Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Agatadata: 02.07.2010, godz: 20:35

do Konrada
Podzielę sie z Tobą tym, o czym zwykle nie chcę mówić, chyba zwyczajnie mi wstyd. Od wielu lat jestem uzależniona od masturbacji. Gdy miałam 15 lat udało mi się z tym zerwać, na naprawdę długo-przez 6 lat żyłam w czystości, myslałam, ze poradziłam sobie z tym całkowicie. I powiem Ci, ze wystarczyło, by kilka dosc poważnych problemów pojawiło sie w moim życiu na raz, i znów wróciłam do nałogu. Zastanawiałam się, dlaczego? Przecież już wszystko powinno być ok, no przecież zerwałam z tym. I wiesz, co do mnie dotarło? Nie, nie zerwałam, tylko uśpiłam, na 6 lat, ale uśpiłam. Żeby się pozbyć tego świństwa, trzeba zrozumieć, dlaczego się to robi. PO CO. DLACZEGO. Gdy w głębi serca przemyślisz to, znajdziesz przyczyny (czasami są one tak odległe od samej tematyki seksualnej, że trudno uwierzyć, że są to prawdziwe powody trwania w nałogu), to dopiero wtedy naprawdę 'poznasz wroga' i bedziesz wiedział jak z tym walczyć. Ja np zrozumiałam, że w moim przypadku masturbacja była sposobem na rozładowanie napiecia. Napięcia, które siedziało we mnie(ba, do tej pory siedzi), a brało się głównie z tego, że jestem osobą bardzo wrażliwą na wszelkie bodźce psychiczne i fizyczne jakie płyną z zewnątrz. Niestety. A wychowując sie w domu, gdzie władzę ma ojciec socjopata, zeby nie zwariować, trzeba być naprawdę silnym. Ja nie byłam. Przez tyle lat znosiłam, nazwijmy to wprost, krzywdzenie mnie i wyżywanie sie na mnie, że znalazłam sobie jakiś sposób na rozładowywanie tego wszystkiego, co we mnie siedziało. Z drugiej strony dobrze, że nie uciekłam w alkohol czy w dragi, bo dzis pewnie byłabym już wrakiem człowieka. A teraz, wiedzac dlaczego, szukam nowych, nie destrukcyjnych sposobów na redukcję tego napięcia. A gdy czuje, że znowu chcę to zrobić, myślę sobie: chcę to zrobić z powodu napięcia, które we mnie siedzi. Skąd ono sie wzieło? Co mnie niepokoi? Czego sie boje? Jak nazwać te powody? Kogo poprosić o pomoc? A może sama będę umiała rozwiązac swoje problemy, i nie muszę sie juz denerwować? Po takiej chwili refleksji łatwiej jest powiedzieć nałogowi nie, uwierz mi. A czy zawsze wychodzi? Oczywiście, że nie. Ale, wbrew pozorom, to nie o to chodzi, ze zawsze musi się udać, bo jesteśmy tylko ludźmi, grzeszyliśmy, grzeszymy i będziemy grzeszyć. Chodzi o to, ze zawsze musisz chcieć z tego wyjść, rzucić ten grzech, nie poddawać mu się. Pan czuwa nad Tobą, czego wiec miałbyś sie lękać? ;)
Aha, i jeszcze jedno- bardzo pomaga przyznanie się, ale takie dogłębne, do własnej słabości. Pogodzenie sie z tym, ze nie jesteśmy idealni. Że mamy prawo popełniać błedy, ale mamy obowiazek pracować nad sobą. I, to ważne, nie demonizuj swojego nałogu. Nie 'krzycz na siebie', nie karz się. Pokochaj samego siebie, takiego jakim jesteś. Przytul samego siebie. Zobaczysz, że jak potraktujesz siebie z miłością, łatwiej Ci będzie to rzucić.
Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam (i jeszcze nie zasnąłeś przed monitorem;p) Trzymam kciuki za Ciebie i będę pamiętać o Tobie w modlitwie:)

(14180)
Marcindata: 02.07.2010, godz: 16:29

Do Konrada,lat 27 Posluchaj co mowi w Dzienniczku Jezus:najwieksza przeszkoda na drodze do swietosci jest zniechecenie.A wiec nie ma sie co zniechecac skoro juz tak dlugo wytrzymales...

(14179)
Mary1020data: 02.07.2010, godz: 15:58

"Ciągle zaczynam od nowa, choć czasem w drodze upadam. Wciąż jednak słyszę te słowa: kochać, to znaczy powstawać...." Konrad, gratuluję tych 168 dni czystości. :) Oczywiście, że wartro postanawiać poprawę i starać się to postanowienie wypełnić. Nie zakładaj z góry, że i tak się nie uda. Nie jest łatwo wyjść z nałogu, ale to co nas więcej kosztuje ma większą wartość. Życzę Ci gorąco, żeby te rekordy były coraz dłuższe...aż w końcu uda Ci się wyrwać z tego nałogu na zawsze. Z BOGIEM jest to możliwe. :) ON wspiera Cię na pewno i dodaje sił. A ja obiecuję modlitwę w Twojej intencji. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Źródełkowiczów. Szczęść BOŻE :)

(14178)
Konrad, lat 27data: 02.07.2010, godz: 14:18

Witam i pozdrawiam Źródełko.
Kochani, jeśli pozwolicie, chciałbym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami. Otóż od długiego czasu zmagam się z grzechami nieczystości seksualnej. Hormony nie dają mi spokoju...

Postanowiłem, że nie będę ulegał zachceniom ciała, że będę się modlił itd, itp...
No i udało się, padł rekord- 168 dni!!! bez pornografii, seksu, masturbacji... niestety... ta dobra passa przerwała się i znów zagrzązłem w tym bagnie.
Czy jest sens obiecywać poprawę, gdy i tak się upadnie?


(14177)
karinadata: 02.07.2010, godz: 14:06

Łukaszu, modlisz się czasami długo i nie spełnia się , z czasem przychodzi pogodzenie się .. jest to odpowiedź na modlitwę..
Asiu , przekonałam się ze wszystko oscyluje wokół miłości.. szukamy jej i często żyjemy pod jej dyktando.
Ten głód miłości jest potężny.. ale i niedostatek miłosci jest częścią życia kazdego człowieka. Gdybyśmy tu mieli spełnienie w miłosci w drugiej osobie, nie potrzebowalibyśmy Boga.. dlatego ten niedostatek będzie się pojawiał przez całe nasze życie, nawet u boku partnera życiowego będziemy doznawać jej brak, a nawet czasem będzie trudniej się pogodzić z tym ze miłosc jest taka niedoskonała, ze pomimo bycia w związku nie czujemy spełnienia . najczęsciej jako samotni mamy wizję ze jak spotkamy swoją połówkę to już będzie to najważniejsze szczęście i spełnienie.. nie, nie będzie.. bo bliskość także rani, to krzyż..Pisze nie po to by zniechęcić tylko spojrzeć inaczej na czas obecny.. nie wpaść w ze najbardziej potrzeba mi do szczęścia męża..i ze szczęście zamyka się w ramach rodziny..gdyby tak było, to tylko samotni byli najbardziej nieszczęśliwi.
Nie martw się jak będzie za parę lat.. ze kolezanki mają już swoje życie.. nie porównuj się do innych.

A poza tym ten głód miłości-niedosyt jest piękny.. ! ja się cieszę że on jest i wiem że Bóg wiedział jak jest nam potrzebny..nawet w ten sposób że pragniemy drugiego człowieka ... Bóg zaszczepił w nas pragnienie miłości.. tej na przyszłość- na wieczność.
Co by było gdybyśmy nie pragnęli kochać..? albo gdyby ktoś dał nam tyle miłosci ile potrzebujemy?
Myślę ze w końcu byłoby zbyt proste, nudne..tu na ziemi..
czasami z perspektywy cieszę sie ze mi sie cos nie udało, że tak bolało..
To pragnienie ma nas mobilizować do wielu rzeczy w zyciu .... i to ze Ci brakuje chłopaka.. że cierpisz..jest dobre..potrzebne i niekoniecznie nieszczęściem..
trudno to zrozumieć.. ale wiele rzeczy jest tajemnicą.


(14176)
roxa, lat 25data: 02.07.2010, godz: 11:38

Samotność rzeczywiście boli w każdym wieku tak samo. Też czuję się samotna. Choć będąc przez całe życie samej trudno mi jest sobie wyobrazić, że może być lepiej, inaczej. Napisałam coś dziś do swojego chłopaka, nie wiem, czy dobrze zrobiłam, to było spontaniczne i może on to zrozumieć jako pożegnanie :( Nie wiem co mnie naszło, przecież on może sobie coś zrobić. Ale napisałam mu co sobie myślę, napisałam mu prawdę. Właściwie od dawna mnie nosiło, by to zrobić. Drażniło mnie to, że on śpi w życiu i tylko wszystkich osądza wkoło. Dobrze jest kogoś osądzać, a samemu nic nie robić. Proszę Was o modlitwę. I za niego i za mnie. Nie wiem do końca jaką podjąć decyzję. A bardzo chciałabym coś zrobić, działać, coś już podjąć jakieś nowe kroki. Wejść na właściwą drogę. Wypełniać swoje powołanie, tylko już naprawdę nie wiem :(

(14175)
Asia, lat 21, e-mail: joannna.d@onet.eudata: 01.07.2010, godz: 22:55

Oliwio,

wiem, jestem młoda. Choć irytuje mnie, jak każdy zawsze ocenia mnie wiekiem ... ma 21 lat więc ma pstro w głowie, ma 30 - jest mądra, bo ma pełen bagaż doświadczeń.
Tym co ma 21 lat, nie chce się pomagać tak jak tym mającym 30 lat i mającym podobny problem. Ale proszę uwierzyć, te osoby tak samo cierpią. Czasem ta młodsza cierpi bardziej, może przez to, że posiada mniejszy ten bagaż doświadczeń na plecach.

Wiem, jestem młoda, mam całe życie przede mną ... ale ...
chciałabym mieć kogoś stałego przy sobie, chciałabym się trochę ustatkować, ustabilizować ...
Mam 21 lat, a czuje się na 25. Zawsze tak miałam, zawsze wyprzedzałam czas.
Moje koleżanki baluja po imprezach tydzień w tydzień, mnie to się już znudziło. Bawiłam się i wybawiłam już w liceum, teraz tego nie potrzebuję, choć nie ukrywam, czasem chodzę do klubów, ale to raczej z chłopakiem.

Taka to dziwna, inna, ze mnie osoba :)
Ale dobrze mi z tym.

Ale to nie zmienia faktu, że teraz bardzo cierpie ...
Ból mnie przeszywa wręcz.

Ale głowe zajmuje mi ostatni egzamin, który mam w sobotę i który muszę dobrze zdać! Więc dzieki temu aż tyle o tym nie myślę.

(14174)
Haniadata: 01.07.2010, godz: 22:39

Do Łukasza
Jeżeli cytujesz (oboje wiemy, że tak jest - Twój ostatni chociażby wpis), podawaj zawsze autora. To jedna z podstawowych zasad netykiety.

(14173)
Marcindata: 01.07.2010, godz: 21:45

Do Łukasz
Tak czasami przezywamy mnóstwo upadkow i chorob a jednak.........alleluja i do przodu:) Co do tańszych zakupów to ostatnio czytałem że........sam poczytaj w necie i o dwoch najtanszych marketach w Polsce,W Warszawie są na pewno. A co do pracy to moze pomysl o tym by na jakis czas pojechac za granice i zarobic by posplacac dlugi a potem wrocic do ekipy sprzatającej

(14172)
Łukasz, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 01.07.2010, godz: 21:16

Moje życie to splot "przypadków" ,które teraz uważam za całkiem zaplanowane działanie Boże... Moje życie nie miałoby sensu bez Boga,miłości,przyjaźni. Wspomnę o kilku osobach...
Jesteśmy pełni ran i pęknięć, ale jeśli zechcemy, Bóg poprzez naszą niedoskonałość potrafi uczynić cuda.
Marzyłem wiele o snach, które nigdy nie ożyły.
Widziałem, jak znikały o świcie.
Lecz te nieliczne, jakie w Bogu się spełniły, sprawiły, że chcę śnić całe życie.
Zanosiłem modlitwy-odpowiedz nie była dana, choć czekałem długo i cierpliwie.
Jednak ta cząstka, co została wysłuchana sprawia, że wciąż modlę się gorliwie.
Ufałem mym bliskim, co łatwo mnie porzucili, zostawiony-płakałem samotnie.
Lecz Ci nieliczni, którzy ze mną zawsze byli, pomagają mi ufać stokrotnie...

"Gdy człowiek wybiera Boga i bliźnich,szatan nie jest zadowolony.Czasami, w niektórych okresach, harmider kuszenia,chwilami pokryty śpiewem miłości, wraca gwałtowniej i ostrzej.
Bóg pozwala na taką próbę,czasem nawet pozostaje głuchy na wołanie swego dziecka,by je doświadczyć i zmusić do większej ufności.Jak długo oczekuje się wszystkiego od Boga,a niczego od siebie,tak długo nie zazna się spokoju.
Trzeba być zupełnie małym,by dać się nieść Bogu"
Niewielu z nas może powiedzieć, że umie kochać ludzi. Niewielu z ręką na sercu może powiedzieć, że zawsze jest dobrym mężem, ojcem, matką... Zbyt często odkrywamy jak wiele nam brakuje do pełnej miłości i to nawet najbliższych. Miłość to trudna sztuka i nieliczni otrzymują z niej ocenę bardzo dobrą.

Najczęściej popełniany błąd polega na tym, że kochamy danego człowieka za późno.....
"Co zniechęca ludzi,gdy chodzi o grzech?Że muszą walczyć z tymi trudnościami,po ludzku bez żadnej nadziei wyjścia z nich;że upadają nagle,gdy myśleli,że nareszcie stoją mocno na nogach.W obydwu wypadkach zapominają o wszechmocy Boga i Jego miłości.
Zniechęcenie jest poważną przeszkodą w naszym życiu,bo nas napełnia beznadziejnością,przez nie tracimy czas,a ponieważ jest ono rzeczywistym brakiem ufności,oddala nas od Boga ,naszego jedynego Zbawiciela.
Dla chrześcijanina nigdy nie ma dostatecznej racji do zniechęcenia się."
"Co to jest miłość?To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi serca."
Każdy w życiu przechodzi chwile "ciemności", gdy wydaję mu się, że jego życie nie ma sensu. Odnosi wrażenie,że przeszkadza każdemu kogo napotka na swojej drodze. Nikt nie potrafi go zrozumieć, każdy chce pouczać, moralizować, a tak naprawdę nic nie wie co czujemy. Bóg jedyny zna nas doskonale i wie czego nam potrzeba. Warto oddać się w Jego ręce...miłosierne ręce.
To śmieszne, jak proste jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego
świat zmierza do piekła. To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w
gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia. To śmieszne, jak bardzo
każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć,mówić,
ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia. To śmieszne, jak ktoś może
powiedzieć 'Wierzę w Boga' i nadal iść za szatanem, który, tak a'propos również
'wierzy' w Boga. To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące 'dowcipów' przez
e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełzany ogień, ale kiedy zaczynasz
przesłania dotyczące Pana, ludzie dwa razy
zastanawiają się czy podzielić się nimi. To śmieszne, jak wiadomości sprośne,
bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber-przestrzeni lecz
publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w
niedziele, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
Śmiejesz się?

(14171)
Oliwiadata: 01.07.2010, godz: 21:03

Do Asi

Asiu..mówienie Ci, że jestes jeszcze baaardzo młodziutka pewnie tobie zbytnio nie pomoże, ale faktycznie tak jest!!!Uwierz mi, że cale piękne zycie dopiero przed Toba a ten chłopak nie był CIebie wart....cen się wyżej....pamiętaj, że na tyle na ile siebie jako kobietę cenimy, na tyle znajdujemy wartościowych mężczyzn! odnów swoje znajomości z kolezankami, zapisz sie na jakies kółko, warsztaty, poznawaj ludzi. Może wolontariat??pozdrawiam i powodzenia

(14170)
Asia, lat 21, e-mail: joannna.d@onet.eudata: 01.07.2010, godz: 19:48

Dziękuję Wam, jesteście kochani.
W zasadzie to nie potrzebowałam niczego ... tylko chwili uwagi, dobrego słowa ...
W zasadzie, to nie ma wiele osób na świecie komu mogłabym się wypłakać, kou mogłabym powiedzieć, że jest mi źle i ciężko.
Mama, Siostra ... dobry kolega. Koleżanka, choć nie jest pewna ...
Także na prawdę przykre jest kiedy nie ma się tak na prawdę komu wypłakać ...
Wtedy ból boli ze zdwojona siłą.

Tęsknię za przyjaciółką, którą straciłam, to przyjaciółka ze szkolnych lat, z liceum jeszcze.
Zerwał nam się kontakt ... są wakacje, może uda nam się go odbudować - do czego teraz będę dążyć!!!!


Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję!!!! :)
Potrzebowałam tego :)


(14169)
Do Asiadata: 01.07.2010, godz: 18:56

Wiem, że teraz żadne praktyczne rady nie ukoją bólu... W takich sytuacjach nawet najbardziej logiczne argumenty w niczym nie pomogą. Zgadzam się z tym co napisał/a "do" ale to nie jest teraz najważniejsze. Ważne jest to, co teraz czujesz. Musisz po prostu przejść przez tę fazę bólu. Ale nie sama. Pozwól Bogu przy Tobie być. Mi w takich ciężkich i trudnych chwilach zawsze pomaga psalm 91

"Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
osłonię go, bo uznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
I BĘDĘ Z NIM W UTRAPIENIU
wyzwolę go (..)"

Świadomość, że Bóg cierpi razem ze mną, że trzyma mnie za rękę działa na mnie kojąco... Wiem, że on mnie wyzwoli z tej sytuacji, z tych uczuć, że wyprowadzi mnie z tego bólu. Pozwól Bogu przy sobie być w tym cierpieniu, pozwól Mu się pocieszyć, a zobaczysz, że on uzdrowi Twoje zranione serce i przywróci Ci pokój. Teraz to boli ale ból z czasem minie i zobaczysz, że to wszystko miało jakiś sens... Zaufaj Bogu, jeszcze będziesz szczęśliwa!

Będę pamiętać o Tobie w modlitwie.
Caroline

(14168)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 01.07.2010, godz: 14:59

Cześć
Mam bardzo duże problemy finansowe, na wszystkim muszę oszczędzać i mam pożyczki w Banku i chciałbym Was zapytać, gdzie można pojechać i zrobić tańsza zakupy nawet na cały tydzień, ja mogę raz na tydzień jechać po zakupy, gdzie są takie tańsze miejsca, jestem z Warszawy , proszę Was o pomoc, muszę na Wszystkim oszczędzać albo przestanę jeść.
Pozdrawiam Łukasz

(14167)
Artur Wnęk / Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 01.07.2010, godz: 12:19

Tu otrzymacie odpowiedzi na swoje pytania:

http://sfd.kuria.lublin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1179&Itemid=77

(14166)
Artii, lat 35data: 01.07.2010, godz: 11:52

"Az do konca swiata bede apostolem Milosci...
Bede wstawiac sie za ludzi tak dlugo, jak pozostana na ziemi ludzie,
ktorzy beda cierpiec, walczyc, bladzic.
Przyjde ich kochac, pomagac im, wskazywac im prawdziwa ojczyzne".

Marta Robin (1902-1981)

(14165)
A, lat 24data: 01.07.2010, godz: 10:51

Proszę o modlitwę za jutrzejszy egzamin praktyczny.Wasze wsparcie jest mi bardzo potrzebne. Boże pokieruj moimi rękami i myślami tak aby zdała:)

(14164)
dodata: 01.07.2010, godz: 08:12

do Asi 21
Ty naprawdę załujesz tego chłopaka? przecież on prowokował te kłotnie by zerwać z Tobą! jakieś bezsensowne pomówienia smsy ze niby go sprowokowałaś do brzydkich słów? Asiu otwórz oczy.. za kim Ty płaczesz?? jak wyobrażasz sobie życie z człowiekiem który tak Cię traktuje na początku chodzenia on najzwyczajniej ma kogoś na oku..
i dziękuj teraz Bogu ze odszedł, ze Bóg Cię ochronił przed konsekwencjami tego związku na przyszłość. Nie żałuj straty kogoś kto Cię nie docenił!

(14163)
Asia, lat 21, e-mail: joannna.d@onet.eudata: 01.07.2010, godz: 00:05

Jestem nieszczęśliwa. Dziś przed godziną czy nawet dwoma ( jak ten czas leci ) zerwał ze mną chłopak. Zwyczajnie mnie rzucił :(
Krótko byliśmy razem, zaledwie 1,5 miesiąca. Nie myślałam, że będę rozpaczała, ale zwyczajnie rozpaczam, jest mi tak strasznie przykro i źle.
Długo nie miałam chłopaka, aż wreszcie spotkałam go. Od początku było idealnie. Dziękowałam Bogu, że go spotkałam na swojej drodze. Wcześniej też mi nie wychodziło z chłopakami, związki trwały miesiąc dwa ... i koniec. Czasem spotykałam się z chłopakami i stwierdzałam, że to nie jest to i kończyliśmy znajomość.
Tym razem, mimo, że krótko to trwało, to było to na prawdę dla mnie coś ważnego i pięknego!!!!!!!
Mogłabym spędzić z nim resztre swojego życia.

Pewnego razu zaczął bardzo brzydko mi odpisywać na sms-y. Delikatnie zwróciłam mu uwagę, że nie podoba mi się jak do mnie pisze. Stwierdził, że go prowokuję. mimo, że mój poprzedni sms brzmiał coś ala - co słychać czy tam co robisz.
Następnego dnia znów brzydko mi pisał ... pokłóciliśmy się o to. Obwiniał oczywiście mnie. A moje sugestie żeby zmienił ton miał gdzieś. Zwalał wszystko na mnie i twierdził, że go prowokowałam.
Ale po Bogiem nie robiłam tego!!!!!!
Zresztą, dziś się spotkaliśmy ... próbowałam to wyjaśnić. Ja potrafiłam rzucać argumenty, On nie ... rzucał OGÓLNIKI które w zasadzie nic nie mówiły. Czyli tak na prawdę nie wiedział o czym mówił.
Potem powiedział, że chyba to zakończymy bo to nie ma sensu, bo za dużo rzeczy nas dzieli i takie tam ...
Myślałam, że serce mi pęknie!!!!!
Powiedziałam, że też tak myślę, choć wcale tak nie myślałam!!!!!
Potem zrobiła się męcząca cisza ... zaproponował żebyśmy byli przyjaciółmi, za co go wyśmiałam i powiedziałam, że nie.
Potem zaczęłam mu tłumaczyć, że myślałam, że jakoś załatwimy ten problem, że nauczymy się ze sobą rozpawiać. Mówiłam, że znamy się krótko, więc się docieramy tak na prawdę dopiero, że to nie pierwsza i nie ostatnia kłótnia. itd.
Ale nic to nie dało.
Potem odszedł, pojechał do domu. Ja nieszczęśliwa zostałam.
Potem znów sms, że mamy zostać przyjaciółmi.
To powiedziałam znów, że NIE, że chce jak najszybciej o nim zapomnieć. Ucieka od problemów itd.
Więc napisał mi : żegnaj i że życzy mi wszystkiego co najlepsze bo zasługuje na wsyztsko co najlepsza.
To łzy jak potok mi po policzkach spłynęły ... :(
Płaczę nawet teraz - pisząc co.
Co chwila spoglądam na telefon, z nadzieją, że napiszę, że się spośpieszył, że zacznijmy od nowa i takie tam ...
Ale nie ....



Boże, nie mam pojęcia jak ja się z tego uciosę ...
Chyba już nigdy nie chce nikogo mieć.
Nie chce kochać!

Chce umrzeć ...
Nie chce teraz wszystkim dookoła tłumaczyć dlaczego to się skończyło jak ... itd. szczególnie najbliższym którzy widzieli jak przy nim rozkwitam ...

w zasadzie ja nie wiem dlaczego to się skończyło.
Podobno nie pasujemy bo siebie bo za dużo nas dzieli,co nie jest prawdą !!!!!!!

jestem nieszczęśliwa!!!!!
proszę o modlitwę!!! błagam!!!!!
cche szybko kogoś znaleźć i się prawdziwie zakochać już tak na dobre!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! choć nie wiem czy to jest jeszcze możliwe ...
moje serce chyba tak szybko się nie uleczy :(

Przepraszam za ten chaotyczny post ... pisałam razem z emocjami :(

(14162)
Magda, lat 24, e-mail: 4331@wp.pldata: 30.06.2010, godz: 19:09

Ja was proszę o modlitwę w intencji udanej rozmowy z Księdzem . Bo z tego co czytam na różnych portalach katolickich to Księża uważają przewodnictwo duchowe za pretekst do tego że nakładać na nich sidła . Ja nie chcę być tak oceniona a wiem że potrzebuje duchowego ojcostwa .
pozdrawiam
Magda

(14161)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 30.06.2010, godz: 17:19

Witam
Zdecydowałem się by na pewny czas wrócić do byłej pracy z której zostałem słusznie zwolniony , więc postanowiłem wrócić do Mennicy. Teraz nie mam innej pracy, więc zgodziłem się by jeszcze raz dać szansę mnie i szansę mojej kierownice. Wiem, że teraz będę mieć obawy, że nów się znajdę w podobnej sytuacji. W międzyczasie będę szukał innej pracy. Proszę Was o modlitwę. Jestem ambitnym człowiekiem i wiem co chce w życiu, i moim głównym celem nie jest sprzątanie , nie chce do końca życia pracować w serwisie sprzątającym, chce też poznać dobrą dziewczynę i założyć rodzinę, dlatego Was proszę o modlitwę bym umiał podjąć właściwe decyzję dotyczące pracy, miłości oraz nauki ponieważ chce kontynuatorka naukę ale jeszcze nie podjąłem decyzji gdzie tak samo nie podjąłem decyzji gdzie będę chciał pracować w przyszłości.
Teraz też skupiam uwagę na długach oraz pożyczkach które wraz z mamą spłacamy i ja chce teraz jak najwięcej pomagać ponieważ mamy trudną sytuację finansową, mama przez całe życie o mnie dbała chce się jej za to odwdzięczyć, zanim założę własną rodzinę chce jak najwięcej pomagać mamie.
Dziękuję Jezusowi za to, że pomógł mi rozwiązać moją niepewną sytuację zawodową, to dzięki niemu mam pracę , wysłuchał moje modlitwy, dzięki mu za to.
Na początku czerwca w ciężkim stanie z powodu zatrucia lekami trafiłem do Szpitala Praskiego, ponieważ miałem myśli samobójcze które chciałem zrealizować, wiem jedno, że to nie jest zasługa mojego silnego organizmu , że żyję lecz zasługa Jezusa który mnie uratował. Byłem w ciężkim stanie i każdy dzień był dla mnie cierpieniem, męczyłem się w bólu, mama zamówiła za mnie Msze w Kościele Praskim i po Mszy nagle mój stan zdrowia zaczął się poprawiać, i lekarze dziwią się i twierdzą, że muszę mieć silny organizm, ponieważ to byłą śmiertelna dawka leku, wiem jedno Jezus nie chce mojej śmierci on ze mną jest, Jezus uratował mi życie.
Dziękuję mu za to, to dzięki niemu żyję, dostałem drugą szansę, którą chce wykorzystać. Dziękuję Jezusowi za to, że daje mi siły oraz umacnia mnie na każdy dzień ponieważ każdy dzień z Jezusem jest to promienny dziań a jeden dzień bez Jezusa jest dniem straconym, wiec Jezus od teraz jest najważniejszy w moim życiu i jest częścią mojego życia, on jest moim Panam i Panem moje pracy i nauki, jemu oddaje to wszywko co mnie otacza i niech przyjmie to. Jezus jest najlepszym lekarzem, nie ma lepszego lekarza. Życie jest piękne nie warto popełniać tego błędu , żyj i ciesz się życiem ponieważ życie masz jedno co jeśli zrobisz jakieś głupstwo nie możesz go cofnąć a znajomy powiedział, że samobójca ma oczywiście szansę na niebo ale musi cierpieć tyle męczarni ile powinien jeszcze żyć , więc zastanówmy się nad tym jak żyjemy. Cieszę się, że moja wspólnota Odnowa w Dychu Świętym tak bardzo mnie wspiera w Piątek znów idę na spotkanie a w Sobotę może pojadę na działkę. Dziękuję też Wam za to, że mnie wspieraliście modlitwą, radą obecnością duchową, jesteście wspaniali , chcecie dla mnie jak najlepiej i dziękuje mam za każdą radę, jesteście kochani, dziękuję za źródełko najbardziej dziękuję Tomkowi który dużo pozytywnej energii wnosi w źródełko, bez niego to nie było by tak wspaniałe źródełko, warto się choć na chwilę wykąpać w tym źródełku by się poczuć lepiej, i widzę, że to na źródełku jest tyle życzliwych ludzi i nikt tu nie jest obojętny i są też organizowane różne pomoce, poruszyłem się pomocą dla Marka Tadeusza wspaniałego człowieka, który zostanie na zawsze w mojej pamięci.
Pozdrawiam Łukasz

(14160)
Marcindata: 30.06.2010, godz: 16:27

Chodza mi po glowie slowa mojego ulubionego ks Pawlukiewicza ktory twierdzi ze ludzie ktorzy odmawiaja Koronke i różaniec daleko zachodza.Przyklad swietych i zaobserwowanych swietych niekanonizowanych to potwierdza.No ale u mnie z tym jakos slabo...rogata dusza z którą Jezus ma cieżki orzech do zgryzienia;)

(14159)
Aga , e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 30.06.2010, godz: 16:17

" Esencja życia "

Zwracamy zbyt mało uwagi na esencję życia,
na zupełnie zwyczajne codzienne sprawy.
Nie rzucają się zbytnio w oczy,
właśnie dlatego,że są takie zwyczajne :
wstać rano i wieczorem pójść spać ;
wspólnie jeść,być razem z bliskimi,przyjaciółmi;
dokończyć coś,z czego ktoś inny się ucieszy.
Wszystko to,jeśli będziemy na to bardziej zważać,
może stać się wielkim przeżyciem,czyniącym nas szczęśliwymi.

Musimy nadać więcej sensu temu,co jest esencją życia,
najprostszym sprawom,które właśnie są oczywiste :
uprzejmości,zwracaniu uwagi na bliźnich,
trosce o ludzi,którzy nas potrzebują.
Zważanie na drobnostki może być tak ważne,
ponieważ można w ten sposób włożyć w nie sporo miłości.
Dlaczego miałbyś się nie zachwycać bawiącymi się dziećmi?
Dzieci potrafią wytrącić z równowagi myślicieli
i pokazać im,że nie wszystko w życiu jest problemem.

Esencja to zwyczajne codzienne życie.
Życie z radością i zmartwieniami, z nadziejami
i rozczarowaniami,których każdy doświadcza.
Przekazywanie esencji to najprostsze oznaki
sympatii do ludzi w naszej bliskości.
Może niepozorne gesty, które są jednak na tyle skuteczne,
by każdego dnia pozwolić słońcu świecić na nowo.


(14158)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 30.06.2010, godz: 15:49

Na żrÓdełku ostatni raz wypowiadam się na temat Marka, żeby nie było że domagam się wspomnień o Nim i chwalenia Go jakim to był dobrym czlowiekiem.Jaki był Marek każdy kto Go znał wie.Po stracie kogoś tak wspaniałego i kochanego, moje zycie było by nie do zniesienia.Przecież jedyna podpora jaka pozwala jaka trzyma mnie przy życiu i emocjonalnym pionie, to ks,Jerzy.Jak to się dzieje nie wiem.Dzis otrzymałam takiego meila: aldona, a ty myślisz ze ks,Jerzy chciaL by żebyś ty miała Jego szczątki?Nie umiem na to pytanie odpowiedzieC , bo i trudno wypowiadaC się za ks.Jerzego.Z resztą i tak nie mozliwe jest to, żeby mieC cokolwiek Jego, jest to absolutnie wykluczone.Nie ukrywam, że jest to dla mnie trudn, ale przecież czego było się spodziewac?

(14157)
karinadata: 30.06.2010, godz: 13:16

Aldono, gratuluję takich relacji z ks Jerzym :) świeżo upieczony błogosławiony, dzisiejszy bo z naszych czasów
Na pewno niezwykły kapłan.. odważny, gotowy do poświęceń..orędownik.

nie mam z Nim żadnej więzi duchowej, jest mi odległy..nie przemawia do mnie, wręcz nie pociąga mnie.
za to polubiłam sw. Jana Vianney'a.
Widocznie do kazdego przemawia ktos inny , moze pod wpływem czegoś, lub sam zbliża sie do nas..

Natomiast widzę ze nic nie zapełni pustego miejsca po Tadeuszu.. brakuje Go..
widać to teraz, i jeszcze świadomosc ze juz nigdy tu nie zamieści słowa.. albo nie przeczyta
Choć żyje w innej rzeczywistości..duchowej, to nie mozna Go usłyszeć, poradzić się,
poczytać bloga.. zobaczyć zdjęcia z kolejnych wypraw.. ciągle nie mogę uwierzyć ze odszedł tak nagle.. pomimo choroby leczenia nikt sie nie spodziewał ze to już..
mówią ze optymisci tak szybko nie odchodzą..
ale do Pana Boga należy pierwsze i ostatnie zdanie..




(14156)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 30.06.2010, godz: 10:27

Leo:)
Jażeś ty to sobie wyobrażasz?Przecież po ks.Jerzym nikt mi nic nie da.Ani rodzina, ani nie rodzina.Zostają zdjęcia, zostają kazania, a o innych rzeczach to nie ma co snic.ChociaZ doszłąm rzeczywiście do takiego momentu w tym wszystkim, na tyle jest mi Ksiądz Jerzy bliski, że chciała bym po Nim coś mieć.Widzę jednak, że chodzbym nie wiadomo jak kochała Go i nie wiadomo jak kochałą to co Ksiądz Jerzy Głosił to i tak nikt tego nie zrozumie i nic nie wyda, tego nawet nie ma co śnić.

(14155)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 30.06.2010, godz: 10:14

Patrzę na zdjęcie Błogosławionego Księdza Jerzego i myślę sobie, jak to jest możliwe, żebym przez miesiac swojego życia zdąrzyłą Jemu więcej zawdzięczyć niż wszytkim tym ludziom, którzy przewijalni się na mojej drodze.Na poczatku mojej "znajomości z Księdzem Jerzym", okoliczności pewne ułozyły się fatalnie.Nie patrzyłąm na Niego tak jak nalezało patrzeć na Księdza.Jednak On wyjednał mi u Boga wląściwy sposób postrzegania Jego Osoby, kiedy tylko zwróciłam się o wstawiennictwo do Księdza Jerzego, pomoc nadeszłą błyskawicznie.Wstąpił we mnie pokój, jakiś błogostan, bo z dnia na dzień włąsciwie, z minuty na minutę zmieniłam sposób postrzegania Go, czulam w końcu , że wszystko wróciło na swoje miejsce i walki moje dobiegły już końca.Wszystkie zmagania , wszystko to się uciszyło.Stało się takie jasne i przejrzyste, takie prawidłowe. Ksiadz Jerzy ocalił moją skórę.Wyjednał mi ratunek u Boga, tak jak za życia nie zostawił nikogo bez pomocy, tak i mnie nie zostawił bez podania ręki, wtedy kiedy najbardziej tego trzeba mi było.Gdyby nie Jego wstawiennictwo, nie wiem co by się ze mną stało.Przy Nim zapragnełam zmiany życia, znalazłąm poczucie sensu walki z włąsnymi słabościami i grzechami, które sprawiały , że wiodłam życie niegodziwe.Słyszę Jego słowa:..." jako Synowie Boga nie możemy być niewolnikami" Kocham Księdza Jerzego jak Przyjaciela, Orędownika, On sam jest dla mnie bardzo ważny.Mysl o Nim własciwe mnie nie opuszcza i towarzyszy mi nieustannie.Gdyby On nie wkroczył w moje zycie, ja nadl taplała bym się w błocie swoich grzechów i nawet nie pomyslałą bym, że za tym błotkiem jest inny świat.Nie chodzi o to , że jestem już teraz wolna od wszystkich swoich nałogów i slabości, ale patrząc na Niego mam impuls i powód do zmian i walki.Rozmawiam z Nim, piszę do Niego listy, do ukochanego mi Księdza i Przyjaciela. W pokoju Jego zdjęcia. To włąsnie dlatego, ze Ksiądz Jerzy jest mi tak ukochany i bliski pragneła bym Jego relikwi. Z tego jednak co widzę, sprawa wymaga czasu, bo słyszałąm, że narazie mają one być rozdzielane na parafie. Panie Boże, Ty jesteś dla mnie taki miłosierny, Ty dajesz mi szansę do końca żeby ratować moją duszę, moje szczęscie wieczne.Nie rozumiałam tego po co ks.Jerzy stanoł na mojej drodze, a On miał mi nie tylko pokazać, inny świat od tego ktory znalam, nie tylko miałam doswiadczyć pomocy z Jego strony, ale miał mi byc podparciem na tragiczne i cięzkie chwile. To dzięki ks.Jerzemu moje zycie nie runeło w gruzach po śmierci Marka.Dzieki Niemu mogę zachować spokój i nie poddawac się rozpaczy.To wsparcie z góry dodaje sił i trzeżwego myślenia i spogladania na świat.Zawdzięczam Mu tak wiele. Na koniec tylko powiem, ze mam nadzieje, że z pomocą Boga i pomocy dalszej tego wspanialego Księdza zmienię na tyle to swoje zycie, że będę mogła być tam gdzie i On.. w blasku i światłości Boga.Ze któregoś dnia powiem Mu: Przyjacielu nareszcie się spotykamy, tak tęskniłam.Rzeczywiście czasami bardzo jakoś mi się udziela ta tęsknota za ks.Jerzym, tak jak i tęsknota za Markiem.JUż coraz więcej osób mi bliskich jest tam, po tamtej stronie, niech Bóg to sprawi, żeby ich wszystkich spotkać i razem wychwalać Boga.

(14154)
Leo, lat 38data: 30.06.2010, godz: 08:30

Aldońciu
Relikwie to nie koty i się nie mnożą. Jeśliś potrzebująca to do rodziny jedynie, bo jakże by inaczej?

(14153)
Marcindata: 30.06.2010, godz: 08:20

Do Łukasza
Tak posłuchaj dobrej rady i wracaj do tej pracy jak nie masz innych alternatyw i rób co do ciebie należy nie wdając się w żadne gadki i zwady

(14152)
antyx, lat 34data: 29.06.2010, godz: 21:22

Moja rada dla Łukasza - wróć do pracy w której zostałeś zwolniony i niczego nie komentuj. I tak nie masz żadnej innej. Moja rada też - uważaj na ludzi.
Nie należy być zbyt otwartym. Należy CZUWAĆ.

Tego Ci życzę,
antyx.

ps. mowa jest srebrem a milczenie złotem.


(14151)
Gośka, lat 37data: 29.06.2010, godz: 20:20

Wracam po bardzo długiej przerwie, witam wszystkich serdecznie. Łukasz jeśli możesz to napisz jaka była przyczyna zwolnienia.

(14150)
Renata, lat 39, e-mail: gradatim@wp.pldata: 29.06.2010, godz: 19:22

Witam

Zwracam się do Was z prośbą o pomoc mi w znalezieniu wydawnictwa, które zainteresowałby się moją książką. Nosi ona tytuł "Promyczek". Była promowana przez Tomka Kamińskiego w Ostrzeszowie w roku 2007, tu jest link do informacji o promocji: http://www.czasostrzeszowski.pl/-dzial=gazeta&rok=2007&numer=17&publikacja=13.htm

Książkę można znaleźć tu http://kropelka-wiary.pl/promyczek

Bardzo mi zależy na wydaniu Promyczka. Mam zgodę Radia Białystok na dołączenie do książki audycji, której jestem bohaterką, ale wciąż mi brak wydawnictwa, które by wydało książkę.

Może Wy żródełkowicze macie jakieś kontakty, czasem i znajomości, lub wiecie, jak szukać owego wydawnictwa.

Bardzo Was proszę o pomoc.
Renata

(14149)
Artur Wnęk / Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 29.06.2010, godz: 19:09

WITAM WAS DRODZY ZRODELKOWICZE! :)
Dlugo mnie nie bedzie na necie, w waznych sprawach odpisze sms-em na tel.kom. tylko w orange. Bede miec teraz duzo spraw i zadan a malo czasu na komputer.
POZDRAWIAM WAS BARDZO SERDECZNIE! :) Artur / Artii

(14148)
Artiidata: 29.06.2010, godz: 19:06

Lukasz, zalezy jakie macie u siebie bezrobocie. U mnie jest prawie 19% bezrobocie, jest kiepsko :( ale u Boga nie ma rzeczy niemozliwych :)

(14147)
Haniadata: 29.06.2010, godz: 18:41

Łukasz, my za Ciebie życia nie przeżyjemy. Jesteś doroslym facetem i powinieneś już pewne decyzje, np. odnośnie pracy, podejmować sam. Teraz mamy takie czasy, że mało kto może sobie pozwolić na przebieranie w ofertach pracy. Więc sam sobie odpowiedz...... Odpowiedzialnośc m.in. na tym polega, że staramy sie brać własne życie we własne ręce, a nie cały czas ciężar podejmowania decyzji składać na innych

(14146)
Mary1020, lat 32, e-mail: mary1020@wp.pldata: 29.06.2010, godz: 18:29

Łukasz, a jak rozmowa kwalifikacyjna o której wcześniej pisałeś? Chyba sam musisz zdecydować, czy chcesz spróbować czegoś nowego (jeśli rozmowa poszła pomyślnie i dostałeś pracę), czy może, jeśli lubiłeś dotychczasową pracę, to możę warto sobie i Pani Kierownik dać jeszcze jedną szansę :) Życzę, aby udało Ci się podjąć właściwą decyzję :) Pozdrawiam. A wogóle to zaglądam do żródełka od jakiegoś czasu, ale wypowiadam się pierwszy raz. Witam serdecznie całą wspaniałą Rodzinę Żródełkową i mam taką cichutką nadzieję, że może uda mi się do tej Rodziny "wkręcić" ;) Szczęść BOŻE :)

(14145)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 29.06.2010, godz: 18:08

Witam
Wczoraj dostałem telefon od Pani Kierownik z pracy z której zostałem zwolniony z pytaniem czy nie chce wrócić do pracy i mam jej dać odpowiedź i nie wiem co zrobić pomóżcie mi.
Pozdrawiam Łukasz

(14144)
Artii, lat 35data: 29.06.2010, godz: 16:56

"O Maryjo, moja Swieta i Dobra Matko, daj mi, daj nam wszystkim
zrozumiec wielka wartosc milczenia, w ktorym slyszy sie Boga!"

Marta Robin

(14143)
pazdro_ptak, lat 30data: 29.06.2010, godz: 15:27

W najlepszej kawiarni, kawa nie smakowała tak wyśmienicie jak u Marusia. Kto pijał u niego kawę ten wie. Wczoraj pożegnaliśmy Marka. Ale przepis na kawę pozostał. Zdradzę go Wam. Trzeba do szklanki wsypać dwie łyżeczki kawy i dwie łyżeczki cukru, zawartość szklanki zalać wrzątkiem. Żeby jednak kawa smakowała tak jak markowa trzeba parzyć ją bezinteresownie, ze szczerego serca z uśmiechem na twarzy i z dobrym slowem na ustach.

(14142)
Artur Wnęk / Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 29.06.2010, godz: 13:58

To mi sie podoba w spolecznosciach chrzescijanskich, takze w Zrodelku ze nie olewa sie ludzi, ze sie ich kocha, dba o nich, widze wasze duze zaangazowanie w pomoc jaka okazaliscie zmarlemu juz Tadeuszowi. Wiem ze nie jestesmy doskonali ale to piekne jak sie kocha bliznich. Ile Tomek Jarosz (naczelny Adonai) dal z siebie. Jestescie wspaniali i mozna na was liczyc drodzy Zrodelkowicze :) KOCHAM WAS!!! :)

(14141)
Bożenadata: 29.06.2010, godz: 09:13

Łukasz jasne, że przetrwasz przeczytaj sobie wcześniejsze wpisy na żródełku, w jaki sposób i co robić. Dasz radę, trzymaj się, najlepiej nawet nic nie robić a sprawy i tak same powinny się rozwiązać.

(14140)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 29.06.2010, godz: 08:28

Witam
Idę na rozmowę kwalifikacyjną o pracę , proszę Was o modlitwę.
Teraz to ja nie mam pieniędzy nawet na bilet i nie jest u mnie łatwo ale mam nadzieję, że z pomocą Jezusa przetrwam.
Pozdrawiam Łukasz

(14139)
Trawiasta, lat 29data: 28.06.2010, godz: 22:26

.....Marku.....
Weszlam po kilku dniach nieobecnosci... i zamarlam...
Niedawno rozmawialismy przez telefon, prosil reszta sil o to by sie dowiedziec, czy ktos ma kule do chodzenia albo podglowek... tak niewyraznie mowil.... tak ciezko bylo mu formulowac zdania...

Marku, dziekuje za wszystko. Za Twoje cieple dobre i serdeczne bycie, za cierpliwosc w czytaniu moich poplatanych maili. Za dobre i madre rady, cieple slowa. Za milosc do corki, ktora wyciskala mi lzy z oczu - dzieki Twojemu blogowi i opowiesci o corce zaczelam tesknic do swojego ojca, z ktorym zylam wiele lat w skloceniu...
Taki byles zwyczajny a taki niezwyczajny - wierze ze radujesz sie z Tymi, ktorych kochales.

Marku, do zobaczenia... kiedys sie spotkamy - wszyscy razem... u Żródła...


Ja we srode jade do szpitala ustalic termin operacji oka. To drugi termin, poprzedni zostal anulowany - ugryzl mnie kleszcz, mialam rumien i musialam brac antybiotyk. Na szczescie badania nie wykazaly boreliozy... Prosze pamietajcie o mnie w modlitwie.
Taki mam teraz ciezki czas, oddalenia od Pana Boga i dystansu do ludzi. Pewnie mi to do czegos potrzebne zatem prosze o laske madrosci, cierpliwosci, pokory i milosci do ludzi zebym nie przegapila tej najwazniejszej Łaski.... wierze ze za cierpieniem idzie milosc i dar.

Trzymajcie sie wszyscy cieplo. Łukasz, powodzenia w szukaniu pracy. I glowa do gory.
LM - koniec zawsze jest poczatkiem czegos nowego, pamietaj....
sciskam i pozdrawiam

(14138)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 28.06.2010, godz: 20:31

Witajcie źródełkowicze.
Wróciłem z pogrzebu Marka i spotkała mnie kolejna smutna wiadomość. Szykuje się kolejna próba dla mnie przed którą stawia mnie Bóg. Mój sąsiad z którym miałem bardzo dobre kontakty dziś odszedł do wieczności. Chciało by się tak po ludzku zapytać Panie Boże ile jeszcze?? Jednak Bóg, który dał nam życie ma plany z którymi się często nie zgadzamy. Po ludzku pytam ile jeszcze, ale wiem że Bóg mówi mi jeszcze troszkę. Proszę Was o wsparcie modlitewne abym przetrwał ten czas. Dziękuję.

(14137)
Kate, lat 28data: 28.06.2010, godz: 20:15

Kochani,

proszę Was o modlitwę. W tych dniach zdaję egzamin radcowski - i bardzo jest mi potrzebna modlitwa... Będę Wam bardzo wdzięczna. Z Bogiem.

(14136)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 28.06.2010, godz: 19:42

Poproszę o wskazówkę i pomoc.Skąd można się postarać relikwię ks.Jerzego Popiełuszki? Bardzo to dla mnie ważne, nie wyrażę tego słowami jak bardzo.

(14135)
Andzia, lat 24data: 28.06.2010, godz: 19:36

Witam serdecznie,

Bardzo proszę o modlitwę o pomyślne zdanie obrony Dyplomu. ten cały tydzień będzie dla mnie bardzo stresujący i potrzebuję oparcia w Bogu bo tylko On pokieruje moimi myślami dobrze.

Za tydzień będzie po wszystkim, trzymajcie kciuki Proszę i wspierajcie Modlitwą:)

(14134)
:):)data: 28.06.2010, godz: 11:11

kochani którzy tak dobrze wspominacie Tadeusza.. wesprzyjmy akcję wieniec dla śp.p.Tadeusza jako naszą wdzięczność i pamięć o Nim.
Osobiście jestem zwolenniczką Mszy św niż kwiatów, które więdną, a Msza sw to owoc i ofiara nieskończona której dusza zmarła bardzo potrzebuje by skrócić oczyszczanie.
Pamiętajmy przynajmniej w ofiarowywaniu komunii św.
Niech spoczywa w pokoju..na wieki

(14133)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 28.06.2010, godz: 06:20

Cześć
Szukam pilnie pracy, jeśli będziecie słyszeli o pracy , to czekam na wiadomość. Interesuje mnie każda praca, mam ukończoną szkołę średnią oraz ukończyłem kurs na wózki jezdniowe z napędem silnikowym ( wózki widłowe).Napisałem już CV
oraz posiadam wymagane dokumenty. Jestem z Warszawy
Pozdrawiam Łukasz

(14132)
zofiadata: 28.06.2010, godz: 00:42

Mario Matko Nasza , ktora z miloscia sluchasz modlitwy czlowieczej ,
pokornie Ciebie prosze , wstaw sie do Boga za dusze sp. Marka - Tadeusza , aby Dobry Bog przytulil Go do Swojego Milosiernego Serca . amen

(14131)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej