Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Tomek, lat 34, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 12.05.2008, godz: 10:03

Wszystkim krytykom tej ksiazki zalecam ponowną uwazną tym razem lekture:

Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszyJohn EldredgeGłęboko w swym sercu każdy mężczyzna tęskni za bitwą, którą mógłby stoczyć, przygodą, którą mógłby przeżyć, i Piękną, którą mógłby uratować. To Bóg go takim stworzył... » zobacz więcej

(3580)
karina;), e-mail: karina@interia.pldata: 12.05.2008, godz: 09:52

ja tez zgodzę sie z Piotrem "dzikie serce" w ogóle nie zrobiło na mnie wrażenia, cyt Piotra:typowy wytwór popkultury, szafuje różnego rodzaju hasłami, spłaszczając obraz przedstawionej sprawy.."
spodziewałam sie ze ta ksiązka wyjaśni mi coś czego nie wiem o mężczyznach ale też o czymś wartościowym, głębszym i ważnym, o odczuwaniu.. męskości.. tymczasem skupia sie ona na przygodzie, troche hedonizmie i realizowaniu marzeń na miarę kawalera ...
nie polecam jej... przynajmniej nie jest to coś co by mogło i jest to moim zdaniem typowe amerykańskie spojrzenie. Po przeczytaniu jej byłam rozczarowana.. ..uwazam ze jest przereklamowana..

(3579)
Carolinedata: 11.05.2008, godz: 23:45


"Wiara w Boga, miłość do Niego, zaufanie różnią się dość istotnie od wyobrażeń wielu chrześcijan. Prawdziwi święci, jak prawdziwi kochankowie, kochali Boga, ale nie zadawali sobie przez całe życie pytań, jak On im za to podziękuje."

"A do czego służy wiara w Boga? No więc... do niczego. Wiara w Boga napełnia nas, czyni szczęśliwymi, jest cudownie bezużyteczna, nie leczy naszych chorób, porzuca nas pośród ciemnej nocy. Ja w każdym razie, nie służę Mu, żeby On mi służył. KOCHAM GO, BO GO KOCHAM podobnie jak ON KOCHA MNIE, BO MNIE KOCHA. To wszystko."

"Być chrześcijaninem, to przyjmować rzeczy takie jak te, absurdy takie jak te. To wiedzieć, że godzina ciemności to najlepsza godzina, by dostrzec Boga. Zaakceptować, że ból, nawet najstraszliwszy, może być prawdziwą okazją do pokazania, czy kochamy Boga, czy tylko Go wykorzystujemy..."


"Dlaczego warto szukać" Jose Luis Martin Descalzo

(3578)
ada......data: 11.05.2008, godz: 21:39

.....aga
Wiesz co aguś.. ja też czasami tak myślę jak Ty w stosunku do mnie,i do mojej rodziny. Też jakoś tak zbiegiem okoliczności wszyscy mamy ciągle pod górkę, jak nie choroba, to problemy finansowe, jak nie to, to znów jakieś nieporozumienia rodzinne które prowadzą do naprawdę dużych awantur itp... Też czasami tak myślę, że "Może Bóg poddaje nas jakiejś próbie".....
Patrząc na innych ludzi, żyjących wokół, którzy np. żyją bez ślubu, uważają się za "wielkich katolików" a przykazania traktują tylko jako niepotrzebny wymysł kościoła i przeżytek...i im się wszystko układa jak najlepiej by można sobie wymarzyć. My staramy się żyć zgodnie z nauką kościoła i wszystko co chcemy żeby jako tako się układało "normalnie" jest wręcz przeciwnie!
....ale może jak agusiu mówisz, zza chmur kiedyś wyjdzie piękne słońce.....
Trzymajcie się!

(3577)
Kropelka, lat 27, e-mail: poetry@onet.eudata: 11.05.2008, godz: 18:50

Milosc.........

Milosc to sila sprawcza ktora powoduje ze jestesmy wolni. Ze odnajdujemy sens tego raju utraconego ktory zginal nam z oczu razem z grzechem pierwszych rodzicow. To jest ta sila, ten czas ktory mozemy spedzic na tym swiecie w pelni czlowieczenstwa. Szanujac siebie i innych. Dbajac o swoje szczescie ale przede wszystkim dbajac o szczescie tych , ktorych kochamy.
Milosc wiaze sie z cierpieniem. Ale jesli jest to Milosc prawdziwa, to cierpienie ja zdobi - jak szyje pieknej kobiety zdobia nie tylko prawdziwe perly ale i drewniane korale.
Tylko ze prawdziwa milosc jest trudno poznac, przyjac, dac jej zgode na przemienianie nas z egoizmu i oczyszczenie a w konsekwencji uwolnienie od lękow, napiec, ograniczen i zla.

(3576)
aga, e-mail: agaada15@wp.pldata: 11.05.2008, godz: 18:39

Witam
Bardzo lubie tą stronkę i często tu bywam...
Czytam o tym jakie problemy maja ludzie.....Nie myślałam, że kiedyś i mnie mogą spotkać takie, że będzie bardzo ciężko.... teraz na własnej skórze ich doświadczam...
coraz bardziej zaczynam sądzić, że nad moją rodziną wisi jakies fatum.....
Moze Bóg poddaje nas jakiejś próbie, ale .... tata jest już w zaawansowanej depresji, na granicy załamania, nam dzieciom większość rzeczy nie wychodzi-- mimo naszego wieku nadal jesteśmy sami- nie mamy szczęścia w miłości, wszystko "postawiło" się przeciwko nam........ wiem, że są tacy ludzie, którzy mają jeszcze większe problemy i tragedie niż ja- niz moja rodzina......
Bóg jest w naszym życiu- i staramy sie aby był na 1 miejscu-dla nas znaczy wiele, ale widocznie coś jest nie tak skoro nasza rodzina boryka się z takimi problemami......
Myślę, ze Bóg jest zawsze blisko nas; nie pozwoli aby stała sie nam krzywda i wierze, ze za chmurami pojawi się słońce...pozdrówka dla wszystkich odwiedzających tą stronę.

(3575)
jadata: 11.05.2008, godz: 18:05

Do pytającej.
Ja myślę , że miłość życia może polegać również na tym , że miłość jest do końca życia a przynajmniej może być a zakochanie się to nie to samo bo zakochanie mija, miłość nie mija a przynajmniej nie musi ale zalezy też na jaką osobę trafimy czy dobrą czy złą. I myślę , że czasem lepiej być samemu niż być ze złym człowiekiem. Chyba miłości może być wiele .

(3574)
Pytającadata: 11.05.2008, godz: 12:01

Mój wpis jest próbą kofrontacji, gdyż chciałam poznać zdanie także innych Osób. Osobiście zaś mam wyrobione poglądy na ten temat, choć nie ukrywam, że czasami nachodzą mnie różne wątpliwości (a może pokusy)...zwłaszcza, gdy jest mi ciężko. A czasem bywa bardzo ciężko. Z całą pewnością nie należy nikomu niczego zabierać ani nikogo pozbawiać wolności wyboru. Budowanie zaś szczęscia na czyimś nieszczęściu jest budowaniem na piasku. I nie można być szczęśliwym jeśli rani się innych. Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę, pytałam, bo czasami w tym świecie czuję się osamotniona ze swoimi poglądami. Świat współczesny podaje nam wydawałoby sie proste i co najważniejsze szybkie recepty na szczęście, ale mnie się wydaje, że dalekie od prawdy........ Obecnie nie wiem czy coś takiego jak "miłość życia" istniej :(, ale wiem, że bez niej też można być szczęśliwym. Zresztą przyjaźń też jest cennym i pięknym darem. Może najpiekniejszym :). Jeśli chodzi o modlitwę to obecnie wybór tej drugiej osoby, o ile wogóle ma się taka pojawić, zostawiam Bogu.... Zwróciłam się w swoim pytaniu także do Mariusza, dlatego, że napisał iż zna już swoją "miłość życia"....... Mnie się zaś wydaje, że o miłości życia możemy napisac dopiero po wielu, wielu latach. Możemy takim określeniem nazwać Osobę, która była z nami do końca....,która przeszła z nami przez wszystkie zawiłe koleje losu i nie opuśiła nas w chwilach najtrudnieszych. Pozdrawiam i dziękuję za każde zdanie w dyskusji.

(3573)
hankadata: 11.05.2008, godz: 11:02

do Pytającej
Nie wiem czy miłości można klasyfikować. Dla mnie miłość życia po prostu jest, jedna i jedyna, poza wszelkimi klasyfikacjami, przed którą się należy pochylać i umniejszać aby ona wzrastała. I to nie jest uczucie, ale bycie z kimś na codzień mimo wszystko. Uczenie sie tej miłości od samego Stwórcy który Miłością i Życiem jest. Dla mnie to taka miłość doświadczona, ludzi którzy razem ze sobą wiele przeszli, którzy nieraz stracili cierpliwość do siebie, którzy pokonali mnóstwo problemów razem, ale mimo trudów patrzą na siebie i sie uśmiechają bo obiecali sobie że będą razem choćby nie wiem co. I trwają razem. I chcą trwać, bo są częścią siebie i nie wyobrażają sobie życia osobno.
Nie ma miłości bardziej prawdziwej, mniej prawdziwej. A miłość życia to naprawdę bardzo mocne powiedzenie. Dalekie od zauroczenia, zakochania, sympatii. Nie mnie oceniać które bardziej sie Panu Bogu podoba, kto bardziej zasłużył. On wie, wie najlepiej i Jemu trzeba zaufać. I nie bawi sie w matematykę kto bardziej zasłużył, zdobył więcej kolorowych punkcików w labiryncie życia, kto zdał lepiej testy. On jest Miłością. On zna serce człowieka, wie co dla niego jest najlepsze. On wysłucha każdej modlitwy, i obdarzy łaską wedle swej woli. On nie szukał apostołów wśród faryzeuszów i uczonych w piśmie, On powołał Szawła, który zabijał Jego wyznawców i uczynił z niego świętego Pawła.
Oczywiście że mamy prawo modlić sie o kogoś konkretnego. Ale to nie my stawiamy warunki, i wszystko powinniśmy oddawać Bogu w ufności. I o wypełnienie Jego woli sie modlić przede wszystkim. A my pewności nie mamy czy to co chcemy dla siebie rzeczywiście będzie dla nas szczęściem. To wie tylko Bóg. A z doświadczenia własnego mojego wynika że jak próbujemy sie uszczęśliwiać bez Bego, to koniec końców jest katastrofa jakaś i efekt wręcz przeciwny od oczekiwanego.
Dla mnie miłość oznacza posiadanie w sensie odpowiedzialności za drugiego i troski. Zresztą gdy spotka się ta osobę to chce się do niej należeć. Być jego i tylko jego. Żeby on był szczęśliwy. Bo o swoją własność dbamy bardziej. Tu bardzo dobrym przykładem jest 'Mały Książę' i rozmowa o oswajaniu, gdy lis mówi ze teraz mały książę jest dla niego zwyczajnym chłopcem, nic nie znaczącym i nie różniącym się od innych chłopców, zaś po oswojeniu nabiera wyjątkowej wartości. I choć było ogromne pole róż, to na planecie na Małego Księcia czekała róża najpiękniejsza, najdroższa, bo jego własna. Ta własność nabywa sie miłością. Nie przymuszeniem, ale miłością. Czasem trzeba pozwolić komuś odejść, choć to niezwykle trudne. Bo miłość to ciągłe przekreślanie swojego egoizmu. Doskonały przykład mamy w Chrystusie, od którego to wciąż musimy sie uczyć.
Nie mamy prawa budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. To bardzo kiepski fundament. Budować na Skale, znaczy budować na Chrystusie i ufać Mu.
Z pozdrowieniami

(3572)
Do_Pytającejdata: 11.05.2008, godz: 10:59

Myślę, że generalnie masz rację, jak już stwierdziłem:nie zawsze można być z kimś,kogo się kocha,co jednak faktu samego uczucia nie niweczy (nie da się ot tak wyłączyć jak odbiornik telewizyjny pilotem ;-).Są przypadki miłości,która trwa całe życie,niezależnie od zewnętrznych okoliczności.Ileż filmów nakręcono,ile prozy,wierszy powstało.Jest chyba zatem w tym jakaś uniwersalna prawda,że prawdziwa miłość nigdy nie ustaje,czyż nie tak? Jakaś cząstka nas zostaje dana,na zawsze...
Jednakże ludzkie koleje życia różnie się toczą,stwierdziłem kiedyś,że zegar dla każdego z nas tyka z osobna i nie koniecznie uczucie spotyka się z taką samą odpowiedzią z drugiej strony,przynajmniej w danym momencie.Przegapić miłość to błąd ogromny,lecz błędem jest również kierowanie się w dojrzałym życiu jedynie uczuciem w wypadku gdy mamy zupełną pewność,że wołanie naszego serca nigdy nie spotka się z odwzajemnionym odzewem.Napisałem kiedyś,że dopóki miłość pozostanie jedynie uczuciem,nie wejdzie w bezpośrednią relację z kimś,kogo szuka,nie wyda pełnych owoców.Ona najpełniej realizuje się w spotkaniu,dialogu i nie pomija bynajmniej sfery fizycznej.Ten całokształt winien być zachowany,by mówić o "zdrowym" układzie :).No i jednocześnie prośba do Pań z mojej męskiej strony,aby nauczyły się naszą nachalność tolerować... tacy już jesteśmy,to czyni nas innymi.Jesteśmy na pewno z natury mnie wyrafinowani,mniej powściągliwi,bardziej dosadni,lecz jest chyba w tym wszystkim jakaś recepta na wzajemną komplementarność.Bo cóż by było,gdyby to mężczyzna nie zabiegał i nie walczył o ukochaną?Ona zrobi to za niego?Tak jak Królestwo Niebieskie zdobywają gwałtownicy,kobiety zdobywają prawdziwi mężczyźni,nie chłopcy - ooo...to już myśl Eldridge'a (trochę poczytałem ostatnio,jednak).Być mężczyzną,znaczy działać...
Pozdrawiam Wszystkich

(3571)
Do Pytającejdata: 11.05.2008, godz: 01:03

Nigdy nie można budować swojego szczęścia na nieszczęściu innych Jeżeli naprawdę kochasz tego człowieka to znaczy, że pragniesz jego dobra i szczęścia Skoro on jest szczęśliwy z tą kobieta to nie wolno burzyć Ci tego związku Postaw się na miejscu tej kobiety i pomyśl czy chciałabyś żeby ktoś odebrał Ci osobę którą kochasz... Tak, czasem wystarczy postawić się na czyimś miejscu i sprawa staje sie prosta O tym czy ktoś jest naszą "miłością życia" decyduje Bóg poprzez swoje działanie a nie nasza subiektywna ocena. "Miłość życia" z samej definicji musi być wzajemna wiec skoro ten mężczyzna Cię nie kocha to znaczy, że tą "miłością życia" jednak nie jest... Uczucia są ważne ale nie mogą się stać naszym bogiem. Nasze czyny powinny być UCZCIWE i SZLACHETNE tego chce od nas Bóg. Ta sytuacja jest dla Ciebie próbą - czy zaufasz Bogu i postąpisz według jego zasad czy pozwolisz by pokierowały Tobą uczucia. Pamiętaj, że czasem Bóg musi zabrać nam to co dobre by dać nam to co najlepsze... Zapewniam Cię, że jeśli zaufasz Bogu nigdy nie będziesz tego żałować a On da Ci więcej niż możesz sobie wyobrazić i poprowadzi Cię ścieżką najpiękniejszą z możliwych. To doświadczenie które Cię spotyka to próba. Pokaż Bogu że jest dla Ciebie najważniejszy Ważniejszy niż uczucia, niż ten człowiek którego kochasz, ważniejszy niż WSZYSTKO Przypomnij sobie historię z Abrahamem i Izaakiem... Acha ja też piszę z doświadczenia. Miałam podobną sytuację... I zapewniam Cię, że warto zaufać Bogu! Ale decyzja należy do Ciebie. Trzymaj się cieplutko:)

Z Bogiem

(3570)
Piotrdata: 10.05.2008, godz: 23:59

Przede wszystkim - o miłości można mówić, gdy nasze uczucie spotyka się z odpowiedzią drugiej strony i tworzy się coś nowego. "Miłość" "miłości" nierówna. W przypadku o którym piszesz można mówić co najwyżej w zakochaniu bez wzajemności, więc klasyfikowanie tego, jako miłości takiej czy innej jest bezcelowe. O miłości życia można mówić dopiero z perspektywy czasu, gdy będziemy mogli się przyjrzeć tej miłości z pewnego dystansu, bo jak inaczej stwierdzić, że to było coś wyjątkowego? Nie mając absolutnej miary, którą moglibyśmy to zmierzyć. Tutaj potrzeba czasu i doświadczenia.
Bogu podoba się miłość prawdziwa, szczera - zresztą On jeden to wie, tak jak samo jak z modlitwami - On wie, która modlitwa jest mu milsza, choć wydaje mi się, że każdej słucha z taką samą uwagą. Pytasz o kogoś konkretnego - modlić się zawsze możesz, nikt nie może Cię od tego odwodzić. Po prostu jest wyższa instancja od rozpatrywania tych czy innych próśb;)
Kochać znaczy też pozwolić odejść, gdy czas ku temu. Żaden człowiek nie jest własnością drugiego, a więc, jeśli taka jego wola, trzeba pozwolić odejść. Można zatrzymać fizycznie tę osobę, ale nie da się więzić duszy/serca, a więzienie ciała to za mało. Ból i żar rozrywają serce, ale czyż ból nie jest większy, gdy ktoś kochany przez nas jest nawet bardzo blisko, a nie kocha, serce bije dla kogośi innego? Miłość to nie prawo, ale przywilej, na który tak naprawdę nie zasługujemy, ale dzięki temu właśnie powinniśmy ją bardziej cenić.
Nie można na cudzej krzywdzie budować własnego szczęścia. Nie tylko ze względów moralnych, ale po prostu dlatego, że w naturze nic nie ginie, więc prędzej czy później dostaniesz i za to zapłatę. Poza tym jakbyś się czuła, gdyby to TOBIE coś takiego ktoś zrobił? Chciałabyś, aby ktoś inny dla "własnej miłości" burzy Twoją?

(3569)
Pytającadata: 10.05.2008, godz: 20:01

Pytania do Wszystkich, a zwłaszcza do MARIUSZA:
Chciałabym zapytać jak to jest z tą "miłością życia". Od razu piszę, że jest to "z życia wzięte". Pytanie jest następujące - jak można klasyfikować "miłości życia"? Już tłumaczę o co mi chodzi. Mamy następującą sytuacje - ktoś kocha kogoś bardzo mocno i jest głęboko przekonany, że jest to jego miłość życia – osoba na którą czekał, której szukał przez całe swoje życie, dla której jest zdolny do wielkich poświęceń, wszystkie znaki na ziemi i niebie na ta osobę wskazują......... A tu się nagle po jakimś czasie znajomości okazuje, że ta jego ukochana osoba ma swoją zupełnie inną miłość życia, zupełnie inną osobę na którą czeka, osobę której chce poświecić życie........Która z tych miłości jest bardziej prawdziwa, która bardziej podoba się Bogu i czyja modlitwa ma zostać wysłuchana (oj "biedny" jest ten Bóg z naszymi modlitwami). Kto bardziej zasłużył na swoją "miłość życia" (o ile w ogóle można na miłość zasłużyć)? Czy w ogóle mamy prawo modlić się o kogoś konkretnego? Czy nie powinniśmy raczej bardziej ufać Bogu i to jemu zostawić wybór naszej miłości życia? Jaką mamy bowiem pewność, że to co wydaje nam się największym szczęściem nim się faktycznie okaże. Czy miłość ta największa oznacza posiadanie drugiej osoby? Czy nie czasami o wiele większą miłością jest pozwolić komuś odejść? Dać wolność....Czy mamy prawo dla własnej "miłości życia" zabić inną miłość? Czy swój uśmiech można budować na czyichś łzach? Tak, dużo tych pytań na raz i chyba sporo zagadnień....Z góry dzięki za każdą odpowiedź :).

(3568)
Piotrdata: 10.05.2008, godz: 11:13

Kupiłem i przeczytałem jakiś czas temu "Dziekie serce". Było to dość późno, bo z okładem jakieś 3-4 lata się do tego zbierałem i muszę przyznać, że się rozczarowałem. Nie wiem, na ile była to wina oczekiwań, podsycanych przez innych, ale jednak się rozczarowałem. Ta książka generalnie nie wnosi nic nowego. Uważam, że każdy mężczyzna to wie, więc ta książka niewiele wniesie. Co najwyżej może rzucić nowe światło na męskość kobietom, choć trudno wyrokować, czy kobiety czują faktycznie potrzeba zrozumienia mężczyzn?
Cóż książka, jak typowy wytwór popkultury, szafuje różnego rodzaju hasłami, spłaszczając obraz przedstawionej sprawy. Ludzie są różni. Mężczyźni też. Każdy może swoją męskość realizować inaczej, niekoniecznie poprzez pracę drwala w alaskańskiej tajdze, z żoną u boku. Może to być równie dobrze rzeźbiarstwo w pracowni gdzieś na odludziu, bez kobiety. Nie sądzę, żeby ten drugi był gorszym mężczyzną niż ten pierwszy. Osobiście sądzę, że mężczyzna ma problem z sobą, jeśli nie może realizować siebie, swojej WŁASNEJ męskości, i być z tego powodu szczęśliwym - dla jednego będzie to kobieta u boku, ale dla drugiego może to być możliwość kontemplowania piękna przyrody w samotności.
Muszę przyznać, że zgadzam się w kwestiach uczuć i relacji męsko-damskich - po prostu świetnie to ująłeś, więc tutaj raczej niczego dodawał nie będę. Jednak trudno mi się zgodzić z Twoim dalszym wywodem. Po pierwsze sprawa fizyczności. Wszyscy, mniej lub bardziej, jesteśmy fizyczni. Jesteśmy nastawieni na bodźce fizyczne, o czym najlepiej chyba świadczy fakt, że naszym największym organem jest.. skóra. Stąd tak silna reakcja dotyk, zwłaszcza u niemowląt i małych dzieci. Stosunek do fizyczności i formy jej wyrażania są determinowane są kulturowo. Są kraje, gdzie, szokująca być może dla nas, bliskość między mężczyznami jest czymś normalnym i wcale nie świadczy o ich homoseksualizmie, a jednocześnie są miejsca na świecie, gdzie nawet bliskość między kobietą a mężczyzną jest bardzo niemile widziana, zwłaszcza w miejscach publicznych.
Kolejna sprawa - wrażliwość. Jestem zdania, że mężczyźni też mają bogaty świat przeżyć wewnętrznych i nie są tutaj ubożssi niż kobiety. Różni ich raczej sposób przeżywania niż ilość doznań. Stąd pokutujący w świadomości wielu pogląd, że mężczyzna jest prymitywniejszy niż kobieta, jest co najmniej krzywdzący i niesprawiedliwy.
Również trudno zgodzić mi się z twierdzeniem "on działa - ona reaguje". Jak dla mnie - jest to tylko w połowie prawdziwe, albowiem to jest związek DWOJGA, RÓWNYCH sobie ludzi, więc "[jeśli] ona działa - on [też] reaguje". Kobieta nie jest dodatkiem, a uzupełnieniem, tak, jak mężczyzna jest uzupełnieniem dla kobiety - żywą tkanką, która się z nami zrasta tworząc jedno, mimo, że nadal jest dwoje.
I tak na koniec - może jestem zbyt prymitywny, ale nie załapałem, o co chodziło z tym czołgiem, a nie chciałbym wyciągnąć błędnych wniosków?

(3567)
Marta, e-mail: marta19kropelka@wp.pldata: 09.05.2008, godz: 22:32

Do Wszystkich życzę dobrego Bożego weekendu, do M, i do Mariusza:) dwa razy M;) Ksiązka Dzikie Serce jest piękna a Kobiety muszą koniecznie przeczytać Urzekającą mężczyznom też by sie przydała:)ja zapraszam na www.duszki.pl ten adres piszę dla Pani o pseudonimie Wawa może tam porozmawiać z psychologiem a jak coś niech napisze na mój e-mail podam prywatny e-mail do psychologa:) Dobranoc:)

(3566)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 09.05.2008, godz: 18:40

do ... pojdz do spowiedzi i wyznaj szczerze swoj grzech a Jezus otuli Cie. Tak bardzo zamartwiamy sie a wystarczy na spowiedzi wyznac co Ty czujesz po tej sytuacji w relacji do Jezusa. Nie rozdrabniac co Kosciol glosi a co Ty myslisz ale co Ty czujesz w relacji do Jezusa. Nie patrz sie co kaplan powie, ale pojdz z intencja ze zbladzilas ale chcesz wrocic do Jezusa i nie chcesz ukladac ideologii zeby usprawiedliwic swoje pozadliwosc. Powiedzmy otwarcie czasami to pozadanie a nie milosc nami kieruje. Kiedy uzywamy pieknych subtelnych slow zeby to ukryc to Jezus i tak zna nasze mysli.W Inverness jest potwor z Loch Ness a teraz go pokazuja jako milego i zabawnego smoka. Matko Boza chron nas przed szatanem ktory chce pokazac siebie jako sympatycznego potworka. Panie Jezu przywroc mi niewinnosc, ktora nie ma wartosci w dzisiejszym swiecie. Matko Boza pomoz mi zmienic prace, abym mogla miec czas pojsc na piesza pielgrzymke do Czestochowy. Tak bardzo mi brakuje polskiej, prostej poboznosci naszych babci i dziadkow. Ach te polskie kapliczki.

Mariuszu dziekuje za wpis i powiem Ci ze zawsze wiedzialam ze to ludzie gor sa Wielcy.

(3565)
Aga, lat 23data: 09.05.2008, godz: 15:59

" Nie odchodź w ciemność bezgłośną niech pali się w Tobie płomień nadziei i trwa szum życia "

(3564)
Samsondata: 09.05.2008, godz: 11:01

Tak się składa że natura obdarzyła mnia dużą wrażliwością i wszelkie bodzce zewnętrzne bardzo mocno na mnie działają.Bardzo interesują mnie piękne dziewczyny i mogę na nie patrzeć godzinami:),to samo dotyczy samochodów,widoków przyrody...Ale jestem tez wrażliwy i otwarty na dążenie do świętości ale czasami mam wrażenie że ciągle za mało robię w tym kierunku.Może to moja pycha i ambicja przeze mnie przemawiają ale jest też tu świadomość niezwykłej słabości którą odczuwam niemal na codzień...Pozdrawiam:)

(3563)
Mdata: 09.05.2008, godz: 10:26

Do Marty,Mariusza i innych
Marto niestety nie mam stałego dostępu do internetu więc na gg raczej nie popiszemy ale dziękuję za to co napisałaś.Człowiek Boży...w dzisiejszych czasach potrzeba takich ludzi,herosów wiary.
Mariuszu ładne słowa umieściłeś w tym wpisie.Rzeczywiście mężczyzna który nie tworzy,nie dotyka,nie mam obok siebie kobiety którą mógłbym kochać i się o nią troszczyć po prostu staje się kimś słabym i zamyka się w swoich czterech ścianach...po prostu przestaje czuś się mężczyzną.A kobieta...czym więcej kobiet poznaję tym bardziej widzę że rzeczywiście ich psychika jest otwarta na "odbiór" i pragnienie poczucia bezpieczeństwa i tak chyba ma być i to wydaje się normalne.Tylko się zastanawiam czemu jest tak mało skromnych,wartościowych dziewczyn...Czasami nasze wygórowane oczekiwania w stosunku do płci przeciwnej mogą nam tak bardzo przysłonić drugą osobę że nie będziemy w stanie zobaczyć tego co w tej osobie jest dobre i wartościowe.Rzeczywiście najlepiej patrzeć na drugą osobę sercem wtedy jest o wiele łatwiej zobaczyć w niej kogoś wartościowego...Pozdrawiam:)

(3562)
Mariuszdata: 09.05.2008, godz: 01:32

SERCE MĘŻCZYZNY O KONKRETY WOŁA...
Tak bardzo chcecie zostać w tej tematyce? -Proszę bardzo... Zanim się zabiorę się "do roboty" skieruję podziękowania do Moniki i Marty (2 x M;-):
Marto - piękne życzenia - dziękuję Ci za nie :). Moniko - piszesz o miłości mojej i "I" jakby ona istotnie realną była... "I..." niewątpliwie jest urzekającą osobą, ale należy zdać sobie sprawę z istoty wirtualnego świata. Ja i "I..." możemy się bowiem okazać dwoma dalekimi od siebie planetami, a to, iż zaistniał między nami na tej stronie krótki dialog, prawda: piękny, nic jeszcze nie znaczy. W rzeczywistości mojej jest bowiem tak: znam imię miłości mojego życia, nazwisko, wiem skąd pochodzi i ile ma lat, wiem nawet kiedy przyszła na świat...
Zaś "I" ma swoją własną miłość, która nosi moje imię, ale cechy fizyczne już niekoniecznie :-). Uczucie niekiedy zaślepia (szczególnie jej początkowe stadium) i ktoś doszukuje się wszędzie "śladów" ukochanej osoby, nie zawsze trafnie zresztą. Ponadto sam fakt, że się kocha nie wystarczy... Nastawieniem takim możemy "przestawić" swoją osobę na nie kończące się "czekanie" i rzucić nieświadomie na tor życiowej bierności. Zdrowym podejściem jest, gdy znajdujemy się w tym, co mamy, co widzimy i czego dotykamy - to jest rzeczywistość naszego istnienia. Nie zawsze można mieć czyjąś miłość, być z kimś kochanym, choćbyśmy nie wiem jak pięknie czuli - kocham Tatry, a żyję w Beskidach :-). Albo miłość wyjdzie poza krąg psychiki, albo pozostanie jedynie uczuciem, które nie znalazło swojej realizacji, nie wydało pełnych owoców...
Dlaczego taki tytuł dałem w ogóle? Myślę, że on najbardziej dobrze oddaje prawdę o męskiej duszy. Hmmm... przyznam: książka "Dzikie serce" zmieniła na chwileńkę miejsce przebywania - znalazła się w pobliżu biurka... Taaak :-P, chciałem do niej zajrzeć przed dokonaniem wpisu. Mam ją już z górą rok, a jeszcze nie przeczytałem... zresztą "Urzekającej" nie znam teeż ;-). W końcu dokonałem wyboru: cóż będę ściągał, napiszę co czuję. Aczkolwiek tytuł dziełka Eldredge'a frapuje, gdyż sięga korzeni męskiej natury, owej "dzikości" niekobiecej, ja coraz mniej czytam, więcej i wnikliwiej obserwuję. Zatem: płciowość przejawia się nie tylko poprzez cechy fizyczne, ma również głębokie psychiczne podłoże - trywialne powiecie? A mało uświadamiane... ooo, wytrzeszczyły się oczka ;-). Mnie jednak interesuje, jak prawda ta przekłada się na zachowania społeczne, co współgra z tematem przewodnim. Wielu nieporozumień, niedomówień w relacjach damsko - męskich można by uniknąć, gdyby wyjść od tego stwierdzenia: wiem, że jesteś kobietą, co w tym innego? Wiem, że jesteś mężczyzną - co w tym innego? Wytarczyła lektura Johna Graya (kiedy jeszcze czytałem ;-P) i cykl środowych kazań ks. dr Leszka, by unaocznić tąż inność. Nie znaczy, że teraz lepiej rozumiem panie, o nieee... przecież jestem ciągle mężczyzną, świat kobiecych "tonów" pozostaje dla mnie w wielu kwestiach nie odkryty. Lecz jest zadanie: rozmawiajcie, mówcie co czujecie, a nie oskarżajcie się, że ktoś czegoś nie odczytał, zrozumiał na opak itp. Nie licz dziewczyno, że chłopak, niezależnie od stopnia jego miłości, odgadnie wszystkie Twoje potrzeby - on nie jest koleżanką; jeśli mu tego jasno nie zakomunikujesz - klapa. Nie wyznaczaj "cichych dni" za karę - to nonsens.
Więcej, zauważyłem, że psychika mężczyzny, ponoć tego bardziej "prymitywnego" stworzonka, bez fizyczności się "gubi". Mężczyzna, który nie dotyka innych ludzi traci kontakt z rzeczywistością, wycofuje się z życia, wydaje się, że w pewnym momencie zaczyna bać się nawet własnego cienia. Ten, który przegrał z samym sobą... - czy to jego wina? Hmmm, może właśnie dlatego mężczyźni podają sobie dłonie? -Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Powtarzam: mężczyzna jest istotą fizyczną, - taka jego natura i widać tak ma być. On dotyka, działa, tworzy... Obdarzony siłą, wyboraźnią przestrzenną, w życiu rodzinnym jest ostoją, chroni ukochaną, daje poczucie bezpieczeństwa... do wyższych uczuć też jest zdolny, na przykład gdy pojawi się na jego drodze płeć piękna, choć nie tylko... Kobieta z kolei jest doskonałym "odbiornikiem" (przepraszam za niezgrabne wyrażenie ;-), co czyni jej sferę uczuciową, ale również zmysłową o wiele bardziej wrażliwą. Krótko i zwięźle: on działa - ona reaguje. I tak ja odnajduję siebie i wielu mężczyzn szukających odpowiedzi na tej stronie takimi się stanie: wiecie, jest samochód, który niczym czołg pokonuje wzniesienie - ciężko, wolno, niczym czołg. Wyprzedzany przez mniejsze, zwinniejsze autka; lecz w tym dźwięku slinika jest majestat i siła, zaś rozstaw osi daje stabilność, którą nie zachwieją ani nierówności terenu, ni mocna wihura, konstrukcja pewność, że po zderzeniu ocalejesz. Tak właśnie pójdę, przez moją rzeczywistość...

(3561)
...data: 08.05.2008, godz: 22:47

zbładziłam.. jestem człowiekiem-grzesznikiem... spotykałam sie z żonatym meżczną.. tak na poczatku miała to byc przyjazn, tak bardzo mi jej wtedy brakowalo ... i co? zakochałam sie.. tak bardzo ... nie umialam sie uwolic od niego... do dzis place za swoj błąd samotnoscia, tesknota i wielkim cierpieniem ... nigdy wiecej ... przepraszam za to co zrobiłam.. tak bardzo boli :(

(3560)
samotna, lat 25data: 08.05.2008, godz: 22:34

Prosze o modlitwe o sily do przetrwania...po tym jak zostalam zostawiona przez wydawałoby się tego właściwego mezczyzne nie czuje nic...wszystko jest mi obojetne...

(3559)
roztrzepaniec:), lat 31data: 08.05.2008, godz: 21:22

" Nie ten żył długo,
kto wiek przeżył długi
lecz kto życie wielkimi ozdobił zasługi
nie ten żył długo,
kto liczne miał lata, lecz ten,
kto zrobił wiele dobrego dla świata"


Pozdrawiam i życzę dobrej nocy.

(3558)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 08.05.2008, godz: 16:52

Kiedy latalam za chlopakami kolezanka dala mi wiersz: Nie kochaj serc wielu miej jedno wybrane i jedno niech bedzie przez ciebie kochane.

Panie Jezu czy pozwolisz mi kochac Ciebie w mezczyznie ktoremu obiecalam ze do konca zycia bede Go wspierac modlitwa ?

(3557)
Monika, lat 34, e-mail: monica55@poczta.onet.pldata: 08.05.2008, godz: 16:47

Kseniu uciekaj od zonatego bo Cie uwiedzie i zabierze najwiekszy Skarb Jezusa. Spotykalam sie z zonatym i zauwazylam ze zaczynam zmieniac nauke kosciola aby byc z tym facetem. Dzieki szczerej swietej spowiedzi i wsparciu kaplana wygralam.

Matko Boza nie umiem zajmowac sie ogrodkiem a w pokoju mam swieze kwiaty. Prosze niech moj umysl, serce i wyobraznia beda Twoim ogrodkiem abym mogla byc w orszaku madrych panien gdy Twoj Syn przyjdzie w chwale.
Dziekuje Kosciele katolicki dzieki Wam znam swoja tozsamosc i nawet bedac chora wiem ze Apostolstwo Chorych wstawia sie za wszystkimi.

(3556)
Marta, e-mail: marta19kropelka@wp.pldata: 08.05.2008, godz: 13:29

Do M: Drogi M prawdziwy boży mężczyzna umie stanąć w prawdzie to nie znaczy, że płacze ale umie zdiagnozować co czuje, a czasami płacze jak mu źle, jeśli chcesz po przyjacielsku porozmawiać to napisz: 9633386, wiesz Twoje pragnienia nie są jakieś dziwne tak czuje każdy kto ma zdrowe żywe serce... nie tylko chce być kochanym ale także chce sam kochać... życzę odnalezienia swojej drogi według woli Pana:) i jeśli spotkasz kogoś to takiej kobiety, która Cię doceni, pozdrawiam Marta

(3555)
Mdata: 08.05.2008, godz: 11:26

Nie wiem jak Wy ale ja w tym tygodniu przeżywam spory kryzys.Nie mówię o tym bo nie chcę martwić bliskich no i w końcu faceci są twardzi i nie mówią o takich rzeczach ale tak jest.Widzę że głownym powodem tego jest brak bliskości kobiety.Ostatnio sobie uświadomiłem jeszcze bardziej że nie tylko chcę być z kimś kto zaspokoi moje potrzeby uczuciowe ale ja sam chce być dla kogoś,słuchać go,otaczać troską.Myślę że tego od nas oczekuje Chrystus-BYĆ DLA INNYCH.Zwłaszcza w tych czasach gdy ludzie są tak bardzo skoncentrowani na swoich potrzebach.Niech każdy z nas uklęknie dziś wieczorem i odmówi przynajmniej zdrowaśkę za tych którzy czują sie samotni,opuszczeni,bezrobotni.A oprócz tego może wokół nas znajdzie się ktoś komu możemy pomóc. Pozdrawiam:)

(3554)
Siostra Monika –Augusti, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 08.05.2008, godz: 08:35

NENUFAR

Dawno, dawno temu, wszystko było dobre i piękne na ziemi. Nie wiedziano co to jest nienawiść, ani wojna, ludzie tworzyli jedną wielką rodzinę, kochali się nawzajem i kochali zwierzęta. Nie było burz, błyskawic, zima była łagodna, drzewa obficie rodziły cudowne i jadalne owoce, a wszędzie roznosił się zapach kwiatów i słychać było śpiew ptaków. Na ziemi tej żyli szczęśliwi indianie, polując od czasu do czasu i uprawiając różne sporty. Bardzo lubi chodzić nad rzekę i pływać w czółnach, które sami wykonywali. Wieczorami młodzi indianie gromadzili si€ wokół ogniska i podziwiali rozgwieżdżone pełne gwiazd. Wierzyli, że gwiazdy zamieszkiwane są przez wspaniałomyślne duchy, które obdarzały swoimi obfitymi darami czerwonoskórych. I tak pewnego wieczoru zauważyli, że jedna z gwiazd przybliżyła się i była nad najwyższym szczytem gór południowych, jaśniała i zachwycała swym blaskiem. Każdego wieczoru indianie z niecierpliwością spoglądali gdzie tym razem ukaże się ich gwiazda. A ona nieustannie przybliżała się, aż zatrzymała się nad sąsiednim lasem. Młodzi pobiegli, by zobaczyć ją z bliska. Wracając, rozmawiali o jej formie, która przypominała im skrzydła ptaka. Pytali starszych plemienia co miało by to oznaczać, ale ci nie potrafili im tego wytłumaczyć. Nie wiedzieli czy ta gwiazda jest przepowiednią czegoś złego czy dobrego. Ale czy coś tak pięknego może być znakiem jakiegoś nieszczęścia? Minęło kilka dni, gwiazda cały czas była nad pobliskim lasem i coraz piękniej świeciła, zwracając uwagę wszystkich.
Pewnej nocy jeden z młodych indian miał sen, w którym przyszła do niego młoda, przepiękna kobieta, ubrana na biało, a wszystko dookoła niej jaśniało, i rzekła: ''Młody człowieku ziemia twoich przodków jest piękna i urodzajna, mnóstwo na niej kwiatów, ptaków, jezior i rzek. Zdecydowałam się opuścić moje siostry i zamieszkać pośród was. Zapytaj starszych z twego plemienia co powinnam uczynić, aby być jedną z was''.
Młody człowiek obudził się. Zobaczył gwiazdę świecącą na niebie. Jej jasność była taka jak tej młodej kobiety w jego śnie. Na drugi dzień opowiedział wszystko starszym z plemienia. Wszyscy od razu zrozumieli, że gwiazda chce być wraz z nimi. Wybrano z plemienia pięciu młodych, przystojnych i odważnych indian, aby poszli na spotkanie z gwiazdą. Kiedy ona zaczęła się do nich zbliżać, pozdrowili ją i podarowali jej fajkę pokoju wypełnioną pachnącymi ziołami. Gwiazda przyjęła podarunek, rozciągła swe białe skrzydła i podążyła z indianami do ich wioski.Świeciła nad wigwamami w nocy i znikała o świcie.
– Którejś nocy pojawiła się po raz drugi we śnie młodego indianina, tak jak poprzednio jako młoda kobieta, mówiąc: ''Moim pragnieniem jest żyć między wami już na zawsze. Zapytaj starszych jaką mam przyjąć formę i gdzie mogę się zatrzymać.''
– Starsi zwołali naradę. Gdzie ona może się zatrzymać? Na czubku drzewa? W sercu jakiegoś kwiatka czy w zgłębieniu skały? Pytali się nawzajem. Nie wiedzieli co doradzić swojej przyjaciółce. Odpowiedzieli jej, że wszędzie będzie mile widziana. To do niej należało wybranie miejsca, w którym będzie szczęśliwa. Gwiazda na początku wybrała serce białej, górskiej róży, ale była za daleko od ludzi, samotna i ukryta dla ich oczu, a nie tego pragnęła. Stała się więc kwiatem na równinie, ale bardzo szybko zrozumiała swój brak rozwagi, gdyż konie które jej nie widziały często na nią nadeptywały podczas galopu. Schowała się więc na skale, ale była tak wysoko, że dzieci jej nie widziały. I wtedy przyszła jej myśl, by żyć w wodzie, w rzekach i jeziorach, w ten sposób będzie widziała, bawiące się na brzegu dzieci i młodzieńców pływających w czółnach, będzie przy młodych i starszych.
''Tak tu naprawdę będę szczęśliwa!'' - pomyślała gwiazda. Na drugi dzień widać było tysiące bielutkich nenufarów jaśniejących na wodzie. Indianie od razu rozpoznali swoją przyjaciółkę i bardzo się ucieszyli, że będzie ona tak blisko nich.
Siostra Monika –Augustianka (Francja) www.dar.religia.net


(3553)
Martadata: 07.05.2008, godz: 23:04

Do Mariusza:) Życzę Ci kobiety, która będzie Ci zostawiała listy:), piekno słów osoby która kocha , a które kieruje do swojego wybranka/ wybranki są czymś niesamowitym... Pozdrawiam cieplutko... a ja : życzę Ci by na Twój widok zmęczone serce się usmiechało, by w twoich oczach miłość i spokój znajdowało i by jakieś serce biło w rytm Twojego:)

(3552)
jurekdata: 07.05.2008, godz: 21:57

Do Madzi
Jako poradę proponuję CI słowa św.FAUSTYNY "wczoraj już było,,,,jutro jeszcze nie nadeszło,,,,jest tylko dziś"...nie martw się na zapas,,,przychodzi czas znajduje się i rada,,,,każde jutro ma swe problemy,ale też i każde jutro ma swoje możliwości,,,,a nie ma co rozpaczać nad błędami,które sie popełniło,czasem przychodzi czas gdy możemy je poprawić,a czasem ponieść ich konsekwencje,,,,poza tym pamiętaj,że być może to co dziś dla Ciebie jest porażką,może pkazac się zbawienne w skutkach...myślę,że wiele osóbma podobny problem,,,,ale własnie odwaga polega na tym by iść do przodu,kiedy strach każe nam stać lub wracać,poza tym gdy raz się cofniesz to
póżniej ciężko zmienić kierunek marszu,,,,więc odważnie do przodu ,a wszystko będzie dobrze,,,,trochę wiary w siebie i ufność BOGU,,,,,matura to nic strasznego,,a wżyciu codziennie trzeba zdawac egzaminy,każda decyzja to własciwie egzamin z dojrzałości,,,obiecujęCI też modlitwę,,,,ale przede wszystkim wierz w siebie,,,no i połamania,,,pióra lub długopisu!!!!!!!!!!

(3551)
kseniadata: 07.05.2008, godz: 19:41

witam wszystkich.Bardzo proszę o wsparcie duchowe i modlitwę.Poszukując tego jedynego poznałam przez internet pewnego żonatego mężczyznę.Chciałam go nawrócić,a wyszło z tego tak ,że on mnie zgorszył i wzbudził pożądliwość.Proszę o modlitwę ,bym miała siły oczyścić myśli i zapomnieć o nim.Pozdrawiam

(3550)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.05.2008, godz: 16:50

Jezeli ziarno pszeniczne nie obumrze zostanie tylko samo, ale jesli umrze wyda plon stokrotny. Dziekuje Tomku i Kasiu za ta strone. chociaz wrocilam z urlopu i pracuje to ta strona jest wazna w moim emigracyjnym zyciu. Oprocz rodzicow i blizszej rodziny nic mnie w Polsce nie trzyma. A potym co sie dowiedzialam w domu nie wiem czy kiedys wroce. Ksiegowa zaczyna mnie oszukiwac i Szkoci maja Polakow dosyc. Boje sie jak wroce to zalamie sie psychicznie jestem taka slaba, a zreszta gdzie wroce ? Duzych miast nie lubie, praca za biurkiem mnie nudzi, a tu pracuje w hotelu i jest mi dobrze. Jak nie wypali statek to moze zaczne opiekowac sie starszymi ludzmi. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i jeden ksiadz mi powiedzial abym byla sciereczka Pana Boga. No coz wiara w Boga nie jest zabawa.

(3549)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.05.2008, godz: 15:26

Powiedzcie czy moje wpisy sa dowodem ze jestem chora psychicznie? Jesli tak musze poszukac dobrego lekarza. Moze innych nie krzywdze ale krzywdze siebie. Czuje tak straszny bol i plakac mi sie chce, ale gdzies w glebi slysze ubierz sie ladnie ugotuj cos smacznego idz na spacer zobacz daje ci piekny dzien. i wiecie ludzie sie do mnie usmiechaja to piekne. Jezu jesli bladze w mysleniu, jesli pozwolilam aby nie Twoje slowo ale zepsuty swiat mnie wychowywal to ukryj mnie. Prosze abym na pol roku mogla pracowac na statku i zwiedzac Twoj piekny swiat. Ty wiesz ze zawsze kochalam przyrode. Ona daje mi ukojenie.

(3548)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.05.2008, godz: 15:00

Mariuszu i I wasza przyjazn jest piekna. Dziekuje to Wy sie kochacie naprawde a ja tylko moge ustapic i powiedziec Jezu nie opuszczaj mnie. Tak jestem zazdrosna i nadal jestem ale to z pomoca boza mnie oczysci. Pamietaj ten blysk w oczach tej kobiety to kazda kobieta moze zobaczyc. Ja juz pare lat temu to widzialam kobieca intuicja. Wasza niemoznosc odwiedzania sie przetrwa i umocni Wasza milosc czysta jak wy sami ktora zrodzila sie z nabozenstwa i namietnosci.

(3547)
poszukujaca prawdy, lat 28data: 07.05.2008, godz: 14:26

Ostatnio wiele piszecie o milosci i przyjazni, ja nie wiem co mam robic i jak sie zachowac, poznalam fajnego chlopaka, ktory po dluzszej rozmowie zaokceptowal ze bedziemy zyc w czystosci (wiem, ze jest mu ciezko). Kosciol nie dopuszcza seksu przed slubem( ja tez) ale np tez slyszalam ze nie wolno sie calowac,ze to tez jest grzech.Ja juz sie pogubilam i nie wiem jakie sa granice poznawania siebie, wiem ze trzeba szanowac siebie i drugiego, choc mezczyzni , nie wszyscy lubia sie przytulac i dawac buziaki ( powiem szczerze bardziej namietne). Niektorzy sa czesto poranieni i dlatego tak to wyglada, pozdrawiam wszystkich, prosze o opinie.

(3546)
Madzia, lat 19data: 07.05.2008, godz: 12:48

Witajcie.. Widze że piszą tu ludzie czasami troche starsi ode mnie i pewnie mądrzejsi więc może mi pomożecie.. Nie jestem w życiu zawsze pewna siebie ale jestem bardzo ambitna i każda porażka, nawet drobna, to dla mnie duża katastrofa.. Wiem że po maturze będą inne wyzwania w moim życiu i boję się że kiedyś ta ambicja mnie zgubi.. Na przykład teraz się podłamałam bo okazało się że mam błędy w maturze z angielskiego a byłam pewna że mam wszystko dobrze.. Może macie jakieś sposoby na radzenie sobie w takich sytuacjach.. A tak na marginesie to czeka mnie jeszcze jeden egzamin w piątek więc prosiłabym o modlitwe..

(3545)
pogubiona, lat 25data: 07.05.2008, godz: 10:57

Prosze o modlitwe, juz nie mam sily zyc. Dziekuje

(3544)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 07.05.2008, godz: 09:42

w imieniu organizatorów..zapraszam wszystkich na
VI Ogólnopolski Kongres Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie 17 maja 2008 r.
Gościem Kongresu będzie m.in. będzie ks. Rufus Pereira z Mombai – Indie, który prowadzi modlitwę o uzdrowienie.
Jak zwykle czuwanie całodzienne na wałach, uroczysta Msza św, piekne swiadectwa o nawróceniu i uzdrowieniu.. śpiew prowadzony przez zespół muzyczny, słowo biskupa
spowiedź św dla każdego kto potrzebuje głębszego spotkania z Bogiem, czas radości, wspolnych śpiewów a nawet tańców..., każdy moze przyjechac , nawet osoby samotne, smutne ..bo tam wszyscy czują się jak w rodzinie...wykorzystaj tę szansę na przeżycie tego niezwykłego spotkania....
wsiadaj w pociąg albo zapytaj w parafiach które organizują wyjazd..spotkanie konczy sie ok godz 18.0
przyjedź...nie pożałujesz.... byłam tam..
Duch święty działa, przenika

(3543)
Tomek, e-mail: tomsiarek@wp.pldata: 07.05.2008, godz: 02:06

do clarka -

Gdy przyjaźń zawodzi.. najczęściej i my sami również znacznie się do tego przyczyniamy, a wszelka prawda leży zwykle pośrodku..
Pomimo że w twoich oczach zawiódł przyjaciel, on widzi odwrotnie - że to ty go zraniłeś. Trzeba przeczekać aż emocje opadną i wtedy na spokojnie spróbować wyjaśnić sporne sprawy.
Epoka niewolnictwa minęła i każdy potrzebuje oddechu wolności, w przyjaźni też jest to ważne.

(3542)
Szeleszczenie, lat 29data: 06.05.2008, godz: 23:00

Każdy z nas szuka miłości na całe życie, relacji, która będzie trwała do śmierci. Czego potrzeba żeby miłość trwała do końca świata? Uczucia przecież mijają, ludzie sobie powszednieją... ale przecież zdarzają się niektóre pary, co są ze sobą latami i ciągle im mało. Co do tego jest potrzebne? Miłość, uczciwość, wierność. Charakter skłonny do ustępstw, przynajmniej jedno lub więcej wspólnych zainteresowań, przynajmniej jedno lub więcej wspólnych sposobów spędzania wolnego czasu i urlopów. Zewnętrzne cechy są czymś, co przyciąga na początku. Ale charakter i wnętrze drugiej osoby decyduje, czy zatrzymamy daną osobę przy sobie. Do rozważenia dla zainteresowanych.

(3541)
Małgosiadata: 06.05.2008, godz: 21:53

NA POMOC BIRMIE - kochani włączmy się do pomocy naszym siostrom i braciom poszkodowanym w tym strasznym katakliźmie. Wyślijmy Sms-a na konto Caritas Polska - o treści POMAGAM - na numer 72902. Tyle możemy zrobić, a może więcej. Pamiętajmy też o modlitwie. Dziękuję.

(3540)
Samotna, lat 31, e-mail: solledat@wp.pldata: 06.05.2008, godz: 21:52

Proszę o modlitwę, aby moje życie nabrało Bożych kolorów, aby Bóg rozjaśnił ciemności mojego serca, aby zaczęło układać się to, co się nie układa.
Serdecznie dziękuję.

(3539)
Monika, e-mail: eyesneverdry@interia.eudata: 06.05.2008, godz: 21:23

Do Clarka

Przyjaźń jest najdelikatniejszym kwiatem, który rozwija się z wzajemnych kontaktów międzyludzkich. Jeżeli nie dbamy o niego cierpliwie i niestrudzenie, więdnie i usycha, zanim otworzy wszystkie swoje pączki.
— Zenta Maurina Raudive

Przyjaźń, która się kończy, tak naprawdę nigdy się nie zaczęła.
— Publiusz Syrus

(3538)
clarkadata: 06.05.2008, godz: 18:23

Dlaczego jak mialo sie przyjaciol przez wiele lat , teraz sie ich traci. W czym tkwi ta przyczyna? Czy sie juz noe odpowiada tym osobom a moze maja innych lepszych? Smutno mi.

(3537)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 06.05.2008, godz: 14:13

Nie chodzilo mi o seks ale wspolne przebywanie razem. Seks jest piekny ale w malzenstwie inaczej wzbudza tylko lek i depresje. To wlasnie przez nieuporzadkowany seks bylam bliska zalamania nerwowego, pozadliwosc niszczy i odbiera kolory swiata. Czasami slowa i gesty, wspolne przebywanie razem moze rozbudzic pragnienie aby lepiej sie poznac, tzn co Cie interesuje , co lubisz dlaczego jestes smutny i to moze doprowadzic do zakochania. Czasami warto przy drugiej osobie milczec, ale bliskosc tej osoby wszystko mowi, a moze ja bym chciala zeby tak bylo. Panie Jezu nie chce byc biblijna Hagar dla zadnego mezczyzny, ani Sara ani nie chce byc Twoja Oblubienica. Chce byc dla Ciebie Jezu siostrzyczka i jak owieczka i wesola staruszka pojsc do Twojego Domu.

(3536)
Marcindata: 06.05.2008, godz: 10:44

Do Piotra i innych
Rzeczywiście branie zasiłków dla niejednego mogłoby się stać zawodem i początkiem lenistwa.Ale ja myślę raczej o sytuacji gdy ktoś chce pracować i stara sie o to i się nie udaje gdyż albo ta praca która jest po prostu nie może być przez nas wykonywana bo nie mamy do niej predyspozycji lub kierunkowego wykształcenia. Ja trochę jestem w takiej sytuacji dlatego pewnie poruszam ten problem.Nigdy bym nie dał zasiłku temu kto nie pracując nie szuka wogóle pracy bo mu się nie chce. Pozdrawiam:)

(3535)
Maładata: 06.05.2008, godz: 09:53

Dziekuję za modlitwe. Mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze

(3534)
Ania, lat 24data: 05.05.2008, godz: 22:45

Witam serdecznie!
Chciałabym Was prosić o modlitwę. Rozeznaję już 3 lata i rozeznać nie mogę a im więcej czasu upływa tym ciężej...Bardzo potrzebuję modlitwy, ale nie umiem odczytać znaków od Boga, o ile w jakiś sposób podpowiada mi co mam robić...
pozdrawiam Was, z góry dziękuję
Ania

(3533)
ada......data: 05.05.2008, godz: 17:53

STOLICO MĄDROŚCI
Maryjo, MATKO PIĘKNEJ MIŁOŚCI
MÓDL SIĘ ZA NAMI WSZYSTKIMI!

(3532)
Magdadata: 05.05.2008, godz: 17:23

dziekuje wszystkim za modlitwe!!
Bóg wysłuchał! po roku poszukiwania dostałam pracę! co prawda nie jest szczytem marzen ale to w pewnym sensie praca biurowa! jak do tej pory pracowałam w sklepie za niskie wynagrodzenie w niedziele i swieta...

Dziekuje Sw Jozefowi i wszystkim!

(3531)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej