obiecuję modlitwę za Grzegorza. Bóg który jest Ojcem wysłucha naszego pokornego szeptu serca. Odwagi (3530)| Mała | data: 04.05.2008, godz: 19:48 |
Witam! Kochani baaardzo Was prosze o modlitwe w intencji mojego brata Grzegorza, aby Pan dodał mu sił, aby pomogł mu walczyc z tym straszliwym cierpieniem wewnetrznym... (3529)| ja | data: 04.05.2008, godz: 16:16 |
Piotrze, to właśnie ja chciałam, żebyś Ty doczytał ;). Uważam, że Moniki wypowiedź dotyczyła chyba głównie nie-małżeństw, a już na pewno osób niedojrzale wykorzystujących własną i czyjąś seksuakność; dla innych przypadków owa wypowiedź byłaby po prostu nielogiczna, uważam...
W pełni popieram resztę Twojego ostatniego wpisu, zwłaszcza to, że seksualność jest z gruntu dobrem. Bo otrzymaliśmy ją od Boga jako przymiot, dar - każdy z nas. Natomiast tylko wtedy, gdy nadal dobremu celowi służy (budowaniu więzi męża i żony + braniu udziału w Bożym akcie stwórczym człowieka), pozostaje dobra. Nie ma zatem powodu, by seks nazywać złym i "oskarżać" seksualność ludzką o wnoszenie wszelkiego zamętu, w jakim tonie któraś Pani się wypowiadała, nie wiem w tej chwili dokładnie, która z Was. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że poprzez seksualność szatan wnosi w nas wiele złych pragnień - i one będą człowiekowi towarzyszyć, nie ma się co zżymać, że nie - jednak czy my pójdziemy za jego głosem, czy nie, to zależy od wyboru, jakiego dokonamy: Chrystus czy szatan, w sercu: pokój, radość czy zamęt i strach. Życzę dobrych wyborów.
Ado, przecież Ty jesteś dziewicą, nawet Kościół o tym mówi. Błona dziewicza jest bardzo delikatna, choć nie znam się na tym zbyt dobrze, jednak lekarze mówią, że czasem może ona po prostu pęknąć bez niczyjej winy, a nawet można jej...nie mieć wcale. Choć nawet dziewicą będzie ta kobieta, którą wykorzystano seksualnie, bo sam wypadek nie zmienia postawy jej serca. Zatem nie matrw się, tak trzymaj, pozdrawiam! Dziewictwo jest w sercu.
Ja (bo zdaje się, że mam imienniczkę, więc nie chcę Was wprowadzić w błąd) :) (3528)| ada...... | data: 04.05.2008, godz: 16:04 |
Do Dietrich i Magdy....
Może i macie rację, tylko jak tak człowiek sobie sam to przemyśli to prawie zawsze by chciał, aby wszystko było inaczej niż Bóg nam zaplanował.... (3527)| Dietrich | data: 04.05.2008, godz: 14:44 |
Do Ady
Ado droga!
Nie wiem, czy jako facet mogę się wypowiadać, ale muszę powiedzieć jasno, że dziewictwo nie jest kwestią takich czy innych jego fizycznych oznak. Z całą pewnością Twoje doświadczenie nie ma nic wspólnego z utratą czystości, a ona jest istotą dziewictwa.
Nie wiem, jak mężczyźni reagujż. Ja natomiast wysłałbym do lekarza każdego mężczyznę, który robiłby problem. Sam go absolutnie nie widzę, choć zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mogą tak podchodzić...ich strata!
Ado, to jest wspaniałe, że wytrwałaś. Absoultnie nie patrz na siebie jako na osobę pozbawioną czegoś- jest odwrotnie! Masz coś, z czego wielu ludzi rezygnujue już w szkole średniej, to jest powód do dumy i radości.
Pozdrawiam serdecznie i życze wszystkiego, co dobre! (3526)| Magda | data: 04.05.2008, godz: 12:48 |
Do Ady...
Dziewictwo jest w sercu a nie gdzie indziej!
Czasem trzeba cierpliwości trochę aby poznać plany Boże.... (3525)| M | data: 04.05.2008, godz: 09:26 |
Do Innych: kilka lat temu trafiłem na tą stronkę... Nie przypuszczałem, iż stanie się dla mnie kątem, do którego będę zaglądał w miarę często, że staniecie się dla mnie nauczycielami, a już na pewno towarzyszami - co tu ukrywać - w ciężkich studiach, jakimi jest ludzka egzystencja. Wszystkim z nas zależy tak bardzo, by dotrzeć do prawdy, ją opisać i chociaż żadnych przypisów dla udowodnienia wygłaszanych tez nie robimy, myślę, że są one bardziej wiarygodne niż jakiekolwiek inne: te przypisy stawia życie, w każdym indywidualnym przypadku.
Dziękuję za wpisy, które wiele zgłebiły, wpisy wielu osób..., w szczególności zaś Piotrowi i "zwykłej kobiecie". Wasze doświadczenie życiowe i mądrość rzuciły duuużo światła. Szkoda, że takie osoby przeżywają samotność, lecz wszystko ma swój cel - jestem o tym święcie przekonany... Tak mnie jakoś tknęło po ostatnim wpisie do mnie adresowanym - pozdrawiam Was Wszystkich :-) (3524)| Mariusz | data: 04.05.2008, godz: 09:08 |
Do I...: co najmniej 10x przeczytałem przed snem..., czytałem z rana... Wydaje mi się, że takie słowa każdy mężczyzna chciałby usłyszeć, przeczytać. Słów brakuje, są za ubogie, ale przyznam: najpiękniejszy tekst, jaki kiedykolwiek ktoś do mnie napisał... i choć adresat może nie ten - dziękuję mimo wszystko; niech czasem listonosz pobłądzi, niech błądzi ;-). Dodam jeszcze: szczęściarz z tego mężczyzny, kimkolwiek jest :-). "...jak wygrana w lotka" (wpis: 27003). (3523)| Piotr | data: 03.05.2008, godz: 22:46 |
ja - doczytaj i zobaczysz, że nie. Jak dla mnie było to po prostu nieprecyzyjne - zbliżenie zbliżeniu nierówne. Jednak nie zgodzę się, że to była wina seksu, czy szerzej ludzkiej seksualności. To była po prostu ICH wina, ale jak to ludzie - jak zwykle szuka się winnych gdzie indziej, poza nami samymi. Jak już wcześniej pisałem seksualność człowieka jest pewnym narzędziem, tak jak choćby nóż - dobrze wykorzystane wnosi coś pozytywnego, ale wykorzystane do czegoś przeciwnego.. niesie ból i cierpienie. Lepiej myśleć co się robi, niż robić, co się myśli - pozwala to unikąć wielu problemów.
Ado - gdy znajdziesz odpowiedniego człowieka, on na pewno Cię przyjmie taką jaką jesteś, wszak o to chyba chodzi w miłości - kocha się za całokształt,
a w pierwszej kolejności trzeba przecież pokochać wady tej drugiej osoby (co nie znaczy, że jesteś wadliwa). A co do dziewictwa - to nic, że fizycznie nie jesteś dziewicą. Są rzeczy ważniejsze, zwłaszcza, że nie jesteś dziewicą z innych względów. Wyrzuty sumienia, poczucie winy są torturami, które sobie niepotrzebnie zadajesz. Ten ktoś ma Cię pokochać za to, że jesteś, czy za to, że jesteś dziewicą? A co jakbyś od urodzenia nie miała błony dziewiczej? Jest to naprawdę sprawa drugorzędna, która ma bardziej znaczenie symboliczne niż faktyczne. Nie oceniaj siebie, swojej wartości, przez ten pryzmat. (3522)| Weronika, lat 19 | data: 03.05.2008, godz: 21:46 |
,,We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
Oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia
Po każdym z minionych dni
Zostawały na piasku dwa ślady- mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
Odciśnięty w najcięższych dniach mojego życia.
I rzekłem:
,,- Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą
Przyrzekłeś być zawsze ze mną;
Czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy,
Gdy mi było tak ciężko?”
Odrzekł Pan:
,,- Wiesz, synu, że Cię kocham
I nigdy Cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałeś
Jeden tylko ślad,
Ja niosłem Ciebie na moich ramionach.”
(anonim brazylijski)
(3521)| ja | data: 03.05.2008, godz: 15:46 |
Piotrze - ale Monika przecież pisze tak, że wyraźnie chodzi o kontakty seksualne przedmałżeńskie. I, że właśnie to zniszczyło ich - nie do końca dojrzałą jeszcze - więź. W tym kontekście sprawa jest zupełnie zrozumiała, a Twój post - niepotrzebny... (3520)| I... | data: 03.05.2008, godz: 13:55 |
jeszcze do Mariusza - dziękuję za dobre życzenia :) ... gdyby jednak jakimś zrządzeniem też dobrym okazało się, że ta kobieta, to jednak ja - dowiedziałbyś się, że wtedy, pisząc co czujesz - nie zbłaźniłeś się, nie byłeś tak odczytany... do kobiety zaczęło powoli docierać, jak bardzo wielkim, jak pięknym uczuciem została obdarowana... Teraz, kiedy to wie na pewno - jest najszczęśliwszą istotą na ziemi... a ten czas był potrzebny do przyjrzenia się mężczyźnie, żeby móc odpowiedzieć na jego uczucie lub odejść... Stanąć przed Bogiem i przed sobą w prawdzie o swoim sercu. Odkryła, że to właśnie jest piękna, prawdziwa miłość o jakiej zawsze tylko marzyła... że to ją teraz dotyka... delikatnie i z czułością... I wiesz - nieistotne już są dla niej te wszystkie przeszkody - wiek, to że nie może być czegoś tam... dziękuję Piotrze :)... Ona już wie, że wszystko na co czekała - to On i jego miłość... postara się być dzielna, niekapryśna, nie-zaborcza i nie-zazdrosna,postara się być tak bardzo, bardzo bliska, jak to tylko jest możliwe. Chociaż mogła mu o tym powiedzieć osobiście - nie zrobiła tego jeszcze... bo na wszystko musi przyjść odpowiedni czas, od Boga dany... Pozdrawiam Cię, serdecznie... (3519)| Leszek, lat 28, e-mail: berry21@o2.pl | data: 03.05.2008, godz: 13:44 |
Witam.
Mam do zaoferowani po bardzo atrakcyjnych cenach nastepujace pozycje ksiażkowe.
1. ks. Mieczysłąw Maliński "Abba. Modlitewnik dla młodych:
2. s. Anna Kawa, ks. Józef Stala " 200 dni zapisków kuracyjnych młodej alkoholiczki"
3. Andrzej Zwoliński "Spotkałem ich w drodze"
4. "Modlitewnik Młodego człowieka"
5. Jakub Filipowicz "Nawrócenie grzesznika"
6. Maria Kaczkowska "O Janku przyjacielu młodzieży"
7. Paulo Coelho "Pielgrzym"
8. Daniel Ange "Franck, czylijak nadzieja zwycieżyła AIDS"
9. O. Jan Góra ""Ryba znaczy chrystus"
10. Luanne Rice "Zajrzec do raju"
11. Halo Pan Bóg. Tu Anna"
12. Olivier Clement "Taize. Szukanie sensu zycia"
13. Wanda Lachowicz "Przeklinam cię ciało"
14. Jerzy Radłowski "Przymas. Trzy lata z tyiaca"
15. Mirelle Negre "Miedzy niebem i ziemią"
16. TamaraZwierzyńska - Matzke, Sven Matzke "czasami wołąm w niebo"
17. Charles Dickens "Oliver Twist"
Zainteresowanych prosze o email. Można zakupic kilka pozycj. Wówczas koszt przesyłki jest mniejszy.
Pozdrawiam.
Leszek Niedziółka (3518)
Piotrze oczywiscie ze bliskosc jest wazna. Moj ojciec jest alkoholikiem dla niego bylam nikim. Dojrzewajac marzylam aby miec wielkie powodzenie u mezczyzn i zmieniac ich. Pare razy probowalam ale pozniej zszokowana przychodzilam do domu i wiedzialam ze to jest nie to. Kiedy jechalam do babci i patrzylam na gory tesknilam za czyms czego nie znalam. Dopiero kiedy poznalam pewnego mezczyzne poczulam sie przy nim jak ktos wazny i zaczelam sie zmieniac. Mam w sobie wiele pozadliwosci i dlatego nie moge byc blisko tego mezczyzny. Teraz uciekam od mezczyzn ktorzy za duzo sciemniaja. Uzywam wielkie slowa bo cierpie. Gdybym miala serce czyste bylabym wolna, a tak cierpie. Czuje sie jednak jak perelka w rekach Jezusa. zyje trzydziesci lat teskniac za miloscia czy nie moge pozwolic Jezusowi przez kolejne trzydziesci zmieniac mnie? Matko Tereso z Kalkuty modl sie za kobietami zagubionymi. Mario Magdaleno Tobie ukazal sie pierwszy Pan Jezus. (3517)| Wawa | data: 02.05.2008, godz: 23:07 |
Moja pełnoletnia córka mieszkająca za granicą jest całkowicie uzależniona od swojego chłopaka. Od 3 lat są parą. Dowiedziałam się, że chłopak ją bije, poniża i niszczy psychicznie, od kilku miesięcy nie pracuje i jest na utrzymaniu córki. Ona nie potrafi od niego odejść i zakończyć ten związek. Gdy rozmawiamy telefonicznie na ten temat to płacze, a ja nie potrafię jej pomóc. Nie wchodzą tu w rachubę żadne używki. Córka jest bardzo słabą psychicznie by podjąć ostateczną decyzję. Wychowałam córkę po katolicku, ale wiem, że ona nie praktykuje i nie modli się. Pozostała mi nadzieja jedynie w modlitwie. Może mi ktoś poradzi jak jej pomóc? (3516)| ada......, lat 27 | data: 02.05.2008, godz: 21:25 |
Witam!
Ja może tak troszeczkę z INNEJ BECZKI niż ostatnie wpisy....
Niedwano dopiero dostrzegłam tą stronę....
Bardzo ciekawe rzeczy można TU przeczytać i dowiedzieć się, że dużo jest takich dziewczyn jak Ja szukających szczęścia, miłości....dla których ważne są jakieś zasady, wartości, lojalność, miłość ale tylko ta prawdziwa bezgraniczna :))
Wpisałam się jak wiele osób że szukam swojej drugiej połówki....ale cisza...
....no cóż na to poradzić... Tak już niektórzy mają :( czasami się pocieszam, że jak tu nikogo nie znalazłam to przecież wartościowi ludzie są wszędzie, a nie tylko na katolickich stronach :) ale w głębi duszy już chyba w to nie wierzę, że mogę być jeszcze kiedyś tak naprawdę szczęśliwa i znajdę swoją drugą połowę :(
Dużo też PISZECIE o czystości przedmałżeńskiej, dziewictwie itp... Ale co zrobić w takim jak mój przypadku, a mianowicie: praktycznie już niestety nie jestem dziewicą, ale teoretycznie niby jestem-tak przynajmniej sobie tłumaczę tzn: miałam problemy ginekologiczne i z tego powodu już nie jestem dziewicą, ale... z chłopakiem jeszcze nigdy nie współżyłam...no to teoretycznie jeszcze jestem! Czasami się z tego powodu czuję strasznie podle! przecież nikt mi nie uwierzy że straciłam d. u lekarza!!! W dzisiejszym świecie bez żadnych zasad to naprawdę skarb jeśli dziewczyna jest jeszcze d.bynajmniej ja tak myślę i sądzę że jest na pewno jakaś garstka chłopaków myślących tak samo...a Ja już niestety nie jestem, i to nie z własnej winy... :(
Fajnie że mogłam komuś napisać co mnie "boli" !
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CIEPŁO! pa.
(3515)| Mariusz | data: 02.05.2008, godz: 19:03 |
Dam sobie jednak spokój z ciągnięciem tematu... Będzie o czymś innym.
Odeszła nasza rówieśniczka, dziś odbył się jej pogrzeb: skromna i prosta dziewczyna z małego miasteczka; a jednak inna... „Zostanę świętą od czekania” – mówiła o sobie. Faktem jest, iż wieloletnie cierpienie zdołało wyzwolić w niej wiele ofiarnej miłości. Osobiście stykałem się z Danutą w kilku organizacjach, nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą wylewnie. Może najbardziej dała się poznać w ramach działającego krótko duszpasterstwa akademickiego, którego spotkania odbywały się czasami w jej domu – kameralne: kilkuosobowa trzódka pod opieką ks. Leszka. Widziałem wtedy, jak ogromna była w niej siła nadziei, chyba dzięki niej żyła. Lubiła być aktywna - fakt, iż poruszała się na wózku inwalidzkim nie przeszkodził jej „stanąć” m.in. na Rysach; działała społecznie. Dało się odczuć, że chciała w przyszłości zostać żoną, matką... Często poruszaliśmy w duszpasterstwie temat czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej, dyskutowaliśmy godzinami. „Dana” rzadko coś stwierdzała, natomiast często zadawała pytania. Umiała pytać... Studiowała psychologię i stąd może ta otwartość na drugiego człowieka, gotowość do słuchania. W późniejszym czasie przewijaliśmy się jeszcze przez inne dzieła, onieśmielał mnie jednak ogrom cierpienia, jakie przeżywała. Ciężar, który w ciszy serca ofiarowała każdego dnia pokornie za najbliższych, ciężar ogromny. Uniosła... „Kto nie dąży do rzeczy niemożliwych, nigdy ich nie osiągnie”. (3514)| Mariusz | data: 02.05.2008, godz: 18:54 |
Do Moniki: sprostowanie - źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o taką "bliskość", o której piszesz. Za bardzo kocham, by myśleć o wykorzystaniu tej osoby, to nie wchodzi w grę. Cóż, nie mogę się nawet spotkać, porozmawiać... tyle... (3513)| Piotr | data: 02.05.2008, godz: 18:50 |
Może i kontakt fizyczny nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Nie bez kozery chyba największym organem naszego ciała jest skóra, którą odbieramy wrażenia dotykowe. Różni ludzie i różne potrzeby, ale kontakt fizyczny jest potrzebny generalnie potrzebny w relacjach między ludźmi. Oczywiście różny w zależności od relacji łączących ludzi. Jednak tutaj trzeba pewne sprawy rozróżnić. Piszesz Moniko o tym, że kontakt fizyczny zburzył wiele związków, ale to nie jest wina kontaktu fizycznego, ale ludzi. To jest tylko narzędzie, które może być użyte dobrze lub źle. Jednak wydaje mi się, że chyba tutaj chodziło bardziej o seks, w którym zawiera się niewątpliwie kontakt fizyczny, ale nie każdy kontakt fizyczny ma podtekst seksualny. To nie fizyczność jest wrogiem człowieka tylko on sam, to, co przez nią czyni.
Generalnie zgadzam się z Mariuszem, że uczucia, wielkie słowa to jedno, ale bliskość.. bez tego trudno zbudować zdrowy związek dwojga ludzi.
Marcin - rozumiem wsparcie kogoś, kto jest w trudnej sytuacji życiowej, ale to powinna być odskocznia od beznadziei, od tej trudnej sytuacji. Chorą sytuacją jest, gdy ktoś z brania zasiłków robi sobie po prostu zawód - inni muszą rano wstać do pracy i pracować, a taki zawodowy bezrobotny czeka już tylko na gotowe pieniądze w postaci różnego rodzaju zasiłków. Powtarzam - to jest chore. Z tym trzeba walczyć, po prostu, bo inaczej pokrzywdzeni są ci, którzy uczciwie pracują, ciężej lub lżej, ale jednak. A na Zachodzie mamy po prostu patologię, którą jakoś do tej pory nikt nie chce się zająć, a koszty rosną..
Najgorsze jest to, że w bajkach, choćby o koniku polnym i mrówkach, uczymy dzieci wartości pracy, a w życiu realnym czynimy inaczej - obłuda, zakłamanie? (3512)
Hejka:)
Tak szykam, szukam, już sama nie wiem czego. Ciągle myślę o pewnym człowieku, już powinno mi przejść, ale niestety on nadal mnie obchodzi i fascynuje, on ma po prostu bliską mu dziewczynę i ją kocha( razem wyglądają na takich szczęśliwych). Jak zapomnieć:(Albo chociaż przestać o nim myśleć? Niby mam dużo zajęć: studiuję, pracuję, uczę się do egzaminów, spotykam się z moimi przyjaciółkami, z kolegami, poznaję innych mężczyzn, dużo czytam, próbuję rozwijać swoje hobby i ...nadal o nim myślę. Już minęło tak dużo czasu, tyle się wydarzyło. Co mogłabym zrobić aby jednak tak się nie zadręczać? Może powinnam zacząć się bardziej modlić, by mi przeszło? Hm, modlę się, naprawdę i nadal on mnie obchodzi. Może robię coś nie tak? Ktoś ma jakiś pomysł?
(3511)
Mariuszu kontakt fizyczny nie jest najwazniejszy. Wystarczy ze widzisz i patrzysz na ukochana i jestes szczesliwy ze jest przy Tobie. W prawdziwej milosci nawet boisz sie dotknac ukochana bo boisz sie ze czysta milosc zniknie. Czytalam wiele artykulow w Milujcie sie i wszystkie pary potwierdzily ze zblizenie zniszczylo ich wiez. Po sakramencie malzenstwa dwoje ludzi tak siebie kocha ze pragna ta miloscia sie podzielic wlasnie majac potomstwo lub adoptujac malenstwo. Nawet siostry zakonne sa tak czyste ze miloscia do Jezusa chca sie dzielic. Ja jestem samotna ale Pan Jezus tez chce poprzez obecnosc w moim sercu, pokazac ze kocha Szkotow i Anglikow, a pokazuje to poprzez sumienna prace. Nauka kosciola katolickiego ma sens bo wiele spraw porzadkuje. Moze zycie staje sie trudniejsze ale prawdziwe. Maryjo, Matko czystej milosci modl sie za nami. (3510)| Adam | data: 02.05.2008, godz: 12:02 |
Alleluja :):):) (3509)| Marcin | data: 02.05.2008, godz: 10:36 |
Widzę że temat pracy który kiedyś poruszyłem znów sie pojawił na Forum ale pewnie głównym powodem jest to że wczoraj było święto Józefa Robotnika.Wielką bolączką w Polsce jest to że nie ma stałych zasiłków dla bezrobotnych tak jak na Zachodzie chociaż i to ma swoje niebezpieczeństwo w postaci wielu tych którym by się wogóle nie chciało podejmować pracy na dłuższy czas jak na Zachodzie.Jednak i tak te stałe zasiłki to byłaby deska ratunkowa dla tych którzy stracili pracę np. po pół roku pracy tak jak ja niedawno i nagle zostali bez dochodu.No ale może kiedyś i u nas będzie kiedyś normalnie. (3508)| Mariusz | data: 01.05.2008, godz: 23:24 |
I jeszcze jedno: jestem humanistą i nigdy być nie przestałem. Nie da się budować relacji na braku kontaktu, owszem, można się wspierać duchowo, psychicznie, modlitewnie, lecz potrzebne jest coś więcej, choćby nie wiem jak wielka miłość, musi się odnaleźć we wzajemnej bliskości dwojga... by przetrwać... (3507)| Mariusz | data: 01.05.2008, godz: 23:15 |
Do I...: moich imienników znajdzie się wielu. Nie mam również orientacji co do tego, kto ten wpis zamieścił, lecz sądząc po pierwszej literze (imienia?), wygląda na to, że się nie znamy. Myślę jednak, że chciałabyś być tak kochana, jak ja kocham... czego Ci życzę. Niestety żadnych fizycznych dowodów tej osobie dać nie mogę, z przyczyn obiektywnych. Największym dowodem jest czas... nic dodać.
Pozdrawiam Cię :) (3506)
Jezeli sie kogos naprawde kocha a on odejdzie do innej to pozwolenie mu odejsc aby byl szczesliwy jest dowodem milosci czystej i prawdziwej. Kochac kogos pomimo klamstwa zdrady a nawet pijanstwa jest dowodem milosci pochodzacej od Jezusa.Jezus wiedzial ze jego meka bedzie wysmiana i odrzucona a jednak powiedzial tak. Dziekuje Ci Jezu ze pragniesz abym byla czysta a ja pragne byc z Toba. (3505)
Magdo , bardzo dobrze Cie rozumiem z tym szukaniem pracy i ogromnymi wymaganiami jakie stawiaja pracodawcy!!
Ja już od dobrych kilku miesięcy nie moge znaleźć pracy i nie jest mi z tym dobrze.Tłumacze sobie tylko tym że widać potrzebne mi jest to przejściowe cierpienie do jakiegoś wzrostu.Ostatnio na pielgrzymce akdemickiej na Jasnej Górze powierzyłam tę sprawę Maryji-wierzę że mnie wysłucha.
Pozdrawiam Cię i wszystkich borykających się z tym problemem!:) (3504)| Monika1 | data: 01.05.2008, godz: 19:28 |
Xy, widzisz, wszystko dobrze się skończyło, a teraz nadszedł początek nowej silniejszej miłości. Razem pokonacie te papierosy, wierzę w Was! Chwała Panu! (3503)| *** | data: 01.05.2008, godz: 19:23 |
To tylko papierosy, a zrobiły tyle zamieszania w małżeństwie, że aż nie chce się w to wierzyć. To jak do tego mają się te potężne kłamstwa, np. zdrady z innymi kobietami itd.....? (3502)| Monika | data: 01.05.2008, godz: 15:31 |
do xy
wiem, że jest Ci ciężko, wszyscy to rozumieją ale wybaczac trzeba, nie można pochopnie podejmowac decyzji i obrażac sie na cały świat. Bardzo dobrze, że porozmawiałaś szczerze ze swoim mężem, bo bez rozmowy szczerej, bez wyjaśnienia wszystkiego nie dałoby sie tego wszystkiego odbudowac. wybaczac trzeba i dobrze zrobiłaś! powodzenia (3501)| Agnieszka do XY | data: 01.05.2008, godz: 14:05 |
No i super! Bardzo się cieszę. Niech Wam Pan nadal błogosławi w trudnej drodze do świętości. (3500)| wciąż bezrobotna Magda | data: 01.05.2008, godz: 13:38 |
dzisiaj w swieto sw Józefa- robotnika bardzo proszę o modlitwę za mnie o znalezienie pracy, przeszłam ostatnio 3 kolejne rozmowy kwalifikacyjne u jednego pracodawcy.., teraz czekam na telefon- decyzję...to praca spokrewniona z moim zawodem..
oraz za bezrobotnych poszukujacych pracy.
Szukam od długiego czasu pracy, chodze na rozmowy, czuje się jak przetarta przez sitko.
pracodawcy stawiają tak wygórowane wymagnia do najprostrzej pracy w biurze a nawet do odbierania telefonów! , takze pod wzgl psychologicznym, przeprowadzają po kilka rozmów a potem zazwyczaj się nie odzywają.
św Józefie pomóż, wskaż ,poprowadź...
(3499)| *, lat 21 | data: 01.05.2008, godz: 08:43 |
Fundacja 'Mam marzenie', która pomaga spełniać marzenia śmiertelnie chorych dzieci:http://mammarzenie.org/szczecin/2008/mateusz.php (3498)| karol do xy | data: 01.05.2008, godz: 07:51 |
Miłość wszystko przetrzyma... :) wiedziałem że wszystko dobrze się skończy. Chwała Panu!!! (3497)| xy | data: 01.05.2008, godz: 01:33 |
Muszę podzielić się z Wami tym co napisał mi mój mąż.
,,Przegrałem z nałogiem, ale nie chciałem ci zrobić przykrości, a wyszło jeszcze gorzej. Ja też czuję się okropnie, ale to moja wina. Nie wiem jak to naprawić. Poza tym nigdy nie kłamałem, a jak jesteś mi bliska, wiem teraz jeszcze bardziej.
Przebacz mi moją słabość, bo poza nią zawsze byłem lojalny. Po prostu jesteś moją jedyną miłością.
Liczę na wyrozumiałość dzieci i twoją miłość. Nie wyobrażam sobie innego życia jak z tobą, łączy nas wszystko. Dałem strzał, ale kocham cię szalenie."
Cały dzień biłam się z myślami, czytając na przemian wasze komentarze.
Po tym liście zdobyliśmy się na szczerą i długą rozmowę.
Po policzkach ciekły mi łzy i mówiłam do męża jak bardzo sponiewierał moje uczucia, wybierając kłamstwo. Płakał......
Nie mogłam zrobić inaczej jak tylko wypełnić się siłą i miłością, ktora ma swoje źródło w Bogu. Przytuleni przyrzekliśmy sobie,że zawsze, ale to zawsze, będziemy mówili sobie prawdę - nawet najgorszą.
Wiem,że będzie mi ciężko zapomnieć, że najbliższa osoba na świecie, mnie tak zraniła, ale całe to nasze 17-letnie małżeństwo świadczy za nią.
Jezu ufam Tobie, oddaję ta naszą miłość w Twoje ręce.
(3496)| I... do Mariusza | data: 01.05.2008, godz: 00:30 |
Przeciw temu czasowi kiedy mnie wyminiesz
Kiedy poczną Cię mierzić wszystkie moje wady
Kiedy sumę rzuciwszy na czyjeś wezwanie
Dodawać będziesz zyski i obliczać straty
Przeciw temu czasowi kiedy mnie wyminiesz
Ledwo okiem rzuciwszy grosik pozdrowienia
Kiedy miłość zmienionym łożyskiem odpłynie
I ważne znajdziesz dla niej usprawiedliwienie
Przeciw temu czasowi umacniam się teraz
W wyniosłych murach wiedzy o mojej wartości
Tę oto rękę prawą podnoszę niech wspiera
Wszystkie moje powody do innej miłości
Chcąc mnie bowiem porzucić prawa przywołujesz
Ja bo orzec nie umiem czemu mnie miłujesz
... WIESZ... to sonet... kiedy go przeczytałam po raz pierwszy - stał się odzwierciedleniem moich uczuć... Jesteś ponadprzeciętnie analitycznym umysłem, drogi Mariuszu... ja jestem całkowicie odmiennym biegunem - wiesz, humanistką... wiesz, czuję ... ale Ty to wszystko wiesz, prawda? I co Ty na to???
(3495)
Uzupełniając wypowiedź "asdfgh", chciałam dodać, a może i o najważniejszym wspomnieć: "Miłość nigdy nie ustaje" - mówi św. Paweł w liście do Koryntian (roz. 13). Droga Xy, musisz zatem "wytłumaczyć się" teraz z owych szczęśliwych siedemnastu lat, musisz teraz udowodnić, że one rzeczywiście miały miejsce. Porozmawiaj z Nim, nie jutro, nie zaraz. Jak najszybciej. Ja rozumiem, że bardzo cierpisz. Ale zrozum, że On również. I im dłużej takie zawieszenie trwa, tym bardziej zagrożona jest Wasza więź, tym większe pole manewru ma szatan. Walcz z nim! Podejmij temat, jakim jest Twoje małżeństwo, odwagi! Z Panem Bogiem. (3494)| I... do Mariusza | data: 30.04.2008, godz: 22:11 |
... każde uczucie dobre, które jest w Tobie... a które przez Twoje modlitwy, starania rodzi się w drugiej osobie - wróci do Ciebie... Ty masz swój czas i ona swój, ale jeśli to prawdziwe uczucie - wiesz, że wszystko przezwycięży, wszelkie opory i da o sobie znać. Amor vincit omnia. Wystarczy Ci cierpliwości??? (3493)| Agnieszka do XY | data: 30.04.2008, godz: 20:57 |
No tak, zapomniałam, że wystarczy zrozumienie. Dla mnie jest ono baaardzo ważne. Rozumiem Cię. Nie przeżyłam dokładnie takiej samej sytuacji, ale podobne rozczarowania tak. Np. myślałam, że ktoś jest ze mną szczery, jest moim przyjacielem, a od osoby trzeciej dowiedziałam się szokujących dla mnie rzeczy. Zostałam oszukana. Świat mi sie zawalił. Na szczęście dla mnie, nie był to mój mąż, ale ktoś kogo znałam wcześniej. Tobie jest na pewno trudniej. Masz prawo odczuwać to, co odczuwasz. Napisz, jeśli masz ochotę na mabi0@tlen.pl (3492)
Mógłbym tutaj pisać swoje mało inteligentne wywody ale jak to Cie nie przekona to żaden człowiek Cie nie przekona jesli zignorujesz to co jest ponizej.
"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą."
Św Paweł.
Pozdrawiam!
PS: nie psuj tego co jest, a jak sie psuje trzeba budować a nie dodatkowo samemu niszczyć. (3491)
Elu dziekuje za uzupelnienie inicjatywy. Gdzie dwoch lub trzech tam Pan Jezus jest obecny. Wchodze to. (3490)| DO ALVARO, lat 25 | data: 30.04.2008, godz: 18:56 |
Tak, jest taka możliwość, a w zasadzie nie tylko jedna, ale wiele. Możesz należeć do jakiegoś instytutu świeckiego- gdzie składa sie ślub czystosci, lub do któregoś III zakonu (świeckiego), gdzie ślubuje się czytość według stanu i posłuszeństwo. Spotkania sa raz na miesiąc, generalnie żyje się swoją indywidualną pracą, mieszka się u siebie w domu i nie nosi się habitu, ale trzeba być wiernym regułom zakonu i żyć według jego charyzmatu, właśnie w świecie. Ja bardzo chcę poświęcić czystość Bogu i żyć właśnie pomagając innym, szczególnie duchowo. Myślę o III zakonie dominikańskim. Można znaleźć wiele stron w internecie. Pozdrawiam i życzę szczęścia na drodze, będącej najbliżej Twego serca! :-) (3489)| Madzia do xy | data: 30.04.2008, godz: 18:50 |
Jestem przeciwna bagatelizowaniu Twojego problemu bo zdaje sobie sprawe że nikt nie wie, jak dokładnie wyglają Twoje relacje z mężem i jak to wszystko sie rezegrało. Szczerze Ci współczuje, że tak Cię bardzo zraniła ta sytuacja, ale to nie musi być początek czegoś gorszego. Polecam dużo rozmowy i modlitwy. Wyobrażam sobie tylko, jak bardzo Twój mąż nadużył Twojego zaufania. Ale czyż miłość nie jest w stanie tego przezwyciężyć..? Prawdziwa miłość przetrwa każdą próbę. Trochę więcej nadziei na przyszłość i wszystko będzie dobrze. (3488)| Piotr | data: 30.04.2008, godz: 18:27 |
Wszyscy chyba tutaj mają świadomość, że uczciwość jest ważna, ale to, co Ty prezentujesz wygląda po prostu groteskowo. Zamiast się tak roztkliwiać nad całą sytuacją, lepiej pomyśleć co mogło do tego doprowadzić (niewykluczone, że Ty mogłaś mieć swój udziała w tym, że on Ci nie powiedział - zastanawiałaś się nad tym?), a po drugie - jakie płyną z tego wnioski na przyszłość. Bez sztucznej i zbędnej egzaltacji, a z bardziej trzeźwym oglądem sytuacji.
(3487)| Epona, lat 33, e-mail: epona@vp.pl | data: 30.04.2008, godz: 18:18 |
Witam. Nie wiem czy dobrze trafiłam, ale szukam materiałów na temat Katarzyny Szymon, polskiej stygmatyczki. Czy ktoś wie gdzie szukać w necie potrzebnych mi informacji..?Pozdawiam wszystkich. (3486)| xy | data: 30.04.2008, godz: 16:01 |
Nikt tego nie rozumie.
Nie chodzi o papierosy, chodzi o KŁAMSTWO.
Może jutro,pojutrze....wyjdzie ,że mnie zdradza........
Jak można komuś zaufać, kto przez 2 lata był dobrym aktorem.
Czy prawda, uczciwość nic nie znaczy w dzisiejszym świecie ?
Nie chce mi się o tym mówić..
(3485)| Agnieszka do xy, lat 36 | data: 30.04.2008, godz: 15:49 |
Witaj. Trudno mi uwierzyć w 17 bezproblemowych lat. Naprawdę było tak idealnie? Żadnych kłótni, zranień, zbędnych słów, zawodu? Czy tylko taki pomniczek sobie wystawiłaś? Jeśli tak, to świetnie, że pomnik się wali. Nie jesteśmy perfekcyjni i ludzka miłość, żadna ludzka miłość nie jest doskonała. Teraz się o tym przekonałaś i masz okazję oprzeć się mocniej na Bogu. Zobaczyłaś swoją i męża słabość i nad tym możecie popracować. Wasza miłość przechodzi przez próbę. Twoja miłość. Okaże się, czy jest prawdziwa. Bo miłość mniej polega na trzymaniu sie za ręce, a bardziej na akceptacji drugiej osoby i gotowości do przebaczenia. Twoje słowa brzmią, jakbyś była nastolatką, a Twój chłopak Cię zawiódł. Twoje przeżywanie wygląda mi na miłość wyłącznie uczuciową, jak przy zakochaniu. A gdzie pozostała część miłości? Gdzie przyjaźń, trwanie mimo wszystko, wierność przysiędze? Gdzie po prostu ofiara, krzyż, który jest nieodłącznym elementem miłości? Na pewno jest to bolesne i trudne doświadczenie. Nie pozwól, by Cię ominęło dobro, jakie z właściwego przeżywania go może wypłynąć. Po krzyżu jest zmartwychwstanie. (3484)
między wierszami widzę frustrację i zrezygnowanie, z takim nastawieniem następne problemy to naprawdę będą tragedią w porównaniu do tego papierosa... polecałbym szczerą rozmowę z mężem lub jakąś kurację z optymizmu (3483)| asdfgh | data: 30.04.2008, godz: 14:31 |
XY nie znam sytuacji, ale przepraszam Cie bardzo bo nie rozumie serio mowisz ze nie zaufasz swojemu mezowi tylko dlatego ze nie powiedzial prawdy na temat pali czy nie pali?!
To bez sens żeby poprzekreślać miłość z takiego powodu. Mam pytanie co jest dla Ciebie ważniejsze
Idealizm i twoje poglady czy miłość do męża?
A teraz pewnie "wkrecasz" sobie mnostwo rzeczy ktorych nie bylo tak aby tylko w swojej głowie udowodnić teza KTÓRA CIEKAWE KTO POSTAWIŁ! (bo dobra ona nie jest)
trzeba przestac sie uzalac nad soba i szukac przyczyny wkoncu malozenstow nie polega na chodzeniu spac i trzymaniu sie za reke tylko milosci ktora wybacza wszystko.
(3482)| xy | data: 30.04.2008, godz: 12:23 |
Dla mnie to jest mega problem - teraz już tylko czekam na następne ! (3481)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |