Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Ewadata: 19.10.2010, godz: 10:20

Kiedy się modlimy powinniśmy zawsze prosić Pana Boga o najwyższy dar o największe miłosierdzie.

Przypomina mi się taka historia. Do Ojca Pio przyszedł kiedyś pewien niewidomy człowiek. Chciał odzyskać wzrok prosząc O. Pio o wstawiennictwo modlitewne w tej intencji. Zabrakło mu jednak pełnej wiary bo... poprosił O. Pio tak: o. Pio poproś Pana Boga żebym odzyskał wzrok, chociażby tylko w jednym oku. O. Pio słysząc tę prośbę zdziwił się - tylko w jednym oku? No cóż, ale skoro ten człowiek prosi właśnie o to...
O. Pio pomodlił się za tego niewidomego mężczyznę. Następnego dnia człowiek ten przyszedł do O. Pio podziękować za modlitwę. Był jednak nieco speszony. Okazało się bowiem, że faktycznie odzyskał wzrok, ale tylko w jednym oku ( tak jak prosił)

O. Pio zwrócił się wówczas do tego mężczyzny takimi słowami - pamiętaj, nigdy nie zakreślaj granic Bożemu Miłosierdziu. Zawsze proś Pana Boga o najwyższą Łaskę o najwyższy Dar.

Tak sobie myślę - kiedy prosimy Pana Boga o jakieś minimum ( a tak naprawdę chcemy więcej tylko boimy się o to poprosić, bo np. uważamy że na to nie zasługujemy) to taka postawa Boga obraża. To tak jak byśmy nie wierzyli w Jego możliwości, w Jego wszechmoc.

Nie prośmy o jakąkolwiek pracę, o jakąkolwiek miłość, o jakiekolwiek zdrowie...

Prośmy o maximum. Jesteśmy dziećmi Bożymi i mamy prawo prosić Boga o najwyższe łaski.

(15730)
Monika, lat 36data: 19.10.2010, godz: 09:57

Karino dobrze że znowu się odezwałaś. Co u ciebie jak pobyt we Francji? Staram się codziennie modlić w intencjach Źródełkowiczów.

Łukaszu mnie kiedyś też nazywali żaba. kiedyś spotkałam kolegę z klasy i gadaliśmy sobie. Kiedy powiedział do mnie żabka, zapytałam dlaczego nie mówi mi po imieniu a on pieszczotliwe powiedział ze zawsze będę żabka. Większość znajomych mówi mi jednak po imieniu. Łukaszu zachowujesz się jak obrażone dziecko. Dla takich facetów jak ty nakręcili Szreka. Nie jest aż tak bardzo ważne jak wyglądasz ale co masz w głowie. I powiem Ci po takich twoich użalaniach się z pewnością się z Tobą bym nie umówiła.
Kiedyś mój niepełnosprawny braciszek huśtał się na huśtawce. Jedna dziewczynka podeszła do mnie i mówi dlaczego on jej nie ustąpi bo przecież jest mądrzejsza od niego. Powiedziałam że on też jest ważny i chwilę się pohuśta i jej ustąpi.
Łukaszu czasami rodzice są winni że dzieci się wyzywają. Jak słyszą w domu komentarze rodziców to powielają. Albo złośliiwie.
Pamiętaj co jest napisane w Ksiedze Izajasza o cierpiącym Panu Jezusie " że nie miał on wdzięku i że szydzili z niego a on modlił się za wszystkich.

(15729)
Aldona, lat 31, e-mail: adona25@wp.pldata: 19.10.2010, godz: 09:32

W dniu dzisiejszym 19 pażdziernika, przypada dwudziesta szósta Rocznica Męczeńskiej śmierci Księdza Jerzego Popiełuszki-- niech cześć będzie Jego pamięći!Niech On raczy wstawiać się za nami u Boga...
Za modrerców Księdza Jerzego- Zdrowaś Mario.........

(15728)
Agatadata: 19.10.2010, godz: 01:31

do roxa:
Nie tylko Ty. Mam to samo. Teraz np mam okres zwyżkowy,a tak bałam się depresji jesiennej. Zadziwiające. To Pan potrafi w sposób dla nas niepojęty tyle zmienić w naszym życiu, otoczeniu... Możesz nie wierzyć,aż pewnego dnia obudzisz się i stwierdzisz, ze jesteś nad wyraz spokojna. I wszystko sie ułoży. A w dni kiedy budzisz sie z przeczuciem zgoła innym, myśl o Nim często. Żal się, skarż, rozmawiaj. On to uwielbia. Pochwal go. Za promienie słońca w liściach. Za kwiaty za oknem. Za chmury. Za szum traw... Nie potrafię wyjaśnić w jaki sposób to pomaga, ale pomaga. To chyba fenomen trwania.
Poza tym spróbuj może wybrać sie na Mszę dla ludzi w Twoim wieku. Jeśli jesteś z warszawy zapraszam na 21.00 do św. Anny. Jest cudownie. Mnie to zawsze pomaga, cały tydzień czekam na mszę, na której widzę, że jest wokół tyle ludzi podobnych do mnie, że nie jestem sama. Nie musze ich znać. Ich obecność i istnienie pomaga w trwaniu.
Co więcej-ostatnio usłyszalam na kazaniu takie mądre słowa-wszystkie modlitwy zostaną wysłuchane, jesli nie ma w nich zwątpienia. Wierzysz, ze Bóg spełni Twoje prośby? Pomoże Ci zacząć znów od nowa, uleczy Twoje serce, doda siły? Wierzysz, że On bez Twojego nieludzkiego wysiłku zmieni Twoje życie? Jeśli nie, On nic nie zdziała. A jeśli uwierzysz... No cóż, przekonasz się sama.
Życzę wytrwałości. Pozdrawiam:)

(15727)
Vroodata: 19.10.2010, godz: 00:15

Moim zdaniem Łukasz (którego widuje tu od paru lat) potrzebuje profesjonalnej pomocy psychologicznej i duchowej. Nikt z nas nie jest w stanie pomóc pisząc choć najmądrzejsze rzeczy na forum.

Łukasz, idź do jakiegoś mądrego księdza, nie do spowiedzi, ale tak pogadać, może coś podpowie. Albo zapisz się do psychologa lub psychiatry - są też darmowi z NFZ (trzeba czekać czasami parę tygodni, kolega niedawno był). To żaden wstyd i nie oznacza że jesteś chory, trzeba szukać pomocy.

(15726)
fausta, lat 27data: 18.10.2010, godz: 23:45

Do Upokorzony

no bez pzresady ze chce mercedesa czy 3 paski...pisałam o zwatpieniu w wiare..kazdy ma chwile zwatpienia czy zastanowienia sie...nie mam pracy...a jak nie ma pracy to nie ma ciebie..proste.
Nigdzie nie wychodzisz bo nie mas zkasy niejako jestes wywalony poza nawias zycia spolecznego a Ty mi tutaj o złotych łańcuchach. Napisalam moj wpsi bo chcialm by ktos mi udzielil niejako wsparcia, wlasciwie to nawet nie wsparcia tlyko zeby napisal cos co mi pozwoli bardziej wierzyc. Mam udane zycie, ejstem szczesliwa, nei szukam pracy 3 dni tlyko trwa to mc wiec chyba moglam juz sie zniechecic...


(15725)
Xdata: 18.10.2010, godz: 23:24

Łukasz
Mam dla Ciebie dwie informacje:dobrą i złą.
Dobra jest taka,że nie zamierzam przedłuzać umowy o internet,a zła,że obecna umowa wygasa dopiero za rok...

(15724)
Xdata: 18.10.2010, godz: 23:20

To,że Łukasz nie chce wziąć krzyża mozna jeszcze zrozumieć..O wiele trudniej jednak,jest pojąć to,jak można,przed udaniem się w podróż do Smoleńska,głosować nad tym,czy zabrać krzyż ze sobą,czy też nie..?
Jak wiadomo,krzyż"przepadł"w głosowaniu...Czyli-"sorry,Panie Boże,zostajesz,ale-nie przejmuj się,moze w następnym głosowaniu Ci się poszczęści..?"
A gdyby wynik głosowania był odwrotny,to gdzie na pokładzie samolotu ten krzyż zostałby umieszczony?Upchnięty w luku bagażowym...?A może w przejsciu,między siedzeniami?Tu pewnie by przeszkadzał,więc może zdecydowanoby się podwiesic go jakoś na suficie..?Kto wie...?
Wiadomo tez,że dwa kolejno podstawiane samoloty miały awarie i nie mogły wystartować w drogę powrotną.Dziwnym trafem dosc szybko przestano o tym mowić..Sami uczestnicy wyjazdu(cześć rodzin ofiar katastrofy),nie zgłaszali zadnych pretensji..Wręcz przeciwnie..Mowili,ze nic się nie stało,że bardzo miło spędzili czas-te dodatkowe godziny-ze cała ta sytuacja pozwoliła im lepiej się poznać i zintegrować..
Tylko czy następnym razem przyjdzie im jeszcze do głowy,by przedmiotem głosowania uczynić krzyż...?

(15723)
Anna , lat 25data: 18.10.2010, godz: 22:31

,, Chciałbym wznieść się bardzo wysoko, Panie,
Ponad moje miasto,
Ponad świat,
Ponad czas.
Chciałbym oczyścić swój wzrok i od Ciebie pożyczyć Twych oczu.


Zobaczyłbym wszechświat, ludzkość, historię- tak jak je widzi Ojciec.
Zobaczyłbym w tym przedziwnym przemienianiu się materii,
W tym nieustannym wrzeniu życia
Twoje wielkie Ciało, które rodzi się pod tchnieniem Ducha.
Zobaczyłbym piękną, odwieczną ideę miłości Twego Ojca, stopniowo realizującą się.
Wszystko odnowić w Tobie:rzeczy niebieskie i ziemskie.
I zobaczyłbym, że dziś tak samo jak i wczoraj, objęte są najmniejsze szczegóły.

Każdy człowiek ma swoje miejsce,
Każda grupa i każdy przedmiot.
Zobaczyłbym tę fabrykę i tamto kino,
Dyskusję o umowie zbiorowej i kopanie studni,
Zobaczyłbym wywieszoną cenę chleba i gromadę młodzieży idącej na bal,
Malca, który przychodzi na świat i starca, który umiera.
Zobaczyłbym najdrobniejszą cząsteczkę materii i najmniejszy przejaw życia,
Miłość i nienawiść,
Grzech i łaskę.
I zrozumiałbym ze wzruszeniem, że przede mną roztacza się Wielka Przygoda Miłości, zaczęta o brzasku świata,
Historia święta, która według obietnicy zakończy się dopiero w chwale zmartwychwstania ciał,
Gdy Ty staniesz przed Ojcem i powiesz: Tak jest. Jam jest Alfa i Omega, Początek i Koniec.
Zrozumiałbym, że wszystko ma swój cel,
Że wszystko jest tylko jednym i tym samym dążeniem całej ludzkości i całego wszechświata skierowanym ku Trójcy Świętej w Tobie i przez Ciebie, Panie.
Zrozumiałbym, że nic nie jest wyzute z Ciebie, ani rzeczy, ani ludzie ani wydarzenia,
Lecz, że przeciwnie, wszystko od początku jest uświęcone przez Boga.
I że wszystko ma być uświęcone przez przebóstwionegoi człowieka.
Zrozumiałbym, że moje życie, nieuchwytny oddech w tym wielkim ciele wszechświata,
Jest niezastąpionym skarbem w planie Ojca.
Upadłszy więc na kolana, podziwiałbym, Panie, tajemnicę tego świata,
Który mimo niezliczonych i straszliwych wykolejeńców grzechu
Jest nieustannym falowaniem miłości ku Miłości wiecznej.

Chciałbym wzieść się bardzo wysoko, Panie,
Ponad moje miasto,
Ponad świat,
Ponad czas.
Chciałbym oczyścić mój wzrok i od Ciebie pożyczyć Twych oczu."


Michael Quoist ,, Modlitwa i czyn''

http://www.youtube.com/watch?v=4tlbZO7Js24

(15722)
Agadata: 18.10.2010, godz: 21:33

Do upokorzony

Mądry wpis, możemy porozmawiać :) ?
To mój numer gg - 4710578


(15721)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 18.10.2010, godz: 20:19

Łukasz wiesz ja osobiście przestałem zwracać uwagę na te wszystkie negatywne rzeczy które mówią o mnie ludzie, nie szukam już potwierdzenia siebie w innych ludziach i jest mi z tym naprawdę lepiej. Natomiast staram się wszystkie swoje oczekiwania, pytania dotyczące swojej osoby kierować do Boga. Mogę Ci powiedzieć ze nie raz było tak ze ktoś się ze mnie wyśmiał wyszydził czy powiedział coś przykrego jednak kiedy popatrzyłem na osobę która się wyśmiewała często okazało się ze jej iloraz inteligencji jest po prostu mizerny a to jest poważny argument żeby takich opinii nie brać wogule pod uwagę. Popatrz na tych chłopaków co udawali małpę nie chciał bym nikogo obrazić ale ich postawa świadczy tylko o nich chyba nawet nie ma sensu mówić o jakiej kolwiek kulturze w ich wydaniu. Powiedz mi czy jest sens brać do siebie opinie człowieka który swoja osoba reprezentuje dno własnej kultury i inteligencji? Chyba nie!

Łukasz bardzo ważne jest to aby być szczerym względem Boga i siebie samego. Jeszcze jedno Bóg mówi do nas w naszym wnętrzu ale wtedy kiedy człowiek przestanie mówić a nastawi sie wewnętrznie na słuchanie, trzeba trochę wyciszyć swoje myśli.
Trzeba działać Łukasz ja biorę się do nauki mimo nie najlepszej kondycji Pozdrawiam, trzymaj się!

(15720)
karinadata: 18.10.2010, godz: 20:16

Łukasz chyba przesadzasz. Moze ktoś nazwał Cię kiedyś cyt"Małpą" itd ale dlaczego nadal to roztrząsasz i się użalasz nad sobą ?
ludzie roznie nas okreslają. Ja tez miałam przykre ksywki w młodości i chyba kazdemu się zdarzyło wiecej lub mniej..
Ale teraz jestes dorosłym człowiekiem, spojrz inaczej na siebie , nie wazne co mówia inni, choć czasem zaboli.. ale trzeba sie zahartować.
Jezusa też krzywdzili, wyśmiewali, oczerniali.. a On był Bogiem. ofiaruj to Jezusowi za swoje zbawienie i innych ludzi moze tych którzy tak Cie nazywają..
i nie myśl o tym.
Nie musisz sie podobać innym, pokochaj swoje duże uszy..zamiast sie rozwodzić nad tym, jesteś inny jak kazdy, mamy rozne niedoskonałości..
Ale przychodzi czas kiedy pora z nich wyrosnąć.
i polubic siebie. Gdy bedziesz wiecznie myslał o wyglądzie nigdy nie dorośniesz.
Cóż czasem lepiej mieć niedoskonałości niż robić karierę swoim wyglądem. najwazniejsza jest dusza i mankamenty czasem sprowadzają nas na ziemię..

(15719)
Marcindata: 18.10.2010, godz: 19:56

Do Łukasza Dziwi mnie chlopie ze majac 26 lat myslisz jeszcze tak dziecinnie o samym sobie.Ja też jak bylem nastolatkiem to przejmowalem sie tym ze jestem brzydki i mam duze uszy ale jak bylem w twoim wieku to przestalem sie juz przejmowac takimi rzeczami.A wiesz dlaczego?...

(15718)
Upokorzonydata: 18.10.2010, godz: 19:42

Narzekacie, że jest Wam ciężko, że nie macie dresika 3 paski, że nie możecie sie wozić mercedesem, że nie możecie pracować, że nie macie przyjaciół, że prosicie a nie otrzymujecie, że chcielibyście tak a jest inaczej...

Inni narzekają bo nie mają, bo jeżdżą na wózkach inwalidzkich , bo nie mają rąk, nóg , bo mają pomutowane twarze, bo są chorzy np. na zespół downa, bo są trędowaci, bo mają raka i depresje, bo wylądowali na dworcu bez grosza...

A Wy narzekacie chociaż macie....

a ja mam rade... ciesz sie tym co masz bo nie wiesz co przyniesie jutro.

aha i jeszcze jedno, Bóg nigdy nie daje większego Krzyża niż jesteśmy w stanie unieść.

A "jeśli kto chce iść za mną niech sie zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje"

I gdyby wiara twa była jak ziarnko gorczycy.... góry byś przenosił człowieku...

Z Bogiem

(15717)
Pietrodata: 18.10.2010, godz: 19:37

Do Fausta LAT 27.Bóg zawsze wysuchuje człowieka tylko,że nie zawsze tak jak my byśmy tego chcieli.Ale zawsze ma coś dla nas lepszego.Człowiek nie może i nie powinien traktować Boga jak kogoś kto spełnie nasze prośby,chociaż może i czasami to czyni.Ale to nie o to w wierze chodzi.To nie my stworzyliśmy Boga tylko Bóg nas.Dlategio chce żebyśmy mu ufali bez względu czy czujemy,że nam pomaga czy też tego nie czujemy.Nie zawsze jest dobre to co my chcemy.A czasami o coś dobrego jak dłużej powalczymi i dłużej się nachodzimy żeby załatwić to potem lepiej to uszanujemy.

(15716)
Hania, lat 37data: 18.10.2010, godz: 19:31

Łukasz, to nie Bóg nas odrzuca, ale my potrafimy odrzucuć Boga. Napisałeś, że uznajesz, że Bóg nie jest twoim Bogiem. Bardzo śmiałe stwierdzenie.....
Dlaczego nie chcesz zauważyć, jak wiele ci Bóg podarował? Uważasz, że skrzywdził cię dając życie? A może to ty nie chcesz dostrzec cudu tego życia??? Zobacz, jak wielu jest ludzi niepełnosprawnych, wyglądających "inaczej". Ale potrafią powiedzieć "tak" swojemu życiu. Potrafią swoje życie dzielić między innych ludzi. Potrafią dostrzec Boży plan wobec siebie. Ludzie widzą nas takimi, jakimi my się im pokazujemy. Jeżeli cały czas będziesz nieszczęśliwy, będziesz widział i pokazywał innym na ciemne strony swojego życia, to inni tylko te sfery będą widzieć. Myślisz, że tylko ty masz nałóg, ty ty jesteś niezadowolony ze swojego życia, tylko ty masz problemy finansowe, nieatrakcyjną pracę, kłopoty rodzinne? Zobacz wreszcie, że każdy ma swój krzyż. Tylko są ludzie, którzy ucałowali ten krzyż i go zwyczajnie niosą, nie starają sie go odrzucić. Przestań obwiniać Boga za swoją zgorzkniałość. Powtarzam już kolejny raz, zacznij żyć!!!!! Pamiętaj, pesymista mówi, że nie może być gorzej, a optymista twierdzi, że nie jest źle, jest wprost tragicznie, ale przecież może byc jeszcze gorzej....

(15715)
roxadata: 18.10.2010, godz: 18:05

Walczę z wiatrakami, takie mam wrażenie, gdy wciąż zaczynam od nowa. Szukam, a poszukiwania są takie żmudne. Smutek mnie nęka, przyszłości nie widzę. Kiedy będę pełnić swoje powołanie?
Co zrobić by coś się zmieniło?
Co robić? Może czekać, modlić się, szukać, nie poddawać się?
Pomysłów czasem mi brak. Czy ktoś z Was może jakiś pomysł ma? :)

(15714)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 18.10.2010, godz: 16:56

Do Marek, lat 27,
możliwe, że padłem ofiarą kłamstw Szatana. Ale wiem jedno, że to nie tylko szatan przez lata wmawiał mi , że jestem brzydki lecz inni ludzie chłopacy a przede wszystkim dziewczyny, do nie dawna mnie wmawiali, że jestem brzydki, chińczyk, Mongoł, małpa i goryl, to ludzie tak na mnie mówili.
Do X
Możesz się śmiać Twoja sprawa ale Ty nigdy nic mądrego na tym forum nie napisałeś.
krzysztof, lat 24
Dziękuję za książkę
Agula, lat 26
Nie masz racji, ponieważ wiele osób patrzy na urodę drugiego człowieka co ma wspólnego nie zadbany facet z przezwiskami takimi jak napisałem wyżej.
tym bardziej, że po wysłaniu zdjęcia do kilku osób odpisały mi albo nie jesteś w moim typie, lub nie podobasz mi się, nie jesteś ładny itp.
Kiedyś miałem dziewczynę, która też mnie zostawiła, ale jak jeszcze z nią byłem komuś pokazałem jej zdjęcie on odpowiedział co ona w Tobie widzi, gdzie ona ma oczy przecież jesteś brzydki dlaczego ona Cię chciała no jednak się okazało , że mnie nie chciała. Poznałem w swoim młodym życiu dość dużo dziewczyn i zawsze mnie zostawiały powiem szczerze, że ja jeszcze nigdy nie zostawiłem dziewczyny.
Jena nawet napisała , że było jej ze mną dobrze ale to nie to, i dodała , że dzięki mnie zrozumiała, że ktoś inny się nią zainteresuje. Zostałem wykorzystany. To nie była jedna dziewczyna, lecz wiele.
Do Ewa
Nie krzywdzę sam siebie to ludzie mnie krzywdzili, może teraz ja będę krzywdzić ich, by się na nich zemścić i odegrać. Świat jest piękny tylko, że ludzie są źli to ludzie tworzą taki świat. Kiedyś miałem pozytywne nastawienie do życia pamiętam zawodówkę ale mimo mojego optymizmu mnie dokuczali, więc ja myślami nie naprowadzałem ich na to. Ostatnio blisko ulicy przechodziła grupka chłopaków i już prawie dostał bym łomot ale cudem mnie się upiekło też był taki przypadek jak przechodziłem przez podwórko jacyś chłopacy nawet ich nie znam nawet5 nie wiedziałem z jakiego są podwórka po tym jak mnie zobaczyli zaczęli wydawać dziwne odgłosy takie jak wydaje małpa i zaczęli mnie naśladować tj. zaczęli naśladować małpę . Więc łatwo wam mówić a i tak nie wiecie w jakiej jestem sytuacji i co czułem przechodząc obok ludzi śmiejących się ze mnie. Przecie2ż ja sobie tego nie wymyśliłem, że się ze mnie śmieją. Przez to nie wychodzę na dwór i nawet unikam ludzi i jak się teraz ktoś dziwnie na mnie spojrzy wydaje mi się, że się ze mnie śmieje.
Pozdrawiam Łukasz

(15713)
waldekdata: 18.10.2010, godz: 16:04

a tu ciagle ten lukasz i to od kilku lat !!!
porazka !

(15712)
fausta, lat 27data: 18.10.2010, godz: 15:19

do marcin, masz racje zycie ziemskie nie ejst dla Boga tak wazne jak zbawienie... tyle ze jak wieszkosc ludzi nie ma pracy to i duchowo sie czlowiek kiepsko trzyma..watpi i takie tam...
ja rozumiem ze zbawinie ejst wazne ale gdybym miala namacalny dowod, jakis znak z nieba... łatwiej by mi bylo w to wszytko wierzyc...

(15711)
Artur, lat 33data: 18.10.2010, godz: 14:31

Do Fausty,
Napisałaś: ,,...nie prosze przeciez o wygrana w totka...''
- A może powinnaś...
Myślisz, że Bóg nie może Ci dać tego co najlepsze? Przecież On może wszystko. Prosisz o ochłapy, aby je dostać. Dlaczego? Bo na nic więcej nie zasłużyłaś? A na co zasłużyłaś? Gdybyśmy mięli dostawać tylko to na co zasłużyliśmy, to chyba byśmy nic nie mięli.
Zastanów się, gdybyś miała możliwość dostania wymarzonej pracy, to co to by było? I wtedy poproś...potem tylko się o tą pracę postaraj.

Tak bardzo pragniemy aby mieć bylejaką pracę, w miarę dużo pieniędzy, w miarę dobrą... , a przecież życie jest zbyt ważne, żeby było bylejakie...

(15710)
Łukaszudata: 18.10.2010, godz: 14:08

NIE GRZESZ ! ! ! GRZESZYSZ BLUŹNIERSTWEM I BRAKIEM WDZIĘCZNOŚCI WOBEC PANA BOGA.
Narzekasz na rodzinę, to popracuj w wolontariacie w domu dziecka, gdzie większość dzieci praktycznie nie ma szans na życie w rodzinie. Narzekasz na pracę to posiedź codziennie od ósmej do czternastej w Urzędzie Pracy na Ciołka i patrz na te tłumy ludzi rejestrujących się i odznaczających by nie utracić ubezpieczenia. Przesiadują godzinami w dusznych korytarzach. Ciesz się, że masz rodzinę, pracę, zdrowie, widzisz. Trzeba Bogu dziękować za to co się ma. A Twój nałóg nie jest z Jego winy. Są Msze o uzdrowienie i spowiedzi generalne, z których można korzystać. Na modlitwie trzeba być wytrwałym.

(15709)
Marcindata: 18.10.2010, godz: 12:39

Do fausta i innych Hmm...mam podobny problem do twojego.Mysle ze to trudne,Jezus chce przedewszystkim nas zbawic a tymczasem my ciagle mamy te swoje ziemskie problemy...

(15708)
Ewadata: 18.10.2010, godz: 11:43

ŁUKASZU,

To nie Bóg Ciebie skrzywdził. To TY sam siebie krzywdzisz. Zrozum to w końcu.
Sam siebie krzywdzisz, bo nie dajesz sobie samemu miłości, akceptacji. Po prostu siebie samego nie lubisz. Masz w sobie bardzo wiele talentów, których jeszcze nie odkryłeś. Pan Bóg dał Ci te talenty i daje Ci codziennie swoje łaski. Pytanie - czy Ty je zauważasz? Bóg nigdy nie odwraca się od człowieka. To człowiek odwraca się od Boga.

Jest coś takiego jak grzech LENISTWA. Jeden z 7 grzechów głównych. Łukaszu, nikt Ci nie obiecał, że będzie łatwo. Pamiętaj, że za sukcesem w życiu stoi ciężka praca. Ci, którzy mają tzw. dobre wykształcenie, np. lekarze., oni nie zdobyli tego wykształcenia leżąc do góry brzuchem. Mają za sobą wiele lat naprawdę ciężkiej pracy.

Najłatwiej jest siedzieć, nic nie robić i tylko użalać się nad sobą. Znam ludzi którzy jednocześnie pracują, studiują i jeszcze wychowują dzieci. Można? Można. Tylko trzeba chcieć.

Co do urody...pamiętam jak pewna pani psycholog powiedziała kiedyś, że to nie uroda dodaje nam pewności siebie, ale to pewność siebie dodaje nam urody. Są ludzie, którzy nie są może zbyt urodziwi, ale swoim sposobem bycia ( otwartym, na luzie itp.) potrafią zjednać sobie otoczenie innych osób. A owy atrakcyjny sposób bycia wynika z kochania siebie samego. Jeżeli Ty Łukaszu samego siebie nie lubisz - to całemu swojemu otoczeniu wysyłasz sygnał - jestem nie fajny, nie warto się mną interesować. A jeśli przy tym Jesteś pochmurny, sceptycznie do wszystkiego nastawiony i w ogóle Jesteś na NIE, to klęska gotowa. Zmień przede wszystkim stosunek do samego siebie.

Jakiś rok temu oglądałam reportaż o mężczyźnie, który wiele lat spędził w więzieniu za kradzieże i rozboje. Będąc w zamknięciu skończył liceum i zdał maturę. Po wyjściu z więzienia poszedł na studia psychologiczne. Jednocześnie pracował, a biorąc po uwagę więzienną przeszłość na pewno nie było mu łatwo znaleźć dobrą pracę, ale jednak ją znalazł. Będąc już na 5 roku studiów poznał swoją przyszłą żonę. Wkrótce urodziło im się dziecko. Były więzień postanowił pomagać takim ludziom jak on, aby mogli po wyjściu z więzienia - wyjść na prostą.

Łukaszu - wszystko w życiu jest możliwe. Trzeba tylko CHCIEĆ!

(15707)
Agula, lat 26data: 18.10.2010, godz: 11:20

do Łukasza
Łukasz ,czytałam twoje wcześniejsze wpisy i wiesz co o tobie myślę ? że jesteś fajnym , inteligentnym facetem, który po prostu w siebie nie wierzy ! Masz duzo do zaoferowania, tylko nie chcesz w to uwierzyć. Pan Bóg ci niczego nie poskąpił,wręcz przeciwnie obdarował cię wieloma talentami ,tylko musisz je odkryć. Co do urody - z wiadomych względów się nie wypowiem ,bo cię nie widziałam, ale nie wmawiaj sobie ,że jestes brzydki, bo na pewno nie jesteś, a o urodę też trzeba zadbać, mój drogi ...
Dziewczyny, lubią zadbanych facetów a nie pięknisiów. Pomyśl nad tym i więcej wiary w siebie i zaufania do Pana Boga. Pan Bóg Cię powołał do istnienia ,bo jesteś mu bardzo potrzebny i masz misję do wykonania tu na ziemi .NIE ZMARNUJ TEGO.POZDRAWIAM

(15706)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 18.10.2010, godz: 11:02

Łukasz kiedyś ci polecałem książkę John Eldredge Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. Przeczytałeś jeśli nie to przeczytaj naprawdę warto. Wisz tak sobie pomyślałem ze pomimo tego ze u Ciebie jest złe dobrze by było jak byś znalazł coś pozytywnego co by ci sprawiało przyjemność. Pozdrawiam i trzymaj się, zaglądnij do tej książki!

(15705)
saradata: 18.10.2010, godz: 10:14

Łukasz

ciągle uciekasz ...i pomocy czekasz ...
ciągle wyczekujesz , że ktoś Cię z tych opresji uratuje ...
biegniesz ...jak zając ...różnymi " pułapkami " poraniony ...
i nagonką nieźle wystraszony ...
i ani krzaki ..ani drzewa - schronienia Ci już nie dają ...
..a las ...bezpiecznym już ..nie jest ...
różne są ..tam ..knieje ...i łatwy przystęp w nie ...
Popatrz ...
Pan na Całym - Ciele Poraniony ...
Popatrz...
Cały Krwią Przenajdroższą Zbroczony ...
Spójrz ...
ON Cię O C Z E K U J E ...
i " transfuzję " Ci " gotuje " ...
Proszę ...
Przytul się C a ł y do N I E G O ...
Niech Jego KREW z Twoją Zostanie Złączona ...
Niech Jego KREW do Twojej Zostanie Przetoczona ...
aby ...ta ...która w Tobie była zatruta ...
Mocą Jego KRWI ...wypłynęła ...
i Tobie ...Nowe Życie Dała ...
i z bezdroży ...Cię ...zabierała Amen .

(15704)
fausta, lat 27data: 18.10.2010, godz: 09:32

Moi drodzy... od jakiegoś czasu zastanawia mnie ejdna kwestia której nijak nie mogę ogarnąć i pojąć...może Wy mi w tym pomozecie...?

Modle sie o cos a Bóg mnie nie wysłuchuje...trace troche grunt pod nogami, nie rozumiem dlaczego mnie Bog nie wysłuchuje...nie prosze pzreciez o wygrana w totka...

wczoraj na mszy ksiadz powiedzil ze Bog nie wysłuchuje bo to moze sie przyczynic do naszekj zguby...ale ja prosze o prace... czy mam to rozumiec ze nigdy nie ebde pracowac bo to moja zguba?

nie umiem sie z tym pogodzic...ze nie mam pracy...nie rozumiem tego dlaczego Bóg nie daje mi nawet znaku o co w tym wsyztkim chodzi

(15703)
Xdata: 17.10.2010, godz: 23:36

Dowiadujemy się,ze oprócz Dzieła Stworzenia,miało jeszcze miejsce"Poskromienie Łukasza..."
I Chwała Bogu za to!
Bo jeśli On,teraz jeszcze-wydawałoby się już"niegroźny"-pisze takie rzeczy,to czy umysł ludzki jest w stanie stworzyć sobie-choć w minimalnie przybliżony sposób-cień zarysu tego,co wypisywałby,gdyby nie został...ujarzmiony,a pozostał w..."pełni sprawny.."?
A może..niesprawny...?

(15702)
Marek, lat 27, e-mail: corvusalbus@poczta.onet.pldata: 17.10.2010, godz: 23:04

Do Łukasza.
Jak to John Eldredge pisze w swoich książkach: "trwa wojna, a my stoimy na pierwszej linii". Być może padłeś ofiarą kłamstw szatana, który wmówił Ci, że jesteś śmaki i owaki. A ty w to uwierzyłeś. A przecież każdy z nas został stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga. Dlatego w każdym z nas są olbrzymie pokłady chwały, siły, piękna, miłości, mądrości. Tylko, że diabeł chce nam to odebrać.
Proponuję Ci przeczytanie np. "Dzikiego serca", "Pełni serca". To są książki Eldredge'a. Polecam jeszcze książkę Max0a Lucado: "Pokonaj swojego Goliata". Mnie te książki dużo dały, może i tobie pomogą.

(15701)
Marcindata: 17.10.2010, godz: 22:36

Jak kogos chwycila jesienna chandra i w glowie mu sie grzezna pesymistyczne mysli to polecam Koronke i różaniec,wyżalenie sie Bogu jest czyms co juz jest widoczne w Psalmach.Wiec modlmy sie...

(15700)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 17.10.2010, godz: 22:21

Witam
Dlaczego Bóg poskromił mi wyglądu i Urody???
Dlaczego Bóg poskromił mi inteligencji i ambicji???
Dlaczego Bóg poskromił mi nawet wzrostu i włosów???
Dlaczego Bóg poskromił mi talentów???
Dlaczego Bóg pozwala bym cierpiał???
Dlaczego Bóg pozwala na to bym tkwił w uzależnieniach???
Dlaczego Bóg, żadnej mojej modlitwy nie wysłuchał???
W rzeczywistości ja nic nie mogę zaoferować innym.
Dlaczego Bóg, nie jest dla mnie Bogiem???
Bo jak myślę nad tym to uznaję, że ten Bóg nie jest moim Bogiem???
Dlaczego Bóg mnie skrzywdził tym brakiem komunikacji z innymi , tą złą sytuacją finansową, tą złą pracą i brakiem wykształcenia. Bóg mnie skrzywdził brakiem przyjaciół, kolegów i brakiem bliskiej mi osoby a przede wszystkim skrzywdził mnie brakiem rodziny oraz ignorancją ze strony rodziny.
A tak naprawdę w rzeczywistości nic ludziom nie mogę zaoferować a tym bardziej nic nie mogę zaoferować wspólnocie.
A dziewczynie co mógłbym zaoferować tą biedę i tą beznadzieje i monotonię wegetację życiową gdzie dzień mija za dniem a i prezentatywny nie jestem. Wiec w czym problem???, gdzie popełniłem błąd?, Czy coś ze mną jest nie tak?? Jedno jest pewne , że mając pieniądze, można wyjść na prostą, spłacić długi, i można wszystko kupić za pieniądze przyjaciół kolegów, można i kupić dziewczynę i miłość ale czy to prawdziwa miłość, chyba wątpię by była prawdziwa. Czas powiedzieć w prawdzie w oczy, wydaje mi się, że 26 lat jakoś przeleciało mi między oczami, gdzie wtedy byłem?? Co porabiałem???, nic nie wiem i nic nie pamiętam.
Czuję się jak nowy w tym mieście, które jest wielką aglomeracją i zarazem wielką niewiadomą mojego całego istnienia , czy ja do tej pory śniłem czy teraz się obudziłem. Przeszłość minęła pamiętam tylko małe skrawki całego życia i ta negatywne a resztę tak jak by nagle zapadły się pod ziemię. Czasami wydaje się, że to koniec i że życie nie ma sensu ale mimo to trwam w tym stanie w beznadziejności, licząc i łudząc się że się coś zmieni.
Pozdrawiam Łukasz

(15699)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 17.10.2010, godz: 21:46

Witajcie Drodzy xródełkowicze.
W imieinu moich przyjaciół Ani i Marka proszę o modlitwę w intencjo Ich dziecka.
Poniżej publikuję to co napisała Ania

12 października 2010 r. urodziła nam się tak bardzo wyczekiwana córeczka Zuzia. Zuzia ma bardzo ciężką i skomplikowaną wadę serca. Czeka ją wiele operacji. Żyje dzięki lekowi, który działa zamiast głównej tentnicy, której Zuzia nie ma.
Gorąco prosimy o modlitwę za nią o siły, walkę z przeciwnościami losu, zdrówko. Zuzia jest dzielną dziewczynką.
Prosimy również o wsparcie i modlitwę za nas, abyśmy podołali naszemu zadaniu, które dla nas Bóg przeznaczył.
Serdecznie pozdrawiamy Ania Marek Faderewscy - rodzice Zuz.

Są to bliscy ni Przyjaciele i dlatego postanowiłem poprosić Was mii drodzy.

(15698)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 17.10.2010, godz: 21:32

Witam
Dlaczego Bóg poskromił mi wyglądu i Urody???
Dlaczego Bóg poskromił mi inteligencji i ambicji???
Dlaczego Bóg poskromił mi nawet wzrostu i włosów???
Dlaczego Bóg poskromił mi talentów???
Dlaczego Bóg pozwala bym cierpiał???
Dlaczego Bóg pozwala na to bym tkwił w uzależnieniach???
Dlaczego Bóg, żadnej mojej modlitwy nie wysłuchał???
W rzeczywistości ja nic nie mogę zaoferować innym.
Dlaczego Bóg, nie jest dla mnie Bogiem???
Bo jak myślę nad tym to uznaję, że ten Bóg nie jest moim Bogiem???

(15697)
PRACA, lat 34, e-mail: urszula7@onet.pldata: 17.10.2010, godz: 10:49

SPECJALISTA SOCJOLOGI I PSYCHOLOGI PODEJMIE PRACE Z DZIECMI W PARAFI OKOLICE WARSZAWY URSZULA

(15696)
Rózia, lat 17data: 16.10.2010, godz: 21:59

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus;-)
siemka pisze w szczególności do nie ogarniam tego(latek21)
Bóg Cię kocha i Bóg jest siłą motoryczną do dobra.Przyczyną zła jest zawsze zły,a Bóg jest dobry.Czasem coś się wali w naszym życiu i się odechciewa iść,ale wtedy warto sobie pomyśleć o jednym, że jest taki Gościu, który choćby wszyscy zawiedli będzie nas kochał.Wybacz swoim rodzicom. Człowiek jest w stanie wszystko znieść przy pomocy Boga.Zaufanie to podstawa.

(15695)
ndata: 16.10.2010, godz: 21:23

Jesień jest piękna i tajemnicza, ma swoje uroki..
"Jesienne róże..." - tak, i piosenki jesienne są śliczne, są jakoby balsamem dla uszu wśród zgiełku świata.

(15694)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 16.10.2010, godz: 08:26

Już jesień...
Czemu tak lubię te jesienne dni...
z wachlarzem barw opadających liści?
Może dlatego, że tego piękna
nie można ani zatrzymać,
ani posiadać, ani cokolwiek w nim zmienić...
Wspaniale jest tak dzielić się pięknem barw swojego serca...
w tym czasie „jesiennego liścia...”
Podziej się i swoją refleksją...
Pozdrawiam i zapraszam na stronkę
www.dar.religia.net
już w nowej... jesiennej szacie graficznej.
Dodałam też i nowe... jesienne karteczki :) Pieśń jesieni...

(15693)
Madlenadata: 15.10.2010, godz: 16:51

Łk15,11-32)

A gdy był jeszcze daleko,

ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko;
wybiegł naprzeciw niego...


Tymczasem starszy jego syn ....

"Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy."

Czemuś nie wybiegł ze mną na spotkanie brata swego?



?

Jest daleko... Zobacz go...
Wzrusz się... I wybiegnij naprzeciw....

czegoszukasz.org
Czy życie ma sens? - czegoszukasz.org
Szukam właśnie Ciebie ! - czegoszukasz.org

(15692)
do nieogarniam tegodata: 15.10.2010, godz: 12:04

drogi młody jesteś i taki nieszczesliwy.. co bedzie w wieku 40-60 lat?
rozumiem ze czujesz sie bardzo samotny, strapiony.. nierozumiany przez rodziców..
a jednak po cos Pan Bóg powołał Cię na ten czas, nieprzypadkowo z takimi rodzicami.
Myslę ze naprawdę nie poznałeś ani wcale nie szukasz Boga.. chciałbyś jedynie od Niego coś uzyskac pocieszenie lepsze zycie , po to Ci potrzebny.. A On nie chce takiej interesownej "miłości". Piszesz ze nie jestes zbyt pobożny.. bo chyba wiecej oczekujesz od Pana Boga niz od siebie. Jakby Ci dał co pragniesz to może byś był pobożny..
Kazdy ma swój krzyż i od niego zalezy czy go przyjmie czy nie. Szarpiąc się, nie chcesz się podjąc zadania swojego nawrócenia. Moze własnie dlatego Pan Bóg milczy..gdybys szukał pomocy dla siebie to bys ją znalazł. Znalazłbyś dobrych ludzi, tylko jesteś zamknięty i nie przyciągasz do siebie.
Gdybys obgadał swoje zycie na powaznie z Panem Bogiem i posłuchał Go, otrzymałbys wskazówki.
Chcesz szybko, skutecznie, gotową receptę.. takie rzeczy daje tylko szatan..ale zabierze ci duszę tam gdzie skazał się sam i nie może tego przeboleć.

Odejscie tj. dezercja samobójcza nie jest zadnym rozwiązaniem. Moze czytałeś swiadectwo dr Glorii Polo które pisze jak w smierci klinicznej spokała w zaswiatach samobójców. Samobójstwo nie uwalnia od cierpienia.. dopiero je potęguje tam gdy trzeba cierpiec w obecności szatana do chwili (wieku)naturalnej śmierci która spotkałaby człowieka gdyby żył a potem zaczyna się czas pokuty czyśćcowej. Ci samobójcy dopiero są biedni tam i daliby wszystko by powrócić na ziemię i znosić swoje problemy przed którymi uciekli.
Nie wiem co planujesz, Twój wpis jest paniką, bo zagubiłeś Boga w swoim zyciu , tego prawdziwego, nie od gestów religijności typu złozonych rąk w kosciele, ale tego któremu ufa się w chwilach najtrudniejszych, kocha pomimo cierpień i daje sie Mu prowadzić. Czy takiego Boga kochasz? Czy oddałes się Maryi? Jesli nie , świat nie da Ci szczęścia, jak widzisz do tej pory nie dał.
Prawdziwie szczęście trudno zdobyć bo Bóg jest wielki.. ale wygrywa ten kto walczy, nie tchórzy. Bądź dobrej myśli. Zacznij coś robić ze swoim zyciem.


(15691)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 15.10.2010, godz: 11:51

Do nie ogarniam tego 21 lat. Jak możesz tak pisać i myśleć. A czy ty kochasz swoich rodziców? Pomyśl im tez może być ciężko. Zobacz co dzieje się w polityce. Chcą doprowadzić Polskę do ruiny. Nie słuchają ekspertów. Zobacz ktos w Anglii pracuje na zmywaku ale godnie zyje. Ludzie cięzko pracowali odkładali marzyli pobudowali sie i powódź im wszystko zabrała ale są w stanie zaczynać od nowa bo wiedzą że życie to skarb. Nigdy nie bedziesz mial dobrze i bedzisz krzywdził innych jesli nie uwierzysz że życie to dar od Boga. Chyba że Ty chcesz byc bogiem i zeby wszystko krecilo si wokol ciebie. Jak odbierzesz sobie zycie to skrzywdzisz siebie bo nie wierzyłes że kiedys bedziesz szczesliwy. Nie przyjmujesz Krzyża Jezusa Chrystusa. Uwierzyłam lekarzowi psychiatrze i przyjmuje leki. Zaczynam usmiechac sie do ludzi. chociaz jeszcze sie stresuje ale bedzie dobrze. Tak bardzo bym chciała pracować na wycieczkowym statku. Nie wiem jak się tam dostać, praca pokojowki jest ciężka ale lubię tą pracę. Czy może mi ktoś pomóc?

(15690)
Ewadata: 15.10.2010, godz: 11:16

ARTURZE lat 33

Napisałeś: "A jak wiele jesteś w stanie zrobić, żeby to szczęście osiągnąć?
- ... jeśli nic lub bardzo mało - to czekaj dalej ... i dalej szukaj argumentów na to, że nic się nie da zrobić...
,,

Dziękuję za Twój wpis. Bardzo mądra wypowiedź.

Zamiast narzekać ciągle na swój los, trzeba się po prostu wziąć do ciężkiej pracy nad sobą. Jak np. jest się chorobliwie nieśmiałym to trzeba to pokonywać ( jest masa sposobów na to, a jak ktoś nie potrafi robić tego sam - niech skorzysta z pomocy terapeuty)

Jeśli chodzi o brak pracy - szukać aż do skutku. Znam osoby, które pracują poniżej swoich kwalifikacji, ale nie narzekają, uważają, że jest to stan tymczasowy ( szukają dalej lepszej pracy) a czas poświęcony na "mniej fajną pracę" traktują jak lekcję pokory. Pamiętajmy, że "użalanie się nad sobą" to forma pychy....

Naprawdę lepiej jest zamiast się użalać - wziąć się do pracy. Działać, robić coś.
Mieć marzenia, dążyć do ich spełnienia....ale jeśli w danym okresie życia nie pracuję tam gdzie bym chciał/chciała, nie mam chłopaka/dziewczyny ( abym chciała/ chciał) ....traktować to jako stan "na tu i teraz", stan tymczasowy. Nie tracić nadziei.

Nie jest ważne to co nam się w życiu przytrafia, tylko to jak do tego podchodzimy. To jest klucz do szczęścia. Nasze podejście, nasza reakcja. Czy się załamiemy daną sytuacją, czy potraktujemy ją jak nowe doświadczenie, które nas może ubogacić.

A popros pracy....nigdy nie wiemy czy doświadczenie związane z pracą w jakimś miejscu ( a powiedzmy, że nie spełnia ona naszych oczekiwań) kiedyś nam się do czegoś nie przyda.

Traktujmy życie jak nieustającą drogę, jak pewien proces.
Najgorsze co można zrobić to stwierdzić, że życie już się skończyło ( bo czegoś nie mamy w danej chwili)

Przypomina mi się pewien Pan, który przez lata pracował w szkole jako nauczyciel. Słabo zarabiał i nie do końca spełniał się w swoim zawodzie. Po 50-tce zrobił olbrzymią karierę w biznesie. Obecnie ma 60 parę lat i nadal rozwija swój biznes.
Kiedyś zarabiał mało....a dzisiaj bardzo dużo. Kiedy miał 20, 30 lat mógł powiedzieć - pewnie do końca życia będę ledwo wiązał koniec z końcem....a to się jednak zmieniło.

Nigdy nie wiemy jak będzie wyglądało nasze życie za rok, 2, 3 lata, za 10 lat...
Życie jest darem, cennym darem. Nie zapominajmy o tym.




(15689)
Ewadata: 15.10.2010, godz: 10:48

MARCINIE,

Napisałeś do kropelki: "Nie rozumiesz bo...jesteś kobietą.Kobieta inaczej patrzy na kwestię związku niż mężczyzna.Inna sprawa że Łukasz ten temat niezręcznie ubrał z słowa. Pozdrawiam"

A ja myślę, że to nie jest kwestia różnicy płci ( w podejściu do związku) tylko kwestia dojrzałości emocjonalnej i charakteru. Są tacy, którzy nie dojrzeli ( jeszcze) do małżeństwa ( i być może nigdy to nie nastąpi) Stąd podejście pełne sceptycyzmu, lęk przed utratą wolności itp. itd. Znam zarówno mężczyzn jak i kobiety, które boją się "utraty wolności". Tak samo znam kobiety, które przyznają się do niewierności ( a niby to domena mężczyzn) Uważam, że podejście do małżeństwa zależy przede wszystkim od indywidualnej dojrzałości, wyznawanych wartości i własnego pomysłu na życie ( nie każdy marzy a tym aby mieć męża/żonę/rodzinę )

Wypowiedź Łukasza jest pełna goryczy i wskazuje na wiele zranień w sprawach męsko-damskich ( zresztą Łukasz o tym wspomina) Osobiste doświadczenie jak widać, również wpływa na podejście do małżeństwa.

ŁUKASZU, polecam Ci książkę Beaty Pawlikowskiej "W dżungli samotności" Autorka pisze w niej m.in. o tym jak sama kiedyś sabotowała swoje związki z chłopakami, wszędzie dopatrywała się zdrady, oszustwa, z góry zakładała, że drugiemu człowiekowi nie warto ufać. Jej związki się rozpadały, bo ona sama podświadomie je niszczyła. Była nastawiona na "NIE" Dopiero po latach zrozumiała, że nie można budować relacji z drugim człowiekiem, opierając ją na lęku, strachu i przede wszystkim będąc samemu zakompleksionym i mającym niskie poczucie własnej wartości. Najpierw trzeba odnaleźć własną tożsamość, pokochać siebie ( wiąże się to z ciężką pracą nad sobą) i kierować się w życiu MIŁOŚCIĄ, a nie Strachem.

(15688)
chwiladata: 15.10.2010, godz: 09:42



Hej wy wszyscy tkwiący w beznadziejności (według was)

spotkajcie się może w realu, podzielcie swoimi zmartwieniami, w swoim gronie nie narazicie się na niezrozumienie i nieodpowidające wam komentarze i w kupie raźniej:)

(15687)
nie ogarniam tego, lat 21data: 14.10.2010, godz: 22:48

Fajnie , wiem inni maja gorzej a ja narzekam ale rodzice mnie niestety nie kochaja a wrecz uwarzaja za pasozyta wiec raczej w nich nie mam oparcia , w nikim nie mam oparcia niestety wiara mi nie wystarcza , zreszta nie naleze do osob poboznych. Nic nie potrafie poradzic na obecna sytuacje nic nie potrafie zmienic w swoim zyciu , moja egzystncja nie ma po prostu sensu i jesli Bog chce tego to ja tego nie akceptuje wole odejsc z tego niz nadal byc mrowka nad ktora ktos sie zneca z gory... ;(

(15686)
Dododata: 14.10.2010, godz: 21:52

Zgadzam się z przedmówcą. Nie można się w końcu przestać dołować? Wiem, że nieraz łatwo powiedzieć, ale chyba nigdy nie jest aż tak źle...? Więcej optymizmu:-)

(15685)
Artur, lat 33data: 14.10.2010, godz: 21:49

,,
- Chciałbym być szczęśliwy!
- Co to dla ciebie oznacza?
- Chciałbym mieć żonę (męża), przyjaciół, dobrą pracę, dużo pieniędzy, chciałabym być piękna, chciałbym być odważny ... (pomyśl i wstaw tu sobie coś).
- A jak wiele jesteś w stanie zrobić, żeby to szczęście osiągnąć?
- ... jeśli nic lub bardzo mało - to czekaj dalej ... i dalej szukaj argumentów na to, że nic się nie da zrobić...
,,

(15684)
.............data: 14.10.2010, godz: 21:39

Dlaczego Bóg dopuszcza samotność. Dlaczego jestem sama od zawsze? Nie ma nic gorszego jak nieodwzajemniona miłość. Czy naprawdę nie ma we mnie tego "czegoś" co spodobałoby się jakiemuś mężczyźnie? Pytam dlaczego nikt mnie nie chce?? Nikomu nie życzę samotności, braku miłości. Nie ma nic gorszego niż tkwić w tej pustce i beznadziei. Po co mam żyć? Dla siebie? Pytam Boga czy ktoś mnie pokocha, ale nie otrzymałam dotychczas żadnej odpowiedzi

(15683)
Marcindata: 14.10.2010, godz: 21:19

Samotność to juz taki oklepany temat że juz nawet nie chce sie na ten temat mowic.Dla jednych to żaden problem,dla innych problem ktory zostal rozwiazany a jeszcze inni pozostaja w samotnosci do konca zycia.Niech ci ostatni probuja tworczo zagospodarowac ten czas ktory uplywa w samotnosci...

(15682)
Arndata: 14.10.2010, godz: 21:13

Do Kropelki
Kropelko codziennie zdarzają się większe i mniejsze cuda. I w Twoim życiu zdarzą się również te cuda. Bądź cierpliwa i ufna i nie słuchaj we wszystkim Łukasza. Wierz mi Kropelko, że jeszcze na świecie żyją faceci ceniący sobie kobiety, które żyją na co dzień 10 przykazaniami. Te niewiasty są jak drogocenne perły. Trzymaj się mocno Kropelko i oczekuj nie oczekiwanego - pozdrawiam Arn:)

(15681)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej