Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

dziewczynadata: 08.05.2010, godz: 21:32

Do redakcji
Tak jak Ania otrzymuję codziennie listy na maila od dziewczyn, które powołują się na źródełko. Nie ukrywam że denerwuje mnie to już.

(13529)
benia, lat 27, e-mail: benia45@op.pldata: 08.05.2010, godz: 21:29

Hej :)
Również prawie codziennie dostaje takie wiadomości jak Ania i wszystkie w języku angielskim. Pozdrawiam wszystkich :)

(13528)
Bogdadata: 08.05.2010, godz: 20:07

Kazdy z nas na codzen boryka sie z jakimis problemami - czy to brak pracy, choroba, samotnosc, wyglad, wkurzajacy sasiad, czyjes denerwujace nas zachowanie; niejeden tez ma zal do siebie samego, ze nie potrafi odmowic, ze jest tak ulegly czy naiwny, itp....Jest wiele rzeczy w naszym zyciu, jak rowniez w otaczajacej nas rzeczywistosci, ktore chcielibysmy zmienic, czasami nawet i caly swiat....Jak jednak ktos madry powiedzial - chcesz zmienic swiat, zacznij od siebie...No wlasnie! Tylko jak tego dokonac?Co z tego, ze non-stop slyszymy sugestie ''zmien siebie'', ''zmien swoj styl zycia'', ''zmien cos w sobie'',''szukaj rozwiazan wyjscia ze swoich niezrecznych sytuacji zyciowych'', itp...bo przeciez nikt Ci nie pomoze, jesli ty sam sobie nie pomozesz.Tak, to prawda! - nikt inny niz ja sama nie zna lepiej mnie i poki co nie wymyslono jeszcze takiej maszyny, do ktorej moznaby bylo nas podlaczyc wraz z np.psychologiem, psychiatra, itp..a oni przyjeliby nasze odczuwanie i wiedzieliby to co my w danej chwili...Czyli odczuwaliby to samo i w taki sposob jak my -takie samo natezenie np.leku, bezradnosci, bolu, zwatpienia, zagubienia, cierpienia, itp..
Dlatego tak wiele zalezy od nas samych - chcemy sie zmieniac,rozwiazac nasze problemy, ale wiekszosc z nas robi wylacznie tylko ten pierwszy krok -nastawia sie na chec zmiany!A sama chec zmiany to nie wszystko.Trzeba dzialac i szukac pomocnych dloni, bo zaden czlowiek nie jest samowystarczalny.Trzeba otworzyc sie na ludzi, przebywac wsrod nich,mowic glosno i wyraznie o swoich problemach, a nie zostawac z nimi w czterch scianach, bo to droga donikad...Ale trzeba tez umiec odroznic mowienie o swoich problemach od uzalania sie nad nimi, bo tym niewiele wskoramy....
A najwazniejsze jest to, aby odpowiedziec sobie na pytanie - jakiej zmiany potrzebujemy i dlaczego chcemy tej zmiany?Spotykam ludzi, ktorzy chca zmienic cos w swoim zyciu, ale tak naprawde nie wiedza co.....Nie kazda zmiana jest przeciez dobra - czasami konfrontacja marzenia z rzeczywistoscia wypada na korzysc marzenia, o czym przekonujemy sie z perspektywy czasu...I nie zawsze to co jest dobre dla jednego bedzie rowniez dobre dla drugiego...
Trzeba chciec sie zmieniac dla siebie, a nie pod presja otoczenia - wiele osob tak wlasnie robi, czasami majac te swiadomosc, a czasami nawet i nie...
I nikt nam nie da gotowego rozwiazania na to, aby zmienic swoj styl zycia, zmienic siebie,rozwiazac nasze problemy i nic nie stanie sie z dnia na dzien bez trudu, wysilku, pracy i czasu...Najgorsze co mozna zrobic to poddac sie, usiasc i niczego nie robic i z gory zalozyc, ze i tak sie nie uda....A przeciez problemy nie rozwiazuja sie same....

Mysle, ze wiele osob, ktore pisza tutaj o swoich zyciowych problemach powinno wziasc sobie do serca i co wazniejsze wprowadzac w zycie slowa, ktore kieruje tutaj Karina.Pisze madrze i niejednemu otwiera szerzej oczy na rozeznanie i postrzeganie co niektorych problemow i potrafi obiektywnie przedstawiac otaczajaca nas rzeczywistosc. Nie uogolnia i to jest bardzo wazne i nie kieruje sie stereotypami...A przemyslenia Kariny sa o tyle cenniejsze i moga byc dla niejednego z nas taka niezapomniana lekcja zycia, dlatego ze bazuje na swoim doswiadczeniu zyciowym, podaje duzo przykladow i pokazuje rozne sensowne rozwiazania, ktore naprawde mozna wcielic w zycie - pod warunkiem, ze tego sie chce!
Karina, uwazam, ze masz dobre zadatki na artykulowanie i publikowanie tego, czym sie tu z nami dzielisz, a....... moze nawet i na napisanie ksiazki z tymi wszystkimi cennymi radami, wskazowkami....Warto miec na uwadze przemyslenia Kariny....

Slonca i usmiechu-wszystkim:)

(13527)
Monika, lat 36data: 08.05.2010, godz: 18:27

Co do zycia na pewnym poziomie. Mam kolezanke, ktora miala meza i oboje pracowali. Jak mowila bylo biednie, ale dawali rade. Pewnego dnia powiedzial pojade zagranice i troche zarobie ona nie jedz wystarczy nam to co mamy. Pomalu sie dorobimy. Jednak pojechal i po roku zostawil zone. Druga kolezanka tez jezdzila zagranice z mezem razem sie wybudowali, mieli samochod czekali na dziecko i....zostawil ja dla innej.
Pieniadze zmieniaja ludzi. Mam wujka ktory mogl zarobic duzo ale nie byloby go tydzien w domu zrezygnowal. Niewyobrazal sobie ze nie bedzie codziennie widzial zony i dzieci.
Mam tez kolege ktory zaczal pic bo dziewczyna przechulala jego oszczednosci. Podobno nie chciala pracowac tylko sie bawic i stroic. Teraz ma inna dziewczyne i zyje normalnie.
Tez wole byc sama niz na utrzymaniu faceta. Chyba ze mialabym dzieci to wtedy jest inna sytuacja. Dobrze gdy matka zajmuje sie wychowaniem dzieci i rzad doplaca.

(13526)
R.data: 08.05.2010, godz: 18:22

A do tych planowanych zmian nie dałoby się dołączyć kanału RSS dla źródełka? Ułatwiłoby to śledzenie wpisów. Bardzo lubię czytać wpisy i zdarza się że wchodzę tu kilka razy dziennie, a tak by było od razu wiadomo, że coś nowego się pojawiło :)
Pozdrawiam.

(13525)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 08.05.2010, godz: 16:53

Odpisanie na tego typu wiadomości to informacje dla nadawcy ze dany adres jest aktywny. Takie wiadomości należy kasować od razu. Inna sprawa ze skrypt źródełka jest mocno przestarzały - postaram się to zmienić do końca roku.

(13524)
Aniadata: 08.05.2010, godz: 16:35

hej,

Mam do Was PYTANIE:Odkad napisalam do zrodelka, niemalze codzienne dostaje wiadomosci w jezyku angielskim, od roznych dziewczyn z Wielkiej Brytani. Tresc emaili jest dosc podobna, zupelnie jakby pisala je jedna osoba. Juz troche zaczyna mnie meczyc odpisywanie, ze to pomylka, bo jestem plci zenskiej.Swoja droga moje imie chyba brzmi jakos mesko:p Czy wy tez dostajecie takie dziwne emaile?

(13523)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 08.05.2010, godz: 13:25

Zaproszenie do udziału w XVI Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym
Duch Święty nieustannie gromadzi i umacnia uczniów Chrystusa, aby stanowili „jedno serce i jedną duszę”. W świecie rozdartym przez walki niezgodę sprawia, że możemy doświadczyć prawdziwej jedności i mocą Chrystusa przezwyciężać wszystko co dzieli i oddala jednych od drugich. W imieniu Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym zapraszam z całego serca do wspólnego przeżycia XVI Ogólnopolskiego Czuwania Odnowy w Duchu Świętym. Zgromadzi nas ono w dniach 14-15 maja 2010 r. w sanktuarium Jasnogórskim. Przez wstawiennictwo Jasnogórskiej Królowej Polski, Matki naszego zawierzenia będziemy prosić o wierność natchnieniom Ducha Świętego.
„Bądźcie mocni w Panu siłą jego potęgi” W gronie odpowiedzialnych za Odnowę w Duchu Świętym w Polsce rozeznaliśmy, że przez te słowa św. Pawła z Listu do Efezjan, Duch Święty wzywa nas do przyjęcia Chrystusowego umocnienia do duchowych zmagań, jakich jesteśmy uczestnikami.

Jesteśmy świadomi, że zło w jego rozlicznych przejawach coraz mocniej zaznacza swoją obecność w świecie. Staje się coraz bardziej nachalne i ostentacyjne. Zły duch wydaje się nasilać swoja walkę z uczniami Chrystusa i jawnie ukazuje się jako nieprzyjaciel Boga i człowieka. Dlatego potrzeba byśmy przyjęli nowe umocnienie i napełnienie siłą potęgi naszego Pana Jezusa Chrystusa, który przyszedł, aby zniszczyć dzieła diabła (por. 1 J 3,8).

Aby skutecznie przeciwstawić się nieprzyjacielowi potrzeba zdemaskować jego podstępy i nazwać z całą jasnością rozmaite, współczesne pułapki, którymi się posługuje, aby wciągać dzieci Boże w swoje sidła i odciągać je od Boga. Wierzymy, że modlitwa pełna wiary będzie pomocą tym, którzy doświadczają ataków złego ducha.

Na pierwszej linii zmagania ze złym duchem znajdują się kapłani. Oni, mocą sakrament święceń, przychodzą z pomocą braciom. Sami także potrzebują duchowego wsparcia i pomocy. Dlatego będziemy się za nich modlić podczas naszego spotkania.

W roku Kapłańskim czujemy się przynagleni do tego, aby wraz z całym Kościołem dziękować Chrystusowi za bezcenny dar kapłaństwa, jakim obdarował swój Kościół, a więc każdego z nas i nasze wspólnoty. W czasie gdy z wielu stron kapłani i kapłaństwo bywa przedmiotem ataków i kontestacji pragniemy, aby Ducha Święty odnowił naszą wiarę i radość z obecności i posługi kapłanów wśród nas.

Nasze Czuwanie będziemy przeżywać w jedności z pasterzami Kościoła w Polsce. Jak zwykle, będzie się z nami modlił Ks. Bp Bronisław Dembowski, Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Odnowy w Duchu Świętym. Pasterskim słowem umocni nas Ks. Bp. Andrzej Czaja, nowy Biskup Opolski i doświadczony teolog. Piątkowej Mszy świętej będzie przewodniczył Pasterz Archidiecezji Częstochowskiej Ks. Abp Stanisław Nowak. Dzięki ich posłudze pełnią kapłaństwa będziemy utwierdzeni w budowaniu Chrystusowego Kościoła.

Tradycyjnie nasze Ogólnopolskie Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym obejmuje dwa dni. W piątek, 14 maja zapraszamy wszystkich liderów i animatorów grup i wspólnot Odnowy. Wspólna modlitwa i słuchanie Bożego słowa umocni nas w posłudze i odpowiedzialności podejmowanej dla pożytku naszych wspólnot.

W sobotę, 15 maja zapraszamy wszystkich uczestników grup i wspólnot Odnowy oraz wszystkich pragnących doświadczenia wspólnej modlitwy i działania Ducha Świętego, na spotkanie na placu Jasnogórskim. Wierzymy, że Jezus przygotował dla każdego wspaniały dar swojej miłości, która wyzwala od zła przynosi uzdrowienie i nadaje nową moc i dynamizm naszej wierze. Zaprośmy osoby poszukujące pogłębienia i ożywienia wiary oraz doświadczenia radosnej wspólnoty chrześcijańskiej.



Ks. Wojciech Nowacki

Przewodniczący
Krajowego Zespołu Koordynatorów
Odnowy w Duchu Świętym

(13522)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 08.05.2010, godz: 11:40

Jeszcze kilka ciekawostek: Nasz dziennik nigdy nie wsparł naszych akcji organizowanych przez Adonai. Gdy raz dałem tam ogłoszenie reklamując swoją firme - miałem taką weryfikacje jak za PRL... a niedowiarkom polecam odwiedzić ich redakcję - przeżycie niezapomniane.... ;)
Sorry ale nie już nie mogłem :(
Słonka życzę!

(13521)
karinadata: 08.05.2010, godz: 09:39

Czasem słucham radio Via, radio Józef..i dla odmiany innych stacji typu Trójka czy Wawa.
Mnie Radio Maryja daje poczucie wolności i uczy rozeznawania, czujności . Wiele audycji wniosło duzo dobrych wskazówek, a takze modlitwy typu rozaniec z całą Polską, koronki,msze sw gdy np jest się chorym.. modlitwa jedności, modlą się chorzy, pracujący, nawet kierowcy na dalekich trasach telefonują na modlitwę.
(u nas w urzędzie jedna pani na stanowisku słucha w biurze radia Maryja).
Kiedys zabrał mnie do pracy samochodem mój kierownik i miał włączone radio Maryja.
Innym razem taksówkarz w duzym mieście słuchał radia i był to entuzjastyczny i pełen nadziei mężczyzna, i nawet zawstydził mnie wiedzą o ekonomii.

Namówiłam na posłuchanie audycji 2 kolezanki które wczesniej psioczyły na radio i o.Rydzyka. Od tej pory słuchają i korzystaja z wielu porad duchowych. Jedna z nich przyznała ze jedynie radio Maryja daje jej potrzebne wsparcie psychiczne, wyciszenie i pomaga przetrwać bardzo trudne dni.

Myslę ze problem polega głownie na tym..że media są bardzo przeciwne radiu, boją się też polityki, którą radio nie kryje a stara się naswietlić problem(występują tam znani profesorowie uczelni, niektórzy politycy, posłowie, pedagodzy, psycholodzy, socjolodzy..) To są ludzie którzy mają wiedzę ze swiata polityki, i nie tylko.

Ponieważ media manipulują społeczenstwem, podają tylko to co chcą podać do wiadomości.. mozna sie było przekonać o tym w wielu sytuacjach katastrofy Smoleńskiej, wiele osób zdało sobie sprawę z manipulacji mediów.. ale i tak nie do końca..
Dlatego tępią radio Maryja, jego załozyciela i często przekłamują wydarzenia..

a czy ktos pomyślał dlaczego tak sie boją radia Maryja?? jeśli coś jest nieprawdziwe, kiczowate, zacofane... jak się ogolnie mówi..to czego tak się tego bać i traktować jak groźnego rywala..?

Wiele ludzi powtarza to co słyszy w mediach czy od ludzi którzy kpią z radia.. a nigdy go nie słuchało , nie mają własnego zdania i przekonania.
I to jest najgorsze w społeczenstwie, że bazują tylko na narzuconych opiniach.

Człowiek naprawdę wolny, sam świadomie stara się poznać prawdę, szuka, analizuje, bada.. myslę ze katolik jest do tego zobligowany.

Inna sprawa to kazdy z nas jest grzesznikiem ... nie bogiem, nawet w kosciele popełniają błedy i trzeba zachować rozsądek w krytykowaniu, by nieopatrznie nie stać się oszczercą,
pozdrawiam wszystkich , zycze słonca,
ide dzis na ognisko jeśli pogoda nie zawiedzie ;)


(13520)
Mgnoliadata: 08.05.2010, godz: 09:31

Też tak myślę jak Artii. Najlepsza jest Boża ekonomia. W niej nawet kryzysy są życiodajne. Dobrego dnia!

(13519)
Marcindata: 08.05.2010, godz: 09:08

Temat pracy i płacy to-zauważcie-temat który jest drażliwy w naszych kraju. Nie wincie facetów kobiety że mało zarabiają bo to nie ich wina tylko pracodawców.Na Zachodzie nawet zwykły ochroniarz czy sprzątaczka zarabiają na tyle by godnie żyć a u nas nawet z wyższym wykształceniem można pracować za najniższą krajową i to jako pedagog o czy się przekonałem kilka lat temu gdy pracowałem w takim kierunku.

(13518)
karol, lat 33, e-mail: karolk108@wp.pldata: 08.05.2010, godz: 07:53

Mariusz, zastanawiam się co rozumiesz przez życie na odpowiednim poziomie... ?

(13517)
Artii, lat 35data: 08.05.2010, godz: 00:22

Dlaczego tak trudno ludziom zaufac Bozej ekonomii?

(13516)
pavel, lat 24data: 08.05.2010, godz: 00:17

Do Alina
Jezeli facet w wieku 29-30 lat nie kwapi sie do pracy to albo jest nieudacznikiem albo kompletnym leniem. Z reszta nie wyobrazam sobie jak w takim wieku nie mozna pracowac.

(13515)
Wojtekdata: 07.05.2010, godz: 23:44

Mariusz, myślę, że to jest trochę błędne myślenie, bo z takim zlożeniem to nigdy nie założysz rodziny. Zgadzam się oczywiście że jest to bardzo ważne, aby byc w stanie utrzymać rodzinę, ale nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć co się wydarzy w naszym życiu, każdy może ulec np wypadkowi, ale gdyby kazdy tak myślał to nikt by nie mógł założyć rodziny. Niestety, coś takiego jak stała praca praktycznie nie istnieje, nikt nie wie co może się z nim stać za rok, dwa, ważne żeby zachowac zdrowy rozsądek. Z tym odpowiednim poziomem to tez jest problem bo zależy co kto uważa za ten odpowiedni poziom. W ogóle uważam, że to jest wielki problem naszych czasów bo kazdy goni za tym odpowiednim poziomem, odkładając wszystko na później, a w szczególności założenie rodziny, miłość. A potem jak juz uznajemy że ten poziom osiągnęliśmy to okazuje się że jest ciężko ułożyć sobie zycie, bo czesto większą jego część mamy już za sobą. Kobiety też nie są na ogół chyba jakimiś wielkimi materialistkami, naturalne jest to że chcą mieć jakieś poczucie bezpieczeństwa, ale jak kobieta jest normalna i widzi że nie jesteś jakimś leserem, obibokiem to przecież cię nie skreśli nawet jak masz problemy czy nie jesteś zamożnym człowiekiem. Napewno Twoja postawa wynika z wysokiego poczucia odpowiedzialności a nie z egoizmu i to w sumie dobrze, ale myślę że powinieneś dać sobie i nie tylko sobie szansę. Uwierz mi że są dziewczyny, które nie patrzą tylko na cyferki na koncie, ale też potrafią zaopiekować się rodziną i jak juz zdecydują się powiedzieć "tak, na dobre i złe" to nie uciekną jak tylko pojawią się problemy. Życie jest trochę ruletką, czasem trzeba podejmować wyzwania, zaryzykować, nawet ktoś kto posiada miliony może je stracić z dnia na dzień.
Raphael, lat 25, zgadzam się z Tobą całkowicie. Dodam że wyższe wykształcenie często, coraz częściej nawet przeszkadza w znalezieniu pracy, wszystko zależy od tego jakie to wykształcenie i jakie mamy wymagania. Ale tendencja staje się coraz bardziej wyraźna, jest coraz więcej absolwentów wyższych uczelni, a pracy najwięcej w bardziej prostych, konkretnych zawodach jak budowlaniec, ślusarz, kierowca, mechanik itp.

(13514)
Alinadata: 07.05.2010, godz: 22:18

do Pavel 24
Mam 26 prawie 27 lat. Miałam okazję poznać facetów w wieku 29- 30 lat. Jeżeli w tym wieku facet nie ma pracy i raczej się nie kwapi by nawet szukać to raczej skreślam takiego faceta.

(13513)
mariusz, lat 27data: 07.05.2010, godz: 22:05

Odnośnie posiadania stałej pracy, to faktycznie głupio bym się czuł przy dziewczynie nie mając własnych pieniędzy, po prostu nie wyobrażam sobie aby dziewczyna płaciła za cokolwiek, a od rodziców też nie będę pożyczał. Inna sprawa to zarobki, bo można mieć stałą pracę, ale zarobki niskie i wtedy też jest klapa. Ten problem mnie nurtuje, gdyż co prawda mam stałą pracę, ostatnio nawet awansowałem, zarobki może nie są niskie, ale gdybym założył rodzinę to wiem że ciężko byłoby mi utrzymać ją na odpowiednim poziomie. Teraz gdy żyję sam, mogę sobie nawet odłożyć pieniądze, nie wydaję na głupoty, dzięki temu stać mnie było na samochód. Wychodzę z założenia że facet powinien przede wszystkim dbać o byt materialny rodziny, nie wyobrażam sobie siedzenia na bezrobociu. Tylko te zarobki, chyba niezbędnym byłby drugi etat. Nie dziwię się że dziewczyna zwraca uwagę na pracę i zarobki faceta, dziwi mnie natomiast że takie zachowanie jest potępiane. No niestety ale samą miłością człowiek się nie utrzyma. Dlatego wciąż żyję sam, wolę nie zakładać rodziny mając świadomość że nie stać mnie by utrzymać ją na odpowiednim poziomie. Coraz bardziej też przeraża mnie świadomość że mógłbym ulec wypadkowi bądź chorobie i zamiast utrzymywać rodzinę, potrzebowałbym jej pomocy.

(13512)
Marcindata: 07.05.2010, godz: 21:56

Chwała niebiosom za dobre audycje w takich radiach jak Radio Maryja czy Radio Via które są pięknym kwiatem na bagnie tej papki medialnej tego co nam serwują stacje komercyjne.........

(13511)
gdata: 07.05.2010, godz: 21:50

Do Moniki
Na razie bardzo mało wiem o operacji, bo została przesunięta na dzisiejszy ranek. Agnieszka obiecała jutro dać znać co i jak. Napiszę Ci za kilka dni, bo nie będę miała internetu przez jakiś czas z powodu przeprowadzki. Bardzo dziękuję Ci za modlitwę w jej intencji. I proszę o nią nadal...

Proszę również o modlitwę za mnie bo w pon. mam ważne badanie, którego trochę się boję. Bądź wola Twoja Panie Boże!

Życzę wszystkim dobrej i spokojnej nocy:)))

(13510)
Aladata: 07.05.2010, godz: 21:50

Do Lucy... masz ochotę słuchaj, każdy ma do tego prawo ;) tak samo jak każdy może na to Radio łożyć pieniądze poprzez wysyłanie wszelkich wpłat... ja nie mam ochoty więc nie słucham ani nie wpłacam. Każdy ma swój rozum ;) Nie ma to jak u Dominikanów... ;)

(13509)
gdata: 07.05.2010, godz: 21:19

Do Malwy
Ja również będę pamiętać o Tobie w modlitwie:)

(13508)
Tomek, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 07.05.2010, godz: 21:14

Złodziejem Radio M. nie jest ale w jakim celu kupowali akcje bankrutującej spółki Espebepe tego nigdy się nie dowiemy... a ewangelizacja to raczej nie była ;)

(13507)
Lucy, lat 32data: 07.05.2010, godz: 21:03

Do Ali lat 29
Popieram zdanie Moniki. Nie jestem fanką Radia Maryja, ale ono zdecydowanie wycisza.
I jeszcze jedno: żeby nazywać kogoś złodziejem, trzeba mieć naprawdę solidne dowody. Jeśli takie masz - idź na policję. A jeśli nie masz, to przestań bezpodstawnie oskarżać. Sama wyrabiaj sobie opinie, bo wydaje mi się, że na razie powtarzasz tylko zasłyszane plotki.

(13506)
Monika, lat 36data: 07.05.2010, godz: 18:54

Alu dzieki tym Babciom za darmo slucham Radia Maryja i ogladam telewizje Trwam. Co do R to jest w porzadku. Nie znam Go osobiscie wiec nie wiem. Jako zakonnik z pewnoscia jest ubogi. A ze ma smykalke do biznesu to zasluga Matki Bozej. Niektorych moze razic ze jak to zakonnik a ma taka smykalke do biznesu. To z pewnoscia zasluga Matki Bozej. I z pewnoscia pomagaja Mu inni i Swieccy i Wspolbracia. Jak slucham Radia Maryja czasami wylaczam jak mowi R ale slucham innych Sluchaczy.
To Radio Maryja daje mi nadzieje a inni tylko chaos.

(13505)
Smutny optymista, lat 19data: 07.05.2010, godz: 17:11

Czy jest ktoś kto należy do duszpasterstwa akademickiego i może chciałby się podzielić, jak wygląda przynależność i czy osoba spokojna, wierząca( jak ja ) która nigdy nie należała do wspólnoty mogłaby się odnaleźć, rozwinąć, przemóc nieśmiałość? Jeszcze nie jestem studentem ale pytam na przyszłość, może jest ktoś o podobnym dylemacie z przeszłości Pozdrawiam i życzę udanych inwestycji w przyszłość i więcej optymizmu, uwierzcie mi, jeszcze nie dawno miałem podobne myślenie, ale powoli zaczynam się zmieniać i uśmiech i otwartość na ludzi naprawdę wiele zmienia, trzeba zacząć zmianę od siebie ( oczywiście, że nie jest łatwo ale mówienie sobie, że nic się nie uda doprowadza do tego, że w końcu kłamstwo staje się prawdą )

(13504)
Raphael, lat 25data: 07.05.2010, godz: 15:10

Chciałbym trochę załagodzić spór odnośnie posiadania stałej pracy przez mężczyznę. Moim zdaniem, chodzi tu o to, by facet nie był bierny, o jego postawę względem swojej sytuacji i aby nawet w przypadku kryzysu nie siedział z założonym rękami, a działał. Czasy mamy ciężkie i każdy Polak powinien doskonale zdawać sobie sprawę z faktu, że nawet posiadając wyższe wykształcenie , nie mamy gwarancji rychłego znalezienia pracy. Kobiecie zależy na poczuciu bezpieczeństwa - również tego materialnego. Trudno, by tak się czuła przy kimś, kto nie posiada stałego zatrudnienia, a już w szczególności przy osobie, która tym stanem rzeczy się nie przejmuje. My mężczyźni musimy być głową rodziny i brać odpowiedzialnośc za nią. Poza tym ja będąc bez pracy czułbym się po prostu głupio przy dziewczynie..jak taka oferma, która nie jest w stanie nic zaoferować. Samą miłością człowiek nie żyje. Nie każdy rodzi się obrotnym człowiekiem, nie każdy też posiada wyższe wykształcenie, lecz w dzisiejszych czasach liczy się odwaga. Jak mówi przysłowie " do odważnych świat należy" . Wierzę, że ten, kto naprawdę szuka i chce znaleźć pracę, w końcu ją znajdzie.
Gdyby Alina kierowa się marką samochodu przy wyborze partnera, to rzeczywiście nie najlepiej by to o niej świadczyło. Mam nadzieję, że jednak tak nie jest :) Pozdrawiam

(13503)
Ala, lat 29data: 07.05.2010, godz: 15:09

do Moniki lat36... Nie, nie widziałam rodziny radia Maryja, nie słucham też tego radia... ks R. to dla mnie jeden wielki złodziej pół Torunia już wykupił, a biedne babcie ślą pieniążki i biedę klepią... za chwilkę z tego radia i tv będzie jedna wielka nagonka na inne partie tak jak było 5 lat wstecz, ale tyle o tym.
Monika a czy tu ja kogoś skrytykowałam ? Tak, czuję się w miarę szczęśliwa i zadowolona z życia ;) Pytasz jak to robie... odpisze po krótce bo są to już szczegóły bardziej z życia osobistego... najpierw szkoła, potem liceum, potem prawko, potem studia, kochająca rodzina, nie myślę tu tylko o rodzicach, praca i rok bez pracy i potem znów praca aż do dnia dzisiejszego ;) w trakcie dokształcanie się, poznawanie nowych osób, wszelkie wyjazdy wakacyjne i niewakacyjne - bo lubię zwiedzać, teraz czas absorbuje mi działka na której małymi krokami buduje się domek :) ciesząc się z każdego dnia, tygodnia, miesiąca ...
pozdrawiam gorąco ;)

(13502)
karinadata: 07.05.2010, godz: 14:16

mówią ze chrzescijanin smutny to nie jest prawdziwy chrześcijanin.. zgadzam się ze trzeba znalezc radość, dawać usmiech..
Nie jest dobrze gdy chrzescijanstwo kojarzy sie ze smutkiem a czasem dajemy ku temu powody.
Ale nie łatwo jest chodzić z usmiechem na twarzy, zarażać optymizmem gdy człowiek jest zatroskany o bliskich, choroba, alkoholizm w domu, agresja bliskich..brak miłosci w domu,bezrobocie..itd.
fajnie jest jak jest w miarę dobrze.. ale pamiętajmy ze Jezus też sie smucił!! choć smutek nie dominował na Nim. Zapłakał nad Łazarzem.. płakał nad Jerozolimą, martwił sie o kobietę cudzołożną, gdy Piotr miał się Go zaprzeć..smucił sie gdy miał podjąć krzyż... On tego zwyczajnego ludzkiego smutku doświadczał i nie krył się z nim. Smutek, łzy.. są częścią życia..
Ale nie mogą dominować nad wdzięcznością.. nawet wtedy są rzeczy z których można się cieszyć.
Jeśli jest się przybitym , zamkniętym w sobie, niezadowolonym i zakompleksionym chrześcijaninem(czasem dostrzegają to inni) nalezałoby przyjrzeć sie takiej postawie, oddzielić prawdziwe troski od uprzedzeń, lęku przed ludzką opinią,zazdrości , niedowartościowania i nad każdą "cechą"popracować, uczyć się nawyku radości.. człowiek który nie ma nadziei, nie znajdzie w sobie radości.
Inna sprawa ze od chrzescijan się więcej wymaga.
Przeciez ateiści też się smucą.. i jak do tej pory u żadnego z nich nie spotkałam prawdziwej radości...

(13501)
pavel, lat 24data: 07.05.2010, godz: 13:17

Do Alina
Czy jezeli facet nie ma stalej pracy to kategorycznie odpada wg. ciebie? Tzn czy jest dla ciebie juz skreslonym i nieopdowiednim mezczyzna?

(13500)
karinadata: 07.05.2010, godz: 12:30

Paweł 24, to nie tak jak myslisz, w poście Alina tylko napisała ze wazna jest stała praca, stała- dziś niekoniecznie ten sam pracodawca, ale praca jest ważna nawet ksiadz na rozmowie narzeczonych pyta czy jestescie zabezpieczeni aby sie usamodzielnić i załozyc rodzinę. Co w tym dziwnego ze kobieta oczekuje od mężczyzny , własnie mężczyzna jest tym głownym zywicielem i ostoja rodziny, a gdy przyjdą dzieci? trzeba na czyms ten związek zbudować. A o BMW nic nie wspomniała (czy masz jakis kompleks na punkcie samochodu?..) samochód ma być srodkiem do życia, nikogo nie dziwi posiadanie samochodu..ja tez planuję kupic samochód, dlaczego od razu pomyslałes o takich "pozłacanych"wymaganiach czy to nie przeczulenie?
pozdrawiam.

(13499)
karinadata: 07.05.2010, godz: 12:27

Alys napisałas :".. osoby które stawiają Boga na pierwszym miejscu nie powinny mieć problemu ze znalezieniem drugiej połówki". skąd wiesz jaka jest wola Boża? co się na to składa? czy dla każdego katolika tak samo Bóg układa historię małzeńską?
Poza tym wiele jest czynników,które sie na wybory składają, doświadczęnia z dziecinstwa, sytuacje rodzinne, materialne, ograniczenia zdrowotne, problemy emocjonalne.. Nie można uogólniać..
Optymizm taki zdrowy chrześcijański jak najbardziej potrzebny. Ciesz się beztroską , 21 lat to pełnia młodości.. ja wtedy tez miałam inne spojrzenie , świeższe , wolne od uprzedzeń, pozniej się trochę spada na ziemię :) sytuacje, ludzie Cię szybko sprowadzą. Jak skonczysz 30 lat, będziesz inaczej mysleć, dojrzejesz, W Twoim wieku wiele osób jest jeszcze niezniechęconymi , czas i wiek robią swoje, po drodze okazuje się ze wizja przyszłosci tak jak wyobrażalismy sobie się nie spełni, często jest proza życia, trzeba z czegoś zrezygnować, staje przed nami zadanie, cierpienie bo kazdy jakis krzyż ma.

(13498)
Malwa, lat 24data: 07.05.2010, godz: 11:37

Ewo, dziękuję Ci.

(13497)
Alinadata: 07.05.2010, godz: 09:55

do Pavel 24
Czy wymaganie od mężczyzny stałego zatrudnienia jest naprawdę ogromnym wymaganiem??
A jak wyobrażasz sobie zakładanie rodziny jak facet nie ma pracy?? Nie wymagam samochodu za miliard ani innych cudów.

(13496)
nina, lat 19data: 07.05.2010, godz: 08:37


"zapytaj pustki serdecznej
co chowa śmiech za okno
czy umie latać bez skrzydeł

posłuchaj
tam na szklanym obrazie
ptaki śpiewają bezgłośnie

po tamtej stronie
zawsze będziesz aniołem"


...
samotność? trudne słowo.
miłość? z pozoru banalne.
Jesteśmy stworzeni do miłości, tak ktoś pięknie kiedys to ujął,
lecz czy miłość zawsze musi kojarzyć się z samotnością?
co zrobić, by niebyć samotnym wśród tłumu i nie utracić indywidualności?
Zauważyłam, że pardon "faceci" chcą, aby ich partnerka zmieniała sie dla nich, bo przecież Oni maja "oczekiwania".. oczekiwania, które zwykle odnoszą sie tylko do jednego ; fizyczność..
a gdzie uczucia?
czy WY FACECI myślicie tylko o sobie ??

< nina >

(13495)
pavel, lat 24data: 07.05.2010, godz: 08:35

Do Alina
Czlowieka ze stala praca? A BMW z pozlacanymi felgami tez powinien miec? Cos jeszcze powinien miec ?

(13494)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 06.05.2010, godz: 23:25

Witam
Piszę w sprawie związków oraz samotności.
************************** Do Alys, lat 21**************************
Nie zgodzę się z Tobą w temacie, że Alina ma wymagania co do partnerów, choć różnie bywa ale to nie jest argument, bo jest wiele osób którzy obecnie szukają partnera nawet z wadami albo są osoby co twierdzą że wolą mieć gorszego partnera ponieważ lepszy albo ładniejszy je nie będzie chciał tu oczywiście mowa o niskiej samoocenie, ale warto też brać pod uwagę drugą osobę nawet jeśli my jesteśmy skłonni na kompromisy i jesteśmy w stanie docenić innego człowieka oraz jego wady nie znaczy że inna osoba ten przyszły partner nas będzie chciał. Decyzja o byciu razem jest podejmowana za obopólna zgodą ,nie mamy wypływy na drugiego człowieka jaką decyzję podejmie. Jeśli chodzi o mnie to ja nie jestem człowiekiem wymagającym i potrafię zaakceptować wady a mimo to jestem sam. Ale ja jestem pewien że Bóg właśnie mnie przygotowuje do małżeństwa i że w swoim czasie znajdę odpowiednią partnerkę. Choć ja nie mogę zmusić dziewczyny by ze mną była.
**************************Do Alina******************************
Doskonale wiem co czujesz, ale nie przejmuj się tym, ponieważ nie warto.
Może Bóg przygotowuje Cię do sakramentu małżeństwa.
Czasami samotność jest potrzebna, zaufaj Jezusowi i módl się do Boga o dobrego męża. A ośmieszanie kogoś że ktoś jest Panną czy jest samotny jest nie za bardzo w porządku, powiedz tym osobą że ufasz Jezusowi i polegasz na jego woli to co Ci da to zaakceptujesz, powiedz, że w chwili obecnej taką drogę mi dał Bóg i akceptuję to, i nie interesuje mnie co Wy o tym myślicie lecz interesuje mnie tylko Bóg.
To szatan ingeruje w Nasz umysł i Ci mąci myśli oprzyj się temu i powiedz nie ja idę za idę za Jezusem i kocham go, ponieważ on dla mnie zmarł na krzyżu i dla mnie on jest na pierwszym miejscu. Alleluja

(13493)
Zosiadata: 06.05.2010, godz: 22:17

Alu!
Ależ ja nie uważam samotności za "mega tragedię", z o wiele większymi trudami życia ludzie się zmagają...
Pomimo zachęty krytykować nie będę, żeby nie męczyć potencjalnych czytelników.

(13492)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 06.05.2010, godz: 21:52

Dziękujemy Alu za wiosenne pozdrowienia.
Przy okazji chcieliśmy poinformować iż od kilku tygodnie jest dostępna nasza książka Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą.

Alys jak miałem 21 lat myślałem ze sporo w życiu doświadczyłem. Ba! nawet myślałem podobnie jak Ty. Dziś gdy stoję i mowie ogłoszenie na mszach dla samotnych czy prowadzę spotkania dla niepłodnych małżeństw doświadczam cierpienie jest tak blisko mnie - sam w nim uczestniczę. Tak myślę ze łaską nie jest cierpienie. Łaską jest że możemy kochać Boga pomimo cierpienia.


(13491)
Ala, lat 29data: 06.05.2010, godz: 21:45

do Marcina... nie, nie zgodzę się z Tobą że katolik to cierpiętnik etc, to człowiek właśnie radosny, wesoły, cieszący się z tego że może kochać Jezusa, że po śmierci się z nim spotka. Oczywiście mogą być chwile smutku, żalu, cierpienia, ale nie całe życie...

(13490)
Monika, lat 36data: 06.05.2010, godz: 21:45

Alu wiec przesadzilam. Co do cierpietnictwa katolikow. Czy slyszalas i widzialas kiedys Rodzine Radia Maryja? To sa kobiety i mezczyzni pelni dobrej woli. A ze czasem placza bo widza niesprawiedliwosc. A tutaj pisza osoby ktore potrzebuja wsparcia a nie krytyki.
Alu jak jestes szczesliwa to podziel sie jak to robisz. Wlasnie uzalanie sie nic nie kosztuje.

Co do milosci katolikow to zauwaz ze nawet Jezus powiedzial ze tylko Bog jest dobry, a My jesli pelnimy Jego wole i sluchamy Jezusa to odbijamy Dobroc Boga.

Zauwazylam ze wieksze przebywanie na lonie natury odswieza umysl. Juz sa motylki i pelno bakow.

G jak sie udala operacja Agnieszki.

Czy ktos z emigrantow z Wysp wie jak bedzie wygladalo glosowanie 20 czerwca ?

(13489)
Alys, lat 21data: 06.05.2010, godz: 21:32

Ludki przecież, każdy może być szczęśliwy:) Ha zawsze będę optymistką wbrew wszystkim i mimo wszystko:) Mój wiek nie świadczy o tym, że nie mam doświadczenia w życiu. Może każdy musi coś przejść, aby się zmienić? Mam nadzieję, że już te przykre doświadczenia za mną. Od niedawna jest spokój, ale w czerwcu znowu może coś wyskoczyć. Także dlatego cieszę się tym co jest. Czasami mała rzecz cieszy.

(13488)
Alys, lat 21data: 06.05.2010, godz: 21:22

Laro odp na gg. Mam nadzieję, że zostanie to między nami:)

(13487)
Marcindata: 06.05.2010, godz: 21:19

Do Ala
Tak katolik to często cięrpiętnik którego życie naznaczone jest samotnością,problemami,chorobami,żalem.Bycie uczniem Chrystusa nie uwalnia od cierpień,nie może być uczeń większy od Mistrza.Ileż to świętych cierpiało na duchu i ciele więc i my nie możemy uniknąć krzyża.........

(13486)
Aladata: 06.05.2010, godz: 21:07

do Zosia....Każdy ma jakieś wymagania, jedna osoba większe, druga mniejsze i dobrze że tak jest bo wzajemnie musimy od siebie wymagać , ale jednocześnie związek to sztuka kompromisu, odpowiedzialność za siebie etc etc długo można by tu pisać. Nikt nie postrzega tu osób samotnych jako samolubów, egoistów czy ciepłe kluchy, ale z drugiej strony trzeba sobie samemu zadać pytanie : coś ze mną jest nie tak, że mam lat 25-30-35 i cały czas jestem sam(a) żadnych dłuższych poważniejszych związków. Gdzieś musi tkwić problem, może to urazy z okresu dzieciństwa, dojrzewania, może brak akceptacji siebie, niska samoocena. Napisałaś że nie na wszystko mamy wpływ, oczywiście zgodzę się z Tobą że nie mamy wpływu na wszystkie sprawy dziejące się w naszym życiu, bo ono czasem jest nieprzewidywalne (np. poważna choroba), ale z drugiej strony chcieć to móc, wiele zależy od samego człowieka chociażby z poszukiwaniem partnera, z poszukiwaniem pracy etc etc (jakie to sposoby nie muszę chyba pisać, no chyba że muszę ;) ) Natomiast jeżeli Bóg pragnie naszego dobra i chce żebyśmy byli szczęśliwi tu na Ziemi a my mamy pragnienie bycia z kimś to On na naszej drodze postawi kogoś... prędzej czy później ;) Załóżmy jeśli jesteśmy w danym momencie swojego życia bez partnera i czujemy się samotni to może należy ten czas spożytkować na pomoc innym czy też poświecić ten czas na doskonalenie siebie. I nie robić z tej samotności mega tragedii bo też kiedyś byłam sama. ufff to tyle do Ciebie Zosiu, możesz krytykować ;)
Alina.... nerwowość nic tu nie pomoże , a wręcz przeciwnie faceci to wyczują. A co do rodziny to ja bym się na wszelkie docinki odcięła... ot po prostu a nie się wkurzała. A potem ta nerwośc przechodzi na Ciebie. A pamiętaj złość piękności szkodzi ;)
Cieszmy się z tego że żyjemy, że nadeszła wiosna, piękne kolory za oknem i w powietrzu czuć świeżość...ooo i trzeba się cieszyć każdą chwilą dnia codziennego:)
Wiosny w sercu życzę również Kasi i Tomkowi :):)

(13485)
Zosiadata: 06.05.2010, godz: 20:17

Alys!
Do mnie bardziej trafiają takie słowa: "Jeśli Bóg jest na swoim miejscu, to WSZYSTKO jest na swoim miejscu." Nie zgadzam się ze stwierdzeniem: "Jeśli On jest na pierwszym miejscu w życiu prywatnym, jak zarówno w zawodowym to nawet znalezienie półówki nie powinno stanowić problemu". Tzn. że osoba, której ciężko znaleźć drugą połówkę, ma ten problem dlatego, że Bóg nie zajmuje w jej życiu pierwszego miejsca? Na jakiej podstawie to stwierdzenie? To jakieś kolejne duże uogólnienie... Nie dziwię się, że będąc 21 - letnią osobą, z optymizmem patrzysz w przyszłość i wątpisz w to, że samotność może boleć. Otóż może... Jest trudnym doświadczeniem, ale nie musi z człowieka robić cierpiętnika, męczennika. Trzeba czasem sporo wysiłku, by taki stan rzeczy zaakceptować jako zadanie, doświadczenie, etap, starać się oswoić samotnośc, po prostu normalnie żyć. I właściwie jest to możliwe, można być szczęśliwym, pomimo że w danym momencie doświadczas samotności. Jednak tym, co podcina skrzydła i czasem jest jak uderzenie obuchem w łeb, jest otoczenie, które traktuje cię jak ofermę, życiowego nieudacznika, chrześcijanina gorszej kategorii, obwinia cię o taki stan rzeczy, a to dlatego, że żyjesz inaczej niż większość. W końcu zaczynasz się czuć jak ktoś, kto powinien zacząć tłumaczyć, że nie jest wielbłądem.
Odnośnie rady: "W życiu jest ważna pasja, trzeba mieć co robić:)" Z pasją i ilością zajęć problemu nie mam, jestem na pełnych obrotach, a to z racji wykonywanego zawodu, jak i ze względu na charakter czy zaangażowanie w wiele innych, pozazawodowych spraw. Lubię to, co robię, cieszę się, że mogę to robić, co nie oznacza, że pragnienie bycia żoną i matką już wygasło. No niestety ciągle się tli... Ale przyjmuję to wszystko, wierząc, że ma to swój sens. Bóg ma inną drogę dla każdego. Najwyżej ku uciesze "życzliwych" dożyję jako wspomniany "wielbłąd":) Oby mi tylko wiary i sił nie zabrakło, to jakoś dam radę:)

(13484)
Agatadata: 06.05.2010, godz: 19:48

Do Alys
Szczerze podziwiam i, wstyd przyznać, zazdroszczę Ci optymizmu.
Jak mówią stare porzekadła: wina zawsze leży po obydwu stronach. Niektórzy są sami, bo nie chcemy/ nie umiemy/nie mamy odwagi sie zaangażować, ale jednocześnie dlatego, że nie spotkaliśmy na swojej drodze kogoś, kto chciałby przyjąć od nas naszą miłość, zaangażowanie, zaufanie. Czy można mówić o czyjejkolwiek winie za taki stan rzeczy...?
Nie można miec również do kogoś pretensji za to, że cierpi, że czuje się samotny, że chciałby znaleźć miłość, to jak karcić głodnego za to, że chciałby dosięgnąć jedzenia.
Piszesz: "W życiu jest ważna pasja, trzeba mieć co robić". Jasne, ze tak, to bardzo ważne. Ale powiem Ci coś z mojego doświadczenia-ja przez wiele lat żyłam moją pasją, poświęcałam sie jej całkowicie. Dziś nie mam szans na jej realizację, tamte lata minęły i już raczej nie wrócą, a ja... cóż mam? Wspomnienia. A nie można żyć wspomnieniami.
W pewnym momencie w życiu zatrzymujesz się i zauważasz, że nie ma wokół Ciebie nikogo. Nikogo, na kim można by sie oprzeć, kto mimo niepowodzeń powiedziałby: jestem przy Tobie. Zaczynasz to odczuwać coraz częściej, ta świadomość staje sie nie do zniesienia. Starasz się, dajesz całą siebie, angażujesz sie kolejny raz, i kolejny raz ktoś pokazuje Ci, że Cię nie chce. Ze nie jesteś mu do niczego potrzebna. Że szkoda mu czasu na Ciebie. Albo jeszcze gorzej-wykorzystuje Twoją kobieca naiwność, Twoją potrzebę bliskości, a jak już sie zabawi, porzuca... Uwierz mi, to każdego może spotkać. I każdego ma prawo boleć...
Życzę Ci, żeby nigdy nic takiego Cię nie spotkało:)

(13483)
Zuzia:-), e-mail: iwonka019@amorki.pldata: 06.05.2010, godz: 19:41

Droga Alys!
Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić co do tego, że osoby które stawiają Boga na pierwszym miejscu nie powinny mieć problemu ze znalezieniem drugiej połówki.
Mogę to powiedzieć ze swojego doświadczenia, że są problemy i to spore... Bo jeżeli ktoś stawia Boga na pierwszym miejscu i autentycznie żyje zgodnie z tą prawdą jaką jest Jezus Chrystus to by chciał(a) by dla jego wybranka(i) Bóg też zajmował pierwsze miejsce, by wspólnym fundamentem związku był Jezus i Jego nauka, a trzeba przyznać, że takich osób niestety jest coraz mniej... Co muszę przyznać z bólem serca... Ludzie coraz częściej boją się odpowiedzialności nawet Ci którzy uważają się za katolików.

Pozdrawiam:-)

(13482)
Tośka, lat 27data: 06.05.2010, godz: 19:23

Co do wymagań odnośnie partnera, oczywiście nie chodzi o jakieś nie wiadomo jakie wygórowane oczekiwania, ale słyszałam kiedyś takie zdanie i tego się trzymam: "Żadna dziewczyna nie jest zwolniona z odpowiedzialności za to, jakiego ojca wybiera dla swoich dzieci", w drugą stronę też to działa. Więc jak facet nie szanuje czystości, to jakie wartości przekaże naszej córce? itd. Samotność nie jest dobra, ale lepiej być samemu, niż w związku, w którym nie jest się szczęśliwym. I na koniec: To Jezus jest źródłem Miłości, o której może jeszcze nie wiem, a która może już jest blisko, Jemu staram się ufać:) Pozdrawiam wszystkich serdecznie

(13481)
Alys, lat 21data: 06.05.2010, godz: 19:03

Ludzie od nas zależy to jacy jesteśmy, czy mamy jakieś ograniczenia. Jako przykład podam może taką dziewczynę z tych rekolekcji na, które się wybieram. Dziewczyna straciła wzrok, jest na wózku,a mimo wszystko znalazła męża, ma dzieci. Ludzie nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg daje nam siłę, aby te wszystkie przeszkody pokonywać, aby powstać i zdobyć szczyt:)

(13480)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej