| andrzej, lat 58 | data: 29.04.2010, godz: 20:03 |
chyba jestem nietypowy zarowno pod wzgledem mojego wpisu na tle innych ale przede wszystkim z powodu mojego problemu, a mianowicie czy ktos moze mi pomoc wyzbyc sie milosci ? smieszne prawda - 58 latek mowi o milosci, jescze smieszniejsze albo obrzydliwe jak napewno wiele osob stwierdzi jest to ze pokochalem kobiete 38 letnia moja kolezanke z pracy a pozostaje w szczesliwym zwiazku (i to wcale nie jest obluda) malzenskim od 34 lat, ona takze ma meza i wcale mnie nie chce ale ja nie moge wyzbyc sie uczuc do niej, to wcale nie jest krotkotrwale zauroczenie i nie ma romansu miedzy nami, po prostu czuje to co czuje ale mecze sie z tym bardzo, czy ktos moze mi pomoc, probowalem modlic sie ale to nie pomoglo/Andrzej (13379)| Adrian, lat 24, e-mail: akire@op.pl | data: 29.04.2010, godz: 18:08 |
Czy robil ktoś badania lekarskie na licencje pracownika ochrony w debicy? jesli tak to prosil bym o kontakt, jeżeli by ktoś pamietał pytania to prosł bym o napisanie to dla mnie wazne(pozatym nie jest istne czy na licencje czy do strazy miejskiej) ewentualnie prosil bym o opinie o danym psychologu itp, skonczylem dwu letnie studium ochroniarskie jedne badania psychologiczne zawalilem twierdze ze posiadam predyspozycje, ew. prosil i jakies psychotesty dla sluzb mundurowych jakie kto ma (13378)| Ala | data: 29.04.2010, godz: 17:49 |
Tak Marcin, po tym co piszesz jest jasne... Twoje życie kończy sie na narzekaniu i tylko na tym.... wszystko dla Ciebie jest za trudne, za ciężkie nawet 100 km do dziewczyny byłaby to już wielka wyprawa dla Ciebie ... :) (13377)| Marcin | data: 29.04.2010, godz: 16:54 |
Do Artii,l at35
No rzeczywiście dokonałeś rzeczy niemal niemożliwej.Choc to niestety nie tylko zależy od nas ale od tej drugiej strony która bywa zawodna jak to było już nie raz w moim przypadku.Tu mi się przypomina coś co może nie jest zwiazane z tematem choć trochę jest.... jak mówi mój ulubiony ks .Pawlukiewicz-jak to dobrze że dobry Bóg zabiera nas w końcu z tego swiata i nie pozwala nam 200-300 czy 400 lat żyć na tym łez padole i dzięki temu nie musimy ciągle przeżywać niedosytu związanego z pracą,samotnością,tylko życie przyszłe może dać pełnie szczęścia którego świat dać nie może. (13376)| Artii | data: 29.04.2010, godz: 16:04 |
Trzeba ufac Bogu bezgranicznie, raczej starac sie. (13375)| Sylwia, lat 31 | data: 29.04.2010, godz: 13:21 |
Artii dziękuję Ci. Jesteś wielki! Przywróciłeś mi wiarę w to, co dotąd wydawało się niemożliwe. DZIĘKUJĘ:-)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. (13374)| Artii | data: 29.04.2010, godz: 13:09 |
Wiesz Marcin, trzeba zyc "ZDROWO" :) patologia zawsze jakas bedzie bo grzech jest, nalezy grzech omijac duzym lukiem!!! (13373)| Marcin | data: 29.04.2010, godz: 11:11 |
No to gratuluję wszystkim dla których odległość np. Z Wrocławia do Lublina nie była przeszkodą w związku,dla mnie to poważne utrudnienie.Właśnie natknąłem się w necie na kolejny artykuł z cyklu"Wszystko jest na sprzedaż" i znów mogłem z niesmakiem się dowiedzieć że już nie ma rzeczy którymi się nie handluje,nawet sprzedaż nerki czy dziewictwa nie jest już niczym nowym.Do czego to prowadzi?........do wielkiej duchowej pustki jaka się rodzi w ludziach a że natura pustki nie znosi to ta pustka jest zapełniania pieniędzmi uzyskanymi z tego handlu........smutna rzeczywistość ale prawdziwa. Pozdrawiam (13372)| Aga, lat 26 | data: 28.04.2010, godz: 23:21 |
Witam wszystkich!
Zawsze miałam poczucie, że wokół mnie są same pary ale czytając tutaj różne wpisy widzę, że jest wiele samotnych tak jak ja osób czekających na swoją drugą połówkę.
Ja też Aniu czasami zastanawiam się czy Pan Bóg chce żebym pozostała sama. Trudno mi nawet sobie wyobrazić swoją samotność za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Takie przemyślenia nie są proste, dlatego cały ten czas i wszystko co ma się w moim życiu wydarzyć polecam Jemu.
Pozdrawiam serdecznie! (13371)| Artii, lat 35 | data: 28.04.2010, godz: 22:55 |
A ja gdzie sie poznalem z moja obecna zona? Na Adonai (w Zrodelku) :) 5 latek temu i na dodatek dzielilo nas 560 km, wszystko jest do przejscia, liczy sie MILOSC BOZA i JEGO plan dla nas :) hi hi :) (13370)| Anka | data: 28.04.2010, godz: 22:15 |
Dzięki Moniko za modlitwę. (13369)| Ewa | data: 28.04.2010, godz: 21:39 |
Właśnie właśnie odległość nie ma znaczenia.. Trzeba tylko dać szansę miłości... Ja z moim ukochanym też mamy ok. 300 km do siebie :) Moim zdaniem to bardzo wiele osób traci szansę poznania kogoś ograniczając się tylko do regionu swojego zamieszkania.. choć z drugiej strony to w sumie zrozumiałe..
Udanch podbojów miłosnych wszystkim.. ;)
Gorąco pozdrawiam
Ewa (13368)| Ala | data: 28.04.2010, godz: 20:53 |
Oooo.... następna para się szykuje Slavo i .... :):) Przysyłajcie zaproszenia na ślub.... swatka musi być zaproszona :):) pozdrawiam (13367)| .. | data: 28.04.2010, godz: 18:30 |
Slavo , podaj swój mail. (13366)| Monika, lat 36 | data: 28.04.2010, godz: 18:13 |
Anka kiedys bylam na rekolekcjach i ksiadz dal mi ulotke o zgromadzeniu zakonnym. Wkurzylam sie nie chce isc do zakonu. A jednak odcytalam to jako znak ktory zbagatelizowalam. Pozniej bylam na innych rekolekcjach i siostra powiedziala przyjdz do nas. Wkurzylam sie nie chce isc do zakonu i znowu zbagatelizowalam. Nawet w Zakopanem uslyszlam " jak dlugo mam Cie zniesc" bylo to w koscolku u siostr.I tak miotam sie. Ciesze sie ze moge sama decydowac. Czy jednak to jest wola Boza?
Raz nawet snilo mi sie ze bylam w zakonie i odwiedzil mnie jeden kaplan i nakrzyczalam na niego zeby sobie poszedl, a w drugim snie powiedzialam Matce Przelozonej ze nie chce Go widziec. Czy to sa urojenia czy znaki?
Anko bede sie modlila abys poznala polowke i zalozyla szczesliwa rodzine. (13365)| Ala | data: 28.04.2010, godz: 18:13 |
Anka + Waldi i już mamy jedną parę ;) Nawet jeśli będziecie z dwóch krańców Polski nie ma co załamywać rąk... bo jeśli się chce wszystko można... I właśnie przypomniał mi się Artii który bodajże mieszka w okolicach Wrocławia a jego żona chyba Lublin i się pobrali :)
Robercie kończący lat 31... przede wszystkim dużo zdrowia i miłości... niekoniecznie z 20 latką ;) Wiek jak wiek właściwie dobry wiek, mi też już całkiem niedługo tyle stuknie (jak dożyję oczywiście) :) A Ty Robercie jaki masz temperament i osobowość ?:)
Wiosna idzie zakochujcie sie dziewczyny, zakochujcie się chłopacy :):) (13364)| Magdalenka | data: 28.04.2010, godz: 17:51 |
Do Y - oczywiście, że tak. (13363)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 28.04.2010, godz: 15:55 |
Witam
Spotkanie Odnowy w Duchu Świętym odbędzie się 30 Kwietnia o godz. 19:00 Kościół Wszystkich Świętych pl. Grzybowski 3/5 Warszawa. Wszystkich chętnych Bardzo Serdecznie Zapraszam. (13362)| Slavo, lat 28 | data: 28.04.2010, godz: 14:12 |
Sam już nie wiem czy jest sens szukania kogoś, mimo tego że jeszcze trochę i 30 stuknie, nigdy nie byłem w związku na poważnie, zwykle kończyło się po kilku spotkaniach. Pewnie było tak gdyż nie potrafiłem się zbliżyć do dziewczyny, nie potrafię rozpoznać momentu w którym chwycić za rękę czy przytulić, nie mówiąc już o pocałunkach, nie chcę wyjść na jakiegoś napaleńca, ale takie gesty chyba są potrzebne. Dystansuje się i chyba to zniechęca dziewczyny. Być może zbyt późno zacząłem szukać, brak doświadczenia teraz się mści. Kolejna sprawa to pewna nieśmiałość, choć i tak jest lepiej niż kiedyś, to nadal zachowuję się zbyt poważnie w kontaktach z płcią piękną. Wśród starych znajomych uchodzę za osobę wesołą i sympatyczną, nie mam problemu by powiedzieć coś wesołego, rozbawiając towarzystwo, ale gdy spotykam się z dziewczyną, gdzieś to ulatuje. I tak zamyka się krąg, dziewczyna widzi kogoś poważnego, na dystans i już więcej nie chce się spotykać, a ja wciąż tkwię w tym samym miejscu. Chyba czas na naukę budowania relacji z płcią przeciwną minął. (13361)| Anka | data: 28.04.2010, godz: 11:18 |
Do Robert
W samotności nie czuję się szczęśliwa. Dla mnie to ogromny dramat być ciągle samemu. Moim powołaniem nie jest bycie panną. Czy Pan Bóg tego chce? Myślę że czuje mój smutek i rozgoryczenie, dlatego On sam wie że nie jestem w pełni szczęśliwa...
(13360)
do Łukasz lukzac8@wp.pl ( 13450 )
Twoje wpisy aż proszą się o założnie przez Ciebie bloga. Widać, że potrzebujesz wydarzenia, które Ciebie dotyczą, refleksje opisywać, dzielić się nimi. Może pomaga Ci to w jakiś sposób. Możesz w wyszukiwarce poszukać szablonów blogów, stworzyć takiego bloga wg własnego uznania. Zamieścić link do niego na Źródełku, jeśli zależy Ci na tym. Unikniesz może przykrych, niepotrzebnych uwag. 'Odwiedzać' Cię będą życzliwi ludzie, co nie znaczy,że nie będzie krytyki czasem, ale to będzie krytyka z dobrego serca, z troski, a nie ze znużenia Twoimi wpisami.
Twój wybór, Łukaszu. Pozdrawiam
(13359)| Agata | data: 27.04.2010, godz: 23:44 |
ech, ja też... Ale odpowiedx na to, dlaczego tak sie dzieje, siedzi chyba gdzieś głeboko w nas. Wydaje mi sie, że my po prostu nie chcemy. Nam sie wydaje , ze chcemy. Ale gdzieś jest ten wewnętrzny opór, dystans-do pewnego momentu wszystko jest w porządku, wierzymy, ze możemy z kimś byc i nagle trafiamy na barierę i... uciekamy. No nie wiem sama, ale ja chyba właśnie tak mam... uciekam tam, gdzie nikt mnie nie zrani...:(
Nie sądzicie, ze to tak działa? (13358)| Artii do Ali, lat 35 | data: 27.04.2010, godz: 23:33 |
Ja bym nawet powiedzial ze mnie krecily nawet starsze o 15 lat. Wiesz Alu, to nie jest regula, napewno nie wszyscy mezczyzni maja tak samo, to bardzo indywidualne (?) Mysle jednak ze rownolatka to ten strzal w "10" :) i w tym czujemy sie NAJLEPIEJ!!! (13357)| Artii, lat 35 | data: 27.04.2010, godz: 23:29 |
Daj spokuj Ania! ;) To przeciez tylko kwestia czasu :) (13356)| Robert, lat 31 | data: 27.04.2010, godz: 22:44 |
@Ala / 13477
Mi dzisiaj właśnie 31 stuknęła :) więc mogę się chyba wypowiedzieć - faktycznie czułbym się lepiej z kobietą o kilka lat młodszą, ale chyba z tego powodu, że nie byłoby aż takiego ciśnienia "żeby coś wyszło", które jest przy 30+...
Z tym "odmłodzi, pobudzi fantazje i dynamikę..." to trochę się nie zgadzam, bo co to ma oznaczać, że trzydziestolatek to już dziadek, który nie ma i siły i fantazji? :-) To chyba jest kwestia indywidualnego dobrania temperamentów.
(piszę tu chyba pierwszy raz, więc witam wszystkich)
(13355)
@Anka
Ty byś chciała.
A czy jesteś pewna, że Bóg tego chce? (13354)| ? | data: 27.04.2010, godz: 21:57 |
czy można wyjść z depresji (13353)| X | data: 27.04.2010, godz: 21:56 |
Do Ali
Nie tylko mezczyzni w wieku 30 lat"potrzebuja...."5-10 lat...?Co to za roznica wieku?!Slyszalem,ze niedawno Andrzej Lapicki(86 lat)poslubil kogos,kto ma chyba 26lat...60 lat roznicy,to jest dopiero"cos"!On moglby byc jej pradziadkiem!
Takie wynaturzenia to chyba tylko wsrod ludzi sa mozliwe...?Bo takie zwierze,to pewnie na sama mysl o czyms takim,zdechloby z miejsca z powodu doznanego szoku estetycznego...?
(13352)| Waldek | data: 27.04.2010, godz: 21:46 |
Do Anka
Chętnie Ciebie poznam. Będzie mi miło jeśli napiszesz do mnie. O sobie napiszę jeśli napiszesz kilka słów o sobie. Oto mój e-mail waldi79@gmail.com (13351)| Anka | data: 27.04.2010, godz: 21:01 |
Ja tracę nadzieje na spotkanie kogokolwiek by założyć rodzinę. Dlaczego miłość omija mnie szerokim łukiem? Bardzo chciałabym mieć męża i dzieci, ale niestety los mi nie sprzyja... (13350)| Sign | data: 27.04.2010, godz: 20:53 |
Do Marcin i Rafał, lat 25
W moim przypadku to było tak, że kiedyś koleżanka dała mi do poczytania Miłujcie się! i natrafiłam tam na artykuł pewnego chłopaka, który właśnie swój problem powierzył Bożemu Miłosierdziu. Zadziwiające było to, że to tak jakbym czytała własną historię i pomyślałam jeżeli on dzięki tej koronce przestał grzeszyć to może i mnie wysłucha Pan. Po powrocie do domu i włączeniu telewizji w tym samym czasie była emitowana modlitwa Koronką z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i uznałam to jako znak, że tym razem to Pan wyciąga do mnie rękę, abym mu zaufała i na dodatek to przeszywające pełne miłości spojrzenie Jezusa z obrazu... Marcin masz rację, że Koronka uzdrawia ważne jest to aby pełnym ufności oddać się Bogu i pozwolić Mu na to aby nas przemieniał. Od mojego zawierzenia minęło z 3 lata (o ile dobrze pamiętam) i muszę przyznać, że nie czuję tak często jak wtedy pokusy. Lecz co jakiś czas modlę się o to, aby mnie Jezus umacniał i aby pomógł mi zachować czystość do dnia ślubu. Więc Rafał trzymam za ciebie kciuki :) i wierzę że ci się uda, będę pamiętała o tobie w modlitwie. Pozdr :) (13349)| Ala | data: 27.04.2010, godz: 19:50 |
Mam pytanie do mężczyzn w wieku ok 30 lat , którzy na chwilę obecną są sami .... jeden ze znajomych (właśnie ok 30 lat) powiedział że mężczyzna w takim wieku potrzebuje dziewczyny młodej (5-10 lat młodszej), atrakcyjnej, która go odmłodzi, pobudzi fantazje i dynamikę... czy też tak uważacie że potrzeba wam właśnie takiej młodej 20 latki ??
jeśli nie będzie to problemem proszę o odzew :) (13348)| Monika, lat 36 | data: 27.04.2010, godz: 16:45 |
Laro Moon gdybys ze mna przebywala lub pracowala to zobaczylabys ze mam ze soba problem jak to okreslila kolezanka z pracy. Najpierw nie mialam pracy a teraz jak mam i szef mnie pochwalil to wyszly wszystkie objawy DDA. Nadkontrola, nadodpowiedzialnosc, nie umiem sie bawic i cieszyc. Zakochalam sie bez wzajemnosci chociaz moze ten facet nie jest wart moich uczuc,albo ja jestem pomylka w jego zyciu. W pracy jest fajny Szkot ale brak znajomosci angielskiego uniemozliwia nam kontakt.
Laro Moon to modlitwa wielu osob mnie zmienia. To co tu pisze to sa przemyslenia, ale najwazniejsze jest jak odbieraja mnie najblizsze osoby w realnym zyciu. (13347)| Ala | data: 27.04.2010, godz: 16:44 |
do Slavo i innych :) .... akurat to ja napisałam, że są "dziwni" więc nie zakładaj że każda dziewczyna pisząca do kogoś uważa tak samo. Stety lub niestety ale osoby poznane na takich katolickich portalach osobiście dla mnie wydaja się nie do końca dojrzałe, mało zdecydowane, same nie wiedzące co od życia chcą... niby chcę ale boję się etc. Albo człowiek bierze los w swoje ręce i robi coś albo narzeka a najwięcej takich niezdecydowanych i narzekających jest około 30 tki :) Ja poznałam i spotkałam się z wieloma osobami z ludźmi poznanymi na onecie, czy też na przypadkowym portalu kurnik.pl. Zdecydowanie faceci bardziej otwarci... ;)
ps. a i jeśli ktoś się chce z kimś poznać, spotkać, stworzyć potem jakiś związek to i odległość nie gra roli .... czego wam życzę :)
z gorącymi pozdrowieniami w ten wiosenny deszczowy dzionek ;) (13346)| przeznaczeni. | data: 27.04.2010, godz: 12:18 |
to działa w obie strony niestety.. na tych portalach ludzie na ogól sa zamknięci bo to jedna z ostatnich "desek" ratunku a więc jakaś wewnętrzna porażka..itp.często nieśmiali i uprzedzeni. Choc niby poszukują ale są tak niezdecydowani.. przyzwyczajeni do zaistnienia a nie robienia wysiłku.. lub zrażeni po paru spotkaniach, ze w koncu są tam tylko po to by być..
by sie usprawiedliwic ze coś robią, że szukają..
tak naprawdę zadaj sobie sam pytanie czy tez nie przebierałes, ta nie odpowiednia, ta nieciekawa.
Mężczyzni, ci starsi kawalerzy(od 30 w gorę) są mało zdecydowani, nie biorą sprawy w swoje ręce, zbyt szybko kapitulują bo jakas "fałszywa" duma się pojawia ze stracą na honorze.
I prawda jest taka ze znajdują tam ci co naprawdę chcą (nie tylko szukają) i nie spacerują po wszystkich portalach , bo trzeba byc bardzo zmotywowanym i wytrwałym w tej kwestii, te znajomosci internetowe są trudniejsze.. potrzeba duzo "dyscypliny" , są dla odważnych, którzy chcą podjąć ryzyko zapoznania.
Masa panów sie przewija ogląda anonse ale rzadko kiedy napiszą albo za wczesnie konczą bo juz planują napisać do innej.
U osób samotnych powyzej 30 lat (dot obu płci) przychodzi zniechęcenie i wygórowane oczekiwania. Kobiety są nieufne, boją się byc traktowane po urodzie a mężczyzni zbyt mało sie starają, badz nastawiaja na łowiectwo . I przez to wydają sie dla nich niewiarygodni.
I jeszcze kwestia zeby pozbyć się myślenia: to porażka bo musze kogoś złowić albo ktoś mnie złowi, bo to kojarzy sie z nachalnością.
A miłosc najlepiej przyjmowana jest gdy - rozkwita z znienacka, fascynuje, taka niezaplanowana, spontaniczna, gdzieś przy okazji..
Tu jednak na portalu trzeba sie liczyc z tym ze jest to jakby wyjscie (miłosci )
na przeciw..trzeba się trochę uniżyć, pozbyć uprzedzeń, wstydu, bycia małostkowym, poczucia niezaradności, a bardziej otworzyć.
internet jest dobry dla niektórych, tych którzy nie dali sie pokonać kompleksom. (13345)
Mi się akurat może poszczęściło z tąłością przez nata :) Choć nie ukrywam, ze wiele było znaków zapytania, wiele wątpliwości, czy miłość na odległość prztrwa.. Wiele też było bardzo trudnych chwil, ale teraz jest ok :) I wcale nie twierdzę, że nie można przez neta spotkać kogoś dziwnego, bo sama takich chłopaków spotkałam.. I właściwie już kiedy utraciłam nadzieję, ze w ogóle kogoś poznam, przytrafił się mój ukochany.. Dlatego nigdy nie można stracić nadzieji :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie (13344)| Rafał, lat 25 | data: 27.04.2010, godz: 10:02 |
Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój wpis i udzielili cennych rad. Postaram się zastosować je w praktyce. Obecnie jest dużo lepiej, ale wiem, że cały czas muszę czuwać, bo pokus nie brakuje. Pozdrawiam (13343)| Anka | data: 27.04.2010, godz: 09:54 |
Do Slavź
Nie chciałam każdemu facetowi piszącemu na żródełku przypisać łatki"dziwnego". Powiem tylko tyle, iż szukałam kandydata na męża na źródełku. Dostałam mnóstwo odpowiedzi na maila, ale jak tylko odpisałam to już żaden z facetów więcej nie odpisał. Najpierw ogromny zapał, opisywanie siebie, swoich zainteresowań, prośba o opisanie siebie a potem ...milczenie... (13342)| Slavo, lat 28 | data: 27.04.2010, godz: 00:17 |
Już od dawna jestem na portalach takich jak zapisani i przeznaczeni, było kilka znajomości, całkiem niedawno poznałem tam dziewczynę, spotykamy się ale trudno powiedzieć czy coś z tego będzie, jeśli już to związek z rozsądku. Tak się składa że niewiele jest osób z mojej okolicy na tych portalach, a większość osób szuka kogoś mieszkającego niedaleko. Prowadzi to do tego że tworzy się związki na siłę, - bo akurat dana osoba jest w miarę w porządku no i co ważne mieszka blisko. Przy każdej kolejnej znajomości zastanawiam się czy dziewczyna chce się spotykać bo spodobałem się jej czy po prostu dlatego że wybór w mojej okolicy jest ograniczony i się akurat trafiłem. Z racji tego że nie jestem typem wysokiego przystojniaka no i nie mam czarującego charakteru bardziej wierzę w tą drugą możliwość. Ciężko jest znaleźć miłość przez internet, ale to chyba jedyna możliwość jak dla mnie, bo we wszelkich miejscach jak puby, dyskoteki rządzi teraz młodzież, znajomi już pozakładali bądź niedługo założą swoje rodziny, mogę jedynie żałować że kiedy oni bawili się, poznawali ja siedziałem nad książkami. Cofnąć czasu się nie da.
Tutaj na źródełku również próbowałem poznać jakąś fajną dziewczynę ale skoro dziewczny tu piszące kademu facetowi stąd przyklejają łatkę "dziwnego", to ja nie mam pytań. (13341)| majka, lat 30 | data: 26.04.2010, godz: 22:24 |
Poznać kogoś przez internet można...jednakże to dopiero malusieńki początek drogi do znajomości, przyjaźni, zakochania, miłości. Wiele historii ludzkich opowiada, że to możliwe...ja jednak własnie kasuję swój profil na przeznaczonych...i zapisanych sobie...ehhhh...Pan Bóg wie, co najlepsze dla mnie, a ja tracę czas na przeglądanie profili kosztem najważniejszej relacji. Gupia baba ze mnie;) jak ma być to będzie...ten którego Bóg przeznaczył dla mnie. Gdzie jesteś i czemu się tajniaczysz? Wyjdź w końcu z podziemia;)))
Lecz zaklinam niech żywi nie tracą nadziei;) A wiecie co, nawet jeśli miałabym przeżyć do końca życie sama to nie żałowałabym ani chwili. Pozdrawiam wszystkich zgnębionych samotnością. (13340)| Marcin | data: 26.04.2010, godz: 21:36 |
Do Sign i Rafał,lat 25
Tak to prawda Koronka uzdrawia.........jednak błogosławiony ten kto potrafi po nią sięgnąć w czasie pokusy,na pewno nie ulegnie Złemu.... (13339)| Marcin | data: 26.04.2010, godz: 21:31 |
Do Ewa,Magda,Aguśka,Ala
Szansa na to że uda się kogoś poznać przez net i się z nim związać jest jak 1 na 1000.Chwała temu komu się uda.Mi się nie udało i jeszcze się zraziłem do dziewczyn poznanych min. na Zapisanych sobie co nie znaczy że tam są same dziwne dziewczyny ale różnie z tym bywa.Po prostu są różne typy osobowości,jedni są otwarci, naturalni i pociągający a inni nieśmiali,niezauważalni....Świat należy do tych pierwszych więc trzeba dążyć do tego by być jednym z nich. Dobrej nocy! (13338)| Marcin | data: 26.04.2010, godz: 21:29 |
Do Ewa,Magda,Aguśka,Ala
Szansa na to że uda się kogoś poznać przez net i się z nim związać jest jak 1 na 1000.Chwała temu komu się uda.Mi się nie udało i jeszcze się zraziłem do dziewczyn poznanych min. na Zapisanych sobie co nie znaczy że tam są same dziwne dziewczyny ale różnie z tym bywa.Po prostu są różne typy osobowości,jedni są otwarci, naturalni i pociągający a inni nieśmiali,niezauważalni....Świat należy do tych pierwszych więc trzeba dążyć do tego by być jednym z nich. Dobrej nocy! (13337)
poszukuję pokoju/stancji do wynajęcia w Piasecznie od czerwca
Aneta
(13336)| Monika, lat 36 | data: 26.04.2010, godz: 19:10 |
Parę tygodni temu spacerowałam ta sama trasa i zobaczyłam suche trawy. Dlaczego nie wycinają tych suchych badyli. Po kilku tygodniach wśród suchych badyli wyrastają młode trawki. Dlatego jeszcze nie wycinali bo nie wiedzieli w którym miejscu wyrosną nowe pędy.
Laro Moon moze cierpimy aby to zło które jest w nas zgineło ale mamy nadzieje ze wśród bólu zrozumiemy co jest Dobrem. Pros Pana Boga aby cierpienie Cie uszlachetniło. Pamiętasz słowa Sługi Jahwe " a przez to co wycierpiał nauczył się posłusznenstwa" Oczywiście nie ślepego ale synowskiego.
Laro Moon nigdy nie szukałam Boga. Było to pojęcie abstrakcyjne. Jak usłyszałam Jana Pawła II uwierzyłam Mu był Dobrym Pasterzem. A Jego podróże to jakby Pan Jezus wędrował i odwiedzał Ludy Ziemi. Nie wiedziałam co dalej. Moja mama pomogła mi. Pamietam tez że mialam taki sekretny zeszyt w ktorym miałam kartke z Matka Bożą. Laro Moon możesz czytac i słuchac rózne teorie. śłowo Wierze w głebi serca, a także modlitwa "pomóż mi wierzyć". a także dziekowaie Bogu. Jednak decyzja ze chcesz wierzyc .
(13335)| Ala | data: 26.04.2010, godz: 18:05 |
Do Aguśka... tak, można poznać kogoś przez net, znam wiele takich par zapoznanych w ten sposób i sama w taki sposób kogoś poznałam... jeśli chodzi o źródełko popieram zdanie chyba Anki, tu są "dziwni" faceci ;)
z pozdrowieniami :) (13334)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 26.04.2010, godz: 16:42 |
********************Orędzie Maryi z La Salette************************
„Zbliżcie się moje dzieci, nie bójcie się, przyszłam oznajmić wam wielką nowinę.”
Następnie zaczęła się żalić do dzieci:
„Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej powstrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was. Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić trudu, którego się dla was podjęłam.
Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni tak ciężkim ramię Mego Syna. Woźnice przeklinając wymawiają Imię Mego Syna. Te dwie rzeczy tak bardzo obciążają ramię Mojego Syna.
Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic sobie z tego nie robiliście. Przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając wśród przekleństw Imię Mojego Syna. Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale.”
La Salette, maj 2006. Fot. M. Trojnar
Aż do tej chwili Matka Boża mówiła po francusku. Dzieci zaś pochodziły z ludu, nie chodziły do szkoły i nie rozumiały języka francuskiego. Maksymin rozumiał tylko parę słów. Melania prawie nic. Gdy dziewczynka chciała zapytać chłopca, co to wszystko znaczy, Najświętsza Dziewica przerwała jej mówiąc:
„Ach, moje dzieci, wy nie rozumiecie po francusku, zaraz wam to powiem inaczej.”
Od tej chwili Piękna Pani, bo tak nazwały Ją dzieci, mówiła narzeczem z okolic Corps.
„Jeżeli macie zboże, nie trzeba go zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą robaki. A jeżeli coś wyrośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej lat siedmiu, będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją.”
Następnie Piękna Pani przerwała na chwilę wygłaszanie Orędzia i w tym czasie podała każdemu z dzieci tajemnicę w języku francuskim, a potem mówiła dalej w narzeczu:
„Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą.
Czy dobrze się modlicie, moje dzieci?”
„Nie, proszę Pani, nie bardzo” – dzieci odpowiedziały szczerze.
„Ach, moje dzieci, trzeba się dobrze modlić, rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej.
Na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę Świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu jedzą mięso jak psy.”
Przed zakończeniem swego Orędzia Piękna Pani przypomniała jeszcze Maksyminowi pewien drobny szczegół z jego życia, o którym nikt nie mógł wiedzieć.
„Moje dzieci, czy widziałyście kiedyś zepsute zboże?”
„O nie, proszę Pani” – dzieci odpowiedziały bez zastanowienia.
„Lecz ty moje dziecko – powiedziała do Maksymina – musiałeś je widzieć ze swoim ojcem, pewnego razu w okolicy Coin. Właściciel pola powiedział wówczas do twego Ojca: „Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje”. Poszliście razem. Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. Wracaliście później do domu. Kiedy byliście około godziny drogi od Corps, ojciec dał ci kawałek chleba mówiąc: „Masz dziecko, jedz jeszcze chleb w tym roku, bo nie wiem, czy kto będzie go jadł w roku przyszłym, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło”.”
A Maksymin odpowiedział: „Rzeczywiście tak było, proszę Pani, przed chwilą o tym nie pamiętałem”. Piękna Pani kończąc swoje Orędzie powtórzyła dzieciom dwukrotnie polecenie:
„A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi.”
Na miejscu objawienia, tam gdzie Maryja siedziała, wytrysnęło źródełko. Płynie ono od dnia objawienia bez przerwy, aż do naszych czasów. Woda ta użyta z wiarą, dokonała wielu uzdrowień i nawróceń.
La Salette, maj 2006. Fot. M. Trojnar
Po przeprowadzeniu długich i mozolnych badań, po otrzymaniu zgody Stolicy św., biskup Philibert de Bruillard, ordynariusz diecezji Grenoble, ogłosił uroczyście dnia 19 września 1851 r., że: „Objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom dnia 19 września 1846 r., na jednej z gór, należących do łańcucha Alp, położonej w parafii La Salette, w dekanacie Corps, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne”.
Różni papieże w ciągu następnych lat obdarowywali przywilejami tak nabożeństwo do Matki Bożej Saletyńskiej jak i Sanktuarium w La Salette.
Po 19 września 1846 roku, Melania, a później Maksymin, któremu pomagał nawrócony ojciec, ustawili krzyże, aby zaznaczyć miejsce objawienia. Na wiosnę pielgrzymi ustawili 14 tradycyjnych stacji drogi krzyżowej, wytyczając drogę, którą przeszła Piękna Pani po zakończeniu rozmowy z dziećmi. Droga ta przypominała kształtem literę „S” i była powtórzeniem w miniaturze drogi Chrystusa na Golgotę. Kończy się ona figurą przedstawiającą Maryję wznoszącą się do nieba, z twarzą skierowaną dokładnie w stronę Rzymu, dla podkreślenia jedności z Kościołem założonym przez Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, którego widzialną głową na ziemi jest papież.
La Salette, maj 2006. Fot. M. Trojnar
Maryja w La Salette w swym Orędziu wypowiedzianym ze łzami pokazuje, że droga do nieba prowadzi przez cierpienie, które po grzechu pierworodnym wpisane jest w kondycję człowieka. Ukazuje też sens cierpienia i jego wartość oraz daje człowiekowi ogromną nadzieję, że kiedyś się ono skończy i będziemy królować w niebie z Bogiem pod warunkiem, że się nawrócimy i przyjmiemy drogę, którą proponuje nam Zmartwychwstały Chrystus jedyny Zbawiciel świata.
Obecnie Misjonarze Matki Bożej z La Salette pracują w 23 krajach świata. Siostry Saletynki w 4. Wciąż w Orędziu z La Salette wiele osób znajduje drogę do Boga, Kościoła, do nawrócenia i pogłębienia swojej wiary. W przeszłości byli to m.in.: Claudel, Mauriac, Fumet, Bloy, Maritain, Dupanloup, św. Jan Bosko, św. Piotr Eymard, św. Zofia Barat... Zróbmy i my miejsce na łzy nawrócenia i miłości.
http://www.youtube.com/watch?v=HpUH_oP6xMw
(13333)
Tak, bardzo gorąco wierzę w to, że można poznać miłość swego życia przez Internet :) jestem tego doskonałym przykładem :) poznałam swojego narzeczopnego właśnie przez neta, choć nie na źródełku:) choć tutaj też szukałam :) Poznaliśmy się w 2007 r., a już za rok planujemy ślub :) i to najwspanialsze, ze nie była dla nas problemem ani różnica kilometrów nas dzielących, ani wszyscy ludzie, którzy ciągle powtarzali, że przecież "miłość przez neta" nie moze się udać :) wystarczy chcieć ... Choć ja też długo byłam samotna w najgorszym znaczeniu tego słowa.. nie chodzi tu tylko o miłość ale o koleżeństwo itp. a w najlepszym dla mnie czasie Bóg postawił na mojej drodze kogoś, kogo bardzo bardzo kocham i dzięki komu tak namacalnie czumę się kochana..Nie traćcie nadzieji:) pozdrawiam
Portal, an którym się poznaliśmy to www.zapisanisobie.pl ;) jakby ktoś moze chciał też zajrzeć :) (13332)
Witam,
Piszę tę wiadomość z powodu dylematu. Poszukuję grupy na wyjazd nad Lednicę. Czy może orientujecie się czy są tworzone grupy zorganizowane za sprawą portalu adonai?
Interesują mnie przede wszystkim osoby zainteresowane wyjazdem z województwa podkarpackiego lub ewentualnie świętokrzyskiego. Oczywiście chętnie wysłucham i zweryfikuję wszelkie propozycje.
Pozdrawiam serdecznie,
Magda (13331)| X | data: 26.04.2010, godz: 12:07 |
do Lary Moon
A moze jest tak,iz istota Twego cierpienia,o ktorym tyle mowilas,tkwi w tym,ze doskonale zdajac sobie sprawe z tego,gdzie tkwi sedno prawdziwego szczescia,Ty,mimo to,wciaz sklaniasz sie ku poszukiwaniu go i probie-choc juz chyba bez wiekszego przekonania-nadania mu pewnych"realnych ksztaltow",w miejscu,w ktorym jego"pelni"nigdy nie da sie osiagnac....?
W tej wyliczance ktora poczynilas,zdaje sie brzmiec tesknota za tamtymi"skladnikami"szczescia,jednakze przesycona jest ona-jak sie wydaje-dosc glebokim przekonaniem,ze to wszystko juz i tak"nie dla Ciebie"...
I stale ten sam,powracajacy wyrzut:"przeciez pragne tak niewiele"....
Moge sie mylic...nie jestem nieomylny... (13330)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |