| to ja | data: 03.01.2009, godz: 21:50 |
mądrość... a gdyby jej niebylo... jak byśmy żyli jak byśmy się uczyli co byśmy robili? brak mądrości byłby nieskończony gdyby nie nasz mozg? (5880)| Karina, lat 19 | data: 03.01.2009, godz: 21:42 |
Drogi Studencie,
jesteś pewny, że polskie dziewczyny są takie okropne?
Spotkałam się z całkowicie odwrotną opinią. Moja koleżanka z kolegą byli w Anglii i stwierdzili oboje, że Angielki to w ogólnym porównaniu z Polkami straszne osoby- obleśne, niemoralne, "łatwe", nic nie potrafią, uprawiają seks z wszystkimi na byle prywatce, nie mają żadnych zasad, nie gotują, nie piorą, nie sprzątaja, bo zwyczajnie nie umieją takich skomplikowanych czynności wykonać , są niemiłe i zarozumiałe.
Kolega stwierdził, że Polki to naprawdę porządne i piękne kobiety. Nie należy generalizować, ale jeśli już to robimy (bo Ty np to zrobiłeś), to uważam, że twierdzenie, że kobiety w tym kraju są straszne, a z innych są wspaniałe, jest bardzo błędne (dla porównywania wyżej przytoczona Anglia). Znam też kilku obcokrajowców, którzy o Polkach wypowiadają się bardzo pochlebnie. Więc nie widzę za bardzo racji w Twoim stwierdzeniu... (5879)| jadzinka | data: 03.01.2009, godz: 21:41 |
wiek to wszystko czym żyjemy niestety z tym wiekiem robimy się starzy i mamy mniejsza chęć do zabawy. 12qrs5 mms x (5878)| Renia | data: 03.01.2009, godz: 21:40 |
Tak, to jest najgorsze, jak kogoś troszkę poznasz, rozmawiasz z nim przez pewien czas na gg, a potem ta osoba przestaje się odzywac i kontakt się urywa. A Ty nie wiesz tak naprawdę dlaczego, czasem to bardzo boli. Boli zwłaszcza wtedy, kiedy zaufałaś tej osobie, kiedy myślałaś, że jest Twoim przyjacielem.
A trzeba byc wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem, żeby przyjśc /albo przyjechac/ i przesiedziec z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyc swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcic na trzymanie kogoś za rękę.
(5877)
Pisałem poniżej, że jestem anty w stosunku do nawiązywania znajomości przez internet, ale zapomniałem dodać jednego.
To nie ja dyktuję warunki na tym świecie. A to, że spotkałem się z takimi czy innymi przykładami, które potwierdzały tę teorię to tylko opinia mojej osoby.
Jest ktoś nade mną, kto i tak znajdzie Tobie męża a Tobie żonę. Jeśli będzie uważał, że internet jest dla któregoś z Was dobrym miejscem na spotkanie się to będziecie wtedy jednym z nielicznych przypadków, którym się udało. I nie ma dyskusji.
Proście Go jedynie o to, żeby pomógł Wam właśnie wskazać tą właściwą drogę poznania się. Reszta już jakoś się ułoży, przecież jesteście wyjątkowi i Wasze życie jest wyjątkowe, oraz jedyne w swoim rodzaju. Bądźcie rozważni a nie zbyt pyszni i pewni siebie, troszkę pokory się przyda.
Napisałem co myślałem. I gitara. (5876)| Student (do Waltz i rjb), lat 24 | data: 03.01.2009, godz: 20:49 |
Hej, przeczytałem wasze posty i mam podobne odczucia. Przykro to napisać ale trudo o gorsze kobiety niż te mieszkające w naszym kraju. Po pierwsze są wychowane na fałszywym micie rzekomego piękna, po drugie chcą kopiować zachodni styl życia przy czym rzadko wiedzą na czym on polega (nawet wyjeżdżając do Anglii na zmywak trudno mówić o poznaniu danego kraju). Najbardziej zabawne jest to, że tutaj zgrywają porządne, niedostępne, takie które to trzeba zdobywać, a tam puszczają się z pierwszym lepszym Nigeryjczykiem czy Turkiem (byle tylko był ciemny). Mam kumpla który wyrywał dziewczyny w pubie "na Anglika" - podchodził, udawał że jest Anglikiem i nie było wypadu do pubu bez seksu z przygodnie poznaną dziewczyną. Króko mówiąc polskie dziewczyny są zadufane w sobie, mają wymagania których nikt nie może spełnić, są roszczeniowo nastawione do świata (np. znam przypadki kobiet które same do niczego nie doszły ale potrafią mężowi codziennie wypominać że sąsiad lepiej zarabia). Nie warto się dla nich starać. Poszukajcie dziewczyny w innym kraju a zobaczycie że to inny świat - miłe, sympatyczne, rozsądne, inteligentne. I przede wszystkim naprawdę ładne (może dlatego że nie kładą tony tapety i makijażu). Tylko nie wychodźcie z założenia że polskiego faceta nie zechcą - wcale nie musi tak być. Mam przyjaciółki w innych krajach i dużo bym dał za to by tu znać choć jedną taką dziewczynę tu na miejscu. (5875)| karina | data: 03.01.2009, godz: 20:42 |
Robercie czy nie warto byc tym jednym na :10000 osób? :)
moja siostra poznała chłopaka przez internet , w jednym miescie spotykają sie juz dłuzszy czas i zapowiada sie dobrze.
tak samo kolezanka która zawarła juz związek małżenski..
a także kolezanki koleżanka..a więc jak na niewielkie miasto wcale nie brzmi tak żle Twoje porównanie 1:10000 :)
gdyby te osoby tez myslały ze to nonsens bo szansa 1:10000, to pewnie do dzis byłyby same..
zalezy kto jak szuka...jak do tego podchodzi.. owszem pokusa selekcji jest zawsze.. to naturalne, jak sie dostanie 10-20 "ofert" siłą rzeczy.
mozna tez szukac i szukać .. przebierac i nigdy nie dac sobie szansy.. i od tego można się łatwo uzależnic. Jeden chłopak będący na Sympatii, mówił ze spotkał sie juz z wieloma dziewczynami i nigdy nic z tego nie wyszło i tak dalej chodzi na spotkania bo moze trafi na dziewczyne która mu się wreszcie spodoba....
Niektórzy sie w koncu zniechęcają..
ale są tacy dla których szczęscie się usmiechnie i odsetkowo mozna powiedziec to pewien procent samotnych, nie wiem jaki bo nie ma dostepnych takich danych.. a dzięki przeznaczeni.pl skojarzyło sie juz wiele par i małżeństw..(oni prowadzą statystykę) i jest mnóstwo innych portali randkowych wiec ogólnie odsetek może byc większy.. jedni poznają się w portalu inni na dyskotece, jeszcze inni u znajomych, w biurze matrymonialnym.. i tak to sie kręci.
Nie zakładajmy ze większosc szukających w internecie powinna tam znależć.. to jest jedna wielka niewiadoma.. ale jakos trzeba próbować.
najważniejsze by nie wpaść w labirynt poszukiwań i nie ulec pokusie wygrania losu na loterii skreslając co chwilę nowe liczby, bo drugi człowiek to nie przedmiot, towar który mozna wymienić na lepszy.. pozdrowienia;)
(5874)| ada...... | data: 03.01.2009, godz: 20:37 |
....a propo poznawania ludzi przez internet (na stronach katolickich)....
Mieszkam w małej miejscowości i stwierdziałam że może być to dobry sposób na poznanie kogoś wartościowego bo w mojej okolicy to :( Ale chyba się przeliczyłam... przynajmniej tak myślę teraz. Tak jak pisali moi poprzednicy ludzie segregują osoby po e-mailu, bo nie odpisany tak jak im się podoba itp. czasami się kogoś naprawdę polubi a tu nagle zero kontaktu... Jak się już zaczyna z kimś pisać jakiś czas to wydaje mi się, że to do czegoś zobowiązuje-przynajmniej na słowo "do widzenia"...
... nie zostawiajcie nikogo w niepewności... i nie rópcie złudnych nadziei.... (5873)
MONIKO mam swietnego mądrego kolegę z którym chciałabym Cię poznac, jest przystojnym Hiszpanem, bardzo wierzącym i parzy pyszną kawę...pasowałby do Ciebie, bo czytam Tw. WPISY OD DAWNA. napisz do mnie, mam dobrą intuicję, ktos mi mówił że jestem rewelacyjną Swatką....daj mi 2 miesiące .:) (5872)
Olenko mnie kontakt z mężczyzną pokazał że nie chcę być taka jak lansują media. Ukazał mi że pragnę być namiętna ale nie wulgarna. mieć koronkową bieliznę białą a nie czerwoną. Łóżko duże i czyste ale czyste miłością męża i żony. bycie kochanką plugawi święte łoże małżeńskie. Nawet nie oglądam seriali bo te aktorki są sztuczne. Szkotki pokazały mi jak być spontaniczną. I staram się być taka. Nie chcę aby media mówiły mi jak mam się zachować. Zobacz dawniej też kobiety szukały wzorców wsród bogin lub same się kreowały. A Maryja jest Kobietą wybraną przez Boga żywego. Właśnie przed chwilą wróciłam od kolegi. Posiedzieliśmy pojadliśmy ciasto i wypiliśmy kawę i rozmawialiśmy. Tak zwyczajnie i prosto bez żadnych sztucznych poz. Dzieliliśmy się sobą i umówiliśmy na kolację w restauracji. Wiem że jestem DDa i chcę sie zmieniać. Oby ten rok dał mi nowe możliwości i żebym spelniła swoje marzenie wyjazd do Rzymu i....... (5871)
Po prostu zapraszam na mojego bloga i do rozmowy:)
http://martusia19sloneczko.blog.onet.pl/ (5870)| Agnieszka, lat 37 | data: 03.01.2009, godz: 16:48 |
Marcin napisał: "Kobieta uśmiechnięta,mądra,otwarta zawsze znajdzie wokół siebie kogoś normalnego kto się nią interesuje a kobieta smutna,zalękniona i szukająca księcia z bajki zostanie sama albo trafi na kogoś kto będzie dobrze grał i zabawi się jej uczuciami."
Trochę się nie zgodzę. Pewnie, nie należy mieć nie wiem jak wybujałych oczekiwań, tylko realne. Ale to nie gwarantuje niczego. Znam parę naprawdę fajnych dziewczyn, które są same. Nie wiem jakim cudem ja, stara pesymistka, nerwowa maruda etc znalazłam męża. To znaczy wiem - Bożym cudem. Smutne jest widzieć samotność znajomych osób, chciałoby się jakoś poradzić, ale się nie da. (5869)| gosia | data: 03.01.2009, godz: 13:42 |
Zgadzam sie z M jak miłośc, miłosc to poswiecenie, oddanie a nie zeby było nam wygodnie bo nic z tego nie wyjdzie a z powodu najmniejszej przeszkody staje sie nie mozliwa ,a co dopiero jak przyjda prawdziwe przeszkody,dlatego wiara jest ważna . (5868)| Olenka, lat 32 | data: 03.01.2009, godz: 11:34 |
Zanim sie skończy czas,
Odpowiedz sam sobie co wiesz o miłości.
Nie żałuj straconych szans,
bo będa jak kamień dla serca lekkosci.
Mirek Breguła (5867)| M jak mióść ;) | data: 03.01.2009, godz: 10:20 |
Do Roberta
Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie napisać kilku zdań komentarza.
Po pierwsze to z czym się zgadzam. Tak masz rację, że dokonywanie selekcji na podstawie maili jest co najmniej śmieszne. Poza tym korzystając z internetu bardzo często traktujemy się przedmiotowo ponieważ nie widzimy piszącej do nas osoby. Z przerażeniem czasami na to patrzę. Druga osoba to nie „zabawka” i zawsze nawiązując korespondencję powinniśmy się liczyć z jej odczuciami. Z jej nadziejami....Tak zgadzam się z Tobą, ze internet nie jest może najlepszą drogą do poznania drugiej połowki, ale uwierz dla niektórych osób czasami może jedyną....taka jest rzeczywistość. Gdzie ma poznać swojego męża czy żonę osoba mieszkająca w małej miejscowości i do tego nie lubiąca wiejskich dyskotek (choć nawiasem mówiąc nie jestem pewna czy spotkane tam osoby nadają się na dłuższą znajomość – może się mylę...). Skoro uważasz, ze miłość można znaleźć „wszędzie” to czemu nie właśnie w internecie?. Oby tylko taka znajomość internetowa jak najszybciej przerodziła się w znajomość w świecie realnym.
Następna kwestia poznawania „w realu” – ludzie z jakiś niewiadomych przyczyn pozamykali się w swoim świecie. Wiem coś o tym, bo jako osoba samotna czasami próbowałam zebrać kilka także samotnych osób, żeby wspólnie spędzić czas – było to jednak jak się okazało zadanie niewykonalne. A przecież zamiast siedzieć i narzekać na swoją samotność można się wspólnie gdzieś wybrać, ale to tylko taka moja sugestia....nieważne pogodziłam się już z tym ze to nierealne.
Kolejne zagadnienie. Pomimo wielu rozczarowań i wielu utraconych nadziei – wierzę w Miłość, dla której nie ma przeszkód. I w tym miejscu nie zgodzę się z tym, ze odległość jest problemem, czasami nawet nie przeszkadza mieszkanie w dwóch różnych krajach. Warunek konieczny przetrwania takiej relacji to Miłość, która zdarza się niezwykle rzadko. Błąd! – zdarza się często tylko ludziom brak odwagi by w nią uwierzyć i by ja przyjąć lub ofiarować. Gdyż prawdziwa Miłość wymaga ofiary.... Wiele rzeczy na tym świecie byłoby możliwych, gdyby ludzie mieli wiarę i odwagę podążać za własnymi marzeniami nawet za cenę wielu porażek. Ale to oczywiści kwestia wyboru i osobowości. Czasami jako bierny obserwator dziwie się ludziom, ze tak niewiele potrzeba by ich zniechęcić.....
Wracając do relacji internetowych – mają tylko sens jeśli jak najszybciej kończą się spotkaniem „w realu”. Myślę też, że trzeba do nich podchodzić spokojnie i nie oczekiwać, że pierwsza osoba, która do nas napisze to jest właśnie ta nasza „druga połówka”. Poza tym czasami można sobie z kimś po prostu podyskutować przez maile.
A na koniec pytanie – jaki jest odsetek małżeństw zawieranych pomiędzy osobami podążającymi do warzywniaka? Chyba niewiele większy jak pomiędzy osobami piszącymi maile. Miłość podąża własnymi ścieżkami i ludzie spotykają się w najróżniejszych i najdziwniejszych miejscach, zazwyczaj w momencie w którym się najmniej tego spodziewają. Problem polega na tym, że trzeba mieć odwagę wykorzystać ten moment i nie marudzić, że „miłość przyszła nie w porę”. Ona zazwyczaj wtedy się pojawia. I czasami długo każe na siebie czekać...... Pozdrowienia! (5866)| K., lat 27 | data: 03.01.2009, godz: 10:19 |
Do Roberta,
Masz racje Robercie. Heh.. mieszkam w dziurze pod Krakowem, ciągnęłam znajomość z meżczyzną który mieszka w Gdańsku, niejednokrotnie też spotkaliśmy si, jednak szkoda mi tych zmarnowanych czterech lat... (5865)| goska | data: 03.01.2009, godz: 00:46 |
Do roberta
Zgadzam się z Tobą w 100%. Internet to nie jest dobre miejsce na poznawanie naszej 2 połównki. Udaje się to moze kilku osobom. A inni? Inni się zawodzą. Poprostu musimy wyjść do ludzi, wyjść do otoczenia - rozejzyjmy się wokół. Wiem że to nie jest łatwe, ale wykonalne. :-) Ale może być też tak, że ta nasza samotność, brak ukochanej osoby to droga jaką przygotował nam Bóg. (5864)| zyczliwa | data: 03.01.2009, godz: 00:08 |
Jezus drogą PRAWDĄ i życiem. (5863)
Moim zdaniem poznawanie kogoś przez internet nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pisząc ogłoszenie, choćby w adonai, otrzymujecie zapewne po kilka, kilkanaście odpowiedzi od osób potencjalnie będących tym jednynym, tą jedyną.
I tu zaczyna się moim zdaniem problem, ponieważ dokonuje się wtedy selekcja: "z tobą będę pisał, bo fajnie odpisałaś, natomiast reszta won, bo nie spełniacie moich kryteriów"
Nie widzieliście żadnej z tych osób, a postanawiacie oceniać na podstawie jednego maila, w którym ktoś po prostu odpisał z nadzieją, że spotka kogoś wyjątkowego.
Z innej beczki: Jaki jest sens prowadzenia konwersacji z kilkunastoma osobami, jeśli nie dokonaliśmy selekcji?
Czy liczycie wtedy na to, że dopiero w dalszej znajomości, któraś/któryś odpadnie?
Dla mnie jest to wszystko nie do pomyślenia, jak można komuś odbierać nadzieję...
Przecież część doświadcza ogromnej samotności i raz po raz odpisuje na ogłoszenia, licząc, że może to ta osoba będzie moim przyszłym mężem, żoną...
Straszne...
Czy naprawdę nie ma w Twojej okolicy osoby, z którą mógłbyś pójść na spacer?
A może Kaśka spod trójki byłaby dla Ciebie idealna?
Ale co, nie masz odwagi zagadać? Wstydzisz się, nie podoba Ci się?
Boisz się, że Ci odpowie w realu, że nie zostanie Twoją dziewczyną?
A zapoznając kogoś w internecie już mniej się boisz, prawda? No bo przecież nikt Cię nie widzi, na jakiś czas ukryjesz wady, kompleksy...
A nawet, jeśli któraś Ci odpisze, że nie chce kontynuować znajomości, to przecież nie zaboli tak, jak by to powidziała patrząc Ci prosto w oczy...
Jaki sens ma pisanie sms-ów z osobą z Gdańska, skoro Ty mieszkasz gdzieś w jakiejś dziurze pod Krakowem i zapewne w życiu tam nie pojedziesz.
A nawet jeśli pojedziesz, to przecież wszystko może się i tak posypać. Co wtedy? Zostanie rana na sercu, będziesz wypominał sobie samemu, że byłeś tak głupi i odważyłeś się na miłość przez internet???
Załóżmy nawet, że Ci się udało, że piszesz z tą z Gdańska długi czas. Jak pierwszy raz ją pocałujesz? w ten sposób? :*
Chyba sam wolałbym spontaniczny pocałunek, ale w rzeczywistości..
Słuchajcie, to nie jest takie proste, jak wszystko się wydaje. Może na początku tak, może ładnie to wygląda, kiedy ktoś to opisuje bo jemu akurat udało się poznać swoją żonę na czacie. Ale jaki jest odsetek? 2 małżeństwa na 10000 osób? Dajcież spokój, wierzyć w cuda możecie, ale gwarantuję, że znajdziecie się w tych 9998 osobach, które pójdą z torbami, prędzej czy później..
Miłość, zakochanie się w kims przez internet - dobre, ale do napisania scenariusza do filmu, który będziecie później oglądać i marzyć o tym, żeby Wam się tak udało.
Lepiej wyjdźcie na dwór, rozejrzyjcie się dookoła, może akurat wpadniecie na siebie w drodze do warzywniaka...
Na zakończenie wymyśliłem swoją sentencję, tak na poczekaniu. Może komuś da do myślenia...:
"Internet służy do poprawy komunikacji między ludźmi, ale nie do jej nawiązywania."
Jeśli napisałem cokolwiek źle, skrytykujcie mnie, zostawiłem maila, możecie również odpisać tutaj.
Szczęścia życzę w poszukiwaniach... Sobie również :D (5862)
Witajcie!
Tak czytam sobie Wasze wpisy,o tym,jak to się zawiedliście na osobach,poznanych na stronach katolickich,gdzie wydawać by się mogło,że przecież tutaj trafiają tylko osoby,które poważnie,po chrzescijańsku myślą o życiu,drugiej osobie. Mogłabym i ja się podpisać pod tymi nieudanymi,często udawanymi znajomościami,gdzie byla nieodpowiedzialność za słowa,niespełnione ale przecudne obietnice,eh szkoda nawet pisać i wracać do tego. Macie rację,że zdarzają się (nie mówie o wszystkich) osoby,które same nie wiedzą,czego chcą... A najgorsze jest to,że (przynajmniej u mnie tak było),że PRZYCIĄGAŁO mnie włąsnie do takich facetów,którzy potrafili omamić itd. i zadaję sobie pytanie-czemu własnie wtedy ogarniało mnie wielkie uczucie zakochania,czemu wtedy chciałam byc z kimś takim sądząc ze bede szczęsliwa... A teraz kiedy pojawił się mezczyzna który o mnie zabiega,szanuje,jest jakby niedzisiejszy,bo wychowany,uczciwy itd.moglabym wymieniać sporo,to własnie mnie nie Przyciąga... Czemu tak jest? Chciałabym to zmnić,wiem,że wiele muszę zmienić w sobie..takie trochę idealistyczne spojrzenie..POWIEDZCIE czy można kogoś pokochać bez zakochania się w nim? Czy Zakochanie przychodzi z czasem? Trudna są te sparwy sercowe... Pozdrawiam ciepło:) Wszystkiego co Najpiękniejsze w Nowym roku dla Wszystkich Zrodelkowiczów:) (5861)
Witam! Przyglądam się dyskusji, która się toczy i muszę przyznać rację - sam miałem okazję spotkać się z dziewczynami poznanymi poprzez strony katolickie, min. przez "źródełko", prawdę mówiąc zwątpiłem czy jest to dobre miejsce, czy internet jest dobrym miejscem na zawieranie znajomości. Nie wiem czy dawniej dziewczyny miały mniejsze wymagania, może teraz na skutek wpływu tv i seriali gdzie każdy jest piękny, młody i bogaty płeć piękna nagle zaczęła marzyć o kimś podobnym do serialowego amanta. Ja niestety nie jestem przystojny, ot taki sobie, zwykły gość. Po serii takich jednorazowych spotkań, odpuściłem sobie... nie zmienię się w przystojniaka, nie stać mnie póki co na ekstra samochód, nie będę zgrywał kogoś kim nie jestem, nie jestem tez dobry w "bajerowaniu" dziewczyn. Może kiedyś spotkam dziewczynę, której spodobam się takim jaki jestem, wątpliwe to, być może tak ma być stracę życie na realizowaniu zainteresowań. (5860)| noemi, lat 31 | data: 02.01.2009, godz: 20:14 |
pozdrawiam wszystkich!:) w tym Nowym Roku 2009...
.....niech będzie kontynuacją tego co było dobre w ubiegłym roku i zakończy to z czym nie mogliśmy uporać się w roku minionym lub jeszcze dłużej...
dla wszystkich poszukujących Towarzysza życia życze obecności i miłości jednego z Archaniolów, ktory poszukuje ze skutecznością! Towarzyszy życiowych - św. Rafala Archanioła!!!!:)
do Marcina....
zgadzam się, z Tobą, ze jesli mamy oczekiwać czegoś od innych, to powinniśmy zacząć od najbliższego podwórka tj. samych siebie...by ofiarować komuś drugiemu to, co sami od niego pragnęlibyśmy otrzymać...a na to czasem potrzeba i całego życia, by się tego nauczyć....
...Maryjko Niepokalana! ucz nas kobiety,co znaczy być kobietą, nosić w sercu innych, co jest formą modlitwy za nich,.... i kochać, wątpię, aby kobiety byly stworzone w ogóle do czegoś innego niż właśnie to! Choć każda z nas ma swoją drogę,swoj czas na dojrzewanie do tego i swoją własną historię życia, która czasem jest tak zawiła....
powodzenia każdej z nas na drogach tego roku 2009... (5859)
bardzo mądre słowa Marcinie,... :) miałam okazje poznać na portalu katolickim właśnie takiego księcia z bajki, który cały czas grał, żeby tylko mnie zdobyć, wiadomo jak to jest zakochani maja klapki na oczach i nie widza co się w około dzieje ale dzięki Bogu ta znajomość się zakończyła.. teraz cierpliwie czekam na to co życie przyniesie, choć czasem jest bardzo ciężko i samotność strasznie boli wiem ze nic na silę, miłość przychodzi niepostrzeżenie kiedy się jej nie szuka.. być może zaprzepaściłam już szanse.. spotykałam się z chłopakiem i tak porostu zerwałam sama nie wiem czemu, przez własną głupotę, bo nie miał tego czegoś co ja sobie wymarzyłam żeby miał, po długim namyśle stwierdziłam ze może właśnie Pan Bóg postawił mi na drodze nie księcia z bajki a zwykłego prostego chłopaka tylko ze ja nie potrafiłam tego zaakceptować teraz tego żałuje, bo zrobiłam to tak pochopnie, ale wierze i mam nadzieje ze wszystko się ułoży i spotkam miłość swojego życia jeśli taka będzie wola boża. POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH. (5858)| olenka, lat 32 | data: 02.01.2009, godz: 18:41 |
Ps.Marcin! Nie oczekuj, że na pierwszej randce dziewczyna zaskoczy cie cechami Maryjnymi. Cechy Maryjne, owszem, mogą wyjść ale to raczej na etapie złóbka, a nie pierwszego kontaktu z mężczyzną. (5857)| Olenka, lat 32 | data: 02.01.2009, godz: 17:37 |
Drodzy Panowie! Nie od razu zdobywa sie dziewczynę! Nie oczekujcie, że któraś rzuci wam na szyję już na pierwszej randce. Kobieta ma taką trochę, jakby to powiedzieć..."dziką naturę" na początku znajomości. Wasze zadanie to spróbować ją oswoić i w końcu udomowić. Jak? Ano sposobem, moi mili Panowie, sposobem.
(5856)| Marcin | data: 02.01.2009, godz: 16:34 |
Panowie potrafią szybko rezygnować a panie czasami jeszcze szybciej.Kiedyś jedna z dziewczyn ze stron katolickich pisała że boi się dziwaków i pijaków i szuka kogoś dojrzalego emocjonalnie i po dluzszym pisaniu ze mna oswiadczyla ze ja taki jestem i moge liczyc z jej strony na cos powazniejszego.A po spotkaniu co sie okazalo?Otoz okazalo sie ze nie jestem w jej typie bo nie jestem bardzo elegancko ubrany i tak przystojny jak chciala.Poza tym nie chce mieszkac w miescie tak jak ona by chciala...Normalna dziewczyna ze wsi po szkole pielegniarskiej a wymagania wysokie a pycha i małoduszność aż z niej kapała.I nie mówię tego z czystej złośliwości tylko po prostu z tego co zobaczyłem i usłyszałem.A może by tak więcej pokory i samouznania że ja przecież tej mam swoje słabości,popełniam błędy i wogóle nie jestem doskonały.Tylko takie myslenie o sobie pozwoli otworzyc serce na drugigo czlowieka.Kobieta uśmiechnięta,mądra,otwarta zawsze znajdzie wokół siebie kogoś normalnego kto się nią interesuje a kobieta smutna,zalękniona i szukająca księcia z bajki zostanie sama albo trafi na kogoś kto będzie dobrze grał i zabawi się jej uczuciami.Godzinę temu modliłem się w Koronce za wszystkie kobiety i będę to jeszcze nie raz robił i mam nadzieję że będzie jak najwięcej kobiet które potrafią zdrowo i mądrze myśleć o życiu.Bo takie dziewczyny są i jak to widzę i szanuję je. Pozdrawiam:) (5855)| Agnieszka, lat 26 | data: 02.01.2009, godz: 16:02 |
do Dietrich
Ja się wychowywałm w takiej rodzinie.
I wydaje mi sie, że można się tylko modlić, bo ciągnięcie kogoś na siłę do kościoła nie da żadnego efektu dopóki ta osoba sama nie zechce pójść. Wydaje mi się, że w ten sposób wierzący rodzic może więcej szkody wyrządzić niż ten wierzący - niepraktykujący, który się w wychowanie religijne dzieci po prostu nie wtrąca.
Bo wiara i miłoś do drugiego człowieka polega też na tym, że się szanuje jego wolę i poglądy. najlepiej się po prostu modlić i tego nie ukrywać, przed tym kimś, ale też nie narzucać i nie ciągnąć na siłę do wiary. (5854)| Marcin | data: 02.01.2009, godz: 12:38 |
Do Marty i innych
Tak to prawda czasami tak się śpieszymy i tak pielęgnujemy w swojej wyobrazni ten wyidealizowany obraz partnera że nie zauważamy tego że obok nas może się pojawić ktoś z kim można by się związać.Kiedy oczekujemy by nasz partner był przystojny,inteligentny,opiekuńczy,bogaty....itp.to zastanówmy się czy my sami posiadamy te cechy których wymagamy od innych.Ja też powiem szczerze chciałbym poznać dziewczynę miłą,ładną,wrażliwą,pracowitą....itp. czyli dla mnie tym ideałem jest dziewczyna podobna do Maryi.Ostatnio jednak na mojego drodze stanęła dziewczyna która nie za bardzo jest w "w moim typie" i się mną zainteresowała.I myślę że jest to dla mnie wyzwanie do tego by zaakceptować ją taką jaką ona jest i ona też to musi zrobić w stosunku do mnie.I nie jest to łatwe,wymaga czasu i otwartości serca i spotkań by poznać kogoś bliżej,oswoić się z jego zaletami i wadami.I nie wiem jak rozwinie się ta znajomość i do jakiego punktu dojdzie ale myślę że ta osoba znajdzie we mnie wsparcie i jestem otwarty na tę znajomość,na kontakt,na spotkanie.I chciałbym by inni też starali się patrzeć przedewszystkim sercem bo to najlepsze nasze "oko". Pozdrawiam wszystkich w Nowym Roku i życzę wszystkim błogosławieństwa Bożego.Niech ten rok dla każdego będzie czasem w którym będzie się cieszył z bliskości drugiego człowieka,niech nikt z nas nie cierpi z powodu niedostatku materialnego i będzie człowiekiem naprawdę świetym. (5853)
Postanowienie noworoczne "A Maryja zachowywała wszystko w sercu". Czy mam czyste serce jak Maryja ?
Pamietajcie Pan Jezus ma 8 dni. nie wracajcie do swojej samotności ale idzcie do złóbka. (5852)| Dietrich, lat 22 | data: 02.01.2009, godz: 12:15 |
Chciałbym poruszyć nurtujący mnie temat, który, jak sądzę, w Polsce dotyczy wielu osób. Chodzi mi o "chodzeie ze sobą", narzeczeństwo a następnie małżeństwo dwóch osób, z któryh jedna przykłada dużą wagę do wiary katolickiej, a druga jest katolikiem/katoliczką nie zainteresowaną sprawami religijnymi, praktykującą okazyjnie i bez większego przekonania wewnętrznego, "katolikiem niedzielnym". Jak sądzicie, zy taki związek ma szansę? Jak zbliżać dziewzynę/chłopaka/współmałżonka do wiary? A co, jesli wysiłki niczego nie dają? (5851)| Olenka, lat 32 | data: 01.01.2009, godz: 23:04 |
Według mnie Panowie, to wy stanowczo za szybko rezygnujecie... (5850)
na temat spotkań zapoczątkowanych na czacie
moim zdaniem za bardzo się spieszymy, liczymy na to że ta poznana osoba będzie lekiem na całe nasze zło (samotność). ale tak nie jest i nie może być. chcemy iść na łatwiznę, lub boimy się ze jak nie z nią lub nim nie zaiskrzy to już koniec, że nie będziemy mieli szansy na milość. szukamy ideału, którego nie ma. nie zatrzymujemy się przy kimś nowo poznanym, bo ma jakąś tam "wadę" ale nie zdajemy sobie często sprawy, że ta wg nas "wada" to wielka zaleta tego człowieka. a dlaczego się tak dzieje? bo nie dajemy sobie czasu na poznanie, bo zewsząd nas otacza pośpiech.
dajmy sobie czas na poznanie, może z czasem okaże się że to miłość, a jeśli nie to i tak warto poznawać ludzi .
a miłość przyjdzie sama, po cichutku. nie zmuszajmy innych by oddawali nam swe serca na dzień dobry bo będzie to zwykła kradzież
miłość to dar serca (5849)| dobranoc | data: 01.01.2009, godz: 22:31 |
MARCINIE ja całe życie dawałam, tak az do wypalenia...WYPALONA OSOBA NIE MA CZEGO OFIAROWAC CHYBA ŻE ŁZY I STRACH...a tego nikt nie przyjmie - Bo to Kłopot! (5848)| goska | data: 01.01.2009, godz: 22:21 |
Do chłopaków :-)
Poczytałam sobie wasze ostatnie wypowiedzi :-). Jako dziewczyna mogę wam powiedzieć że macie nawet trochę racji w tym co piszecie - jak tak się przyjzeć to z upływem czasu postawa dziewczyn się zmienia, stajemy się chyba bardziej wymagające ale wydaje mi się że w wielu przypadkach wynika to z ostrożności, może strachu.
Piszecie że dziewczyny z (internetu) które poznajecie nie traktują was poważnie itp. Ale to ze ona po jednym spotkaniu się przestaje odzywać to nie znaczy od razu że was olewa lub ze to dla niej tylko zabawa. Tak jak wy piszecie że wydaje się wam że to co ona pisała o sobie nie było jednak do końca prawdą tak moze i dziewczyny myślą o was to samo. Tylko że my jako dziewczyny mamy troszkę gorzej lub inną sytuacje. Tak jakoś wyszło że jesteśmy płcią słabszą fizycznie. jeśli np dziewczyna was pozna osobiście i np jakiś szczegół z waszej wypowiedzi wzbudzi w niej wątpliwość co do prawdziwości tego co piszecie o sobie - np woli się wycofać niż czekać aż stanie się jej coś złego. Dla was to może być coś dziwnego ale my jako kobiety mamy bójną wyobraźnie i boimy się o siebie. Żadko się słyszy by to dziewczyny porywały, gwałciły, biły itp. Ale nie bierzcie tego do siebie że to się was tyczy. tylko tak piszę co my sobie myślimy i jak my to widzimy.
możecie mi wierzyć lub nie ale w wielu przypadkach tak jest. Wiem to z własnego doświadczenia. Ja też kiedyś poznałam chłopaka przez internet z katolickiego portalu. pisałąm sbie z nim na GG i poprzez smsy i po kilku tygodniach spotkaliśmy się. Powiem szczeze ze wygląd zew ma znaczenie - bo inaczej go sobie wyobrażałam ale wygląd to nie wszystko.
I po tym jednym spotkaniu miałam jakiegoś kaca moralnego, tzn było generalnie spoko ale było coś co wzbudziło mój niepokój, moze niepotrzebnie no ale jednak coś. poprostu się bałąm o siebie, po głowie zaczeły mi chodzic mysli że może n nie jest taki jak pisał, że może jest całkiem inny. przecież go tak naprawdę nie znam, nie weim jaki jest.
Tutaj też problem leży po mojej stronie. jestem poprostu nieufną osobą a jeśli chodzi o osoby których nie znam a które chcą mnie poznać bardziej niż inni to moja nieufność jeszcze bardziej wzrasta. I najprawdopodobniej w tym przypadku problem tkwił tylko we mnie bo ja mam problem nie tylko z zawieraniem blizszych znajomości wirtualnych ale i realnych.
Mogę was tylko poproscić o wyrozumiałość dla nas dziewczyn poznawanych na stronach katolickich. NIestety my kobiety patrzymy na to wszystko z innej perspektywy. Wam jako mężczyznam jako że stoicie po tej drugiej stronie nie będz łatwo nas zrozmieć ale sie posarajcie. W wielu przyadkach nasze zachowanie nie jest skierowane wprost przeciwko wam ale niestety nieodpowiedzialne poczynania waszych meskich współbraci sprawia że my stajemy się bardziej ostrożne.
I nie prawdą jest że nam wszystkim rosną wymagania. Czy to że pragniemy, kochanego, troskliwego i opanowanego mężczyzny to tak wiele. :-)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie w tym Nowym Roku 2009. (5847)| ba, lat 31 | data: 01.01.2009, godz: 21:36 |
Życzę Wszstkim samotnym aby odnaleźli bliska osobę.Żeby juz nigdy nikt nie był sam.Niech gości w Waszych sercach pokój,radość i nadzieja Wszystkigo dobrego w Nowym Roku. (5846)| Marcin | data: 01.01.2009, godz: 20:55 |
Jak czytam te ostatnie artykuły na temat dziewczyn poznanych na stronach katolickich to przypomina mi się artykuł w którym autorka pisze o zwiększającej się litanii życzeń kobiet w stosunku do mężczyzn.No a jeśli my mężczyzni nie będziemy spełniać waszych zwiększających się wymagań to nas odrzucicie i same sobie poradzicie bez nas?.Mężczyzna i kobieta zostali powołani do bycia razem i wzajemnej współpracy a nie do tego by tylko jedno dawało a drugie brało.Oczywiście przyznaję że jest wiele kobiet które same bardzo się starają a ta ich męska połowa nie daje im wsparcia i zawodzi i to też jest czymś niewłaściwym. Pozdrawiam:) (5845)| Agata | data: 01.01.2009, godz: 20:21 |
Waltz Miłosc cierpliwa jest..... (5844)| Marcin | data: 01.01.2009, godz: 19:45 |
Do Waltz
Doskonale cię rozumiem bo sam się zawiodłem na paru dziewczynach poznanych na stronach katolickich dlatego już nie robię sobie nadziei na to że poznam tam kogoś na poważnie.Po prostu niektóre dziewczyny same nie wierzą w to że można być na poważnie z kimś kogo się tu poznaje i się wycofują.No i te wymagania...coraz wyższe i wyższe...Pozdrawiam i życzę wytrwałości:) (5843)
Z całego serca życzę udanego roku.
Udanego roku dla ciebie i wszystkich ludzi.
Podaj im dłoń,także tym,którym już dawno jej nie podałeś.
Podaj im dłoń,mając serce
pełne dobrych i szczerych życzeń,
zrzuciwszy piękną maskę,
jaką nakładają na twarz ludzie obłudni.
Napisz kartkę złóż na niej pocałunek.
Zaczyna się nowy rok.Postaraj się, aby to był dobry rok.
Daj odczuć swą dobroć i przyjaźń
w domu, szkole, w pracy.
Zażegnaj wszelkie spory.Powściągnij złośliwy język.
Spraw, by twój mąż, twoja żona, twoje dzieci byli szczęśliwi,
szczęśliwi dzięki czynom, nie tylko słowom,
ponieważ potrzebujesz ich szczęścia,aby samemu być szczęśliwym.
Nie szukaj nigdy szczęścia tylko dla siebie,
we własnych czterech ścianach.
Pomóż stworzyć świat, w którym
będziemy się nie tylko tolerować, lecz naprawdę lubić,
świat, w którym znajdzie się miejsce na uśmiech, kwiat,
serce, troszeczkę nieba na ziemi .
P.B
(5842)
Słuchaj nie jesteś jedynym przypadkiem.
Miałem bardzo podobną sytuację. Otóż 2 lata wstecz gdzieś dokładnie o tej porze byłem w fazie dobrej znajomości z pewną dziewczyną. Fakt, nie poznałem jej przez ten portal, ale w zbliżony sposób. Ona założenie miała jedno: spotkać chłopaka o nieposzlakowanej opinii, wierzącego, który będzie miał poukładane w głowie, wygląd nie stanowił dla niej większego problemu. Sama reklamowała się w podobny sposób. Nie widziałem żadnego problemu, aby zawrzeć znajomość. Mieszkała ok 100 km ode mnie, więc pisaliśmy sms-y, rozmawialiśmy. Była super, po prostu nic do zarzucenia, urzekła mnie szybko swoim głosem. W pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o tym co dalej, kiedy się spotkamy itp Postanowiłem więc zaryzykować i pojechać do niej na spotkanie. Umówiliśmy się w konkretne miejsce, wiadomo, znak rozpoznawczy, jak będziemy ubrani - wszystko dopięte na ostatni guzik. Gdy przyjechałem na miejsce bez problemu ją odnalazłem. Gdy podszedłem bliżej, zauważyłem w jej spojrzeniu jakiś niesmak, fakt, uśmiechała się, ale tak jakoś przez zęby... Trochę się zmieszałem, ale nie dałem po sobie poznać. Dzień zleciał szybko na rozmowach. Wyszło na jaw wiele faktów, które przede mną ukrywała. Okazało się, że jej reklama, o której pisałem wyżej była tylko reklamą i nie miała nic wspólnego z rzeczywistością.
Ona po prostu szukała księcia z bajki, którego sobie gdzieś tam kiedyś wymarzyła a sama nie potrafiła dać od siebie niczego.
To spojrzenie na początku uświadomiło mi od razu, że nie pasuję jej pod względem wizualnym, chyba inaczej sobie mnie wyobrażała, zresztą do dziś nie wiem jak.
Fakt, nie jestem Pawłem Delągiem(nie wiem, kto teraz jest dla kobiet macho :-) ), ale nie mam sobie niczego do zarzucenia co chodzi o atrakcyjność.
Po powrocie do domu przemyślałem sprawę i wszystko się posypało. Ale nie żałuję tego, co zaszło, tej znajomości. Czegoś na pewno mnie nauczyła.
Przede wszystkim ostrożności. Śmiem twierdzić, że większość kobiet, oczekuje od mężczyzn zbyt wiele. One pragną spotkać kogoś, kto będzie opiekuńczy, a jednocześnie silny, romantyczny a przy okazji bogaty(to chyba na pierwszym miejscu powinienem dać), kto będzie prawił komplementy, pisał wiersze i tak dalej i tak dalej...
A czy któraś z Was zastanowiła się nad tym, że prawdziwy związek to nie tylko branie?
Co potraficie dać ze swojej strony?
Chciałbym przy okazji obronić stanowisko mężczyzn, bo na tym portalu to my w większości artykułów jesteśmy tymi, którzy wykorzystują, biją, piją, poniżają, zdradzają i nie potrafią kochać, ale na dobrą sprawę to kobiety są odpowiedzialne za co najmniej połowę nieudanych związków. Piszę połowę, bo jestem zdania, że płeć męska i żeńska jest równa względem siebie i powinna ponosić połowę winy za wszelakie czyny. Nie, że faceci gorsi. W każdym związku jakieś zło jest zaniedbaniem jednej i drugiej strony.
Waltz, nie skupiaj się na tej dziewczynie, skoro teraz już wiesz na czym stoisz po prostu bądź zawsze sobą, a następnym razem to już będziesz wiedział dobrze, których cech unikać u kobiet, a które są warte uwagi. Nie przejmuj się, to była jedna w 6-miliardowym świecie.
(5841)| J. | data: 01.01.2009, godz: 15:48 |
Na nowe, nadchodzące chwile pragnę życzyć Wam, Źródełkowicze, abyście spełnili swe najskrytsze pragnienia - czasem nawet to, co niemożliwe, może się udać... aby nowy, dany Wam czas obfitował w liczne łaski, radości...abyście dalej wędrowali w słońcu, dobrymi ścieżkami Pana...abyście potrafili kochać, śmiać się, czerpać radość z życia takiego, jakie Wam ofiarowano... Szczęśliwego Nowego Roku! Shalom!!!
(5840)
Przyjmijmy te Nowy Rok... jako świt...
Świt nowego spojrzenia...
W każdym poranku jest coś świeżego i nowego.
Kiedy słońce przebłyskuje przez liście drzew, a krople rosy mienią się barwy tęczy – kiedy wstaje świt... na nowo uświadamiamy sobie, że Bóg działa w naszych sercach, w naszym życiu. Promieniujące Boże światło wciąż kształtuje nasze życie tak, jak światło słoneczne wpływa na kolory krajobrazu. Wpatrując się w niedokończone płótno naszego życia, tęsknimy za pięknem powstającego arcydzieła. Może widzimy jedynie chlapnięcia farby bez żadnej formy lub porządku, nie próbując odsunąć się nieco dalej, by ujrzeć spektrum doświadczeń, które przywiodły nas do danego punktu
w życiu.
Spędź ten dzień... Nowego Roku w świetle Bożej obecności.
Pan ukaże Ci cel wszystkiego – celowość postawionej pędzlem plamy.
A świt stanie się początkiem – nowego już spojrzenia...
Życzę zachwytu chwilą obecną... a wtedy codzienność zajaśnieje najpiękniejszym blaskiem...
(5839)
"Dziś cię kocham mniej niż jutro".
(5838)| do Waltz | data: 01.01.2009, godz: 13:15 |
Moim zdaniem za szybko się poddałeś.Może ona tez czeka na rozmowę,ale w "cztery oczy",bo pewnych spraw-ważnych spraw- nie da się załatwić sms-em,przez telefon.Nic nie zastąpi kontaktu w realu,a taki jest wg mnie najlepszy i potrafi dużo zmienić i wyjaśnić wszelkie zawiłości. (5837)
Poznałem przez żródełku dziewczyną mieszkającą 70km ode mnie, spotykaliśmy się przez miesiąc potem zaprosiła mnie na zabawę do siebie na wieś do remizy. I właśnie tam zakończył się nas związek... na początku bawiliśmy się dobrze, było miło poprostu ale z czasem było coraz gorzej... nie chciała już ze mną tańczyć, nasz kontakt nawet wzrokowy na tej zabawie znikł. Wracaliśmy z jej bratem i znajomymi to przez godzinę słowem sie nie odezwaliśmy. Nastepnego dnia niby troszkę smsowaliśmy, wiedziałem ze ona zawiodła się na mnie bo myślała że będę tam nie wiedomo kim "duszą towarzystwa" nawet napisała mi że mnie trochę rozumie bo byłem tam pierwszy raz i wogóle. Już myślałem że złą sytucję zarzegnaliśmy. Dzwonię kolejnego dnia aby pogadać, ona nie odbiera. Kolejnego dnia już nie dzwoniłem bo wiedziałem że to nie ma sensu aż do dziś a zabawa była w piątek 27.12 Staram się już o niej nie myśleć, choć miłe wspomnienia powracają i uderzają we mnie... Ufam Bogu że jeszcze postawi przedemną dziewczynę tą dla mnie... Dziękuję (5836)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 31.12.2008, godz: 23:46 |
Z ostatnią kartką kalendarza zerwij wszystkie złe nastroje , zapomnij o wszystkich nieudanych dniach, przekreśl niewarte w pamięci chwile i wejdź w Nowy Rok jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata. Z Nowym Rokiem lepsze życie rozpocznijmy wraz. Niech współpraca z Łaską Bożą przeobraża nas. Silni Wiarą i Nadzieją, Miłość nieśmy w świat, a dni lepsze zajaśnieją, każdy będzie rad. Niech w tym Nowym 2009 Roku świat będzie dla was pełen ciepła , radości , przyjaciół a w waszym domu niech nigdy nie zabraknie miłości i zrozumienia. (5835)| * | data: 31.12.2008, godz: 23:35 |
By każdy odnalazł w 2009 Swoją Jedyną Najjasniejszą Gwiazdę na Niebie........która stopi nawet najbardziej lodowate serce.................. (5834)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 31.12.2008, godz: 23:17 |
Do siego roku Kochani :) (5833)| Marcin | data: 31.12.2008, godz: 22:17 |
Z tego co można tu przeczytać i też zaobserwować to to że dusze samotne szczególnie odczuwają swoją samotność właśnie w tym czasie.Życzę wszystkim Zródełkowiczom nadziei i pomyślności w tym Nowym Roku który już za chwilę nastąpi... (5832)| Alunia | data: 31.12.2008, godz: 21:27 |
Witajcie!!!
Kolejny rok mija a ja sama i samotna. Czy ktoś mnie kiedyś pokocha?? (5831)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |