Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

rek, lat 36data: 27.12.2009, godz: 18:39

BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI, list pasterski Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny. Polecam, może warto poświęcić chwilę na lekturę. Może to nas zainspiruje do głębszych przemyśleń i może najważniejsze, do działania.

(11530)
Aladata: 27.12.2009, godz: 18:25

Nie Marcin, nie znamy się ... i nicków też nie będziesz musiał zmieniać...

(11529)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 27.12.2009, godz: 17:24

Witam
Chciałbym doświadczyć i poczuć co to jest miłość, małżeństwo i chciałbym doświadczy c oraz poczuć co to jest być tatą.
Dziś widziałem zakochaną parę i zrobiło mi się przykro, i tak nagle przypomniało mi się jak to było jak ja miałem dziewczynę, i też sie zastanawiam co by było gdybym znów miął dziewczynę albo żonę.
Wiem, że małżeństwo to wyzwanie, to poświęcenie ja jestem gotów się poświecić dla małżeństwa a przede wszystkim jestem gotów się posmęcić dla niej.
Dziś byłem w kościele Św. Stanisława Kostki, na Żoliborzu, było piękne kazanie choć sie zastanawiałem co ksiądz może wiedzieć na temat rodziny, małżeństwa, czy co może wiedzieć na temat bycia ojcem przecież nie wie tego z doświadczenia, ale mimo to kazanie było piękne , kazanie było na temat rodziny, związku i małżeństwa oraz na temat miłowania bliźniego, ksiądz mówił, że w małżeństwie powinno być zrozumienie, miłość, na cielesną miłość podczas małżeństwa jest czas, ale najważniejsza jest prawdziwa duchowa miłość, nie powinno się patrzeć wyłącznie na kobietę z pożądaniem ale z miłością , a pożądanie czy sprawy intymne to dodatek, to też jest ważne ale nie najważniejsze. Ksiądz nauczał jak powinniśmy się zachowywać w małżeństwie i mówił na temat zdrad, że w małżeństwie nie ma miejsca na zdrady. Zdrada niszczy związek, miłość. W związku powinno być zaufanie. W kościele był chrzest małe dzieci po raz pierwszy były wcielone do kościoła, i tak nagle do głowo doszła mi myśl jak to by było jak ja bym miał dziecko i stał się tatą.
dziś patrzyłem na twarze uśmiechnięte twarze dzieci, to takie małe cudowne istotki, nie można je krzywdzić ale warto je z całego serca kochać, one nas uczą miłości, jak patrzę na szczęśliwą parę i jak patrzę na dzieci małe istotki oczekujące miłości to łzy mi lecą po policzkach, jestem romantyk ale za to bardzo wrażliwy. jak oglądam komedie romantyczne też często płaczę, jak sie dzieje komuś krzywda też płaczę z rozpaczy a jak dzieje się szczęście płaczę ze szczęścia.
mam nadzieję, że i mnie się przytrafi takie szczęście.
Wam też życzę takie szczęście.
Pozdrawiam
Łukasz

(11528)
Trawiasta, lat 28data: 27.12.2009, godz: 17:00

X
to, co piszesz jest bardzo ... glebokie :) i trudne dla mnie do przyjecia bo - przyznaje bez bicia - nie mam wiedzy teologicznej zeby to ogarnac. Nie da sie tez tak odpisac bez przemyslenia tego co napisales...

Milosc, ktora przemienia.... kiedy bylam mala dziewczynka, zafascynowalam sie sw Teresa z Lisieux. Jej zawolaniem bylo "Moim powolaniem jest milosc!" - nie rozumialam tego doslownie ale chcialam miec choc troche takiej odwagi i pokory zeby umiec tak zyc.
Jedna z moich kolezanek ktore we wspolnocie Wiara i Swiatlo opiekowaly sie moim bratem, wstapila do Karmelu. Wiele lat pozniej zobaczylam ja na ulicy - szla taka drobniutka, z promieniejaca twarza... Ja jechalam tramwajem widzialam ja przez szybe. Nic sie nie zmienila. Minelo moze dziesiec lat... Zapamietalam jej wielkie, ciemne i pelne swiatla oczy. Jak ja jej zazdroscilam....
Zylam wtedy w relacji ktora byla chora, toksyczna i zbudowana na zaklamaniu i - manipulacji. Mna manipulowal ktos, kto nie mial odwagi stanac w prawdzie sam przed soba i przyznac sie do bledow i slabosci. Manipulowal mna, moja rodzina, przyjaciolmi. Dopiero po zerwaniu z nim wyszly na jaw klamstwa i iluzje ktore budowal bardzo systematycznie dookola mnie i siebie.
Najgorsze w tym wszystkim bylo to,ze moj wlasny obraz w tej calej sytuacji byl - zalosny. Bylam jak zrujnowana kamienica, piekna, szlachetna bo stworzona przez Architekta najwyzszej klasy - ale zaniedbana, zrujnowana, zniszczona. Taka tez byla moja dusza. Tak jak konserwator zabytkow moze jedynie wydac zgode na odbudowe zinszczonego domu, tak tylko i wylacznie ja moglam zgodzic sie na to, by Architekt mojego sumienia powoli mnie odbudowal z ruin....
Odbudowal mnie poprzez milosc. Szeroko pojeta milosc, troske drugiego czlowieka , Rodzicow, Rodzenstwa, Przyjaciol, Znajomych - obcych ludzi, ksiezy, braci we wspolncie Kosciola, anonimowych osob ktore modlily sie o mnie i za mnie.... Milosc ta nierzadko objawiala sie wlasnie w wymaganiach i mocnych slowach. Owszem, nielatwo bylo przyjac takie wyrazy Miłości... Ale i za to tez trzeba dziekowac Bogu.

"Kochaj i rob co chcesz" zawsze mi sie kojarzylo z Karmelem. Tam jest wysokie stezenie milosci Boga i blizniego - nie rozumialam kiedys jak mozna z milosci dac sie zamknac za murami i zrezygnowac ze zwyklej codziennej rozmowy... Jak mozna wyjsc z domu i zniknac w pieczarze na 17 lat? A jednak mozna.

Wracajac z Lednicy pociagiem, w tlumie radosnych Braci i Siostr (ktorymi stali sie Ci ludzie dla mnie w ciagu kilku godzin), caly czas kolatala mi sie w glowie piesn, ktora przeslala mi na maila pewna Siostra w Chrystusie. Nie mogla wiedziec, co sie u mnie dzieje bo za daleko mieszka ale Duch Swiety to wiedzial - i tak oto uslyszalam "Nie bojcie sie zyc dla milosci, dla tej Milosci warto zyc" - proste dwa zdania. Taka Milosc mozna odkrywac kazdego dnia w drobnych wyrzeczeniach i heroicznych wyborach meczennikow. Szczepan - jeden z nich. Agnieszka. Agata. Barbara. I wszyscy sa Świetymi Pańskimi.

Sie rozpisalam :) dobrej niedzieli - konczy sie okres laby, jutro trzeba wrocic do pracy. Do normalnego szarego zycia, obowiazkow, walki z niechcemisie i tumiwisi. Oby owocna byla. A niedlugo - nowy rok. A potem mam urodziny :)

(11527)
egoista, lat 28data: 27.12.2009, godz: 16:54

"Poza tym najlepsy faceci są już zajęci ;pppp ostatnio tak stwierdziłam :)" coś w tym jest, a przynajmniej tłumaczy dlaczego nie mogę poznać dziewczyny na dłużej. Nie martwię się jednak, bo ja ostatnio stwierdziłem, że samotność to błogosławieństwo. Mam przyjaciół, znajomych i rodzinę, która co prawda dopytuje się kiedy będę miał dziewczynę, ale prawdę mówiąc jakoś straciłem ochotę na takie znajomości. Mam przynajmniej czas na własne zainteresowania, pracę i odpoczynek i nie muszę się zastanawiać czy ktoś mnie kocha, tęskni, czy podobam się dziewczynie czy nie. Zresztą w Piśmie Św. św. Paweł wyraźnie stwierdził, że lepiej pozostać samemu. Nie jestem najlepszym facetem (bo już dawno by mnie złapała jakaś dziewczyna) więc do małżeństwa się nie nadaję, stan duchowny nie interesuje mnie, więc widać jestem powołany by sobie spędzić życie na realizacji własnych przyjemności. Co skrupulatnie wykorzystuję :) Sorry że tak o sobie...

(11526)
Marcindata: 27.12.2009, godz: 15:48

Do Ala
Czy my się znamy?.......

(11525)
Aladata: 27.12.2009, godz: 14:55

Do Marcina
Przecież Ty wierzysz w chińskie horoskopy... małpy, szczury i inne zwierzęta i powtarzasz mi nie raz że ja jestem taka a taka ;P pozdrawiam :)

(11524)
Chłodny Żółwdata: 27.12.2009, godz: 14:15

Z okazji narodzenia Pana naszego chciałbym życzyć wszystkim osobom udzielającym się tutaj,administratorom i cichym gościom, by radość Nowonarodzonego przyniosła pokój w sercach Waszych, a światło,które doprowadziło pasterzy i królów do stajenki opromieniło swym ciepłem i miłością nas wszystkich.

Czytam od dłuższego czasu Wasze wpisy tutaj,niejednokrotnie trafne i rzeczowe,bo niosące przeważnie ze sobą życzliwość,dobro oraz pokój.Niepokojące jest tylko,że czasem w ramach źle poczytywanego poszukiwania aprobaty społecznej (wszakże ta społeczność,choć internetowa,jest jednak społecznością!) pojawiają się głosy dumne, pyszne i chyba po trosze skupione na prezentacji siebie samego-a nie dzielenia się z braćmi i siostrami swą wiarą. Nie można poznać człowieka bez Chrystusa, ale i nie można poznać człowieka nie słuchając go-w gwarze własnego "ja" tak trudno usłyszeć Pana, który przychodzi w ciszy i zatrzymaniu...

Niech Wam Pan błogosławi,
Chłodny Żółw


(11523)
Marcindata: 27.12.2009, godz: 14:06

Do Karola
Ci co niczego nie robią i nie podejmuja ryzyka nie żyją wcale:)

(11522)
Xdata: 27.12.2009, godz: 11:57


Trawiasta
Wzglednie niedaleko od miejsca gdzie mieszkam,jest pomnik sw.Rozalii.Zawsze ilekroc tamtedy przechodze,zatrzymuje sie na chwile.
Rozalia urodzila sie w ksiazecej rodzinie,a wiec pewnie mogla zostac wielka ksiezna,moze nawet gdzies krolowa...Gdy ma 14 i rodzice postanawiaja wydac ja za maz,ona nie protestuje,tylko po kryjomu-zabierajac pewnie pare rzeczy-ucieka z domu.Zamieszkuje w grocie,zyje tam przez 17 lat i umiera.Na scianie groty wypisuje,czy jakos wyrywa napis:''Ja,Rozalia,corka Sinibalda,postanowilam zyc w tej grocie dla milosci mego Pana Jezusa Chrystusa''.''Tylko''tyle mowi o milosci,nic wiecej,moze nawet nie potrafi,nie umie pisac,ani mowic, tak pieknie,by wszyscy sluchajac zachwycali sie,wzruszali,by az ich''unosilo''.Ona wszystko''powiedziala''swoim czynem,ktory jest niewyobrazalnie wiecej wart,niz wszystkie najmadrzejsze ksiazki i traktaty,wszystkie najpiekniejsze slowa o milosci,ktore kiedykolwiek wypowiedziano.
Mieszkala w zimnej grocie,nie siedziala w cieplym pokoju,w wygodnym fotelu,przed telewizorem,popijajac kawe i zajadajac ciasteczko...''Z czego zyla''?Na pewno listonosz nie nosil pieniedzy,nie chodzila do''opieki''....

(11521)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 27.12.2009, godz: 11:55

Witam!
Chodziłem na stronę , na forum i przeczytałem wiele postów , wiele osób tak jak ja ma problemy z samotnością albo ze znalezieniem drugiej połówki , te słowa które napisze bardzo mi się spodobały wiec je piszę.

Hej, mam brata, który ma teraz dwójkę dzieci i wspaniałą żonę. Gdy był jeszcze na studiach miał odwieczny problem, nie układało mu sie z żadną. Zapisał sie do duszpasterstwa, ale również i tam nikogo nie znalazł. Szukał i szukał. Ale przy tym nigdy nie zapominał o modlitwie, o modlitwie za dobrą żonę. Aż tu nagle, już po studiach poszedł na wesele. Nawiązała sie przyjażń, póżniej miłość. Bóg wyszukał mu ta jedyną, gdyż modlił się bezustannie. O tamtej pory powtarza mi tylko, Monika módl się o dobrego męża. Wiesz mam chyba ten sam problem co ty, ale w przeciwna stronę. Nie wolno sie po prostu załamywać, trzeba zawierzyć Panu. A co do rodzaju modlitwy, jak będzie wypływała z głębi serca, to będzie ona tą właściwą. Jak miałbyś jakieś pytania to z chęcią odpowiem.

(11520)
Xdata: 27.12.2009, godz: 11:23

Trawiasta
Milosc
''Compelle intrare''-zmuszaj do wejscia,albo:''Dilige,et quod vis fac''-kochaj i rob,co chcesz!To wszystko tlumaczy,zwlaszcza to drugie.Jesli motywem wszystkich naszych dzialan jest milosc,no to praktycznie mozna '''wszystko''.Jesli ktos dokona bardzo dobrego czynu,ale nie zrobi tego z milosci,to coz to bedzie wart?A jesli ktos inny dokona czegos,co bedzie''twarde'',stanowcze,moze troche''okrutne'',moze i przyprawi o lze w oku,ale zrobi to z milosci,to czyz nie bedzie to mialo wiekszej wartosci,duzo wiekszej,nie bedzie sluszne-tylko takie postepowanie?(mowilem kiedys o tzw.surowym milosierdziu)
''Kochaj i rob,co chcesz''.Jesli sie tym kierujemy,tylko tym,to dopuszczalne jest stosowanie roznych nawet''manipulacji''-moze nawet bez cudzyslowiu.Prawde mowiac czlowiekiem mozna manipulowac na tysiac sposobow,stosowac rozne''chwyty'',prowokowac w taki sposob,by otrzymac odpowiedz taka,jaka wczesniej sie zalozy i przewidzi.Wszystko to jednak mozemy robic tylko wtedy,gdy chodzi nam o rzeczywiste dobro drugiego czlowieka,gdy te maksyme sw.Augustyna(''Kochaj i rob,co chcesz'')mamy wciaz przed soba.
''Compelle intrare''-zmuszaj do wejscia(z przyp.o zaproszonych na wesele).Jezus tez daje Jego uczniom wolna reke,duza swobode co do tego jak maja postepowac-niekoniecznie maja byc delikatni,moga uzyc mocnych,twardych slow,byc szorstkimi....

(11519)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 27.12.2009, godz: 11:03

Marcin :)

teraz znalazłem napewno odpowiedni wpis : "Odważni nie żyją wiecznie... Ostrożni nie żyją wcale..."


Pozdrawiam :)

(11518)
Xdata: 27.12.2009, godz: 10:51

Trawiasta
Wolna wola.Piszesz,ze jestesmy decydentami-duzymi literami.Niektorzy mogliby odebrac to w ten sposob,ze oto jestesmy panami zycia i smierci,przynajmniej swojego;wiem,ze ty tak nie myslisz.
Kiedys byl taki ruch-jansenizm sie nazywal,ktory zakladal min.determinizm.W ogole byl to kryptoprotestantyzm,bylo to zle.My mamy wolna wole,oczywiscie,ale moze jest tez tak,ze Bog juz z gory wie jaka decyzje podejmiemy?To oczywiscie nie wyklucza wciaz naszej wolnej woli,tylko sprawa jest trudniejsza.Sw.Jan M. Vianney powiedzial,ze najtrudniejsza rzecza jest odgadniecie Woli Bozej wobec nas,a wiec osiagniecie zgodnosci miedzy wola nasza,a Boga.
Niektorzy idac jakas droga przez zycie tlumacza sobie,ze wszystko w porzadku,ze taka byla wola Boga.On tego dla nas chcial.No tak,ale czy aby zawsze tak jest?Moze w pewnym momencie powiedzielismy Bogu''NIE'',''machnelismy reka'',''poszlismy na latwizne''?On jednak nam pozwolil isc nasza droga.Dlaczego?Nie wiadomo.....Czasem jednak Bog ''sie uprze'',''postawi na swoim''-a wtedy moze sie zdarzyc,ze wkroczy nagle,gwaltownie i nic na to nie poradzimy A wolna wola?oczywiscie wciaz ja mamy.''Wkroczenie''Boga moze spowodowac,ze my,a takze nasi bliscy moga cierpiec-fizycznie i duchowo.Ktos bliski moze ulec jakiemus dziwnemu,naglemu''wypadkowi'',a my bedziemy udawac,ze nie wiemy o co chodzi,bedziemy mowic,ze to przypadek(nie ma przypadkow!!!);czasem ktos bliski ulegnie wypadkowi np.sam.lekarze beda dawac 1%na przezycie,a ten ktos przezyje;malo tego,powiklania,konsekwencje wypadku pozostana praktycznie zadne.W taki wlasnie sposob Bog bedzie ''mowil''do nas,bedzie nas wzywal,a jesli i to nie wystarczy On pojdzie jeszcze dalej,nie ustapi,nie''odpusci''.W koncu jakby zostaniemy zmuszeni do tego,by nasza wola identycznie zgodzila sie z Jego wola.Wtedy dopiero wybierzemy-w sposob wolny i niezalezny-wybierzemy tak jak On juz dawno to przewidzial.Moglbym powiedziec:''Experto credite''-ale nie powiem-wycofuje ostatnie zdanie.

(11517)
Marcindata: 27.12.2009, godz: 09:38

Do Trawiasta
No tak to nie ruchy planet i gwiazd decydują o naszych losach choć niewątpliwie pewne ruchy w przyrodzie i DNA decydują o tym jaki mamy charakter,osobowość,zalety i wady.A nasze życie i los w dużym stopniu zależą od tego jaki mamy system myślowy,ta sama sytuacja i problem jednego dołują i załamują a drugiego mobilizują do działania.Miałem ostatnio sen który zdaniem niektórych może być znakiem szcześcia i błogosławieństwa ale czym jest szczęście?.....

(11516)
Kapodasterdata: 27.12.2009, godz: 03:38

Łukaszu,
pisałam. nie wprost ale napisałam ile mam lat. 21.

Wiem, że jest nas wielu ... ale to mnie jakoś nie pociesza, wiesz?
Nawet gdyby wszyscy na świecie byli samotni ... to byłoby mi źle, bo czeoś by brakowało.


PRAGNĘ też zaznaczyć, że pisząc o SAMOTNOŚCI nie mam na myśli BRAKU TOWARZYSTWA, bo samotność nie oznacza wcale braku towarzystwa.

Cały czas pocieszam się tym, że mam jakby nie patrzeć 21 lat i sporo czasu przede mną ... ( oby ) i gdzieś znajdę swojego królewicza. Jestem młoda więc mam czas na szukanie ...

Poza tym najlepsy faceci są już zajęci ;pppp ostatnio tak stwierdziłam :)

Dobranoc,
choć pewnie wszyscy śpią.
wszyscy normalni śpią, a ja normalna nie jestem więc nie śpię choć mam godzinkę 3.38

paaa

(11515)
Xdata: 26.12.2009, godz: 22:14

Jeszcze Trawiasta
Ja mowiac o tronie,uzylem cudzyslowiu,a wiec nie mowilem doslownie,a mowilem o nim dlatego poniewaz Ty na nim mnie umiejscowilas, nazywajac egocentrykiem.Oboje zreszta wiemy,ze to byla przenosnia,no i dlatego powinnas dac cudzyslow.Powiedzialem,ze nie chce''sam siedziec na tronie'',a to wcale nie znaczy,ze tam''siedze'',albo chce...Mowilem o''zabraniu Cie w podroz'',Ciebie i kazdego kto zechce,wszystkich...Jesli to by sie stalo,nie bylo by juz''tronu'',nikogo nie mozna by juz nazwac egocentrykiem.Nie odnioslas sie do tego...mowisz o milosci przemieniajacej,no tak,mowic mozna i trzeba wciaz,ale-czyny...Ja kiedys mowilem o ''szalenstwie milosci'',''bozych szalencach''.Ich wlasnie dotknela ta milosc przemieniajaca,o ktorej wspominasz,przemienila ich az do tego stopnia.


(11514)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 21:58

Powołałeś nas, Panie, do rozwoju. Pomóż mi więc wypełniać Twoje wezwanie. Dopomóż mi rozwinąć we mnie moją męskość na miarę Twoich zamysłów. Przygotuj mnie do daru miłości, jaki mam z siebie złożyć kobiecie, którą mi wyznaczyłeś. Daj mi moc uszczęśliwienia mojej towarzyszki życia, żeby się na mnie nie zawiodła, żeby się nigdy nie musiała za mnie wstydzić, żeby mogła na mnie we wszystkim polegać. Przysposób mnie, Panie, do służby miłości.

(11513)
Xdata: 26.12.2009, godz: 21:46

Trawiasta
Po raz drugi zostalem odeslany do Zlobka,a wiec pokornie znow tam sie udaje-to prawda tego nigdy za wiele...
MILOSC-przeciez przez caly czas mowie tylko o niej,od samego poczatku.Zadna filozofia,wiedza,madrosc.Ty nazwalas mnie madrym,a ja odpowiedzialem,ze nie jestem madry madroscia tego swiata.Wiem,czasem tak pisze,ze mozna by pomyslec co innego,ale to tylko taka''pomoc'',moze maly wybieg...Przeczytaj uwaznie wszystko,co napisalem,moze nawet kilka razy...Milosc wlasnie stanowi istote wszystkiego,co pisze.Nie potrafie tego wytlumaczyc.Nawet jesli''krytykuje''kogos,zrodlo tej''krytyki''tkwi w milosci.O.Pio powiedzial:''Kocham wszystkich jednakowo'',a ja podpisuje sie pod tym,jednakowo,czy to bedzie Lukasz,Marcin,Chwila,Alys,...Trawiasta.Napisalas dzis piekne slowa,ze wszystkim sie zgadzam,podpisuje sie pod tym Ale miejmy swiadomosc,ze oprocz kazdego ksiedza katolickiego pod tymi slowami podpisalby sie tez kazdy prawoslawny pop i protestancki pastor-no i dobrze.Chce powiedziec,ze Twoje slowa sa takie jakby-ogolne.Sam tez pewnie nie napisalbym lepiej,bo nie wszystko da sie...
Sw.Szczepana zabili,bo''nie mogli sprostac madrosci i Duchowi z natchnienia ktorego przemawial''.Chodzi mi o tego Ducha.Wszyscy mamy mowic z natchnienia tego Ducha,tego samego a wtedy zrozumiemy sie bez slow

(11512)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 16:42

Witam
Chciałem Wam polecić stronę , jest pięknie napisana, podnosi na duchu, jak ją czytam aż chce się żyć. Czasami czytając może polecieć łezka, czasami jest uśmiech.
Polecam bo warto:
http://www.zosia.piasta.pl/
Jest tam sporo refleksji, przemyśleń , każdy znajdzie cos dla siebie.
Zachęcam do czytania, gorąco polecam i życzę miłego czytania.
Pozdrawiam Łukasz

(11511)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 16:02

~**~ Kiedy patrzę, jak śpisz ~**~
Moje drogie dziecko, wślizgnęłam się do twojego pokoju, by usiąść przy tobie, kiedy śpisz, i popatrzeć, jak twoje kruche ciałko wznosi się i opada w rytmicznym oddechu. Oczy masz ufnie przymknięte, a twoją anielską twarzyczkę otaczają miękkie, jasne loki. Chwilę temu, kiedy pracowałam w gabinecie, ogarnął mnie smutek, gdy wspominałam wydarzenia dzisiejszego dnia. Nie mogłam już dłużej skoncentrować się na pracy, toteż przyszłam, by porozmawiać z tobą w tej ciszy, kiedy tak sobie odpoczywasz.
Rano nazwałam cię guzdrałą, kiedy za bardzo się ociągałeś i zbyt wolno ubierałeś. Zbeształam cię za to, że znowu zapodziałeś gdzieś swoją kartkę na lunch, i sprzątnęłam śniadanie ze stołu z naburmuszoną miną, bo poplamiłeś sobie koszulkę. "Znowu?" - westchnęłam, ty zaś uśmiechnąłeś się do mnie niewinnie i powiedziałeś: "Cześć, mamo!"
Po południu wykonywałam telefony, a ty ustawiłeś swoje zabawki w równiutkie rzędy na łóżku, gestykulowałeś i śpiewałeś sobie. Wpadłam zezłoszczona do twojego pokoju i zagrzmiałam, byś przestał wreszcie hałasować. Potem spędziłam kolejną długą godzinę przy telefonie. "Zabieraj się do odrabiania pracy domowej", ryknęłam niczym jakiś sierżant, "i przestań marnować tyle czasu". "Dobra, mamo", odpowiedziałeś skruszony, siadając sztywno przy biurku z długopisem w ręku. Potem nie dochodziły już z twojego pokoju żadne odgłosy.
Wieczorem, kiedy ciągłe jeszcze pracowałam, podszedłeś do mnie z wahaniem. "Poczytasz mi dzisiaj, mamo?" -zapytałeś z nadzieją w głosie. "Nie dzisiaj", odpowiedziałam gwałtownie, "twój pokój to istne pobojowisko! Czy za każdym razem muszę ci o tym przypominać?" Z pochyloną głową, powłócząc nogami, odszedłeś do swojego pokoju. Za jakiś czas wróciłeś i zerknąłeś do gabinetu. "A teraz o co chodzi?" - zapytałam wzburzonym głosem.
Nie odpowiedziałeś ani słowem, tylko wkroczyłeś do pokoju, zarzuciłeś mi ramiona na szyję i pocałowałeś w policzek. "Dobranoc, mamo, kocham cię", wyszeptałeś, mocno się do mnie przytulając. Po chwili zniknąłeś tak szybko, jak się pojawiłeś.
Siedziałam potem ze wzrokiem utkwionym w swojej pracy i czułam, jak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. W którym momencie zatraciłam rytm dnia i za jaką cenę? Nic nie uczyniłeś, by wprawić mnie w taki nastrój. Byłeś tylko dzieckiem, zajętym procesem dorastania i uczenia się. Zagubiłam się dzisiaj w dorosłym świecie odpowiedzialności i obowiązków i zabrakło mi już sił, które powinnam ofiarować tobie. Dzisiaj stałeś się moim nauczycielem. Udzieliłeś mi cennej lekcji swoją niewyczerpaną chęcią, by podbiec i pocałować mnie na dobranoc, nawet po tak męczącym dniu chodzenia na palcach wokół moich humorów.
Teraz zaś, kiedy patrzę, jak śpisz, pragnę, by ten dzień zaczął się od nowa. Jutro potraktuję ciebie z takim zrozumieniem, jakie ty mi dziś okazałeś, abym mogła być prawdziwą mamą - rano przywitam cię ciepłym uśmiechem, po szkole zachęcę słowem otuchy, wieczorem utulę do snu ciekawą historyjką. Roześmieję się, kiedy ty będziesz się śmiał, zapłaczę, kiedy będziesz płakał. Jutro już nie zapomnę, że wciąż jesteś dzieckiem, a nie dorosłym, i będę cieszyła się tym, że jestem twoją mamą. Twój nieugięty duch ukoił mnie dziś, toteż przychodzę do ciebie o tej późnej porze, by ci podziękować, moje dziecko, mój nauczycielu i mój przyjacielu, za dar twojej miłości.
Diane Loomans

(11510)
Xdata: 26.12.2009, godz: 14:54

Ostatnio duzo tutaj o millosci.Na pytanie:jak wyglada prawdziwa milosc,odpowiedz daje nam dzis sw.Szczepan.Otoz jest to taka milosc,ktora posunieta jest az do rezygnacji z zycia tutaj na ziemi.

(11509)
Xdata: 26.12.2009, godz: 14:47

Do Marcina
''De gustibus non est disputandum''-o gustach sie nie dyskutuje.
Co do''czuwajacego serca''-to bylo w innym,glebszym sensie

Łukasz
Boze Narodzenie to nie zadna magia,magicznosc;zadne tam''czary-mary''

(11508)
Trawiasta, lat 28data: 26.12.2009, godz: 14:23

Asiu,
dziekuje za Twoje dobre slowa - to nie jest tak, ze ja sie nie zalamuje i nie buntuje... Przez dlugi czas zylam w poczuciu ze jestem skrzywdzona niesprawiedliwie przez zycie, ludzi... Ze za to, co mnie spotyka wine ponosza inni, pytalam Pana Boga "czemu mnie to spotyka?!" - duzo bylo we mnie zalu, lęku (przede wszystkim lęku) i poczucia bezradnosci.
Dopiero rozne sploty sytuacji w ktorych umiejscawial mnie Pan Bog, ludzie, ktorych spotkalam i poznalam, wydarzenia ktorych bylam swiadkiem - przemienialy mnie. I przemieniaja do tej pory.

Mam do wyboru, Asiu, dwie mozliwosci. Pierwsza jest taka - zalamie sie, bede przezywac i roztrzasac lęki, smutek, zal, zlosc, gniew i inne emocje. Będę chodzic nabzdyczona jak moja kotka, albo zla jak osa. Mogę też użalać się sama nad sobą, nie patrzeć na innych ludzi i tak przemina mi kolejne dni.
Moge tez myslec w kategoriach pozytywnego spojrzenia na swiat - usmiechac sie do ludzi, mowic sobie "to nic, dam rady", isc malymi krokami, podnosic sie na duchu poprzez jakies male przyjemnosci dnia codziennego. Moge Zastanowic sie nad tym, co przezywam w danej chwili i dlaczego to przezywam - bo moze sie okazac ze to tylko zwykle zniechecenie i jakies tam chandry, ktore przeleca i znikna. I nie warto nimi sobie psuc nastroju.

Zycie jest tak bardzo kruche, tak ulotne, tak delikatne... Jest takie piekne, pomysl tylko - zyjesz tu i teraz w tych czasach, bo Pan Bog chcial zebys sie narodzila wlasnie taka jaka jestes.Jestes Jego Dziewczyna :) Jego Córką, Kims Waznym.
Masz godnosc Dziecka Bozego a to szumne okreslenie oznacza, ze w Tobie jest światło takie samo, jakie płonęło w betlejemskiej stajence, i na Gorze Tabor, i na Golgocie, i w Grocie Zmartwychwstania... Swiatlo Jezusa.
TYLKO OD NAS SAMYCH ZALEZY TO, JAK BEDZIEMY PRZEZYWAC NASZE DNI.
Dobre chwile i zalamania, trudne momenty i radosne wydarzenia - wszystko to sie splata w jedno. W nasze zycie.

My nie jestesmy bezwolni w tym wszystkim, my jestesmy DECYDENTAMI :) My podejmujemy decyzje ktore potem skutkuja w rozny sposob ale wolną wolę mamy MY.
Dlatego dopoki bije nasze serce, dopoki jeszcze oddychamy - dopoty warto WARTO walczyć o swoje zycie i o swoje szczescie.
Warto byc blisko Pana Boga. To, co macie wszystko Jemu zawdzieczacie... Nie pozwolcie by zły wmowił kazdemu z Was, ze jest inaczej. Nie ma zbiegow okolicznosci, ruchy gwiazd i planet nie wplywaja na nasze losy. Nie ma cudownych kosmicznych energii ani przypadkow, czarne koty nikomu nie szkodza, moga co najwyzej ukrasc szynke ze stolu ;) -> Tu akurat wiem co mowie, bo mam w domu dwa czarne koty :) Jest tylko Pan Bog, jego cudowne dziela ktore stworzyl (m.in. gwiazdy, planety, czarne koty, ludzie) - jest Jego Plan wobec nas, nasza wolna wola i konsekwencje wyborow ktore podejmujemy.
Serdecznie Cie pozdrawiam, wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

X,
Jesli chcesz siedziec na tronie, prosze bardzo.
Ja wole wcisnac sie w kat stajenki, przycupnac za Żłóbkiem, miedzy wołem, osiołkiem i zachwyconymi pasterzami. Marcinie, dodam do Twoich słów: tam koło Żłóbka jest miejsce, gdzie Miłość najmocniej grzeje. A w jej blasku i w sile jej plomieni spala sie to, co niewlasciwe i zle. Tylko Milosc nadaje sens swiatu, nie filozofia, nie mądrość, nie wiedza. Miłość ktora dziala w ciszy i ukryciu. Milosc,ktora przemienia.
Takiej Milosci zycze Ci, X. I to wystarczy :)

Dobrego dnia!

(11507)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 13:38

Do Kapodaster
Wiem co czujesz, ja też jestem samotny, nie mam z kim iść na spacer, szepnąć do ucha czułe słowo Kocham Cie.
Wiedz jedno nie jesteś sama a takiej sytuacji, jesteś Ty, jestem ja i jest jeszcze wiele innych osób czujących to co my czujemy teraz. Czujemy samotność, rozpacz, zniechęcenie, czujemy się opuszczeni bo nie mam tej drugiej połówki. Ja jak przeglądam Nasza klasę i patrzę na kolegów z lat szkolnych jak poznają Dziewczyny, zakładają rodziny, mają żony i dzieci albo narzeczone też czuje smutek, też jest mi źle.
Też poznałem wiele dziewczyn , które myślały tylko o tym żeby mnie wykorzystać albo jak sprawić bo on mnie pokochał a ja wtedy dam mu kosza itp. itd, ja byłem raz w prawdziwym związku może dłużej niż Ty ale też się skończył raz winiłem siebie innym razem ją ale wina zawsze leży po środku, choć mój związek był budowany na kłamstwie z jej winy ale ja też ponoszę winę.
Też przestałem ufać dziewczyną, ale jest taka nadzieja, że jedna się znajdzie z którą założę rodzinę.
Ile masz teraz lat jeśli można zapytać, wiem że kobiet się o wiek nie pyta , ale ten mały kroczek mogę zrobić w tym kierunku, i złamie powszechną regułę nie pytania o wiek, choć możesz tez do mnie napisać na e-mail.
Powiedzmy tak Ty jesteś prezentem danym chłopakowi skoro on nie chce takiego prezentu zawsze może dostać rózgę.
Pozdrawiam
Łukasz

(11506)
Kapodasterdata: 26.12.2009, godz: 13:16


Boże,
czekam już 21 lat na tego jedynego, tego, który mnie pokocha, poprowadzi za rękę, wesprze, mocno przytuli do siebie, powie, że kocha, spędzi ze mną dzień, kiedy za oknem pada i nie ma gdzie wyjść, do kogo się odezwać, który ... (...)

Czekam ale doczekać się nie mogę.
Jeszcze rok temu poznawałam chłopaków sporo, bez liku, z wieloma byłam, ale na krótką metę. Zawsze mnie zawiodli ... najpierw było super, a potem kontakt się urywał, albo po prostu brak dalszego optymizmu na spotkania. Ja sama NIGDY nie wychodzę z inicjatywą, nie lubie sie narzucam, także daję zawsze spokój.

Chyba przestałam ufać chłopaką. Tyle razy mnie zranili ...
Ostatnio byłam na imprezie, poznałam cudownego chłopaka, bawiłam się z nim sporo czasu, potem się niby chwilowo rozstaliśmy, bo musiałm poszukać koleżanki, z którymi przyszłam. Na koniec imprezy przypadkiem się spotkaliśmy ... Ja siedziałam w boksach z koleżankami i przyzedł do nas jego kolega, a za chwilkę on. Potraktował mnie jakby mnie nie znał ... nie wiem dlaczego. Myślałam, że wpadłam mu w oko, ale chyba jednak było inaczej.
Liczę jednak, że odnajdzie mnie na naszej klasie i napisze :)

A ogólnie to na prawde przykro jest być tak samemu ... przydałaby się jakaś bratnia dusza.
Szczególnie kiedy wszystkie przyjaciółki mają swoich panów, a ja ?
Pomału jest czas, żeby jednak kogoś znaleźć.

Mój najdłuższy związek trwał 2 miesiące. Więc już możecie mi gratulować ...
Niedobrze :D

Pozdrawiam serdecznie,
życzę wszystkim, aby znaleźli tę jedyna osobę, tę przy której będziecie sie budzić codziennie ranno i uśmiechać się ... cieszyć się, że ja macie.
Życzę takiej osoby, której nie zamienilibyście na żadnen największy skarb.
Po prostu tej jedynej, największej i najpiekniejszej ...
życzę miłości :)



(11505)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 13:01

*********************Bajka o uczuciach***************************

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia
oraz ludzkie cechy - takie jak:
dobry humor, smutek, mądrość, duma;
a wszystkich razem łączyła miłość.
Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie.
Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.
Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu
- miłość poprosiła o pomoc.
Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować ?
Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności.
Nie ma tam już miejsca dla ciebie. - Odpowiedziało Bogactwo.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość.
Niestety nie mogę cię wziąźć!
Na moim statku wszystko jest uporządkowane,
a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.
Na zbutwiałej lódce podpłynal Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość,
Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam.
- Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony,
że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...
Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze soba ! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia,
że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.
Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec.
Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował ?
- To był Czas. - Odpowiedziała Wiedza.
- Czas ? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł ?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość.
- Odrzekła Wiedza.

(11504)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 12:36

Witam
Święta, Grudzień, koniec roku, czas odpoczynku, nabierania sił, czas spokoju, czas rozmyślań nad tym co było, co jest i co Bedzie, czas refleksji, dlatego w tym okresie czasu jest czas by pomyśleć , zastanowić się , podjąć refleksje nad własnym życiem i własnym ja. Dlatego zachęcam wszystkich by w tym miesiącu podjęli refleksję oraz zaczęli rozważać nad własnym życiem. Między 24 Grudnia a 31 Grudnia sporo morze się wydarzyć, jest to niezwykły okres poprzedzający nowy dzi8eń, nowe wyzwania. Jest to magiczny okres w którym wszystko jest możliwe , dlatego zachęcam do poddania się tej magicznej mocy, i spróbować żyć znów pełnymi siłami, wiec do przodu.
Pozdrawiam Łukasz

(11503)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 26.12.2009, godz: 10:14

http://www.youtube.com/watch?v=BraQ-6ZeuYE

(11502)
Marcindata: 26.12.2009, godz: 09:23

Do X
Twoja ironia wydaje mi się dosyć mało gustowna.Twoje serce niech czuwa przy Złóbku gdzie narodził sie Pan.....

(11501)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 25.12.2009, godz: 23:24

Do Alys

Kilka lat temu poruszałam się muzycznie po repertuarze Dżemu ;) wpadały mi w ręce kawałki i słuchałam,jednak największym sentymentem na dziś darze kilka utworów z repertuaru,które są mi szczególnie bliskie - Do kołyski, W drodze do nieba i Modlitwa.Choć dwa pierwsze kawałki nie są już śpiewane przez Riedla ale on miał specyficzne utalentowania artystyczne,choć był samoukiem, dużo z jego twórczości jest autobiograficzne w tekstach.
Alys mam pytanko do Ciebie,wspomniałaś kiedyś o rekolekcjach dla niepełnosprawnych,odniosłam wrażenie,że Ty dużo zaczerpłaś z kontaktu z tymi ludźmi,czego było Ci dane tam doświadczyć ? Kogo tam poznałaś,a poza tym gdzie na takie rekolekcje można pójść,ja nigdy nie byłam na takich szczególnych,napisz,czekam:) wiem,że osobiste,ale ufam,że się tym podzielisz i dziękuje


(11500)
Aleksandra, lat 25, e-mail: aleksa_1@tlen.pldata: 25.12.2009, godz: 22:36

Nie wiem czy taki wpis się już tutaj kiedyś pojawił, ale dodam swój;) Od dawna chcę nauczyć się tańczyć, jednak do tej pory miałam chyba za mało odwagi, by zapisać się na jakiś kurs, z resztą pracuję i trudno byłoby dopasować to do godzin mojej pracy. Może znajdzie się ktoś kto chciałby poświęcić mi trochę na naukę tańca? (chodzi mi o taniec towarzyski - przynajmniej jakieś podstawy) Ja mieszkam we Wrocławiu. Podaję swój email, jeśli znalazłby się ktoś chętny do pomocy.
aleksa_1@tlen.pl

(11499)
Xdata: 25.12.2009, godz: 22:13

Marcin
Poza tym,no wiesz,Lukasz''odpoczywa''to zrobilo sie miejsce,trzeba to wykorzystac...moze znow beda gratulacje...i to z calkiem niespodziewanej strony,a moze nie skonczy sie tylko na gratulacjach...moze jeszcze jakies zaszczyty,powszechne uznanie,slawa,ktora sie poniesie gdzies hen...hen...pamiec u potomnych,trwale miejsce w historii-moze gdzies jakis maly pomnik...kto wie?

(11498)
Xdata: 25.12.2009, godz: 21:34

Marcin,wiem-''Wszystko ma swoj czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem(...)''
Skoro jednak zdecydowalem sie napisac to,co napisalem,to,widac,mialem powody.
Prawda,wiem komu moglem to zrobic,a komu nie.
Ja nawet w tych dniach nie stosuje wobec siebie taryfy ulgowej i-mysle-ze wiecej jest takch osob;mnie taka duchowa bezczynnosc''wyczerpuje''.
Tak,tak,wiem,teraz jest ''pora zadumy'',''wyciszenia''itp.Racja,na to tez musi byc czas,ale,wiesz:''Ja spie,lecz serce me czuwa...''

(11497)
Alys, lat 21data: 25.12.2009, godz: 21:02

Nawet w Święta iskry tu lecą:(
Aga świetnie, że dałaś za przykłas słowa Dżemu. Swietna kapela. Szczerze to myślałam, ze z młodych mało ich słucha. Z moim bratem jeśli jest okazja staramy się być na ich koncertach. Hi mamy na ich punkcie bzika:) Polecam z ich utworów Modlitwa i Boże daj mu dom. Warto posłuchać:*

(11496)
Asiadata: 25.12.2009, godz: 19:58

Moniko , dziękuję za odpowiedź na mój wpis:) Będę dalej cały czas nosić swój medalik jeśli to nie grzech. w sumie nie zdejmuję go prawie nigdy, dlatego nie zakładam żadnych korali ani innych wisiorków mimo, że można teraz takie śliczne kupić. Czasem tylko, tak od święta zdejmuje i zakładam coś innego ale następnego dnia znów wracam do mojego medalika. Ten medalik jest w kształcie róży, jest jakby w dwóch częściach, w środkowej części na jednej jest Matka Boska Częstochowska a na drugiej Jasna Góra. Dzięki niemu czuje, że Matka Boska jest przy mnie i chroni mnie jednak nie czuję, że chroni mnie przed popełnianiem grzechów. Może musiałby to być Szkaplerz założony przez Księdza... ale na to nie byłaby w tej chwili gotowa, chyba jestem za daleko od Boga, może kiedyś się zdecyduję.
W ogóle chciałam powiedzieć, że podziwiam Trawiastą za taki optymizm i zazdroszczę takiego podejścia do życia. Ja bardzo szybko się załamuje, czasami dołują mnie rzeczy, które tak naprawdę nie są takie straszne. Wiem, że jestem słaba psychicznie i mimo, że naprawdę nie mam na co narzekać to jak widzę, że inni mają dużo lepiej załamuję się i nie mam siły iść dalej ani tym bardziej cieszyć się z tego co mam. Wiem, że gdybym np. zachorowała to nie miałabym siły walczyć, pewnie tylko płakałabym i pytała dlaczego ja?
W tym miejscu chciałam bardzo serdecznie pozdrowić Tadeusza, którego znam tylko z wpisów tutaj ale wiem, że walczy dzielnie z chorobą, bardzo podziwiam za optymizm i humor, który go nie opuszcza mimo, że nawet nie wyobrażam sobie jak jest ciężko.
Wszystkim zaglądającym na źródełko życzę radosnego przeżywania trwających właśnie Świąt Narodzenia Pańskiego.

(11495)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 25.12.2009, godz: 19:20

Cześć
czy ktoś był na spotkaniu zorganizowanym przez źródełko i jak takie spotkanie wygląda?

(11494)
Marcindata: 25.12.2009, godz: 17:49

Do X
Daj spokój.......nawet Łukasz stosuje w te święta sillencium religiosum więc ty też to zrób i nie poruszaj drażliwych tematów przynajmniej dziś i jutro bo nie na to teraz czas....

(11493)
Marcindata: 25.12.2009, godz: 17:45

Do Aga
Dzięki za pamięć:).........ładne słowa.......

(11492)
Xdata: 25.12.2009, godz: 16:30

Jeszcze Trawiasta
Dokonujesz oceny jak psycholog...Oni szybko zaszufladkowuja czlowieka-albo:paranoik,albo maniak depresyjny albo schizofrenik.My musimy oceniac ludzi od tego miejsca,gdzie konczy sie psychologia.Uwazam,że Ciebie stac na wiecej,niz mowienie,ze to to juz na pewno egocentryzm,ze tamto to typowe ''nawracanie na sile'',ze ktos inny to ''nawiedzony'',ze ktos jest przewrazliwiony itp.Tyle moze powiedziec kazdy-bez obrazy dla pozostalych.
Wesolych Swiat!















!

(11491)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 25.12.2009, godz: 16:27

Do Marcina
Nie wiem czy słuchałeś piosenki Dżemu - do kołyski,ale tam znajduje się mądre przesłanie które chciałabym Tobie powiedzieć właśnie teraz,przemyśl je prosze i ...


" Żyj z całych sił, i uśmiechaj się do ludzi
bo nie jesteś sam.
Śpij nocą śnij, niech zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi, teraz śpij.
Niech dobry Bóg, zawsze Cię za rękę trzyma,
kiedy ciemny wiatr,
porywa spokój siejąc smutek i zwątpienie (... )

Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć.
Bez znieczulenia bez niepotrzebnych nie spełnienia, myśli złych. (... ) "



(11490)
Xdata: 25.12.2009, godz: 16:15

Do Trawiastej
Tez ''zaleglosci...''
Mysle,ze jestes osoba cierpliwa...Pewnie juz wczesniej chcialas napisac cos krytycznego odnosnie mnie,ale dosc dlugo''wytrzymalas''-ja wiedzialem,ze to tylko kwestia czasu....
Posadzasz mnie o egocentryzm-nie dziwi mnie to zbytnio,inni tez pewnie tak mysla,jednak takiego''oskarzenia''spodziewalbym sie od kogos innego.Nie wiem,czy to jest to-bo,wiadomo,ja czlowiek''nieuczony''jestem,ale jest cos takiego co sie nazywa:sąd syntetyczny a priori.Wiem,brzmi groznie...Jest to chyba osąd odruchowy,mechaniczny,taki bez zastanawiania sie,choc-oczywiscie-przewaznie trafny-ale sa wyjatki-sam czasami''lapalem sie na to''.
Jesli jestem egocentrykiem,tzn.jestem w centrum uwagi,chce tam byc,wszystko i wszyscy ''kreca sie''wokol mnie ,wszyscy maja na mnie patrzec,podziwiac,zachwycac sie i oddawac mi holdy.Moje np mysli,przemyslenia,poglady naleza tylko do mnie,z nikim nie chce sie nimi dzielic-bo,wiadomo,egocentryk to tez egoista.Tylko,ze ja nie chce niczego zatrzymywac dla siebie.Mowisz,zemam Ci pozwolic byc slaba i ulomna.Ale dlaczego?Nie,ja chce Cie zabrac w podroz ku doskonalosci,albo Ty zabierz mnie.Nie chce byc egocentrykiem i sam''siedziec na tronie'',dolacz do mnie,inni tez moga.

(11489)
Xdata: 25.12.2009, godz: 15:31

Do ani
Nie chce,ale musze cos skomentowac,''nadrobic zaleglosci''
Mowisz,ze nie mialem wewnetrznego przekonania,bo Ci nie uwierzylem.A moze nie uwierzylem Ci,bo takie przekonanie mialem?No,ale skoro mialem przekonanie,czyli-pewnosc,to jaki sens ma juz wiara-nie ma ona juz racji bytu.No,ale chyba musialbym byc jasnowidzem-a nie jestem-by miec to przekonanie.Wiec chyba nie mozna ''mieszac''tego przekonania z wiara?
Mowilem,,ze nie trzeba nikogo nawracac,bo wszyscy tu to chrzescijanie.Twierdzisz,ze trzeba nawracac sie wciaz na nowo i na nowo.A jesli ktos'' o wlasnych silach'' nie potrafi tego,nie daje rady?Jesli mowisz,ze trzeba sie wciaz nawracac,to sila rzeczy musisz dopuszczac to,ze niektorym trzeba w tym pomoc,ulatwic im to.Dlatego nigdy wiecej nie mozesz chyba miec pretensji do nikogo,ze chce''nawracac na sile''?

Jeszcze jedno.Nie licytujmy sie(wszyscy)kto ma''wieksze serce'' i jest bardziej skory do niesienia pomocy potrzebujacym.To oczywiste,ze chleba nie mozna wyrzucac na smietnik,bo wtedy tylko psy sie najedza.Bezwzgledne prawo milosci zada,by go nie wyrzucac,a dawac potrzebujacym,ale podatek zaplacic trzeba,a nawet byc gotowym na poniesienie innych konsekwencji.

(11488)
Xdata: 25.12.2009, godz: 14:59

Jestem ponownie,nie ''odjechałem'',zresztą mowilem,że zartuję...
Mam nadzieje,iz nie zburze swiatecznego,radosnego nastroju...
Widzimy,że Jezus znow przychodzi,by-mimo,iz taki malutki-obdarować nas tyloma''prezentami'',darami,by dawac nam wciaż wiecej i wiecej-a wszystko to za darmo,za nic,bo na nic chyba nie zasluzylismy?Wciaz''sludzy nieuzyteczni jestesmy''-wykonalismy tylko to,co powinnismy,nic ponadto...
Jednak juz jutro zobaczymy w kosciele czerwony kolor szat liturgicznych,Kosciol przedstawi nam meczenstwo sw.Szczepana.To znamienne,takie nagle przejscie od tego,co bylo tak piekne,radosne,czule itp.do takiej smierci,takiej ofiary...Jeszcze wczoraj ludzie ciesza sie z narodzin Jezusa,a juz nastepnego dnia, tez ludzie, zabijaja Szczepana ze wzgledu na Jezusa...

Chcialbym tez troche usprawiedliwic Lukasza.Nie sadze,by byl cyniczny gratulujac mi 1-go miejsca iwyrazajac nadzieje,że teraz to mnie tez powinno sie krytykowac.Mysle,ze przemawiala przez niego gorycz,mial żal do osob go krytykujacych.Mysle,że spodziewal sie takich reakcji i jokos specjalnie juz nie chowa do nikogo urazy.

(11487)
Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 25.12.2009, godz: 10:33

Trawiasta samopoczucie jest ok, ale zmęczenie jeszcze większe :) Nie mogłem brać chemii bo się okazało, że mój guz odrzuca chemię i zamiast się zmniejszać to sobie rośnie. I tuż przed świętami skończyłem cykl naświetleń które gorzej męczą niż chemia. Ale zmęczenie minie a najważniejsze że humorek nie opuszcza :) Pozdrawiam serdecznie wszystkich źródełkowiczów.

(11486)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 25.12.2009, godz: 10:24

http://www.youtube.com/watch?v=caXvdD19Eu8
http://www.youtube.com/watch?v=9O9Y3XyCt0s&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=Qpb8T7wR_-4&feature=related
Życzę wszystkim samotnym , którym brak drugiej połówki serca by im się udało znaleźć bliską osobę by samotność odeszła w dal.
Wszystkim, życzę spełnienia wszystkich marzeń, oraz by się spełniły wszystkie Wasze modlitwy.
Pozdrawiam Łukasz

(11485)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 25.12.2009, godz: 09:57

W te najpiękniejsze Swięta Bożego Narodzenia, życzę każdemu z Was otwarcia serca na potęgę Bożej Miłości, na Jezusa, który stając się Człowiekiem, stając się Jednym z nas, przychodząc w ubogiej stajence, przez Swoją Mękę chciał dać nam niebo. Jemu chwałą na wieki, za to uniżenie się!
Niech każdy z nas będzie na wzajem dobry dla siebie jak chleb, nie tylko w ten świateczny czas, ale zawsze:)Wszystkiego, wszystkiego dobrego Boże Dzieci:)))

(11484)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 25.12.2009, godz: 09:42

Narodzenie Światła...

Nie oddalajmy się od spojrzenia Jezusa
- poza Nim nie znajdziemy Światła...

Niech Jezus udziela nam tego,
czego w sercu pragniemy...
www.dar.religia.net

Z najlepszymi życzeniami...


(11483)
Moniś, lat 16, e-mail: monikaa1606@wp.pldata: 24.12.2009, godz: 20:04

Wszystkim singlom życzę Wesołych Świąt!!!

(11482)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej