| X | data: 14.01.2011, godz: 17:54 |
do Gosi
Mam zamilknąć?
Wtedy jednak będziesz potykać się o...kamienie?Chcesz tego?
No dobrze,teraz poważnie...Rozumiem,że chcesz coś powiedzieć,może mówić więcej,i coś,lub ktoś,przeszkadza Ci w tym..?
Nic jednak nie słychać.
No to powiesz coś,czy z wyrazu twarzy mamy odgadywać..? (17230)| X | data: 14.01.2011, godz: 17:44 |
Monika
Te słowa zawsze będą miały"rację bytu.." (17229)| X | data: 14.01.2011, godz: 17:37 |
chwila
Mówisz,że czasem stawałaś za moimi tekstami...No cóż,nic nie jest dane raz na zawsze..
Widać,było to niedoskonałe-nie przetrwało...próby..I dlatego musiało ustać,skończyć się... (17228)| pawq, lat 23 | data: 14.01.2011, godz: 17:00 |
lublinianin
Uśmiechnąłem się tylko, gdy w jednym z Twoich wpisie zobaczyłem słowa "Podczas modlitw wspólnotowych trzeba się otworzyć, one są bardzo ekspresywne, a ja tak nie umiem", bo wczoraj podczas wspólnotowego spotkania, gdy powiedziałem, że nie chcę zwierzać, nikt mnie za to nie potępił. W mojej wspólnocie na spotkaniach podejmowane są tematy, podczas których albo dyskutujemy, albo uczymy się czegoś nowego. Podczas dyskusji CHĘTNI wypowiadają się co myślą o zadanym problemie. Wszystko zależy od tego, do jakiej wspólnoty się trafi ;)
A może spróbowałbyś wolontariatu? - oprócz obycia z ludźmi miałbyś świadomość, że robisz coś pożytecznego. Pamiętaj o tym, że przesadna nieśmiałość może się brać z pychy i wydaje mi się, że osoby posiadające 'głęboką' relację z Bogiem powinny być otwarte na ludzi, w przeciwnym wypadku tego typu relacje są raczej płytkie. (17227)| Monika, lat 36 | data: 14.01.2011, godz: 16:37 |
Lublinianie lat 20 disco jest ekstra. Jak się boisz dyskotek to włącz na you tubie Donne Summer lub disco lat 80 i 70. Zasłoń sztory lub żaluzje włącz lampke ubierz sie w dżinsy i podkoszulkę i poczuj klimat i dżwieki poczuj jak reaguje Twoje ciało. Później znajdź kumpla i razem pójdźcie na dyskotekę, ale jak słusznie pisze Małgosia z dobrą muzyką i wczuj się w rytm muzyki. A jak Ci nie odpowiada to zapisz się do szkoły tańca i powiedz że szukasz partnerki do tańca.
Ach ubrać się w cekinową sukienkę, kolczyki, podkręcone włosy i każda może być królową parkietu. I żaden alkohol nie jest potrzebny tylko piękne muzyki soul dźwieki. Podobno Donna Summer wpadła w depresję bo za bardzo jej menedżer kreował jej seksapil. Polecam Last Dance.
1 maja 2011 wielki szczęśliwy dzień. Boże dzięki. (17226)
Małgosia - ja do ludzi chodzących na dyskoteki nic nie mam, pod warunkiem że bawią się tam normalnie, kulturalnie, ale sam na dyskoteki nie chodzę bo źle bym się tam czuł i po prostu... nudziłbym się. Tańczyć nie lubię, nie umiem i nie jestem w stanie się nauczyć. Taniec nie sprawiałby mi żadnej przyjemności. Ale nawet gdybym umiał tańczyć... Potańczyłbym z jakąś dziewczyną i co dalej? Ludzie, którzy chodzą na dyskoteki to w większości ludzie rozrywkowi, nawet gdyby udało mi się przez chwilę, przy tej pierwszej rozmowie być bardziej wyluzowanym, to w końcu ten ktoś zobaczyłby jaki jestem naprawdę i wątpię, czy chciałby kontynuować znajomość ze mną. A nawet gdybym spotkał osobą trochę bardziej "uduchowioną" to cóż... i tak bym ją zniechęcił swoim charakterem. A jeśli chodzi o szukanie miłości w internecie - myślę, że trzeba mieć w tym dużo szczęścia, żeby znaleźć kogoś ze swojej okolicy i do tego kogoś, kto nie zerwałby kontaktu po dwóch mailach, kto chciałby się spotkać... Spróbować można, ale wydaje mi się, że nie ma co się nastawiać na sukces. (17225)
Witam
Dziś stanąłem w obronie mamy , ponieważ jej facet źle ja traktuje, i cały czas przez niego płacze a ja nie wytrzymałem stanąłem w jej obronie i jeszcze mnie się dostało, jedyna osoba, którą kochałem , jedyna dla której żyłem. Mama przez niego cierpi i płacze ja z miłości dla niej stanąłem w jej obronie i jeszcze mnie się dostało i jeszcze ja byłem najgorszy . Zmieniłem sie2 dla niej zacząłem cenić życie i jego wartość, mimo, że zawsze byłem sam, żadna dziewczyna mnie nie chciała, zawsze mnie dokuczali, nie miałem nigdy kolegów i przyjaciół, zawsze bylem sam, wcześniej miałem próbę samobójczą i dzięki niej zrozumiałem, ze żyję dla mamy i zacząłem doceniać życie.
Teraz mama, którą męczą bóle nóg i męczy się ze swoim partnerem , codziennie mówi, że nie może na niego patrzeć, że go nienawidzi a ja patrząc jak mama cierpi i płacze nie moglem stać bierny, postąpiłem właściwie, każdy syn stanął by w obronie własnej mamy a stałem się najgorszy , mama stanęła przeciwko mnie i wybrała swojego faceta, którego tak panicznie nie na widzi i który nie jest jej mężem. Czuję smutek i wstyd, że tyle serca mamie okazałem,pomagałem jak mogę ale wszystko tak po prostu w jeden dzień się rozpadło, pozostała mi tylko mama, która stała się dla mnie obcą osobą. Nie wiem co dalej mam począć mam bardzo wielki żal do mamy i uważam, że będzie żałowała tej decyzji.
Mam od dziś żałobę i nie wiem czy teraz się z niej podniosę.
Pozdrawiam Łukasz (17224)| Małgosia, lat 29 | data: 14.01.2011, godz: 15:17 |
Lublinianinie
Prawdę mówiąc ja zaczepiłam swego wybranka w wirtualnej rzeczywistości, a na pierwsze nasze spotkanie w realu gorąco zapraszałam Boga (z resztą dotąd to robię). Owszem, małomówny z niego facet. Na pierwszym i kolejnych spotkaniach słuchał co do niego mówię, był na tym skupiony, nie przerywał, pamiętał o czym mu mówię. Zdziwi Cię może to co napiszę, ale ujęła mnie też jego ostrożność - mogłoby się to wydawać zniechęcające, ale czułam się bezpiecznie. Odkrywa siebie przede mną. Niczego nie gra. Mniej ostrożny, ale to nie znaczy,że stracil moje zaufanie.
Oczywiście, że nie przeskoczysz samego siebie i nikt nie powinien tego od Ciebie wymagać. I nie twierdzę, że masz swoją umiejętnością wypowiadania się podrywać dziewczynę. Życzę Ci, abyś realizował się w tym do czego Bóg Cię powołał: zawodowo, w realizacji pasji, a mam nadzieję , że po drodze znajdziesz kobietę, która to zauważy i będzie zainteresowana kontaktem z Tobą. Bardzo ważne,że się nie zamykasz. (17223)| Małgosia, lat 29 | data: 14.01.2011, godz: 14:45 |
Dzięki Leszku za tą wspaniałą wieść!!!! Chwała Panu!
Zauważyłam już w kilku wpisach takie zarzekanie się, że ktoś nie lubi dyskotek, w niektórych pojawiła się drwina pod adresem tych, którzy chodzą się tam bawić.
Takie wydziwianie (zdaje się przybierać postać stylu życia - jakby istniało przekonanie, że skoro nie chodzę na imprezy, to mam na Adonai większą szansę poznać kogoś bliskiego), ... żałośnie nienajlepiej, nieprzemawiająco świadczy o człowieku.. Pójście na imprezę i zabawa taneczna nie jest niczym niestosownym - wiadomo, że zależy od ludzkich intencji. Jest w Warszawie tyle klubów i można sobie wybrać. Można posłużyć się czymś w rodzaju przewodnika po klubach, gdzie są opisane różne - być może warte fatygi :) - miejsca.
Być może problem tkwi bardziej w nas, że trudno jest nam się po prostu wybrać, zwyczajnie przezwyciężyć zniechęcenie, ... lęk jak wypadniemy. Gdy byłam sama, koleżanki bardzo musiały mnie zachęcać do udania się na jakąś disco...Ale gdy byłam już na parkiecie...bardzo się rozkręcałam i dziwiłam się koleżankom, że smętne siedzą i wolą kurzyć papierochy niż zarzyć ruchu (w towarzystwie wspólnotowym nie było już tego zjawiska), dać się porwać rytmowi. Jakoś nie byłam zaczepiana przez niepowołane osoby, no może raz mi się zdarzyło w Hybrydach.
Nie chodzę w miejsca, gdzie muzyka nie odpowiada mojemu gustwi, lub gdy proponowany rodzaj muzyki nic mi nie mówi. Unikam też miejsc, gdzie ze słyszenia już wiem o selekcji. Jakoś nie mam ochoty być na łasce czy niełasce ochroniarza.
Apeluję zatem do osób, które poszukują tu bliskości, ale przy tym dają się ponieść niesprawiedliwemu osądowi, o miłosierne (bo nasz Pan jest Miłosierny) spojrzenie na bliźnich i ich styl życia.
Jeśli kogoś kole w oczy, że ja tyle o sobie piszę, przepraszam, ale po prostu nie chcę nikogo pouczać, ale dzielę się swymi doświadczeniami, by to co piszę nie było czystą teorią.
Była Poszukująca swej Połówki na Adonai
(17222)
autsajderka - po ludzku, myśląc kategoriami ziemskimi myślę, że nikogo nie znajdę, ale jeśli włączyć do tego myślenia Boga wtedy wiadomo - wszystko może być możliwe. A co Bóg planuje nie wiem, wiem tylko, że nic na tym nie stracę, więc jestem spokojny.
Agata - no właśnie, ja jestem niepewny, nieśmiały, trudno czuć mi się pewnie w towarzystwie nieznajomej kobiety. I co ja mam z tym zrobić? Problemem jest to, że ja mogę wychodzić do ludzi, przebywać w towarzystwie tylko że i tak nic to nie da, że i tak będę samotny. Może i mam jakieś pozytywne strony ale nie potrafię ich pokazać. Poza tym - samą powagą kobiety nie zdobędę. Młodzi ludzie lubią się śmiać, być radośni, a ja taki nie jestem. To czy wychodzę z domu czy w nim siedzę to bez różnicy - w domu jestem tak samo sam jak na imprezie czy na studiach.
Małgosia - ale ten Twój chłopak chyba nie zainteresował Cię na początku znajomości swoim milczeniem, o czymś z nim jednak musiałaś rozmawiać? To prawda, interesuję się paroma rzeczami ale trudno chyba zaczepić dziewczynę na ulicy i zapytać ją czy chce ze mną porozmawiać o moim ulubionym poecie na przykład. Albo spotykając się na jakimś wyjściu integracyjnym rzucić podobny temat. Przypuszczam, że w ten sposób zainteresowania bym nie zdobył. Tak jak już pisałem, młodzi ludzie, zwłaszcza gdy się poznają nie mają ochoty na jakieś wyłącznie poważne rozmowy. Lubią się śmiać, żartować itd. A ja tego nie potrafię, szczególnie w towarzystwie nieznanych mi bliżej osób. Piszesz, że mam talent, że potrafię się wypowiadać. Wypowiadać się lubię, ale wypowiadaniem się na te tematy, które mnie interesują kobiety nie zdobędę. Swój talent można realizować nie tylko podrywając dziewczyny, jak by wynikało z Twojej wypowiedzi. W moim przypadku mógłbym być na przykład nauczycielem, co mnie bardzo swoją drogą pociąga. Każdy ma obowiązek szukać miłości - to prawda, tylko zależy jak się to szukanie rozumie. Osoba, która nie ma takich problemów jak ja będzie to rozumiała - wyjdź na ulicy, zaczep kogoś, zagadaj, weź numer, umów się. Ale osoba taka jak ja może to rozumieć inaczej, bo z racji swoich ograniczeń nie może szukać tak jak większość. Dla mnie szukanie miłości może być bardziej otwartą postawą na miłość, czyli innymi słowy, nie odwracanie się plecami do kogoś, kto chce z Tobą porozmawiać. I ja staram się nie ignorować nikogo, kto się do mnie zwraca, jeżeli jakaś dziewczyna chce ze mną rozmawiać to rozmawiam, tylko że do tej pory każdą dziewczynę rozmowy ze mną nudziły i nic z tych znajomości nie wychodziło. Powiesz, żebym spróbował inaczej, żebym był bardziej przebojowy, wygadany, radosny. Równie dobrze możesz powiedzieć do kogoś na wózku inwalidzkim - "wstań z tego wózka i idź biegać". Taka osoba na pewno bardzo by tego chciała, ale tego zrobić nie może i nic nie zmieni to, że będzie ją o to prosić nieskończenie wielu ludzi. Tutaj może pomóc tylko Bóg - jeśli On powie "wstań i idź" to taka osoba wstanie i pójdzie. Chciałbym, żeby do mnie Bóg powiedział: "bądź inny, bardziej odważny, otwórz się na ludzi, szukaj aktywnie miłości". Ale nie mówi, więc najwidoczniej ma w tym jakiś cel. A że chce wyłącznie mojego dobra, to najwidoczniej dobrze, że teraz jestem taki, jaki jestem. Jakie cele kierują Bogiem, który nie chce, abym się zmienił - nie wiem, ale ufam Mu i wiem, że nic na tym nie stracę, co najwyżej zyskam. Proszę Go o zmianę, ale tylko pod warunkiem, jeżeli nie wynikną z tego szkody dla mnie albo dla innych. Ja mogę pójść do wspólnoty, ale zawsze, jak w każdym środowisku, będę się tam trzymał z boku, i nikt nie będzie mnie w stanie zmienić, zawsze będę człowiekiem trzymającym się na uboczu, dziwnym, innym, nad którym każdy w końcu machnie ręką i go zignoruje. (17221)| X | data: 14.01.2011, godz: 12:33 |
do Iwana
Tak to już jest,że osoby,które"dały"Owsiakowi,chętnie podchwytują i jeszcze chętniej rozgłaszają-często nieprawdziwe-informacje o jakichś niejasnych sprawach dotyczących finansów w Kościele.Czasem to mają obsesję na tym punkcie i"nie ustają w wysiłkach",by cokolwiek..wytropić.
Natomiast-tak jak Ty-"nie zauważą"tego w przypadku Orkiestry Owsiaka.I nawet jeśli pojawią się tu jakieś oskarżenia-dosć dobrze udowodnione-to oni będą wmawiać sobie,że to nieprawda...I nawet jeżeli zaczną mieć czasami wątpliwości-a nuż jednak,może cos tam było?-to na pewno nie będą o tym mówić na zewnątrz,nie będą tego rozgłaszać...
Dziwne to tym bardziej,bo ludzie tacy,mówią o sobie:"wierzący i praktykujący katolicy..."
A więc-nie trać czasu,nie ustawaj w wysiłkach....zaIWANiaj.. (17220)| Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pl | data: 14.01.2011, godz: 12:14 |
Witajcie.
Z radością informuję za środkami masowego przekazu ze beatyfikacja Jana Pawła II nastąpi już pierwszego maja. Benedykt XVI podpisał dekret uznający cud za wstawiennictwem Naszego Papieża :) (17219)| do X | data: 14.01.2011, godz: 11:24 |
x,
Michal nie zrozumiał bo własnie takim oleju brakuje..dlatego kaze innym olewac wszystkich (17218)
Przeszedlabym gory i doliny, zeby opiekowac sie chorymi i okazac im milosc. Marta Robin
(17217)| Marcin | data: 14.01.2011, godz: 10:29 |
Do wszystkich
Nie wiem jak to u was drodzy Zródełkowicze wygląda ale u mnie w tym miesiącu jest sporo propozycji ze strony......wróżek i różnej maści przepowiadaczy którzy chcą mi osłodzić los pisząc nawet na skrzynkę e-mailową. Zapewne dlatego że Nowy Rok się zaczął.Dowiedziałem się min. że oto moje ostatnie lata były trudne i pełne braku stabilności(to akurat prawda) ale oto w tym roku nastapi przełom i będzie cud-miód pod różnymi względami.......nawet miłości;) Jak czytam takie sensacje to śmiać mi się chce i śmieszą mnie szczerze ci różni przepowiadacze........choć czasami nie ma się z czego śmiać bo ich działalność może przynieść ogromne szkody dla duszy więc lepiej niech co bardziej wrażliwi nawet nie wchodzą na to pole minowe......... Pozdrawiam (17216)
X jeśli jest dla przykładu 10 organizacji charytatywnych i każda mówi zbieramy dla dzieci i ja wrzucę po 1 zł do tych dziesieciu puszek to nie ma racji bytu stwierdzenie "nie możecie służyć Bogu i mamonie" w tym przypadku cytowane słowa są bezsensu. Bóg nie jest drobiazgowy. On nie patrzy na nasz portfel tylko serca i intencje.
Z pewnością Pan Bóg jest ciekawy jak człowiek poradzi sobie z tragedią na Haiti. Czy jest sens budowanie betonowych domów? Czy nie lepiej wywieść gruz i zbudować szałasy lub popatrzeć jakie kiedyś mieli domy. A może coś nowego Architekci wymyślą. Z chęcią jako bezrobotna pojechałabym na Haiti pomóc za darmo. No może nie za darmo bo miska ryzu i woda mi wystarczy. Śnieg stopniał nie ma co robić. (17215)| Małgosia, lat 29 | data: 14.01.2011, godz: 09:53 |
do Lublinianina lat 20,
Swoim - nie wiem czy akceptowanym na Źródełku - zwyczajem pozwolę sobie zacytować niektóre zdania z Twojej wypowiedzi..i wyrazić swoje zdanie
"Nie potrafię rozmawiać o wszystkim, śmiać się z byle czego". Jestem osobą otwartą, bezpośrednią. Moja osobowość zmieniła się z introwertycznej w bardziej ekstrawertyczną - wskaźnik na osi się przesunął; wierzę, że zawdzięczam to ludziom, których Bóg postawił na mojej drodze, na których - z góry siebie nie osądzając - nie zamknęłam się. Jednak jak płachta na byka działa na mnie jakiś niezrozumiały savoir vivre cieszenia się niewiadomo z czego, bo i kogoś to bawi. A pamiętasz to wyrażenie "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem"?. Ja np. gdy spotykam się ze swoim chłopakiem i mamy chwile milczenia, delektuję się jego obecnością. Nie potrzebuję, by zabawiał mnie rozmową. Też nie jest jakiś wygadany - choć im dłużej się znamy temat konwersacji przychodzi mu sam, w naturalny sposób. Jak już coś powie to mądrze, trafnie..Czasem z humorem - pozytywnie zaskakujacym, niebagatelnym.
"Podczas modlitw wspólnotowych trzeba się otworzyć, one są bardzo ekspresywne"
To myślisz o wspólnotach charyzmatycznych, ale są też bardziej kontemplacyjne jak np u Jezuitów.
Pięknie opisałeś to odniesienie życia doczesnego do wiecznego. Wspomniałeś tam o przestrzeganiu Bożych Przykazań. Jak najbardziej. Wczoraj otworzono mi oczy - właśnie w medytacji ignacjańskiej - na to, że Bóg oczekuje od nas iż wykorzystamy nasze talenty (Mt 25,14-30), które nam dał od urodzenia lub w ciągu życia. Co ważniejsze - co znalazłam w tekstach rozważań - to będzie nasza droga do Królestwa. Pytanie Boga..czy chcieliśmy je w sobie odkryć i zainwestować to czym nas Pan obdarzył, czy tylko zatrzymaliśmy ten dar dla siebie z powodu jakiś obaw, może wygody.... Jeśli, jak mówisz interesujesz się wieloma rzeczami, masz zatem w sobie bogactwo wiedzy, co za tym idzie jakiś talent. Pomyśl czy przeświadczenie o negatywnych stronach swego charakteru warte jest tego, by zaprzepaścić dar Boży.
Bardzo ładnie, mądrze się wypowiadasz, Lublinianinie -szkoda taki talent zostawiać dla samego siebie. Może mógłby komuś posłużyć, a może również ku Twemu osobistemu szczęściu.
Na koniec napiszę Ci coś, co mnie samą zaskoczyło. Wczoraj mieliśmy we wspólnocie spotkanie z o .Mirosławem Pilśniakiem - dominikaninem działającym w środowiskach zakochanych, narzeczonych, małżeństw - opiekującym się nimi. Powiedział, że człowiek ma obowiązek szukać swej drugiej połówki, którą Bóg mu przeznaczył. Osoby konsekrowane są zwolnione z tego obowiązku, by wypełniały inną misję. Każdy z nas jest powołany do miłości. I skoro jesteśmy zebrani we wspólnocie, w tym środowisku warto szukać bliskiej sobie, wyjątkowej osoby.
Pozdrawiam! Do dzieła! (17214)| Monika, lat 36 | data: 14.01.2011, godz: 09:52 |
Bartku lat 28.
Uważaj uzaleznienie od seksu i miłości jest niebezpieczne. Dla swojego zdrowia dobrze by było jak po jakimś czasie waszych spotkań powiesz jej prawdę. Jak zakocha się w Tobie kobieta dziewica to musisz jej powiedzieć od razu prawdę i zostawić jej wybór. Niestety za grzech nieczystości trzeba ponieść konsekwencje i cierpienie jest jakimś rodzajem czyśca i uczy pokory.
Bartku w Twoim przypadku może dobrze by było odnowić znajomość z którąś dziewczyn z Agencji i abyście obydwoje uczyli się czystości. Te dziewczyny i kobiety też potrzebują prawdziwej miłości. A skoro było cię stać na płacenie kilku to wybierz jedną i stwórzcie rodzinę, pokazując, że te kobiety też są wartościowe.
Mam kolegę który ożenił się z striptizerką mają dwójkę dzieci i są szczęśliwi. (17213)| chwila | data: 14.01.2011, godz: 09:52 |
X
nie jesteś kobietą, nie będziesz matką, samotną matką, ale chciałbyś żeby Bóg cię kiedyś doświadczył tak, że nie będziesz miał dachu nad głową, nawet nie dostałbyś się do noclegowni, może tobie by można zaproponować np. jakiś kanał, chciałbyś tak?
ty nie wiesz jak mają cięzko niektóre kobiety, które np. nie mają rodziców, a chłop pije i bije, a one nie mają gdzie pójść z maleńkim dzieckiem, więc może nie mów o tym, a właściciel domu może przeznaczyć swoją własnośc na co chce i jak mu sie to obiecuje to powinno się postapić zgodnie z...a ta starsza pani została oszukana i dla mnie to nie jest drobnostka
(17212)
Od 2386 dni jestem szczęśliwym małżonkiem swej szczęśliwej żony. (17211)| Do Bartek,lat 28 | data: 14.01.2011, godz: 09:10 |
Jak będziesz się przyznawał do swojej przeszłości to na pewno twoje szanse na związek są nikłe,niejedną dziewczynę co bardziej wrażliwą może porazić twoja przeszłość i nie da Ci szansy na nic poważnego.Najlepiej po prostu nic już nie mów na ten temat skoro rzeczywiście to już przeszłość i nie wracasz do tego co było. (17210)| chwila | data: 14.01.2011, godz: 07:50 |
X
Powiem tyle ja podałam przykład, przykład który jest poświadczony przez sąd i nie było tu mojego osądu!
Chociaż moge powiedzieć na podstawie tego, ze tam nie dzieje się dobrze, skoro mówią o tym pracownicy!!! To jak tu wielu podkreslało TAM są tylko ludzie tak samo jak księża są tylko ludzmi, uwżasz że nie grzeszą, nie mają pokus co do pieniedzy, co do ciała? hazard, pedofilstwo to jest też wsród księży... wiec też pracownicy CARITAS mogą nie działać jak należy... i Apostoł też grzeszył...
a ty swoimi uwagami tym co napisałeś do mnie pokazałeś jaki jesteś pustak, moje poczucie humoru, to że czasem stawałam za twoimi tekstami to wszystko upadło tak nisko jak ty lezysz
(17209)| Agata | data: 14.01.2011, godz: 03:03 |
Lublinianinie
(dobrze odmieniłam?)
takie spostrzeżenie mi się nasunęło czytając Twój post- może nie zawsze trzeba oczekiwać, ze od razu stanie się 'na wskroś pewnym siebie i zarażającym optymizmem' człowiekiem. Może "otwarcie na ludzi" to długotrwały proces i warto powolutku, krok po kroczku, i cieszyć sie chociażby z tego, ze sie nam udało na spotkaniu uśmiechnać do kogoś. Oczekując od siebie natychmiastowej zmiany sami sie frustrujemy.
A co do mężczyzn, którzy to się podobno kobietom podobają-pozwól że wypowiem sie jako kobieta, a więc bez przypuszczeń, prosto i jasno: kobiety lubią facetów MĘSKICH. Uwierz mi, że możesz być najmniej atrakcyjnym facetem świata, ale jeśli kobieta zobaczy, ze jesteś po prostu mężczyzną, to od razu zacznie na Ciebie inaczej patrzeć. Cały sęk w tym, ze kobiety źle sie czują w towarzystwie meżczyzn zniewieściałych, strachliwych, niepewnych siebie, nie umiejących podejmowac decyzji i wprawiających ich swą niepewnością w zażenowanie. Nie wiem, czy któraś z pań to potwierdzi, ale to wynik moich wielu lat obserwacji. Wygląd zewnetrzny jest czynnikiem wywołującym tzw pierwsze wrażenie. Ale ono jest wbrew pozorom z czasem modyfikowane.
Poza tym- usiądź sobie wygodnie i zastanów się, jakie masz pozytywne cechy. Na pewno jakieś znajdziesz. A następnie zastanów sie, jak je najlepiej okazać ludziom wokół Ciebie. Prędzej czy później ktoś to zauważy.
Kobiety nie lubią gburów? Hmmm. No pewnie nie. Podejrzewam, że nawet mezczyźni ich nie lubią. Ale czy nie lubią poważnych facetów? Lubią. Na pewno większość woli takich, niż podżelowanych, żałosnych lowelasów z dyskoteki. A jesli sie zaszyjesz w domu i nie dasz sie nikomu poznać, to faktycznie panna przez komin nie spadnie. Ale wybór należy do Ciebie.
Pozdrawiam (17208)| katka, lat 28 | data: 14.01.2011, godz: 01:06 |
Do Łukasza,
"Bóg chce się posługiwać pokornymi narzędziami, jakimi są ludzie".
Łukasz, masz prawo czuć odrazę i być zszokowanym takimi zbrodniami - większość ludzi ma takie odczucia i myślę że to naturalna reakcja. Ale już pytanie, gdzie w tym wszystkim jest Jezus Chrystus to przejaw niesamowitej pychy i braku pokory wobec Boga.
Nie chcę tutaj prawić morałów, a jedynie zwrócić uwagę na coś bardzo ważnego - nigdy nie pytaj Pana Boga JAK On ma zamiar coś zrobić, kiedy kogoś nawrócić, albo DLACZEGO pozwolił, żeby komuś stała się krzywda (krzywda w rozumieniu ziemskim oczywiście, bo z Jego strony to już pewnie całkiem inaczej wygląda...)
Staraj się po prostu patrzeć na różne sprawy z szerszej perspektywy. A zazwyczaj wygląda to tak, że taki pedofil czy gwałciciel ma jakieś traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, był wykorzystywany seksualnie i nigdy sobie z tym nie poradził. Nie zrozum mnie źle, może teraz za bardzo generalizuję, ale wcale nie usprawiedliwiam tych ludzi - też uważam takie zbrodnie za odrażające, godne potępienia - ale czy automatycznie godni potępienia są ludzie, którzy się tych zbrodni dopuścili?
Przeczytaj uważnie i z otwartym sercem tekst pod linkiem przesłanym przez Tomka i zastanów się, czy naprawdę mamy prawo mówić Panu Bogu jak ma zbawiać świat, jak ma nas kochać? Dzięki nawróceniu tego 'przypadkowego' mordercy nawróciło się i jestem pewna że jeszcze nawróci się wiele osób.
"Stwórca wszechświata domaga się miłości od swego stworzenia... Jest SPRAGNIONY MIŁOŚCI!"
Nie uderzają Cię te słowa? Nie widzisz tej pokory Pana Boga wobec człowieka, a jednocześnie Jego wielkości i doskonałości, a naszej nędzy przy Nim?
"Nie zatwardzajcie serc waszych..." (Hbr 3,7)
Pozdrawiam serdecznie. (17207)| Ola, lat 32 | data: 13.01.2011, godz: 23:32 |
TOMEK 37 redakcja
Podobają mi się Twoje wpisy:) masz dziewczynę? (17206)| X | data: 13.01.2011, godz: 22:41 |
Michał
Zrozumiałeś coś?
No jasne-głupie pytanie...
W końcu ma się ten..."olej.."nie..? (17205)| X | data: 13.01.2011, godz: 22:37 |
Michał
Nie musisz Agacie niczego podpowiadać-Ona nie odpowie,bo-nie da się...
To zostało napisane w taki sposób,że jakiejkolwiek odpowiedzi nie udzieliłaby(ma dwie możliwości),to i tak się pogrąża-mówiąc delikatnie..
To,że Ona na to nie odpowiada,jest dowodem tego,że albo Orkiestra,albo Caritas jest złe i powinno zostać zlikwidowane..
Ta sytuacja tutaj jest przykładem na potwierdzenie słów:"Nie możecie służyć Bogu i mamonie..."
"Mamonie",czyli temu,co związane z doczesnością(nie chodzi konkretnie o pieniądze)...Nie mozna"trochę tu i trochę tu.."
"Nikt nie może dwóm panom służyć,bo albo jednego będzie nienawidził,a drugiego będzie miłował..."
U Agaty,trudność w dokonaniu odpowiedzi,bierze się stąd,że pragnie Ona służyć dwóm panom...Jesli powie do której puszki wrzuci,to ujawni,którego"pana" miłuje,albo przynajmniej-bardziej,a którego-wiadomo....
To prawda-została postawiona pod ścianą,a własciwie to sama się pod nią postawiła mówiąc to,co powiedziała-a powiedziała,to,co myśli..
I stąd teraz ta..."trudność..",bo odpowiadając w tej chwili,musi wybrać"jednego pana",i,żeby nie zostać posądzoną o zaprzeczanie sobie,musi się przyznać do tego,że błędnie myślała(w Jej mniemaniu)...Ale nawet jeśli to zrobi,to wcale nie będzie jeszcze znaczyć,że wybrała tego"właściwego.."
Pewnie wie(domyśla się)jak trzeba wybrać,ale boi się takiej radykalnej decyzji..
Chciałaby i tu i tam...Bóg i mamona..
Dlaczego to takie trudne...?! (17204)| autsajderka, lat 22 | data: 13.01.2011, godz: 22:30 |
do lublinianina:
dzięki za te piękne porównania, które opisałeś :):):)
A co do samotności: wiesz, ja mam 22 lata i w dodatku jestem dziewczyną (a dziewczyny wcześniej stają się starymi pannami, niż panowie starymi kawalerami). I nigdy z nikim nie byłam. I też jestem nieśmiała, i też nie zaglądam do dyskotek, i też nie odnajduję się w duszpasterstwach akademickich. Ale jest coś, co mnie różni od Ciebie. Otóż: nie myślę sobie, że nigdy z nikim nie będę i że jestem nieszczęśliwa i samotna. Nie przeczę, że mi nieraz smutno i tęskno za NIM, ale wierzę, że kiedyś go spotkam. Któregoś dnia :) I mimo tej samotności jestem szczęśliwa - z całego mnóstwa powodów ;p
To, że teraz go przy mnie nie ma, wcale nie oznacza, że nigdy go nie będzie. Kiedyś się zjawi, odnajdziemy się :) "Miłość jest jak kwiat polny - można ją znaleźć w zupełnie nieoczekiwanym miejscu". I warto czekać! :) Więc nie smutaj się :] (17203)| olga | data: 13.01.2011, godz: 22:24 |
do Łukasza
Tajemnica Miłości Jezusa, Boga Ojca do człowieka jest tak głęboka i trudna do określenia, że żadne słowa tego, tak po ludzku nie określą. Pamiętaj, że jesteśmy grzesznikami, czy sądzisz, że Ty choć nikogo nie zabiłeś, nie zgwłaciłeś, a byłeś taki dobry, chodziłeś do kościoła, kochałeś, czy Ty będziesz mieszkał w Raju?
Zło ma różne oblicza, a jak widzimy jest go coraz wiecej, narzędziem stał się człowiek, który jest słaby i gubi się, i zamiast oceniać tego człowieka powinieneś się za niego modlić. Pan Bóg kocha nas wszystkich, każdego, a zwłaszcza tego najbrudniejszego, najmniejszego, łotra, mordercę, bo ich z tego brudu może wyleczyć tylko Miłość-Bóg, bo On ma taka moc.
Jeśli Tobie to pomoże to w każdej takiej sutuacji zapytaj się siebie co by zrobił mój Przyjaciel Jezus? (17202)| Bartek, lat 28 | data: 13.01.2011, godz: 21:56 |
Witam
Mam do Was kilka pytań.
Byłem uzależniony od Agencji Towarzyskiej, seksu i masturbacji i teraz jestem już zdrowy i wolny od tych uzależnień co dalej???
Czy mam szanse na miłość???, czy mam szansę poznać dziewczynę???
Czy mam jej powiedzieć o swojej przeszłości???
Czy mnie jakaś dziewczyna będzie chciała???
Bartek (17201)
Tak dziennik jak i całe opisane w nim wydarzenia są autentyczne. (17200)
Do Tomka
Nie czytałem tej książki ale czy ta książka jest na faktach autentycznych.
Ale też nie zawsze jest tak, że ktoś kogoś zabije lub zgwałci i w więzieniu się nawróci, tym bardziej, ze system więziennictwa w Polsce koleje, a sam wiezień ma lepiej niż chory w szpitalu. Ale w głowie się nie mieści by zgwałcić kobietę a tym bardziej dziecko Ci ludzie muszą być chorzy, muszą być tak pobudzeni by nad sobą nie panować w tym problem , że do gwałtów dochodzi coraz częściej nie wspominajac pigółki gwałtu o której dużo słyszałem ale dodam, ze tacy ludzie nie mają sumienia i serca i jeśli dostaną nawet surowy wymiar kary nie oznacza, że przejdą sumennie proces resocjalizacji i staną sie innymi ludźmi i nie ma pewności, że dodatkowo się nawrócią pewna ilość tych gwałcicieli i marderców to recydywiści . Zwyrodnialcy gwłaciciele dzieci tzn. pedofile, krórzy nie będą poddani leczeni i nikt im nie pomoże są wstanie popełnić 2 raz ten sam czyn. Jeśli gwałciciel ( pedofil ) trafi do więzienia to po wyjściu bedzie miał takie same lub podobe skłonności i znó może trafić do więzienia. A osoby skrzywdzone bardzo cierpią i ich roidziny. Zgwałcone dziecko ma do końca życia uraz i czasmi cieżko jest wyjść na prostą pomoc psychologów jest w tym wypadku bardzo potrzebna. A ja patrze zaniepokojeniem na to wszystko i na zagrorzenia czekajace na nasze dzieci.
Rozumiem, że podajesz wzorce, które są wyodrębnione w książce ale wytłumacz rodziną i poleć im tą książkę myslisz, że to ukoi ich ból i rozpacz po stracie dziecka, które padło ofiarą takiego czynu.
Pozdrawiam Łukasz (17199)
Skoro na Źródełku wielu pisze o swoich przeżyciach wewnętrznych, więc ja też spróbuję. Piszę nie tylko, by wyrazić to, co sam czuję, co mnie samego gnębi, ale również po to, żeby swoimi przemyśleniami chociaż trochę pomóc innym, którym nie jest w życiu lekko.
Na początek o mnie. Nie mam zamiaru ukrywać, że życie nie jest dla mnie przyjemnością. Nie ukrywam, że jest mi trudno. Jestem i zawsze byłem samotny. Samotny w tym sensie tylko ludzkim, światowym, czyli po prostu nie mam przy sobie żadnej bliskiej osoby płci przeciwnej, bo w sensie szerszym człowiek nigdy nie jest samotny - zawsze ma przy sobie najdoskonalszą istotę, przewyższającą nieskończenie wszystkich najbardziej atrakcyjnych partnerów - Boga. Boga, który kocha zawsze i to o wiele mocniej niż najwspanialsza dziewczyna czy chłopak. Ale człowiek jest tylko człowiekiem i po ludzku boję się, że nigdy nie będę miał przy sobie bliskiej kobiety. Nie jestem atrakcyjny - ani fizycznie, ani psychicznie, nie jestem ani wygadany, ani roześmiany, ani przebojowy. Jestem smutny, poważny, zamknięty w sobie, nieśmiały. A takich ludzi kobiety nie lubią. Kobiety chcą się dobrze czuć w towarzystwie mężczyzny a nie przeżywać wspólne spotkanie w atmosferze poważno - nieśmiałej. Teoretycznie mógłbym zagadać do jakiejś dziewczyny, ale nie chcę robić rzeczy, o których z góry wiem, że skończą się co najmniej na rozczarowaniu. Nie potrafię rozmawiać o wszystkim, śmiać się z byle czego, być radosnym, zabawnym, rozgadanym. Nie potrafię zainteresować sobą kobiety. Jestem nudny i gburowaty. Interesuję się wieloma rzeczami, ale nie są te rzeczy, o których kobieta chciałaby rozmawiać na randce. Nie ma chyba dziewczyny, która chciałaby przebywać z mężczyzną wyłącznie poważnym. Inna sprawa, że nie wiem gdzie kobiety poznawać. Na ulicy? Na ulicy każdy gdzieś się spieszy, zresztą, zagadywanie na ulicy wymaga ogromnych umiejętności interpersonalnych, których mi całkowicie brakuje. Na uczelni? Zagadywać do nieznajomych dziewczyn bez żadnego powodu? Może gdybym miał atrakcyjniejszy charakter, wygląd, nie był nudziarzem miałoby to jakiś sens. Wiem jaka odpowiedź ciśnie się teraz wielu osobom na usta: "wyjdź do ludzi". Czyli co? Mam chodzić po dyskotekach, tak? Po dyskotekach, gdzie jest masa facetów o wiele lepszych ode mnie i dziewczyny, które na pewno nie są zainteresowane ludźmi takimi jak ja. To może inaczej. Może powiecie, żebym poszedł do jakiejś religijnej wspólnoty. To nie dla mnie. Jestem człowiekiem wierzącym i do wspólnot religijnych nic nie mam, ale... to po prostu nie dla mnie. Dlaczego? Moim ogromnym problemem jest to, że nie potrafię swej wiary przeżywać w sposób wspólnotowy (a przecież chrześcijaństwo jest religią wspólnoty). Podczas modlitw wspólnotowych trzeba się otworzyć, one są bardzo ekspresywne, a ja tak nie umiem. Wynika to chyba z mojej nieśmiałości i z trudności w otwieraniu się na innych. Moja idealna relacja z Bogiem to relacja bardzo intymna. Myślę, że najlepiej mógłbym się modlić w górach, na łące, na polu, sam, tam gdzie mógłbym w przestrzeni, sam, poczuć obecność Boga. Ale wracając do wspólnot religijnych, i w ogóle, szerzej mówiąc, wszelkiego rodzaju kół zainteresowań. Wchodząc do nich wchodzi się w towarzystwo ludzi, którzy w większości są otwarci na innych i nie mają problemów z otwieraniem się, szybkim nawiązywaniem nowych znajomości. Tacy jak ja są inni. Oni nawet na jakichś wyjściach integracyjnych będą siedzieć cicho, zwłaszcza jeżeli reszta grupy będzie się głośno i radośnie integrować. I po paru takich spotkaniach przyczepi się do mnie etykieta dziwaka, gbura, odmieńca. I na nic pójdą wszelkie próby otwierania mnie - spowodują one jeszcze większe zażenowanie, jeszcze większe zamknięcie się w sobie. Już słyszę te teksty: "A ty co powiesz", "Czemu nic nie mówisz", "Co tak cicho siedzisz". A ja naprawdę nie mogę inaczej bo nie mam nic ciekawego a jednocześnie niedołującego, niepoważnego do powiedzenia. Mógłbym jeszcze długo pisać o moich problemach w kontaktach z innymi ludźmi. Ale wszystkie prowadzić one będą do jednego wniosku - że zawsze będę sam, że nigdy nikogo nie będę miał. Więc co, pozostaje się załamać i przestać wierzyć, że cokolwiek dobrego może mnie spotkać? Nie. Człowiek wierzący musi myśleć inaczej.
Już sam fakt, że Bóg chce wyłącznie naszego dobra każe nam inaczej spojrzeć na nasze problemy. Jeżeli ja nikogo nie mam i nikogo nie mogę znaleźć to może nie jest to dla mnie takie niezbędne do szczęścia. Może będąc z kimś będę tak samo szczęśliwy jak teraz, albo będę o wiele mniej szczęśliwy. A może bycie z kimś może dać mi szczęście doczesne ale zabrać coś nieporównywalnie ważniejszego - szczęście wieczne? A może doświadczenie tej samotności ma mnie czegoś nauczyć? Może wytrwałości w modlitwie i w zaufaniu Bogu? Nie wiem tego, dlaczego jest jak jest - wiem jedno - jeżeli Bóg tego chce, to to jest dla mnie najlepsze. A że uważam, że sam takiemu a nie innemu stanowi rzeczy winien nie jestem - Bóg najwidoczniej chce aby tak było. A więc - obecna sytuacja jest dla mnie najlepsza. I mówię to do wszystkich samotnych, czy w ogóle - wszystkich ludzi z problemami - jeżeli Wasze problemy są niezawinione przez Was ani przez innych ludzi tzn. że tak naprawdę w szerszym znaczeniu problemami nie są, bo dopuścił do nich Bóg a on niczego złego dla Was nie chce. Nie chodzi o to, abyście nie prosili Go o rozwiązywanie Waszych kłopotów. Proście o to Boga, ale zawsze ze świadomością: "Nie moja, a Twoja wola, bo Twoja wola jest dla mnie najlepsza. Jeżeli tak ma być dla mojego dobra, niech tak będzie". Jeżeli mam być samotny bo tak jest lepiej dla mojej duszy i ciała, niech będę samotny przez całe życie. Ale jeżeli może być inaczej bez szkody dla mojego (i innych ludzi) zbawienia i życia doczesnego - właśnie w takiej kolejności - niech będzie inaczej.
Ale w ogóle - wszystkie te ziemskie problemy wyglądają śmiesznie jeżeli będziemy mieli świadomość, że choćby te problemy miały się ciągnąć przez całe życie to to życie to zaledwie 70,80 lat, czasami krócej, czasami dłużej. A potem? Potem jest wieczność, przy której i milion lat życia w samym cierpieniu jest niczym. Bo wieczność to bezczas, to coś co jest zawsze tą samą chwilą, teraźniejszością, to coś, co w ogóle ciężko objąć rozumem. A dla wierzącego, żyjącego zgodnie z Bogiem wieczność to czas wiecznej radości przy której największe przyjemności życia doczesnego, największe ziemskie radości są po prostu niczym. Nie ma takiego porównania, które mogłoby zobrazować różnicę między największą przyjemnością ziemską a najmniejszą nawet radością niebiańską. Ci którzy myślą, że w niebie będzie nudno, że oto czeka nas bezustanne bicie czołem w posadzkę niebiańskiego pałacu przed Bogiem Ojcem z długą siwą brodą, siedzącym obok niego Jezusem z krótką brodą i długimi włosami oraz latającą nad nimi gołębicą są w błędzie. Po pierwsze, w ogóle nie da się wyobrazić sobie Boga ludzkim umysłem, dlatego że ludzki umysł myśli w ludzkich kategoriach, człowiek jako istota niedoskonała nie jest w stanie pojąć swym niedoskonałym rozumem pełnej doskonałości. A dlaczego? Po pierwsze dlatego, że jest człowiekiem, w którym ciągle działają skutki grzechu - i tego pierworodnego i tych późniejszych. A po drugie - gdybyśmy wiedzieli jaka radość czeka nas w Niebie to nie moglibyśmy wytrzymać na ziemi nawet najdrobniejszego ułamka sekundy. Wyobraźmy sobie że dowiadujemy się o istnieniu wspaniałej dziewczyny, czy wspaniałego chłopaka, osoby doskonałej pod każdym względem. Wiemy, że będziemy z nim przebywać w idealnej harmonii zawsze, ale dopiero za 70 lat. Jakże trudno będzie nam czekać te 70 lat, jakże trudno będzie nam czekać nawet sekundę. A przecież Bóg jest nieporównywalnie doskonalszy od najwspanialszej dziewczyny, od najlepszego chłopaka. Człowiek zwariowałby wiedząc co go czeka w Niebie jednocześnie wiedząc, ile musi na to czekać. Nie wychodziłby z Kościoła, modliłby się o śmierć, oszalałby z niecierpliwości prędzej czy później. Nawet teraz, gdy w pełni wczujemy się w te niezwykle skąpe informacje o Bogu, jakie mamy od Niego, jeżeli naprawdę odczuwamy je całymi sobą ciężko nam jest wytrzymać na tym świecie.
Jednak człowiek żyć na świecie musi. To życie jest niczym innym jak oczekiwaniem na telefon od ukochanej osoby, która zaprasza nas do przebywania ze sobą, innymi słowy, życie jest oczekiwaniem do przejścia na tamtą stronę, jest oczekiwaniem na śmierć. Życie jest okresem przygotowania do spotkania, do wiecznej randki z Bogiem. Ale tak samo jak do normalnej randki tak też do tej trzeba się przygotować, bo jeżeli przyjdziemy na nią nieprzygotowani może się ona opóźnić, albo i w ogóle nie odbyć. Jak się przygotować? Najprościej jak się da - przestrzegać Przykazań Bożych i Kościelnych, żyć według Ewangelii. Jeżeli tak właśnie żyjemy, jeżeli jesteśmy przygotowani to nie ma co się śmierci obawiać, a nawet więcej, można na nią ze zniecierpliwieniem czekać. "Moja siostra śmierć" to nic innego jak ostatni etap na drodze do niebiańskiej randki. Czasem taka droga na randkę może być niewygodna, męcząca, deszczowa ale czym to jest w obliczu radości spotkania. Jeżeli idziesz się spotkać z ukochaną osobą to marginalne ma dla Ciebie znaczenie to, czy droga jest sucha czy błotnista, czy pada deszcz czy świeci słońce. Ale jeśli idziesz na randkę nieprzygotowany, źle wyglądający, to choćby i była najpiękniejsza pogoda będziesz szedł z obawami. Tak samo jest ze śmiercią. Jeśli jesteś przygotowany na spotkanie - nie masz się czego bać, możesz jej tylko z radością oczekiwać. I jeszcze jedno - nie martw się tym, że mimo że starasz się pokochać Boga trudno jest Ci wykrzesać w sobie miłość ku Absolutowi. Jeżeli tylko starałeś się żyć według Jego wskazówek i jeżeli chciałeś Go kochać, jeżeli robiłeś wszystko, aby to osiągnąć, to nawet jeśli Ci się nie udało nie masz się czym martwić. Gdy Go zobaczysz, od razu się zakochasz tak jak nigdy się nie zakochałeś w życiu. Tylko pamiętaj, że ta świadomość nie zwalnia Cię od prób poszukiwania w sobie miłości do Boga już tutaj i teraz i przez całe ziemskie życie.
Jak więc w takim obrazie ludzkiego życia, prawdziwym obrazie ludzkiego życia wyglądają Twoje czy moje problemy, radości, smutki. One w ogóle przy takim obrazie nie wyglądają. One są niczym, są nieskończenie mniej istotne jak to, że przez chwilę lekko zabolała nas głowa gdy z radością oczekiwaliśmy na niezwykle radosne wydarzenie. (17198)
Łukasz znasz książkę? "Za pięć godzin zobaczę Jezusa"
Jacques Fesch dokonał nieudanego napadu zabijając policjanta. Proces zakończył
się wyrokiem śmierci który został wykonany 1 października 1957 r. Jacques miał wówczas 27 lat. W czasie pobytu w wiezieniu dokonało się jego głębokie nawrócenie które opisał w wydanym dzienniku. Niesamowita sprawa. Jezus jest i działa czasam w sposób zupełnie dla nas niezrozumiały
http://www.voxdomini.com.pl/sw/sw7.html (17197)
Witam
Jestem przerażony jak się dowiedziałem, że odnaleźli ciało zamordowanej i zgwałconej 14 latki ( Ewelina ) dobrze, że sprawcę złapali i mam nadzieję, że osądzą go surowo.
Nie wiem co kieruje człowiekiem, że może się dopuścić takiego czynu, tym bardziej, że dziewczynka miała jeszcze tyle życia przed sobą i tu znów się nasuwa istotne pytanie gdzie w tym wszystkim jest Jezus Chrystus???
Ja nie mogę dojść do siebie jak to usłyszałem, jestem coraz bardziej przerażony i zdziwiony ponieważ sam nie byłbym w stanie dopuścić się tak bestialskiego i haniebnego czynu, brak mi słów, czuję tylko smutek i rozpacz, że tak młoda dziewczynka jeszcze dziecko musiała odejść z tego świata. Współczuje rodzinie ofiary. Jaka tak naprawdę powinna być sprawiedliwa kara dla kata?? Z dnia na dzień słyszy się o takich złych czynach i coraz częściej są takie czyny popełniane jak gwałty na dzieciach i nie tylko. Czy będziemy się obawiać wychodzić na ulicę??? Jak uchronić nasze dzieci by nie padły ofiarą mordercy, gwałciciela czy pedofila.
Przestańmy się na jeden dzień sprzeczać, poświęćmy ten dzień 14 letniej Ewelinie, uczcijmy ją minutą chwili, poświęćmy ten dzień na refleksje i zmówmy za jej duszę modlitwę a ja mam nadzieję, że w przyszłości będzie coraz mniej takich przestępstw.
Pozdrawiam Łukasz
(17196)| Iwan | data: 13.01.2011, godz: 18:29 |
a Benedykt XVI jak na razie milczy, a nam pozostają własne zdania na ten temat (17195)| X | data: 13.01.2011, godz: 18:21 |
chwila
Jak to możliwe,by na Ciebie-Wierną Córę Kościoła Katolickiego-wielokrotnie podkreślającą tę wierność Jego zasadom i przywiązanie do Niego,słowo"Caritas"podziałało jak płachta na byka,a słowo"WOSP",wywołało entuzjazm?
A nadużycia,o których piszesz,to...drobiazgi.
Wiesz ile kosztowałoby utrzymanie takiej posiadłości i do tego pełnej panien z dziećmi..?
"Oni tam" wiedzą,co robią,a Ty nie zawracaj sobie tym głowy..Nie masz,co robić?Śnieg zrzucałaś?No to teraz posypuj chodniki..A Caritasem niech kierują Ci,którzy się na tym znają,a znają sie,skoro uznali,że lepiej coś oddać(nawet za darmo)osobie ze ścisłego kierownictwa-która,mając zapewnione dobre warunki lokalowe,może teraz lepiej i skuteczniej wypełniać swe obowiązki-lepiej pomagać,tam gdzie najbardziej potrzeba-aniżeli otwierać jakiś"dom",ktory,akurat w tym miejscu,pochłaniałby ogromne środki,tak potrzebne gdzie indziej...
A DSM-jak będzie potrzeba-to się otworzy w innym miejscu,gdzie będzie taniej,czyli zrobi się to"z głową.."
I jeszcze jedno:jeśli komuś coś podarowano,to ten ktoś-także z wdzięczności za to-będzie lepiej się starał,bardziej będzie"mu się chciało.."
A im kto więcej otrzymuje,tym więcej daje,czy też-oddaje...
Ten,który otrzymał pięć talentów,zdobył drugie pięć...Natomiast ten,który otrzymał jeden,nie zdobył nic...I zabrano temu,któremu"się nie chciało,ktory się bał,że straci nawet to,co ma-czyli niewiele-i dano temu,który miał dużo-a teraz ma jeszcze więcej...
I mimo tego,że ma już tak wiele,jemu jeszcze"się chce..."On dalej pragnie zdobywać,pomnażać,to,co ma...
Ma coraz więcej,to prawda,ale inni przez to też mają,też na tym korzystają,bo otrzymują pomoc w swej trudnej sytuacji..
A tamten co..?Nic nie robi...Siedzi w internecie i narzeka,jaki to on"biedny..."I tropi rzekome,"skandaliczne afery finansowe w Kościele",właśnie tego typu,o których wspomniałaś...
(17194)
Znam wypowiedz z radia i tym bardziej jestem przerażony. Moim zdaniem Józef Życiński takimi wypowiedziami staje przeciw Dekalogowi. Ciekawe co na to Benedykt XVI? (17193)| Iwan | data: 13.01.2011, godz: 17:28 |
do Tomka
pisanie ,że abp Józef Życiński jawnie popiera homeopatię jest mijaniem się z prawdą
( zamierzonym lub nie), głośno o całej sprawie się zrobiło po wypowiedzi abp w diecezjalnym radiu eR w pasterskim kwadransie. Ale sięgnijmy do źródła:
proszę przeczytać chociażby ten skrót ekai tej rzekomo bulwersującej sprawy
http://ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x25421/abp-zycinski-kosciol-nie-angazuje-sie-w-spory-na-temat-homeopatii/
lub bezpośredni zapis można znaleźć na stronie radia eR
niektóre inne wpisy
w pewnym stopniu rozumiem to totalne rozczarowanie i kompletny brak zaufania niektórych osób do zbiórek publicznych. Już kilka ładnych lat minęło jak o. dyrektor R. organizował zbiórkę na ratowanie stoczni. Stocznie upadły nie doczekawszy się pomocy a z pieniędzmi do tej pory nie wiadomo dokładnie co się stało.W końcu uczymy się na błędach jeśli raz nie wiadomo co się stało z pieniędzmi to i może tak będzie zawsze. (17192)| Do Grzegorza | data: 13.01.2011, godz: 17:18 |
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że na źródełku można poznać wspaniałą przyjaciółkę, a na stronie www.zapisanisobie.pl można poznać fantastyczną dziewczynę :P.
Myślę, że zarówno tu, jak i tam warto szukać. (17191)| korsarz | data: 13.01.2011, godz: 17:12 |
Artii, z tym Hitlerem to pojechałeś, nie ma co.. To pewnie Lenin też chciał dobrze, chciał dobra całej ludzkości, ogólnej szczęśliwości, a że za największą przeszkodę uważał rodzinę, wartości moralne, religię, własność prywatną, praworządność, to cóż, trzeba było to niszczyć. Hitler chciał dobrze chyba tylko dla Niemców, i to pewnie nie wszystkich. Nie wiem, czy naprawdę tak myslisz, ale jeśli tak to jest mi przykro.
Co do WOŚP to strasznie tu niektórzy to przeżywają. Ja tam przeważnie wrzucę coś do puszki i tyle, przecież nikt nikogo nie zmusza do dawania. To tak jak z datkami na kościół, najwięcej do powiedzenia mają na ogół ci co nie dadzą ani złotówki. Owsiaka nie darzę sympatią, pewnie ma inne poglądy niż ja na wiele spraw, ale to chyba nie powód żeby zaraz na nim psy wieszać. (17190)| do Tomka | data: 13.01.2011, godz: 16:23 |
tak, masz racje.
abp Józef Rzyciński, jest bardzo kontrowersyjnym liberalnym biskupem. Jego autorytet bardzo zmalał w samym tylko Lubelskim..niektórzy katolicy mają mętlik.. widzą sprzeczności.. Nie wiem co chce udowodnić i dlaczego odgradza sie od reszty kreując pewna "politykę".. ale widac i w kosciele sa ludzie.. nie ma nie omylnych.
Pozostaje sie modlic za arcybiskupa.. o prawdę i wierność Chrystusowi a nie własnym ideologiom. Błądzić mozna byle nie kosztem dusz. (17189)| do Michała | data: 13.01.2011, godz: 16:19 |
a kim ty jestes..ze kazesz ito jeszcze na katolickiej stornie olewać ludzi??
kazdy ma prawo zabrac głos.. wypowiedziec sie ..
(17188)
Witam
Jeśli czujesz się samotny lub samotna chcesz porozmawiać to napisz
Jeśli chcesz porozmawiać o Bogu i wierze napisz
Jeśli masz problem i problemy dnia codziennego Cię przytłaczają napisz
Jeśli czujesz się smutno i chce Ci się płakać to napisz.
Mam wszechstronne zainteresowanie i chętnie porozmawiam o wszystkim i o niczym a może wspólnie wymienimy się doświadczeniami lub razem w trudnych chwilach będziemy dla siebie oparciem , jak to mawiają przyjaciół od serca nigdy za wiele zapraszam do kontaktu. PS: to nie jest oferta matrymonialna dlatego umieszcza ją w tym miejscu, szukam ludzi do rozmowy zarówno płci męskiej jak i żeńskiej
e-mail: lukasz84rok@wp.pl
gadu-gadu: 28890809
Pozdrawiam Łukasz (17187)| pawq, lat 23 | data: 13.01.2011, godz: 15:43 |
Artii
Rouzumiem :) Chyba mamy podobne spojrzenie.
Tomku
Słyszałem, że kościół nie wydał oficjalnego stanowiska na temat homeopatii. Jedni kapłani przed nią przestrzegają, a inni się nią leczą.
Leszku
Powściągliwość przedstawicieli kościoła na temat Owsiaka wynika z tego, że Owsiak niejednokrotnie wypowiadał się nieprzychylnie kościołowi lub jego ideologii, np. gdy patrol WOŚP zniszczył wystawę (znajdującą się w miejscu publicznym) porównującą zdjęcia z aborcji z aktami ludobójstwa, Owsiak wytłumaczył działanie swoich podopiecznych w związku z wystawą następująco: "Jest bardzo agresywna, prowokująca i zła. Została postawiona nielegalnie. Co roku trafia nam się jakiś idiotyzm. A potem telewizja puszcza na dole pasek upierdliwie mówiący o jednym nieistotnym fakcie". (17186)| Grzegorz Warszawa, lat 26 | data: 13.01.2011, godz: 15:26 |
Witam
Czy przez portal źródełko i dział poznajmy się czy można znaleźć dziewczynę???
czy są jeszcze inne skuteczne portale gdzie można znaleźć dziewczynę??
Czy wiecie na temat Mszy dla samotnych czy dzięki niej można poznać partnerkę??
Czy są jakieś kluby dla samotnych???
Gdzie jeszcze można poznać dziewczynę???
Za każdą informację bardzo dziękuję. (17185)
Akurat Józef Życiński który jawnie popiera homeopatie nie jest chyba najlepszym przykładem stanowiska KK w sprawie WOŚP :)
(17184)| Artii do Pawq | data: 13.01.2011, godz: 14:04 |
Artii do Pawq
Rozumie, spojrz ilu ludzi w histori bylo skrzywdzonych bo ktos zle, mylne wnioski wyciagnol. Ile dobra zostalo zablokowanego. W tej kwesti to juz nic mnie nie zdziwi, Bog mnie wciaz zaskakuje...! Nie zdziwie sie jesli Jurek Owsiak zostanie swietym. Albo tez inny przyklad, Hitler jakby nie patrzec chcial dobrze, walczyl o czystosc rasy, oczyszczal, ulepszal Swiat, chcial dobrze dla ludzkosci. Rozumiecie? (17183)| Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pl | data: 13.01.2011, godz: 13:35 |
Witajcie źródełkowicze.
Tyle piszecie o WOŚP i krytykujecie Owsiaka za to co robi.
Powiem tylko, że arcybiskup Józef Życimski, metropolita lubelski wział czynny udział w WOŚP. Przekazał na licytacje maskę afrykańską którą kiedys tam otrzymał. Maska cieszy sie duzym powodzeniem. Jest autograf ksiedza biskupa i Boze Błogosławieństwo.
Czuję ze na WOŚP narzekają tylko CI księża, którzy chcieliby aby instytucja Kościelna zbierała tyle kasy jednorazowo co WOŚP. Wiem wywołam burzę ale taka jest niestety prawda. Powinniśmy wspierać dobro a Ci którzy nie chcą tego robić niech napiszą oświadczenie ze nie życzą sobie aby ich dzieci były leczone na sprzęcie zakupionym przez fundacje. Ja no wspieram zarówno Kościół ale też daje drobny datek bo tylko na taki mnie stać na WOŚP, bo wiem ile dobrego się robi.
Możecie powiedzieć ze taka pomoc powinien zapewnić rząd. Niestety w kraju jest tak jak jest i to ze jest Pan Owsiak i Jego fundacja to bardzo dobrze.
Pozdrawiam (17182)| Michał | data: 13.01.2011, godz: 13:25 |
Do Agaty
nie reaguj na te durne zaczepki nie ma z kim rozmawiać olej:) (17181)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |