Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Xdata: 12.02.2011, godz: 21:37

do Neo
Pomóc Ci nie potrafię,bo nawet nie wiem jakiej to pomocy potrzebujesz,ale za to Ty możesz pomóc mnie.
Pomoż mi zrozumieć,jak to mozliwe,że Twój IP jest identyczny(co do cyferki)z IP-em Ramzesa...FARAONIE JEDEN..!!

(17680)
Janusz, lat 22data: 12.02.2011, godz: 21:26

Robert - myślę, że nieśmiałość to cecha charakteru, która w ogromnym stopniu jest odpowiedzią na wychowanie i wcześniejsze przeżycia, zwłaszcza w okresie dzieciństwa i dojrzewania. Niektórzy twierdzą, że jest to cecha wrodzona, ale nawet jeśli tak jest, to nie skazuje to automatycznie takich ludzi na wieczne trwanie w nieśmiałości gdyż wspomnianą już tutaj metodą małych kroków mogą z niej wyjść. Jeżeli natomiast w dzieciństwie byli przez swoich rodziców angażowani w życie społeczne, kontakty z innymi ludźmi to prawdopodobnie potem ta wrodzona nieśmiałość będzie bardzo rzadko dawała o sobie znać albo i wcale. Z kolei nawet jeśli ktoś nie jest "urodzonym nieśmiałym" to na skutek tego, że w dzieciństwie nie będzie się często stykał z innymi ludźmi, rodzice będą mu stawiali wysokie wymagania, których nie będzie w stanie spełnić, jeżeli będzie odrzucony przez grupę lub osobę, na której jej mocno zależy (to przyczyna pojawienia się nieśmiałości również w okresie dojrzewania), nieśmiałość może stać się u niego cechą nabytą.

(17679)
karinadata: 12.02.2011, godz: 21:09

MONIKO w dniu urodzin..
WSZYSTKIEGO NAJ NAJ..
abyś odkrywała nowe - lepsze wydarzenia w Twoim życiu..
Aby Pan Cię dotykał i uzdrawiał..
byś doświadczała miłości stając się dla innych darem..
i znalazła wymarzona pracę.
@---

(17678)
Robert, e-mail: adonai@inmail.pldata: 12.02.2011, godz: 20:44

@Ramzes
przypominasz mi do złudzenia pewną postać ze Źródełka :-)

@Marcin
Genetyczne to może nie jest :-) ale niejednokrotnie sam zastanawiałem się nad pijaństwem u kobiet. Wydaje mi się, że jeżeli sięgają po alkohol, to są wyjątkowo odważne/zdesperowane. W społeczeństwie istnieje pewne przyzwolenie dla facetów w nadużywaniu alkoholu. Każdy z nas zna pijaczków, czy to wiejskich, czy osiedlowych, którzy swoim nałogiem nie wywołują przesadnego zainteresowania.
Ale gdy ktoś słyszy, że kobieta pije.... to się dopiero zaczynają wywody, szczególnie w najbliższym otoczeniu.
Tak jak napisałem - potrzeba większej odwagi, żeby być kobietą i się po prostu upijać. Może ktoś ma inne zdanie i spostrzeżenia.

Czytam, jak piszecie o nieśmiałości. Czy uważacie ją za cechę charakteru, czy za odpowiedź naszej psychiki na wychowanie i środowisko? Zawsze byłem przekonany co do słuszności drugiego.

(17677)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.02.2011, godz: 20:27

Niedawno na rekolekcjach ksiądz opowiedział śliczną historię o ślimaku, który uważał że jest ładny ale im więcej spotykał się z różnymi ludźmi tym bardziej zaczął wątpić aż w końcu się zamknął w swoim domku.


Dzisiaj wybiło mi 37 lat na pokonanie nieśmiałości mam czas do czterdziestki bo podobno życie zaczyna sie po czterdziestce. Mogę śpiewać 37 lat minęło jak jeden dzień
To jak podchodzicie do życia teraz będzie zależało całe wasze życie.
Znajomi życzyli 100 lat i mam zamiar to dotrzymać. Wiecie jakie to fajne uczucie mieć 37 lat.

(17676)
Janusz, lat 22data: 12.02.2011, godz: 20:03

Karina - chodziło mi właśnie o takie porady jakie dawałaś w swoim poście - konkretne kroki, co robić, jak się zachować w danej sytuacji, a nie mówienie komuś "wyjdź do ludzi" bo taka porada dla osoby nieśmiałej nic nie oznacza. Zamiast mówić "wyjdź do ludzi" lepiej wytłumaczyć jak to zrobić. I o to mi chodziło.

(17675)
Tomek do Katarzyny, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 12.02.2011, godz: 19:16

Trwają prace nad nową odsłoną działu "poznajmy się". Będzie m.in możliwość samodzielnego ogłaszania spotkań w dowolnej miejscowości. Jeśli Twoja jest zbyt mała to mozna wybrać jakaś wieksza najbliżej miejsca zamieszkania.

Na msze do Warszawy przyjeżdżają osoby z Białegostoku, Łodzi...

(17674)
karinadata: 12.02.2011, godz: 19:11

Janusz 22
cyt:

był ten temat poruszany nie tak dawno zostało duzo powiedziane. Zgadzam sie z Ewa
Niesmialosc wymaga pracy nad sobą i nie nalezy mylić pokonanej niesmiałosci z wymądrzaniem sie itp.. to nie o to przeciez chodzi by stac sie nagle człowiekiem smiałym aż do bólu. Nie wiem Januszu co masz na mysli "ogolnikowe porady" ?
a niby jak ma sie innym pomóc? jesli nie poprzez własne przykłady, spostrzeżenia psychologów i ksiązkowych sposobów?
Pokonanie Niesmiałosci to wyjscie "od siebie" ucząc się zachować dystans do swoich słabosci, wstydu, oporów.. a zacząc po prostu coś w tym kierunku robić małymi kroczkami.
Wydaje mi sie ze niektorym jest wygodnie powiedzieć "nie ma na to rady" bo nie trzeba sie przełamywać tylko jest na co narzekać i zrzucać odpowiedzialnośc będąc dalej niewolnikiem takiego myslenia.
Nikt tu za nikogo niczego nie zrobi. A porady jak najbardziej sa cenne, mnie wiele razy pomogły porady i "Ogólnikowe " stwierdzenia, bo dostrzegłam wtedy swoje błędne zakotwiczenie, a to podstawa żeby coś w sobie zmienić.

Kroplo, każdy inny nieśmiały ... ubolewający nad tą cechą... zróbcie coś , raz, drugi czego sie wstydzisz, cokolwiek , np podejdz na ulicy do kogoś , mrugnij oczkiem w autobusie i usmiechnij się pełna buzią :);) itp..
sposobow jest tysiące by sie przełamywać . Nikomu korona z głowy nie spadnie jak zrobi mały miły numerek z oczkiem.. a moze troszkę pokora sie umocni, bo zeby miec odwage nawet bezinteresownie sie usmiechnąc do obcego..to trzeba spuścic troszke z dumy i obaw - jak wypadnę..
I to naprawdę bedzie dużo!
i co jakiś trzeba czas stawiać sobie troszkę większe okazje do przełamania. To metoda małych kroczków a nie czarodziejska różdżka która cały problem zabierze w jednym momencie..pracuj rok, dwa a nawet 10 lat jesli trzeba..ale wcale nie jest tak cieżko jak człowiek sobie sam wmawia i chowa głowe w piasek..
Tak nie wiele czasem trzeba..zamiast mysleć jestem "Taka" i nic nie poradzę na to, bo taka sie urodziłam (itp..).. i się wstydze itd.. trzeba działac i nie mysleć ciągle o niesmiałości
Żeby przestac sie wstydzic trzeba coś zrobić wbrew wstydowi.
Nie ma innej drogi.


(17673)
Kataryzna, lat 35data: 12.02.2011, godz: 18:56

A co z tymi którzy mieszkają w małych miasteczkach (tak jak ja) o takich mszach i spotkaniach mogę tylko pomarzyć. To świetna okazja żeby poznać kogoś wartościowego.

(17672)
Marcindata: 12.02.2011, godz: 18:49

Wlasnie jade autobusem i wlasnie wysiadła z niego kompletnie pijana kobieta ktora kierowca wzial z litosci do autobusu kilka przystankow wczesniej.Zastanawiam sie czemu kobiety pija,czy z tych samych powodow co mezczyzni czy to moze genetyczne...

(17671)
Kropla, e-mail: itka001@gmail.comdata: 12.02.2011, godz: 18:11

Janusz mogłabym Ci zadac pytanie ale na osobności?mógłbys do mnie napisać na maila?

(17670)
alana181@wp.pl, lat 39data: 12.02.2011, godz: 17:45

Owszem można napisać coś nie nudnego tylko że nikt tego tematu nie podejmie ,więc po co

(17669)
Ewadata: 12.02.2011, godz: 17:32

DO WSZYSTKICH NIEŚMIAŁYCH I UŻALAJĄCYCH SIĘ NAD SOBĄ!!!

Polecam Wam książkę holenderskiego psychologa i psychiatry Gerarda J.M. van den Aardweg`a, pt. "Święci się nie skarżą. Dojrzałość ludzka na przykładzie św. Josemarii Escrivy" Wydawnictwo M, Kraków 2010

Oto jej fragment: "Pokora: tarcza przeciw nerwicom.

W naśladowaniu Chrystusa Josemaría kładzie akcent na pokorę. To zrozumiałe, ponieważ pokora jest warunkiem uzyskania dojrzałości duchowej oraz psychicznej. „Niejeden człowiek uważa się za słońce i centrum wszystkiego, co wokół istnieje. Wszystko winno się obracać wokół niego. A nieraz w patologicznym ekscentryzmie, dochodzi nawet do udawania cierpienia, smutku lub choroby, byle tylko inni o niego się troszczyli i nad nim rozczulali” (Przyjaciele Boga, 101). Tworzy pomost pomiędzy wyolbrzymionym egocentryzmem, w którym “ja” jest najważniejsze, a potrzebą czucia się ofiarą i szukania współczucia: ta potrzeba jest charakterystyczna dla tzw. nerwicy hipochondrycznej.

Innymi słowy, pokora jest tarczą przeciw skłonnościom nerwicowym. Tu kierownik duchowy staje się światłym psychologiem. „Większość tych, co mają problemy osobiste, “mają je” z powodu egoistycznego myślenia tylko o sobie” (Kuźnia, 310). On radzi swym słuchaczom prosić Boga o przebaczenie za „te myśli, które ustawicznie kręcą się wokół ciebie” (Przyjaciele Boga, 141). Wspomina to mimochodem w swej homilii, ale to psychoterapeutyczny strzał w dziesiątkę.

Wyolbrzymiony egocentryzm jako wyraz egoizmu czy narcyzmu, można leczyć poprzez skruchę i prośbę o przebaczenie [np. na spowiedzi]. W ten sposób znika automatycznie syndrom ofiary. „Większość konfliktów gnębiących człowieka jest tworem wyobraźni: tamten powiedział, ów pomyślał, ci uważają... I biedna dusza, uwikłana w swą próżność, cierpi z powodu nierealnych podejrzeń. Towarzyszy jej ciągła gorycz, którą chce zarazić innych, gdyż nie potrafi być pokorna, gdyż nie nauczyła się zapominać o sobie i oddawać się wspaniałomyślnie w służbę drugim z miłości do Boga” (Przyjaciele Boga, 101).

"Potrzeba czucia się ofiarą jest charakterystyczna dla tzw. nerwicy hipochondrycznej"
“Bezpodstawna zazdrość“, “urojone nieszczęście”, “gorycz” to pojęcia znane psychologii nerwic. Nikt nie dał na nie lepszej diagnozy niż ta: brak pokory; oraz terapii: nauczyć się dać siebie innym, rozwijać cnotę hojności. "

SŁÓWKO ODE MNIE: Zamiast narzekać na swoją nieśmiałość i tym samym koncentrować się na sobie - warto wyjść do ludzi i DAĆ IM COŚ Z SIEBIE. Pokora, pokora i jeszcze raz pokora!!!! Pamiętajcie - "święci się nie skarżą"

(17668)
Kropladata: 12.02.2011, godz: 16:33

Łukasz może jednak spróbujesz kogoś poznac na żywo,może pomódl sie o odwage do tego. Pomyśl że mieszkając w Warszawie masz wiecej mozliwości np takich jak to spotkanie walentynkowe :).Trzymaj sie.

(17667)
Ramzesdata: 12.02.2011, godz: 15:05

Muszę wam drodzy Źródełkowicze napisać że zaskoczyliście mnie pozytywnie waszą reakcją na mój wpis,co prawda nie wywołałem wielkiego zainteresowania,ale jednak żaden z Was nie poddał mnie krytyce,a mógłby.Jeżeli ktokolwiek poczuł się dotknięty moimi słowami to przepraszam.
Łukasz,być może Ciebie bezpośrednio dotknęła moja krytyka,jednak nie odpowiedziałeś krytyką na krytyke,w takiej sytuacji wielu mogłoby zareagować nerwowo i z oburzeniem,Ty odpowiedziałeś żartem,,to dobrze świadczy o Tobie:-)
Jesteś wierzący,to kolejny Twój plus,ufaj Panu i działaj w miarę swoich możliwości,jeżeli w Bożym planie względem Ciebie jest to byś znalazł tą jedyną,to tak się stanie,uwierz mi:-)
Pozdrawiam Was wszystkich

(17666)
Janusz, lat 22data: 12.02.2011, godz: 13:37

alana181, Ramzes - zawsze możecie napisać coś nienudnego

(17665)
alana181, lat 39data: 12.02.2011, godz: 07:56

Do Ramzesa
zgadzam się z Tobą za bardzo przynudzają

(17664)
Kropladata: 11.02.2011, godz: 22:59

Tak Janusz mądrze powiedziane że gdyby wystarczyło powiedzieć sobie "weź sie w garść" to nikt nie miałby problemów z nieśmiałością. Jednak czasem trzeba się przełamać,zazwyczaj to się dzieje wtedy gdy nie ma sie innego wyboru i trzeba sie odezwać czy pójść gdzieś.Nieśmiałość nie jest zła ale czasem naprawde utrudnia zawieranie nowych znajomości a one są potrzebne,zwłaszcza jak ktoś jest samotny. Ja mam ogromny problem z zawieraniem znajomości z mężczyznami :(,a zwłaszcza że trudno znaleźć kogoś kto kieruje się tymi samymi wartościami.

(17663)
Joanna, e-mail: joanna2006@poczta.fmdata: 11.02.2011, godz: 22:50

Szukam kontaktu z Marysią W. z Kalisza, z którą stracilam kontakt.Poznałyśmy sie w 1983 rou.Może tu zagląda?

(17662)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 11.02.2011, godz: 22:32

Witam
dlaczego nie mam szczęścia o to jest pytanie, czy ja jestem zły czy coś ze mną nie tak.
Wczoraj napisałem do jednego z życzeniami by znalazł wymarzoną dziewczynę dziś czytam od niego maila z wyzwiskami, dziś pisałem z dziewczyną, która okazało się że ma dziecko ale nie to jest najgorsze napisała, że jest po rozwodzie i po ślubie kościelnym jak odpisałem, że nie mogę się zgodzić na życie bez ślubu kościelnego z powodu , że jestem wierzący może moja wiara nie jest tak mocna ale kocham Boga i nie mogę go odrzucić nawet dla kobiety , mam zasady których nie mogę złamać i wtedy wybuchła i zaczęła mnie wyzywać, i dodała, że mam coś z głową i powinienem się leczyć czy w dzisiejszych czasach ludzie nie mają wartości , wolę być sam niż żyć na kocią łapę jak usłyszałem takie słowa to zrobiło mi się przykro, czy wierzący człowiek ma szansę kogoś poznać rozmawiałem z wieloma dziewczynami ostatnio negatywnie oceniłam koście, że chce utrudniać ludziom wziąć ślub a teraz mam już zmniejszane uczucia tyle jest rozwodów , że na prawdę nasuwa się stwierdzenie, że kościół daje za często sakramenty małżeństwa to chyba jednak przydał by się sroższy wymóg zawierania sakramentu, bo ludzie biorą śluby i się rozwodzą a ja jestem za nie rozerwalnością małżeństwa a często na tym cierpią dzieci. Dlaczego tak jest??? To jest bardzo smutne

(17661)
do Łukaszadata: 11.02.2011, godz: 22:12

Łukasz idź na to spotkanie walentynkowe - to twoja szansa a nie wysyłasz 100 wpisów w "poznajmy sie" i liczysz na co ? że miłość przyjdzie i zapuka ci do drzwi ? szczęściu trzeba pomóc a z każdą próbą szansa wzrasta. Powodzenia !

(17660)
Marcindata: 11.02.2011, godz: 21:59

Ten tydzień to tragedia Polski we....Włoszech.Najpierw Robert Kubica a teraz abp Życiński

(17659)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 11.02.2011, godz: 20:33

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Ramzes

(17658)
Janusz, lat 22data: 11.02.2011, godz: 19:13

Ramzes - mało jest rzeczy, które ludzi nieśmiałych tak denerwują jak takie ogólnikowe stwierdzenia typu: "weźcie się w garść", "wyjdźcie do ludzi" itd. Pomyśl logicznie - ludzie nieśmiali nie są szczęśliwi z powodu swej nieśmiałości i chcieliby przestać być nieśmiali ale nie potrafią, i żadne ogólnikowe "porady" im w tym nie pomogą. Oni nie wiedzą jak mają "wziąć się w garść".

(17657)
MARYSIA :), e-mail: maria16483@wp.pldata: 11.02.2011, godz: 17:51

>>>> DO NEO

(17656)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 11.02.2011, godz: 16:20

Warto zobaczyć

http://www.youtube.com/watch?v=fyRnby4oE0E&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=XsLYiq3PQg4&NR=1

Aby działały napisy trzeba kliknąć na cc tak aby było czerwone.

(17655)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 11.02.2011, godz: 14:41

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Neo

(17654)
Marcindata: 11.02.2011, godz: 10:47

A ja wraz z ks. Pawlukiewiczem zachęcam do wejścia na youtube i obejrzenia filmiku: Wywiad z Dziadkiem. Pokazuje on ja różne formy może przybrać świadectwo wiary.....w tym przypadku jest to bardzo oryginalna forma

(17653)
Paulina, lat 24data: 10.02.2011, godz: 22:37

Łukasz, rozumiem Cię doskonale, bo też jestem nieśmiała, ale myślę, że warto przekraczać własne granice;) Kto wie może trafisz też na jakąś nieśmiałą, miłą dziewczynę:) Warto spróbować:) Gdybym była z Warszawy to rozważałabym opcję pójścia na takowego spotkanie:)

(17652)
Neodata: 10.02.2011, godz: 22:30

Czy możecie mi pomóc?

(17651)
Ramzesdata: 10.02.2011, godz: 22:03

Coraz bardziej zaczynacie przynudzać:-(
Przestańcie użalać się nawzajem nad sobą a weźcie się w garść!!!

(17650)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 10.02.2011, godz: 21:16

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Tomek, lat 37

(17649)
Tomek od Łukasza, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 10.02.2011, godz: 20:50

Akurat to spotkanie walentynkowe nie jest moją inicjatywą tylko kilku osób ze wspólnoty poszukujących małżonka.

(17648)
Leszekdata: 10.02.2011, godz: 20:17

Wielkim zaskoczeniem dla mnie i myślę, że dla wielu ludzi którzy wiarę traktują poważnie i serio okazała się ta informacja. Niech Pan przyjmie Go do Swego królestwa
http://www.rp.pl/artykul/2,610437_Abp-Zycinski-nie-zyje.html

(17647)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 10.02.2011, godz: 20:15

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Tomek, lat 37

(17646)
marysiadata: 10.02.2011, godz: 20:15

Moniko zgadzam się z Tobą co do joty sama jestem za granicą i wiem jak to jest .Pozdrawiam

(17645)
Tomek, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 10.02.2011, godz: 18:15

WALENTYNKI NA SKARYSZEWSKIEJ W WARSZAWIE
12 lutego 2011 r. godz. 15.00-18.00
Nie siedź sam w domu, Walentynki spędź z nami.
Zapraszamy na spotkanie w sobotę 12 lutego 2011 w godz. 15.00 - 18.00 do salki parafialnej przy kościele na ul. Skaryszewskiej 12 w Warszawie.

Prosimy przynieście ze sobą coś słodkiego, soki, i napoje.

(17644)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 10.02.2011, godz: 18:04

Cześć
Nie długo Walentynki jak spędzacie ten Walentynkowy dzień zakochanych???
Pozdrawiam Łukasz

(17643)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 10.02.2011, godz: 14:21

Walentynka... najpiękniejszy podarunek...
dar...serca.

www.dar.religia.net

Najpiękniejszym podarunkiem jakim możemy dzisiaj
kogoś obdarować jest dar...serca.
Pochylmy się nad najemnicą słowa – dawanie...
Dawanie... wspaniałomyślne, takie, które sporo nas kosztuje
- jest oddechem wolności i jakimś przejawem szczęścia.
Obdarowanie kogoś szczęściem, które dotyka w nim
jego najpiękniejszej strony,
jest też uszczęśliwieniem samego siebie.
Czyż jest piękniejsza "nagroda" za obdarowanie kogoś,
niż jego radość?
Nie wdzięczność, nie uśmiech skierowany do dającego,
ale radość samego obdarowanego.
Taka, którą się widzi tylko z ukrycia...
Nie ma nic piękniejszego
niż możliwość podarowania chwili szczęścia komuś...

I... tego życzę w tym dniu wspomnienia Świętego Walentego.
Bądźmy dla siebie - darem...serca...



(17642)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 09.02.2011, godz: 22:37

Witam
Jeśli ktoś z was jest zainteresowany wypadem do kina to jestem za , dawno nie byłem w kinie i mam chęć tylko, że nie mam z kim iść, jeśli ktoś z was jest zainteresowany proszę o kontakt

(17641)
do Monikidata: 09.02.2011, godz: 18:23

jaki sens w tym ze mlodzi wyjezdzaja z kraju niby.. za chlebem.. po to by stac ich na karaiby czy inne wyprawy?..
teraz nie jest tak oplacalnie jak 10 lat temu, utrzymanie zdrożało, wieksze mozliwosci kuszą, a odłozyc nie można tak duzo, Chyba ze ktos czysto zarobkowo jedzie , nie uczestnicząc w imprezach, nie chodząc po klubach, nie zwiedzając innych krajów tylko na chlebie i dżemiku skromnie zyjąc odkłada.. a reszta przepuszcza wiele pieniedzy,małzonkowie poznaja inne osoby , zdradzają, wiele osob nie nauczylo sie oszczedzac ale przeciwnie, łatwo przepusci wiekszosc zarobków bo ciekawsze zycie kusi..
przykład ;zjechalo w naszym miescie wielu polakow z anglii, pieniadze szybko sie skonczyly bo nie potrafili madrze nimi gospodarowac, teraz siedza nie maja pracy.. i znow mysla ze pojadą i na chwile bedzie..i tak w kółko a mają ok 30 i wiecej lat i zadnych perspektyw niczego sie nie dorobili, bo zwiedzali.....zostaly im tylko zdjecia i gorycz ze kasy brak..
a kto sie tam dobrze ustawił.. Ty Moniko na swoim przykładzie co osiagnełas uzbierałas.. dlaczego wrocilas skoro tak dobrze mozna sie odrobic zagranicą i rozwinąc skrzydła. Tylko nieliczni maja takie skrzydła, reszta siedzi bo siedzi, lepsze emigracyjne niz bezrobocie w Polsce..ale są rozdarci, chcieliby zyc w kraju a lata lecą, łatwo sie przyzwyczaić.

(17640)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 09.02.2011, godz: 18:06

Zaginęła dziewczyna:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,9079427,Straz_miejska_szuka_dziewczyny_z_dredami.html

(17639)
Tomek od Małgosi, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 09.02.2011, godz: 17:45

Wartościowe linki przechodzą tylko ze w ogole nie widze Twojego postu...?

(17638)
mąż perełkidata: 09.02.2011, godz: 17:33

Paulina pytała o zdanie facetów w spr. npr. Moja żona i ja stosujemy npr i nie mamy z tym żadnych problemów. Jeśli dla kogoś powstrzymanie się od współżycia na okres co najmniej kilku dni stanowi problem, to znaczy według mnie, że podlega tylko instynktowi. Ludzie różnią się od zwierząt tym, że mogą nad sobą panować.

(17637)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 09.02.2011, godz: 11:42

Krzysztofie lat 24 opowiem ci pewną sytuację. Podczas kryzysu w Wielkiej Brytanii w telewizji oglądalam wywiad z jedną Panią. Jej rodzice wzieli kredyt i kupili dom. Ona miała dobrą pracę i po śmierci rodziców spłacała kredyt. Kiedy straciła pracę musiała swój rodzinny dom sprzedać. Krzysztofie jeśli masz dobrą pracę to można wziąć kredyt na mieszkanie i spłacić wcześniej. Kolega też mnie namawiał aby mój tato wziął kredyt na mieszkanie a ja bym spłacała. Tylko teraz tak sobie myślę że w moim przypadku bardziej mi się opłaca wyjechać do Anglii wyjść za mąż z milości za katolickiego Anglika lub emigranta Polaka i tam mieszkać i pracować i wrócić do Polski na emeryturze, ale jak bym wyszła za Anglika to jego kraj będzie moim krajem.
Polscy Politycy nie myslą oni naiwnie myślą że emigranci wróca i zasilą budżet to bzdura. Już teraz moi znajomi nie mają zamiaru wracać do polskiej biedy. A po katastrofie smoleńskiej widzą że rząd Tuska klamie i chodzi im tylko o pieniądze emigrantów. Emigranci czytają Polskie prawo i widzą i przeliczają. Do tego nie trzeba mieć doktoratu wystarczy wiedza ze szkoły podstawowej.

Karino chłopak pracuje na zmywaku a na wakacje jeżdzi na Karaiby lub inne ciepłe kraje. Powiedziałam mojej mamie że jak wyjadę ponownie to ona będzie do mnie przyjeżdzala lub pojedziemy na Teneryfę lub inne cieple kraje.
Jedna moja znajoma opowiadała że jedna jej znajoma nie ma zamiaru wracać do kraju pomaga rodzicom, ma dobrą pracę inwestuje w siebie i nie odklada na powrót do Polski.
Tam Ojczyzna gdzie chleb, to bzdura, raczej gdzie człowiek godnie żyje.
Raz poszłam do Angielskiej Skarbówki i pytam czy muszę się rozlicząć. A Pani uśmiechnięta i wyluzowana pyta a wracasz do kraju? To mówi nie musisz się martwić księgowa w twojej firmie wszystko załatwia.
Jeden kolega pracował dwa miesiące aby zarobić na wyjazd do Japonii. Tam nikt nie martwi się o emeryturę. Oczywiście wiadomo są instytucje gdzie płaci się skladki i im lepsze zarobki i płacenie składek tym lepsza emerytura.

(17636)
Małgosia, lat 29data: 09.02.2011, godz: 11:35

Linki - widzę - nie przechodzą już przez moderację... Ma to widać swój sens...
A znalazłam ciekawy komentarz do dzisiejszej Ewangelii (V tydzień Okresu Zwykłego).... Strona ma tytuł "Światło życia". Zainteresowanych zachęcam do poszukania..

(17635)
Kropladata: 09.02.2011, godz: 11:11

Łukasz wcale nie byłeś zły,tylko od kilku lat ciągle piszesz prawie o tym samym,niektórym już nie chce sie o tym rozmawiać,wiele rzeczy zostało już powiedzianych.

Co do NPR?uważam że najlepsza metoda,choć nie jest idealna bo wymaga wiecej wysiłku,samodyscypliny,okresowej wstrzemięźliwości.Niektórzy nie związani z Kościołem też ją stosują,tylko wspomagają sie czasem prezerwatywami.Ja wolałabym jednak nie stosować dodatkowej antykoncepcji wiadomo dlaczego,staram sie żyć wg przykazań Bożych a prezerwatywa nie jest do konca moralna.Tylko npr w wersji ortodoksyjnej naprawde wymaga wysiłku i dwoje małżonków powinno być na to zdecydowane.Mam nadzieje że są mężczyźni którzy chcieliby stosować npr,ale pewnie bardzo ich mało :(.

(17634)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 09.02.2011, godz: 10:49

Łukaszu dziękuje za podpowiedź. Z tego co wyczytałam to analityk rynku powinien mieć wiedzę z matematyki na poziomie szkoły średniej. Napisałam list do certyfikowanej Pani z tej dziedziny i czekam na odpowiedź.

Karino dziękuje.

X czy lubisz Muppet Show? Miś Fazzi opowiadał kawały i mówił Kermitowi że często mu się śni że wychodzi na scenę i nikomu nie podobały się jego żarty i obrzucali go pomidorami. Co do Twojego pytania za 100 zł jest chamskie. Pamięć Prezydenta prof Lecha Kaczyńskiego jest bezcenna. A pokazanie takiej sceny w telewizji to prowokacja.

X mój tato miał białego ślicznego kanarka w swoim pokoju. Przez częste picie alkoholu i smród kanarek stracił głos, a po kilku miesiącach zdechł.
Powiedz mi jak picie alkoholu wpływa na rozwój dziewczynki. Czy wiesz że mój tato ma tak przepity umysł że oznaki dobroci z mojej strony odbiera jako seksualne. To mnie niszczy i budzi lęk do mężczyzn. Agnieszka Chylińska teraz ładnie wygląda ale jestem ostrożna bo nie wiem kto ją kreuje.
Cieszę się że nagrodę dostał Robert Janowski za "Jaka to melodia" . Czy zauważyleś że wszyscy byli ubrani na czarno. ?To się liczy. Aha i mój ulubiony kabaret Ani Mru Mru.

Tomku z chęcią pojechałabym w piątek spotkać się z tobą i twoją małżonką. Niestety to jest Swięto Chorych a 12 lutego mam urodziny i Mszę Świętą i moja kuzynka też ma urodziny więc spędzamy czas rodzinnie. Możesz porobić zdjęcia i wkleić cytat z Pisma Świętego.

(17633)
Małgosia, lat 29data: 09.02.2011, godz: 10:21

Tomku,
zadałeś ważne pytanie dotyczące tych co wyjeżdżają i co pozostają. Być może retoryczne, ale pozwolę sobie na nie odpowiedzieć :)
Napiszę tak:
Ktoś, kto nie ma zajęcia zarobkowego w naszym kraju może zarejestrować się w Urzędzie Pracy. Mam go po sąsiedzku i widzę, ile tam się ludzi kłębi (znajomej córka przez Urząd Pracy dostała w niedługim czasie pracę w banku - więc sens jest). UP zapewnia zasiłek na czas bezrobocia, no fakt nie kokosy..., szkolenia bezpłatne do przyszłego zatrudnienia, chodzi się na co odpowiada danej osobie... Nie wystarczy też rozsyłać CV przez internet, ale chodzić od drzwi do drzwi. Na własnej skórze przekonałam się, że robi to inne wrażenie na potencjalnych pracodawcach. Istnieje - doskonale o tym wiecie - też coś takiego jak umowa zlecenie czy umowa o dzieło. Dla niezdolnych do pracy -renta, również nie kokosy, ale na podstawowe potrzeby starcza .... Przy rencie socjalnej można podjąć pracę zarobkową tyle że do określonej wysokości pensji. Ma się wówczas i rentę i pracę. Pewnie, że najwygodniej tylko mówić, że wszędzie jest tylko wyścig szczórów, wymagania pracodawców ponad możliwości itp itd. Ciekawa jestem czy te osoby, które tak mówią, faktycznie podjęły wysiłek szukania pracy i czy zależało im na tym... Jak komuś bardzo zależy na pracy to i w Polsce ją znajdzie. Trzeba szukać długo, czasem bardzo długo. A faktem jest, zaobserwowali to mądrzejsi ode mnie, że Polacy zaczynają żyć ponad stan. Stąd często te wyjazdy, by zarobić szybciej np na spłacenie kredytu za samochód, na który właściwie nie stać jednego czy drugiego.... Kredyt na mieszkanie.... - "przecież nie możemy żyć z jej/jego rodzicami" - ... a pogódź się z tym, że przez jakiś czas trzeba jednak pomieszkać, a przyjdzie czas, że zaoszczędzicie na swoje gniazdko (znam kilkoro znajomych mieszkających. Jakoś korona z głowy nie spadła; jeżeli nie ma porozumienia z teściami, to może tkwi coś w młodych a nie zawsze w 'starych', mm? Kiedyś rodziny były wielopokoleniowe i to pod jednym dachem, i to na zawsze...Można było?Można). Uważam, że wyjazd to już ostateczność, ale oczywiście wcale nie znaczy, że ktoś jest zdrajcą. Padło tu jednak śmiałe hasło, przekonanie, że jakby nie było, to Ojczyzna jest tam gdzie chleb. A to już nie jest dobre podejście... Nie potępiam jednak nikogo, tylko po prostu mam żal, że tak łatwo przychodzą takie słowa, przeświadczenie.

Trzeba poruszać ważne tematy, nie udawać, że wszystko jest cacy, bo byłaby to hipokryzja, ale jak nic innego złe słowo zatruwa otoczenie...Po co siać niezadowolenie na coś -zwłaszcza - na co nie ma się większego wpływu?
Człowiek potrzebuje takich miejsc, gdzie może odpocząć. Trudno żyć z dnia na dzień, cały dzień gnębionym problemami. Psychika by tego nie wytrzymała. Jedni znajdują wytchnienie w kapliczce/kościele na modlitwie, inni w jakimś urokliwym miejscu choćby na 15 minut; inni w sieci, np na forum, gdzie znajdują dobre słowo.

Nie popadajmy w skrajność z tym narzekaniem i szukaniem dziury w całym, bo życie nam na tym minie, a i inni będą od nas stronić.

Widziałam parokrotnie jak ludzie starsi - których my młodzi mamy często w 'głębokim powarzaniu', z zerem szacunku, a patrzeniem na nich przez palce - potrafią cieszyć się z życia, bawić, optymistycznie patrzeć w przyszłość :), choć gnębi ich niejedno....A młodzi przy nich....? Szkoda gadać...Wypadamy nierzadko żałośnie ze swym skwaszeniem na twarzy.

(17632)
paveldata: 08.02.2011, godz: 23:02

Do X

Zagadka jest na rownie beznadziejnym poziomie jak 100% twoich wypowiedzi. Wogole to zwykly przypadek ze ci odpisuje na wiadomosc.... zobaczylem po prostu swoj nick i tak juz poszlo :). Zazwyczaj wiem ze jak czytalem twoje wypowiedzi to marnowalem cenne kilkadziesiat sekund ktore moglem spożytkowac zupelnie inaczej. Niestety strata tych sekund tak bolała ze juz nie powielam tego bledu :)

(17631)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej