Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

pavel, lat 24data: 29.03.2010, godz: 19:49

Czesc Lukasz
2 - modlitwa do Judy Tadeusza jest niezwykle skuteczna. Ja w sytuacjach totalnie beznadziejnych modlilem sie do Judy. Mysle ze różaniec odmawiany codziennie minimum jedna dziesiatka jest takze bardzo pomocny.
3 - kurs Alfa jest bardzo dobry, jest on skierowany do ludzi ktorzy zboczyli od kosciola. Mozesz sproboiwac
4 - nie chce sie wypowiadac o Neokatechumenacie bo go nie znam. Odnowe znam bo teraz ja orgaznizuje w swoim miescie. Odnowa Wiary to jest dzielenie sie swoimi przezyciami na podstawie fragmentu pisma swietego. Czytasz fragmen a nastepnie mowisz jak on odnosi sie do twojego zycia i co w nim widzisz jako w nawiazaniu do swojego zycia. Na koncu jest modlitwa wstawiennicza ( na koncu Seminarium).
Na reszte pytan nie odpowiem bo nie wiem
Pozdrawiam

(13030)
Latynos, lat 20data: 29.03.2010, godz: 19:42

Do ŁUKASZ
Wiesz co jak chcesz tak rady chętnie mogę pomoc mój meil masz bo 2 dni temu wysłałem ci wiadomość jak coś oferuje pomoc napisz na maile

(13029)
Wojtekdata: 29.03.2010, godz: 18:56

Dziękuję wszystkim za wpisy i odpowiedzi.
Mateusz, na pewno mądrze piszesz i dużo w tym racji, osobiście nie do końca moge się z tym zgodzić, jeśli chodzi o np świadome szkodzenie sobie i samobójstwo. Ale oczywiście zgadzam się, że najwazniejsze to nie naruszać wolności innych, to takie naturalne, wrodzone poczucie moralności, które występuje we wszystkich chyba kulturach, przynajmniej tych bardziej rozwiniętych.
Krzysztofie, piszesz, że skoro papież tak ustalił, to Bóg tak chciał. Również nie mogę się z tym zgodzić. Pamiętajmy, ze papieże czasem zmieniają swoje decyzje, Nauczanie Kościoła w pewnych kwestiach przez wieki się zmieniało, nie powinniśmy być na to ślepi, a Bog chyba swojej woli i zdania nie zmienia.
Ela, nie napisałem, ze zależy mi na maksymalnym odczuwaniu przyjemności, Twoje pytanie też jest nie potrzebne, to czy jest to dla mnie jest przyjemne czy nie to już właściwie moja sprawa i nic nie ma do rzeczy. Dobrze, może niepotrzebnie napisalem, że kobieta ma największą ochotę na współżycie w dni plodne, rzeczywiście nie mogę tego wiedzieć. Zgadzam się, że hormonalna antykoncepcjaj est szkodliwa dla zdrowia kobiety, nikomu jej nie polecam, nie chciałbym nigdy, aby moja żona ja stosowała. To nie o to chodzi, ze ja bym chciał walczyć z Bogiem, czy coś w tym rodzaju, tak źle chyba ze mną jeszcze nie jest, po prostu mam wątpliwości i nie mogę zgodzić się z pewnymi sprawami w nauczaniu Kościoła i tyle.
Majka, co do tego, że hormonalna antykoncepcja i ingerencja w naturalne procesy w organizmie kobiety nie są dobre, całkowicie się z Tobą zgadzam. Wiem, że miłość to nie tylko seks. Nie lubię jednak takiego przekonania, że jak ktoś uznaje antykoncepcję, a nie tylko NPR, to znaczy że musi być egoistą skoncentrowanym tylko na własnej przyjemności. I że nie potrafi nad swoją seksualnością panować. To nieprawda. To, ze stosuje antykoncepcję wcale nie oznacza, że jak np. żona jest chora, albo zdarzy się dłuższa rozłąka polecę od razu szukać uciech gdzieś indziej.
Bogda, do Twojej wypowiedzi trudno mi sie odnieść, chociaz częściowo zrobilem to powyżej. Całkowicie sie z Tobą nie zgadzam, poza tym oczywiście, że każdy człowiek jest w stanie panować nad swoim popędem.
Bylem przez długi czas kierowcą cięzarówki (na szczęście już nie jestem). Z żoną widywałem się naprawdę rzadko. Ja rozumiem, że seks nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważną częścią życia małżeńskiego, tak uważam. Jestem przekonany, ze nie jest to zdrowe dla małżeństwa, jeśli czasami wypadałoby mi że mógłbym się kochać z żoną raz na kilka miesięcy, i tak rzadko bywalem w domu i ta bliskośc była nam naprawdę potrzebna. Uważam, że inaczej oddalalibyśmy się od siebie. Mam wrażenie, ze część wypowiadających się tu osób, np Bogda, niesprawiedliwie ocenia, bardzo jednostronnie, nie wydaje mi się że potrafi np ocenić to z perspektywy mężczyzny, a wydaje mi sie że to może być trochę inaczej. Jak mówię, nie jest tak, że nie potrafię zapanować nad swoim popędem, ale jednak ten popęd istnieje, czasami nie jest łatwo, trzeba to przyznać, dlatego tym bardziej wracając do domu, będąc z żoną chciałbym przeżyć te chwile intymności. Pewnie i tak nikogo nie przekonam, zresztą nie chcę przekonywać, myślę, że czasami cięzko jest nam zrozumieć drugiego człowieka i tyle.

(13028)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 29.03.2010, godz: 18:19

Witam
Przepraszam , że teraz zadam tyle pytań do Was ale niestety myśli się kłębią i serce się rwie i tyle rzeczy chciałbym poznać i o tylu chciałbym się dowiedzieć,proszę Was o sugestie i rady ale proszę też Was byście się na mnie nie gniewali za pytania, proszę nie krytykujcie mnie jak coś źle napiszę ponieważ dopiero zaczynam swoją drogę i chce pewnych wskazówek , pewnego nakierowania.
1- Gdzie w Warszawie odbywają się modlitwy wstawiennicze;
2- czy ktoś z Was zna skuteczną modlitwę o czystość, modlitwę o uwolnienie z masturbacji ponieważ teraz mam ogromną pokusę i z nią walczę ,. jeszcze nie uległem ale potrzebuje wsparcia;
3- Co myślicie na temat kursu Alfa , albo o innym kursie mnie takie kursy interesują
4- Zastanawiam się czy wstąpić do wspólnoty czy możecie mi doradzić jaką wspólnotę wybrać ja znam najbardziej dwie wspólnoty Droga Neokatechumenalna oraz Odnowa w duchu Świętym którą z tych wspólnot mi radzicie.
5- Kiedy jest kolejna Msza dla samotnych, czy ten termin to 16 Kwietnia oraz kiedy jest organizowane następne spotkanie np. na spacerze
Za wszelkie informacje bardzo dziękuję.
Łukasz

(13027)
Latynos, lat 20data: 29.03.2010, godz: 16:59

DO ŁUKASZ
Wiesz co wiem co przeżywasz w swojej walce ze słabościami tez podjąłem walkę jak ty ze swoimi słabościami i od wtorku jak na razie trwam w czystości i myślę że będę tak żył upadłem na dno ale chce całkowicie z tym skończyć i żyć w czystości

(13026)
Oliwiadata: 29.03.2010, godz: 16:46

Do MIrandy

Otaczam się różnymi ludzmi, w tym ludzmi z nerwicą i wiem, że jest to ciężkie przeżycie dla Ciebie. Ale wiesz....najważniejsza jest nadzieja wbrew wszystkim beznadziejom. Jeżeli psycholog , który Cię prowadzi nie odpowiada Tobie to szybko popytaj się o kogoś innego. Powodzenia:)Bedzie dobrze!

(13025)
Oliwiadata: 29.03.2010, godz: 16:39

DO SMUTNA

SMUTNA...być może spotkałaśna swojej drodze prawdziwego ANIOŁA. Uwierz mi, jest dużo mężczyzn którzy ranią kobiety swoim podejściem do związku. SKoro On ma wielkie sefce, wspanialą rodzinę, to nie wiem nad czym się zastanawiasz. Jesteś w moim wieku, więc pewnie przeszłaś swoje cierpienie.....widocznie jeszcze nie przeszkadza Ci samotność skoro wahasz sięnad mądrym mężczyzną, a przeszkadza Ci jego akcent, wygląd i pochodzenie. DO wyglądu zawsze się przyzwyczaisz, a serce Anioła zdobędziesz tylko raz!DObrze Ci radzę.....zastanów się mocno nad Twoją decyzją....pomódl się do Ducha Świetego o światło w rozeznaniu decyzji. POwodzenia

(13024)
Mirandadata: 29.03.2010, godz: 11:31

Krzysztof, Łukasz, m, majka, Agata :
Bardzo Wam dziękuję za rady. Od razu lepiej się czuję. Dzięki za to , że jesteście i że jest Źródełko :-)
Agato:
To że mam nerwicę stwierdzili i lekarze i psycholodzy. Leczę sie od dawna z przerwami. Niestety problem jest bardziej skomplikowany i pomału trace wiare w skuteczność leczenia. Ostatnie wizyty u psychologa zaowocowały tym, że przestałam wychodzić z domu a teraz wychodze ale nigdy sama :-)
Pozdrawiam wszystkich!

(13023)
Alys, lat 21data: 29.03.2010, godz: 09:27

Do Adriana, wiesz zgodzę się z Tobą z tym problemem berobocia, ale wiadomo, że bezrobocie to szeroki temat i na nie ma wpływ kilka innych czynników. No każdy robi, jak uważa. Racja trzeba pamiętać podejmując 2 etat o innych aspektach naszego życia. Jeszcze nie mam takich zobowiązań, jak mąż czy dzieci to jako wolna osoba mogę sobie czasami na dodatkową pracę pozwolić:) Wiesz studentom w Polsce jest trudno, nie ma co ukrywać studia kosztują, czasami trzeba sobie gdzieś na boku dorobić. Jeżeli do pewnych spraw podchodzimy ze zdrowym rozsądkiem to wszystko można pogodzić, ważne aby nie przekraczać granicy wytrzymałości.

(13022)
Mateusz, lat 20data: 29.03.2010, godz: 09:27

Widzisz imienniku, różnica między nami polega na tym, że ja nie mam najmniejszych wątpliwości w istnienie Boga, bo wiele razy dał mi wyraźne znaki, że jest i ingeruje w moje życie.
Faktycznie, jeśli założysz że Boga nie ma, wszystko co piszesz nabiera pewnego sensu, ale błędem jest właśnie to, że Bóg nie jest abstrakcyjny tylko prawdziwy, można choćby poczytać o historycznych dowodach na istnienie Jezusa Chrystusa.

A twój ostatni wpis zmienia trochę tok dyskusji i rozumowania, nigdzie nie napisałem, że co zrobimy źle jest dziełem szatana. Człowiek ma wolną wolę i on decyduje o wszystkim, co jednak nie zmienia faktu, że nie możemy zrobić z życiem co chcemy.

(13021)
Piotrdata: 29.03.2010, godz: 08:38

Mateusz, a co jesteś w stanie udowodnić? Nic. Nie jesteś w stanie "wyprodukować" argumentu, który by o czymkolwiek przekonał. Albo uwierzysz, albo nie - tak samo, jak Twoi słuchacze. Poza tym wolność, która jakoby miałaby być miarą etyczną jest.. również abstrakcyjna ;)
Decyzje moralne podejmujemy my, używając lepiej lub gorzej, wolnej woli. To MY jesteśmy, a przynajmniej powinniśmy być, odpowiedzialni za ich ewentualne skutki, więc w czym problem? To, że ktoś się powołuje na to, czy tamto, nie jest niczym nowym i nadzwyczajnym - człowiek z natury woli zrzucić odpowiedzialność na innego człowieka, tudzież otaczający świat, ale czy można go o to winić? A osądy oparte na faktach? Cóż, gdyby tak faktycznie było, to może świat wyglądałby inaczej, ale tego nie wiemy, bo to.. nie jest faktem? Poza tym warto zapytać, co to fakt? Kto ma o tym decydować? Ile faktów to już wystarczająco dużo faktów, aby podjąć decyzję? Czy fakty są potrzebne do podejmowania decyzji? itd.

(13020)
Agatadata: 29.03.2010, godz: 00:57

do Mirandy

Mirando, mówisz, ze Bóg nie widzi Twojego cierpienia.. a czy na pewno robisz wszystko, zeby sobie samej pomóc, czy czekasz, aż On Cię popchnie? Może On krzyczy do Ciebie, tylko nie chcesz Go usłyszeć? To jest jak z modleniem sie o wygraną, gdy się nawet nie spróbuje zagrać.. Rozejrzyj sie wokół siebie, zacznij słuchać: Bóg mówi przez ludzi. Może warto ich posłuchać?
Może warto podjąć jakieś nowe wyzwania, wziąć sie za siebie poważnie, kolejny raz? Może warto poszukać pomocy u innych ludzi?
Masz stwierdzoną nerwicę przez lekarza, czy to Twoja własna diagnoza?

Postanowiłam do Ciebie napisac tych parę słów, bo sama też cierpie na nerwice lękową. I bardzo dużo czasu stracilam na "nic z tym nie robieniu". Miesiąc temu postanowiłam: koniec, idę do jakiegoś specjalisty. Czy mam coś do stracenia? mój spowiednik też mi poradził skontaktowac sie z jakimś specjalistą. Powiedział mi: 'czasem nie wystarczy modlić się: "Panie uzdrów mnie", trzeba oprócz tego pójść do lekarza'. To dało mi wiele do myslenia. I powiem Ci, że wizyty u psychologa NAPRAWDĘ pomagają. Pomagają zrozumieć swoje emocje, reakcje, skąd bierze sie ten strach...
A tak na marginesie, jeśli miewasz ataki lęku, momenty, kiedy czujesz, ze przestajesz nad sobą panować, polecam delikatne ziolowe pastylki uspokajające. Działają, a nie uzależniają i nie otepiają. I nie szkodzą zdrowiu. Pełno tego w aptekach, bez recepty i niedrogie. I przede wszystkim pomodlić sie, np do św. Walentego;]
Trzymaj sie, będe pamietac o Tobie w modlitwie;)

(13019)
majka, lat 30data: 28.03.2010, godz: 23:35

Do Mirandy

miałam kiedyś taką samą sytuację jak Ty...najpierw poszłam i grzecznie poprosiłam o ciszę, a gdy to nie poskutkowało zadzwoniłam na policję. Poskutkowało. Więcej już nie szaleli do 3 rano.
Miranda, Pan Bóg widzi Twoje cierpienie i rozumie je, i pewnie bardzo chce Ci pomóc tylko że On nie działa na zasadzie: Ty się modlisz a na sąsiada spada piorun. Poszukaj jakiegoś kapłana przed którym się wypowiesz...poszukaj pomocy jeśli możesz...Jesteś umiłowaną córką Boga...pomodlę się za Ciebie.

(13018)
Adrian, lat 28, e-mail: adek1003@o2.pldata: 28.03.2010, godz: 23:24

Do Alys 21: Ja nikomu nie polecam pracy na 2 etaty jest to zachwianie pewnej równowagi.Ja myślę że czas pracy powinien wynosić 8 godzin i nie powinien być przekraczany.Człowiek musi mieć czas dla rodziny dla przyjaciół spotkać się z kimś ,pogadać człowiek powinien mieć czas dla Boga dla samego siebie żeby pobyć trochę w samotności pomyśleć przewartościować swoje życie.Człowieka który pracuje na 1 etat w żadnym wypadku nie można nazwać leniem.
Dlaczego ludzie pracują na 2 etaty?: Jedni dlatego że uciekają w pracę przed problemami rzucają się w wir obowiązków żeby nie myśleć o swoim życiu alienują się w ten sposób uciekają przed życiem.Drudzy z konieczności bo są krzywdzeni przez ludzi którym Bóg dał więcej talentów pensje są zaniżane nawet jeśli firma dobrze presperuje często pracodawcy wypłacają niskie pensje i żyją kosztem innych ludzi źle wykorzystując talenty otrzymane od Boga.To jedna strona medalu z drugiej strony jesteśmy uciskani przez nasze władze wysokie podatki i przepisy powodują że trudno jest prowadzić firmę i często pracodawca nie może wypłacić większej pensji bo go na to nie stać a to skłania ludzi do podejmowania pracy na drugim etacie.
Kolejna sprawa to zazdrość moi znajomi mają luksusowe mieszkanie nowy komputer ubierają się w markowe ciuchy a mnie na to nie stać.I szatan podpowiada pokusę "dłużej pracuj i pokaż im na co Cię stać"
Ponieważ każdy człowiek ma swoje powołanie człowiek pracujący na 2 etaty zabiera drugiemu pracę bo jeżeli ktoś za kogoś wykona pracę drugi nie ma nic
do roboty czyli jest bezrobotny.Każdy kto pracuje na dłużej niż 1 etat ponosi częściowo odpowiedzialność za bezrobocie i niskie zarobki gdyby ludzie tak nie ganiali za pieniędzmi i wybierali skromniejsze życie pracodawcy musieliby wypłacić większą pensję bo inaczej nie znaleźliby pracowników.Jestem pewien że gdyby nikt nie pracował na więcej niż 1 etat bezrobocie w Polsce byłoby 0 procent .
Kolejna sprawa ktoś musi łożyć na tych bezrobotnych którym inni zabrali chleb.
Kto to robi?Ano ci ludzie którzy zabierali innym pracę muszą na nich robić i płacić coraz wyższe podatki.A że bezrobocie prowadzi do zaburzeń psychicznych a często do alkoholizmu w dłuższym okresie czasu to ktoś musi pokryć teź koszty ich leczenia.Brak cnoty umiarkowania zawsze prowadzi do złego.Zarówno nadmiar pracy jak i lenistwo są złe a najlepszym wyjściem jest cnota umiarkowania.
A nieszczęśliwych ludzi zarówno z powodu bezrobocia jak i z powodu zbyt długiej pracy coraz więcej.Nadmiar pracy to też problemy:choroby,rozbite rodziny,samotność,brak przyjaciół lub powierzchowne relacje zwane smsami bo brakuje czasu żeby się spotkać dlatego apeluję do wszystkich:Nie pracujcie na dłużej niż 1 etat bo czynicie nieszczęśliwymi siebie i innych pozdrawiam

(13017)
Mateusz w odpowiedzi do Mateus, lat 19data: 28.03.2010, godz: 22:57

Naturalnie masz prawo się z tym nie zgodzić, ale w swoim wywodzie powołujesz się na pojęcia abstrakcyjne. To raczej dyskredytuje racjonalność argumentów. "Nikt nie jest do końca panem swojego losu, bo Pan jest jeden, i do Niego wszystko należy." Ok, może masz racje, może nie masz, ale to tak samo jak małym błękitnym czajniczkiem Russela. Nie udowodnisz mi słuszności argumentu który w 100% opiera się na pojęciu abstrakcyjnym (tak jak w tym wypadku Bóg) którego na można ani udowodnić ani obalić. Możemy swoje osądy i racje podpierać jedynie faktami. Jestem w pełni przekonany że to my jesteśmy panami swojego losu, każdy swego własnego. Każdy jest kowalem swojego losu, i tchórzostwem jest podpieranie się bytami abstrakcyjnymi (Bóg czy diabeł) w uzasadnianiu swoich porażek lub słabości. Robimy to bo nas szatan podkusił, robimy tamto bo Bóg poskąpił nam łaski (a propos "teraz Bóg kocha Niemców - mają więcej pieniędzy"). Po co więzienia ? Wypuśćmy wszystkich, wszak winny jest diabeł, to on ich podkusił, a oni - naiwne marionetki w jego rękach, nie mieli wystarczająco siły by się oprzeć. I jeszcze jedno, nie wiem do kogo mam mieć pretensje, ale właśnie podjąłem decyzje o domaganiu się sowitego zadośćuczynienia (od państwa, kościoła, sam nie wiem) za wyrzucenie mnie ze studów. Nie wiem kto jest za to odpowiedzialny, ale domagam się ukarania winnego. W najbliższym czasie mam zamiar domagać się też ukarania bytów abstrakcyjnych odpowiedzialnych za korupcje w państwie, złą sytuację reprezentacji (tak, naszej), oraz wysokie ceny alkoholu. Pozdrawiam

(13016)
mdata: 28.03.2010, godz: 22:10

Miranda, odezwij sie do mnie na maila: hope73@interia.pl

(13015)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 21:50

******************************Do Miranda**************************

Wiem co czujesz, ja mieszkam w Bloku i pode mną byli też uciążliwi sąsiedzi, głośna muzyka do rana trzaskanie drzwiami, głośnie rozmowy i śpiewy, nie można było spać, ale najgorsze z tego wszystkiego to chyba kłótnie i awantury co noc bijatyki itp., itd.
Teraz jest spokój to ustało, można taką sytuacje zgłosić na Policję lub Straż miejską albo iść z tym do Administracji po jakimś czasie na pewno się opamiętają albo jak będzie nadal tak administracja może podjąć decyzję o eksmisji a ogólnie cisza nocna jest po 22, więc wtedy w świetle prawa powinna być cisza i spokój. I módl się.
Moim sąsiedzi się uspokoili i Twoi też się uspokoją.
Na to trzeba czasu, bo moim sąsiedzie też przychodzili i się z nami kłócili.
pamiętam takie zdarzenie jak sąsiad wali do naszego mieszkania i z Awanturą że wodę mu lejemy na balkon tylko, że w tym czasie padał deszcz a on z Awanturą przybiegł do nas. Pamiętam pożar jak spłonęła nam cała kuchnia i w tym czasie pękły rury od temperatury. lekarz powiedział do mamy, że jeszcze 5 min., i było by po synu, a oni po tym wypadku jeszcze się z nami kłócili. Po spaleniu był u nich konserwator obiektu i widział jakie były szkody ale oni jeszcze raz zawołali komisję ponieważ chciał od nas wysokie odszkodowanie, i chciał też od nas łapówkę cały czas nas nachodził. Ale wezwał komisję, komisja rozpatrzyła wniosek tylko, że w komisji był o dziwo konserwator naszego budynku i powiedział , że jak był ostatnio były mniejsze szkody, Sąsiad po spaleniu jeszcze bardziej zalał mieszkanie i zerwał szpachelką ściany i chciał naciągnąć nas i dodatkowo ubezpieczenie.
Więc nie martw się będzie dobrze.

*******************************Do Marcin***************************

Też o tym słyszałem i to mnie bardzo martwi.
W Polsce jest brak tolerancji wobec innych wyznać, park tolerancji w małżeństwie i brak tolerancji dla ludzi którzy maja inne własne zdanie.
Agresja to zjawisko, które na przestrzeni czasów narasta coraz bardziej. Codziennie niemal słyszymy o przemocy w rodzinie, przemocy wśród rówieśników. Zastanawiamy się wtedy co jest źródłem takiego zachowanie i próbujemy zrozumieć dlaczego dorośli i dzieci zachowują się wobec siebie agresywnie. Kiedyś najbardziej brutalnych zachowań dopuszczała się młodzież i dorośli z marginesu społecznego. Dzisiaj zachowań takich dopuszczają się ludzie z tzw. dobrych środowisk, ludzie wykształceni, inteligentni.
Co to jest agresja? Jest to przemoc – wyrządzanie krzywdy komuś świadomie lub w skutek zaniedbania.

********************************Do Smutna***************************

Smutne to co napisałaś, może powiem Ci co myślę z punktu widzenia swojej osoby i ze swojego doświadczenia. Miałem dziewczynę wiele razy czuję się przy niej gorzej a ona też dawała mi do zrozumienia, że mnie się wstydzi. Ja jetem biedny i nie mam super mieszkania, a moja była dziewczyna miała duży dom oraz drugie mieszkanie , mam maturę, Ja pochodzę z rodziny biednej a ona pochodziła z bogatej rodziny ojczym był kierownikiem na budowie a mama była kierowniczką w Sanepidzie.
Wiec gorzej się czułem , a ona nawet nie okazywała mi miłości przy swojej rodzinie.
Były też plany i marzenia ale nic z nich nie wynikło ponieważ ona się mnie wstydziła.
Ja uważam, że najważniejsze jest serce i wnętrze . Najważniejsze jest to jaki ktoś jest w środku. Wygląd przemija ale charakter pozostaje, to charakter jest najważniejszy. Jeśli twierdzisz , że on jest dobry, ma dobre serce oraz charakter to daj mu szansę. On ma się Tobie podobać a nie twojej rodzinie. Nie pozwól na to by cierpiał z tego powodu, że jest brzydszy albo inny . Moja była dziewczyna też liczyła się ze zdaniem rodziców, nie popełniaj tego samego błędu, on może być wartościowym człowiekiem, warto dać mu szansę.
Nie martw się miłość jest najważniejsza, jeśli jesteście sobie pisani będziecie razem.
Porozmawiaj z rodzicami , że to Twój wybór i by uszanowali go.
Nie martw się będzie dobrze, 3-maj się.

*****************************Do Mateusz **************************

Sporo ludzi miało choć raz myśli samobójcze ja też miałem, jeśli ktoś nie miał myśli samobójczych nie powinien się wypowiadać. Wiele osób popełnia samobójstwo nie dlatego, że są egoistami lecz mają problemy ze sferą emocjonalną czasami ludzie nie zdają sprawy co robią ponieważ są wykończeni psychicznie i nie myślą nad tym co robią. Częste odrzucenie, depresja i zraniona miłość prowadzą do samobójstwa.
Nie ma jednoznacznie określonych przyczyn, które prowadzą do samobójstwa. Psychiatrzy i psychologowie podają wiele możliwych powodów.
Teorie freudowskie łączą samobójstwo z podświadomym pragnieniem zabicia kogoś innego, które obraca się przeciwko samobójcy.
Bardziej współczesne teorie mówią o skłonnościach samo destrukcyjnych, wynikających z natrętnego myślenia o śmierci lub będących ostatnią próbą odzyskania szacunku do siebie samego. Zdarza się, że ból i beznadziejność śmiertelnej choroby prowadzą do decyzji o odebraniu sobie życia. Takie samobójstwo czasem określa się mianem samobójstwa z przyczyn racjonalnych, lecz ta opinia jest bardzo kontrowersyjna.
Samobójstwo pozostaje aktem tajemniczym, odpychającym i dla wielu niewybaczalnym .A. Alvarez, niedoszły samobójca, w swojej książce „Dziki Bóg” ostrzega przed gloryfikowaniem stanów kryzysowych, gdyż są one najczęstszą spośród znanych przyczyn samobójstw".
Nie ma co gdybać jest wiele motywów prowadzących do samobójstwa.

********************************Do Ala************************
Sam ostatnio szukam pracy wiem, że to sporo kosztuje ale mam nadzieję, że z czasem znajdę jeszcze lepszą pracę i Tobie też tego życzę.
Praca sama do człowieka nie przyjdzie trzeba wyjść jej na przeciw.

*******************************************************************
Polecam wszystkim książkę Radykalne Wybaczanie. Darowanie krzywd ma moc uzdrawiania Colin Tipping
*******************************************************************
Pozdrawiam Łukasz


(13014)
Alys, lat 21data: 28.03.2010, godz: 21:20

Łukasz hi skąd wiesz, że więcej? ha ale się uśmiałam:) Słuchaj jeśli zawsze będziesz tak z takim pesymizmem podchodził do różnych spraw to nie osiągniesz spokoju. Co do roweru to opłaca się sprowadzić z Niemiec. Bardzo tanio:) W zeszłym roku sąsiadka mi sprowadziła, fajny dobrze się jeździ. Nie ma co kupować takich z dużych supermarketów, to szybko się psujące sprzęty. Uwagę trzeba zwrócić na opony, szczególnie na tylną, bo najważniejsza:) Wiesz może zacznij od spacerów. Szare komórki potrzebują tlenu, świeżego powietrza.

Kochani ostatnio się tak zastanawiałam nad pojęciam zła. Powszechnie wiadomo, że dobro pochodzi od Boga, a zło? Przecież Bóg stworzył Anioła, dał mu wolną wolę. Anioł się zbuntował i powstał Diabeł? Nie chcę, abyście tego wpisu odebrali jako lubieżność z mojej strony. Tylko skoro Bóg stworzył Anioła, dał wolną wolę to chyba zło tak, jak i dobro pochodzi od Boga? Może Bóg nie powinnien dawać wolnej woli? Wyboru? Jak myślicie? Tylko tak pytam. Może znacie inne źródło zła?
Pozdrawiam:)
P.S. Przedstawiona teza ma wywołać dyskusję, a nie oskarżenia pod moim adresem.

(13013)
Marcindata: 28.03.2010, godz: 21:18

Do Smutna
Po prostu za łatwo uległaś sugestii......to błąd.Może to w oczach twoich bliskich wygląda na jakiś mezalians ale to nie oni decydują o tym z kim masz być tylko Ty,to twoje życie.

(13012)
Marcindata: 28.03.2010, godz: 21:13

Do Marta
Dzięki:)

(13011)
krzysztof, lat 23, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 28.03.2010, godz: 19:52

Miranda pomodlę się za Ciebie. Staraj się wychodzić do ludzi Pozdrawiam.

(13010)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 18:47

Do Alys, lat 21
Ja zarabiam więcej od Ciebie i mnie te pieniądze wystarczą, czasami jest ich dużo innym razem jest ich mało, teraz mam zobowiązania wobec Banków i pomagam mamie dlatego nie mogę sobie pozwolić na Rower nie mam potrzeby iść do drugiej pracy po to by kupić sobie Rower, bo inni powiedzieli że ja i tak mam dużo pracy i nie pracowali by tak jak ja. A w tej pracy często też muszę zostawać po godzinach więc 2 etat nie wchodzi w grę.

(13009)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 18:41

Do Alys, lat 21
A dlaczego Ty nie pracujesz na drugi etat. I nie oceniaj mnie , bo nie masz prawa mi mówić, że jestem leń. A skąd wiesz czy ja jestem leń??
Wiesz czasami się człowiekowi przykro robi jak coś takiego słyszy.
Ty mnie rozkazujesz czy ja mam iść do drugiej pracy a szkoła to co w nocy mam się uczyć, chce też iść do wspólnoty i co mam w nocy do niej chodzić, nic o mnie nie wiesz a oceniasz, a z drugiej strony mój organizm nie da rady pracować na 2 etaty , Tobie to obojętne bo to nie Twój organizm. I co to by było za życie tylko praca i co dalej nic.

(13008)
Aladata: 28.03.2010, godz: 17:58

Do Gandalf.... nie do końca się z Tobą zgodzę, mamy czasy takie jakie mamy, dobrą pracę nie jest łatwo dostać, trzeba się nachodzić, naszukać... albo mieć tzw znajomości ;) a na tacy nikt nic nam nie da. Sama z autopsji wiem jak to jest szukać pracy, chodzenie, jeżdżenie, wysyłanie CV - ok 35-40 (tak było u mnie), aż w końcu się udało... owszem Opatrzność też za tym stoi wiem to po sobie, bo lepszej pracy i lepszej atmosfery nie mogłam sobie wymarzyć pomimo 30km dojeżdżania do owej pracy w jedna stronę. Też mogłabym narzekać, że to że tamto, że trzeba dojeżdżać, że tyle pieniędzy na paliwo wydaje... tylko po co narzekać, marudzić, trzeba brać życie w swoje ręce bo nikt go za nas nie przeżyje... Tak samo jest z Marcinem, który tu pisał o pracy... samo czekanie i narzekanie nic nie da... a tracimy wówczas tylko czas... cenny czas ;)

(13007)
joanna, e-mail: pozorna_cisza@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 17:34

Drodzy Źródełkowicze...

Dziękuję za to wspaniałe miejsce, gdzie dobro można rozdawac garściami i czerpac z niego do pełna. Wiem, że ludzie piszący tu, każdy z osobna ma w sobie tak wiele Dobra, tak wiele do Rozdania. Jest nas tak wielu, potrzebujących drugiego Człowieka. Jego wsparcia. Jego pomocy. Jego czasu. Jego modlitwy.
I ja jestem tym Człowiekiem.
Potrzebuję Waszej Pomocy.

Czuję, że usycham. Czuję, że nie żyję. Czuję, że tak wiele we mnie pustki, goryczy, nienawiści, żalu, smutku. Chocbym chciała to wyrazic słowami, to nie uda mi się.
Najgorsze jest to, że czuję się bezsilna, niezdolna do walki, do życia.
Nie mogę tu odpisac całego swojego życia, ale wiem, że nie ma w nim wiele dobra. Dobra z mojej strony. Bo samo życie, jako Życie od Boga musi byc Dobre, prawda?

Czuję się jak Judasz. Fałszywa. Obłudna. Samotna. Zrozpaczona.
To taki stan, kiedy nie wiesz, czy jesteś opętany, zły, czy zwyczajnie przegrany. I wiem, że byc może wystarczyłoby się chwycic słów, ze wszystko zależy ode mnie, że tylko ja mogę zmienic swoje życie, że muszę chwycic się czegoś i życ, przestac się użalac, byc dla innych, tak po prostu. Ale nie dla mnie. Tak długo trwa ta beznadzieja, że nie mam sił.

Nie uczepię się Jezusa. Nie potrafię. Nie wiem czy to kwestia zaufania, czy czegoś innego. Ale nie umiem.
Wielki Post jest moim ulubionym czasem w roku, obok Adwentu. Ale w tym roku, ani razu nie byłam na nabożeństwie Drogi Krzyżowej, ani Gorzkich Żalach. Modlę się często Koronką, ale i to nie daje mi wytchnienia...

W moim życiu przeważa lęk przed ludźmi, lęk przed porażkami, przed zwykłymi sytuacjami codziennymi, przed wejściem do busa pełnego ludzi, przed ludźmi w szkole. Rezygnuje przeważnie z wszystkiego co wiąże się z kontaktem z drugim Człowiekiem. Ale jednocześnie chciałabym pomagac. Wiem, że to się wzajemnie wyklucza.. Chciałabym w wakacje zrobic coś dobrego, na przykład zatrudnic się w domu Starców. Ale boję się. Nie wiem jak zacząc, co zrobic.

Teraz kiedy to piszę, czuję się w porządku. W miarę zwyczajnie. Ale prawie codziennie popadam na chwilę w stany, kiedy nie jestem sobą. Kiedy mój gniew, gorycz tak bardzo się rozrasta, że nie panuję nad sobą. Przeklinam siebie, uderzam, wymyślam w jaki sposób zrobic sobie krzywdę. Zdarzało mi się ciąc.
Jestem roztrojona. Nastrój zmienia mi się co chwilę. Raz przepełnia mnie entuzjazm, a raz małe niepowodzenie, jedno słowo, jedno zachowanie, sprawia, że znów nie chce mi się życ.
Czy to depresja? Czy to możliwe w wieku siedemnastu lat?

Zbliża się Wielkanoc. Nie wiem jak będzie. Nie wiem, co będzie. Wydaje mi się, że pragnę Pana, ale On jest daleko. Albo jak jest, to ja jestem niegodna Jego spojrzenia, Jego czasu.
Boję się spowiedzi. Wiem, że to wiąże się z nawróceniem, ale czy ja jestem do tego zdolna? Boję się spowiedzi, bo nie wiem jak się spowiadac, prawdziwie spowiadac, żeby nie był to rytuał, a akt oddania się Miłosiernej Miłosci.
I nawet jeśli do spowiedzi pójdę, to i tak moje życie nie zmieni się.
Lęk przed każdym dniem będzie trwac. Powróci gniew, trudne sytuacje i nienawiśc do siebie. Tak było do tej pory.

Kończąc, chciałabym Was wszystkich poprosic o modlitwę, o westchnienie, żeby cokolwiek miało sens. Szczególnie proszę o modlitwę za moją koleżanką, przebywającą w te święta na misjach.
Przepraszam za tę ilośc słów.

Wszystkiego dobrego na Waszych drogach!

(13006)
Mateusz do Mateusza :), lat 20data: 28.03.2010, godz: 15:57

"Działanie na własną szkodę (rozległy temat, wiele zagadnień, od palenia, aż do samobójstwa) nie jest złem, gdyż nie naruszamy wolności drugiego człowieka. "

Absolutnie nie mogę się z tym zgodzić. Sądzenie, że świadome działanie na własną szkodę nie jest złem jest dla mnie przejawem egoizmu. Gdyby nasze życie było naszą własnością i naszą wyłączną zasługą, wtedy bym Ci przytaknął. Ponieważ jednak nasze życie jest nie tylko darem, ale przede wszystkim zadaniem, powołaniem, to co piszesz wydaje mi się mijać z prawdą.
Tak samo wyraźne ingerowanie w Boże strefy, jak właśnie sztuczne sterowanie płodnością jest złem, mimo że z pozoru nie czyni nikomu żadnej krzywdy (ale czy aby na pewno?)
Nikt nie jest do końca panem swojego losu, bo Pan jest jeden, i do Niego wszystko należy. My także, z całym swoim życiem. Nie decydujmy za niego jak mamy żyć, kiedy umrzeć oraz kiedy ktoś ma się narodzić. Życie jest darem, jest święte, nie jest naszą wyłączną własnością.

(13005)
Smutnadata: 28.03.2010, godz: 15:52

Witajcie.
Poznałam jakis czas temu chłopaka.
mam 29 lat..on 27..
bardzo długo o mnie zabiegal..udownodnił mi, ze jest odpowiedzialnym człowiekiem o dobrym sercu. postanowilismy zostac parą. Poznałam jego rodzine. prosta kochająca sie rodzina...widac ze dobry fundament..niestety..moja rodzina go nie zaakcpetowała...zaczeli krzyczc i szalec ze to za prosty chlopak ze nie reprezentacyjny..ze mysleli ze mam lepszy gust..a on nawet specjalnie nieprzystojny jest..ze z prostej rodziny pochodzi, a ja z inteligenckiej,ze oni tego nie widzą.
pod ich wplywem..zaczeło we mnie cos sie dziac...zazczełam na niego patrzec bardzo krytycznym wzrokiem..zaczełymnie draznic w nim jego braki..pewnego dnia powiedziałam mu ze nic do niego czuje i ze on mnie drazni...kiedy oboje mielismy w oczach łzy..i on odchodził i w koncu wyszedł...zaczełam plakac rzewnymi łzami...płakałam i płakałam..spotkalismy sie pare godzin pozniej i probowalismy rozmawiac od rana do wieczora...postanowilam dac temu jeszcze jeszcze szanse...mimo wszystko...nadal boje sie...ze jednak jego brak aparycji i szczegolnej prezencji bedzie mi szalenie przeszkadzał w zyciu...
jest mi bardzo ciezko...denerwuje mnie jego smiech...i akcent z terenow z ktorych sie wywodzi...ale serce Jego...jest wielkie i piekne.

(13004)
Marta, lat 23, e-mail: marta19kropelka@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 15:09

Do Marcin:) będę pamiętała w modlitwie a co Bóg zechc to zrobi:) a dużo z ta pracą może też zależy od nas:) Pozdrawiam ciepło:)

(13003)
Marcindata: 28.03.2010, godz: 13:50

Wczoraj w Wiadomościach z pewnym zdziwieniem słyszałem o tym że coraz bardziej wzrasta przemoc w małżeństwach......od strony kobiet.Pewien psycholog nawet stwierdził że kobiety są specjalistkami od tworzenia presji psychicznej.I niestety tak jest co sam mogłem stwierdzić naocznie.Ale pojawia się pytanie jakie będą rodziny jeśli będzie w nich panować przemoc ze strony mężczyzny i kobiety.Dlatego pracujmy nad swoimi nerwami,nad sztuką panowania nad sobą,to trudne ale jakże ważne w kontaktach z innymi.

(13002)
Mirandadata: 28.03.2010, godz: 11:42

Trudno mi uwierzyć w to , że Bóg mnie kocha. Kolejna noc nie przespana bo sąsiad z dołu urządził imprezę do 3 rano. Pomimo zwracania mu już wczesniej uwagi, że to innym przeszkadza nie przejmuje sie tym tylko imprezuje co tydzień. Nie mówiąc o tym, że jest Wielki Post. Modlę się ciągle o spokojne noce a te modlitwy nic nie dają. Jak już wcześniej pisałam cierpię na nerwicę lękową i nie mogę chodzić do Kośćioła więc Mszę Św. słucham w radiu. Po takiej nie przespanej nocy nie mogę się rano obudzić i przegapiam Mszę Św. Tak właśnie jest dzisiaj :-( CZy Bóg nie widzi, moich psychicznych cierpień??? Bo ja już tak nie mogę. Na czym polega Boża Miłość bo ja jej nigdy nie czuję??? Czuję się nie jak dziecko Boże ale jak jego nie kochana pasierbica.
Cierpię od dziecka, były tylko krótkie okresy kiedy czułam się dobrze. Czy Boża Miłość polega na tym, że patrzy na człowieka z Miłością i nic nie robi żeby mu pomóc???
Przepraszam za te narzekania ale musiałam to napisać i choć trochę sobie ulżyć.

(13001)
www.dla-olki.blog.onet.pldata: 28.03.2010, godz: 03:17

Napisz list do Olki, przywróć jej nadzieję!

(13000)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 28.03.2010, godz: 01:16

Witam
Nie chce męczyć ludzi ale jeśli Was bardzo męczę przepraszam.
Mam ostatnio ciężki okres, muszę toczyć walkę z samym sobą, walkę ze swoimi emocjami oraz słabościami, też walczę z własnymi myślami.
Mam ciągłe myśli o samobójstwie z którymi muszę walczyć.
Mam problemy jestem uzależniony od masturbacji i mam inne podobne uzależnienia.
Po tej Mszy w Czwartek w której uczestniczyłem te problemy oddałem Bogu i powiedziałem, dość , nie chce tego i chce z tym skończyć. Postanowiłem zerwać z tymi problemami i uzależnieniami. Czuję, że one mnie niszczą i są złe. A my ludzie jesteśmy słabi popełniamy błędy i grzechy. Byłem na katechezie i usłyszałem słowo śmierć . Człowieka otacza kulista powłoka która nazywa się śmierć , boimy się śmierci i nie potrafimy przejść po za tą powłokę wszystko się od niej odbija i zawsze wraca do nas. Zawsze wybieramy drogę idziemy w kierunku pornografii, pieniędzy , chwały i zysków, to wszystko jest marne, ponieważ to sprawia, że cierpimy i to jest nasza śmierć , gorsza od śmierci fizycznej jest śmierć duchowa.
Jak byłem w kościele doświadczyłem coś wspaniałego, doświadczyłem Boga i jego miłości, doświadczyłem potężnej mocy i energii która mnie otaczała, o od tego czasu się nie masturbuję choć czuję pokusę nie ulegam jej. Czuję że Jezus położył na mnie rękę i mnie uleczył, powiedział uklęknij i za chwile powiedział wstań i idź jesteś zdrowy. To była Msza o uleczenie. Wierze, że Bóg mnie kocha i mnie pomaga.
Chyba zrobiłem dobry początek mam już 3 przyjaciół , Bóg, Jezus i Maryja a jeszcze zapomniałem Józef też. Od czwartku się nie masturbuję może to nie długo ale już czuję z siebie dumny jedyny strach to, że ulegnę. Może jeszcze nie potrafię otworzyć się na drugiego człowieka i nie potrafię nawiązać kontaktu ale teraz zacznę nad tym pracować. Przyznaję, że popełniałem błędy i grzechy.
Przyznaję, że jestem słaby , przyznaję, że jestem grzesznikiem. Ale jednocześnie wiem, że mimo, że grzeszę Bóg mnie kocha, kocha mnie takim jakim jestem.
Bóg nie chce ode mnie nic, daje mi miłość bez warunkowo daje też mnie wolną wolę, powtarzam Bóg nie chce ode mnie nic jak tych chce usłyszeć słowo Kocham Cię. Bóg nas wspiera i chce dla nas jak najlepiej, wie co potrzebujemy i daje nam wolna wolę, to szatan nas niewoli.
Bóg mówi chce iść drogą pijaństwa to idź ja Ci nie zabraniam choć będę płakać ponieważ kocham Cię dlatego, że jesteś moim dzieckiem, ale jeśli wybierasz taką drogę nie mogę Ci zabronić , wiedz, że Cię kocham i będę na Ciebie czekał .
Będę czekał na Ciebie u drzwi i kiedy do mnie wrócisz wyprawię Ci Huczne przyjęcie,ponieważ wrócił mój syn marnotrawny. A szatan nam każe coś robić nie daje wybory typu albo pij albo idź tylko mówi że pij przecież to da Ci szczęście.
Szatan jest sprytny i przebiegły powie słuchaj Bóg Ci zabrani tego ponieważ Wie że będziesz mądrzejszy i że będziesz szczęśliwy, czyli Bóg nie chce Twojego szczęścia podcina Ci skrzydła. Szatan tak Cię kusi , a to właśnie szatan nie chce twojego szczęścia, on nie chce Ciebie Ty go nie interesujesz , nawet szatan nie chce Twojej duszy. Więc co on chce??
Chce zadać ból Bogu, chce by cierpiał, ponieważ Bóg go nieba wyrzucił, Szatan Anioł Mądrości który się zbuntował i powiedział, że nie będzie służył człowiekowi, chciał zająć miejsce Boga. Mówi się, że szatan jest w Piekle otóż gorzej on teraz chodzi po naszej ziemi i nawołuje oraz kusi ludzi. Przykładny ojciec zabił własne dziecko i nie wie dlaczego i inne . To szatan teraz chce zawładnąć ziemią, musimy teraz stanąć do walki, musimy się bronić. Wiem, że szatan jest silny, wiem że Bóg też jest silny ale powinniśmy pomóc Bogu w tej walce z naszym wspólnym nie przyjacielem.
"Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja
nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą."
Ja będę jak najczęsciej chodzić do spowiedzi i komunii świętej.
Proszę Was też o modlitwę.
Nie obawiaj się niczego

* Nie bój się szatana! Zaufaj Bogu, który szatana zwyciężył i nie pozostawił ludzi bezbronnymi dając skuteczne środki do walki ze złym.
* Staraj się uczestniczyć częściej niż raz w tygodniu we Mszy św. przyjmując Komunię Św. Regularnie przystępuj do sakramentu Pojednania.
* Jeżeli czujesz obecność złego ducha; w chwilach pokus i dręczeń używaj formuły "Precz szatanie w Imię Jezusa Chrystusa i więcej nie wracaj". Módl się wtedy także do Matki Bożej .
* Koniecznie miej Krzyż Święty w mieszkanium; także w formie medalika, Może być to np. Krzyż św. Benedykta, szkaplerz, medalik św. Katarzyny Laboure.
* Zaproś do domu księdza w celu poświęcenia mieszkania. Możesz sam/a używać wody święconej (dostaniesz ją w zakrystii kościoła) albo egzorcyzmowanej. Poświęć pokój, różaniec, przedmioty kultu, które będą Ci przypominać o Boże obecności. Miej wodę święconą w pobliżu, żegnaj sie nią, błogosłąw także rodzinę, miejsca swojej pracy, modlitwy i odpoczynku. Pamiętaj przy tym, że woda święcona to nie żadna magiczna mikstura, a medaliki i obrazki to nie amulety. One mają Ciebie zbliżyć do Boga i przypominać Ci o Jego zbawczej mocy.
* Śpij z poświęconym różańcem (możesz pokropić go wodą święconą, choć najlepiej jeśli zostanie poświęcony przez kapłana wodą święconą lub egzorcyzmowaną), możesz spać z nim na szyi, miej go zawsze przy sobie.
Módl się.
* Trwaj w modlitwie, zwracaj się do Boga w każdej chwili swojego życia. To jest najważniejsze - modlić się i ufać Bogu.
* Zawsze czytaj Biblię i lektury religijne, np. o o. Pio czy "Dzienniczek" św. Faustyny. Bardzo dobre teksty znajdziesz na naszej stronie: "Rozmowy o milczeniu" Cheneviera i inne, które możesz przegrać z działu "e-booki".
* Odmawiaj różaniec, np. z Radiem Maryja (o godz. 12.30 i 20.20) Koronkę do Bożego Miłosierdzia (o 15.00) oraz Modlitwę z liturgii godzin (20.10, 23.30 - nocna).
* Dobrze mieć przy sobie i przy łóżku wizerunek św. Michała Archanioła (modlitwy do Niego i inne znajdziesz w dziale z modlitwami. Koniecznie odmawiaj choć jedną z nich! Miej także obrazek "Jezu ufam Tobie", Matki Bożej i świętych, np. Faustyny i o. Pio, którzy sami byli dręczeni przez szatana. Módl się do Nich o pomoc!
* Warto zajrzeć na Forum pomocy www.katolik.pl, gdzie możesz poprosić o rady i modlitwę w swoich intencjach.
Zerwij z grzechem
W uzasadnionych przypadkach udaj się do księdza egzorcysty.
Zawsze można zastosować sakramentalia dostępne dla wiernych. Jest to np.:

* pokazanie krzyża,
* pokropienie wodą święconą,
* odmówienie "egzorcyzmu prywatnego" (modlitwy o uwolnienie),
* dotknięcie relikwią świętego, poświęconym medalikiem, szkaplerzem.
Pozdrawiam Łukasz

(12999)
Alys, lat 21data: 27.03.2010, godz: 22:13

Paweł znakomite utwory:) Więcej takich kapel, a komercja będzie mogła się schować;) Powodzenia:) Hi moje rytmy :) Super

(12998)
Alys, lat 21data: 27.03.2010, godz: 22:02

Łukaszu będę kolejną osobą,która Cię skrytykuje. Jeju masz 26 lat, a smęcisz jakbyś miał 80 i stał nad trumną. Chłopaku stwarzasz problemy tam gdzie ich nie ma. A to np. że nie masz roweru czy też kasy to tylko i wyłącznie Twój problem. To, że masz lenia i nie chce Ci się robić na drugim etatacie też. Teraz to podstwa 2 etaty, niestety tak jest. Bóg Ci kasy na konto nie przeleje. Trzeba działać, a nie się i innych zdręczać.

Ludki jutro Niedziela Palmowa, a ja znowu nie idę na Mszę. Yyhhhh... Miłej nd:*

(12997)
agata, lat 24, e-mail: agaada15@wp.pldata: 27.03.2010, godz: 19:05

witam

Piszę tutaj-gdyż nie wiem gdzie mogłabym jeszcze napisać w tej sprawie--
Chciałabym spełnić moje najwieksze marzenie- bardzo pragnę pracować w Domu Małego Dziecka- zajmować się maluszkami, które potrzebują ciepła i miłości.......
SZUKAŁAM JUŻ NA iNTERNECIE różnych Instytucji blisko mojego miejsca zamieszkania, ale niestety nie znalazłam...
Może zna ktoś..
prosze o pomoc
w razie czego piszcie na maila
dzieki
pozdrawiam

(12996)
ewa, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 27.03.2010, godz: 18:40

Dziękuję Ci Natalio...i innym którzy zanieśli modlitwę za moją rodzinę do Boga:) Ja modlę się właśnie koronką albo różańcem. Wierzę, że wszystko będzie ok.:) pozdrawiam wszystkich

(12995)
Bogdadata: 27.03.2010, godz: 17:50

Do Wojtka,

Antykoncepcja jest zbedna, gdyz czlowiek ma wszelkie predyspozycje do tego, aby sam kierowal swoja seksualnoscia, a przez to takze i swoja plodnoscia.I kazdy czlowiek potrafi to robic (oczywiscie, jesli chce!!!).Sieganie po srodki antykoncepcyjne oznacza tak naprawde rezygnacje ze zdolnosci do panowania nad soba, tzn.nad wlasnym cialem i popedem seksualnym.
Antykoncepcja- w pewnym sensie jest tak naprawde porazka czlowieka i to nie tylko w odniesieniu do wlasnej seksualnosci....mozna tutaj zrobic porownanie do tego, iz czlowiek, ktory traci wladze nad wlasna seksualnoscia, traci takze panowanie nad innymi dziedzinami zycia...niestety!!!-takie sa fakty....

Pozdrawiam:)

(12994)
majka, lat 30data: 27.03.2010, godz: 15:17

Do Wojtka

Wojtek, ciesz się, że to ty tej antykoncepcji nie bierzesz...Oprócz tego, że jej stosowanie nie jest zgodne z moim śiwatopoglądem (jasne - każdy może mieć swój) to weźmy jeszcze obiektywne, zbadane naukowo skutki stosowania antykoncepcji. Otóż są one takie, że niszczą zdrowie kobiety, która je stosuje. Zaznaczam, że moralnie dopuszczalne jest stosowanie tabletek hormonalnych w celach leczniczych, których skutkiem może być antykoncepcja. Jednak branie ich w celu tylko i wyłącznie uniknięcia poczęcia a zyskania tylko jednorazowej przyjemności seksualnej jest chyba nie ok. Dlaczego jeszcze nie: otóż każda z nas (bo piszę tu od strony kobiet) ma swój własny system hormonalny, określoną ilość hormonów, które są zgodne z naszym biologicznym zegarkiem. Natomiast tabletki hormonalne po prostu są władowaniem w kobietę hormonów dodatkowych, które rozregulowują jej system hormonalny, co wpływa na jej samopoczucie, na jej zdrowie, na jej płodność w czasie przyszłym. Wyobraźmy sobie, jako przykład, że przedawkowanie magnezu ma swoje skutki uboczne a co dopiero mówić o tak skomplikowanej sferze fizycznej jak system hormonalny kobiety. I wszystkim kobietom, bez względu na jedyny i niepowtarzalny system hormonów każdej z nich pakuje się te same hormony, tę samą ich ilość nie zważając na to, że gospodarka hormonalna każdej kobiety jest inna. Niestety lekarze zaangażowani w BIZNES podkreślam BIZNES antykoncepcyjny nie podają kobietom informacji o skutkach ubocznych antykoncepcji. Super więc sprawa: dla zyskania jednorazowo przyjemności seksualnej rozwalać swój organizm hormonami....ciesz się chłopie, że ty tego nie doświadczysz...I co się potem dziwić, że po załózmy 3 latach stosowania antykoncepcji, gdy już jednak zdecydujemy się na dziecko to nie bardzo można bo hormonki się nie zgadzają....bo organizm się buntuje...Więc nie tylko kwestia zamykania się na potomstwo wchodzi w grę, ale kwestia tego, że ingeruje się bardzo mocno w organizm kobiety właściwie zabijając jej naturalne zdolności do przekazywania życia.
Poza tym, jeśli chodzi jeszcze o naukowe dowody to stwierdzono, że stosowanie antykoncepcji osłabia zdolność seksualną u kobiet.
Miłość to nie tylko seks...Potrzebne są także okresy wstrzemięźliwości. A jeśli nie umiesz nad swoją seksualnością panować, to chodzi Ci tylko o Twoją przyjemność skoro zdolny jesteś dopuszczać antykoncepcję u ukochanej osoby.
Polecam do poczytania książkę "Seks jakiego nie znacie" tam trochę głębiej jest wyjaśnione to, co tu nieudolnie próbowałam napisać.

(12993)
Gandalfdata: 27.03.2010, godz: 13:54

Do Ali
A nie prościej byłoby, ok. pomodlę się za Ciebie Marcin. Marcin nie prosi o wskazówki, tylko o modlitwę. A Bóg może wszystko, może też bez ruszania się z domu „przynieść na tacy”, pracę o jakiej nawet nie śmieliśmy marzyć. Czy my musimy wciąż się mądrzyć i doradzać. Męczy mnie już ten świat...

(12992)
Aladata: 27.03.2010, godz: 11:16

Wojtek... masz dylemat... najlepiej się nie kochać ;)
ps. to tak żartem ;)
Pozdrawiam Cię wiosennie :)

(12991)
Ela do Wojtekdata: 27.03.2010, godz: 10:33

Jeśli tak Ci zależy na maksymalnym odczuwaniu przyjemności to ja zapytam, czy kochanie się z prezerwatywą należy do szczytu tejże przyjemności? Twierdzisz, że kobieta pragnie współżycia najbardziej wtedy gdy jest płodna, skąd Ty to możesz wiedzieć? Kobieta pragnie wspóżycia wtedy kiedy jest kochana:) A co jeśli stosuje antykoncepcję, bo wtedy nigdy nie jest płodna????

Czy wiesz, że antykoncepcja potwornie rujnuje zdrowie kobiety? Czy wiesz, że hormonalne środki antykoncepcyjne są oficjalnie wymieniane w dzienniku ustaw jako środki rakotwórcze? Czy wiesz, że środki hormonalne działają bezpośrednio na mózg, a dokładnie na przysadkę mózgową? Wtedy naturalne procesy fizjologiczne są całkowicie wyłączone i działają tylko syntetyki. A czytałeś o tym, że każdy środek hormonalny może zadziałać poronnie?

A co z dzieckiem poczętym pomimo stosowania antykoncepcji, a jeśli będzie miało wady rozwojowe, bo np. środki plemnikobójcze zawiodły i zamisat unicestwić plamniki, tylko je uszkodziły!!! A przecież nikt nie marzy o chorym dziecku, to co wtedy? może aborcja???

Człowiek stosując MNPR nie podejmuje specjalnych działań ubezpładniających. Nie walczy z płodnością, którą dał mu Bóg, ale wykorzystuje dar okresów płodnych i niepłodnych w cyklu kobiety. Dzięki temu może świadomie zaplanować swoje rodzicielstwo.

Na koniec powiem tak: nie walcz z Bogiem bo i tak nie wygrasz. Boże prawo jest dane po to aby człowieka uszczęśliwić a nie zniewolić:)

(12990)
krzysztof, lat 23, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 27.03.2010, godz: 09:43

Miałem pisać jakieś argumenty ale właściwie nie ma poco. Skoro Papież tak ustalił to oznacza że Pan Bóg tak chciał. Właściwie Wojtek swoja racje masz tylko że wprost sprzeciwiasz się woli Pana Boga. Może i ja mam zbyt rygorystyczne podejście ale albo się jest chrześcijaninem i żyje się zgodnie z nauczaniem kościoła albo nie.

Osobiście jestem za "umysłowym" podejściem do świata, potrzeby analizowania zagadnień tłumaczyć nie trzeba, jednak nie dobrze gdy w tych analizach stajemy się mądrzejsi od Boga.

Wojtek najprościej jak tylko można stanowienie o tym co dobre a co złe zostaw Panu Bogu, i nikt nie powiedział ze wszytko musisz rozumieć, albo ze ci się musi podobać.


(12989)
Aladata: 27.03.2010, godz: 08:08

Do Marcina.... i tu nasuwa się podstawowe pytanie, czy starasz się ta pracę znaleźć, czy robisz wszystko aby nie pracować tam gdzie pracujesz ? Czy jeździsz, szukasz, stajesz na przysłowiowych rzęsach żeby Twoja sytuacja się zmieniła... na te pytania musisz sobie sam odpowiedzieć, bo same chcenie nic tu nie da... niestety :) pozdrawiam

(12988)
Aladata: 27.03.2010, godz: 08:04

Łukasz... jak Ty wymęczysz tych ludzi tutaj... ileż można w kółko to samo, idź na ten rower, spacer, do kościoła i daj sobie i ludziom trochę odetchnąć ;)
buu deszczowo ;(

(12987)
Tomek do Wojtka, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 27.03.2010, godz: 08:02

Żyjesz w związku małżeńskim czy Twoje rozważania są tylko teoretyczne?

(12986)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 27.03.2010, godz: 06:33

Chce wyjść do ludzi i chce przełamać strach przed nimi , chce się otworzyć i nawiązać z nimi kontakt, oraz chce się uwolnić z wszystkich uzależnień i nałogów w tym z uzależnień ale wiem, że to będzie ciężkie.
Od dziś postanawiam walczyć z uzależnieniem.
Proszę Was o modlitwę.
Pozdrawiam Łukasz

(12985)
Paweł, lat 24, e-mail: magix18@wp.pldata: 27.03.2010, godz: 00:01

Witajcie:)

Po raz kolejny chciałbym podzielić się z wami moją muzyką:)
Może znajdziecie tam coś dla siebie:)

http://www.myspace.com/pwasiak

z Bogiem

Paweł



(12984)
Gilo, lat 25data: 26.03.2010, godz: 23:38

Witajcie duszyczki skupione tu w źródełku.
wchodzę na tą stronę dość często jednak mojego wpisu nie ma od roku coś koło tego.
Jestem z wielkopolski i powiem szczerze ostatnio spotykają na mej drodze różne wątpliwości i zmartwienia. przechodzę z jednej skrajności w drugą.

doskwiera mi samotność. chodź wychodzę z domu nie zamykając sie na siebie to chodzę i spaceruje sam od kościoła do kościoła.
szukając prawdy o życiu i o szczęśliwej rodzinie której jak dotychczas nie dane mi jest stworzyć.
proszę o modlitwę o jasność umysłu i moc pokonywania przeszkód.
proszę także o dar Bliskości odnalezienia i trwania w miłości wietrznej nie chwilowej.
pozdrawiam i z Bogiem
Gilo

(12983)
Mateusz, lat 19data: 26.03.2010, godz: 22:42

Witam,kilka słów co do wcześniejszych wpisów w sprawie antykoncepcji. Drogi Wojtku, to bardzo dobrze że nie jesteś w stanie się zgodzić z tym że antykoncepcja to zło. To fakt że myślisz rozumem, i świetnie. Antykoncepcja w tym ujęciu to temat rzeka, bardzo trudno w kilku krótkich zdaniach obalić tezę iż antykoncepcja to zło, ponieważ zacząć trzeba od zdefiniowania dobra oraz zła. Oczywiście bez pojęć abstrakcyjnych. Zdefiniowanie dobra lub zła jest praktycznie awykonalne, ponieważ jest zbyt wiele kwestii spornych. Np. czy zjedzenie człowieka jest złe ? W naszej kulturze oczywiście że tak, w kulturze kanibali jest na odwrót. Przykłady te można mnożyć długo, gdyż wiele zależy od punktu widzenia i założeń. To wierzchołek góry lodowej, i lepiej dać sobie spokój z pojęciami dobro i zło. Jako alternatywę należy przyjąć wolność. Zmieniamy kryteria oceny, i przyjmujemy iż nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Tym samym zakładamy (słusznie) że dobre jest to co nie narusza wolności drugiego człowieka, złe, analogicznie jest to co ją narusza. Zatem zjedzenie drugiego człowieka (o dziwo) jest złe - narusza jego wolność, ponieważ w jego wolności leży by być niezjedzonym. Działanie na własną szkodę (rozległy temat, wiele zagadnień, od palenia, aż do samobójstwa) nie jest złem, gdyż nie naruszamy wolności drugiego człowieka. Proponuję Ci Wojtku, byś w spornych sprawach w których masz wątpliwości stosował tę właśnie zasadę. Zastanów się czy swoim działaniem krzywdzisz drugiego człowieka, jeśli nie - nie miej wątpliwości. To co czynisz sam sobie, niezależnie czy chcesz palić, pić, zażywać narkotyki, czy też odrąbać sobie głowę (element wprowadzony głównie dla kontrastu i uatrakcyjnienia i tak nudnego i przeciągłego tekstu) nie może być "złe". Jeśli natomiast chcesz odrąbać głowę drugiemu człowiekowi, to jest to raczej (pomijając drobne wyjątki) niewskazane. Żeby więcej nie zanudzać, to było by na tyle. Mam nadzieję że w jakimś, choćby najmniejszym stopniu pomogłem. Pozdrawiam

(12982)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej