| Natalia | data: 20.11.2008, godz: 20:25 |
Miłość wierna i wieczna JEST i to Ona czeka na nas od samego początku naszych urodzin. Tylko Bóg Jest miłością wierną i wieczną, i tylko On będzie w stanie objawić Ci wielką wartość dziewictwa i czystości. Miarą naszej atrakcyjności nie jest to czy mamy wianek adoratorów ale tę atrakcyjność odkrywamy w sobie jak przeglądamy się w oczach Jezusa, który pokazuje nam zarówno jacy jesteśmy naprawdę: nasze ubóstwo i grzeszność, jak i to jakie prawdziwe skarby zostały nam przez Niego i w Nim dane.. My, obraz Trójcy Świętej stworzeni na podobieństwo Bytu Wiecznego o Niewyobrażalnym Pięknie... dlatego to piękno kobiety i mężczyzny promieniuje z nich im bardziej są oni Podobni do Boga.. im bardziej są czyści ..duchowi, dobrze czyniący, im bardziej zdolni do bezinteresownej miłości. Żaden mężczyzna i żadna ziemska miłość nie jest tego warta, by oddać TO PIĘKNO, które czyni nas dziećmi Bożymi. Kobiety popełniają ten błąd, że zamiast lgnąć do Boga, lgną do mężczyzn szukając u nich potwierdzenia swej wartości. Nie chodzi o to aby czekać w czystosci tylko po to aby ktos to docenił. Nie ma gwarancji, czy i w jakim stopniu doceni. Jesli trwamy w prawdziwej czystosci to czynimy to przede wszystkim dla Boga, ktory w Nas mieszka i dla SIEBIE, aby cieszyc sie pieknem niewinności. Tylko Bóg objawić Ci może głęboki sens trwania w czystości. "Tylko tchnieniem są synowie ludzcy" i "..odwieczną miłością umiłowałem Cię.." ... (5380)| truden pytanie... | data: 20.11.2008, godz: 19:36 |
Witam mam pytanie...trochę się obawiam czy nie jest to temat tabu na tej stronie...ale mam nadzieję, ze nie bo zależy mi na opinii ludzi wierzących i żyjących wiarą. Otóż mam około 30 lat i nigdy nie współżyłam z mężczyzną... Z prostej przyczyny – nie mam męża, a czystość przed małżeńska jest dla mnie (a może coraz częściej myślę - była) ważna. Jestem atrakcyjną kobietą i przyciągam mężczyzn. Ostatnio jednak zauważyłam, że obawiam się zaangażowania w jakąkolwiek relację, gdyż wstydzę się swojego dziewictwa. Naprawdę jest to wszystko dla mnie źródłem cierpienia. Z jednej strony widzę głęboki sens czystości (chciałam swój pierwszy raz przeżyć w małżeństwie i z miłości), a z drugiej strony nie wierzę, że spotkam kogoś, kto to doceni. Naprawdę po tym wszystkim co dane mi jest czasami usłyszeć – nie wierzę. Nawet już ostatnio nie myślę, że ktoś to doceni, chciałbym tylko, żeby ktoś tego nie wyśmiał...... Zaczynam uciekać od mężczyzn. Czas jednak płynie i człowiek się zastanawia czy to poświęcenie było komuś potrzebne.....nie chciałbym w przyszłości być sama. Wiem, że jak się ma 20 lat i żyje ideałami to wszystko wydaje się być "piekne". Potem jednak przychodzi czas na refleksję, zwłaszcza jak widzi się znajome, które nigdy się takimi sprawami nie przejmowały, są z fajnymi mężczyznami (nie chodzi mi bynajmniej o wygląd). Czasami cierpię z braku obecności drugiego człowieka, z braku czułości w moim życiu. Bardzo cierpię. Trzymam się wiary, ale widzę, że to wszystko zaczyna mieć coraz bardziej negatywny wpływ na moje życie. Zamykam się w swoim świecie. Błędne koło. Właściwie nie wiem czego od Was oczekuje. Może chciałabym usłyszeć, że istnieje miłość...miłość wierna i wieczna na którą czekałam 30 lat mojego życia....... (5379)| Marcin | data: 20.11.2008, godz: 19:17 |
Natalio bardzo mądrze piszesz,zgadzam się z Twoimi przemyśleniami.To prawda, mężczyzni nie myślą tylko o erotyce też czasami chcą okazywać uczucia w taki sposób jaki tego pragną kobiety.Ja też osobiście nie jestem zbyt wylewny i nie lubię całowania ale też mam potrzeby uczuciowe i potrzebę bliskości drugiej osoby. Pozdrawiam:) (5378)| Aga, lat 24 | data: 20.11.2008, godz: 18:47 |
Do Natali
Bardzo Ci dziękuje za Twoje wpisy:) (5377)| Natalia | data: 20.11.2008, godz: 18:26 |
Chciałam dodać, że ponieważ mam takie a nie inne doswiadczenie, nie wyobrazam sobie zwiazku z kims, kto by nie miał takich potrzeb, bo moj wzorzec jest taki, ze to mezczyzna pierwszy potrafi okazac czulosc i ze to on bedzie o to zabiegał a nie ja. Nie umiałabym wiec nikogo uczyc tego otwarcia, bo kazdy inny, kto tego nie potrafi czynic byłby przeze mnie odbierany jako całkowicie niezainteresowany mną, zimny. Sa ludzie, ktorzy nie lubia sie przytulac, inni nie lubia sie całowac, jeszcze inni nie lubia ani jednego ani drugiego, a jednak kazdy ma jakas potrzebe bliskosci. Dlatego tak wazne jest aby zrozumiec jakim jezykiem sie porozumiewamy. Ja lubi bardzo jezyk obdarowywania. Piec ciasta dla innych, robic jakies niespodzianki, kupowac cos ciekawego i zrozumie mnie tylko ten kto ma taka sama potrzebe. Pozdrawiam! (5376)| Natalia | data: 20.11.2008, godz: 18:08 |
A propos potrzeby PRZYTULANIA...
Powiem Wam moze o czyms dziwnym... mysle ze warto.. bo widze, ze tu sie pojawiaja jakies stereotypy o kobietach i mezczyznach..mysle, ze to co opowiem , moze to przelamac..
Ja jako mała dziewczynka czułosci doznawałam szczegolnie ze strony Taty. On , silny zdrowy, 100% mezczyzna zawsze miał i ma do tej pory ogromna potrzebe okazywania uczuc. Najbardziej uwielbia głaskac mnie po głowie delikatnie. Bardzo lubi trzymac mnie za reke, a najbardziej lubi sie przytulac. Nie tylko na przywitanie i pozegnanie, ale tak poprostu, od czasu do czasu. Wychowałam sie w domu, w ktorym to Ojciec 1: nauczył mnie i 2: potrzebował czułosci i okazywania miłosci. odkad pamietam co jakis czas narzekał że Mama nigdy nie przyjdzie by Go przytulic,lub pocałowac, ze Mama nigdy nie przyjdzie by samej chciec okazac w ten sposob uczucie. Moja Mama jest jak najbardziej kobietą..ma swoje kobiece potrzeby.. ale ta czułosc i takie niewinne pieszczoty nie sa jej konieczne. I nie chodzi tu wcale o niesmialosc, ..bo wkoncu Tata zawsze robił ten pierwszy krok. Jednak Ona nigdy nie czerpała z tego jakiejs szczegolnej przytjemniosci, bo ten rodzaj jezyka milosci nie został jej przekazany przez.. MATKE. jej matka nigdy jej nie przytulała, w sumie.. dosc rzadko. Babcia natomiast opowiada mi, ze jej matka (czyli moja prababcia) nigdy jej nie przytulała.. tylko raz na rok, w dniu urodzin. Tak wiec cos takiego przechodzi z pokolenia na pokolenie... chyba ze ktos otrzyma inne , mocne geny, lub pojawi sie osoba, ktora wywrze na niego dominujacy wpływ - tak jak u mnie: Mam wiekszosc genow po Tacie, i zostaławm tez przez Niego nauczona ... takiej bliskosci.. Moj Tato miał ojca ktory NIGDY nie okazywał mu szczegolnych uczuc, wrecz był surowy i zdystansowany.. ale Tato otrzymał wiele miłosci od swojej Mamy, z ktora uwielbiał przytulanki, i łaczyła ich szczegolna miłosc.. oboje z Tatem doszlismy do wniosku, ze to, czy kobieta lub mezczyzna umie okazywac uczucia zalezy w ogromnym stopniu od jego relacji z matką. Oczywiscie nie jest to zasada tylko jakies przypuszczenie..i pewnie sa wyjatki, jak wszedzie. Chciałam tez przez ten przykład bronic mezczyzn przed stereotypami ze ich potrzeby ograniczaja sie tylko do samej erotyki, bo to jest totalna bzdura i moj Tato, a takze kuzyni w mojej rodzinie i inne osoby, ktore poznałam , moi znajomi, sa dowodem na to, iz mezczyzna moze czasami nawet bardziej potrzebowac niewinnych, delikatnych, ciepłych i czułych sposobow okazywania milosci niz niejedna kobieta. To tyle ;) (5375)| Maria | data: 20.11.2008, godz: 17:57 |
Zapraszam na stronę internetową o. Zdzisława Pałubickiego SJ
poświęconą Miłosierdziu Bożemu i św. Andrzejowi Boboli:
www.milosierdzie.info.pl
Zdzisław Pałubicki - 73-letni Jezuita, pochodzący z Nakła-
honorowy obywatel tego miasta, pierwszy w Polsce ksiądz -
misjonarz internetowy Miłosiernego Serca Jezusowego.
Posługuje w Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego w Kaliszu,
gdzie 13 listopada sprowadzono relikwie bł. Michała Sopoćki.
Ojciec Zdzisław Pałubicki pragnie powołać przy Sanktuarium Miłosierdzia
w Kaliszu - pod patronatem bł. Michała Sopoćki -
formację misjonarzy Miłosierdzia Bożego - "Michalinum" -
podobnie jak pod patronatem św. Faustyny - istnieje stowarzyszenie
Apostołów Bożego Miłosierdzia - "Faustinum" -założone w Łagiewnikach.
Chętni do tego apostolstwa modlitwy - niech piszą pod adres email:
rumcjas@ulisses.pl - bezpośrednio do Ojca Zdzisława Pałubickiego.
Powoła ich i prześle im nominację na misjonarzy.
Na stronie internetowej można przeczytać,
posłuchać i pooglądać wszystko na ten temat.
Szczęść Boże!
Pozdrawiam serdecznie bywalców - dawnych i obecnych -
cudownego Źródełka
(5374)| dziunia | data: 20.11.2008, godz: 17:47 |
Ktos tu wczesniej wspominał o niesmiałosci i zgadzam sie ,ze potrafi ona nas czesto paraliżowac.Takze najtrudniejszy pierwszy krok.Wiem cos o tym,bo sama jestem niesmiala,ale jak mnie ktos juz oswoi (obgłaszcze) jak kotke to potrafie mruczec za uchem :))) (5373)
Dziwna nie poddaj się tak łatwo.Myślę,że na początek wskazana byłaby szczera rozmowa,bo być może nie potraficie sobie JESZCZE okazać uczuć poprzez gesty.W budowaniu związku trzeba wykazać się maksimum cierpliwości,bo nic nie przychodzi ot tak.Zburzyć to co się razem osiągnęło można szybko i w każdej chwili.Jeśli łączy was prawdziwe uczucie,to przekreślając tego człowieka,będziesz szukać w następnym mężczyżnie wartości tego pierwszego,a co za tym idzie-być może oszukiwać siebie i kogoś.Odwagi i rozwagi:) (5372)| Monika, lat 34 | data: 20.11.2008, godz: 16:55 |
Dziwna modl sie na rozancu do Maryi aby Ci pomogla. Moze nauczysz swojego chlopaka czulosci. Pojedzcie na rekolekcje. Jezeli go lubisz i widzisz ze On takze Ciebie to daj Mu szanse. Jak mialam chlopaka sama siadalam mu na kolanach i obdarowywalam pocalunkami bo taka mialam potrzebe a on mowil ze jestem wspaniala i co bylam szczera a on draniem. Czasami facet jak rzuca komlementami to robi to nieszczerze a jak widzi ze kobieta to lubi to wykorzystuje to. Jezeli Twoj chlopak jest wierzacy to wspolnie sie modlcie. Pamietaj buduj na Jezusie. kobieta ma takze potrzebe przytulenia w dniach plodnych zauwaz ze sa dni ze lgniesz do Niego a w innych stronisz.
zauwazylam ze mam dni kiedy kazdy facet jest cholernie atrakcyjny a we mnie hormony buzuja a w innych jestem zmeczona i nawet w pracy gderam na facetow.
Jak moge miec meza jak czuje ze jestem chora psychicznie naprawde jestem jakas dziwna. Pierwszy chlopak nie rozumial mnie ja milczalam a on myslal ze chce seksu powiedzialam po slubie wysmial mnie. Od drugiego sie uzaleznilam i swiat mi runal gdy wyjechal do Stanow. Trzeci mnie nie chcial, czwarty oswiadczyl sie a powiedzialam nie, nastepny ... nie zauwazylam malego szczegolu, ale wciaz Go kocham i TA MILOSC przybliza mnie do Jezusa. Oczyszcza z wszystkich wyobrazen, niszczy iluzje i nie chce Go juz nigdy na ziemi zobaczyc. chce wyzdrowiec i wyjsc za maz miec dzieci i uczyc je kochac Boga. To jest najwazniejsze aby moja przyszla rodzina zyla Bogiem zebym co wieczor z meze uklekla i odmowila rozaniec. Marcinie jezeli Bog w rodzinie na pierszym miejscu to wszystko inne jest ok starajcie sie o Krolestwo Boze a wszystko inne bedzie Wam dodane. A jezeli Pan Bog ma inny plan to opieka nad niepelnosrwawnymi. Wciaz tesknie za moim braciszkiem z zespolem Downa i rodzi sie we mnie pragnienie pomagania tym osobom. Ale wciaz nie mam pomyslu. nie dlugo wracam to sie porozgladam.
Piotrze konkretny wpis, ale w zyciu nic nie jest proste. (5371)| noemi | data: 20.11.2008, godz: 16:09 |
do dziwnej
zgadzam sie w zupelnosci z Piotrem, chyba po prostu nie pasujecie i ozacza to, ze mozesz sie bardzo męczyć w takim zwiazku, ja mialam podobna sytuację!!!!
kiedy kobieta nie otrzymuje tego, czego pragnie, takiej bliskosci i zyczliwej milosci, to chlopak mysli, ze zadowoli ją seksem, a tak nie jest, bo milosć nie rowna sie wspołzycie, zrospaczona kobieta bierze więc to, co jej się daje-tzn. wspołzycie.
Dziwna....nie wiem....ale nie chciej być z kimś dlatego, ze nie ma nikogo innego, odpowiedniego dla ciebie. Takie związki to porażka i wiele cierpienia na cale życie, bo małżeństwo jest do konca zycia. caluski. m. (5370)| Marcin | data: 20.11.2008, godz: 15:49 |
Do ufającej,lat26
Szkoda że twój anons zobaczyłem tak pózno bo bym się pomodlił dziś o 15.00 w czasie Koroniki do Bożego Miłosierdzia.Modl się do naszego Jana Pawła 2 bo on był wielkim obrońcą życia...pozdrawiam:) (5369)| Ufająca, lat 26 | data: 20.11.2008, godz: 15:24 |
Do o. Mateusza,
Dziękuję za modlitwę, ufam i wierzę...Bóg zapłać! (5368)
Do Ufającej lat 26 oraz do Pawła
w sobotę 22.11 o godzinie 12.00 będę sprawował Eucharystię w waszej intencji. zapraszam do duchowego łączenia się. Bóg jest OJCEM KOCHAJĄCYM, który wysłuchuje naszych modlitw. Odwagi w wierze. (5367)| Marcin | data: 20.11.2008, godz: 09:12 |
Wczoraj najpierw przeczytałem to co dziwnaa napisała o trudnościach w relacji ze swoim chłopakiem,pózniej kolega do mnie napisał i stwierdził że ma dość kobiet i nie chce słyszeć na ich temat a pózniej znajoma napisała o swoich problemach ze swoim chłopakiem...ech sporo tych nastawień anty.No tak nie od dziś wiadomo że my faceci czasami was nie rozumiemy i dochodzimy do wniosku że w pewnych sytuacjach postępujecie nieracjonalnie i wy kobiety też macie do nas pretensje o to czy o tamto.A jednak natura stworzyła nas do życia razem a to wymaga kompromisów i zrozumienia odmienności płci przeciwnej.I jeśli kobieta czegoś oczekuj od mężczyzny to po prostu musi mu to powiedzieć bo on nie jest jasnowidzem ani najlepszą przyjaciółką i jak mu się nie powie to może się nie domyśleć w czym rzecz. Pozdrawiam wszystkich w ten zimny dzionek:) (5366)| Piotr | data: 19.11.2008, godz: 21:14 |
Arturze - to, że ktoś nie okazuje wylewnie uczuć, nie znaczy, że kłamie, choć absolutnie nie można tego wykluczyć.
dziwnaa - nie możesz zmuszać siebie, ani jego do życia, które wam nie odpowiada. Ty potrzebujesz ciepła/dotyku, a on nie. Już na tak niskim poziomie jest problem i to poważny - macie po prostu inne potrzeby i sposoby ich realizacji. W związku z tym trzeba sobie jasno powiedzieć - nie pasujecie do siebie - tak po prostu. Jemu jest z tym dobrze, więc nie ma potrzeby zmian, a Ty nie jesteś go w stanie pokochać i żyć z nim takim, jakim jest. Oczywiście, przynajmniej w teorii, zawsze można próbować go zmienić, ale czy w takim wypadku nie chcesz pokochać tak naprawdę kogoś innego? Nie wszyscy są lodowaci, bo zostali kiedyś, tak czy inaczej, zranieni - są tacy, którzy po prostu tacy są i już - kochasz/lubisz kogoś takiego lub nie.
Ja też wcale nie należę do wylewnych uczuciowo, ale wcale nie czuję się z tym źle, nie czuję się upośledzony. Jednak co ciekawe.. ludzie lubią się do mnie przytulać, co jest dla mnie dość zaskakujące, ale na pewno nie nieprzyjemne :) (5365)| (m) | data: 19.11.2008, godz: 20:58 |
Noemi,
tę perełkę o talentach* odnalazłam jakiś czas temu... nie w książce, a w Internecie.
dziwnaa,
a może wspólne wysłuchanie słów ks Pawlukiewicza z nagrania : "Sex, poezja czy rzemiosło" oraz wykładów dla narzeczonych Jacka Pulikowskiego..(?)
Pokój i Dobro ! (5364)| karina. | data: 19.11.2008, godz: 20:39 |
ja osobiscie bym nie dała rady z zimnym mężczyzną, po prostu bym czuła sie nie dostatecznie kochana, a nawet myslałabym ze nie jestem kochana... Same słowa sa dla mnie nie przekonywujące, musi byc czyn:) Ciepło bliskość, przytulenie to ważne zmysłowe potrzeby, w psychologii przyjmuje sie to jako ważny czynnik do prawidłowego rozwoju człowieka, akceptacji swojego ciała i drugiej osoby. To dawanie siebie. Nie tylko sex(trochę nie ładne okreslenie:) jest dający ale gesty, jesli okazuję je tym samym łatwiej mi sie otworzyć na tę osobę..
nie lękam się jej i nie oceniam co ona o mnie myśli...i chyba nie czuję sie samotna przy takiej osobie.. Nie potrafię tego ładnie sprecyzować bo nie jestem psychologiem, ale wiem ze bez tego było by mi ciężko..Jako kobieta potrzebuję się przytulić, czasem to ekspressowo leczy chandrę:)
i rozumiem moją ciotkę, po częsci mamę, kolezankę.. wiem ze im tego brakuje.
Wydaje mi sie ze temu który sie przed tym broni bo nie potrafi, jest ciężko a co dopiero komus kto tego pragnie..
Dziwna Ty wybierasz i nikt nie może powiedziec Ci - zrób tak a tak..:) Dajcie sobie troche czasu...popracuj, próbuj małymi gestami go zachęcić..zauważ jego reakcję..przemódl, zobaczysz czy coś się zmienia.. też pomodlę sie za Ciebie:)
(5363)| Marcin | data: 19.11.2008, godz: 19:39 |
do dziwnaa i Monika 34lat.
Dziękuję za wsparcie modlitewne.Niestety taka już jest konstrukcja psychofizyczna kobiety że potrzebuje ciepła,czułości i zrozumienia ale...nawet w tym roku spotkałem kilka kobiet zimnych i powściągliwych,ich wyraz twarzy odstraszał zimnem,tak po prostu.Czasami zakładamy właśnie takie maski chłodnej powściągliwości albo nie potrafimy gestem okazać miłości innym.Ja też przyznaję nie jestem typem"przytulińskiego"(mam nadzieję że wiadomo o co chodzi:)) ale być może gdybym kogoś miał to by się to zmieniło.Nie wiem nie dane mi było...No ale twój chłopak dziwnaa ma na to szansę bo ma Ciebie.Może po prostu daj mu czas,na pewno jeśli go zostawisz to ten problem u niego nie minie. Pozdrawiam:) (5362)| dziwnaa, lat 30 | data: 19.11.2008, godz: 19:25 |
Dzięki wszystkim za wpisy. No cóż, na początku, tak jak mówi Monika, rozmowy wystarczyły... Ale kiedy ktoś staje się coraz bliższy, kiedy sam deklaruje to samo, to rozmowy przestają wystarczać i chyba naturalne, że rodzi się potrzeba bliskości, w dobrym tego słowa znaczeniu i to nie musi oznaczać od razu grzechu.
A niedawno koleżanka opowiadała mi o swojej koleżance, która ma właśnie taki problem z mężem, brak czułości, instrumentalne traktowanie w łóżku jako obowiązku żony. Zaczęłam się zastanawiać czy można żyć z takim zimnym człowiekiem... I chyba nie można, bo wtedy jest zbyt wiele cierpienia, czekania, łudzenia się, a i tak nic z tego nie wychodzi. A boli tym bardziej im więcej ciepła ma się w sobie.
Akurat tutaj poruszyłam sprawę czułości, ale między nami jest wiele innych spraw wymagających przemyślenia, poukładania, zastanowienia się ponownie czy warto... Ale to nie czas i miejsce, by pisać o tym.
Chciałam poznać Wasze zdanie właśnie o tej czułości... a może było mi potrzeba uświadomić sobie że moje oczekiwania wcale nie są "nienormalne" czy "nieodpowiedzialne". Tym bardziej dziękuję za wszystkie wypowiedzi, zwłaszcza Marcinowi za trafne spostrzeżenia i Karinie - wyraziłaś wiele moich obaw i pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi.
Polecam się Waszej modlitwie, by wszystko się poukładało wg woli Bożej. (5361)| Noemi, lat 31 | data: 19.11.2008, godz: 19:04 |
do (m): w ktorym rozdziale ksiązki ks.Dajczera jest ten fragment przytoczony przez ciebie? (5360)| noemi, lat 31 | data: 19.11.2008, godz: 19:00 |
do Piotra......no jasne, ze trzeba rozwijać kazdy nasz talent!:) ale po to, zeby znależć przez niego Boga i słuzyć z miłością innym, więc grać i śpiewać i dziergać na drutach, malować i gotować, piec szarlotki, biegać na nartach i miliony innych , po to, zeby oddać chwałę Bogu:) a dlaczego? bo choćbyś wydał swoje cialo na spalenie, a miłośći nie miał bylbyś niczym, choćbyś grał i malował, a robił to, zeby dowartościować tylko siebie i udowodnić, ze jesteś lepszy to na nic ci się to nie przyda!:) ja gram na gitarze, ale nie umiem grać na pianinie, choć bardzo lubie pianino i skrzypce i flet i co? bardzo pragne na nich grać, ale nie mam okazji tego już ksztalcić, dlatego ufam, ze Pan pozwoli mi to robić w niebie, bo tam spełni kazde nasze pragnienie, ktoro jest dobre i szlachetne, a to już nie dywagacje, ale pewność ktorą nosze w sercu...bardzo dziękuje, ze ktoś zamieścil cudowny fragment ksiązki ks. Dajczera Rozważania o wierze.Rewelacja książka polecam gorąco!m. (5359)| ef | data: 19.11.2008, godz: 17:46 |
Do Dziwnaa
Polecam książkę Gary'ego Chapmana "Sztuka wyrażania miłości. Poradnik dla singli". Mowa w niej o pięciu różnych sposobach wyrażania miłości, które autor nazywa wręcz "językami miłości", a są to:
1) afirmacja (wypowiadanie i przyjmowanie słów wyrażających uznanie i aprobatę)
2) prezenty
3) pomoc
4) czas (prawdziwa rozmowa, umiejętność słuchania, wspólne zajęcia)
5) dotyk
Dalej pisze autor o tym, jak odkryć swój podstawowy język miłości i podstawowy język miłości innych ludzi (bo jak są całkowicie rozbieżne, to ludzie nie "trafiają" do siebie...), jaki wpływ na to, jak okazujemy uczucia, miały stosunki panujące w rodzinie. Jest też mowa o tym, że można opanować "sztukę wyrażania miłości w języku osoby, z którą się spotykamy". Sporo przykładów z życia wziętych, rad i wskazówek (w amerykańskim stylu) - można przeczytać i skonfrontować z własnymi przeżyciami, przemyśleniami...
(5358)| karina | data: 19.11.2008, godz: 16:57 |
do Dziwna..
Twój chłopak ma problem z okazywaniem uczuć.... podobnie jak moj wujek..
musisz sobie zadac pytanie czy jestes w stanie zyc z taką osobą. Nie twierdzę ze on jest nie dobry... ale dla niektórych uczucia są ważne, bardzo ważne, przeciez poprzez gesty wyraża sie miłośc.. moja ciocia cierpiała z tego powodu... nigdy ją mąz nie przytulał, nie okazywał uczuc, czuła sie niekochana.. dzieci tez na tym cierpiały bo skoro zonie nie okazywał to i dzieciom tez nie potrafił..
Nie wiem co Ci doradzić. To jest indywidualna sprawa. W małżenstwie przeciez nie ma juz tego romantyzmu co w narzeczeństwie... i co wtedy ?
czy Twój chłopak bedzie okazywał Ci uczucia?
Jesli teraz bardzo z tego powodu cierpisz.. i nie wyobrazasz sobie takiego zycia musisz podjąc jakąś decyzję, porozmaiwac z nim szczerze.. potem moze byc za poźno..
Być moze Twoj chłopak sie "wyrobi" w tym względzie...ale to nie jest łatwe prawdopodobnie sam nie doznawał czułości, przytulenia, ciepłych słów..
też cierpi.. Można nad tym popracować.. trzeba tylko chcieć, przełamać się, przyznać do problemu przed bliską osobą z którą chce sie spędzić życie.. zasięgnąć porady psychologa jak okazywac uczucia..
Nie bój się porozmawiac o tym i miej odwagę coś zaproponować.
życzę dużo szczęścia, przecież tego oboje pragniecie, jednak na samym pragnieniu nie może sie skończyć.
(5357)| Monika, lat 34 | data: 19.11.2008, godz: 16:54 |
dziwna, lat 30 ciekawa jestem ile czasu jestescie ze soba? Powiem Ci ze na poczatku zwiazku rozmowy by mi wystarczyly. Moze On sie boi? Powiem Ci trudno pisac, ale trzeba sie oswoic. Uwazam ze w dzisiejszym swiecie gdzie kroluje seks, zwiazek dwojga ludzi jest sprawa intymna. Co Ci poradzic oczywiscie rozaniec i moze rekolekcje. Wierze ze sa mezczyzni ktorzy sa dyskretni i delikatni dla ktorych pewne sprawy sa czyms ......niesamowitym. Mnie osobiscie bardzo podoba sie jak facet jest niesmialy czasami braknie mu slow, zaczerwieni sie albo milczy i slucha co mowie. Na pierwszej randce milczalam i niepotrafilam nic powiedziec, na drugiej plakalam. Kiedy teraz Jezus sprawil ze odblokowalam sie i zaczelam mowic ucze sie takze sluchac co inni mowia i mysla i odkrywam ze inne osoby nie musza myslec jak ja. A coz dopiero mezczyzni. Kobiety sa tak kazda spraw podekscytowane ze meski rozum studzi i urzeczywistnia sprawy. Szkoda ze biblijny Adam nie uzyl rozumu kiedy wzial jablko od Ewy. Ale coz byl tak zafascynowany Ewa ze Pan Bog mu wybaczyl i poslal Jezusa i nauczyl Mezczyzne jak postepowac z kobieta.
Marcinie modle sie za Twoja nowa prace. (5356)| Monika, lat 34 | data: 19.11.2008, godz: 16:52 |
dziwna, lat 30 ciekawa jestem ile czasu jestescie ze soba? Powiem Ci ze na poczatku zwiazku rozmowy by mi wystarczyly. Moze On sie boi? Powiem Ci trudno pisac, ale trzeba sie oswoic. Uwazam ze w dzisiejszym swiecie gdzie kroluje seks, zwiazek dwojga ludzi jest sprawa intymna. Co Ci poradzic oczywiscie rozaniec i moze rekolekcje. Wierze ze sa mezczyzni ktorzy sa dyskretni i delikatni dla ktorych pewne sprawy sa czyms ......niesamowitym. Mnie osobiscie bardzo podoba sie jak facet jest niesmialy czasami braknie mu slow, zaczerwieni sie albo milczy i slucha co mowie. Na pierwszej randce milczalam i niepotrafilam nic powiedziec, na drugiej plakalam. Kiedy teraz Jezus sprawil ze odblokowalam sie i zaczelam mowic ucze sie takze sluchac co inni mowia i mysla i odkrywam ze inne osoby nie musza myslec jak ja. A coz dopiero mezczyzni. Kobiety sa tak kazda spraw podekscytowane ze meski rozum studzi i urzeczywistnia sprawy. Szkoda ze biblijny Adam nie uzyl rozumu kiedy wzial jablko od Ewy. Ale coz byl tak zafascynowany Ewa ze Pan Bog mu wybaczyl i poslal Jezusa i nauczyl Mezczyzne jak postepowac z kobieta.
Marcinie modle sie za Twoja nowa prace. (5355)| Artur, lat 31 | data: 19.11.2008, godz: 16:31 |
Do Dziwnaa
Jeśli ktoś mówi, że kocha a nie przytula i nie głaszcze - kłamie. (5354)| dziwnaa, lat 30 | data: 19.11.2008, godz: 16:15 |
do Marcina
Dziękuję za Twoją wypowiedź. Zgadzam się, i owszem. Sęk w tym, że ja nie należę do przebojowych osób, więc tym na pewno nie odstraszam, no chyba że odstrasza właśnie to że jestem cicha i spokojna. Wiem, zdaję sobie sprawę, że niektórzy mają problem z okazaniem uczuć, dlatego próbowałam rozmowy, dlatego próbowałam się przytulić (myśląc że on jest bardziej nieśmiały niż ja). Ale nic to nie dało... a wręcz przeciwnie, jakiś tekst o odpowiedzialności. A ja po prostu nie rozumiem, jak można mówić komuś że jest kimś ważnym, a jednocześnie być tak zimnym... (5353)| Marcin | data: 19.11.2008, godz: 15:57 |
Do dziwnaa,lat 30lat
Nie znam twojego chłopaka więć trudno mi opiniować na jego temat.Może jest z natury człowiekiem powściągliwym który nie okazuje swoich uczuć-są tacy ludzie,a może on też pragnie uczuć i może chciałby je pokazać ale się wstydzi,nie potrafi tego bo do tej pory nie miał nikogo i nie wie jak okazywać uczucia dziewczynie.Wczoraj byłem w kinie na"Świadectwie" z pewną dziewczyną z pracy,jest chętna do tego by utrzymywac znajomość ze mną.Ale jest ona z natury osobą bardzo,żywiołową,komunikatywna,wszędzie jej pełno.Nie wiem czy byłbym w stanie przytulić taką osobę,jest coś co mnie od tego"odstrasza"ale może byłoby inaczej gdybym ją bliżej poznał.Myślę że ja i pewnie większość mężczyzn uzewnętrznia swoje uczucia wobec kobiet kruchych,wrażliwych,ciepłych.Taka kobieta po prostu budzi w mężczyznie uczucia opiekuńcze,zwłaszcza gdy jest wrażliwy.Kobieta która w swoim zachowaniu jest"męska" musi się liczyć z tym że mężczyznie będzie trudno się przekonać do tego by ją przytulić.Nie wiem jaka ty jesteś więc tutaj piszę tylko ogólnie a nie ma tu aluzji do ciebie.Po prostu jest spora liczba mężczyzn i kobiet też którzy mają trudności z tym by uzewnętrznić swoje uczucia co nie oznacza przecież że ich nie mają. Pozdrawiam Cię rówieśniczko:) (5352)| Marcin | data: 19.11.2008, godz: 15:43 |
Do Ela
Dziękuję za modlitwę.Dobrze że kiedyś-choć to był przypadek trafiłem na tę stronę.Tak niewielu jest ludzi z wartościami a tutaj jest szansa na to by się z nimi spotkać,prosić o modlitwę i modlić się za nich.Już drugi raz w tym roku tracę pracę i nie wiem co dalej robić,nie wiem w jakim kierunku iść. Pozdrawiam:) (5351)| dziwnaa, lat 30 | data: 19.11.2008, godz: 14:58 |
Witajcie! Może to co napiszę wyda Wam się dziwne, ale cóż... Zawsze myślałam, że to raczej dziewczyny mają problem z tym, że chłopak chce za dużo... Tymczasem życie pokazuje, że może być inaczej. Od kilku miesięcy jestem z kimś, problem w tym, że on jest "lodowaty". Nie, ja nie oczekuję seksu ani tego co z nim związane, bo w tym względzie zgadzam się z nauką Kościoła. Ale jako kobieta potrzebuję trochę czułości, no nie wiem, takiego zwykłego przytulenia, przygarnięcia, wzięcia za rękę gdy jesteśmy sam na sam (na razie jest to możliwe tylko na spacerze wśród ludzi), pocałunku z odrobiną czułości zamiast zwykłego cmoka. Tego wszystkiego co potwierdzałoby że jestem dla kogoś ważna, bliska, a nie tylko pustych słów.
No nie wiem, dla mnie to wszystko jest dziwne, nienormalne jak na relacje dwojga chcących być ze sobą ludzi. Dla mnie ten chłód jest oznaką tego że komuś nie zależy, mimo że deklaruje słowami inaczej. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nawet w smsach może być wiele ciepła, a kiedy jesteśmy ze sobą to tak wiele chłodu, zimna, dystansu.
Tylko nie mówcie, że powinnam z nim porozmawiać, bo wszelkie próby rozmowy i zasygnalizowania, czy nawet ciepłego gestu, spełzają na niczym a gesty są odtrącane. No a jako kobieta też mam swoją godność i nie będę ciągle "żebrać" o odrobinę ciepła. Próbowałam rozmawiać, próbowałam się przytulić, tak normalnie po prostu, wszystko na nic, pozostaje potem w sercu poczucie upokorzenia. Przez to wszystko zamykam swoje serce...
A może tak powinno być, tylko moje oczekiwania są wygórowane, nienormalne? Nie wiem już, naprawdę nie wiem. (5350)| dusza | data: 19.11.2008, godz: 12:21 |
O Boże, jak bardzo pragnę, aby Cię poznały dusze, żeś je stworzył z miłości niepojętej; o Stwórco mój i Panie, czuję, że uchylę zasłony nieba, aby o dobroci Twojej nie wątpiła ziemia.
Uczyń mnie, Jezu, miłą i czystą ofiarą przed obliczem Ojca swego. Jezu, mnie nędzną, grzeszną przeistocz w siebie, bo Ty wszystko możesz, i oddaj mnie Ojcu swemu Przedwiecznemu. Pragnę się stać hostią ofiarną przed Tobą, a przed ludźmi zwykłym opłatkiem; pragnę, aby woń mojej ofiary była znana tylko Tobie. O Boże wiekuisty, pali się we mnie ogień nieugaszony błagania Ciebie o miłosierdzie; wyczuwam i rozumiem, że to jest moje zadanie, tu i w wieczności. Tyś sam kazał mi mówić o tym wielkim miłosierdziu i dobroci Twojej (Dz. 483).
O Boże niepojęty. Jak wielkim jest miłosierdzie Twoje, przechodzi wszelkie pojęcie ludzkie i anielskie razem; wszyscy aniołowie i ludzie wyszli z wnętrzności miłosierdzia Twego. Miłosierdzie jest kwiatem miłości; Bóg jest miłością, a miłosierdzie jest Jego czynem, w miłości się poczyna, w miłosierdziu się przejawia. Na co spojrzę, wszystko mi mówi o Jego miłosierdziu, nawet sama sprawiedliwość Boża mówi mi o Jego niezgłębionym miłosierdziu, bo sprawiedliwość wypływa z miłości
(Dz. 651).
s.Faustyna
(5349)| pawel | data: 19.11.2008, godz: 11:55 |
O Miłosierny Boże wybaw mnie z okropnej sytuacji w jakiej się znajduję, przez wzgląd na mękę Twego Syna Jezusa Chrystusa pozwól mi skosztować Twego miłosierdzia. Amen. (5348)| do Ufajacej | data: 19.11.2008, godz: 11:06 |
Witaj! Koniecznie módlcie sie koronką o 15.00 , oraz do św. Joanny Beretty Molli oraz Jana Pawła II. Ufajcie Panu nieustannie. (5347)| Ufająca, lat 26 | data: 19.11.2008, godz: 10:43 |
Kochani,
wiem, że modlitwa czyni cuda, dlatego zwracam się do Was z prośbą o modlitwę w intencji zdrowia mojego dziecka. Jestem obecnie w 16 tygodniu ciąży i wczoraj dowiedzieliśmy się z mężem, że pewne badania nie wyszły w porządku. Nie dopuszczam do siebie tych wszyskich złych myśli, z ufnością błagam Boga o zdrowie dla naszego Maleństwa...
Proszę Was o wsparcie modlitewne. To jest dla nas bardzo trudny czas. Wiem, że Bóg jest Bogiem bardzo miłosiernym.
Z Bogiem. (5346)| Ela | data: 19.11.2008, godz: 10:31 |
Do Marcina,
Pomodle sie za Ciebie. Pozdrawiam wszystkich Źródełkowiczów. (5345)| Marcin | data: 19.11.2008, godz: 09:40 |
Właśnie się dowiedziałem że trace prace...znów muszę zacząć od nowa...Proszę o modlitwę. (5344)| dziunia | data: 19.11.2008, godz: 08:42 |
Tadeuszu bardzo dziękuję :) (5343)| Aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pl | data: 19.11.2008, godz: 08:06 |
"Błogosławcie Pana wszystkie wszystkie łzy i żale, każda moja słabość i upokorzenie-blogosławcie Pana.Błogosławcie Pana wszystkie moje rany, na które Duch świety staje sie balsemem- błogosłacie Pana.Niech Cię błogosławią wszystkie me niemoce, ból skrzetnie skrywany po nieprzespanej nocy- niech Cie błogosławią.Błogosłacie Pana wszytskie Jego dzieła, które by nie kwitły gdyby nie cierpienie- błogosłacie Pana.Błogosłacie Pana ze mu ufam jeszcze, że mnie wicaż pozdrawia Łaski śwojej deszczem- błogosłacie Pana." D .Jarska&M.Kania&K.Bigaj"Błogosłacie Pana" (5342)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 19.11.2008, godz: 01:27 |
Do Dziuni
Piosenkę Łzy Matki możesz odsłuchać i ściagnąc z tej stronki http://www.box.net/shared/cxyayzu1xk
Wszystkim źródełkowiczom chciałbym przesłać też tekst piosenki o głębokim przesłaniu. Pod tekstem podam linki gdzie mozna odsłuchać piosenkę i dwie inne tej samej wykonawczyni:
...A TY ciesz się, ciesz.....
Na świecie ciągle jeszcze jest tyle bólu i łez
Na świecie ciągle jeszcze trwa nienawiść
I człowiek człowiekowi wilkiem zamiast bratem być
I człowiek sam skazuje się ,aby w piekle tym żyć
Ref: A Ty ciesz się, ciesz
życie garściami bierz
Bo On tak chce, po to tu posłał dziś ciebie i mnie
Aby radość nieść ludziom każdego dnia
Wdzięcznym sercem śpiewać Mu
Bo nowe zycie nam dał.
W zwątpieniu i rozpaczy swej
Odnalazłam nadzieję
Że mozna z piekła wyrwać się
Zmieniać świat, życie swe
Te szare, smutne i złe dni
Juz odeszły, nie ma ich
Bo wokół siebie ludzi mam
Dzięki nim ja kocham i trwam
Ref: A Ty ciesz się, ciesz…
W braterskim kręgu jeszcze raz
Połączmy swe dłonie
Niech miłość opromieni nas i nadzieja i wiara
Że lepszy dziś tworzymy świat
W wolności i pokoju
Wyzwalaniem sie z własnych wad
Rozwijajmy się każdego dnia
Ref: A Ty ciesz się, ciesz…
Więc spójrz mi w oczy jeszcze raz
Jak dobrze, ze jesteś
Uśmiechem Twym zarażam się i dzielę jak chlebem
Spotkaniem ubogacasz mnie, jak dobrze że będziesz
Na szlaku znów spotkamy się
By dzielić się niebem
Ref: A Ty ciesz się, ciesz…
...Ciesz się ciesz... - http://www.box.net/shared/h1geu2nlf0
...Czuję, że jesteś... - http://www.box.net/shared/ptlcz99djy
...Gdy wiary brak... - http://www.box.net/shared/rr2hd276h3 (5341)| Natalia | data: 18.11.2008, godz: 21:46 |
Szatan atakuje wszystkie związki, wszystkie przyjaźnie i relacje pełne miłości, atakuje rodziny. Jest bardzo silny, bo to jego czas, ale nie dajmy się zwieść jego tymczasowej sile. On został pokonany przez Jezusa na krzyżu i w imie Jezusa mozemy wyprosic wszystko, rowniez wskrzeszenie tego, co jest teraz zgliszczami i gruzami. Ja jestem najlepszym dowodem. Po 10 latach rozpadania sie rodziny i w tym 5ciu ostatecznego piekła na ziemi wymodliłam trzy cuda w jednym roku: 1 -uzdrowienie Mamy ze smiertelnej choroby 2 - pokój miedzy rodzicami i wskrzeszenie ich miłości 3 - powrot rodzicow na łono Koscioła, Sakramentów, zaproszenie przez nich Jezusa do swego zycia i malzenstwa. Wszystko dzieki nieustannej modlitwie gorącej nierzadko ze łzami,( różancowi, koronce do Mił.B) i ofiarowaniu Rodzicom tzw. cudownych medalików Matki Bożej. Wszystko dzięki łaskom uproszonym w Sanktuarium w Łagiewnikach..Tak naprawdę to tylko sam Pan Jezus...
Spisałam 5 warunków zaistnienia cudu (wyproszenia cudu) z tej homilli ojców Enrico i Antonello, którą zamiesciłam wczesniej.
Oto one:
1 być biednym, swiadomym swej własnej nędzy, pokornym, ufać Panu
Jezusowi na wszelkie sposoby
2 szukac Jezusa ze wszystkich sił, nasłuchiwac, byc blisko! chcieć być
coraz bliżej!
Pan Jezus jest wszedzie w naszym zyciu, w naszej codzienosci! Pan Jezus
naszym najintymniejszym przyjacielem : Ja chce abys Ty Jezu zył zawsze obok mnie, we dnie i w nocy.
3 przebaczyć sobie (sytuacje z przeszłości.. i wszystko to co w głębi
serca.. przebaczyc samemu sobie przed Jezusem!) i przebaczyć innym!
4 prosić o uzdrowienie i pozwolic aby Pan Jezus działał, nie bać sie
tego, co Pan Jezus chce zrobić w naszym życiu..i prosić z ufnością,o to
czego On chce i jak chce !!
5 Żyć i służyć innym w uwielbieniu - Krok do czynienia zawsze. Wobec
INNYCH ludzi wielbić Boga. Oddać się do dyspozycji wspólnoty. To co dał
Tobie Pan, tym dzielić się z innymi.
Uzdrowienie trwa, gdy będę służył innym w radości! Poprzez uwielbienie
Boga dokonują sie wielkie cuda.
Na końcu muszę dodać, że mimo iż wtedy nie byłam swiadoma tych potrzebnych rzeczy, przebaczyłam w pełni Rodzicom wszystkie krzywdy doznane i to co sami sobie robili złego. Od Jezusa czerpałam te sile. Ocyczywiscie 5 warunków to >żadna gwarancja< wysłuchania przez Boga modlitwy zgodnie z nasza wolą! zawsze prosimy o Jego wolę...
ale jest to ogromnie potrzebne, dla naszego własnego uzdrowienia... (5340)| Marcin | data: 18.11.2008, godz: 21:44 |
Wciąż mam w głowie przypowieść o talentach i...dziś chyba najbardziej cenionym talentem jest talent do zarabiania pieniędzy.Ten talent otwiera niejedne drzwi i mnoży przyjaciół(lub pseudoprzyjaciół)Na szczęście u Boga jest inaczej niż u ludzi.Dziś miałem możliwość oglądnięcia filmu"Świadectwo" i z uznaniem patrzeć na talenty które pomnożył w swoim życiu Jan Paweł 2.Znów myślę o zmianie pracy i już sam nie wiem w którym kierunku iść....proszę o modlitwę by mi się jakoś pomyślnie udało rozwiązać ten palący problem. Pozdrawiam:) (5339)| Małgosia | data: 18.11.2008, godz: 20:49 |
Proszę o modlitwę w intencji Pawła i jego rozpadającej się rodziny. Była rodzina, był dom, mama, tata, zdrowa piękna córeczka. Minęło parę lat i z piękna, zrobiły się zgliszcza. Nie często się zdarza, że mężczyzna płacze... Dziękuję. (5338)| Monika, lat 34 | data: 18.11.2008, godz: 17:34 |
Natalio tez bede sie modlila. Dziekuje za Twoj wpis. (5337)| Natalia | data: 18.11.2008, godz: 12:26 |
!!! dziekuję Wam, Kochani jestescie! Razem.. wiele zdziałamy.. polecam serdecznie rewelacyjne kazanie Ojców Enrico i Antonello, którzy mówią tam m.inn. o 5 warunkach powstania cudu i o modlitwie o uzdrowienie: http://www.da.sluzew.dominikanie.pl/mp3/rek/2007-05-22.mp3 (5336)| Dorota, lat 23, e-mail: sejsze@o2.pl | data: 18.11.2008, godz: 10:10 |
Ja takze sie przyłączam! (5335)| Aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pl | data: 18.11.2008, godz: 06:49 |
piosenka "Łzy Matki" http://www.wrzuta.pl/audio/nOSfuOnXkq/lzy_matki (5334)| Marcin | data: 17.11.2008, godz: 21:32 |
Ja też się przyłączam do tej intencji. (5333)| marek | data: 17.11.2008, godz: 20:26 |
Przylanczm się do Natali ,dzis odmówię różaniec w tej intencji,
marek (5332)| Natalia | data: 17.11.2008, godz: 19:48 |
Własnie przeczytałam o 13 - letniej dziewczynce, która odmowila przeszczepu serca i prawdopodobnie umrze niedlugo. Bardzo chciałabym ofiarowac za te dziewczynke post i modlitwe aby Pan Jezus zechciał w swym miłosierdziu uzdrowić to serce, ktore ona ma.. aby mogło ono funkcjonowac bez przeszczepu. Wierze, że modlitwa jednej duszy moze wiele.. a tym bardziej, jesli ktos sie do mnie przyłaczy. Mi taka motywacja-szczera intencja-wiele pomaga by rzeczywiscie ofiarowac cos z siebie.. Polecac ją bede boskiemu Sercu Jezusowemu.. Hojnemu dla wszystkich, krtorzy Go wzywają...
Prosze Was o przylaczenie sie. (5331)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |