są dziwakami, moherami itp.. są inni i jak mówisz - zakrzyczeć ich można...

Nieraz trzeba mieć wielką odwagę , do jakiej wzywa nas Chrystus, jak Hiob wiarę i zaufanie, walecznym jak sw Paweł po nawróceniu.. my katolicy często jesteśmy zbyt przyćmieni.. wrazliwość owszem ważna jest ale .. nie wystarczy być poukładanym i grzecznym.
Trzeba być radykalnym, pewnym siebie.. tak jak jesteśmy pewni ze Bóg jest naszym Ojcem..
Gdy dostrzegą w nas cień wahania, lęk przed ośmieszeniem, wstyd.. to już mają na nas "haka". A jeszcze jakis kompleks który sie jakos niefortunnie odbija w oczach..

Jak być chrześcijaninem by być normalnym nie tylko za fasadą pobożności i jeszcze pewnym swojej wiary, wartości i odwagi? każdy musi znaleźć na to odpowiedź.
Owszem wiąże sie to z krzyżem.. z trudniejszymi wyborami, poszukiwaniami (połówki też), a może własnie tak to ma być..?
wiele razy przekonałam się jak zło kusi.. też chciałam poluzować.. spuścić z tonu, imprezowałam..zakładałam sukienkę podkreslającą kształty żeby ktoś mnie też zauważył..
szybko przekonywałam się ze pełno "luzików" sie koło mnie kręciło.. i czekało na okazję, np w niedzielę zachęcało na wycieczkę zamiast pojscia na mszę ..wypad pod namiot..
Nie chciałabym mieć męża z takim podejściem.. nie zaufałabym.
Do "zakonnicy" też mi pewnie daleko było , lubię ładne kiecki, makijaż.. ale te zasady.. wierność przykazaniom, częsta msza ..są dla niektórych barierą nie do zaakceptowania.
dla Jezusa trzeba czasem poświęcić wiele.. nie żałuję , obym nigdy nie zdradziła GO.. bo różnie może być..
patrzę ile rozwodów.. czasami nie żałuję ze nie mam jeszcze męża, nie chciałabym przeżyc rozwodu..
na pewno przydałoby sie jeszcze w sobie coś odkryć, zmienić..


(18601)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej