Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Xdata: 10.08.2010, godz: 00:16

W zwiazku z wydarzeniami pod Pałacem Prezydenckim mowi się o instrumentalizacji krzyża.Mówią o tym publicysci,przedstawiciele Kościoła...Instrumentalizacji-czyli wykorzystywaniu przez jedną partię dla swoich celów.
A gdyby tak wszystkie liczące się partie zadeklarowały,że krzyż powinien pozostać na swoim miejscu aż do chwili pojawienia się tam np.tablicy pamiątkowej,to czy wówczas można byłoby mówić o instrumentalizacji krzyża?Tak,ale tylko pod warunkiem,ze np.95%spoleczeństwa jest za tym,by krzyża nie ruszać...Ale tak przecież nie jest...Nie wiem jak jest dokładnie,ale załózmy,że tylko 50% jest"za"...Pewnie gdzies w tych granicach będzie to"się kręcić"...
A jeśli tylko 50% jest"za krzyżem",to chyba już nie można byłoby mowić o jego instrumentalizacji w sytuacji,gdy wszystkie te partie wydałyby taką deklarację?Wiec dlaczego tego nie zrobią?Przecież sobie"nie zaszkodzą..."Tyle samo ludzi jest za,jak i przeciw...Tyle samo można'stracić"i tyle samo"zyskać"...Bilans"na zero.."
A może te pozostałe partie(oprocz PiS-u)też'grają krzyżem..?Bo gdyby teraz opowiedziały się za pozostawieniem krzyża,to chyba własnie PiS"zyskuje"najbardziej..?A oni"tracą.."A właśnie o tej instrumentalizacji najwięcej mówią właśnie przedstawiciele tych partii,publicyści,dziennikarze i inni,ktorym do nich"blisko.."
A może te partie,prezydent też,powinny"wyprzedzic"PiS i wcześniej wydac takie postanowienie,bo przecież było wiadomo,że pewna'gra"będzie się toczyć..?Dlaczego tego nie zrobili..?Czekali,by potem mówić o"instrumentalizacji krzyża.."?

(14880)
pavel, lat 25data: 09.08.2010, godz: 22:57

DO Bogna

Duzo w tym prawdy szczegolnie co do autorytetu tych ludzi....

(14879)
Wojtekdata: 09.08.2010, godz: 22:46

Tomek, ale wcześniej były posty dotyczące wydarzeń spod pałacu, w sprawie krzyża, a moim zdaniem ta sprawa nierozerwalnie łączy się z polityką, niestety.. Całkowicie się zgadzam z Bogdą w tej kwestii, nie wiem czy ci ludzie posłuchaliby papieża nawet. Tylko jeden człowiek mógł to przerwać. niestety zamiast to zrobić on tylko podsycał jeszcze ogień i za to mam wielki żal do niego. Na ogół polityka nie wywoluje u mnie większych emocji, ale teraz poczułem złość, bo ludzie którzy mienią się obrońcami wartości chrześcijańskich przyczynili się do tego że są one profanowane, obawiam się że dla wielu z nich tak naprawdę niewiele one znaczą. To się naprawdę może źle skończyć, bo został obudzony jakiś demon, zobaczmy co się teraz dzieje, sytuacja może się wymknąć spod kontroli, już są jakieś kontrdemonstracje, nie daj Boże dojdzie do jakichś przepychanek, coś się komuś stanie.. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Już lewica chce robić jakies akcje, agitacje, żeby symbole religijne w ogóle zniknęły z przestrzeni publicznej.
Bogda, ja również szanuję wiarę i przekonanie tych ludzi, ale tym bardziej mam pretensje do polityków, którym ci ludzie bezgranicznie ufają, że zamiast zakończyć tą sytuację to grają na emocjach tych ludzi i wykorzystują krzyż cynicznie dla zwykłej polityki. To jest bolesne.
Wyobrażam sobie jak fatalnie czują się teraz ci biedni harcerze, którzy w odruchu serca przynieśli ten krzyż pod pałac. Kto by przypuszczał, że taki zwykły, czysty gest może przyczynić się do obudzenia takiego demona..

(14878)
Alys, lat 21data: 09.08.2010, godz: 22:38

Jednak ta polityka tam na górze różni się od tej samorządowej. My jakoś staramy się tworzyć, a nie ciągle z kimś kłócić.

(14877)
Alys, lat 21data: 09.08.2010, godz: 22:36

Bogda masz rację z tym o PiSie. Należę do niego już ponad 3 lata i teraz tak patrzę co zostało z tej partii, którą utworzono by o wartości walczyła, a nie posługiwała się nimi w taki sposób w zagrywkach partyjnych:(

(14876)
Oliwiadata: 09.08.2010, godz: 22:35

Zgadzam się z Różą, może tak zaczeliśy dzielic się swoimi "efektami" modlitewnymi? To podniesie wielu ludzi czytających źródełko na duchu :)

(14875)
Ewadata: 09.08.2010, godz: 22:29

Bogda, w 100% się z Tobą zgadzam. Świetnie napisane.

(14874)
do Bogdadata: 09.08.2010, godz: 21:50

cyt. "A Jarek nie zajaknal sie nawet, by powstrzymac te histerie nienawisci, a przeciez mogl...."
bo Jarek nie ma jaj!

(14873)
Marcindata: 09.08.2010, godz: 21:47

Do Róża.lat 26
Ba ja prosiłem o godną pracę i modliłem się i na dzin dzisiejszy z tego nic ale........nie mam o to pretensji do Boga czy św.Józefa.Dziękujmy codziennie rano za dar życia i wiary bo to najważniejsze..........

(14872)
Bogdadata: 09.08.2010, godz: 21:28

Tomek,

jesli to o moj wpis chodzi i az tak bardzo Cie on drazni to po prostu go usun....Masz wybor! Ja tylko nawiazalam do tego, co juz od dluzszego czasu jest zauwazalne w naszym kraju (majac na uwadze zwlaszcza te ostatnie wydarzenia).

(14871)
Tomek, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 09.08.2010, godz: 21:10

Od 8 lat na Źródełku nie przepuściłem żadnego wpisu politycznego. Dziś zrobiłem wyjątek i już żałuje :(

(14870)
Bogdadata: 09.08.2010, godz: 20:51

A propo's Krzyza i zwiazanych z nim ostatnich wydarzen w naszym kraju....przykre jest to, ze po prostu...sponiewierano nam symbol wiary. Nie winmy jednak za to tych ludzi, ktorzy byli pod Palacem Prezydenckim....ktorzy wykrzykiwali o obronie Krzyza, rzucali w ksiezy, harcerzy i wszystkich myslacych inaczej slowa plugawe o ubekach, komuchach i esbekach..To nie ci ludzie sponiewierali symbol wiary, jakim jest Krzyz.
Jestem przekonana, ze ci ludzie zapewne autentycznie wierza, ze bronia Krzyza.Przed harcerzami, ksiezmi, komuchami, ubekami i prezydentem Komorowskim.
Komus patrzacemu na to wszystko z zewnatrz wydawac sie to moze groteskowe, ale oni naprawde wierza i te wiare nalezy uszanowac.Nawet jesli nie ma nic wspolnego z najwazniejszym przykazaniem-milosci i jesli jest to nawet typowy objaw groteski.....
Osobiscie w tym wszystkim najbardziej przeraza mnie bezradnosc Kosciola.Tego, ktory z takim przekonaniem bronil krzyzy przed Unia Europejska......ktory sam sobie wyhodowal wlasna religijna V Kolumne. Kilka lat jawnego lub niejawnego wspierania PiS dalo tej partii sile i przekonanie czesci narodu, ze broni wartosci lepiej i skuteczniej niz Kosciol. I teraz dla tej garstki ludzi pod Krzyzem prezydenckim (?) to PiS jest Kosciolem, a prezes Kaczynski prorokiem. Bo przeciez ci sami ludzie, krzyczacy do ksiezy ''ty ubeku'', entuzjastycznie wykrzykiwali ''Jarek, Jarek''......A Jarek nie zajaknal sie nawet, by powstrzymac te histerie nienawisci, a przeciez mogl....
Jestem pewna, ze gdyby do tych ludzi wyszedl Arcybiskup Nycz to nie posluchaliby go, nie jest on dla nich autorytetem....A Kaczynskiego posluchaliby z pewnoscia. Tylko ze on albo milczal, albo obdzielal wina Komorowskiego, Tuska, PO...
Czyz nie jest tak, ze prezes Kaczynski wciaz siedzi na drzewcu Krzyza i kaze sie wiezc do sukcesu politycznego?????????Moze kiedys po tej stronie rachunek za kurs wystawia mu wyborcy, a po tamtej - Pan Bog.....

(14869)
Wojtekdata: 09.08.2010, godz: 20:35

Przecież tym ludziom, "obrońcom krzyża", nie chodzi o krzyż, sami to nawet przyznają, tylko o jakąś tablicę pamiatkową, czy inny pomnik. Mówią, że jak powstanie coś takiego to już ten krzyż można zabrać.. Dla mnie to ewidentne wykorzystywanie krzyża, grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu, ale to tylko moje zdanie. Uważam, ze gdyby Komorowski swoją niefortunna wypowiedzią, że trzeba będzie ten krzyż przenieść, nie poruszył tego tematu, to nikt by się tym nie zainteresował, po prostu przyszli by harcerze z księżmi zabrali by go do kościoła, poświęcili, bez żadnego rozgłosu by się to odbyło. A tak Kaczyński podchwycił tą wypowiedź, i tak się to zaczęło. Niestety uważam, że to Kaczyński w duzej mierze jest odpowiedzialny za to co się dzieje, w ogóle jego zachowanie po wyborach, skreśla go w moich oczach, a byłem już prawie zdecydowany żeby na niego zagłosować, teraz bym żałował. To moje zdanie na ten temat

(14868)
pavel, lat 25data: 09.08.2010, godz: 20:08

Do Pio

Krzyż masz w sercu.... Nie rób z siebie idioty ...

(14867)
antyx, lat 34data: 09.08.2010, godz: 20:04

Witam -jeszcze raz pytam czy ktoś zamierza udać się w dniach (bodajże) 18-19 sierpnia 2010 z pielgrzymką na Świętą Górę Grabarkę? To bardzo ważne pytanie. Piszę je tutaj bo zauważyłam, że wiele osób ze żródełka przezywa wątpliwości wiary. Nikt jednak nie kwestionuje osoby Pana Jezusa. Może więc prawosławie jest wyjściem dla tych osób? Ja przy okazji zaś chciałabym poprosić w intencji bardzo chorej osoby tego wyznania. Jest tam podobno jakaś woda cudowna.
Gdyby ktoś tam przebywał - w tych dniach najlepiej (17-19 sierpień 2010) to bardzo proszę o info na źródełku.
Z góry dziękuję i pozdrawiam,
antyx.

(14866)
pio, lat 25, e-mail: piotruspan1985@wp.pldata: 09.08.2010, godz: 19:24

hej a moze by tak sie zebral i pojechal pod krzyz bronic go bo ludzie palikota i Po ogbiorą go nam co wy nato;]

(14865)
Róża, lat 26, e-mail: rosalynda@prokonto.pldata: 09.08.2010, godz: 16:06

Tak sobie myślę... Dużo osób prosi tu o modlitwę, co jakiś czas przewijają się wpisy z gorącymi prośbami. Ale dlaczego nigdy lub bardzo rzadko ludzie ci nie wracają i nie mówią o tym, jak się sprawa potoczyła, nie dzielą się radością z wysłuchanej prośby, nie oddają chwały Bogu, nie dają świadectwa Bożej miłości i dobroci... I nie odwdzięczają się nadzieją, że czyjeś modlitwy mogą być także wysłuchane... To trochę jak we fragmencie Ewangelii, kiedy Jezus uzdrowił 10 trędowatych, a podziękować wrócił tylko jeden i to ten, który był Samarytaninem. Wdzięczność to trudniejsza postawa od prośby. Wymaga pokory i sprawiedliwości.

Ktoś powiedział, że jeśli naszą jedyną modlitwą powtarzaną w ciągu całego życia będzie "dziękuję", to wystarczy. Chyba dużo w tym racji.
Z pozdrowieniami.

(14864)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 09.08.2010, godz: 15:33

Witam
Piszę ostatni raz byłem wczoraj pod Pałacem Prezydenckim, też słysząłem obelgi i wyzwiska, osoby były z godziny na godzinę coraz bardziej pijane a się dowiedziałem, że blisko Pałacu stał mężczyzna który zapraszał przeciwników Krzyża na Piwo i kupowali im a oni przychodzili pod krzyż, coraz bardziej agresywni, coraz większe wyzwiska a na koszulkach mieli pentagram i znaki szatańskie, a jeden z protestujących poproszony by poszedł z tego miejsca powiedział, ze nie może ponieważ zastał opłacony przez Palikota. Więc jak jest naprawdę. Polsko Obudź się

(14863)
Ewadata: 09.08.2010, godz: 15:15

Chciałabym Was ostrzec. Pewien facet umieścił anons na "Źródełku" w dziale "Poznajmy się" Napisał o sobie, że jest praktykującym katolikiem, uczęszcza na Msze Św. itp. Był to jego kolejny już wpis ( nie wiem dokładnie który) ale wyraził w nim żal, że nie spotkał tu nikogo kto chciałby się z nim spotykać w świecie realnym, że większość ludzi chce tylko prowadzić wirtualną korespondencję itp. Napisałam do niego udzielając serdecznej rady że skoro nikogo tu fajnego nie poznał to niech poszuka w świecie realnym, niech znajdzie jakąś katolicką wspólnotę itp. Wiecie jak mi odpisał? Obrzucił mnie inwektywami: " ty popier....a cipo", "spierd...", "na ch..j do mnie piszesz"
A na moją reakcję, że żal mi go i że się za niego pomodlę....odpisał mi, że życzy mi śmierci i będzie się o to modlił. Napisał to parę razy, bo wymieniłam z nim kilka maili. Mam je wszystkie u siebie jako dowód. Zwróciłam się w tej sprawie do administratorów strony i mam nadzieję, że wpis tego faceta usuną. Czemu o tym piszę? Żebyśmy wszyscy byli czujni. To że ktoś pisze, że jest katolikiem, chce poznać wartościowych ludzi i czyta Pismo Św. nie oznacza, że tak faktycznie jest. Trzeba uważać zwłaszcza tutaj na "Źródełku" ponieważ zdarza się nam, że w takich miejscach tracimy czujność. "Po owocach ich poznacie" To jest klucz. Patrzmy zawsze uważnie na czyjeś zachowanie. Pamiętajmy o "wilkach w owczej skórze". Oszuści, kłamcy i osoby niezrównoważone psychicznie i emocjonalnie mogą pojawić się wszędzie. W takich miejscach jak ten portal trzeba uważać szczególnie, bo tak jak pisałam powyżej....z reguły wydaje nam się że tutaj nic złego nas nie spotka i poznamy samych uczciwych i porządnych ludzi.

(14862)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 09.08.2010, godz: 14:24

Ja też jestem przekonana, ze ks.Jerzy wsparł by walkę o Krzyż, już przecież tak było;))

(14861)
Rafałdata: 09.08.2010, godz: 13:30

Może mnie niektórzy będą chcieli zjeść za ten wpis, ale muszę dorzucić swoje 5 groszy:) Otóż chciałbym poruszyć bardzo żywy ostatnio temat, a mianowicie obronę krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Jestem praktykującym katolikiem, szanującym ludzi, którzy całą dobę czuwają pod Pałacem. Szanuję również osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. Dręczy mnie jednak jedna myśl. Czy aby takim zachowaniem nie wyrządzi się więcej szkód niż korzyści ? Przecież krzyż powinien być symbolem miłości, zwycięstwa Jezusa nad śmiercią i szatanem, a tymczasem staje się przedmiotem kpin, symbolem nienawiści, wojny, podziału. Nie uważam, by pobudki postępowania obrońców były niedorzeczne, lecz ja byłbym za odpuszczeniem tej walki. Czasem trzeba ustąpić w imię wyższych wartości. Na dodatek nikt nie chciał tego krzyża poćwiartować i spalić na stosie, czy też wywieść nie wiadomo gdzie, ale jedynie przenieść kawałek dalej do kościoła Św.Anny. Według mnie mniejszym złem byłoby po prostu pozwolić władzom na to, co zamierzali zrobić,a uniknęlibyśmy tej profanacji świętego znaku, jakim jest krzyż.

(14860)
Trawiasta, lat 29data: 09.08.2010, godz: 12:28

Łukaszu, wbrew pozorom nie jest tak ze "wszystkie Biblie nasze sa" - sila i jednosc w Kosciele zawiera sie w tym, ze troszczy sie o dobry przekaz i wlasciwy Słowa ktore Pan zeslal natchnionym autorom tysiace lat temu. Bo przeciez dzieki nim mozemy delektowac sie pieknem Psalmow, pokrzepiac slowami Jezusa...

Niestety, Łukaszu, Adwentysci rowniez sa zaliczani do grup ktore szkodza. Owszem, szanuj ich jako ludzi, interesuj sie ich doktryna ale badz ostrozny. Kiedys swiadkowie Jehowy chodzili po osiedlu gdzie mieszkalam i raz nieopatrznie wdalam sie z jedna pania w dyskusje... Zaczela pieknie od tego ze Jezus jest Synem Boga, ze milosc do blizniego to wazna cecha itp... A potem w rozmowie powiedziala ze JEzus jest tylko prorokiem. Wczytalam sie z Biblia Tysiaclecia w reku w ich pismo "Straznica" - bo chcialam sie sama naocznie przekonac, jak to jest z cytatami. W "Straznicy" tekst Pisma Swietego byl poszatkowany, przeinaczony, slowa nie zgadzaly sie ze soba... Wiesz Łukasz, nam sie wydaje ze potocznie rozmawiajac uzyjemy podobnego slowa w znaczeniu i wszyscy beda wiedziec o co chodzi. Ale tu nie chodzi o potoczna mowe czy spotkanie kogos na ulicy. Tu chodzi o Ksiege Natchniona, w ktorej kazdy przecinek ma znaczenie. Niestety, nie jest tak ze Biblie szanuja wszyscy, bez wyjatku.
Nie jest tez tak, ze kazde wyznanie glosi nauki zgodne z naukami naszego Kosciola. Łukasz, ja tez przechodzilam etap poszukiwania i interesowalam sie roznymi wyznaniami. Nawet wydawalo mi sie pewnego razu, ze bardziej odnajduje siebie w islamie :) Ale nie jestem w goracej wodzie kąpana i po rozmowie z kolezanka ktora przeszla z katolicyzmu na islam, po przeczytaniu roznych publikacji i stron w internecie doszlam do wniosku ze to byla tylko fascynacja. Dzieki Bogu i za te fascynacje - odkrywam dzieki nim, ze moj Kosciol jest moim domem, ze mimo wszystko wracam do Niego i czuje sie w nim najlepiej... To jest wazne doswiadczenie. Bardzo wazne.
Człowiek poszukuje cale zycie Prawdy, ale - Łukaszu, uwazaj. Czesto nam sie wydaje ze znalezlismy Prawde, zachlystujemy sie nia, z uporem sie bedziemy jej trzymac kurczowo... Ale jesli to odkrycie nie pochodzi od Pana Boga, tylko zwiazane jest z naszymi tesknotami i nie zaspokojonymi potrzebami albo demonem, ktory chce nas wyrwac Bogu - nie znajdziemy w nim otuchy.
Dziekuj Bogu za to, ze na Zrodelku sa inni, ktorzy potrafia doprowadzic nas do pionu. To jest wlasnie sila Wspolnoty...
I jeszcze jedno a propos wspolnoty - ja tez przezywam moment zwatpienia w swoje relacje z ludzmi. I rozumiem dlaczego nie chcesz byc we wspolnocie. Tylko pamietaj Lukasz o jednym - czy Ty do wspolnoty nalezysz dla Pana Boga, bez wzgledu na swoje relacje z ludzmi i czy umiesz z nimi rozmawiac czy nie? Czy Ty tam przychodzisz po to zeby codziennie trwac przy Nim, czy po to zeby zafundowac sobie terapie? Zmianyw relacjach z ludzmi zaleza od nas i ciezkiej, mrowczej pracy nad soba. Nie gniewaj sie na mnie o te slowa - ja sama wiem, co pisze, bo ponad poltora roku juz pracuje nad soba na terapii. I wierz mi, nie ma nic to wspolnego z byciem w Kosciele we Wspolnocie. Owszem, czasami przeszkadza ale ja tam nie ide dlatego zeby miec przyjaciol, tylko dlatego zeby byc wsrod innych wierzacych i przychodze dla Kogos Innego.
On mnie stworzyl nadwrazliwa, krucha, ulomna ale chcial mnie takiej, czego ja nie zrozumiem zapewne do konca moich dni. Chcial mnie taka wlasnie - dal mi potencjal, dal wyobraznie, dal wrazliwosc, pozwala by dreczyly mnie pokusy, lęki i ataki niesmialosci. Wszystko mi to daje Bog w jakims celu. Najwidoczniej nie jestem jeszcze wytrawiona jak zloto w piecu, pewnie potrzebuje hartu i doswiadczen. Widze w swoich zmaganiach sens, wreszcie dostrzegam w tym znak od Boga. Szatan chce mi wmowic ze jestem do niczego, chora psychicznie, beznadziejna, brzydka, glupia... ze nie radze sobie z ludzmi, praca, kontaktami ze swiatem... Ale to nie jest prawda. Popelniam bledy i z nimi sie musze rozliczac, brac za nie odpowiedzialnosc przed soba, swiatem i Bogiem. To co moge zmienic, musze zmienic - a pomagaja mi w tym lekarze, psycholog, bliscy, przyjaciele, wspolnota. Reszta... reszta, na ktora nie mam wplywu zalezy od Boga. On dziala w sposob jakiego nie oczekujemy.
Takze pomysl prosze nad swoja obecnoscia we Wspolnocie. Nie musisz tutaj pisac wszystkiego, po prostu zastanow sie co tak naprawde Ci przeszkadza. Jesli wyjdzie na to, ze brakuje Ci jakis umiejetnosci czy nie jestes pewny w kontaktach z innymi ludzmi - nie rezygnuj! Tego sie nauczysz tylko wtedy gdy bedziesz chodzil na spotkania, gdy pozwolisz sobie na niedoskonalosc i blad. Sila Kosciola jest w Bogu ale rowniez w tym ze otwiera swoje drzwi dla ludzi slabych i grzesznych. Tutaj kazdy moze byc, blisko Milosci, ktora uzdrawia najgorsze rany duszy, serca i ciala.
Pozdrowienia, Lukasz.

A ja dzis myslami bede z obroncami Krzyza pod Belwederem. Wczoraj ogladalam w telewizji sceny spod Krzyza. Widzialam pijanych mlodych ludzi bluzgajacych, szydzacych, obrazajacych... Czytalam relacje w internecie. W tym apel nawolujacy do przeniesienia Krzyza dzis w nocy. I tak mi sie nasunelo... Scena z Pasji - jak Jezus idzie z Krzyzem na poranionym zmasakrowanym ciele, krwawi, cierpi, a tlum dookola rzuca sie na Niego, szydzi, bije Go. Jaka przedziwna analogia - znow Krzyz staje sie znakiem sprzeciwu i ponizenia... Znow ci, ktorzy sie tam przychodza modlic sa wyzywani, ponizani, upokarzani, bici. Rozplakalam sie slyszac opowiesc starszej pani ktora zostala pobita przez mlodego agresywnego czlowieka, policja nie reagowala. Dokad my idziemy...?

Nie potrzeba im tam teraz madrych slow i wnioskow. Potrzeba modlitwy. Prosze, dzis pamietajcie o nich w Warszawie. Pamietajcie chociaz w jednym "Zdrowas", w jednym "Pod Twoja Obrone".... niech nic nikomu sie nie stanie. Ani tym, co czuwaja pod Krzyzem ani tym, ktorzy chca go zabrac. Z obu stron sa ludzie...

Przydalby sie teraz nam tutaj ks. Jerzy Popieluszko. Aldono, masz wielkiego Przyjaciela, jestem przekonana ze bylby tam z nimi, modlil sie i wspieral. Zawsze umial dobrym slowem uspokoic, wesprzec, dodac otuchy.

(14859)
antyx, lat 34data: 09.08.2010, godz: 12:13

chciałam się zapytać czy ktoś z tego forum - zwłaszcza z Warszawy - nie wybiera się w dniach 18-19 sierpnia 2010 na pielgrzymkę na Świętą Górę Grabarkę?
Bardzo prosiłabym o odpowiedż na moje pytanie i z góry za nią dziękuję.

Pozdrawiam,
antyx

(14858)
antyx, lat 34data: 09.08.2010, godz: 11:36

Oto dzisiejsza patronka i coś więcej o niej:
============================
9 sierpnia
Święta Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein),
dziewica i męczennica, patronka Europy

Edyta Stein urodziła się 12 października 1891 r. we Wrocławiu jako jedenaste dziecko głęboko wierzących Żydów: Zygmunta i Augusty z domu Courant. Z licznego rodzeństwa wychowało się tylko siedmioro dzieci. Chociaż w domu gorliwie przestrzegano przepisów religii, Edyta popadła dość wcześnie w zobojętnienie religijne. Mając 20 lat uważała się za ateistkę. Niedługo po urodzeniu Edyty zmarł jej ojciec. Rodzinny interes przejęła przedsiębiorcza matka, zmieniając go w dobrze prosperującą i uznaną firmę.
W wieku 6 lat Edyta rozpoczęła naukę w szkole, gdzie osiągała bardzo dobre wyniki. W wieku 14 lat wyjechała do starszej siostry. W czasie trwającego 8 miesięcy pobytu jej życie religijne uległo znacznemu osłabieniu. Po powrocie wróciła do domu. Po śmierci bratanka wróciła z nowym zapałem do gimnazjum. W 1911 r. z doskonałymi wynikami zdała egzamin dojrzałości i podjęła studia filozoficzne we Wrocławiu. Dwa lata później wyjechała do Getyngi, by tam studiować fenomenologię. Zgodnie ze swoimi wielkimi zdolnościami intelektualnymi, nie chciała przyjmować nic, jeżeli nie zbadała tego gruntownie sama. Dlatego tak usilnie poszukiwała prawdy. "Poszukiwanie prawdy było moją jedyną modlitwą" - pisała później. Zafascynowana wykładami prof. Edmunda Husserla zaczęła pisanie doktoratu. Pracę nad nim przerwał wybuch I wojny światowej.

Edyta zgłosiła się do Czerwonego Krzyża, została pielęgniarką i zaczęła pomagać zakaźnie chorym. Po półrocznej pracy, zupełnie wyczerpana, została zwolniona ze służby sanitarnej. W 1915 r. złożyła egzamin państwowy z propedeutyki filozofii, historii i języka niemieckiego. Wykładała te przedmioty w gimnazjum wrocławskim im. Wiktorii. W 1916 r. została asystentką prof. Husserla we Fryburgu. Rok później uzyskała tytuł doktorski u prof. Husserla. Przyjaźniła się też z uczniami Husserla, między innymi z Romanem Ingardenem. Pod silnym wpływem mistrza i jego szkoły fenomenologicznej, Edyta Stein coraz bardziej poświęcała się filozofii, ucząc się patrzenia na wszystko bez uprzedzeń. Dzięki poznaniu w Getyndze Maxa Schelera - po raz pierwszy poznała idee katolickie.
W 1921 r. dokonało się jej nawrócenie dzięki zetknięciu się z autobiografią mistyczki i doktora Kościoła, św. Teresy z Avila. Przeczytała tę książkę w ciągu jednej nocy i wreszcie - szukając prawdy - znalazła Boga i Jego miłosierdzie. Poprosiła wówczas o chrzest i pociągnęła swoim zapałem siostrę - Różę. Chrzest i I Komunię św. przyjęła 1 stycznia 1922 r. Otrzymała imię Teresa. Nie oznaczało to dla niej zerwania więzów z narodem żydowskim. Twierdziła, że właśnie teraz, gdy powróciła do Boga, poczuła się znów Żydówką. Była świadoma, że przynależy do Chrystusa nie tylko duchowo, lecz także poprzez więzy krwi. W 1923 r. przystąpiła także do sakramentu bierzmowania.
Jej rozwój duchowy odbywał się głównie w klasztorze Sióstr Dominikanek św. Magdaleny. Nadal była nauczycielką w jednym z wrocławskich liceów, łącząc pracę pedagogiczną z naukową. W latach 1923-1931 wykładała w liceum i seminarium nauczycielskim w Spirze. W 1932 prowadziła wykłady w Instytucie Pedagogiki Naukowej w Monasterze, starała się łączyć naukę z wiarą i tak je przekazywać słuchaczom. W tym czasie złożyła trzy śluby prywatne i żyła już właściwie jak zakonnica, wiele czasu poświęcając modlitwie. Jednocześnie prowadziła bardzo wnikliwe studia nad spuścizną św. Tomasza z Akwinu, starając się objaśnić pewne elementy jego mistyki przy pomocy metody fenomenologicznej. Często była proszona o wygłaszanie odczytów przy różnych okazjach i na konferencjach. Prowadziła kursy szkoleniowe, pisała artykuły, wygłaszała wykłady w radio.

W Monasterze wykładała tylko przez dwa miesiące - gdy władzę przejęli narodowi socjaliści, musiała opuścić Monaster. Przeniosła się do Kolonii, gdzie 14 października 1933 r. wstąpiła do Karmelu. 15 kwietnia następnego roku otrzymała habit karmelitański. Gorąco pragnęła mieć udział w cierpieniu Chrystusa, dlatego jej jedynym życzeniem przy obłóczynach było: "żeby otrzymać imię zakonne od Krzyża". Po nowicjacie przyjęła śluby zakonne i imię Benedykta od Krzyża. Już jako karmelitanka zaczęła pisać swoje ostatnie dzieło teologiczne Wiedza Krzyża, które pozostało niedokończone. 21 kwietnia 1938 r. złożyła śluby wieczyste.
W tym czasie narodowy socjalizm objął swoim zasięgiem całe Niemcy. Benedykta, zdając sobie sprawę, że jej żydowskie pochodzenie może stanowić zagrożenie dla klasztoru, przeniosła się do Echt w Holandii. 2 sierpnia 1942 r. podczas masowego aresztowania Żydów została aresztowana przez gestapo i internowana w obozie w Westerbork. Następnie, wraz z siostrą Różą, 7 sierpnia deportowano ją do obozu w Oświęcimiu. Tam zostały obie zagazowane i spalone 9 sierpnia 1942 roku.
Beatyfikacji Edyty Stein dokonał w Kolonii 1 maja 1987 r. Jan Paweł II, kanonizował ją zaś 11 października 1998 roku. Swoim listem apostolskim motu proprio z 1 października 1999 r. ogłosił ją - wraz ze św. Brygidą Szwedzką i św. Katarzyną ze Sieny - patronką Europy. Od tej pory obchód ku jej czci obchodzi się w randze święta.
====================================

(14857)
pawulon, e-mail: pawulon0@op.pldata: 08.08.2010, godz: 23:02

Pusty KRZYŻ... przed Pałacem
A gdzie CHRYSTUS???

Więcej na: www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl

(14856)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 08.08.2010, godz: 21:04

Witam
Ja uważam, że to co piszę to piszę z myślą o Jezusie . Nie czynie nic złego, chciałem dobrze. Jezus dla mnie jest Królem i chciałem pomóc. Rozumiem, że tu jestem nie potrzebny, chciałem w czymś pomóc , zawsze wnieść w serca otuchę .
Ale skoro jestem nie potrzebny to nie będę pisał. Przepraszam, że zawracałem wam głowę i jeszcze raz przypominam, że nie chciałem nikogo urazić i zezłościć.
Nie chce być przyczyną kłótni jak możecie pomódlcie się za mnie.
Nie chce by ludzie się kłócili więc przestaję pisać. Nie będziecie musieli się o mnie kłócić. Ze wspólnoty też zrezygnowałem, ponieważ ja zawsze byłem na uboczu i nie potrafię nawiązać z innymi ludźmi kontaktu jestem zamknięty w sobie.
I życzę wszystkim na źródełku pokoju w sercach i miłości
Pozdrawiam Łukasz

(14855)
g data: 08.08.2010, godz: 20:34

Dawno nie pisałam nic na źródełku.. Dzisiaj czytając Wasze wpisy tak jakoś zapragnęłam się do Was odezwać. Przesyłam radosne pozdrowienia w ten pochmurny niedzielny wieczór:) Dobrej i spokojnej nocy wszystkim!

(14854)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 08.08.2010, godz: 20:31

Witam
Chciałem opowiedzieć swoje świadectwo wiary jak Jezus zmienia ludzi.
Jak sięgam pamięcią nigdy nie byłem dobry , dziwnie się czuję pisząc wszystko ponieważ uchodzę za osobę która jest nie śmiała i skromna, dlatego czasami czuję się obce w wspólnocie i zawsze zadawałem sobie pytanie co ja robię tu, i czasami zastanawiam czy pasuję do wspólnoty, myślałem nawet o rezygnacji.
Ale powiem szczerze , że już od młodych lat byłem urwis tylko słyszałam jak babcia na mnie narzeka, mama też wiele przeze mnie nacierpiała, ja umiem przyznać się do błędów i przyznaję się do tego, że jestem słaby i chwiejny. I wiem, że tylko Jezus może mnie uwolnić z tych słabości, tylko mu ufam.
Wstydzę się błędów przeszłości , do kościoła chodziłem rzadko albo pod przymusem, a spowiedź nawet nie pamiętałem kiedy byłem u spowiedzi a komunii nigdy nie przyjmowałem, nie było Jezusa w moim życiu a tym bardziej w sercu. W moim życiu było miejsce tylko na rozrywki i grzech, byłem zniewolony nawet zacząłem brać sterydy a raczej wstrzykiwać, myślałem tylko o sobie i o tym by inni mnie widzieli. Chciałem być wolny a byłem zniewolony przez szatana.
Interesowałem się czarną magią, kartami tarota a nawet wywoływaniem duchów. A najbardziej zaciekawiły mnie RUNY magiczne znaki , miałem problemy w pracy w życiu a najbardziej w miłości więc z Internety ściągnąłem RUN dający szczęście w miłości teraz uważam, że to była pozorna miłość.
Owszem znalazłem dziewczynę i byłem szczęśliwy ale to był początek tych zdarzeń co się wydarzyły później, po rozstaniu z dziewczyną załamałem się i myślałem o najgorszym. Kiedyś wybuchałem złością i potrafiłem własną mamę uderzyć, podniosłem na nią rękę. Powiem szczerze , że nie panowałem nad tym co mówiłem i co robiłem byłem tak zniewolony przez szatana. Zawsze jeśli miałem chwile kiedy odnosiłem do Boga szatan przychodził i mnie kusił pokusami, ile nicy nie przespanych, spałem z zapalonym światłem ponieważ przy zgaszonym nie mogłem ponieważ złe moce do mnie przychodziły i mnie męczyły.
Szatan bał się o to, że odejdę do Boga , dlatego w Momocie nawracania przychodził do mnie ze zdwojoną siłą, choć teraz podczas modlitwy też czuję wielkie dolegliwości i bóle ale wiem, że Jezus ze mną jest. Bóg dopuszcza do nas zło ponieważ albo chce nas wystawić na próbę albo chce byśmy się do niego zbliżyli.
Zło było motywem mojego życia, nigdy Nie interesowała mnie wola Boża zawsze moja osobista wola była ważniejsza.
Moja wiara a można i powiedzieć nawrócenia zaczęło się w tym roku, czyli jestem kotem w tej dziedzinie . Ale ten nowicjat jest dla mnie błogosławieństwem, choć Bóg wystawia mnie wiele razy na próbę, ale wiem, że on nie daje krzyża tak ciężkiego bym go nie uniósł a jak mi da krzyż to pozwoli by Jezus pomógł mi go nieść i chwała mu za to. On zna moją słabość i wie, że potrzebuję jego pomocy. 2 albo 2,5 roku temu został w moje serce zasiane ziarenko wiary ponieważ jeszcze nie miałem w sobie wiary, w tym czasie właśnie mnie zostawiła dziewczyna i się załamałem i tu na mojej drodze Bóg postawił bardzo dobrego człowieka Leszka . Z Leszkiem zapoznała mnie mama, która pracowała w tym samym Banku co ja i Leszek zobowiązał się że mi pomoże i teraz dziękuję mu za Pomoc.
On sprawił, że jestem teraz ty kim jestem. Choć prawdę mówiąc rozmowa nic nie pomagała, ponieważ on mnie mówił jedno ja i tak robiłem drugie.
Miałem ciągle myśli samobójcze i nawet próbę samobójczą , trafiłem w ciężkim stanie do szpitala i Lekarze dziwią się, że ja żyję , mama zamówiła za mnie Msze po której nagle mój stan zdrowia zaczął się poprawiać, a jak pamiętam byłem w złym stanie , i Jezus uratował mnie od śmierci.
Byłem strasznie uciążliwym człowiekiem i wiele Leszek wymęczył się by ze mną porozmawiać ponieważ nie zawsze go słuchałem. Miałem swoje zdanie, byłem uparty można by powiedzieć był ze mnie prawdziwy osioł byłem uparty jak osioł. Leszek okazał mi dużo życzliwości a w szczególności cierpliwości ponieważ potrzebował bardzo dużo cierpliwości. Dziękuję Leszkowi za wszystko . Pamiętam jak dzisiaj 25 marca Czwartek odbyła się Msza z modlitwą o uzdrowienie na którą zaprosił mnie Leszek i tu stał się ogromny cud , łzy poleciały mnie z oczu o doświadczyłem wielkiej obecności Jezusa , czułem jak przechodzi się po kościele, dotknął mnie, odnalazłem Jezusa a raczej On znalazł mnie ale mimo to wyszedłem jeszcze smutny z kościół, jeszcze nie czułem się tak wspaniale. Ale z dnia na dzień czułem coraz bardziej jego opiekę nade mną. Później Leszek zaprosił mnie na wspólnotę choć nie potrafię się przełamać i siedzę na uboczu to najważniejsze, ze czuję Jezusa. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez Jezusa i chce iść za nim, w pewnym sensie czuję powołanie.
Poznałem też bardzo dobrego księdza z którym do dnia dzisiejszego utrzymuje kontakt.
A każdym momencie szukam Jezusa i On daje się odnaleźć. Często rozmawiam z Bogiem i słyszę jego głos , wiem, że do mnie mówi, często się jego radzę.
Miałem tabletki które są złe i nie dla mnie i tylko słyszałem głos Boga wyrzuć te tabletki a ja po tym jak usłyszałem ten głos wziąłem tabletki i wyrzucałem do śmieci. Wiele osób może powiedzieć, że jestem nawiedzony , że głupi czy chory ale ja wiem jedno to głos Boga , który często do mnie mówi.
W każdej rozmowie Bóg jest ze mną, a w rozmowie z innymi podpowiadam mi bym niósł pokój i przypomina mi zachowaj spokój.
Teraz każda moja myśli pochodzi od Boga i Jezusa , czuję , ze Bóg mnie napełnił Duchem Świętym. Każdą moją czynność, radość i smutek oddaje Jezusowi i nigdy się go nie zaprę . Ja jestem słaby i we mnie miłości nie ma , ale dzięki Jezusowi zmieniam się , ja sam nie potrafiłbym się zmienić.
Jezus działa i teraz widzę owoce jego działania. Nie wstydzę się wiary. Teraz mogę na środku ulicy Krzyczeć Jezu Kocham Cię, Jezu ufam Tobie.
Dzięki Bogu za wszystkie łaski otrzymane od niego, wielkie rzeczy uczynił mi wszechmocny.
Z Panem Bogiem
Łukasz

(14853)
:)data: 08.08.2010, godz: 19:39

http://rita.blox.pl/html

Wspaniała Święta w sytuacjach, w których wydaje się że nie ma wyjścia.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych... :)

(14852)
Xdata: 08.08.2010, godz: 13:26

do Łukasza
"A co Was przeraża???"
Mnie przeraża to,że my,tu w Polsce,żyjemy sobie bezproblemowo,spokojnie....tak...od powodzi do powodzi...a Ci biedni Norwegowie co roku mają nadwyżkę budżetową ze sprzedaży ropy naftowej i...nieszczęśnicy,nie wiedzą,co z tym zrobić..?Męczą sie z tego powodu niezmiernie,sen z powiek mają spędzany i w ogóle,cierpień ich opisać niesposób...

(14851)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 08.08.2010, godz: 12:34

Dziękuję za te życzenia opieki Ks.Jerzego.On sam i to Jego wstawiennictwo potrzebne mi, ogromnie i liczę na to, że będzie miał mnie na oku.MNie i nie mnie, ale wszystkich tych którzy proszą Go o pomoc.Cała moja nadzieja w tym, że On nigdy nikomu nie umiał odmówić wsparcia, to mam nadzieję, ze i mi nie będzie odmawiał.Ten mój wczorajszy płacz, to nie był płacz o siebie, tylko przez to, że miałąm nieuchronnie przykre wrażenie, że podkopałam dołek pod Księdzem Jerzym. J naraziłam Go na jakies nieprzyjemności.J jeszcze doprowadzały mnie do łez dwie mysli.On miał tylu tak zwanych przyjaciół, ktorzy prędzej czy póżniej wbili MU nóż w plecy .Ja miałam wrazenie, że zrobiłam Mu świństwo, a On i tak już za duzo wycierpiał.Mam nadzieję, że On mi to wybaczy...Takie nie do końca przemyślane działąnie, taki brak rozsadku i głupoty.MOże znó ktoś powiedziec, nie wpadaj w skrajności, ale ja odczytałam to jako zaszkodzenie Mu, a przecież cały czas myślę i pytam Go w jaki sposób mogę się przyczynić do tego, żeby ludzie wzywali Jego wstawiennictwa i żeby widzieli w Nim Przyjaciela, który nigdy nie zawiedzie.

(14850)
do Łukaszadata: 08.08.2010, godz: 11:30

pytasz, co nas przeraża. Mnie przeraża Twoja postawa, Twój brak znajomości podstaw naszej wiary, taki analfabetyzm religijny, a może raczej ignoracja, brak konsekwencji, gotowość do radykalnej zmiany pogladów, masę sprzeczności w tym, co piszesz. To mnie właśnie przeraża, a nie klęski żywiołowe, na które nie mamy większego wpływu..

(14849)
To jaaadata: 08.08.2010, godz: 11:27

Do Aldony
to że ktoś Cie nie zrozumiał to nie znaczy zapłakać sie czy popaść w innna skrajność.Przykrość oddaj Panu ,może chce Cie doświadczyć w drodze do świetości .Pamietaj że wielu świetych było żle rozumianych i posądzanych o różne rzeczy nawet spouchwalanie sie ze swoim spowiednikiem.Co oczywiście nie było prawdą.Myśle że Robert od niedawna zagląda tutaj i przeczytawszy Twój wpis opacznie go zrozumiał.Osobiście lubie Twoje wpisy.uważam że nie ma co sie przejmować(:
Zycze Ci aby Ks.Jerzy opiekował sie Tobą przez całe życie i pomógł dojśc do świetości ,do nieba.Wszystkiego Dobrego Aldonko(:

(14848)
Marcindata: 08.08.2010, godz: 07:13

Do X i Łukasza
Do X - ten cytat pasuje właśnie jak ulał do naszego Łukasza który ostatnio plecie trzy po trzy zapominając że nie jest Jehowym czy muzeumaninem ale chrześcijaninem
Do Łukasza - chłopie ty nie rozumiesz pewnych rzeczy,gdzieś ty był jak były lekcje religii.

(14847)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 08.08.2010, godz: 03:16

No Robercie teraz już wiesz o jakiego Księdza chodziło?Proszę na drugi raz, jeśli są jakieś wątpliwośći, co do mojego wpisu to prosze o meila, przecież można mnie zapytać po ludzku o co chodzi z tym, czy z tamtym, a nie udzielać mi niedzwiedziej przysługi i udzielać rad zupełnie nie potrzebnych, nie adykwatnych do sytuacji, rad które po prostu są nieporozumieniem.J bardzo Cię proszę, nie pouczaj mnie czy ja mam się rozczulać czy nie, bo narazileś mnie i nie tylko mnie na utrate dobrego imienia, więc mam pełne prawo być oburzona.Przecież list ten w żadnym calu nie przypominał listu miłosnego, gdyby miał to być list miłosny po pierwsze inaczej bym go zaczeła, a po drugie nie pisała z pełną ufnością czegoś takiego.Skąd więc te doradcze zdania:pilnuj się?TYlko go nie zapragnij?Nie wyrwij Bogu?Jnną sprawą jest fakt, ze ten list nie powinien się tu znaleść.Wychodziłam jednak z zaŁOżenia , że zarówno treść jak i moje intencje są klarowne i czytelne.Nie wiedziałam ze do czegoś tak klarownego można dorobic własne racje i włąsny punkt widzenia.BYłam jednak naiwna, i nie wiem kiedy sobie to wybaczę.JUż i tak wczoraj wystarczająco się przez to napłakałam, ale co tam.To dla mnie nauczka.Pierwszy ostatni raz coś takiego i bardzo dobrze.

(14846)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 08.08.2010, godz: 02:36

MIrando, niedowiarku, wielkie Dzieki:)))

(14845)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 22:28

Witam
A co Was przeraża??? Mnie ostatnio przerażają podwyżki ale to tylko szczegół, choć martwi mnie to, że będzie większa bieda. Ale martwią mnie też klęski żywiołowe a szczególnie powodzie oraz burze w Polsce a ostatnio też w Warszawie.
Zastanawiam co się ostatnio dzieje, dlaczego ludzie tak cierpią, dlaczego jest tyle powodzi, przecież wcześniej nie było takich powodzi jak teraz. Smutni się patrzy jak ludzie borykają się z takimi problemami. Pytanie gdzie jest Bóg???
Czy on tak chce??? Czy on nas kara???? Czy jednak poda nam pomocną dłoń, dłoń ojca i dłoń miłosierdzia??? Z jednej strony Bóg jest stogi i potrafi ludzi karać a z drugiej strony jest miłosierny. Która jego strona przeważy????
Jeśli są coraz większe powodzie, pożary, klęski żywiołowe i trzęsienia ziemi z roku na rok coraz to silniejsze klęski z żywiołem już człowiek nie daje z nim rady, żywioł zwycięża a tu jest za każdym razem jeszcze gorzej, nawet coraz silniejsze burze.
Pytanie co będzie następne i co dalej czeka świat i Polskę???
Pozdrawiam Łukasz

(14844)
Xdata: 07.08.2010, godz: 22:22

Łukasz
Czasem wystarczy w jakimś zdaniu,nawet dosyć długim,postawić przecinek o jedno słowo bliżej lub dalej,a całe zdanie zmieni sens,będzie znaczyć zupełnie co innego....
To tak odnośnie przekładu Pisma Św.którym"wymachują"Ci tzw.Świadkowie Jehowy...biedni ludzie..zresztą...

(14843)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 22:17

Witam
Jeśli chodzi o Pismo Święte to czytałem też dawne Pisma Święte Chrześcijanie a raczej my Katolicy teraz odpowiem na zarzut dotyczący wydania własnego Pisma Świętego.
Jeśli się ze mną nie zgodzisz trudno , ale też możesz wprowadzać ludzi w błąd ponieważ ja wiem, że Pismo Święte też zostało zmienione przez Kościół jak zrozumiałem na potrzeby kościoła. Więc widocznie każdy ma do tego prawo. Tylko, że jeśli świadek Jehowy czytał mi Pismo Święte to jak przeczytałem w swojej Biblii to wynikało z tego, że treść jest taka sama, widocznie wniosek jest taki, że wydali Pismo Święte zawierające treści takie same jak u Nas to może to plagiat z ich strony???
Jak Wy myślicie

(14842)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 22:11

Witam
Nie wiem jak jest dokładnie u świadków Jehowy ale znajomy z który kiedyś pracowąłęm więc znam go z poprzedniej pracy posługiwał się naszą Biblią .

(14841)
Do Łukaszadata: 07.08.2010, godz: 22:09

Czytanie Biblii Tysiąclecia zacznij od spisu treści i sprawdź wnikliwie, czy faktycznie są tam WSZYSTKIE cytowane przez Ciebie księgi. A potem dopiero ryzykuj stwierdzenie, że wszyscy chrześcijanie posługują się jedną Biblią. A tak już poza tym, to stwierdzenie, że Świadkowie Jehowy są chrześcijanami, jest dosyć niefrasobliwe... zapytaj się o to księży ze swojej parafii...

(14840)
Xdata: 07.08.2010, godz: 21:28

do Łukasza
"Nie przeraża mnie,że tempora mutantur,przeraża mnie,że nos mutamur in illis.Nie przeraża mnie zmiana warunkow życia,upadek panstw,zagłada miast i inne gejzery niespodzianek,tryskające z łona historii,ale to,że facet,którego znałem jako Iksa,nagle staje się Igrekiem,zmienia sobie osobowość jak marynarkę i zaczyna działać,mówić,myślec,czuć wbrew sobie samemu,napełnia mnie lękiem i zażenowaniem."(Witold Gombrowicz)

(14839)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 07.08.2010, godz: 21:21

Łukaszu nie wprowadzaj ludzi w błąd! Świadkowie wydali własny przekład Pisma Świętego (New World Translation – Przekład Nowego Świata), który jest dostosowany do ich nauk (wiele zwrotów zostało tak przetłumaczonych, by pasowały do ich doktryny). Jest on krytykowany przez biblistów, jako wyjątkowo mocno sfałszowana wersja Pisma Świętego.

(14838)
Marcindata: 07.08.2010, godz: 21:20

Oj Łukasz niezle sie zaplatales w toku swojego myslenia i to w niedobrym kierunku...

(14837)
Xdata: 07.08.2010, godz: 21:19

do Łukasza
"Wszystko może się zmienić...''
No tak..."Tempora mutantur et nos mutamur in illis-czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi.."

(14836)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 21:16

Owszem, mnie też to czasami denerwuje, że chodzą po domach i bardziej są natarczywi choć nie mam im to za złe. Ale też jest wiadome to, że oni nie mają innej Biblii ponieważ oni czytają i słuchają to samo co My. Ponieważ znałem człowieka który jest świadkiem Jehowy. Są u nich też sympatyczni ludzie. A jak myślcie czy to jest prawda , ponieważ ludzie innej wiary czy innego wyznania nie mówiąc tylko o świadkach Jehowy, zarzucają nam duże błędy a najbardziej zarzucają nam to, że jesteśmy Fałszywi Katolicy, czy to prawda co o nas mówią inni???
Pozdrawiam Łukasz

(14835)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 21:11

Witam
Teraz odpowiadam na zarzuty pod moim adresem, że podaje nie prawdziwe teksty Biblii. Teraz czytam Biblię. Mam w domu Biblię Tysiąclecia , wydawnictwo Pallottinum, wydanie piąte, ma IMPRIMATUR.
Otóż czytam teraz wszystko co napisałem i cytuję:
„Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię.” JEREMIASZ 1, 5 (BW)
Słowa znalazłem w Biblii zachęcam do do dokładnego czytania Pisma Świętego.
„Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”. MAT. 6, 15 (BT) Też jest te słowa są w Biblii.
I inne też słowa znalazłem w Biblii. Wszyscy chrześcijanie posługują się tą samą Biblią co my, więc słowa są takie same i rzadko zmienione. Ale pamiętajmy Biblia jest jedna.

(14834)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 07.08.2010, godz: 21:07

Łukaszu, jeśli chodzi o mnie to ja jestem osobą tolerancyjną i nic nie mam do innych wyznań. Natomiast co do Świadków Jehowy czy adwentystów to również nie powien, by mi jakoś szczególnie przeszkadzali. Wnerwia mnie tylko to, że chodzą po domach i namawiają innych na to, by przeszli do ich wiary.

(14833)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 07.08.2010, godz: 20:55

Witam
Zastanawiam się czy wiara Katolicka jest jedyną wiarą dobrą. Otóż na dzień dzisiejszy jestem wyznania Katolickiego . Wszytko może się zmienić.
Ale fakt jest jeden nie powinniśmy też skreślać ludzi z innych wyznań, nasza wiara wcale nie jest lepsza od innych jesteśmy też słabi i skłonni do grzechów a sam kościół potrafi popełniać błędy. Ja się zgadzam z polityką Kościoła Katolickiego ale też wiem, że on popełnia błąd mogę Kościół pochwalić a mogę i skrytykować ale przy tym, też mogę porozmawiać z ludźmi z innych wyznań a na pewno ich nie skreślę a raczej będę ich tolerował. Dlatego uważam się za Katolika a nie fanatyka tzn, osobę która tylko uznaje kościół Katolicki za nieomylny a ludzie innej wiary się mylą ponieważ kościół powiedział jedno i tak musi być. A co Wy myślicie na temat Świadków Jehowy albo na temat kościoła adwentystów dnia siódmego??? choć słyszałem jeszcze o wolnym kościele reformowalnym ale do niego jakoś z dystansem. Wielu ludzi uważa Kościół za nie omylny przez co odchodzą nagle od wiary i wyznania katolickiego a no właśnie dlaczego odchodzą może dlatego, że jak nagle księdzu podwinie się noga oni wątpią a zapominają, że Ksiądz to też człowiek a kościół też może popełnić błąd. Czyli wniosek jest jeden , że nie można we wszystko ufać kościołowi ponieważ on jest skłonny do pomyłek .
Warto mieć wyrobione własne zdanie , a moim zdaniem każda droga jest dobra tyko trzeba mieć nadzieje w Jezusie i mu ufać a on nam pomoże wybrać drogę odpowiednią dla Nas.
Pozdrawiam Łukasz

(14832)
Mirandadata: 07.08.2010, godz: 20:30

Robercie, wydaje mi sie, że Aldona pisze o księdzu Jerzym Popiełuszce. I rczej nie ma juz możliwości wydarcia go Bogu ;-))))

(14831)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej