W dniu mojego święta patronalnego proszę Was o modlitwę. Niebo wie, jakie są moje intencje, a ja obiecuję swoja modlitwę za Was drodzy Źródełkowicze! Z Bogiem! (4080)
Do Ktoś tam - człowiek zakochany a potem zraniony i opuszczony zawsze cierpi. Takich ludzi jest bardzo dużo na ziemi, ale jakby wszyscy z tego powodu chcieli odebrać sobie życie, to nie wiem jak ten świat by wyglądał. Głowa do góry, jest tyle dziewczyn na świecie. Nie wiem, jaka różnica wieku jest między Wami, ale jeżeli druga strona nie potrafi sobie wyobrazić wspólnego życie, to nie można ją do tego przymuszć. Trzymaj się dzielnie, bo każde cierpienie z czasem mija. Klin zawsze można wybić drugim klinem. Pozdrawiam (4079)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 03.07.2008, godz: 11:55 |
Marta Robin pytana o swe przezycia niewiele potrafila powiedziec. Nie umiala wyjasnic, w jaki sposob przyjmuje Eucharystie. Znanemu filozofowi francuskiemu Jean Guittonowi powiedziala, ze Najswietszy Sakrament za kazdym razem wlewa w nia nowe zycie. Miala uczucie, jakby zmartwychwstawala. Twierdzila tez, ze spozywajac jedynie eucharystyczne Cialo i Krew Jezusa w rzeczywistosci je wiecej od innych. Mimo cierpien - ktore spotegowala utrata wzroku w 1939 r. - Marta znosila swoj los w pokorze, bez cienia sprzeciwu. Tych, ktorzy ja odwiedzali, uderzal promieniujacy od niej spokoj. Czuli tez emanujaca od niej sile. Zjednoczenie z Chrystusem w Eucharystii z nawiazka wynagradzalo jej doznawany bol. Marte Robin odwiedzilo przeszlo 100 tys. ludzi. Wielu z nich doznalo laski nawrocenia.
(4078)
Do "Ktos tam". Rozumiem Twoje rozczarowanie i ból.Wiem, że pewnie czujesz się tak, jakby cały Twój świat legł w gruzach.Miałeś wielką nadzieję, że stworzycie udany, trwały związek, tymczasem jej decyzja okazała się raniąca i w jednej chwili przekreśliła to, na czym budowałeś swoje marzenia o przyszłości.Naturalne jest, że cierpisz i pewnie ten stan potrwa jeszcze przez jakiś czas.Pewnie też mało pocieszające, lub nawet irytujące dla Ciebie mogą być moje słowa, gdy Ci napisze, ze to pewnie nie ta właściwa dziewczyna.Takie argumenty dzień lub dwa po zerwaniu z ukochaną osobą nie trafiają, a nawet wydają się absurdalne.Radzę Ci jednak na spokojnie wszystko przemyśleć.Wiek co prawda w miłości nie gra dużej roli, ale bardziej korzystna jest taka różnica, gdy to facet jest starszy.Nie wiem ile lat was różniło,ani w jakim wieku Ty jestes i ona.To ważne, poniewaz czasem ta różnica się zaciera.Jeśli masz np. 27 lat, a Twoja miłość 34, to duzej przeszkody nie powinno być, bo załóżmy,że juz oboje macie stałą pracę, jesteście po studiach, możecie realistycznie myśleć o załozeniu rodziny.Ale gdy chłopak ma 18 lat, a dziewczyna 25, to niestety różnica zaczyna bardziej doskwierac, bo facet, ktory powinien być głową rodziny dopiero ma przed sobą studia i niekiedy dopiero stoi rozdrożu, zastanawiajac sie jaka droge zyciową wybrać.Nie wiem jaki jest Twój wiek, dlatego podalem Ci takie 2 przykłady , bo moze do ktoregos z nich mozesz siebie zakwalifikować.Wiem jednak, że kobiety pragną nie tylko romantyka, kogos kto będzie im pisał wiersze, prawił piękne komplementy i mówił jak bardzo kocha.One nawet nie szukają kogos, kto spelni ich każdą zachciankę.Pragną przewodnika, ktory złapie za rękę i przeprowadzi bezpiecznie przez życie.Nie przywódcy, który rozkazującym tonem wydaje polecienia i ustawia swoją kobietę, nie kogos, kto się godzi na wszystko, bo to najkrótsza droga do zostania pantoflarzem,ale przewodnika, pasterza.Mogło jednak być tak, że to absolutnie nie wina wieku,ale po prostu nie czuje do Ciebie nic wiecej i chciala to jakos zargumentować.Czasem mozemy stawać na głowie, by zdobyc drugą osobę, ale jak widać serce nie sługa.To doskonale , ze ją wspierałes, pocieszałes w trudnych chwilach.Może własnie dlatego, ze było jej ciezko , miała chwile słabosci i zrobiła Ci złudne nadzieje.Zobaczyła w Tobie bratnią duszę, kogos na kim może polegać, ale jak emocje opadły, zaczeła rozpatrywać to wszystko pod innym kątem.Zadaj też sobie pytanie, czy jej za bardzo nie osaczałeś swoim ponaglaniem, próbami przekonania do związku.Takie zachowanie działa bardzo odstraszająco na kobiety..i na mężczyzn oczywiście też.Nie wiem w jakiej formie to robiłeś, bo niekiedy potrzeba przeprowadzic poważną rozmowe i uswiadomic pewne sprawy.Odnosze wrażenie jednak (może niesłuszne), że dość mocno ją naciskałeś na podjęcie tej decyzji.I nie pisz, ze nie masz po co żyć.Teraz pewnie trudno Ci w to uwierzyć, ale gdy ból troche przejdzie, spojrzysz na pewne sprawy zupełnie inaczej .Moze nawet dostrzezesz pozytywne strony tego, co na chwile obecną jest dla Ciebie tragedią.Zwróć tez uwagę na swoją samoocenę, na własne poczucie męskości.Czy czujesz sie mężczyzną? jak sam siebie oceniasz?Nie stawiam tych pytań bez powodu.To bardzo wazne, by ustrzec siebie przed popadaniem w związki, ktore mają sluzyc podniesieniu poczucia własnej wartosci.Często kierujemy sie przy tym naszą podswiadomością, ze idziemy z najwazniejszym pytaniem męskiego serca, które brzmi "Czy jestem silny?" wlasnie do kobiety.To w niej szukamy potwierdzenia własnej meskosci, a to jest zasadniczy błąd.Jeśli ojciec lub inny mężczyzna nie uswiadomił Ci, ze jestes silny, wazny,..to mozesz zupełnie nie zdajac sobie z tego sprawy biegac od dziewczyny do dziewczyny szukajac odpowiedzi.Niestety zadna Ci jej nie udzieli.Tylko drugi mezczyzna lub Bóg, ktory zna najlepiej Twoje serce moze tego dokonać.Wtedy będziesz wspaniałym darem dla Twojej kobiety, na miarę jej pragnień, ktore Bóg ukrył w jej sercu.Ty tez odkryjesz nowy wymiar relacji z kobietą, brak wewnętrznego niepokoju, zależności od niej.Poczujesz się prawdziwym mężczyzną, a to emanuje od faceta i na pewno nie zostanie przeoczone przez kobiete.Płeć piękna pragnie doświadczyc męskiej siły.Nie mam tu na mysli siły fizycznej , a juz tym bardziej damskich bokserów, ale siły ducha, zaradności, umiejetnosci panowania nad sobą.Taką inicjacje moze pomóc nam przeprowadzic jedynie drugi mezczyzna i Bóg.Nie ustawaj w modlitwach.Nie zawsze otrzymujemy odpowiedz od razu, ale ja wierze, ze Twoje modlitwy nie ida na marne i zostają wysłuchane.Zalezy tylko, czy to o co prosisz jest zgodne z wolą Boga.On obejmuje znacznie szerszy zakres, niz Ty jestes w stanie objąc.Zna potrzeby Twego serca lepiej ,niz Ty sam.Pragnie Twojego dobra i moze wlasnie dlatego uznał, ze ten związek nie jest dla Ciebie.Miej ufność w Panu, nie ustawaj na modlitwie, proś o rozeznanie powołania Ducha Świętego i Bożych zamiarów wobec Ciebie.Tylko w bliskiej relacji z Bogiem możesz pojąć sens wydarzeń, ktore moga sie teraz wydawac karą, lub oobjętnoscią Boga na Twój los.Pozdrawiam i przepraszam za tak długi wywód:) (4077)| ela | data: 03.07.2008, godz: 09:01 |
Do Kasi i Tomka
Wszystkiego najlepszego z okazji Waszej rocznicy ślubu:) Wielu błogosławieństw i łask Bożych na każdy dzień Waszego wspólnego życia, tak by zawsze pokój i miłość gościły w Waszych sercach. I przy okazji bardzo dziękuję za Adonai:)
Szczęść Boże!
(4076)| Ania | data: 03.07.2008, godz: 08:15 |
do "Ktoś tam"
Witam serdecznie!
Kiedy przeczytałam Twoją wypowiedź nie mogłam nie napisać. Nie jestem wprawdzie dobrym doradcą, ale chciałabym, aby chociaż troszeczkę moje słowa Ci pomogły i odwiodły od tych strasznych myśli. Na początek słowa ks. Twardowskiego:
"Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno."
Ja wiem, że przeżywasz ciężkie chwile, ale może po czasie zrozumiesz i powiesz dobrze, że tak się stało. Nie zawsze to co nam wydaje się, że jest dla nas dobre rzeczywiście jest dobre. Pan Bóg zna nas najlepiej i być może chciał Cię przed czymś uchronić. Ja zawsze sobie tak tłumaczę, jak coś w moim życiu nie układa się po mojej myśli, również w sprawach sercowych. Jeszcze jeden cytat:"Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje, na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem." Wcale nie jesteś do kitu. Też mogłabym powiedzieć, że jestem do kitu, że jestem sama, ale przecież tak naprawdę nie jest. Mam wspaniałych, dobrych przyjaciół. A skoro ich mam, no to chyba nie jestem aż taka zła. Mam nadzieję, że po burzy wzejdzie w Twoim życiu słońce i tego Ci życzę z całego serca. Pozdrawiam. Ania.
(4075)| papillon, lat 27 | data: 03.07.2008, godz: 00:48 |
Do Ktoś tam,
zastanawiałam się co Ci napisać, byś nie tracił Nadziei. Brak mi odpowiednich słów, a właściwie nie ma chyba takich, które mogłyby ukoić Twój ból. Ale wpadł mi ten oto cytat z czytań z dzisiejszego dnia: "Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg, będzie z wami." (Am 5,14) zaczerpnięty z portalu http://mateusz.pl/czytania/. I z własnego doświadczenia wiem, że Pan Bóg wszystko potrafi obrócić ku dobremu, nawet tak bolesne zranienia. Gdy, ktoś na kim mi bardzo zależało odrzucił moją miłość, ja odnalazłam Jedyną Miłość i ukojenie w Panu Bogu. Teraz mogę powiedzieć, że mam wiernego i prawdziwego Przyjaciela - Jezusa Chrystusa. I myślę, że to co Cię spotkało jest dźwiganiem krzyża - tak jak Jezus niósł nasze grzechy. Pomyśl o Nim - jaką szaloną miłością Jezus kocha każdego człowieka, i pomyśl też jak był i jest ciągle przez nas odrzucany, jak mocno go ranimy naszymi grzechami. Ale mimo tego On wiernie nas kocha i niesie nas, gdy my nie mamy sił. A Matka Boża jest nieustanną Wspomożycielką i nigdy Cię nie zawiedzie, gdy Jej się oddasz z ufnością. W takich momentach trudno się czasem modlić, ale samo pragnienie jest modlitwą. Jak mówi św. Augustyn: "Moje pragnienie jest moją modlitwą; jeśli pragnienie trwa, trwa i modlitwa..."
I jeszcze jeden cytat, którego autorem jest również św. Augustyn: "Póki walczysz, jesteś zwycięzcą!" Gorąco życzę Ci ducha walki! Nie daj się zwieść podszeptom szatana, który wmawia nam, że jesteśmy beznadziejni. Bóg, który jest Miłością i który stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, nie zawahał się posłać swojego jedynego Syna, aby umarł za nasze grzechy, a my abyśmy mieli życie. Tak kocha tylko Doskonała Miłość. Życie jest cennym darem, a Bóg jest wierny i nigdy nas nie opuszcza. Jemu bardzo zależy na nas. Naszym życiem możemy okazać wdzięczność Bogu za to wszystko, co otrzymujemy. I pamiętaj: Bóg wszystko obraca ku dobremu! Dlatego nie wahaj się i przejdź z Nim te trudne chwile, ale na pewno Pan wynagrodzi Ci Twoją wierność stokrotnie!
Życzę Ci dużo wiary i dziecięcej ufności, byś był pełen Nadziei!!! I siły, byś walczył każdego dnia!!! :)))
Z modlitwą (4074)| agi | data: 03.07.2008, godz: 00:02 |
Do Ktoś tam
Skoro ta kobieta nie chce z Tobą byc pomimo wszelkich Twoich starań to sprawa jest banalna- ona po prostu na Ciebie nie zasługuje. Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale najprawdopodobniej Cię nie kocha, innego wytłumaczenia nie widzę. Ale nie martw się, nie jedna kobieta chodzi po tym świecie:) Jest tyle mądrych wspaniałych kobiet, które są same i pragną takiego mężczyzny jak Ty, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z ich ilości. Przykładem mogą byc chociażby wpisy w źródełku:) Ja sama nie mam chłopaka, choc wcale nie uważam się za brzydką i zła jędzę, która straszy facetów na ulicach, a jednak nie mam nikogo i nadal czekam. Rozejrzyj się za prawdziwą miłością, za kobietą, która będzie Cię kochała równie mocno jak Ty ją i sama Ci kiedyś powie: "Z Tobą chciałabym spędzic resztę życia". Po takich słowach zrozumiesz, że warto było poczekac a teraz życ dla tej Jedynej:) Pozdrawiam, z Bogiem:) (4073)| Ktos tam | data: 02.07.2008, godz: 22:23 |
Miewam ostatnio mysli zeby skonczyc ze soba, kiedys nie przeszloby mi to przez mysl ale teraz nie radze sobie juz sam, modle sie do Jezusa i Marii, ale to jest monolog, nie wiem czy oni mnie slysza, trace chyba wiare, bo nie wiem za co mnie takie cos spotyka. Staralem sie jak moglem ale to wszystko na marne, mam na mysli tu sprawy sercowe, dzisiaj dowiedzialem sie ze kobieta ktora kocham nie chce miec ze mna kontaktu. Jest miedzy nami roznica wieku, kiedys bylo miedzy nami cos wiecej, spotykalismy sie bylo fajnie, wspaniale, ale ona przemyslala sobie wszystko i stwierdzila, ze taki zwiazek nie ma sensu, ze za duza roznica wieku, ze to pomylka, a ja jak ten glupi ciagle sie staralem, robilem wszystko zeby pomimo tego ze jestem mlodszy to widziala ze moge wiele jej dac. Bylem dla niej dobry, wspieralem ją, pocieszalem gdy tego potrzebowala, pisalem dla niej wiersze, na glowie stawalem, chyba zaczelo to ją wkurzac ze marudze jej ciagle i probuje przekonac do tego zwiazku ale nie robilbym tego gdyby wczesniej nic miedzy nami nie bylo, bo nie mozna zmusic kogos do milosci. Czuje sie nie doceniony i wogle do kitu, nie chce mi sie zyc. jestem sam. Nie mam po co zyc i nie chce mi sie zyc. (4072)| ada...... | data: 02.07.2008, godz: 19:37 |
Witajcie!
Proszę o wstawiennictwo i modlitwę - w piątek mam egzamin i bez Bożej pomocy na pewno nie zdam....
Bóg zapłać Wszystkim.
POZDRAWIAM. (4071)| Ja, lat 24 | data: 02.07.2008, godz: 17:57 |
Proszę o modlitwę w intencji mojej obrony. Zdaję w niedzielę. (4070)| Natalia, lat 25 | data: 02.07.2008, godz: 15:58 |
W dziesięciu przykazaniach na wakacje.. w punkcie drugim dałabym koniecznie: 'miej zawsze Pismo Święte przy sobie i codzienny czas na Jego lekturę'. Bez Książeczki do Nabożeństw nie zginiemy, a różaniec można odmówić i 'na palcach' ..a Słowa Bożego- które Ma Moc- nic nam nie zastąpi!!! Słowo Boże jest najważniejsze!!! (4069)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 02.07.2008, godz: 12:43 |
Wezmy pod uwage fakt, ze Jezus pozostal w Eucharystii ze swego nieskonczonego pragnienia zjednoczenia sie z czlowiekiem w milosci. Dla kazdego, kto rozpoznaje w hostii zywa obecnosc Boga, przychodzacego jedynie z milosci - moment, poprzedzajacy przyjecie Komunii sw. jest momentem goracej tesknoty. Otoz, jest to tesknota dwoch osob i dwoch serc: Serca Bozego i serca ludzkiego, ktore nawzajem ku sobie sie wyrywaja. Hostia, wyrywajaca sie z rak kaplana, to przeciez sam Chrystus, dazacy w pospiechu na spotkanie ze stworzeniem, ktore umilowalo Go ponad wszystko i oczekuje na Niego z wielka tesknota. Radosc czlowieka z przyjmowania Komunii sw. wyplywa stad, ze jest to najpierw radosc samego Boga. Dusza wie o tym, ze Bog niezmiernie sie raduje, mogac w niej zamieszkac. Skoro Bog jest nieskonczony, wiec i Jego radosc jest bez granic. Skoro Bog nieskonczenie raduje sie we mnie - jak wielka powinna byc wiec moja radosc! W ostatecznosci, duchowe szczescie Marty Robin wynikalo z jej doswiadczenia Boga, jako Boga niezmiernie szczesliwego w jej duszy! Jest to jedyny rodzaj szczescia, o ktore nie potrzeba sie bac, ze sie je utraci. Gwarancja jego trwalosci jest nieodwolalna milosc Boga i Jego niegasnace pragnienie uszczesliwienia swych stworzen. Jedyna przeszkoda istnieje po stronie czlowieka, a tkwi ona w wygasaniu wiary, ktore prowadzi do zaniku milosci, a w ostatecznosci - do grzechu. Skoro wiec poczatkiem prawdziwej radosci jest radosc Boga, ktory zamieszkuje w kochajacej Go duszy - wiec nie trudno pojac, dlaczego jedynym staraniem Marty bylo wzrastanie w prawdziwej milosci. Jesli potrafila znosic swoje cierpienie bez buntu i zgorzknienia, to tylko dlatego, ze w przeroznych cierpieniach widziala najwieksza szanse na postep w milosci. Co wiecej: pragnac obarczyc sie cierpieniami innych, a zwlaszcza grzesznikow - pragnela zyc miloscia najtrudniejsza, czyli najbardziej bezinteresowna, nie lekajaca sie poniesc ofiary za innych. Taka milosc wlasnie najbardziej upodobnila Marte Robin do Chrystusa, czego wyrazem byly stygmaty Meki, jakie na sobie nosila. (4068)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 02.07.2008, godz: 10:51 |
MODLITWA O DOBRY URLOP
Ty, Miłosierny Boże, dajesz nam czas wolny od pracy. Proszę Cię, udziel mi łaski dobrego wykorzystania urlopu, po tylu miesiącach pracy. Spraw proszę, abym nie zmarnował/ła tych chwil wolnych od pracy na rozmaite głupstwa, którymi zwodzi mnie świat. Niechaj urlop mój będzie czasem dobrego wypoczynku, ładnej pogody i radości przebywania wśród najbliższych oraz przyjaciół. Pobłogosław mi Boże, abym po urlopie powrócił/ła do pracy z nowymi siłami i chęcią do podjęcia kolejnych wyzwań. Amen.
(4067)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 02.07.2008, godz: 10:50 |
DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ NA WAKACJE
1. Pożegnaj się z bliskimi, przyjaciółmi, ale nie z Panem Bogiem.
2. Nie zapomnij plecaka, a w nim książeczki do nabożeństwa i różańca.
3. Zabierz dobre buty, abyś na wakacjach doszedł do kościoła.
4. Rozmawiaj nie tylko z ludźmi, ale i z Panem Bogiem – módl się.
5. Kieruj się w drodze nie tylko kompasem, ale i przykazaniami, a nie zbłądzisz.
6. Miej zawsze syty żołądek, a nigdy puste serce – przystępuj do Komunii Świętej.
7. Nałóż ciemne okulary, ale nie zasłoń sobie Pana Boga.
8. Nie śmieć na postojach, ani we własnej duszy.
9. Nie rzucaj na drodze kamieniem, lecz uśmiechem.
10. Po wakacjach wróć zdrowy, lepszy i zgłoś się znowu na katechizację, oraz systematyczne spotkania z Panem Bogiem we Mszy Św.
(4066)| gosia | data: 01.07.2008, godz: 20:11 |
Dziekuje Patrycjo za modlitwe oraz wszystkim innym którzy chcieli sie za mnie pomodlić. (4065)
Boże dzięki Ci-- teraz doświadczam "namacalnie" Twojej obecności i wiem, zę bez Ciebie byłabym nikim.....Dzięki Ci za wszystko co mam, za to kim jestem....za wszystko..Ty jesteś moim Panem i Zbawicielem...... (4064)| Patrycja | data: 01.07.2008, godz: 09:30 |
Gosiu, pomodlę się za Ciebie.
Trzymaj się nieba!
Pamiętaj, że "Nadzieja zawieść nie może." (4063)| M | data: 01.07.2008, godz: 02:41 |
Do Karina
naturalnie podejść do nowej znajomości...szkoda że nie wszyscy to potrafią. Pozdrawiam:) (4062)| gosia | data: 30.06.2008, godz: 23:08 |
Prosze, pomódlcie sie za mnie. (4061)| Trawiasta | data: 30.06.2008, godz: 22:17 |
Do szukajacych pracy!!!!
Pomaga modlitwa do sw Judy Tadeusza - jest taka nowenna ktora nalezy odmawiac przez 9 dni i powielac ja, po czym zostawiac w kosciele.
Pomaga bardzo bl Aniela Salawa - krakowska sluzaca, ktora poswiecila sie zyciu na sluzbie, jednoczesnie przezywajac wielka wiez z Jezusem. Polecam Wam serdecznie jej Dziennik... to niesamowita ksiazka. WIerze ze mnie Aniela pomogla wiele razy. Mojej mamie tez.
Jako ze pracowala w zawodzie sluzacej wie co to znaczy ciezko pracowac, wie co to bieda i ubostwo.
Wiecie dzis doswiadczylam wielkiej Milosci Boga. Wiem ze jest przy mnie i pomaga mi znalezc dobra prace ktora bedzie dla mnie z pozytkiem. Wierze ze po czasach trudnych nadejdzie czas radosci i rozwoju. Wierze ze nie zostawi rowniez Was, ktorzy szukacie pracy. Odwagi :) nie bojcie sie zawierzac Bogu kazdego swojego kroku, nie bojcie sie porazek i niepowodzen - to one nas ucza jak zawierzac Mu glebiej i bardziej, a poza tym kazda porazka pokazuje nam jakas Prawde o nas samych. Czesto bolesna ale oczyszczajaca.
Bo tylko Prawda wyzwala..
pozdrawiam cieplo :) (4060)
Do Magdy- św. Józef jest patronem ludzi pracujących. Hotelarstwo, gastronomia i gospodynie domowe mają za patronkę św. Martę (4059)
jak odnaleźć się na rynku pracy
skończyłam studia i co dalej?
mam pracę, ale ona była dobra kiedy byłam studentem
teraz chciałabym robić coś bardziej ambitnego
w moim mieście nie ma ofert pracy
więc pewnie wyjadę do warszawy, krakowa...
ale czy warto zostawiać przyjaciół, rodzinę?
czy może ktoś ze źródełkowiczów postanowił się przeprowadzić
do innego miasta tylko po to żeby szukać pracy?
ps jaki święty jest partonem osób poszukujących pracy czy jest taki? (4058)| Patrycja, lat 17 | data: 30.06.2008, godz: 12:46 |
Droga Ewo, doskonale Cię rozumiem. Przeżywam równie bolesną sytuację i wiem jakie to cierpienie, gdy nie ma się takiego domu, na jaki zasługuję każdy człowiek ze względu na swą godność. Dzielę Twój krzyż. I będę pamiętać o Tobie w modlitwie.
Również Ciebie proszę o modlitwę o mój dom i rodzinę.
TRZYMAJ SIĘ NIEBA! WIERZĘ, ŻE PAN NAM DOPOMOŻE. WIERZMY, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE. (4057)| Natalia, lat 25 | data: 30.06.2008, godz: 12:43 |
Dobrze, będę się modlić.. może pomódl się z nimi koronką do Miłosierdzia Bożego.. dzięki tej modlitwie, może Pan ich oświeci. (4056)| Mariusz | data: 29.06.2008, godz: 23:23 |
Dzięki Aga za ważne wpisy i wypisy :) (4055)| Mała 27 | data: 29.06.2008, godz: 22:42 |
Marcin, Natalia! dziekuje Wam bardzo za odpowiedz na moj wpis. Bardzo prosze o modlitwe bo ja i reszta rodziny jesteśmy bezsilni, nie umiemy przemowic mojemu rodzenstwu, ze szamanizm jest złem, oni poprostu twierdzą, że nic złego nie robią! (4054)| kamzik, lat 31 | data: 29.06.2008, godz: 22:41 |
Do Toma 26
Jesteś jeszcze młody chłopak:)
Drogi Tomie dam Ci dobrą radę jeśli chodzi o sposób poznania wartościowych dziewczyn. Jeśli będziesz miał możliwość to pojedź sobie w góry np Tatry, przenocuj w schronisku a zobaczysz że poznasz dziewczyny które stawiają na wartości osobowe a nie materialne.
Życzę powodzenia. (4053)| ewa | data: 29.06.2008, godz: 22:26 |
Proszę Kochanych Źróbelkowiczów o modlitwę. Od pewnego czasu nie mogę poradzić sobie z sytuacją jaka panuje w domu. Proszę o modlitwę: o przemianę uzdrowienie moich sióstr i o pokój w domu. Panie dopomóż! (4052)| Kobieta, lat 25 | data: 29.06.2008, godz: 20:07 |
Do: Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pl
Podpisuje się pod tym, co napisałaś imieniem i nazwiskiem, które zachowam dla siebie (używam niewidzialnego atramentu). Rzeczywiście skupianie się na sobie nie sprzyja budowaniu zdrowych relacji z innymi. Facet, który narzeka na własną urodę, to jak dla mnie nieporozumienie. (4051)| OLa | data: 29.06.2008, godz: 16:10 |
Wszystkim Piotrom i Pawłom życze wszystkiego najlepszego z okazji Imienin obfitych łask Bożych oraz wszystkiego co najlepsze. (4050)| Natalia, lat 25 | data: 29.06.2008, godz: 16:00 |
Co do szamaństwa.. wielka szkoda że nie doprowadziłaś do tego aby zabronić im wyjazdu, bo to jest klucz otwierający działanie złego ducha dla całej rodziny. Niestety ludzie mają zbyt małą świadomość.. ezoteryka,reiki to zadawanie się ze złymi mocami i przecież jest to przeciwne pierwszemu przykazaniu! (4049)| Agnieszka, lat 26 | data: 29.06.2008, godz: 12:23 |
do tom
Święta racja z tymi abawkami i zyciem z dnia na dzień.
Ale na moje pytanie dotyczace nieładnych dziewczyn nie odpowiedziałeś.
pozdrawiam (4048)
Witam! Dziękuję za dobre słowa Karino! Mam już tyle lat, czuję jednak że czas ostatnio przyspieszył, tak szybko minęły dni od czasu gdy zaczynałem studia... faktycznie znajomi (przynajmniej większość) ma swoje drugie połówki, niektórzy już są po ślubie, kilku nas pozostało którzy jakoś nie potrafili nikogo odnaleźć. Zauważyłem, że kontakty ze znajomymi już nie są te co dawniej, każdy idzie w swoją stronę, trudno znaleźć czas by się spotkać. Patrząc na znajomych którzy dzielą z kimś życie, widzę optymizm, motywację do działania, wiedzą że mają dla kogo żyć. Natomiast my samotni, żyjemy dla siebie, tracimy wiarę, dla przyjemności kupujemy sobie kolejną "zabawkę" -lepszy komputer, szybszy samochód lub modyfikujemy stary by jeździć szybciej, bo ciągle mało... po prostu z dnia na dzień od jednej zabawki do drugiej... (4047)| Ela | data: 28.06.2008, godz: 20:46 |
Dziękuje wszystkim za modlitwe, Tobie Patrycjo szczególnie. Pozdrawiam serdecznie i również pamiętam w modlitwie. (4046)| Marcin | data: 28.06.2008, godz: 19:40 |
Do Mała27
Nie przesadzasz. Szamanizm jest rzeczywiście niezgodny z naszą wiarą. No cóż, zostaje tylko pomodlić się, aby czasem nie mieli poważnych kłopotów. (4045)
do M
tak czasem bywa...;) pociągają bardziej Ci których nie mozemy miec..
a to wypływa czasem z braku akceptacji siebie.. ten kto Ciebie chce, wydaje Ci się mało ciekawy skoro sie Tobą zainteresował...warto popracować nad sobą, polubic siebie i nie "ważyć" ludzi, dać sobie szansę bez uprzedzenia z góry ze on/ona mi sie nie podoba...naturalnie podejść do nowej znajomości.. nie wszyscy sie zakochują od razu i wiele par i małżeństw jest ze sobą mimo iz się sobie na początku nie spodobali...a jednak uczucie rozkwitło..trzeba dać szansę i blizej sie poznać.. w pewnym wieku juz nie zakochujesz sie jak nastolatek;) (4044)| Mała 27 | data: 28.06.2008, godz: 16:57 |
Witajcie:)
Widze ze obecnie na źródełku poruszane są tematy samotności znalezienia drugiej połówki itd. A ja chciałabym zadać pytanie z innej beczki: dzisiaj moje rodzeństwo pojechało na "warsztaty szamanizmu"... troche sobie na ten temat poczytałam w internecie i... moim zdaniem to jest cos niezgodnego z naszą religią , naszą wiarą. Próbowałam moje rodzeństwo przekonac zeby nie jechali ale oni uwazaja ze ja przesadzam. A moze rzeczywiscie przesadzam, co o tym sądzicie Kochani? (4043)| Natalia, lat 25 | data: 28.06.2008, godz: 15:32 |
Myślę, że największy problem to roztkliwianie się na sobą...Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że się do niczego już nie nadajecie. Nie uwierzcie nigdy takiemu głosowi który każe Ci się nad sobą roztkliwiać! Każdy ma swój własny rytm, swój własny czas ... to szatan chce nam wmówić, że już lepsi nie będziemy.. i że ogólnie powinniśmy się schować i biadolić nad tym. Zły chce nas widzieć chorymi.. zmartwionymi i ociężałymi. Chce żerować na naszej schorowanej psychice.On jest ojcem KŁAMSTWA. Ilekroc wierzysz w to, że przegrałeś, tylekroć dajesz mu satysfakcje.
A PRAWDA JEST JEDNA:
W BOGU MAMY WSZYSTKO! W Jezusie Chrystusie jesteśmy Królewskim Rodem Dzieci Bożych. On ma MOC uzdrowić nasze najintymiejsze rany... On MA MOC!!!!!!!!! Czy wierzysz w to?? czy WIERZYSZ???!!! Jezus.. najbardziej.. szukał w człowieku.. Wiary.. i najbardziej doceniał.. Wiarę.. czynił cuda tym, którzy WIERZYLI. (4042)
Do ELI
Zapewniam o modlitwie.
Trzymaj się nieba!
Niech bóg Ci błogosławi. (4041)| M | data: 28.06.2008, godz: 13:22 |
Do Karina
No tak może i są jeszcze wolne dziewczyny ale jak przejąć inicjatywę i przedewszystkim w którym momencie znajomości powiedzieć dziewczynie że chiałoby się z nią chodzić?Nie każdy to potrafi i dla niektórych jest to sprawa trudna.Generalnie te dziewczyny które mnie interesują są zajęte lub po prostu wybierają kogoś innego.Lepiej się nie zagłębiać w ten temat bo jest on trudny,zwłaszcza dla tych którzy nikogo nie mają a chcieliby. Pozdrawiam:) (4040)
Drogi tomie, wszystko przed Tobą ... tyle masz latek młodziencze... ;) wczoraj pisalam i nic.
co ja do Twojej inteligentnej wypowiedzi..
( masz podobny styl pisania , sposób wyrażania i nawet dylematy do Piotra.. ;)
Cóz, są rzeczy ważne i ważniejsze.. trzeba umieć je pogodzić
Wiadomo praca to podstawa bytu i rozwoju ...ale wiadomo nadmiar obowiązków nie sprzyja samotnym takim jak Ty ;/ więc w takich wypadkach zostaje Ci nawiazywanie znajomosci internetem:) no cóz, dziś zupełnie normalne:).. są i takie udane-sfinalizowane znajomosci!
tylko! trzeba mieć czas na poznanie się..
inaczej zostanie przebywanie w towarzystwie samych panów ;)..
Własciwie skoro nie masz czasu i mozliwosci na znajmosci z paniami, to chyba nic dziwnego ze jesteś ciągle sam?.... i nawet trudno zeby pojawiła się dziewczyna ot tak, bo gdzie ją poznasz, na ulicy? (fajnie byłoby:)
dobrze ze sie modlisz, Pan Bóg pomaga ale my musimy więcej z siebie dać:)
te dziewczyny które interesują sie marką samochodów(partnera) wiadomo, jakie mają priorytety..
Oczywiscie zgadzam sie z tym! tez takie znam i czasem im sie udaje znalezc podobnych sobie, tych chłopców którzy tez nie chcą "biednych" dziewczynek..
Nie patrz na takie.. czasem trzeba z czegos zrezygnowac na rzecz ważniejszych cech, Jak ktos napisał wczesniej :osoby samotne czasem nieswiadomie tworzą sobie "ideała" który nie istnieje..a przeciez są tez miłe, zadbane( nie typowe lalunie) mądre dziewczyny,mozna powiedziec "zwyczajne",
Twoi niektórzy znajomi koledzy na pewno mają swoje połówki , prawdziwe kobiety a nie wojowniczki ich portfela:)... Ja bym była raczej optymistką na Twoim miejscu, jestes zaradny, pewnie masz dobry zawód..
przy tym wszystkim żebyś nie mierzył az tak wysoko (tzw mania wyższosci)bo wtedy na prawde trudno spotkać "swojego" ideała.. czasem status zawodowy, fakultety a dobre serce zdolne do kochania- nie zawsze idą w parze..
ideałem byłoby to wszystko pogodzić i stworzyć piękną zdrową rodzinę.... jakie piekne a jakie trudne...trzeba wiele bezinteresownego daru z siebie w prawdziwej miłości. kochać nie "za coś" ale kochać "kropka"..
Uczmy sie każdego dnia kochać w małych gestach..
więc zycze Ci samych dobrych spotkań na drodze..:)
(4039)
W internecie,nie pamietam juz gdzie ale natknelam sie na pewien tekst napisany przez chlopaka i skierowany typowo do meskiego grona.
Zostawie go tutaj do poczytania,przemyslenia.
Choc jestem dziewczyna to takze siegnelam zobaczyc co zawiera to swiadectwo/ artykul.Przydalaby sie jeszcze taka wersja dla dziewczyn ale mam tylko ta dla facetow:)
Zatem wklejam calosc,dosc dlugie to jest ale warte uwagi i skupienia,refleksji:)
DLA MĘŻCZYZN
Jest takie powiedzenie: "Najlepszym interesem jest czerpanie zysków z szaleństwa innych". I właśnie o tym jest ten artykuł. Chcę się podzielić z tobą kilkoma rzeczami których nauczyłem się - a kosztowało mnie to niemało - o dziewczynach i relacjach. Uściślając, zanotowałem dziesięć powodów, dla których czekam z seksem aż do czasu, gdy się ożenię.
I
Powód 1. Seks nie jest czymś, co by dawało zupełną radość.
Kiedy byłem w szkole średniej, pamiętam takie przeżycia które później określiłem jako "kac miłosny". Po współżyciu z dziewczyną, następnego ranka czułem pustkę. To coś, czego nie zobaczysz w telewizji ani kinie, ale zdarza się bardzo często. Była pustka, później nawet żal.
Ten "kac miłosny" był dla mnie czymś bardzo dziwnym. Zwłaszcza dlatego, że podczas nauki w liceum, seks był moim "bogiem". Myślałem o nim rano, w południe i wieczorem. Więc mógłbyś w takim razie przypuszczać, że seks był moim spełnieniem - osiągnięciem koronującym służenie mojemu "bogowi". A mimo tego zawsze po fakcie czułem w sobie brak spełnienia.
Czy też doświadczyłeś czegoś takiego? Czy miałeś kiedykolwiek takiego "kaca miłosnego"? Jeśli tak, powinieneś się zastanowić: "Dlaczego tak jest? Dlaczego seks, tak ważny dla mnie, daje mi pustkę uczuciową?"
Pamiętam, że zupełnie nie rozumiałem, skąd brała się ta pustka. Później doszedłem do wniosku: "Po prostu potrzebuję więcej seksu, i już". (Często myślimy w ten sposób o rzeczach które naszym zdaniem powinny dać nam zaspokojenie, a nie dają. Na przykład gdy kupujemy samochód, o którym długo marzyliśmy, wkrótce później już jest dla nas tylko "dobry". Zamiast uświadomić sobie, że coś takiego jak samochód nie jest w stanie dać nam spełnienie, zwykle popełniamy błąd myśląc: "No cóż, to chyba nie był ten samochód, inny da mi na pewno pełną radość".)
Ale pustka trwała nadal. W końcu więc doszedłem do wniosku, że przedmałżeński seks nie był czymś, co by dało mi pełną radość. Daje zbyt dużo niepewności. Nie jest taki, jak pokazują go filmy. Gdyby taki był, dałby mi pełne uczucie zaspokojenia i nie byłoby żadnej "pustki".
II
Powód 2. Teraz chcę bardziej szanować kobiety.
Dowiedziałem się że, dziewczyny często niespecjalnie rozumiej, o co chodzi w seksie im i mężczyznom. To znaczy - ich sposób patrzenia jest zupełnie inny niż mężczyzn. Dziewczyna często usprawiedliwia seks mówiąc "ale ja go kocham" nawet, jeśli nie chce tak naprawdę tego robić. Dlaczego tak się dzieje? Mówi się że "dziewczyny używają seksu aby zdobyć miłość, mężczyźni używają miłości aby zdobyć seks."
Oto jak to działa: dziewczyna już sobie wyobraża ślub, mężczyzna wyobraża sobie wszystko, co będzie mógł z tą dziewczyną zrobić, i co to będzie jak później pójdzie i wszystko poopowiada kolegom. Podczas gdy coś wewnątrz dziewczyny mówi jej, że miłość i ślub to dobra rzecz, coś wewnątrz mężczyzny mówi mu coś dokładnie przeciwnego - że takie myślenie czy opowiadanie o tym innym jest złe, mimo tego - dalej to robi. Dlaczego? Na pewno dla fizycznej przyjemności, ale również - jak myślę - z innego powodu: to sprawia, że czuje się mężczyzną. Niestety jest w tym duża dawka ironii - cóż męskiego jest w oszukiwaniu kobiet?
Odkryłem, że kiedy szanujesz kobietę, szanujesz również siebie. Dlaczego? Ponieważ pewnego dnia będziesz żałował, a żal będzie trwał o wiele dłużej niż dawna przyjemność. W filmie Rob Roy główny bohater mówi: "Szacunek jest prezentem, który mężczyzna daje sam sobie". Kiedy szanujesz kobietę robiąc to, co - jak czujesz w swoim sercu - jest dobre - czyli to, co jest najlepsze dla niej - szanujesz siebie i możesz być pewny, że nie będziesz musiał kiedyś odczuwać długotrwałego żalu.
III
Powód 3. To żona kogoś innego.
Oto co mam na myśli: większość dziewczyn, z którymi byłem, teraz jest żonami innych mężczyzn. Kiedy stawiam się w sytuacji tych mężczyzn, nie chciałbym aby mi zrobiono to, co im. Prawdę mówiąc mam wtedy ochotę dać sobie za to w twarz.
Wtedy nie myślałem, że kiedy sam się ożenię, nie będzie mi się podobało, że ktoś wcześniej współżył z moją żoną. A co z tobą? Czy podoba ci się fakt, że ktoś inny mógł uprawiać seks z twoją żoną? Jeśli masz dziewczynę, i ta myśl już cię drażni, pomyśl o tym jak silniejsza będzie ona, gdy ta dziewczyna zostanie pewnego dnia twoją żoną.
Możesz też iść o krok dalej. Ta dziewczyna jest czyjąś córką. A co gdyby była twoją? Albo gdyby była twoją siostrą? Czy chciałbym aby ktoś taki jak ja ją wykorzystywał? Teraz widzę dziewczyny z innej perspektywy. One są czyimiś przyszłymi żonami, czyimiś córkami, siostrami itd.
IV
Powód 4. Seks zabił moje najlepsze przyjaźnie.
Przykładowo, miałem w liceum dziewczynę moich marzeń. Nigdy się z nią nie nudziłem, bardzo pasowaliśmy do siebie. Czekaliśmy trochę, a później, dzięki moim zabiegom, rozpoczęliśmy współżycie seksualne.
Nasz związek zaczął wkrótce opierać się przede wszystkim na seksie. Już nie miałem takiego pragnienia, aby moją dziewczynę poznawać we wszystkich dziedzinach. I tak, zamiast zbliżyć się do siebie, tak naprawdę zaczęliśmy się od siebie zupełnie oddalać. Oto co mam na myśli mówiąc "seks zabił moje najlepsze przyjaźnie". Ludzie mogą się kontaktować ze sobą na różne sposoby: emocjonalnie, umysłowo, fizycznie, duchowo. Ale kiedy zacząłem z moją dziewczyną komunikować się głównie fizycznie, to spłyciło inne poziomy naszej relacji. W rezultacie nasz związek zaczął się rozpadać. A moglibyśmy do dzisiaj być razem gdybyśmy (gdybym ja!) zaczekali.
Widziałem niezliczoną ilość razy jak tak się dzieje w innych relacjach, nie tylko własnych. I myślę, że istnieje ku temu powód, który teraz wyjaśnię.
V
Powód 5. Seks przedmałżeński rujnuje inne poziomy relacji.
Zawsze przytrafiały mi się dwie rzeczy, kiedy miałem seks z dziewczyną. Jak patrzę wstecz, mogę powiedzieć, że przytrafiały mi się dokładnie za każdym razem, chociaż wtedy nie byłem świadom tych prawidłowości. Oto te dwie rzeczy: 1) Traciłem szacunek do dziewczyny (wbrew mej woli). 2) Ona przestawała mi ufać (wbrew jej własnej woli).
Nie wiem dlaczego tak się działo, ale wiem, że tak się działo. Jedno wiem na pewno - nie jestem odosobniony. Widziałem jak to się dzieje zawsze i wszędzie. Znam wielu ludzi mających problemy małżeńskie ponieważ wcześniej byli zaangażowani w przedmałżeński seks. Wchodzą w związek małżeński z brakiem szacunku i zaufania, a to dwie niezbędne rzeczy dla zdrowego małżeństwa.
Znam nowopoślubioną parę która współżyje ze sobą rzadziej niż raz w miesiącu, ponieważ on nie czuje do niej szacunku, a ona mu nie ufa, więc nie chce mu się w pełni oddawać. To bardzo smutne i o wiele powszechniejsze, niż myślisz. Ale nikt o tym nie mówi głośno. A filmy pokazujące seks pozamałżeński również tego nie tak nie przedstawiają. Wygląda na to, że nikt głośno nie chce o tym mówić, chociaż to prawda.
VI
Powód 6. Czekanie na seks z żoną oznacza lepszy seks w małżeństwie.
Dlaczego? Ponieważ wejdziemy w małżeństwo z większą ilością szacunku z mojej strony i większym zaufaniem z jej strony. To też jedna z rzeczy, których się nauczyłem: jeśli dziewczyna nie ufa chłopakowi, w pełni nie będzie chciała mu się oddać. I tak naprawdę bycie z nim nie będzie dla niej radością.
Oto dlaczego tak się dzieje. Ponieważ "dziewczyny używają seksu aby zdobyć miłość, a mężczyźni używają miłości aby zdobyć seks", para będzie przed małżeństwem uprawiać ze sobą seks. Dziewczyna robi to, aby podtrzymać związek. Mężczyzna robi to, ponieważ chce tego - nawet bardziej niż samego związku. Później, po ślubie, kobieta ma to, co chce: trwały związek z mężczyzną. Nie potrzebuje więc już seksu, aby podtrzymywać relacji. A ponieważ może mieć żal, że miał z nią seks zanim się pobrali, teraz nie jest zainteresowana współżyciem. A mężczyzna - który nie jest w pełni przywiązany do żony z powodu przedmałżeńskiego seksu - nadal pragnie współżycia, ale nie jako czegoś, co miałoby więź między nimi zacieśniać. To po prostu seks. Więc, jakość tego współżycia jest kiepska.
Nie wymyśliłem sobie tego wszystkiego. Teraz już nie jestem w liceum, wielu ludzi których obserwuję wchodzi w związek małżeński, i widzę, że to się dzieje bardzo często. Lekarstwo jest jedno: czekanie z seksem do małżeństwa da mężczyźnie większy szacunek do kobiety, a kobiecie - do mężczyzny. W rezultacie będą mieli lepszy i częstszy seks, ponieważ mają do siebie więcej szacunku i kochają się głębiej.
VII
Powód 7. Brak współżycia z innymi kobietami zaowocuje lepszym seksem w moim małżeństwie.
Seks jest czymś tajemniczym, czymś co powoduje powstanie głębokiej więzi między ludźmi, nawet jeśli nazwiemy go "przypadkowym". Problem leży w tym: im głębsza więź między mną a dziewczyną, tym mniej głęboką więź będę mógł mieć w moją przyszłą żoną. Można tę sytuację porównać do naklejki - im częściej będziesz ją przyklejał do różnych miejsc, tym słabiej się będzie ich trzymać. Po pewnym czasie już do niczego jej nie przylepisz.
Jeśli zwiążę się z innymi dziewczynami zanim wejdę w związek małżeński, nie będę w stanie związać się tak dobrze z moją żoną. Nie będę jej miłować tak, jak bym mógł. Każdy mijający dzień, w którym okazuję wierność mojej przyszłej żonie, oznacza moją lepszą więź z nią.
To zabawne: nasza kultura potępia cudzołóstwo, chociaż dopuszcza seks przedmałżeński, nawet z wieloma partnerami. To ironiczne. Ponieważ, jeśli z tego równania usuniesz czas, seks przedmałżeński jest tym samym, co zdrada. Łatwo sobie wyobrazić, jaki ogromny wpływa ma zdrada na małżeństwo, tak naprawdę seks przedmałżeński ma prawie taki sam skutek. Rani potencjalną więź między mężczyzną i kobietą.
VIII
Powód 8. Nie muszę spać z kobietą aby poznać, czy jesteśmy "seksualnie dobrani".
Seks powinien być ukoronowaniem małżeństwa, a nie jego najważniejszym akcentem - oto, czego się nauczyłem. Ma być jak polewa lukrowa na cieście kiedy wszystkie inne aspekty małżeństwa układają się dobrze. Doszedłem do wniosku że seks będzie dobry wtedy, kiedy cała relacja będzie dobra. To dlatego wiem, że nie muszę spać z przyszłą żoną po to, aby zobaczyć czy jesteśmy "seksualnie dobrani". Jeżeli uda nam się zgadzać w każdej innej dziedzinie, ze współżyciem również wszystko będzie w porządku.
Trzeba tu powiedzieć jeszcze coś. Następną rzeczą, którą odkryłem, jest to: jeśli traktujesz seks jako najważniejszy wyznacznik udanego związku, zapewne nie doświadczysz udanego współżycia. Pomyśl. Kiedy patrzysz przez lupę na swoją relację seksualną z partnerem, osądzając ją i osądzając przez jej pryzmat cały związek, katastrofa wisi w powietrzu. Jesteś jak w klatce. Jesteś trzymany w zamknięciu przez coś, co powinno raczej cię uwalniać, a nie ograniczać.
Ale jeśli skupisz się na innych aspektach związku, doznasz uwolnienia, które właśnie zaowocuje współżyciem przynoszącym o wiele więcej radości; bez presji, która każe aby za każdym razem było perfekcyjnie (bo nie będzie). Co ważne - nie sądzę aby człowiek w wieku ucznia szkoły średniej był w stanie nie skupiać się na seksie, chyba że tego seksu w ogóle w jego życiu nie ma. Dlatego uważam, że należy poczekać.
IX
Powód 9. Odkryłem coś dającego mi więcej satysfakcji niż seks.
Wiem, co teraz myślisz: "Uhm, na pewno!". Ale to prawda. Co ciekawe, seks w pewien sposób pomógł mi odkryć coś, co go przewyższa. Tym czymś tak naprawdę nie jest coś, lecz ktoś. To Bóg.
Posłuchaj mnie! Wiem że to wygląda naciągane, ale wszystko układa się w logiczną całość. Bóg stworzył nas w taki sposób, abyśmy nie mogli być całkowicie zaspokojeni bez Niego. Wbudował to niejako w ludzkość i w każdego z nas. Jak to ktoś ujął: "Wewnątrz każdego człowieka jest próżnia w kształcie Boga, i tylko Bóg może ją wypełnić".
Oto dlaczego tak często widzimy, jak ludzie zmieniają zawody, przyjaciół, sposób ubierania się - ponieważ w naszym poszukiwaniu całkowitego wypełnienia odczuwamy ciągły brak z powodu rzeczy i ludzi, którzy tej naszej pustki nie wypełniają. Później się ich pozbywamy i szukamy następnej rzeczy lub osoby mając nadzieję, że ona dokona w nas takiego wypełnienia, jakiego szukamy. Problem w tym, że nigdy niczego takiego nie znajdziemy, dopóki nie przyjdziemy po to do Boga, ponieważ tylko On jest w stanie to zapewnić.
Bóg kocha nas zbyt mocno aby zobaczyć, że potrafimy znaleźć wypełnienie w czymkolwiek innym niż On sam. On chce dla nas najlepszego - a On sam jest najlepszy. Nikt ani nic nie jest ważniejsze niż Bóg. Wiem, że to prawda ponieważ przekonałem się na sobie. Pustka, którą miałem - po kupieniu tego i tamtego, po seksualnych wyczynach, po tych moich wszystkich wysiłkach aby znaleźć spełnienie - owa pustka skończyła się, gdy zaprosiłem Boga do mojego życia. Dokładniej - gdy poprosiłem, aby Jezus Chrystus wszedł w moje życie. Jezus powiedział "Kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie" (Jana 6:35). Te słowa stały się prawdą w moim życiu. Kiedy wszedłem w relację z Bogiem, próżnia w kształcie Boga, która była dotychczas we mnie, w końcu się wypełniła. Już nigdy nie czułem pustki. Poznanie Boga dało mi głębszą satysfakcję, niż kiedykolwiek mógł to uczynić seks.
X
Powód 10. Bóg dał mi siłę, aby czekać.
Minęły lata odkąd ostatnio współżyłem seksualnie. Chciałbym móc powiedzieć, że całe życie czekałem na małżeństwo, ale nie mogę... Mam chwile, kiedy czegoś mocno żałuję (i, jak wcześniej powiedziałem, takie smutne momenty bywają o wiele dłuższe niż jakiekolwiek chwilowe przyjemności). Żałuję sposobu, w który traktowałem dziewczyny. Martwię się o stabilność mojego przyszłego małżeństwa (jeśli i kiedy się ożenię). Ale Bóg pomógł mi rozprawić się z moimi przeszłymi czynami i z troską o przyszłość. Jest w trakcie zmieniania mnie, i już mnie zmienił ogromnie.
Bóg także dał mi umiejętność czekania na małżeństwo, abym to w nim mógł uprawiać seks. Oczywiście, czasami była to walka, ale Bóg zawsze okazywał wystarczająco dużo siły, aby mnie w niej wspomóc. Wszystko z Nim jest możliwe. I na każdym mijającym dniu, tygodniu i roku mam tę świadomość, że będę mieć lepsze i silniejsze małżeństwo przez to, że czekałem. Dzisiaj mam także bliższy związek z Bogiem dzięki temu, że na Nim polegam w tej dziedzinie życia.
Jak zacząć
Jeżeli chcesz odnieść sukces w twoim przyszłym związku - jako mąż i ojciec - najlepiej zacznij od siebie. Tu nie chodzi o znalezienie dobrej żony czy posiadanie dobrych dzieci. Musisz zacząć od siebie. A najważniejszym związkiem, tym który pomoże ci stać się lepszym mężem i ojcem - jest związek z Bogiem.
Bóg jest twórcą seksu, miłości - i w ogóle związku. Stworzył te rzeczy dla nas, aby nas cieszyły. I będziemy mogli znajdować w nich radość, jeżeli będziemy postępować według Jego reguł. Odkryłem, że Bóg nie jest moralizatorem. Nie mówi "rób to" albo "nie rób tego" bez powodu. Kiedy mówi "nie rób tego" (np. nie uprawiaj seksu poza małżeństwem), nie mówi tego aby pokazać kto tu rządzi. Mówi tak, ponieważ jest to dla mojego dobra. Mówi tak, ponieważ wie, jak stworzył mnie - jako mężczyznę - i wie, co jest dla mnie najlepsze i co przyniesie mi najlepsze spełnienie.
Poznawanie Boga osobiście.
Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest Bogiem, który stał się człowiekiem - "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami". On był "dokładnym odbiciem Boga". Krótko mówiąc Jezus pokazał dokładnie, jaki jest Bóg. Więc jak zaczniemy z Nim relację?
Bóg żywi do nas szczerą miłość i chce, abyśmy o tym wiedzieli. Ale jest jeden problem. Obecnie tym, co stoi na przeszkodzie między nami a Nim jest nasz grzech (nieumiejętność doskonałego kochania Boga i ludzi).
Więc Jezus Chrystus ("Bóg w ciele człowieka") wziął na swoje ramiona cały nasz grzech w chwili, gdy z własnej woli zmarł na krzyżu. Zrobił to, abyśmy byli zupełnie uwolnieni od kary za nasze czyny. Złożył nieporównywalną z niczym ofiarę - był bity, upokarzany, chłostany i ukrzyżowany za nas. Później, po trzech dniach, zmartwychwstał. Teraz prosi nas, abyśmy odpowiedzieli na Jego poświęcenie zapraszając Go do naszego życia.
Jezus Chrystus był najprawdziwszym mężczyzną, który kiedykolwiek żył. Ludzie nie zawsze w to wierzą, ale to prawda. Więc, jeśli zapraszasz Go, aby wszedł w twoje życie, zapraszasz Tego, który najlepiej z wszystkich ludzi wie o byciu mężczyzną. Pomoże ci stać się prawdziwym mężczyzną - nie w wersji z Hollywoodu - ale kimś o wiele wartościowszym i cenniejszym dla innych ludzi.
Jak wygląda taki prawdziwy mężczyzna? Nie jak wilk (ktoś, kto dba jedynie o własne interesy), ale raczej jak pasterz - ktoś, kto troszczy się o pomyślność innych. Kiedy dojrzewasz w swojej relacji z Chrystusem, odkrywasz coraz lepiej, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną. A Chrystus zmieni twoje myślenie o kobietach i sposób, w jaki je traktujesz.
Możesz rozpocząć swoją relację z Chrystusem, która będzie trwała wiecznie. "Gdyż tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (Jan 3:16). Wiara oznacza zaufanie. Kiedy ufasz albo polegasz na ofierze, którą Chrystus złożył za ciebie, otrzymasz życie wieczne - związek z Bogiem, który rozpocznie się teraz i trwać będzie wiecznie. Jeżeli jest to teraz pragnieniem twojego serca, oto przykładowe słowa, które możesz powiedzieć Bogu:
Drogi Boże, wyznaję, że zgrzeszyłem przeciwko Tobie. Dziękuję Ci za to, że poniosłeś na krzyż cały mój grzech. Pragnę otrzymać Twoje przebaczenie. Chcę wejść z Tobą w relację. Zapraszam Cię, abyś wszedł do mojego życia jako mój Zbawiciel i Pan. Proszę, abyś uczynił ze mnie takiego, jakim chcesz, abym był.
-------------
(4038)
Witajcie:)
Do Aliny - Dziękuje za zyczenia.Ciesze sie,ze tym co zostawilam moglam w jakis sposob wzmocnic wiare w Tobie:) Chcialam aby pozostawiony wpis przyniosl cos dobrego.Niemozliwe nie istnieje,dla Boga mozliwe jest wszystko,takze pokladaj nadzieje i ufnosc w Nim na drodze przez zycie.
" Z calego serca zaufaj Bogu,
nie polegaj na swoim rozsadku,
mysl o Nim na kazdej drodze,
On twe sciezki wyrowna " ( Prz 3,5-6 )
Do Danusi
Ciesze sie,ze moglam cos od siebie dac i to przynosi cos dobrego,pomaga.
Mysle,ze modlitwa jest tu kluczowa,aby milosc wzrasta i obejmowala calego czlowieka.
Zostawie tu jeszcze cos wartosciowego co kiedys sama znalazlam i wiele mi dalo,do przemyslenia dla wszystkich :
Wybór fragmentów " Elementarza Księdza Twardowskiego dla najmłodszego,średniaka i starszego "
O miłości mówią wszystko na tak i wszystko na nie.
Mówią,że jest przelotna,nietrwała jak dmuchawiec,który wiatr rozdmuchuje,i mówią,że jest dłużej niż na zawsze.
Kiedy mówisz
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij,że jesteś gdy mówisz,że kochasz
W języku polskim mówimy ,, kocham się w kimś '',
to znaczy kocham siebie w nim.
Tymczasem miłość to właśnie
zapominanie o sobie ...
Miłość jest wyjściem poza siebie,
zapominaniem o sobie:
,, zapomnij,że jesteś gdy mówisz,że kochasz ''
Miłość uczy dawania
Miłość trzeba pielęgnować tak jak dziecko,
aby się nie zaziębiła,nie zwariowała,
nie wyleciała przez okno jak ptak.
Miłość,żeby była miłością,
wymaga cierpliwości,pracy nad sobą,
walki z egoizmem.
Mówimy;kochaj,bądź usłużny,pomagaj,uśmiechnij się.
Robimy z miłości gładką,grzeczną,ulizaną cnotę.
Gdyby miłość była tylko otwarciem na drugiego człowieka,
byłaby uprzejmością.Gdyby była tylko sielanką,radością,
szczęściem,byłaby miłością opłaconą od razu.
Prawdziwa miłość to ta,która naprawdę boli i jest bezinteresowna.
....................................................
Można mówić o trzech rodzajach miłości :
grzesznej,dobrej,prawdziwej.
Grzeszna jest wtedy,kiedy ktoś miłość wyzyskuje dla siebie.
Dobra,kiedy kocha ale pragnie też miłości dla siebie.
Kocham,ale uśmiechnij się do mnie,kocham,ale i ty mnie kochaj.
Prawdziwej miłości uczy sam Jezus.Miłość prawdziwa jest bezinteresowna.
Rzucam się w paszcze drugich,przekreślam samego siebie,idę na śmierć,dlatego,że kocham.
Miłość,która jest bólem.
Jeżeli takiej miłości szukamy - szukamy samego Boga.
...................................................
Co w miłości jest najważniejsze :
dawać,brać czy przyjmować?
Najczęściej wydaj nam się,
że kochać to przede wszystkim dawać,
Tymczasem kochać- to nie tylko dawać,
ale i przyjmować.
...................................................
Są dwa podobne słowa : przyjmować i brać.
Niby podobne,a różne
Brać - to wybierać,co nam się podoba,nawet siłą.
Ten,który wybiera,zaspokaja miłość własną,wybiera to,
co mu dogadza,czego oczekuje.
Branie jest dalekie od miłości prawdziwej.
Przyjmować - to zgadzać się na to,co nam dają,
bez względu na to,czy nam się to podoba czy nie.
..........................................................
Kochać to przyjmować wady drugiego człowieka,
by go cierpliwościa zmienić.
Kochać to wyjść poza siebie,dawać i przyjmować
wszystko w imię miłości dla tego,kogo się kocha.
W miłości trzeba być wyrozumiałym,umieć przeczekać.
Tylko Ci się ranią,którzy najbardziej się kochają.
..........................................................
Miłość to nie tylko uczucie,ale ciężka praca...
Jak wielkiego trudu wymaga prawdziwa miłość...
Stale się czegoś uczmy : języka obcego,judo,
dobrych manier,jak jeść łyżką czy widelcem,
jak obslugiwać komputer.
Uczmy się kochać...
Miłość jest odpowiedzialnością,czymś więcej niż uczucie.
Trzeba się jej stale uczyć,by nie była tylko wzruszeniem,zakochaniem się.
..................................................
Co to jest mądra miłość?
Nie ślepa,ale mądra,widząca.
Kochać mądrze człowieka to kochać go po ludzku,
uczuciem,całą swoją żywiołowością,ale
jednocześnie pamiętać,że ten kochany jest
dzieckiem Boga,należy do Boga,który będzie
prowadził go drogami jego świętości,grzechu,
wiary i niewiary.
Nie można go przywłaszczyć dla siebie,on musi
mieć swoją samotność.
Skrzywdzisz tego,kogo za bardzo pokochasz.
Z miłością kojarzy się samotność,co jest jedną z jej tajemnic.
Człowiek nie może wystarczyć drugiemu człowiekowi.
Kiedy kocha,przeżywa samotność.
Właśnie samotność ludzi w miłości jest miejscem dla Boga
......................................................
Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia.
Miłość bez cierpienia nie jest miłością.
Bóg daje w miłości doświadczenia,lęki.
Cierpienie w miłości ma swój sens.
Jest jedyną możliwością sprawdzenia miłości.
Prawdziwa miłość szuka trudnych dróg.
Pozdrawiam Was cieplutko:) (4037) | | | Marzena | data: 27.06.2008, godz: 20:54 |
Tak jakoś dzisiaj przyszło mi do głowy, żeby przypomnieć w Źródełku o dwóch ważnych rzeczach (oczywiście jest cała masa innych ważnych rzeczy, ale ja dzisiaj tylko o dwóch napiszę). Pierwsza dotycząca wszystkich poszukujących „drugiej połówki”. Pamiętajcie – bądźcie czujni. Miłość zazwyczaj pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i trzeba ten moment rozpoznać, bo może się więcej nigdy nie powtórzyć, a my będziemy tylko żałować. Wiele osób myśli: "najpierw zrobię to, potem tamto, potem poszukam drugiej połówki, w tej chwili mi ta miłość po prostu nie pasuje". Nic bardziej mylnego. Są też tacy, którzy tak mocno „zapisali” sobie w umyśle jakiś „schemat” osoby, że nie potrafią otworzyć się na kogoś zupełnie innego, a to przecież Bóg jeden wie, kto jest dla nas najlepszy, zostawmy mu wybór. I druga sprawa też dotycząca relacji kobieta-mężczyzna. Zacznę od cytatu z Małego Księcia: „Jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoimy”. To bardzo ważne. Traktujmy poważnie osoby jakie napotykamy na swej drodze. Tu nie chodzi o kilka spotkań. Chodzi już o wejście na drogę dłuższej znajomości. Rozmowa nic nie kosztuje, a można drugiej osobie oszczędzić zranienia i rozczarowania. Czasami więź tworzy się długo i ważne jest żeby rozmawiać na bieżąco o swoich odczuciach. Proszę Was nie spotykajcie się z nikim tylko dlatego by zabić samotność, by zapomnieć o kimś kogo się kocha (a z tą osobą powiedzmy rozstaliśmy się), a już tym bardziej by „zająć czas” nim ktoś inny się pojawi – chyba, że ta druga osoba o tym wie i w pełni to akceptuje taki „układ”. Podobnie się ma rzecz z przyjaźnią (ale to osobny temat). Wiem, że pisze banalne rzeczy, ale tak często o tym zapominamy. W relacji z drugą osobą ważne jest by myśleć nie tylko o sobie, ale także (a moze przede wszystkim!) o tym drugim człowieku, o tym co on może czuć. Bowiem nigdy nie wiemy przez jakie koleje losu przyszło temu człowiekowi przejść, jak bardzo jest wrażliwy i jak bardzo możemy go zranić. Nigdy nie wiemy też do końca ile "barier" i ile "własnych obaw" pokonał by się otworzyć na relację z nami. G.G Marquez napisze: „Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem”. Bądźmy czujni i odpowiedzialni - nie tylko za siebie, ale także za innych. (4036)| Mariusz | data: 27.06.2008, godz: 20:38 |
Dla ...
uwierz mi, niejedna z osób przez to przechodziła... i przeszła :-). Ile ludzi, tyle dróg. Daj szansę okazjom, które będą Ci dane, nie uciekaj w myśli negatywne i studź je racjonalnym spojrzeniem. Każdej nieznanej sytuacji, w jaką wchodzimy, towarzyszą jakieś emocje, również te nieprzyjemne - z jakąś tam dozą lęku włącznie - dopiero później, w miarę zbierania doświadczeń, oswajamy się z życiem. Twoje obawy są jak najbardziej normalne, dochodzą może tylko bardziej do głosu w chwilach kiedy zostajesz z nimi sam na sam - skad my to znamy? ;-). A teraz spójrz dookoła: może w Twoim otoczeniu, wśród znajomych, są ludzie, którzy wpłynęliby na uleczenie Twego serca... na pewno są.., a nawet jeśli jeszcze nie ma takowych, to zobaczysz, że zaczniesz ich spotykać na swojej ścieżce niczym anioły :-). Otwórz serduszko, ono pragnie wypełnić się czyjąś osobą, po to właśnie, by zyskać pełnię, lecz otwieraj rozsądnie - szanuj ten skarb. Wszystkiego dobrego :). Ps. Ech, jakże chciałbym, żeby pewna osóbka tak właśnie swoje serce otwarła... (4035)| ... | data: 27.06.2008, godz: 19:21 |
Jak zwlaczyc w sobie lęk przed drugą osobą? Jak jej zaufac, otworzyc przed nią? Mialam wiele mozliwosci, zeby zaczac spotykac sie z jakims chlopakiem, moglam nawiazac przyjazn, jakąś znajomośc, ale jestem za bardzo zamknieta w sobie i przez to jestem wciąż sama, bez kogos bliskiego, a tak bardzo chcialabym kochac i byc kochaną. Boję się ze ten moj lęk, obawa przed odrzuceniem sprawią, że będę cale zycie sama. Jest mi tak ciężko... (4034)| danusia, lat 23 | data: 27.06.2008, godz: 17:52 |
Odnoszę wrażenie, że to co napisałam zostało zrozumiane inaczej niż chciałam przekazać:( Wcale nie jest tak, że wygląd faceta jest dla mnie na pierwszym miejscu jak to odebrał Tom. Nie mam żadnego wzorca, do którego dopasowuję mężczyzn, bo jest mi to niepotrzebne i uważam takie zachowanie za bezsensowne. Mój chłopak jest wspaniałym człowiekiem i chcę być jego żoną, a to, że napisałam wcześniej, że "jestem pełna wątpliwości czy w późniejszym wspólnym życiu (czyt. małżeństwie) taka a nie inna uroda mojego chłopaka nie będzie mi coraz bardziej "przeszkadzała"" wynika z tego, że ma on pewną drobną wadę, a ja kilka razy słyszałam co mówiły koleżanki z mojej pracy o osobach z podobnymi wadami i widziałam jak je naśladują, i boję się tego, że ja widząc takie różne sytuacje mogę w pewnym momencie sama zacząć tak postrzegać mojego chłopaka. A tego nie chcę... Boję się też, że ludzie w dalszym naszym życiu mogą go też tak postrzegać i nie wiem czy jest we mnie dość wiary i miłości, by trwać u jego boku i się tym nie przejmować... Na razie jakoś 1,5 roku mi sie to udaje:):) Raz bardziej a raz mniej... Boję się, że nawet jakoś tak podświadomie będą wracały do mnie te różne niemiłe słowa... Mojemu chłopakowi ta wada nie przeszkadza. A ja chciałabym się nie przejmować opiniami innych albo żeby inni po prostu nie zwracali uwagi na to, że ktoś się rożni tym czy tamtym. Wiadomo, że każdy jest inny, ale nie trzeba przecież tych różnic przejaskrawiać.
Panie Jezu! Jeżeli to jest zgodne z Twoją wolą proszę Cię ulecz moje obawy i pomóż mi nie przejmować się opiniami innych a trwać przy tym co Tobie miłe. I proszę wlej w moje serce tyle miłości bym potrafiła pokochać mojego chłopaka w całości, ze wszystkim i trwać przy nim choćby cały świat był przeciwko nam... jeśli to Panie Tobie się podoba. A jeśli Twoja wola jest inna pomóż nam ją przyjąć z ufnością.
Ulecz Panie sposób postrzegania drugiego człowieka tych wszystkich, którzy naśmiewają sie z innych.
Jezu ufam Tobie!
do Agi 24
Dziękuję za to co napisałaś:) Myślę, że mi to pomogło... (4033)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |