Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Izadata: 14.02.2009, godz: 11:49

Zgadzam się z RObertem. nasza klasa oprócz plusó, ma duzo minusów. Własnie to odgrzebywanie przeszłości, odkopywanie starych dziejów jest jej największym minusem. Nie ma po co cofać się do tyłu, gdy trzeba zawsze iść do przodu..ba nawet pod prąd. Nie zalogowałam się do n-k i nie zorbię tego, gdyż uważam moje życie za moją własność. I nikt na drugim koncu swiata nie musi widzieć zdjęć moich przyjaciół, nie musi wiedziec gdzie pracuję i mieszkam ....

(6530)
karinadata: 14.02.2009, godz: 11:42

Robercie odnośnie tematu NK ..ja tez nie jestem za tym portalem. Co prawda odświeżają się znajomosci i nie ma w tym nic złego, to są jedyne plusy ale jest też wiele zdrad, flirtowania, poczucia żalu ze coś się straciło..uciekania w niespełnione marzenia bo miło jest wspomnieć młodziencze beztroskie zycie i może by tak "powrócic do przeszłości".... niektórzy się uzależniają, pewien marketing gdzie wystawia się zdjęcia . żeby ktoś czegos pozazdrościł, dalekich podróży, fajnego wozu, "wiecznie młodego wyglądu" czy super laski. podglądanie się nawzajem po kryjomu, przesciganie się w przesłodzonych komentarzach i kto ma więcej. Ten portal zatraca sens dla którego powstał. Czyż więzi osobiste i rodzinne nie są ważniejsze?
szukamy znajomych w portalu a czasem w rodzinie zyjemy nie ze sobą ale obok siebie. I właściwie po co wypasiona liczba znajomych, czy to ma dowartościowywać?
Dla mnie wiecej minusów, a może ktoś ma inne zdanie i napisze za co lubi NK?



(6529)
Piotrdata: 14.02.2009, godz: 11:09

Przesadzacie z tą naszą klasą - problemem nie jest portal jako taki, ale to, jak ludzie go używają i co z tego wynika. Jeżeli ludzie źle lub głupio czegoś używają - to wina narzędzia, czy jednak ludzi? Poza tym - jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo wybierać - komuś odpowiada ten portal, zakłada sobie tam konto, a jeśli nie, omija go szerokim łukiem. Oczywiście jest pewna presja społeczna, jak zresztą zawsze, ale bez przesady - odrobina asertywności nikomu nie zaszkodzi, a może wręcz pomóc.

(6528)
Do Robertadata: 14.02.2009, godz: 09:39

Dziękuję za Twój wpis. Od początku istnienia Naszej klasy nie rozumiałam jak może nagle dojść do "zbiorowej histerii" na punkcie tego portalu. Oczywiście w swoich poglądach byłam przez bardzo długi czas osamotniona (wśród swoich znajomych mam tylko jedną koleżankę która myślała podobnie do mnie). Nie wspomnę ile razy namawiano mnie do założenia tam konta (i to czasami namawiały mnie takie osoby, po których się tego nie spodziewałam). Problem polega na tym, ze ja wolę żyć w świecie realnym, a nie dzielić się z "całym światem" moją prywatnością. Dla mnie portal "nasza klasa" jest potwierdzeniem tego, że człowiek w tłumie traci swoją tożsamość. W pewnym okresie (na szczęście ten szał już minął) ktoś kto nie miała konta w NK był "odmieńcem". Poza tym jest to dla mnie "chore" gromadzić znajomych - kolekcjonować jak rzeczy (wiem, ze powoli wszyscy przywykamy do tego, ze traktujemy się jak rzeczy...). A ja się pytam gdzie jest miejsce na budowanie więzi i prawdziwej przyjaźni. Osobiście wolę mieć kilku prawdziwych przyjaciół, na których nigdy się nie zawiodłam, niż 1000 "znajomych", których praktycznie nie znam. Kończę, bo szkoda czasu na siedzenie przed monitorem - do stronki Adonai mam jednak szczególny sentyment. Jeszcze raz dzięki Robert za Twój wpis.

(6527)
Takajadata: 14.02.2009, godz: 06:21

Do Julki.

"Wycisz się i zadumaj, zadając sobie pytanie:
Co warte jest moje życie? Czy nie otrzymałem zbyt dużo?
Dlaczego tak wielu musi tak cierpieć?
Jeśli możesz swą obecnością i dobrym sercem
uczynić choćby jednego człowieka szczęśliwym.
poprawiłeś świat"

Phil Bosmans

Pewnie są różne sposoby radzenia sobie ze "światem".Ten działa-sprawdziłam:)

(6526)
Agnieszkadata: 14.02.2009, godz: 01:12

Każdy mężczyzna, którego w życiu pokochałam zdradził mnie fizycznie albo emocjonalnie. Co mi po ich żalu i skrusze, skoro okazali się tak słabymi.
Co Bóg chce mi przez to powiedzieć? za co ukarać? czego nauczyć?

(6525)
Robert, e-mail: rjb.rulez@gmail.comdata: 13.02.2009, godz: 22:47

Witam wszystkich ponownie.

Dziś zajmę się tematem naszej klasy. Nie wiem czy wykopuję już rozpoczęty wątek, czy rozpoczynam nowy. Przedstawiam swój pogląd odnośnie tego portalu, więc proszę o szacunek do mojego zdania.

Będzie więc o moim wrogu, ale nie tylko moim - zagraża on nam wszystkim. Nie jesteśmy swiadomi czyhającego zagrożenia? Atak jest bezbolesny, dlatego tak ciężko reagować. Wróg jest silny nieprzeciętnie...
nasza-klasa.pl idzie dziś na pożarcie moim słowom...

Styczeń 2006:
– A może by tak zrobić portal, dzięki któremu odnajdziemy starych znajomych?
– rzucił Maciek.
– Może… – dodał Michał i Paweł.
Lipiec 2007:
– Mamy domenę, montujemy ekipę i zaczynamy!

Jakoś tak zaczęło się od stycznia '08. Twórcy cieszyli się pierwszymi złotówkami z reklam, ale zapomnieli o tym, że serwis na początku powinien niezawodnie funkcjonować, a z tacą chodzi się dopiero, kiedy wszystko działa w stu procentach. Każdy maniak naszej klasy wiedział już wtedy, że to zielono niebieskie jest dobre. Transfery były wręcz okropne.
Ale do poświęceń byli zdolni wszyscy, nie przeszkadzał im fakt, że spędzają godzinę na oglądaniu trzech profili. Pożeracz czasu już wtedy zaczął manipulować psychiką usera, który Bogu ducha winien, chciał założyć profil na tym "cudzie" ludzkiej wyobraźni.
Z otwieraniem strony problemy istniały od początku: od komunikatów typu "HTTP 404" lub "Not Found" do milutko wyglądającego Pana Gąbki, któremu ktoś przywalił śnieżką. Ale wystarczyło kilka razy odświeżyć stronę i wskakiwała (za czternastym razem).

"Życzymy sobie tego wszyscy, bo tak jak Wy, nie lubimy, gdy zamiast znajomych zielono - niebieskich stron, pojawia się biała plansza…"

W końcu dumny z siebie Maciuś Popowicz oznajmił (końcem kwietnia), że nasza klasa jest już gotowa pod względem technicznym. Wprowadzono SSL, niby zabezpieczenia, które spełniają swoją rolę, ale tylko podczas logowania. Co natomiast z bezpieczeństwem naszych danych?
Ale okej, podam przykład. Chcę odnaleźć osobę o imieniu Ania mieszkającą na stałe w Łodzi, chodzi do drugiej klasy w liceum ogólnokształcącym. Poznałem ją na czacie, mam jej jedną fotkę.Procedurka jest dość szybka: zakładam nowe konto na naszej klasie, wpisuję w wyszukiwarce jej imię, miejscowość oraz przedział wiekowy (łatwo się doliczyć, chodzi do II klasy). Znalazłem 25 osób spełniających kryteria. Po fotce głównej rozpoznaję Anię. Ma otwarty profil, znajduję jej więcej zdjęć, mam numer gadu gadu i login skype, w ramce "o mnie" dowiaduję się kilku przydatnych rzeczy, wiem do jakiej chodzi szkoły. Zakładając, że jestem seryjnym mordercą albo gwałcicielem mam mnóstwo danych. Przyjeżdżam więc do Łodzi, czekam na nią przy wejściu do szkoły...

Czy umieszczanie takich informacji o sobie jest aż tak bardzo potrzebne?
Czy znajomym nie wystaczy Twoje imię?

Teraz trochę o osobach przesiadujących na naszej klasie.
Zjawiskiem powszechnym jest dłuuuugie przebywanie młodzieży przed komputerem. Ostatnimi czasy rozszerzyła się jednak granica
wiekowa użytkowników World Wide Web.
Można spokojnie posadzić więc babcię rencistkę przed laptopem, dać jej kilka lekcji, a jak załapie to sama będzie włączała komputer. Ciekawy i pożyteczny trend, jeśli taka babcia będzie umiała posługiwać się wyszukiwarką i jednocześnie będzie miała dostęp do nieograniczonej liczby wiadomości. Przestaje być skazana na TVP1 i TV TRWAM, może przebierać i decydować o tym, co chce usłyszeć i przeczytać. Horyzonty się poszerzają.
Można więc mówić o takiej miłej staruszcze "babcia moderna, nowoczesna". Nic w tym złego, że nauczono ją obsługi komputera.
Miło widzieć, kiedy jest niezależna pod tym względem od wnuków.
Młodsi mają z komputerem najmniej problemów. Włączają go po przyjściu ze szkoły i do 2-3 w nocy siedzą wpatrzeni w monitor.
Nie poddając nikogo lustracji popytałem tu i ówdzie jakie strony odwiedzają najczęściej.
Pierwsze miejsce zajęła oczywiście nasza-klasa.pl, kolejne to: fotka.pl, mojageneracja.pl, be2.pl, peb.pl, pl.myspace.com, epuls.pl, randki.onet.pl i kilkanaście portali społecznościowych oraz o tematyce p2p, p2m i inne.

Nie trudno się dziwić, że nasza klasa ma tak wielką popularność, skoro:

"Klasowicze, dziękujemy za Waszą niesłabnącą sympatię! W styczniu w nk zalogowało się prawie 13 milionów Internautów (w tym 12,2 mln właścicieli kont rzeczywistych) – najwięcej od początku istnienia serwisu."

Liczby mówią same za siebie. Wystarczy, że raz dziennie się zalogujemy i page rank skacze w górę.
Istnieją bardziej kreatywne metody spędzania czasu w internecie niż wpatrywanie się w zielono niebieskie i oczekiwanie na komentarze do zdjęć. Apropos... Totalnym debilizmem jest posiadanie stu czterdziestu zdjęć, z czego sto dwadzieścia jest
robionych przez siebie. Klasowicz bierze w rękę aparat, wyciąga ją przed siebie i pstryka kilkanaście zdjęć z tej samej pozycji, zmieniając tylko układ warg, minę bądź przechylenie głowy..
Na pierwszy rzut oka śmieszne, ale po chwili nawet zdrowo myślący człowiek dojdzie do tego, że idiotyczne. Skoro chcecie mieć sto czterdzieści zdjęć - proszę bardzo, po to jest ta galeria, ale wrzucajcie fotki robione w czasie i przestrzeni a nie ciągle w tym samym kostiumie i pozycji.

Gwiazdy i Gwiazdorzy! Czy nie umiecie pisać innych komentarzy do zdjęć niż te, które pojawiają się najczęściej?
Przykład:

XXXXX
24.11.2008 10:11
kurczaczek :)
XXXXX
21.11.2008 16:41
sexi fota...
XXXXX
15.11.2008 16:20
.......
XXXXX
11.11.2008 20:01
brak słów żeby to opisać ;*****
XXXXX
11.11.2008 16:29
lala ;**** hehe fajnie
XXXXX
25.10.2008 23:19
Moja pieknosc !! tylko po co te spodenki Misiu ?? ;))
XXXXX
21.10.2008 20:04
Bien mon Dieu de belle élevé :D:D
XXXXX
21.10.2008 10:27
Wowww ale laska
XXXXX
20.10.2008 16:56
ty to dopiero śliczniusia jeteś:) pozdrófka ;D
XXXXX
16.10.2008 16:43
Super zdjątka. Pozdrawiam :)
XXXXX
14.10.2008 18:47
fajniutkie
XXXXX
13.10.2008 17:42
Mniam, ciasteczko :)))
XXXXX
13.10.2008 16:25
mmmm jaka poza;o nie znalem cie z tej strony :)))
XXXXX
13.10.2008 15:03
no aniołkiem to Ty nie jesteś na 100% :D taka seksowna diablica z Ciebie :) ślicznie :*
XXXXX
13.10.2008 14:36
suuuuuuuuper :) Kosiam :* :* :*
XXXXX
13.10.2008 11:23
jaka poza... no no ;) super :)
XXXXX
13.10.2008 08:59
Śliczna fotka ;] ;** pozdrawiam...;]

Trochę to sztuczne, bo przecież żaden z komentujących nie odważyłby się na krytykę w stosunku do Gwiazdy czy Gwiazdora - wtedy ewidentnie dostanie bana i zostanie usunięty z listy znajomych. I zamiast tysiąca sześciuset znajomych będzie miał tysiąc pięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. Porażka, na którą pozwolić sobie nie można.

Kolejnym moim "ale" w stosunku do nk są konta fikcyjne. Może u niektórych już pojawia się uśmiech na twarzy :-)
Nowe kluby wyrastają jak grzyby po deszczu. Ich nazewnictwo po prostu przerasta ludzkie pojęcie.
Tylko rasowi maniacy i dzieci neostrady są w stanie wymyśleć takie nazwy.
Ale jaki jest cel istnienia takiego klubu? Gromadzenie znajomych? Ale po co? Co mają z tego obie strony? Satysfakcję?
Przykłady dostępne są pod tym linkiem:

http://www.joemonster.org/art/9612/Milosnicy_przeciwnicy_kluby_i_inni_zrzeszeni_na_Naszej_Klasie

Oto kilka nazw:

- Klub Miłośników Kostki Brukowej
- Klub Obgryzających paznokcie
- KLUB MIŁOŚNIKÓW PIEŚNI POGRZEBOWYCH
- Nasza-klasa pomóżcie mi zebrać 10 tys. znajomych
- Czy krówki są urocze? Tak! Krówki są urocze Krowy
- WSZYSCY, KTÓRZY KOCHAJĄ ZAPACH SPALONEJ GUMY "KAPEĆ"
- BUTY ŚLUBNE (All Bundy)
- Fan klub sandałów

No cóż, inteligencją te nazwy nie emanują.

Ale wolna amerykanka, każdemu wolno mieć bzika na punkcie naszej klasy i każdemu wolno ją negować - właśnie tak, jak ja to robię. Jedno co jest pewne: siedząc 5 godzin dziennie i czekając na nowy komentarz od znajomego, albo na czyjeś zdjęcie nie zarobisz ani grosza. Bardziej pewne, że stracisz, oby nie wzrok.

Zastanów się czasem, czy jesteś jeszcze użytkownikiem internetu, czy już zostałeś wciągnięty w jego sidła.
Wszystko dla ludzi, ale we wszystkim potrzeba równowagi.

Kolejna sprawa:

Miłości, które się nie spełniły są najpiękniejsze.
Nie zdążyły się zestarzeć, spowszednieć. Wracając do nich, wracamy do czasów młodości. Nic więc dziwnego, że porzucamy życie, które nas rozczarowało, dla złudzeń, że wszystko można przeżyć jeszcze raz.
Taki właśnie powrót do przeszłości umożliwia portal nasza-klasa.pl...
Do tej pory rozwodziłem się nad bardziej żartobliwą stroną n-k. Teraz przejdę jednak do smutnej rzeczywistości związanej z tym portalem. Większość z nas zna te przyjemniejsze doświadczenia z niebiesko-zielonego. Ale jak to w życiu bywa nie zawsze nam się szczęści. Tak też zaczyna się dziać tutaj.
Każdy z Was pamięta swoje czasy młodości, każdy zapewne miał wtedy okres, kiedy szalenie podkochiwał się w kimś, czy to w przedszkolance, czy w nauczycielu od rosyjskiego.
Wyrośliście później na nastolatków i przyszła prawdziwa szkolna miłość. Taka pierwsza, spontaniczna i spełniona, bądź nie. Wspominacie pewnie tą pierwszą, tego pierwszego, obojętnie czy są to wspomnienia złe czy dobre.
Często była to miłość ze szkolnej ławki, innej klasy, szkoły.
Młodość przeminęła, wyjechaliście, wyszłyście za mąż, ułożyliście sobie życie po swojemu.
Aż tu w 2007 boom.
Powstaje nasza-klasa.pl. Jej twórcy chcieli stworzyć miejsce, gdzie można byłoby odszukać przyjaciół ze szkoły. I tak się stało.
Niemal codziennie, jak Polska długa i szeroka spotykają się ludzie z podstawówek, techników, liceów. Na tych spotkaniach odżywają wspomnienia - czasem zapomniane przyjaźnie i stare szkolne miłości.
Powracają uczucia, które jednym niszczą poukładany już świat, a innym przynoszą nowy etap w życiu.
Ci pierwsi coraz głośniej mówią o destrukcyjnej stronie spotkań na naszej-klasie:

"Dowiedziałem się od prawnika, że od kiedy ruszył ten portal, lawinowo zwiększyła się liczba rozwodów.
Prosty mechanizm: kryzys, problemy, a tu nagle koleżanka z liceum, w której się kochałem, jest zainteresowana bliższą znajomością...
I to jest niestety prawda - właśnie rozwodzę się z żoną, która sobie układa przyszłość z kolegą z podstawówki, spotkanym po 20 latach na naszej klasie. Nienawidzę tego portalu."

Skąd bierze się siła pierwszych uczuć?

Jak to się dzieje, że nieśmiały romans nastolatków staje się nagle ważniejszy niż udane małżeństwo, dzieci, rodzina?
Pierwszej młodzieńczej miłości, nawet tej niewiennej towarzyszy zawsze burza hormonów i ogromne pobudzenie seksualne. Ten stan często nieuświadomiony, nabrzmiały silnymi emocjami, zapisany jest w mózgu. W przyszłości wystarczy byle wydarzenie, by wspomnienia wydostały się do świadomości.
Szczenięca miłość to także czas wspólnego dorastania, kształtowania się osobowości,budowanie doświadczeń obojga zakochanych. To wpsomnienie uczucia, które pojawiło się na progu dorosłości, jest tak silne i ważne, że prawie niezniszczalne, bo stanowi część ich samych.
Dlatego ponowne związki z osobami, które poznaliśmy we wczesnej młodości, są bardzo udane.
Jak stwierdzili psychologowie - gdy jakaś para jeszcze raz zdecyduje się na bycie razem - mają ogromną, prawie 90-procentową szansę na udany związek. Co ciekawe, do miłości, które przeżyliśmy po trzydziestce, wracamy rzadko.

"Małżeństwem byli przez 17 lat, mają dwójkę dzieci. Znajomi mówią, że to była dobra para, oboje około czterdziestki, wykształceni, sympatyczni.
Ona pierwsza zapisała się do Naszej-klasy. Zachwycona, już po paru dniach buszowała po portalu, odwiedzając wszystkich znajomych. Po paru tygodniach zaczęła namawiać męża, aby też poszukał swoich znajomych z klasy. On się jednak wzbraniał. „Takie głupoty” jakoś mu nie były w głowie. Żona jednak nie rezygnowała. Aby go zachęcić, poszukała profilu jego dawnej klasowej dziewczyny. - Zobacz, nawet ona tu jest - mówiła ze śmiechem, licząc na zainteresowanie męża. I nie przeliczyła się.
Zapisał się. Mało tego, nawet przez parę dni żona widziała go pochylonego nad klawiaturą komputera. Potem zauważyła jednak, że coraz częściej dostaje dziwne sms-y, i to w najprzeróżniejszych porach. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, zerknęła do komórki męża. A tam korespondencja w stylu: - Jeszcze czuję dotyk twoich ust...
Okazało się, że dawna dziewczyna, którą sama pokazała mężowi, była właśnie świeżo po rozwodzie. Odświeżone kontakty okazały się na tyle intensywne, że mniej więcej po miesiącu mąż spakował się i wyszedł. Do tamtej..."

Podobnych artykułów można znaleźć mnóstwo.

Jeśli jesteś bardzo ciekawy, co co dzieje się z Twoją pierwszą miłością, a Twój aktualny związek jest udany, nie odnawiaj tej znajomości!
Dzięki internetowi odnajdziesz ją na pewno bez trudu. Ale pamiętaj, że ponad 60 procent takich spotkań kończy się w łóżku. Więc zanim wyślesz e-maila do amora, zastanów się, co zrobisz ze swoim dotychczasowym życiem, gdy on niespodziewanie przyleci...

Zrobiłem ankietę odnośnie naszej klasy, jeśli masz czas, aby zaznaczyć trzy kółeczka (co zajmie około 30 sekund) wypełnij ją.


http://www.ankietka.pl/survey/show/id/20440/co-sadzisz-o-portalu-nasza-klasapl.html



Pozdrawiam wszystkich.

(6524)
karinadata: 13.02.2009, godz: 17:50

Piotrze , nikt nie mówi ze jest łatwo Karolowi, Zeby to sie nie sprowadzało głownie do braku seksu "obsesyjnego" obwiniania się czy paniki o swoj seksualizm... z tego powodu ważne dla takich osób, zeby zycie nie stało się udręką i nie straciło sensu. Posród cierpienia powinnismy tez umieć się cieszyć życiem. A konsekwencje złych wyborów czasem trzeba przełknąc z pokorą. Kazdy człowiek ma potrzeby seksualne bez względu na powołanie i co wybierze. dobrowolnie dla służby Bogu czy z innych przyczyn seksualność daje o sobie znać, są pokusy, pojawia się pożądliwość.również cieżko przezywają celibat osoby samotne którym sie nie ułożyło, a chciałyby mieć rodziny.
Jak mówi ks Pawlukiewicz- przychodzi pokusa, pragnienie ale stop- rozum podpowiada "ona jest nie Twoja" i tak musimy się z tym zmagać, pohamowywać pożądliwości ciała, w malżenstwie w kryzysie gdy na drodze pojawia się bardziej interesująca osoba, czy w samotności.. pewnie dlatego tyle zdrad gdyż nie łatwo zapanować nad ciałem.
Czy nie trudniejsza jest do przełknięcia utrata więzi, jedności dwojga ludzi, poczucia stabilizacji i wreszcie zdrada małżonka?.
Modlitwa za małżonka o jego nawrócenie jak napisała Iza, to piekny dar z siebie, to wierność przysiędze "..Na dobre i na złe" pomimo rozstania pragnę dobra osoby która mnie zraniła(i ja ją również) . Jako osoba świadoma i zobowiązana do troski o zbawienie człowieka ( w tym wypadku osoby bliskiej z którą Bóg połączył - jako jedno ciało) mam mozliwość uświęcania także siebie. Modlitwa może być siłą, a Jezus bedzie uzdrawiał rany i uwalniał od brzemienia dręczącego żalu, oskarżania się. Trzeba się uzdrawiać zeby nie zwariować.
Polecam rekolekcje dla poranionych, które pomagaja inaczej spojrzec na porażki, których chyba w zyciu nikt z nas nie uniknie, większe lub mniejsze.. nasze błędy mają konsekwencje z którymi trzeba potem umiec życ.

(6523)
Piotrdata: 13.02.2009, godz: 16:37

karino - celibat jest w porządku, gdy DOBROWOLNIE się decydujemy na taki krok. Natomiast, tak, jak choćby w przypadku Karola - mamy do czynienia z ciężką próbą i dramatem. Nie znaczy to oczywiście, że bez seksu nie da się żyć - to nie woda lub jedzenie, choć pewnie dla części ludzi tym właśnie jest..

Chciałem się jednak podzielić historią (oraz przemyśleniami), o której dowiedziałem się niedawno, a która, jak się okazało, zahacza i o problem czystości, kwestię powołania, wiary, ale także rodziny, wychowania. Brzmi zapewne dziwnie, ale i ta historia nie jest codzienna.
Otóż to historia byłego już włoskiego franciszkanina, który obecnie.. występuje w gejowskich filmach pornograficznych. Mocny wstęp trzeba przyznać. Zaczęło się to wszystko jest dość niewinnie - 17-letni licealista, z porządnej, bardzo katolickiej rodziny w ostatniej klasie liceum wstępuje do franciszkańskiego nowicjatu. Po 2 latach wstępuje do zakonu. W tym czasie postanawia studiować za granicą i prosi przełożonych o wysłanie go do Stanów Zjednoczonych, na co wyrażono zgodę. Trochę go to wszystko zdziwiło, bo tamtejsi braci byli bardziej "świeccy" - żyli raczej w mieszkaniach i nosili się głównie "po świecku". Poznał też tam byłego zakonnika, który stał się po wyjściu z zakonu policjantem i w którym zakochał się, ze wzajemnością zresztą. Doprowadziło to do decyzji o opuszczeniu - chciał spędzić z nim resztę życia. Napisał list do przełożonego, który go wezwał. Gdy przełożony dowiedział się prawdy, natychmiast kazał mu opuścić zakon, poinformował rodziców, którzy odrzucili go i wyrzekli się go. Tak zakończył swój 7-letni pobyt w zakonie. Na domiar złego ten policjant zdradzał go, komplikując jeszcze bardziej tę sytuację. Rozstali się. Chłopak się trochę błąkał, aż w końcu trafił do branży gejowskiego porno, a pod koniec kwietnia tego roku, w Kanadzie, wyjdzie za mąż.. za swojego obecnego chłopaka.
Na początku nie wiedziałem, co o tym myśleć. Jednak sporo dyskusji na temat celibatu, w których ostatnio uczestniczyłem, a także to, czego dowiedziałem się o moim znajomym, jednak skłoniły mnie do poddania tego analizie. Traktuję tę opowieść jako zaczyn do dyskusji o sprawach, które w niej się przewijają.
Zacznijmy od rodziny. Ten temat przewijał się tu ostatnio, zwłaszcza w kontekście wychowania młodzieży. Jak widać w tym przypadku - "idealna" rodzina niczego nie gwarantuje. Tak zresztą jak nic nie jest w stanie zagwarantować sukcesu wychowawczego. Wychowanie to nie jest prosta suma tylu, czy tylu czynników, więc nie ma co narzekać zbytnio na rodziców, ale też nie można winić tylko i wyłącznie dzieci.
Kolejna sprawa to powołanie. Ten temat, co widać po ostatnich wpisach ciągle nurtuje i nie ma się też w sumie czemu dziwić. Ja tylko dorzucę do tego swoje trzy grosze, bo na te temat można by pewnie pisać i pisać. Osobiście uważam, że lepiej, a już na pewno bezpieczniej poczekać z tak poważną decyzją i pozwolić sobie na wyszalenie się - to również nie zagwarantuje, że w ogóle się wstąpi, czy wytrwa, ale przynajmniej człowiek będzie wiedział z czego rezygnuje poświęcając się całkowicie Bogu i ludziom. Oczywiście chodzi też o wiek - w wieku nastu lat różne rzeczy ludziom przychodzą do głowy, a później mijają, więc lepiej zaczekać i spojrzeć na to bardziej trzeźwym i dojrzałym okiem. Kwestii celibatu nie będę tu szerzej rozwijał - poza tym, o czym pisałem w nawiązaniu do wypowiedzi kariny, trzeba pamiętać, że to narzędzie - jeżeli będzie celem samym w sobie do niczego dobrego to nie doprowadzi.
Co do samego powołania. Raczej nie mogę się zgodzić z tym, co napisała Salsera - dobre samopoczucie w tym, co się robi, to za mało, zwłaszcza w kontekście dobra/zła - w takim przypadku, jak choćby tego byłego franciszkanina, fakt, że uprawia seks z każdym, z kim popadnie na planie takiego filmu i najwyraźniej czerpie z tego przyjemność (nie wierzę, że ludzie w filmach porno robią to tylko "bo muszą":]), ale czy to od razu oznacza jego powołanie w aspekcie wiary, a chyba o takim właśnie powołaniu mówimy tutaj? Chyba nie. Jeżeli jednak mówimy o powołaniu w najszerszym znaczeniu to faktycznie - fakt, że coś nam odpowiada i w tym się sprawdzamy, może świadczyć o naszym powołaniu.
W związku z powołaniem wypłynęła kwestia wolności wyboru. Osobiście jestem zdania, że w jakimś sensie jesteśmy zdeterminowani - okolicznościami, talentami, czy chociażby genami, więc nie można mówić o całkowitej wolności. Do tego jeszcze mamy Najwyższego, który powołując nas do życia, wzywa jednocześnie do współdziałania w Jego dziele - oczywiście każdy, w swej wolności, może odpowiedzieć na jego wezwanie i współuczestniczyć. Kwestia tego jak uczestniczymy to już inna sprawa - wszystko, co mieści się między Przykazaniami i Nauczaniem Kościoła, może być powołaniem - zarówno kapłaństwo/małżeństwo, jak i życie w pojedynkę - przeżywane zgodnie z Jego wolą. Specjalnie dookreśliłem, bo, jak widać chociażby na przykładzie tego chłopaka, który opuścił zakon, nie każda droga musi być dobra - wszak droga do piekła jest bardzo szeroka, a do nieba bardzo wąska.

(6522)
Monika, lat 42data: 13.02.2009, godz: 15:21

Do AGNIESZKI 40, SALSERY I TRAWIASTEJ i do wszystkich osob, ktore napisaly do mnie. Wiem na szczescie jak mozna skutecznie bronic sie przed zlem, przed przeklenstwawi. Oboje z moim narzeczonym mamy pierscionki rozance ( to byly nasze pierscionki zareczynowe, oczywiscie poswiecone), nosimy szkaplerze. Bylam na rekolekcjach i wiem jak zachowac sie w obliczu przeklenstw, wiem o tym rowniez moj narzeczony. Jego matka wyprowadzila sie 2 tygodnie temu i pierwsze co zrobilam wyswiecilam dom woda z Lourdes. Kazdego wieczoru modlimy sie o ochrone zwlaszcza do Matki Bozej, ktora jest nam obojgu bardzo bliska; modlimy sie rowniez do Aniola Stroza i Archaniola Gabriela. Jestem w kontakcie z tutejszym polskim ksiedzem i mam przyjaciol, ktorzy otaczaja nas zyczliwoscia. Moj narzeczony jest zachwycony Polska a zwlaszcza Jasna Gora i jezeli znalazlby prace w Polsce na pewno by przyjechal. Matka widze, ze powoli odpuszcza to nie jest zla osoba. Nie wierzy w dobry swiat, nie wierzy w dobro i w czlowieka. Mysle ze to ona najabrdziej potrzebuje pomocy. Ja przyjechalam tutaj nie z powodow ekonomicznych ale osobistych. Znam biegle jezyk, studiowalam tutaj. Jescze raz dziekuje wszystkim za odpowiedz i pozdrawiam serdecznie.

(6521)
JUREKdata: 13.02.2009, godz: 14:52

DO SABINKI!
Witaj Słonko,nie wiem jakie są powody dla ,których myślisz czasami o samobójstwie,,n a pewno to ogromne cierpienie,,,ale pomyśl,że to ziemskie cierpienie,chocby było największe ma określony czas i jest kropelką w morzu wieczności.Nie wiem jaki jest stosunek PANA BOGA do samobójcow,myślę,że to wszystko zależyod naszego postępowania i od sytucji,która powoduje taki drastyczny krok,,,ale przyznasz chyba nawet matematycznie liczac nie warto ryzykować wiecznego szczęscia z powodu ziemskiego cierpienia.Poza tym pomyśl o najbliższych jaki sprawisz ból,tym ,którzy CIĘ kochają,,pomyśl o tych ,którym jesteś potrzebna.wiesz,ja sam kilkakrotnie,w zyciu miałem takie momenty,że chciałem odebrać sobie ,życie,wiem,jakie piekło jest w sercu człowieka,który mysli o samobójstwie,,ostatnio takie piekło w mym sercu trwało trzy lata,,,ale dzięki BOGU udało mi sie tą walkęwygrać(bo to jest walka).Dziś jest tak sobie,wiele straciłem,przez tą chorobę,bo tak to mozna nazwać,depresja,to najbardziej grożna choroba współczesnosci,a tym bardziej grożna im bardziej ukrywana...powodowana brakiem nadzieji na to,że wszystko będzie dobrze,,,ale ty nie trac tej nadzieji.Najwieksze dary jakie otrzymujemy to wiara nadzieja i miłośc,życzę CI by niczego z tego nie zabrakło w TWYM życiu.Myślę,też ,że dobrze jest kiedy dopadają CIĘ takie samobójcze mysli ,aby z kimś sie spotkać porozmawiać,aby przetrwac takie chwilę.Wiesz dobrze gdybyś miała dobrego spowiednika,mi bardzo pomógł moj spowiednik Ksiądz Proboszcz,który nigdy nie krzyczał na mnie za te mysli samobójcze,ani nie straszył piekłem,,,,ale zawsze dodawał otuchy,,zwracał uwagę ,że jest tyle osób ,którym jestem potrzeny,którzy mnie kochają,myślę też ,że sam Bóg stawia na naszej drodze ludzi,którzy chociażby nawet przez uśmiech lub dobre słowo pomogą w trudnych chwilach.Więc ,jesli masz takie myśli nie uciekaj w samotność,ale szukaj towarzystwa życzliwych CI ludzi.
trzymaj sie,nie daj sie ponurym myślom,a szczęście pewnego dnia zapuka i do Twoich drzwi!
jurek

(6520)
:)))))))))))))))))))))data: 13.02.2009, godz: 13:51

Istnieje potężny język - milczenie. Istnieje pojęcie "niemówienia", które nie jest wcale brakiem informacji. Jest aktem opozycji wobec świata. Negacja przez milczenie zewnętrzne nie jest nieobecnością. Jest alternatywą, czasem zaprzeczeniem.


(6519)
Marcindata: 13.02.2009, godz: 11:37

Do Sabiny i Kariny
Samobójstwo to rzeczywiście widmo potępienia.Myślę że jeśli przychodzi depresja,brak sensu życia to jest ciężko ale przecież zawsze znajdzie się jakiś powód by żyć ,istnieć...Rzeczywiście też radzę Tobie Sabino przeczytać poruszające świadectwo Glorii Polo....

(6518)
karinadata: 13.02.2009, godz: 09:00

Sabinko wpisz w google Gloria Polo ,znajdx jej swiadectwo (zatwierdzone przez Biskupów) kobieta która doswiadczyła czyśćca , smierci klinicznej. Ona mowi tam o samobójcach. nie są potępieni, chyba ze sami tego chcą, ale za to jaką drogę czyśćća muszą przejsc, lepiej byłoby dla nich zyc na ziemi 100 lat w wielkim cierpieniu niz przejsc czyścec. Nigdy nie mysl o samobójstwie bo szatan zgotuje po smierci jeszcze cięższą pokutę. Pan Bóg jest Panem naszego życia. Trzymaj sie i wierz ze można cieszyć sie zyciem. Trzeba do tego dążyć.

(6517)
Mirdata: 13.02.2009, godz: 01:15

Witam wszystkich, mieszkam od pewnego czasu za granicą i otrzymałem od żony następującego sms-a: "Młoda dziewczyna chce jutro (tzn. już dziś ) popełnić aborcję 4 miesiecznego dziecka. Bardzo potrzeba modlitwy by tego nie zrobiła proszę o nie i o przesłanie tej wiadomosci dalej." Czynie to z nadzieją, że uzbiera sie tyle modlitwy i ofiary, że przeważy ona dzięki Wam i ta młoda matka otrzyma łaskę a jej dziecko zostanie uratowane. Nie wiem co mam jeszcze napisac...!!!!
Powiadomię Was o wszystkim co się wydarzy. Bóg zapłać.

(6516)
Marcindata: 12.02.2009, godz: 21:43

Do Natalia
Dzięki za świadectwo.U mnie poprzez Koronkę dokonuje sie uzdrowienie wnętrza a co do jakichś spraw doczesnych to czasami się łapię na tym że boję się o nie prosić bo uważam że nie zasługuję tu na Bożą pomoc ale to może moja pycha a może i mała wiara........sam nie wiem.....Pozdrawiam i dobrej nocy wszystkim:)

(6515)
Madziadata: 12.02.2009, godz: 20:33

Witajcie!
Wybaczcie że nie przeczytam co piszecie teraz na źródełku ale nie mam za bardzo czasu. Chcę się jednak z Wami czyms podzielić.
Ufajcie Panu! Ufajnie i miejcie nadzieję!:)
Pan jest wielki i dobrze wie czego nam potrzeba:)
Ja przez długi czas szukałam w życiu jakiegoś sensu, szukałam czegoś co wypełni pewną pustkę w moim życiu. Myślałam że ma to być jakiś mężczyzna, miłość mojego życia. Bóg miał jednak trochę inny plan. Znalazłam pasję, która daje mi niesamowitą radość. Zaczęłam tańczyć. Uczę się tańca jazzowego. To jak jestem szczęśliwa gdy się tego uczę, gdy zdobywam nowe umiejetności, mi wystarcza.:) Nie potrzeba mi nic więcej. To Bóg kiedyś w moim sercu złożył pragnienie tańca i czekał na dobry czas żeby mi to pokazać. A ja czuję się zobowiązana do dzielenia się tą radością z innymi.:) Czasami tak bardzo skupiamy się na jednym aspekcie naszego życia, w którym coś nie gra że nie potrafimy dostrzec że coś innego jest ważniejsze i może pomóc wszystko ułożyć. Na szczęście Bóg widzi całokształt i może wszystko odpowiednio poukładać. I chwała Mu za to:D
Z Bogiem dobrze ludzie:) Niech Pan Was prowadzi:)

(6514)
Izadata: 12.02.2009, godz: 19:52

Do Karola


Karol wierz mocno i nie poddwaj się!!!Przecież nie wiesz jak się potoczy twoje przyszłe życie. Skoro masz ślub kościelny, to znaczy, że nie możesz mieć innej żony. więc módl się gorąco za nawrócenie twojej obecnej zopny, wysyłaj intencje, zamawiaj mszę swięte, odprawiaj codziennie różaniec za jej nawrócenie. Lub może Pan Bóg chce Cię poprowadzić inną drogą :)Też piękną, lecz wybraną przez niego. Zyczę Tobie powodzenia. Walcz, walcz jak Lew :)

(6513)
Słowa Jana Pawła IIdata: 12.02.2009, godz: 19:39

Drodzy Młodzi Przyjaciele!

U początku nowego tysiąclecia, gdy wciąż jeszcze radujemy sie owocami Wielkiego Jubileuszu, ze szczególną mocą docierają do nas słowa, które Pan Jezus skierował kiedyś do Piotra: Duc in altum! - Wypłyń na głebie! To wezwanie wypowiedziane u brzegów Jeziora Galilejskiego miało sens praktyczny - była to propozycja, aby Piotr odbił od brzegu i mimo zniechecenia raz jeszcze zarzucił sieci. Równocześnie jednak miało ono głeboki sens duchowy: było zachetą do wiary. Tak właśnie zrozumiał je Piotr i zawierzył: "Panie, (...) na Twoje słowo zarzuce sieci" (?k 5, 5). To zaś zawierzenie stało sie fundamentem apostolskiej misji, jaką Chrystus przekazał mu mówiąc: "Nie bój sie, odtąd ludzi bedziesz łowił" (?k 5, 10).
Duc in altum! Dziś te Jezusowe słowa kieruje do każdego i każdej z was: Wypłyń na głebie! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechecenie, i na nowo wypłyń na głebie! Odkryj głebie własnego ducha. Wnikaj w głebie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misje. Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie bój sie! Wypłyń na głebie! - jest przy tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z was. Stale prosze Boga, aby prowadził was przez życie w świetle i mocy Ducha ?wietego. Niech łaska Chrystusa zawsze wam towarzyszy.




(6512)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 12.02.2009, godz: 18:22

Do Karola-, Tak sobie myślę Karolu, że w Twojej siostrze jest sporo zdrowego rozsądku. Ta jej wypowiedź, którą przytoczyłeś, jest bardzo ciekawa. Nie jesteś już małym chłopcem, masz sporo życiowego doświadczenia, nieudane małżeństwo za sobą, dzieci za które jesteś odpowiedzialny. Czy Ty czasami z jednej skrajności nie popadłeś w drugą? Jak widać, miotasz się strasznie. Karina ma rację, zdecydowałeś się na pewien model życia a więc lepiej się z tym pogodzić.
Wiesz, ja tak sobie myślę, że dla Jezusa bardzo ważne jest szczere serce człowieka. Być z Nim szczerym. Czasami lepiej mniej mądrych książek przeczytać a więcej czasu poświęcić na rozmowę z Nim. Proponuję milczące rekolekcje ze Świętymi Aniołami. Odbywają się dwa razy w roku.
Taki wewnętrzny sztorm, niepokój niczemu nie służy. Może też niekorzystnie wpływać na otoczenie i relacje z innymi.
Pozdrawiam

(6511)
Monika, lat 35data: 12.02.2009, godz: 17:54

Sabinko zadumaj się nad pięknem świata stworzonym przez Boga. Zobacz na kolory, kształty i piękne dźwięki. Sabinko mój tato pił ,bił mamę,budził nas w nocy itp. Czy myślisz że kiedykolwiek myślałam po co żyję? Powiem Ci Pan Bóg dał mi babcię na wsi i to było błogosławieństwo. Babcia mieszkała pod lasem i obok strumyka i miała piękny sad. To były wakacje wprost niesamowite. I do sąsiadów przyjeżdźał super chłopak. I żniwa i gruszki słodziutkie jak miód i czereśnie i jeszcze wiele rzeczy.
Wyobraź sobie śnił mi się kiedyś most otoczony kamieniami a po bokach woda. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po wielu latach zobaczyłam ten obraz na żywo na Orkney. Kiedyś śniło mi się że na rzece Nysie Łużyckiej pływają łódeczki i teraz granica otwarta woda coraz czyściejsza i faktycznie czasami pływają.
Sabinko piszę Ci że Pan Bóg daje Ci znaki o swoim istnieniu znanym tylko Tobie. Kiedy zastanowisz się to zobaczysz że są sytuację niesamowite. Dopiero jednak w Jezusie Chrystusie odkryjesz sens Twojego życia. Zobacz istniejesz i to jest dar od Boga. Już nigdy nie będzie istniała taka Sabinka jak Ty.
Kiedyś ksiądz powiedział że myśli o samobójstwie moga być oznaką choroby psychicznej. Nie bój się zgłosić do chrześcijańskiego psychologa lub poradni rodzinnej. Podziel się swoim problemem w realnym życiu. Sabinko pamiętaj życie to tylko chwila. Pomyśl także że wiele ludzi przeżyło wojny i nie tracili nadziei. A problemy dzisiaj są a jutro mogą się okazać błachostką.

Panie Boże dzisiaj mam urodziny 35. Pamiętam 15, 25 a teraz 35 badź uwielbiony i oby do 45. I malutka prośba. Czy nie czas na załozenie rodziny? Co Ty o tym myślisz Panie Boże? Może jeszcze poczekać? Tylko nie pozwól szatanowi odbierać radości że żyję. Dziękuję Ci Matko Boża z Lordues że jesteś moją Opiekunką i chronisz mnie.

(6510)
karinadata: 12.02.2009, godz: 14:07

Karolu,
dobrze ze dzielisz sie wiarą z innymi, doswiadczeniami, spostrzezeniami..ale nie znaczy ze to robisz dla jakiegos celu tj rozbudzasz uczucia w kobietach. Kobiety takie są, ujmuje je szczerość ,uwaga mężczyzn. ale Karolu to jeszcze nic nie znaczy! i ze ktoras z nich ma byc Twoja bo ją zachwyciłeś! ja ze swoim spowiednikiem rozmawiam o problemach nawet sercowych czy to znaczy ze ma nas coś łączyć? czy z innymi mężczyznami którzy mnie wspierają?
Nie umiesz pogodzic sie z tym ze zostałes sam, ze mógłbys na nowo zycie sobie ułożyć. Ale jako chrzescijanin wiesz ze musiałbys cudzołożyć. A więc Karolu wybierasz Boga! nie grzech! Owszem możesz wybrać grzech, masz wolną wolę. Ale co jest wazniejsze ? nasze pragnienia i zycie w grzechu ileś tam lat (które szczęścia nie daje)czy Bóg, bycie uczniem Chrystusa?
Juz raz wybrałes Karolu. Dla chrzescijanina nie ma innej drogi, musiałbys byc wdowcem. Osoby samotne tez myslą ze każdy potencjalny miły mężczyzna, mógłby byc ich... ale nie moze, bo zonaty albo rozwiedziony albo ksiądz..itp Pogódź się z tym ze tak się stało, konsekwencje naszych wyborów bywają trudne do przezycia. Ale masz Jezusa! Na grzechu nie zbudowałbys szczęscia, zagłuszając swoje sumienie.
Twoja siostra nie ma racji. Dlaczego masz nie być miły, pomocny dla kobiet? jesli znają Twoją duchowosc wiarę to wiedzą ze wybierasz życie zgodne z przykazaniami i nie powinny liczyc na cos wiecej. Nie katuj sie tym.Ksiądz czy zakonnica spelnia się jako ojciec, przyjaciel przewodnik dusz, Ty rozwiedziony zyjesz w celibacie.
Chodzi o zycie seksualne? bo masz duze pragnienia?
troszkę rozbudzone. bez seksu wiele ludzi z roznych powodów żyje na swiecie . wiec da się żyć! ja wytrzymałam do 32 lat nigdy nie byłam blisko z mężczyzną i choć mam pragnienia wcale nie małe..i marzę o nich .. mimo to da się zyc:) nie zwariowałam jeszcze:) a Ty przynajmniej spróbowałes;).. Karolu da się życ, jeśli Jezus jest Naszym Panem. Moze jeszcze wiele razy sie zakochasz.. jak nie jedna tutaj osoba , to uczucia, uczucia są zmienne. ja tez to juz przezywałam . minął jakis czas i uczucie zgasło. Oddawałam je Bogu..Musimy się trzymać , zycie chrzescijanina nie jest łatwe, bo musimy wymagać ale w Niebie Bog zapełni każdy brak, niespelnione pragnienie nieskończoną miłością i radością... warto byc wiernym. Trzymaj sie!

(6509)
Sabina, lat 26, e-mail: m_s357@wp.pldata: 12.02.2009, godz: 13:50

Witam kochani Źródełkowicze,
od niedawna-właściwie to wczoraj odkryłam Źródełko i "zachłysnęłam" się, jacy wspaniali ludzie są tutaj, szkoda, że tak późno odkryłam tą stronkę...

Ale chciałam się z Wami podzielić jedną myślą, otóż, ja też często myślę, że mam ochotę przestać już istnieć, czyli zwyczajnie odebrać sobie życie, i tylko dzięki temu, że jestem wierząca, tego nie zrobię...Dlatego mam pytanie - może ktoś się podzieli ze mną refleksją na ten temat - jak osoba wierząca może mieć na tyle odwagi, żeby odebrać sobie życie?, przecież tylko Bóg może to uczynić, przecież samobójstwo to grzech śmiertelny, oczywiście to Bóg osądza duszę, ale jednak wyraźnie jest napisane, że za odbieranie życia sobie lub komuś skazujemy siebie na wieczne potępienie...Czyż nie jest tak? A Bóg nie doświadczy człowieka bardziej niż tyle, aby mógł ten ciężar udźwignąć...Tylko musimy przestać decydować o swoim być albo nie być...Bo chyba nie mamy tak naprawdę prawa...Tak mi się wydaję...Będę wdzięczna osobom za podzielenie się swoimi przemyśleniami ze mną...

Pozdrawiam Was wszystkich Kochani...
Nie poddawajcie się....

(6508)
karoldata: 12.02.2009, godz: 10:28

Dziękuję za Wasze słowa i modlitwę... jednak jestem najgorszą świnią i ze mną jest ten problem że to co wiem o Bogu i Jego miłości wykorzystuję w kontaktach na codzień, często kobiety które mają jakiekolwiek problemy w rozmowie ze mną, są pod wrażeniem mojej duchowości i nieraz dają do zrozumienia że chciałyby czegoś więcej... a ja dostaję szału, bo mówię o życiowych sprawach które ich dotyczą, w oparciu o swoją "mądrość" życiową i o to co zrozumiałem o Miłości Boga. Po nawróceniu zacząłem czytac wszystko o Bogu co mi wpadło w ręce: od Pisma Św. przez wielkich mistyków Św. Jana od Krzyża, Św. Teresę z Avila , Św. Faustynę i wielu innych po czasopismo Miłujcie się, dodajcie do tego jeszcze to co przeżyłem i jak dzięki temu się zmieniłem, i to mnie dobija... Zrozumiałem czym jest Miłość i jak powinienem Kochać skoro wybrałem drogę małżeństwa a spotykam tyle wartościowych kobiet, a musze być SAM jestem chyba w najgorszym piekle, wiedząc to co wiem teraz i mając pragnienie kochania, nie mogę tego zrealizować bo moja żona nie chce się nawrócić... a ja nie widze z Nią wspólnego życia bo po prostu już jej nie znam i nie ufam jako kobiecie i człowiekowi (już 5 lat mieszkamy osobno)
Gdzieś tam mam nadzieję zacząć wszystko od "nowa" z inną kobietą :( ale to chyba pokusa szatańska. Dobrze wiem co o tym mówi św. Paweł a mimo to pragnienie mnie nie opuszcza.
Moja siostra powiedziała mi wprost że ja chyba stosuję najbardziej perfidny sposób podrywania kobiet, mówiąc o miłości dotykając ich najgłębszych pragnień rozbudzam ich nadzieję, a jak się zrientuję to wszystko zrywam zrzucając wszystko na Boga bo przecież nie mogę się wiązać.
Mam dość... takiego życia...

(6507)
karinadata: 12.02.2009, godz: 09:09

Karolu , Trawiasta juz napisała ze bojowaniem jest zycie człowieka..
Nie trać sensu swojego bojowania. To Ty jestes z dziecmi, zona porzucila trud, Ty walczysz o ich normalny rozwój.. i nie musisz zastąpic im matki, tego nie wymagaj od siebie.. To jej rola. Ty bądź dobrym ojcem. Dobrym tzn ktory się stara, choc czasem po ludzku ma dosc.. który kocha choć musi wymagać Pamietaj Karolu kochający ojciec wymaga! Taki jest własnie Pan Bóg. Dzieci nie rozumieją wymogów.. ale ten trud zaowocuje na kiedys, na przyszłość! Tak postępuje mądry ojciec, z miłością karci.
Jesli dzieci nie przyjmują karcenia czy uwagi, zmien taktykę.. pewien kaznodzieja mowił ze zawsze najpierw pochwal 3 razy a potem skarć omawiając z dzieckiem problem. Cżęsto mów jak bardzo zalezy CI na ich dobru i dlatego czasem musisz skarcic. Dzieci powinny to wiedziec. Na pewno jest Ci cieżko.. tak jak ciezko jest matkom samotnie wychowującym dzieci. Nie jestes jedyny z tym problemem.
Twoje zniechęcenia są naturalne! nie wiń się za to! Oddawaj je Jezusowi kazdego dnia i pros o nowe siły, zapał. Tez uwazam ze dobry spowiednik to duza pomoc, on pomaga inaczej spojrzec na sprawy, upadki, słabości.
Wiesz wiele osób zyje w celibacie, albo bezżenni, oni tez muszą sobie radzic bez cielesności. Dla nikogo to nie jest łatwe, nawet dla zakonnika. mają normalne pokusy, zakonnice burzę hormonów. Bóg nie zabiera tych pragnien nawet powołanym. To jest mozliwe, tylko szatan podpowiada nam ze bez tego nie da sie zyc..ze nie wytrzymasz..ze musisz sie zadowolic sam. Kazdy dzien czystosci oddawaj Jezusowi i dziekuj za łaskę wytrwania. A jak grzech sie pojawia..po to mamy sakrament pojednania..:) nie jestesmy sami. Mow o wszystkim spowiednikowi nawet co prowadzi Cie do grzechu, kazdą okolicznosc.. szukaj pułapki którą zastawił zły..
te małe rzeczy są ważne bo w nich kryje sie niebezpieczenstwo. nie trzeba ogladac porno na kasecie czy "niewinnych" gazet o gwiazdach, zeby poczuc pokusę. Czasem wystarczy cos zupelnie przypadkowego, albo znudzenie monotonią zycia, rozmyslanie, uzalanie sie nad swoim losem, samotnością, rozmyslanie o potrzebach seksualnych i juz szatan się wkrada.. manipuluje aby doprowadzic do grzechu.
Na grupie AA, alkoholicy mowili ze jak ktos jest uzalezniony od czegoś, nie tylko od alkoholu.. ma bardzo wyczulone instynkty.. i dla takiej osoby nie trzeba wiele by poddac sie nalogowi, wystarczy jeden obraz, jedna mała pokusa aby powrocic do swego nałogu po długiej wstrzemiezliwosci. Tak jest wyczulona i wykrzywiona natura człowieka poprzez nałóg. Dlatego osoby uzaleznione muszą szczególnie wazyc najmniejszy nawet problem który prowadzi do grzechu, poprostu ufac Miłosierdziu Bozemu, Bog nie daje pokus wiekszych niz jestesmy w stanie wytrzymać. w chwili pokus trzeba przyzywac milosierdzia Bozego i oddac Bogu kazdy obraz, okazję, zachętę przez kogos do zła..aby uleczył nas ,abysmy nie ulegli pokusie grzechu.
tak jest z kazdym nałogiem. Moj brat uzalezniony od internetu i tV . to jest powaznym nalogiem! zasypia z pilotem nie zyje normalnie jak jest w domu, internet traktuje jak pozywienie.. nie umie sie wyzwolic bo sie nie modli, nie ma czasu na modlitwe..
Karolu najgorsze jest gdy czlowiek nic nie robi ze swoim nalogiem...dopóki wlaczysz dopóty jestes zwyciężcą!! nawet jesli upadasz. poznaj mechanizmy ktore prowadzą do nałogu ale takze okazje które do niego prowadzą..
Kazdy z nas ma jakis nałóg.. tylko z niektorych jest trudniej wyjsc gdyz do tego dochodzą mechanizmy emocjonalne i psychiczne. pozdrawiam z modlitwą


(6506)
kobietadata: 12.02.2009, godz: 09:07

do Trawiastej
Bardzo, bardzo ładnie napisałaś
do Karola
Karolu nie poddawaj się!!!! Ja wierzę, że będzie dobrze.Bóg naprawdę jest blisko nas.Chce naszego szczęścia,dał nam przecież tak piękną miłość. Może jeszcze trochę cierpliwości...Na pewno módl się,przynajmniej staraj się modlić,mimo wszystko.

(6505)
Trawiasta, lat 28data: 12.02.2009, godz: 07:08

Karolu,
nie poddawaj sie zwatpieniu i rozpaczy. to ze teraz tak bardzo cierpisz to konsekwencja zycia w grzechu... sama tego doswiadczylam... na szczescie jest Ktos wiekszy niz nasze slabosci, zlo i grzech. Bog jest blisko Ciebie, tylko musisz Mu pozwolic wejsc do Twojego zycia i oczyscic kazda jego sfere.

proponuje Ci rekolekcje, w oderwaniu od codziennosci. wylacz komorke, odlacz internet, zamknij oczy i otworz serce. dobry spowiednik i kierownik duchowy pomoze Ci w poukladaniu swojego wnetrza, nie opuszczaj Eucharystii, walcz o siebie. dla siebie i swoich dzieci.

nie zastepuj im matki. badz im ojcem. kochaj i walcz, jestes stworzony na obraz i podobienstwo Wojownika ktory przyszedl zwyciezyc zło i smierc.

bede pamietac w modlitwie. trzymaj sie i nie poddawaj.

(6504)
Trawiasta, lat 28data: 12.02.2009, godz: 07:03

Salsero,
czlowiek o ktorym pisze to czlowiek dorosly, ktory swiadomie wybral magie i odstepstwo od Boga - wiec nie jest to zadna "proba wolania o pomoc". wiecej w tym temacie nie bede pisac bo moja wypowiedz byla skoncentrowana na czyms zupelnie innym - pozwol, ze przypomne: opisalam sytuacje w ktorej Szkaplerz uchronil bliska mi osobe przed wplywami magii praktykowanymi przez innego czlowieka.
na tym zakanczam temat. jesli masz jakies pytania dotyczace samego Szkaplerza, z checia odpowiem :)

pozdrawiam

(6503)
illusa, lat 24, e-mail: illusa13@gmail.comdata: 12.02.2009, godz: 00:17

" Teraz kilka pacierzy, mam nadzieję, że wysłuchasz
Liczę na to, bo właśnie strach do mych drzwi puka
To normalna skrucha, gdy ma się chwile słabości
Pamiętasz jak dążyłam kiedyś do doskonałości?
Pewna swojej mądrości, nie widząca swoich wad
Teraz na usługach tego, który stworzył świat... "

(6502)
ev, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 11.02.2009, godz: 22:11

Bardzo potrzebna modlitwa za mojego tate, ma on bardzo poważne kłopoty z gardłem...proszę o kazdą modlitwę...

(6501)
Marcindata: 11.02.2009, godz: 21:41

Do Karola
Twoje świadectwo jest przykładem tego jak kręte potrafią być drogi życia.A jednak wśród tego co się stało pozostała ci jeszcze iskierka nadziei-dzieci.To dużo, bardzo dużo,masz dla kogo żyć choć w tej chwili w centrum twojego myślenia jest brak tej drugiej osoby co jest zrozumiałe.Niestety tak to już bywa że po kilku latach widzimy błędy przeszłości,żałujemy ich ale niestety czasu nie cofniemy....Mimo to przecież nie możesz zakładać że zostaniesz sam,kto wie jak życie się ułoży jeszcze.......Powodzenia!

(6500)
wiosenna27, lat 27data: 11.02.2009, godz: 21:36

Do Karola
obiecuję modlitwę w Twojej intencji. Wiem, że nie jest Ci łatwo być dla swoich dzieci na codzień i ojcem, i matką, że taka sytuacja jest trudna i masz prawo poniekąd czuć się rozgoryczony. Nie tak to powinno wyglądać... Życzę Ci pokoju serca i doświadczenia bliskości Boga. Oddaj Mu siebie, swoje wczoraj, dziś i jutro. Z modlitwą :)

(6499)
Golradirr, lat 22, e-mail: golradirr@o2.pldata: 11.02.2009, godz: 20:22

Moim zdaniem Bóg pozostawia człowiekowi wolną wolę co do wyboru drogi jaką ma kroczyć w życiu. Na podstawie własnych doświadczeń, przemyśleń powinniśmy wybrać swoją przyszłość, posiłkując się modlitwą czy też rozmową z innymi ludźmi. Życie jest w naszych rękach..:), dlatego też powołania, czyli jakby odgórnej decyzji Boga dotyczącej naszej przyszłości nie ma :) Pozdrawiam serdecznie

(6498)
Nataliadata: 11.02.2009, godz: 20:19

Marcinie masz racje! Ja tak robie od paru lat, godz. 15.00 to najczęściej koronka albo - jesli nie moge inaczej - choć 5 min. myslenie o smierci Jezusa, ktora wyprosiła nam zbawienie. Od tych paru lat dzieja sie cuda u mnie i w mojej rodzinie!! Kazdego dnia uczcijmy choc dwie pierwsze minuty godziny 15.00.

(6497)
Przemek, lat 19, e-mail: friege@wp.pldata: 11.02.2009, godz: 19:37

Sam jestem nie wierzący,ale proszę Was, o modlitwę za moją dziewczynę,która ma guza mozgu :(

(6496)
Konrad, lat 26data: 11.02.2009, godz: 18:30

do Seba
Piszesz o powołaniu do małżeństwa... no właśnie jak rozpoznać to powołanie...?
Jeszcze kilka lat temu istniała we mnie ogromna potrzeba by się z kimś związać, zawrzeć związek małżeński, założyć rodzinę, mieć dzieci, dom itd. Niestety nie udało mi się na mojej drodze spotkać kobiety, którą bym pokochał, i która by mnie pokochała.

Być może to znak od Boga, że nie zostałem powołany do małżeństwa. Samotność mnie co prawda przeraża, jednak nic na to nie poradzę, że tak się moje życie układa. Bycie kawalerem (lub jak dzisiaj się mówi 'singlem') ma też swoje plusy- nie muszę się o nikogo troszczyć, mam tylko siebie samego na głowie, żyje w wygodzie, bez problemów, nie muszę harować, by zapewnić byt rodzinie. Po prostu wygoda, luz.

Powołania do kapłaństwa też nie czuję, dziewczyny na swojej drodze nie spotkałem, więc jest mi ciężko rozeznać się ze swoim powołaniem.

(6495)
Salseradata: 11.02.2009, godz: 18:14

Nam ksiadz powiedzial, ze powolanym mozna byc do wszystkiego, np. do przyjazni. To raczej proste, jezeli czujesz, ze to jest to i moglbys w tym trwac cale zycie jestes do tego powolany. Przynajmniej u mnie to tak dziala.:-)

(6494)
ksenia, lat 25data: 11.02.2009, godz: 18:10

witam wszystkich! odnośnie twojego wpisu Seba, to tez się bardzo nad tym zastanawiam, jak rozpoznać powołanie do małżeństwa, mam już swoje lata i ciągle się zastanawiam co dalej... do czego mnie Bóg powołał, do stanu zakonnego nie czuje powołania, owszem lubię się modlić ale nie czuje żebym mogła zostać siostra zakonna, a co do małżeństwa.. hmm mam już za sobą kilka znajomości i może "aż" 2 stałe związki które i tak się rozpadły wiec jak to się mówi nie mam szczęścia w miłości, zawsze znajduje się ktoś nieodpowiedni, no chyba ze ze mną jest coś nie tak i nie potrafię się zdecydować, i tak się zastanawiam już od dłuższego czasu jakie plany ma Bóg względem mnie, i naprawdę nie wiem.. czy ja się nadaje do małżeństwa... a może tak mi się w tych sprawach nie układa bo ja się porostu nie nadaje do tego stanu.. wiem tylko jedno ze tylko Pan Bóg wie co będzie za ... lat i trzeba się dużo modlić żeby rozpoznać Boże powołanie względem siebie, tak mi się bynajmniej wydaje:) pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie...

(6493)
seba , lat 28data: 11.02.2009, godz: 17:40

Witam.
Temat, który chciałbym poruszyć, być może już przewijał się na Źródełku, ale może ktoś ma jakieś nowe przemyślenia i chciałby się nimi podzielić. Ale do sedna - niedawno natrafiłem na artykuł w którym autor twierdził że tak jak istnieje powołanie do kapłaństwa, czy stanu zakonnego, istnieje powołanie do małżeństwa. Jeżeli tak jest i istnieje takie powołanie, to jak je rozpoznać? Skąd mam wiedzieć, że zostałem powołany by założyć rodzinę? Samo pragnienie to chyba nie to. Może jest tak, że pragnienie by mieć kogoś bliskiego, a w przyszłości założyć rodzinę to tylko moje "chęci" a faktycznie Bóg nie powołał mnie do tego.
PS. Analizując moje dotychczasowe związki z płcią piękną, wskazują że chyba jednak nie zostałem powołany do małżeństwa i rodziny.

(6492)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 11.02.2009, godz: 17:25

Mam już dość... nie chcę żeby ktoś się nade mną litował ale musze się wygadać, przydałoby się żeby coś mną wstrząsnęło i to porządnie... ja już "wszystko" wiem i rozumiem o Bożej miłości tyle dostałem od Boga i ostrzeżeń i dobra i pomocy... mam dość siebie bo pomimo że o tym wszystkim wiem to i tak robię co innego całkiem przeciw Niemu i Jego zasadom... co pójdę do spowiedzi to i tak za chwilę robię to samo z jeszcze większym zacięciem... czasami myslę że jestem opętany przez ducha cudzołustwa, pożądania, bezsensu i samobójstwa, ale chyba nie jestem skoro o tym gadam... jestem "żonaty" po rozwodzie z dwójką dzieci które sam wychowuję... żonaty po katolicku a jednak sam i to mnie dobija... paradoksalnie sam jestem sobie winien zaistniałej sytuacji bo gdy się żeniłem to żyłem w grzechu, gdy wszystko się rozpadło byłem głęboko wierzacym człowiekiem nie dało się nawrócić mojej żony... teraz gdy poznałem Boga poznałem prawdziwą Miłośc i chciałbym się Nią z kimś podzielić, na codzień... prawda mam dzieci kocham je ale emocjonalnie jestem sam... dzieci widzą mamę rzadko i jest dla nich "bardzo dobra" bo ma zawsze dla nich 5 min. i mówi to co chcą usłyszec, ja jestem od wychowania i tu zaczyna się tragedia bo ja wymagam... i nie ma nikogo kto by mi pomógł bo musze być sam... wiem wszystko już napisaliście i nieraz poruszaliście problem rozbitych rodzin, dlatego chcę tylko się wygadać... "Kto mnie wyzwoli z ciała co wiedzie ku tej śmierci" mam już chwilami dość, żyję z dnia na dzień i wszystko powoli traci sens... dzieci niestety nie zapełnią dziury w sercu a ja nie zastąpię im matki... MARANATHA ADONAI :(

(6491)
Marcindata: 11.02.2009, godz: 16:12

Nawyki........nasze życie to różne wypracowane przez lata nawyki:nawyk modlitwy porannej lub nawyk jej braku,nawyk spożywania posiłku o konkretnej godzinie,umycia zębów....Proponuję by wśród tych nawyków pojawił się nawyk uświadomienia sobie o godz.15.00 tej prawdy że o tej właśnie godzinie Boże Miłosierdzie wylało się na cały świat....I nawet jeśli w tej godzinie nie możemy z jakiegoś powodu odmówić Koronki to niech przynajmniej w naszej świadomości pojawi się obraz Tego który dla nas umiera i choć przec chwilę rozważmy tę niezgłębioną tajemnicę....zachęcam!

(6490)
eb, lat 33data: 11.02.2009, godz: 16:11

Do Anore
Jesteś Cudem który został stworzony przez Boga. Twoje myśli nie pochodzą jednak od Dobrego tylko od złego. Bardzo boje się o Ciebie. Bedę pamiętać o Tobie w modlitwie. Jeśli masz możliwosc odbycia dobrej spowiedzi nie zwlekaj.
Z Bogiem. Teraz On jest najlbiżej Ciebie.

(6489)
Agnieszka, lat 40data: 11.02.2009, godz: 16:09

Do Julki lat 16

Przeczytałam uważnie Twojego maila i po części przyznaję Ci racje. Faktycznie wina dorosłych jest taka, że poprzez analizę swojego, niekiedy ciężkiego życia , chcą zapewnić swoim pociechom raj na ziemi. Pracując często na kilka etatów rozpieszczają nastolatków kieszonkowymi ( wysokie kwoty) ,nowymi komórkami, komputerami, DVD ,MP-3 czy 4 itp. Myślą ,że w taki sposób obdarzają dzieci miłością. Jest to puste uczucie i zupełna klapa wychowawcza. I dlatego młodzi ludzie szukają swojej drogi w różnego rodzaju uzależnieniach . Piszę z perspektywy matki 18-latka. Oboje z mężem pracujemy zawodowo. Praktycznie cały dzień jesteśmy poza domem. W okresie zimowym wychodzimy do pracy jest ciemno, przychodzimy z pracy też jest ciemno. Mój syn jest niewiele starszy od Ciebie i nie ćpa , nie pije , nie szuka wrażeń w agencjach towarzyskich, nie ma problemu z prawem. Jest normalnym , przeciętnym młodym człowiekiem , który uczy się w Ogólniaku, ma marzenia, hobby, ale ma też obowiązki domowe , którym musi podołać jak wszyscy domownicy. Pewnie myślisz Droga Julko , że przez te wszystkie lata klarowałam mojemu synowi :rób tak a nie tak,to jest dobre a to złe. Wcale nieprawda. W miarę upływu czasu, syn sam dokonywał wyboru. Ja tylko czuwałam nad nim jak Anioł Stróż i ewentualnie zmuszałam do prostowania ścieżek.
Na zasadzie zrobiłeś coś nie tak czy żle - popraw. Nie zawsze była to sielanka. Też przeżywałam okres jego buntu. Nam dorosłym, czy to rodzicom , czy wychowawcom czasami ręce opadają nad dorastającą młodzieżą. Wy myślicie ,że jesteście najmądrzejsi, pozjadaliście wszystkie rozumy i jesteście najważniejsi na świecie. Dlaczego w autobusie , jeśli ktoś Wam mówi ustąpcie miejsca tej starszej osobie , to Wy nagle momentalnie zasypiacie, albo podziwiacie okolice przyklejając się szyby ,albo po prostu zaczynacie przeklinać. To jest wina rodziców? Nie wierzę żeby tak Wam kazali . Bez przesady! Sama byłam świadkiem takiej autobusowej sceny :dziewczyna tak mniej więcej w Twoim wieku siedziała na kolanach młodzieńca ,też w tym wieku. Siedzieli na przeciwko mnie. Jedli razem popcorn. Dziewczyna,która trzymała torebkę z popcornem tak machała ręką,że zaczęła kukurydzę wysypywać na moje kolana. Delikatnie zwróciłam jej uwagę ,żeby uważała. Chyba ją zaskoczyłam, bo nie odpowiedziała nic. Nawet "przepraszam". Kilka minut później,kiedy wysiadali z autobusu, stanęła i z premedytacją wysypała resztę popcornu na moje kolana. Też to wina rodziców? Tak jej kazali zrobić! Piszesz, że młodzież uzależnia się od używek ,bo ma problemy. Często , gęsto jeśli dorośli chcą pomóc ,wy nie słuchacie. Do Was po prostu nic nie dociera .Ani krzyk, ani załatwienie sprawy polubownie. Sami nie chcecie sobie pomóc. Jeśli ktoś Was upomina stoicie jak sieroty , ze spuszczoną głową a następnie głupio się uśmiechacie. Nie mów mi proszę ,że to wszystko wina rodziców, bo mnie krew zalewa jak słyszę takie teksty. Chcecie być dorośli a wymagacie od rodziców prowadzenia za rączkę. Pytam jaka to dorosłość? Pozdrawiam i spróbuj czasami pomyśleć nie jak 16-latka tylko jako osoba dojrzała. Będziesz miała odpowiedź na Twoje pytania.

(6488)
ev, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 11.02.2009, godz: 12:59

Potrezwbna modlitwa.. kto się do mnie przyłączy???

(6487)
Salseradata: 11.02.2009, godz: 12:31

* Przepraszam powinno byc Do Anore :-)

(6486)
Salseradata: 11.02.2009, godz: 12:29

Do Trawiastej

A czy kiedykolwiek zadalas sobie pytanie czemu ta osoba tak postepuje? Moze to jest jej sposob wolania o pomoc?

(6485)
Salseradata: 11.02.2009, godz: 12:27

Do Adanoe

Idz do lekarza i nie zwleakaj z tym. Nie dosc, ze cierpisz na anoreksje to w dodatku masz silna depresje i bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci. Idz do lekarza, nawet zwykly internista bedzie wiedzial gdzie Cie dalej skierowac. Prosze Cie idz, Twoj problem jest naprawde powazny i bez lekarza sie nie obejdzie. A im bardziej bedziesz zwlekac tym Twoj problem bedzie sie powiekszal.

(6484)
Ania, e-mail: ania_zairska@op.pldata: 11.02.2009, godz: 11:33

Do studentki
- dziękuje :)

Wiem :)

Miłego dnia, pozdrawiam :)

(6483)
Ktosia, e-mail: ktosia22@op.pldata: 11.02.2009, godz: 11:24

Do Anore
Jeśli chcesz możemy porozmawiać...

(6482)
do Anoredata: 11.02.2009, godz: 10:47

Nie, Anore... nie jesteś problemem z którym trzeba sobie poradzić, jesteś człowiekiem którego trzeba dostrzec... Z wszystkimi zaletami które masz! Kazdy z nas ma swój krzyż, nieraz wiąże się to z odrzuceniem... ale każdy z nas jest takim samym człowiekiem stworzonym na podobieństow Boga... Ty też taka jesteś...

Jeżeli chciałabyś z kimś porozmawiac, chętnie napiszę do ciebie maila.

(6481)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej