Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 18.07.2010, godz: 16:13

Nie ma osoby wierzącej nie praktykująca. Czym jest wiara bez konsumpcji, a samą konsumpcją jest Jezus Chrystus , którego zapraszamy do swojego serca.
Msza święta bez Komunii Świętej uważam za nie pełną, straconą albo nie ważna.
Wierzysz ponieważ uważasz że Bóg istnieje ale nie doświadczasz jego miłosci w życiu.
A czym jest osoba wierząca bez łaski uświęcającej. Wiem, że każdy czy to ateista, czy Homoseksualista albo inna osoba ma szansę na poprawę i ma szansę by iść do nieba , ponieważ Bóg jest miłością i jeśli jedna osoba chociaż jedna się nawróci to całe niebo się raduje, taka jest miłość Boga. Bóg nas kocha mimo naszych błędów, grzechów czy słabości. Każdy ma szansę by zmienić swoje życie i się poprawić, warto wykorzystać tą szansę za nim będzie za późno, a wybór wiary należy do nas ponieważ mamy wolna wolę. Moim zdaniem nie ma osoby wierzącej i nie praktykującej, to tak jak by usiąść do stołu by nic nie jeść. Warto się nawrócić. Nawracajcie się i wierzcie w ewangelie.
Otwórzcie Drzwi Chrystusowi i Nie Lękajcie się.
Pozdrawiam Łukasz

(14380)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 18.07.2010, godz: 16:04

Dietrich , lat 24
Przepraszam, jeśli Cię uraziłem ale miałem wrażenie, że myślisz tylko osobie.
Mnie też martwi to, że Ludzie odchodzą od wiary coraz więcej jest ludzi którzy są nie wierzący rozumiem, że powodem jest to, że tak się żyje lepiej.
Ludzie rezygnując z wiary idą na łatwiznę bo tak jest prościej. A jeśli chodzi o Księży ponieważ słysząłem, że ludzie rezygnujący z kościoła powołują się na nich, że to przez nich nie chodzą do kościoła ja twierdzę, że to tylko pretekst dlatego, że ja wierze w Boga a nie w Księdza to też człowiek, a szatan zna nasz czuły punk czyli Księży i przez nich chce nam odebrać wiarę, ja nie chodzę do kościoła dla Księdza lecz dla Boga ponieważ ja wyczuwam obecność Boga. Jeśli ksiądz popełni błąd , pewnie czytacie w gazetach to nie załamujcie się tym i nie poddawajcie. To Bóg powinien być na pierwszym miejscu a nie Ksiądz choć znam jeszcze dobrych Księży nie każdy jest zły.
To zły chce nam wmówić , że księża są źli.
Myślałem, że jesteś mało wierzący skoro nie jesteś Katolikiem, rozumiem, że jesteś innej wiary. Do niedawna nie byłem Katolikiem, nie byłem wierzący ale odnalazłem Jezusa albo powiem tak Jezus odnalazł mnie. Ale czasami taka sama religia potrafi złączyć a każdy mając inną religie ma inne przekonania to może zniszczyć związek każdy chce coś innego, chce iść swoją wiarą i swoją droga.
Pozdrawiam

(14379)
...data: 18.07.2010, godz: 15:57

Emnuela
Osoba wierząca niepraktykujaca to taka, która wierzy w istnienie Boga, ale nie chodzi do kościoła i nie przyjmuje sakremantów. Istnieje taka kategoria chyba, że Ty to nazywasz inaczej.

(14378)
gdata: 18.07.2010, godz: 14:18

Dla mnie przy wyborze partnera bardzo ważna była kwestia wiary. Kierowałam się właśnie tym, o czym tak ładnie napisały Emanuela i Karina.

Dobrego dnia wszystkim życzę:)

(14377)
Dietrich , lat 24data: 18.07.2010, godz: 12:15

Po kolei odpowiadam:

Łukaszu, nie wiem, skąd u Ciebie pomysł, że nie chcę iść na ustępstwa i dążę tylko do realizacji moich zamierzeń. Wskaż mi, proszę, miejsce, w którym mówię coś podobnego. Co do rozmów o Bogu- często o nim rozmawiam, także z moją dziewczyną, ba, jest to jeden z moich najukochańszych tematów, nie miałbym także nic przeciwko chodzeniu na Msze etc. Co do przewagi katolików w Polsce- obawiam się, że topnieje ona z dnia na dzień, co jest akurat dla mnie powodem do żalu.

Emanuelo,
Jeśli jedność religijna jest podstawą, ok, rozumiem.

mdk,

Miło, że tak, rozumiem, że uwaga o konstytucji nie jest ironiczna (wybacz-przez internet nie słychać intonacji).

karino,

Zasadniczo- zgoda. Kościół wszelako dopuszcza małżeństwa mieszane, nie jestem specem od prawa kanonicznego, ale myślę, że gdyby większość takich związków kończyło się źle, to nie pozostałoby to bez wpływu na ustawodawstwo KRK.

Jolu,
Krzepiące jest to, co piszesz. Ostatnio zmieniło się poważnie w polskim Kościele podejście do wychowywania dzieci w wierze jednego z rodziców. Nie wiem, na jakim etapie jest sprawa i czy ustalenia hierarchów są wiążące, ale teraz wychowanie dziecka w wierze katolickiej ma być sprawą szczególnej troski katolickiego małżonka, ale, jeśli dobrze rozumiem, nie jest warunkiem. Myślę, że dla wielu osób będzie to zbawienne, bo o ile wcześniej małżeństwa katolicko-prawosławne były możliwe, to każda ze stron musiała obiecać, że wychowa dzieci w swojej wierze, co w sposób oczywisty prowadziło do nierozwiązywalnego konfliktu sumienia.

(14376)
Emanueladata: 18.07.2010, godz: 11:51

Do Joli: nie ma takiej kategorii jak wierzący niepraktykujący. Niepraktykujący jest człowiekiem niewierzącym.

(14375)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 18.07.2010, godz: 10:45

Najlepiej by było jakby wiązali się ze sobą ludzie tej samej wiary z podobnym podejściem do życia, bo wtedy jest większa szansa, ze się dogadają. Chcoaż mówi się, że jak się kogoś naprawdę kocha to się zrobi wszystko, by się dogadać i jest się skłonnym do kompromisów. Z tym też się zgodzę, chociaż trzeba takie przypadki rozpatrywać indywidualnie. A przecież jest wiele małżeństw, gdzie ludzie są innych wyznań np. katoliczka bierze slub z prawosławnym. Grunt to umieć się dogadać. Ja jestem osobą wierzącą, ale nie mogę o sobie powiedzieć, że pół życie spędzam w kościele, czy na modltwie i nie wymagam od mojego wybranka, by był taki sam... może być bardzo religijny, albo wierzący niepraktykujący, ale ważne, byśmy się umieli dogadać. Najważniejsza jest nić porozumienia.

(14374)
Kasiadata: 18.07.2010, godz: 10:20

Do Madzi,

gdzie poprosić? no nie wiem, może w sklepie albo na plaży będzie prościej:P
A tak serio, jeśli naprawdę będzie Ci potrzebne duchowe towarzyszenie, to znajdziesz w sobie odwagę do porozmawiania z kimś. Jeśli Bóg jest dla Ciebie naprawdę ważny, to nie będziesz zwracać uwagi na takie drobiazgi, jak nieśmiałość. Wszystko wyda się małe w porównaniu z pragnieniem odkrywania Bożych śladów w Twoim życiu.
pozdrawiam,
Kasia

(14373)
karinadata: 18.07.2010, godz: 10:15

do Dietrich,
to nie takie proste jak się wydaje. Płączą sie ludzie roznych wyznań i co??
nie będzie zbieżności? kazde będzie ciągło w swoją stronę.
Nie łatwo takie rzeczy oddzielić. Często to co wydawąło sie ze nie bedzie przeszkadzać i nie ma wielkiego znaczenia, w małzenstwie staje sie kością niezgody.

kto jest bardziej wartościowy katolik czy nie.. nie po wyznaniu się wartościuje człowieka .. a z kim będzie łatwiej? wiele zależy od charakteru..
wg mnie podobne wartości, w tym wyznanie zbliżają ludzi, pomagają podążać w tym samym kierunku, wychowywać dzieci wg wyznawanych zasad, a nawet decydować o spędzeniu wolnego czasu, chocby wyjazd na oaze..itp.
Dla katolika pewne rzeczy są święte.. dla innowierca co innego jest ważne..inaczej przezywają wydarzenia swojej religii.
jak dwoje ludzi może sie rozumieć gdy ich światopogląd jest różny a pewne zasady kłócą się z zasadami?


(14372)
mdkdata: 18.07.2010, godz: 09:53

Przez długi czas korespondowałam z pewnym chłopakiem. Kiedy spytałam się, z jakiej jest wiary, odpowiedział, że jest ateistą i zaraz jakby z obawą spytał się, czy to ma jakieś znaczenie dla mnie. A ja zwyczajnie odpisałam, że zgodnie z konstytucją każdy ma prawo do wolności sumienia i wyznania (oczywiście z pewnymi ustawowymi ograniczeniami).

(14371)
Marcindata: 18.07.2010, godz: 09:46

Do LM
Duchowa Adopcja to trudna decyzja,chwała tym którzy ją podjęli,jak też kiedyś w przeszłości ją podejmowałem. Co do cierpienia do końca życia i samotności to......hmmm...........nie wiem .....może Bóg nie chce byś cierpiała całe życie i żyła w atmosferze samotności. Przecież, co tu kryć-złe myśli negatywne materializują nasze niepowodzenia i choroby a dobre myśli wydaja dobre owoce i prowadzą do szczęścia na tej ziemi i w wieczności.....a więc zabierajmy się do dobrego myślenia;)

(14370)
Emanueladata: 18.07.2010, godz: 09:38

Do Dietricha:
To nie jest kwestia - mieć święty spokój. I to nie zestaw, jak to "dowcipnie" określiłeś rodem z McDonalda. To jedność poglądów, jedność pragnień, jedność wiary - w myśleniu, poznawaniu, rozumieniu piękna życia. Co możesz zaproponować swojej przyszłej żonie jako przyzwoity akatolik, jeśli ona chce razem z Tobą się modlić, razem z Tobą - uczestniczyć w Eucharystii...
Czy "tamten człowiek", który mówił o wymaganiu od siebie - nie mówił też o pełnej, katolickiej rodzinie? Mówił...

(14369)
Łukasz, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 18.07.2010, godz: 09:08

Do Dietrich, lat 24
Z ankiety która byłą przeprowadzona u ludzi wierzących tzn. katolików a ateistów wynika, że większość takich małżeństw nie ma racji bytu i się rozchodzi, więcej jest rozwodów. Żyjemy też w wolnym kraju i każdy ma prawo do pewnych wartości i ma prawo coś wymagać od partnera. Ja rozumiem, że lepiej nic nie robić bo jest tak łatwiej, ale czasami trzeba iść na kompromis albo na ustępstwa, a nie tylko to co Ty chcesz ma być zrealizowane. A jak sobie to wyobrażasz , że żona Twoja chodzi do kościoła a Ty siedzisz w domu. Moim zdaniem każdy powinien się dopasować według zainteresowania, czegoś wspólnego. A może żona będzie chciała z Tobą porozmawiać o Bogu i co dalej. A skoro większość w Polsce jest katolików to jednak będziesz miał problem ze znalezieniem dziewczyny. Dziwisz się, że dziewczyny jak się dowiadują , że nie jesteś katolikiem rezygnują, przecież mają większą szansę znaleźć Katolika.
Czy my Katolicy jesteśmy gorsi od was, każdy w widzeniu Boga jest równy.

(14368)
Dietrich, lat 24data: 18.07.2010, godz: 08:54

Do Emanueli.

Rozumiem, że wybranek musi być wierzący. Ciekaw jestem, czemu tak sądzisz. Jest to dla Ciebie gwarancja jakichś wartości? Wszyscy przyzwoici akatolicy są z miejsca skreśleni?

Ja w szukaniu partnera wedle kryteriów wyznaniowych widzę konsumpcjonizm, dobrze zamaskowany, ale tym bardziej uderzający. Spotkałem kilka dziewczyn, które, gdy dowiadywały się, że nie jestem katolikiem, dziękowały za dalszą znajomość. Coś to nie w duchu tamtego człowieka, który mówił, żeby mieć odwagę wymagać od siebie. Cóż, kiedy niektórzy wolą Mc Zestaw Katolicki Mąż. To nie jest cywilizacja życia, to egoistyczny izolacjonizm.


(14367)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 17.07.2010, godz: 23:37

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5580
*****************************************************************
Protest przeciwko metodzie IN-Vitro oraz jej refundowaniu.
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5569

(14366)
załamana, lat 33, e-mail: beretta_molla@op.pldata: 17.07.2010, godz: 21:43

A TAK W OGÓLE TO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM OSOBOM,KTÓRE ODPISAŁY NA MÓJ WPIS :)
SERDECZNE DZIĘKI ZA PORADY,OTUCHĘ;TAKIE SŁOWA SĄ BARDZO WAŻNE.
DZIĘKI PANU BOGU ZA TAKA STRONĘ !

(14365)
załamana, lat 33, e-mail: beretta_molla@op.pldata: 17.07.2010, godz: 21:39

Re : Kochana Zalamana, nie zalamuj sie bo Pan Bog poprowadzi was piekniesza droga. Moze byc trudno, ale jak zaufasz to zobaczysz ze to wszystko mialo sens. Rowniez stracilam kogos i rowniez naciskalam na slub, a to ze do slubu nie doszlo dlugo bylo we mnie rana. Teraz coraz czesciej ciesze sie ze Pan Bog poprowadzil mnie droga inna niz moja wymyslona. Zmienilam sie bardzo, tak ze teraz lubie siebie, ze rozumiem siebie. Mysle ze doskonale teraz rozumiem czlowieka ktorego kochalam ale nie rozumialam zupelnie. Pan Bog z kazdego zla dobro wyprowadza, dlatego zaufaj i nie zrazaj sie ze nic sie teraz wg Ciebie nie uklada, bo wlasnie uklada sie cos wspanialszego. Jezeli nie zejdziesz z drogi wiary, znajdziesz wlasciwa droge bo u Pana Boga nie ma nic niemozliwego. Do milosci nikogo zmusic sie nie da, jedynie co mozna zrobic to czekac cierpliwie. Z Panem Bogie, zycze Ci Pogody Ducha w tym trudnym czasie, cierpliwosci i wiary ze wszystko ma sens.

Dziękuję za te WAŻNE słowa otuchy i nadziei ! :)
Rzeczywiście to głównym problemem dla mnie samej jest brak cierpliwości i wytrwałości u mnie :/
Ja chciałabym,żeby wszystko stało sie jasne już teraz,żebym dostała tę odpowiedź z GÓRY jak najszybciej...
Pomódl sie proszę za mnie o cierpliwość w oczekiwaniu na wypełnienie się WOLI BOGA względem mnie.
Z Góry dziękuję.

(14364)
Mdata: 17.07.2010, godz: 19:46

Do LM Chyba zbyt duża wrażliwosc przypadla nam w naturze

(14363)
teodozjadata: 17.07.2010, godz: 18:03

Czasami zadaję sobie takie oto pytanie: dlaczego człowiek popełnia błędy w swoim życiu?
"Otrzymuję" dwie jakby odpowiedzi na to pytanie:

1. "Szkoda, że nie można przewidzieć swojej przyszłości; w przeciwnym razie zapewne nie popełniałoby się błędów (ale przecież wróżyć nie można)."

Wówczas wydaje mi się, że to jest złudna myśl, która odtrąca mnie od tego żebym ufała Bogu, dlatego zaraz przychodzi druga odpowiedź, a mianowicie:

2. "a może błędy popełnia się dlatego, bo za dużo liczy się na siebie, a za mało na Boga" (?) Jednocześnie przypominają mi się słowa Pana Jezusa jakie wypowiedział do Świętej Faustyny: "Za dużo liczyłaś na siebie, a za mało na mnie" (Dz. 1087).

(14362)
Marcindata: 17.07.2010, godz: 17:50

Chciałbym zapytać czy na naszym Adonai są osoby które codziennie znajdują czas nie tylko na modlitwę poranną i wieczorną ale i na Koronkę i różaniec?Wierzę że są dlatego chciałbym zapytać czy widzą jakieś owoce duchowe i "doczesne" swoich prób dążenia do doskonałości.

(14361)
Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 17.07.2010, godz: 17:03

Figlarz z tego Marka ;). Po smierci Marty Robin ponoc bardziej byla aktywna niz za zycia. Wiecej zdzialala spryciula ;)

(14360)
Kokadata: 17.07.2010, godz: 16:09

Mam prośbę do osób, które chcą pomóc. Napiszcie proszę, jakich argumentów można użyć, aby namówić męża, do wyprowadzenia się od jego rodziców? Kupując mieszkanie musielibyśmy wziąć duży kredyt i to jest największym problemem i głównym powodem, dla którego jeszcze mieszkamy z teściami.

(14359)
Marcindata: 17.07.2010, godz: 12:57

A ja juz wiem czemu mnie i wielu innym ludziom zdarzaja sie rozproszenia w czasie modlitwy rozancowej.Otoz jest to wina podswiadomosci z ktorej wychodza rozne mysli pod wplywem jednostajnego powtarzania tej samej tresci.Choc akurat tresci rozancowe sa piekne...

(14358)
Emanuela, lat 35data: 17.07.2010, godz: 12:09

Do Marcina, lat 57:
Moja siostra wyszła za faceta, który wydawał się aniołem. Lampkę wina oboje lubili wypić, piwo na ognisku - jak najbardziej... On był niewierzący - ale dla niej zgodził na ślub koscielny. Złoto nie chłopak, co?
No własnie, szkoda że kruszec, a nie człowiek....
Teraz siostra została sama - z dwójką małych dzieci, on odszedł do... swojej szefowej... powiedział: musze spróbować, jak to jest. Podziwiał ją bo - jest taka twarda, zimna... nie powiedział, że jest kobietą.
Zmierzam do tego, że rózni ludzie mają rózne gusta. Nie narzekam, że jestem sama. Mam czas dla starszych, chorych, potrzebujacych... chciałoby się tylko czasem, żeby nie pieniądze były najwazniejsze, żeby nie wygląd i odlotowe ciuchy miały decydujące znaczenie... albo i brak jakichkolwiek ciuchów, a jedynie jakieś ich ślady szczątkowe... POzdrawiam serdecznie.

(14357)
Emanuela, lubelskie, lat 35data: 17.07.2010, godz: 11:59

WItam wszystkich.
Do MM: Skoro jesteś porządnym, wartosciowym męzczyzną, wierzącym, pielgrzymującym, niepijącym (hura!!!), wyznającym wartość czystości przedmałżeńskiej - to czego sie boisz, nie podając ani imienia, ani nicku, ani nawet wieku...

Tak sobie myślę: wiem, czego szukam - i wiem, że nie jestem najgłupsza, żeby nie było warto na mnie spojrzeć. W moim środowisku - a raczej bliskim otoczeniu - jest wielu, bardzo wielu mężczyzn - młodych, wykształconych... mieszkam w mieście, gdzie jest zatrzęsienie studentów. I cóz z tego, kiedy większości z nich rozrywka jest impreza za imprezą. BYwały tygodnie, że wzywaliśmy (także sąsiedzi) policję trzy, cztery razy - bo butelki leciały, bo wrzaski i przekleństwa były o drugiej, trzeciej, czwartej rano. Wśród tej grupy imprezowiczów byli też 30-, 40-letni "studenci". Ostatnio okazało się, że nie rozumiem, że młodzi chcą sie bawić. Może i tak.
REasumujac - byc moze jestem potworem. Ale nie umiem zdzierżyć, kiedy ktoś mi mówi - jesteś nieżyciowa. W takim razie - co ja tu robię kiedy głównym zadaniem na ziemi jest -zyć, i to nie byle jak...
Pozdrawiam z podmuchem wentylatora. Naturę trzeba czasem wspomóc...

(14356)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 17.07.2010, godz: 09:19

Z tym, że dziewczyny sama nie wiedzą czego szukają to trzeba rozpatrywać indywidualnie, bo każdy jest inny. Napewno dobrzy ludzie są, ale gdy się na takiego kogoś nie trafiło to z czasem traci się wiarę. Napewno idealna nie jestem, bo wady każdy ma, ale najważniejsze jest, by ludziom było ze sobą dobrze i żeby umieli ze sobą rozmawiać. Ja nie szukam na siłę, ale wiem kogo bym chciała znaleść i jaka ta osoba ma być. I mówię całkiem serio, że nie obchodzi mnie to czy dana osoba ma pieniądze, samochód, czy jest dobrze wykształcona i piękna. Powiem Wam, że mój były chłopak jest osobą niepełnosprawną (I grupa), ma problemy z chodzeniem, pracy nie ma i nie mogę powiedzieć, aby był piękny, a jednak zwróciłam na niego uwagę. A co mnie w nim zainteresowało? To, ze miał dobre serce i był inni niż wszyscy. I mimo, że z czasem wyszło na jaw, że jesteśmy różni i nie potrafiliśmy sie dogadywać jako para to nadal mamy dobre relacje ze sobą i się kumplujemy.
Zdziwieni???

(14355)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 17.07.2010, godz: 01:06

Myślę że dużo zależny od tego w jakim środowisku się człowiek obraca, jeśli przebywamy w grupie ludzi która wyznaje podobne poglądy, zasady co my to wartościowych ludzi w koło jest dużo i to zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Jeśli ktoś twierdzi ze nie ma już dobrych kandydatów kandydatek na współmałżonka, hmm może szuka nie tam gdzie trzeba, a może niech się zacznie zastanawiać czy on sam jest dobrym kandydatem kandydatka na współmałżonka.

Kiedyś na tej stronie były organizowane "różne" akcje właśnie w celach zapoznawczych nie powiecie chyba że tam przychodzili nie wartościowi ludzie?

Sam mam 24 lata i nie miałem ani nie mam dziewczyny ale to nie dlatego ze nie widziałem w koło siebie "dobrych" dziewczyn, owszem były takie tylko przyczyna leżała we mnie bo wiedziałem ze nie będę potrafił się zaangażować, nie bylem wystarczająco dorosły a teraz widzę że dzięki samotności człowiek się wiele może nauczyć a także uniknąć niepotrzebnych zranień.



(14354)
MMdata: 16.07.2010, godz: 22:54

DO EMANUELA 35
Mozna róznych ludzi spotkac , chociazby takich ja Ty pisz
Zapewniam Ci ze sa takie osoby jakie Ty pisałas, chociazby ja nie dosc,ze wierzacy, bardzo wierzacy, nie pije, nie pale, i chce zachowac czystosc do dnia slubu i tego sie nie wstydze, jestem , miły, porzadny, dobry, pomocny, spokojny, chodze na pielgrzymki , umiem ugotowac, posprzatac i pomimo tego nie szukam dziewczyny, a napewno kiedy bede miał juz dziewczyne bedzie bardzo zadowolona ze ma takiego chłopaka.
Jednakze dziewczyny zabardzo nie wiedza kogo szukaja, a nawet nie chca poznac danej osoby, bo cos tam istotniejszego sie liczy, anizeli charakter danej osoby.
a co najwazniejsze trzeba wychodzic do ludzi, spotykac sie, rozmawiac, dyskutowac, a wiekszosc ludzi jest niesmiałych, bojacych sie czegos,zapytania, odezwania sie, tez nie sa soba tym kim sa naprawde i stad sa rózne problemy,ze ludzie szukaja i nie moga znalesc odpowiedniej osoby, albo tez nie kochaja siebie, a jest to bardzo potrzebne, aby pokochac innych.
Pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia szukajacym


(14353)
Mirandadata: 16.07.2010, godz: 22:39

Karino dziękuję za rady. Nie obraziłaś mnie wcale. Postaram sie skorzystac z twoich rad choc nie będzie to łatwe. Na Mszach o uzdrowienie byłam kilka razy. Właśnie w Krakowie. wydawało mi sie, że pomagaja ale po jakimś czasie znów było gorzej. Najblizsza msza będzie dopiero we wrzesniu lub w październiku. Postaram sie pójść. Do spowiedzi przymierzam się od dawna ale na ostatniej której byłam serce tak mi waliło, ze miałam cały czas wrażenie , że zemdleję. To jeszcze bardziej mnie wystraszyło i znów boje się chodzic do spowiedzi :-(
Kasiu dziekuję za polecenie ksiązki. nie wiem czy polecenie jej teściowej aby ja przeczytała coś da. ona jest tak przekonana , że to czym sie zajmuje jest dobre a Kościół przesadza i jesli przestrzega przed okultyzmem to dlatego , że ma w tym jakiś swój cel niekoniecznie dobry dla ludzi. W kazdym razie cos takiego wywnioskowałam z jej
gadania. Ale będę musiałą spróbować najwyżej jej nie przeczyta :-)
Pozdrawiam!

(14352)
Marcin, lat 57data: 16.07.2010, godz: 22:03

Do Emanueli, lat 35:

Nie lubię się chwalić, ale posiadam te wszystkie cechy, które wymieniłaś, jeśli chodzi o mężczyznę. Dodatkowo jeszcze jestem wegetarianinem. Niestety wiek już nie ten, ale sądzę, że młodsi mężczyźni o podobnych cechach też muszą istnieć.

Serdecznie pozdrawiam.

(14351)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 16.07.2010, godz: 18:12

Do Tomka.
Marek powiedział mi kiedyś, że On będzie rozśmieszał nawet z tej drugiej strony więc jak widać słowa dotrzymuje :). Pozdrawiam.

(14350)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 16.07.2010, godz: 17:18

Zgadzam się z tym, co poniżej napsała Emanuela. Również zaczęłam wątpić, że istnieją jeszcze naprawde dobrzy i wartościowi mężczyźni. Kiedyś miałam nadzieję, że uda mi sie takiego poznać, ale natrafiałam na niewłaściwych. W swoim życiu miałam tylko jednego chłopaka, z którym po 7 miesiacach się rozstałam, a teraz mamy już ze sobą jedynie koleżeńskie relacje. Przyznam się, że to ja z nim zerwałam, ale nie miałam innego wyjścia, bo się nie dogadywaliśmy. Większosć facetów myśli tylko o jednym. Spotykam się nieraz z takimi opiniami mężczyzn, którzy nie mogą znaleść drugiej połówki, że dla nich najważniejszy jest charakter drugiej osoby, ale ja w to już coraz mniej wierzę. Być może tacy ludzie jeszcze istnieją, ale ja na takiego nie natrafiłam, bo wcześniej czy później i tak wychodzi na jaw, czego facet chce ode mnie. I jestem sama, chociaż nie patrzę na wygląd, ani na pieniądze, ani na wykształcenie, a jedynie jaki kto jest. Gdyby znalazł się jakiś uczciwy facet na tej ziemi, któremu naprawde zależałoby na tym, by poznać dziewczynę o dobrym sercu to świat byłby inny. Ale życie to nie bajka...

(14349)
Emanuela, lat 35data: 16.07.2010, godz: 16:16

Ależ upał!
Jestem przerażona pogodą. Wychodzę z domu o świcie i staram się nie wracać przed zachodem słońca. Wykończona przez skwar - mam coraz mniej cierpliwości do siebie i innych. Napisałam raz, drugi do kogoś, kto wydał mi się sympatyczny i kulturalny. Najpierw padło pytanie - w pierwszym mailu - o ... łóżko. Inny sympatyczny, kulturalny człowiek - stwierdził beztrosko, że dziś bez wódeczki to nic nie pójdzie. Zastanawiam się, czy żyje gdzieś choć jeden mężczyzna - abstynent, niepalący, wierzący, dobrze wychowany, kulturalny... Zaczynam wątpić. Jeśli moje wyobrażenia są wygórowane - napiszcie, dobrze? ściągnijcie mnie z chmur, to mniej bolesne niż puste cztery ściany.

(14348)
Kasia, lat 35data: 16.07.2010, godz: 14:58

Mirando!
Koniecznie kup książkę "Czy zdrowie za wszelką cenę?", do nabycia np. tutaj:

http://jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K01388&pos=0&tytul=Czy%20Zdrowie%20Za%20Wszelk%B1%20Cen%EA?

Niemiecki lekarz znakomicie wyjaśnia zło wszelkich metod alternatywnych i okultyzmu - z naukowego punktu widzenia. Pożycz tesciowej i niech sama się przekona, że coś jest nie tak.

(14347)
karinadata: 16.07.2010, godz: 13:12

Mirando nie znam sie zbytnio w tematach okultyzmu.
A jesli chodzi o nerwice lekową to właśnie moze masz okazję by coś przełamać, i wyjść z domu ..do spowiedzi?
Jeśli utwierdzisz sie w takim schemacie myślowym "mam nerwice lękową" a więc nie wiele mogę.. muszę siedzieć w domu.. nie dam rady.. nigdy nie przełamiesz się i nie postąpisz naprzód w tej dolegliwości, najwięcej tu zalezy od Ciebie samej.

Dowiedz się gdzie jest dobry ksiądz spowiednik i zrób wszystko co możesz by się do niego udać, nawet wbrew ograniczeniom, lękom itd. Moze umów się na telefon, może on mógłby gdzieś blizej się spotkać z Tobą na spowiedzi?
Gdyby udało Ci sie dotrzec do kapłana który posługuje modlitwą uwolnienia.. np w Krakowie u reformatów o.Józef Witko..ale w innych średnich miastach też są kapłani posługujący modlitwa o uzdrowienie- uwolnienie.
Szukaj w internecie takich Mszy najblizej Was.
Przełamuj się nawet jesli musisz prosić, pokonywać wstyd- nie zniechęcaj się. najpierw obgadaj ten problem z Jezusem by wskazał Ci kogoś, daj się Mu prowadzić, przede wszystkim zamiast skupiać się na przeszkodach- chciej coś robić w tym kierunku..i sama podejmuj inicjatywę, Bóg pomaga ale daje namiary a my musimy wyjść naprzód..
Inaczej Twoja nerwica bedzie sie pogłębiać.
Ty także potrzebujesz uzdrowienia na poziomie psychiki (nerwica) i ducha.. tesciowej nie zmienisz od razu.. ona jest zniewolona..tu łaska Boża musi zadziałać, niech tym zajmie sie Bóg.

Moze mąż dałby się namówic na taką mszę.. Pomóżcie sobie samym..

Uczuciami nienawiści nie dręcz się, to emocje, reakcja na zranienia.. trudno zywić same dobre uczucia do kogos kto Cię wciąga w okultyzm, i nastawia przeciw Tobie .

jesli jakoś Cię uraziłam - przepraszam.

(14346)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 16.07.2010, godz: 13:06

Dziś odbyła się pierwsza z zamówionych 8 mszy za Marka. Po wyjściu z kościoła doświadczyłem dziwnego zdarzenia. Otóż tradycyjnie chciałem włączyć dźwięk w tel komórkowym i zdziwienie. Klawiatura odblokowana (?), włączona książka telefoniczna na której zaznaczone imię Marka Z... cóż... On jest z nami cały czas! figlarz... nawet po drugiej stronie :D

(14345)
karinadata: 16.07.2010, godz: 12:39

Łukaszu, nie walcz za wszelką cenę, za cenę frustracji, nerwów bo własnie one spotęgują wpadnięcie w grzech. Jesli bedziesz tworzył napięcie byle tylko nie zgrzeszyć predzej czy pozniej będziesz szukał rozładowania.
Skupiaj sie nie na samym grzechu ale na miłosierdziu Bożym.. na to jak Bóg Cie widzi i kocha z Twoja słabością... Rozeznawaj motywy swojego grzechu..
i o nich porozmawiaj z zaufanym doradcą.. to temat psychologiczny.

kiedys napisała tu o tym szerzej Agata, (wróc do tego wątku-przeanalizuj) najwazniejsze jest pytanie w jakiej chwili to robisz (?) co Cię do tego zmusza..
Myślę ze jestes na etapie problemu "samokatowania", zgrzeszysz a potem się potępiasz, czujesz brudny i nie cierpisz siebie . A diabeł sie tylko z tego cieszy.

Kochaj siebie pomimo! .. Po spowiedzi masz MYŚLEC O SOBIE jak o ukochanym dziecku Ojca-Boga a nie stresować się tym byle tylko nie zgrzeszyć..

jak Tomek napisał - każdy ma jakąs słabość i z czymś walczy..inaczej pycha murowana. Moze ta słabość ma być okazją do budowania się w pokorze.
łUKASZU popatrz też na lepsze strony tej słabości..czego możesz sie nauczyć..

I Pan Bóg nie jest takim katem jak my siebie traktujemy , zna Twoje ograniczenia.. pamiętaj liczy się wola wytrwałości, cierpliwośc do siebie samego- nawet jak sie nie uda, nie potępiaj siebie..
Dopóki nie pokochasz siebie, nie zaakceptujesz ze swoimi ograniczeniami..uznając swoją słabość jako dany Ci oścień dla ciała.. będziesz walczył mając na sobie koło ratunkowe ale ciągle się zachłyśniesz wodą..i wyczerpiesz zanadto sił. trzeba zaglądnąć do zródła grzechu. Zacznij zmieniać podejście do siebie samego, bo może przez to sie poniżasz psychicznie a w końcu prowadzisz do czynu.



(14344)
Mirandadata: 16.07.2010, godz: 12:02

Witam!
Mam pewien spory problem z którym nie umiem sobie za bardzo poradzić a staje sie on coraz większy :-( Matka mojego męża zajmuje sie okultyzmem (reiki, tarot, posługuje się wahadełkiem itp.) z tym że zajmuje sie tym prywatnie. jest to jej mozna powiedzieć wielka pasja. wcześniej kiedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że jest to coś bardzo złego pozwalałam aby "leczyła" mnie rękami. ale kiedy przeczytałam tu na Adonai, że przez te czary człowiek otwiera sie na działanie złego ducha sprzeciwiłam sie temu zdecydowanie.
Od tego czasu stosunki między mną a nia sie popsuły. Ostatnio nawet nie jeździmy do niej od kilku miesiecy. Mnie jest z tym dobrze ale męczy to mojego męża, który kocha mnie ale też i ją. W końcu jest jego matka. niestety ona wytresowała go w ten sposób, że on robi wszystko co ona mu powie. Ona wysłała go na kurs stawiania horoskopów kiedy miał zaledwie 10 lat!
Jak uwolnić sie od jej wpływu, Czy ona może zaszkodzic mojej rodzinie po mimo, że ja dużo się modlę. Niestety z powodu problemów z nerwica lękową nie mogę za bardzo wychodzić z domu a co za tym idzie też nie za bardzo mogę iść do spowiedzi. Po za tym jak iść do spowiedzi kiedy w sercu czuje do niej złość może i nienawiść i nie moge się tego pozbyć. Czy ktoś mógłby mi pomóc jak sobie z tą sytuacja poradzić. Prosiłabym też o modlitwe jesli ktoś mógłby i chciał się za moja rodzinę pomodlić.

(14343)
do zalamanadata: 16.07.2010, godz: 10:35

Kochana Zalamana, nie zalamuj sie bo Pan Bog poprowadzi was piekniesza droga. Moze byc trudno, ale jak zaufasz to zobaczysz ze to wszystko mialo sens. Rowniez stracilam kogos i rowniez naciskalam na slub, a to ze do slubu nie doszlo dlugo bylo we mnie rana. Teraz coraz czesciej ciesze sie ze Pan Bog poprowadzil mnie droga inna niz moja wymyslona. Zmienilam sie bardzo, tak ze teraz lubie siebie, ze rozumiem siebie. Mysle ze doskonale teraz rozumiem czlowieka ktorego kochalam ale nie rozumialam zupelnie. Pan Bog z kazdego zla dobro wyprowadza, dlatego zaufaj i nie zrazaj sie ze nic sie teraz wg Ciebie nie uklada, bo wlasnie uklada sie cos wspanialszego. Jezeli nie zejdziesz z drogi wiary, znajdziesz wlasciwa droge bo u Pana Boga nie ma nic niemozliwego. Do milosci nikogo zmusic sie nie da, jedynie co mozna zrobic to czekac cierpliwie. Z Panem Bogie, zycze Ci Pogody Ducha w tym trudnym czasie, cierpliwosci i wiary ze wszystko ma sens.

(14342)
Chwila data: 16.07.2010, godz: 10:16



Aha Jolu

Jak wiesz można iść do Spowiedzi w innej miejscowości, tam nawet gdyby ksiądz zwrócił Ci uwagę, to nikt Cię nie zna i łatwiej to znieść

(14341)
Chwila data: 16.07.2010, godz: 10:09


Łukaszu, lat 26

Niektórzy twierdzą, że dla własnego zdrowia lepiej sobie trochę ulżyć... troszeczkę inny przykład jest tak, że katolicy- małżeństwa nie powinny używać środków antykoncepcyjnych a używają i czynnie uczestniczą w życiu religjnym, przystępują do spowiedzi i jedni księża dają rozgrzeszenie a inni nie, jedni księża uważąją że antykoncepcja zapobiega wiązanianiom jajeczek i plemników i nie ma sie czego aż tak czepiać a inni uważają, że jak używa się antykoncepcji to się zabija. I jeszcze jedno jakoś księża udzielają Sakramentu Małżeństwa jak kobieta jest w ciąży...więc tak do przemyślenia a na pewno od ciągłego roztrząsania tematu na forum Twój problem nie zniknie...kiedyś czytałam, że pewien ksiądz radził rodzinie żonie dziękować Bogu za uzależnienie mężą od alkoholu, żona umęczona nałogiem mężą nie mogła tego zrozumieć, a jednak po takim dziękowaniu i modlitwie mąż przestał pić, oczywiście może to nie zadziałać w każdym przypadku, ale być może Bóg sprawdza nas i przy okazji naszych bliskich, w Twoim przypadku widzi, że chcesz poprawy i miej nadzieję, że się od tego uwolnisz

(14340)
Chwila data: 16.07.2010, godz: 09:35


Do Joli

Właśnie wydaje Ci się...Więc niech Ci się wydaje odwrotnie:) a niektórzy cenią takich ludzi małomównych, bo mają cierpliwość słuchania i mogą się im pozwierzać ...

(14339)
Chwila data: 16.07.2010, godz: 09:25


Do Andzi
Widziałaś wpis Załamanej? Chyba wiesz o co chodzi

(14338)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 15.07.2010, godz: 21:56

Jola samokrytyka jest potrzebna ale krytykanctwo już nie. Małymi krokami próbuj swój strach przezwyciężać, pozdrawiam z modlitwa

(14337)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@interia.eudata: 15.07.2010, godz: 21:05

Może rzeczywiście być tak, że się za bardzo samej siebie czepiam, ale już taka jestem i zawsze byłam bardzo krytyczna wobec swojej osoby. Można powiedzieć, ze u mnie samokrytyka to juz nawyk. A często mam hamulce by odezwać się przy innych, bo czasem naprawde wydaje mi się, że ludziom przeszkadza, gdy się oddzywam.

Masturbacja to dość pospolity grzech i większość ludzi go popełnia i to może dlatego, że można się od niej uzależnić. Ja przyznam szczerze, ze dosyć dawno nie byłam u spowiedzi, ale chciałabym iść. Tylko mój problem nie tylko tkwi w tym, że mam obawy ze względu na czas przez który się nie spowiadałam. Po prostu w mojej parafii nie ma takiego księdza, u którego można się wyspowiadać, bo im człowiek dłuzej nie był, tym gorzej dla niego.
Czy ksiądz moze zwrócić uwagę człowiekowi, który nie był długo u spowiedzi? Bo w mojej parafii niektórzy księża potrafią w bardzo niemiły sposób zwrócić uwagę (bezpośrednio mówiac "opieprzyć"). Wydaje mi się, że nie powinno tak być, bo skoro Bóg cieszy się z każdego grzesznika, który nawet po bardzo długim czasie nie był u spowiedzi to z jakiej racji ksiąć ma opierdzielać takiego człowieka?! Bóg jest miłosierny a ksiądz rozgrzesza ludzi w Jego imieniu.

(14336)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 15.07.2010, godz: 20:10

Cześć
Dziś byłem u spowiedzi , i chce już uwolnić się z tego uzależnienia jakim jest masturbacja, proszę Was o modlitwę za mnie, jeśli możecie to będzie wdzięczny chociaż za Ojcze Nasz w mojej intencji a jeśli ktoś może to chociaż dziesiątkę różańca.
Jutro idę też do swojej wspólnoty , a w związku z tym, że mam problemy z nawiązywaniem kontaktu z innymi też proszę Was o modlitwę by jutro otworzyły mi się usta podczas wspólnej modlitwy, za wszystkie modlitwy w mojej intencji bardzo dziękuje. A w sobotę idę na krotka pielgrzymkę do Sanktuarium Św. Andrzeja Boboli, tą pielgrzymkę poświecę w intencji swojego uzależnienia i o uwolnienie z niego, oraz jako zadość uczynienie za grzechy nieczystości.
Bądźcie ze mną duchowo w tej mojej walce duchowej.
Pozdrawiam
Łukasz

(14335)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 15.07.2010, godz: 19:10

Łukasz Myślę ze pokochanie siebie wraz se swoimi wadami, nałogami jest droga do wolności. Dużo łatwiej się podnieść jak człowiek zna prawdę o sobie, czyli jeśli wiem ze z zwalczaniem jakiegoś grzechu jestem w tym miejscu to nie dokonuje założeń ponad własne siły. Niedocenianie siebie, swoich możliwości albo przecenianie ich to moim zdaniem pycha.

O co mi chodzi zrób sobie plan walki z tym grzechem biorąc pod uwagę swoje faktyczne możliwości i znając swoja słabość zostaw tez miejsce na upadki.

(14334)
Madzia, lat 24, e-mail: 4331@wp.pldata: 15.07.2010, godz: 17:19

Witam ja mam do was takie pytanie.
Mam problem z poproszeniem Księdza o towarzyszenie duchowe .
Nie wiem gdzie mogę go oto poprosić .
Myślałam że może w konfesjonale , lecz wiadomo jak jest kolejka ksiądz jest w złym humorze to może odesłać z kwitkiem .
No to myślę poczekam przed Kościołem .
I tu też jest problem bo trudno jest spotkać księdza , a jak się pojawi to może pojawić się u mnie blokada .
Ogólnie problem jest taki że boję się ludzi , a księży tym bardziej i zawsze byłam tak uczona żeby nie zawracać nikomu głowy swoimi sprawami .
Więc jeżeli macie pomysły gdzie mogę o tym z Księdzem porozmawiać to czekam na odpowiedzi .
pozdrawiam
Madzia

(14333)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 15.07.2010, godz: 16:09

Zwalczysz masturbację pojawi inny grzech np. pycha. Jesteśmy skazani na walkę do końca naszych dni.

Brakuje mi coraz bardziej Marka - szkoda że już nic nie napisze :-( Nauczył mnie tolerancji jak nikt inny...

(14332)
Marcindata: 15.07.2010, godz: 16:05

Do Łukasza
Jak jesteś sam w domu,zwłaszcza przed netem to westchnij do MichałaAnioła i wez chłopie do ręki różaniec

(14331)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej