| Piotr | data: 05.08.2008, godz: 19:36 |
Bóg stworzył Adama i Ewę.. - jakie jest to moje podejście do kobiet? Jeżeli wpisy tutaj wystarczą Ci do ocenienia mnie i mojej postawy - gratuluję Tobie i Tobie podobnym. Ty, jak i parę innych osób używasz jakichś ogolników, tylko nie mogę wyczytać żadnych konkretów, a do Twoich i innych subiektywnych odczuć trudno mi się odnosić. Dla Twojej i innych wiadomości - nie mam w zwyczaju zmieniać tożsamości - nie mam takiej potrzeby.
Skup się może na meritum sprawy, a nie na mojej osobie. Kolejny raz widać, że jak się nie ma argumentów, to się tyka osoby, bo przecież tak łatwiej. I ta odsiecz, o której piszesz jest właśnie tego wynikiem. Nigdy sobie nie pozwolę na to, żeby takie osoby jak kiki, nie znając mnie, urządzały sobie zabawy moim kosztem - to nie kwestia dumy, a godności. Ja chciałem z nią porozmawiać, ot tak po prostu jak człowiek z człowiekiem, ale najwyraźniej odwagi jej starczyło tylko do paru wpisów tutaj, a szkoda.
Czytając Twój wpis dochodzę niestety do wniosku, że sama nie jesteś bezstronna (zresztą któż naprawdę jest). Zresztą - skoro jesteś kolejną osobą, która wywleka publicznie moją rzekomą "stronniczość" względem płci, to oświeć mnie i napisz, co masz konkretnego na myśli. Chodzi Ci o to, że nie wychwalam kobiet pod niebiosa, czy o to, że nie przytakuje każdemu wpisowi "kobiecemu"? Wiesz, jestem mężczyzną i naprawdę trudno mi przyjąć optykę kobiety, tym bardziej, że większość tu wypowiadających się to kobiety, więc tym bardziej trudno, żeby nie przewijały się kwestie związane z kobietami. Wiele z tego, co napisałem można równie dobrze odnieść do mężczyzn - to, że powiedzmy mówię: "W Afryce są głodne dzieci", wcale nie oznacza, że gdzie indziej ich nie ma i że nie mam tego świadomości.
Zresztą - możemy spokojnie porozmawiać tutaj o mężczyznach, nie ma problemu. To może zachęcić wielu facetów, którzy może tylko czytają wpisy tutaj.
Trawiasta - świetnie to ujęłaś, naprawdę ;)
A i jeszcze mam przy tej okazji prośbę - w czasie, gdy nie miałem neta i rozpętała się wokół mnie burza, bardzo ciekawy wpis zamieściła Marzena. To było zdaje się około 22 czerwca. Jeżeli możesz i chcesz, Marzeno, odezwij się do mnie na adres: mp36@tlen.pl - bardzo chętnie porozmawiam :) (4380)| Beata, lat 20 | data: 05.08.2008, godz: 17:06 |
Według mnie jest wiele dziewczyn, dla których czystość nie ma znaczenia. Można je poznać poprzez styl ubierania się i zachowania. Charakterystyczne jest narzucanie się innym. Zaobserwowałam to u wielu mich koleżanek. Szanuję te dziewczyny, bo to w końcu ich własny sposób na życie. W ciszy pokoju współczuje im. Modlę się, aby związki które kiedyś założą nie były krótkometrażowe.(coraz więcej osób wokół mnie tak żyje) Nie mogę powiedzieć tego o wszystkich. Jest wiele dziewczyn wartościowych. Dziewczyny, które nastawione są na wykształcenie i zapewnienie dobrej rodziny swoim dzieciom w przyszłości czystość stawiają na głównym miejscu. Najwięcej takich można spotkać we wspólnotach przy Kościele choć nie tylko:)
Wcale nie uważam, aby myślenie Twoje było staroświeckie. Wręcz przeciwnie. (4379)| Bóg stworzył Adama i Ewę.., e-mail: vestile27@op.pl | data: 05.08.2008, godz: 16:07 |
Hm........ wdajac sie w dyskusję która aż zachęca :)
..No tak Bóg stworzył mężczyzne i kobietę...i co dalej??? mamy sie
pogrążać..?
a jednak .. czy prawda czasem boli......
Piotrze to Twoje podejscie do kobiet.. męczące aczkolwiek..czuć w tym niesmak,
ubrany w "kolorowe" słowa. Reagujesz natychmiastową odsieczą.. byle nie
ucierpiała męska twa duma...
Czy odpowiadasz sam sobie przez inne nicki- męskie.. bo powtarza sie
ten schemat co wczesniej (przeczytałam na str 9-11) ..podobny styl
reagowania. Zachecam też innych meżczyzn
którzy tu zaglądają , kazdy ma cos do powiedzenia i podzielenia i jeśli
robi to szczerze , nie dla podłechtania własnej dumy:))) ... i
skonczcie
z tematem KTO JEST LEPSZY .. która płec mądrzejsza..bo to jest
przemądrzanie się.. Pan Bóg stworzył dwa piekne odmienne stworzenia i
wszystko co stworzył było dobre.. Dziekuje Ci Ojcze..**
Mamy sie uzupełniać , dawac miłość.. a nie wieszac psy, jesli ktos ma
zranienia niech najpierw przeanalizuje je a potem udziela porad bezstronnych...
tak bedzie lepiej.
Rambler l 26, na pewno nie jestes tu ostatnim który potrafi myslec;) z
chęcia czytam Twoje wpisy, nie sa stronnicze względem płci..i na pewno masz wiele do przekazania.. czuć jakiś powiew świeżości w stylu wypowiadania ...
jestes młody, wpadaj czesciej , dziel sie!!! inni także... >3 majcie się
(4378)| Trawiasta, lat 27 | data: 05.08.2008, godz: 15:46 |
Wiecie co.....
Nie mylcie "cnotki" z "cnotliwa" niewiasta.
Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi - sama sie obroni. I nie ma znaczenia czy to cnotliwy mezczyzna czy kobieta. Ze wsi, z miasta, po studiach czy podstawowce.
To zalezy od czlowieka.
Kochani, odpusccie troche tych emocji... Temat jest bardzo delikatny i osobisty ale nie mozna przedkladac wlasnych osobistych odniesien i skojarzen do tematu.
pozdrawiam cieplo (4377)
Panie oddaję Ci mą duszę
bym jej nie straciła
w milczeniu czekam
kolana odmawiają posłuszeństwa
trwam...
w modlitwie ubogiej w słowa
przepełnionej miłością
do Ciebie... (4376)
Słowa z dzisiejszej ewangelii:
,, Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym. ,, (4375)| alien, lat 23 | data: 05.08.2008, godz: 08:08 |
Witam wszystkich:) Widze ze został poruszony temat dotyczący kobiet. Mam pytanie dotyczące podobnej "sprawy". Chciałem sie zapytać czy w dzisiejszym świecie nie liczy sie nic poza dobrą zabawą i przyjemnością?? Pogląd jest taki, że większości facetów chodzi o jedno. Mam wrażenie, że nie tylko mężczyznom o to chodzi. Mozę sie myle, ale z niektórymi kobietami tez tak jest. Boje sie tego, że jak spotkam kobiete do której coś poczuje okaże sie dziewczyną dla której będzie sie liczyć sex i dobra zabawa. Boje sie tego ze jak sie mną znudzi to mnie zostawi. Prosze Was o opinie na temat tego jakie jest spojrzenie kobiet na czystość przedmałżenską, czy są kobiety, dziewczyny dla których jest to wielka sprawa. Chodzi mi o to czy dla większośći kobiet facet o takich poglądach nie jest niedzisiejszy i jakiś "dziwny". Jednym słowem czy nie którym kobietom nie chodzi tylko o sex? Z góry dzikuje i pozdrawiam wszystkich. Przepraszam jeżeli ten temat był juz poruszany (4374)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 04.08.2008, godz: 23:25 |
A Bog, ktory daje cierpliwosc i pocieche, niech sprawi, abyscie wzorem Chrystusa te same uczucia zywili do siebie. Rz 15,5
(4373)| Piotr | data: 04.08.2008, godz: 21:50 |
Arturze, drogi - czytaj, co napisałem, a unikniemy wielu nieporozumień. Nie pisałem, że kobieta to nie człowiek, o akwarium i rybce nie wspomnę - z tym to już naprawdę przegiąłeś. Kobieta, ani mężczyzna nie jest CZYMŚ, ale jeżeli chodzi o dobieranie się w pary decydują subiektywne uczucia i odczucia, opinie o danej osobie - ta osoba się podoba nam, a tamta nie - w tym sensie podlegamy ocenie i czyimś warunkom.
Już mi się nawet nie chce tego znowu prostować, bo i tak widzę, że każdy odczytuje to, co napisałem jak chce, czasem wbrew moim intencjom. Masz prawo się nie zgadzać ze mną, choć ja się zgadzam z tym, że szanująca się kobieta jest jak najbardziej w porządku, więc się zgadzam z Tobą. Wydaje mi się, że niestety uważasz, że mam coś przeciwko porządnym kobietą, co jest nieprawdą. Zresztą - napisałem do Ciebie mail i bardzo chętnie porozmawiam o tym, o czym tutaj dyskutujemy.
Alicjo - czy ja twierdzę coś innego niż to, co sama napisałaś? Ja się z tym zgadzam i nigdy temu nie przeczyłem. Mnie osobiście obrzydzają "łatwe" kobiety i tego zresztą nigdy nie ukrywałem, i nie ukrywam. Taki sam zresztą mam stosunek do wyzutych ze wszystkiego mężczyzn.
(4372)| Marcin | data: 04.08.2008, godz: 21:38 |
Do ALICJA
Ciekawa jest Twoja wypowiedz.Cnotiwość kobiety to nie jest zła rzecz a jeśli jest ona u kobiety połączona z uśmiechem i życzliwością dla mężczyzny to jest to kapitalna sprawa i każdy rozsądnie myślący facet doceni taką kobietę o czym przekonuję się ostatnio w pracy.Najgorzej jeśli kobieta połączy swoją niedostepność z szorstkością i nieuprzejmością to wtedy jest tragedia na całej linii co zauważyłem kilka miesięcy temu...też w pracy.Tak więc szanujmy i podziwiajmy to co najlepsze u płci przeciwnej.Tego nas nauczył sam Chrystus...Pozdrawiam Cię tolerancyjna kobieto::} (4371)| Marcin | data: 04.08.2008, godz: 21:26 |
Do PIOTRA I KIKI
Piotr-dzięki za mądre słowa,Kiki wogóle mnie nie zna a wysnuwa niewłaściwe wnioski w związku z moją osobą.
Kiki=nie ma się co gniewać i naburmuszać,stań w prawdzie i zobacz ze kierujesz się pewnym sterotypem i nie patrzysz obiektywnie na problem.Nie osądzam Cię z tego powodu,jesteś kobietą i rozumiem że patrzysz na sprawę od strony kobiety i wcale Cię z tego powodu nie zamierzam osądzać.Co do moich relacji z kobietami to szybko zawieram z nimi znajomości i nie kieruję się tu jakimiś uprzedzeniami.Staram się tu patrzyć sercem a ono mi nierzadko mówi że ta czy tamta kobieta którą poznaję jest warta pogłębiania znajomości.A że zdarzają się kobiety które się nie szanują też to widzę i może nawet je krytykuję ale wiem że w głębi duszy pragną miłości i zrozumienia tylko się zagubiły.Kiedyś nauczyła mnie tego myślenia pewna droga mojemu sercu dziewczyna.A prawdziwy facet i prawdziwa kobieta...to kolejny stereotyp i nie do końca wiadomo co one znaczą. Pozdrawiam Ciebie i Piotra:}
(4370)
Rambler cenna uwaga. :-) (4369)
Arturze, dokładnie jak piszesz, my mamy w sobie cos przekornego, ale na powazne zwiazki wybieramy te.. mozna powiedziec "pruderyjne i niedostepne cnotki":) moze śmiesznie to brzmi..ale inaczej szanujące sie dziewczyny skromne.. bo który mężczyzna nie chce zdobywać? miec to co delikatne i tajemnicze,przez nikogo nie odkryte...
dziewiczosc kojarzy sie ze swierzością...delikatnością a samiec jak lew ryczący pragnie miec swoją "zdobycz"* tylko siebie.. (* nie znaczy traktowac jak rzecz)!
(4368)
Piotrze rzeczywiście dobry Jestes w prowokacji.
Twój cyt..,, Pisząc cnotka, miałem na myśli kobiety, które robią z siebie "niedostępne, oblężone twierdze" pod płaszczykiem "cnoty", a później narzekają na cały świat dookoła,,
Ja nie muszę ,,robić,, z siebie niedostępnej, ponieważ taka jestem. Wiem, komu warto ofiarować to co naintymniejsze, zarówno w wymiarze duchowym jak i seksualnym. Jestem w związku, w którym całe lata uczę sie akceptacji różnic płci. Nie należę też do malkontentów, raczej do niepoprawnych optymistów, mam chyba dobre relacje z mężczyznami, budzą we mnie podziw i szacunek - oczywiscie tylko Ci mądrzy i z zasadami. W zwiazku z powyższym, mimo tego że jestem w związku, znam też swoje słabości, jestem ich świadoma i wolę stosować profilaktykę poprzez ustalanie granic kontaktu. A pokusa jest wielka.. Więc nieodpowiedzialne byłoby podchodzenie ,,zbyt otwarte,, do relacji z osobami wartościowymi, które wzbudzają mój podziw. Wciąż sie uczę tych granic. Nie jestem samotna i właśnie dlatego, że ,,mężczyzna,, jest pięknym stworzeniem zdecydowanie jestem za tym, by takie granice ustalać, by relacje rozwijać po Bożemu.
Arturze dziękuję za miłe słowa akceptacji, przy których ciepło się na serduchu robi.
Proszę o modlitwę.
(4367)
Piotrze, kobieta to nie jest ani rybka, ani woda w akwarium; to nie jest ,,coś'' co ma spełniać czyjeś warunki aby na coś tam zasłużyć - to jest człowiek!
Jeśli wyrwałem Twoje słowa z kontekstu, to w takim razie musiałem je wyrwać z Twoich myśli, bo to co napisałeś poprzednio można odczytać jednoznacznie.
Znam wiele szanujących się kobiet (bo o takich pisałem), które właśnie samotne nie są. Za to znam duuużo takich, które poszły na łatwizne, zrobiły się dostępne i niecnotliwe (jak to ująłeś); niektóre nawet związały się z kimś (najczęściej z chłopcami, którzy związali się z ,,kimkolwiek'', bo tak najłatwiej) i są baaardzo samotne.
Więc, niestety mogę Ci wytłumaczyć tego, o czym sam napisałeś, bo to są Twoje słowa z którymi się nie zgadzam.
Pozdrawiam (4366)| Piotr | data: 04.08.2008, godz: 20:49 |
Moja droga kiki - nie odpisałem, choć chciałem, bo nie miałem dostępu do neta. W żadnym wypadku nie uciekam od odpowiedzi, jednak jak mam się odnosić do czyichś wyobrażeń, opinii, skoro każdy może mieć takie, czy inne zdanie i może je zachować? To jest sprawa innych, a nie mnie - gdybym się przejmował tym, co inni myślą o mnie, miałbym pewnie wrzody do piwnicy, a nie mam. Bez względu na to co człowiek powie lub zrobi, inni i tak mogą mieć inne zdanie na temat tegoż.
Ty za to inteligentnie atakujesz ad personam - pogratulować. Może Cię połechcę, ale jesteś inteligentną KOBIETĄ. A to, co napisała Marzena - to jej zdanie, ale osobiście nie uważam siebie za cynika, a już na pewno nie uważam, że mężczyźni są lepsi od kobiet - niby w jakim sensie i gdzie? Powtarzam - nic nie poradzę na subiektywne odczucia i opinie - ilu ludzi, tylko poglądów na sprawę.
Czemu domniemujesz, że, choćby te przytoczone wypowiedzi zawierają prawdę? Bo się do nich bezpośrednio nie odniosłem? Ciekawy wniosek, naprawdę..
Jakiż to schemat stosuję, jeśli mogę wiedzieć? Ty naprawdę jesteś wyjątkowa.. nie znając mnie osobiście stwierdziłaś, że pasuje do Marcina - ty powinnaś być jakąś swatką, naprawdę. Nie rozumiem, o co Ci chodzi, więc pewnie jesteś inteligentniejsza ode mnie, więc mnie oświeć, co mam zrozumieć?
Ciągnięcie osobistych wątków nie ma tutaj sensu. Jeśli chcesz porozmawiać, a ja chętnie z Tobą porozmawiam, odezwij się na adres: mp36@tlen.pl (4365)| Piotr | data: 04.08.2008, godz: 19:58 |
Niejaki Arturze - jeżeli lubisz takie - proszę bardzo. Jeden lubi rybki, drugi wodę z akwarium. Wyrwałeś zdanie z kontekstu i sam sobie go dorabiasz. Nie mam nic przeciwko szanującym się kobietom - czyli cnotliwym - wszak kto siebie szanuje, może tego oczekiwać od innych. Pisząc cnotka, miałem na myśli kobiety, które robią z siebie "niedostępne, oblężone twierdze" pod płaszczykiem "cnoty", a później narzekają na cały świat dookoła. Tak naprawdę nie wiem, co Ty sam rozumiesz pod tym pojęciem, więc trudno bezpośrednio się do tego odnieść.
Piszesz - "Jeśli jesteś sama, to możesz w ten sposób ująć któregoś za serce" - wytłumacz w takim razie, czemu wiele z nich jest samotnych? Tak wiem - zaraz dodasz - to przez tych "chłopców" - i nie twierdzę, że niedopasowanie może być JEDNYM, ale nie jedynym z powodów. Jednak nie można ciągle zrzucać na świat dookoła. Warto też przyjrzeć się samemu sobie.
Zgadzam się, że granie "niedostępnej" należy do wachlarza ludzkich, ale nie tylko ludzkich, zalotów. I nie mam nic przeciwko temu - to zdrowe i naturalne - ale nie można przesadzić. Wszystko powinno mieć zdrowe proporcje. (4364)| Rambler, lat 26 | data: 04.08.2008, godz: 19:51 |
Po mojemu wszystko się rozbija o te nieszczęsne oczekiwania, ktoś od kogoś oczekuje czegoś i uważa to za całkiem normalne i oczywiste w jego pojęciu, choć nie koniecznie musi takie być w oczach tego kogoś drugiego, wieczne roszczenia, ja chcę, ja potrzebuję bla bla bla. Nie wdając się zbytnio w dywagacji na tematy damsko - męskie bo widać dosyć tu specjalistów chciałbym tylko jeszcze poprosić ładnie wszystkich i każdego z osobna by szanował odrębność i autonomię drugiego człowieka takiego jakim jest, czy się nam to podoba czy nie to już nie ważne. Tylko tyle. Pozdrawiam! (4363)| kiki | data: 04.08.2008, godz: 19:46 |
a jednak Piotrze prowokator z Ciebie.. potrafisz jak zwykle na każdy temat spieszyc z radami...parę stron w tył przemilczłes (zresztą sprytnie:) Twoj temat..dokładnie
Usunąłes sie bo nie miałes pewnie inteligentnego wytłumaczenia..
Marta napisała: "Piotrze, z całą pewnością masz prawo pisać to, co myślisz i czujesz, ale tylko pod warunkiem, że nikogo nie będziesz krzywdzić swoimi słowami... Wydaje mi się, że masz rację, pisząc o idealizmie dziewczyn na tej stronie. Jednak, czy mężczyźni, którzy zaglądają tu nie myślą tak samo? Również szukają ideału...”
A Marzena “– Twój cynizm. Ktoś kiedyś powiedział (i w pełni się z nim zgadzam), że cynik to zraniony idealista...........Wydaje mi się, że przemawia przez Ciebie także czasami duży żal (niechęć) do kobiet. Starasz się być obiektywny i kulturalnie formułować swoje myśli, ale gdzieś pomiędzy wierszami można poczuć, że i tak uważasz iż mężczyźni są „lepsi”..
to tylko niektóre wypowiedzi , które przemilczałes, bo chyba zawierają one duzo prawdy..
a teraz wracasz do tego schematu juz bez frazesów uogólników zastepując je innymi słowami.... wtóruje Ci teraz samotny Marcin z Dynowa.. i pasujecie do siebie.....macie te same problemy.. Ale nie musisz na siłe udzielac suchych porad... i udowadniac w kółko ze kobiety są zdziwaczonymi zakonnicami itp. Kiedy wreszcie to zrozumiesz??
(4362)
Niejaki Piotr napisał do Alicji:,, nie trzeba robić z siebie niedostępnej, pruderyjnej cnotki''. I to jest wyraz zdrowego podejścia do życia i dojrzałości.
A więc Alicjo i wogóle dziewczyno, która czytasz ten wpis:
Warto robić z siebie niedostępną, pruderyjną cnotkę, bo takie dziewczyny facetom się podobają! Jeśli jesteś sama, to możesz w ten sposób ująć któregoś za serce (faceta - nie chłopca, bo tego wystraszysz). A jeśli jesteś zajęta to wystraszysz natręta.
Więc, warto być ,,niedostępną, pruderyjną cnotką''. To Ci się opłaci!
Pozdrawiam (4361)
Wiecie co wam powiem ...
Obojętnie gdzie czy związku czy samotnym trzeba przede wszystkim
BYĆ SOBĄ I NIE UDAWAĆ KOGOŚ KIM NA PRAWDE NIE JEST ..
Bo po przez takie udawanie możemy zrobić dużo szkód...
A żeby to naprawić te kłamstwa to czasem może być na prawdę za późno...
Opamiętanie później nadejdzie a wtedy może być już za późno..
(4360)| Piotr | data: 04.08.2008, godz: 18:34 |
kiki - mniej emocji i wycieczek osobistych. On nie zna Ciebie w ogóle, a Ty go przez wypowiedzi innych (ciekawi mnie - które?) - lepiej skupić się na meritum sprawy. Nie sądzę, żeby nawet przez chwilę przeszło przez myśl Marcinowi wszechwiedzenie - on tylko napisał o swoich doświadczeniach i obserwacjach - jakie by one nie były.
Mam nieodparte wrażenie, że wylewasz na niego swoje własne żale i pretensje - być może o to, że odnalazłaś siebie w tym, co napisał. Żadna inna do tej pory dziewczyna nie zareagowała tak, jak ty - może lepiej na tym się skupić, co?
Prawdziwy mężczyzna, prawdziwa kobieta.. coż to za wyświechtane, do granic możliwości, słowa. Kto zresztą tak naprawdę wie, co one znaczą? Nie wiem, co miałaś na myśli sięgając po to wyrażenie i nawet nie mam zamiaru dywagować.
Osobiście uważam, że każdy, kto żyje prawdziwym sobą, prawdziwie odczuwa siebie, stworzonego takim, jak jest przez Najwyższego, ten się może zwać prawdziwym mężczyzną/prawdziwą kobietą. Bez fałszu i zakłamań, bez zbędnych obciążen - takim, jakim się po prostu jest. Wszak wszyscy, jako ludzie, mamy głowę, tułów, kończyny, ale w ramach tego występuje cała gama różnorodności - różna długość kończyn, różne kolory włosów, oczu itd - a jednak każdy może powiedzieć o sobie człowiek. Dziewczynka, która od zabawy lalkami woli zabawy samochodami nie jest gorsza - jest inna niż większość (choć, kto wie..), ale na pewno nie jest "mniej" kobietą. Tak i mężczyzna - nie musi szwędać się codziennie po górach, rąbać drwa na opał i umieć wymienić całą instalację elektryczną w domu - aby poczuć się mężczyzną. Rzecz nie w tym, co robisz, ale kim się czujesz.
I na koniec - jeżeli Ci brakuje już argumentów lub miałabyś zwrócić się do kogoś w silnym zburzeniu emocjonalnym - przemilcz lub zaczekaj na lepszy czas. (4359)| kiki | data: 04.08.2008, godz: 17:41 |
Marcinie i na wzajem!! ty masz z kolei duze aluzje do kobiet czytam juz dawno twoje wpisy .. jakos dziwnie, ciagle zadna sie z Toba przyjaznic nie chce?... .. a jesli chodzi o zasady to kazdy tutaj wyznaje bardziej lub mniej.. ja tez znam meżczyzn którzy nie wiedzą czego chcą i Ty własnie do nich nalezysz, bo wiele osób stad to potwierdziło wiec nie pisz w tym stylu jakbys to Ty był wszystko wiedzący najmądrzejszy a płec przeciwna to same dziwadła..? popatrz tez jaki jestes? co odciąga od Ciebie kobiety??? spojrz dookoła , prawdziwy mężczyzna sobie radzi i nie chodzi o urodę..
warto sie zastanowic, bo takie podejscie do niczego nie prowadzi..pozdrawiam (4358)| Zenon | data: 04.08.2008, godz: 17:29 |
W ubiegłym roku poznałem na stronach katolickich pewną dziewczynę i choć było to dosyć dawno to jednak ciągle mam ją w pamięci.Dlaczego mam...ta dziewczyna uważała że najważniejsze dla niej jest to jak chłopak jest ubrany i to by mogła razem z nim mieszkać w mieście.Były tam też inne detale...26 lat,zwykła dziewczyna ze wsi i taka niedojrzałość w myśleniu.Może by tak bardziej zacząć patrzeć na innych sercem.Nie jest to łatwe,sam wiem najlepiej ale to chyba najwłaściwsza i Chrystusowa forma patrzenia na swoich bliznich którzy codziennie stają przed nami. Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów! (4357)| pola, lat 21 | data: 04.08.2008, godz: 16:37 |
witam i pozdrawim samotnych (4356)| a, lat 24 | data: 04.08.2008, godz: 15:33 |
Leszku!
Obiecuję modlitwę w Twojej intencji. Modlę się za wszystkich, którzy przechodzą podobne trudności.
Z Bogiem. (4355)| Trawiasta | data: 04.08.2008, godz: 14:35 |
Piotrze, zgadzam sie z Toba. Rozmawiamy sobie o milosci, wiernosci, cnocie, klasztorach i seksualnosci ale jakos pominelismy dojrzalosc. A to jest podstawa, bez tego zbudujemy trwalego zwiazku ani zadnej relacji z drugim czlowiekiem. Czy to bedzie zwiazek, czy przyjazn, czy to bedzie relacja kolezenska, czy biznesowa... Dojrzalosc sprawia, ze umiemy znosic jedni drugich, szanujemy cudze poglady i wartosci, jednoczesnie nie umniejszamy niepotrzebnie siebie, nie dzialamy emocjonalnie i pochopnie.
Dojrzala milosc dojrzewa powoli. I w trudzie. Bo trwanie w czystosci przedmalzenskiej a pozniej malzenskiej jest trudne i czasami bolesne... Dobrze ze mamy takiego dobrego Boga, ktory dal nam sile w Eucharystii i Sakramencie Pojednania. Dobrze, ze mozna przyjsc z tym trudem przed tabernakulum i pozalic sie, wykrzyczec, czasem pomilczec, poplakac...
Ktoras z piszacych tutaj dziewczat napisala ze uwielbia odwiedzac Jezusa w tabernakulum. Ja zaczynam powoli odkrywac glebie takich spotkan, moc, jaka daja. Brakuje mi ciszy, spokoju, samotnosci w oderwaniu od codziennego chaosu - taka chwila w koscielnym zaciszu, w obecnosci Pana, pomaga sie zebrac w sobie, nabrac sil do zycia i bycia wsrod ludzi i dla nich.
Jesli ktos z Was ma problem ze wspolmalzonkiem, narzeczonym, przyjacielem, kims bliskim... jesli macie w sobie zranienia i niesiecie z soba problemy ktore sie codziennie nawarstwiaja, wiedzcie ze nie jestescie sami. Jezus w Najswietszym Sakramencie czeka na Was codziennie. Kazdego dnia, w tysiacach kosciolow. Czeka i pokazuje na swoj przebity bok - z niego wyplywaja strumienie laski. Uzdrowienie nasze jest w JEGO RANACH. Tajemnica? Absurd? Paradoks? Bog jest bogiem paradoksow. Ale przede wszystkim jest Miloscia Milosierna. Miloscia, ktora czeka i ma otwarte szeroko ramiona. Dla kazdego.
Dla Ciebie tez. Wiec przestan sie Go bac i po prostu przyjdz do Niego. On czeka... (4354)| Piotr | data: 04.08.2008, godz: 14:05 |
Alicjo - żeby dochować wierności wcale nie trzeba robić z siebie niedostępnej, pruderyjnej cnotki. I wcale nie trzeba lat, tylko zdrowego podejścia do życia, siebie, swojej seksualności. Jeżeli tego brakuje, to może lepiej zaczekać aż się dojrzeje, a nie ranić innych, a przede wszystkim siebie. (4353)| Mariusz | data: 03.08.2008, godz: 23:32 |
"Piękno jest nie tylko straszne, ale i tajemnicze. W nim Bóg i Diabeł walczą o panowanie, a polem bitwy jest SERCE MĘŻCZYZNY" (Fiodor Dostojewski).
Rozdział dziesiąty - "Uratować Piękną". Zaczyna się od echa Księgi Tobiasza: „Dawno, dawno temu (...) żyła sobie pewna piękna dziewica, absolutna piękność. Być może jest córką króla albo zwykłą służącą, ale wiemy, że w sercu to księżniczka. Jest młoda młodością, która wydaje się wieczna. Jej długie włosy, błyszczące usta, powabna postać – sprawiają, że róża więdnie ze wstydu, a słońce blednie w porównaniu z jej blaskiem. Ma złote serce, a jej miłość jest wierna. Jednak ta cudowna dama jest nieosiągalna, jest więźniem złych mocy, które zamknęły ją w ciemnej wieży. Zdobyć ją może tylko najlepszy; szansę, by ją uwolnić, ma tylko najdzielniejszy, najśmielszy i najmężniejszy wojownik. I zjawia się on wbrew wszelkiej nadziei, sprytny i odważny, oblega wieżę i groźnego, który ją trzyma. Po obu stronach leje się krew, trzykrotnie rycerz zostaje odparty, ale trzykrotnie powstaje i wraca. W końcu zły czarownik zostaje pokonany, smok ginie, olbrzym zostaje zabity. Panna należy do niego; dzięki swym zaletom zdobywa jej serce. I jadą razem na koniu do jego chatki nad strumieniem, w lesie, na spotkanie, które namiętności i romansowi nadaje nowy sens”.
Zobaczcie jak wiele symboli w tym motywie, w wielu bajkach powielanym; to nie tylko zmyślona opowieść, lecz coś więcej... „Po pierwsze, nikt z nas tak naprawdę nie wierzy, że czarownik jest prawdziwy. Myśleliśmy, że możemy dostać pannę bez walki. Szczerze mówiąc, większość facetów uważa, że najtrudniejsza walka, jaka ich czeka, to zaproszenie dziewczyny, by gdzieś z nimi wyszła. Po drugie, nie rozumiemy, czym jest wieża, ani związku, jaki ma ona z kobiecą raną. Panna jest nieszczęśliwa (...) Każda kobieta musi wiedzieć, że jest niezwykła, cudowna i wybrana. To stanowi rdzeń jej tożsamości, sposób, w jaki nosi w sobie obraz Boga. Czy będziesz się o mnie starał? Czy ci się podobam? Czy będziesz o mnie walczył? (...) Dziewczynki patrzą na swego ojca, aby się dowiedzieć, czy mają urok. Moc ranienia albo błogosławienia, jaką on posiada, jest dla nich tak samo znacząca, jak dla synów”.
Do czego potrzebna jest męska siła? – „Mężczyzna przychodzi dać swoją siłę, a kobieta zaprasza mężczyznę do siebie. Ten akt wymaga odwagi, wystawienia się na ciosy i bezinteresowności od nich dwojga. Zauważcie najpierw, że jeśli mężczyzna nie stanie na wysokości zadania, do niczego nie dojdzie. On musi wykonać ruch; jego siła musi urosnąć, zanim może w nią wejść. Jednak miłość nie zostanie skonsumowana, jeśli kobieta nie otworzy się w zdumiewającej słabości (...) Piękno kobiety budzi mężczyznę (...) siła mężczyzny przekazana z czułością kobiecie pozwala jej być piękną; on daje jej i innym życie. To coś o wiele, wiele więcej niż seks i orgazm. Ta rzeczywistość rozciąga się na cały aspekt istnienia. Kiedy mężczyzna odmawia siebie kobiecie, pozbawia ją życia, które tylko on może dać. Nigdy nie jest to bardziej prawdziwe jak wtedy, gdy mężczyzna daje kobiecie – lub nie daje – swoje słowa. Życie i śmierć są w mocy języka, mówi Księga Przysłów (...) Wszedłem do kuchni, żeby wziąć szklankę wody. Stasi piekła tam świąteczne pierniczki. W kuchni panował bałagan, szczerze mówiąc, ona też nie wyglądała najlepiej, cała w mące, w starych kapciach. Jednak miała w oczach coś takiego, miękkiego i czułego, że powiedziałem jej: ‘Ładnie wyglądasz’. Napięcie odpłynęło z jej ramion; coś zaiskrzyło w jej duchu; westchnęła i uśmiechnęła się. ‘Dziękuję’, odpowiedziała prawie nieśmiało (...) Jeśli mąż odmawia żonie siebie, wtedy ona pozostaje pusta i jałowa. Mężczyzna agresywny niszczy żonę słowami; mężczyzna milczący zagładza ją (...). Tam, w cieniu męskiej siły, kobieta znajduje odpoczynek. Wędrówka ku męskości odciąga mężczyznę od kobiety, aby mógł potem do niej wrócić. Wychodzi, by znaleźć swoją siłę, i wraca, by ją oferować. Burzy mury wieży, w której zamknął ją swoimi słowami i uczynkami. Odpowiada na najgłębsze pytanie jej serca na tysiące sposobów: ‘Tak, jesteś cudowna. Tak, jest taki jeden, który będzie o ciebie walczył’ (...) Większość mężczyzn, widzicie, żeni się dla bezpieczeństwa; wybierają kobietę, która sprawi, że poczują się jak mężczyźni, ale nigdy nie postawi im wyzwania, żeby naprawdę się nimi stali (...)”. I ostatnie spostrzeżenie: „Bez względu na to, jak jesteś dobry, jej nigdy to nie wystarczy. Jeśli ona ma ci wystawić świadectwo siły, to zawsze dostaniesz niedostateczny. Ale przecież nie dlatego ją kochasz – żeby dostać dobry stopień. Kochasz ją, ponieważ zostałeś do tego stworzony; ponieważ tak postępują prawdziwi mężczyźni”.
Niech te rozważania posłużą Wam do odkrycia swoich serc, abyście, gdy nadejdzie stosowny czas, dali z siebie to, co najcenniejsze...
(4352)| Leszek, lat 28, e-mail: berry21@o2.pl | data: 03.08.2008, godz: 22:18 |
Witajcie moi mili.
Mam ogromną i serdezną prosbę do Was. Bardzo Was proszę o modlitwe w mojej intencji. Jestem po rozpadzeie zwiazku, któy miałbyć czymś pięknym, któy był budowany od ponad roku. Niestety wszystko prysnęło jak bańka mydlana i cały czas nie moge pozbierć sie z tego. Jeśli mozecie gorąco proszę o modlitwe aby dobry Bóg wyleczył moją duszę z tej rany jaka została mi zadana. Serdecznie dziekuję tym, którzy podejmą trud modlitwy. Zapraszam równierz do pisania. Pozdrawiam i jeszcze raz z góry dzięluję za trud modlitwy w podanej sprawie. (4351)
Piotrze, Marcinie myslę, że ,,klasztor,, można stworzyć na ,,zewnątrz,,- nawet jest wskazany, dla zachowania czystości. Natomiast w relacjach po ślubie z mężem ,,raj w łóżku,,. Ale takie wypracowanie odpowiednich proporcji , dają lata doświadczenia. Należy wiedzieć wobec kogo trzeba być ,,zakonnicą,, a wobec kogo ,,królową,,..- czego drogie Panie Wam życzę. Dbajcie o swojego ducha , ale o ciało również , zdobywajcie swoich mężów, poprzez swoją atrakcyjność, nie tylko duchową ale fizyczna i seksualną. To wszystko jest bardzo dobre i ważne, ale z uwzględnieniem właściwych osób , czasu i miejsca....,, Jest wyznaczona godzina, na wszystkie sprawy pod niebem...,, :-) (4350)| Trawiasta, lat 27 | data: 03.08.2008, godz: 19:58 |
Witam :-)
temat zdrady widze na topie. mysle ze warto wtracic swoje pare groszy...
zgadzam sie z tym ze statystyki nie sa odzwierciedleniem sytuacji prawdziwej. i bardzo czesto nie sa adekwatne do tego, co opisuja. slyszalam o sytuacjach, ze badania przeprowadza sie na zanizonej liczbie respondentow, gromadzi sie dane od osob ktore nie spelniaja wymagan, grupa reprezentacyjna wcale nie jest reprezentacyjna itp. oczywiscie nie oznacza to ze nie nalezy w ogole wierzyc statystykom, trzeba miec do nich moim zdaniem zdrowe podejscie.
przede wszystkim nie nalezy zapominac o najwazniejszej rzeczy - wszelkiego rodzaju ankiety, badania respondentow, to badania ilosciowe. a wiec opierajace sie na duzej ilosci osob. metody badan jakosciowych sa niezwykle przydatne i bardzo praktyczne, pod warunkiem ze przestrzega sie scisle zasad ich przeprowadzania i przygotowania. ale jesli chodzi o kwestie zdrady, wiernosci, pogladow, uczuc, relacji miedzy ludzmi... tutaj badania ankietowe nie przyniosa jednoznacznej odpowiedzi. dlaczego? bo ilu ludzi tyle odpowiedzi. sprawy dotyczace osobistych pogladow, przezyc wewnetrznych, relacji miedzyludzkich, religii, seksualnosci itp sa sprawami niezwykle trudnymi do badania. stad powstaly metody jakosciowe ktore skupiaja sie nie na ilosci badanych ale na jakosci wypowiedzi respondenta. ale tego nie da sie zastosowac w sondazu opinii publicznej...
dlatego moje zdanie jest takie, ze w kwestiach zdrady bo o tym tu mowa, nie nalezy zbytnio opierac sie na statystykach. owszem, sa pewne wspolne cechy w obu grupach - mezczyzn i kobiet - ktore powoduja ze przy pewnych splotach okolicznosci człowiek jest sklonny bardziej dokonac zdrady. ale....
...moim zdaniem to wszystko zalezy od czlowieka. to on podejmuje taka decyzje i ponosi jej konsekwencje, a wraz z nim jego bliscy. bo ofiara zdrady nie sa tylko sami partnerzy zdradzajacych ale ich rodziny i czesto tez przyjaciele.. A to czy kobiety czy mezczyzni czesciej zdradzaja... to jest kwestia indywidualna. owszem, mezczyzni sa wzrokowcami i trudniej im panowac nad swoimi reakcjami na kobiece cialo. ale kobiety nie sa ze skaly, tez potrafia swoim zachowaniem zadziwic...
mysle ze najlepiej by bylo jakby kazdy pilnowal siebie i nie patrzyl na statystyki. w tej kwestii, seksualno-emocjonalnej, kazdy z nas jest inny, ma swoje zasady i swoj rozum, swoje wartosci.... i dobrze ze tak jest bo dzieki temu swiat jest piekny.
pozdrawiam cieplo :) (4349)| Anka | data: 03.08.2008, godz: 19:33 |
Piotrek
...świetne i trafne uwagi - popieram jak najbardziej (pewnie nie jestem jedyna;) Każda kobieta nosi w sobie piękno (róznej postaci), bo tak chciał Stwórca...ważne, jak je wykorzystamy...a i tak uwazam, że w tym względzie istotna jest dla większości z nas rola mężczyzny...zaczynając od ojca... (4348)
Kochani! Mam pytanie.
Jestem "dość nowa" w Źródełku ;) i nie bardzo wiem, jak się po nim poruszać. Powiedzcie, czy są organizowane jakieś spotkania w realu? A jeśli tak, to gdzie mam szukać informacji na ten temat? Zależy mi na spotkaniach w Warszawie lub okolicach. Pozdrawiam. (4347)| Dziunia | data: 03.08.2008, godz: 16:40 |
do Michała
Kto nie pielgrzymuje,odcisków nie czuje
Taki siedzi sobie w domu,nóżki pielęgnuje :) (4346)
Cześć, Michał :)
Niestety chyba nie mogę Ci pomóc w sprawie pierwszego i drugiego punktu. Natomiast jeśli chodzi o adresowanie kartek do księży z Twojej parafii, myślę, że wystarczy napisać: "Szanowni Księża/Kapłani/Duszpasterze* (niepotrzebne skreślić ;) ) parafii p.w. ....itd.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w drodze :) (4345)| Piotr | data: 03.08.2008, godz: 13:25 |
To, o czym pisze Marcin, to chyba właśnie jest, wspomniany w którymś z wcześniejszych wpisów, "klasztor przed i po ślubie" - zdziwaczenie, które w ostateczności uderza właśnie w takie kobiety, o których pisze Marcin. Trzeba się opowiedzieć - albo faktycznie klasztor, albo zejście na ziemię i współdzielenie trudów dnia codzinnego z innymi. Nie chcę powtarzać, ale również takie dziewczyny uważam za.. co najmniej dziwne. Nie twierdzę, że wiara i zasady nie są ważne, ale one mają być środkiem, a nie celem samym w sobie. Nie ma też się, co dziwić, że są samotne - mężczyzna chce mieć żonę, a nie zakonnicę.
(4344)| Rambler, lat 26 | data: 03.08.2008, godz: 12:50 |
"...tylko w samotności odnajdujemy siebie i odnajdując się znajdujemy w sobie wszystkich naszych braci w samotności. Samotność łączy nas tak, jak społeczeństwo dzieli. I jeśli nie potrafimy kochać, powód tkwi w tym, że nie umiemy być samotni"
Czytam sobie poniższe wspaniałe dywagacje i dyskusje i myślę że chyba jestem ostatnim z ludzi który nie ma pojęcia kim człowiek tak naprawdę jest i nie mogę przestać się dziwić choć wszystko zostało już napisane, nawet może jak w tym momencie powinienem się zachować a jak ogólnie by nie odstawać od swego rodzaju. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej niedzieli. m. (4343)| Michał | data: 03.08.2008, godz: 08:48 |
Witajcie!!
Mam do was kilka pytań ;).
1. Czy znacie jakieś dobre pozdrowienia, które mógłbym napisać na kartce z pielgrzymki? Jutro wychodzę, a chcę już mieć gotowe kartki.
2. Czy podczas pielgrzymki jest możliwość wysłania takiej kartki? Czy trzeba to zrobić przed pielgrzymką?
3. I jeszcze jedno, takie inne ;). Zamierzam wysłać jedną z kartek do księży z mojej parafii - do wszystkich księży przebywających na plebanii. I tu mam pytanie: jak zaadresować taką kartkę ??
PROSZĘ O SZYBKĄ ODPOWIEDŹ (musi być dziś!!!! bo jutro już mnie nie ma ;)
Pozdrawiam i liczę na Was!!! (4342)
Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech... :)
Uśmiechnij się :)
Jezus pragnie nas widzieć... w uśmiechu miłości...
Posyłam wakacyjne latawce uśmiechu... www.dar.religia.net
A... uśmiech wędruje daleko... :)
Zostaw i swój uśmiech refleksji na naszej stronce... :)
Z radosnym pozdrowieniem!
- Siostra Magdalena
(4341)| Marcin | data: 03.08.2008, godz: 02:53 |
Do Kiki
Myślę że nie jesteś obiektywna w tym co napisałaś,widze że dosyć jednostronnie patrzysz na mężczyzn i kierujesz się stereotypami.Wogóle na podstawie spotkań i kontaktów z dziewczynami z tych stron dochodzę do wniosku że dziewczyny z zasadami są...hmm...dziwne.I pewnie dlatego tak często piszą o tym że są samotne,itp.A mężczyzna oczekuje od kobiety nie strachu w oczach i uprzedzeń ale szczerego uśmiechu i dobrej,miłej rozmowyTo niby tak niewiele a jednak...Pozdrawiam (4340)| gosia | data: 03.08.2008, godz: 00:50 |
Do Marcin.
Chciałam powiedzieć, że jeżeli nadejdzie pokusa po ludzku wydawajaca się że jest własciwa, ale łamie zasady Boże, wtedy osoba wierzaca może sie do nich odnieść, ale jeśli ktoś jest niewierzacy no to raczej klapa. Jeśli ktoś choć troche czytał S.T. to wie jakie Bóg zsyłał kary za odwrócenie się od Niego. Czasami wystarczy rozejrzec sie dookoła.
(4339)| Piotr | data: 02.08.2008, godz: 23:28 |
kiki - statystykami się nie przejmuj, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, bo jak to ktoś kiedyś stwierdził - jest małe kłamstwo, duże kłamstwo i statystyka. Można się im przyglądać, ale nie przesadzać z wiarą w nie.
Kobiety zdradzają co najmniej tak samo, jak mężczyźni, co najwyżej z innych pobudek - podobno (tutaj też kłaniają się statystyki ;) głównie szukają uczuć. Ja osobiście w to nie wierzę, ale nie to jest najważniejsze. Kobietom łatwiej przychodzi granie i udawanie, więc ryzyko, że mąż wykryje romans nie jest duże, tym bardziej, jeśli mąż nie interesuje się nią zbytnio - po prostu lepiej wyłapujecie niuanse i niuansiki, no i lepiej je rozgrywacie.
"Mężczyźni są bardziej skłonni do zdrady.." - po czym tak wnioskujesz? Po lekturze prasy kobiecej, czy może sama jakoś to zbadałaś?
Zdrady zależą od człowieka, a nie płci, zwłaszcza, jeśli bierzemy pod uwagę zasady (które dość wyraźnie eksponujesz). Zresztą - zasady zasadami, a życie swoją drogą. Jeśli będziesz w bardzo trudnej moralnie sytuacji - wtedy pogadamy o zasadach. Dopóki się żyje bez większych turbulencji, łatwo szafować "zasadami" - o wiele trudniej je stosować w sytuacji krytycznej.
Twoje ostatnie zdanie zaciekawiło mnie i rozśmieszyło jednocześnie - przeszkadzają Ci super laski? A może zazdrościsz? Bez względu na to, co myślisz, wygląd niekoniecznie ma tu znaczenie. Piękna kobieta również może być wierna, a to, że się podoba innym - Bóg wlał wiele piękna w ten świat - niekoniecznie oznacza to, że taka kobieta się puszcza. Powiem więcej - zdziwiłabyś się, moja droga, jak bujne życie erotyczne ma spora grupa "szarych myszek";) Nie oceniaj zawartości po opakowaniu. (4338)| kiki | data: 02.08.2008, godz: 20:14 |
Marcinie,na pewno jest i tak..jakie kobiety masz na myśli? bez zasad...ale ogólnie częściej mężczyzni opuszczają zony.. i one sa bardziej narazone, statyst jest wiecej procent kobiet samotnych z powodu męza.. oni czesciej wyjezdzaja za granice, mężczyzni są bardziej skłonni do zdrady niz kobiety...dla nich wystarczy chwila słabości.. i te obawy kobiet są normalne,
mysle ze obawy mają osoby które powaznie traktują związki..i przysięge małzenską wiec nie dziw się ze wiele tu kobiet o tym mówi, w koncu mamy tu osoby z zasadami ;)
A mężczyzna ? , moze zamiast szukać super laski która ma ponętne ciało, kuszące dla wielu słabych.. powinien najpierw kierowac się zasadami..a wtedy się nie zawiedzie..
(4337)| Marcin | data: 02.08.2008, godz: 16:26 |
Do Gosi
Tak bardzo się dziewczyny obawiają zdrady mężczyzny a tymczasem...na pęczki można znalezć przykłady że kobieta potrafi także zdradzić i odejść zostawiając nie tylko mężczyznę ale także dziecko które przecież też jest jej.Powiedzmy sobie jasno i bez ogródek-zarówno mężczyzni jak i kobiety potrafią robić świństwa swojemu partnerowi.Na szczęście nie wszyscy...Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczow! (4336)| Piotr | data: 02.08.2008, godz: 15:38 |
stokrotko - całkowicie się zgadzam z tym, co napisałaś. Nic dodać, nic ująć :) (4335)| Piotr | data: 01.08.2008, godz: 10:13 |
Wyrzut to może zbyt duże słowo, ale przyznaję, że z wieloma Twoimi twierdzeniami się nie zgadzam.
Co do tych małżeństw w kryzysie (co nie wynikało z Twojej wypowiedzi wcześniejszej) - uważam, że przesadzasz twierdząc, że wierzącym łatwiej walczyć o związek? Podejrzewam, że patrzysz na to przez pryzmat sakramentu. Jednak to nie tłumaczy tak wielu rozwodów katolików, nie wspominając o już o lawinowo rosnącej liczbie wniosków o unieważnienie małżeństwa sakramentalnego (w tym momencie się trochę powtórzyłem, ale osobiście uważam, że jest to kwestia, wobec której nie można przejść obojętnie). W związku z powyższym - odejść można bez względu na to, czy się jest wierzącym, czy też niewierzącym. Nie zapominajmy też, że sakrament nie tworzy związku, a go uświęca, podnosi jego rangę.
Mam znajomych - on wierzący, ona nie. Ona chodzi z nim do kościoła i niby jest częścią jego religijnej rzeczywistości, ale nic poza tym - więc czemu ma to w istocie służyć? O coś takiego Ci chodzi? Przepraszam, ale jest to dla mnie komiczne i osobiście uważam, że lepiej szukać porozumienia na płaszczyznach mniej newralgicznych - uniknie się zakłamania. Oczywiście - jeśli strona niewierząca chce wejść w sferę sacrum - trzeba jej w tym pomóc, ale jeśli nie, to lepiej unikać takich "szopek".
Ubolewasz nad kondycją człowieka? Coś innego wczytałem, ale mogłem po prostu błędnie odczytać. Piszesz tak, jakbym przeczył temu, co sam piszesz. Nigdy nie przeczyłem temu, iż z perspektywy wiary człowiek jest uzdalniany przez łaskę - pokaż mi, gdzie tak napisałem. Kto i jaki ma dostęp ma do darów Najwyższego wie tylko On sam. A już na pewno nigdy nie twierdziłem, że to coś złego, abyś miał wierzącą żonę - to może nawet i lepiej, bo unikniesz wielu problemów.
Ja tylko zwróciłem uwagę na to, że trzeba się pochylać nad każdym człowiekiem, zwłaszcza niewierzącym. Oczywiście w atmosferze wolności, szczerości i otwartości. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy chcą słuchać i nie zawsze - nic na siłę, wszak człowiek jest wolnym stworzeniem. (4334)
Podpisuję się również pod stwierdzeniem, że wiara pomaga utrzymać związek, który z psychologicznego punktu widzenia rokuje żle. Bóg uzdrawia, nawet najbardziej anormalne relacje, często jest to długi proces bez cienia nadzieji na normalne funkcjonowanie, ale możliwy. Życzę wszystkim słonecznego dnia :-) (4333)
Panowie, zwracam sie do Piotra i Jana. Jestem osobą obracającą się w różnych kręgach ludzi. To znaczy w kręgach ludzi wierzących i nie wierzacych, polskich katolików, katolików z innych krajów i ewangelików. Powiem jedno. Wszystko zależy od tego jaki jest człowiek i jego stosunek, nastawienie do drugiego człowieka jako człowieka, istoty a także chęć dialogu, próba zrozumienia jego zachowania i postępowania, otwarcia się na innych. Innych, to nie znaczy gorszych. Do tego dochodzi jeszcze ta najzwyklejsza kultura osobista człowieka. Powiedzmy sobie jasno, że jest też sporo chamstwa. Ja w swoim życiu spotkałam dużo przeróżnych ludzi i stwierdzam, że w każdym środowisku można znaleźć ludzi z zasadami i bez. Ludzi dobrych i mniej dobrych, złych i mniej złych. Naprawdę w każdym, wśród katolików, ewangelików, ludzi wierzących i ateistów itd....Tak sobie myślę, że dla Boga naprawdę nie ma znaczenia, kogo dany człowiek reprezentuje, tylko jaki on jest i co robi ze swoim życiem i otoczeniem, z tym czasaem, który On mu daje. Tak ładnie Benedykt XVI powiedział, że tyle jest dróg do Boga, ile ludzi na świecie. Ale to tylko moje, ludzkie myślenie. Pozdrawiam (4332)| Jan | data: 01.08.2008, godz: 02:38 |
Piotrze, pozwól, że wyjaśnię. Miałem na myśli pewien typ sytuacji, jak na przykład (a myślę, że nie jest to aż taki rzadki przykład) małżeństwo, które przeżywa duży kryzys - oboje mają "dość" tego związku, a na horyzoncie pojawia się może ktoś trzeci. I teraz powtórzę to, co napisałem: osobom wierzącym łatwiej jest zrozumieć sens walki o ten związek. Dla nich jest to nawet obowiązek! Pytasz, co z niewierzącymi. Nie wiem. Myślę, że wiara kieruje osoby myślące o rozwodzie jednak w kierunku walki o ten związek, a nie uciekania od problemów. A to wszystko było w kontekście wiązania się z osobą niewierzącą. Bo może się zdarzyć, że strona niewierząca po prostu odejdzie, bo dla niej sakrament nie istnieje; nie ma w związku relacji do Boga. Nie mówię, że tak będzie zawsze, czy że jeśli ktoś jest wierzący, to ustrzeże się takich sytuacji (choć myślę, że osoby prawdziwie wierzące będą potrafiły to uczynić).
Nie napisałem, że nie wyobrażam sobie życia z kobietą niewierzącą, tylko z kobietą, z którą nie mógłbym się modlić (w tym sensie, że powinna szanować moją wiarę i próbować wejść w tą rzeczywistość, bo to jest moja rzeczywistość). A to dla mnie różnica. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej osoby niewierzące są negatywnie lub nawet wrogo nastawione do Kościoła.
Ja nie ubolewam nad kondycją niewierzących, tylko kondycją człowieka w ogóle. Po sobie widzę, że jestem słaby i ciężko mi przychodzi miłowanie drugiego człowieka. A Bóg działa wszędzie, nawet w osobach niewierzących - takie osoby mogą stworzyć wspaniałą rodzinę. Tylko że to nie jest dlatego, że ktoś jest "jakiś" i dzięki temu to się udaje. Patrząc z perspektywy wiary, dzieje się tak, bo Bóg udzielił im tej łaski. Osoba wierząca ma dostęp do pełni darów od Boga. Więc nie uważam, by było coś złego w tym, że chciałbym, by moja żona była osobą wierzącą.
A z Twoich słów, Piotrze, wyczytuję jakiś wyrzut, że mam protekcjonalny stosunek do osób niewierzących. Otóż nie. Wiara jest darem, który mnie zadziwia. Sam zadaję sobie pytanie, dlaczego jedni otrzymali ten dar, a inni nie? Myślę, że osoby wierzące mają szczególny, bo świadomy udział w dziele zbawienia świata. Naszym zadaniem jest głosić Ewangelię poprzez świadectwo, nie poprzez namawianie na siłę. To nie jest proste, bo ci grzesznicy, o których wspominasz potrafią i wyśmiać i zwyzywać wierzących. Oczywiście to nie jest argument ku temu, żeby przestać świadczyć, tylko trzeba mieć świadomość, że nie z każdym i nie w każdym czasie jest sens rozmawiać o Bogu. (4331)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |