Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

a, lat 24data: 27.08.2008, godz: 22:00

Jak myślicie, czy to grzech uciekać się do myśli samobójczych? Wiem, że nigdy czegoś takiego bym nie zrobiła, nie planuję i nie robię nic w tym kierunku, ale często uciekam się do podobnych myśli, bowiem niestety tylko one dają mi ukojenie. Taki koniec życia, (najlepiej nie z mojej winy) jest dla mnie jedynym wyjściem z sytuacji i myśli, że to wszystko może skończyć wcześniej są dla mnie nadzieją. Ostatnio mnie coś poruszyło, że przecież grzeszy się myślą również i boję się, że te moje ucieczki w takie myślenie mogą być grzechem...

(4580)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 27.08.2008, godz: 16:44

Do Marcina - zuch chłopak!!!!!! Do Kariny- dziękuję, że mnie poparłaś. Mały kroczek zrobiony i to w dobrym kierunku. Muszę uciekać do pracy. Pozdrawiam Wszystkich

(4579)
ja, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 27.08.2008, godz: 16:13

Witajcie..
Wiem, że to głupie.. ale czuję się strasznie zagubiona.. od prawie roku mam chłopaka .. świetnie się z nim czuję, uwielbiam z nim przebywać ale opinie ludzie bardzo mieszają mi w głowie... bardzo mało kto mnie popiera w tym zwiążu..a paranoicznie dlatego że mój chłopak jest niski.. równy ze mna a moze nawet niższy...przykro mi jest słyszeć takie komentarze, nie umiem się od tego odciąć... co mam robić??

(4578)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 27.08.2008, godz: 12:09

Jeszcze raz przeczytalam Urzekajaca i zmienilam zdanie. Warto przeczytac te ksiazke. Uderzylo mnie zdanie, ze kobieta swoja wartosc nie moze uzyskac u mezczyzny, ale tylko u Boga. A mezczyzne moze pozniej soba obdarowywac. Tak moja zraniona kobiecosc moze uzdrowic tylko Bog i codzienna wiernosc. Bardzo polecam "Akt malzenski " sa tam tresci, ktore buduja i rozswietlaja pewne sprawy. W ksiazce "Jezus z Nazaretu" przeczytalam, ze smutek moze niszczyc, ale tworczy smutek doprowadza do nawrocenia i poglebienia wiary. A takze przeczytalam ze tam gdzie zabiera sie wiare w Boga, szuka sie innych podniet dla zapelnienia pustki, ktora wypelnia przezycie religijne (Duch Sw). W ksiazce "Akt malzenski" autor wyjasnia falszywe przezywanie seksualnosci i wyjasnia ze masturbacja moze byc falszywym bozkiem i prowadzic do falszywej duchowosci. Ksiazka ta porzadkuje i oczyszcza wiele spraw. A przede wszystkim daje zrozumienie Kosciola katolickiego. Nie zacytowalam dokladnie zdan, ale swoj odbior

(4577)
Aldona, lat 28, e-mail: adona25@wp.pldata: 27.08.2008, godz: 08:01

Bracia Cugowscy-"Biały Anioł" serdecznie polecam(yutube)

(4576)
Marcindata: 26.08.2008, godz: 16:20

Do Karina i innych
Tak adres mogę podać a co mi tam.Oto on:mati1978@onet.eu Pozdrawiam upartą koleżankę:)

(4575)
Monika, lat 34data: 26.08.2008, godz: 16:19

Artii dziekuje za ostatni wpis. Panie Jezu poprzez nasze cierpienia chcesz nas oczyscic z iluzjonistycznej milosci, a nauczyc prawdziwej. Matko Boza Czestochowska miej nas w swojej opiece. Dziekuje za wszystkie laski ktorymi obdarzylas wszystkich pielgrzymow i tych za ktorych sie modlilismy. Bo pielgrzymowanie i trud dla tylko ubogacenia siebie nie ma sensu. Pan Jezus powiedzial "jedni drugich brzemiona noscie". Tak moja milosc byla iluzjonistyczna, ale Ty Maryjo chcesz jak Dobra Matka abym w Twojej szkole uczyla sie Milosci. Dziekuje za konferencje na pielgrzymce o chrzcie i wierze. Tak bardzo chcialam zrozumiec dlaczego zostalam ochrzczona i dlaczego mam wierzyc i kaplani na pielgrzymce wyjasnili. Dziekuje za piesza legnicka pielgrzymke.
Dzisiaj mija 7 lat jak ksiadz nalozyl mi Szkaplerz karmelitanski. Matko Boza dziekuje za Twoja opieke.

(4574)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 26.08.2008, godz: 14:38

TUTAJ MACIE PEŁNY OPIS JEJ ŻYCIA: Wanda Róża Niewęgłowska (1926-1989)

"W życiu każdego człowieka - pisze Jan Paweł II w Liście do osób w podeszłym wieku - jest wiele zgryzot i utrapień. Czasem są to problemy i cierpienia, które wystawiają na próbę jego odporność psychiczną, a nawet wstrząsają samymi podstawami wiary. Doświadczenie jednak poucza nas, że z pomocą łaski Bożej te codzienne trudy wspomagają często proces dojrzewania człowieka, hartując jego charakter".

Trafiłem na bardzo dobry przykład ilustrujący tę myśl Jana Pawła II: 40 lat cierpienia s. Wandy Róży Niewęgłowskiej (1926-1989 r.). Należała do III Zakonu Dominikańskiego, zmarła w opinii świętości. Na jej grobie nie brakuje świeżych kwiatów, co znaczy, że wierni cenią jej święte życie i szukają u niej pomocy w słusznym przekonaniu, że tych, którzy bardzo cierpieli, Pan Bóg najchętniej wysłuchuje. Łaska wyproszona cierpieniem Chrystusa zbawiła świat. A s. Róża ogromnie cierpiała. W dzieciństwie utraciła matkę i ojca. Wychowywała się w domu dziecka. W 22 roku życia zachorowała na chorobę Heinego- Medina, dotknął ją też paraliż kończyn dolnych. Większą część swego życia spędziła w domu opieki społecznej w Lublinie. Zachowana dokumentacja lekarska kompetentnie przedstawia stan jej zdrowia: "S. Róża od 1949 r. jest sparaliżowana. Przeszła 9 operacji, przebyła 4 zawały serca, ma ciężką kamicę dróg moczowych i nerek, ciężką astmę, chorobę wrzodową żołądka. Często wymiotuje, w dodatku osłabia ją wysoka gorączka (40-41 stopni). Ma też silne bóle głowy. Jej wyniszczony organizm nie przyjmuje wielu leków, więc musi cierpieć".

Lekarz, dr med. Krzysztof Włoch z Lublina, który leczył siostrę i obserwował jej stan, napisał we wspomnieniach: "Przechodziła jeszcze wiele cierpień związanych z pęknięciem żebra, obojczyka i kręgosłupa. Pewnego razu przy odwracaniu na łóżku skręcono jej nogę. Powiedziała, że te cierpienia przyjmuje z wielką miłością jako pocałunek Chrystusa. Obserwowałem czasami jakieś niezwykłe, niewytłumaczalne dla mnie rzeczy w jej stanie zdrowia, który czasami gwałtownie tak się pogarszał, że należało spodziewać się końca jej życia, a tu nagle - w mgnieniu oka - nastąpiła gwałtowna poprawa, co dla nas było sygnałem, że odbywa się na naszych oczach coś niezwykłego, nadprzyrodzonego. Byłem też świadkiem, jak wiele osób odwiedzających s. Różę mówiło o łaskach Bożych, uzdrowieniach ich samych, czy też członków ich rodzin, dzięki jej modlitwom. Przyjeżdżali do niej ludzie z różnych stron. Czytałem błagalne listy wielu potrzebujących pomocy osób z całego świata. Nigdy nie odmawiała pomocy modlitwą. Cierpiała bardzo. Jest to nie do opisania. Zawsze jednak była uśmiechnięta i pogodna, zawsze miała czas dla innych. Mówiła, że takie jest jej posłannictwo na ziemi. Nie wiedziałem, skąd s. Róża czerpie te niespożyte siły. Teraz rozumiem, że była to siła od Boga (...)".

W 1972 r. przybyła do Niepokalanowa, by prosić św. Maksymiliana o łaskę cierpliwego i pożytecznego znoszenia cierpień. W czasie tego pobytu jej stan zdrowia nagle pogorszył się tak, że do Lublina wróciła w karetce pogotowia. Z pobytu w Niepokalanowie zanotowała: "Chciałabym przez swoje cierpienie mieć pełny udział w wielkim dziele zbawienia świata... Jezu, umocnij mnie na 40 rok mojej drogi krzyżowej, gdyż chcę wypełnić Twoją wolę do końca". A w innym miejscu notatnika czytamy: "Jezu, gdy bardzo będziesz znieważany przez świat, proszę Cię, spocznij w moim sercu i pozwól, żebym ja cierpiała, a Ty żebyś mógł sobie odpocząć. Panie Jezu, przyjęłam Cię do mojego serca, aby Cię przez cały dzień adorować. Niepokalana, dopomóż mi uwielbiać Chrystusa umęczonego w moim ciele. Moje serce niech będzie świątynią i tronem dla Ciebie. Złącz moje serce ze swoim, niech uderzają wspólnym rytmem. Oddaję Ci siebie bez zastrzeżeń. Przedłużyłeś, Panie, mój pobyt na ziemi, abym wynagradzała zniewagi, którymi świat Cię rani. Przyjmuję je na siebie z miłością dla uwielbienia Ran Twoich i Twego Kościoła".

S. Różę śmiało można nazwać Szaleńcem cierpień z miłości do Jezusa, bo nie tylko umiała dziękować za cierpienia, ale także prosić o następne, aby one były pomocą dla innych. Pragnęła pomagać nie tylko za życia, ale i po śmierci. Mówiła bowiem: "Gdy odejdę, prosić będę Miłosierdzie Boże, aby promienie Jego Miłosierdzia obejmowały tych, którzy będą go potrzebowali". Czyniła to, co we wspomnianym liście podpowiada cierpiącym Jan Paweł II: "Kiedy Bóg pozwala, abyśmy cierpieli z powodu choroby, samotności lub innych przyczyn, zawsze obdarza nas też łaską i mocą, byśmy z jeszcze większą miłością włączali się w ofiarę Jego Syna i głębiej uczestniczyli w realizacji Jego zbawczego zamysłu. Możemy być pewni, że On jest Ojcem bogatym w miłość i miłosierdzie".

Br. Feliks M. Grabowiec

(4573)
karina, e-mail: karina26@interia.pldata: 26.08.2008, godz: 14:32

Marcinie a może jednak?..podałbyś adres mailowy tylko dla celów adonai..skoro już pytają.
a nóż jakas niewiasta zechce Cię poznać..dlaczego zamykasz swoje wrota..
nigdy nie wiadomo..ze kilka razy sie nie udało... a za 20-50 może ? ale też zawsze można z kimś wymienic spostrzezenia, podzielic sie,co na forum jest trudne.. nie musi byc od razu wielka długofalowa przyjaźń. Nie nastawiaj sie z góry negatywnie.. ;)
czasem fajnie wymienic z kims kilka maili, mnie to dużo pomaga... a Moze ktos do Ciebie zwróci sie z problemem?

(4572)
___data: 26.08.2008, godz: 13:45

"Zasmucony Odnowicielu! Te upadki były przeze Mnie przewidziane. Patrząc wstecz, zastanawiasz się, dlaczego w ogóle się wydarzyły. Ponieważ wiele z twoich błędów wydaje ci się tak bezsensownymi, patrząc na nie często, rumienisz się ze wstydu. Ale czy mogę wyjawić ci sekret? Ja nigdy nie chciałem, żebyś upadał, ale ponieważ stworzyłem cię z wolną wolą, to wiedziałem, że czasami tak będzie. Wiedząc o tym, zaplanowałem, aby każdy twój dzień był przepełniony miłosierdziem. W ten sposób wszystko – włącznie z twoimi upadkami – musi współdziałać dla twego dobra, podczas, gdy ty uczysz się żyć według Mojego prawa miłości. Pamiętaj, uczenie się to proces. Nikt nie uczy się chodzić bez potykania się. Ostatnio odkrywasz, w jaki sposób twoje błędy mogą stać się lekcjami, które przypominają ci o twojej potrzebie Mojej łaski. Dłuższe pasmo „sukcesów” zakorzenione w sile ciała jest powierzchowne i zwodnicze. To błyszcząca bańka mydlana, która tylko szpilka oczywistego grzechu może przekłuć. Nie, Ja tego nie spowodowałem, ale tak, pozwoliłem na to. Zrozum. Oczywiście, że Ja chcę zachować cię od każdego grzechu. Ale nie chcę, abyś tylko robił „właściwe rzeczy”. Ja chcę, abyś był wewnątrz w porządku. Dlaczego tak ci się śpieszy? Mnie nie. Mówiąc szczerze, te chropawe małe brzydactwa, które ostatnio wyszły na powierzchnię, musiały stać się widoczne. Potrzebowałeś zobaczyć swoją niemożność. Potrzebowałeś również zobaczyć Moją miłość w działaniu i to dużo bardziej niż potrzebowałeś zewnętrznych oznak sukcesu. Zawierz swoją świętość Mojej miłości. Na Zawsze – Twój Tata" - Charles Slagle "Z serca Ojca"

(4571)
Marcindata: 25.08.2008, godz: 22:13

Do Karina
Ech...brak mi słów...

(4570)
Marcindata: 25.08.2008, godz: 22:11

Do Stokrotka 135
Dzięki za dobre słowa:)

(4569)
Marcindata: 25.08.2008, godz: 22:05

Ja też pozdrawiam wszystkich którzy się nie lubią i dogryzają sobie i mnie na stronie Adonai.Czym więcej wzajemnej niechęci tym bardziej szatan jest zadowolony bo ma w tym swój interes.Adresu nie podaję bo dotychczasowa moja korespondencja z ludzmi z Adonai nie przyniosła większych efektów w postaci stałych znajomości(z małym wyjątkiem) Pozdrawiam wszystkich!

(4568)
dorkadata: 25.08.2008, godz: 20:42

do tęsknoty
Twoj brat może iść na to wesele - na obiad, posiedzieć, nie ma w tym nic złego, oczywiście nie może się bawić, tańczyć...ślub to ważna uroczystość i jest raz w życiu...byłam w tej samej sytuacji, moje kuzynostwo..to tak z doświadczenia..prawdziwa żałoba jest w sercu..
a tak od siebie to bądź silna, bo napewno Ci jest ciężko, pustka pozostanie ale czas goi rany...w górę serce..pozdrawiam

(4567)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 25.08.2008, godz: 19:46

Do Marcina- dlaczego nie podajesz swojego maila. W ten sposób nie dajesz szansy żadnej dziewczynie. Może znalazłaby się taka, którą zainteresowałyby Twoje wypowiedzi i napisała do Ciebie. Przecież, to wcale nie musi być dziewczyna z Podkarpacia. Czytam czasami te wszystkie wypowiedzi na temat samotności i tak sobie myślę, że człowiek sam jest sobie winien. Niektóre osoby naprawdę ciekawie, ładnie , składnie piszą na łamach źródełka. Szkoda tylko , że nie podają swoich mailów. Marcinie, a może właśnie w tej chwili jakaś ciekawa osoba czyta Twoje wpisy i nagle chciałaby do Ciebie napisać i.....nie ma jak. Nie wszyscy chcą się wypowiadać na forum. Pamiętam jak kiedyś wypowiedziałam się na pewien temat i napisałał do mnie ktoś, kto potem bardzo dużą rolę odegrał w moim życiu. Ta znajomość trwa do dzisiaj. Gdybym wtedy nie podała swojego maila, przeszłaby obok mnie bardzo ciekawa osoba a ja bym nawet o tym nie wiedziała. Moim zdaniem, pisanie, wypowiadanie się powinno czemuś służyć. Czy to ma być tylko sztuka dla sztuki? Z jednej strony piszesz, że jesteś samotny, to znaczy czujesz się samotny, a z drugiej strony nie chcesz otworzyć nawet takich małych "drzwi" do siebie, jakim jest e-mail.
Wałkowaliśmy już kiedyś na łamach źródełka podobny temat. To był samotny Piotr. Na koniec jeszcze mała uwaga na temat stosunków damsko-męskich. Samotny człowiek nie powinien myśleć tylko o tym jak kogoś poznać, "złowić na wędkę" a potem zatrzymać przy sobie. Trzeba również pozwolić, żeby nas poznano, nas "złowiono na wędkę", nas zatrzymano przy sobie. Trzeba umozliwić to tej drugiej osobie. Powodzenia. Krasiczyn jest piękny. Pozdrawiam

(4566)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.08.2008, godz: 15:24

Zawsze dużo pisałem o Słudze Bożej Marcie Robin mistyczce i stygmatyczce z Francji, natomiast mało kto wie że w Polsce żył ktoś podobny, była nią Wanda Róża Niewęgłowska.

Wanda Róża Niewęgłowska (1926 - 1989) była od roku 1962 członkinią lubelskiej fraterni. Pozbawiona rodziny, całe dorosłe życie spędziła w domu pomocy społecznej. Swoje ogromne cierpienia ofiarowywała za bliźnich, licznie ją odwiedzających z prośbą o wstawiennictwo. Cztery razy przebyła zawał serca, a trzy razy śmierć kliniczną. Na pytanie "Siostrze pewnie Bóg niczego nie odmawia?" odpowiedziała "ja też niczego Mu nie odmawiam". Kiedy zmarła, na jej pogrzeb przybyły tłumy, a mszę św. koncelebrowało 20 kapłanów, których wspierała swoją modlitwą.

Dotknięta od młodości wadą serca i chorobą Heinego-Medina, Wanda Róża przez całe życie bardzo wiele cierpiała, ale nigdy się nie skarżyła. W swoim notatniku zapisała: "Żebra oddzielają się jedno od drugiego. Skolioza kręgosłupa pogłębia się. Serce po zawałach i z dużą wadą, jest w strzępach. Dwunastnica, żołądek, wrzody. Niedrożność nerek, schorzenie kobiece. Pooperacyjny, mocny ból lewej nogi. Astma pogłębia się z dnia na dzień. Zatoki. Mocno mi dokucza trzustka. Z Woli Bożej i Jego wielkiego Miłosierdzia umysł mam sprawny i zdrowe paznokcie.

(4565)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 25.08.2008, godz: 13:26

Marcinie przeczytalam Twoj wpis o bogatych i biednych. Uwazam ze wybor politykow powinien byc wsrod soltysow, burmistrzow i najlepszy ktory cos zrobil dla swoich co ma pomysl i charyzme, zostac glowa panstwa. Ten co potrafi sie troszczyc o innych.

(4564)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 25.08.2008, godz: 13:18

Mam pytanie co rozumiecie pod pojeciem "psychologiczne dziewictwo" to wspanialy termin, ktory wyczytalam w ksiazce " Akt malzenski".
Jutro ide do nowej pracy prosze o modlitwe.

(4563)
Piotrdata: 25.08.2008, godz: 12:50

Rambler - pytanie istotne - co rozumiemy przez godne życie? Człowiek, mimo, że istota społeczna, to w dużej mierze jest kierowany swoim egoizmem, więc szuka dla siebie jak najwięcej możliwości lepszego egzystowania. To wynika wprost
z instynktu przetrwania. Tak więc nigdy nie osiągnie abolustnego szczęścia. Dla jednego 50-metrowe mieszkanie to już luksus i aż nadto godne życie, a dla innego 5-hektarowa posiadłość to za mało do godnego życia. Oczywiście to duże uproszczenie - są to generalnie sprawy dość indywidualne, ale.. Rozumiem, że nie chodzi Ci o socjalistyczne rozdzielnictwo, jednak wątpię, aby można było sformułować obiektywne kryteria godnego życia, a w związku z tym proponować konkretne rozwiązania. Zamiast brnąć w jakieś dywagacje (choć nie przeczę wartości rozmyślań), lepiej podejść do tego bardziej pragmatycznie. Moim zdaniem kluczem jest system, który daje każdemu szanse. Absolutnie równe szanse nie są możliwe, ale trzeba dążyć w tym kierunku. Uważam, że system wolnorynkowy, mimo swoich wad, jest najbardziej naturalny dla człowieka i to on jest tym najwłaściwszym rozwiązaniem. Oczywiście bez pewnych mechanizmów korekcyjnych nie spełni oczekiwań dotyczących wyrównywania szans, ale stanowi solidny fundament dla dalszych zmian.
Poza tym - tematy damsko-męskie nie są w moim przekonaniu mniej ważne niż choćby kwestie społeczne (zważywszy, że mają one też charakter społeczny) - tym bardziej, że ważność ma charakter bardzo subiektywny. Nie znaczy to, że nie można porozmawiać o czymś innym. Osobiście uważam, że urozmaicenia są jak najbardziej wskazane ;)
Jeśli masz ochotę odezwij się do mnie na adres: mp36@tlen.pl - chętnie pogadam, tym bardziej, że Twoje horyzonty wykraczają poza.. sprawy damsko męskie :]

(4562)
karina, e-mail: karina26@interia.pldata: 25.08.2008, godz: 12:05

dzięki Ci Boże ze dałeś nam ten dzień....... kolejny dzień zapisani w Księdze Życia,
a co my z nim uczynimy?

(4561)
Ja, lat 24data: 25.08.2008, godz: 10:00

Jak zwykle kłótnia! :) A ponoć to ja sieję ferment i psuję atmosferę w źródełku. :D
Pozdrawiam wszystkich nienawidzących się.:)

(4560)
Gosia, lat 21, e-mail: teby44@interia.pldata: 24.08.2008, godz: 23:42

Do Rambler 26 - bardzo Ci dziękuję, że poruszyłeś ten temat. To, o czym piszesz, leży mi na sercu od dawna. Czy to zresztą nie wstyd tak wciąż użalać się nad sobą, swoją samotnością i zamykać się w obrębie własnej rozbitej duszy, gdy miliony ludzi konają z głodu i na skutek wojny? Niewiele możemy zrobić w skali globalnej, zgoda. A jednak istnieją możliwości pomocy indywidualnej, konkretnej, skierowanej w stronę danej osoby potrzebującej. Kropla w morzu? Tak, ale z tej kropli być może zostaniemy kiedyś rozliczeni. ,,Kto ocalił jedno istnienie, tak, jakby cały świat zbawił." Ostatnio zaangażowałam się w akcję adopcji serca (o której mnóstwo informacji znaleźć można w Internecie; swoją drogą mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto takiej strony za chwilę poszuka:) i wiem z własnego doświadczenia, że działalność taka daje dużo radości i satysfakcji także temu, który w minimalny sposób stara się pomóc najbardziej potrzebującym. A to chyba byłoby potrzebne wielu spośród Was, bo zauważam, że sporo tu osób, które nie wierzą w siebie, są jakby zakompleksione i zagubione (sama zresztą znam to skądś, hehe:). Warto się zaangażować w coś pozytywnego, bo samotność w połączeniu z biernością prowadzi do egoizmu niestety. Pozdrawiam wszystkich ciepło!

(4559)
ela, lat 32, e-mail: ela.137@interia.pldata: 24.08.2008, godz: 23:26

Tylko dzięki Jezusowi potrafię udźwignąć codzienność a wraz z nią moją samotność. Gdyby On nie istniał zapadłabym się w ciemnościach cierpienia, ale świadomość że jest przy mnie, że mnie kocha, że chce mojego dobra trzyma mnie na powierzchni, a nadzieja jest ciągle żywa... Więc:
"Chcę tego, czego Ty chcesz
Chcę dlatego, że Ty chcesz
Chcę tak jak Ty chcesz
Chcę, dopóki Ty chcesz". Amen

(4558)
>, e-mail: mar_i_usz@op.pldata: 24.08.2008, godz: 23:14

... czuję delikatny płomień miłości...:) Upłynęło kilka dobrych lat, mimo tego ona rozświetla moje serce bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. I powiedziałby świat, że to niemożliwe, wbrew logice, wbrew wszystkiemu... a jednak - kocham Cię Karolko:-), i będę się uczył wypowiadać to słowo w duszy coraz piękniej z kolejnym nowym dniem. Wtedy, kiedy nasz wzrok spotkał się po raz pierwszy, wiesz gdzie i kiedy, jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z faktu, że miłość ludzka jest dla Boga tak cenna. Nie byłem przygotowany na to, że przyjdą dni i lata, kiedy coś będzie usiłowało zniszczyć nasze ralacje, próbować obezwładnić moje serce; iż będę musiał sam w swoim wnętrzu zmierzyć się z tym wszystkim, co zaczęło nas dzielić. Nawet jeśli nie będzie mi dane wypowiedzieć tej miłości swoim gestem, uczynkiem, pozostaną słowa - świadectwo miłości, którą się czuje, lecz opisać trudniej :)

(4557)
Monikadata: 24.08.2008, godz: 21:17

Witam...
Bardzo prosze o modlitwe w intencji Bartusia 5 miesiecy, wykryto wade słuchu, Bartus w sumie nic nie słyszy,jest to synek moich przyjaciół, nie wiem jak im pomóc...
Pozdrawiam Monika

(4556)
Marcindata: 24.08.2008, godz: 17:50

Do Rambler 26
Nie prosiłem cię o to byś wychwalał moją specjalizację z stosunkach damsko-męskich bo wcale jej nie mam.Widać że nie załapałeś o czym piszę i zinterpretowałeś to na swój sposób Tobie wygodny i przy okazji zabarwiony krytyką. Pozdrawiam

(4555)
Marcindata: 24.08.2008, godz: 17:46

Do Rambler 26
No tak tylko Ty masz rację i znasz sedno sprawy.Tego typu komentarze zachowaj dla siebie.

(4554)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 24.08.2008, godz: 12:32

Jak spedzacie dzien Panski?

(4553)
Aldona, lat 28, e-mail: adona25@wp.pldata: 24.08.2008, godz: 10:38

"Wtedy ratuj mnie , ratuj, o Chryste!
Miłośniku dusz ludzkich i Panie!
Z toni piekła mnie wybaw ognistej,
niech mnie Szatan w swą moc nie dostanie!

Niech demonów nie będzie to chwałą,
iż mnie podszept ich niecny omamił
żem pokalał duszę i ciało
i w mym życiu wciąz grzechem sięplamił!


Nie wiem, nie wiem co pocznę nieszczęsny!
A więc krzykiem spowiadam sie jawnym:
Jdę z porśbą jak syn marnotrawny
z Magdaleną łzy leję- łzy rzęsiste!

Panie! Panie! Ty zbaw mnie z czelusci!
Nie dawaj w grzechów zatonąć mi bagnie!
Nie chciej ,Dobry Pasterzu, by nad przepascią zabłądziło twe jagnie!

Racz mnie z ciżby moich cierpień wydostać,
Boskiem swiatłem oczyszczaj sumienie
bym ogladać mógł Boską Twą postac
I spiewać Ci pieśn uwielbienia.

(Romanos)

(4552)
Rambler, lat 26data: 23.08.2008, godz: 21:25

Oj Marcinie widzę że nie złapałeś istoty problemu...nie chodzi o to by wszyscy mieli po równo ale by każdy miał tyle ile mu się należy i nie pisz proszę o "wyścigu szczurów" bo raczej nie można w tych kategoriach rozpatrywać sytuacji człowieka urabiającego ręce po łokcie powiedzmy w jakiejś fabryce i nie mogącego związać końca z końcem, to nie żaden mityczny wyścig szczurów ale zwykły wyzysk...i nie chodzi by bogaci robili komukolwiek łaskę ale by każdy otrzymał to co mu się należy. Czytałeś może "Grona Gniewu" albo "Germinal"? Chodzi w tym wszystkim o prawo każdego człowieka do godnego życia. Może lepiej było nie opuszczać tych osławionych relacji damsko męskich i próbować rozmawiać o czymś ważniejszym, banały więcej nic. kończę. Pozdrawiam!

(4551)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 23.08.2008, godz: 21:25

A ja wiem jedno, Dobry Bóg was wszystkich kocha!!! :) :) :)

(4550)
tęsknotadata: 23.08.2008, godz: 20:26

Mam jedno pytanie.
W styczniu zmarł mój tato. Mój brat rozważa pójście na wesele we wrześniu. Jak Wy to widzicie? Ja osobiście jestem przeciw. Wesele ma być u sąsiadów i uważam że żałoba po rodzicu trwa rok. Może jakiś ksiądz wyjaśniłby mi to żebym mogła kompetentnie bratu doradzić. Z góry dziękuje za każdą pomoc.

(4549)
Do Agnieszka lat 26data: 23.08.2008, godz: 19:19

Dzieki za skomentowanie mej poprzedniej wypowiedzi ale chyba nie do końca odczytałaś jej sens Nie jesteśmy marionetkami w ręku Boga Bóg nigdy nie będzie ingerował w naszą wolność i liczy się z tym że Jego wola nie zawsze jest przez ludzi pełniona Z drugiej strony Bóg to nie dobra wróżka ani złota rybka od spełniania życzeń Owszem trzeba Mu ufać przedstawiać swe prośby Trzeba (tak kiedyś usłyszałam) dzałać tak jakby wszystko zależało od nas a modlić jakby wszystko zależało od Boga ale też trzeba uznać Jego mądrość On wie co jest dla nas najlepsze Zna nasze pragnienia ale potrafi je ocenic z perspektywy przyszłości a nie chwili obecnej

(4548)
MARCINdata: 23.08.2008, godz: 18:52

DO AGNIESZKA ,LAT 26
Hmm...jestem ciekaw jaką odpowiedz daje sobie kobieta która pyta siebie:"Co ze mną jest nie tak?"Pytam tylko z ciekawości nie w głowie mi tu żadna złośliwość.Ja sobie to pytanie już zadałem ale odpowiedz na nie wcale nie zmieni mojego życia radykalnie i tak z marszu jakbym chciał.Radzimy czasami innym co powinni zrobić a sami...lekarzu ulecz się sam.Co do Krasiczyna to mam to już z głowy bo jutro ma być pogoda która pozwoli mi najwyżej pooglądać Krasiczyn na stronach internetowych.Pewnie że chętnie bym zaproponował jakiejś dziewczynie taki wyjazd ale czy jest jakaś dziewczyna z Podkarpacia na tych stronach?.W tamtym roku problemu nie było bo dziewczyna którą zaprosiłem na taki miły wypad mieszkała w miarę niedaleko ode mnie.No tak, dobrze że działasz,ja też jestem za tym choć marne tego wyniki ale lepiej zginąć w walce niż na stojąco(trochę kiepskie przyrównanie ale takie mi właśnie wpadło do głowy) Co do PREDYSTYNACJI to jako katolik i mający trochę teologicznego wykształcenia mówię temu słowu:NIE!Jak wyjdziesz na ulicę i się rozbierzesz to jesteś temu winna TYLKO I WYŁĄCZNIE TY i proszę mi tu Pana Boga do tego nie mieszać.Nie wierzę też absolutnie w to że samotność to predystynacja ,WYBIJ SOBIE Z GŁOWY tego rodzaju fanaberie.A pragnienia są dobre i warte walki,wyobraz sobie że niczego nie pragniesz i niczego nie chcesz,takie życie byłoby tylko bezczynną wegetacją.A ja jestem na tyle uparty że jak sobie postanowię że coś będę miał to w końcu to mam prędzej czy pózniej i Tobie też życze tej wytrwałości.Przyznaję,nie dotyczy to moich kontaktów w kobietami,tu moja upartość na wiele się przydaje ale reszta rzeczy jest do osiągnięcia.Niektórzy znajomi mówią mi:jesteś dobrze usytuowany materialnie i nie masz problemu więc Ty to masz dobrze(usłyszałem to znów dziś w pracy) a ja tylko kiwam głową i kiwam i... brak mi słów.Każdemu się zdaje że to tylko on ma problemy a to guzik prawda! Pozdrawiam Cię ciepło:}:}:}:)

(4547)
Marcindata: 23.08.2008, godz: 18:15

Do Rambler
Temat który poruszasz jest stary jak świat.Podział dóbr na świecie nigdy nie był sprawiedliwy nawet w czasach starożytnych cywilizacji.To jest to coś co nazywają"wyścigiem szczurów",jedni biegają i starają się mieć ciągle więcej i więcej a inni po prostu nie mają pomysłu na to jak posiąść środki potrzebne do godziwego życia choć dużo zależy od sytuacji w danym kraju tak jak np.u nas.Tu gdzie mieszkam,na Podkarpaciu, przepaść miedzy bogatymi a biednymi jest niemal bezdenna...a czy musi tak być?...nie nie musi.Wystarczyłoby by ci bogaci i wpływowi zaczęli bardziej przejmować się przykazaniem miłości blizniego ale niestety trzeba powiedzieć z przykrością że tu jest pies pogrzebany. Pozdrawiam"}

(4546)
Marcindata: 23.08.2008, godz: 18:06

Do Karina
Ja już od dawna wiem że na samych przemyśleniach nie warto się skupiać bo to za mało.A nasz punkt widzenia na sprawy damsko-męskie i tak nie jest obiektywny bo żeby tak było to trzeba by być mężczyzną i kobietą jednocześnie.Rozumiem że lęki przed kontaktem mają swoje uzasadnienie i trzeba podejść do tego indywidualnie.Pozazdrościć tylko tym którzy nie mają oporów w kontaktach z płcią przeciwną a przede wszystkim potrafią doprowadzić do tego momentu znajomości że ta druga strona powie:tak,chcę właśnie z Tobą być. Pozdrawiam:}

(4545)
Trawiasta, lat 27data: 23.08.2008, godz: 17:13

Zycie jest niesprawiedliwe. Zgadzam sie z tym. Zycie to ciagle pasmo wydarzen dobrych i zlych, radosci i smutkow, spotykamy ludzi ktorzy nas podnosza i upadlaja. Taki jest ten swiat. Tacy jestesmy my, ludzie i dobrze ze mamy Boga, bo dzieki Niemu mozna inaczej spojrzec na te swoje dolegliwosci, problemy i Krzyze.
Nie, nie zmienimy swiata. Nie uda sie nam to. Dobrze jest, gdy udaje sie zmienic choc jedna mala rzecz w sobie... Swiat dalej bedzie pedzic do przodu napychany zadza wladzy, zdobyczy materialnych, latwego seksu...
Bog daje nam wolna wole i to my decydujemy jaki ten swiat jest. To, ze jest zle jednym ludziom wynika czesto z decyzji innych ludzi. A te decyzje biora sie z egoizmu i bezmyslnosci, braku wyczucia, obojetnosci...
NA szczescie sa tacy ludzie, ktorzy swoja obecnoscia sprawiaja wiele dobra. Nie pokazuja sie na piedestale, nie zadaja nagrod i oklaskow. Czynia dobro. Tylko czy az tyle?

Bog nie zmieni niesprawiedliwosci. Ona sie wziela z powodu ludzkich wyborow. My dostajac wolna wole dzialania wybieramy czesto to, co nam wygodne... Bog szanuje nasze wybory mimo, ze pozniej cierpi. Bo nas kocha. Taka milosc wymaga poswiecen i niejednokrotnie jest niezrozumiana, niechciana, wysmiewana... Milosc nie jest kochana - krzyczal sw Franciszek w sredniowiecznym Asyzu a ludzie pukali sie w czolo. Wariat. Mamy sierpien 2008 - niewiele sie zmienilo pod tym wzgledem... Milosc nadal nie jest kochana.

Nie chce pytac Boga, dlaczego. Chce prosic o madrosc, zebym umiala dostrzec w paradoksach jakie mnie otaczaja sens. Ale nie sens plytki i powierzchowny,ale Sens prawdziwy, do ktorego trzeba docierac gleboko, odrzucajac to, co niepotrzebne i blahe. Odrzucajac niejednokrotnie samego siebie, by moc zbudowac siebie od podstaw, od fundamentow, od samego poczatku.

Bez Boga nie zrozumiemy nic. Nie pojmiemy nic. Bedziemy jak slepcy we mgle. Tylko On moze rozjasnic nam mroki naszych dusz i serc. Ale o to tez trzeba umiec prosic i - co najtrudniejsze - trzeba umiec godzic sie na Jego dzialanie w nas samych.
Jestem teraz na tym etapie, pogodzenia sie z planami Boga wobec mnie i moich bliskich. To bardzo trudny etap... Bolesne sa pewne sprawy i sfery mojego zycia, a one sa najwazniejsze. Jest we mnie wielka walka o wiernosc Bogu w kazdej nawet najdrobniejszej rzeczy... Sa chwile, gdy po prostu nie mam sily i mysle, zrezygnowana, ze przegralam.
Na moim regale stoi biala figurka Maryi. JEst prosta, bez ozdob i zlocen, jedynie nad glowa ma zlota aureole z drucika. Ta prostota i spokoj na twarzy Madonny przyciagaja moj wzrok... Patrze na te figurke i mysle o mlodej dziewczynie z Nazaretu, ktora powiedziala TAK Bogu.... Poswiecajac wszystko wydawaloby sie, przegrala. Miala przekichane. Po ludzku patrzac, zycie nie dla niej - wrazliwej, zdolnej i uduchowionej. Nie lepsza bylaby sluzba Bogu w swiatyni? Na pewno stalaby sie slawna ze swojej madrosci i uduchowienia. Ale Ona wybrala inaczej... Powiedziala Bogu TAK.

I to jedno Tak zmienilo losy swiata.

Ja nie jestem taka odwazna.
Ucze sie ufac Bogu i powierzac DO KONCA kazdy dzien, decyzje Jemu. Ucze sie pokornie przyjmowac Jego Plan, akceptowac w tym Planie kazda swoja slabosc, kazda niedoskonalosc. To jest trudniejsze niz myslalam...
Dobrze ze mamy swietych patronow i aniolow, dobrze ze jest dobry Bog...

Takie dzis rozwazanie chcialam Tu zostawic. Prosze o modlitwe w intencji szczesliwego zakonczenia podrozy w jaka dzis wyruszam; najblizsze dwa tygodnie spedze z rodzina poza granicami Polski. Ten wyjazd to takie moje rekolekcje... tak traktuje rozlake z Ukochanym, odstawienie wszystkich spraw na bok, skupienie sie na Panu Bogu...

Blogoslawionej niedzieli wszystkim, trzymajcie sie cieplo

(4544)
karina, e-mail: karina26@interia.pldata: 23.08.2008, godz: 15:53

do Marcina.. chciałam tylko naswietlic Ci problem, nie bronie innych dziewczyn.
Myśle ze uciekasz od siebie.. od prawdy .. stąd pewnie te żale.. masz duzo do przemyslenia i trochę pokory tez potrzeba. pozdrawiam;

(4543)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 23.08.2008, godz: 15:07

Elu dziekuje za mile slowa, ktorych potrzebowalam. Oczywiscie bede sie modlila. Nasza samotnosc moze nam uzmyslowic ze nie zyjemy dla siebie. Mamy siebie dawac innym. Chocby usmiechnac sie do nieznajomej osoby.
Dlaczego jedni maja latwo a inni ciezko? Ostatnio uzmyslowilam sobie ze najbardziej realna sprawa na swiecie jest cierpienie. Pamietacie z Pisma swietego ogien trawiacy? Mysle ze to jest cierpienie. Jednych cierpienie niszczy, a innych uszlachetnia. Pan Bog zadaje pytanie Czy mnie kochasz pomimo cierpienia i krzyza? Po pielgrzymce bylam zaskoczona myslalam i to juz koniec i co dalej. A w Krzeszowie przed obrazem Matki Bozej czulam totalna pustke. chcialam aby mi powiedziala to miejsce jest dla ciebie a tu nic. Tylko w wyobrazni zobaczylam obraz z Ewangelii spiacego Jezusa w lodzi. Prosze o modlitwe abym dobrze rozeznala czy zostac czy wracac do Polski? Szukam nowej pracy. Brakuje mi przyjaciol. Wlasnie to ostatnio sobie uzmyslowilam i to ze przez dwa lata tylko praca a gdzie zabawa i za bardzo jestem powazna i to mi przeszkadza. cieplutko pozdrawiam


(4542)
wiosenna, lat 27data: 23.08.2008, godz: 14:03

Cześć :) ponieważ Źródełko zawsze było mi bliskie, chciałam właśnie Was bardzo prosić o modlitwę, wierzę, że ona ma moc. Ostatnio w moim życiu wiele się zmieniło. Pamiętacie jak pisałam o tym, że kocham żonatego mężczynę? Postanowiłam zmienić pracę m.in. z tego powodu. Jest mi teraz ciężko, wszystko jest nowe i mało optymistyczne. Proszę, pomódlcie się, bym się nie załamywała. Pozdrawiam :)

(4541)
Rambler, lat 26data: 22.08.2008, godz: 21:59

Czołem :-) Widzę, że ciągle nieśmiertelny temat na wszelkie możliwe sposoby jest wałkowany...zresztą odkąd pamiętam, nie wiem więc czy nie będzie niestosowne gdy inne kwestie poruszę, w każdym razie niech się dzieje co chce. Czytam właśnie "Grona gniewu" i jestem doprawdy wstrząśnięty, tym bardziej że problemy w niej opisane nic nie straciły na aktualności...problem ludzi wykluczonych, współczesnych trędowatych... jak to jest że 10% ludzi na świecie posiada 90% światowych dóbr, myślę sobie czy przypadkiem tzw. cywilizowany świat nie przyzwyczaił się do "statystyk" płynących z krajów trzeciego świata, jak to jest że kiedy bogate kraje niszczą nadwyżki żywności setki tysięcy ludzi umiera lub cierpi głód i czy nasz "cywilizowany" świat zrozumie słowa Hemingwaya "nie pytaj komu bije dzwon, bije on tobie" zanim te miliony anonimowych istnień ludzkich wreszcie upomni się o swoje?
"Widziałem przyjście Pana: płaszcz chwały go odziewał
I z takiej szedł winnicy, co rodzi grona gniewu."

Wiem że nie jest to tak pasjonujące jak rozważania na temat relacji damsko męskich, samotności itp etc. ale chyba czasem warto oderwać od siebie wzrok żeby zobaczyć te oczy wpatrzone w nas...można by tu powiedzieć za Gałczyńskim:
"Na tym balkonie, kiedy nań blask naszedł
i wszystkie wonie jak miotłą przepłoszył,
jeden posępny cień został jednakże
i miał zielone oczy."

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i przepraszam że się wtrącam do rozmowy, wszystkiego dobrego!

(4540)
...data: 22.08.2008, godz: 21:18

Nie wiem, jak kochać, Panie mój...
Kochać nie umiem?
Nie dałeś mi dotąd odwzajemnionej miłości...
Czego mi brakuje?
Czy mam już pójść tylko za Tobą, nie patrząc na prawo i lewo?
Mów do mego serca...

(4539)
??, lat 24data: 22.08.2008, godz: 21:14

do Anki l.30

a co gdy krzyż, tak przygniata, że człowiek popada w depresję, chorobę psychiczną, popełnia samobójstwo??
wtedy nie ma jak spełnić się wola Boża...

wiem, ze życie jest nieprzewidywalne, ale wielu osobom dane jest przeżyć je przynajmniej względnie dobrze, bez jakiś wiekszych tragedii a przede wszystkim ze zdrowym do niego podejściem, które mozna wyniesc z domu rodzinnego.

Ci którzy wychowali się w rodzinach patologicznych, z problemami mają często spaczoną psychikę, trudno im wchodzić w relacje i muszą walczyć o siebie każdego dnia....a inni otaczani miłością od dzieciństwa, zakładają rodziny....

No wiem, że ludzie nie znajdą na to odpowiedzi....ale ostatnio bardzo mnie dotyka cierpienie ludzi...zwłaszcza psychiczne....i ta niesprawiedliwość...że inni sobie radzą, bo mają taką a nie inną osobowość...a inni nie....

(4538)
Agnieszka, lat 26data: 22.08.2008, godz: 20:12

do "do samotnych"
Co to oznacza? Predestynacja jak w protestantyźmie? to znaczy , że jak wyjde na ulicę, i się tam rozbiorę, albo coś komuś ukradnę, to nie jestem temu winna, bo bóg mnie na to skazał, być może tak samo jak niektórych z nas skazuje na samotność?
Ja tego nie rozumiem!!!!
I dlatego szlak mnie trafia.
Bo to co piszesz, może oznaczać, że ja się mogę miotać, i na uszach stawać, a jeśli Bóg chce, żebym była sama do końca życia, to i tak będę, i to co robie to że się staram, nie ma najmniejszego znaczenia!!!!!!????? to przerażająca myśl. A podobono Bóg nie jest złośliwy? A co jeśli on chciał, żebym w czasie kiedy ja staje na uszach za coś, czego i tak nie będę miała, robiła coś zupełnie innego, czego nie mogę robić, bo staje na uszach? I jego wola i tak się nie dzieje? Może ktoś mi to w końcu wytłumaczy? Po to czegoś chcę, żebym cierpiała, wiła się i buntowała?
To zniechęca do wszelkiego działania! Paraliżuje wręcz! Przynajmniej mnie. Bo po co się starać, skoro i tak nic ode mnie nie zalerzy?
Może mi ktoś w końcu wytłumaczy jak to wszystko działa?
Rozumiem przeznaczenie, bycie stworzonym do czegoś konkretnego. Ale skad w takim razei biorą się bardzo różne u ludzi pragnienia? Co jest ich źródłem? Czemu Bóg imnie przeciwdziala skoro są niezgodne z jego wolą? Ja wolę myśleć, że pragniemy czegoś po to, żebyśmy o to alczyli. Tylko jak do cholery? Ja widzę, że niczego nie zrobię sama - więc do jakiego momentu mam się starać i przejmowąć a od którego wierzyć? To pytanie całego życia właściwie dotyczy, a nie tylko szukania partnera.

(4537)
Agnieszka, lat 26data: 22.08.2008, godz: 19:58

Marcin - gwarantuje ci, że każda z tu piszących i w ogóle każda kobieta, zastana wiałą się nie raz co z nią jest "nie tak", ale ciebie to g... obchodzi!!! Wszystko co tu mówimy i piszemy, powinno mieć jakiś cel. A pisanie tekstów pt. "jestem beznadziejny, czy beznadziejna" do ludzi którzy cię nie znają nie ma najmniejszego sensu, bo w jaki niby sposób mieliby zareagować ci ludzie?
przepraszam, za nieco ostre słowa, ale zdenerwowałeś mnie. W sumie- wcześniej jeszcze zdenerwołaeś mnie tym ogłoszeniem że jedziesz sam do Krasiczyna! Ogłoszeniem- napisanym na portalu pełbym samotnych dziewczyn! Gdybyś był mądry, to zamiast tego napisałabyś do nas propozycję, że jedziesz, i chętnie zabierzesz ze sobą jakąś fajną dziewczynę.
Do mnie w sprawie wesela nikt nie napisał jeszcze. I pewnie nie napisze, ale gdybym skończyła tylko na stwierdzeniu, że idę sama, tak jak ty napisałeś o Krasiczynie, to zrobiłabym dokłądnie to, co u ciebie mi się nie podoba.
Nie pisze tego, żeby ciebie zdołować, ani nawet po to, żebyś ty coś zrobił ze sobą. W sumie to powinnam ci podziękować, :-) Bo przez tę cała rozmowę, stwierdziłam, że mojanwłąsna postawa z ostatnich miesięcy mi się nie podoba, i to mnie zmusiło znów do jakiegoś działania, marnego, i w praktyce mało skutecznego (bo nic nowego niż już robiłam, nie wymysle raczej), ale przynajmniej coś robie, czyli daję sobie jakąś szansę. pozdrawiam wszystkich

(4536)
Faustyn, lat 23, e-mail: zfaustyn@interia.pldata: 22.08.2008, godz: 19:53

Do pani doroty (wiek 23) napisała do mnie pani meaila na moje ogłoszenie na poznajmy się jednakże nie mogę wysłać pani emaila podczas próby wysyłania do pani emaila pojawia się komunikat iż podczas wysyłania pojawił się błąd nieznany więc może pani ma inny adres emailowy bo na ten nie mogę wysłać do pani odpowiedź a adres tego emaila to dziękuję czekam na odpowiedź na adres mojej poczty
Pozdrawiam

(4535)
Ja, lat 25data: 22.08.2008, godz: 17:07

Ponieważ życie na ogół jest niesprawiedliwe - ale to żadna nowość:)

(4534)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 22.08.2008, godz: 16:29

Dlatego aby sie wypelnila wola Boza i nie ma w tym niczyjej winy.

(4533)
Do samotnychdata: 22.08.2008, godz: 08:54


Prawda jest taka ze zawsze w społeczeństwie był pewien odsetek ludzi samotnych tak jak małzeństw bezdzietnych czy niepełnosprawnych Nigdy nie było tak ze wszyscy mieli jednakowo w życiu Tak naprawdę każdy ma coś co chciałby mieć, a tego nie ma Nie ważne czy drugą osobę czy pieniadze czy dziecko na które czeka itd mimo ,że pozornie wydajenam się ze "ten to ma super" Czesto nam się tak wydaje gdyż nie znamy tak napawdę życia tej osoby Jest nawet powiedzenie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" Poza tym skąd wiecie ze ten bogaty za chwilę nie zostanie bankrutem zdrowy - chorym a ten który ma bliska osobę nie straci jej I nie chodzi broń Boże aby życzyć komuś zle po prostu zycie jest nieprzewidywalne!!!!! Dowodem niech będzie ostatni kataklizm w Polce Pozdruffka

(4532)
Anka, lat 30data: 21.08.2008, godz: 23:21

do ??
...a co by było gdyby wszyscy mieli łatwo ?;-)
Bogu chodzi o nasze serca, a te pięknie kształtują się tylko przez krzyż...i chociaż czasami tak ciężko, właśnie wtedy doceniamy czas, ludzi i miejsca, które dał nam Bóg...

(4531)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej