Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Xdata: 22.08.2010, godz: 12:55

do Agaty
Twoim zdaniem,jeśli coś w przyszłosci ma nam przynieść korzyść,"zysk'',no to spokojnie można grzeszyć,bo...nic się nie stanie...Ten ksiądz z konfesjonału "pogrozi palcem",ale...on.nie ''zna życia..",on nieżyciowy...

Jak można odbudowywać relacje z samym sobą,ze społeczeństwem,skoro życie duchowe jest w rozsypce..?Jak można"łatać je"dopiero po uporządkowaniu tamtych spraw..?
A jakims nieporozumieniem jest tez dorabianie różnych teorii o istnieniu rzekomych"napięć wewnętrznych",nagromadzeniu niewyobrażalnych emocji,potrzebie rozładowania stresu itd...i tłumaczenie tym grzechu masturbacji,który wynika jedynie z chęci sprawienia sobie przyjemnosci(grzesznej przyjemności)...Czyli wynika ze zwykłej pychy...Mogę to robić,bo przecież"nic sie nie stanie...",tyle razy to robiłem(łam),to ten raz więcej-cóż to jest..?

Cały ten Twój wpis jest"popisem''egoizmu i perfidii..!A nad wszystkim,co myślisz,piszesz,góruje straszna pycha...Tak,ta,która jest początkiem,czyli przyczyną każdego grzechu...

(15030)
karinadata: 22.08.2010, godz: 12:48

Agato poruszyłaś ważny problem, spotykam róznych ludzi i widzę jak czasem szablonowo traktuje sie przykazania.
Wydaje mi sie ze prawdziwy chrześcijanin w swoim postępowaniu to ten który kieruje sie miłością. Jesli nie ma miłości, ale suche przykazania związane z lękiem przed karą.. to trzeba systematycznego nawracania..
by wszystko co czynimy lub z czegoś rezygnujemy - z miłości do Boga.

grzech jest grzechem i to ze ktoś nie zachowywał czystości przed ślubem a dobrze im sie zyje w malzenstwie, nie jest dowodem na to ze czystość jest "niedoceniona", albo ze nie przyniosła czy nie przyniesie owoców..
za grzech i tak trzeba odpowiedzieć przed Bogiem.
To jak sie komus układa w relacjach małzenskich zalezy takze od charakteru, zaangazowania w związek i ogolnie dojrzałości.
owszem sama mam kolezanke która z mężem dochowała czystosci przedslubnej a teraz mąż flirtuje z inną. Ale tez popełnili jeden bład bo przez rok mieszkali razem(choć nie sypiali) w ten sposób dając innym zgorszenie.. Jednak analizowałysmy z jakich powodów on wcześniej nie wspólżył?
Wcale nie z wiernosci przykazaniom. Nie miał dziewczyny wcześniej, nie zakochał się.. żadna go nie pociągnęła..a jak spotkał przyszłą zonę dla której czystość była święta trwali w niej, ale głownie robił to dla niej.. bo do tej pory żadna go nie chciała...
Zabrakło mu jednak najwazniejszej motywacji w zachowaniu czystości - wierności Bogu i traktowania czystośc jako daru..
Czym sie kierujemy w wierze? tylko tym by nie zgrzeszyć ? czy by nie ranić Boga.. nie mozna tych dwóch rzeczy oddzielić.. nie mozna nie grzeszyć tylko po to by nie łamać prawa.. Bóg oczekuje czegoś więcej..
Tak jak w zyciu.. nie kradniemy i nie zabijamy tylko dlatego ze wezmą do wiezienia?
a wiec gdyby nie kara,robilibysmy innym przykrość, mordowalibysmy?
a co z miłością blizniego?
Nawet jesli komus cięzko w małzenstwie, mimo iż dochował czystości przedslubnej.. ofiara ze wstrzemięźliwości jest ważna....bo zło jest po prostu złem i nie można go rozpatrywać w kategorii co ja z tego będę miał, czy sie opłaca, czy ktoś ten trud doceni czy nie....
Jezusowi mamy byc wierni zawsze..nawet wtedy gdy jest ciężko...a może przede wszystkim wtedy nasza wiara jest autentyczna?

(15029)
Ewadata: 22.08.2010, godz: 11:59

Agata napisała: "Takie jest np moje zdanie odnośnie czystości-możecie sie zgodzić lub nie, ale wg mnie i tego co widzę naokoło z tą czystościa przedmałzenska jest tak, ze to jest jakby wyższy stopień wtajemniczenia. Sa ludzie, któzy żyli ze sobą bez ślubu wiele lat i tworzą, czy po ślubie, czy bez, szcześliwy związek. A są ludzie, co żyli w czystości i ich związek się rozpadł. Wg mnie, jeśli decydować sie na odłożenie seksu do ślubu, to nie dlatego, bo to grzech i ksiądz nam z konfesjonału pogrozi palcem, tylko dlatego, ze widzimy w tym faktyczny cel, że go ROZUMIEMY i że uważamy, ze przyniesie nam to korzysc, a nie stanie się kolejnym balastem uprzykrzającym życie."

Zgadzam się z Tobą w 100% Pamiętam też jak pewien ksiądz mówił, że wielu ludzi ucieka w tzw. superreligijność, tzn. jadą na kolejne 10. czy 20. rekolekcje, dokładają sobie kolejne modlitwy do odmówienia w ciągu dnia, a nie zauważają drugiego człowieka obok siebie i nie umieją z nim żyć. Muszą być zachowane jakieś zdrowe proporcje. Jeśli np. dwoje młodych ludzi zachowuje czystość przedmałżeńską wyłącznie ze strachu przed karą Bożą, a potem po ślubie nie potrafią sobie wybaczać na co dzień, nie umieją się dogadywać, to co im po tej wcześniejszej czystości? To wszystko musi ze sobą współgrać.

(15028)
antyxdata: 22.08.2010, godz: 10:54

Witam w niedzielę,

Oto modlitwy, które wczoraj obiecałam tu wypisać. Może się one komuś przydadzą.
Bardzo proszę o modlitwę za mnie, wszystkie osoby, które mają taką możliwość.
Zarówno duchowne jak i świeckie. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
antyx.

Obietnice P. Jezusa dane czcicielom Jego Najświętszego Oblicza:

1.Osoby mające nabożeństwo do św. Oblicza otrzymują na ziemi wewnętrzne i stałe światło, a w niebie szczególną światłością jaśnieć będą.
2.Osoby, które wpatrywać się będą w rany Mego Oblicza na ziemi, wpatrywać się też będą w Niego w niebie, jaśniejącego chwałą.
3.Będę ich bronił od nieprzyjaciół.
4.Będę ich bronił od wszelkich nieszczęść i złych przygód.
5.Którzy będą ofiarować Moje święte Oblicze Ojcu Mojemu, wyproszą to narócenie wielu grzeszników.
6.Przez to ofiarowanie nic im nie będzie odmówione.
7.Przez to święte Oblicze będą działać cuda.
8.Zapewnię im wytrwanie do końca.
9.Żaden z nich nie będzie odłączonym ode Mnie.
10.Ci, którzy w jakikolwiek sposób bronić będą na ziemi sprawy Mojej na
zadośćuczynienie, Ja także będę ich bronił przed moim Ojcem w niebie i dam
im królestwo Moje.

MODLITWA
Do Przenajświętszego Oblicza Pana Jezusa
300 dni odpustu za każdy raz (Pius X, 19.II.1906)

Jezu, który w srogiej Męce swojej stałeś się „wzgardą pospólstwa i mężem boleści”, cześć oddaję Twemu Boskiemu Obliczu, na którym jaśniała piękność i słodycz Bóstwa, a które teraz stało się dla mnie jako oblicze „trędowatego!”. Ale pod tymi rysami zeszpeconymi poznaję Twą miłość nieskończoną i pragnę Cię kochać, pragnę, byś był kochany przez wszystkich ludzi. Łzy spływające tak obficie z twych oczu ukazują mi się jako perły drogie, które zbieram miłośnie, aby nieskończoną ich wartością kupować dusze biednych grzeszników.
O Jezu, którego Oblicze jest jedyną pięknością, zachwycającą moje serce , wolę nie widzieć tutaj słodyczy spojrzenia Twego, nie czuć niewysłowionego pocałunku ust Twoich, ale błagam Cię wyryj we mnie Boskie Twe podobieństwo, rozpal mnie miłością Twoją, aby mnie prędko wyniszczyła i abym wkrótce doszedł do oglądania chwalebnego Oblicza Twego w niebie. AMEN.

Akt ofiarowania Ojcu Przedwiecznemu Najświętszego Oblicza Pana Jezusa

Wszechmogący Boże, Przedwieczny Ojcze! Wejrzyj na Oblicze Syna Twego Jezusa Chrystusa, które ofiarujemy Ci z ufnością na chwałę Twojego świętego Imienia, na wynagrodzenie zniewag, wyrządzonych Majestatowi Twojemu, za potrzeby Kościoła Świętego, za nawrócenie grzeszników, za zbawienie całego świata i dla otrzymania wszystkich łask nam potrzebnych. Jako najmiłosierniejszy nasz Pośrednik, Twój Syn ukochany , przemawia za nami do Ciebie, usłysz Jego wołanie, wejrzyj na rany, krew i łzy Jego, i dla nieskończonych Jego zasług, wysłuchaj Go, o mój Boże, i ulituj się nad nami nędznymi grzesznikami, którzy z pokorą miłosierdzia Twego żebrzemy. AMEN.
=====================================
ps. po napisaniu tej modlitwy czuję jednak, że jedyny zakon jaki ma sens to zakon...brygidek. Bo noszą krzyż na głowie. Oczywiście to nie jest prawda na pewno, ale takie mam uczucie w tej chwili.





(15027)
Mirandadata: 22.08.2010, godz: 00:58

Do Ewy:

Dzięki:-) Jakoś umknęły mojej uwadze te informacje.

Pozdrawiam!

(15026)
antyxdata: 21.08.2010, godz: 23:18

ps. Chciałam się jeszcze zapytać tutaj - nie wiem - może ktos zna taki przypadek czy wie coś więcej - ja nie rozumiem i też jestem zgorszona tym - jak KK może udzielić ślubu kościelnego osobie chorej psychicznie. Czy każdy ten ślub kościelny musi mieć? No jest to forum dla osób samotnych - kto wie - może ktoś jest chory psychicznie? Może mi ktoś udzielić informacji - dlaczego nie ma do dziś (rok 2010) żadnych testów żeby sobie sprawdzić czy narzeczeni mają wszystkie klepki na miejscu. Ja tego nie rozumiem po prostu i tego nie akceptuję.
W sumie tylko tyle chciałam napisać. Następne zgorszenie jak dla mnie.
A to jest sytuacja z zycia. A np. mamy 2 pacjentów szpitala psychiatrycznego (leczących się - bo wiele osób jest chorych psychicznie i się nie leczy) - ale powiedzmy chłopak i dziewczyna - pacjenci psychiatryka sie zakochali w sobie i chcą wziąć ślub kościelny. Wygląda mi na to, że za 3 miesiące śmiało się mogą pobrać. No w takim mieszkam środowisku jak dla mnie. Wiecie co - to nic tylko omijać kościół ze znakiem krzyża świętego na kilometr. Może ktoś umie mi coś więcej powiedzieć na ten temat?

Pozdrawiam ,
antyx.


(15025)
antyxdata: 21.08.2010, godz: 23:06

do Trawiastej - no właśnie. Poruszyłaś wazny temat i dobrze, że go poruszyłaś. ZGORSZENIA - ja też sieję zgorszenia :((( Bardzo tego żałuję, ale czasem już NIE MOGĘ - cokolwiek to oznacza. Ważne jest jednak by ludzie, którzy się oburzają czy prychają w moim kierunku z odrazą w tym momencie PRZEBACZYLI MI bo i tak całość bez sensu, a ja i tak się nie zmienię. Co prawda w momencie gdy wybuchamy gniewem czy działamy w afekcie najlepiej modlić się do Chrystusa ukrzyżowanego o cierpliwość (anielską) lecz niestety NAJCZĘŚCIEJ bywa tak, że zanim sobie o tym pomyślimy - już zgrzeszyliśmy znowu przekleństwem czy złorzeczeniem :((( I co wtedy? Pozostaje żal za grzechy i tyle i oczyszczenie się z win w spowiedzi. Na jak długo? No zalezy od środowiska - być może na 1 dzień i znowu to samo :(((

No mój przypadek to jest i koniec :((( . Inni to nie wiem. :(((

Co jeszcze mogę polecić wszystkim cierpiącym psychicznie osobom to modlitwa do Najświętszego Oblicza Chrystusa w czasie Męki. Naprawdę nic nie działa lepiej. Napiszę tu niebawem na żródełku taką modlitwę i to jest bardzo pomocne na uspokojenie nerwów. Jak dla mnie. Z tą modlitwą i czcią Najświętszego Oblicza Chrystusa w czasie Męki związane są różne obietnice. Niebawem je wszystkie tu wypiszę. Wiem , że nawet jest zakon sióstr Obliczanek. Uważam, że jest to bardzo potrzebny zakon. Może poszukam sobie nawet jakiejś siostry z tego zakonu, żeby się za mnie modliła. Uważam, że jak ktoś jest na pograniczu normy i choroby psychicznej to własnie dużo Dróg Krzyżowych, takich rzeczy i to pomoże.
Jeszcze jak się jakaś pobożna siostra pomodli to już całkiem dobrze. Bo bezbozna też może , ale to nie zadziała. Zawsze dobry, nie grzeszący człowiek jak się modli to Pan Bóg wysłuchuje, a z grzechami cięzkimi nie chce niczyich modlitw.
Jeszcze jak się ktoś modli o przebaczenie - najróżniejsze - to musi być idealny.
No i tyle. "Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni" mówi Pan Jezus. Także od jednoznacznych osądów skomplikowanych postaw ludzkich lepiej się powstrzymać choć uważam, że swoje zdanie należy mieć i tyle. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Ja np. nie lubię propagowania duchowości wschodniej w katolicyzmie. Ja jestem tym ograna w jakimś sposób i czuję się ofiarą takiego myślenia Kościoła Katolickiego w Polsce - na korzyść prawosławia, a nie np. ewangelików.
Ja tego nie rozumiem - uważam, że nie zastanawiając się nad tym zostałam oszukana przez szatana. Czemu to prawosławie ma być niby tak mi bliskie? Jeden szatan to jest dziś dla mnie. I dosłownie mnie diabeł oszukał w pewien sposób jeśli chodzi o myślenie prawosławne i powiem szczerze, że już mam uraz w tej chwili do prawosławia - w Polsce, do KK, że opowiada to i śmo o tym prawosławiu - to niech se tam idą. Bo z mojego punktu widzenia dziś wcale to nie jest takie proste i jest zakłamanie w tym co KK w Polsce głosi. I ja rozumiem dziś, że mnie też diabeł oszukał pod wieloma względami i tylko mogę ostrzec , żeby się prawosławiem w ogóle nie zajmować bo to nie ma sensu. Na Zachodzie - wiem to dziś - i tak jest lepiej niż tam i koniec. Jeśli o duchowość maryjną chodzi. Ja na przykład nie rozumiem sama siebie co ja zaczęłam w duchowości maryjnej prawosławnej widzieć. Szatan mnie opętał i tyle. A KK w Polsce też mi "pomógł" - co trochę jakieś zachwalanie cerkwi, wizyty cerkiewnych. Kto tak myśli - żle myśli i tyle.
No to jedna moja opinia na temat działalności KK w Polsce i w ogóle ich myślenia. Innych rzeczy nie komentuję - uważam, że to , że ten Kościół istnieje to jest cud i tyle. Cud boski. Bo już się ich słuchać nie da przeważnie. Może jeszcze jak coś napiszą to więcej sensu w tym jest bo to się trzeba zastanowić więcej i te literki zostają, a słowa ulotne. A jednak Pan Jezus ich ostrzegł "z każdego niepotrzebnego słowa zdacie sprawę". Bo wiecie np. kazanie w kościele. Ile jest dobrych kazan w kościele? Mnie to zawsze najbardziej wykańczało - dlaczego nie ma dobrych kazań? No i tak mnie znosiło plus okolica. Ale już zostanę tą katoliczką. DLA BOGA. No i ze strachu przed diabłem, który mi podpowiedział, że no Bóg istnieje - osobowy, umarł za mnie. Bo w sumie już bym była agnostyczką - o ile. A tak wierzę w tego osobowego Boga i idę do tego kościoła jak trzeba.
Bo gdybym nie poszła to nawet bym nie rozumiała, że taki grzech mam. Ze zgorszenia bym nie poszła - bo się tak rodziną zgorszyłam. Ale widziałam diabła i do tego kościoła chodzę. Bo bym nie poszła bo tacy złodzieje i zera.
:(





(15024)
Agatadata: 21.08.2010, godz: 22:34

Tak, z tą etyką i moralnością psychologów to różnie bywa. Wydaje mi sie jednak, że każdy lekarz powinien uszanować system wartości drugiego człowieka. Poza tym, ja to widzę w ten sposób: kiedyś przeczytałam taki artykuł o wychodzeniu z nałogu masturbacji-najpierw odbuduj swoje relacje z samym sobą, z ludźmi, społeczeństwem, a potem łataj swoje życie duchowe. I wydaje mi sie to mądre. Bóg dał nam świat i chciał, zebyśmy na tym świecie żyli. Co wiecej, oczekuje od nas, że będzie nam sie podobało jego dzieło. Zatem weźmy głeboki oddech, obejrzyjmy się dokoła, weźmy się w końcu za siebie, podreperujmy relacje z innymi ludźmi, postarajmy sie te życie zrozumieć, a potem MĄDRZE i ZE ZROZUMIENIEM zacznijmy stosować 10 przykazań. Nie mówię, zeby wcześniej tego nie robić, o nie. Ale wydaje mi sie, że ludzie potrzebujący pomocy w różnych kwestiach wcale nie chcą i nie szukają uleczenia, ale uciekają z deszczu pod rynnę- z grzechu w religijny fanatyzm. A Bóg nie chce od nas fanatyzmu. On chce od nas mądrej miłości.
Takie jest np moje zdanie odnośnie czystości-możecie sie zgodzić lub nie, ale wg mnie i tego co widzę naokoło z tą czystościa przedmałzenska jest tak, ze to jest jakby wyższy stopień wtajemniczenia. Sa ludzie, któzy żyli ze sobą bez ślubu wiele lat i tworzą, czy po ślubie, czy bez, szcześliwy związek. A są ludzie, co żyli w czystości i ich związek się rozpadł. Wg mnie, jeśli decydować sie na odłożenie seksu do ślubu, to nie dlatego, bo to grzech i ksiądz nam z konfesjonału pogrozi palcem, tylko dlatego, ze widzimy w tym faktyczny cel, że go ROZUMIEMY i że uważamy, ze przyniesie nam to korzysc, a nie stanie się kolejnym balastem uprzykrzającym życie. (poza tym, jak myślicie, czy Pan Bóg będzie miał więcej żalu do tego, kto współżył przed ślubem, ale stworzył oparty na miłości zwiazek z drugą osobą, czy tego, co przeżył swe życie w czystosci, a nie umiał żyć z drugim człowiekiem? Myślę tu również o osobach nie zwiazanych z kościołem katolickim i bynajmniej nie popieram rozwiązłości seksualnej, którą przewiduję, ze ktoś mi zarzuci). Nie zabijamy, bo rozumiemy, ze to krzywdzi bliźniego. Nie kradniemy, bo rozumiemy, że to sprawi komuś przykrośc. Nie cudzołóżmy rozumiejąc, ze to może uderzyć w naszą moralność i nie tylko. Może, nie musi. Tak mi się wydaje. I to samo tyczy sie kwestii masturbacji. Najpierw zrozumieć, czemu to robimy. Zeby usunąć skutek-usunać przyczynę. A potem, na spokojnie, spróbować zrozumieć, dlaczego kościół masturbacji nie popiera i przełożyć to na swoje życie. Fanatyczne obijanie się od jednej modlitwy do drugiej, bez DZIAŁANIA człowieka nie zda sie na nic. Ot, takie moje przemyślenie. Moze chaotyczne, ale na szybko pisane. Pozdrawiam:)

(15023)
Ewadata: 21.08.2010, godz: 17:40

DO MIRANDY

Na stronie www.spch.pl ( Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich) znalazłam taką oto informację:

Przewodniczącą Zarządu Oddziału Krakowskiego SPCh jest Henryka Machej.
Kontakt do Oddziału: Teresa Hauschild tel. 0-609-714-595.
Spotkania Oddziału odbywają się w każdy drugi czwartek miesiąca, o godz.18.00,
ul. Loretańska 11, Klasztor OO. Kapucynów.

Może spróbuj skontaktować się z p. Teresą a ona powinna pokierować Cię do odpowiedniego psychologa.

(15022)
Artii, lat 35data: 21.08.2010, godz: 15:15

Marta Robin (1902 -1981) to niewątpliwie jedna z najbardziej fascynujących postaci XX wieku. Przez ok. 50 lat jej jedynym pokarmem była Eucharystia; na swoim ciele nosiła stygmaty upodobniające ją do Chrystusa. Była sparaliżowana, a jednak nie bezczynna. Zakładała „Ogniska Miłości”, odwiedzały ją tysiące osób z całego świata, szukając u niej duchowych wskazówek i wsparcia w trudnych sytuacjach. Z jej inspiracji powstało w Kościele wiele nowych ruchów i wspólnot.
W programie pokażemy miejsca związane z życiem Marty i jej działalnością. Będziemy rozmawiać z ludźmi, którzy znali tą niezwykłą kobietę, a także z osobami prowadzącymi jej proces beatyfikacyjny.

(15021)
Mirandadata: 21.08.2010, godz: 14:44

Niestety w Krakowie nie ma Stowarzyszenia Psychologów Chrzescijańskich :-( Szukałam ale nic nie znalazłam. a szkoda bo świeccy psychologowie do których chodziłam proponują np. homeopatie lub hipnozę.

(15020)
Artur Wnęk / Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 21.08.2010, godz: 14:43

Kosciol przejdzie odnowe, ze bedzie nowa Piecdziesiatnica. Marta Robin, 1935 rok

(15019)
Ewadata: 21.08.2010, godz: 11:40

Karino, bardzo ładnie napisałaś o wstydzie. Zgadzam się również z Tobą odnośnie terapii - najlepiej jeśli osoba wierząca korzysta z usług takiego psychologa, który w swojej pracy szanuje etykę chrześcijańską.

Polecam Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich. Mają oddziały m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu...

Tu jest link do strony internetowej: http://www.spch.pl/

(15018)
Trawiasta, lat 29data: 20.08.2010, godz: 23:11

Tomku bardzo bym chciala isc z Wami na te pielgrzymke - ale nie bede mogla. Prosze modlcie sie tez za mnie.. Niepokalanow to miejsce ktore zawsze pragnelam odwiedzic. Moze kiedys mi sie to uda :)

Antyx, to co piszesz jest trudne do przyjecia bo prawdziwe. Niestety, Kosciol sklada sie z ludzi a oni grzesza... najsmutniejsze jest to, ze grzesza Ci, ktorzy zostali POWOLANI do tego by przodowac, przewodzic i czuwac nad duszami innych ludzi. Dlatego bardzo dobrze ze modlisz sie do Krwi Chrystusa - podobno taka modlitwa jest najskuteczniejsza, bo Krew Chrystusa uzdrawia... Moze to Ci sie wydawac czasami bez sensu albo bedzie Ci brakowac sil ale nie wierz tym myslom, to wezwanie jest fantastyczne. Szatan nienawidzi tej Krwi... On sie nia dusi i dlawi, traci kolejne dusze.
Ja sama tez kilka razy bylam bardzo zbulwersowana i przerazona postawa osob zakonnych czy swieckich ale zaangazowanych w zycie Kosciola. Za takich ludzi trzeba sie modlic. Trzeba ich w ten sposob ratowac, jesli mozna. Tak mysle... Nie chce sie wypowiadac na temat zakonnic ktore traktuja zle podopiecznych bo cisna mi sie bardzo mocne slowa. Pan Bog wszystko widzi i wie, przyjdzie taki czas ze beda musialy i za to odpowiedziec. A tym ktorym wiecej dano, dano tez wieksza odpowiedzialnosc i z niej tez wiecej beda rozliczani.

Lukaszu, jesli masz trudnosc z powiedzeniem o masturbacji to sprobuj napisac list w ktorym opiszesz swoj problem. I po prostu go przeczytaj. Powiedz terapeucie ze jest ci bardzo wstyd i trudno i po prostu czytaj go tak jakbys czytal jakis inny tekst. To pomoze Ci opanowac wstyd. Skoro potrafisz pisac o masturbacji na tym forum czyli dzielic sie tym z innymi to znaczy ze nie jest tak zle i musisz sprobowac przelamac te bariere wstydu przed psychologiem - sprobuj bo gra jest warta swieczki.
I wyjdz do ludzi, wyjdz do swiata, nie siedz przed komputerem, bo to tylko szkodzi. Jestes mlody, silny, pelen energii i mozesz duzo dobrego zdzialac w zyciu. Nie trwon tej energii ktora masz na byle co.
trzymaj sie, pozdrowienia.

Prosze o modlitwe za mnie, mam trudna sytuacje w pracy - i do opdjecia wazna decyzje zyciowa. Jesli Pan Bog chce zebym szla pewna droga, to niech tak bedzie. Tylko wtedy On musi rozwiazac problem 1400 zl ktorych mi brakuje. Chodzi o studia... po trzech latach przerwy chce wrocic na uczelnie i kierunek ktory kiedys wybralam ale nie bylam na niego gotowa. Jest prywatna uczelnia katolicka w Krakowie na dobrym poziomie gdzie moglabym studiowac zaocznie, co bedzie do pogodzenia z praca i jest szansa na przepisanie wielu przedmiotow z poprzednich studiow... ale musze zaplacic za caly pierwszy semestr z gory, potem mozna w ratach. Nie jestem w stanie tej sumy uskladac :( wiec... badz wola Twoja, bo co innego moge powiedziec w takiej sytuacji?
A w czwartek jade sie dopytac o szczegoly rekrutacji.... Robie to, co moge zrobic reszta w rekach Pana Boga. Amen. :)

male nic dziekuje :)

spokojnego weekendu pozdrowienia dla wszystkich serdeczne

(15017)
agata, lat 31data: 20.08.2010, godz: 23:09

hmm.... dopiero dzisiaj , zupelnym przypadkiem dowiedzialam sie o smierci Tadeusza... (*) Ostatni raz rozmawialam z Nim 6 , moze 8 lat temu... a mimo wszystko jakas taka pustka...

(15016)
antyxdata: 20.08.2010, godz: 20:15

Witam w piątek,

Postanowiłam dziś wkleić tu modlitwę , którą znalazłam niedawno.
Oto ona:

NABOŻNE ĆWICZENIA O MĘCE PAŃSKIEJ PODCZAS NAWIEDZENIA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

O Jezu, za trzydzieści srebrników sprzedany,
O Jezu, w ciężkości omdlewający,
O Jezu, pocałunkiem Judasza zdradzony,
O Jezu, od uczniów opuszczony,
O Jezu, związany i skrępowany,
O Jezu, przed Kaifaszem stawiony,
O Jezu, bluźniercą nazwany,
O Jezu, godnym śmierci osądzony,
O Jezu, fałszywym prorokiem obwołany,
O Jezu, zasłoniony i policzkowany,
O Jezu, plwocinami okryty,
O Jezu, od swego Apostoła Piotra zaprzedany,
O Jezu, przed Piłata przywiedziony,
O Jezu, zwodzicielem nazwany,
O Jezu, fałszywymi świadectwy obwiniony,
O Jezu, jako zbrodniarz badany,
O Jezu, na wszystkie oszczerstwa, które na Ciebie miotają, milczeniem odpowiadający,
O Jezu, przed Heroda przyprowadzony,
O Jezu, od Heroda i całego dworu jego wzgardzony,
O Jezu, w białą szatę na pośmiewisko przybrany,
O Jezu, do Piłata na powrót przyprowadzony,
O Jezu, ubiczowany,
O Jezu, cierniem ukoronowany,
O Jezu, do trędowatego podobny jak robak, nie człowiek,
O Jezu, płaszczem szkarłatnym okryty i w ręce trzcinę trzymający,
O Jezu, w takim stanie ludowi pokazany,
O Jezu , wzgardzony od wszystkiego ludu, który nad Ciebie Barabasza przenosi,
O Jezu, przez wszystek lud na krzyż potępiony,
O Jezu, na śmierć przez Piłata osądzony,
O Jezu, krzyżem obciążony,
O Jezu, pod ciężarem krzyża upadający,
O Jezu, z szat obnażony,
O Jezu na krzyżu rozciągniony i gwoździami przybity,
O Jezu, na krzyżu zuchwale wyszydzony,
O Jezu, na krzyżu od Ojca Swego niebieskiego opuszczony,
O Jezu, na krzyżu umarły,
O Jezu, przez Józefa i Nikodema z Arymatei zdjęty z krzyża i na łonie bolejącej Matki złożony,
O Jezu, w nowym grobie pogrzebiony, wonnymi maściami namaszczony i łzami rzewnymi Twoich wybranych oblany,
O Jezu, spocznij w moim sercu jako nowym grobie, abym przez całe życie adorował Cię i uwielbiał tu na ziemi, a w wieczności posiadał na wieki wieków. AMEN.

Pozdrawiam,
antyx.

(15015)
małe nicdata: 20.08.2010, godz: 20:04

Do s. Madenn

Dotarłem do najdalszej z gwiazd i znalazłem. Czekała, samotna... I uśmiechem mnie powitała pytając czy ją przyjmę. Radości serca nie potrafiłem ukryć i zgodziłem się... Odkryła mi swój skarb - dobroć. Pokłoniła się jak królowi, ale ją powstrzymałem i przykląkłem przy niej jako, że była bardziej godna szacunku. Moja królowa... Odlecieliśmy na moją gwiazdę, gdzie zabrałem swoje marzenia i ląd swój znaleźliśmy na ziemi... Miałem już swój skarb... Na zawsze...

(15014)
małe nicdata: 20.08.2010, godz: 19:39

Ech, ciężko było, ale jestem! Ha! Oto ja, nowy obywatel świata! Polski, chyba Polski...Tak?
-Tak.
No to będzie wesołe życie. Podobno w Warszawie stoi cyrk na jakiejś ulicy Sielskiej, Anielskiej czy coś tam i codziennie dają ubaw dla kraju...A ja mieszkam...
-Ej, anioł, gdzie ja mieszkam?
-W Warszawie.
-O, no to i cyrkowców zobaczę! Nieważne, o!, co to?
-To twoi rodzice...
-Rodzice? Ta mikra osóbka mnie urodziła? Mnie, siłacza? Oj, biedna ona i aż dziw, że cała i zdrowa...
-Kobieta tak ma...
-Co ma?
-No wiesz, ten tego, no, dowiesz się jak dorośniesz...
-Jak dorośniesz... A co ja dziecko?! A ten typ to tata? Te, anioł, po co jest tata?
-...?... Te, brzdąc, zajmij się czym innym. Tata jest.. bo jest.
-Czyli bezużyteczny... Chciało się Bogu stworzyć bezużyteczny produkt? Ech, chyba nie zrozumiem tego świata... Ej, ej! co robisz kobieto, nie pchaj mi tego do buzi!... Nie!... o... mleko... Uhm... Mama jednak jest pożyteczna, daje mleko:) I tak miło kołysze i nuci, chyba zasnę...
Zabrali mnie do jakiegoś domu. Do naszego domu. Położyli mnie w jakiejś klatce. No co ja zwierzę? Zacząłem płakać, bo to jedyny sposób, by im powiedzieć, że protestuję. Co, nie rusza ich? No to strajk, nie będę jadł...
-Te, anioł, nie będę ssał piersi...
-Tak, tak, mały, każdy chłop tak mówi, dopóki kobieta...hm, hm, co mówiłeś?
- Nie, co ty mówiłeś...dokończ...
-Ty się pętaku nie interesuj zbytnio! Co to jest? Teleturniej?
Pętaku..., powiedział co wiedział. Mam więcej rozumu niż ty podrzędny skrzydłaczu i wiem, że chodziło o to, że... dopóki kobieta nie kupi mleka w proszku. A ono jest niedobre. Trudno, trzeba ssać pierś...Tylko dlaczego każdy chłop?... Nie kumam... Ej tata!, a ty co? Miś?! Nie, no super! A jednak tata też jest pożyteczny. Hoduje dla mnie misie:) Jest odważny. Tylko po co je suszy?...
Ochrzczono go i dano na imię B. co przyjął ze spokojem, bo akurat kłócił się z aniołem o jakąś nieistotną sprawę i nawet nie słyszał co mówili rodzice. Próba wody minęła gorzej, bo nawet organy nie mogły zagłuszyć jego wrzasku, a rodzice świecili oczami. Dopiero anioł szepnął mu do ucha jedną z tajemnic dorosłych i B. ucichł jak nożem uciął, zastanawiając się o czym ten cudak gada...
I tak mijały miesiące na obserwacji i przepychankach z aniołem. Mimo wszystko lubili się, w końcu to jego anioł stróż...
Aż któregoś dnia B. obudził się i...
-Jestem dzieckiem, to mama, jest i tata. To misio a... co było wczoraj? Co było wcześniej? Zaraz, był anioł... anioł!, anioł! aniele... Zaraz, coś kojarzę jak mówił "zawsze będę z tobą, ale już duchowo". Czyli jest. Słyszysz?... No tak, nowy etap w życiu, reset mózgu i nagrywamy od nowa... Boże, Ty wiesz co zostawić a co skasować. Co ja mam mówić?...
-MAMA
Matka stanęła. Podbiegła do B. i podniosła do góry z pełnią uśmiechu na twarzy.
-Mówisz! Powiedz znowu... mama
-MAMA
O rany, ona płacze i się śmieje. To sprawia jej przyjemność:) A niech tam przeszłość, nie moja. Mama się cieszy i trzeba skupić się na rodzicach. Liczę aniele, że mi pomożesz. Niech tata wróci, to i jemu powiem "TATA". Właściwie to nic innego nie umiem... I uśmiechałem się radośnie do radosnej mamy:)
Mama jest pożyteczna, tata też. Nie za mleko i misia, ale za poświęcenie i miłość. Dziękuję Ci Boże za fajnych rodziców ... Pewnie to co teraz myślę też zapomnę, ale widzę, że zapominać to ludzka rzecz...

Właściwie jak to jest. Mamy przy sobie całe życie najlepszego przyjaciela - anioła stróża i zamiast współpracować z Nim, prosić Go o pomoc, kombinujemy. Zanosimy prośby prosto przed Tron, szukamy innego wsparcia... Każdy z nas ma swego anioła - przyjaciela i do Niego powinniśmy kierować nasze prośby. Już on wie co z nimi zrobić; czy zanieść do Boga, czy pogadać z innym aniołem... i być może obaj coś wymyślą, pokręcą, pokombinują i... ;) Jak często o Nim zapominamy...

(15013)
karinadata: 20.08.2010, godz: 18:38

czasem wstyd jest potrzebny, by coś przełamać.. wydobyć ..
potrzebny jest wstyd na spowiedzi bo wtedy łamie pychę, żeby grzech wyznać trzeba się uniżyć.. nie owijać w kolorowe papierki..ale nazwać po imieniu. Demaskując zło, łatwiej go zwalczyć przy pomocy łaski. człowiek chciałby coś ukryć, zachować twarz, zakłada maskę by nie widzieć prawdy ,od strony grzesznej natury skłonny jest ulegać zakłamaniu.. Nie lubi wiedzieć ze się pomylił, że działał egoistycznie..
a własnie ten wstyd to pewna terapia na poziomie duchowym i psyche.
Nieraz obraz siebie samego jest tak zakłamany na podstawie opinii innych często nieobiektywny,że człowiek wstydzi się wszystkiego co przeżywa, co o nim pomyślą..że coś mu sie w zyciu nie udało..

Powierzając terapeucie grzechy czy swoje słabości nie należy obawiać się wstydu, pozwolić sobie na niego.. raczej obawiajmy sie czy słuchacz jest godny zaufania, jakie wyznaje wartości, czy uznaje naszą indywidualność i szanuje obecny poziom dojrzałości. W przypadku konfesjonału to nie jest problem, kazdy kapłan ma władze odpuszczania grzechów nawet najb niegodny ma moc oczyszczenia duszy, nawet jeśli nie potrafi udzielić dobrej wskazówki. . Ale psycholog, czy terapeuta nie może traktować człowieka szablonowo w stylu nastepny pacjent prosze..
Bywa ze niechrześcijański psycholog wprowadza zamieszanie w sferze moralnej, powie ze masturbacja czy seks jest ok a nawet wskazana..Jeśli wzbudzi zaufanie u pacjenta który bardzo potrzebuje zrozumienia i pokrzepienia.. wprowadzi konflikt miedzy etyką a psychoterapią.
Mamy dziś wielu psychologów, terapeutów..ale trzeba rozeznać czy proponowana terapia nie kłoci się z moim światopoglądem, a nawet z X przykazaniami.
Bardzo dobrym terapeutą jest p.Marcin Gajda który ma gabinet w diecezji szczecińskiej. Mogłabym polecić go z pełną odpowiedzialnością gdyż byłam na rekolekcjach połączonych z zajęciami terapeutycznymi.
Barierą moze byc jedynie odległość gdyż na maila czy telefon nie ma mozliwości podjęcia satysfakcjonującego kontaktu. Terapia wymaga spotkań, to cykl zajęć.
Mnie wystarczyły tylko jedne rekolekcje z państwem Gajdów, Dla kogos kto cierpi na poważne problemy czy stany depresyjne na pewno nie.
Byłam nie swiadoma jadąc na rekolekcje myslałam ze bedzie to czysto duchowe przezycie.. a spotkałam tam mnóstwo młodych ludzi z nerwicą, po depresji.

Gdyby było wiecej takich terapeutów w Polsce byłoby wspaniale.

(15012)
Alys, lat 21data: 20.08.2010, godz: 18:30

Łukasz Tomek ma rację:) Idź w Niepokalanowie wypełniają się modlitwy:) Wiem z własnego doświadczenia. Byłam tam z Markiem, wspaniałe miejsce.

(15011)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 20.08.2010, godz: 14:28

Na najdalszej z gwiazd
...jak skarb...
tam ukryłam swoją miłość.

www.dar.religia.net

A Twoja Gwiazda ?
Czy odnalazłeś ten swój skarb...?

(15010)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 20.08.2010, godz: 13:09

Łukasz! pomysł Moniki z tą pielgrzymką jest b. dobry a okazja juz jutro na nocnej pielgrzymce z Błonia do Niepokalanowa. Wyruszamy w sobotę 21 sierpnia o godz. 22 z kościoła sw. Trójcy w Błoniu to tuż obok grobu Marka... :(
Czekamy na wszystkich chętnych - Kasia i Tomek :-)

(15009)
Monika, lat 36data: 20.08.2010, godz: 12:10

Ęwo dziękuje za Twój wpis. Cenne uwagi.
Małe nic dziękuje za kołysankę.
Karino Twój wpis też był cenny.

Oj Łukaszu brak słów. Jesteś jak małe dziecko, które ciągle potrzebuje mamusi. Na terapii pani psycholog powiedziała że grupa zastępuje mamę. W Twoim przypadku Żródełko.

Kiedy byłam na pielgrzymce kazdego dnia modliłam sie w różnych intencjach. W ostatni dzień szłam w swojej intencji. Bedąc u trony Matki Bożej oddałam jej wszystko co miałam w swojej głowie i także mysł ze jestem chora psychicznie. Tylko to mogłam podarować Królowej. Zniknięcie bólu nóg jest dla mnie dowodem że Matka Boża działa dyskretnie.
Łukaszu może tez wybierz sie na pielgrzymkę. Czy możesz codziennie odmówić dziesiątke różańca w intencjach Żródełkowiczów i przez pażdziernik nie zagladać tutaj? A we wrześniu odwiedzaj tą strone raz w tygodniu w intencji Twórców tej stronki. Pamiętaj że mama ma wiele dzieci nie tylko Ciebie. A co z Twoim tatą ?

(15008)
chwila data: 20.08.2010, godz: 09:01


Łukasz

Psycholog to nie grzebolog ciała tylko duszy nic ci nie zrobi. Może to dla ciebie trudne, ale u tego psychologa powiedz sobie, że to nic takiego w końcu niektórzy młodzi panowie między sobą o tym gadają pośmieją się i tyle, może policz do 3 nawet zamknij oczy albo patrz w podłogę i powiedz co masz powiedzieć, po to są żeby pomóc, a wstyd schowaj do kieszeni

(15007)
chwila data: 20.08.2010, godz: 08:45



już o tym było...ale...i ja tez uważam, że nie powinno się mówić ludziom czy mają pisać czy zniknąć, nie wszystko przecież trzeba czytać...mnie jak coś męczy to nie czytam

Wydaje mi się, że Łukasz jak sobie nie radzi, to przynajmniej chce to z siebie wyrzucić...mówi się że problemów nie powinno się trzymać w sobie...
a dlaczego tu... bo chyba tu się dobrze czuje i nikt go nie widzi (pisał, że miał problem z wyjawieniem tego u psychologa)

(15006)
Marzenadata: 20.08.2010, godz: 00:09

Witajcie

Poszukuję współlokatorki do mieszkania na osiedlu strzeżonym w Warszawie ( Tarchomin). Spokojna, zielona dzielnica z pięknym widokiem. Mieszkanie w pełni wyposażone, 3-pokojowe.
Zależy mi na osobie spokojnej, wierzącej, bezkonfliktowej.
723 525 960

(15005)
antyx, lat 34data: 19.08.2010, godz: 23:02

ps. Do Kate - moim zdaniem nie można zabronić łukaszowi pisać tu o swoich problemach. Każdy ma prawo o nich tu napisać. Problem jest tylko w tym ile jest w tym pisaniu próby rozwiązania problemu, a ile jakiegoś zgrzytu i nieporozumienia. A także zgorszenia - czyli wpędzania ludzi w gniew, z powodu tego, że tracą cierpliwość (najogólniej rzecz biorąc). No w przypadku Łukasza wydaje mi się, że więcej jest zgorszenia niż to wszystko warte choć może nie mam racji. Jednak ja też zawsze tak pisałam gdy byłam młodsza - ku sianiu zgorszenia w kompie. Muszę jednak napisać , że w późniejszym wieku zaczęło mnie to irytować. Może dla Łukasza już nadszedł czas, żeby zaczął się swoim zachowanie irytować. Jedno forum katolickie nawet przeze mnie zamknęli. Może dlatego tutaj jestem taka grzeczna? No nie całkiem przeze mnie, ale tak 50% przeze mnie.
Dlaczego? Bo była tam osoba, która szukała wyjścia z sytuacji, a ono nie istniało. Nikt nie potrafił jej pomóc - rodzaj Łukasza? Dziewczyna to była. A i powiem wam poparłam tę osobę. Jedyny błąd, że miałam się nad rodziną bardziej zastanowić, ale wiecie - główna rola wtedy w moim życiu i tamtej dziewczyny była to ...telewizja. I wiecie - cała ta obłuda rodzinna sprowadziła mi się wtedy do ...telewizora. Przed którym wtedy siedziałam - notabene. :(
Dziś wstyd mi, że tak rozrabiałam na tamtym forum - naprawdę. Zostało zlikwidowane. Gdzie mam uczynić dobry uczynek by naprawić tamte szalone listy o tym co leci w telewizji dziś, jutro i pojutrze. Takie jest życie :(
Nie ma forum, nie ma zgorszonych ludzi - kiedyś też mi powiedzą - czy pani była normalna? Po co pani stanęła po stronie takiej kretynki? Choć czy ona była kretynką? A jedyna pomoc jaką otrzymała to WYNOŚ SIĘ STĄD.
No i słusznie forum zamknęli.
Komu ono służyło i czemu?
:(

Pozdrawiam,
antyx.

ps. nie piszę , że żródełko tak samo skończy , ale niewiele mu już brakuje... jak dla mnie :(((




(15004)
antyx, lat 34data: 19.08.2010, godz: 22:53

To jeszcze raz ja - dziś wspomnienie świętego Jana Eudesa - Francuza, który jako jeden z wielu świętych szczególnie czcił Najświętsze Serce Pana Jezusa ( wraz ze świętą Metychyldą , świętą Gertrudą, świętą Małgorzatą Alacoque i wieloma innymi). Króciutko wstawiam link dotyczący tego świętego. Proszę tego nie wycinać!!!

http://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/08-19a.php3

Pozdrawiam,
antyx.


(15003)
niedowiarekdata: 19.08.2010, godz: 21:57

do antyx-a


wracając do księdza to parafia ma takiego księdza na jakiego zasługuje więc wszystko zależy od was.

(15002)
Katedata: 19.08.2010, godz: 20:47

do łukasza
Proszę cię zniknij na jakiś czas ze źródełka bo naprawdę nie da się już czytać twoich postów. Cały czas w kółko tylko jedno a to samo piszesz. Gdyby ci zależało wyjść z nałogu masturbacji to byłaby jakaś poprawa w twoim życiu. Co nas to wszystko obchodzi co robisz, gdzie chodzisz?? Jeśli Bóg na pierwszym miejscu to wszystko inne na prawidłowym miejscu.

(15001)
antyx, lat 34data: 19.08.2010, godz: 19:44

ostatnie ps - zapomniałam w poprzednim poście zachęcić Żródełkowiczów do odprawienia sobie 9 pierwszych piątków - bo ta tradycja związana jest z kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa od czasów świętej Małgorzaty Alacoque.
Pamiętajcie - krzyż to Najwyższa Miłość. A Miłość to nic prostego. Wiele osób chce wszystko, łatwo i przyjemnie. O nie tędy droga - choć ukryte zamiłowanie do cierpienia do choroba psychiczna prędzej czy później także. Więc jeśli mogę coś rzec od siebie i nie skłamać to należy zawsze być blisko krzyża, a jeśli go pragnąć to tylko właśnie z miłości, a nie po to, żeby coś komuś udowodnić.
A czy to jest normalne pragnienie? jeśli można coś tym zrobić dla innych to pewnie tak. Choć czy jest to prawidłowe pragnienie? Nie wiem.
HEROICZNE - na pewno.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w życiu,
antyx.


(15000)
antyx, lat 34data: 19.08.2010, godz: 19:26

Do niedowiarek -

(...)Bo ja ostatnio wymyśliłam taki sposób. Poprzez Krew Pańską nalezy modlić się do ... może ktoś mi pomoże jak - żeby żaden zły czy głupi ksiądz mi w życiu nie namieszał (...)

Komentarz do tych słów? Ależ proszę bardzo! Żaden problem - od wielu , wielu, WIELU lat uważam, że księża w Polsce są wszędzie tylko nie tam gdzie być powinni. Na przykład ja mieszkam na wsi - dzieje się tu coraz gorzej - i dlatego chcę wyjechać. Był proboszcz wiele lat i było OK. CO PRAWDA jakieś animozje tutaj parafian z proboszczem są historyczne bo ten, przy którego ulicy mieszkam też był przed Sądem Biskupim za to, że dzieci bił w szkole jakąś rózgą do krwi. Aresztowany był przeczytałam ostatnio i tłumaczyli im, że to dlatego tak sie zachowywał iż jego przejścia w czasie aresztowania wycisnęły na nim takie znamię.
No - co on w tym więzieniu robił to ja już nie będę wnikać bo MOIM ZDANIEM miał być raczej dla dzieci lepszy a nie za Polskę walczyć no ale zrozumieć naród polski to by trzeba Sigmunta Freuda a ten leczył swoich pacjentów w Wiedniu.

Moja wieś jest sobie jaka jest - teraz już całkiem zejdą na psy - moje skromne zdanie - no ale pewnych ludzi na proboszczów nie powinni przysyłac. Na nich nic nie działa! Jedynie modlitwa do Pana Jezusa Najwyższego Kapłana poprzez wstawiennictwo 12 Apostołow bo mają jakąś RUSKĄ mentalność i walą we wszystko SIŁĄ niczym piorunem. Nie podoba mi się to. To nie są tutejsze metody.
Tu nigdy tak nie było. Gdyby ci ludzie byli trochę mądrzejsi to bym im wytłumaczyła co ci księza wyprawiają - no szkoda , że są tacy bo zwariować tu można jak dla mnie na codzień. Kto jest obcy czy coś - może się bardzo zdziwić. Na przykład MOIM ZDANIEM tutejszy proboszcz ogrywa ludzi ołtarzem.
Jak on tak może? Nie podoba mi się to. Choć jeśli przypatrzeć się kapłanom to mało który mówi do człowieka nie mając KASY W MÓZGU. Nigdy ich specjalnie nie obserwowałam bo nie miałam czasu ani potrzeby. No ale już mam 34 i święty czas. No nic dobrego z tych obserwacji nie wyniosłam - bardzo smutne wnioski, że trzeba się za nich dużo modlić, żeby... zmądrzeli. I dlatego już najlepiej wszystko polecić Krwi Chrystusa i zamknąć oczy. Bo tak jest i już. :(
A zakonnice? Np. dziś oglądałam reportaż - ale nie cały - jakaś zakonnica opiekowała się chorymi staruszkami i wyrzucili ją ze zgromadzenia bo nie chciała ich opuścić a miała opuścić i tych chorych i miejsce gdzie się nimi zajmowała, które przeznaczono do eksmisji. Powiedziała jednak, że jest przykazanie NIE ZABIJAJ! i się nie poddała. Znowu ją przywrócili. Musieli bo się ludzie oburzyli.
Niemniej jak wytłumaczyć ten zgrzyt? Miała być posłuszna Bogu, prawda?
Habitu w czasie swojego wyrzucenia nie zdjęła tylko krzyżyk.
Moim zdaniem powinna krzyżyk nosić, a zdjąć habit na świecki.
Ech - wszystko ma swoje plusy i minusy, ale zdrowy rozsądek - o to trzeba się modlić moi drodzy. Nie każdy go ma w dzisiejszych czasach. Bardzo mało osób nawet śmiem twierdzić. To źle.
Dlatego już raczej postawię na obmycie się w Krwi Chrystusa niż na przejmowanie się Kościołem. Trochę się nimi trzeba przejąć - modlić się za nich.
Ostatnio przechodziłam obok grupy modlącej się pielgrzymki - nie wiem skąd byli - modlili sie Drogę Krzyżowa - chyba stacja VI mi się trafiła... w każdym razie
było tam o tym, że bramy piekielne nie przemogą Królestwa Niebieskiego i że tak trudno w to uwierzyć patrząc na Kościół dziś, który ma tyle problemów i grzechów.
W pełni się z tym zgadzam :(
No ale tak pisze - że bramy piekielne ich nie przemogą. Też w to trudno mi uwierzyć, no ale tak trzeba - czyli TRZEBA WIERZYĆ moje drodzy.

Pozdrawiam,
antyx.





(14999)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 19.08.2010, godz: 15:09

Dlatego chce powiedzieć psychologowi o masturbacji ale się wstydzę.
Zastanawiam jak mu powiedzieć o masturbacji i jak zacząć rozmowę na ten temat
Pozdrawiam Łukasz

(14998)
karinadata: 19.08.2010, godz: 14:26

Tiwaz.. widzę że Łukasz jest juz uzalezniony od przyjmowania porad..ale na tym sie kończy. ile stron w tył jest porad i wskazówek.. ile się tego powtarza.. i systematycznie co jakiś czas ciągle porusza się te problemy. Jakby do niego w ogole nie docierało.
mam nadz ze chociaż inni skorzystają po drodze. Masz rację to zaczyna być męczące gdy wszystko wokół jednego..

(14997)
karinadata: 19.08.2010, godz: 13:11

Ewo (we wpisie do Łukasza)
bardzo adekwatnie to ujęłaś. Mozna powiedziec ze wiele grzechów wynika z braku poczucia wartości, w tym pycha.. najwiekszy problem ze szukamy winy we wszystkim dookoła.. w rodzicach, swojej niezaradnosci, braku zdolności, pracy, samotność itd.. i to daje chwilowe ukojenie ze coś za to jest odpowiedzialne. Ale zapominamy ze sami trzymamy pałeczkę w ręku..
Powiem ze nie ma człowieka bez nałogów..tylko niektóre trudno rozeznać.. nazwać po imieniu bo wszystkim kojarzą sie głownie ze sferą seksualną lub alkoholem i narkotykami..
Narzekac, zrzucac winę można na kazdym kroku, bo ciągle doswiadczamy zranień, niedostatków, róznych problemów. I chyba gorszym problemem jest nie samo uzaleznienie w jakiejś sferze ale uzależnienie od wyszukiwania przyczyn a potrzeba zmiany myslenia, podejścia do siebie, pogodzenia z brakami.
I masz rację, pocieszają sie alkoholicy butelką, zakupoholik wydawaniem..jedzeniem, tak jak samotnicy internetem, choć skutki uzależnień są różne .. często za tym kryje się wygoda-lenistwo w jakiejś dziedzinie..i pogłębiony egoizm.
Chcielibysmy by Pan Bóg szybko zabrał nam jakieś uzależnienie gdy tak naprawdę sami doprowadzamy sie do tego szukając pocieszenia dla ciała i psychiki..(na pewno nie ducha) bo nie chcemy przeżyć problemów i zgodzić sie na nie.. A moze mamy przezyc te problemy zwyczajnie, jak Jezus przecierpiał i nie szukać "natychmiastowego znieczulenia" poprzez grzeszne przyjemności..
Trzeba uważac bo skrywana na dnie pycha pogłębia pielęgnuje egoizm, ze coś mi się należy za trudności życia.. to trzeba się pocieszać ..tylko w jaki sposób? grzesząc?
może trzeba szukać pocieszenia które coś buduje.. jakiś gest w strone innych.. dawka miłości, przysługa..dobra książka..ofiara mszy św.
Trawiasta zgadzam się internet uzależnia ..nawet zródełko , wygodnie można siedziec za ekranem i udawać ze się jest wśród ludzi.. a być samotnym jak palec..tkwić w kompleksach.. a potem gdzieś trzeba rozładować napięcie.

Pomyślmy czy LENISTWO fizyczne i duchowe to nie główny problem nałogów? jak spożytkować czas, gdy jest sie bezrobotnym.. po pracy..
a nawet jak uciec od siebie samego gdy sami dla siebie jesteśmy "wrogiem" szkodząc sobie , raniąc duszę, zdrowie..zamiast wyjść do ludzi..przestać skupiać się tylko na sobie.

(14996)
niedowiarekdata: 19.08.2010, godz: 10:55

do antyx
Bo ja ostatnio wymyśliłam taki sposób. Poprzez Krew Pańską nalezy modlić się do ... może ktoś mi pomoże jak - żeby żaden zły czy głupi ksiądz mi w życiu nie namieszał
antyx-ie czy możesz mi to rozłożyć na czynniki pierwsze "bo nie kumam"

Załamanie jest przyczyną wielu grzechów a odbić się od dna jest bardzo cięzko.
Jednych złamie samotność,innych bieda,następnych choroba,jesteśmy ludzmi i to bardzo słabymi.

(14995)
Trawiasta, lat 29data: 19.08.2010, godz: 10:49

Łukaszu,
nie tlumacz sie prosze bo mnie to naprawde nie interesuje jak splacasz dlugi i jak robisz przelewy. dla mnie tlumaczenie sie ze kompa nie da sie odciac bo przelewy przez internet - jest zwyklym tlumaczeniem nalogowca. mam prawo tak pisac bo sama przechodzilam etap walki z uzaleznieniem od internetu, pornografii i masturbacji. tylko ze nie potrafilabym tak wszystkim dookola pisac i pisac ze szczegolami jak mi to nie jest zle z tym nalogiem - trzeba bylo po prostu pewne rzeczy w sobie wylapac, zwalczyc i po prostu z nimi sobie poradzic. no bo skoro zaczelam walke to nie moge jej przerwac prawda? Ty rob jak uwazasz ale moim zdaniem nic do tej pory nie zrobiles. mozesz sie na mnie o te slowa obrazic, jak napisalam ponizej, nie umiem pisac ze jest słodko jak nie jest.
tylko nie odczytuj tego ze Cie zmuszam do odciecia kompa i neta bo to nieprawda. dla kogos kto chce cos zrobic nie ma rzeczy niemozliwych tylko potrzeba czasu i cierpliwosci. "proscie a bedzie wam dane, kolaczcie a otworza wam" - kolatac trzeba rekami, czasem nogami, bo drzwi czesto sa grube i zeby ktos uslyszal nas po drugiej stronie trzeba sie niezle nakolatac... kolataniem w klawiature niewiele zmienisz w swoim zyciu.

dlaczego zniknelam w pewnym momencie z internetu? bo zauwazylam ze za duzo uwagi, emocji i czasu poswiecam na to a pozostale sfery mojego zycia sa zaniedbane... obowiazki domowe, dbanie o bliskich ludzi, praca, zadania do wykonania sa wazniejsze niz internet. trzeba bylo sobie poukladac troche priorytety i - zdecydowanie polepszyla sie moja jakosc zycia. tak wiec nie szukam juz zbawienia w sieci ale w codziennosci, kazdy obowiazek, kazda czynnosc domowa ktora sprawiala mi mnostwo udreki (bo w depresji tak jest niestety) teraz jest dla mnie sama w sobie motywacja do szukania w niej radosci. RADOSCI DLATEGO ZE ZYJE. i ze moge miec gorszy dzien, bol brzucha, pokusy, czuc wscieklosc, moc wyjsc z psem na pole, zjesc lody czekoladowe - to jest najpiekniejsze. kazdy kolejny dzien daje mi szanse na to zeby go przezyc pieknie. czasami tej szansy nie wykorzystuje, ale to nie znaczy ze jestem potepiona, przegrana, zla. ucze sie szacunku do siebie samej i do kazdej osoby wokol mnie. zycie jest dla mnie najlepsza terapia. codziennosc.

Łukasz, uwazam ze powinienes szukac dalej ksiedza ktory niekoniecznie musi byc Twoim przewodnikiem ale zeby Cie znal i mial wiedze o Tobie, prowadzil Cie. natomiast nie wiem co Ty robisz u tego psychologa skoro nie mowisz mu o problemie ktory tak bardzo Ci przeszkadza w zyciu ze nie jestes w stanie byc szczesliwym i masz zle mysli - to po co Ty do niego chodzisz?! mnie tez bylo ciezko opowiadac swojej psycholog o masturbacji, o roznych innych doswiadczeniach ktore niekoniecznie seksualne ale bardzo dla mnie wstydliwe czy upokarzajace mnie trapily - ale to jest jak operacja, albo dasz sie zoperowac i przecierpisz to i wyzdrowiejesz albo nie. ale skutki i konsekwencje ponosisz Ty i tylko Ty.
chcesz byc w koncu szczesliwy? to sobie w koncu daj szanse i zacznij dzialac. wyobraz sobie siebie uwolnionego od masturbacji, silnego, umiejacego zyc i cieszyc sie zyciem, i z dnia na dzien pracuj nad soba. tyle Ci moge powiedziec, bo etap doradzania sie skonczyl - pora na Twoje decyzje dotyczace Twojego zycia.
wiecej chyba nic madrego nie napisze bo pisalam Ci juz wiele razy co mysle o Twoich problemach, staralam sie odpowiadac na Twoje pytania - zreszta nie tylko ja, wszyscy Ci w jakis sposob starali sie pomoc.
pozdrowienia i przemysl prosze wszystko jeszcze raz. pamietaj chodzi o Twoje zycie i szczescie.

Ewo, masz racje - ja tez przezylam tka rozmowe z siostra po ktorej wszystko mnie bolalo w srodku, plakalam, skrzeczalam i klelam i w ogole to byl foch stulecia - ale jak emocje spadly pietro nizej a ja ochlonelam przyznalam siostrze racje. I mimo ze ona wielu rzeczy nie wiedziala wtedy i nie chcialam jej prostowac pewnych wnioskow, to zastosowalam sie do jej rad i do dzis w trudnych chwilach mam w uszach jej slowa. Siostra jest mlodsza ode mnie o siedem lat - i bardzo jestem jej wdzieczna za te slowa prawdy.

trudno przyjac prawde o sobie. ale trzeba. i wiecie co, nasza reakcja na takie slowa jest tez wazna. w moim przypadku zaskoczylo mnie jak bardzo intensywnie przezylam pewne sformulowania i opinie siostry - podejrzewalam ze mnie to wkurzy, zirytuje, ale nie przypuszczalam ze pojawia sie tez zupelnie inne emocje. i te emocje byly sygnalem ze pewne sprawy w moim zyciu sa niezalatwione do konca... cudowne jest to, ze stworzeni jestesmy w taki sposob. ze mamy emocje, ktore sa dla nas wskaznikiem naszego stanu, postawy, relacji ze swiatem. byle tylko nie bac sie ich odczytywac, wyrazac, uczyc sie siebie. kobiety ucza sie swojego cyklu miesiecznego i wdrazaja w ta wiedze mezow zeby zyc dobrze - dlaczego nie uczymy sie o swoich emocjach, potrzebach? to tez wazne.
dobrego dnia :)

(14994)
Tiwaz, lat 21, e-mail: peopole@onet.eudata: 19.08.2010, godz: 08:57

Witam wszystkim. Ja nie będę się długo rozpisywał, jednak jedna rzecz jest dla mnie nie tyle dziwna co wręcz niezrozumiała. Wchodze na tą stronke dość często od około 3 lat i wcześniej ta forum naprawde było bardzo ciekawe wypowiadali się różni ludzi. A teraz od jakichś mogę się mylić ale chyba z półtora roku cały czas widze tu Łukasza, jego problemy i osoby chcące mu pomóc, no nie uważacie, że to dziwne, że jeżeli ktoś dostał rady to powinien z nich skorzystać a jeżeli dalej sobie nie radzi to pomagajcie mu na gg albo nie wiem, forum jest dla wszystkich a nie dla jednej osoby. Pozdrawiam, wybaczcie te słowa ale wydaje mi się, że nie jestem jedyne który tak myśli.


(14993)
Xdata: 18.08.2010, godz: 23:24

do Łukasza
Emocjonalny szantaż...?
Farmakologicznie chcesz"załatwic sprawę..?Czyżby?
No rzeczywiście,Ty chyba nie chcesz niczego zmienić..?Mowisz,ze chcesz,ale...nie dostarczono ci odpowiedniej modlitwy,którą byś sobie przeczytał i dlatego..."znowu w życiu Ci nie wyszło.."Równiez dlatego,iż inni źle Ci doradzają i źle się za Ciebie modlą...
Teraz zapewne czekasz na przejście lawiny prósb i błagań o to,byś się nie okaleczał,a nawet nie myślał nigdy o czymś takim...?Tak,Ty będziesz sobie czytał i...zacierał ręce..Następnie wrócisz do"starych praktyk''(a może nawet ich nie przerwiesz?) i,jak dotychczas,będziesz mowił o"nałogu".
Tylko,że teraz to już ewidentnie,bez cienia wątpliwości,winni temu będą Ci,którzy"nie pozwolili''Tobie na..."wyeliminowanie swojej seksualności''




(14992)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 18.08.2010, godz: 22:59

Łukasz sama nie wiem co mam Ci na Twój ostatni post odpowiedzieć, bo przeczytałam i mnie zatkało. Chodzi o to co napisałeś, że zostaniesz impotentem. A nie wiem czy pamiętasz to, co Ci kiedyś mówiłam, że popęd to dar od Boga, tylko trzeba nad nim zapanować, a jeśli tego zrobić nie umiesz to może rzeczywiście lepiej się zabrać na odwagę i pogadać o tym z psychologiem. Nie masz się czego bać, to jest jego praca i obowiązek, by Cię wysłuchać i pomóc... dla niego to jest codzienna praca, chleb powszedni, ze słucha problemów innych i próbuje pomóc. Po drugie to ja mogę powiedzieć, że sama kiedyś byłam uzależniona od masturbacji, ale w chwili obecnej już nie jestem, a co może wszystkich zdziwić nawet nie planowałam z niej rezygnować, a jeszcze jakiś czas tego nie mogłam się obejść bez tego. W tej chwili powiem tak, że zdarza mi się od czasu do czasu to robić, ale mnie do tego w ogóle nie ciągnie, a jak już to robię to tylko z takiego powodu, że mi się po prostu nudzi w dosłownym sensie i robie to, żeby nie siedzieć bezczynnie, bo przyznam, że lubię sobie posiedzieć w samotności... ale nie powiem, by masturbacja dawała mi jakąkolwiek satysfakcje, lub by mnie do tego ciągnęło. Zastanawiasz się jak to się stało? Nie wiem czy masturbacja mi się po prostu znudziła, chyba raczej nie. Po prostu chodzi o nastawienie psychiczne do tego. Naprawdę ze wszystkim można dać radę, ale potrzebne tutaj odpowiednie nastawienie w sensie psychicznym. A Ty, Łukaszu skoro pytasz o modlitwy o wyzwolenie z tego grzechu to mój pomysł jest taki, żebyś jak np będziesz siedział w domu i zacznie Cię kusić to po prostu zajmij się wtedy układaniem jakiejś specjalnej modlitwy o wyzwolenie z tego. I oczywiście jak uda Ci się coś stworzyć to możesz to tutaj zamieścić.

A i jeszcze jedno już nie o masturbacji. Ty mówisz, że masz konto internetowe z tańszymi przelewami?! Zdziwiłam się, bo przelewy internetowe nic nie kosztują, wiec lepiej zmień konto na inny bank to zaoszczędzisz jeszcze wiecej ;)

(14991)
Ewadata: 18.08.2010, godz: 21:37

DO ŁUKASZA

Masturbacja ma związek z niedowartościowaniem siebie, z niekochaniem siebie. To nie jest tylko czysty fizyczny popęd. To sposób na odreagowanie stresu, złych emocji. Masturbacja służy pocieszaniu siebie samego. Jest chwilową przyjemnością. Mózg otrzymuje dawkę endorfin i stąd ochota na ciągłe powtarzanie tej czynności.
Chodzi o rozładowanie napięcia i wcale nie seksualnego ( wbrew pozorom, nie chodzi tu wcale o seks) ale napięcia wewnętrznego, związanego ze sferą emocjonalną. Jestem sam, mam problemy, znowu coś mi się nie udało, muszę się pocieszyć... a jaki znam "najlepszy" sposób na szybkie zapewnienie sobie chwili przyjemności? Masturbację. Dochodzi więc do popełnienia grzechu. To rodzi wyrzuty sumienia... i znów.... jestem smutny, "jaki jestem beznadziejny - bo nie potrafię powstrzymać się przed nałogiem" , i znowu jestem sam....muszę się pocieszyć....koło się zamyka. Nieuporządkowanie o którymś ktoś tu już wspominał to zła relacja do samego siebie. Nie kocham siebie ( tak naprawdę) Muszę się nieustannie pocieszać, bo jestem taki biedny.... Myślę, że trzeba zacząć od pokochania siebie samego, od pracy nad poczuciem własnej wartości. To wszystko można robić i w terapii i w formacji duchowej ( rekolekcje, seminaria itp.)



(14990)
Hania , lat 37data: 18.08.2010, godz: 21:30

Oj Łukkasz, tłumaczysz się i tłumaczysz..... A jest tak, że kto chce - szuka sposobu, kto nie chce - szuka wytłumaczenia. I już w tej kwestii nic nie powiem, bo to i tak do Ciebie nie trafia. Tylko dlaczego naskoczyłeś na Grażynę, skoro tylko się ze mną zgodziła???

NAM nie musisz nic udowadniać, zwyczajnie ZAPOMNIJ, że jest takie słowo, jak masturbcja. Ciągle o niej myślisz i dlatego nie możesz się uwolnić. Sądzisz, że impotencja pomoże, jeżeli wciąż będziesz o tym myślał? Przecież można grzeszyć i myślą.

Weź się chłopie wreszcie do roboty nad sobą i przestań rozważać, co by było, gdyby..... Działaj, a nie tylko pisz, że będziesz działał

(14989)
Ewadata: 18.08.2010, godz: 21:20

Hania napisała: "grzech pychy to nie tylko wywyższanie siebie ale także robienie z siebie ofiary losu"

Haniu - świetnie powiedziane.

Pamiętam jak kiedyś pewien ksiądz opowiadał o tym, czym jest tzw. fałszywa skromność i jak ją zdemaskować. Zapewne znacie takie przypadki - ktoś mówi: "ta praca którą wykonałem wcale nie jest taka dobra", "nic mi się w życiu nie udaje" Taka osoba pragnie usłyszeć od drugiej - "nie no, co ty? ten projekt, który wykonałeś był świetny"; "to nie prawda, że nic ci się w życiu nie udaje, zobacz ile fajnych rzeczy ostatnio zrobiłeś" Ta osoba, która tak narzeka, chce być w centrum uwagi, jej niedowartościowane ego pragnie poklasku i chwały. Chce, żeby wszyscy ją przekonywali, że jest cudowna i wspaniała. Sęk w tym, że ona mimo tego "pocieszania" nadal czuje niedosyt i wciąż domaga się kolejnych zapewnień o tym, że wcale nie jest z nią tak źle. I nie pracuje nad sobą, stoi w miejscu.

Jak zdemaskować taką "fałszywą skromność"? Wystarczy powiedzieć: - " no faktycznie, to co wykonałeś nie było dobre", "masz rację, sporo rzeczy w życiu zepsułeś" Jaka będzie reakcja? Obraza. Nagle jesteśmy "be" bo zamiast pocieszyć, powiedzieliśmy tej osobie bolesną prawdę. Są osoby, które wcale nie chcą zmieniać niczego w swoim życiu. Mówią innym, że chcą, ale tak naprawdę nie czynią żadnych wysiłków. Najlepiej żeby coś spadło samo z nieba, ale rzeczywistość jest inna. Potrzeba niekiedy sporego wysiłku i ciężkiej pracy żeby były efekty. Można się nieustannie użalać nad sobą ( to jest łatwe) a można po prostu wziąć się do pracy.

Człowiek, który naprawdę pracuje nad sobą, nie obrazi się kiedy wytkniemy mu jakiś błąd. Taka osoba nie boi się krytyki. Oczywiście mówię tu o takich przypadkach kiedy faktycznie przedstawiamy komuś prawdę. Nie krytykujemy bezmyślnie i po to żeby komuś dopiec, tylko mówimy o tym co nam się nie podoba.

Każdy z nas błądzi, grzeszy. Nie jesteśmy idealni. Chodzi o to aby nieustannie pracować, toczyć walkę. Nie czekać na ciągłe "głaski" ze strony innych. Bo te "głaski" często przynoszą efekt odwrotny od zamierzonego. Sama wiem, co mówię, bo kiedyś użalałam się nad sobą w pewnej sprawie. Wystarczyło jedno zdanie mojej siostry ( która wcześniej mnie ciągle pocieszała w sposób przedstawiony powyżej, aż w końcu postanowiła powiedzieć mi ostro prawdę) żebym podjęła zdecydowane kroki aby tę sytuację w swoim życiu zmienić.

Najpierw byłam na siostrę strasznie zła. Myślałam - jak ona mogła mi to powiedzieć? A teraz jestem jej wdzięczna, bo dzięki tym jej słowom, rozpoczęłam pracę nad sobą i już mam widoczne pozytywne efekty. No i najważniejsze - nie robię już z siebie ofiary losu.

(14988)
małe nicdata: 18.08.2010, godz: 20:10

Do Moniki
Proszę:)

Śpij dziecino, śpij; śliczne oczka zmruż,
Księżyc świeci, śpią już dzieci i ty zaśnij już...
Śpij dziecino, śpij; matuś śpiewa ci
Kołysankę na dobranoc, przywołując sny...
Śpij dziecino, śpij; księżyc zasnął już,
Sny czekają, bajki mają, tylko oczka zmruż...
Śpij dziecino, śpij; gwiazdki też już śpią,
Już zasypiasz, i bajeczka tuli główkę twą...
Śpisz już dziecko, śpisz, kolorowych snów,
Ja zanucę ci piosenkę, już nie trzeba słów...

(14987)
antyx, lat 34data: 18.08.2010, godz: 20:06

ps ostatnie - a umiecie się chronić przed zgubnym wpływem na was działalności KAŻDEGO złego księdza?

Napiszcie jak umiecie.

Bo ja ostatnio wymyśliłam taki sposób. Poprzez Krew Pańską nalezy modlić się do ... może ktoś mi pomoże jak - żeby żaden zły czy głupi ksiądz mi w życiu nie namieszał.
Mój prywatny egzorcyzm sobie wymyśliłam go sama i też na razie czuję, że to działa.




(14986)
antyx, lat 34data: 18.08.2010, godz: 20:00

ps. chciałam jeszcze napisać, że naprawdę uważam, że Krew Chrystusa i modlitwa do Niej czy do Boga poprzez Krew Chrystusa jest jedynym przedmiotem wiary, który w wielu wypadkach ma sens i koniec.

Np. Komunia święta - jest to Ciało i Krew Chrystusa. Można się Go zapytać?
A dlaczego - skoro i tak sie tym nie najem BEZ CUDU - nie karmi mnie swoją duszą. Czy np. nie zostawił mi pokarmu DUCHOWEGO?

No i dlatego tak bardzo uważam, że ta Krew jest naprawdę lekarstwem wielkim.
I wiele bym zapłaciła gdybym miała taką orginalną Krew Chrystusa przy sobie. Gdybym ją mogła mieć. Kroplę chociaż. Uważam, że to najcenniejsza relikwia jest wręcz.

I nic więcej w całej wierze nie ma dla mnie sensu. Spowiedz jako również odmiana kontaktu z Krwią Pańską i Komunia też. Koniec.

Uważam, że powinna pomóc wszystkim BOJĄCYM SIĘ. Że na odwagę dobrze powinna działać bo jak pamiętamy Pan Jezus spocił się swoją własną Krwią w Ogrójcu czyli tak sie bał Męki.
I przy biczowaniu był cały do krwi pobity - był jednym wielkim kawałkiem czerwonego mięsa ludzkiego. Więc uważam, że na odwagę ta krew powinna działać. Czy przed ezgaminami czy coś powiedzieć i żeby nic sie nie stało.
Tak jakby napić się tej Krwi. Takie rzeczy.

Pozdrawiam,
antyx.


(14985)
antyx, lat 34data: 18.08.2010, godz: 19:48

Witajcie,

witajcie po krótkiej przerwie spowodowanej problemami technicznymi mojego komputera. Znowu jestem.

Do Łukasza - fajnie, że się odezwałeś. Z MOJEGO DOŚWIADCZENIA w życiu wiem jedno, są takie sytuacje, że jedyne co można to modlić się Łukaszu egzorcyzmem.
No spowiedź to raz, ale oprócz tego pełno egzorcyzmów najróżniejszych.

Jakiś czas temu (po spowiedzi notabene) zrodził mi sie w głowie - nie wiem skąd - natchnienie? - taki oto obraz - oto przed człowiekiem jest przepaść - po jednej stronie nad brzegiem przepaści jest dany człowiek atakowany i kąsany przez wilki, po drugiej jest Pan Jezus w otoczeniu owieczek, a jedną nawet trzyma na rękach.

Człowiek stojący nad przepaścią MARZY o tym by znaleźć się po jej drugiej stronie -MARZY!!! ale jak ma to zrobić?

I wtedy nad przepaścią pojawia się...KRZYŻ. KRZYŻ - jako most, po którym możesz przejść na drugą stronę.

Nie ma innego mostu. Ostatnio ten krzyż mam cały pomalowany na czerwono. Musisz zdjąć buty, na boso wejść na ten krzyż i ta Krew powinna Cię całego objąć.
Ty musisz cały przesiąknąć tą Krwią i wtedy te wilki już Ci nic nie zrobią bo to jest taka zwyczajna krew tylko CENA NASZEGO ZBAWIENIA. I tyle. Cena, za którą możesz sobie do tej owczarni wejść. Taka cudowna Krew, której wilki się boją.
Zadnej Krwi sie nie boją, ale tej jednej się boją.

I UWIERZ MI - to działa. Ta modlitwa działa - oczywiście dobra spowiedz, życie sakramentalne. To działa. Tak samo działają na człowieka wszelkiego rodzaju modlitwy egzrocyzmy do Krwi Chrystusa. Chcesz sie ustrzec przed kimś?
Proś o to Boga W IMIĘ KRWI CHRYSTUSA - jeśli prowadzisz dobre życie sakramentalne to zaraz wyczujesz, że to działa.

Powiem Ci że ja już w nic nie wierzę tylko w Krew Chrystusa. Naprawdę.
I to działa. Przynajmniej w moim wypadku. Np. Litania do Krwi Chrystusa.
I zawsze jak coś chcesz osiągnąć to zwróć się do BOGA - do Boga w imię Krwi Chrystusa przelanej za Ciebie na krzyzu - uważam, że to zawsze zadziała jeśli I przykazanie masz w porządku.

I tyle. No co jeszcze? jeszcze są inne egzrocyzmy. Można się też ofiarować. To też jest dobre. Ale jak to działa to nie wiem. Niemniej też psychicznie człowiek się może lepiej poczuć. Np. możesz się ofiarować Maryji albo Panu Jezusowi tez się ofiarować możesz.

Ja w życiu przepadłam przez brak egzrocyzmów. Najprostszy to znak krzyża świętego, ale czasem człowiek jest tak ograny przez bandę wiedźm i przez krew, że zostaje tylko ta Krew Chrystusa i tyle. Tak uważam.

ale np. na czystość można sie spróbować ofiarować albo modlić do Niepokalanego Poczęcia. Uważam , że to też może pomóc.
Może ktoś spróbuje i da mi znać.
Są ezgorcyzmy ale czy one tak działają tak do końca?
Moim zdaniem tylko ta Krew - najlepiej.
I tyle.

Oczywiście ja nie pisze tego by komuś szkodzić. Ja się tylko TYM MOGŁAM ustrzec przed ruiną w życiu i ja się tym chronię przez ludźmi wiedźmami.
I tyle. :((( I przed wszystkimi dziadostwami świata psychicznymi.
Inne rzeczy to już gorzej.
No uważam, że źle będzie jeśli ktoś to będzie używał w celu ogrywania kogoś.
To jest tylko na zmęczenie psychiczne z wielu powodów.
Wódkę też przypuszczam Krwią Chrystusa zalać można.
No nie wiem - trzebaby spróbowac.

I tyle.
Do Trawiastej - nie nalezy rezygnować z marzen i owszem. Ale zawsze trzeba realnie stanąc na ziemi i tyle :(((
Oby mi się to udało. Niby to potrafię , ale mam wrażenie, że jestem jedną wielką halucynacją czasem. Lecz to nie może być prawda. To jest własnie największa halucynacja na pewno... takie życie. Niektórzy twierdzą, że życie to sen we śnie.
To była też moja filozofia życiowa - może przez to tak obrywam ostatnio i taka rozklekotana się czuję? Choć z drugiej strony gdyby nie sny to już dziś po mnie.
Jakoś się trzymam psychicznie bo - tak myśle - przykładam duzą wagę do obrazów, snów , do obrazów sennych zwłaszcza i nie lubię jak są złe.
Wiem, że to są ważne rzeczy. Sny powinny cos wyrażać, informować nas, ostrzegać. Sny powinny coś mówić - dokładnie, zmuszać nas do myślenia.
Sny PRZERAŻAJĄCE - nie powinny nas nigdy dominować.
Uważam, że dopóki sny nam coś mówią to jeszcze nie jest najgorzej, ale sny przerażające jak wpływają na człowieka? do końca nie wiem.
Może stąd się też biorą wielu osobom dodatkowe wahania w wierze? Nie wiem.
Że dopuścili do koszmarów i nie zrobili nic by sie ich pozbyć?

antyx.












(14984)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 18.08.2010, godz: 19:35

Witam
>>>>>>>>>>>>>>>>Do Monika, lat 36

(14983)
do male nicdata: 18.08.2010, godz: 18:36

:) no to wrazlliwy z Ciebie człowiek, rzeczywscie jestes takim promykiem, pozdrawiam:)

(14982)
Monika, lat 36data: 18.08.2010, godz: 15:48

Haniu dziękuję za Twój wpis i za słowa że" grzech pychy to nie tylko wywyższanie siebie ale także robienie z siebie ofiary losu" i trzeba normalnie żyć.

Łukaszu w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest napisane że masturbacja jest wielkim nieuporządkowaniem. Nie wiem w jakiej dziedzinie masz życie nieuporządkowane. Jeśli jednak lubisz się masturbować i daje Ci to satysfakcję to znaczy że potrzebujesz pomocy specjalisty. Radzę Ci na spowiedzi powiedz otwarcie spowiednikowi dlaczego to robisz, a Jezus znajdzie sposób aby Ci pomóc. Mają racje Źródełkowicze nasze modlitwy i rady będą na nic jeśli nie posłuchasz spowiednika. Potraktuj Jego słowa jak Wolę Bożą a ostre słowa jako pokutę, które będziesz musiał znieść. I polecam Adorację Najświetszego Sakramentu. I faktycznie zajmij sie mamą i czytaj Miłujcie się. Niestety nic nie przychodzi łatwo.

(14981)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej