Ukochani Przyjaciele
Dzisiejsza uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego jest dla chrześcijan dniem narodzin i umocnienia nadziei. Bóg wskrzeszający Jezusa jest Bogiem nadziei nie tylko dalekiej przyszłości, ale i na dziś, na co dzień. Dlatego możemy dziś wołać za psalmistą: „W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy”.
Alleluja! „Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja”. Chrystus przywrócił nadzieję niewiastom, które przyszły do grobu. Chrystus przywrócił nadzieję uczniom swoim. Dzięki nadziei dokonują się w życiu człowieka rzeczy nieprawdopodobne.
W tym dniu wspaniałym chciejmy sobie nawzajem życzyć tej nadziei, którą przynosi Chrystus Zmartwychwstały. Chrześcijańską nadzieję przekazujmy jedni drugim. Dawać nadzieję, to najpiękniejsza rzecz, jaką można uczynić dla drugiego człowieka. Dawać nadzieję, która pomaga powstać, „obudzić się”, każe wierzyć, że coś może się zmienić w naszym życiu, że nawet w chorobie i cierpieniu można być wartościowym. Bóg przychodzi z pomocą, widząc nadzieję. Dlatego „ Zaufaj Panu już dziś”.
Ukochani! Słowa świętego Pawła z Listu do Rzymian niech będą istotną treścią Życzeń Wielkanocnych, które Wszystkim składamy: „A Bóg, dawca nadziei, niech Wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję”. ( Rz. 15,13 )
Niech Zmartwychwstały Chrystus wam Błogosławi.
Andrzej (13080)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 31.03.2010, godz: 20:32 |
Laro w piątek będę dzwonił do Trawiastej z życzeniami to przekażę : ), a kiedy będzie na źródełku tego jeszcze nie wie. Nie ma internetu.
A co do doskonałość. Wcale nie jestem doskonały : ). Natomiast co do wrogów. Nie musisz nazywać ich przyjaciółmi, kolegami. Nie musisz nawet z nimi rozmawiać. Nie na tym to polega. Doskonałość wobec wrogów to przebaczenie, zapomnienie doznanych krzywd od nich. Jeśli nauczysz się przebaczania, jeśli nauczysz się zapominania doznanych krzywd, wtedy zobaczysz nawet we wrogu. brata. Bo wszyscy jesteśmy braćmi, siostrami. Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga.
Tu krótka historyjka: "Kiedy kończy się noc?
Pewien stary rabin zapytał kiedyś swoich uczniów, na podstawie czego można rozpoznać dokładnie chwilę w której kończy się noc a zaczyna dzień.
- Może jest to ów moment, gdy można już łatwo odróżnić psa od owcy?
- Nie - powiedział rabin.
- A gdy można odróżnić drzewo daktylowe od drzewa figowego?
- Nie - powtórzył rabin.
- A więc kiedy? - spytali uczniowie.
- Wtedy, gdy patrząc na twarz jakiejkolwiek osoby, rozpoznajesz w niej brata lub siostrę. Aż do momentu tego momentu panuje noc w twoim sercu - wyjaśnił rabin."
Bruno Ferrero
(13079)| Piotr | data: 31.03.2010, godz: 18:38 |
W racjonalny sposób powiadasz? Umysłowi też bym tak.. ślepo nie wierzył. To tylko narzędzie. Poza tym metoda naukowa, o której się zdajesz mówić, nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania moralne - to nie ta działka, o czym zresztą pisze wiele filozofów nauki, chociażby. Decyzję podejmujesz ostatecznie TY, JA itd.
Niestety powielasz stary ateistyczny stereotyp - wierzący to ludzie bezmyślni i bezkrytyczni. Nic bardziej mylnego, ale.. do tego trzeba być właśnie również samokrytycznym, a tego, z tego, co obserwuję, brakuje wielu współczesnym ateistom. Szkoda, bo to bardzo spłyca dyskurs, zwłaszcza ten publiczny.
A tak swoją drogą to trochę nie rozumiem, Mateuszu, ludzi takich, jak Ty - skoro czujesz się ateistą, to co robisz na forum katolickim? Tak pytam z ciekawości, bo zauważyłem to zjawisko na wielu forach i przyznam szczerze mnie denerwuje (akurat nie Ty, żeby nie było ;)) - gdzie się podziała zasada: żyj i pozwól żyć innym? (13078)| ;do Mateusza; | data: 31.03.2010, godz: 17:56 |
Mateuszu zachęcasz do dyskusji :) to ciekawe .;) nawet dla mnie :)nie chcę wlepiać Ci na siłę tezy"uwierz w Boga" nie o to tu chodzi.. choć jest tak (nie tylko w wierze), że jak komus dobrze życzysz to chcesz go do czegoś przekonać, by i on miał w tym swój udział. Bo zależy ci na nim. Nie myśl ze zastawiam pułapkę :)
chcę wyrazić swój pogląd. Nie jestem teologiem ani super krasomówcą :)
Własciwie to tutaj nigdy nie poznamy Boga.. chcąc Go ogarnąć naszym małym rozumem to niemożliwe.. tak jak tlen oddychasz nim a go nie widzisz..jak wiatr i wiele innych bytów w przyrodzie.. Bóg jest nie do końca odczuwany, tajemniczy i przemawia na kartach pisma sw, przez objawienia Maryi, modlitwę.
Wiara to coś czego nie mozemy objąc zobaczyć posmakować do konca, gdybyśmy wszystko wiedzieli nie potrzebowalibyśmy wierzyć.
Co to za filozofia wierzyć w Boga gdy sie Go widzi? Wiara to tak działa niejako na oślep, nie można jej przechwycic i na wszystko znać odpowiedź. Niektóre rzeczy sa zakryte, cżłowiek jesteśmy ograniczeni i zniszczalni , my mówimy: jesteśmy prochem.. :)
wiem ze w to nie wierzysz.. skoro tu jesteś może gdzieś tam odczuwasz chęć zeby Ci cos "udowodnić".. to ze Bóg jest...
Mozesz odpowiedziec sobie sam- czy chciałbyś Go poznać jeśliby faktycznie istniał? czy w ogóle szukasz Go ? i długo szukałeś, czy chciałeś znależć ? . ..
wiele ludzi szuka Go , szukają też ci co wierzą gdy pojawiają sie wątpliwości
Ja myślę ze gdybym była niewierzącą.. ale widziała jak wiele ludzi( a jest nasz miliony w świecie) ..przychodzi do Boga, klęka przed tabernakulum, modli się.. nie poprzestałabym na swoim mysleniu.. koniecznie chciałabym poznac Kim jest ten w kogo tak wierzą? dlaczego sie dla Niego trudzą i poswiecaja mu część swojego życia? dlaczego rezygnują z przyjemności, umartwiają się.. i skąd mają taką wiarę? NIE DAŁOBY MI TO SPOKOJU, moje jestestwo..
Owszem mozna powiedzieć ze niewierzących jest miliony(?) tylko tym pierwszym jest duzo trudniej.. bo wiara stawia wymagania, jest ciągłą pracą, rezygnacją z czegoś własnie dla Boga.. i to jest dla mnie samej wierzącej do dziś niezglębione; dlaczego ktoś potrafi oddac życie jako męczennik..ja nie wiem czy miałabym taką odwagę.
Pytanie zasadnicze które dawno temu sobie zadawałam: czy chcę się dowiedzieć czy Bóg istnieje? może jest mi dobrze ze stwierdzeniem że NIE, i lepiej Go nie poznac i dalej żyć jakby Go nie było? bo wtedy nic mnie to nie kosztuje..
zycie to nieustanne poznawanie, doświadczanie, odkrywanie ale dzięki temu nabiera innego znaczenia, sensu narodzin, i sensu umierania.
pozdrawiam Mateuszu .... :) przepraszam że tyle musisz czytać:) i życzę odkrywania prawdy, nie takiej którą ktoś narzuci, ale tej szczególnej, która nie usypia, nie zniechęca a ożywia ...
co ważne, bez względu na wiarę kazdy powinien szukać prawdy..
nawet Piłat zapytał:"Cóż to jest prawda? "
Zadają je wielcy filozofowie, ale i zwykli ludzie, którzy choć trochę zastanawiają się nad sobą i otaczającą ich rzeczywistością.. (13077)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 31.03.2010, godz: 16:16 |
Witam
Dziś idę do spowiedzi i komunii Świętej ostatnio co tydzień chodzę do spowiedzi ale to chyba dobrze.
Pozdrawiam Łukasz (13076)| doLatynosa | data: 31.03.2010, godz: 13:57 |
nieraz pewnie upadniesz, ale najgorzej jest trwac w grzechu, liczba upadków nie jest istotna tak jak wola poprawy i ciągła praca, czasem sie nie uda , nie potępiaj i zadbaj o swoją wartość, myśl często o tym ze twoje ciało jest świątynią Ducha sw. skupiaj się na miłości Ojca, dziękuj Mu ze Cię takim stworzył.. nie skupiaj sie na grzechu bo on wciąga.. Ciągle zacznij od nowa i najwięcej módl sie o miłość. Nie ma nic ważniejszego jak staranie o miłość. (13075)| Alys, lat 21 | data: 31.03.2010, godz: 09:22 |
Iksie brakowało mi Twoich wpisów:)
A Trawiasta kiedy do na wróci??? (13074)| Sylwia, lat 31 | data: 31.03.2010, godz: 08:30 |
Twarda z Ciebie sztuka Mateuszu:-) To dobrze, że wątpisz. To cecha ludzi myslących. Wiara jest łaską. Pan Bóg - jeśli będzie chciał - Sam Cię dotknie. A wtedy będziesz wiedział, że On Jest.
Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo cieplutko:-)
Kochani!
Pełnego radości Poranka Zmartwychwstania, który niesie nadzieję na nowe życie!
Bóg przez Tajemnicę Paschy swojego Syna, pokonał śmierć i obdarzył nas obietnicą życia na wieki w Miłości. Pusty grób niech będzie źródłem prawdziwej nadziei.
Błogosławionych i radosnych Świąt wszystkim Źródełkowiczom:-) (13073)| Mateusz, lat 19 | data: 31.03.2010, godz: 00:02 |
Sylwio, dziękuję za wyróżnienie mojej osoby, dziękuję również za link. Ciekawe zdjęcia, kilka sensownych zdań, ale to tylko zdania, słowa. To raczej materiał dla osób wierzących, niż dla kogoś kto całkiem dobrze zna Biblie, i to jest podstawą jego poglądów, niemniej jednak doceniam szczere chęci i dziękuję :)
Krzysztofie, nie wiem jak człowiek staje się ateistą, ale przypuszczam że jest to efekt ciągłego poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania, i nie zadawalania się uniwersalnymi odpowiedziami. A termin "rozwój duchowy" jest dla mnie niestety nie zrozumiały, bo jeśli rozwój podzielimy na fizyczny i mentalny, to czym jest ten duchowy ? Nie umiem znaleźć dla niego miejsca w żadnym z powyższych.
Wojtku, nigdy nie pociągały mnie definicje, nie miałem potrzeby jak reszta społeczeństwa oblekać się w definicje które w rzeczywistości były jedynie populizmami. Z tego powodu nie jest dla mnie ważne czy jestem ateistą czy agnostykiem, jednak zostaje przy pierwszym. Znam wielu ateistów, i praktycznie żaden nie twierdzi że Boga nie ma na 100%. Katolicy natomiast stoją jakby po drugiej stronie, tyle że po tej drugiej stronie brak wątpliwości. Mało który ateista powie że jest całkowicie przekonany o słuszności swoich poglądów, ale powie tak każdy (no, niech będzie że 99% żeby nie być niesprawiedliwym) katolik. Osobiście jeśli chodzi o wiarę i wiedzę, to WIEM że mogę nie mieć racji, ale WIERZĘ że Boga nie ma.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie (13072)| X | data: 30.03.2010, godz: 23:16 |
Jeszcze Mateusz
Interesuja mnie te"niezliczone godziny kontemplacji"...bo do czego"doszedles"to widac,ale skad"wyszedles"...?Jaki byl punkt wyjscia...?Gdzie i jak"wystartowales"..?
Mowisz,ze Wojtek nie robi"zupelnie nic zlego"...Czy mozesz to udowodnic?Podobno jestes w stanie dowiesc wszystkiego..?Chyba wyglada to tak,ze najpierw"uformowales poglad",potem zaczales"watpic",a nastepnie-nie znajdujac"slabych punktow",a wiec nie dokonujac"burzenia"-przedstawiles swoj"dowod".Na dzis jest on wlasnie taki,a co bedzie w przyszlosci..?Nie wiadomo...Jestes pewien,ze nic sie nie zmieni...?
Ciekaw jestem,skad wzial sie taki,a nie inny poglad?I jak wygladalo to"formowanie"?Jakiego"materialu"uzyles?Jak wygladala"obrobka"?
Jesli w rownym stopniu(50 na 50)jestes w stanie udowodnic,ze istnienie Boga jest niemozliwe do udowodnienia lub obalenia,to jak mozesz mowic,ze to"zupelnie nic zlego".Jesli potrafisz udowodnic,ze Bog istnieje,to musisz zalozyc,iz On naprawde jest,a jesli rzeczywiscie jest,to Wojtek robi jednak"cos zlego".
(13071)
Szukam prawdziwego przyjaciela od serca... choć to takie trudne... (13070)| X | data: 30.03.2010, godz: 22:04 |
Do Mateusza,lat 19
Krotki dowcip...
"Bog nie istnieje.Mateusz.
Mateusz umiera i wkrotce z nieba przychodzi telegram:
Mateusz nie istnieje.Bog."
To zart wziety z...Niczego,czyli...z glowy
(13069)| X | data: 30.03.2010, godz: 21:56 |
Do Wojtka
Potrzeby?Człowiek ma tylko dwie:musi jesc i musi spac!Wszystkim pozostalym rzadzi rozum!Zreszta sam to potwierdzasz.Mowisz mianowicie,ze jestes w stanie zapanowac nad swoim popedem,a wiec zyc bez tego,czym rzadzi rozum(calkowicie)...
Jesli,mimo to,mowisz,ze masz"potrzeby",to chyba jednak nie jestes w stanie zapanowac nad popedem...?
Gdy nadal bedziesz sie upieral,ze mozesz,to przekonujesz,iz bez seksu jestes w stanie zyc... (13068)| Marcin | data: 30.03.2010, godz: 21:48 |
Do Latynos,lat 20
Po prostu stań się mistrzem w powstawaniu i uciekaniu się do Pana po upadku jak św. Piotr..... (13067)| ona24 | data: 30.03.2010, godz: 20:40 |
pomodlę się za Ciebie:) wierzę, że Ci się uda:) (13066)| k | data: 30.03.2010, godz: 20:26 |
do Mirandy i innych cierpiacych na nerwice- depresję..
polecam sie zapoznac i pojechac na rekolekcje dla osob z depresją itp.. są niesamowite, wiem bo byłam, wiele osób było zachwyconych i znalazło odpowiedz na swoje lęki i ich zródło.
Sama psychoterapia, leki często nie wystarczą, one nie leczą przyczyny.. uśmierzają jedynie ból, i ten ból powraca, potrzebna jest takze praca w sferze duchowej ale gdzies jest zródło trzeba je odnalezc, daj sobie szanse nawet jesli bedziesz musiała sama pojechac na rekolekcje z drugiego konca Polski! ja tak własnie pojechałam.. zaryzykowałam a tam byli prawie sami młodzi ludzie i szybko sie zaaklimatyzowałam.
zajrzyj tu na tej stronie o tych rekolekcjach pt Jezus wzruszył sie głeboko"
liczba miejsc ograniczona radze zaklepac termin. :
http://www.gajdy.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=43
(13065)| Latynos, lat 20 | data: 30.03.2010, godz: 20:13 |
Witam wiecie co tez podjąłem walkę z masturbacją żyłem w czystości od 23.03 do tej pory i właśnie jakieś 15 minut temu zrobiłem to zgrzeszyłem proszę was o modlitwę i o pomoc bo z tym wszystkim sam sobie nie poradzę a chce z tym w końcu skończyć modle się i jak miałem pokusę nie modliłem się wzywałem anioła ale od jutra koniec z tym idę do spowiedzi i kończę z nia jest mi teraz zle z tym grzechem ale od jutra zaczynam solidna walkę co do tej mojiej masturbacji (13064)| Wojtek | data: 30.03.2010, godz: 20:12 |
Mateuszu 19, wydaje mi się, ze jesteś bardziej agnostykiem niż ateistą, skoro nie twierdzisz, że Boga na 100% nie ma. Ateiści tak właśnie twierdzą, a agnostycy po prostu nie wierza w jego istnienie. Chociaz może to nie ma wielkiego znaczenia, to tylko kwestia nazewnictwa.. Osobiście również czuję różnicę między "wiem", a "wierzę". Chociaż jak sie głębiej zastanowić nad pewnymi rzeczami to właściwie wszystko jest kwestią wiary, wiedzieć do końca nic nie możemy. Chyba tak często jest, że wiara kłóci się czasem z rozumem, nie jest to wynalazek naszych czasów, ludzie mieli zawsze dylematy, wątpliwości. Na myśl mi przyszły słowa z pewnej pieśni religijnej "wiarą ukorzyć trzeba zmysly i rozum swój", moze te slowa akurat są trochę wyrwane z kontekstu to jest w nich coś na rzeczy. Jeśli wierzę w Boga to czasami muszę po prostu mu zaufać, staram się to robić, raz mi wychodzi lepiej raz gorzej. wydaje mi się, że nawet ludzie wyznający jedną religię, pozornie mający identyczny światopogląd, mają bardzo różne wyobrażenia Boga, życia po śmierci, spraw ostatecznych itp. Każdy pojmuje to indywidualnie, inaczej, chyba nie ma dwóch osób które wierzylyby tak samo.
Bogda, i bardzo dobrze że piszesz swoje przemyślenia, o to tu chodzi. I nie ma znaczenia, ze jestes "zwykłą" osobą, gdyby napisał to ktoś "niezwykły" niczego by to nie zmieniało. Zresztą każdy człowiek jest niezwykły. Wiem, ze nie oceniałaś mnie, może moje slowa zabrzmiały jak jakiś zarzut pod Twoim adresem, ale absolutnie nie chciałbym nikogo atakować ani również oceniać, staram sie tak robić, może mi to czasem nie wychodzi, ale też nie mam jakiejś złej woli. Na pewno tak jest, że ludzie nie chcą się z czymś zgadzać, jeśli nie jest im to na rękę, jeśli im to przeszkadza, pewnie i mnie to dotyczy.
Tak uważam, że każdy człowiek jest w stanie zapanować nad swoim popędem, i nie uważam, że zaprzeczam sam sobie. Bo nie uważam że jeśli ktoś akceptuje antykoncepcję to oznacza to, że nie jest w stanie zapanować nad sobą. Co innego gdybym uważał, że antykoncepcja to coś złego, czego nie powinno się stosować, a pomimo to wcielał ją w swoje życie, oznaczałoby że nie jestem w stanie panować nad sobą. To tak jakbym ja np uważał, że spożycie nawet grama alkoholu oznacza że ktoś nie jest w satnie zapanować nad swoim pociągiem do alkoholu, musi być uzależniony,pomimo że np wypija sobie piwo średnio raz w miesiącu. On nawet nie pomyśli, że robi coś złego, po prostu raz na jakiś czas wypije sobie piwo, a wcale przecież nie jest uzależniony i jak tego nie zrobi to wpadnie w delirkę czy coś takiego.. A ja mogę uważać, ze jest inaczej, ze skoro jednak pije alkohol to nie jest w stanie zapanować nad sobą.. Nie wiem, moze to trochę niefortunne porównanie, ale akurat przyszło mi na myśl. Ja tak to widzę.
Pozdrawiam (13063)
Dziękuję za słowa odpowiedzi.
Chciałabym się z Wami podzielic modlitwą do świętej Rity Pani Marty Fox, pisarki młodzieżowej.
Zachęcam również wszystkich znajdujących się w trudnościach polecac się wstawiennictwu Św. Rity. Bo to patronka wyjątkowa. :)
''Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, spraw, abym w walce, którą toczę ze światem, była zawsze po stronie świata. Swojego.
O, święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozdrów słońce, pozwól znieść oddech życia, dodaj różom czerwieni.
O, święta Rito do Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi nie hodować żalu, nie oczekiwać zbyt wiele, stać się magnolią lub drzewem, w ostateczności kamieniem i zacząć od nowa lub trwać tylko, trwać.
Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi przyjmować bieg wydarzeń i nie naginać ich do swoich pragnień. Pozwól mi doświadczyć, że wszystko ma swoje miejsce i czas. Pozwól mi być dobrą matką, skoro już nie mogę być dobrą córką.
Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi wybaczać innym i sobie, bo świat niekoniecznie jest sprawiedliwy, dobro często nie popłaca, a za nieszczęścia nie ma rekompensaty.
Pozwól mi wierzyć, że żyję w świecie, któremu sama nadaję znaczenie.
Pozwól mi być silną, aby umieć żyć ze swoją bezsilnością i naiwnością.
Pozwól mi nie tracić energii na podtrzymywanie iluzji.
Pozwól mi być, kim jestem i robić, co robię.
Pozwól mi wziąć za to odpowiedzialność.
Pozwól mi być dobrą.
Pozwól mi wierzyć.
Mieć nadzieję.
Kochać.
Święta Rito, święta Rito od Rzeczy Niemożliwych,spraw, by nie sprawdziły się proroctwa Oriana Fallaci, spraw, by jej krzyk nas uratował.
Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi wierzyć, że tylko miłość stwarza od początku świat. Pozwól mi śnić sen o zapachu skoszonej łąki.
Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, uwolnij mnie o przeszłości, bo każdy ma prawo do tajemnicy.
Święta Rito, Rito od Rzeczy Niemożliwych, pomóż mi znosić fizyczny ból, którego znosić nie potrafię i pomóż mi nie napisać o mojej chorobie ani wiersza, ani książki.
Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi otwierać drzwi i wchodzić w nie bez lęku. Pozwól mi zbierać biedronki i wypuszczać je do nieba.''
Spokojnych Świąt.!
(13062)
Działa, działa - wrzućcie na misje jakiś grosik a zobaczycie co się stanie... :) (13061)| Tośka, lat 27 | data: 30.03.2010, godz: 19:52 |
Marcin,
Ależ tak:) nie dalej jak parę dni temu:) coś, co komuś dałam, dostałam z powrotem 2 dni później - tyle tylko, że 4 razy więcej:) Tak więc - to "działa", zdecydowanie, ale chyba tylko wtedy, gdy nie liczymy, że coś otrzymamy w zamian. (13060)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 19:44 |
Ps. Laro Pozdrowienia od Trawiastej. (13059)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 19:42 |
Laro no kilka golonek zdąrzyłem już zjeść : ) Co do stanu zdrowia. Ogólnie ok poza zmęczeniem powodowanym spacerami gdyż po tych wszystkich zabiegach całe zmęczenie poszło w kolana a tym bardziej że wstaję o 5.30 i szukam sobie zajęć by się nie nudzić : ). A od strony lekarskiej czekam na wynik rezonansu co do "kolegi" w głowie czy się nie reaktywował, lub czy nie powstał nowy. Ale to już będę wiedział dopiero po świętach. Jeśli chcesz to wszystko co jest na bieżąco opisuję na swoim blogu www.czystezrodlo.blog.onet.pl (13058)| Marcin | data: 30.03.2010, godz: 18:58 |
A ja trafiłem już po raz wtóry na stwierdzenie:"czym więcej dajesz tym więcej otrzymujesz".Hmm........przetestował to ktoś?,działa?:) (13057)
Mateusz 19 lat Myślę że ateistą staje się człowiek którego rozwój umysłowy nazbyt przewyższa rozwój duchowy.
(13056)| Wojtek | data: 30.03.2010, godz: 18:39 |
Oj Xie, Ty chyba wszystko wiesz najlepiej.. "wtedy dopiero możesz mówić, że kochasz się z żoną", znaczy w przeciwnym przypadku to nie można mówić o miłości, wg Ciebie.. "wtedy do siebie można się do siebie zbliżać", czyli rozumiem że współżycie co najwyżej oddala od siebie małżonków.
Dobrze, ja nie twierdzę, że może być tak jak Ty mówisz, ale Ty chyba uznajesz to za pewnik. Być może z Twojej perspektywy tak to wygląda, ale z mojej nie. Ludzie są różni, mają różne temperamenty, potrzeby, itp, jesli malżeństwo jest szczęśliwe żyjąc tak jak piszesz to bardzo dobrze, nic mi do tego, ale nie pisz, że każdy może być szczęśliwy tak żyjąc. Osobiscie uważam, że odmawianie sobie bliskości fizycznej, jeśli obydwoje malżonkowie są zdrowi i tego pragną, jest nienormalne i niezdrowe.
Poza tym, źle mi się kojarzy jak ktoś mówi o czystości w małżeństwie, bo to tak jakby seks był czymś brudnym.. Dziwny pogląd wg mnie. (13055)| Ala | data: 30.03.2010, godz: 18:22 |
Do Lara Moon... to jednak nie jest nam dane ze sobą porozmawiać :) może takie przeznaczenie... a co do mojego gg chyba jest sprawne i wszystko z nim ok bo rozmawiam z innymi :)
W każdym bądź razie wszystkiego dobrego na najbliższe dni :) (13054)| Bogda | data: 30.03.2010, godz: 18:10 |
Wojtek,
masz prawo calkowicie nie zgadzac sie z tym, co ja pisze-no bo niby dlaczego mialbys sie zgadzac?!-przeciez jestem zwykla osoba, ktora tylko i wylacznie pisze swoje przemyslenia nie narzucajac ich nikomu...A poza tym, czlowiek nie za bardzo chce zgadzac sie z czyms, akceptowac cos, co tak naprawde jest niewygodne dla niego, niezgodne z jego tokiem myslenia i rozumowania...I wcale tego nie neguje....Tylko nie rozumiem jednego, skoro piszesz, ze''każdy człowiek jest w stanie panować nad swoim popędem'' i jezeli faktycznie jestes co do tego przekonany to tym stwierdzeniem tak naprawde zaprzeczasz sam sobie....swoim pogladom odnosnie problemu, ktory poruszyles....W antykoncepcji nie ma miejsca na niuanse, jest tak lub inaczej-albo z niej rezygnujesz albo wcielasz ja w swoje zycie....
I zgadzam sie z tym, co napisal X.Uprawianie seksu a kochanie sie ze swoja zona/mezem to dwie rozne sprawy...Pomiedzy jednym a drugim jest przepasc nie do przebycia....Ty bardziej zmierzasz w tym pierwszym kierunku i dlatego rozumiem Cie, ze trudno Ci sie odniesc do tego, co napisalam...I prosze Cie, wez pod uwage to, ze nie oceniam Cie jako czlowieka ani tez nie oceniam Twojego zachowania w sferze seksualnej - dokonujac takiej a nie innej oceny bazuje tylko i wylacznie na podstawie Twoich przemyslen....tego co napisales....
I zapewniam Cie, ze ocenialam zarowno ''z perspektywy mezczyzny'' jak i kobiety...
Pozdrawiam:) (13053)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 17:36 |
Cześć
Ja mocno wierze że Bóg istnieje, że mnie kocha. Dziś krzyczałem Boże kocham Cię i krzyczałem Kocham Cię Jezu. Już wcześniej pisałem, że w Czwartek byłem na Mszy a nawet na Mszy uzdrawiającej, ja mam problem z masturbacją , ale do kościoła nie poszedłem z myślą by z dnia na dzień zerwać z masturbacją, nawet o tym nie pomyślałem, poszedłem z ciekawości chciałem wzmocnić się duchowo. Zawsze jak postanowiłem, że kończę z masturbacją nic nie wychodziłem zawsze wracałem, nie byłem w stanie z masturbacją wygrać. Poszedłem na tą Msze w niej intencji i wyszedłem w gorszym stanie, wyszedłem załamany, z depresja , czułem się po Mszy gorzej niż przed Mszą nigdy tak źle się nie czułem, jedne co się zmieniło odczuwam to teraz już minęło 5 dni może miałem pokusy ale co z tego, minęło te 5 dni może mało ale ja nie czuje się uzależniony nie czuję potrzeby, a ja nawet nie myślałem o zerwaniu z masturbacją, nie mam chęci i potrzeby się masturbować.
Wiecie co ja czułem, przepraszam ale pisząc to aż płacze moje łzy są szczere.
Dziękuje Ci Jezu za dotyk Twej łaski. Dziwnie się teraz czuję. Kiedy ksiądz wziął Monstrancje i szedł przez cały kościół przeszedł obok mnie czułem potężną siłę i moc , to wtedy podszedł do mnie Jezus ,wszyscy klęczeli a Jezus powiedział wstań i idź jesteś zdrowy. Wtedy dotkną mnie. Bóg doświadcza nas różnymi cierpieniami bo nas kocha i chce nas wzmocnić ale też widzi, że cierpimy też cierpi i płacze.
Nie wiem czuję się inaczej czuję się odmieniony, chce krzyczeć Jezu kocham Cie i nie dbam o innych, że się ze mnie będą śmiali. Oni nie są dla mnie ważnie lecz Bóg jest na pierwszym miejscu. Podjąłem decyzję za tydzień w piątek idę na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym, cieszę się, że jakoś ta niewola zniknęła nawet się o to nie starałem. Ale Bóg wie, że jestem słaby jak się do niego modlę mówię pomóż mi, kocham Cię, potrzebuję Ciebie bez Ciebie nie dam rady. Wiem, że jestem grzeszny.
Teraz mam trudny okres w pracy ponieważ są 2 osoby co mi dokuczają i chodzą na ploty. Mam dużo pracy ponieważ kierownik non stop dodaje mi pracy ponieważ te 2 Panie tak gadają, że mają tyle pracy, że ich praca jest dodawana mnie i czasami sam się nie wyrabiam, a jak wracam z pracy jestem zmęczony i nie mogę ruszyć rękoma i nogami. A teraz często z nerwów mam problemy z nogami ponieważ dostaje bezwład i często chwieję się na nogach. jeśli ja się broniłem i coś powiedziałem na te Panie kierowniczka nie brała to pod uwagę i mnie lekceważyła, ja lepiej wykonuje pracę a Pani kierowniczka widzi tylko je jak dobrze pracują. Jak wracam z pracy jestem zmęczony fizycznie i psychicznie. Dziś nawet modliłem się do Jezusa o pomoc o siły by wytrwać cierpienie. Jeśli mam cierpieć niech użyczy mi siły.Ale martwię się najbardziej nogami czy po takich stresach nie dostanę gorszej choroby np. coś z nogami zator czy coś innego bo sprawa nóg jest poważna.
Ale ja ufam Jezusowi i wiem, że mi pomoże i , że dam rade.
Nie jest łatwo, ale powtarzam razem z Hiobem jeśli przyjąłem dobro z ręki Boga czemu miałbym złego nie przyjmować. Niech się dzieje wola Boga, tylko jego wola jest ważna, jeśli chce bym cierpiał będę cierpiał, ale jeśli zaobserwuje, że już się wykańczam wierze, że mi pomoże, ponieważ on jest miłością i daje nam taki ciężar który jesteśmy w stanie udźwignąć i chwała mu za to. Jeśli wolą Bożą jest bym w tej chwili cierpiał, niech się stanie .
******************** BOŻE KOCHAM CIĘ ***************************
******************** JEZU CHRYSTE KOCHAM CIĘ ********************
Pozdrawiam Łukasz (13052)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 16:45 |
http://www.360tr.com/kudus/kiyamet_eng/index.html
(13051)| Latynos, lat 20 | data: 30.03.2010, godz: 16:41 |
Do ŁUKASZ
Hej jeżeli jest to lek 12,5 miligramowy i ma w substancji czynnej tiapamine i sól sodową to napisz a ci pomogę z tym lekiem. (13050)| Marcin | data: 30.03.2010, godz: 16:36 |
Do Lara Moon
Witaj w klubie,ja też mam myśl że jestem w łasce ale sprawy tego świata kuleją. Choć co do bycia dobrym człowiekiem to jest sens.Sam przekonuje się o tym niemal na codzień,jakim jesteś dla innych tacy ludzie są dla ciebie,może nie zawsze ale często się to sprawdza. (13049)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 15:32 |
Witam
Lekarz Psychiatra przepisał mi lek Coaxil co to jest za lek czy ktoś go zna??? (13048)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 30.03.2010, godz: 15:30 |
Do Stefcia, lat 23
Nie to nie był Józef ponieważ to była Kobieta (13047)| Daga, lat 24 | data: 30.03.2010, godz: 14:59 |
W nadchodzące święta, razem z narzeczonym, chcemy rozmawiać z moimi rodzicami na temat naszego ślubu, który ma się odbyć jeszcze w tym roku, wiem, że z różnych względów nie będą to łatwe rozmowy. Proszę o modlitwę. (13046)| Artur Wnęk / Artii, lat 35 | data: 30.03.2010, godz: 11:47 |
Ciepłych, pełnych radosnej nadziei świąt Zmartwychwstania Pańskiego, a także słonecznych spotkań z budzącą się do życia przyrodą życzy Artur z rodziną :)
(13045)| Sylwia, lat 31 | data: 30.03.2010, godz: 10:32 |
Witam wszystkich bardzo serdecznie:-)
Szczególnie Ciebie Mateuszu 19:-)
Mam coś dla Ciebie. Kliknij proszę na ten link: http://szukajacboga.jesus.net/?/1/miosny-list-od-ojca.html
Zrozum, że nikt nigdy nie udowodni Ci, że Bóg istnieje...
Na tym polega różnica między wiarą a wiedzą... Przyjmujemy Jego Obecność sercem... (13044)| Artur Wnęk / Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 30.03.2010, godz: 09:42 |
Jak Kochani przygotowania swiateczne ida wam? (13043)| Artur | data: 30.03.2010, godz: 03:56 |
Do Joanna,
Wydaje mi sie, ze jestes pelna emocji i rozmaitych uczuc dziewczyna (jak chyba kazda kobieta;) ).
Ale pamietaj, ze nie ma uczuc dobrych i zlych - wszystkie uczucia sa dobre;) A sa one nam dane po to, aby czegos sie o sobie dowiedziec i cos ze soba zrobic. I nie mow, ze nie warto czegos robic (np. isc do spowiedzi), bo napewno bedzie tak i tak (to jest pycha).
A jezeli sie czegos boisz, to sie modl (tak jak Jezus w Ogrojcu).
A poza tym, to chyba wlasnie dlatego wy kobiety tak nam mezczyznom sie podobacie, bo jestescie takie emocjonalne. Ja osobiscie uwazam, ze kobiety sa przeurocze kiedy sa roztrojone i takie ,,roztrzepane'' ;) Moze dlatego, ze my tacy nie jestesmy. (13042)| Mateusz, lat 19 | data: 30.03.2010, godz: 00:31 |
Piotrze, jestem w stanie udowodnić że istnienie Boga jest niemożliwe do udowodnienia lub obalenia, z tej racji, uważam że podejmując życiowe decyzje powinniśmy kierować się zdrowym rozsądkiem i choć to może nie najlepsza metafora, to "mędrca szkiełkiem i okiem". Takie jest moje zdanie, które wyrobiłem sobie po latach rozmów z różnymi ludźmi (katolikami, ateistami, agnostykami itd), po kilogramach przeczytanych książek (wiem że brzmi to jakbym miał zadęcie i popadał w próżność, ale cóż) i niezliczonych godzinach kontemplacji. Nie twierdze że jestem nieomylny lub że moje sądy są niepodważalne, ale są kształtowane w pełni racjonalny sposób.
Mateuszu, przykro mi to mówić, a moim celem wcale nie jest obrażenie Cie, ale ten brak wątpliwości świadczy o bezmyślności. Jeśli człowiek chce być człowiekiem mądrym, musi nieustannie formować poglądy, następnie wątpić, szukać ich słabych punktów, burzyć i formować na nowo. I tak w kółko. Nie jestem kolekcjonerem szkolnych mądrości i populistycznych dewiz, ale przekonałem się już że pewni czegokolwiek są tylko idioci. Osobiście jestem ateistą, ale nigdy z moich ust nie padnie sformułowanie że Boga na 100% nie ma. Ja cały czas wątpię w swoje poglądy, staram się ująć wszystko od nowa, prostszym językiem, bardziej racjonalnym, i kiedy już chcę być pewny że osiągnąłem właśnie jakąś życiową mądrość, rozum każe mi wątpić.
Wojtku, dziękuję za te słowa, cieszy mnie że nie zgadzasz się w pełni. Adoptując poglądy innych, sami stajemy się pacynkami na scenie życia. Nie jestem żadnym moralnym autorytetem, nie jestem nikim znanym,nawet nie tańczę z gwiazdami, ale mimo to jestem, i jako drugi człowiek w pełni rozumiem Twoją sytuację, i choć to nie wiele znaczy, to ja uważam że nie robisz zupełnie nic złego. Ale to Twój światopogląd ma tu znaczenie, ja mogę tylko dorzucić moje trzy grosze. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. (13041)| Stefcia, lat 23 | data: 29.03.2010, godz: 22:57 |
Witajcie.
Do Łukasza - to chyba św Józef. Ja się do niego modle w tych sprawach, zresztą on jest w ogóle niesamowity :) stolarze tak mają.
A co do tematu Lary Moon - Twój uśmiech może zmienić atmosferę w pracy, Twoje zadowolenie i spokój pokazany innym, ale przede wszystkim sobie będzie pierwszym krokiem do zmiany w otoczeniu. Wiem ze to trudne, kiedy nie dostajemy czegoś z zewnątrz. Ale jak to przyjdzie z wewnątrz będzie lepsze, dłuzsze, zaraźliwe... A spowiednik kiedy mi się taki trafia mówię sobie że widocznie jakaś szczególna nauka nie była mi potrzebna, ze moze sumienie i własne refleksje przed spowiedzią dały mi wystarczający pomyślunek i więcej na ten temat Bóg nie chce mówić. Bo zapomniał i widzi że chyba dam rade w najbliższym czasie :)
Ja mam troszke inne obserwacje z początku Wielkiego Tygodnia:
To nie nowość, że wiele ludzi wokół nas nie przeżywa Wielkiego Tygodnia inaczej niż innych tygodni...nawet jesli są zdeklarowanymi katolikami. Mieszkam w akademiku i nadal muszę słuchać odgłosów imprez za ścianą, tolerować pijanych kolegów wpadających do pokoju co jakiś czas..ale nie robię im z tego powodu wymówek. Raczej swoją postawą "uczę" ze jednak cos jest inaczej niż zwykle, bo sie z nimi nie napiję, bo w zeszłym tyg trzy wieczory pod rząd byłam w kościele (rekolekcje), bo już (!) byłam u spowiedzi itp Chociaz szkoda ze nie mogę się spokojnie pomodlić i "wbić" w klimat nadchodzącej Paschy (13040)| X | data: 29.03.2010, godz: 22:41 |
Do Wojtka
Nawet w malzenstwie mozna zyc w czystosci(calkowitej!) i wcale nie musi to"grozic"oddalaniem sie od siebie!Wrecz przeciwnie!Wtedy dopiero mozna sie do siebie zblizac...coraz bardziej i bardziej...Wtedy dopiero mozesz mowic,ze"kochasz sie z zona"!A to,co teraz robisz,to jedynie uprawianie seksu,dawanie upustu swym cielesnym zadzom,folgowaniu swym chuciom!
To moja ocena"z perspektywy mezczyzny"....Owszem,taka,ze jest teraz"troche inaczej"...Ale chciales,by tak bylo.... (13039)| Marcin | data: 29.03.2010, godz: 21:20 |
Do Lara Moon
Możemy spróbować (13038)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 29.03.2010, godz: 21:18 |
Cześć
Kiedyś dostałem modlitwę do patrona która była skuteczna to patron od czystości i bardzo pomagał miałem się do niego modlić ale zapomniałem co to za modlitwa czy ktoś wie.
Pozdrawiam Łukasz (13037)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 29.03.2010, godz: 20:55 |
Laro z tego co pamiętam to zło nie zostało pokonane. Zostało tylko uwięzione skąd może szkodzić naszym duszom poprzez pokusy, lęk, cierpienia. Gdyby zostało pokonane nie byłoby cierpienia, nie byłoby pokus. W/g Objawienia Św. Jana dopiero będzie pokonane w ostatecznej walce przed samym Sadem Ostatecznym. Do tego czasu jest i może nam szkodzić. (13036)| Wojtek | data: 29.03.2010, godz: 20:54 |
Masz rację Majka, trudno oczekiwać zrozumienia, chociaż akurat w tym miejscu jest z tym o wiele lepiej niż w większości innych miejsc w internecie, szczególnie na popularnych forach, tam już w ogóle nie ma co zaglądać. Tu jeszcze nikt się wzajemnie nie wyzywa i nie obraża, bynajmniej nie zauwazyłem, chociaz od niedawna obserwuję. To też nie tak, że chciałbym znaleźć od razu jakieś wielkie zrozumienie i żeby wszyscy mi przyznawali rację itp, szczególnie że wiem że moje poglądy które tu wyraziłem są niezgodne ze światopoglądem większości zaglądających tu osób. Ot tak, poruszylem pewien problem, moze to trochę tak wyglądało, jakbym wyskoczył z jakimiś pretensjami, że coś mi się nie podoba, jakbym oskarżał Kościół, czy coś takiego. Tak nie jest .
Nie no, zdaję sobie sprawę, ze w Watykanie nie siedza sami podstarzali duchowni, itp, nie widzę tego aż tak stereotypowo, jak to pewnie funkcjonuje w społeczeństwie, taki obraz.
Chodziło mi o to, ze zdaję sobie sprawę ze szkodliwości antykoncepcji hormonalnej, wcale nie dopuszczam jej stosowania u mojej żony, nie napisalem tego, co nie znaczy że uważam, że np powinna być oficjalnie zakazana czy coś takiego. Osobiście uważam, ze to nie jest dobre rozwiązanie, chociaż przyznam, ze tak uważam tylko z tego powodu, że jest to niezdrowe i ingeruje w naturalne procesy hormonalne w organizmie. Chodzi mi bardziej o wyższość moralną metod NPR nad antykoncepcja jako taką. I to nie jest tak, ze moja żona rozwala się antykoncepcją hormonalną, naprawdę za bardzo ją kocham, żeby godzić się na niszczenie jej zdrowia. Już nie chcę się wdawać w szczegóły, bo naprawdę nie jest to chyba odpowiednie na to miejsce i jeszcze mógłbym wywolac niepotrzebne komentarze, ale są też inne metody i sposoby, nie hormonalne..
Dzięki za propozycje książkowe, postaram się skorzystać i poczytać coś mądrego. Pozdrawiam (13035)| Ala | data: 29.03.2010, godz: 20:13 |
Do Lara Moon ... odezwałam sie do Ciebie na gg ale znów brak odzewu a musiałaś byc przy komputerze bo odpisywałaś Alys ale może masz wyłączone gg ;/ pozdrawiam (13034)
1) Modlitwy o czystosc znajdziesz na mojej stronie www.adonai.pl/czystosc
5) Msza jest 16 kwietnia - spacer 18 kwietnia ale jeszcze nie wiemy gdzie pójdziemy. (13033)
Łukasz dałem ci link do informacji na temat modlitwy wstawienniczej, mszy o uzdrowienie. poszukaj postach. Napisałem tez o pewnej książce która moim zdaniem by ci wyjaśniła kilka spraw. Osobiście uważam ze decyzje o wspólnocie jako dorosły facet powinieneś podjąć sam oczywiście w radzeniu się niema nic złego.
Wojtek nie chce dyskutować na temat dogmatu nie omylności Papieża temat rzeka.
Zastanawia mnie jedno pytanie Czy Bóg chce aby miedzy kobieta a mężczyzna podczas stosunku była guma? Wiem że są sytuacje typu choroba jednego z małżonków ale gdy wszytko jest ok to czy Bóg tego chce? (13032)| majka, lat 30 | data: 29.03.2010, godz: 19:57 |
Do Wojtka
wiesz Wojtek, myślę, że trudno w takim miejscu jak źródełko oczekiwać zrozumienia. Ono może przyjść po zapoznaniu się z wieloma aspektami problemu, z poznaniem okoliczności, itp, itd. a tutaj niestety, ludzie piszą co myślą, i tak jak rozumiejąto, co napisał ktoś opowiadając o problemie...nie za bardzo można dopytać...
a nie wiem, czy wiesz, że w Watykanie nie siedzą sami księża i duchowni...pracuje tam cały sztab ludzi, lekarze, psycholodzy, etycy itp., którzy ustalając pewne wskazania co do zgodności z nauką Ewangelii naprawdę znają się na rzeczy i nie tylko na Ewangelii i nauce Kościoła, ale też na problemach ludzkich...Ewangelia naprawdę jest najbliższa problemom człowieka.
Nie mogę zrozumieć, czemu piszesz, że wiesz o szkodliwości antykoncepcji dla zdrowia kobiety (czyli swojej żony) a jednak nadal dopuszczasz możliwość jej stosowania. NPR to metoda objawowo - termiczna odkryta i wprowadzana nie przez Kościół (!) lecz przyjęta jako zgodna z jego nauczaniem. Więc jak widzisz nie tylko środowiska wspólnoty Kościoła są za;) Bardzo ci polecam, jeśli naprawdę chcesz zrozumieć temat książki Ingrid Trobisch np. "Być kobietą" żonie Twojej też polecam. I książkę ostatnio wydaną o. Ksawerego Knotza "Seks jakiego nie znacie". Jeśli chcesz zrozumieć, bo jeśli nie to cóż....pozwalaj żonie dalej by się rozwalała antykoncepcją...Pozdrawiam. (13031)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |