| Marcin | data: 23.06.2009, godz: 08:53 |
Do Natalia i Lara Moon
Widzę że ten mój cytat cały czas nie jest właściwie zrozumiany i nie wiem jak wyjaśnić bo chyba już wszystko jest w nim zawarte co jest sednem tej myśli.......Odebrali swoją nagrodę czyli szczeście jest ich udziałem tu na ziemi i na tym się zamyka a ci którzy cierpią niedostatki gdzie indziej otrzymają nagrodę.......... (8530)| Marzena, lat 25 | data: 23.06.2009, godz: 08:37 |
Aga
Serdecznie zapewniam o modlitwie za ciebie... Nie poddawaj się, dzisiaj jest źle, ale jutro będzie lepiej :) Pozdrawiam cię serdecznie, trzymaj się... Jezusa i nieustawaj w modlitwie! (8529)| Do Mikajahu | data: 23.06.2009, godz: 05:43 |
Jesteś usprawiedliwiony i napewno zbawiony? Czy to nie jest pycha! Anioł zwany Lucyfer prawdopodobnie myślał, tak jak Ty Przyjacielu. A co do Świadków ja ich znam na wzrost, miałe kiedyś przyjemność pracowac w firmie jednego z nich. Oszust, kłamca, dręczyciel dzieci, damski bokser. Ale taki był w domu, poza domem garnitur i wielki głosiciel dobrej nowiny. Świadkowie to bluźniercy i biedni głupcy którzy idą na zatracenie. Serdecznie życzę nawrócenia, i drogi do Pana naszego Jezusa Chrystusa, po przez jedyny prawdziwy kościół powszechny. (8528)| edyta, lat 23 | data: 23.06.2009, godz: 00:57 |
Magdo, nie słuchaj kolegi. Nie rób z siebie dziwki. Pamiętaj, że tak samo jak Ty szanujesz siebie, tak będą inni Ciebie szanowali. Emanowanie seksem też nie jest rozwiązaniem. Czy chciałabyś, żeby mężczyźni kojarzyli Cię tylko jako kobietę dobrą do łóżka? Poczekaj... Nie załamuj się i nie płacz. Kto zwróci uwagę na zapłakaną nieszczęśliwą kobietę? Wyjdź do ludzi z uśmiechem.
Na swoje szczęście widocznie musisz jeszcze trochę poczekać. Zupełnie tak jak ja :)
Wiem co czujesz. Bo często czuję to samo.
A taka rada, że tak powiem "starej daty", czyli udzielona przez bardzo doświadczoną kobietę, która już cieszy się lepszym życiem po drugiej stronie. Proś o dobrego męża w trakcie podniesienia na mszy św. :) (8527)| Celina | data: 22.06.2009, godz: 23:58 |
Do Magdy lat 23
Magdo nie rób nic na siłę i wbrew sobie.
Skoro juz teraz płaczesz, tzn ze w głębi duszy nie chcesz "robić z siebie dziwki"(wybacz to okreslenie).
I jesli pójdziesz tą droga dalej tylko dlatego, aby "zdobyć" chłopaka to będziesz plakała jeszcze nie raz. Nie masz pewności, ze w ten sposób go poznasz, nie masz pewności, ze go przy sobie zatrzymasz. ..a zobacz jak wiele masz do stracenia...
Zasługujesz na cos więcej niz namiastkę szczęścia...
Bedąc sobą i zyjąc w zgodzie ze swoim sumieniem na pewno zainteresujesz niejednego chlopaka sobą na dłużej a nawet na zawsze.;-)
Spokojnie, masz dopiero 23 lata.
Zaufaj Bogu, to On trzyma wszystkie sznurki.
Czasami trzeba poczekać, aby docenić to,co się później otrzyma. Spróbuj.
Zobaczysz, ze było warto;-). Trzymam kciuki.
Pozwolisz, ze zacytuję słowa JP II, którę często dodają mi sił:
"nie bójcie sie życ wbrew obiegowym opiniom",
" nie lękajcie się"
"musicie od siebie wymagac, nawet gdy inni od was nie wymagają"
Te ostatnie słowa kiedyś zmoblizowały do nauki i dzięki temu skończyłam studia, bo byłam w dołku i nie miałam juz sił....Przypadkiem natknęłam się na nie, wzięłam do serca.... zaczelam się uczyć, wymagac od siebie więcej.Pomogło.
Odwagi;-)
I juz nie płacz, staraj się przyjmowac wszystko jako dar od Boga, kazdy dzien takim jaki jest.
(8526)| Głos w sprawie.. | data: 22.06.2009, godz: 23:10 |
Do Magdy -23, wiesz, co ten Twój kolega wygłosił jakiś powszechny slogan, a ja Ci doradze olej to!!! Bądź sobą, nie musisz chodzić w krótkich kieckach i takich tam, żeby "złapać" jakiegoś "wspaniałego" chłopaka czy też kandydata na męża! Jesteś jeszcze młoda, więc dziwi mnie jakaś mała desperacja z Twojej strony. Pomyśl jeśli zaczniesz się "produkować" w tą sronę i złapiesz faceta na zgrabne nogi to pomyśl o czym będziesz z nim rzomawiać za jakieś 15 lat; albo gorzej skoro tak łatwo i szybko udało Ci się z nim nawiązać znajomość to napewno inna kobitka będzie potrafiła też tak samo zrobić. Akceptuj siebie, miej swoje zainteresowania, usmiechaj się do ludzi, bądź otwarta, ale nie udawaj kogoś kim nie jesteś! A może w Twoim przypadku po prostu potrzeba trochę czasu....
Pozdrawiam Cię serdecznie:) (8525)| Mikajahu | data: 22.06.2009, godz: 22:49 |
Trawiasta
Bóg przecież jak najbardziej egzekwuje swoje prawo i to bezwzględnie- dowiodła tego ofiara krzyża. Jedynym zaś grzechem niewybaczalnym jest odrzucenie tego daru łaski.
Według niektórych już przed narodzeniem niektórzy ludzie są naznaczeni, że pójdą na potępienie- ale ja kalwinem nie jestem. Wierzę osobiście, ze tylko, jak człowiek pokutuje to zostaje to mu wybaczone. Jak położysz się pod nadjeżdżający pociąg nie zdążysz pokutować, jak strzelisz sobie w łeb tak samo. Śmierć jest zbyt szybka.
Judasz żałował swojego czynu, uznał że to było złe, a potem powiesił się, czy ten żal jego miał dobre konsekwencje przez drogę jaką wybrał?
Miłości i pokory jak najbardziej mi nie brak- jestem uświęconym człowiekiem, usprawiedliwiony i na pewno zbawionym.
Co do swiadków J- możecie sie bardzo dużo od nich podobnie jak i ja nauczyć- przede wszystkim znajomości Słowa.
Stosuję zresztą ich terminologię skoro już przed tym napisano, ze jestem w sekcie,
Nie uważam, by dla kościoła rzymskiego było to w jakiś sposób obraźliwe, czy uwłaczające.
To po prostu normalna terminologia, która jest całkiem powszechnie stosowana w niektórych kręgach.
Trawiasta osądzany byłem. Mało na tym nawet cały czas i nawet teraz, gdy piszę, jestem w kontakcie z kimś,
kto jest w trudnej sytuacji i nawet próbował popełnić samobójstwo.
Porównując się z prorokami bynajmniej nie miałem na myśli daru proroctwa- ludzie ci tak samo przeżywali problemy i mieli chwile słabosci jak i my.
To nie były ideały. Wspomnę tylko kilka osób- Mojżesz- morderca, Dawid- cudzołożnik i morderca, Manasses (tylko król) rzeźnik jakich mało, wręcz istny Hitler.
Ludzie ci żałowali tego co robili pokutowali i wtedy zostało im to wybaczone, a np morderca stał się wzorem do naśladowania i najsprawiedliwszym z ludzi.
Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać sprawiedliwości u niesprawiedliwych, zamiast u świętych? Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto więcej sprawy doczesne!
pozostawie to bez komentarza (8524)| Magda, lat 23, e-mail: 4331@wp.pl | data: 22.06.2009, godz: 22:46 |
Witam mam problem kolega mi powiedział że tylko emanując sexem moge znalezdz sobie męża. Bo ja myśle że tak , nawet przymierzam się do pójścia do klubu i tam szukać swojego szczęścia. Na adonai już i tak nikt mi nie da szansy. Jak miałam chłopaków to słuchałam się wszystkich, a to rozwaliło moje związki co mam zrobić , zrobić z siebie dziwke , czy szukać w miejscach katolickich. Bo teraz to cały czas płacze. (8523)| Celina | data: 22.06.2009, godz: 22:30 |
Do Magdy 31
Bardzo dziękuję za Twój wpis i świadecwo.Myslę, ze doda ono sił i wiary wielu samotnym osobom.
Pozdrawiam (8522)
Witajcie:) Czy ktoś mógłby się za mnie pomodlić? Prosze.. Ciężko mi jakoś.. (8521)| Natalia | data: 22.06.2009, godz: 22:05 |
ODEBRALI nagrode, czyli że przyjemności jakich czerpią teraz i tak zwane łatwe życie czy opiewające w bogactwa i np. wysokie wpływowe stanowiska, to jest ich wybór wybierają natychmiastowy skarb ziemski zamiast niebieskiego, na który trzeba krócej lub dłużej poczekać, a przede wszystkim zapracować. (8520)| Marcin | data: 22.06.2009, godz: 21:42 |
Do Magda,lat 31
Hmm........jesteśmy z tego samego rocznika a jednak tak różne jest nasze życie.Dobrze że ci się udało znalezć szczęście........Ja na razie jestem skazany na proszenie i pragnienie........to jak iść przez pustynie i ciągle pragnąć wody i cały czas jej nie mieć i nie pić.A dziękowanie jest i powinno być za to co się otrzymuje. Pozdrawiam:) (8519)| Magda, lat 31 | data: 22.06.2009, godz: 21:23 |
Cześć Wszystkim!
Od czasu do czasu wchodzę na Zródełko i czytam Wasze wpisy. Wiele osób jest zagubionych, szuka swojej drogi. Chciałabym dodać Wam wszystkim otuchy, zwłaszcza tym samotnym, którzy jeszcze nie trafili na swoją połowę:
dla każdego z nas Bóg przygotował wspaniałą drogę, jeśli człowiek zawierza mu swoje życie i modli się do Niego, On to wszystko wynagradza z nawiązką!
Ja czuję, że dostaję więcej niż proszę, naprawdę :-)
Nie miałam lekkiego życia: rozbita rodzina, życie na granicy biedy, choroba w rodzinie, samotność... Nie wierzyłam, że zaznam choć trochę szczęścia, ale Pan Bóg postanowił, że mam być szczęśliwa i koniec i że ześle mi w swoim czasie wszystko, czego mi trzeba :-)
I otrzymałam cudownego męża, miłość, dobrą pracę, mieszkanie. O nic już nie proszę, teraz tylko dziękuję... (8518)| Marcin | data: 22.06.2009, godz: 21:02 |
Do Lara Moon
Napisałem to najbardziej zrozumiale jak mogłem i nie wiem jak to jeszcze prościej wyjaśnić............ (8517)| Marcin | data: 22.06.2009, godz: 18:55 |
Do Lara Moon i innych
No tak świętym nie jestem a szatan kusi i to bardzo......Okazuje się że nie tylko kusi mocno tych którzy są daleko od Boga ale i tych którzy się do niego zbliżają.No ale nie ma pokus nie do pokonania.Choć byłoby czymś strasznym mieć piekło już tu na ziemi a pózniej po śmierci......Ktoś powiedział że ludziom niewierzącym i odrzucającym Boga widzie się lepiej na tym świecie niż tym bogobojnym........tylko czy ten ktoś pomyślał że może oni już odebrali swoją nagrodę.... (8516)| Dagmara, lat 29 | data: 22.06.2009, godz: 18:41 |
Przeczytałam dziś takie słowa, tak mi się spodobały, że postanowiłam wam napisać :
... Kobieta w stanie błogosławionym jest jak monstrancja - nosi "cząstkę" Boga w sobie...
pozdrawiam ;) (8515)| Aga, lat 18 | data: 22.06.2009, godz: 15:03 |
Mam kilka taki marzeń malutkich i tych większych.. Chcę żeby znajomość z Grzesiem się rozwijała i trwała długo, żebym potrafiła Go zmienić na lepszego człowieka.. bo zagubiony jest strasznie.. Boże pomóż mi zawalczyć o Niego, o Jego duszę.. na nikim nigdy mi tak nie zależało. Pomóż mi.. Proszę. (8514)| Gosia, lat 22 | data: 22.06.2009, godz: 14:45 |
Trawiasta,
dziękuję:) (8513)| Trawiasta, lat 28 | data: 22.06.2009, godz: 12:52 |
Mikajahu,
moze i jestes takim samym czlowiekiem jak Eliasz, ba - nawet takim samym jak Jezus, ale daleko Ci do nich. Przede wszystkim brak Ci pokory i MILOSCI.
Nigdy bym nie smiala stawiac siebie na rowni z prorokami. Zbyt wielka mam swiadomosc swojej malosci i niedoskonalosci... tak mysle.
Czy Ty jestes aby przypadkiem swiadkiem Jehowy? Twoje wypowiedzi na to wskazuja... Jezeli tak, to nie dziwie sie ze rozmijasz sie z tym, co piszemy do Ciebie wszyscy.
Bardzo Cie prosze zebys nie obrazal Kosciola Katolickiego i zachowal rozsadek w formulowaniu okreslen dla magisterium, ktorego nauka dla mnie jest wazna. Jestem we Wspolnocie Kosciola Katolickiego i tego typu okreslenia ktorymi sie poslugujesz, sa dla mnie obrazliwe i nie na miejscu. Przemysl prosze sprawe bo Zrodelko to nie miejsce na wyrzucanie frustracji ale na dialog. DIALOG, nie MONOLOG.
Na koniec chce Ci przypomniec ze nie masz prawa osadzac nikogo. A psychologowi tez tego NIE WOLNO robic, ma zupelnie inne zadanie. Osadzac moze tylko Bog. A Ty Bogiem, Mikajahu, z calym szacunkiem do Twojej osoby, nie jestes, nie byles i nie bedziesz.
Obys nigdy nie musial byc osadzony przez nikogo, a tak poza tym to udanego tygodnia :)
Dietrichu
"Życie jest trudne, kiedy cały czas trzeba balansować na granicy między normalnością a światem ciemności. " - znam bardzo dobrze ten stan.....
Cytujesz sw. Augustyna - ja go nie zawsze rozumiem ale jest mi bliski bo jest mi prawdziwym Bratem. I przykladem, ze mozna siebie samego pokonac i zmienic. Ja zylam wiele lat w przeklamaniu, zaklamaniu i wychodzenie z tego stanu trwa juz jakis czas.... Walka duchowa powiazana z porzadkowaniem siebie jest bardzo wyczerpujaca. Ale tak jak Ty, mam w sobie poczucie ze to zycie jest piekne, ze jest wlasnie najpiekniejsze i - ja tez moge powiedziec, ze jestem szczesliwa.
Ja Ci napisze inne zdanie Sw. Augustyna "Niespokojne jest moje serce dopoki nie spocznie w Tobie" - Dietrich, zycze Ci tego spokoju, zycze Ci go z calego serca. I bede sie modlic o to dla Ciebie.
Pozdrawiam Cie serdecznie :)
Gosiu,
"Ja sama uważam wolność człowieka za coś zarazem przerażającego i fascynującego. Jak sporty ekstremalne:)" - bardzo mi sie to zdanie podoba. I powiem tak, ze jestem pod wrazeniem Twojego dazenia do odnalezienia piekna i wiary w dobrego Boga. Ja rowniez mam podobne odczucia, przez wiele lat czulam sie skazana na potepienie... Az niedawno pewien bardzo madry ksiadz powiedzial mi w konfesjonale ze skoro patrze na siebie - dzielo Stworcy, Najdoskonalszego Artysty, w taki sposob, ze traktuje siebie z pogarda i obrzydzeniem, to popelniam grzech, bo skoro Bog mnie taka wlasnie stworzyl to mial w tym jakis cel.
Zszokowal mnie bardzo tymi slowami. Wiem, ze grzech zawsze bedzie mi towarzyszyc bo jestem tylko czlowiekiem. Wiaze sie to z poczuciem winy, obawa przed potepieniem... Idealna pozywka dla sprytnego i manipulujacego ludzka psychika szatana. Odwrocmy zatem monete - z drugiej strony jestem AZ czlowiekiem. Mam dusze, Jezus ukochal mnie do samego konca, przelewajac za mnie krew. Dal mi SAKRAMENTY z ktorych plynie sila nawet jesli nie widze jej w danym momencie. Dal mi zycie, wolna wole a wiec moge wybierac. Kazdy wybor obarczony jest konsekwencjami, czy dobrymi czy zlymi. Ale to juz zupelnie inna sprawa.
Gosiu, Dietrichu ja takze unikalam Sakramentow i dlatego wlasnie bylam i jestem dalej taka slaba wewnetrznie. Trzeba korzystac z tych Sakramentow, dobrze jest miec stalego spowiednika bo to pomaga rozeznac wiele spraw. Szatan wlasnie wykorzystuje te lęki, psychologiczne problemy ktore czlowiek nosi w sobie, trudne relacje - Gosiu ja rowniez mam wielki problem z relacja ze swoim ojcem.... Ale to juz temat rzeka. Widze dzis, ze te wlasnie relacje plus moja nadwrazliwosc, wielka emocjonalnosc i brak pewnosci siebie doprowadzily do wielu zlych sytuacji. Skrzywdzilam siebie i wiele bliskich osob, ale nie trace nadziei na Niebo.
Szatan bardzo dobrze zna nasza psychike. Jest mistrzem manipulacji, ojcem klamstwa i niegodziwosci. Stad wynikaja nasze doswiadczenia i nasz grzech jest z tym rowniez zwiazany. Na szczescie Bog "uczynil nas niewiele mniejszymi od aniolow" i oddal swojego Syna za to, bysmy mogli radowac sie wiecznie w Niebie. Mamy Aniolow Strozow, Swietych, Blogoslawionych, mamy Maryje, Matke Jezusa. Mamy sakramentalia, modlitwy, nabozenstwa, nowenny... Nie lekajcie sie - jestescie potrzebni Bogu i swiatu, tacy ulomni, slabi, grzeszni. Jestescie kochani i potrzebni. Szatan bedzie robic wszystko zeby nas przekonac, ze jest inaczej. Nie dajcie sie mu.
Gosiu bede pamietac o Tobie takze w modlitwie. Dobrego tygodnia Ci zycze :)
Pozdrawiam wszystkich serdeczne, dobrego tygodnia (i duzo slonca wbrew prognozom!) :) (8512)| Grzegorz, lat 28 | data: 22.06.2009, godz: 12:32 |
Serdecznie zapraszam na organizowaną przeze mnie pielgrzymkę rowerową do Gietrzwałdu, szczegóły i kontakt do mnie na stronie: http://gietrzwald.zadole.net
Jeśli ktoś nie ma rowerka a chciałby się dołączyć to prawdopodobnie oddział piechoty też będzie :) (8511)
Bardzo Was proszę o modlitwę 27 czerwca wychodzę za mąż. Proszę wspomnijcie za nami w swojej modlitwie o Boże błogosławieństwo na naszej wspólnej drodze życia.... i o pogodę ;-)
PS: Poznaliśmy się dzięki źródełku :-) Dziękuję i pozdrawiam Wszystkich cieplutko. Również się za Was pomodlę :-) (8510)
Witam wszystkich Źródełkowiczów:)
Serdecznie zapraszam na XXII Saletyńskie Spotkanie Młodych do Dębowca( k.Jasła) w dniach od 29.06 do 4.07.
Jednym z gości tego spotkania będzie ks. Piotr Pawlukiewicz a na scenie wystąpi miedzy innymi Trzecia Godzina Dnia! Gorąco polecam! i chociaż mi samej nie uda się być tam przez cały tydzień to bardzo chętnie wybiorę się w piątek 3 lipca by posłuchać Ks Piotra.
Więcej informacji znajdziecie tutaj: http://www.spotkania.saletyni.pl/09_in.htm
Pozdrawiam i życze dużo sił na ten tydzień:) (8509)| Marcin | data: 22.06.2009, godz: 09:29 |
A tak poza tym to od dawna interesuje mnie kwestia świętości w życiu ludzkim i widzę po świętych że składa się na nią modlitwa,uczynki miłosierdzia,praca i unikanie zła,grzechów ciężkich. I widzę po swoim życiu że te dwa pierwsze warunki łatwo spęenić, co za problem modlić sie za siebie i innych,czynić jakieś dobro,prosta sprawa dla chcącego.Ale dwa następne.........to dlatego właśnie swiętość jest trudna bo ciężko unikać grzechów ciężkich a praca....jedni swięci zajmowali się posługą kapłańską,inni naukową a inni byli swykłymi służącymi albo sprzątaczkami ale...coś robili,nie słyszałem o świętym bezrobotnym;) Pozdrawiam (8508)| Marcin | data: 22.06.2009, godz: 08:49 |
Do Dietrich,lat 23 i innych
Tak,zagadnienie wolności jest też mi jakoś bliskie,budzi we mnie zastanowienie.Bo ten sam człowiek-ja potrafi wolność wykorzystać do czynienia dobra jak i zła.Jan Paweł 2 napisał kiedyś że wolność jest zarówno darem jak i dramatem człowieka,te słowa głęboko są w mojej pamięci.Ja ciągle czekam na cud w swoim życiu a tym cudem będzie czas gdy bedę czynić tylko dobro a zło,grzech ciężki będzie dla mnie czymś obcym tak jak dla świętych.I czym bliżej jestem tajemnic Bożych,Eucharystii,Jezusa Miłosiernego tym bardziej mi wstyd że jestem grzesznikiem słabo współpracującym z łaską Bożą. Potępienie,tak wizja też się we mnie budzi ale częściej chyba jest we mnie ta myśl że mimo upadków nie umrę na wieczność,jest we mnie ogromna nadzieja że jeśli by tak wyszło że nie będę godny tego by od razu być w raju to jest jednak czyścieć dla tych których Bóg całkowicie nie odrzuca ale pozwala im dojrzeć do bycia w wieczności z Nim.
"Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było już wskrzeszenia i wszystko już stracone,nie tak jest po Bożemu,cud Miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni"(Dzienniczek siostry Faustyny). Te słowa i inne słowa są dla mnie nadzieją i niech też będą dla ciebie,niech odsuną od ciebie nawiedzające Cie wizje potępienia..... Pozdrawiam:) (8507)| Gosia, lat 22 | data: 22.06.2009, godz: 08:45 |
Dietrich,
bardzo dziękuję Ci za to, że się podzieliłeś swoimi doświadczeniami. Wydaje mi się, że w jakimś stopniu Cię rozumiem. Był czas, kiedy też dręczyły mnie bez przerwy rozmaite skrupuły oraz paraliżujący lęk, że zostanę potępiona. Wówczas również pojawiały się rozmaite obsesje. Biegałam co dwa, trzy dni do spowiedzi, ale zawsze miałam wrażenie, że źle się spowiadam. No ale to wszystko minęło, tylko od paru już lat nie potrafię w ogóle znaleźć na nowo wiary. Ja także nie przystępuję do sakramentów. W liturgii eucharystycznej jednak nadal uczestniczę – trochę z nawyku, a trochę z tego powodu, że w świątyni znajduję jakąś wzniosłość, jakieś sacrum, którego na co dzień trudno doświadczyć.
Wiem, że to, co teraz napiszę, może sprawiać wrażenie pewnej niekonsekwencji z mojej strony. W ostatnim wpisie bowiem zauważyłam, że bliżej mi do wiary w złośliwego Stwórcę niż w dobrego Boga chrześcijan. Teraz natomiast chciałabym się odwołać do pewnego tekstu, który towarzyszy mi od dawna, a w którym zawarty jest zupełnie inny obraz Boga. No cóż, może to i jest niekonsekwencja z mojej strony, ale o ile w pierwszego Boga może łatwiej mi wierzyć, to drugiego z kolei zdecydowanie bardziej bym pragnęła i podziwiała. Chodzi mi o ,,Mowę o godności człowieka” Mirandoli. Już dawniej na Źródełku, o ile pamiętam, napomknęłam, o tym dziele. Autor pisze o Bogu m.in.: ,,(...) artysta zapragnął, aby znalazł się ktoś, kto by potrafił wniknąć w sens tak potężnego dzieła, kochać jego piękno i podziwiać jego wielkość. Przeto po stworzeniu już wszystkiego, rozmyślał (...) nad powołaniem do życia człowieka. Ale nie było żadnego archetypu, którego nowy twór mógłby być naśladownictwem, ani nie istniało w skarbcu nic, co by powiększyć mogło dziedzictwo nowego syna, ani też nie było miejsca w niższych partiach świata, gdzie mógłby się osiedlić ten przyszły kontemplator wszechświata. (...) Postanowił przeto twórca najwyższy, aby ten, któremu nie mógł dać nic własnego, miał wespół z innymi to wszystko, co każdy z nich dostał z osobna. Przyjął więc człowieka jako dzieło o nieokreślonym kształcie, a po wyznaczeniu mu miejsca w samym środku świata tak się do niego odezwał: »Nie wyznaczam ci, Adamie, ani określonej siedziby, ani własnego oblicza, ani też nie daję ci żadnej swoistej funkcji, ażebyś (...) wszystko to posiadał zgodnie ze swoim życzeniem i swoją wolą. Natura wszystkich innych istot została określona i zawiera się w granicach przez nas ustanowionych. Ciebie zaś, nieskrępowanego żadnego ograniczeniami, oddaję w twoje własne ręce, abyś swą naturę sam sobie określił, zgodnie z twoją wolą.«” (tłum. Z. Kalita)
Może to faktycznie sprzeczne z tym, co pisałam poprzednio. Nie chodzi jednak o to, że już uwierzyłam w takiego Boga i w taki obraz świata i człowieka, jaki został tu nakreślony. Wydaje on mi się po prostu piękny i CHCIAŁABYM MÓC W NIEGO UWIERZYĆ. Zauważ: nie zło i nie grzech zostały tu wyeksponowane, ale raczej piękno świata i człowieka. Być może nie spodoba Ci się ten tekst z tego powodu, że wolność i wolna wola człowieka są tu waloryzowane dodatnio. Ja sama uważam wolność człowieka za coś zarazem przerażającego i fascynującego. Jak sporty ekstremalne:)
Zdaję sobie sprawę, że pewnie mnóstwo osób Ci już o tym mówiło i nie chcę się, nie daj Boże, wymądrzać, ale może powinieneś spróbować troszkę odwrócić tok myślenia. Nie grzech i potencjalne zło ludzkie na pierwszym miejscu, ale właśnie piękno i dostojeństwo człowieka. Nie Twoje ułomności, a Twoja wzniosłość. Jesteś arcydziełem – nie wiem, Boga czy natury, ale zawsze arcydziełem:) Tak jak każdy z nas. Na piękno tego arcydzieła składa się i ciało (które może wcale nie jest polem do rozgrywek złego...), i zdolności, i talenty, i zmysły, i zdolność zdumiewania się światem, itd., itd.
Wiem, że pewnie zagmatwałam zbyt mocno moją wypowiedź, przepraszam.
Pozdrawiam ciepło i życzę Ci dużo siły.
(8506)| Dietrich, lat 23 | data: 22.06.2009, godz: 00:16 |
Gosiu,
i jeszcze jedno. Ja się głęboko nie godzę na świat, w którym jest możliwość grzechu- nie godzę się na taką jego konstrukcję. Odpowiadam za moje grzechy, ale nie odpowiadam za to, że mogę grzeszyć, i nie ja sobie tę możliwośc dałem, nie ja sprowadziłem grzech na świat. I będę grzesznikiem do końca życia- bo tak jest zbudowany ten świat, świat, który namiętnie kocham, i którego gorąco nienawidzę, bo jest to miejsce, w którym człowiek może, jeśli bardzo chce, pogrzebać się na wieczność. I irytują mnie wszelacy apologeci wolnej woli jako daru, bo ja bym się jej z chęcia wyrzekł, byle by nie być wygnanym z ogrodu Eden.
Pewien polski przekład Biblii ma w jednym z psalmów tekst zwrócony do Boga- "zwyciężysz, gdy zostaniesz poddany sądowi"= ostatecznie wszelkie zamysły Boga będą jasne i uznamy je za mądre. Dopóki to nie nastąpi, mam prawo się wściekać, że ten świat tak wygląda i że część ludzi może zrobić sobie tak wielką krzywdę, że nie wejdzie do tego lepszego. Ale niech może przemówi kto inny:
"Jakże mam być spokojny, gdy wciąż słyszę „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusi”? Jakże mam być spokojny, gdy tak wielka jest pokusa, jak nas o tym modlitwa poucza: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”? Codziennie błagalnicy, codziennie też grzesznicy. Jakże mam być bezpieczny, gdy codziennie proszę o zmiłowanie za grzechy, o pomoc w niebezpieczeństwie? Gdy bowiem mając na myśli grzechy przeszłe będę modlił się "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, dołączę także, myśląc o zagrożeniach przyszłych „i nie poddawaj nas próbie”. (Św. Augustyn, Kazanie 256)
Tak więc muszę się pogodzić się z tym, że nie tylko będę raniony z zewnątrz do końca życia- ale co więcej, do końca życia będę grzeszył, tzn. krzywdził się bardziej, niż ktoś inny może mnie skrzywdzić, bo grzech sam w sobie jest karą, aż śmierć pozbawi mnie tej możliwości. I paradoksalnie, zgoda nie na grzechy, ale na to, że jest się człowiekiem, a więc istotą grzeszną, jest kojąca. Nie będę idealny, ani też świat nie będzie.
A jednak odnajduje w sobie siłę i kocham ten świat. I wściekam się, gdy słyszę wciąż o cywilizacji śmierci, bo życie we mnie wrze i po raz pierwszy w tym roku, od 22 lat, czuję, że żyje, i mam apetyt na ten świat, świat, który zabija niemowlę w łonie matki, nie przestając nam dawać zachodów słońca i letniego deszczu, i całego mnóstwa wybornej literatury. I, tak, jestem szczęśliwy. (8505)| Dietrich, lat 23 | data: 21.06.2009, godz: 23:47 |
Gosiu,
wciąż muszę walczyć o wiarę w dobrego Boga. Ponieważ od lat zmagam się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, których znaczna część dotyczny mojego potępienia, cały czas muszę sobie tłumaczyć, że nie muszę się bać. Ale radość moja nie jest pełna i wątpię, żeby kiedykolwiek była. Od kilku lat nie myślę już o niebie, o chwili, kiedy wszystko będzie już całkiem dobrze- bo ta myśl zawsze przywołuje obraz piekła. Sakramenty stanowią kolejną pożywkę dla moich obsesji- dlatego nie przyjmuję ich od kilku lat, bo każda próba kończy się ostrą jazdą. Oczywiście nie ze względu na jakiś defekt w sakramentach. W zeszłym roku musiałem zrezygnować także z niedzielnej mszy- po kilku minutach liturgii byłem już w bardzo złym stanie.
Były miesiące, że jedyną moją pociechą było to, że skoro pójdę do piekła, to mój potępieńczy jęk będzie w jakimś stopniu ranił Boga. W ciągu ostatniego miesiąca jedyne, co pozwalało mi przetrwać ostre ataki to myśl, że mogę to ostatecznie przerwać. To już skrajność, kiedy myśl o samobójstwie dodaje siły do życia. Nie polecam nikomu tej metody, ale dla mnie to było pomocne, o ile chciałem utrzymać się w jednym kawałku.
I wiem, że na 10 wierzących osób, które słyszą o tego typu przypadłości (a przeglądając internet anglofoński wiem, że nie jestem jedyny) 9 odeśle mnie do spowiednika czy egzorcysty. Przerażające, bo spowiadanie się z natrętnych myśli tylko potęguje chorobę. I wiem, że dla wielu katoliczek nie jestem dość dobrym materiałem na chłopaka/męża, to znaczy dla tych, które sprowadzają mnie do automatu do przyjmowania komunikantów. Na szczęście poznałem, właśnie na Adonai, cudowną dziewczynę, która akceptuje mnie ze wszystkim tym, co się na mnie składa.
Wizja gnostycka jest kusząca: ziemia- królestwo złej materii, dzieło upadłego demiurga, demiurga, który rozlicza nas ze swojego Prawa- który jest sprawiedliwy, ale nie miłosierny- i dobry, miłosierny, daleki Bóg w ostatnich niebiosach. Ale nie byłem w stanie zostać gnostykiem. A skoro czekło mnie potępienie, chciałem ponad wszystko być ateistą, i nie mogłem uwierzyć, że Boga nie ma. Być może najsilniejsza jest we mnie wiara w Opatrzność. Życie jest trudne, kiedy cały czas trzeba balansować na granicy między normalnością a światem ciemności.
W gruncie rzeczy myślę jednak, że to, co znoszę, to dość skromna cena za dobro, które mnie spotyka. Nawet, jeśli moje szczęście nie jest pełne, to sądzę, że jestem bardziej szczęśliwy niż większość osób, które znam, ba, niż większość ludzi. Cały czas zostaje mi Komunia duchowa. Kiedy słucham średniowiecznych pieśni i ostrego rocka, kiedy jestem sam na sam ze starą książką w wielkiej czytelni, kiedy stwierdzam, że mogę zrozumieć tekst w nowym języku, kiedy mogę kupić bezdomnemu frytki, kiedy łakomie patrzę na brewiarz- wiem, że nie oddałbym tego życia za żadne inne. Choć jest niesamowicie ciężkie... Starożytna myśl mówi, że bogowie zazdroszczą zbyt wielkiego szczęścia, a Mickiewicz głosi, że nie może wejść do nieba, kto nie zaznał goryczy. No i wreszcie Chrystus Apokalipsy: tych, których kocham, karcę i ćwiczę.
(8504)| ... | data: 21.06.2009, godz: 21:16 |
Do Tadeusza
Dzięki wielkie za Twoje wpisy, które są bardzo budujące. (8503)
PROSZE O MODLITWE ZA MOJEGO MEZA KRZYSZTOFA UZDROWIENIE JEGO Z CHOROBY ZANIKÓW MIESNI , UZDROWIENIA JEGO DUSZY I CIAŁA , ORAZ UWOLNIENIA Z NAŁOGU ALKOCHOLOWEGO . BÓG ZAPŁAĆ. (8502)| Marcin | data: 21.06.2009, godz: 20:56 |
Skargi...na tej stronie i na innych też skargi na innych są niemal na porządku dziennym.Skarżymy się na polityków,rodziców,płeć przeciwną,zły ustrój państwowy tworzony przez rządzących itd.Ale dlaczego są,przecież nie biorą się z powietrza tylko mają swoją podstawę.A to dlatego że drugi człowiek potrafi być zawodny,czasami nawet jest to ktoś najbiższy kto powinien być dla nas autorytetem.Dlatego lepiej jest pokładać ufność w Bogu niż człowieku......... (8501)| Gosia, lat 22 | data: 21.06.2009, godz: 20:24 |
Marcin,
przepraszam za ton mojej wypowiedzi. Po raz któryś z kolei uniosłam się na Źródełku:( Mam trudny charakter, wybacz.
Jednak proszę, nie osądzaj nikogo zbyt pochopnie, bo nie wiesz, co tkwi w każdym człowieku. Ja zresztą też postaram się tego nie robić - przynajmniej tutaj.
Dietrich,
zazdroszczę Ci wiary w dobrego Boga. Mi trudno jest Go znaleźć. Czasem już bliżej mi do tego, by sądzić, że faktycznie cały ten świat, materialny i nie tylko, wyłonił się z zamysłu jakiegoś złowrogiego, złośliwego bóstwa. Wiem, że odpowiesz, że to człowiek sprowadził skazę na to, co istniej, poprzez grzech - tak głosi Twoja wiara. Jednak te moje wątpliwości nie zostaną nigdy chyba rozstrzygnięte.
(8500)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 21.06.2009, godz: 20:13 |
Dietrich to jest tylko jeden z przykładów jakie zawiera książka. Autor podając te przyklady i rozmawiając z ludźmi czynił to w sposób prosty, przystepny każdemu człowiekowi. Wiadomo że sam Bóg nie daje zła i zła nie czyni. Zło pochodzi od szatana. Bóg może tylko dopuścić cierpienie czy zło na nas. A od nas zależy czy temu złu się poddamy, czy zwalczymy go i uczynimy z niego dobro. Od nas a i wielokrotnie od naszych bliskich, którzy mogą wspierać nas modlitwą. jest jeszcze jedno by zrozumieć cały sens i istotę leczenia świętością czyli hagioterapię trzeba by przeczytać całą książkę z wyjaśnieniami autora. Ja akurat nie posiadam tej książki bo miałem ją pożyczoną od znajomej. Ale jeśli ktoś zechce mogę podać gdzie znajoma kupowała tę książkę. (8499)| Dietrich, lat 23 | data: 21.06.2009, godz: 20:10 |
Mikajahu,
obawiam się, że nie wierzymy w tego samego Boga. Jeśli miałby być On bezwzględnym i na nic nie zważającym egzekutorem prawa, to byłbym pierwszym, który by został ateistą. Zechciej przyjąć do wiadomości, że Kościół katolicki widzi różnicę między wolną wolą a jej ograniczeniem czy brakiem, a co więdzej rozumie, że przede wszystkim Bóg tę różnicę dostrzega. Poznaliśmy Twoje, akatolickie, stanowisko, stanowisko katolickie jest inne.
A określanie Magisterium Kościoła katolickiego nazwami zaczerpniętymi z religii świadków Jehowy uważam za bardzo niesmacznie, by nie użyć słów mocniejszych. Zaitste, bardzo ewangeliczne podejście. (8498)| Dietrich, lat 23 | data: 21.06.2009, godz: 19:37 |
Tadeuszu,
stwierdzenie, że Bóg daje komuś uzależnienie od alkoholu (która nieodłącznie związana jest z grzechem, bo nawet jeśli ktoś się już zupełnie nie kontroluje, to kiedyś zaczynał pić), tzn. że sprawia, że ktoś grzeszy dla dobra swojego i swoich bliskich jest dla mnie grubą herezją. Wygląda to tak, jakby wszystko działo się z woli Boga na tym świecie- a zapewniam Cię, że ludzie nie biją swoich żon, nie prześladują dzieci i nie niszczą życia sobie i najbliższym z woli Boga. Co innego wola Boża, co innego zgoda Boga na naszą wolność. Bóg może obrócić zło w dobro- ale nigdy nie posługuje się złem morlanym, podkreślam, morlanym, a alkoholizm jest złem moralnym. Poza tym nie bardzo widzę sens "daru" alkoholizmu, który jest odbierany, skoro tylko zacznie się go doceniać.
Bóg, oczywiście, może sprowadzać grzech na ludzi- ale tylko Bóg gnostyków, upadły demiurg, a nie Bóg, w którego wierzę, Bóg, który przelał krew na krzyżu, aby grzech zgładzić. (8497)| Mikajahu | data: 21.06.2009, godz: 19:08 |
Tak. jestem takim samym człowiekiem jak Eliasz (czy przypadkiem nie mówi nawet o tym Biblia, że ten człowiek był taki sam jak my? Podpowiem w liście Jakuba), czy inni mężowie boży. Jehojada, chociaż nie był prorokiem był tym, który pouczał samego króla judzkiego. Sprawy przeróżne były rozsądzane nawet przez takich ludzi jak Jehu- a sąd tego wielkiego wojownika bożego był sprawiedliwy.
Dzisiaj tak samo są prorocy- wielu z was zapewne miało okazję słuchać o Dawidzie Wilkresonie, czy Jackobie Praschu. Dzisiaj tak samo znając Słowo znamy zarazem bożą wolę. Niezależnie od przyczyn pewnego postępowania zawsze będzie ono naganne. Tradycyjne rozumienie przykazania Nie zabijaj- zawiera także samobójstwo. Judasz zaś czy jakiś człowiek chory jeśli popełnią ten czyn to są w jednym szeregu. Niezależnie czy jesteś chorym czy zdrowym, przestępstwo wobec przykazań bożych jest przestępstwem i nic tego faktu nie zmieni. Nawet dawniej kościół katolicki nie czynił tutaj żadnych wyjątków, ale przyszło "nowe światło" podane przez "ciało kierownicze" i zmienili zdanie. Nie muszę być psychologiem, aby te kwestie osądzać, wystarczy, ze pozostaję przy tym jaki stosunek ma do tego Słowo i wielu tradycyjnie wierzących chrześcijan (8496)| karina | data: 21.06.2009, godz: 15:03 |
Tadeuszu fajnie ze zamiesciles ten link do wywiadu z demonem. ja to otrzymalam w mailu od wiarygodnej osoby z notatka ze ukazała sie on w papieskim dzienniku 2008 i ten egzorcysta był u papieża Benedykta XVI. Wiadomo ze demony sa kłamcami.. moze nie wszystko co jest powiedziane jest prawdą jednak w imię Boga egzorcyzm wymusza nawet na demonie mowienie wbrew sobie i wierzę ze wiele tych grzechów prowadzi do potepienia.. jestesmy mamieni ze za nie wielkie wyrzeczenia idzie sie do Nieba... zeby jak namniej wymagać i wszystko usprawiedliwić..człowiek dzisiaj musi byc bardzo czujny i sakramenty św to jedyna broń przed atakami. pozdrawiam (8495)| aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pl | data: 21.06.2009, godz: 14:02 |
Laro, nigdzie nie powiedziałam tego, że pycha zasługuje na załowanie demona.Pisałąm wyraznie natomiast o tym, że sam tekst chyba miał na celu wywołanie litości w czytającym, a to jest Laro zasadnicza róznica. (8494)| Dietrich, lat 23 | data: 21.06.2009, godz: 13:02 |
Marcinie,
w istocie znaczna część Twojej aktywności na Źródełku sprowadza się do skarg na kobiety.
(8493)| Arkadiusz, lat 26 | data: 21.06.2009, godz: 11:36 |
Witajcie drodzy przyjaciele DDA ;),
Jest wiele osób piszących tutaj na forum, które w jakiś sposób dotyka problem alkoholowy wyniesiony z rodzinnego domu. Sam jestem taka osobę, więc napiszę kilka słów. Przez wiele lat moim marzeniem było mieć kochającą rodzinę, żonę, dzieci. Jest to pragnienie każdego kogo Bóg obdarzył powołaniem do małżeństwa. Ale pomimo moich pragnień i wielu modlitw Bóg „pokazał” mi, że zanim zdecyduje się na związek małżeński muszę uzdrowić ropiejącą we mnie ranę – dziecka który żył w rodzinie gdzie ojciec był alkoholikiem. Nie będą opisywał ze szczegółami jak to życie wyglądało, bo każdy kto ma podobne doświadczenie wie o czym mówię. Napiszę w zasadzie jedno, każdy z nas (no może 99%) potrzebuje fachowej terapii. Przez długi okres czasu myślałem, że poradzę sobie sam z moim DDA, że wystarczy mi Jezus który przecież mnie uzdrawia. Prawdą jest, że Jezus nas uzdrawia z naszych zranień ale bardzo często czyni to przy pomocy innych ludzi - osób które przeszły podobne piekło w domu, terapeutów … Bardzo długo bałem się terapii, jako mężczyzna zawsze myślałem, że jest ona potrzebna słabiakom; myślałem – sam sobie poradzę – jestem przecież twardziel. Najtwardszy z twardzieli ;) Bałem się swojej słabości, a DDA była dla mnie moją słabością. Tak myślałem. Ale po wewnętrznej walce zdecydowałem się na nią. Na stronie internetowej znalazłem namiary na grupę DDA z terapeutą i tak się zaczęło. Na początkuu, było trochę nieswojo. Mówić o rzeczach, które skrywałem głęboko w sobie, które mnie bolały. Ale Boża Łaska była przy mnie i pozwalała się przełamywać. Wprawdzie jestem na początku terapii i dużo jeszcze pracy przede mną, ale wiem jedno jest to jedyna droga która może prowadzić do uzdrowienia. Droga, na której jest ze mną Jezus. Już się nie łudzę, że poradzę sobie sam, już się nie łudzę, że moje DDA rozwiąże się samo. Widzę w tym wszystkim Bożą pedagogikę; nie będę w życiu szczęśliwy jeśli nie uzdrowię swojej przeszłości, nie będę szczęśliwy w związku z małżeńskim jeśli nie nauczę się rozumieć siebie jako DDA. Ale gra warta jest świeczki, bo chcę być szczęśliwy tu na ziemi. Nie ma dla mnie innej drogi … Bóg wybrał dla mnie tą drogę. Nie będę więcej marudził, tylko Mu zaufam, bo wiem, że On wie co robi!
Pod tym linkiem możecie znaleźć namiary na grupy DDA w waszej okolicy:
http://www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=53
Chcę zastawić tu również modlitwę każdego DDA:
"Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienic, odwagi abym zmieniał to, co zmieniac jestem w stanie
i mądrości abym odróżniał obie te rzeczy."
Z Panem Bogiem, arek! (8492)| maja | data: 21.06.2009, godz: 10:08 |
Tak jest Marcinie ja też jestem przerażona postępowaniem niektórych osób,uważających się za gorliwych katolików,a którzy mają niewiele wspólnego z prawdą,a co gorsza w swoich kłamstwach idą w zaparte i nie znają słowa "przepraszam". (8491)| Marcin | data: 21.06.2009, godz: 10:06 |
Do Gosia.,lat 22
Oj dziewczyno.....tak jestem wrażliwy owszem i dlatego twój jezyk i nie rozumiem dalczego to co napisałaś było takie pełne jakiejś agresji....A moje podejście do dziewczyn jest zawsze pozytywne jeśli widzę wartosciową,wrażliwą dziewczynę i potrafię to decenić.A wpisy będę czytał i nikt mi tego nie zabroni.Może to twoje trudne relacje z ojcem spowodowały że w tym co piszesz jest jakaś agresja ale nie wszyscy mężczyzni są zli.Wogóle widzę że nie tylko mnie atakujesz dosyć ostro ale i innych...dziewczyno daj spokój mówię ci, nikt tu nie jest dla ciebie wrogiem i na pewno to co napisałaś o relacjach z ojcem nie jest obojętne dla mnie i innych.Jeśli mogę coś doradzić to stań po prostu w prawdzie i tak szczerze w sercu zapytaj siebie na ile jest twojej winy w złych relacjach z ojcem a jaki procent winy leży po jego stronie.Odnośnie kwestii przebaczenia to rzeczywiście może być ci ciężko wybaczyć ojcu,to zupełnie naturalne w tej sytuacji gdy ojciec wykazuje zbyt mało dobrej woli.Ale przyjdzie kiedyś taki dzień kiedy sobie przebaczycie choć teraz wydaje się to niezmiernie trudne,na razie jesteś jescze młoda ale za 5-10 lat inaczej popatrzysz na swojejgo ojca,z wiekszą wyrozumiałością czego ci szczerze życzę i myślę że twój ojciec też zacznie z wiekszą wyrozumiałością i miłością patrzeć na dorosłą już córkę. Kiedyś byłem w relacji z pewną dziewczyną i niejednokrotnie spotakałem się u niej z agresją i nerwowościa skierowaną do ludzi a czasami i do mnie ale zawsze starałem się nią uspokajać,okazywać życzliwość i to ją jakoś uspokajało i mam nadzieję że twój ojciec też w końcu zdobędzie się na życzliwość i ciepło skierowane do Ciebie które Cię skruszy i pozwoli na niego inaczej popatrzeć.....Będę dziś pamietał o Tobie w modlitwie. Pozdrawiam (8490)| Gosia, lat 22 | data: 21.06.2009, godz: 06:39 |
Marcin,
jakiś Ty wrażliwy. Piszesz, że w zaglądających tu kobietach jest tyle jadu. Jak możesz nas tak oceniać??? Skąd to możesz wiedzieć? Alfą i Omegą jesteś? Jeśli już musisz wydawać sądy, osądzaj konkretne wypowiedzi, a nie osoby. Jeśli masz takie podejście do wszystkich dziewczyn, to nie dziwię się, że jesteś samotny. Zresztą, jeśliś taki przerażony tymi wpisami, to nie musisz ich w ogóle czytać, żebyś się przypadkiem nie zgorszył. Szukaj sobie gdzie indziej księżniczki za żonę i królowej za teściową. Obyś znalazł idealną wybrankę serca, taką bez jadu. Życzę powodzenia.
P. S.: A czy w wypowiedziach Mikajahu nie było wysublimowanego jadu? (8489)| aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pl | data: 21.06.2009, godz: 00:38 |
Jeszcze o jednej rzeczy chciałam wspomniec,a zapomniałam,więc czynie to teraz.Odnosze wrazenie,że cały ten czytany przeze mnie tekst, TEGO wywiadu,jakos ma tak rozczulic i sprawic, zeby jeszcze złe mocne załowac.Takie odnosze wrazenie. (8488)| aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pl | data: 21.06.2009, godz: 00:34 |
Czytam ten wywid z demonem,dziwi mnie tylko to,że i egzorcysta i demon te obie strrony sątakie rozgadane.MI sięwydaje, żedemony nie chcą dużo mówic o sobie a i egzorcysta chyba w rozmowe z demonem wdawac się nie powinien.No nie wiem,moze jestemw błędzie,ale takuwazam. (8487)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 20.06.2009, godz: 23:47 |
Tu odnośnie mojego poprzedniego wpisu chciałbym wyjaśnić by nie łaczono Hagioterapii z medycyną niekonwencjonalną. Hagioterapia w medycynie niekonwencjonalnej łaczy się z kinezjologią czyli leczeniem przez dotyk, chociaż sama nazwa z dotykiem nie ma raczej nic wspólnego. Ale słowo Hagioterapia wiąże się też z dawnych czasów jeszcze Piastowskich. W ten sposób określano przemożne przekonanie i towarzyszące mu pożądanie posiadania relikwii. Bliskość z relikwami świętych i nawiedzenia relikwi było też okreslane mianem hagioterapii. Wzmianki o tym można znaleźć w Kościele Św. Floriana w Krakowie i w artykule Ks. Jana Kracika z Papieskiej Akademii Teologicznej pt. "PATRON WIELU. HISTORYCZNE PRZEMIANY KULTU ŚW. FLORIANA W POLSCE". Tu maleńki fragmencik tego tekstu: >>>...Tymczasem w XII w. piastowski książę i krakowski biskup, kierując się ówczesnymi a nie naszymi przecież kryteriami pobożności, zapragnęli mieć na Wawelu, dla siebie i swoich ludzi, fizycznie i na stałe, jakiegokolwiek świętego. Jego bowiem cielesna obecność była wówczas uznawana za rękojmię pośmiertnej aktywności, chroniącej i dobroczynnej, oddalającej zło i świadczącej cudowne uzdrowienia. To przemożne przekonanie i towarzyszące mu pożądanie posiadania relikwii, rozwinięte we frankońskim chrześcijaństwie, zostało wraz z nim przeflancowane nad Wisłę. Także i tu hagioterapia długo będzie górować nad hagiografią (żywotami świętych)..." Podobne wzmianki można znaleźć w wielu artykułach czy pismach kościelnych związanych z relikwiami i świętymi. I wyjaśnienie samego autora: >>>Hagioterapia - nazwa ta oznacza, że Bóg jest jedynym Świętym, który w swej świętości może uleczyć duszę ludzką. Terapia w medycynie to innaczej leczenie.
Natomiast słowo hagio pochodzi od greckiego hagios - święty. I na wstępie ksiązki Hagioterapia obok słowa Hagioterapia w nawiasie jest(Leczenie świetością). (8486)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 20.06.2009, godz: 23:36 |
Do Gosi lat 22. W odpowiedzi na Twoją notkę chciałbym Ci zacytować fragment książki Ks. prof. dr Tomislava Ivancića HAGIOTERAPIA : "...Hagioterapia (leczenie świętością) to pomoc duchowa w usuwaniu problemów duszy, często określana jako uzdrowienie wewnętrzne jest w dzisiejszym świecie coraz bardziej dostrzegalna i doceniana, jako źródło uzdrowienia również fizycznego. Ze względu na to, że hagioterapia nie jest przeznaczona wyłącznie dla wiernych, lecz także dla niechrześcijan
i ateistów, można mówić o pracy nie tylko duszpasterskiej, ale i ewangelizacyjnej.
Jest ona równocześnie rodzajem dialogu i działalności ekumenicznej w Kościele i w świecie. Jezus jest Zbawicielem każdego człowieka, całej historii ludzkości i wszystkich ludzi. Tak więc również i Kościół posłany został do wszystkich ludzi. Podstawy hagioterapii to zarys najważniejszych założeń metody oraz zapis świadectw jej skuteczności w leczeniu
chorób ducha i uzależnień. Mamy nadzieję, że opisany sposób modlitwy, zaczerpnięty
z Pisma Świętego i praktyki Kościoła, umożliwi wielu osobom otwarcie się
na zbawczą moc Chrystusa.
Jednym z rodzajów modlitwy leczącej ludzką duszę jest dziękowanie Bogu za wszystko. Nie jest trudno dziękować Bogu za dobro, które spotyka nas w życiu. Trudniej jest jednak dziękować za to, co złe. Dziękować Bogu za to, co negatywne, oznacza dziękować za ufność, że prowadzi to ku dobremu. Innymi słowy dziękować znaczy nie dać się zwieść siłom złym, lecz z pomocą dobra zwyciężać zło. Pewna rodzina przez trzydzieści lat modliła się o uwolnienie męża i ojca od alkoholizmu. Wówczas pewien ksiądz pouczył ich, że lepiej
jest dziękować Bogu, że pozwolił na takie uzależnienie tego człowieka. Nie mogli
tego pojąć. Nawet nie chcieli. Ich pierwsze pytanie brzmiało: „Czyż Bóg może czynić
zło?” Ksiądz odpowiedział im pytaniem: „A jak wy sądzicie, czy Bóg może czynić zło?” Oni odrzekli: „Nie, tylko dobro”. Wtedy spytał ich: „A czy Bóg sprawuje nad wszystkim kontrolę?” Opowiedzieli: „Tak, Bóg panuje nad wszystkim w naszym życiu i nic nie dzieje się bez Niego”. Ksiądz powiedział wtedy: „A więc Bóg sprawuje kontrolę i pozwala, i daje właśnie to uzależnienie od alkoholu waszemu ojcu. Ale z całą pewnością On to daje dla dobra, a nie dla zła. Więc za to dobro dziękujcie Bogu”. Odparli, że nie rozumieją nadal, ale ponieważ nie pozostaje im nic innego, spróbują. Całe niedzielne popołudnie dziękowali Bogu, że dał im takiego ojca, który pije, który znęca się nad nimi, który ich nie rozumie,
który zniszczył rodzinę swoim alkoholizmem, agresją i przemocą. Nie minął nawet
tydzień i ojciec zupełnie przestał pić.
Czym jest choroba duchowa? Centralnym pojęciem dla zdrowia jest „życie”. Człowiek jest duchowo chory, jeżeli coś zagraża jego życiu duchowemu, lub kiedy chore są jego duchowe organy i zniszczona zostaje któraś z jego cnót. Jest zdrowy, jeśli jest dobry, a chory – jeśli jest zły. Kiedy kocha, jest zdrowy, a kiedy nienawidzi, jest chory. Człowiek
lojalny jest zdrowy, zdrajca to chory. Odważny jest człowiekiem zdrowym, chorym
jest tchórz. Umiarkowanie to duchowe zdrowie, a nieumiarkowanie to choroba. Stanem zdrowia jest zaufanie, nieufność i strach są chorobami. Zdrowiem ducha jest sprawiedliwość, a niesprawiedliwość jego chorobą. Nałogi, grzechy, uzależnienia,
rezygnacja, depresja i skłonności samobójcze to choroby ducha. Gdzie one powstają? Jakie są przyczyny ich schorzeń? Głównie to zło, żądza i urazy...." (8485)| Marcin | data: 20.06.2009, godz: 21:52 |
Jak czytam odpowiedzi na to co napisał Mikajahu to mnie przerażenie ogarnia.Po raz kolejny widzę że niektóre kobiety mają w sobie tyle jadu że aż strach.......i jakimi one będą żonami,teściowymi....aż strach pomyśleć.Przykro mi że musiałem to napisać ale tak myślę choć pewnie zaraz mi się dostanie ale trudno...Pozdrawiam:) (8484)
Szukam osoby starszej, doświadczonej życiowo i bardzo mocno uduchowionej, znającej się na tematyce Miłości, aby pomóc mi w życiowych problemach... proszę pisać na emial. Mógłbym napisać tu, jednak wstydzę się o tym mówić publicznie, na forum. (8483)| Od Jolanty | data: 20.06.2009, godz: 20:55 |
Dziękuję za życzenia, za tak miłe życzenia.
Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieje, że u Ciebie wszystko jest dobrze.
(8482)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 20.06.2009, godz: 20:04 |
Odnosnie wpisu "Prośba o wskazówkę". Cały wywiad z demonem noszący tytuł Twarzą w twarz z demonem mozna przeczytać bezpośrednio na moim blogu www.czystezrodlo.blog.onet.pl ewentualnie ściagnąć na dysk ze strony http://www.box.net/shared/sydh9sdsvr (8481)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |