Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Małgosiadata: 05.10.2008, godz: 16:44

Do Grzesznika.
Wtul się w Miłosierdzie Boże i stań się Jego apostołem, a będziesz miał otwartą bramę do Nieba. Jezus obiecał św. Siostrze Faustynie, że taką duszą opiekował się będzie przez całe jej życie, a w godzinie śmierci osłoni ją przed karzącą sprawiedliwością Bożą. Polecam gorąco do przeczytania Dzienniczek Św. Siostry Faustyny, jeśli jeszcze nie czytałeś.
Dziś obchodzimy 70 rocznicę urodzin Św.Faustyny dla Nieba.
Jezu ufam Tobie! Życzę nam wszystkim takiej ufności, jaką miała ta piękna i prosta św. Siostra Faustynka.

(4930)
Grzesznikdata: 05.10.2008, godz: 11:28

Świadectwo jest bardzo mocne i w związku z tym mam pytanie czy już na ziemi mozna jakoś odpokutować kare czyśccowe. Nie myśle tutaj o spowiedzi. Patrzac na swoje zycie najelpiej abym umarł majac 4-5 lat :( nawrócilem sie jakis czas temu ale co z tym grzesznym okresem. Jak pójsc od razu do nieba?

(4929)
Marcindata: 05.10.2008, godz: 09:23

"Choćbym na chleb dla głodnych wydał cały majątek i sam dał się żywcem spalić,a nie darzył nikogo miłością-nic mi to nie pomoże"(1Kor.13,3)

(4928)
Azja, lat 30, e-mail: as.la54@wp.pldata: 05.10.2008, godz: 00:11

Przeczytalam Glorie Polo wraz z mezem i zrobilo to na mnie piorunujace wrazenie, widze siebie jak w lustrze. Jak obrzydliwy jest kazdy grzech, zobaczymy to dopiero po tamtej stronie ale teraz Bóg nam to przybliza!!! Daje nam takie kola ratunkowe bo wie ze czlowiek jest slaby i bez pomocy Jego nie da sobie rady. Uwazam ze kazdy katolik powinien to przeczytac, jeszcze tu na ziemi mamy szanse to zobaczyc!!! Po tamtej stronie juz nic nie bedziemy mogli zmienic, Bóg ostatecznie zapyta nas o skarby milosci... Ludzie, jest swiadectwo Glorii Polo, Koronka, Rozaniec, Szkaplerz, pierwsze piatki, soboty, msze wieczyste - czerpcie łaski z tej otwartej dloni Boga poki jeszcze jest szansa!!! POZDRAWIAM! :)

(4927)
Marcindata: 04.10.2008, godz: 21:11

Do Basia,lat 31
Właśnie zaczynam czytać świadectwo Glorii Polo.Zadziwiające potrafią być ludzkie przeżycia i chyba każdy z nas gdyby przeżył wizje nieba i piekła zupełnie inaczej zacząłbym patrzeć na życie. Pozdrawiam:)

(4926)
Agnieszka, lat 27, e-mail: seszela@op.pldata: 04.10.2008, godz: 20:59

Witam wszystkich serdecznie !!! Mam zaproszenie dla wszystkich z Krakowa , a przede wszystkich dla tych którzy szukają swojego miejsca w życiu i w Kościele ,chcą żyć na codzieć z Bogiem :) Zapraszam do naszej wspólnoty "Pustynia w mieście ". Grupka jest mała i baaardzo otwarta na przyjęcie nowych duszyczek :)

(4925)
Basia, lat 31, e-mail: bchwastek@vp.pldata: 04.10.2008, godz: 17:05

Polecam świadectwo Gorii Polo, która uderzył piorun, która dzięki Bogu przeżyła, choć jej ciało było zwęglone zewnętrznie i wewnętrznie, zobaczyła piekło i Niebo,jej świadectwo jest wołaniem o nawrócenie. Warto przeczytać: http://www.gloriapolo.net/

(4924)
pdata: 04.10.2008, godz: 15:02

Zeczywiscie ten film zrobil na mnie niesamowite wrazenie. Nie wiem dlaczego ale dzisiaj jakos mnie wyjatkowo cos popchnelo by go zobaczyc pomimo ze wczeniej go olewalem. Teraz juz wiem ze Bóg odpowiedzial mi na pytanie ktore zadawalaem mu przez 3 lata swoich studiow.

(4923)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 04.10.2008, godz: 14:44

Jestem osoba samotna. wiele czasu spedzam na modlitwie i rozmyslaniu w Szkocji po pracy . Te punkty sa tym co stosuje w praktyce. wszystkie moje wpisy sa szczere i autentyczne moga byc dowodem mojej pychy lub laski bozej ktora sprawia ze jestem biblijnym prostaczkiem. Nie moge zatrzymywac dla siebie tego co mam w glowie. Ale nauczanie kosciola jest dla mnie najwazniejsze. niech Bog blogoslawi autora Aktu malzenskiego i osoby ktore napisaly o tej ksiazce. Dzieki tej ksiazce seksualnosc nie jest czyms tabu. Dziekuje za slowa krytyki bo sa oznaka ze dobry jest moj wpis. Cieplutko pozdrawiam.

(4922)
Arturdata: 04.10.2008, godz: 11:05

Dzięki Moniqa za ten link. To jest niesamowite

(4921)
Małgosiadata: 04.10.2008, godz: 09:37

"Boże chcę wraz z Tobą wschodzić nad dobrym i złym. Nie wiem, który jest który.
Pomóż mi, by nie zatrzasnęły się we mnie drzwi przed żadnym człowiekiem".

(4920)
moniqadata: 03.10.2008, godz: 23:22

Muszę Wam jeszcze coś przesłać...
http://video.google.co.uk/videoplay?docid=3493207271920409738

Jak wielkich rzeczy dokonuje Chrystus...

(4919)
moniqadata: 03.10.2008, godz: 22:41

Witajcie ZWYCZAJNI - NIEZWYCZAJNI źRóDEłKOWICZE:*
Właściwie to piszę tutaj po raz pierwszy(no może drugi, ale to było dawno;), jednak tak jak pewnie jeszcze wiele innych osób ze skarbów płynących z tego "źródełka" czerpię siłę już od bardzo, bardzo dawna...jak dobrze, że jesteście:) Chciałabym jednak i ja dziś przekazać kilka swoich myśli, zatem....
Do :(
Wiesz...moim zdaniem pierwszy bardzo ważny krok już zrobiłeś, uświadomiłeś sobie, że chcesz z tym zerwać, że Ci to przeszkadza i nie chcesz tak dłużej. BRAWO! Teraz spróbuj znaleźć w sobie siłę do pokonania tego grzechu....moim zdaniem szczera spowiedź jest niezastąpiona, naprawdę! Kiedy wyrzucisz to z siebie poczujesz ogromną ulgę, radość i lekkość na sercu....czyż to nie wspaniałe:)?! Odwagi!!! Zaprzyj się samego siebie i walcz z tym nałogiem, nie odpuszczaj!!! Masz w sobie siłę, jestem pewna i musisz, po prostu musisz wziąć sie w garść i powiedzieć sobie:raz na zawsze z tym kończę!!!
Będę sie modlić, abyś jak najszybciej sie z tym uporał i pamiętaj Bóg jest blisko Ciebie przede wszystkim w chwilach upadku, choć może tego nie dostrzegasz i KOCHA CIE....wiem co mówię.

(4918)
odp., lat 78, e-mail: ktos1234@op.pldata: 03.10.2008, godz: 21:34

napisała do lat 25 , a nie do :(, lat. 25, wiesz ile tu na zródełku ma 25 lat - ktoś równiez mógł czuc się urażony, przecież to intymny temat; który nie wszystkich 25- latków dotyczy.. więc można to rozumieć dwuznacznie...Nie chodzi tu o łapanie za słowa , ale precyzje w przepisywaniu znaków...proste !

(4917)
piotr9999data: 03.10.2008, godz: 21:08

Do Łukasz lat 24

Dobrze ,że tego pragniesz dla przyszłej swej dziewczyny .
Od przysięgi do jej realizacji długa i ciężka droga.

ŁATWO PRZYCHODZI MI CHCIEĆ TEGO CO DODRE ALE WYKONAĆ NIE,

STWIERDZAM W SOBIE TO PRAWO ,ŻE GDY CHCĘ CZYNIĆ DOBRO NARZUCA MI

SIĘ ZŁO.(św.paweł )

A tak od siebie to zawsze gdy liczyłem tylko na swoje siły ,to zawsze Bóg mnie upokarzał i upadałem albo nie mogłem zrealizować tego co zaplanowałem chodż było to dobre.Za bardzo liczyłem tylko na siebie -byłem zbyt pewny siebie,za dużo było we mnie pychy!!!!Uświadamiałem sobie to dopiero po tym jak upadłem.

Łukaszu życzę Ci powodzenia


(4916)
Marcindata: 03.10.2008, godz: 19:45

Do :(,lat 25
Nie mów niczego w stylu:jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś takiego mnie masz bo to my sami decydujemy o tym co robimy i jak się zachowujemy a także czy ulegamy nałogom,w tym przypadku masturbacji czy nie.Tak problem jest i to poważny ale nie skazuj się od razu na wieczne potępienie tylko po prostu po każdym upadku wstawaj i od nowa zaczynaj i nie wmawiaj sobie że nie dasz rady i zawsze tak będzie bo wtedy rzeczywiście sobie nie dasz.A seksualność jest darem ale niestety jest też wyzwaniem któremu nie każdy może sprostać ale tu po prostu trzeba wstrzemięzliwości a gdy już dopadnie cię ta pokusa,a dopada ona w samotności to uciekaj z tego miejsca gdzie jesteś,uciekaj tam gdzie są ludzie,tam gdzie wiesz że pokusa w tym miejcu osłabnie.Wiem że to trudne ale musisz się tego podjąć. Pozdrawiam:)

(4915)
grze(^_^)gorz, lat 26data: 03.10.2008, godz: 18:14

do :(
Moim zdaniem trza się wziąć do pracy nad sobą. Powiedzieć dosyć, a nie się użalać nad sobą jak „baba”. W końcu jesteś chopem???...hm? Pomódl się przy tym wszystkim o dar męstwa!!!
i niech moc będzie z tobą :-)

(4914)
do ktos1234@op.pldata: 03.10.2008, godz: 16:07

Przeczytaj najpierw wpis 5824,zamiast zamieszczać szyderczy komentarz.Zorientujesz się wówczas komu udzielała rad Monika.Więcej taktu!!

(4913)
do Moniki, e-mail: ktos1234@op.pldata: 03.10.2008, godz: 14:41

Ciebie zatem juz podany spis nie obowiązuje , z racji wieku..oczywiscie??.:-) :-) :-)

(4912)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 03.10.2008, godz: 13:52

do lat 25 jak pokonac masturbacje?
1. dziekuj Bogu za dar seksualnosci.
2. Oddaj Jezusowi swoja seksualnosc aby On obmyl to nieuporzadkowanie w swojej Przenajdrozszej Krwi.
3. modl sie na rozancu.
4. nie ogladaj niczego gdy czujesz ze cie pobudza. Mialam 30 lat jak w filmie byla scena milosna moja babcia przelaczyla kanal. Dziekuje Ci babciu po co zasmiecac umysl czy nie lepiej w realnym zyciu z mezem przezyc te chwile.
5. unikaj wulgarnej mowy lub schodzenia na rozmowe ktora ma podteksty seksualne.
6. czytaj dobre ksiazki.
7. uloz plan dnia.
8. gdy czujesz ze cie bierze wstan i wyjdz z domu lub zajmij sie czyms.
9. otworz okno i pooddychaj swiezym powietrzem
10 gdy trzeba zmien towarzystwo.
11 codziennie chodz na Msze sw.
12 Pamietaj o szczerej spowiedzi sw. Wyobraz sobie ze w konfesjonale siedzi Pan Jezus i przez rozgrzeszenie daje ci sile do wyzwolenia.

Reszte mozesz sam wymyslic. Powiem Ci szczerze ze mnie wyzwolila szczera spowiedz powiedzialam ze nie chce tego robic i nie robie.

(4911)
wiosenna, lat 27data: 02.10.2008, godz: 23:35

do :( lat 25
Nie załamuj się, walcz z tym, co oddziela Cię od Boga, znajdź siłę. Wiesz, czasami tak jest, że nawet upadek potrafi nas zaprowadzić do Boga. Jest wielu ludzi, którzy nie widzą w sobie żadnego grzechu i efektem tego jest przekonanie, że Bóg nie jest im do niczego potrzebny. Nie zapominajmy, że Jezus ukochał grzeszników, wlewał i nadal wlewa w ich serce nadzieję, dokonuje przemiany w ich życiu. Uwierz, że Jezus może Cię uzdrowić i tego pragnie. Czeka na Ciebie w Sakramencie Pojednania i chce oddać się z ufnością właśnie Tobie w Eucharystii. Jezus na krzyżu pokonał naszą słabość, pokonał zło, dlatego każde "ja odpuszczam Tobie grzechy, idź w pokoju" czyni Cię całkowicie czystym i uzdalnia do walki. Nie pozwól sobie wmówić, że Bóg Cię nie kocha, że na nic nie zasługujesz, że jesteś skazany na trwanie w nałogu, bo to nieprawda. Obiecuję modlitwę :)

(4910)
Kasiadata: 02.10.2008, godz: 22:06

do :(
Nie bedziesz sie smazyl w zadnym piekle!!! Co Ty wogole opowiadasz? Nasza seksualnosc to piekny dar; pewnie, czasem trudny, bo i strasznie latwo sie poslizgnac, ale to nie znaczy, ze mamy przeklinac Boga za nasze cialo czy uczucia. Ok, jest Ci ciezko. Mnie tez i pewnie jeszcze wielu, wielu innych podpisaloby sie pod problemami, o ktorych Ty piszesz. Warto jednak odstawic wstyd na bok i pogadac z kims w realu. Z kims, komu ufasz. I pamietaj, zaden grzech nie przekresla naszej godnosci. W oczach Bozych piekni jestesmy i wlasnie dlatego warto troche powalczyc, by to piekno ciagle sie rozwijalo. Ja pozdrawiam serdecznie i... usmiechnij sie; jestes zwyciezca dopoki nie poddajesz sie zniecheceniu!!!!!!!

(4909)
karinadata: 02.10.2008, godz: 18:08

do ktos poprostu ktoś
wspaniały przykład daje Twój narzeczony, to prawdziwy odważny mężczyzna który broni swoich poglądów, nie chowa głowy w piasek.. wiesz, pokaż czasem jego kolegom jak bardzo cenisz swojego narzeczonego, jakimkolwiek czułym gestem ,chocby przytuleniem... ja mysle ze oni sami nienawidzą swojego uzaleznienia od porno... bo są w jego ryzach i musza odreagować na innych. Myślę ze zazdroszczą Twojemu narzeczonemu siły i i tego ze spotkał wartościową dziewczynę na swojej drodze... bo oni nie mają już szans na taki prezent , deptają seksualnośc poprzez namiętności i brak poszanowania swojego i kobiecego ciała..
powiedz swojemu narzeczonemu ze wielu z nas tu na zródelku (mam nadzieje: ) podziwa go i nawet największe szyderstwa kolegów niech go wzmocnią...i utwierdzą w przekonaniu że na dobre rzeczy trzeba zapracować , cierpliwie czekać....to jest niezniszczalne..

(4908)
:(, lat 25data: 02.10.2008, godz: 17:27

Cześć, witajcie źródełkowicze
temat ten pojawia się często, przewija się na tym portalu... kolejny zrozpaczony człowiek, młody człowiek, mężczyzna...
...mam ogromne problemy z grzechem masturbacji... temat wstydliwy...do kogo się z nim zwrócić?... wstyd przed kimkolwiek się zwierzyć... tu anonimowo na portalu jest łatwiej...wiem, że "To" jest grzechem, ale wciąż grzeszę...dlaczego mam tyle hormonów, które mnie pchają do tej ohydy?... brzydzę się sobą... nie mam siły...jestem słaby...co robić? dlaczego Bóg dał nam seksualność? i co dalej ze mną? będę się smażył w piekle!! ale co ja na to poradzę, że takiego słabego mnie już Bóg stworzył?........ beznadzieja, rozpacz, brak sił

(4907)
Marcindata: 02.10.2008, godz: 16:45

Do Kariny D. i Do Marcina
Tak czasami tworzy się szuflatki a najgorsza jest tak która się nazywa:niebrzydka nieglupia,pobozna dziewczyna dla ktorej kontakt z facetem to straszne przezycie traumatyczne.Ale i w tej szuflatce potrafi znalezc sie,przyznaje,ktos bardzo wartosciowy komu warto dac szanse i kogo można nauczyc zaufania.Czasami nasza podświadomość niesie na sobie garb naszych kompleksow,zahamowań,złych przeżyć z przeszłosci,poczucia niskiej samooceny.A ta moja kolezanka...do tego jej miłego uśmiechu i pracowitości, przyznaje. brakuje mi krzyżyka na szyi lub medalika.Ale być moze jest wierzaca,nie wiem nie pytałem.Wogole nie uznaje podzialu:dobry-wierzacy,niewierzacy-zły.Przecież bycie dobrym może byc także atrybutem niewierzących.Tak ,telewizja i prasa kreuje obraz atrakcyjnego,wysportowanego bruneta za którym będzie szaleć każda kobieta i atrakcyjną i zgrabną blondynkę która będzie ucieleśnieniem marzeń każdego mężczyzny.Tylko problem w tym że nie wszyscy tacy będą a te ideały niekoniecznie muszą być dobrymi kandydatami na męża czy żonę. Pozdrawiam:)

(4906)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 02.10.2008, godz: 15:43

Dlaczego Pan Jezus nie mial gdzie glowy oprzec? W pierwszym momencie mysle dlaczego nie mial zony? Czy Pan Jezus bedac Bogiem mogl dopuscic kochajac jedna odrzucic inne ? Czy sa na swiecie kobiety ktore kochaja faceta ale on ozenil sie z inna bo wpadli. Matko Boza czy byla kobieta ktora tez kochala Jozefa ale to Ty zostalas zona? O Boze jest sens w tym ze To Ty jestes MILOSCIA a ludzkie to milostki. Dlaczego ukazal sie Marii Magdalenie? Bo byla tak piekna ze faceci tylko ja zaliczali a Pan Jezus uwolnij ja od zlych duchow, ktore ja niszczyly. Szatan nie moze zniesc kobiecego piekna i chce je niszczyc oglupiajac kobiety. Jezu dziekuje.

(4905)
ela, lat 32data: 02.10.2008, godz: 10:32

Tadeusz bardzo dziękuję za dokładny opis Nowenny Pompeyskiej.


Dziś Wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów i dlatego chciałaby podzielić się z wszystkimi Źródełkowiczami fragmentem "Rozmów z Bogiem" ks. F. F.
Carvajala, który dziś przeczytałam:

"(...) Bł. Josemaría Escrivá żywił szczególne nabożeństwo do Aniołów
Stróżów. I właśnie w święto obchodzone dzisiaj w Kościele Pan sprawił, iż
z całą jasnością zobaczył Opus Dei, poprzez które wśród ludzi o
najróżnorodniejszej sytuacji osobistej i społecznej rozpowszechniło się
wezwanie do świętości w świecie, pośród codziennych zajęć, wśród
okoliczności normalnego życia. Bł. Josemaría rozmawiał ze swoim Aniołem
Stróżem i pozdrawiał Anioła Stróża osoby, z którą rozmawiał, mówiło nim,
że jest "wielkim wspólnikiem" w pracach apostolskich i prosił go także o
pomoc w rzeczach materialnych. W pewnym okresie nazywał go swoim
zegarmistrzem, gdyż jego zegarek często się zatrzymywał, a ponieważ
brakowało mu pieniędzy na naprawę, zlecał Aniołowi Stróżowi uruchomienie
go. Jeden dzień w tygodniu - wtorek - poświęcał na okazanie mu więk­szej
uwagi i czci.
Pewnego razu, kiedy mieszkał w Madrycie, w czasach prześladowań
religijnych i agresywnego antyklerykalizmu, rzucił się na niego podejrzany
typ z wyraźnym zamiarem napaści. Nagle w sposób niewytłumaczalny wkroczyła
pomiędzy nich jakaś osoba i odrzuciła napastnika. Działo się to w jednej
chwili. Po uratowaniu go, jego obrońca podszedł do niego i powiedział mu
szeptem do ucha: "Parszywy osiołku, parszywy osiołku!". Tymi słowami
Błogosławiony nazywał samego siebie, a wiedział o tym jedynie jego
spowiednik. Gdy przekonał się, że była to interwencja Anioła stróża, pokój
i radość napełniły jego duszę. "Nie możesz się nadziwić, że tak wiele razy
Anioł Stróż wspomógł cię w tak widoczny sposób. - Nie powinieneś się
dziwić: właśnie po to postawił go Pan u twego boku". (...)"

(4904)
mikidata: 01.10.2008, godz: 21:24

do ktoś po prostu ktoś i nie tylko :-)

no właśnie podobnie myślę, to właśnie szacunek, wdzięczność - jak bardzo teraz tego brakuje:-(, jestem i będę wierna swoim przekonaniom i wartościom ale ostatnio miałam taką sytuację, że byłam jako osoba towarzysząca na weselu z chłopakiem którego wcześniej nie znałam. Po weselu zaczął przyjeżdżać do mnie - na szczęście był szczery i na początku wyznał że nie chodzi do Kościoła nazwał Kościół "sektą", "organizacją" która mnie zniewala - być może nie powinnam ale w tym momencie przekreśliłam go jako potencjalnego chłopaka nie jako człowieka - tu mam pytanie tak się zastanawiam - czy Pan Bóg stawiając go na mojej drodze wystawił mnie na próbę czy zrezygnuję z Pana Boga dla niego czy może to było dla mnie zadanie aby go nawrócić? - hmmm. Jeśli chodzi o czystość - to wspaniała sprawa - nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej.

(4903)
Ktos, po prostu ktosdata: 01.10.2008, godz: 20:08

Miki,
ci co sie smieja, niech pamietaja ze ten sie smieje kto sie smieje ostatni.
taka tradycja jest piekna, swiadczy o odpowiedzialnosci mlodego mezczyzny i jego swiadomosci z faktu wejscia do nowej rodziny.
wskoczyc do lozka... to mozna zrobic zawsze. i wszedzie. ale zeby ukleknac przed matka swojej narzeczonej i podzeikowac jej za wychowanie jakie wlozyla zeby dziewczyna wyrosla na dobra zone... to godne szacunku i nasladowania.

swoja droga wspaniale to swiadczy o mamie :) ze tak wspaniala corke wychowala, ze tak ja mezczyzna szanuje.

miki, raduj sie tym czego bylas swiadkiem, a powiem brzydko - chrzanic tych co sie smieja. psy szczekaja, karawana jedzie dalej. moze zazdroszcza? moze przed ich rodzicami nikt nie kleknie i nie podziekuje za dar ich zycia, wychowania? moze sa samotni, odrzucili tradycje, wartosci i teraz im po prostu zle?

mojego narzeczonego tez wysmiewano w pracy gdy powiedzial ze do slubu nie wspolzyjemy. nie chciano mu wierzyc. teraz do tej pory gdy poruszany jest temat seksu i wspolzycia "koledzy" z pracy wysmiewaja sie z niego, dokuczaja mu, rzucaja dowcipy o niskim poziomie... ale to sa ludzie bardzo niskiego poziomu moralnego (alkohol, narkotyki, kradzieze, filmy pornograficzne takze z udzialem zwierzat - to ich krag zainteresowan). niestety sa tam tez dorosle kobiety ktore maja meza, dzieci i pozwalaja sie klepac po posladkach, lapac i obejmowac, wysluchiwac dwuznacznych komentarzy... nie chce ich oceniac. jest mi przykro, ze moj narzeczony musi z nimi pracowac, niestety na inna prace teraz nie ma szansy, jest prawdopodobienstwo ze zmieni mu sie grupa z ktora pracuje wiec na razie stara sie jakos wytrzymac. a swoich pogladow nie zmieni, sam powiedzial ze jego to nie obchodzi co oni mysla, on nie bedzie sciemnial ani na sile udawal ze oni maja racje, nie bedzie tez klamac. moga sie z tym zgodzic, albo nie. ich problem :)

wiec do wszystkich ktorzy maja podobne problemy chce napisac: nie poddawajcie sie, nie przejmujcie, zyjcie zgodnie ze swoimi wartosciami, nie bojcie sie tego okazywac bo ci ktorzy najbardziej sa "anty" przewaznie zazdroszcza. a ponadto potrzeba nam ciagle swiadectw silnej woli, dobrych przekonan, pozytywnych postaw. naprawde warto :)

(4902)
karina D.data: 01.10.2008, godz: 18:25

:)) o Marcinie fajnie byłoby gdyby jak piszesz w imieniu mężczyzn :"dla 99procent mężczyzn najważniejszy u kobiety jest szczery,miły uśmiech i uczynność i to niezależnie od tego czy kobieta jest bardzo wierząca czy może mniej,ładna czy może niezbyt atrakcyjna..."
Twoje podejście a ilu takich jest? na pewno nie 99% :)))) trudno oszacować. Nie powiem ze nie spotkałam takich, bo znam takich... w moim środowisku to mniejszość..w obecnej pracy jakis ułamek , choć oczywiscie prawie wszyscy na zewnątrz mili są bo to przeciez do niczego jeszcze nie zobowiązuje ..:)
Ogłoszenia na różnych portalach .. w wiekszosci męzczyzni podkreslają atrakcyjność, inteligencję , mało kto wspomina o usmiechu, uczynności , to dzis takie nie popularne..a moze o tym zapomnieli ;)) podobnie kobiety, one też mają swoje wymagania..
dzisiaj wszedzie stawia sie na wygląd.. aparycję, zaradność.. w pracy, w szkole młodzi tez próbują prześcignąc własne nauczycielki, w sklepie , supermarkecie..w mediach, karierze, żeby zaistnieć w aktorstwie.. itd itd.. i na portalach i w życiu oglądamy sie za ładnymi, przebojowymi, odważnymi... do tego reklamy bombardują :musisz byc piękna, młoda, silny, pewny siebie.. itp..
prawdą jest ze narcyz szuka swojej naryzki ;) mamy różne oczekiwania,rózne poglądy, wartości.
Całkowicie sie z tym zgodzę, ze nie ma reguły która dziewczyna wierząca czy nie wierząca jest bardziej otwarta. Te wierzące z reguły są bardziej ostrożne, zdystansowane, i czasem niedojrzałe, boją się ryzyka a zasady są dla nich święte....te mniej wierzące niekoniecznie dojrzalsze..ale mają więcej odwagi, nie mają takich obaw bo dla nich partner niekoniecznie ma być na całe zycie, teraz modne są związki, oczywiste rozwody .. one sobie poradzą jak nie w tym to w innym związku.
Do tego dochodzą jeszcze wzorce z domu, to co sie otrzymało i czy osoba czuła sie w swojej rodzinie kochana i dowartościowana. Tu jest ten gwóźdź...

a własciwie to czy ta mało religijna sympatyczna usmiechnięta i miła dla Ciebie koleżanka z pracy nie daje Ci szansy na coś więcej? skoro odpowiada Ci bardziej taki typ osoby ...piszesz , że (oprócz tych religijnych zamkniętych )spotykasz takie dziewczyny , czy one dają Ci szansę?

o tak.. mozna sie pomylić w ocenie osoby, często ktoś jest bardzo zraniony a na zewnątrz gra twardziela, mozna powiedzieć niezwruszonego..zamkniętego, czasem wesołka, cwaniaczka .. boi sie ze ktos odkryje co go boli.. nie potrafi zaufać, boi się miłości, poważnych odpowiedzialnych decyzji.. o niego czy o nią trzeba walczyć cierpliwie.. czasem ta cierpliwość ma swoje granice. I czasem taka osoba nawet nie wie, gdzie leży problem.
Powiem wam, ze dzięki żródełkowi- tutejszym wpisom, juz raz udało mi sie przeskoczyć pewną barierę w spr uczuciowych .Zdobyłam się na odwagę i udało się, to było pozytywne doświadczenie które mnie jeszcze wzmocniło..i teraz wiecej "inwestuję" w siebie.
Najgorzej gdy człowiek stoi w miejscu i tylko narzeka na swój los..

odwagi wszystkim smutnym i samotnym.. i życze odważnego stanięcia w prawdzie o sobie-co jest moim podstawowym problemem..nie innych mężczyzn- kobiet, ale co jest we mnie....??
pozdrawiam :-)




(4901)
Renia, lat 37, e-mail: reniabar@op.pldata: 01.10.2008, godz: 16:16

Dawno mnie tu nie było,ale jest to miejsce,do którego chce się powracać. Chciałabym Was poprosić o modlitwę za moją szwagierkę.Miesiąc temu usłyszała diagnozę-STWARDNIENIE ROZSIANE...To zwaliło nas z nóg i otworzyło oczy na problem ludzi chorujących na tę paskudną chorobę.Chciałabym jeszcze prosić o kontakt ze mną kogokolwiek kto wie coś na temat leczenia lub choruje na SM i ma ochotę pogadać o tym.Będę wdzięczna za każdy list. Pozdrawiam...Renia

(4900)
Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 01.10.2008, godz: 15:20

Do Agi lat 29 Nowenna Pompeyska polega na odmawianiu całego różańca przez 54 dni. 27 dni jako Nowenna Blagalna i pozostałe 27 dni jako Nowenna Dziękczynna. Poniżej wszystko o Nowennie wraz z modlitwami końcowymi:
Najświętsza Panna Pompejańska raczyła po kilka razy pouczać swoich czcicieli , co mają czynić , aby mogli odebrać łaski na których im zależało.

I tak znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej z Neapolu P. Fortunatynie Agrelli (lat 21), do której powiedziała „Każdym razem gdy chcesz uzyskać ode mnie jakąś łaskę , odpraw na cześć moją trzy nowenny błagalne , odmawiając 15 tajemnic mojego Różańca , a potem odpraw 3 nowenny dziękczynne” Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa , które polegało na odmawianiu całego Różańca Świętego przez 54 dni , zwanego „ Nowenną nie do odparcia”. Obraz Matki Boskiej w Dolinie Pompejańskiej słynie cudami i łaskami od r.1876. W r.1890 nastąpiło uroczyste uznanie cudów zdziałanych za przyczyną Matki Boskiej Pompejańskiej przez papieża Leona XIII . Twórcą bazyliki , dzieł i nowego miasta Pompei jest bł. Bartolo Longo ( Bartłomiej Longo) , który ukochał Maryję synowską miłością i rozpowszechnił do niej nabożeństwo przez odmawianie Różańca Świętego .

Do tej pory nie znany jest fakt , aby choć jedna osoba nie została obdarzona łaskami o które prosi po odmówieniu z wiarą tej nowenny Pompejańskiej.

Jak odprawiać Nowennę Pompejańską – rady praktyczne:

1. Dzień w którym rozpoczynamy nowennę Pompejańską zaznaczamy w kalendarzu.

2. Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia przez te 54 dni odmawiamy dawne trzy części Różańca Świętego ( radosną , bolesną i chwalebną) . Jeśli ktoś chce , może odmawiać cztery części – z Tajemnicami Światła.

3. Przed rozpoczęciem każdej z wszystkich trzech części Różańca Św. wymieniamy najpierw intencję (krótko i zwięźle i tylko jedną intencję) , a następnie mówimy: „ ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego”
4. Przez 27 dni odmawiamy tak zwaną część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie , po ukończeniu każdej części Różańca Św. odmawiamy następującą modlitwę: „ Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompei , jako nigdy jeszcze nie słyszano , aby ktokolwiek z czcicieli Twoich ,z Różańcem Twoim, pomocy Twej wzywający , miał być przez Ciebie opuszczony. Ach , nie gardź prośbą moją o Matko Słowa Przedwiecznego , ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompei wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.

5. Przez pozostałe 27 dni odmawiamy tak zwaną część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie , po ukończeniu każdej z trzech części Różańca Świętego odmawiamy następującą modlitwę :
„Cóż Ci dać mogę o Królowo pełna miłości ? Moje całe życie poświęcam Tobie – ile mi sił starczy będę rozszerzać cześć Twoją o Dziewico Różańca Świętego w Pompei , bo gdy Twej pomocy wezwałam/em , nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu , które mi wyświadczyłaś; o ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego , wszystkim głosić będę jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną , aby i niegodni , tak jak i ja , grzesznicy , z zaufaniem do Ciebie się udawali. O , gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobrą , jaką masz litość nad cierpiącymi , wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.”

6. Niezależnie od modlitw końcowych , zapisanych w punktach 4 i 5 niniejszych „ rad praktycznych” każdą z trzech części Różańca Św. ( np. chwalebną) kończymy ( bezpośrednio po jej odmówieniu ) trzykrotnym westchnienie do Matki Bożej : „KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO – MÓDL SIĘ ZA NAMI”.

Ks. Prymas Stefan Wyszyński tak napisał o Różańcu św. „ Różaniec to łańcuch bezpieczeństwa na stromej skale szczytów górskich. Nie wolno się zatrzymywać na żadnej tajemnicy. Trzeba iść dalej. Bo pełnia życia jest u szczytu” Cieszę się , że mogę podzielić się z Wami tym , co usłyszałam na temat tej Nowenny Pompejańskiej .

Jest to bardzo skuteczna Nowenna.

Aspekt wytrwałości w modlitwie jest częścią Nowenny. Nowenna wymaga łącznie 54 kolejnych dni , aby była ukończona.

Jeżeli nie jesteś w pełni zdecydowany na otrzymanie tego o co prosisz w Nowennie , prawdopodobnie nie podołasz modlitwie przez pełne 54 dni pod rząd.

Zamierzeniem Nowenny jest głównie wykorzystanie aspektu wytrwałości w modlitwie , aby otrzymać prezent jakiego potrzebujemy.
Pojedyncza modlitwa jest często niewystarczająca do otrzymania tego o co prosimy.

.................................................................................................................

(4899)
Do Marcinadata: 01.10.2008, godz: 13:41

Miły usmiech to coś co potrafi nas przyciągnąc do drugiej osoby, podobnie jak jej przyjazny stosunek do innych, życzliwość i tu sie zgadzam.
Uważam jednak, ze zbyt łatwo oceniłeś i "zaszufladkowałeś" pewną grupę kobiet. Wiesz, życie nauczyło mnie, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Zachowanie, styl życia niektórych ludzi moze nieraz nas dziwić ale to zawsze z czegoś wynika a przyczyny moga być bardzo różne, w tym wypadku chociażby nieśmiałość czy lęki i zahamowania spowodowane różnymi złymi doświadczeniami. Czasem ktoś moze podświadomie bać się np odtrącenia, braku akceptacji do tego stopnia, ze woli grać kogoś niedostępnego byleby tylko nikt się do niego nie zbliżał i nie musiał później ewentualnie cierpieć. Nie każda zamknięta w sobie, nieufna i rzadko uśmiechająca sie kobieta = antypatyk. Problem dobrze znam z autopsji..czasem pod tą maską kryje się ktoś dobry, ciepły i wrażliwy...Proszę, nie oceniajmy ludzi zbyt pochopnie, nieraz tak naprawdę nic o nich nie wiemy..może czasem trzeba nam wyjść z inicjatywą, może dzięki naszej postawie tacy ludzie z czasem będą umieli się otworzyć ale oni najpierw musza komuś zaufać.
Pozdrawiam

(4898)
Marcindata: 01.10.2008, godz: 09:34

Do Miki lat,27
Problem który poruszasz jest powszechny i istnieje już od dawna ale myślę że szanujących się ludzi jeszcze jest sporo i trzeba takich też widzieć wokół siebie i do nich się zbliżać i z nimi trzymać.Co do zabiegania o względy mężczyzny to czasami rzeczywiście niektórzy chcą to załatwić przez łóżko i tego nie pochwalam.Jednak myślę że często jest tak że to mężczyzna zabiega o względy kobiety a ta zamiast dać mu szansę i się otworzyć(zwłaszcza gdy widzi że jest to uczciwy i godny miłości człowiek)po prostu zamyka się i to jest nieracjonalne dla mnie jako mężczyzny.Nawiasem mówiąc w miejscu gdzie pracuję pracuje też pewna młoda,bardzo atrakcyjna dziewczyna.Z tego co widzę to chyba nie jest osobą zbyt wierzącą lubi też zapalić a takie dziewczyny nie są w moim typie ale...ale jest uprzejma,kulturalna i potrafi szczerze i przyjaznie się uśmiechnąć i to powoduje że chciałbym być z kimś takim bardziej niż z dziewczyną ktora wprawdzie nie pali i jest wierząca ale brak jej uśmiechu na codzień a widok mężczyzny ją przeraża nie mówiąc już o bliższym kontakcie(niestety spotkałem już kilka takich dziewczyn).W tej samej pracy mam też pewną już zamężną koleżankę która nie jest zbyt atrakcyjna ale jest osobą niezwykle życzliwą i chętną do pomocy innym i to jest jej prawdziwe piękno,piękno wewnętrzne.Po co to wszystko piszę?....BO CHCĘ dziewczynom powiedzieć że dla mnie i dla 99procent mężczyzn najważniejszy u kobiety jest szczery,miły uśmiech i uczynność i to niezależnie od tego czy kobieta jest bardzo wierząca czy może mniej,ładna czy może niezbyt atrakcyjna. Pozdrawiam:)

(4897)
AGA, lat 29data: 01.10.2008, godz: 09:29

Witajcie, czy ktoś mógłby szczegółowo ytłumaczyć na czym polega nowenna pompejska. Niestety nigdzie nie znalazłam wyczerpującego wyjaśnienia

(4896)
miki, lat 27, e-mail: smile18@onet.eudata: 30.09.2008, godz: 21:56

hej, dzięki wielkie wszystkim za wpisy, wierzę że Pan Bóg ma wobec mnie swój plan i chciałabym podporządkować się jego woli. Zastanawiam się jednak czy istnieje prawdziwa miłość - taka jaką sobie wymarzyłam, taka do której dążę, czy warto jej szukać - może to tylko puste słowa, tak wzniosłe i piękne.

Czym jest dla mnie prawdziwa miłość? " Prawdziwa miłość to potrzeba drugiego człowieka, który pomoże, ostrzeże, upomni w imię dobra, życzliwości. Potrzeba drugiego człowieka, który uratuje od rozpaczy. Potrzeba człowieka wiernego, który nie zdradzi, nie odejdzie, nie opuści, gdy zdarzy się czas próby, niepowodzeń, klęsk, katastrof życiowych- gdy wszyscy się odsuną, potępią, zapomną, który pocieszy, podeprze, poda rękę, pozwoli uwierzyć w siebie, przyniesie nadzieję i radość. Potrzeba człowieka, który pomoże się starzeć, przy którym nie będzie wstyd słabości fizycznych i psychicznych, w którego twarzy nigdy nie zobaczy się pogardy , wstrętu, ale co najwyżej współczucie...." Prawdziwa miłość jest wtedy kiedy jest wzajemna.

(4895)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 30.09.2008, godz: 15:53

Moj braciszek lubil ogladac bajke "Mis w duzym niebieskim domku" w jednym odcinku malpka Trelek stanal przed lusterkiem i zaczal sie smiac. Kiedy mis spytal dlaczego sie smieje malpka odpowiedziala zobacz misiu jaka smieszna malpka. Ma czerwony nosek i ogonek w paski. Misiu sie zdziwil i mowi Trelku to jestes Ty. Zdziwiona malpka mowi Nie misiu jaka smieszna malpka. A za chwile to jestem ja taka fajna malpka?
Pisze to poniewaz od malego sie jakam. Czasami staram sie madrze wyslawiac, aby ukryc ta wade. Niestety moj tato smial sie ze mnie ze nie potrafie sie wyslowic. Kiedys na terapii Tomek sie spytal Kto ci mowi ze jestes glupia? Teraz wiem to moj wlasny ojciec mnie ponizal nie Bog. Pan Bog w swojej dobroci postawil na mojej drodze Jezusa abym mogla poznac Boga, ktory mnie stworzyl i kocha. W liscie do Rzymian pisze nie ma ani jednego kto by szukal Boga. Usprawiedliwienie mamy dzieki wierze w Jezusa Chrystusa. Maryjo jestes laski pelna i tylko od Ciebie pragne czerpac wzor kobiecosci, aby zyc na chwale nie koncernow i mamony ale chwale Boza.

(4894)
s_Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 30.09.2008, godz: 11:44

Jesienne Czatowanie!
www.dar.religia.net
„Chcę pierwsza wybiec ku Tobie...”
3 październik (piątek) i 4 październik (sobota)
od godz. 15 – tej do 17 - tej
Zapraszamy wszystkie dziewczęta
które pragną dołączyć do naszej wspólnoty!

Powietrze pachnie już jesienią...
Złotymi liśćmi i długimi spacerami w czerwonym słońcu...
Wtulona w Twoją bliskość, Jezu
czekam co przyniesie ten zapach Jesieni...?
A może już spojrzałeś na mnie... a ja ciągle szukam... czego?
Czy wybiorę Ciebie... tak jak Ty mnie wybrałeś?
Czy...?

Przyjdź i porozmawiaj :)

(4893)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 30.09.2008, godz: 10:42

Miki,
Lubię takie kobiety o "nienormalnych" i niedzisiejszych poglądach. Nie poddawaj się i tak trzymaj.

Pozdrawiam.

(4892)
ela, lat 32data: 30.09.2008, godz: 10:05

Miki, a ja się cieszę że jeszcze garstka tych "nienormalnych" jest na tym świecie :) , bo to oznacza że jeszcze nie osiągneliśmy dna. Niestety propagowany jest dziś dziwny model wartości, gdzie nie szanuje się człowieka jako dzieła Bożego. Dzisiejsze życie sprowadza się do zaspokajania drugorzędnych potrzeb i popędów, a media, oczywiście nie wszystkie, ciągle nas bombardują tymi pseudo wartościami i starają się podsycać konsumpcjonizm. Każda krytyka takich zachowań powoduje atak, bo wypaczone zostało pojęcie wolności i tolerancji. Co by to się stało gdyby wszyscy nagle zaczęli żyć tak jak w "Modzie na sukces":), o dziwo oglądanym przez wielu katolików :(.

(4891)
Dietrich, lat 22data: 30.09.2008, godz: 05:40

Miki,

sprawa jest jasna: jesteś nienormalna. I całe szczęśćie, zważywszy, na czym polega normalność. Tylko jest rzeczą bardzo osobliwą, że ci, którzy za przejaw normalności uważają to, że kobieta, jak piszesz, wskakuje mężczyźnie do łóżka są z prawdziwą normalnością na bakier. No, można wskakiwać do łóżka- tyle, że nie mężczyzny, a buhaja. Jeśli ktokolwiek sądzi, że przez łóżko wiedzie droga do miłości, to myli się haniebnie i sam swój błąd pozna. Z pewnośćią takie zachowanie jest o wiele bardziej niszczące dla kobiety, której taka sytuacja nie daje absolutnie żadnych gwarancji co do jej przyszłości z mężczyną, którego w jakże niekobiecy sposób próbuje zdobyć. Nie mówiąc już o gwarancjach bytu dla dziecka, które- jakoś tak nieszczęsliwie się składa- może się niespodzianie począć. A mężczyźni... Facet, który nie potrafi poczekać, mało wie i o kobietach, i o seksie, i o sobie. Oczywiście, można próbować wychować sobie drugą stronę.

Miki, już Sokrates mówił, że cnota (najszerzej rozumiana, wybieranie dobra, szlachetność) jest wartością samą w sobie. Wtórował mu Chrystus, mówiąc, że nic nie zyska ten, który cały świat posiądzie, a poniesie przy tym szkodę na swej duszy. Wzniosły ideał konfronować się musi z rzeczywistością- i czasem wydaje się, że nie warto zachowywać zasad. Samotnośc jest jednak zawsze bezwzględnie lepsza, niż związek zdobyty i utrzymywany niegodziwością, w którym przecież nie można być szczęśliwym.


Jeszcze jedno. Obawiam się, że osoby, które uważają oświadczyny za szopkę, czerpią swą, jakże głeboką, wiedzę o życiu głównie z pism kobiecych i seriali oraz "zdrowego rozsądku" własnego i podobnych sobie. Zaniechajmy ich, ślepi są i ślepym przewodzą (Mat 15,14).


(4890)
Piotrdata: 29.09.2008, godz: 23:41

miki - nie przejmuj się modami - przychodzą i odchodzą. To co najważniejsze i tak pozostaje, bo zbudowane na solidnym fundamencie, choć można tego na pierwszy rzut oka nie dojrzeć ;)

(4889)
miki, lat 27data: 29.09.2008, godz: 22:05

słuchajcie jak to jest bo ja już się gubię - chyba jestem jakaś nienormalna przynajmniej tak się czuję. Wychowałem się w rodzinie katolickiej, mieszkam na wsi, pracuję w niewielkim mieście - i jakoś do tej pory byłam przekonana że te problemy które się szerzą w dużych miastach jeszcze nie dopadły nazwijmy to "prowincji". Nie wiem ale dziś w pracy zostałam wyśmiana za swoje poglądy. Wczoraj były oświadczyny mojej siostry i jej narzeczony uklęk przed mamą siostrą z bukietami kwiatów - dla mnie to był normalne - uważam to za wyraz szacunku i podziękowania i miłości - w pracy uważają to za upokorzenie dla chłopka i oprawka dla rodziny tzn. "szopka". W ogóle dowiedziałam się ze teraz dziewczyna powinna zabiegać o chłopka i delikatnie mówiąc "wskoczyć mu do łóżka". Z naszej dyskusji wynika że jeśli nie zmienię podejścia to nigdy nie wyjdę za mąż. Jak to jest czy skończyły się już czasy dla szanujących siebie i innych kobiet, czy skończył się czas wartości chrześcijańskich i życie związku według tych zasad. Dodam, że szukam swojej drugiej połówki - jestem zarejestrowana na portalach katolickich i tam tez nie jest najlepiej:-(. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dyskusji.

(4888)
karinadata: 29.09.2008, godz: 20:31

Agnieszko 26, jestes niecierpliwa:) choć uważasz ze tak nie jest... pisały tu juz duzo starsze samotne kobiety i chyba były mniej zdesperowane.. TY gorączkujesz sie niepotrzebnie. za kilka lat wspomnisz te czasy z dystansem. :) Chcesz za wszelka cene juz miec kogoś i za to próbujesz obarczyć Pana Boga.. jak wspomniał juz Piotr, nie chcę powtarzać się.. wykorzystaj chwile wolności doskonaląc swoje zalety, a wytrwale pracując nad słabościami, przygotowując się w ten sposób do poważnej odpowiedzialnej roli żony - matki. Zamiast "tupać" i niecierpliwić sie, szkoda na to czasu,
gorycz też nie słuzy kobiecie, to działa jak fluidy, unoszą się i oddalają każdego kto je wyczuwa. Nie znaczy ze masz sie za to winić ale wyciągnąć wnioski..co jest takiego ze masz pragnienia które daje Ci Bóg..ale... właśnie.. nie udaje się.. Czy potrafisz otworzyc sie na miłość i na ofiarowywanie, czy bardziej zalezy Ci zeby ktoś był bo w tym wieku wypada bo boisz sie samotności.. druga osoba nie uszczęsliwi Cię, jesli Ty sama nie potrafisz być szczęśliwa i nie mozna tu zrzucac winy na samotność . metryka też nie decyduje o dojrzałości do poważnych decyzji.
Spójrz inaczej na swoją sytuację, bez oskarżania kogokolwiek za swoją samotność...ale jako wyzwanie. I rzeczywiscie same rozmowy o tym nie zmienią nic, ale możesz przecież przyjąc wskazówki starszych kolegów, koleżanek..;)
czasem czyjeś zdanie może wiele zmienić w naszym życiu... bo my tak często trzymamy sie swojej wizji..i nie możemy wyzwolic się z jarzma wyobrażeń, sądów, własnej "doskonałości" stojąc w miejscu... pozdrawiam; trzymaj sie odwagi....

(4887)
Piotrdata: 29.09.2008, godz: 18:49

Agnieszko, 26 - kompletnie Cię nie rozumiem. Może przez to, że trudno w takim miejscu opisać wszystkie zdarzenia/uczucia, może też przez to, że jesteś kobietą.. Trudno powiedzieć i nawet nie będę się specjalnie w to zagłębiał, bo nie ma to w tym momencie znaczenia.
Piszesz, że relacje rozpadają się zawsze z powodów racjonalnych (sic!) - w takim razie czemu nie wyciągasz z tego wniosków i nie zmieniasz, czy też nie próbujesz zmienić tego, co przeszkadza? Jest to tym dziwniejsze, że na początku piszesz, że to nie Ty, ani Twoje problemy są problemem, później pojawiają się powody, o których wyżej, a później dochodzisz do bardzo wygodnego wniosku - Bóg mnie taką stworzył. To jest wręcz genialny wniosek - można nim wytłumaczyć wszystko w praktyce. Ale czy na pewno? Osobiście jestem zdania, że to, jakimi się rodzimy (stworzenie pierwotne) nie ma takiego dużego znaczenia, tym bardziej, że w dużej mierze nie mamy na to wpływu - nie my wybieramy sobie wzrost itp - choć i nad nimi można już obecnie pracować i korygować/zmieniać. Jednak dla relacji z innymi chyba bardziej istotne jest to, co i jak się dzieje, gdy rozwijamy się od niemowlęcia aż do dorosłego człowieka. Jest to coś nad czym zapewne warto i trzeba pracować. Nie twierdzę, że przykładowo przynajmniej część ludzi nieśmiałych jest w jakimś sensie "organicznie nieśmiała", że takimi ich nie stworzył Bóg. Jednocześnie to może być właśnie ich zadanie, jeżeli ta nieśmiałość im przeszkadza, do pracy nad sobą, doskonaleniem się.
Kolejny raz przewija się tu motyw macierzyństwa i małżeństwa. Masz 26 lat, a momentami daje się wyczuć, jakby pisała to rozgoryczona 66-latka. Możesz mieć jeszcze dzieci i męża, choć nie czarujmy się - czas nie gra na Twoją korzyść, ale i tak szansa jest. Lepiej w tym momencie się skupić na sobie, swoim wnętrzu, problemach, które Cię trapią i które nie pozwalają Ci iść dalej. Jeśli się z tym uporasz pewnie uda Ci się zbudować z kimś związek. Trzeba mieć na horyzoncie cel, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że po drodze będą jakieś przeszkody i trzeba je pokonać. Można się łudzić, że przeskoczenie problemów coś da - nic bardziej błędnego. Może tylko spowodować większą frustrację.
Piszesz również o pragnieniach. Masz chyba świadomość, zwłaszcza jako wierząca, że nie wszystko czego pragniemy otrzymujemy. Nie znaczy to, że pragnienie musi być złe - w byciu matką i żoną nie ma przecież nic złego. Jednak to może być ta rana w naszym sercu/duszy, która ma być skarbem dla ludzi i świata. Nasze pragnienia owocują po prostu inaczej. Sądzę, że święci nie byliby tacy święci, gdyby nie byli bardzo poranionymi ludźmi, gdyby nie ukochali w jakimś sensie ran i gdyby z tych ran nie wylał się strumień dobra.
Poza tym - nie wszystko złoto, co się świeci. Małżeństwo, czy też szerzej związek, obecnie przerasta wielu ludzi, bo po prostu nie jest to łatwy kawałek chleba. Prawda niby oczywista, ale.. Pewnie masz tego świadomość, ale jak wiadomo praktyka często mija się z teorią, a wtedy nie trudno o katastrofę. Nie twierdzę, że nie powinnaś sobie kogoś znaleźć i zakładać rodziny. Uważam, że czas kryzysu, jaki przeżywasz, powinnaś spożytkować na pracę nad sobą na tyle, na ile w danym momencie to możliwe.

(4886)
Beata, lat 20data: 29.09.2008, godz: 16:13

Czytając te wpisy, aż sie robi na duszy raźniej. jednak wokoło mnie pustka. Przyjaciele znaleźli już swoich życiowych partnerów. Mi w wieczory pozostaje pocieszać się waszymi wpisami. Nie wieże w poznanie partnera przez internet. Jednak ten wpis daje mi wiele radości. Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie się Jezusa , a gdy On będzie na właściwym miejscu to wszystko się uda.

(4885)
**data: 29.09.2008, godz: 11:52


Przedmiotu oczyszczenia, który jest w nas, często nie dostrzegamy w naszym życiu. Poznanie jego dokonuje się w doświadczaniu strat. Konieczna jest zgoda na życie z tym, co inni odrzucają, uznają za złe. Mam na uwadze choćby smutek, stratę, samotność, brak poczucia bezpieczeństwa. Smutek jest równie dobrą emocją jak i radość. Przychodzi on nie jako konsekwencja popełnionych błędów, nieodpowiednich decyzji, lecz jako owoc oczyszczania, owoc strat. Posiadamy określony model, wizję naszego życia. Tymczasem sprawy układają się zupełnie inaczej, niż chcemy. Dokąd to wszystko prowadzi, dlaczego w taki sposób układa się życie? Wejście w smutek jest próbą odkrycia jego sensu, a równocześnie poznania tego, dokąd mnie prowadzi. Jest on jednym z zasadniczych elementów prowadzących do przewartościowania życia. To, co dotychczas dawało mi radość, poczucie bezpieczeństwa, odchodzi, zostaję tego pozbawionym. Szukam innych punktów odniesienia, źródła radości, która jest trwalsza od tej rzeczywistości jaką dotychczas dane mi było przeżywać.

Powoli dojrzewamy do sytuacji niepomyślnych i po ludzku rzecz biorąc, niekorzystnych dla nas. Równocześnie, jako osoby wierzące nie wierzymy w przypadek, ślepy los, złośliwy zbieg okoliczności, lecz uznajemy Bożą Opatrzność. To, co dla mnie jest szczególnie ważne, kiedy myślę o smutku to prawda, że Bóg jest w nim. On nie jest poza moim smutkiem, poza samotnością, która boli i poza moim brakiem poczucia bezpieczeństwa. Jeśli doświadczam strat, On jest w nich, aby mnie chronić. Stawiamy wówczas słuszne pytanie, po co to wszystko?

Bóg to wie w całej pełni, my zaś możemy i powinniśmy rozeznawać Jego zamiary, sposób prowadzenia do nieba. To wszystko jest w tym celu, abyśmy Jego poznali, pokochali i poszli za Nim. My, oraz ci, których kochamy, a także osoby, których nie znamy i nigdy nie będzie dane nam ich poznać. Potrzebujemy wolności. Już Platon twierdził, że „wolnym jest ten człowiek, który poddaje się prowadzeniu ducha”. Kiedy chcemy czegoś więcej w tym życiu smakować i dążyć do tego, co w górze i zanurzać się w głębię, którą stwarza w nas Chrystus, wówczas pojawia się to wszystko, co służy uwolnieniu do życia w mądrości i miłości i zaufania.
Przychodzi czas, aby oddalić się od osób nam bliskich, by kiedyś do nich powrócić. Odchodzimy od innych dla odnalezienia samych siebie przed Bogiem, dla odnalezienia się w Nim. Nasze odejście zawiera w sobie usilne pragnienie powrotu już przemienionymi, dającymi w większym stopniu to, co jest z Boga. Napełnianie się Bogiem wymaga naszej samotności, smutku, łez i utraty dotychczasowych punktów odniesienia będących kanonami ludzkiego poczucia bezpieczeństwa. Będąc z Bogiem nabywamy umiejętność przeznaczania czasu na to, „co jest chlebem”, co udziela mocy i mądrości. Ludzie wokół nas nie mają czasu na spotykanie się, spokojne rozmowy choćby z tej racji, że to, co jest dla nich ważne, jest w tym życiu. Im mniej czasu dla człowieka, tym mniej mamy go dla Boga. Mało czasu dla…., to mało miłości. Trzeba się oddalić od innych aby odczuć, jak bardzo nam ich brakuje. Dobrze, kiedy i w naszych znajomych zrodzi się podobne odczuwanie.
Dlaczego się rozczarowujemy, odczuwamy ból zawiedzenia się, zawiedzenia naszych oczekiwań przez innych? Wydaje się, że czasem nasze oczekiwania są nadmierne. Spodziewamy się od drugiego tego, czego on dać nam nie może, ponieważ tego nie posiada, albo nie chce dzielić się z nami lub nie jest świadomy naszych oczekiwań. Najczęściej cierpimy z powodu nadmiernych oczekiwań. Często osoba bliska nie dorosła jeszcze do tego, czego od niej pragniemy. Dorastamy powoli i w różnym czasie. Każdy dorasta inaczej. W sposób różnorodny reagujemy na samotność, straty, brak poczucia bezpieczeństwa. One, między innymi, są etapami prowadzącymi do dojrzałości. Ludzie dojrzali wyczuwają swoje pragnienia i nie oczekują od innych tego, co niemożliwe. Dzieje się i tak, że czasem od człowieka chcemy tego, co może dać nam jedynie Bóg.




(4884)
Cecyliadata: 28.09.2008, godz: 18:33

Jestem byłą żoną alkoholika,od kilku miesięcy mam sądownie orzeczoną separację.

(4883)
odważna hiszpankadata: 28.09.2008, godz: 16:56

Jezu ucz mnie prawdy i strzeż przed zakłamaniem.

(4882)
Marcindata: 28.09.2008, godz: 16:38

Do Agnieszka,lat 26
No tak nie znam Cię osobiście więc ciężko mi coś indywidualnie poradzić.Różni są ludzie i różnie się relacje ludzkie układają...właśnie w tej chwili pojawiła się przed moimi oczami pewna dziewczyna którą poznałem w tamtym roku...pojawiła się dlatego że ma tyle samo lat co Ty.Mój pierwszy kontakt z nią dał mi wiele do myślenia bo na jej twarzy był wypisany strach przed relacją z mężczyną i moja próba złagodzenia tej obawy nic nie dała tylko wręcz pogorszyła sprawę.No ale z tego co piszesz to Ciebie ten problem nie dotyczy więc są zapewne inne powody...Czasami obie strony potrzebują cierpliwości bo poznać się nawzajem,zbliżyć się do siebie,dać sobie szansę.Tylko wtedy jest szansa na związek kto tego nie potrafi nie będzie w związku tylko ciągle będzie uciekał...Pozdrawiam:)

(4881)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej