Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

ania, e-mail: malta@onet.pldata: 24.12.2009, godz: 18:06

Uboga stajenna prostota, rodząca się Miłość, nieograniczona ufność, to jedynie początek, ale wyraża wszystko... Boże Dzieciątko to Źródło Miłości, które dał nam Bóg- czerp i pij z Niego, i dziel się z innymi.
Wszystkim życzę radosnego i głębokiego przeżywania Świąt Bożego Narodzenia.

(11480)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 24.12.2009, godz: 17:20

http://www.poee.yoyo.pl/oplatek/?od=%A3ukasz
Pozdrawiam Łukasz


(11479)
karinadata: 24.12.2009, godz: 16:05

wszystkim Źródełkowiczom, Adminowi..
i przypadkowym gościom- życzę radosnego spotkania z małym Jezusem w "stajence" naszych świątyń i żeby Jezus był przede wszystkim w naszym sercu,
a wszystko inne stanie się prostsze i drogie sercu.

Naszym darem niech nie będą jedynie datki, piękne życzenia i zachwyt..
ale wszystkie troski, cierpienia, niespełnienia (!) ... a Jezus przemieni je.

Cóż ze wszystkich spełnionych pragnień..jeśli w nas nie będzie miłości ofiarnej?
..jeśli człowiek ma smutne i rozżalone serce z powodu powodzenia u innych..

Szczęście trzeba kształtować w sobie. Do tego jesteśmy wezwani.

Niech Jezus nas uzdalnia. *********

(11478)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 24.12.2009, godz: 15:23

***********************Życzenia Świąteczne*************************
********************** Wesołych Świat******************************
Życzę wszystkim Zdrowych, Wesołych oraz pogodnych Świąt, wszystkim życzę pogody ducha, szczęścia które wszystkim jest potrzebne, wiary która zawsze popycha nas do przodu i która zawsze przenosi góry, miłości która zawsze uskrzydla i dodaje nam skrzydeł jak Redbull, nadziei która zawsze jak nam zabraknie innych wartości jest w stanie rozpalić inne światełka, inne wartości , życzę wam by nigdy nadzieja nie umarła, życzę Wam zdrowia, ponieważ dziękli zdrowiu pracujemy, żyjemy bo zdrowie jest najważniejsze, życzę Wam wzajemnego zrozumienia, tolerancji bo zawsze takiej nam brak, oraz życzę wam coraz mniej problemów Finansowych by nikt nie martwił sie o to czy ma coś zjeść i czy ma za co żyć ora opłacić świadczenia, oraz życzę wszystkim pokoju, zjednoczenia byśmy byli braćmi i siostrami.

************************Specjalne Życzenia Trawiasta, lat 28*************

Trawiasta z okazji tych Świąt Życzę Ci zdrowia i szczęścia pociechy z narzeczonego, ale najważniejsze życzę Ci mniej problemów z okiem by było coraz zdrowsze z dnia na dzień coraz zdrowsze, i życzę również byś w domu w końcu miała ciepło oraz by coraz więcej było życzliwych ludzi którzy Ci pomagają.
Życzę Ci wszystkiego naj, naj, naj,najlepszego Zdrowiej.

********************Specjalne Życzenia dla Tadeusz, lat 54**************

Wiem, że miałeś problemy ze zdrowiem, dlatego życzę Ci coraz mniej problemów ze zdrowiem, życzę Ci zdrowia i szybkiego powrotu do zdrowia, pamiętam o Tobie.

Pozdrawiam
Łukasz

(11477)
o. Mateuszdata: 24.12.2009, godz: 14:42

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom",
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.

Matka Teresa z Kalkuty ŻYCZĘ BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.o. Mateusz

(11476)
Alys, lat 21data: 24.12.2009, godz: 13:03

Robaczki Wszystkiego Naj:* Niech Was dobry BÓg zawsze za rękę trzyma:*

(11475)
Aladata: 24.12.2009, godz: 13:01

Życzenia świąteczne dla Kasi, Tomka i wszystkich źródełkowiczów...
Życzę nadziei, własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy, piękna, poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych, odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami.
WESOŁYCH ŚWIĄT :)
życzy Ala :)

(11474)
tomasso, e-mail: tocanon@interia.pldata: 24.12.2009, godz: 12:36

Wszystkim, którzy odwiedzają tę stronę życzę obfitości łask, jakie przynosi na świat rodzący się Zbawiciel. W nadchodzącym 2010 już roku światła Ducha Świętego i wstawiennictwa Niepokalanej Dziewicy... A wszystkim, którzy czują się samotni: Pan jest z nami!!!

(11473)
AgnieszkaMdata: 24.12.2009, godz: 12:14

Wiele radości, pokoju i nadziei Wam życzę! W końcu Pan znów do nas przychodzi i to po to, by być z nami i nam błogosławić!

(11472)
Źródełkowiczkadata: 24.12.2009, godz: 11:53

Wszystkim Źródełkowiczom życzę by mieli pewność, że Pan Jezus jest MIŁOSIERNY, (jak sam powiedział siostrze Faustynie to jest Jego najważniejszy przymiot). Z tej prawdy czerpali siłę do pokonywania wszelkich trudności, radość, pokój i nadzieję w Święta i w całym przyszłym 2010 Roku. Miłosierny Jezus pragnie spotykać nas każdego dnia w Eucharystii, dlatego życzę Wam i sobie byśmy pochopnie nie rezygnowali z tego przywileju. Nikogo nie przekreśla, nawet jak dusza jest "jak trup rozkładający się" dlatego życzę Wam i sobie byśmy nigdy nie zwątpili w Boże Miłosierdzie.

(11471)
Bogdadata: 24.12.2009, godz: 11:14

''Póki opłatek dzielony
oczy łzą ciepłą nam szkli,
świat jeszcze nie jest stracony,
świat nie do końca jest zły...''

Życzę Wam wigilijnego wzruszenia przy dzieleniu się opłatkiem,
zachwytu nad bezmiarem miłości, radości z bycia razem, wiary w ludzi i nadziei na dobry rok.....I żeby dla nas wszystkich kolejne Święta były za rok....DOBRYCH ŚWIĄT:))

(11470)
Marcindata: 24.12.2009, godz: 11:01

Niech dla wszystkich Zródełkowiczów Te święta będą pełne radości i nadziei na lepsze juto. Spokojnyvh,błogosławionych świąt!

(11469)
Trawiasta, lat 28data: 24.12.2009, godz: 10:37

Alys, przepraszam Cie najmocniej - oczywiscie chodzilo mi o Ale ;)

Tadeuszu, dziekuje za zyczenia swiateczne - mam popsuty telefon wiec nie odpisuje ale sms dotarl :) Jak sie czujesz?

Wszystkim Wam, zycze radosci z narodzenia Mesjasza, ktorego mozna dzis wieczor utulic w ramionach - zycze Wam ufnosci Maryi i zachwycenia Anielskiego, sily serca Jozefa i wielkiej radosci ubogich pastuszkow ktorzy jako pierwsi mogli obejrzec na wlasne oczy "Światło na oświecenie pogan" - niech światłość Nowonarodzona rozswietli Wasze oczy, serca, zycie....

:)

(11468)
Marcindata: 24.12.2009, godz: 09:59

Do Karol
Oj chyba nie bardzo trafiłeś z tym hasłem odnośnie mnie choć ogólnie zawiera ono w sobie pewną prawdę.....

(11467)
+!data: 24.12.2009, godz: 09:54

Kochani, życzę Wam wszystkim radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, aby nadzieja dzisiaj się rodząca wypełniła wasze serca i dodała otuchy na nadchodzący rok 2010...oby Maryja zawsze czuwała nad źródełkiem +!

(11466)
Mirandadata: 23.12.2009, godz: 22:15

Wszystkim Żródełkowiczom życzę radosnych, spokojnych i wypełnionych miłością Świąt Narodzenia Pańskiego! Oby nikt nie czuł się samotny w te Święta i żeby nowy rok przyniósł Wam wiele Łask Bożych!

(11465)
karoldata: 23.12.2009, godz: 21:34

Laro i Marcinie...

Nie wiem czy trafiłem ale właśnie przypomniało mi się motto filmu z Brucem Willisem pt. : "Łzy Słońca"- "Wystarczy by dobrzy ludzie nic nie robili a zło zatriumfuje" E. Burke

(11464)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 23.12.2009, godz: 21:26

Marcin,

Próbuj jeżeli ma to sens wciąż od nowa, dzięki temu będziesz wiedział że "żyjesz" Pomyśl co by się stało gdyby wszystko nam się udawało jak sobie często wyobrażamy, prawdopodobnie umarlibyśmy za życia (zadowolenie, pycha, pewność siebie) a dzięki kłodom pod nogami wiemy do kogo się zwrócić jak mamy już dość... :)


(11463)
Alys, lat 21data: 23.12.2009, godz: 21:16

Trawiasta chyba chciałaś odpisać komuś o niku Ala a nie Alys:) Pozdrawiam

(11462)
Marcindata: 23.12.2009, godz: 21:06

Do Lara Moon
Ten M który przytoczył tu ostatnio fragment Dzienniczka to nie ja ale mi też czasami przypominają się niektóre zdania z niego. Też pamiętam w modlitwie. Pozdrawiam

(11461)
Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 23.12.2009, godz: 20:35

Kolejne Święta Bożego Narodzenia, to czas Łaski dany każdemu z nas. Bóg w swojej dobroci ponownie zaprasza nas do przeżywania Tajemnicy Wcielonego Słowa, które Ciałem się stało i zamieszkało między nami. To przyjście Boga na ziemię uzdalnia każdego z nas do dziękowania Bogu za każdy otrzymany dar.
Przeżywajmy te Święta w duchu pojednania i pokoju. Niech Narodzony Jezus Chrystus nam błogosławi, niech przyniesie nam ponownie radość, niech ożywi naszą wiarę i rozpali miłość. Niech nas jednoczy przy swoim żlobku i stole eucharystycznym. Niech też przyniesie zdrowie chorym, nadzieję wątpiącym a całemu światu pokój.
Zdrowych i Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku

(11460)
rek, lat 36data: 23.12.2009, godz: 19:28

do Marcina,
jeśli tli się w sercu iskierka nadziei to warto próbować chociaż wydaje się to czasami pozbawione sensu, wierzę, że nic nie dzieje się z przypadku, wobec tego Ktoś musiał zapalić tą iskierkę nadziei w sercu i może jest to ta sama Osoba, która wlała w serce te pragnienia, które nas ożywiają i pobudzają do działania
chyba, że sami tworzymy sobie świat iluzji i fałszywej nadziei
ale to już jest kwestia konfrontacji z sobą samym i rozeznawania duchowego
i jeśli nawet po wielu latach stwierdzimy, że karmiliśmy się fałszywą nadzieją to i tak ta przebyta droga zmieniła nas, odcisnęła swoje piętno (pozytywne) na naszej osobowości i naszym życiu, przecież nie wiedzielibyśmy czy się zakończą nasze działania oczekiwanym przez nas wynikiem jeśli byśmy nie próbowali

Życzę dużo nadziei na ten zbliżający się czas

(11459)
Marcindata: 23.12.2009, godz: 19:21

Człowiek który czuje się samotny,zwłaszcza w okresie świąt jest jak żebrak który prosi o chleb....i nie jest to ten chleb dotykalny i spożywany ale chleb dla duszy i serca która pragnie miłości tej Bożej i ludzkiej........i ja jestem dziś tym żebrakiem....

(11458)
w sprdata: 23.12.2009, godz: 18:52

do Darek
nie do konca sie zgodze, ze Marcin ma pecha i to tak zostanie.. po prostu czego chce od niego Bóg? On musi to odkryć, swoja drogę , powołanie.. Jesli ma powolanie do malżenstwa to widocznie z jakis względów nie jest mu dane spotkac tej jedynej. Moze wymaga pracy nad sobą, charakterem i dojrzałością? I ciągle nie zrobił odpowiednich postępów w tym względzie , oprócz tego ze ciągle poszukuje partnerke?
Chcieć nie znaczy móc.
Nie wierzę ze Pan Bóg daje pragnienia i jednocześnie bez powodu coś blokuje. Bóg nie jest mściwy ani nie naigrywa się z człowieka. Myslę ze daje mu czas i przygotowuje go na przyjęcie tej osoby, na którą moze nie potrafiłby przyjąć gdyby sie teraz pojawiła. Czasem milczenie Pana Boga jest wskazówką dla nas i zachętą do poznania prawdy czego chce od nas Bóg.

poza tym... na dobre rzeczy czeka sie czasem długo..bardzo długo i to jest ofiara, uczenie sie cierpliwości i zawierzenia Bogu.. myśli Boga nie są naszymi, my zawsze uwazamy ze to juz czas coś otrzymać, Bóg moze zupełnie inaczej, On jest Panem czasu i rozdaje kiedy chce.
Nie mozna sie poddac ani przestać marzyć, jesli się czegos pragnie..nawet jeśli sie układa wszystko na przekór..
a rozczarowanie.. cóż, jest częścią dorosłości i spotykania róznych ludzi na drodze którzy bywają zmienni, i nie chodzi tylko o miłość.. jeszcze nieraz w życiu się rozczarujemy. Nami tez moze rozczarować sie chociażby pracodawca..rodzina , przyjaciel itd.. dokąd będziemy zyc na ziemi dotąd będziemy rozczarowywani.. nie ma co tragizować , trzeba to zaakceptować i raczej wiecej wymagać od siebie niż od innych.
Cierpliwość to podstawa, jeśli zawierzam sprawę Bogu to nie robię sobie co parę miesiecy wyrzutów zniechęcenia... pracuję ciągle nad swoim celem bo ufam Bogu ze ma dla mnie określony plan - ten najlepszy.

(11457)
Monika, lat 35data: 23.12.2009, godz: 17:53

Kochana Asiu noszę medalik szkaplerzny i nigdy Go nie zdejmuje. Nawet jak jest lato i chcę nałożyć naszyjnik to noszę po wierzchu. Mój medalik szkaplerzny oznacza że należe do Maryi. Jest to symbol. Nie wierze w medalik ale w świętych obcowanie i obecność Maryi. Powiem Ci że jak zgrzeszyłam to jak poszłam do spowiedzi to pierwsze co powiedziałam był grzech przeciw Matce Bożej. Zgrzeszyłam ale właśnie łaska płynąca z nałożenia przez kapłana Szkaplerza Świętego spowodowała skruchę i uświadamia mi jakie zobowiązanie przyjęłam przez nałożenie Szkaplerza.

Powiem Wam ogromna jest łaska płynąca z Sakramentu pojednania jeśli szczerze i z otwartym sercem i umysłem podejdziecie. Kiedyś jeden kapłan powiedział mi " trzymaj sie, a po paru latach na spowiedzi inny kapłan powiedział "Trzymaj sie Jezusa" to było działanie Ducha świętego.

Asiu polecam Katechizm Kościoła Katolickiego, który wyjaśni ci tą sprawę.

(11456)
Darekdata: 23.12.2009, godz: 16:58

do Marcina,
zależy od kontekstu i od Twojej formy. Czasem lepiej dać sobie z czymś spokój, bo na przykład pewne rzeczy są nie dla Ciebie tu na ziemi i nic a szczególnie Ty tego nie zmienisz i tyle. Po co się szarpać niepotrzebnie. Co do mniejszych, zależy od Ciebie,czasem warto być trochę upartym czy wytrwalym gdy na czymś Ci zależy by mieć satysfakcję z osiągniętego celu. Ale takich rzeczy jest naprawdę mało, generalnie los nie jest sprawiedliwy i jeśli masz pecha to już tak zostanie, nie zmienisz tego, bo tak jak Twoje imię, Twoja tożsamość, Twoja droga gdzieś zapisana ;)

(11455)
Marcindata: 23.12.2009, godz: 14:45

Co robić gdy dążenia do tego czego się pragnie spęłzają na niczym?.....Poddać się i nie próbować dalej się starać unikając w ten sposób następnych porażek i rozczarowań....A może próbować dalej narażając się na kolejne niepowodzenia i trwając w malejącej nadziei na to że w końcu się uda?.....

(11454)
Trawiasta, lat 28data: 23.12.2009, godz: 11:50

Ja siadam na stoliczku stojacym kolo pieca, opieram sie plecami i czytam ksiazke albo tak po prostu sobie siedze :) musze sie bic o to miejsce z kotami, bo zorientowaly sie ze tam cieplo jest - ale jakos sie dogadujemy, zawsze mozna ktoregos wziac na kolana i jest ok :)

Alys, moj chlopak nie jest developerem ani cudotworca :) Ale pomaga mi bardzo, opiekuje sie mna po operacji - na razie jest jak jest i z pewnych wzgledow nie da sie tego zmienic. Wspiera mnie, jest przy mnie, wiem, ze moge na niego liczyc.
To jest dla mnie najwazniejsze.... A jesli Pan Bog pozwoli to mieszkanie tez bedzie kiedys lepsze. On wie lepiej - moze tak ma byc, ze mam teraz tutaj byc i mieszkac i doswiadczac tego? Ja tego nie moge powiedziec, nie znam Planu Boga wobec mnie :)
Ale bede sie smiac jak za kilka lat napisze na Zrodelku z misji w Afryce ze mi brakuje mrozu bo sie topie :) :) :) :)

Wiecie co, nie piszmy juz o moim mieszkaniu, piszmy o Swietach, o radosci, o Jezusie, piszmy o tym co przezywacie - Adwent dobiega konca. Juz sie nie moge doczekac Pasterki :) :) :)

(11453)
Chwila data: 23.12.2009, godz: 10:39


Jako że Boże Narodzenie wkrótce jak będziecie mogli posłuchajcie kolędy "Gore gwiazda Jezusowi"w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka to wykonanie wzrusza i raduje



(11452)
******data: 23.12.2009, godz: 10:34

Trawiasta
JAk byłam mała , tez miałam zimne mieszkanie i pamietam jak mama przykladala kołdre i poduszki do pieca zanim wykapalismy się.KAżdy wchodził do ciepłego łożeczka.Co prawda rano balam sie wystawic palec spod kołdry, żeby sparwdzic jak zimno, ale zasypiałam w ciepełku.Pozdrawiam cieplutko. JA wiem, co przezywasz.MAma nadziję ,że wkrótce to Ci sie zmieni...

(11451)
Aladata: 23.12.2009, godz: 08:22

Trawiasta...
a gdzie w tym wszystkim Twój chłopak/narzeczony? Pozwala abyś po operacji mieszkała w takich warunkach, w takim zimnie. Szczerze nie mogę tego pojąc albo wyolbrzymiam sobie tą sprawę ;) Nie chce Cię martwic ale podobno okolice Sylwestra mają być bardzo mroźne, także trzymaj się ciepło :)

(11450)
Trawiasta, lat 28data: 22.12.2009, godz: 23:42

M, napisales bardzo bardzo madre slowa:

"(...) rozważaj często cierpienia moje, które dla ciebie poniosłem, a nic ci się wielkim nie wyda, co ty cierpisz dla mnie. Najwięcej mi się podobasz gdy rozważasz moją bolesną mękę; łącz swoje małe cierpienia z moją bolesną męką, aby miały wartość nieskończoną przed moim majestatem."(s.Faustyna,2008,s.427)

To jest wlasnie sens cierpienia. Ze mozna takie niedogodnosci jak zimna lazienka, korek na drodze, krzywe spojrzenie sasiadki, bolace plecy, otarte stopy, chorobe... wszystko mozna ofiarowac w lacznosci z krzyzem. Dla mnie te slowa sa gwarancja, ze nie cierpie bez przyczyny ze moje zycie ma sens w calosci. Dzieki, M :)

Termofory mam dwa, uzywam - swietnie sie sprawdzaja przy nagrzewaniu lozka :) czasami tez przytulaja sie do niego koty (wtedy wiem ze naprawde jest zimno). Masc konska mialam w zelu (wlasciwie to byl zel rozgrzewajacy dla koni, bardzo dobry) - dzis ogladalam w aptece taka masc i autentycznie chcialam kupic :) Swietnie pomaga tez na bole miesni i stawow. Mojej mamie bardzo pomogla ta masc na przeciazone miesnie. Widze ze stare tradycyjne sposoby sa sprawdzone i szeroko stosowane ;) I bardzo dobrze. Ja bardzo dziekuje Tobie za troske i porady - nie gniewam sie bo wyczuwam wielka zyczliwosc w tym co piszesz. Sama pewnie bym starala sie doradzic.
A jesli chodzi o zimne mieszkania to wielu moich znajomych ma podobne problemy. Az sie zdziwilam ze takie to popularne trudnosci lokalowe - najgorzej na wynajmowanych kwaterach gdzie wlasciciel skapi pieniedzy na wymiane starych okien a wynajmujacy nie beda sobie sami okien wymieniac... Ale damy rade.
Dzis byl przeskok niesamowity - z -7 stopni bladym switem do +7! Teraz jest ok. 3 stopni na plusie, nawet przyjemnie na polu.

Łukasz, to co opisujesz znam tez z doswiadczenia - pamietam ze tez czesto nie bylo pieniedzy i mama musiala sie niezle namartwic zeby cos zaradzic. Nas jest czworo dzieci, mama nie pracowala bo opiekowala sie niepelnosprawnym bratem no i prowadzila dom. Dopoki zyla z nami babcia jakos dawalismy rade... potem sie sypnelo wszystko.
Pozar to straszna tragedia i potworne przezycie. Bardzo Wam wspolczuje tej sytuacji... Jak wygram w totka to przyjezdzam z ekipa i robimy remont ;-) a Twojej mamie funduje weekend w spa z porada lekarska w sprawie chorych zyl, fryzjera, kosmetyczke i sanatorium. Tobie bym zafundowala jakis fajny wypoczynek w cieplym i radosnym miejscu zebys nabral sil i odpoczal od tego wszystkiego, co sie dzieje.
To teraz pozostaje mi tylko trafic te szesc malutkich liczb... ma ktos jakis pomysl? :)

Łukasz pytales mnie jak sie czuje - czuje sie dobrze, choc ostatnio troche jestem senna ale to przy takiej pogodzie normalne. Oko sie dobrze goi, jeszcze jest spuchniete i widac popekane zylki z boku. Dalej mam w nim olej, za ok. pol roku bede miec zabieg i sciagna mi go stamtad. Mam kontrole w polowie lutego, mam zakaz pracy fizycznej, musze sie oszczedzac i stosowac regularnie krople i specjalny zel. Po swietach wracam do pracy :) takze sie ciesze bardzo bo juz mnie roznosilo z tego siedzenia w domu.
Swieta spedze razem ze swoim chlopakiem, w Wigilie wpadnie do nas najmlodsza siostra. Mamy tez zaproszenie do mojej cioci na herbatke i cos slodkiego :) To przyszywana ciocia, przyjaciolka mojej mamy od wielu lat i chrzestna mama mojej drugiej siostry. Jest fantastycznym cieplym i bardzo dobrym czlowiekiem, duzo mi pomogla przy operacji i nie tylko. Zaniose jej aniolka :-)
Przygotowania do swiat zaczelismy dzis. Wspolnie z kolezanka pojechalismy na zakupy do tesco, bo dostalam bony w pracy i trzeba bylo je wykorzystac. Czesc rzeczy jeszcze nie jest kupiona, wedline, jajka, przyprawy - to kupie na placu targowym. Zostanie mi jeszcze kapusta kiszona bo mam smaka na bigos :) I pieczarki, platki migdalowe do ciasta (bede w tym roku piec makowiec i szarlotke pierwszy raz w zyciu, trzymajcie kciuki), stroik na stol zawsze robie sama.
Dla Babci na grob tez zrobie sama wiazanke, musze isc kupic galezie choinki, ozdoby juz mam przygotowane.
Lubie robic takie rzeczy jak stroiki, kartki, lubie dekorowac mieszkanie drobnymi rzeczami - niby nic a zmienia wystroj :) I od razu sie lepiej robi.
Mam nadzieje ze w tym roku uda sie nam dostac na Pasterke do oo.dominikanow, tam w obstawie liturgicznej gra i spiewa moja siostra :)

Troche smutno ze kolejne swieta w rozłące, zwlaszcza ze siostrzeniec malutki pojawil sie na swiecie i fajnie by bylo go zobaczyc pod choinka, ale to nie znaczy ze swieta beda gorsze. Jezus przyjdzie jesli Mu na to pozwolimy, otworzymy swoje serce - tradycje, kolacje, zyczenia, koledy...to na drugim miejscu.

Uciekam bo sie rozpisalam a powoli sie trzeba zbierac do spania. Jutro pracowity dzien mnie czeka - dobrej nocy, Łukasz, trzymaj sie. I wszystkim tez spokojnej nocy, kolorowych snow :) Z Panem Bogiem!

PS. czy ktos ma wiesci od Tadeusza (nso-czi)? Jesli tak to pozdrowcie go ode mnie, mam popsuty telefon i nie moge pisac smsow czekam na zastepczy aparat.
Mam nadzieje ze u niego w porzadku...

(11449)
Singielkadata: 22.12.2009, godz: 22:08

Czy ktoś z Was powiedziałby mi gdzie w Warszawie organizowany będzie niedrogi sylwester dla singli, gdzie są jeszcze wolne miejsca? Będę bardzo wdzięczna:):):)
Pozdrawiam Towarzyszy i Towarzyszki niedoli:):):)

(11448)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 22.12.2009, godz: 20:13

Do Trawiasta, lat 24
Trawiasta jak spędzasz święta i jak Idą przygotowania do świąt, oraz chcę Cię zapytać jak się czujesz i jak Twoje oko.
Smutno mi się zrobiło jak usłyszałem o tym jak marźniesz , jakoś źle mi na sercu.
Wiem coś na ten temat, ja od dwóch lat mam nowe okna, a wcześniej były inne okna powiem szczerzę że groziło że wypadną były tak zepsute było tak zimno że siedzieliśmy w ciepłych bluzkach, choć wymienili okna nie jest za dobrze ponieważ nagle okna zaczęły się psuć nie wiem dlaczego ale w moim mieszkaniu wieje, czasami w pokoju jest zimno i śpię w zimnym pokoju, mam ogrzewanie ale nie włańczam bo raz włończyłem i nie miałem z czego zapłacić prosiłem o rozłożenie sumy na raty, więc z powodu problemów finansowych nie włańczam centralnego, a był też taki okres w moim życiu, że nie było co do garnka włożyć, ale jakoś staram sobie radzić., W 2002 roku, był w moim mieszkaniu pożar, spłonęła cała kuchnia, wszystkie meble, lodówka, kuchenka były spalone i nie nadawały sie do użytku, w całym mieszkaniu był dym, dlatego wszystkie rzeczy np. ubrania były do wyrzucenia nie dało się w tym chodzić, śmierdziało i było brudne , ściany tez były czarne. Od tego czasu mamy problemy finansowe ponieważ trzeba było wziąć pożyczkę na odnowienie mieszkania bo nawet bezdomny w nim by nie spał. Pan z pogotowia powiedział, że jeszcze 5 min. a syn by się udusił czadem. Po za spaleniem, była powódź ponieważ rury pękły i zalało wszystkich ludzi.
Teraz oszczędzamy ile możemy i staramy się wyjść z długów. Ja mieszkałem zawsze tylko z mamą, i musimy jakoś sprostać tej sytuacji. Dlatego Ci współczuję.
Pozdrawiam

(11447)
Do Trawiasta, lat 24data: 22.12.2009, godz: 18:45

Bardzo chciałbym Cię poznać. Imponują mi Twoje wpisy i potrzebuje rozmowy z tak doswiadczoną osobą jak Ty. Jesli tylko masz trochę czasu i chęci, to proszę, napisz do mnie na gg : 71 41 829

(11446)
Trawiasta lat 28data: 22.12.2009, godz: 18:42

Czy nie możesz kupić sobie termofora, uzupełniać go ciepłą wodą i przykładać do swego zmarzniętego ciała? Pomaga też smarowanie stóp maścią końską, bo rozgrzewa. Jakbyś najpierw nasmarowała stopy tą maścią, potem założyła ciepłe skarpetki a potem przyłożyła do siebie ciepły termofor to Ci powinno pomóc się rozgrzać. Takie wyziębianie organizmu nie jest zdrowe.
Chciałam Ci tylko doradzić, bo aż mnie zmroziło, jak przeczytałam jak marzniesz.

(11445)
Trawiasta, lat 28data: 22.12.2009, godz: 18:14

Alu, dziekuje za to pytanie :) Nie jestem calkiem sama w tym wszystkim, moj chlopak mi tez pomaga i wspiera mnie, rodzice nie zawsze moga (sami maja bardzo trudna sytuacje, mama ostatnio bardzo ciezko zachorowala) ale nie jestem sama. Pan Bog zawsze stawia mi kogos kto mnie wspiera czy duchowo czy w inny sposob - jakby nie problem z ogrzewaniem centralnym, wszystko byloby dobrze.
Ufam ze pewne trudnosci sie rozwiaza po Nowym Roku, na razie po prostu zyje i staram sie cieszyc tym co jest. A mam za co dziekowac, naprawde. Chociaz wczoraj mialam zalamke, trzasnelam krzeslem i sobie poplakalam troche. Ulzylo mi. Czasem tak trzeba, wyplakac sie i isc dalej.

A teraz uciekam bo jade ze znajomymi na katecheze. A potem na zakupy... co wcale mnie nie cieszy ale trzeba wykorzystac bony :) Dobrego wieczoru!

(11444)
Mdata: 22.12.2009, godz: 18:13

"(...) rozważaj często cierpienia moje, które dla ciebie poniosłem, a nic ci się wielkim nie wyda, co ty cierpisz dla mnie. Najwięcej mi się podobasz gdy rozważasz moją bolesną mękę; łącz swoje małe cierpienia z moją bolesną męką, aby miały wartość nieskończoną przed moim majestatem."(s.Faustyna,2008,s.427)

(11443)
Aladata: 22.12.2009, godz: 17:00

Do Trawiasta...
Piszesz o trudnych warunkach materialnych....a Twój chłopak nie może Ci pomóc? A rodzina, rodzice ? Nikt nie dostrzega w jakich warunkach mieszkasz?? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, że inni patrzą jak żyjesz, mieszkasz i są obojętni :(

(11442)
Tomaszdata: 22.12.2009, godz: 15:05

Uwierzmy miłości Boga.który rodzi się posród ludzi ciągle na nowo i zawsze dla Ciebie
W noc Bożego Narodzenia niech zadrży twoje serce ,że tak blisko jest Miłość.
Bowiem "tak Bóg umiłował świat,że Syna swego Jednorodzonego dał ,aby każdy ,kto w niego wierzy miał życie wieczne"

Otwarcia na Miłość,zafascynowania Bogiem ,podjęcia skarbu wiary,przylgnięcie na nowo do Chrystusa i Jego Matki,cudu Bozego Narodzenia dla wszystkich serc i rodziy,radości twórczej na Nowy Rok 2010 życzy




/-Tomasz/

(11441)
Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 22.12.2009, godz: 13:39

W Bożego Narodzenia czas niech miłość będzie w nas.
Niech pokój wokół panuje, a dobro nad złem króluje!
Serdeczne życzenia wielu radosnych doznań z okazji Świąt Bożego Narodzenia, wszystkiego co najlepsze w każdym dniu nadchodzącego Nowego Roku życzyą
Joanna, Artur oraz córeczka Martunia :)

(11440)
Trawiasta, lat 28data: 22.12.2009, godz: 01:53

Malutki, dzieki :) fajnie ze sie odzywasz. Jak Ci ida przygotowania do Swiat?

karina, dzieki za cieple slowa - o tak, to o czym piszesz to ja znam :)))
Gorace kakao to jest to!!! Od razu sil przybywa - dzis jest luzik, bo tylko -10 stopni, a tak w ogole dzis byla odwilz wiec wlazlam do wanny bez krzywienia nosa :) Ba nawet glowe umylam. Taka mala rzecz a jak cieszy ;)

Mnie zimno nie przeszkadza... Tylko wilgoc jest nieznosna. Martwie sie tylko zeby nie zaszkodzilo to oku, bo oprocz przewiania i zaziebienia mozna zlapac jakies paskudztwo od wilgoci. Byle do wiosny. Ja tez kiedys bede chwalic Boga za cieple sciany :)
Teraz sie smieje czesto bo wchodze do kogos i rozbieram sie do rosolu, znajomi w polarach, szczek zebow i wrzask "tu jest zimno! ubierz sie! wylaczyli nam ogrzewanie i mamy tylko 15 stopni!" a ja zawsze wtedy sie tajemniczo usmiecham bo dla mnie to jest bardzo cieply klimat :) Heh, czasem mozna zrobic komus niezly kawa w taki sposob :)

Pan Bog jest dobry. Ostatnio kolezana pozwolila mi sie u siebie wykapac (a mroz byl paskudny), dostalam od niej fajny komplet czapka, szalik, rekawiczki. Od dobrych ludzi dostalam gruba ciepla koldre i poduszke, polar, buty, skarpetki... No i jak tu byc niewdziecznym i nie pracowac nad soba jak takie dobro splywa? Nie wypada :)

O Proboszczu z Ars czytalam ksiazke biograficzna i bylam pod wielkim wrazeniem sily tego człowieka. Zaczynal majac pod gorke, same klopoty w szkole, w seminarium, ile trudnosci musial przezyc... A tu - prosze, patron Roku Kaplanskiego! I ilu ludzi uratowal przed potepieniem :)
Kiedys jak bylam dzieckiem marzylam o tym zeby choc jedna dusze uratowac przed potepieniem... Moja babcia mnie uczyla swoim wlasnym przykladem, jak ofiarowac cierpienia i jak wyrzekac sie czegos dla kogos. To trudne, ale dzieki niej jest to dla mnie naturalne - nie jest to jakis dogmat z wyzszej polki dla praktykow zaawansowanych, ale raczej naturalny odruch serca ktore kocha Boga i blizniego.
Z milosci rodzi sie najwiecej lask, z milosci do blizniego wyrasta najwiecej dobra.

AAA! Zostalam ciocia :) Urodzil sie mi siostrzeniec i ma na imie Adam :)
Takze wychwalac trzeba Pana Boga za ten cudowny prezent swiateczny dla nas wszystkich. Oj bede go rozpieszczac :D
dobrego dnia!

(11439)
Robert, e-mail: adonai@inmail.pldata: 21.12.2009, godz: 21:07

Fajne są święta, nie?
A jeśli można ich dożyć, to już w ogóle. Nie wszystkim się mogło udać w tym roku. Bo na przykład Kasia (http://pomozkasi.blogspot.com/) miała niewielkie szanse. Dostałem wiadomość o zbieraniu pieniędzy w odpowiednim momencie. Wpłaciłem zbywającą mi część na jej konto i zapomniałem o niej całkowicie. Aż do dziś, kiedy znów sprawdziłem co się z nią dzieje.
Kasia ma się dobrze, dwudziestego czwartego zasiądzie do wigilijnego stołu, by cieszyć się z szansy, jaką między innymi ja jej dałem. To, co piszę brzmi być może egoistycznie, ale jestem dumny z siebie, że przyczyniłem się do uratowania tej dziewczyny.

Jeśli Tobie zbywa, to też oddaj komuś, komu się to przyda.

Wesołych świąt wszystkim.

(11438)
Mdata: 21.12.2009, godz: 18:58

nie wiem jak wy ale ja kończę ten rok zniesmaczony....ciagle problemy ze znalezieniem godnej pracy i samotność........ileż można wytrzymać

(11437)
karinadata: 21.12.2009, godz: 18:49

dzis byłam u spowiedzi u mojego spowiednika i chwała Panu za wielką łaskę miłosierdzia. wylałam swoją nędzę a Ksiądz mnie zamiast zganić- pochwalił słowami kruszynko.. jak Jezus sie cieszy ze to mówisz..

Trawiasta współczuję takiego zimna w domu.. to jest męczące na dłuższą metę takie wyziębienie.. ale musisz jakoś przetrwać.
wiem, sama kiedys mieszkałam w starym murowanym domu z powałą bez fundamentów, wilgotnym. niekiedy w pokoju miałam 13 stopni.. okna były stare nieszczelne.. od wiosny do jesieni w domu było zimno.. jedynie lato było najfajniejsze na upały.. ale większa część roku ziąb..
Pamiętam jak grzałam sie przy rurze w kuchni.. nieraz nie pracowałam wiec całymi dniami w takim zimnie.a spałam pod 2 pierzynami.. w skarpetach.. z termoforem itd.. podczas gdy inni sie grzali na blokach i otwierali okna bo czasem mieli za gorąco.. :) najgorzej było wstać z łóżka..
nieraz myłam głowę i nigdy nie suszyłam, bo nie lubię suszarki, włosy schnęły długo dzieki temu chyba rzadko chorowałam.
ostatnim razem na wynajętym mieszkaniu w krakowie mielismy stary piec który ciezko było rozpalić. pamietam jak spaliśmy rzędem przytuleni do siebie a za oknem - 10 stopni.
to było rzeczywiscie umartwienie (nie chwaląc się..)
dzis mieszkam w nowszym domu, mam ciepło mozna powiedziec upał bo 19-20 stopni o czym kiedys tylko pomarzyć. dziękuję Bogu ze doczekałam cieplejszych ścian :)

ale wiesz polecam Ci ksiązke pt. Zapiski z Ars- o Janie Vianneyu, wspaniała ksiązka lektura w sam raz do zimnego łóżka;) , dowiesz sie tam jakie umartwienia znosił święty i jak sobie radził.
czytałam ze wielu świętych się umartwiało własnie przez zimno! spali na deskach, słabo okryci.. to zimno ofiarowywali w róznych intencjach rowniez jako pokutę za swoje grzechy..
zimno jest lodowate, przenikające i potrafi dać w kość.. naprawdę nie wiele ludzi potrafi przyjąć zimno.. jak tylko mają troszke chłodniej już narzekają jak im źle..
Myśle ze to zimno ofiarowane za swoje grzechy moze złagodzić lata czyśćca..
wiem ze to nie jest pocieszajace gdy trzeba znieść... jak sie samemu ma ciepło.
Wierzę ze Bóg takie chłody Ci wynagrodzi.. bo jest to duze umartwienie. chyba kazdy powienien tego doswiadczyc by docenic ciepło.
myslę ze musisz pić mocno rozgrzewające napoje, czasem nawet grzańca nie zaszkodzi szklaneczkę gorącego z miodem,z goździkami
Gorąca herbata z kawałkiem korzenia imbiru z miodem
Herbata z rumem
gorące kakao
pozdrawiam i doczekania ciepłych dni życzę:)

(11436)
Malutki, lat 25data: 21.12.2009, godz: 17:33

Trawiasta jak ja uwielbiam czytać Twoje wpisy :)))

Piotrze ja mam dokładnie to samo i czasami zastanawiam się za co ? czy za to że kiedyś nie przyznawałem się do Pana Jezusa, czy za to że tak bardzo kiedyś błądziłem i chodziłem po cienkiej linie nad przepaścią nie bojąc się śmierci. Teraz wiem że to Ręka Boża, że to Jego Opatrzność, że gdy bawiłem się życiem i narażałem się na śmiertelne niebezpieczeństwa On nosił mnie na rękach. Tyle okazji do tego by pójść do piekła, a jednak nie. Bóg przewrócił mi życie do góry nogami ale mnie nie zabrał stąd, bo nie chciał bym został potępiony lecz zbawiony. Dziś żołnierz Chrystusa który twardo stąpa po ziemi mimo przeciwności losu i ludzi którzy chcą mego złego. Kluczem do przezwyciężenia wszystkich przeciwności jest ufność, tak, pełne zaufanie i oddanie sie Bogu w każdej chwili, jeśli tylko tego człowiek zechce, Bóg będzie Go nosił na swoich ramionach niezależnie od tego co będzie się działo :)

pozdrawiam :)

(11435)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 21.12.2009, godz: 17:18

Jezus przychodzi...

Jezus przychodzi... aby powiedzieć jak bardzo nas kocha.
Miłość nam przyniósł, bo wiedział, jak bardzo chcemy być kochani.
Przyszedł zaspokoić nasze serca, gdyż wszystko
na ziemi może nas rozczarować,
a tylko Jego Nieskończona Czułość zdolna jest nasycić nas po brzegi.
Pokój nam przyniósł, by nasze lęki uspokoić,
podarować nam poczucie bezpieczeństwa w spojrzeniu
swych uważnych i troskliwych oczu.
Radość nam przyniósł, abyśmy umieli śpiewać
i pokonywać nużącą szarość dni, nadając im blask wartości i sensu.
Siebie nam przyniósł, wszystko co miał „najpiękniejszego”...
i ukrył się, jak Drogocenna Perła w ciszy...
ufając, że odkryjemy Go, rozpoznamy
i ... przyjmiemy, jako największy „Cud” naszego życia.

Z serdeczną myślą i modlitwą w tę Noc... Przyjścia Jezusa...

(11434)
Piotrdata: 21.12.2009, godz: 14:41

Dziekuję Bogu za wszystkie łaski które otrzymałem a szczególnie za te których nie dostrzegałem. Na przykład że kiedyś idąc ulicą późna porą zostałem zaczepiony przez kilku opryszków, jeden z nich kopnął mnie w twarz a jego but tylko troche pobrudził mnie na policzku a mogło to byc bardzo niebezpieczne i jakoś po tym mnie puścili wolno innym razem szedł za mną jakiś podejrzany człowiek wykorzystałem okazję i uciekłem mu, biegam słabo a on zrezygnował z pogonii za mną. Innym razem jechałem samochodem, była zima a na jezdni lód. Jechałem wolno ale i tak mnie zarzuciło kontrując kierownicą udało mi się jakoś uratowac i wjechalem na pole bez żadnych uszkodzeń. "Na szczęście" na tym odcinku nie było rowu odwadniającego ani innych przeszkód jak np drzewa lub pozostałych po ich ścięciu pni. Innym razem jadąc samochodem zacząłem wyprzedzać autobus. Niestety okazało się że z przeciwka ktoś jedzie a ja nie mogę wyprzedzić autobusu ale tez i hamowanie nic nie da i aby uniknąć zderzenia czołowego zjechałem na pobocze decydując się wjechac do rowu albo w drzewo i znowu "na szczęście" była tam zatoka przystanku autobusowego a w jej poblizu nie było drzew które były wcześniej po obu stronach drogi. Dopiero teraz widzę że byłem o włos od nieszczęścia. Ktoś powie że to przypadek szczęscie itp Ale czy istnieją przypadki ? Teraz dowiedziałem się że moja żona zrobiła badania i okazało się że nie ma tego co podejrzewano że ma. Wcześniej na zdjęciach było a teraz zrobiono inne badania i nie ma. Czy to cud, inna interpretacja wyników badań, jakąś różnica w budowie anatomicznej a może Ręka Opatrzności. Nie wiem ale dziekuję za to Bogu.
Dobrze że jest takie Źródełko gdzie każdy może napisac co czuje nawet jak moze się wydawać komus dziwne to co pisze. Dlatego bądźmy dobrzy i tolerancyjni dla innych bo każdy z nas ma własny krzyż który niesie i ma swoją własną historię.

(11433)
do Łukaszadata: 21.12.2009, godz: 12:16

Zapalenie żyły jest to zapalny odczyn ściany naczyń żylnych, powodujący powstawanie skrzeplin na ich wewnętrznych ścianach. Schorzenie to nie tylko powoduje ból i obrzęk nogi, lecz stanowi także zagrożenie dla życia.Nie należy tego lekceważyć i jak najszybciej trzeba się udać do lekarza !

(11432)
Trawiasta, lat 28data: 21.12.2009, godz: 09:16

Łukaszu, mam zimno w kuchni bo mieszkam w mieszkaniu w ktorym na dzien dzisiejszy nie ma centralnego ogrzewania. A w kuchni nie ma pieca zeby w nim napalic.
Przy czym kuchnia to pol biedy, bo jak gotuje cos to ciut sie nagrzewa, najgorzej jest w lazience - do tego dochodzi zla izolacja, nieszczelne stare okna, dom jest tylko w polowie podpiwniczony a reszta stoi na skale - mieszkam na parterze wiec ciagnie niemilosiernie. Najgorsza jest ta wilgoc...
Nie mam zadnej mozliwosci zeby sie stad wyprowadzic, tym bardziej ze po operacji jestem na zwolnieniu lekarskim... Wczoraj zdrobilam zdjecie okna w jednym pokoju (trzymam tam drewno na opal zeby nie dzwigac i nie nosic z piwnicy) - mam na szybie lod...
Czasami nie mam sily na nic, nawet na wyjscie z lozka... Pale w piecu w pokoju a mimo to jest dalej zimno. To strasznie wyczerpuje psychicznie... I to poczucie ze jestem zdana tylko na siebie - z drugiej strony to tez łaska, bo mozna walczyc ze soba i uczyc sie ofiarowac Panu Bogu to co sie przezywa. Trudne to jest, nie zawsze mi sie to udaje... ale probuje dalej.

A co do Twojego ojca-alkoholika...
Owszem, jest taki przepis ze rodzice moga zwrocic sie do dzieci przez sad o ustalenie dla nich alimentow. Ale nie znaczy to ze musisz takie alimenty ojcu placic.
W domu dziecka w ktorym mialam praktyki, byla taka sytuacja. Ojciec-alkoholik, ktory kompletnie nie interesowal sie zyciem swoich synow, wystapil o alimenty. Byl wrakiem czlowieka, bo alkohol zniszczyl go maksymalnie. Sad jednak oddalil jego pozew - synowie wykazali, ze ojciec sie nimi nie interesowal, ze byli zabrani od niego ze wzgledu na alkohol i ze nie zrobil NIC (zadnej terapii, spotkan, prob pojednania, spotkan z psychologami etc) zeby to zmienic i naprawic swoje bledy.
Łukaszu, nie boj sie - ojciec nie musi od Ciebie nic dostac. Ty jeszcze nie byles w opiece spolecznej chyba w tej sprawie? Porozmawiaj z pracownikiem socjalnym, opowiedz jak cala sytuacja wyglada, bo to oni robia wywiad srodowiskowy i rozeznanie i ta rozmowa jest bardzo wazna. Potem ten wywiad bedzie wsrod dowodow w sadzie - jesli oczywiscie zakladamy ze tu chodzi o alimenty dla ojca.
Byc moze ojciec stara sie po prostu o jakis zasilek czy pomoc, a opieka w takiej sytuacji sprawdza czy czlonkowie rodziny nie moga mu pomoc finansowo. Wystarczy ze zlozysz oswiadczenie w takiej sytuacji ze ojciec z Toba nie mieszka, porzucil was, nie utrzymuje z Toba kontaktu od wielu lat itp.

Natomiast inna sprawa zupelnie jest Twoja postawa wobec ojca. Trudno jest ogarnac miloscia takiego czlowieka - zwlaszcza jesli sie slyszy ze ojciec Cie nie chce... mam takiego kolege w pracy, mlodszy od Ciebie troche, bardzo przezywa fakt ze ojciec sie go wyparl. Cierpi z tego powodu... Ale to nie jest jego wina. Ani Twoja tez. Nie mozesz czuc winy za slabosc Twojego ojca - mozesz czuc smutek i zal, mozesz czuc gniew, ponizenie, złosc... ale mozesz tez dazyc do przebaczenia.
Nie przebaczysz ojcu od razu, to z gory Ci mowie - bo to jest proces bardzo dlugi i rozciagniety w czasie. I trudny. Ale uwolni Twoje serce od goryczy, smutku, rozczarowania, pomoze Ci uwierzyc w swoja wartosc, podniesc sie w gore - staniesz sie silniejszy, madrzejszy, lepszy. Twoje serce bedzie oczyszczone z tych wszystkich emocji ktore sie nagromadzily...
Pomysl nad tym, czy chcesz mu przebaczyc. Musisz poszukac w sobie tej odpowiedzi, nikt nie moze Cie zmuszac do tego - "powinienes" tutaj nie wchodzi w gre. Ty i tylko ty mozesz podjac taka decyzje, bo przebaczenie jest WYBOREM. Swiadomym i dobrowolnym. I DLATEGO JEST TAKIE TRUDNE..........

dobrego dnia wszystkim Wam. trzymajcie sie cieplo :)

(11431)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej