Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Oliwiadata: 06.07.2010, godz: 20:05

Do Marcina

Na źródełku jest mnóstwo osób, które sa w podobnej do Ciebie sytuacji....jaki jest sens i powołanie mojego życia?To pytanie zadajemy sobie codziennie rano, wstając z łóżka , idąc do pracy, robiąc zakupy. Polecam książkę Jean Monbourquette "Twoja misja"
http://www.tolle.pl/pozycja/twoja-misja
Powodzenia

(14230)
Anna, lat 37data: 06.07.2010, godz: 19:42

Ostatnimi czasy Kościół dosyć jasno opowiada się jeśli chodzi o samobójców. Nie odmawia im prawa do zbawienia, bo to nie Kościół zbawia, a Pan Bóg, Którego "Miłosierdzie jest nieogarnione". Kosciół mówi o takich ludziach, że są w jakiś sposób chorzy (mają bardzo chore uczucia), a człowiek chory nie jest w stanie do końca podjąć świadomej decyzji. Ile bólu, cierpienia musi być w człowieku, który odbiera sobie życie.... i mówiąc tu o czyjejkolwiek winie, trzeba też mówić o winie tych, którzy otaczali takiego człowieka. Gdyby nie został sam ze swoimi problemami, gdyby miał przy sobie chociaż jedngo prawdziwego człowieka, nie postąpiłby tak na pewno. Nie wiemy, co działo się w sercu samobojcy, nie wiemy, czy ostatnim tchnieniem życia nie żałował swego czynu, czy nie prosił Boga o przebaczenie. A to przecież Pan Bóg rozgrzesza, ksiądz jest tylko pośrednikiem, narzędziem. Pan Bóg, aby mógł działać w ekstremalnych sytuacjach, nie potrzebuje pośredników. A co by było z ludźmi, którzy giną w katastrofach i nie mają szans na spowiedź? Też droga do zbawienia zamknięta? Nie nam oceniać, kto jest większym grzesznikiem. Czy ten, kto odbiera sobie życie, cz my, którzy do tego dopuszczamy, którzy zostawiamy innych z ich problemami. A przecież doskonale to znamy: "nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni". I jeszcze "Nawet jeśli twoje serce cię oskarża, Bóg jest większy od twojego serca". Dlatego mimo wszystko mocno wierzę, że Pan Bóg jest Miłością i jest Miłosierny. Inaczej nasze życie nie miałoby sensu. A tak swoją drogą, to chyba każdy z nas jest po trosze samobójcą: nieodpowiedzialne zażywanie leków bez recepty, ryzykowna jazda samochodem, ryzykowne zachowania nad wodą itp. Z taką różnicą, że pomału siebie zabijamy.... I wolałabym żeby za to Pan Jezus nikogo z nas nie potępił......

(14229)
Do Basidata: 06.07.2010, godz: 18:49

Droga Basiu
Dni skupienia to zupełnie inna rzecz niż prawdziwe życie zakonne. Mówię z własnego doświadczenia gdyż byłam 3 lata w zakonie. Ale to Twój wybór. Spróbuj, zobaczysz.

(14228)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 06.07.2010, godz: 18:30

Do Basia
By iść do zakonu trzeba mieć powołanie, musisz też mieć świadomość , że musisz zrezygnować z sakramentu małżeństwa a wybrać sakrament kapłaństwa.
Trzeba często rezygnować z własnego życia oraz musisz zrezygnować z pragnienia bycia mamą. Poproś Jezusa oraz Boga o rozeznanie powołania.
Ja uważam, że zakon sam w sobie nie jest zły może prowadzić do złych konsekwencji jeśli ktoś idąc do zakonu z innych powódek niż powołanie do bycia w zakonie.
Jeśli jesteś pewna, że masz powołanie ponieważ głos wewnętrzny Ci to mówi i sama to czujesz idź do zakonu, ale jeśli zakonu ma być formą ucieczki przed światem oraz przed odpowiedzialnością nie warto. Podstawa to dar powołania.
Pamiętaj, że jeśli podejmiesz decyzję, że chcesz wstąpić do zakonu, musisz być wytrwała bo zły może Cie kusić i będzie ci podstawiał rozwiązania które będą Cie odwodzić od celu przed którym podstawił Cię Bóg. Nie słuchaj się sumienia lecz serca. Dla Boga nic nie jest stracone, jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu inne rzeczy będą na właściwym, jeśli Bóg chce być wstąpiła do zakonu na pewno da Ci znak i będziesz to sama czuła ale wiedz jedno nie wszyscy na tym forum mogą pisać Ci słowa życzliwe i nie wszystkie słowa bierz do serca, jeśli czujesz powołanie i czujesz się w czymś szczęśliwa to realizuj , nie zapomnij o modlitwie oraz o Bogu,
możesz zostać Bożym szaleńcem w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Wiem, że podejmiesz dobrą decyzję, zaufaj Jezusowi niech on Cię prowadzi.
Pozdrawiam Łukasz

(14227)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 06.07.2010, godz: 18:17

Do Trawiasta, lat 29
napisz do mnie e-mail, chce z Tobą porozmawiać i wtedy zdecyduję o modlitwie za Ciebie , obiecuję modlitwę.
Pozdrawiam Łukasz

(14226)
Oliwiadata: 06.07.2010, godz: 17:59

Do LM

Piszesz o bezsensowności swoich cierpień, ale może właśnie w tym tkwi ich sens. Czasami bezsensownośc jednej rzeczy naświetla nam sens innej. Może akurat poprzez ten trudny dla Ciebie czas masz zauważyć inne rzeczy, które Ciebie otaczają...albo poprostu ofiarować te cierpienia dla ludzi, którzy zagubili swój sens życia i nie widzą innego już celu.??Tyle sie ostatnio mówiło o samobójcach....możesz ich wesprzeć swoim cierpieniem, które odnajdujesz jako bezcelowe?Tak sobie pomyślałam....

(14225)
Gosia, lat 23, e-mail: teby44@interia.pldata: 06.07.2010, godz: 17:11

Mam problem.
Ośmioletni synek mojego przyjaciela jest poważnie chory. Potrzebne są pieniążki na leczenie i rehabilitację chłopca. Czy znacie jakieś instytucje, które mogłyby pomóc w zbiórce funduszy? Gdzie można szukać wsparcia?
Będę wdzięczna za wszelkie informacje.
Pozdrawiam Wszystkich.

(14224)
Marcindata: 06.07.2010, godz: 16:51

Co ma zrobić człowiek który przez całe lata szukał drogi życiowej i nie może jej znalezć......czy jest jakieś rozwiazanie tego poważnego problemu?......

(14223)
antyx, lat 34data: 06.07.2010, godz: 16:48

Do Agaty – pojednanie rzecz święta. Pojednanie z Bogiem katolika dokonuje się w
Sakramencie Pojednania i Pokuty. Tego nie da się ograć/ominąć.
Istnienie Sakramentu Pojednania i Pokuty to też wskazówka i przestroga przed nagłą i niespodziewaną śmiercią na przykład. Oraz przed wszelkimi wariactwami czasów obecnych jak np. ach – żyjmy szybko, umierajmy młodo. Coś w tym stylu. Albo antyteza dla kultu życia samego w sobie – życia hedonistycznego, a następnie szybka, bezbolesna śmierć i nicość – ewentualnie jakaś duchowa przemiana rodem z koncepcji hinduistycznych. To jest dzisiejszy świat. Świat bez krzyża właśnie. Zresztą to jeden wymiar świata bez krzyża. Inny to właśnie samobójstwo czy choroba psychiczna. To właśnie są najbardziej dla mnie wymierne obrazy człowieka bez krzyża. Jest jeszcze cierpienie fizyczne, ale to bym musiała lekarzem być by coś więcej powiedzieć. Cierpienie fizyczne, które nas zabija, a zabić nie umie. Wtedy jednak też zostaje krzyż do ręki , Spowiedź i Ostatnie Namaszczenie. Bo co?

Nie wiem o czym będę myśleć umierając – myślę, że o Bogu. Zresztą ja już byłam w sytuacji w życiu, że wiem co to znaczy umrzeć. To nie muszę się specjalnie nad tym zastanawiać. Bo już umarłam poniekąd oczywiście (gdyż byłam zdrowa to nie miałam jak umrzeć) i wróciłam do świata żywych.
Czy myślałam wtedy o Bogu? No dosłownie. Umierając poraz pierwszy – a może drugi – dosłownie na sekundę przed śmiercią myślałam o Bogu. Kto to ogra?
Myślałam sobie, że Bóg nas kocha i stąd miał przebite serce włócznią – na krzyżu.
To była moja ostatnia myśl przed moją śmiercią kliniczną w stanie zupełnego zdrowia fizycznego choć psychicznie było ze mną bardzo ciężko. Z wielu powodów.

Dla mnie samobójca jest potępiony, ale –pytanie – czy na zawsze? W danym momencie jest potępiony. Czy na zawsze? To MOIM ZDANIEM jest wielkie ryzyko się zabić. Ktoś się musi za Ciebie modlić, dać na mszę. Nie wiem. Ostatnio na moich oczach – tak mniemam – siostra pozbyła się na zawsze brata samobójcy, którego potępiła. A on jej się śnił i miała zaraz coś z tym robić. To było takie przejmujące, że jej się śnił płacząc. Ale ona się tym nie przejęła – moim zdaniem.
No i na dziś dzień – MOIM ZDANIEM także – Pan Bóg tego brata potępił.
A ta siostra? No cóz... cudem może się wyratować bo w sumie przejmujący sen – śni mi się brat samobójca, który płacze. No ale całość sytuacji też specyficzna bo siostra dziecko urodziła właśnie. Dziecko dzieckiem - jednak bardzo późno to dziecko więc trochę już mogła być poważniejsza jak dla mnie.

Reasumując – moim zdaniem samobójstwo powinno być potępione przez człowieka, ale nie można odbierać nikomu nadziei na ostateczne Miłosierdzie Boże i w ten sposób trzeba każdemu dać szansę na to, że może być zbawiony. Czyli powinno się pozwolić na modlitwy za zmarłego, na pogrzeb katolicki, na mszę za taką osobę. Tak uważam bo nie można ostatecznie nikogo osądzać.

Aczkolwiek uważam, że jeśli coś nie ma sensu – np. modlitwa to taka osoba powinna się też przyśnić czy coś takiego i powiedzieć, że nie ma to sensu bo jest potępiona. I tyle.
No czasem jest to chyba niemozliwe z wielu powodów.
Ale jeżeli ze zmarłą osoba – samobójcą czy kimś innym – nie łączy nas nic poza więzią emocjonalną – w wypadku śmierci sprowadzam tę więź do modlitwy czy mszy za daną osobę – no to jeśli to nie ma sensu to taka osoba powinna się przyśnić i powiedzieć wyrażnie TO NIE MA SENSU BO JESTEM POTĘPIONY/A.

Może ktoś tu przeżył coś takiego?
Pozdrawiam,
antyx.

Ps. Nie jestem zwolenniczką rozmyślania o samobójstwach –absolutnie, ale ostatnio takie osoby spotykam i tak sobie rozmyślam w tym ponurym temacie co jednak ma na celu tylko sygnalizację pewnego nurtującego mnie problemu i nic poza tym.

(14222)
Mary1020data: 06.07.2010, godz: 16:38

Basiu…Zakochałaś się w „takim życiu”, czy w PANU JEZUSIE? :) Życie warto spędzić z PANEM JEZUSEM. A to, czy będzie to życie w zakonie, czy nie to już musisz sama zdecydować. Wsłuchać się w głos BOGA w Twoim sercu. Nie da się powiedzieć, czy warto iść do zakonu, czy nie warto. To sprawa powołania. Jeśli PAN BÓG kogoś powołuje do życia zakonnego, to tylko tam ten ktoś będzie szczęśliwy. I odwrotnie: jeśli kogoś BÓG powołuje do życia świeckiego, to ten ktoś nie będzie szczęśliwy w zakonie. A może też z czasem zbudzić się w nim bunt i żal do PANA BOGA. Nie słuchaj argumentów dlaczego warto, dlaczego nie warto. Módl się i słuchaj co PAN BÓG Ci odpowiada. Życzę, aby udało Ci się jaknajszybciej rozeznać jakie jest Twoje powołanie :) Pamiętam o Tobie w modlitwie. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) ps. Basiu, ile masz lat?

(14221)
Basiadata: 06.07.2010, godz: 15:25

Dlaczego nie warto?
Kiedyś byłam w zakonie na czymś w rodzaju dni skupienia, i właśnie od tego czasu zakochałam się w takim życiu. Proszę, wytłumaczcie mi, powiedzcie, dlaczego warto, a dlaczego nie warto.

(14220)
Marcindata: 06.07.2010, godz: 08:11

Do Basia i innych Nie sluchaj tych ktorzy mowia:nie idz do zakonu bo zakon to zło,lepiej byc w swiecie.Moze najpierw jedz na dni skupienia w zakonie i sama zobacz jak wyglada życie codzienne sióstr.
A co do 15 sierpnia to wszystko w rekach Bożych...

(14219)
Agatadata: 06.07.2010, godz: 01:04

Do Antyx:
o jakim pojednaniu mówię...? hmmmm... nie wiem, czy potrafię to ująć w słowach... Ale dla mnie ksiądz i konfesjonał są dla ludzi. Dla tego biednego, zagubionego człowieka. Są środkiem w jakimś celu. A tym celem jest pojednanie z Bogiem. Ale nie uważam, że bez nich człowiek nie jest w stanie się z Bogiem pojednać. To jest taka nasza ziemska hierarchizacja, takie uporządkowanie świata. Ja wierzę w taka bliskość z Bogiem bezpośrednią. Ja i On. On słyszy moje myśli, ja czuję Jego obecność. On we mnie, ja w Nim. Dziecko i Ojciec. Kobieta i jej Ezer. Czy w momencie śmierci będziesz myśleć o konfesjonale czy o Bogu...?
Mam wrazenie, że zbulwersowało Cie to, ze nie potępiam samobójców. Ja nie tłumaczę ich. Nie usprawiedliwiam. Po prostu staram się zrozumieć ich sytuacje. Mój dawny przyjaciel popełnił kiedyś samobójstwo. Kiedy go wspominam, jak mogłabym go potępiać? Co więcej, w liście pożegnalnym ZAŻĄDAŁ pogrzebu bez księdza. A ja i tak codziennie modlę sie za niego. Nie wiem, co czuł wyskakując z okna. I co czuł te 3 cm nad ziemią. Ani ja, ani nikt inny na ziemi nie wie. Tylko On wie. A poza tym, popatrz, ile jest sytuacji, gdzie ktoś popełni grzech: kradzież, gwałt, czy coś innego. Po jakimś czasie, jeśli zmieni postawę, albo pod wpływem czasu, zapominamy o tym, albo chociaż FAKT i ŚWIADOMOŚĆ tego grzechu w naszej głowie schodzą na dalszy plan... To normalne, nie rozpatrujemy co chwile czegoś, co miało miejsce np 15 lat temu. W przypadku samobójcy nie ammy takiej szansy, bo zapamiętujemy po nim, po nieobecnym tę ostatnią mysl, ostatnie jego działanie. Popełnił samobójstwo. Nie stąd te potępienie? A grzech ten jest tak samo ciężki jak np morderstwo. Ale morderca ma czas na nawrócenie. Samobójca już nie...

(14218)
Do Basidata: 05.07.2010, godz: 22:47

Droga Basiu
Pójście do zakonu to strata czasu oraz zmarnowane życie. Mogłabym pisać dużo o prawdziwej rzeczywistości zakonnej, ale nie starczyłoby tutaj miejsca. Powiem tylko jedno- kochać Boga można w normalnym świecie. Basiu, zadaj sobie jedno pytanie: PO CO CHCESZ ISC DO ZAKONU?? Poszukaj sobie męża i żyj w świecie, korzystając z jego dobrodziejstw. A modlić możesz się o każdej porze dnia i nocy. Byłam 3 lata w zakonie i żałuję mojej decyzji, zmarnowanych lat, pięknych lat. Przestrzegam tylko inne dziewczęta, lecz wybór należy do każdego z osobna.

(14217)
Trawiasta, lat 29data: 05.07.2010, godz: 22:44

Cos sie we mnie budzi. Pod skorupa egoizmu i obojetnosci w jakiej tkwie zaczyna bic coraz zywiej serce kobiety... Jezu nie sluchaj mnie gdy w zalu i zlosci z gorycza krzycze w Twoja strone ze Cie nie chce... patrz dalej w moje serce i chron mnie przed sama soba.

LM, fajnie ze sie odezwalas...

Dlaczego najtrudniej jest po prostu - byc?

Łukaszu, prosze, pomodl sie za mnie i popros swoja Wspolnote o modlitwe. Potrzebuje tego bardzo bardzo mocno. Ciesze sie ze z praca sie cos wyjasnia, takie wydarzenia rzadko sie przytrafiaja - moze tak mialo byc, ze moze masz tam wrocic? Powodzenia :)

Brakuje mi Tadeuszowych madrych slow. Dobrze, ze sa utrwalone...

(14216)
Gianadata: 05.07.2010, godz: 22:11

Do Pauliny:
Aż tak bardzo było enigmatyczne? Tak, to nie ja, tylko mi. Bardziej boli to sprzed niecałych dwóch lat. Profesjonalna pomoc - kosztuje. Nie pracuję, więc nie mam czego szukać u profesjonalistów.
Dotykanie bólu sprzed jakiegoś czasu byłoby może moim głównym zajęciem, ale przecież wiem, że Bóg Jest i Daje Łaskę...
Pozdrawiam.

(14215)
do Basidata: 05.07.2010, godz: 21:34

Weź udział w jakiś rekolekcjach powołaniowych, jeśli do tej pory w żadnych nie uczestniczyłaś. To może pomóc, a przede wszystkim poznasz ludzi, którzy myślą podobnie jak Ty.
No a jeśli odczuwasz pragnienie życia konsekrowanego, to jedynym sposobem by się przekonać, że to właściwa droga, to "zaciągnąć" się do zakonu ;-) Kto nie ryzykuje ten nie żyje :-) Ja kiedyś stchórzyłem i dziś czasami żałuję, bo jeśli nawet okazałoby się że to nie ta droga, to miałbym teraz tego świadomość.

(14214)
Paulinadata: 05.07.2010, godz: 20:43

Giana -
nie wiem, czy cię dobrze zrozumiałam - ale zrozumiałam, że wciąż spowiadasz się z jakiegoś wydarzenia, które miało miejsce przed 17 laty - domyślam się więc, ze spowiadałaś się już niejeden raz.
A raz wystarczy. Bóg już wybaczył i puścił w niepamięć - ale ty sobie nie możesz wybaczyć. I zastanów się, czy do tego, żeby wybaczyć sobie nie potrzebujesz profesjonalnej pomocy (Z akcentem na: profesjonalnej. Wsparcie duchowe i modlitwa przy bólu zęba jest dobra by znaleźć w sobie odwagę na pójście do dentysty. Przy bólu uczuć chyba analogicznie.) Jeśli coś niechcianego wlecze się za tobą przez 17 lat to już chyba dosyć. Zwłaszcza, że z twojego enigmatycznego postu wynika, że to coś może mieć związek z przykrymi wydarzeniami z przeszłości. Więc jeśli nie ty zrobiłaś, tylko tobie zrobiono - to tym bardziej powiedz temu czemuś: pa,pa.

(14213)
Agadata: 05.07.2010, godz: 19:35

Co ma się wydarzyć 15 sierpnia?

(14212)
Ines, lat 25data: 05.07.2010, godz: 18:47

Robercie, lat 18

Skąd jesteś? Chodzi mi o województwo i ewentualnie miast.

(14211)
Arndata: 05.07.2010, godz: 18:26

Do Basi
Basiu uczyń to czego pragnie Twoje serce, a Pan Bóg się pod tym podpisze.

(14210)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 05.07.2010, godz: 18:04

Witam
Zachęcam do podpisania petycji.
Wejdź i podpisz petycję.
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5550
Pozdrawiam Łukasz

(14209)
Mary1020, lat 32, e-mail: mary1020@wp.pldata: 05.07.2010, godz: 17:07

Basiu, to bardzo ważna decyzja, której nikt za Ciebie podjąć nie może. Ty sama musisz rozeznać, czy PAN BÓG powołuje Cię do życia zakonnego. Jeśli nie wyobrażasz sobie innego życia, to bardzo możliwe, że jest to podpowiedź od PANA BOGA. :) Ale to musi być tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Nie sugeruj się tym co ludzie mówią. Jeśli miałabyś ochotę, to chętnie z Tobą na ten temat porozmawiam. Pisz na maila. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :)

(14208)
antyx, lat 34data: 05.07.2010, godz: 16:09

Witam raz jeszcze dziś,

i pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów. Bardzo się cieszę, że wydrukowano tutaj mój post o samobójstwie. Był on skierowany do Agaty, ale nie tylko. Uważam, że ludzie w dzisiejszych czasach nie doceniają diabła , a także często lekceważą sobie kolejność przykazań Bożych. A diabeł jest bardzo sprytny i wie, jaka kolejność jest słuszna. Z tego też korzysta. Żródełko to przede wszystkim problem 6 przykazania (czytając co niektóre posty - już nie powiem czyje). Ale Dekalog - pierwsze prawo ludzkości to 10 przykazań. I zawsze należy o tym pamiętać, a także należy docenić to, że ktoś ma skłonności do depresji co jest przeciw I przykazaniu i z tego może się wziąć np. grzech samobójstwa - przykazanie 5.
Nie piszę tego by straszyć, no ale życie jest jakie jest.
Przy skłonnościach do depresji zostaje więc częsta Modlitwa do Pana Jezusa Eucharystycznego, do obrazu Miłosierdzia Bożego - częsta spowiedz. Jednakże w pewnych przypadkach pozostaje po prostu zmiana środowiska lub codziennie dawka leków antydepresyjnych i to należy powiedzieć przy spowiedzi. Nie wiem zresztą jak to dokładnie wygląda.
Na innym forum przeczytałam jednakże takie zdanie - pewna osoba spowiadała się często z nienawiści do ojca alkoholika i miała pretensje po latach - wyleczywszy się z nienawiści poprzez psychoterapię - że w spowiedzi nikt jej nie powiedział iż źle robiła często sie spowiadając. Na to rzekł jej spowiednik wtenczas "przy silnej wierze nie potrzebowałaby pani tej psychoaterapii" i był koniec dyskusji.
No i uważam, ze to była bardzo mądra odpowiedź. I tyle.
Jeśli kobieta nie brała żadnych środków w czasie psychoterapii to mogła się spowiadać. Wiecie - jednak na nienawiść nie działa sama spowiedź tylko są modlitwy egzorcyzmy - przebaczenia. I ona rzeczywiście miała mało wiary czy wiedzy może raczej i wyleczyła się poprzez psychiaterapię.
Piszę to z powodu 1 osoby z tego forum, której nie chcę wytykać palcem. Nie każę nikomu u franciszków prace darmowe iść wykonywać, ale chcę też wskazać, że wiara nie jest poszukiwaniem narkotyku na codzienność tylko PRAWDY, prawdy o życiu - o wieczności. Mam wrażenie, że wiele osób szuka narkotyku, jakiejś pigułki szczęścia. A przecież Kościół uczy, że tylko krzyż powinien być naszym szczęściem. Nie uciekniemy jako chrześcijanie w życiu od cierpienia. Dlatego uważam, że wiele osób źle pojmuje wiarę. Także Eucharystia to jedno wielkie wspomnienie krzyża - ten krzyż w kościele jest wszedzie - wchodzę do kościoła, czynię znak krzyża, siadam , rozglądam się - na ścianach wisi Droga Krzyżowa - przeistoczenie - najważniejszy moment Eucharystii - wspomnienie Męki Pańskiej - no komunia, wychodzę - znowu się żegnam.
Ile tego krzyża jest w tym najważniejszym wydarzeniu dla katolika. I idziemy do kościoła zasadniczo w niedzielę na pamiątkę zmartwychwstania. Bo krzyż bez zmartwychwstania sensu nie ma.
I teraz gdzie jest ten sens tej naszej wiary w taki sposób , w jaki ja to napisałam?
Gdzie on jest - tak od niedzieli do niedzieli? A zarazem sens życia. I tyle.
I chcialam jeszcze napisać, że nie uważam by chodzenie do spowiedzi częste bez wybaczenia - bez tej modlitwy wybaczenia rodzinie, wielu osobom w życiu - nie uważam by to miało sens - te wszystkie egzaltacje , które raczej odrywają od rodziny niż do niej zbliżają. No może lepszy i sensowniejszy jest wyjazd do pracy za granicą, przeprowadzka do innego miasta, psychoterapeuta?
Może to jest właściwsze a może nudzę.

Dziękuję za przeczytanie mojego postu i pozdrawiam,
antyx.


(14207)
Basiadata: 05.07.2010, godz: 15:49

Witam wszystkich.
Chciałabym się z Wami podzielić moim myśleniem na temat własnej przyszłości.
Od jakiegoś czasu myślę o wstąpieniu do zakonu. Bardzo interesuję się tym. Szukam katolickich stron w internecie, dużo się modlę, staram się nie zatracić w sobie mam nadzieję "GŁOSU BOGA". Nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać, a potrzebuję tego. Nie wyobrażam sobię innego życia poza zakonem. Sama nie wiem czy to jest powołanie czy nie. Ludzie z mojego otoczenia myślą, że to jest dla mnie, a ja nie zaprzeczam. Proszę oceńcie to.

(14206)
do Robertadata: 05.07.2010, godz: 14:30

na twoim miejscu szukałbym miejsca gdzie ludzie przyjmą Cię takim jakim jesteś! nie szukaj uznania tam gdzie go nie ma.. koledzy przyzwyczaili sie ze jesteś ofiarą.. i cięzko udowodnić ze jesteś wartościowym.. to dla nich wygodne ich broń by mieć kogoś z kogo można sie pośmiać i samemu nie byc w tej sytuacji.
Ale Ty NIE JESTEś GORSZYM od nich!
Robercie są rózne organizacje.. kluby sportowe, wolontariaty.. ja proponuję stowarzyszenie np KSM przy kosciele.. lub młodziezowe czy studenckie grupy
odważ się Robercie tam pojsc! tam znajdziesz ludzi którzy nie odrzucą Cię, przełam niesmiałosc, obawy, lęk.. nie wszyscy są złośliwi.. są ludzie dobrzy. Ja znalazłem wielu przyjaciół kiedyś na grupie KSM a teraz na grupie odnowy..mamy wyjazdy, ogniska, święta..
Musisz sie gdzieś zahaczyć, szukać dobrego srodowiska. Uzalanie się nad sobą i nad tym co mówią koledzy nie ma sensu..trzeba zacząć coś robić.. po prostu wyjść do ludzi. I nai troche nie zrażać się tym jak popatrzą na nowo przybyłego.. bo zaraz uruchomią się w Tobie negatywne myśli : nic nie jestem wart!
To kłamstwo w które uwierzyłeś, po trochu musisz zmieniać myslenie o sobie. Odwagi! podejmuj jakieś kroki!! podnieść się i walcz!!!!

(14205)
Mary1020, lat 32, e-mail: mary1020@wp.pldata: 05.07.2010, godz: 13:06

Robercie…PAN BÓG bardzo Cię kocha. Jesteś JEGO umiłowanym Dzieckiem.:) Poszukaj w sobie zalet, plusów. Masz ich na pewno sporo. Pomyśl, co Ci się w sobie podoba (Tobie, nie innym), a także o tym, co chciałbyś zmienić. To, że inni Cię wyśmiewają, obgadują… hmm, na pewno jest to dla Ciebie trudne. Ale myślę, że to przede wszystkim Ich problem, że nie potrafią Cię uszanować. Nie pozwól, żeby to osunęło Cię od PANA BOGA. Pamiętaj, że ON sam też był wielokrotnie odrzucany, wyśmiewany. I te wszystkie przykrości, które Cię spotykają ze strony innych ludzi ofiaruj BOGU. Może właśnie w intencji tych, którzy Cię krzywdzą? Rozejrzyj się, na pewno są ludzie dla których jesteś ważny. Pomyśl co mógłbyś dać ludziom z siebie. Takie dawanie sprawia wiele radości Życzę, żeby udało Ci się uwierzyć w to, że jesteś wartościowym Człowiekiem. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :)

(14204)
antyx, lat 34data: 05.07.2010, godz: 11:20

Do Agaty:


(14203)
Gianadata: 05.07.2010, godz: 10:31

O ho ho...
Widzę, że temat nie tyle śliski co ciekawy...
DO PAULINY
Widzisz, nigdy nie miałam problemu z ripostowaniem, z odpowiedziami na miarę mistrzów ciętego języka. Tylko... mija 17 lat od jednego przypadku i drugi rok od drugiego.
A ja wciąż się z tego spowiadam. Byłam molestowana. Najpierw przez ojca, a potem przez kobietę, która miała być najlepszą przyjaciółką. nie wchodzę w takie rozmowy na takie tematy. Bardzo boli.
DO ŁUKASZA
Dziewczyna, która trafi na Ciebie, będzie szczęśliwa. NIE wyobrażam sobie nawet, jak bardzo. Dziekuję Ci za Twoje świadectwo.

(14202)
Andzia, lat 247data: 05.07.2010, godz: 09:20

Proszę o modlitwę o pomyślne zdanie obrony dyplomu. Boże ,pomóż mi zdać ten egzamin.Jezu Ufam Tobie;)

(14201)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 04.07.2010, godz: 23:15

Do Giana, lat 35
Jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu, powiada się , że Mężczyźni są z Marsa a Kobiety z Wenus a prawda jest taka, że jesteś potrzebna w tym świecie i jesteś z naszego świata. To nie świat jest zły, lecz ludzie go takim tworzą.
Nie jestem jedynym takim mężczyzną, jest nas znacznie więcej.
Ja mogłem powiedzieć tak o dziewczynach i jedno powiem, że nie trafiłem jeszcze na tą właściwą, a Ty nie trafiłaś na właściwego mężczyznę, ale uwierz mi są jeszcze dobrzy mężczyźni. Jesteś normalną , wartościową dziewczyną masz piękne wnętrze dostrzeż to piękno które masz w sobie. Czystość przed małżeńska jest czymś pięknym, to coś pięknego jeśli ta sfera intymności jest oddawana mężowi lub żonie. Ja chciałbym w czystości wytrwać do ślubu, a jeśli Ty masz też podobny cel powinnaś być z tego dumna i iść z podniesioną głową a Ci co z tym czekają do ślubu to ja ich podziwiam i z czystego szczerego serca im gratuluję i życzę im jak najlepiej. A dziecko jest pięknym owocem miłości.
Do Paulina
Nie zgodzę się z Tobą, ponieważ seks nie jest najważniejszy a jeśli interesuje faceta tylko to niech znajdzie Kobietę myślącą tak jak on. Lepiej być samemu niż ulegać pokusie i uzależnieniom . Czy wszyscy myślą tylko o łózko??
A co z prawdziwym związkiem??, Co z miłością??, Gdzie są wartości i moralność??,
Gdzie jest miejsce dla Boga??? Czy musimy ulegać własnym emocjom i popędowi półcieniowy, czasami zachowujemy się jak zwierzęta, myślimy o zaspokojeniu własnych potrzeb, jesteśmy egoistami, dlaczego nie myślimy o tym co czuje i myśli partner lub partnerka???, Dlaczego nie potrafimy zaakceptować drugiej osoby albo jego poglądów jeśli ktoś chce zachować czystość do ślubu to ja jestem dumny z tej osoby i mogę powiedzieć, że to jest prawdziwa postawa prawdziwego chrześcijanina. warto się nad tym zastanowić.
Pozdrawiam Łukasz

(14200)
~Robert, lat 18data: 04.07.2010, godz: 23:00

Witam pisze tutaj 1 raz mam nadzieję że coś mi doradzicie bo juz sam nie dam sobie rady... Otóż od wielu lat od szkoly podstawowej przez gimnazjum do liceum włącznie byłem zawsze odludkiem ... taki zwykły szarak traktowany inaczej niż inni ( niestety gorzej ) obgadywanie wyśmiewanie dręczyli mnie psychicznie przez co moje poczucie własnej wartości jest poniżej zera, bo kto by mnie takiego chciał ? bez zalet bez zadnych plusów ... Pamiętam jak wierzyłem w Boga a teraz wiara też u mnie pomału zanika bo nie wydaje mi sie żeby On mnie kochał ... jeżeli tak to po co mnie to spotyka ? Teraz sa wakacje nie mogę nigdzie wyjść bo problemy zdrowotne a jeżeli już sie skończą to nie bedzie z kim a samemu to raczej nikt nie chce. Co robic Czy Bóg mnie jeszcze kocha ? Czy znajdę szczęscie osobę która nie bedzie sobie ze mnie żartów robiła przy wszystkich Czy ktos mnie ....... pokocha ? :((

(14199)
Oliwiadata: 04.07.2010, godz: 21:39

Do Asi i innych kobiet

Dziękuję również za Twoje miłe słowa:) Piszę to, co sama czuje i co kiedyś przeżyłam. Ja także przeszłam poważne chwile załamania, zwątpienia w jakikolwiek sens naszego ziemskiego KOBIECEGO życia.Ale rekolekcje u karmelitów i rekolekcje dla singli w internecie odmieniły moje spojrzenie na życie. Zauważyłam, że działam schematyycznie, zamknęłam się w moich czterech ścianach, uplotłam piękną wygodną pajęczynę moich działań. Były one pobożne i "dobre" ale jednak zablokowały mi drogę do szczęścia, które wyznaczył mi Bóg. Czasami nasze marzenia spełniaja się w nieco innej formie, jaką bysmy chcieli mieć. Wyobraź sobie, że marzysz o skromnym dwupokojowym mieszkaniu....a Pan Bóg chce Ci ofiarować piękny dom na wzgórzu!!!Ty działasz i robisz wszystko, aby zdobyć to skromne mieszkanko .....i ciągle coś nie wychodzi!!!Nie wychodzi, bo łaska Boża nie może działać i kierowac Cię do większego domu.Pan Bóg swoje, człowieczek swoje:) Stąd te nasze zawirowania;) Pan Bóg przygotował dla Ciebie o wiele więcej niż się spodziewasz, dla mnie też. Tylko musimy dobrze go wysłuchać, a On mówi ustami innych osób. Zatem Asiu, do dzieła:)Napisz do mnie na źródełku za rok, zobaczymy co się zmieni w Twoim i moim życiu!

(14198)
Paulinadata: 04.07.2010, godz: 18:18

No i cóż się stało, Giano? Trzydziestopięcioletnia kobieta chyba potrafi być mistrzynią ciętej riposty, dopytać o intencje albo podesłać link do fajnego hotelu w twojej miejscowości. A może facetowi się spodobałaś i nie mógł wytrzymać, a widać w jego klanie oczywiste jest, że przyjaciel przyjaciela przygarnie na kanapę i nocne pogaduchy...
Opcja druga: stwierdzamy, że generalnie mężczyźni to ZUO.

(14197)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 04.07.2010, godz: 18:00

Witam
Dlaczego ludzie krytykują kościół???
Jak odpowiedzieć na krytykę kościoła Ksieży???
Nie powinniśmy mierzyć wszystkich jedną miarką i nie każdy Ksiądz jest zły.
Przecież kościół też sporo pomaga, ale dlaczego my tego nie widzimy.
Przecież Czerwony Krzyż to organizacja kościelna tak samo jak Caritas.
Są zbierane pieniądze na pomoc ubogim i powodzianom, nawet siostry zakonne pomagają powodzianom i gotują obiady, powstają też schronienia dla bezdomnych oraz jadłodajnie jak również powstają Szkoły katolickie, są księża który zrezygnowali z dóbr materialnych i poświęcili się ubóstwie, jest też zakon kobiecy gdzie w zamian za grzechy ludzi one pokutują zadając sobie ból. Ja znam dużo dobrych oraz mądrych księży , z którymi można nawet się pośmiać. Są w kościele organizowane akcje pomoc dla najuboższych oraz są akcje paczki. A jeśli damy choć złotówkę na tacę to dlatego też , że ksiądz musi też coś jeść, przecież nie pomoże innym będąc głodnym lub umierając z głodu bo zmarły ksiądz nie pomoże nikomu, a sam Kościół głosi prawdy wiary zawarte w Piśmie Świętym ponieważ są czytania Pisma Świętego. Wiem, że kościół, też tworzy Hospicja a siostry które opiekują się chorymi podobno wykonują to wszystko z miłości. Nie bądźmy tak krytyczni wobec kościoła i Księży a jak możemy zawsze módlmy się za kościół oraz księży i módlmy się za zjednoczenie chrześcijan.
Jezu mój, proszę Cię za cały Kościół, udziel mu miłości i światła Ducha swego, dając moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie.
Daj nam świętych kapłanów. Ty sam utrzymuj ich świętość. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego o Panie, kruszy i w niwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana, bo Ty wszystko możesz. Amen.
Boże, Ty, który jesteś pełen Współczucia,
niech się uśmiechnie do nas Twe Oblicze, aby nas zjednoczyć.
Spójrz z nieba, spójrz na nasz rozłam,
królujący obecnie w Twoim Kościele.
Twoje baranki, mój Pasterzu, umierają w wielkiej liczbie
szukając pastwisk, aby zachować życie.
Usłysz jęki Kościoła.
To wielkie odstępstwo, które było zapowiedziane,
wykrada Ci Twoje dzieci.
Przynieś Twemu Kościołowi ten Dzień Chwały, który zapowiedziałeś,
abyśmy mogli wszyscy stanowić jedno.
Panie, nie pozostawaj milczący i nie zwlekaj już.
Przyjdź! Przyjdź przynieść nam Dzień niegdyś zapowiedziany.
Spraw, by każdy usłyszał Twój Głos pełen Majestatu.
Znany jesteś z Życzliwości, mój Boże,
zechciej mnie wysłuchać i odpowiedzieć mi...
Dziękuję Ci, bo wiem, że mnie wysłuchałeś. Amen.

(14196)
Giana, lat 35data: 04.07.2010, godz: 15:05

Do: ŁUKASZ
Dziękuję, Łukasz. Aż dziw bierze, że są na świecie tacy mężczyźni, jak Ty. Dziękuję jeszcze raz. Mam wrażenie, że jestem nie z tego świata, niedzisiejsza, nienormalna wręcz. Mało ludzi wyznaje, że dla nich czystość przedmałżeńska jest ważna i chcą jej strzec. A ja kogoś takiego szukam...]Pozdrawiam, dziękuję jeszcze raz.

(14195)
Agatadata: 04.07.2010, godz: 11:27

do zapytującego:
nie, nie, spokojnie, zrozumiałam Twoja intencję;)
x. Pawlukiewicz kiedyś powiedział, ze nie ma miłości bez dotyku. Widocznie człowiek tego dotyku bardzo potrzebuje. I być może faktycznie ludziom samotnym tego bardzo brakuje. Pomyśl jednak, że istnieje wiele małżenstw, gdzie (z różnych powodów) małżonkowie z seksu rezygnują. Najczęsciej, myślę, bo im sie między sobą nieukłada. Myślę, ze im tak samo tego seksu brakuje;/

(14194)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 04.07.2010, godz: 09:32

Do Giana, lat 35
Myślałem podobnie jak Ty, ale nie martw się Tym, ja wiele razy pisałem , że poznam wartościową dziewczynę i trafiałem nie właściwą, kiedyś się tym załamywałem.
Nie warto się tym martwić, ponieważ nie wiesz co Cię spotka, nie myśl tylko o sobie, pomyśl o Jezusie, zaufaj Jezusowi a będzie dobrze. Jeszcze się z tego będziesz śmiać, ponieważ zostaniesz żoną i znajdziesz wartościowego mężczyznę, życzę Ci szczęścia.
Zaakceptuj wolę Bożą, ponieważ my ludzi często interesujemy się swoją osobistą wolą a nie interesuje Nas wola Boża i nie interesuje Nas to co myśli Bóg i co dla Nas chce, nie spełniamy woli Bożej.
Twoje, życie i przyszłość należy do Jezusa, on szykuje dla Ciebie cudowną przyszłość , on Cię kocha i chce byś przyjęła jego miłość i mu zaufała on Cie poprowadzi.
Módl się do Św. Józefa oraz Boga o dobrego, męża.
Bóg nie chce byśmy się smucili i cierpieli on chce dla Nas jak najlepiej, martwi się o Nas i pragnie byś mu powierzyła ten Twój smutek, on płacze razem z Tobą.
Teraz nie martw się tym, że nie masz partnera lecz myśli o tym, żeby zostać zbawioną, ponieważ żyjemy w celu by zostać zbawionym i myśl by Twoje imię znalazło się w księdze życia, niech Bóg dla Ciebie będzie na pierwszym miejscu a inne rzeczy będą na właściwym miejscu. BÓG CIĘ KOCHA
Modlitwy o Dobrego Męża, zaufaj Bogu a będzie dobrze.
Święty Józefie! Dziękuję Ci, że jeszcze nie wyszłam za mąż (nie ożeniłem się).
Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moim mężem (moją żoną), pomóż mi spotkać tego człowieka. Święty Józefie, spraw, żeby to był(a) dobry(a) mąż (żona), który(-a) będzie mnie kochał(a) i szanował(-a) tak, jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję.
Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdą moją znajomość, która nie podoba się Panu Bogu.
Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem.
Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu swojemu dziecku przynajmniej jako drugie imię Józef.
Święty Józefie, obiecuję innym mówić, że tak dobrego męża (dobrą żonę) mam dzięki Tobie. Amen!
Boże, Ojcze niebieski, który kierujesz losami każdego człowieka, pokieruj i moim życiem tak, bym znalazła sobie dobrego męża, z którym mogłabym godnie spełniać zadania, dla których małżeństwo ustanowiłeś. Utwierdź duszę mą w cnocie, bym nie szukała męża na śliskich drogach światowych, ale bym wyprosiła go sobie w szczerej modlitwie i zasłużyła niego przez życie uczciwe i czyste. Dopomóż mi, bym czas panieństwa mego wykorzystać mogła jak najlepiej dla zdobycia cnót i zalet, które potrzebne mi będą w przyszłości, abym była dobrą żoną i matką. Niech przygotowanie moje do małżeństwa będzie takie, bym potem nic z mej młodości nie potrzebowała taić przed mężem, ani ukrywać przed dziećmi, ale by życie moje mogło im służyć za wzór do naśladowania.
Najświętsza Maryjo Panno, Przeczysta Dziewico, bądź mi opiekunką i pośredniczką u Boga. Amen.
Ojcze mój niebieski, jeżeli wolą Twoją jest, bym wyszła za mąż, żyje już gdzieś ten człowiek, który mnie szuka, z którym będę mogła się połączyć, ojciec moich dzieci. Otocz go opieką. Niech pozostanie czysty, niech będzie opanowany i szlachetny - dla Ciebie i dla mnie. Zachowaj także mnie dla niego. Zasiej dobre ziarno w nasze serca teraz, w wiośnie naszego życia. Wzmocnij je, by nasz przyszły dom był bogaty w Twe łaski. Amen

Pozdrawiam Łukasz

(14193)
Giana, lat 35data: 03.07.2010, godz: 23:58

Witam wszystkich.
Jakiś czas temu napisał do mnie chłopak, któremu podobno spodobał się mój wpis w dziale POZNAJMY SIĘ. Napisał maila, a potem - od razu zapytał, czy może przyjechac na noc... Chyba jednak będe samotna do końca życia.

(14192)
Asia, lat 21, e-mail: joannna.d@onet.eudata: 03.07.2010, godz: 22:06

Oliwia,
dzięki! Bardzo dziękuję za te słowa :) PRZEmądre słowa.

Kochana jesteś :)

(14191)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.07.2010, godz: 21:49

Witam
Wejdź i podpisz petycję, Twój głos może być decydujący. Zachęcam do podpisania petycji.
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5550
Pozdrawiam Łukasz

(14190)
zapytanie do Agatydata: 03.07.2010, godz: 21:28

nie miałem na myśli krytykowania Ciebie czyj grzech ważniejszy.. ogólnie tak stwierdzam ze takie ważenie grzechów istnieje i jak ktoś mysli ze nie jest alkoholikiem czy seksuholikiem to jest prawie święty i lepszy od innych.
A nałogów moze byc wiele nawet tych nie określonych naukowo czy etycznie.
np lenistwo to tez nałóg-przyzwyczajenie.
Inna sprawa poza nalogiem, trzeba być naprawdę wytrwałym by trwać w czystości gdy ma się juz 30 i więcej lat. Człowiek samotny nie jest bezpłuciowy i potrzeby się nasilają
Nie wiem jak kapłan czy zakonnik ma normalnie wytrwać w czystości do końca swego życia. Wiem ze łaska i wiara ma go umacniać ale strasznie to kosztuje, zło nie śpi.. szczególnie mężczyzni, kobietom może łatwiej..
w pewnym sensie mówi się i jest coś prawdy w tym ze starsze panny kawalerowie stają się bardziej nerwowi..dziczeją, wpadają w skrupuły bo własnie nie mają bliskości cielesnej. A więc jak to jest, czy można przezyć zycie samotnie bez seksu? czy to nie odbija się na sferze psyche?
To prawda nie jeden małżonek powie sex nie najważniejszy wazniejsza jest bliskość emocjonalna itp.. ale powie to z pozycji zakosztowanej , natomiast gdyby był samotny to spojrzenie na tę sprawę byłoby inne.. takie ze bez sexu ciezko zyć..

(14189)
Oliwiadata: 03.07.2010, godz: 19:42

Do Marcina

Marcinie, a co ma się wydarzyć 15 sierpnia??bo nie za bardzo rozumiem o czym piszesz, i skąd masz te wiadomości?Pozdrowionka

(14188)
Agatadata: 03.07.2010, godz: 17:01

do zapytującego:
wydaje mi sie, że każdy powinien sam szukać u siebie przyczyny, a jeśli nie potrafi tego zrobić, zasięgnąć rady kogoś kompetentnego. Ja przez ponad 20 lat żyłam nie wiedzac, co jest przyczyna mojego lęku, moich utrudnionych skądinąd relacji z płcią przeciwną, mojego wewnętrznego osamotnienia. Pomogła mi dopiero psychoterapia. I pewnie jest to jakiś sposób na szukanie rozwiązań. Co do tych przyczyn, to ja bym nie stawiała napięcia obok braku poczucia bezpieczeństwa czy nieśmiałości. Napięcie seksualne, tak jak np agresja jest EFEKTEM tego, co nas spotkało(spotyka) i co nas w jakiś sposób rani. Mamy za duzo negatywnych emocji w sobie, w sposób naturalny szukamy sposobu, zeby się obronić, rozładowac. Tylko nie zawsze te sposoby sa konstruktywne. Cała sztuka tkwi w tym, żeby cały ten proces u siebie w jakimś stopniu zrozumiec i ukierunkować. Pytasz, jak odróżnić, kiedy przyczyną masturbacji jest napiecie, a kiedy ogólnie potrzeba bliskosci? Hmmm... Pewnie nie da rady do końca tego odróżnić. Emocje nie są w nas poszufladkowane. Wszystkie istnieja na raz, jedne w tej chwili bardziej dochodzą do głosu, inne mniej. Dlatego trzeba spróbować uspokoić sie i przemyśleć "co się ze mną dzieje". Nie jest to matematycznie bezbłędne myślenie, bo nie jesteśmy maszynami, ale w jakimś stopniu... uspokajające?
A co do tego jaki nałóg jest 'gorszy': nie chciałam powiedzieć, ze mój jest mniej gorszy od jakiegos innego, i czy łatwiej czy trudniej z niego wyjsc. Czy można w ogóle tak klasyfikować...? Chodziło mi raczej o to, że masturbacja, powiedzmy sobie szczerze, nie jest fizycznie autodestrukcyjna. Nie umiera sie od tego nawet w perspektywie dłuższego czasu;)I rodzina uzależnionego też nie cierpi w takim stopniu.
A w pragnieniu sexu nie ma nic złego. Jakby go nie było, nie byłoby nas tu dzisiaj;) Trzeba sie tylko zastanowic, jakiego sexu oczekujemy i co sie z nim wiąze. Czy chcemy przez niego miłość okazywac ( i o jakiej miłości właściwie mówimy, co przez nią rozumiemy), czy chcemy się całe życie seksualnie zaspokajać. A to jest przerazajaco puste;/

do antyx:
wiesz, powiem Ci szczerze, że ja nie potrafie potępiać samobójców. I nie wyobrazam sobie, jak można to robić. Bo nikt nie zabija sie dla radochy, tylko musi cierpieć tak mocno, że innego wyjścia, jak w śmierci, nie widzi. To jest tragedia tego człowieka i jego najbliższych. Skoro człowiek jest do tego zdolny, to jak wielkie musi być jego cierpienie i poczucie osamotnienia, beznadziejnosci? Przerazające! Poza tym, kiedyś słyszałam takie zdanie podczas kazania: pomiędzy mostem a taflą wody jest wystarczajaco dużo czasu by pojednać sie z Bogiem. Co my możemy wiedzieć, tu na ziemi, o relacjach Bóg-samobójca? Nic. Więc jak możemy kogoś potępiać? Nie wolno nam oceniać, a już na pewno nie potępiać. Lepiej pamiętać o nich modlitwie. Wszystko jest w rękach Boga.

(14187)
Marcindata: 03.07.2010, godz: 16:59

Dzis z pewnym zdziwieniem czytam o tym co może stac sie 15-go sierpnia.Moze juz rzeczywiscie Bóg bedzie chcial ukarac ludzkosc za jej grzechy...nam pozostaje juz tylko odwolywac sie do Bozego Miłosierdzia

(14186)
antyx, lat 34data: 03.07.2010, godz: 12:49

Witam,
mój bieżący tekst powodowany jest wydarzeniami, które niedawno rozegrały się w jakiś sposób w moim życiu. Mianowicie w tym wpisie chciałam prosić i uczulić wszystkich czytających na to, że należy modlić się za samobójców i ich rodziny. Nie każdy samobójca musi być potępiony. Wielu samobójców dopuszcza się tego czynu żałując za niego. Nie mają jednak jednak szansy na to by się wyspowiadać. Motywy popełnienia samobójstwa są najróżniejsze, ale uważam, że bardzo wiele zalezy od postronnych osób, które wiedząc o danym czynie powinny modlitwą wpływać na nienajlepszą rodzinę samobójcy i prosić Boga by ich oświecił łaską modlitwy za swego syna czy córkę zatracenia. Pamiętajcie o samobójcach i ich rodzinach w swoich modlitwach - zwłaszcza w każdy piątek - dzien krzyża/pokutny - pomódlcie się do Chrystusa by uratował dzięki waszej modlitwie od potepienia wiecznego choć jednego samobójcę. Tylu jest ich w tych czasach.
Są to ludzie młodzi - niczego jeszcze nie przeżyli, a już tak cierpią, że aż popełniają samobójstwo. Jakie to smutne.
Zamiast brać doświadczenie od ludzi starszych i walczyć z życiem mając na to siły fizyczne (młody wiek) oni popełniają samobójstwa. Może warto w któryś piątek wybrać się do kościoła i ofiarować komunię za tych wszystkich chorych psychicznie ludzi, którzy wybierają ostateczność zamiast psychiatry i leków.
Módlmy się więc za wszystkich chorych psychicznie od urodzenia - tych świadomych i nieświadomych tego oraz za wszystkich samobójców aktywnych, tych, którzy to planują jak i tych, którzy już wykonali to, co sobie zaplanowali.
Módlmy się tez za ich rodziny - za rodzinych tych zmarłych i odratowanych - za wszystkie polskie i zagraniczne rodziny by nie dochodziło w nich do tragedii takich jak czyjeś samobójstwo.
antyx.

(14185)
zapytanie do Agatydata: 03.07.2010, godz: 11:31

a co jesli bardzo trudno znalezc przyczynę? można nad tym rozmyślać i tych wspomnień przykrych moze byc wiele, nie tylko napięcia, np karanie, poczucie niższości, opuszczenia, brak poczucia bezpieczeństwa, pobyty w szpitalu, brak ciepła i dotyku od rodziców, wyśmiewanie w szkole, niesmiałośc itd.. a do tego dochodzą normalne potrzeby - hormony.. i czasem to one biorą górę.. po prostu ma sie ochotę na sex..
i skąd wiesz ze za kazdym razem chodzi właśnie o tę przyczynę - rozładowanie napięcia a nie o pragnienie sexu? do tego szatan, czyha w pokusie i w najmniej oczekiwanym momencie podstępem skłoni wolę nawet jeśli czujesz się psychicznie dobrze. Pomyślisz o miłości.. zobaczysz romantyczny film ( pornograficzny nawet nie biorę pod uwagę) wystarczy ze zatęsknisz za uczuciem, przytuleniem, bliskością i już wzrasta potrzeba samozadowolenia.. to jest wszystko bardzo skomplikowane. Tez miewam okresy dłuższej wstrzemięźliwości. Ale też nie wiem do końca co robić z przyczyną? jak ją rozeznać dzisiaj , bo ta dzisiaj może być inna niż ta wczoraj..jakiś impuls. Co prawda od czegoś się zaczęło ale po drodze..szmat innych przeżyć.
Ale wspaniale ze 6 lat miałaś łaskę wytrwania. Choć trudniej pewnie pogodzić ze po takim okresie znów. Ale podobno nałóg jest na całe życie.. jak w alkoholizmie, juz nigdy nie mozna byc pewnym ze odszedł na zawsze. W Kazdym razie w okresie wstrzemiezliwosci człowiek czuje się wolny, spokojny, bardziej otwarty na ludzi i odważny. Nie ma poczucia wstydu, chęci ucieczki i ze ktos odkryje słabośc. Podobno kazdy człowiek musi mieć jakąś słabość, z czym ma walczyć na swojej drodze życiowej.
I nie ma skali wagi co jest bardziej złe.. alkoholizm, narkotynizm, nieczystośc, hazard, zakupoholizm, żarłoczność.., złodziejstwo, przekleństwa, lenistwo fizyczne itp, chyba ze sam się świadomie do tego doprowadził i nic z tym nie robi.
Czytałem relacje dusz czyśćcowych i one inaczej cierpią niż po ludzku oceniony grzech. Czasem człowiek bardzo leniwy będzie musiał więcej pokutować od alkoholika, ponieważ tylko Bóg zna prawdziwe przyczyny...i pracę jaką człowiek wkładał.
Pozdrawiam i wytrwałosci życzę.




(14184)
Oliwiadata: 03.07.2010, godz: 10:46

Do Asi 21l

Tak, zgadzam się z Tobą, że Twoje przeżycia są równie bolesne jak innych osób znacznie starszych od Ciebie. Bo w końcu każdy na swój sposób przeżywa swoje troski, a kamienie na plecach ważą tak samo!Jestem z Tobą myslami....i życzę Ci, abyś odnalazła swoje szczęście.Pan Bóg jest Bogiem szczęścia, a zamieszanie wprowadza ktoś inny ( z naszym mniejszym lub wiekszym nieświadomym pozwoleniem) Przełam się troszkę, idź na imprezkę, wyszalej się, zmień swoje schematy działania...może tego Pan Bóg od Ciebie chce??Może takie doświadczenie, które teraz doświadczasz ma swój głębszy sens??Może masz w sobie coś zmienić?
Zadaje Tobie pytania, być może retoryczne, ale warto się nad nimi zastanowić. Na pewno jesteś fantastyczna osobą, ktora zasługuje na szczęście:))Powodzenia w odnajdywaniu tego ukrytego szczęścia:)

(14183)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.07.2010, godz: 08:52

Do Konrad, lat 27
Za każdym razem korzystaj z sakramentów mowa tu w szczególności o spowiedzi, powiem Ci szczerze, że ja też upadałem nie raz.
Jezus marł na krzyżu właśnie za Twój grzech nieczystości, wiem co czujesz.
Jezus przyszedł do Nas i nadal do Nas przychodzi by nas powoływać ale sam mówi, że przyszedł by powołać grzeszników nie sprawiedliwych. Wiesz co jest sensem oddać ten grzech Jezusowi on będzie wiedział co z nim zrobić, to szatan często nam mówi, że nie ma sensu poprawa , mówi nam po co masz postanawiać poprawę jeśli upadniesz, ale nie o to chodzi, by myśleć negatywnie lecz by zaufać Jezusowi. Jezus teraz do Ciebie mówi Konrad ja chcę dać Ci swoją miłość, nie patrzę na Twój grzech, kocham Cię za to kim jesteś, nie martw się ponieważ ja jestem z Tobą aż do skończenia świata oddaj mi siebie i oddaj mi swój grzech, on jest Twoim krzyżem i ciężarem nie potrzebnym bagażem , pozwól mi nieść ten krzyż ponieważ już raz go niosłem, ja pamiętałem o Tobie zanim się urodziłeś i Cię kocham, popatrz na mnie na moje miłosierne oblicze , czy ja bym chciał śmierci grzesznika, zależy mi na Tobie, a szatan chce Cię nie po to że zależy mu na Tobie lecz chce wyrządzić przykrość Bogu.
Bóg jest miłością i pragnie Twego szczęści on nigdy nie daje Ci krzyża którego nie dałbyś rady unieść.
Bóg tak nas umiłował, że zesłał swojego jedno rodzonego syna by za Nas umarł to piękny wyraz jego miłości do Nas. Pamiętaj, że ważna jest spowiedź święta, a w walce z Tym grzechem jest skuteczna modlitwa, idź też na modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne, lub modlitwę wstawienniczą.
Módl się ponieważ Duch ochoczy ale ciało słabe, wszakże duch chce coś innego niż ciało i zawsze będzie między nimi spór nie rób tego co chce ciało lecz co chce Duch i daj się prowadzić Duchowi Świętemu, każdy z nas ma w sobie Ducha Świętego, w chrzcie każdy z Nas dostał Ducha Świętego, ale nie w każdym tenże Duch działa ponieważ my go więzimy w klatce nie pozwalamy mu wyfrunąć i nie pozwalamy By nas prowadził, bez Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie kochać Boga.
A ja Konrad pochwalę Cię za ten rekord to teraz masz wyzwanie wytrwać bez grzechu 169 dni , teraz może Bóg chce być przebijał dotychczasowe rekordy ponieważ dla Boga nie ma nic nie możliwego.
Bóg nie patrzy na nasze bagno które Nas otacza, on patrzy na Nas z miłością. Powiem szczerze, że jesteś bardziej wytrwały ode mnie. Co zniechęca ludzi, gdy chodzi o grzech że muszą walczyć z tymi trudnościami, po ludzku bez żadnej nadziei wyjścia z nich że upadają nagle gdy myśleli, że nareszcie stoją mocno na nogach. W obydwu wypadkach zapominają o wszechmocy Boga i Jego miłości.
Zniechęcenie jest poważną przeszkodą w naszym życiu, bo nas napełnia beznadziejnością, przez nie tracimy czas, a ponieważ jest ono rzeczywistym brakiem ufności, oddala nas od Boga ,naszego jedynego Zbawiciela.
Dla chrześcijanina nigdy nie ma dostatecznej racji do zniechęcenia się."
Dlatego nie zniechęcaj się, podam Ci kilka modlitw ale najważniejsze w czasie pokusy módl się modlitwą Ojcze Nasz i Zdrowaś Mario .
Modlitwa o uzdrowienie z masturbacji:
Jeżeli w Twoim życiu zdarzały Ci się grzechy masturbacji, to wzbudź w swoim sercu szczerą intencję uzdrowienia:
Duchu Święty, który widzisz całą moją przeszłość. Ty najlepiej znasz moje słabości i upadki. Przychodzę do Ciebie z raną masturbacji. Uzdrów mnie, proszę, z tych poniżających czynów, za które z serca przepraszam i proszę o wybaczenie. Pomóż mi nie tylko za każdym razem wyznawać ten grzech na spowiedzi św., ale też przebaczać go sobie samemu/samej. Naucz mnie szacunku do mojego ciała, które jest Twoją Świątynią. Napełnij mnie a nowo poczuciem intymności, wstydliwości i czystości. Pomóż mi otwierać się na innych i im pomagać. Przeniknij Bożą miłością moje ciało, serce i całą moją płciowość. Duchu Święty, umacniaj mnie w chwilach pokus i naucz mnie odwracać od nich uwagę. Amen.

Modlitwa uzdrowienia ze skutków kontaktu z pornografią:
Jeżeli w ciągu Twojego życia miałeś/aś jakikolwiek kontakt z pornografią, to wzbudź w swoim sercu szczerą intencję uzdrowienia:
Duchu Święty, Obrońco człowieka, przynoszę Ci ból mojego serca, którym był kontakt z pornografią. Wyrwij mnie z tej śmiertelnej matni. Przetnij wszystkie nici zła, które poprzez ten grzech są jeszcze w mojej duszy. Wiem, że nic samemu/sama nie mogę uczynić. Przychodzę więc, Duchu Święty, prosić o pomoc w zerwaniu z tym uzależnieniem. Uzdrów – błagam – moją wyobraźnię i pamięć. Oczyść moje ciało i skrzywione pragnienia. Wypełnij mnie Bożym Światłem i Bożym Słowem. Zatop mnie w Bożym Miłosierdziu. Zanurz mnie na stałe w Ranie Konającego Serca Pana Jezusa, który daje każdemu zbawienie. Wiem, że Chrystus wychodzi na drogę każdego człowieka, aby mu pomagać i prowadzić do nieba. Pomóż mi, Duchu Święty, trzymać się zawsze drogi czystej miłości, aby nie krzywdzić nikogo spojrzeniem, myślą, słowem czy uczynkiem. Daj mi siłę dbać o czystość intencji. Naucz mnie prawdziwie kochać. Amen.
Modlitwa o uzdrowienie zranień wynikających z przekraczania bariery czystości:
Ulegając pożądaniu w odniesieniu do osób odmiennej płci, przekracza się granicę życia w czystości. Jeżeli miało to miejsce w Twoim życiu, to proś o uzdrowienie:
Jezu Chryste, Ty najlepiej wiesz, co niedobrego gnieździ się w moim umyśle, wyobraźni i w sercu. Wiesz dobrze, jak źle się wtedy czuje z tym człowiek i że jest wewnętrznie upominany przez swoje sumienie. Ty sam powiedziałeś: „przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście obciążeni”. Panie, przychodzę do Ciebie po pomoc. Błagam o Ducha Świętego. Duchu Święty, Ty jesteś Mocą i możesz mnie napełnić szacunkiem do własnego ciała i ciała osób, z którymi chodziłam/chodziłem. Przebacz mi moje wszystkie wykroczenia przeciwko czystości: myśli, pragnienia, intencje, spojrzenia, słowa i uczynki. Ulecz moje złamane serce i serca osób, które zostały przeze mnie skrzywdzone. Oczyść nas i pomóż nam patrzeć czysto na innych. Uzdrów w nas wszystkie zranienia, które spowodowała nasza słabość i grzech. Pomóż nam na nowo powstać i zawierzyć Twojej miłości. Kształtuj nasze serca. Chcę żyć odtąd według Twojej obietnicy „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Umocnij mnie w tym postanowieniu. Amen.
Pozdrawiam Łukasz

(14182)
Marcindata: 02.07.2010, godz: 22:10

Do Agata i Konrad,lat 27
Moi drodzy problemy z czystością podobnie jak alkoholizm mówią do nas:coś jest nie tak z twoim wnętrzem.To papierek lakmusowy tego co mamy z duszy.Działa to na zasadzie przyczyna-skutek. Skutkiem jest tu np. masturbacja. Szkoda że czasami tak bardzo ciężko zlikwidować przyczynę tego skutku ale........nie jest to niemożliwe. Pozdrawiam

(14181)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej