Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

podróżnik, lat 28data: 25.03.2009, godz: 21:36

dziękuje za odzew na mój wpis :) Prawdziwą wspinaczkę dopiero zaczynam, od niedawna należę do klubu, dopiero kilka razy próbowałem wspinaczki z asekuracją gdzie zaufanie ma duże znaczenie. Do tej pory "wspinałem" ( a raczej podchodziłem) samotnie lub ze znajomymi. Lubię tą ciszę panującą na szczytach gór.
Uśmiechnięta - zastanawiałem się czy swoją decyzją, nieświadomie nie skrzywdzę być może dziewczyny, która szuka kogoś takiego jak ja. Trochę w to jednak zwątpiłem, w zasadzie to nawet nie wierze że taka dziewczyna istnieje, spotykałem się z różnymi dziewczynami i z każdą kolejną coraz mniej rozumiałem płeć przeciwną. Poza tym nie mam jakiegoś daru, czaru osobistego, czegoś co sprawiłoby że pojawi się uczucie do mojej osoby. Nigdy żadna dziewczyna nie była zakochana we mnie, a wszystkie te znajomości były raczej po to by nie być samemu, to się wyczuwało i zamiast radości bycia z kimś dawało więcej rozterek, smutku. Nie uważam zatem bym skrzywdził swoją decyzją kogokolwiek, a samotność daje przynajmniej poczucie bycia w porządku wobec siebie i dziewczyn które ewentualnie męczyłyby się w związku ze mną. Pozdrawiam

(7280)
Źrodełkowiczkadata: 25.03.2009, godz: 20:59

Do Karina oraz Marcin

Karinko, jeśli Ty już dziś słuchasz audycji Gadów, a nie jesteś jeszcze męzatką to wróżę Ci wspaniały związek. Ty jużdziś wiesz na czym polega dojrzałość i miłość w żwiązku.

Marcinie w pełni popieram twój pogląd, który wyraziłeś w poście nr 7316, mimo że też jestem kobietą.

Dam wam teraz dwa swiadectwa na poparcie słów Kariny, z ogromną nadzieją, że staną się wspaniałą motywacją do pracy nad własnym związkiem:

1) Na odnowie w Duchu Świetym pewna kobieta dała świadectwo swojego zycia. W trakcie małżeństwa robiła wszytsko co najgorsze. Nie będę opisywała co, ale można się domyślić. Przed Bogiem stanął jej mąż i został wysłuchany. Mają chyba 5 dzieci w tm najmłodszą słodka dziewczynkę chyba 3 latka. Należą do Domowego Koscioła

2) Odwrotność sytuacji. W tym związku to mąż był bardzo daleko od rodziny, zony, dzieci. Jego zona poszła na pielgrzymkę na Jasną Górę, oczywiście w jego intencji, a on ani nawet nie mrugnął okiem, całkowita obojętność. Przez cały następny rok mąż obserwował poczynania zony, która zaczęła robić 1 piątki miesiąca, wprowadziła do swojego domu modlitwę z dziecmi. CUD - wyobraźcie sobie na następna pielgrzymkę poszli razem, żona go do niczego nie zmuszała. To wyszło z jego inicjatywy.

I Tego Zyczę Wzystkim Małżeństwom i Związkom
Chwała Panu

(7279)
lubię orzechy:)data: 25.03.2009, godz: 20:14

Usmiechnięta prawdą jest, że samotną wyspą nie jestesmy :) ale są takie sytuacje w życiu, że zdrowy dystans do pewnych relacji czy sytuacji jeszcze nikomu nie zaszkodził, wręcz przeciwnie - pomaga w obiektywizacji oceny wydarzeń...A co do zranień to będą zawsze i wszędzie niezależnie od płci :( jedno mi autopsja podpowiada :::: im więcej zranień doznałam tym bardziej się uodparniam na przyszłość...warto ubrać się czasem w pancerzyk ,,żółwia,, by zadbac o siebie (nie mylic z egoistyczną izolacją), a jak ktos chce dokopać, to niech stuka w domek, ciekawe kiedy łebek się pokaże :) dobrej nocy dobrzy ludzie

(7278)
azure, e-mail: kraina_lagodnosci@o2.pldata: 25.03.2009, godz: 19:59

witajcie,

Czuliście się kiedyś odrzuceni przez samego siebie?Negując swoją istotę i wstydząc się za siebie?
Obgadałam koleżankę - i nie mogę sobie tego wybaczyć. Czy aż tak bardzo obchodzi mnie opinia innych ludzi? Pogubiłam się i sama siebie nie lubię dziś. Proszę o modlitwę.

(7277)
Do osobnika podróżnika lat 28data: 25.03.2009, godz: 19:50

Piszesz o wspinaczce (pewnie o takiej z asekuracją) – a do tego jak wiesz potrzebny jest partner. Najlepiej taki, na którym możesz polegać;-). Więc to trochę wyklucza się z typem samotnika, a bardziej wiąże się z kwestią zaufania drugiej osobie i Bogu – jak to napisała Usmiechnięta. Czego Ci oczywiście życzę.

(7276)
grzegorz, lat 26data: 25.03.2009, godz: 18:22

odp. Podróżnik
Zdaje mi się że mam do życia podejście nieco podobne jak Ty. Swego czasu było we mnie duże pragnienie posiadania własnej rodziny, zamartwiałem się że nie wychodzi mi dziewczętami itp. Ale z czasem do swojej samotności zacząłem się przyzwyczajać, być może ją zaakceptowałem, polubiłem (?). Zacząłem dostrzegać pozytywne strony bycia samemu (choć nie ukrywam, że czasami przychodzą trudne chwile). Przede wszystkim jestem niezależny, nie posiadam żadnych zobowiązań wynikających z bycia mężem, ojcem. No i dostrzegłem to samo co Ty, tzn. możliwość realizowania własnych marzeń, pasji. Mam przy tym nadzieje, że z czasem zaczną się one materializować. Oczywiście nie odrzucam myśli, iż w przyszłości spotkam być może swoją sikorkę, z którą uwiję własne gniazdko spładzając przy tym liczną gromadkę ;-) Ale nie mam zamiaru szukać ukochanej na siłę.
Natomiast, czy życie w samotności jest grzechem? Ja do tego w ten sposób nie podchodzę. Tak jak ktoś napisał – ludzie nie są samotnymi wyspami, tzn. nawet żyjąc w pojedynkę można dawać innym wiele z siebie, można godnie przeżyć swoje życie. Chociażby wykonując dobrze swoją pracę, pomagając bezinteresownie innym, dzieląc się swoją radością…


(7275)
Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.03.2009, godz: 18:14

A ja powiem wiecej!!! Mezczyzni sa slabsi psychicznie i nawet bardziej bolesnie przezywaja niz kobiety :(

(7274)
Marcindata: 25.03.2009, godz: 15:00

Jak czytam niektóre posty z tych ostatnich to mam wrażenie że nasilają się na tej stronie nastroje antymęskie.To nie tylko mężczyzni są odpowiedzialni za całe zło tego świata ani nie kobiety.....Mężczyzni też doznają mocnych zranień ze strony kobiet,wierzcie mi kobiety, to nie tylko Wy macie ten problem....Pozdrawiam:)

(7273)
Usmiechnietadata: 25.03.2009, godz: 12:14

do Podroznika 28. Szczerze?! mysle ze wszystko przed Toba. W samotnosci jest troche egoizmu, to prawda, ale do milosci nikogo zmusic nie mozna. Mysle ze masz dobry czas w zyciu i sam siebie realizujesz. Dodatkowo tak jak piszesz nie masz presii ze strony rodziny. Mysle jednak ze na milosc (zdrowo pojmowana) trzeba byc otwartym zawsze, a zwlaszcza wtedy kiedy nie czujesz zbyt wielkiej potrzeby bycia z kims. Milosci nie mozna wymusic ale i nie mozna utwierdzac sie w przekonaniu ze bede samotnikiem. Masz swoja pasje i musisz szukac kobiety dla siebie wlasnie z podobna pasja, albo tam gdzie takie pasje sa realizowane. Trzeba nastawic sie pozytywnie i zaufac Panu Bogu. Tobie moze sie wydawac ze lepiej Ci w samotnosci, ale moze jest gdzies jakas osoba ktora potrzebuje takiego kogos jak Ty i dzieki temu ze Ciebie spotka jej zycie stanie sie piekniejsze. Te slowa kieruje nie tylko do Ciebie ale do wszystki, bo nie jestesmy samotnymi wyspami i na innych nie mozemy sie zamykac.

(7272)
karinadata: 25.03.2009, godz: 11:50

do samotnych w małzenstwie. nie mam męża więc moze nie zrozumiem was całkowicie ale nie chodzi o to by krytykowac waszego małzonka.
bardzo bardzo wspolczuje wam, bo kazdy czlowiek zasluguje na miłosc szczerą i prawdziwą. macie rację, nie mozna śpieszyć sie do malzenstwa byle zapełnic pustkę samotności, trzeba stworzyc udany związek i odpowiedzialny. Jesli ktos mysli ze to tylko kwestia odwagi ślubowania przed ołtarzem a reszta sama się ułozy, moze się zawieść. Praca i jeszcze raz praca .
Ale słowo przed Bogiem zobowiązuje. nawet za bardzo niedobrego czy trudnego małzonka trzeba się modlic zawsze! dopóki zyje.. a potem po śmierci. jesteśmy za niego do konca odpowiedzialni nawet jeśli on się nami nie interesuje.
W audycji dla małzonków p. Gajdowie z poradni malżenskiej, mowili ze nieraz po wielu kryzysach małzonkowie sie bardziej kochają niz na początku. Wymaga to pracy z obu stron i przetrzymania kryzysów, nie uciekania w inne zwiazki. Ale jeśli jedna strona zabładzi , odejdzie, to i tak warto jej przebaczyć jesli wyrazi skruchę i chęć powrotu.
To jest własnie miłosc, miłosc przebaczająca i cierpliwa.
Kobiety czy mężczyzni zdradzeni opuszczeni , zawsze mogą się modlic za małżonka, nawet jesli z nim juz nie zyją bo się nie da..
Nigdy nie wiemy kiedy Bóg wykorzysta te modlitwy , jest przeciez duzo takich par po separacji, które na nowo wróciły do siebie i zyją w zgodzie.
ja osobiście takie pary spotkałam na rekolekcjach które dawały świadectwo ze kiedyś jedno z małzonków modliło sie za drugie o jego nawrócenie i dzięki temu uratowali ten związek, wrócili do siebie i teraz kochają się bardziej.
Dlatego nie zniechęcajcie się nawet jesli to takie trudne.

(7271)
do samotnika lat 28data: 25.03.2009, godz: 11:40

Myślę,że możesz żyć sam,tylko w swoim wyborze NIE POWINIENEŚ krzywdzić innych - mam na myśli Twoje relacje z kobietami.
Taka refleksja przyszła mi do głowy, gdy przeczytałam Twój wpis.

(7270)
karinadata: 25.03.2009, godz: 11:25

do samotnej w malzenstwie

wcale nie przegrałas.. to on przegrał bo nie docenił twojego trudu. Twój trud sie liczy przed Bogiem, robiłas wszystko z miłosci dla was, dla rodziny. Nie zmusisz go do pracy nad waszym zwiazkiem. Nawet jesli on tego nie docenił, TY pracowałas nad tym i kiedys staniesz przed Bogiem ze spełnionym zadaniem.. Módl sie o jego nawrócenie, nie ustawaj! Pamietaj Bóg jest wszechmocny, otwiera oczy, serce, czasem trzeba wiele lat, ale warto...taka jest własnie miłosc...trudna i wymagająca. to co łatwo i lekko to tylko przemijające uczucie budowane na piasku.. Nie wątp ze Twoje staranie nie miało sensu. miało i nadal ma!! Kochaj siebie nawet jesli on Cie nie docenia. Pamiętaj nadzieja jeśli musi umrzeć to ostatnia! Trzymaj sie ciepło.

(7269)
podróżnik , lat 28data: 25.03.2009, godz: 10:45

Cześć! Dręczy mnie ostatnio takie pytanie, - czy świadomy wybór życia w samotności, jest grzechem? Czytałem, że dla mężczyzny są trzy powołania - do małżeństwa, do kapłaństwa/ stanu zakonnego lub samotności wypełnionej służeniu innym. Szczerze mówiąc nie widzę się w żadnej z tych ról. Dawniej zdawało mi się oczywistym że w przyszłości założę rodzinę, jednak nie mam szczęścia stworzyć związku z dziewczyną, chyba też nigdy nie spotkałem takiej z którą połączyłaby mnie wzajemna miłość, teraz powoli uświadamiam sobie że chyba nie sprawdziłbym się jako mąż i ojciec. Do kapłaństwa czy zakonu nie odczuwam powołania, więc i ta droga "odpada" poza tym kapłaństwo wiąże się częściowo z życiem osoby samotnej która poświęca się dla innych. Czy odrzucenie każdej z tych dróg, jest wyrazem egoizmu z mojej strony? W końcu będę żył sam i spędzał życie na realizacji swych celów i zainteresowań (zwłaszcza wspinaczki która jest moją pasją). Być może szczęście można odnaleźć tylko w relacji z innymi ludźmi, z tym że ja od zawsze byłem typem samotnika i częściowo uzależniłem się od tego stanu. Moi bliscy - rodzice i rodzeństwo nie przyjmują do wiadomości że nie założę rodziny, a ja nie chcę po prostu unieszczęśliwiać jakieś dziewczyny która chyba tylko cudem zdecydowałaby się na życie z takim osobnikiem jak ja. Wszyscy zarzucają mi egoizm, co myślicie o moim podejściu do życia?

(7268)
do samotnych w małżeństwiedata: 25.03.2009, godz: 06:03

Drogie Kobietki,a ja uważam,że takiego niedojrzałego facecika- walizeczka i za drzwi.Im wcześniej tym lepiej -dla Was.Nie można się godzić na takie zachowanie. Trzeba najpierw kochać siebie a dopiero innych,bo wtedy wie się jak to robić.

Też nie rozumiem kobiet ,które wiążą się z mężczyzną wiedząc,że nie jest wolny.Zwłaszcza jeśli deklarują,że są chrześcijankami.Nie ma dla mnie na to ŻADNEGO wytłumaczenia.Taki facecik też jest winny,ale oni mają jednak trochę inną psychikę i to kobieta powinna powiedzieć nie.

Przykro mi,że nie ma w tej kwestii większej kobiecej solidarności,bo też jestem kobietą.
Do też z fakim doświadczeniem -myślę,że jeszcze nie przepracowałaś swojego "problemu", skoro przyciągasz niewłaściwych mężczyzn. Odwagi...

Głowa do góry,przed Wami kolejne 40 lat,więc jest co robić i nie patrzcie w przeszłość- chyba,żeby wyciągnąć pozytywne wnioski,planujcie przyszłość,ale żyjcie przede wszystkim TERAZ
Powodzenia :)))))))))))))
Marzena
Ps.Taka rewolucja mi przyszła z rana do głowy.

(7267)
Izadata: 24.03.2009, godz: 21:34

Swieta zbliżają sie wielkimi krokami...ja jeszcze nie przygotowuję domu...bo nie mam na to czasu.Pogoda zresztą tez nie nastraja optymistycznie....ciagle pada, pada, pada!Za to codziennie odprawiam jedną stację drogi Krzyżowej i czytam wizje Męki Pańskiej na Adonai. Poruszające są niektóre opisy...jak bym tam była i to wszystko widziała...dobrze, że możnma te wizje przeczytac na Adonai i w ten sposób "duchowo" przygotowac się do Wielkiej Nocy :))Pozdrawiam wszystkich!

(7266)
a, lat 24data: 24.03.2009, godz: 21:26

DO Samotnych w Małżeństwie...
czy znacie stronę www.sychar.pl tam są ludzie z problemami w małżeństwie....wspaniali ludzie, którzy pomagają sobie wzajemnie

(7265)
***data: 24.03.2009, godz: 17:46

Do samotna w małżeństwie. Czasami tak jest ze czujemy sie obco w tłumie , ale jest miłośc Boga, moze jak o nia poprosimy to na nowo obudzi w nas milosc do drugiego człowieka, miłosc małżeńską, przeciez nikt z nas nie jest bez grzechu.

(7264)
Paulina, e-mail: la_plata@o2.pldata: 24.03.2009, godz: 16:56

Do Pin:

Być może reakcja rodziny Twojego kuzyna wynikała z konsultacji z terapeutą, zajmującym sie osobami współuzależnionymi - zaleca się "nieułatwianie picia" swoim bliskim poprzez zmuszenie alkoholika do samotnego ponoszenia konsekwencji swojego nałogu. Istnieje metoda zwana interwencją - to rodzaj specyficznie prowadzonej rozmowy, ktora w wielu przypadkach daje dobre efekty. Jeśli chcesz, mogę opisać Ci tę metodę szczegółowo na e-mail, przedstawić Ci ja może także terapeuta uzależnień z Twojej okolicy. Bez chęci, motywacji, woli osoby zainteresowanej pomoc najbliższej rodziny czy przyjaciół nie wystarczy - ale znam przypadki wyjścia z nałogu nawet po wieloletnim piciu, znajoma terapeutka ma doświadczenia z pacjentem, który utrzymuje abstynencje po ponad 30 latach picia.


(7263)
samotna w małzenstwiedata: 24.03.2009, godz: 15:23

Do tez z takim doswiadczeniem,40 lat


Wyglada na to ze nie warto sie wiazac z facetem
on zawsze zdradzi, wczesniej czy pozniej
albo i tak odejdzie do innej po nastu latach małzenstwa(zwiazku)

albo po kilku latach i tak juz o nas nie bedzie dbał bo nie trzeba sie starac

jesli juz teraz masz problem ze swoim facetem tzn. tv. komp
to daj spokoj z tym zwiazkiem
on szuka wygody dla siebie
dla niego bedziesz tylko służaca

a my kobiety tylko cierpiec bedziemy


mozna powiedziec ze przegrałam swoje zycie
bo zaufałam kochałam i chciałam jak najlepiej dla zwiazku

a dzis mecze sie ze swoja samotnoscia i zdrada meza

(7262)
M.data: 24.03.2009, godz: 14:48

do samotnej w małżeństwie

POKOCHAJ siebie, bo JESTEŚ TEGO WARTA :))

(7261)
tez z takim doswiadczeniem, lat 40data: 24.03.2009, godz: 14:23

Do samotnej w malzenstwie,

jeszcze raz sie odzywam bo ponowie przeczytalam Twoj wpis. Powiem tak moja mama wyrzucila ojca po ponad 20 latach malzenstwa oczywiscie kobiety. Wiem co przechodzisz bo sama tego doswiadczylam. Do dzisiaj jest sama i zaluje , ze meczyla sie tyle lat a ja razem z nia. Mysle, ze dlatego tez moje zwiazki sa nieudane. Ja w przeciwienstwie do mojej mamy nie pozwalam sobie zmarnowac 20 lat. Naprwade wiem co czujesz i jak to boli. Z mojego doswiadczenia i obserwacji wnoiskuje , ze kobiety sa niestety czesto gorsze od mezczyzn, mimo, ze jestem solidarna z kobietami z madrymi kobietami. Komputer, TV tez to przerabiam w aktualnym zwiazku.
Czy normalne jest , ze facet, ktory rzekomo kocha kobiete wchodzi na wiadome strony i tak spedza wolny czas zamiast byc z osoba, ktora kocha? Nie wiem moze inne osoby sie wypowiedza tez na ten temat, mezczyzni zwlaszcza, czy to jest normalne zachowanie faceta? Jak patrze na to co sie dzieje to zastanawiam sie czy to ja jestem zacofana, czy moje zasady sa nienormalne czy to swiat jest taki chory?
Jeszcze raz zapewniam o mojej modlitwie, polecam Nowenne do Sw. Rity.

(7260)
tez z takim doswiadczeniem, lat 40data: 24.03.2009, godz: 14:07

Do samotnej w malzenstwie, zgadzam sie ze mezczyzni nie sa wcale niezbedni do zycia i szukanie za wszelka cene jest bezsensowne. Przerobilam i kompleksy i ciezka depresje. Niestety wczesniejsze doswiadczenie nie uchronilo mnie przed kolejnym. Nie wiem jak oni to robia ale czesto kobiet ladne, wyksztalcone, gospodarne popadaja w straszne kompleksy. Nie wiem czy oni boira jakies specjalne kursy. Pozniej przychodzi wielkie rozczarowanie bo kochasz serce krwawi ale jakies swiatelko sie zapala i mowisz sobie kurcze cos jest nietak. Kobiety w wieku 40 lat robia bilans swojego zycia. Nie jest przypadkiem, ze wlasnie wtedy jest najwiecej rozwodow. Co do mojego malzenstwa to moj maz nie byl przygotowany, klopoty z jego matka i oprocz tego choroba ukrywana przed slubem, co bylo podstawa do uniewaznienia malzenstwa, procesu bardzo dla mnie traumatycznego. Teraz tze jestem z kims i przezywam kolejne rozczarowanie, bo widze, ze jestem potrzebna zeby tylko nakarmic, posprzatac i wyprac. Rozpieszczony przez matke jedynak, ktory chce zeby wszystko krecilo sie tak jak on tego chce. Najbardziej boli, ze sa plany, wspolne zycie, pomoc, dzieci, wnuki starosc. Kiedy jezdzilam nad morzem zawsze z zazdroscia patrzylam na starsze malzenstwa z wnukami, czesto widac bylo w ich oczach, w ich twarzach pooranych przez zmarszczki milosc i szacunek. Dlatego teraz jezdze w gory. Pozdrwiam Cie samotna w malzenstwie i zycze Ci abys w tej swojej trudnej samotnosci odnalazla siebie, otoczyla siebie miloscia wslychala sie w swojej potrzeby, pragnienia. A co do kompleksow, czesto Ci, ktorzy nas w nie wpedzja sa jak te naczynia, puste naczynia, ktore najglosniej brzecza. Milego dnia, pamietam o Tobie w modlitwie, pa

(7259)
samotna w małżenstwiedata: 24.03.2009, godz: 13:08

Witajcie Zrodełkowicze.

Pozdrawiam ciepło osobe z doświadczeniem, 40 lat.

Wiesz, każdy przypadek jest inny. My ludzie różnimy sie od siebie.
Nie wiem w jakim zwiazku żyłaś, moze nie byłaś gotowa na zwiazek.
Teraz jestes wolna i mozesz na nowo ułożyc sobie zycie, byle madrze.
Mysle ze faceci nie sa nam potrzebni do zycia.


Do zródełkowiczki

W dużej cześci sie zgadzam z tym co napisałaś.
Pamietaj, dwoje musi chciec by było dobrze.
Czasem mam wrażenie ze tylko kobiety posadza sie o nieudolnosc malzenstwa

Jestem kobieta zapracowana, zajmuje sie tez domem i dbam o zwiazek ale...
to maż nie poswieca mi swego czasu
jest dla mnie oschły, nie rozmawia ze mna bo wazniejszy jest komputer

bardzo oddalil sie ode mnie, bo tego chciał a ja nie moge nikogo zmuszac do miłosci
wiem ze ma kochanke, to mnie dobiło
nie pozwole na "trojkacik"
mysle ze moj zwiazek juz dawno nie istnieje
a ja głupia walczyłam by dobrze było
dalam z siebie wiele i zle na tym wyszłam

jestem zraniona, zawiedziona i wpadlam w kompleksy


przepraszam,ze o tym napisałam,ale musialam to wyrzucic z siebie
to wielki bol i cierpienie ktorego nie moge uniesc
to moja rozpacz, ze poswieciłam swoje zycie czlowiekowi ktory mnie nie kocha i olewa : ((((((

kochani nie spieszcie sie w poszukiwaniu tej drugiej osoby..



(7258)
Pindata: 24.03.2009, godz: 12:22

Witam wszystkich Zródełkowiczów

Mam taki oto problem nie swój lecz mojego bliskiego kuzyna który popadł w nałóg alkoholu.Próbuje juz z tym walczyc 5 lat ale za kazdym razem przegrywa.Nie wiem dlaczego ,ale mysle że w dużym stopniu ma to wpływ jego najbliższa rodzina która sie od niego wyprowadziła i zoatał sam ze swoim problemem.
Próbował juz leczenia odwykowego ,wydawało sie nam w pewnym momencje że jest dobrz.Wytrzymał 5-mc.
W tej chwili chodzi na tz.mitingi AA, ale zupełnie sie nie powstrzymał w piciu.Wczesniej były to abstynencje miesięczne , póżniej dwutygodniowe ,a teraz to juz tylko 3-4 dni i znowu pije .

Czy jestesmy jeszcze wstanie mu pomóc ?

(7257)
ELA, lat 32data: 24.03.2009, godz: 11:37

Proszę o modlitwe o światło Ducha Świetego.

(7256)
Konrad, lat 26data: 23.03.2009, godz: 22:05

Jak idą moje przygotowania do Świąt Wielkanocnych??
Pamiętam jeszcze Środę Popielcową, kiedy to robiłem mocne postanowienia co do 40-dniowego postu. Tyle postanowień, tyle wyrzeczeń. Ale gdy dziś, mniej więcej w połowie postu spojrzę na minione dni to naprawdę jest nieciekawie.
Na przykład wczoraj mnóstwo godzin spędziłem przed telewizorem. Na początku emocje związane ze skokami narciarskimi, zwieńczone wspaniałym drugim miejscem Adama Małysza, a później coś jeszcze wspanialszego- sięgnięcie Justyny Kowalczyk po kryształową kulę w biegach narciarskich.
Sam nie wiem, czy wypada w czasie Wielkiego Postu angażować się w kibicowanie naszym sportowcom. Może to jest grzechem?
Ale cieszę się chociaż z tego, że przez cały czas trwania postu nie jadłem słodyczy (nie wspominam o alkoholu czy papierosach, bo i tak i tak nie piję ani nie palę). Na dodatek były 3 dni w których totalnie nic nie jadłem- zastosowałem głodówki. Niesamowita próba charakteru by dobrowolnie zrezygnować z przyjmowania posiłków. A na dodatek jakie wspaniałe oczyszczenie organizmu. Naprawdę każdemu polecam głodówki. Świetną sprawą w takim przypadku jest karmienie się Słowem Bożym. Coś niesamowitego.
Pozdrawiam wszystkich Źródełkowiczów, w szczególności Marzenę :)


(7255)
Źrodełkowiczkadata: 23.03.2009, godz: 21:21

Kochani Źródełkowicze :)

Chcialam się odnieść do tych, którzy czują się samotni w zwiazkach.
Bardzo często bywa tak, że to my kobiety zaczynamy inaczej czuć. Czasami zapracowane, zabiegane, myślące o wielu sprawach, które jeszcze w ciągu dnia trzeba załatwić same sobie nie dajemy szansy na szczęśliwy związek. A tym samym nie dajemy szanasy naszemu partnerowi:)

Przypomnijcie sobie jak pięknie było gdy się poznaliście. Dlaczego?
Dlatego, ze mieliście czas tylko dla siebie, dlatego, ze chcieliscie swojemu partnerowi sprawić jakąś przyjemność, ot choćby obiad lub kolacja. Teraz tylko obowiązki obowiązki obowiązki.

Polecam bardzo gorąco rekolekcje dla małzenstw, odbywają się w całym kraju. Tylko nie takie standarodwe, a konkretnie rekolekcje uczące dialogu, rozmowy odnaleźienia siebie i swojego partnera na nowo. Jeśli ktoś jest zainteresowany podam namiary.

A jeśli ktoś ma duży niedosyt i już teraz chce zacząć naprawiać swój związek gorąco plecam audycje z Radia Maryja, mają tę zaletę, ze można je nagrać na mp3 i słuchać w drodze do pracy na spacerze itd.
Są naprawde swietnie wiele uczą

Z Bogiem

(7254)
Trawiasta, lat 28data: 23.03.2009, godz: 21:01

Wiosno, karino, Izo, Marzeno..... i wszyscy, ktorzy tu jestescie - to ja dziekuje Wam za obecnosc. Dzieki kazdemu z Was jest sens spotykac sie tutaj wirtualnie, a w niektorych przypadkach tez poza internetem - wiecie ze kazda Wasza obecnosc jest potrzebna i cenna?

A ja znow z pytaniem - Jak Wy sie przygotowujecie do Swiat?

W tym roku pierwszy raz chyba nie robie z przygotowan do Swiat wielkiej akcji. Owszem, doprowadzic mieszkanie do porzadku bedzie trudno ale to nic. Najgorsza jest wilgoc, ale i ona zniknie jak przyjdzie slonce. Promocje mnie nie ciagna, wybieram tylko te ktore oferuja mi najtansze produkty ktorych NAPRAWDE potrzebuje.

Chcialabym przezyc te Swieta prawdziwie, autentycznie dotknac Bozej Milosci, ze skrucha uderzyc sie w piers... Nie moge sie doczekac Triduum Paschalnego, Trzech Dni, ktore wstrzasnely swiatem...

Triduum....Wielki Czwartek zawsze zachwycal mnie klimatem godnosci i swietosci, podkreslal waznosc funkcji kaplana, swietosc powolania... Wielki Piatek, fioletowy w smutku i zalobie, ciemnosc nieba nad wzgorzem Golgoty rozerwana Grzmotem...
I ta scena z Pasji, gdy kropla z Nieba spada na krzyz z umeczonym nieludzko cialem Jezusa... Bog placze nad Toba, kazdego dnia. Martwi sie o Ciebie. Tak, o Ciebie. Martwiles sie o kogos kiedys? Cierpialas z kims bliskim nie mogac mu pomoc? Bo nie chcial, odsuwal sie, izolowal? Wiesz jaki to bol? Rozumiesz smak lez bezradnosci? Bog tez Ciebie kocha i tez cierpi, tak jak Ty... Nie kaz Mu na siebie czekac. Przyjdz do Niego pierwszy - nie boj sie...

W Wielka Sobote w Kosciele bedzie spory ruch, barwne koszyki, kolorowe baranki, jajka, dzieci podekscytowane ceremonialem kropienia jedzenia - i odwiedziny w Grobie. Cialo lezy zlozone nieruchomo, zimny marmur pod calunem.... Tabernakulum otwarte na osciez, odarte z intymnosci sacrum - jak Jezus, o ktorego szaty grali rzymscy najemnicy.
I smutek jakis, bezradna depresja, brak motywacji do dzialania, brak sil do wiary i ciagle pytanie - Boze, dlaczego? Boze jestes tam? Ostatek sil serca konajacego UFAM TOBIE PANIE....

....ryk dzwonow w rezurekcyjny poranek - otworzcie okna, niech wstana wszyscy ktorzy spali snem glebokim! Alleluja! ZMARTWYCHWSTAL! Oto cud na ktory czekala cala ludzkosc! Wiara, nadzieja, milosc triumfuja w promieniach wschodzacego slonca - JEZUS ZYJE!!!! Magdalena, dzielna niewiasta, samotna w swej zalobnej podrozy wraca do Apostolow z podniesiona glowa. W jej oczach nie ma szalenstwa i rozpaczy ale radosc, ufna wiara i autentyczna - WIDZIALAM GO!


...czy w obliczu TAKIEJ historii ma znaczenie promocja na proszek do prania?
...czy jest wazne ile sztuk jajek kupimy, jaki majonez stanie na stole, ktory rodzaj kielbasy....?
...czy w tloku ofert, okazji, pracy, porzadkow, zestawow sprzatajacych po atrakcyjnych cenach, radosnych barw witryn sklepow i butikow nie zapomnimy o swojej duszy?

Zebyscie umieli wybrac to, co wazniejsze - tego Wam zycze na koncowke Wielkiego Postu. Dobrego tygodnia :)

(7253)
tez z takim doswiadczeniem, lat 40data: 23.03.2009, godz: 20:43

Do samotnej w malzenstwie, witam Cie serdecznie. Wiem co to jest tez mialam niestety takie doswiadczenie. Mysle, ze czlowiek czesto doswiadcza takiego uczucia samotnosci, czlowiek wrazliwy. Moje pierwsze malzenstwo zostalo uniewaznione oczywiscie nie ze wzglegu na samotnosc ale przeszlam wielki dramat i jako czlowiek i jako kobieta i jako osoba wierzaca. Obecnie musze podjac decyzje czy probowac kolejny raz. I choc kocham osobe, z ktora planuje spedzic reszte zycia mam mnostwo obawa. Czesto czuje sie i troche nierozumiana i nawet samotna. I bardzo bardzo sie boje. Niestety kobiet, ktore czuja sie samotne w malzenstwie jest bardzo duzo. Wiele moich kolezanek zyje dla dzieci. Nie wiem czy jest to dobra metoda, zyla tez tak moja mama. Pozdrawiam Cie goraco.

(7252)
Marzenadata: 23.03.2009, godz: 19:34

Acha i też pozdrawiam wszystkich Żrodełkowiczów

(7251)
Marzenadata: 23.03.2009, godz: 19:31

Tak Konrad
Zgadzam się z Tobą. Nie ma to jak ruch,nie ma to jak jakakolwiek aktywność fizyczna."W zdrowym ciele zdrowy duch".
Fajny chłopak z Ciebie.

(7250)
Izadata: 23.03.2009, godz: 17:01

Do Artura

Dzięki za namiary na film o MArcie Robin...wprawdzie juz go wcześniej oglądałam, ale zawsze warto obejrzeć go jeszcze raz. Tym bardziej, że Marta była charyzmatyczką, szczególnie wybraną przez Pana Jezusa, była bliska jego sercu:))

(7249)
do kazijadata: 23.03.2009, godz: 17:00

Moze istniec taka miłosc.Moi znajomi sa tego przykładem.Chodzili ze sobą przez 5 lat i nie współzyli ze soba do czasu zawarcia małzenstwa.Wytrwali, dzis sa rodziną.To się nazywa milosc przez duże M :)

(7248)
Izadata: 23.03.2009, godz: 16:59

Do Trawiastej i Marzeny

Depresja jest choroba duszy, którą trzeba leczyć po "ludzku" i po 'Bożemu" te dwie metody najlepiej sie uzupełniaja i tworzą najlepszy rodzaj psychoterapii. Ja tez miałam różne przejścia w moim życiu, przeszłam przez różne stany emocjonalne(tak jak pewnie każda kobieta) ale wiedziałam,że to czemuś służy. I nawet jak nie chciało mi sie oka otworzyc lub nawet wstac z łóżka to w głębi serca czułam, że to doświadczenie zbliża mnie ku czemuś...a noc duszy ( nie mylić z depresją)odczuwała nawet Św. Faustynka i wiele innych świętych. Jest to rodzaj hartowania duszy na drodze pełniejszego poznania Boga i szczęścia!Człowiek, który przeżywa swoją wiarę i przechodzi przez "noc" musi wiedzieć, że jest coraz bliżej BOGA..On jest tuż za rogiem :)Pozdrawiam wszystkich

(7247)
Konrad, lat 26data: 23.03.2009, godz: 16:13

Myślę, że najlepszym sposobem na depresję jest jakakolwiek aktywność. Najgorsze co może być to nuda, bezczynność. Świetną sprawą jest sport- czy to pójście na siłownię, na basen, czy nawet zwykły spacer w lesie lub parku. W myśl przysłowia "w zdrowym ciele zdrowy duch" proponuję każdemu poćwiczyć trochę- mogą to być zwykłe przysiady, brzuszki, no a jak ktoś jest silniejszy to pompki czy drążek.
Ja właśnie zrobiłem sobie trening na siłowni, zmachałem się, spociłem, po czym wziąłem prysznic i niesamowicie dobrze się teraz czuję. A jestem tak zmęczony, że nie mam nawet siły myśleć o depresji czy melancholii, która także i mnie nie raz dotyka.
Pozdrawiam całe Źródełko.

(7246)
samotna w małżenstwiedata: 23.03.2009, godz: 15:09

Witam i pozdrawiam wszystkich żródełkowiczów.

Katrina, zaglądam tu co jakis czas,
własnie tu moge sie otworzyc na swiat


Ciekawi mnie jak taka mloda osobka mogła sie zainteresowac moim wpisem

ale dziekuje, to miłe.

Tylko Pan Bóg może wyprostować moje scieżki...

Ludzie nie garna jakos do pomocy
jestem bardzo samotna...

tak bardzo, ze popadam w depresje

(7245)
wiosna, lat 42data: 23.03.2009, godz: 15:04

Do Trawaistej, dziekuje Ci serdecznie za to co napisalas; Pozdrawiam

(7244)
karinadata: 23.03.2009, godz: 13:39

Trawiasta, dokładnie.. takie stany przezywali święci..
ja tez miałam okresy chłodu, pustyni, zawieszenia, bez czucia.. a nawet otępienia duchowego.. to wszystko potrzebne dla oczyszczenia. Moj spowiednik powiedział mi ze to jest łaska i aby ją przyjąc , nie rozmyślac nad tym. Ojciec Pio tez to przechodził i mówił zeby nigdy nie zwątpic w takich chwilach, bo Bóg jest znaczniej bliżej nas.. pozdrawiam i zycze Ci dalszych odważnych postępów w wierze. Pan Bog uczynił wiele cudów w Twoim zyciu, bez tych doswiadczen nie byłabys tak ubogacona wewnętrznie. Dzieki temu mozesz sie tym z nami dzielić. I chwała Panu za to.

(7243)
Marzena lub * :) lub jeszcze data: 23.03.2009, godz: 12:45

No widzisz Trawiasta
Nie czytałam do końca Twojego ostatniego wpisu ale cieszę się...
Ja wczoraj czytając te bardzo emocjonalne wpisy poczułam się też nie najlepiej. Poszlam do kościoła i patrząc na Krzyż powoli ,powoli się uspokajałam. Wierzę ,że BÓg ma w opiece żródełko.Każdy tu pisze o własnym doświadczeniu,patrzy z własnej perspektywy (Ktoś ma podobny przypadek w rodzinie, Ktoś siostrę) i tak trudno nam się wczuć w sytuację kogoś innego. a przecież Bóg ma inna drogę dla kazdego człowieka.
Skoro już o depresji mowa,też miałam taki epizod. CIĘŻKO było. Nie mialam nikogo,kto by mi pomógł.Potworny lęk,żeby wjść z domu ,zrobić cokolwiek,siedziałam na łóżku i kiwałam się z glową wtuloną w ramiona. a w chwilach jakiegoś jaśniejszego przebłysku mowiłam -Chryste jeśli jesteś ( tak wtedy jescze tak mowiłam) pomóż mi
Trwało to dlugo wiele,wiele miesięcy,zwiazane było z dzieckiem dlugo oczekiwanym ktore zachorowało a najbliższe mi osoby izolowały mnie od niego bo jakiś pseudo psycholog powiedziął mężowi na odleglość ,że muszę się leczyć. Broń Boże nie chcę powiedzieć przez to,że nie trzeba się leczyć tylko to ,że Bog działa różnie w stosunku do kazdego czlowieka tak jak pisała Mirabel,a modlitwa to najpotężniejszy oręż.
Za mnie tez modliła się moja śp. mama.To może Jej modlitwa mi pomogła. Poniewaz powoli,powoli wychodziłam z tego (byłam u lekarza z mężem ale lekarz słuchał męża a nie mnie-a leki jakie mi przepisał jeszcze bardziej rozstrajały moją psychikę).Bałam się,że calkowicie się rozpadnę,że zamkną mnie na jakimś oddziale, bardzo się bałam.
Teraz po tym doswiadczeniu,czuję,że było potrzebne,bo ...jestem silniejsza a Pana Boga kocham NAJBARDZIEJ na świecie!!!
Czego WSZYSTKIM życzę.
Przepraszam za ten znów emocjonalny i subiektywny wpis.:)

(7242)
Anetadata: 23.03.2009, godz: 12:37

Zastanawialiscie sie kiedys co znacza slowa wypowiadanae podczas Mszy sw "w gore serca". czesto zastanawialam sie nad tym tylko je slyszalam, czasami bylo mi ciezko uniesc to serce do gory ale czulam ze jest to jakis warunek dobrego uczesnictwa we Mszy Sw. W gore seca, to chyba jak "zostaw troski, porzuc zmartwienia i dziekuj Panu Bogu". Nie da sie trwac na Mszy i byc przygnebionym bo uczestnictwo powinno byc wielkim zawierzeniem, albo jezeli jest ciezko to choc na ten moment kiedy Kaplan wypowiada slowa :w gore cerca, sprobujmy wzniesc sie wyzej. jestesmy dziecmi wspanialego Ojca wiec jak nie wzniesc serca do niego jak go nie chciec objac zmeczonymi ramionami. Pozdrawiam Was wszystkich i w gore serca. Radosc Ducha jest kluczem do wszystkich łask.

(7241)
Trawiasta, lat 28data: 23.03.2009, godz: 10:22

Wczoraj wieczorem w kosciele, stojac wsrod Wspolnoty Braci i Siostr zastanawialam sie nad tym czy nie da sie zycia tak uproscic zeby ten Krzyz o ktorym pisze Agnieszka, byl lzejszy. Zeby Go jakos podniesc, coby nie gniotl w plecy, ramion nie uwieral...
Zaskoczylo mnie, jak bardzo boję się cierpienia, bolu, podejmowania decyzji, odpowiedzialnosci, jak trudno jest mi ufac ludziom - nic dziwnego, w koncu ranili, rania i ranic beda. Ale jak trudno ufac Bogu....

Przeklenstwem czlowieka jest jego sposob pojmowania Boga. Nie umiemy Go objac rozumem i ogarniamy Go zawsze w sposob ludzki, poprzez porownania i analogie do spraw materialnych, niedoskonalych, ludzkich. A przez to zawodzacych, falszywych, takich, ktore nie zaspokajaja glodu naszych Serc.

Nie rozumiem Boga. Nie umiem Go pojac, nie potrafie Go ogarnac. Po uswiadomieniu sobie tego poczulam lęk. Ciemny, dlawiacy, przytlaczajacy. I bol serca i plakac mi sie chcialo. Ba - wyc, czulam sie oszukana, samotna - jak to, Boze, to co to znaczy, ze ja nie wierze dobrze?
A z drugiej strony przypomniala mi sie Teresa Martin, moja duchowa siostra i przyjaciolka. I Matka Teresa z Kalkuty. I Faustyna, moja patronka z bierzmowania, ktorej oddalam sie pod opieke. I ci wszyscy Swieci i Blogoslawieni, ktorzy doswiadczali wielkich duchowych cierpien za swojego zycia. I moja Mama, ktora tyle w zyciu przeszla... A mimo to codziennie wieczorem widzialam ja w kuchni nad ksiazeczka do nabozenstwa, z rozancem, przy zapalonej swiecy, jak oddawala Bogu "wszystkie nasze dzienne sprawy"....
...to ocalenie ktore dla mnie przyszlo, ta sila w tamtych kryzysowych chwilach dla mnie, moje ocalenie, moj powrot do domu jak powrot corki marnotrawnej - to dzieki niej... jej wiara w to, ze wroce, ze wyzdrowieje, ze nawroce sie ze zlej drogi... nie pojme tego nigdy i nijak. Moge tylko kochac....


Jestem slaba, Boze. Ale moc w slabosci sie doskonali.... Wiec doskonal mnie Panie. Fiat.



Chcialam Wam napisac ze choc czasami odczuwamy takie stany ducha jak lęk, niepewnosc, zwatpienie, choc popadamy w nalogi, choroby, choc cierpimy przez obojetnosc ze strony ludzi, Bog nas nigdy nie zostawia. Nigdy. Szatan jak lew krazy dookola i probuje nas podstepnie odciagnac od Zycia, Swiatla, Milosci. Bog jest z nami zawsze, kazdego dnia, kazdej chwili, choc Go czasem nie widzimy bo lzy przyslaniaja nam horyzont - Bog nas kocha miloscia nie do opisania.

Chcialabym tez Wam napisac, ze jesli do tej pory Ktos z Was odkladal spowiedz, niech sie nie boi i nie ociaga - w konfesjonale Bog otwiera swoje ramiona i przygarnia nas do siebie. Prawda o mnie jest bolesna - jestem grzesznikiem, swinia, zle postepuje, ranie siebie i bliskich, krzywdze Boga brakiem wiary, wciaz zyje w schematach ktore prowadza mnie do grzechu... Krzyz o ktorym pisze Agnieszka boli. Ale tez niesie uzdrowienie. Prawda o mnie jest bolesna, ale dopoki sie sama do niej przed soba nie przyznam, nie bede oczyszczona. Co z tego, ze wysprzatam szafy i umyje okna skoro sama w srodku bede zakurzona, brudna, zardzewiala?

Chce sie uczyc niesc Krzyz. To wszystko. Chce Go niesc bez zalu i watpliwosci, chce umiec z miloscia calowac jego ramiona i tulic tak, jak tulil go Jan Pawel II w Wielki Piatek 2005 roku. Chce umiec go trzymac z taka sama troska jak robila to z tredowatymi Matka Teresa. Czy wystarczy mi odwagi? Z Toba Boze wszystko jest mozliwe.....

Chcialam sie z Wami podzielic swoja refleksja, osobista refleksja. Taka czulam potrzebe, zeby Wam to napisac :-)

Niech Wam wszystkim Pan Bog blogoslawi na ten nowy tydzien. Dobrego dnia :)

(7240)
Do Michaładata: 23.03.2009, godz: 09:54

Koronka do Ducha Świętego

Na początku:

Wierzę w Boga...

Ojcze nasz....

3 x Zdrowaś Maryjo....

dalej jest 5 dziesiątek Różańca - 1 x Ojcze nasz, 10 x Zdrowaś Maryjo i dodaje się po słowie"... Jezus" następujące słowa odpowiednio do każdego dziesiątka:

1. "który niech usposobi nasze serca na przyjęcie pełni łask Ducha Świętego".

2. "który niech nam udzieli Ducha Świątego pomnoży i umocni w nas wiarę, nadzieję i miłość".

3. "który niech nas przez Ducha Świętego umocni, oświeci, prowadzi, rządzi i uświęci".

4. "który niech nasze serca zapali miłością Ducha Św. i napełnia największą pokorą, łagodnością, cierpliwością, uległością, oddaniem, mocą i świętością".

5. "który niech nam ześle siedem darów, oraz owoce Ducha Św. i użycza wszystkiego co dobre, a powstrzymuje od wszystkiego co złe".

Po każdym dziesiątku mówimy:

"Chwała Ojcu..."

oraz: "O Maryjo Niepokalana Oblubienico Ducha Św. módl się za nami".

Na zakończenie:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci drogocenną Krew Chrystusa, przez Najświętsze Serce Jezusa i Maryi na otrzymanie darów Ducha Św. dla ratowania dusz. Amen.

Ojcze Niebiański, ofiarujemy Ci przez Maryję nieskończoną ilość razy, przez całą wieczność w imieniu wszystkich i za wszystkie dusze, Miłość Ducha Świętego ze wszystkimi jej skutkami w życiu doczesnym i wiecznym. Amen

(7239)
kazijadata: 23.03.2009, godz: 09:48

Pozdrawiam wszystkich, piszę tu po raz pierwszy choć od pewnego czasu zaglądam tu dość często.
Mam pytanie czy myślicie, że może istnieć miłość miedzy kobieta a mężczyzną bez podłoża fizycznego?

(7238)
Agnieszka, lat 37data: 22.03.2009, godz: 21:27

Andrzeju, bardzo Ci współczuję i oprócz zaufania Panu zachęcam do szukania fachowej porady i pomocy.

Oj, ludzie, a jak zachorujecie na raka, to też nie pójdziecie do onkologa, bo Bóg Was uzdrowi?

Choruję na depresję. A do psychiatry wysłał mnie ojciec egzorcysta, bo stwierdził, że nie widzi przyczyny duchowej, że może jakieś leki. Na początku nie chciałam o tym słuchać - jak to ja, wierząca, czy Bóg i wiara mi nie wystarczą, mam brać psychotropy? I biorę, i na terapii byłam i chyba jeszcze pójdę. Wiem, że to Jezus mnie uzdrawiał przez tę terapię. To jest ciężka praca nad sobą, męcząca, długotrwała, a nie rozczulanie się nad sobą i rozgrzebywanie życia. A tak by się chciało, że Bóg dotknie i problemy znikną. Żeby ocalenie jednak nie było przez krzyż.

(7237)
Marcindata: 22.03.2009, godz: 21:18

Trawiasta ma rację..."jeśli ktoś spośród was jest chory,wezwijcie lakarza"....nie rozumiem krytki pod jej adresem....

(7236)
andrzej, lat 39, e-mail: megaline@poczta.fmdata: 22.03.2009, godz: 17:43

Dziękuje za modlitwę i praktyczne rady/telefony itp./
Pamiętajcie w modlitwie o naszej rodzinie.
Z Bogiem.
andrzej

(7235)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 22.03.2009, godz: 17:37

Do Andrzeja-, muszę powiedzieć że w trochę w dziwnej sytuacji się znalazłeś. Wydaje mi się, że należałoby szczegółowo przeanalizować przyczyny zachowania Twojej żony. Dlaczego tak postepuje i co skłoniło ją do odejścia i zabrania dwójki dzieci. W życiu i małżeństwie też, nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie mam najmniejszego zamiaru oceniać ani jej ani Ciebie, ale musiało coś się wydarzyć między wami, że do takiej dziwnej sytuacji doszło. Wy jesteście dorośli, ale dzieciom dzieje się swego rodzaju emocjonalna krzywda, która może odbić się w ich późniejszym życiu dużym echem. Przeanalizuj, tak na spokojnie, swoje i jej postepowanie, może dojdziesz do odpowiednich wniosków. Zbyt duże emocje nie pomagają w takich sytuacjach. Trzeba poszukać przyczyn a jak się je znajdzie, to łatwiej będzie zastanowić się co dalej.... Pozdrawiam Wszystkich

(7234)
Michałdata: 22.03.2009, godz: 17:17

Potrzebna mi tresc koronki do Ducha św. Proszę o pomoc

(7233)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej