Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Wiolus8998, lat 21, e-mail: whiskas@poczta.onet.pldata: 01.02.2010, godz: 11:46

Do Łukasz lat26. Chciałam napisać do Ciebie maila na podany przez Ciebie adres, jednak dostaje raport o niedoręczeniu, czy posiadasz jeszcze jakąś skrzynkę?

(12230)
Agnieszka Barbara, lat 25data: 01.02.2010, godz: 11:29

Módlcie się prosze o uzdrowienie mojej duszy ze zranień, kiedyś uwierzyłam ze mężczyzna którego tu poznałam zostanie moim mężem, to było wymodlone..tak się jednak nie stało, ożenił sie z inną...mi pozostało zranienie i przeświadczenie ze już nikogo nie obdażę tak mocnym uczuciem pomimo zaledwie kilku spotkań i wielu godzin pisania przez internet...teraz jestem z dobrym chłopakiem, kocha mnie jak nikt inny, myślałam ze uporałam się z tym zranieniem..ale ono ciągle wraca, jestem zaręczona a targają mną wątpliwości, nie mam spokoju ducha...to jest mój wielki apel do was, doznałam już kiedyś waszej pomocy i wiem ze nie zawiedziecie. Chcę ułożyć sobie życie, chcę dać szczęście i być szczęsliwa...Bóg Wam zapłać!

(12229)
ciągle pod prąd...data: 01.02.2010, godz: 11:22

Do Łukasza:

Wiesz, byłam w kinie na filmie Invictus i chciałam Ci tylko napisać, że N. Mandela był blisko 30 lat w więzieniu, po to aby po wyjściu z niego być naprawdę wolnym człowiekiem nie tylko dosłownie, ale przede wszystkim w przenośni.
Ty też jesteś w niewoli siebie, zranień, przeszłości i ja Ci piszę jest wywalenie tylko trzeba czasem przetrwać niewole. Po co? Po to by stać się naprawdę wolnym w wyborach i w życiu. Żeby już nie musieć żyć w obawie, że komuś się nie spodoba co myślisz i czujesz, by czuć całym sobą swoja wartość.
N. Mandeli w przetrwaniu trudnych dni pomagała poezja, która podnosiła go na duchu. Znajdź sobie coś, co będzie Ci nadzieję w trudne dni. I czekaj...

(12228)
basienka25, lat 25data: 01.02.2010, godz: 11:04

Prosze was Kochani o modlitwe. W sobotę zginęło w wypadku samochodowym dziecko 3,5 letnie mojej koleżanki. Auto prowadziła jej siostra. Prosze Was o modlitwe, by dobry Bóg otworzył Niebo dla tego małego Aniołka i za rodzinę, która teraz przeżywa wielki ból, dramat w swoim życiu

(12227)
Trawiasta, lat 29data: 01.02.2010, godz: 11:04

Łukaszu, dopiero dzis przeczytlam Twoj wpis o myslach samobojczych. Moja odpowiedz z wczoraj odnosila sie do poprzedniego Twojego wpisu.

Z myslami samobojczymi to jest tak, ze trzeba o nich mowic ludziom, nie mozna z nimi zostac samemu bo wtedy narastaja. I puchną w srodku... Koniecznie porusz ten temat z psychologiem - opowiedz jak sie z tym czujesz i co przezywasz. Na pewno nie zostaniesz z tym sam... Ja pamietam doskonale swoje zalamania i momenty gdy mysli samobojcze przychodzily znienacka - najgorzej bylo sie przemoc i powiedziec o tym komus bliskiemu. Ale gdy powiedzialam, rozmowa przynosila ulge. Jesli bedzie Ci bardzo zle, a jak piszesz nie masz komu powiedziec, to przychodzi mi na mysl telefon zaufania. Na pewno calodobowy jest w osrodku interwencji kryzysowej... Mnie tam zawsze pomagano bezplatnie, calodobowo i anonimowo. Sa tez inne telefony zaufania prowadzone przez rozne osrodki wsparcia i fundacje. To jest dobre rozwiazanie w momencie gdy człowiek siedzi sam w domu i cierpi, jesli ma potrzebe rozmowy.
Łukasz, a z mama mozesz rozmawiac na taki temat? O tym co czujesz?

Ja mam dzis wyjatkowo slabszy dzien. Chyba mnie cos bierze, cieplej wody dalej nie ma. Ale jestem ja wsrod zywych, znow otworzylam oczy wiec trzeba Pana Boga chwalic i za to. Pamietajcie o mnie w modlitwie, prosze...
Czas slabosci tez potrzebny.. dobrego dnia!

(12226)
juz nie nastolatekdata: 01.02.2010, godz: 09:50

http://adonai.pl/rodzina/?id=52

Witam!

Anoreksja.. jedna z wielu przeraźliwych chorób o których ostatnio wiele się mówi, taK myślę.. podobno w kazdej szkole w Polsce jest jedna anorektyczka... przyszło mi do głowy, że dopóki nie mamy z jakaś chorobą styczności jest to dla nas tylko sucha informacja, nie robiąca na nas wielkiego wrażenia...w liceum znałem jedną dziewczynę, bardzo wartościową cichą sppokojną osobę .. i okropnie mi jej zal.. wpadła sidła tej choroby.. to okropne, że ta choroba często dotyka osoby wrażliwe, zamknięte w sobie perfekcjonistki które nie mają dobrego kontaktu z rówieśnikami i o słabej psyhice.. a potem życie zmarnowane.. i młodość odebrana, często też dar macierzyństwa.. i jeszcze jak trudno znaleźc partnera takiego który by zrozumiał i wspierał i zaaakceptował...okropnie mi przykro wobec takich zagubionych osób.. pomódlcie się czasem za nie

(12225)
Nicram, lat 56data: 01.02.2010, godz: 09:18

Do Łukasza, lat 26:

To nieważne, że Ciebie nie znam. Jesteś jednym z moich "braci w Chrystusie" i to mi wystarczy.

Będę się modlił, żeby Bóg dał Ci chęć do życia.

P.S. Mój jedyny syn popełnił samobójstwo w wieku 19 lat, więc wiem coś na ten temat...

(12224)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 01.02.2010, godz: 00:06

Panie Boże Proszę Cię o siły do życia oraz o skuteczną Pomoc ze strony psychologów.
Łukasz

(12223)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.ldata: 01.02.2010, godz: 00:05

Panie Boże Proszę Cię o Dobrą żonę i Szczęśliwą rodzinę.
Łukasz

(12222)
Trawiasta, lat 29data: 31.01.2010, godz: 23:07

Do Łukasza
Skad wiem? Z ZYCIA WIEM. Swojego i moich bliskich. Wiesz co, nie gniewaj sie na mnie, ale ze zawsze pisze prawde napisze i tym razem: Przestan marudzić i memłać, bo to co masz moze nie jest idealne ale jest Twoje. I Bog Ci kazdego dnia daje szanse zebys COS ZACZAL ROBIC.
Łukasz, Ty chyba sobie odpusciles prace nad soba - bo coraz czesciej piszesz o tym ze nie ma sensu, ze nie ma milosci... A co TY robisz zeby to zycie zmienic na lepsze?
Dobre Dziewczyny? Jest ich cala masa. Tylko one nie swiecą tyłkami na fotka.pl, nie wysylaja komci i buziolkow na naszej klasie i nie paraduja rozebrane po ulicach zeby pokazac pepek. Dobre Dziewczyny chodza do hospicjum zeby kogos potrzymac za reke, dokarmiaja koty, opiekuja sie dziecmi. Dobre Dziewczyny spotkasz na kolanach przed Tabernakulum - w ciszy, skupieniu, poza zasiegiem internetu.
Moze to Ty masz skrzywione spojrzenie na kobiety, skoro patrzysz na nie i dostrzegasz tylko te, ktore nie sa Dobre? Pomysl nad tym i porusz ten temat na spotkaniu z psychologiem. Moze tutaj tkwi klucz do Twojej zmiany na lepsze...?
I nie zalamuj sie, bo dopiero zaczales swoja zmiane. A kazda zmiana musi potrwac. Cierpliwosci, pokoju serca i - mniej marudzenia wiecej dzialania.
Wiem ze przyjmiesz moje uwagi dlatego pisze wprost, nie znosze sciemniac i owijac w bawelne. I wiem ze potrzebujesz czasem takiego prostego przekazu - pamietaj, ze nie jestes w tym sam. Pamietalam o Tobie podczas Eucharystii w sobote. WIECEJ WIARY W SIEBIE I pozwol Panu Bogu tez czasem zadzialac.... On naprawde chce zebys byl szczesliwym czlowiekiem...

DOBREGO TYGODNIA WSZYSTKIM WAM :) :) :)

(12221)
Mirandadata: 31.01.2010, godz: 22:35

Do Łukasza:

Dzięki za słowa otuchy, były mi bardzo potrzebne :-) Dobry człowiek jest z Ciebie.

(12220)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 31.01.2010, godz: 22:10

Do Nicram, lat 56
A dlaczego ma Ci być przykro???, przecież mnie nie znasz.
Często mam myśli samobójcze, i nie panuje nad tym. jak czuje samotność, i siedzę w swoim małym pokoiku, czuję niepokój , czuję smutek jestem osobą wrażliwą i nie potrafię zapanować nad emocjami i nad swoim myślami.
Dziś tez mam takie myśli, wałczę z nimi, ale one są silniejsze, iskierka była by dla mnie wsparcie ze strony kogoś ale brak tego kogoś, oj źle jest staram się nie myśleć , staram się być silny. Ale wspomnienia, łzy i jakiś czuję ból. Jest mi dziś nie dobrze, chce żyć , a tu taki smutek mnie opanował.
Mam myśli samobójcze , jak z nimi walczyć brak mi sił nie potrafię.

(12219)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 31.01.2010, godz: 21:44

Do Łukasza, lat 26:

Naprawdę istnieją dobre dziewczyny! Moja żona była taka, niestety już nie żyje. Bardzo mnie kochała, a ja nie zawsze to doceniałem. Gdy odeszła, to dopiero poczułem, jak wielka miłość była między nami. Życzę Ci, żebyś taką osobę spotkał, oczywiście w Twoim wieku.

Tylko się nie zabijaj, bo będzie mi przykro...

(12218)
Karmelowa Dama, lat 27, e-mail: owocna01@o2.pldata: 31.01.2010, godz: 20:27

Witajcie. Jestem osobą bardzo wierzącą, myślę o związaniu się z III zakonem karmelitanskim, co się jeszcze naturalnie okaże w czasie.. jak Bóg poprowadzi.. Dostałam pracę w Poznaniu - tak w sumie nieoczekiwanie nagle - i.. szukam jakiejś szansy na zamieszkanie możliwie najtaniej. W związku z tym szukam kawalerki dla siebie, lub możliwości wynajmowania razem z jakąś dziewczyną mieszkania dwu-pokojowego. Jestem muzykiem, więc muszę mieć jeden pokój dla siebie, aby ćwiczyc, nie mogę pozwolić sobie na dzielenie wspólne jednego pokoju. Inna sprawa, że to jest zdrowsze psychicznie, by mieć 'własny kąt'.
Stać mnie na płacenie miesięcznie około do 800 zł , w ostateczności, z wielkim trudem do 950 zł.
Najlepiej byłoby oczywiście nawet poniżej 700 zł, ale właśnie takich ofert w internecie nie ma, gdyż tam są pośrednicy, którzy dodatkowo biorą pieniądze. Jeśliby ktoś miał jakiś pomysł albo propozycję, za każdą wiadomość będę wdzięczna. Nawet interesuje mnie jakieś miejsce, gdzie mogą być rozmaite katolickie ogłoszenia. Udam się do Dominikanów, bo słyszałam, że tam bywają takie ogłoszenia właśnie. Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem.

(12217)
Alys, lat 21data: 31.01.2010, godz: 20:22

Zostałam ciocią:*

(12216)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 31.01.2010, godz: 19:50

Do Miranda
Wiem co czujesz jak chcesz możesz do mnie napisać. Ja mam to samo, czasami nie chce mi się żyć, czasami mi się wydaje że to ja jestem piątym kołem u wozu i że jestem nie potrzebny. Chciałem się zabić ale brak mi mocnej motywacji, choć próby miałem. Nie martw się będzie dobrze 3-maj się. Pamiętaj że nie jesteś sama , że ktoś może Cię wysłuchać i że nie jesteś jedyna w takiej samej sytuacji.
Do Trawiasta, lat 29
a skąd wiesz, że miłość jest i że są dobre Dziewczyny. Ja wiem, że nie zawsze szczerość popłaca, bo czasami za szczerość cierpimy.
ja Twierdze , że życie nie jest pięknie. Powiedz Co w moim, życiu jest takiego pięknego.
Do Nicram, lat 56
Gratulacje, naprawdę mnie zaskoczyłeś , choć wiem, że jesteś starszy ode mnie i bardziej doświadczony. Ale widzę, że masz sporo wiedzy.
Pozdrawiam

(12215)
Marzena data: 31.01.2010, godz: 19:47

W liście św. Pawła o miłości pisze, że miłość nie dopuszcza się bezwstydu, dzisiaj akurat to zapamiętałam najbardziej z czytania na mszy. Czy ruchy frykcyjne na lwie w towarzystwie innych ludzi i okazywanie jakoby zadowolenia seksualnego można określić jako bezwstyd?
Tak zachowywał się mężczyzna dorosły i dojrzały, 44 lata, który określał siebie jako katolik obrządku rzymsko-katolickiego. Często sam podsuwający mi cytaty z pisma św. w tym bardzo często św. Pawła, czyli znał je dobrze. Czy takie zachowanie w życiu to, godny obraz katolika a może tylko udaje że kimś takim jest?
Trzymajcie za mnie kciuki bo nie jestem nosorożcem, nie mam grubej skóry. Spokojnego wieczoru wszystkim żródełkowiczom, zwłaszcza Andrzejowi

(12214)
Piotrdata: 31.01.2010, godz: 19:34

Xie - bomba atomowa była najtańszym wyjściem w ówczesnej sytuacji Stanów Zjednoczonych (zadłużenie wynoszące 122% ich ówczesnego PKB). Do tego trzeba brać poprawkę na determinację Japończyków - byli gotowi zagłodzić własnych ludzi, ażeby przetrwać załamanie - Amerykanie nie byli gotowi na takie poświęcenie. Zresztą w ich ocenie był to również humanitarny gest, właśnie wobec cierpiącej ludności cywilnej.
Kara śmierci i morderstwo to nie to samo, zwłaszcza w nauczaniu Kościoła. Oba akty pozbawiają życia, ale ten pierwszy jest aktem samoobrony społeczności wobec człowieka, który zagraża innym i na pewno nie jest tym samym co morderstwo.

Jak czytam wpisy z ostatnich dni to mimowolnie nasuwa mi się jedno - sentymentalizm. Najlepiej to widać we wpisach Dietricha i Nicrama. Pierwszy, niestety, zanim zdąży odpowiedzieć oponent, histerycznie się odcina od dyskusji i żegna. To miało być coś poważnego? Wątpię. Jeżeli Dietrich wierzy w prawdziwość przekazu Biblii, to nie może zaprzeczyć, że Żydzi (ukochany lud Najwyższego) skazał na śmierć, bo technicznie dokonali ukrzyżowania Rzymianie, Żyda, który tak się składało był Synem Najwyższego, obiecanym Mesjaszem. Oczywiście nie znaczy to, że wszyscy ówcześnie żyjący Żydzi są winni, nie wspominając o kolejnych pokoleniach, nie zmienia to faktu, że jakaś część narodu żydowskiego, podburzona przez arcykapłanów, chciała śmierci Jezusa. Pytam w takim razie - gdzie tu antysemityzm? A może przy tej okazji - czym jest ów antysemityzm? Trochę zbyt mało merytoryczne. To samo, gdy zacząłeś użalać się nad masonami itd. Wybacz, ale to było najbardziej jaskrawym przejawem owego sentymentalizmu. Ogłoszenie się katolikiem jeszcze nie załatwia sprawa i o niczym nie świadczy, ale Chrystus sam powiedział, że jego nauki doprowadzą do podziałów - na tych, którzy je przyjmą i tych, którzą odrzucą - nieprawdaż? Ten, kto je przyjmie raczej nie będzie palił nikogo w piecu. A tak swoją drogą - Bóg, nie raz, w historii Izraela karał nie tylko wrogów ludu Jego, ale i ich samych - to chyba się trochę kłóci z obrazem "dobrotliwego" Boga, którego się trzymasz? Skoro się już tak powołujesz na Ewangelię, przeczytaj ją dokładnie, zwłaszcza te "niemiłe, ostrzejsze" fragmenty, dobra?
Niestety, drogi Nicramie, pewnie z całkiem szlachetnych pobudek, ale również popadłeś w sentymentalizm, a to i tak żadne usprawiedliwienie. Widać, żeś wrażliwy i to bardzo dobrze, ale kochać, zwłaszcza bliźniego swego, to nie tylko pochwalać. Kochać to również nie zawsze być miłym. Sam chyba wiesz to, zwłaszcza teraz, gdy myślisz o swojej żonie i swoim małżeństwie, prawda? Czemu tak ważne, żeby o tym pamiętać? Ano dlatego, że z miłością wiąże się.. wolność - zarówno w aspekcie indywidualnym, jak i międzyludzkim. Niewolnik nie może prawdziwie kochać. Tylko wolny człowiek to może - wszak do miłości zmusić nie można. Z wolnością wiąże się, a przynajmniej powinna, odpowiedzialność - za siebie i innych, ponieważ nie żyjemy na bezludnej wyspie. Tak samo jest z relacją Bóg-człowiek. Zarówno jeden, jak i drugi, swą WOLNĄ WOLĄ otwiera się na drugiego i w swej wolności kocha, obdarza miłością, przy czym Bóg wskazuje do siebie drogę (zasady), którą ma podążać człowiek - czy robi to z mściwości? Nie, robi to z miłości. Kładzie kawę na ławę - ustala reguły i zaprasza do gry. Jeżeli jednak człowiek odrzuca zasady i nie chce według nich grać, czemu się dziwi, że nie wygra nagrody? Najwyraźniej chce własnej gry i własnych zasad - chce sam być bogiem. Skoro tego chce, to ma - sytuuje się poza rzeczywistością Boga i z własnej woli. Tutaj wyraźnie widać, jak dziecinni są ludzi - z jednej strony chcą mieć ciastko, a z drugiej strony je zjeść jednocześnie - chcą się bawić, ale nie chcą ponosić konsekwencji swych zabaw. Pewnie powiesz - gdyby wiedzieli.. Mój drogi, nie ma takiego dowodu, który by przekonał, na 100%, człowieka; abstrahując od tego, iż nie ma niezbitego dowodu na nic na świecie.
Tak, jak wielu współczesnych, odrzucasz możliwość kary Bożej - wszak jest On Miłością. Jednak to Ty najwyraźniej źle pojmujesz tę Miłość. Inna sprawa, że to ludzie, własną wolą i mocą, odcinają się od Niego. To nie On jest mściwy i zły, ale to ludzie są już tak zdeprowowani i zdemoralizowani, że uważają, iż dobry to tylko ten, który jest miły i przyjemny. Taki nie może być ani dobry Bóg, ani dobry rodzic tym bardziej. W związku z tym "powszechne zbawienie" jest bzdurą, a już na pewno takie, o jakim piszesz. Kościół naucza, że zbawienie jest powszechne, ale w tym sensie, iż każdy ma szansę być zbawionym, ale nie każdy będzie, bo NIE MUSI, bo ma wolną wolę i może wybrać inaczej - czy to pośrednio, czy bezpośrednio. Taki zresztą miała sens odkupieńcza śmierć Chrystusa. Jednak i On sam, ale nie lukrowany cieśla-hipis, powiedział, że nie wszyscy wejdą do Jego Królestwa. Jest mi, poniekąd, z tego powodu przykro, ale tak, jak kochający Bóg, muszę w swej miłości, zwłaszcza gdy prawdziwie miłuję, pozwolić dokonać ostatecznego wyboru; nie znaczy to przyzwalania na wszystko, ale raczej zrozumienie, że bliźni w swej wolnej woli ma prawo czynić źle i musimy z tym jakoś żyć.

Zastanów się przy tym, jak On musi przeżywać, kochając ludzi nieprzerwanie, to, że jest odrzucany przez osoby, które tak kocha?

(12213)
Kordianowadata: 31.01.2010, godz: 19:32

Serdecznie witam :)
Często to spoglądam, rzadziej piszę. Tak się składa, że dziś piszę ... bo potrzebuje tego.
Kochani, nie chce Was prosić o modlitwe, pocieszenie ... !
Mam trudny okres ostatnio. Studia - sesja, życie - obowiązki, znajomi - rozrywka, itd. To wszystko pochłania baaardzo dużo czasu. Właśnie ... tego czasu mi brakuje. Choć bardziej brakuje mi samodyscypliny, ale to już pomine jednak.
2.II - czeka mnie egzamin na prawo jazdy! Podejście 6! Na nowo testy, praktyczny. Jestem przez to spieta, bo mam serdecznie dosyć tego. Najchętniej bym powiedziała STOP i rzuciła to. Nie mogę, bo jednak chce prawo jazdy. Co więcej, za każdym razem oblewałam z idiotycznych powodów. Co śmieszniejsze, jeździć umiem, jeździłam wcześniej, już zanim poszłam na prawo jazdy!
Ale oblewam, czyli teoretycznie jeździć nie potrafię ...
Studia - sesja, mnóstwo egzaminów. Jeden z drugim! Już nie dade rady, wysiadam wręcz. Chciałabym odpoczać choć troche! A nie mogę, bo musze się uczyć, uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć!
Znajomi ... non stop przychodzi przyjaciółka, którą uwielbiam, uwielbiam spędzać z nia czas, ale w tym okresie nie cieszy mnie to tak jak wcześniej ... zabiera mi mnóstwo czasu ... :(
Chce żeby przychodziła! Oczywiście!
Ale amm wyrzuty sumienia, że zaniedbuje studia!
itd.

To chyba na tyle :)
Najgłupszy post jaki w życiu napisałam, ale MUSIAŁAM ;p



Pozdrawiam
i WYTRWAŁOŚCI dla Was!

(12212)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 31.01.2010, godz: 19:26

Kto Nie miłuje
brata swego,
którego widzi,
nie może
miłować Boga,
którego
nie widzi.
PIERWSZY LIST
ŚW. JANA 4, 20

(12211)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 31.01.2010, godz: 19:09

Ten tylko jest wielki,
kto głos wiatru
zamienia w pieśń
osłodzoną
swoją własną
miłością.
KAHLIL GIBRAN
(1883-1931)

(12210)
Mirandadata: 31.01.2010, godz: 17:43

Bardzo was proszę o modlitwę bo przezywam teraz bardzo trudny okres. Moje dolegliwosci sie nasiliły a już wydawało mi sie , że zaczyna byc lepiej. Kiedy juz zaczęłam dziekować Bogu za poprawe zdrowia znów zaczął się dół i to na całego.
Nie chcę sie wdawać w sczegóły bo nikt nie lubi czyjegoś narzekania ale prosze aby choc jedna osoba się za mnie pomodliła.
Aż wierzyć sie nie chce, że Bóg który jest miłością potrafi człowieka na takie cierpienia skazywać. Mnie już się życ czasem odechciewa.
Pozdrawiam i życze Wam więcej miłośći od Boga niż ja dostaję :-)

(12209)
Trawiasta, lat 29data: 31.01.2010, godz: 12:56

Łukaszu,

Tak, milosc istnieje.
Tak, dobre dziewczyny istnieja.
Tak, bycie szczerym sie oplaca.

pozdrowienia!

Sluchajcie mam prosbe wielka - potrzebuje namiary na strony gdzie sa jakies dobre i sprawdzone chwyty gitarowe do roznych piesni - nie tylko koscielnych ale tez zwyklych. Zostalam kantorka we wspolnocie i musze sie znow z gitara przeprosic ;) zdaje sie ze przyjela moje przeprosiny i pozwolila sobie nowiutkie struny zalozyc ale cos musze cwiczyc a ze pamiec moja zawodna i raptem trzy piosenki sobie przypomnialam... jak ktos z Was ma cos takiego w ulubionych to prosze o podzielenie sie linkiem :)

Wiecie, ze zycie jest piekne?
Pamietacie o tym? mimo wszystko?

Wczoraj mi po pieciu dniach wode odblokowali w lazience (rury odmarzali) ale do tej sciany na ktorej jest bojler i wanna woda jeszcze nie doszla... tzn cos zaczyna kapac, jest szansa ze do przyszlego weekendu w koncu umyje wszystkie brudne naczynia i zazyje kapieli w wannie, a nie w misce :)))

Wymyslilam zreszta ze zrobie oboz surwiwalowy. Rozbije w pokoju ze dwa namioty i bedziemy sie myc w miskach, w piecu piec szaszlyki a w zimnej lazience odbywac sie beda zabiegi krioterapeutyczne. Do tego felinoterapia i dogoterapia z moimi zwierzakami i biegi na sniegu. Chetny ktos na taki oboz?? :) :) :)

I prosze modlcie sie o to zeby nie wrocily takie mrozy jak ostatnio. Zarty zartami, ale zycie w takich warunkach naprawde meczy no i rujnuje zdrowie... Pamietajcie o mrozonej Trawiastej w modlitwach :)
dobrej niedzieli i blogoslawionego tygodnia dla Was wszystkich!

(12208)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 31.01.2010, godz: 10:31

Przepraszam, pomyliłem skróty...

Ksiądz Tomasz A. Dawidowski należy do FSSP (Kapłańskie Bractwo Św. Piotra), działającego w ramach Kościoła katolickiego. Lefebryści natomiast mają skrót FSSPX.

Co nie zmienia faktu, że jedni i drudzy są tzw. tradycjonalistami, a jedną z ich nauk jest podkreślanie wieczności kar piekielnych.

Z drugiej strony, propagowana przez tradycjonalistów msza trydencka (w języku łacińskim) jest bardzo piękna. Dwa razy byłem na takiej mszy w Łodzi i jest to wspaniałe przeżycie...

(12207)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 31.01.2010, godz: 10:16

Drogi Łukaszu,

Cytujesz wypowiedź ks. Dawidowskiego z FSSP, czyli z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Księża ci są inaczej zwani lefebrystami i o ile wiem są obecnie poza Kościołem katolickim (aczkolwiek Watykan prowadzi z nimi rozmowy co do ewentualnego przyłączenia). Ja też ostatnio czytałem niektóre ich teksty i stwierdzam, oględnie mówiąc, że mają bardzo szczególne poglądy, o czym poniżej.

W artykule Romano Amerio "Piekło" opublikowanym w czasopiśmie Bractwa "Zawsze wierni", nr 6(43) z 2001 r. autor pisze, uzasadniając twierdzenie o wieczności kar piekielnych (str. 46):

"Nawet potępieni przynoszą światu dodatkowe znaczenie - choć sami już nigdy się nie poprawią, służą oni dobru całości przez to, że błogosławieni ujrzą w nich spełnienie sprawiedliwości i uradują się tym: 'Będzie się weselił sprawiedliwy, kiedy ujrzy pomstę' (Ps 57, 11)".

Mamy więc tu odwołanie do "ducha pomsty" pokutującego w Starym Testamencie, któremu tak bardzo przeciwstawiał się Jezus, mówiąc: "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mt 5, 44). Taka postawa w czasach Jezusa nie była czymś normalnym i dlatego miał On tak wielu wrogów. Jest ona jednak oznaką rozwoju duchowego, w przeciwieństwie do cytowanego wcześniej poglądu Ameiro.

Chciałbym na koniec zacytować jeszcze jeden fragment Biblii, który moim zdaniem bardzo dobitnie potwierdza nadzieję powszechnego zbawienia (wyróżnienia moje):

"A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na WSZYSTKICH LUDZI usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego WSZYSCY staną się sprawiedliwymi" (Rz 5, 18-19).


(12206)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 31.01.2010, godz: 08:00

Cześć
Czy miłość istnieje???
Czy dobre dziewczyny istnieją???
Czy bycie szczerym się opłaca???

(12205)
Xdata: 30.01.2010, godz: 23:14

Nicram
Poruszasz wazna rzecz.Jak czlowiek,uwazajacy sie za wierzacego,rozumiejacy dobrze Ewangelie,kochajacy Chrystusa,moze chciec,by ktokolwiek-nawet najwiekszy grzesznik chodzacy po tej ziemi-znalazl sie w piekle?Jak to mozliwe,ze w ogole dopuszcza do siebie taka mysl...?
A co do''uczciwosci''to bylbym ostrozny.Mowisz,ze jestes uczciwszy,niz wielu ksiezy katolickich,podajesz przyklad Irlandii.Sw.Jan M.Vianney powiedzial:''Nie ma zlych kaplanow,sa tacy,za ktorych ludzie sie malo modla''.Gdybysmy tak mogli powiedziec,ze modlilismy sie za ksiezy,ze bylismy''uczciwi'',to moze takich przypadkow jak w Irlandii nie byloby?

(12204)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 30.01.2010, godz: 22:38

Do Łukasza, lat 26:

Przepraszam, myślałem, że jeśli coś cytujesz bez komentarza, to znaczy, że się z tym zgadzasz. Co do Twojego pytania o samotność, to ja mam dokładnie ten sam problem, ale przynajmniej się nie nudzę, czytając wklejony przez Ciebie opis piekła. Jest on "najlepszy" ze wszystkich, które czytałem, to znaczy najbardziej potworny. :-)

(12203)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 22:06

SŁOWO KAPŁANA
Pytania o Czyściec i Piekło
W tej części ksiądz Tomasz A. Dawidowski FSSP odpowie na pytania czytelników na tematy związane z doktryną katolicką. Rozpoczynamy ten dział od ważnego pytania o modlitwę za dusze cierpiące w Czyśćcu oraz o wieczność Piekła.


Pytanie 1: Czy modlitwy i pokuty czynione przez nas w intencji dusz przebywających w Czyśćcu są przyjmowane przez Boga na odpuszczenie ich grzechów? Co robić, jeśli mamy poważne wątpliwości co do zbawienia tej czy innej osoby, czy można się za nią modlić?


Odp.: Jak uczy wiara katolicka, Pan Bóg przyjmuje modlitwy i ofiary ludzi żyjących na ziemi za dusze zmarłych, które cierpią w Czyśćcu. Jest to wielka pomoc dla nich z naszej strony, bo kary, które muszą one ponosić za własne grzechy (popełnione za ich życia a nie odpokutowane, czyli tzw. kary doczesne), teraz zostają - dzięki nam - łagodzone. W ten sposób skracamy ich cierpienia i przyspieszamy im moment uszczęśliwiającego widzenia Boga w Niebie. Dzieje się to właśnie zarówno przez modlitwy w formie próśb, jak i wszelkie nasze posty, umartwienia i uczynki pokutne. Pan Bóg przyjmuje je chętnie, ale nie wpierw na mocy naszych zasług, lecz ze względu na swe miłosierdzie. Nasze zasługi nie są tu oczywiście bez znaczenia, bo Pan Bóg wysłuchuje skuteczniej, o ile trwamy w stanie łaski uświęcającej oraz kiedy prosimy żarliwie i umartwiamy się nie obłudnie.
Dusze, które przebywają w Czyśćcu, by pokutować swym cierpieniem, nie są w stanie wyprosić same sobie przyspieszenia odbywanej kary. Świadome własnej niegodności, by wejść do Nieba, cieszą się z każdego naszego wstawiennictwa. Dusze czyśćcowe należą do tej części Kościoła, którą nazywamy Kościołem Cierpiącym i dzięki temu uczestniczą w zasługach duchowego skarbca Kościoła. Składają się nań przede wszystkim nieskończone zasługi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Na bazie Jego zasług przyczynkiem są także obfite zasługi Najświętszej Maryi Panny i Świętych Pańskich, a nawet zasługi z modlitw i dobrych uczynków, praktykowanych przez żyjących wiernych, którzy stanowią część Kościoła Walczącego. Również Sprawiedliwi, którzy przebywają w Niebie - członkowie Kościoła Triumfującego - proszą skutecznie za duszami cierpiącymi w Czyśćcu o złagodzenie ich kar.
Jeśli idzie o dusze, co do których zbawienia mamy wątpliwości (np. ludzie, którzy żyli i umarli bezbożnie, bez widzialnych oznak nawrócenia) warto się i za nie modlić. Wątpliwość nie stanowi pewności, a poza tym nasze prośby nie pójdą nigdy na marne. Nawet gdyby zasługi naszych modlitw i uczynków pokutnych nie mogły już pomóc owym duszom, Pan Bóg wykorzystuje je dla innych ukochanych dusz, które tego potrzebują, dla dusz zapomnianych i najbardziej opuszczonych.


Pytanie 2: Co się dzieje z duszami przebywającymi już w Piekle, skazanymi przez sprawiedliwego Boga zaraz po ich śmierci wedle Sądu Szczegółowego? Czy niektóre z nich mają jakieś szanse (np. po Sądzie Ostatecznym), aby odmienić swój los i pójść do Nieba?


Odp.: Nie, to jest absolutnie niemożliwe. Jak szczęśliwość Raju trwa na wieki, podobnie wieczne są męki Piekła. Kto znalazł się w Piekle, stamtąd już nie może się nigdy wydostać. Zostaje potępiony na zawsze. "Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie Piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do Piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny". Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga..." (KKK 1035). "W Piekle, które Pismo św. nazywa przepaścią lub gehenną, wieczne męki cierpią złe duchy, a razem z nimi ludzie potępieni, na samej tylko duszy przed Sądem Ostatecznym, a na duszy i ciele po tymże Sądzie" (K. Gasparriego, 586).

Bóg nie predysponuje nikogo do Piekła; dokonuje się to jednak przez dobrowolne odwrócenie się od Niego, tj. przez grzech śmiertelny i trwanie w nim aż do końca życia. Ludzie, którzy z Bogiem zerwali, umierając bez stanu łaski uświęcającej, dokonują tym samym ostatecznego wyboru. Oznacza to w ostatecznym rozrachunku nienawiść do Boga, która jest ostateczna i od której nie ma już ratunku. Dusze te ukochały na tym świecie to, co było przeciwne Bogu, a nienawidziły tego, co Jemu się podobało. Jeżeli śmierć zastała je w tak opłakanym stanie, wówczas, w obliczu samego Pana Zastępów podczas Sądu Szczegółowego, one same oddalają się od Niego ze względu na skrajną sprzeczność ze wszystkim, co od Boga pochodzi lub według Jego woli się odbywa. Jest więc czymś niemożliwym, aby Pan Bóg mógł je kiedykolwiek zaprosić do Nieba. To byłoby nie tylko wbrew Bożej Sprawiedliwości, ale też same dusze są już tak utwierdzone w złym, że nie chciałyby takiego zaproszenia przyjąć. Paradoks, ale mimo całego tragizmu Piekła, wolą one w swej zatwardziałości te wszystkie piekielne okropności i towarzystwo diabłów, i innych potępionych, niż zamieszkanie w Królestwie szczęśliwości wiecznej, czystości i piękna, we wspólnocie ludzi dobrych i kochających, jakimi są wszyscy Błogosławieni, należący do Kościoła Triumfującego.


(12202)
Łukasz, lat 26, e-mail: luzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 22:02

Świadomie wybierają piekło...

W piekle najwięcej jest dusz, które nie dowierzały,
że piekło istnieje.


Objawiając się s. Faustynie Pan Jezus przypomniał nam, że warunkiem przebaczenia wszystkich grzechów jest pełne bezgranicznej ufności powierzenie się Jego nieskończonemu Miłosierdziu: "Choćby dusza była już jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu: cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystacie z tego cudu miłosierdzia Bożego, na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno" (Dz.1448).
Pan Jezus wyjaśnia, że: "Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakby wszystko było stracone, lecz nie tak jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie win i kar. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo! Są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże" (Dz.1698).

Pan Jezus ukazał siostrze Faustynie przerażającą wizję piekła i polecił jej, aby ją opisała ku przestrodze tych wszystkich, którzy przestali wierzyć w możliwość wiecznego potępienia i żyją tak, jakby Bóg nie istniał.

Św. Faustyna pisze: "Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugą - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecią - nigdy się już ten los nie zmieni; czwartą męką jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piątą męką jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne towarzystwo szatana: siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to nie jest koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza, czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. (...) Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem" (Dzienniczek, 741).

Kochani Czytelnicy, w codziennej modlitwie przed obrazem Bożego Miłosierdzia polecajcie Jezusowi dusze najzatwardzialszych grzeszników, prosząc o ich nawrócenie. Tak wielu ludzi w Polsce odrzuca Dekalog i gardzi miłością Boga, a więc idzie drogą prowadzącą do zguby wiecznej. Nie łudźmy się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne (Ga 6:7- 8). Dlatego naszym codziennym obowiązkiem jest modlitwa o nawrócenie grzeszników.

Tak jak Pan Jezus prosił s. Faustynę, tak dzisiaj prosi każdego z nas: "Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną" (1728).

Głosząc radosną prawdę o nieskończonym Bożym Miłosierdziu, powinniśmy również sobie i innym przypominać, że przez zatwardziałość w grzechu można całkowicie zniszczyć w sobie zdolność do miłości, i wtedy w momencie śmierci, na wieki odrzucić Bożą Miłość. Dlatego pozwólmy Jezusowi, aby przez naszą modlitwę i cierpienie mógł docierać do serc najzatwardzialszych grzeszników i dokonywać cudu ich nawrócenia.

Dziękujemy za wszystkie nadesłane świadectwa. Pamiętajcie, że Jezus bardzo pragnie, abyście na łamach "Miłujcie się" dzielili się z innymi świadectwami otrzymanych łask i cudów Bożego Miłosierdzia. Niech to będzie wyrazem Waszej wdzięczności Jezusowi.


(12201)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 21:57

Gdybym znał
wszystkie tajemnice
i posiadał wszelką wiedzę...
i gdybym rozdał na jałmużnę
całą majętność moją
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
PERWSZY LIST ŚW. PAWŁA DO KORYNTIAN 13, 2-3
Pod wieczór
będą Cię sądzić
z miłości.
ŚW. JAN OD KRZYŻA

(12200)
Bogdadata: 30.01.2010, godz: 20:32

Andrzej,

jesli sie chce naprawde kogos poznac i przekonac sie czy zauroczenie dana osoba moze przerodzic sie w cos wiecej niz tylko i wylacznie w zauroczenie to powinno sie nalegac na jak najszybsze spotkanie w swiecie realnym...Inaczej mozna pasc ofiara tzw. syndromu jpg blues.Co to oznacza? - mianowicie to, ze czlowiek na podstawie maili (zdarza sie, ze tez i zdjec) tworzy sobie obraz wymarzonej osoby -tak naprawde-niezgodny z rzeczywistoscia. Zazwyczaj zauwaza sie tylko pozytywne cechy tej drugiej osoby; potem idzie sie na spotkanie z gotowym obrazem tego kogos i.......niejeden z nas doznaje rozczarowania...Im dluzej sie ciagnie jakas znajomosc tylko i wylacznie w swiecie wirtualnym tym bardziej czlowiek jest wlasnie podatny na tego typu odbior drugiego czlowieka....Dla ludzi, ktorzy chca sie poznac i chca ze soba byc kontakt monitor-monitor nie moze byc wazniejszy od spotkania '' oko w oko'', rozmowy np.na lawce w parku, zapachu, dotyku-tej drugiej osoby,etc...A prawdziwa milosc rodzi sie tylko i wylacznie w bezposrednim kontakcie z czlowiekiem.....

Pozdrawiam i zycze, aby ta wirtualna Twoja fascynacja (ta druga osoba) przerodzila sie w piekna, dojrzala, odpowiedzialna milosc w swiecie realnym:))

(12199)
dgbdata: 30.01.2010, godz: 20:20

w odpowiedzi na wpis nr 12269 - najlepszy sposob to praca i sen , duzo pracowac i dlugo spac aby przerwa miedzy tymi 2 czynnosciami byla jaknajmniejsza , do tego jeszcze dodalbym jedzenie - moze nie jako sposob na samotnosc ale napewno sposob na nude

(12198)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 19:43

Do Nicram, lat 56
Przecież to nie są moje słowa.

(12197)
Bogdadata: 30.01.2010, godz: 19:35

Czy wolno nam zadac, aby ludzie, ktorzy osobiscie nie brali udzialu np.w zbrodniach hitlerowskich poczuwali sie do winy albo wstyd cierpieli z tego powodu? Mowiac czy piszac o odpowiedzialnosci narodowej mysle, ze nalezy wziasc tu pod uwage odpowiedzialnosc jednostkowa i zbiorowa narodu....Ja uwazam, ze nie jestesmy osobiscie odpowiedzialni za swoich przodkow, ale z drugiej strony, jesli wierzyc, ze narod jest caloscia duchowa i moralna, ze przechowuje w czasie swoja tozsamosc, chociaz pokolenia wymieraja a inne przychodza na ich miejsce, to chyba nalezy miec na uwadze to, ze obok odpowiedzialnosci jednostkowej jest i zbiorowa, tj.narodu jako calosci ciaglej...Nie jest latwo wypowiedziec sie w sposob jednoznaczny na ten temat, ale tak sie zastanawiam czy wolno nam domagac sie, zeby Niemcy narodzeni po wojnie, czuli sie odpowiedzialni za zbrodnie hitlerowskie?Rownie dobrze mozna by obarczyc wina wspolczesnych Amerykanow za niewolnictwo czy wyrzynanie czerwonoskorych....no i wreszcie nas samych -za np.przesladowania religijne w XVII wieku.....Mimo wszystko wydaje mi sie, ze nie mozemy i nie powinnismy obarczac wina wspolczesnych pokolen za poczynania swoich przodkow, w ktorych w zaden sposob nie brali udzialu....I tak naprawde nie mamy do tego zadnego prawa...Ale to jest moje zdanie i jak juz wczesniej zaznaczylam -jest to bardzo sporna kwestia dyskusyjna....

(12196)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 30.01.2010, godz: 19:25

Laro Moon, dzięki za Twoje kolejne wypowiedzi! Brakuje mi wiary, a Ty się nią ze mną dzielisz - jest to dla mnie bardzo cenne wsparcie. To nie jest tak, że w pewnym momencie nie akceptuję Jezusa, bo jest piekło. Zastanawiam się tylko, które tzw. objawienia są prawdziwe. Jest wiele różnych objawień, niektóre przedstawiają Jezusa jako czystą miłość, bez straszenia czymkolwiek, ale te Kościół zalicza do tzw. New Age i odrzuca. Co do Biblii, to można ją różnie interpretować, np. jest gdzieś w niej zdanie "Karą za grzech jest śmierć", a śmierć to przecież nie wieczne męki. Gdy piszesz "użyj serca", to ja sercem czuję, że Bóg jest dobry i nie skaże nikogo na wieczne tortury. Ale serce może też się mylić, miałem już takie doświadczenia w życiu.

Piszesz: "On już pokaże Ci drogę, jak uniknąć piekła". Dobrze, ale mi nie wystarczy, że ja do piekła nie pójdę. Nie będę szczęśliwy, nawet będąc w niebie, jak długo chociaż jedna dusza w piekle zostanie. Dlatego od dzisiaj będę się modlić o uwolnienie wszystkich dusz z piekła. Jeśli takie modlitwy są daremne, to trudno... Nie ja ten świat stworzyłem!

(12195)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 30.01.2010, godz: 18:04

Do Łukasza, lat 26:

„Kto umrze przyodziany Szkaplerzem, nie zostanie potępiony.” - To by oznaczało, że dla Boga liczą się tylko zewnętrzne przejawy "religijności", a nie to, jak postępuje w życiu wobec innych, o czym mówi cytowany przez Ciebie na początku fragment Ewangelii Mateusza. Dlatego Twoje argumenty mnie nie przekonują.

(12194)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 17:28

Cześć
Czy znacie jakiś sposób na samotność, czy zbacie spsób jak człowiek czuję sie samotny, czy znacie jakis sposób na nudy

(12193)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 30.01.2010, godz: 17:06

Do :), lat 29: Piszesz: "Piekło jest dobrowolnym wyborem dokonanym przez człowieka, który odrzuca Boże miłosierdzie." Otóż nie sądzę, żeby ktokolwiek DOBROWOLNIE wybrał wieczne smażenie się w ogniu, a tak niestety opisują piekło wspomniane wizje świętych, a także Katechizm KK to potwierdza. Piszesz, że nie trzeba skupiać się na piekle. To racja, ale u mnie tak się zadziało po tragicznej śmierci mojej żony kilka miesięcy temu, że zostałem sam i wtedy przyszło do mnie pragnienie, żeby przyjąć chrześcijaństwo. Zapisałem się na kurs przygotowujący do chrztu. Zacząłem czytać katolickie książki i to, co mi najbardziej nie dawało i nie daje spokoju, to właśnie te nieszczęsne wizje piekła. Wiem, że naukę Kościoła powinienem albo przyjąć w całości, albo w całości odrzucić. Nie jestem zwolennikiem traktowania religii jak supermarketu (biorę tylko to, co mi się podoba). Dlatego mam potworny dylemat.

Do ***: Piszesz, że Bóg nie stworzył piekła. Dobrze, ale dlaczego POZWOLIŁ, żeby upadłe anioły je stworzyły (i co gorsze, żeby dusze niektórych ludzi szły tam na wieczność)? Gdyby nie miał na to wpływu, to by oznaczało, że nie jest Wszechmogący...

Laro Moon, dziękuję za Twoje piękne słowa. Ja zaufałem Panu Jezusowi, ale Faustyna też zaufała ("Jezu ufam Tobie!") i w pewnym momencie zobaczyła przerażające piekło. Oczywiście nie było to miejsce pobytu dla niej, tylko ta wizja miała ostrzec innych. Potem napisała, ze najwięcej do piekła trafia takich osób, które nie dowierzają jego istnieniu. Czyli ja byłbym dobrym kandydatem, żeby się tam znaleźć!

Dlatego nurtuje mnie pytanie, czy zawsze jeśli pojawia się jakiś "Jezus" w wizjach, to jest on prawdziwym Panem Jezusem?

Co do intronizacji Pana Jezusa, to jestem cały za, pod warunkiem, że będzie to zobowiązywać naszych kochanych polityków do stosowania się do nauk Jezusa. To znaczy: muszą miłować swoich nieprzyjaciół, nadstawiać drugi policzek, i tak dalej.




(12192)
s_Madenn, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 30.01.2010, godz: 16:58

Aż tak nauczyć się modlić, że nie będzie już nam potrzebna modlitwa.
Że modlitwą stanie się każdy nasz oddech, każde westchnienie,
każda myśl, każda praca, każdy uczynek,
każdy uśmiech, każda miłość...

www.dar.religia.net

(12191)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 16:43

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Realia piekla>>Piekło istnieje

(12190)
:), lat 29, e-mail: b.beatris@interia.pldata: 30.01.2010, godz: 16:13

Odnośnie piekła
Tak. Moja wiara w nieomylność Kościoła jest wielka. Moim zdaniem, jeśli wierzyć to podchodzić do Kościoła i spraw wiary na serio. Nie powinno być tak, że wybieram sobie z nauczania Kościoła to, co mi odpowiada.
Piekło to stan wiecznego potępienia, odłączenia od Boga, cierpienia i brak nadziei. Bóg szanuje wolność człowieka, aż do granic grzechu. Piekło jest dobrowolnym wyborem dokonanym przez człowieka, który odrzuca Boże miłosierdzie. Bóg nie przestaje jednak kochać tych, którzy Go odrzucają. To tak jak z rodzicami - szanują wybór swojego dziecka, chociaż wiedzą że ten wybór jest zły i że dziecko będzie cierpiało. Ichociaż to dziecko zbłądzi, odejdzie, podepcze miłość rodziców - czy przestają je kochać? Myślę, że nie. Takie dziecko zawsze powinno mieć możliwość powrotu.
Jezus w Piśmie Świętym wiele razy ostrzega nas przed wiecznym potępieniem. Pisząc, że te objawienia są prawdziwe miałam na myśli to, że Kościół nie tak szybko wierzy w różne objawienia. Tak było z dziećmi z Fatimy, s. Faustyną. Dakie osoby muszą same wiele wycierpieć: niezrozumienie, wyśmiewanie, poczucie inności. Są one badane psychologicznie czy nie są to np. urojenia. Myślę, że każde objawienia weryfikuje czas. Po owocach można poznać czy jest to dzieło Boże. Dlaczego sa objawienia prywatne? Te objawienia mają służyć nie tylko tym indywidualnym osobom, ale całemu Kościołowi (np. kult i rozpowszechnienie Bożego Miłosierdzia)
Nie nam oceniać kto jest bardziej uczciwy: czy Twoi Rodzice, czy księża z Irlandii. Dla Boga z pewnością jest ważne, że Twoi Rodzice żyli dobrze. Nie jest przecież powiedziane, co będzie z nimi po śmierci, bo tylko Bóg zna ich najlepiej i wie na co zasługują. A za Twojego Ojca trzeba się modlić. Może, coś zmieni się w jego sercu.
Piszesz o ks. Hryniewiczu. Poznałam tego księdza. Cóż... specyficzna osoba :)
Ks. Hryniewicz głosi apokatastazę. Jest to nauka o powszechnym zbawieniu wszystkich ludzi po odpokutowaniu za winy. Kościół potępił to stanowisko, ale ma nadzieję na powszechne zbawienie i modli się do Boga za tych ludzi. U Boga wszystko jest możliwe i Jego miłosierdziu nie możemy wyznaczać granic.
Czy Bóg jest groźny? Myślę, że nie. Uważam, że jest czułym, kochającym Ojcem.( odwołuję do Pisma Świętego). Może nie trzeba, aż tak bardzo skupiać się na piekle, tylko cieszyć się życiem i być dobrym.
Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań...

(12189)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 16:06

Tylko miłość
potrafi zjednoczyć
ludzkie istoty tak,
że je dopełnia i wypełnia,
gdyż tylko ona
łączy je w tym,
co jest w nich nagłębsze.
PIERRE TEILHARD DE CHARDIN

(12188)
Łukasz, lat 26, e-mail: luzac@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 16:03

Żyjesz po to,
aby uczyć się kochać;
kochasz po to,
aby uczyć się żyć.
Żadne inne umiejętności
nie są wymagane
od Ciebie.

MIRDAD

(12187)
***data: 30.01.2010, godz: 15:28


BÓG nie stworzył piekła, stworzył wszystko doskonałe i piękne...
to efekt "pracy" zbuntowanych aniołów, one samy to wybrały i zrobiły sobie miejsce w którym są, zachowały hierarchię którą miały przed buntem.

(12186)
Gosia, lat 23data: 30.01.2010, godz: 15:22

Jak można mówić o Ewangelii i jednocześnie twierdzić, że to, co spotkało jakąś grupę ludzi jest karą? Kto w ogóle uprawnia niektóre osoby do takich stwierdzeń? Nie piszę w tym momencie do Ciebie, Karolu, tylko ogólnie. To naprawdę bardzo smutno...
Co do tej intronizacji, nie jestem pewna, czy publiczne, egzaltowane wyznawanie czegoś takiego jest dobrym pomysłem. Więcej chyba zależy chyba i tak od wewnętrznej postawy. Znam osoby, które sprawują jakieś ważne funkcje społęczne i Boga mają na ustach cały czas, niestety, tylko na ustach.

(12185)
Dietrich, lat 24data: 30.01.2010, godz: 15:07

Nie mam ochoty rozmawiać z ludźmi, którzy twierdzą, że "Żydzi zabili Boga". Wszyscy? Dzieci urodzone w roku 60 po Chrystusie? Ale widać tak. A Ty, Karolu, nie jesteś świadom, że Twoje myślenie nie jest ewangeliczne, ale ma głębokie korzenie w apokryfach. Uwierz mi, nie musiałeś ich czytać, żeby myśleć za pomocą ich schematów. Nic tu jednak po mnie, żegnam, myślę, że na stałe.

(12184)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 14:40

Nicram,

"20 Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.
21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie,
jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.
22 Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów" (Ap. 3, 20-22)

Skoro tak bardzo pociągaja Cię te słowa to nie bój się piekła, jeśli otworzysz Mu drzwi Twego serca to nie masz się co bać. Bo obietnica którą daje jest bardzo zachęcająca :)

(12183)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 14:26

Nicram,

Piekło nie jest KARĄ!!! w żadnym wypadku. Przeciez wiesz tak samo jak ja że Bóg jest Miłością. Nie działa wbrew sobie i nikoro nie skazuje na zagładę, wszystko co stworzył przeznaczył na życie wieczne, tylko co ma zrobić jeżeli Jego stworzenie nie chce Jego miłości i towarzystwa? Robi to co stworzenie chce czyli stwarza miejsce gdzie stworzenie będzie od Niego odzielone. A że wygląda to tak przerażająco to wynik właśnie braku dobra i miłości Boga w tym miejscu. Dla mnie wierzącego jest to tak oczywiste jak światło słońca. :)

(12182)
***data: 30.01.2010, godz: 14:06


Wracając do tematu, sam niestety czytałem te pozycje i początkowo również byłem "pozytywnie nastawiany" ale to było lata temu... z perspektywy czasu mogę napisać że warto czytać ale czerpać z lepszych źródeł, autorów... co do tamtego autora to pisze raczej w nurcie podchodzącym pod "nev age"

Także kilkakrotnie słyszałem wypowiedzi księży w programach katolickich, wypowiadających się negatywnie o tamtych książkach, także innych relacji z zaświatów...
Bardziej cenne są opracowania księży, piszących na temat śmierci klinicznej, także ze względu dogłębnej analizy i również autorytet osoby duchownej ma swoje znaczenie.

(12181)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej