Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 15.07.2010, godz: 15:33

Witam
Uległem pokusie i zgrzeszyłem i wróciłem do grzechu nieczystości jakim jest masturbacja, ten grzech mnie niszczy i zabija oraz oddala mnie od Boga.
Czuję się źle, czuję się brudny i niegodny, brzydzę się swoim grzechem i chcę z niego się wydostać ale też boję się, że znów do niego wrócę, walczę z tym grzechem to wielka walka duchowa. Czuję się gorszy, obraziłem Boga. Czy mam znów szansę stać się czysty. Nie na widzę swojego grzechu, to jest złe. Dziś muszę iść do spowiedzi, ja z tym grzechem nie mogę żyć, muszę się wyspowiadać i już nie mogę wrócić do tego grzechu. Chce się go pozbyć raz na zawsze.
Uzależnienie od masturbacji to wielki problem i chce ten problem rozwiązać.
Proszę Was o modlitwę za mnie. DZIĘKUJĘ
Pozdrawiam

(14330)
Marcindata: 15.07.2010, godz: 14:19

Mój niespokojny umyśł znów zainteresował sie tematyka podświadomości.afirmacji i metody Silvy.I znow kapitalnym artykułem na ten temat okazała sie 'Podświadomość'o.Kaniora SJ.Polecam wszystkim ten artykuł-warto przeczytać na necie

(14329)
Chwila data: 15.07.2010, godz: 13:03


Jola lat 23

Chyba jest tak, że za bardzo się przejmujesz swoją osobą, kontrolujesz ...w sytuacji takiej jak Twoja wiadomo trzeba odwrócić myślenie, wmawiaj sobie, że to Ty jesteś wspaniała, że to Ty wszystko robisz dobrze (nie najlepiej, żeby nie popaść w pyche:) pewnie jest OK, tylko Ty się chyba za bardzo siebie czepiasz:) Nie bój się mówić, nie myśl o tym, że możesz powiedziec coś głupiego, bo wtedy za bardzo się na tym skupiasz i może tak być... a to, że czasem troche odstajesz od grupy, wierz mi czasem tak jest lepiej, te grupy ludzi mogą zmącić Twoje przemyślenia, refleksje, rozmowy z Bogiem, bywa, że w ciszy można więcej usłyszeć...

(14328)
karinadata: 15.07.2010, godz: 12:32

Załamana bardzo przykre ze po 2 latach taka decyzja Twojego męża.
Czy on w ogole wiedział z czym się wiąże małzenstwo, ze nie będzie romantycznie, i ze małzenstwo to niezaspakajanie potrzeb takich jakie sobie wymarzył. Ze trzeba umiec z czegos zrezygnować,ze kryzysy sa potrzebne i że miłosc wyprobowuje się w ogniu..
Zbyt wiele oczekiwał, jest marzycielem. nie rozumie ze od niego samego tez wiele zależy co sie dzieje w waszym związku. To ze jest zniechęcenie.. znużenie sobą to normalność w każdej bliskości szczególnie małzenskiej. Zadne z was nie potrafi dać wszystkiego małżonkowi tego czego pragnie, bo jesteście tylko ludźmi..
Tobie zostaje zachować spokój, rzucic się w ramiona Ojca.. by nie roztrząsać winy
nie wracaj do pytania dlaczego wyszłaś za niego? to już nic nie zmieni.
Polecam tę modlitwę parę stron w tył pt - Jezu Ty sie tym zajmij!
wspaniała modlitwa! Tobie teraz tego potrzeba, całkowitego oddania tego problemu Jezusowi, by ON zaczął działać- sama sobie z tym nie poradzisz!! nie zmienisz człowieka.. mozesz zmieniać siebie, tylko problem ze w Twoim mężu nie ma woli pracy nad związkiem, skoro sam to wyznał wobec innych ze Cie nie kocha..
i pragnie rozwodu.
Poza tym musisz unikać wpadania w poczucie winy bez wzgledu na to jakie błedy popełniliście.. a także oskarżania się. Jeśli mąz Cię oskarża pamiętaj ze Ty też masz wiele do życzenia, i nie bierz sobie jego oskarżających słów do serca... Dbaj o wolne myśli, serce.. wtedy łaska Boża będzie działać.. szukaj duszpasterza.. by wyrzucic z siebie emocje..by ktos pomógł Ci spojrzec na to z dystansu, moze takiego od kryzysów..jak potrzeba pojedz na 2 koniec polski by sie spotkac z"fachowcem"
Ale juz dziś zacznij modlitwę- JEZU TY SIE TYM ZAJMIJ... starając się uwolnić od dręczących myśli o porażce..o błędach .... nie masz zadnej innej broni, musisz działać z pomocą nieba.
MY na xródełku mozemy objąc Cię modlitwą . trzymaj sie kochana.

(14327)
antyx, lat 34data: 15.07.2010, godz: 11:59

do Załamanej [ciach - moderator]

Do Trawiastej - pomodlę się za Ciebie jeszcze dziś i jutro po dziesiątce różańca.
Pierwszą tajemnicę części radosnej (któregoś Ty o Panno z Ducha świętego poczęła) oraz ostatnią tajemnicę części bolesnej (któryś za nas na krzyżu umarł)
Nie wiem też o co Ci chodzi tak ogólnie z tymi pytaniami - ja po prostu dużo pytam w życiu -ale tyle mogę dla Ciebie zrobić. Mam nadzieję, że odzyskasz siły. W ogóle dużo módl sie do krzyża - Drogę Krzyżową sobie odpraw. Ludzie bardzo nie doceniają Drogi Krzyżowej i póżniej na nic sił nie mają.
W piątek sie jeszcze Drogę Krzyżową za ciebie pomodlę, żebyś miała siły do życia. A zresztą sama też się możesz pomodlić Drogę Krzyżową. To zawsze działa.
Życie to krzyż pański i tyle.
Pozdrawiam,
antyx.
ps. uważam, że powinnaś podejmować dużo uczynków i aktów pokutnych to będziesz mieć więcej sił do życia. Po prostu za bardzo jesteś...chwalebna moim zdaniem. A za mało radosna i bolesna. No teraz jesteś bolesna bo byłaś za bardzo chwalebna.? Nie wiem - nie znam Cię, ale coś w tym stylu by mi pasowało.
Dużo zdrówka dla każdego,

(14326)
Małgosia, lat 29, e-mail: mal2awer@gmail.comdata: 15.07.2010, godz: 10:53

Do Łukasza,
lat 28, skąd: Łódzkie, e-mail: sammael12@o2.pl (data: 11.07.2010, godz: 15:55, IP: 217.113.237.160)

Wiem, jakie to trudne, bo sama tkwiłam w toksycznej relacji przez trzy lata...
Dziś wiem, że jeśli nie układa się od początku albo zaczyna dziać się coś, co uwłacza godności tej drugiej osoby, trzeba taką znajomość definitywnie skończyć.
Łudziłam się tak długo, że coś się zdarzy...
Zostało jakieś wewnętrzne okaleczenie, ale modliłam się modlitwą o wybaczenie. Nie myślę już w żaden sposób o tym człowieku... Nie złożeczyłam mu może po rozstaniu, ale z goryczą podsumowywałam te trzy lata znajomości.
Mam lekki dystans teraz do relacji damsko-męskich, myślę, że zdrowy. Stawiam nie na tzw chemię, iskrę itp ale na wspólny język, wartości, obopulne zaangażowanie w budowanie znajomości. Miłości nie należy uważać za uczucie. Uczucie to można mieć głodu, które mija. Miłość to postawa, obecność. Nie za coś, ale mimo wszystko.....
Warto zawierzć Bogu, On jest wspniałym Swatem. Doskonale dobiera ludzi. Żadnej desperacji.
Wiem już coś o tym..
Głowa do góry Łukaszu...Załatw sprawę asertywnie (stanowczość, która nie rani) z tą dziewczyną. Może będziecie razem w zdrowej relacji. A może przyjdzie Ci się wyrwać z niezdrowego związku. Zobaczysz jakiej zaznasz wolności..

"Człowiek nigdy nie zazna szczęścia kosztem drugiego człowieka, niszcząc jego wolność, depcząc jego godność i hołdując egoizmowi. Naszym szczęściem jest człowiek dany nam i zadany przez Boga, a przez niego tym szczęściem jest sam Bóg. " Jan Paweł II, 05.06.1999r

(14325)
Marcindata: 15.07.2010, godz: 10:33

Do Załamana Mam wrażenie że ten ślub to był za szybko...dla mnie małżeństwo powinno być zawierane po min. 2 latach znajomości.Niestety z tego co piszesz wynika że twoja druga połowa nie dojrzała jeszcze do małżeństwa,może po prostu za słabo sie poznaliście.Myśle że masz szanse na 'rozwod' kościelny ale to wszystko będzie bolesne...

(14324)
Oliwiadata: 15.07.2010, godz: 09:55

Do załamanej

Strasznie mi przykro, Twoja sytuacja jest rzeczywiście trudna do rozwiązania...ale dla Boga nie ma nic niemożliwego:))On z każdego nieszczęścia potrafi wydobyc jakiś skarb!!!Na pewno jest Ci trudno, i cięzko...ale nie załamuj się.Dobrze Ci poradzili w poprzednich wypowiedziach. Ja moge dodatkowo doradzić abyś zamówiła Nowennę Mszy Świętej za Twojego męża i Ciebie o światło Ducha Świętego w rozwiązywaniu trudnej sytuacji. Może odmó Nowennę do Św. Rity...Ona tez miała baaardzo trudne małżeńtswo. Zastanowiłabym się także, czy twój małżonek nie ma problemów emocjonalnych, osobowościowych, bo jego zachowanie jest bardzo dziwne.Najpierw Cię wychwala,potem Cię poniża. Może warto też z tej strony spojrzeć na tą sytuację?Może cierpi na depresję, psychozę??Takie nasuwają mi się myśli.....powodzenia.Bedzie dobrze

(14323)
Do załamanejdata: 15.07.2010, godz: 09:35

Z przykrością czyta się takie rzeczy, szczególnie że zostały już podjęte jakieś kroki.
Nie czas teraz na mówienie co by było gdyby...ale wyglada na to, że zbyt szybko był ten ślub bo nie zdołaliście się dobrze poznać, spotkania 2 razy w tygodniu to też mało...Twój mąż zapewne brał ślub w stanie emocji i euforii, po prostu w zakochaniu, a kiedy emocje opadły a przyszła codziennośc czar prysł.
To nie Twoja wina, że Ty mu nie stworzyłas domu jaki sobie wymarzył (swoją drogą to jakaś kpina z jego strony bo żona nie jest od tego żeby spełniać marzenia męża, tylko po to, by RAZEM budować z nim nowa rodzinę) tylko on zrobił błąd w założeniu u podstaw - w rozumieniu miłości. Przeczytaj ten artykuł i daj mu do przeczytania, to może pojmie gdzie się myli: http://adonai.pl/milosc/?id=37

Co teraz?
Przede wszystkim wejdź na stronę ww.sychar.pl i poczytaj rady dla osób w Twojej sytuacji. Poza tym spróbuj umówic się jak najszybciej na spotkanie z jakimś księdzem, jeśli jesteś z Warszawy to polecam ks. Pałygę od związków w kryzysie.
Idź na modlitwę wstawienniczą, na Msze o uzdrowienie. Nie dopuść - na ile to możliwe - by on się wyprowadził. Nie atakuj go, mów do niego spokojnie i zapewniaj, że Ty go kochasz i chcesz dalej budować rodzinę. Wyjmiij zdjęcia ślubne i spytaj go co czuł wtedy i co przysięgał. To takie ckliwe, ale coś go powinno zakłuć w serduchu.
Gdyby doszło do rozprawy rozwodowej - nie odpuszczaj, cały czas mów, że Ty podtrzymujesz, że go kochasz, że nie ma żadnego powodu do rozstania, że chcesz się pogodzić i że z Twojej strony jest więź.
Prawdopodobnie skierują Was do mediatora lub psychologa - mów szczerze że nie zgadzasz się na rozwód.
Spytaj go jak wyobarza sobie życie gdyby doszło do rozwodu, co będzie potem i jak wyobraża sobie TWOJE życie po tym, znając Twoje poglądy. Czy po to Cię wybrał by teraz zostawić zranioną? Niech nie wykręca się nie-kochaniem, bo miłość to całkiem co innego niż uczucia - uświadom mu to!
Na pewno warto ratowac małżeństwo!

(14322)
roxa, lat 25data: 15.07.2010, godz: 09:21

Droga Załamana,
Współczuję Ci :( To przykre, że tak się stało. Widocznie ślub był za szybko. To mógł być etap zauroczenia lub zakochania. Czyli wszystko po prostu za szybko. Może on ma jakieś problemy poważniejsze? Skoro uważał zawsze, że nie wie o czym rozmawiać, wziął ślub choć sam nie wiedział czy chce? To brzmi dziwnie. Czy on ma jakieś problemy emocjonalne, osobowościowe? Czy jest jakieś podejrzenie, że małżeństwo nie zostało tak naprawdę zawarte? To obie strony powinny chcieć tego małżeństwa, jeśli ktoś twierdzi, że został zmuszony to jest podejrzane. Kto go zmuszał? Ktoś go przywiązał i pod ołtarz sprowadził? Jeśli z jego strony jest niepełna wola, jakiś poważne utajenie czegoś to może trzeba poradzić się jakiegoś księdza. Porozmawiać z chrześcijańskim psychologiem.
Nie Poddawaj się, jeszcze nie wszystko stracone. Dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwej. I On ciebie zawsze zrozumie, zrozumie też i Twoje uczucia.
Czasem nie warto tak się spieszyć z małżeństwem i myśleć, że się ułoży, gdy coś po prostu nie pasuje. Moi rodzice pobrali się szybko i przez całe moje dzieciństwo walczyli ze sobą, Mama sądziła, że ojciec się zmieni po ślubie- to nieprawda. Wszystkie wady wtedy stają się bardziej realne, a to co nas irytowało- po ślubie już wkurza.
Jeśli coś zgrzyta- to nic nigdy na siłę.

(14321)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 15.07.2010, godz: 08:57

Już wakacje... :)!
Lubię zbierać muszle...
Lubię szum oceanu...
- Są to cudowne chwile szczęścia i beztroski.
Każda muszla szumi ...
i opowiada swoją tajemnicę...
Posłuchaj i ty... snu muszli... www.dar.religia.net
Podziel się i swoim „snem...” :)

Z wakacyjnym pozdrowieniem w sercu lata...


(14320)
Jola, lat 23, e-mail: jola.87@intera.eudata: 15.07.2010, godz: 08:57

Nawiązujac do jednego ze wpisów niżej niżej przyznaję, że sama mam taki sam problem, że nie umiem zagadać do drugiej osoby i wydaje mi się, że jestem mało atrakcyjna. Moim dodatkowym problemem jest to, ze np. gdy idę ulicą i mijam inne dziewczyny to czuję się gorsza od nich. Ciągle wydaje mi się, że mam same wady, ciągle się czegoś złego w sobie doszukuję, a gdy ktoś do mnie zagaduje to wydaje mi się, że lepiej nie mówić nic, bo i tak powiem coś źle. Nie mam zbyt wielu znajomych, moje życie to naprzemiam praca i dom (do niedawna jeszcze studia). Kiedyś słyszałam taką opinię na swój temat, że jestem "wyrwana ze sredniowiecza" i jakaś niedzisiejsza. W pracy również czuję, że inni ludzie są bardziej zżyci ze sobą, a ja jestem bardziej na boku. Nie jest mi z tym dobrze. Ale podobno to, czy człowiek jest otwarty czy nie to zależy od jego osobowosci i psychiki. Chciałabym być inna. Często ludzie mnie olewają, może to ja jestem dziwna...

(14319)
Trawiasta, lat 29data: 14.07.2010, godz: 23:35

Chwilo, dziekuje. Trudno czasem sobie uswiadomic wprost, co sie przezywa dopiero to widac z dystansu, odleglosci. Jest we mnie duzo emocji, ktore tlumie w sobie i ktorych staram sie nie ujawniac... ale to nie jest dobre. Ani na oczy fizyczne ani na oczy serca...

Wracajac z pracy zbieralam po drodze puszki na zlom. Mam teraz taka sytuacje, ze dla mnie kazdy grosz sie liczy, a przy okazji robie cos dobrego dla srodowiska ;) zajrzalam do jednego z koszy na smieci i.... Sluchajcie, ktos wyrzucil chleb. BOCHENEK CHLEBA. Pokrojony, jasny, ladny, w miare swiezy... Bez plesni, bez przypalen. Te kromki rozwalone w tym koszu miedzy smieciami, odpadkami, skorkami, gazetami, butelkami, papierosami...
Ja sie nie dziwie, ze na swiecie sie dzieje zle i ze w naszym kraju sie dzieje zle skoro tak postepujemy z chlebem. I ze soba nawzajem.
To strasznie boli. Prosze nie wyrzucajcie chleba do kosza. Dajcie ptakom, zwierzetom.... Dajcie komus, niech zje. Nie wyrzucajcie chleba.....

Antyx, dziekuje za modlitwe. Nie wiem tylko po co zadajesz te wszystkie pytania - ja Ci na nie nie odpowiem, bo sie nie znam na tym. Ja jestem prosta dziewczyna i wiem tylko jedno, bo tak mnie uczyla moja mama: jesli ktos prosi o chleb, to trzeba mu dac. Bez wzgledu na sytuacje. Nie filozofowac, nie roztrzasac. Tak samo z modlitwa. Prosisz o zdrowas - ja moge ci to dac, wiec daje i nie mysle nad tym, Bog reszte zrobi tak, jak On chce. Nie widze sensu roztrzasania tego - albo chcesz spelnic czyjas prosbe o modlitwe i po prostu to robisz, albo nie. A jak nie rozumiesz tego albo sa jakies trudnosci to trzeba to Panu Bogu oddac i po sprawie. I tak wszystkiego nie pojmiemy tutaj, i tak wszystkiego nie zrozumiemy. A wiara nie polega na ciaglym doszukiwaniu sie dziury w calym - w kazdym razie, kto szuka ten znajdzie. Ja w kazdym razie dziekuje za te dwa dziesiatki, niech Pan Bog Ci to wynagrodzi. I nie bierz wszystkiego tak strasznie do siebie, bo mysle ze za bardzo wszystko do siebie bierzesz.... a to nie jest tak.
Ludzie maja prawo miec wlasne zdanie. "Kochaj ich mimo wszystko" powiedzala Matka Teresa z Kalkuty, Swieta od Ciemnosci. Miala racje...

Pamietam brewiarz odmawiany z kolezanka przed szosta rano w przedziale pociagu - nigdy Psalmy tak nie smakowaly jak wtedy, w ten sierpniowy piekny ranek.... Boze, wroc mi te radosc serca i pokoj ducha, wroc mi ta energie, sile, te radosc z kazdej chwili...

Aga dziekuje za te spokojne i cieple slowa. Jak sie zbiore do kupy to odpisze Ci na email słowo :)
spokojnego dnia wszystkim Wam. i dziekuje tym, ktorzy po prostu - Pamietaja. Oliwio, dzieki Ci.

(14318)
załamana, e-mail: beretta_molla@op.pldata: 14.07.2010, godz: 22:36

Jestem całkowicie załamana.
Po dwóch latach małżeństwa mąż powiedział,że wnosi pozew o rozwód.
Poznaliśmy się na katolickiej stronie(z resztą o niej dowiedziałam si epo raz pierwszy właśnie na stronie www.adonai.pl .
Wydawało się,że oboje jesteśmy wierzący i przktykujący....
On uważa,że ja przez ten czas nie potrafiłam stworzyć takiej rodziny,jaką on sobie wobraził przed ślubem.
Oskarża mnie też,że robiłam z nim co chiciałam przez cały ten czas...
Między nami źle było już od dość dawna...
Ślub wzięliśmy po 7 miesiącach znajomości(licząc od pierwszego spotkania w realu).
W dniu zaręczyn(po3 miesiącach zanjomości powiedział,że jestem taka,jaką sobie wymarzył żonę)
Po ślubie...
czar prysnął.
Jego zdaniem popsuło się już w pierwszym miesiącu po ślubie,kiedy zamieszkaliśmy razem.
Wcześniej spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu i zachowaliśmy czystość do ślubu.
Faktem jest ,że on strasznie mało rozmawiał,a w zasadzie nie miał żadnych planów,czy to na przyszłość,czy związanych z własnym życiem zawodowym,po prostu żadnych...
Ja myślałam,że to zmieni się po ślubie....
Jednak tak się nie stało.
Wiele osób pytało,dlaczego więc wyszłaś za niego?...
Myślę,że zrobiłam to,bo byłam pewna ,że to dobry człowiek,że kiedy zamieszkamy razem jakoś -oczywiście z Bożą pomocą- ułoży się.
On stronił cały czas od ludzi.
Nie chciał wyjeżdżać na spotkania wspólnotowe,np.:Domowego Kościoł,bo mówił,że to nie ma sensu,że to nie ma dla niego znaczenia,jest bez sensu....
Jeśli udało się go wyciągnąć to na siłę.
Nasze życie więc sprowadziło się do pracy i spotkań wieczorem,kiedy oboje zmęczeni niewiele romawialiśmy ze sobą,bo ....niestety,ale on właśnie zawsze mówił,że on nie ma o czym mówić.
Dla mnie to stało się męczarnią.
Myślę,że dla nie go też,powiedział to.
Wreszcie po ok. dwu latach od ślubu ,po wyciągnięciu go na dwudniowe rekolekcje Wspólnoty Rodzin w Zalesiu Górnym,dowiedziałam się tam,że on już mnie nie kocha i to od dawna ,a ten miesiąc kiedy nie mieszkaliśmy razem(było to w zeszłe wakacje)-był to najpiękniejszy okres w jego życiu.
Rozmawialiśmy w obecności małżęństwa animatorów,którzy zapytali się go,dlaczego więc ożenił się ze mną,na co on powiedział,że właściwie to już nie pamięta(mi odpowiadał,że to ja chciałam tego małżeństwa),powiedział też,że nie potrafiłam stworzyć pradziwej rodziny,bo zajęłam się pracą ponad wszystko.A do tego on czuł się jak w rodzinie zastępczej mieszkając razem ze mną,bo mieszkała z nami moja mama ,która zajmowała piętro niżej,ale ona też wyczuwała,że jakoś bardzo ona jemu przeszkadza w tym domu.
.............................................................................................................................................................
Teraz czuje,że popełniłam wielki bład wychodząć za tego człowieka,który oceniając z perspektywy-okazał się nieodpowiedzialny i niedojrzały do tak poważnej decyzji i nie świadomy z czym ta decyzja się wiąże w ogóle.
Jestem osobą wierzącą i rozwód to dla mnie droga do piekła.
Nie wiem naprawdę co robić.
Pomóżcie mi,poradźcie co mam zrobić,bo ja już nie mam siły walczyć i teraz to ja już nie wierzę w cud,nie mam siły się modlić..
Przepraszam,że tak piszę,ale różne myśli chodzą mi po głowie.... :/
Jestem załamana.

(14317)
Kajeczka, lat 26data: 14.07.2010, godz: 21:29

Tak pomyślałam, żeby napisać tu kilka słów, które zrodziły się we mnie w ciągu dzisiejszego dnia... Nie najlepiej się dzisiaj czułam, od rana nie miałam najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać, nikogo widzieć. Podobno kobiety płaczą czasem bez powodu. I ja miałam dzisiaj chyba taki dzień. Jednak musiałam go jakoś przeżyć, musiałam pójść do pracy, przetrwać w nim cały dzień. Gdy tak coraz bardziej tonęłam we własnych myślach podszedł do mnie chłopak, którego nie znałam, coś zagadał, próbował nawiązać jakąś rozmowę, tylko, że ja nie dość, że pochłonięta swoimi obowiązkami, które miałam do zrobienia, to jeszcze ta dzisiejsza chandra... Coś mu odpowiedziałam, ale nawet nie pamiętam co, bo duchem byłam zupełnie gdzie indziej... A szkoda, bo jak później sobie pomyślałam, ten nieznajomy wydawał się być sympatyczny, a teraz to już nie mam pewności, że jeszcze go kiedyś spotkam. Mam wrażenie, że kolejny raz zmarnowałam szansę na to, by kogoś poznać, zaprzyjaźnić się. Z resztą myślę, że problem jest we mnie o wiele bardziej złożony... Jestem dorosłą kobietą, jakieś 3 lata przed 30, ale z powodu swoich kompleksów, niskiej samooceny nie wierzę, że kogoś spotkam, że (mówiąc dosłownie) ktoś się mną zainteresuje. A jeśli już nawet i ktoś taki się znajdzie, to ja nie traktuję go poważnie, bo się boję, że to ... żart z jego strony... i nawet jeśli jakiś mężczyzna mi się podoba, to ja z czasem wycofuję się, kończę znajomość, bo ciągle ten strach, że to tylko żart. A w końcu wiem, jaka naprawdę jestem, znam swoje słabe strony, ale wiem też, że jak każda kobieta potrafię być atrakcyjna, że mam w sobie wiele pozytywnych cech, wartości. Jednak ciągle się wycofuję, albo nawet nie próbuję wzbudzić kimś zainteresowania swoją osobą. Takie błędne koło. Ciężko mi z tym, choć tak bardzo chciałabym założyć rodzinę, mieć dzieci. Tak bardzo na to czekam... I skoro ja jestem osobą - z kompleksami, z niskim poczuciem własnej wartości, to czy jest to możliwe, że zwróci na mnie uwagę ktoś, kto jest poukładany, bez kompleksów, taki po prostu normalny, właściwie ukształtowany?
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję i być na przyszłość bardziej czujną, by nie przegapić swojej szansy.

(14316)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 14.07.2010, godz: 21:05

17 lipca w Warszawie odbędzie się parada równości homoseksualistów i
lesbijek.

Hasłem tej ogólno europejskiej parady będą słowa Jana Pawła II ,,Nie
lękajcie się"

Słowa naszego umiłowanego Ojca św. mające swe źródło w Ewangelii mają
stać się zachętą

do dewiacji seksualnych. Ci ludzie będą promować wolność, równość,
tolerancję.

Podobne hasła miała rewolucja Francuska, która w imię tak wzniosłych
idei wymordowała 100.000 tysięcy ludzi. Do czego będzie zdolny
człowiek współczesny żyjący bez zasad wiary i moralności?



Dla tego 16 lipca w szpitalu na Banacha w Warszawie

o godzinie 21.00 będzie odprawiona Msza św. wynagradzająca za:

1. Zgodę władz miasta Warszawy do odbycia tej parady, która jest
publiczną demoralizacją ludzi, niszczeniem rodziny, szczególnie dzieci

2. Za samą paradę, która jest lekceważeniem godności Polaków





Będziemy błagać Boga o przebaczenie za tą publiczna legalizację
grzechu oraz abyśmy wybierali to co jest z prawdy zrodzone a nie z
kłamstwa. Wołać będziemy przez Boże Miłosierdzie o nawrócenie serc
również uczestników tej parady.



Ks. Mariusz Bernyś Ks. Michał Dłutowski

(14315)
Oliwiadata: 14.07.2010, godz: 19:38

Do Trawiastej

Wyczuwam z Twoich wpisów, że przechodzisz trudny czas....będę o Tobie pamiętać w mojej modlitwie, szczególnie na Łagiewnikach krakowskich+! Trzymaj się mocno i NIE PODDAWAJ....zwyciężysz:)

(14314)
antyx, lat 34data: 14.07.2010, godz: 15:03

Do wszystkich, którym przeszkadza mój rąbek u spódnicy:
pomodliłam się za Trawiastą 2 dziesiątki różańca w domu:
1. dzisiątek część radosna
2. dziesiątek cześć bolesna
Mogę wam nawet napisać, które tajemnice - jesli chcecie.
Dlatego dwie, że w domu i tyle.

ps. zostałoby jeszcze coś z części chwalebnej - ale co?
Któryś zmartwychwstał? No i dlatego pozostałam przy części radosnej i bolesnej.
ps2. Może Koronka do Miłosierdzia Bożego o 15.00? Ale to jutro.
?

(14313)
Aga, lat 26, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 14.07.2010, godz: 14:01


Trawiasta

Wiem co czujesz..

Ja juz czasem tez nie moge, wielkie zmeczenie psychiczne i fizyczne, emocjonalne..

Nigdy tego tu nie pisalam, ale przeszlam juz 11 operacji, bo kiedys w przeszlosci dotknal mnie pewien wypadek ktory jest zrodlem... wlasnie probuje przejsc czas po tej najnowszej operacji .. ile trzeba pokory i cierpliwosci, ile trzeba wytrzymac bolu, i miec sile nadal do zycia, do usmiechu i do wyciagniecia reki zeby jeszcze byc dla innych ludzi...

Tez jestem na tej pustyni.. ale trwam i Ty tez trwaj, nie poddawaj sie!
Przeminie zmeczenie i ciezki czas.
Sprobuj gdzies zaczerpnac, odswiezyc sily, jesli masz mozliwosc wyjedz gdzies, choc na troszke, zmien otoczenie, odetchnij..

U mnie na jalowa pustke zaskutkowala adopcja psinki ze schroniska, wzielismy ja 3 tyg temu, pojechalismy do Czestochowy po nia, sunia siedziala w ciasnym boksie, z drugim psiakiem. Byla tak strasznie wychudzona, same kostki wystawaly, zobaczylam ja serce sie scisnelo, postanowilismy ze jej juz tam nie zostawimy, mimo,ze jest duza, wieksza niz planowalismy bo siega do uda;) ale postanowilismy dac jej dom i przywiezlismy ze soba. Kochane stworzenie, to co zrobilismy juz procentuje, Lira bo takie nosi imie- daje nam duzo radosci i milosci, odwdziecza sie jak tylko potrafi, radosnie merda ogonem, jest przytulasna, cieszy sie gdy nas widzi, lize po rece po kolanie, widac jej radosc w oczach, w domu jest bardzo bardzo grzeczna, wypelnia mi pustke jaka mialam, swoja czuloscia i delikatnoscia, wzielam psinke ze schroniska, a otrzymalam swietnego przyjaciela, w dodatku terapeute na pustke, ozywia nasz dom i wnosi radosc, takie psiaki ze schorniska sa strasznie wdzieczne, polecam przygarnac jakiegos biedaka i zobaczycie co sie stanie :)))





(14312)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 14.07.2010, godz: 13:34

antyx, lat 34

Jesli sie za kogos modlisz w tym wypadku za Trawiastą to nie gdybaj prosze czy się to opłaca czy nie opłaca, czy pomoże a może nie pomoże - jeśli masz się modlić - to pomódl się z głębi swojego serca, z ufnością że uczyni to dobro, z przekonaniem, no prosze Cie, wiesz jak wygląda to co piszesz ?? ;)


Pozdrawiam:)

(14311)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 14.07.2010, godz: 13:19

antyx Troszkę nie potrzebnie komplikujesz, prostota w przekazie jest bardzo ważna.

(14310)
Chwila data: 14.07.2010, godz: 11:14


Trawiasta
też Hania

O tekstach antyX...Wiem można mieć dość, bardzo dobrze piszesz, ale szkoda Twojego zdrowia (takie emocje bardzo źle wpływają na oczy, może ich tak bardzo nie odczuwałaś (emocji, które towarzyszyły Ci w czasie Twojego wpisu, ale to się odbija na pewno o tym wiesz, więc nie warto) i tak ktoś zrobi/napisze jak będzie chciał, czy to jest antyX czy ktoś inny...lepiej omijać coś co nam nie pasuje, zauważ, ile traci się niepotrzebnie czasu, energii, zdrowia, lepiej skupić się na kimś/czymś innym, mniej stresu, nerwów, złości mniej podsyca się zło

(14309)
antyx, lat 34data: 14.07.2010, godz: 10:38

Króciutko
do Hani - oczywiście, że praca w nocy nie musi być to wyznacznik opętania, ale w sumie jedynie student w czas sesji uczy się we dnie, w nocy i nie śpi, a w innych przypadkach ktoś MUSI po prostu pracować w nocy. Czy Stalin musiał pracować w nocy? Już kto jak kto. Astronomem też nie był.
do Trawiastej - pomodlę się za Ciebie 10tkę różańca choć nie wiem czy Ci to pomoże. Nie wiem jak należy się za Ciebie modlić. Uważam, że na Ciebie modlitwa w domu nie za wiele podziałała - musiałabym iść do kościoła i tam się pomodlić za Ciebie 10tek różańca. Choć też nie za bardzo Ci pomogę. Jak możnaby Ci pomóc modlitwą? Zostaje komunia święta w Twojej intencji. Może sama mi podpowiedz jak można Cię skutecznie wesprzeć - aczkolwiek niezbyt długo. No różaniec - część radosna jeszcze tak wyczuwam, że zostaje. Trochę dużo tego - 5 dziesiątków różańca. Opłaca się to?
;)
Pozdrawiam,
antyx.

(14308)
Trawiasta, lat 29data: 14.07.2010, godz: 08:53

antyx, daj juz spokoj. niech ida do Nieba parami, trojkami, w grupach zorganizowanych i indywidualnie. z przewodnikiem, bez, kolejka, autem, piechota, na szczudlach nawet i w transporcie zbiorowym. Stalin mial szanse do samego konca, jak Judasz, jak ja i jak Ty. a o tym co naprawde sie dzialo wie tylko Bog i on sam, i wystarczy juz tego rozciagania, i paplania i wymadrzania sie - a co Ty mozesz komus zaofiarowac, tak bez niczego, bezinteresownie, tak poprostu? mozesz na przyklad powstrzymac sie od komentarzy i wziac rozaniec do reki? za kogos kto Cie irytuje najbardziej? to jest cos.... to jest wielkie Cos!
jezeli mozesz to ja Cie prosze o ten dziesiatek w swojej intencji. jestem tak potwornie zmeczona zyciem i soba ze moge tylko prosic o dziesiatek Rozanca.
z gory dziekuje.

(14307)
Chwiladata: 14.07.2010, godz: 08:51



Andzia Andzia to banalne i wiadome...kochasz to przeżywasz, gdybys go nie kochała dziś nie byłoby łez, ale to minie, przeczekasz, wytrzymasz, zobaczysz będzie dobrze, hmm a czasem w życiu tak bywa, że ludzie muszą zobaczyć jak to jest bez tej danej osoby i może ten który dziś miał dość, za jakiś czas stwierdzi, że żyć bez Ciebie nie może...

(14306)
Haniadata: 14.07.2010, godz: 06:42

Antyx, litości, te wywody stają się uciążliwe... Wyznacznik opętania - praca w nocy... Bez komentarza.,

(14305)
antyx, lat 34data: 13.07.2010, godz: 22:52

naprawdę ostatnie ps dziś - własnie zauważyłam, że Miłujcie się to nie przedruk z USA. To...polska gazeta. No sens ten sam - wszyscy do nieba - hurtowo.
A jednak... ? Chciałam tylko napisać, że przeczytałam, że Stalin to jedna tragedia rodzinna, GRUZIN więc w Rosji znienawidzony na pewno od razu na wstępie i na dodatek - w dzień spał, pracował w nocy. No to opętany. Powinno byc odwrotnie. A reszty nie napiszę bo nie chcę być posądzona o to, że krzewię zło na żródełku. Niemniej jedyne na co zasłużył to Miłosierdzie w ostatnią godzinę - naprawdę - i to wszystko. Czy skorzystał? Wątpię. W końcu największy władca ZSRR. Nawet Lenina przyćmił...zbrodniami :(



(14304)
antyx, lat 34data: 13.07.2010, godz: 21:32

ostatnie ps. chciałam jeszcze napisać, że właśnie LEGENDA średniowieczna polega na tym, że nikt danych czynów nie widział. Np LEGENDA o św. Aleksym. Ile w tym jest prawdy? Ale ja przeżyłam rzeczy nadprzyrodzone i wiem, że to może się zdarzyć - porwanie kogoś przez diabła czy przywianie kogoś komuś przez diabła. Ja w to wierzę. A inni? No sama przeżyłam coś takiego - horror szatanski jak z tej legendy o św. Janie Paulusie. Dlatego jestem sobie jaka jestem. Tyle.

(14303)
antyx, lat 34data: 13.07.2010, godz: 21:23

jeszcze na moment - niestety źle napisałam, że książka o mistyczce, którą opisuje ostatni numer Miłujcie się jest do zakupienia w księgarni sanctus.pl. Gdzieś mi mignęła w internecie - myślałam, że tam. Niestety błędne myślenie.

Jeśli chodzi o LEGENDĘ o Janie Paulusie - a dlaczegóżby nie? Wiódł żywot próżniaczy, nic mu sie nie podobało i poszedł pokutować za prababcię. Tam różne rzeczy mogą być przekręcone - ilość lat i tak dalej, ale ogólnie wszystko mi się zgadza. Pokutnik za prababcię. Dlaczego nie? W jakiejś jaskini po niedżwiedzicy - też brzmi całkiem prawdopodobnie, a że całość bardzo niewiarygodna to nazwano życiorys legendą i tyle. Kiedyś święci dużo pokutowali - w średniowieczu. Tak żyli - sens życia widzieli w pokucie za innych co czynili jednak w myśl przykazania o miłości bliźniego i z pokorą, a nie np. by wszyscy widzieli i na pokaz albo by ich chwalono jacy oni są wspaniali. No właśnie nie. Chwalono ich, ale oni sami nie robili tego na pokaz - dlatego są świętymi. A np. faryzeusze z Ewangelii nie.

A jeśli dalej nie wierzysz w hagiografię św Jana Paulusa to spójrz na świętego Franciszka z Asyżu - co zrobił? Takich ludzi było wielu - urodzili się bogaci, mieli wszystkiego dosyć pewnego dnia, wszystkim rzucali i szli w świat. Jeden zakonnik, inny pokutnik za prababcię.
Do dziś tak jest. Że Ty tak nie potrafisz to nie znaczy, że inni tak nie potrafią.
A życie św. Franciszka z Asyżu nie wygląda dziś jak LEGENDA? Jak najbardziej dla mnie. Tylko nie był pustelnikiem i byli świadkowie jego życia. Inaczej? Też by legenda powstała od razu jak bogatemu ojcu syn uciekł i żył gdzieś w lesie wśród wilków. To samo przecież.


(14302)
antyx, lat 34data: 13.07.2010, godz: 21:06

Witajcie,

Do Arn
Oj ten Stalin – dajmy już spokój nieszczęśnikowi – ale dobrze napisałeś – ujrzymy tam ( w niebie) tych, których nie spodziewamy się ujrzeć. A Stalina to raczej wszyscy się spodziewają ujrzeć w niebie i co teraz? Klopsik. Miłujcie się – ta gazeta to chyba przedruk, prawda? Albo jakieś coś na wzór magazynu amerykańskiego o ile kojarzę poprawnie – to tam nawet Stalin jest zbawiony – nie ma wątpliwości.

Do Kariny – artykuł artykułem , a ja polecam Ci całą książkę o tej mistyczce. Bo artykuł chyba pisany jest na bazie książki, którą można kupić – nowość wydawnicza na sanctus.pl.
Poza tym chciałam napisać, że WYDAJE CI się , że jestem pyszna. Nie jestem. Jestem racjonalistką. Nie uważam także by pocałowanie krzyża przez mordercę przed egzekucją na coś się zdało. Musiałabym sobie poczytać jak to było dokładnie, ale uważam, że był to znak i owszem, ale no czy to coś da bez żalu za grzechy? Miał się wyspowiadać jak dla mnie – i wtedy mógł sobie ten krzyż pocałować, a tak? Co to warte?
A swoją drogą – no szkoda, że mistyczka nie była wnikliwa, a może po prostu bała się zapytać bo nie interesowała się tym światem i jego dalszym losem. Taka natura jest mistyków, że nic ich nie obchodzi – nawet Józef Stalin. No więc mnie to np. obchodzi i uważam, że potępion jest. I tyle mam do napisania - mniej lub bardziej pysznie. Uważam, że bardzo mało pysznie no ale sąd pozostawiam osobom postronnym.
antyx.

Ps. Kara piekła to jest przejaw Miłosierdzia Bożego również. Wy tego nie rozumiecie, ale to jest dla ludzi, którzy całe zycie bez sensu cierpią i pewnego dnia – umierasz bez łaski i taki człowiek w ogóle nie rozumie co to znaczy NIE CIERPIEĆ. Nie rozumie tego i nie ma nawet łaski by to zrozumieć. Taki człowiek może nawet wiele w życiu osiągnąć, ale on kocha kłamstwo – bo cały ten świat to jedno kłamstwo. A pisze – kto kocha kłamstwo ten idzie do pieca. Tak pisze chyba św. Paweł. No więc zobaczcie jaka śliska nawierzchnia – można żyć w jakimś tam kłamstwie dopóki tego kłamstwa nienawidzisz, a dalej? Jak zaczynasz kochać kłamstwo, w którym żyjesz to po Tobie – tak chyba przejechał się do pieca Józef Stalin.
Że TAKA musi być władza. Jak wyglądały jego ostatnie momenty życia – nie wiem – ale wiem, że zaraz po śmierci napluto mu w twarz. I że do ostatniego oddechu bano się go.
A co pisze poza tym – czyżby widział tron Boży i aniołów na sekundę przed ostatnim oddechem? A może jego matka wyciągała ku niemu swoje szpony? Lub ktoś tam inny – z rodziny? Nie wiem – zgaduję też trochę oczywiście. Proszę traktować PEWNE moje posty z przymrużeniem oka. Stalin to człowiek, który dał się diabłu „ograć’ władzą – jak dla mnie i tyle. A jeśli ktoś uważa, że dobrze robił jak robił to gratuluję. I tyle. Każdy ma swoje zdanie jednakże. Dla mnie to zwykły zbrodniarz i kaktus mi wyrośnie na dłoni jeśli on tych zbrodni żałował, ale powiedzmy, że tak się stało. Bo dowodów, że nie na 100% też nie ma.

(14301)
Anna do Antyxdata: 13.07.2010, godz: 20:44

Przecież w artykule na stronie, którą przytaczałam o św. Janie Paulusie wyraźnie jest napisane, że jest to LEGENDA. Ufam, że uważałaś na j. polskim i wiesz, na czym polega różnica między prawdziwymi wydarzeniami, a legendą. Przede wszystkim nie można ich traktować jako nauki Kościoła. Zastanawia mnie jedno, czy jest on również zapisany w Nowym Martyrologium Rzymskim (oficjalnym, zatwierdzonym przez Kościół liturgicznym katalogu świętych i błogosławionych). Jeżeli ktoś ma SPRAWDZONE informacje, niech tu napisze.

(14300)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 13.07.2010, godz: 20:31

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5580

(14299)
niedowiarekdata: 13.07.2010, godz: 20:26

I nie jest ważne, ile lat człowiek nienawidził Mnie, obywał się beze Mnie, gardził Mną, starał się zniszczyć Moje dzieło lub Moje dzieci. Jeśli nawet do ostatniego dnia, do ostatniej godziny odrzucał Mnie, a wreszcie przejrzał, zapragnął i przyjął - nawet ostatnim krzykiem, oddechem, myślą - jestem szczęśliwy, bo to dziecko moje ocalone jest i żyć będzie.
Nic wam nie pamiętam, zmazuję winy. Przekreślam błędy i rzucam w nieistnienie. Cel został osiągnięty - człowiek będzie szczęśliwy. Otrzyma dom, do którego przeznaczyłem go - wzywając do istnienia.

(14298)
niedowiarekdata: 13.07.2010, godz: 19:41

Jezus Chrystus : - Vassula, czy nie powiedziałem ci, że jesteśmy zjednoczeni? Jesteśmy jednym, umiłowana.[Ga 2,20] Nazwij te zapiski: "Prawdziwe Życie w Bogu". Żyj dla Mnie.(10.06.87)

Niech ci, których serca skamieniały, przypomną sobie, że Moje Serce uświęca. Niech wiedzą, że Ja powołuję nawet bezimiennych, ludzi bez cnót, bez żadnych zasług. Przemieniam serca z kamienia i podnoszę je z zupełnej nicości. Przychodzę niespodziewanie do umarłych i mogę ich wszystkich podnieść. Popatrz na siebie, Vassula, nie miałaś żadnych zasług, a jednak z wielkiej litości podniosłem cię. Teraz wiesz, co znaczy Prawdziwe Życie w Bogu. Ja jestem Życiem. Uwielbiaj Mnie. Moje dziecko, nigdy się nie buntuj przeciw Mnie.

(14297)
Haniadata: 13.07.2010, godz: 19:09

Arn, doskonale dostrzegam różnicę między miłością przez małe m, a Miłosierdziem Bożym. Miłosierdzie Boże, o którym pisałam, to nie uczucie, a wielka Łaska! I chodziło mi o to, że to nie my decydujemy o zbawieniu, czy potępieniu innych, tylko Bóg, Który jest Miłosierdziem, a nie uczuciem.

(14296)
Arndata: 13.07.2010, godz: 18:41

Do Kariny, Hani, antyx, lat 34. Ten artykuł o Stalinie to pierwszy fragment w Miłujcie się, w następnym numerze będzie dalej ta historia i może dowiecie sie więcej jak skończył Stalin. Po prostu jeśli Stalin w ostanich swoich chwilach życia odpowiedział na miłość Jezusa i zawierzył Jego Miłosierdziu i Przebaczeniu to zobaczymu go w niebie. Wiem, że w piekle jest wielu ludzi, którzy byli bardzo bogaci w różne cnoty tylko zabrakło im pokory. Pokornego nie ujżycie w piekle, tak samo w niebie jest wielu świetych, którzy zmagali się z wieloma swoimi grzechami i są zbawieni. Za to pysznych nie zobaczycie nigdy w niebie. A jak umrzecie to bedziecie zdziwieni potrójnie: bo ujrzycie tam tych których się nie spodziewaliście zobaczyć i odwrotnie oraz zrozumiecie co tak na prawdę wpłyneło na wsze zbawienie. A tak na marginesie to dziewczyny zawsze przesadzają z miłosierdziem i zapominają, że Pan też jest sprawiedliwy, ale spoko taka niewiast jest natura - serce ich jest stworzone do miłości - zawsze myśli, pragnie tej miłości.
Idźcie zawsze za mądrą radą św. Bernarda: "Wstępujmy często do piekła za życia, byśmy tam nie wpadli po śmierci!"


(14295)
Marcindata: 13.07.2010, godz: 15:33

Boże Miłosierdzie jest dla każdego kto chce do niego się uciekać,każdy ma wybór....

(14294)
Hania, lat 37data: 13.07.2010, godz: 13:34

Dzięki Karina, też chciałam to napisać. Miłosierdzie Boże jest dla każdego człowieka. I tylko Bóg zna do końca każdego człowieka.

(14293)
karinadata: 13.07.2010, godz: 12:05

antyx lat 34
to czy Stalin się zbawił jest tajemnicą , mistyczka wiedziała o tym, ze ma jedynie ufać Bogu i przyjąć cierpienie na siebie..i ona się podjęła bez względu na to jaki skutek miało przynieśc ..to jest prawdziwa miłość.. troska o czyjeś zbawienie tak jak o własne.

dziwi mnie ze piszesz takie słowa typu: „Stalin ...smaży się w piekle jak większość ludzkości poniżej poziomu zwierząt”, lub to ze mistyczka mogła zapytać Pana Jezusa bo na pewno by jej nie zabił- zgwałcił!
Pomyśl te słowa brzmią cynicznie..i przerażająco smutno bo z tym kojarzy sie potępienie.
Czy wiesz co oznaczają, w przypadku mówienia o Jezusie - nijakie porownanie ..a nabierają cech odwrotnych tj zniżania Jezusa do mordercy gwałciciela..

nadmierna ciekawość do niczego nas nie prowadzi.. dlatego Bóg nie ujawnił skutku tej ofiary.. my mamy sie modlić za grzeszników, czasem ponosić ofiary , a nie zaspakajać ciekawość.

Tak jak Natalia wspomniała Bóg w godzinie śmierci otwiera swoje miłosierdzie dla najwiekszego grzesznika, - własnie po to umarł na krzyżu.. i bez względu na rodzaj zbrodni.
Twoje okreslenia antyx zabrzmiały pysznie...
Nie mamy prawa osądzać zbrodniarzy. Ani okreslać im kary.. Tylko Bóg zna serce..motywy, różne okoliczności, dorastanie w tym systemie. Tylko Bóg ma prawo go rozliczyć.
Bóg nigdy nie chce potępienia człowieka.
Stalin był naszym bratem..dzieckiem Bożym tak jak my.. i prawdziwy miłujący chrześcijanin powinien życzyc mu nieba, bez wzgl na to co uczynił. Jezus zbawił łotra na krzyzu.
Skoro Bóg zesłał na mistycznkę takie męczarnie aby grzesznik w chwili smierci okazał skruchę by osiągnąc zbawienie.. to jest duże prawdopodobienstwo że skorzystał z tej łaski.. To św Faustyna pisała ze dusza nieraz choćby skamieniała na zewnątrz i była jak trup to w godzinie śmierci dosięga ją miłosierdzie Boże i jednym aktem woli może skorzystać z tej łaski...
Ktoś powiedział ze w niebie głeboko zdziwimy się gdy zobaczymy ludzi których nigdy byśmy nie spodziewali się tam spotkać.. bo serce człowieka bada Bóg .
sw Faustyna mówi ze najtrudniej zbawić się pysznym, bo szatan stracił wszystko przez pychę.
Własciwie to nikt z nas by się nie zbawił gdyby nie miłosierdzie Boże.
I my również będziemy korzystali z miłosierdzia w godzinie śmierci, bo człowiek sam z siebie nie jest w stanie zasłużyć na zbawienie..
Gdyby Jezus nie poszedł na krzyż kto mógłby się zbawić?
Pzdr

(14292)
chwila data: 13.07.2010, godz: 11:11


aaa

Na pewno dasz rade to unieść, ale tylko wtedy kiedy twoje myślenie będzie w stronę przebaczenia, zapomnienia, tak wydaje się to teraz niemożliwe, to w was zostanie na pewno, ale myślenie o tym, rozpamietywanie, do niczego dobrego nie prowadzi, a wręcz jak sam piszesz przeciwnie...uwierz w to, że kara go dosięgnie tylko zostaw to komuś innemu, teraz jedź, wesprzyj ją, ale uważaj na emocje, nie daj się zwieść złu

(14291)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 13.07.2010, godz: 08:35

Jezus patrzy na Ciebie swoim „spojrzeniem słońca...”
także podczas tych wakacyjnych dni...
Trwaj w tym spojrzeniu... Miłości... www.dar.religia.net

(14290)
antyx, lat 34data: 12.07.2010, godz: 23:54

ostatnie ps. o widzę , że odwrotnie - cierpieć miała ta mistyczka czyli modlitwy na nic się już zdały. A cierpienie pewnie też - była to ostatnia deska ratunku dla byłego ministranta na pewno i chyba nawet kandydata na popa. Takich ziółek jest pełno wszędzie. No ale nic z tego na pewno nie wyszło. Skończył w piekle jak jego matka zapewne i tyle :(
antyx.

(14289)
antyx, lat 34data: 12.07.2010, godz: 23:51

ps chciałam jeszcze króciutko poprawić poprzedni wpis

Albo nie zgwałcił ;( -na dół miała być minka, nie do góry.

Historię o mordercy, który pocałował krzyż przed śmiercią znam, ale O ILE PAMIĘTAM to święta Teresa sama chciała się modlić, a mistyczka miała się modlić napisano tu odgórnie. Dostała takie polecenie i ofiarowała swoje cierpienia w tej intencji - prawdopodobnie bez znaczenia to jednak było. I tyle. Czyli była jakby "za słaba" żeby mu pomóc. A święta Teresa zasłużyła na cud i na znak, że jej modlitwy miały sens.
?
antyx

(14288)
antyx, lat 34data: 12.07.2010, godz: 23:44

do Natalii i Hani zwłaszcza - nie wiem zupełnie dlaczego wszyscy tak bronicie Stalina. Moim zdaniem jest potępiony, a Lenin też. Wódz rewolucji. To jest wszystko bardzo skomplikowane - ale uważam, że to są potępieńcy i tyle.
A jeśli nie to też oczekuję dowodów bo mistyczka i owszem się modliła, a nawet cierpiała za Stalina a czemu nie zapytała Pana Jezusa co z tego wyszło?
Mogła się zapytać przecież by jej nie zabił gdyby się zapytała. Albo nie zgwałcił;)
W sumie - beznadziejna osoba bo byśmy wiedzieli czego się spodziewać po Stalinie. Ja czuję w sobie , że niczego dobrego, ale jak ktoś uważa, że błogosławieństwa Bożego no to hmmm... podsumowywując - szkoda, że mistyczka nie była trochę bardziej zainteresowana rezultatami swoich modlitw i cierpień. A może była, ale niczego się nie dowiedziała? No to szkoda, że nie była natarczywa w takim razie. Miała być natarczywa widocznie.
Pozdrawiam,
antyx.

(14287)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 12.07.2010, godz: 22:48

Księża Jezuici zapraszają
w Sobotę 17 lipca 2010 roku
na krótką pieszą pielgrzymkę
do Sanktuarium Św. Andrzeja Boboli
przy ul. Rakowieckiej
Zbiórka o godz. 9:00 w Kościele Matki Bożej Łaskawej
(obok Katedry Św. Jana) przy ul. Świętojańskiej Warszawa
Trasa Pielgrzymki:
*pieszo 0,5 h kościół Matki Bożej Łaskawej- stacja metra przy placu Bankowym
*metrem 0,10 h stacje metra: Plac Bankowy- Racławicka
*pieszo 1,5 h stacja metra Racławicka- Sanktuarium Św. Andrzeja Boboli (przez tereny zielone).
Podczas pielgrzymki będziemy się modlić za Ojczyznę, t.j. za powodzian, o światło Ducha Świętego dla polskich biskupów i kapłanów, za rządzących i wszystkich Polaków.
O godz. 12:00 w kościele oo. jezuitów będziemy uczestniczyć we Mszy Świętej z homilią i nabożeństwem ku czci św. Andrzeja Boboli, patrona Polski.
Pielgrzymkę zamykać będzie prelekcja wygłoszona przez o. Bogdana Leśniaka SJ.
Pielgrzymki będą organizowane co miesiąc w każdą trzecią sobotę miesiąca.

(14286)
Trawiasta, lat 29data: 12.07.2010, godz: 22:45

aaa...
jestem z Toba calym sercem. po prostu - jestem z Toba i z nią.
chcialabym cos wiecej napisac ale jakos nie potrafie...

moze tylko tyle napisze ze bliski bardzo bliski mi czlowiek jest ofiara wielokrotnych gwaltow, molestowania ze strony osoby z rodziny. dzielenie sie tym przezyciem z kims jest niezwykle trudne i bolesne, ale to wazne dla kogos, ze moze to z siebie wyrzucic, opowiedziec, nawet ujawniajac bardzo gwaltowne emocje... to bedzie dla Ciebie ciezkie aaa. bardzo ciezkie. teraz jestes w szoku, bedziesz to przezywac bardzo mocno, intensywnie... musisz byc silny bo teraz wazne jest kazde slowo, kazdy gest. dla Ciebie i dla niej.

daj sobie czas. na przebaczenie czas jest zawsze, nie zamykaj sie na emocje, daj sobie prawo do czucia zalu, zlosci, nienawisci. daj sobie prawo do krzyku, placzu, daj jej prawo do tego samego. kiedy przeminie ten najtrudniejszy czas, bedziecie oboje potrzebowac pomocy kogos - terapeuty, fachowca. w osrodkach interwencji kryzysowej w calej Polsce sa specjalisci ktorzy pomagaja ofiarom przestepstw - takze gwaltow - i ich bliskim.

wiesz te slowa o tym ze nie chce byc blisko... to nie jest wymierzone przeciw Tobie. to jej reakcja obronna, proba poradzenia sobie z tym co przeszla. dobrze by bylo zeby ona z tym sama nie zostala za granica - czy ma mozliwosc wsparcia? wiem ze sa takie grupy dzialaja...
badz silny. i slaby. daj sobie prawo do slabosci, ale przy niej staraj sie byc spokojnym. to bardzo bardzo duzo kosztuje (wiem po sobie..........zachowanie kamiennej twarzy i powstrzymywanie sie od komentarzy pod adresem sprawcy jest chyba najtrudniejsze co moze byc dla czlowieka wrazliwego, ja z tym mam do dzis problem). bede o Was pamietac w modlitwie, choc malo ostatnio sie modle... ale tak sobie mysle ze codziennie bede odmawiac za Was modlitwe. i za sprawce tego czynu.
przepraszam ze tak chaotycznie ale bardzo mnie to dotknelo... czuj sie mocno przytulony, uscisniety i po prostu ze nie jestes w tym sam. nie jestes.
i nie wazne czy jestes katolikiem czy nie. jakie to ma znaczenie? wspolczucie i szacunek nalezy sie kazdemu czlowiekowi bez wzgledu na wyznanie i gorliwosc. ja tez bladze, ostatnio oddalilam sie od Pana Boga bardzo, na wlasne zyczenie i przezywam bardzo ciezki czas. ale wierze w Niego, nieustannie i nigdy nie zwatpie w Jego brak. to raczej kwestia mojego niepoukladania, chaosu, braku panowania nad soba...
trzymaj sie aaa. niech Ciebie i Ją Najswietsza Maryja Panna ma w opiece, niech Was strzeze i prowadzi chroni od zlego i dodaje Wam sil. trzymajcie sie. nie jestescie w tym sam...

jeszcze raz przepraszam za ten chaos.



Łukasz, napisze do Ciebie email ale nie teraz. musze sie zebrac do tego. ciezko mi ostatnio.
jesli ktos z Was moze niech pamieta o mnie w modlitwie. prosze tylko o jedno Zdrowas. Ewentualnie Pod Twoja Obrone - bardzo lubie te modlitwe...
niech On dziala bo ja juz nie potrafie...

(14285)
ikadata: 12.07.2010, godz: 22:20

do aaa:
zastanow sie nim cos zrobisz. niestety co sie stalo, juz sie nie odstanie. nie dzialaj pod wplywem emocji bo mozesz zalowac swoich czynow do konca zycia...

(14284)
Hania, lat 37data: 12.07.2010, godz: 20:51

Antyx, dlaczego tak uparcie nie wierzysz, że Pan Jezus potrafi Miłosierdziem dotknąć każdego człowieka? Cuda są również i dziś. Nie nasza rola skazywanie kogokolwiek na piekło, nawet Stalina. To już sprawa między nim, a Bogiem. A tak już osobiście, to przez różne wydarzenia uczę się wierzyć w to, co niemożliwe. I Tobie też tego życzę. Naprawdę, wtedy łatwiej żyć

(14283)
Nataliadata: 12.07.2010, godz: 20:22

Do ANTYX:

A propos Twojego zdania na temat stalina: Jak dobrze.. że Pan Bóg często jednak nie liczy się z naszym zdaniem..i Jego Opatrzność nas prowadzi...

Nie jestem pewna, ze nie skorzystal.. bo jednak ta mistyczka poniosla potworne katusze w intencji jego nawrocenia w chwili smierci, i o to prosil sam Jezus. Poza tym, niejednokrotnie modlitwa wstawiennicza świetych wyjednala łaskę najgorszym mordercom i ludziom jak mowisz ponizej pewnego poziomu, do ktorych juz teoeretycznie nic nie dotrze. A jednak sw. Tereska z Lisieux wyjednala gorącą modlitwą nawrócenie mordercy skazanego na śmierć przez ścięcie. Ku zdumieniu wszystkich poprosil o krzyz i ucalowal go. Jezus pragnie wylewac swe wielkie łaski niepojęte na najbardziej niezasługujących, bo w ten sposob powiększa się Jego chwała i chwała Jego Ojca. Więcej miłują też ci, ktorym wiele przebaczono..

(14282)
antyx, lat 34data: 12.07.2010, godz: 19:08

Do Natalii:

święty o którym pisałam to Jan Paulus. Trochę trwało zanim znalazłam o nim coś więcej w starej gazecie. Jest też artykuł on-line - lepiej być nie może:

http://prasa.wiara.pl/doc/460973.Swiety-zwierz-Jan-Paulus

Moim zdaniem Stalin nie skorzystał z miłosierdzia, które dał mu Pan Jezus i smaży się w piekle jak większość ludzkości poniżej poziomu zwierząt stety niestety.

No cóz... władza pochodzi od Boga i zawsze w tym kierunku należy zmierzać , a nie w kierunku mnie-boga. A Bóg nigdy nie chce śmierci grzesznika - to wiemy nie od dziś.

Tym samym wyrażam zdumienie niekończące się nad zagadnieniem grzechu głownego zwanego pychą ludzką - swego czasu zajmowała mnie tematyka 7 grzechów głownych powiem wam i dziś zaczęłam sobie szukać tych materiałów co wtedy napisałam o pysze ludzkiej. Wyobraźcie sobie, że ...nic. Pychę ominęłam bo uznałam, że co jak co ale pycha mnie nie dotyczy.

No - ja jednak nigdy nie rościłam do sprawowania władzy i forsowania swoich wizji nie licząc się ze zdaniem innych. Coś w tym widocznie też było. Niemniej pycha to zguba wielu osób ii brak żalu za grzechy.

Pozdrawiam,
antyx.
ps. może ktoś napisze swoje przemyślenia nt. świtego Jana Paulusa. Bardzo ciekawy święty uważam.

(14281)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej