Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Xdata: 30.12.2013, godz: 18:43

Elaxx2

No to, dawaj, porozmawiajmy jeszcze o kulturze, o TVP Kulturze, kanale takim, w telewizji, tej naszej, publicznej, a właściwie to może nie tyle o samym kanale, a jedynie o jednym filmie, jaki jest tam-od czasu do czasu emitowany.Można byłoby mówić także i o innych, ale wystarczy ten jeden, by wiedzieć wszystko.
Mam tu na myśli"Blaszany bębenek."Oglądałaś?Pewnie tak, ale kiedy?Czy wtedy, gdy był jeszcze od 18 lat, czy potem, kiedy był od 16, czy obecnie, kiedy jest już od 12 lat?Tak, ten film jest dozwolony juz dla 12-letnich dzieci!Szok?Pewnie szok...
A może-nie?No to zapytam:uważasz, że "Blaszany bębenek"to film, który mogą oglądać 12-letnie dzieci, czy nie?
I jeszcze jedno pytanie:nie sądzisz, że 12, 13 lub 14-letnie dziecko, po obejrzeniu czegoś takiego(bo przecież dozwolone), będzie skłonne do tego, by wchodzić do łóżka dorosłych?A jeszcze wyobraźmy sobie, że nie ma ono pełnej rodziny, bo ojciec odszedł, a matka nie ma czasu, by każdemu ze swoich dzieci poświęcić go wystarczająco wiele...
A takie dziecko, to-wiadomo:ono lgnie, ono szuka.I zagubi się samo, i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.
Nie uważasz, że to, iż dzieci wchodzą do łóżek dorosłych, to nie tylko skutek tego, że"niewłaściwa postawa-często-wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości, "(też cytat)ale rownież i"zasługa"tego rodzaju filmów?Bo jest ich więcej, tzn.takich, które-niedawno jeszcze-były dozwolone od lat 16, a obecnie-od 12.

Nie jestem pewien, czy rozmawiamy również o kulturze, czy jedynie o...TVP(telewizji polskiej)?
O TVP Kulturze, oczywiście...

(25700)
Artiidata: 30.12.2013, godz: 15:23

A tego, ktory jest slaby w wierze, przygarnijcie zyczliwie, bez spierania sie o poglady. Rz 14,1

(25699)
Xdata: 30.12.2013, godz: 13:04

Elaxx2

Zgadzam się, Elisabeth-powinny być tu poruszane także tematy społeczne, i polityczne, i kulturalne też-byle...kulturalnie, pamiętając o tym, że każdemu należy się szacunek, cześć...Zawsze należy dbać o dobre imię drugiego człowieka, nie poniżać, nie ośmieszać go, nie szydzić z niego...Słowem-pełna kultura..
Ja oczywiście staram się dochować standardów, jak to mówią, ale-z tego co widzę-nie wszyscy to robią, wystarczy zajrzeć na jakikolwiek inny portal.Ileż tam chamstwa, nienawiści, wulgarności, słów takich, że aż, ech, szkoda gadać...
Tu raczej to nie ma miejsca, no może czasami, trochę, ale-naprawdę, nie ma o czym mówić...Zdarzyło się co nieco, np., niestety, ale także i w Twoim wydaniu, ale tylko raz, i dawno temu...Nic poważnego, nic wielkiego...Zresztą wybaczyłem Ci to już dawno, puściłem w niepamięć, bo to było skierowane do mnie.Skoro puściłem w niepamięć, to dlaczego wraca, prawda?Wróciło, bo Ty tu o kulturze, ja o kulturalności i...no, wiadomo..
Ale-co mam na myśli?Widzisz, dawno, naprawdę dawno, w jednym ze swoich wpisów(a może w dwóch), zasugerowałaś-tak delikatnie, oględnie-jakobym miał skłonności do podkreślania, do akcentowania-w pewnych, bardzo rzadkich, wypowiedziach-nieznacznej, minimalnej niechęci wobec przedstawicieli narodu kiedyś wybranego(na krótko, i nie tak do końca), wobec naszych braci-tych starszych w wierze.Padło tam słowo"antysemityzm, "ale-jestem o tym przekonany-zupełnie bezwiednie, mechanicznie, w sposób nieprzemyślany, prawda?Zagalopowalaś się, ja to rozumiem i nie mam żalu...Emocje, temperament, gorąca krew..Było, minęło..
Jednak nie tego tak pozostawić-tak bez komentarza, bo nie wiem, czy Ty wciąż jeszcze tak myślisz, czy już nie?Jeżeli tak, to pragnę Cię zapewnić, iż-w mojej rodzinie-szacunek wobec przedstawicieli narodu żydowskiego, dobra pamięć, serdeczność itp., od pokoleń wysysane są z mlekiem matki.Nigdy nie zdarzyło się, by ktoś z mojej rodziny, choć jedno złe słowo wypowiedział przeciwko Żydom.A kiedy słyszymy takie słowa z ust innych, to natychmiast stajemy w ich obronie, to- z miejsca-następuje ostry protest...Do dziś-mimo upływu tylu lat-wciąż żywa jest historia mojego dziadka.Otóż on, gdzieś w połowie II wojny światowej, przejechał przez prawie całą Polskę, także przez miasto Łódź(bo czasem podróżował), wrócił do domu, usiadł zmęczony, rękoma podparł głowę i-pełen smutku, strapienia malującego się na twarzy-powiedział:"przejechałem całą Polskę i nigdzie, ale to nigdzie, w żadnym miejscu, nie spotkałem ani jednego Żyda.Czyżby Niemcy okazali się być wobec nich niesympatyczni?"
Dziś, przy każdym liczniejszym spotkaniu rodzinnym, wracamy do tamtych słów, przypominamy je sobie, w efekcie czego nasza sympatia, nasza przyjaźń z tym narodem, wciąż-na nowo-jest podsycana, a przez to jeszcze bardziej żywa i głęboka...
Ostatnio postanowiliśmy, że zwrócimy się(nieskromnie powiem, że to była moja propozycja)do władz kościelnych, do Watykanu, by kolejny rok-może nie 2014, bo pewnie"zajęty, "ale, np.2015-ogłosić w Kościele Rokiem o Nawrócenie Żydów.Jezeli obecnie mamy Rok Wiary, to chyba nie będzie problemu, by któryś z następnych był właśnie takim?Będzie to-między innymi-okazja do tego, by wybić z ręki argument, jakoby Polacy to antysemici.Często słychać, że np.na antenie Radia Maryja pojawiają się akcenty antysemickie, co jest nieprawdą, ale jeśli ktoś tak uważa, to trudno, choć-źle(źle, iż tak uważa).Zatem, by nie było tego typu pomówień, będzie można, np.zrobić tak:załóżmy, że 2015 rok ogłoszony zostaje Rokiem o Nawrócenie Żydów, a Radio Maryja i Telewizja Trwam ogłaszają, że codziennie, co godzina(zawsze o pełnej), przez cały rok, będzie różaniec w intencji nawrócenia Żydów, tzn.nie cały, a tylko jedna tajemnica.A więc, kiedy będzie się zbliżać, np.8.00, z eteru popłyną słowa:"a teraz odmówimy pierwszą tajemnicę bolesną(wylewanie-przez Pana Jezusa-krwawego potu na modlitwie w Ogrójcu)w intencji nawrócenia Żydów(można będzie dodać:"jak najszybszego").
Nikt wtedy nie zarzuci Polakom, że są antysemitami.Ale nie to jest najważniejsze.Najważniejsze bowiem jest to, by się nawrócili, by poznali Chrystusa, by nie mieli już nigdy pod górkę....By-już nigdy-nikt nie był-jak ci Niemcy-wobec nich niesympatyczny, nie patrzył na nich bokiem, podejrzewał o różne, niecne zamiary, nie obwiniał za nic, nie zmuszał do emigracji, do rozpraszania się po świecie, albo-broń Boże!-bił, podnosił rękę, bo i takie przypadki, choć niezmiernie rzadkie, ale się zdarzały...

I jak, można rozmawiać kulturalnie, spokojnie, serdecznie i...na poziomie?
Można, prawda...

(25698)
chwila data: 30.12.2013, godz: 12:40



Beata

Wydaje mi się, że może za mało w nas wszystkich ludziach empatii, cierpliwości. Może ta Twoja koleżanka chciała więcej i więcej, ale może rzeczywiście było to spowodowane tą chorobą i to jest wielka próba dla niej i innych ludzi.
Skoro jest taka choroba to może po coś, może poprzez nią Pan Bóg może sprawdzić innych ludzi. Czy gdyby ktoś wiedział, że osoba która ma depresję to Pan Jezus to pozostawil by go samemu sobie? A przecież jest napisane cokolwiek uczynicie...
Straszne te choroby, a przecież każda choroba może przydarzyć się każdemu z nas, co będziemy czuli, mówili, pisali, jak byśmy chcieli być traktowani...
łatwo nam oceniać, mówić/pisać jak coś nas nie dotyczy
oby nas wszelkie choroby omijały

(25697)
chwila data: 30.12.2013, godz: 12:22


Beato

Ja wcale nie twierdzę, że żeby coś zrozumieć trzeba coś przeżyć i nigdy tak nie twierdziłam, bo np. każda osoba która coś przeżyła - przeżyła to na swój indywidualny sposób, oczywiście może wiedzieć lepiej, ale...

jeśli chodzi o osoby, które narzekają a są w depresji to niestety, ale jest tylko takie wyjście, jeśli wiemy o tym, czytamy wpisy to albo próbujemy pomóc albo nie piszemy nic, ja o tym nie pomyślałam, zapomniałam, że jest ta depresja. To jest zwykła rozsądkowa sprawa...człowiek, który ma taką chorobę jest w innym świecie, inna osoba ma o tym świadomość. Czy gdy kogoś boli ząb, ale to tak że go rozrywa z bólu to chciałby być zignorowany i chciałby, żeby ktoś mu mówił nie marudź to wcale tak nie boli, nie taka osoba chciałaby pomocy, więc czemu tak się dziwimy, że osoba która ma depresję wywala ciągle swoje żale, no to jest taka choroba.

(25696)
Xdata: 29.12.2013, godz: 19:23

Widzę, że administratorzy tego forum zwyczajnie...nie wyrabiają, wpisy ukazują się raz na kilka dni, co-w innych miejscach-nie zdarza się.
Możliwe, że to jakieś trudności obiektywne, nagłe i przejściowe, po których-już niedługo-nie będzie śladu...Jednak pewności nie ma, że to tego typu problemy, no-nie ma..A co jeżeli trudności te nabrały już charakteru stałego, nieodwracalnego?
Wtedy pewnie już nie da się nic zrobić?
A może da?Ja w każdym razie oferuję swoją pomoc, by to jakoś naprawić..Choć zupełnie nie mam pojęcia, na czym miałaby ona polegać?Zaraz, może zaproponowałbym zmianę systemu, który to tutaj obsługuje?Tak, ale to pewnie będą koszty, a dziś, wiadomo-wszyscy tną raczej niż dodają, bo...kryzys..Czyli-zły kierunek..Trzeba raczej-tak wychodzi-poprawiać, uszczelniać, klajstrować, szyć, łatać...Jeżeli to nic nie da, to wówczas pozostaje już tylko modlitwa...
Zawsze bowiem pozostaje już jedynie modlitwa, kiedy ludzkie działanie nie przynosi żadnych efektów...
A, można jeszcze trzymać kciuki...No ale to pogańskie, bezbożne, złe..
Zaraz, nie-niekoniecznie!Niedawno jeden z tygodników(chyba"Do Rzeczy?)zamieścił zdjęcie, a właściwie całą sekwencję zdjęć, na których jest premier mojego kraju, w towarzystwie przywódcy(wtedy też premiera)obcego państwa.Obaj uśmiechnięci, radośni, a premier(ten mój)ściska kciuki i jakby mówił do tego drugiego premiera(obecnie prezydenta):patrz(tu imię tego drugiego), udało się, tak oto ściskałem kciuki...I obaj...w jeszcze większy śmiech...
Zdjęcia te wykonano wieczorem, 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem...

(25695)
Xdata: 29.12.2013, godz: 14:25

Ileż tu życzeń z okazji Świąt B.N...I radości, i zdrowia, i szczęścia i...przeżyć wzniosłych..Pięknie, pięknie, tylko że mnie akurat nic one nie dały...Próbowałem je jakoś"przygarnąć, "to fakt, ale-nic z tego, wszystko na próżno...
Po raz pierwszy w życiu, z całą pewnością po raz pierwszy, miałem te święta...straszne, bo pozbawione tego, co najistotniejsze, tzn.radości i tego...uwznioślenia, tego właściwego ich przeżycia, takiego pełnego..
Nie, to nie była moja wina, to wszystko przez tę telewizję!Coś mnie podkusiło, by nie dotrzymać-danej sobie-obietnicy, że w okresie adwentu i Świąt nie będę oglądał tego diab....twa i uległem, niestety...Co prawda dopiero krótko przed Wigilią, ale-jak się okazało-to właśnie wtedy nastąpiło to, co najgorsze...Najpierw bowiem zaczął pojawiać się w tym okresie(jak nigdy dotąd)Owsiak-nie tylko w reklamie.Już przed świętami krążył, jak jakiś zły duch, jak jakieś czarne, złowieszcze ptaszysko...To był pierwszy znak, pierwszy zły omen, że tegoroczne Boże Narodzenie będę miał zepsute...Myślałem sobie wówczas:że też nie można niczego znaleźć przeciwko temu człowiekowi, który od 20 lat żeruje na ludzkiej krzywdzie, zabiera ludziom pieniądze, zatrudnia całą rodzinę do liczenia ich, gromadzenia i dowolnego dysponowania...Oczywiście, zdaję sobie sprawę, jak-w obecnej Polsce-działa wymiar sprawiedliwości, ale żeby nic nie wykryto, żeby zupełnie niczego na niego nie dało się wyszukać...?Wierzyć się nie chce..
Następnie-Wigilia.Siedzę i oglądam Wiadomości(w TVP 1, o 19.30), czekając niecierpliwie na orędzie ks.prymasa, albo abp Michalika, przewodniczącego KEP, które-jak sądziłem-zostanie nadane zaraz po nich.Wiadomości się skończyły i...nic, dalej czekam...Czas upływa, a ja-coraz bardziej-nabieram przekonania, że..czekam na Godota, tym bardziej, że nic nie mówili o żadnym orędziu..I tak przeleciały reklamy, potem sport, znów reklamy, pogoda.No, teraz, myślę sobie, to chyba już się doczekam?A gdzie tam!Pogoda się skończyła i...znów reklamy, po raz trzeci!Wtedy już byłem przekonany, że-po raz pierwszy-orędzia wigilijnego nie będzie..Jeszcze chwilę poczekałem i wreszcie, o godz.20.17(Wiadomości skończyły się o 19.50)ukazał się abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski...A więc ważniejszy był ten głupi sport, głupia prognoza pogody i aż trzy bloki reklamowe!Tak poniżyć , księdza, arcybiskupa, człowieka stojącego na czele Konferencji Episkopatu Polski, może jedynie-wyjątkowo już pogańskie-bydło!Żeby to orędzie trwało z pół godziny co najmniej, i gdyby było wcześniej zapowiedziane(w trakcie programu), no to może wtedy można by było jakoś to spróbować zrozumieć, ale nawet chyba wtedy nie...Ja, na miejscu przewodniczącego KEP(lub prymasa), nigdy bym się nie zgodził na to, by wystąpić w telewizji, jako ktoś, kto znaczy mniej niż sport, pogoda i reklamy;jako ktoś, kto ma się znaleźć tam jedynie po to, by ich uwiarygadniać w oczach tzw.widowni...Przecież-do ch..., to było tylko kilka minut!Czy trzeba było na to czekać aż pół godziny!
Cóż, przeżyłem to jakoś, i kiedy-już pod koniec pierwszego dnia świąt-wydawało mi się, że trochę odżywam, to-włączając telewizor już w czasie trwania wieczornych Wiadomości-co widzę?Prowadzacą te Wiadomości dziennikarkę widzę...Niby nic szczególnego, ale...No właśnie...Tu pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, a tam, po drugiej stronie ekranu, osoba, która, owszem, niech prowadzi te Wiadomości, ale dlaczego akurat w tym dniu?!W BOŻE NARODZENIE?!!Ona, po dwóch rozwodach, sposobiąca się właśnie do trzeciego "ślubu, "trzeciego ślubowania sobie miłości i wierności?I to z kim?!Z człowiekiem, który-jak tu(wystarczy wpisać nazwisko)pisze-ma za sobą małżeństwo, potem jakiś"zwiazek, "następnie znów"związek, "z którego ma jakieś dziecko, a teraz jest częstym gościem w łożnicy wyżej wymienionej, by zapewne"nabrać wprawy"przed zawarciem nowego małżeństwa.
Rzecz przedstawiałaby się inaczej, gdyby człowiek o tym wszystkim nie wiedział, ale wie...Wszyscy wiedzą, bo informacje o życiu prywatnym są dostępne-na kliknięcie..Dlaczego?Przecież można się ich pozbyć, nie muszą być ogólnie dostępne, by nie gorszyć ludzi, by nie epatowac złem, grzechem, świnstwami, ohydztwem;by nie prowokować ludzi, nie kusić do podobnych zachowań..Można, bo, np.o red.Barbarze Czajkowskiej nie ma tu niczego, żadnej informacji, a chętnie bym się dowiedział o niej co nieco.Na przykład coś o rodzinie, pochodzeniu, może prawdziwym nazwisku..No, ale nic nie ma, i dobrze, bo lepiej żeby nie było niczego, aniżeli miało by być wszystko-takie wszystko na sprzedaż...Po co epatować grzechem, łajdactwami?
Zatem, mając już święta"zjadłe, "przewegetowałem ich drugi dzień, mając jeszcze nadzieję, że będzie coś o św.Szczepanie, pierwszym męczenniku, wspominanym własnie 26 grudnia.Owszem, było, trochę, dokładnie 15 sekund, i to zaraz na początku, w czasie skrótu, kiedy ludzie nie zdążyli jeszcze nawet dobrze usiąść.Było króciuto-że Franciszek(on już nie jest papieżem, on jest już jest tylko"Franciszek, "Franek taki, Franuś)powiedział, że Boże Narodzenie"to nie je bajka, "i coś tam jeszcze.Koniec.Myślałem, że wrócą do tego, co mówił papież, że dowiem się czegoś, co naprawdę związane jest z tym dniem.Gdzie tam, same bzdury, zapchajdziury, g... jakieś...Jakiś sekciarz, nazywający się księdzem starokatolickim, który ma swoje biuro, w którym przyjmuje interesantów, a ci zgłaszają się tam"po pomoc..."Głównie po pieniądze...A jaki komentarz był do tego?Taki, że on pomaga, oczywiście, troszczy sięo "biednych, "sam-biedaczyna-żyje ubożuchno(tzn.teraz, bo już stary i nie może, a kiedyś, za młodu, to pewnie..ho, ho...), i-najważniejsze-nie uznaje papieża.Tak, to było najważniejsze:patrz, kochany telewidzu, wierzący katoliku, wcale nie trzeba "wierzyć w papieża, "wcale nie trzeba chodzić do kościoła, przyjmować sakramentów, bo NAJWAŻNIEJSZE to.."pomagać biednym, "być ciągle blisko nich, dbać jedynie o ich materialne potrzeby...Wtedy będziemy się dobrze czuli, mieli dobre samopoczucie, satysfakcję, obdarowani zostaniemy wyrazami wdzięczności..
Tylko, do jasnej ch..., co to ma wspólnego z istotą chrześcijaństwa?

(25694)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 29.12.2013, godz: 13:45


"Cierpienie jest wielkie pod warunkiem, ze potrafimy cierpiec
w sposob swiety.
Cierpienie nabiera wartosci takiej, jaką mu nadaje ten, kto cierpi.
Obysmy nie cierpieli na prozno, to zbyt smutne...
Obysmy cierpieli dla Boga i dla dusz..."

Marta Robin

(25693)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 29.12.2013, godz: 13:45


"Cierpienie jest wielkie pod warunkiem, ze potrafimy cierpiec
w sposob swiety.
Cierpienie nabiera wartosci takiej, jaką mu nadaje ten, kto cierpi.
Obysmy nie cierpieli na prozno, to zbyt smutne...
Obysmy cierpieli dla Boga i dla dusz..."

Marta Robin

(25692)
abcdata: 28.12.2013, godz: 22:19

do mario i trzeźwego alkoholika
dziękuję za reakcję na mój wpis i przepraszam że odpisuję dopiero teraz ale nie wiedziałam że ktoś napisał...ten chłopak już nie pije dwa lata, na razie spotykam się z nim mówię mu o swoich obawach i on mi się nie dziwi że się boję, jest świadomy tego że ma problem ale mój szacunek wzbudził przyznając się do tego, równie dobrze mógł nic nie mówić, nie ma ludzi idealnych, często jest tak że chłopak przed ślubem dobrze się zapowiada a potem popada w alkoholizm nie ma reguły...każdy zasługuje na szansę ale to od tej osoby zależy czy ją wykorzysta...

(25691)
Xdata: 28.12.2013, godz: 12:49

Łukasz

Widzę, że po depresji ani śladu...To dobrze, bo-choć nie jestem tu na bieżąco-to, przelatując(tak z grubsza)nad ostatnimi wpisami, zauważyłem, iż wpadł tu niedawno ktoś, kto cierpi na silną depresję, wywnętrznił się całkowicie, do samego dna i...tyle go widziano.Przepadł..Pewnie wpadł w jeszcze większą depresję i...popłynął?Silny musiał być jej nurt...Szkoda...(człowieka, głównie...)

Nie chciałbym być niedyskretny, ale, powiedz-z tej depresji, czy też stanu jakoś zbliżonego do niej, wyszedłeś sam, prawda, bez niczyjej pomocy, zwłaszcza psychologa?Wiem, mówiłeś coś, że pójdziesz do kogoś takiego, ale nie sądzę, byś to zrobił.Mam rację?Mam, bo przecież gdybyś udał się do takiego"lekarza od duszy, "to dzisiaj-z całą pewnością-nie miałbyś już pracy, byłbyś bezrobotnym, bo ten"lekarz"doniósłby na Ciebie do zakładu pracy, że się leczysz, a oni-ci z zakładu(pracy)-już by znaleźli pretekst do wyrzucenia Cię...Przesadzam?Skąd...Zobacz, jeżeli dzisiaj matka(lub ojciec)udaje się do psychologa, jeżeli się tam leczy(zaczyna leczyć), to długo nie trzeba czekać, a w domu(albo w szkole) zjawiają się"odpowiednie służby"i zabierają dzieci.Jak myślisz, skąd wiedzą?No od psychologa, od psycholga...Ma on obowiązek informowania o tym"kogo trzeba..."
Co za czasy, prawda?

Mam jeszcze pytanie:pod tą choinką umieściłeś dolary.Dlaczego?Dlaczego dolary, a nie euro?Uważasz, że to lepsza waluta, pewniejsza?Pytam, boś mieszkańcem stolicy(co prawda od niedawna, ale jednak), a tam więcej człowiek wie, więcej usłyszy...

(25690)
Elaxx2data: 28.12.2013, godz: 09:34

Witam wszystkich!

wedlug mnie "Źródełko" jest dla wszystkich pragnących rozmowy.Ja się do takich zaliczam...Nie jest powiedziane,ze ma ono być TYLKO dla chcących znależc drugą połowę.Jak czytam takie wpisy ze tamtego żal, to odczuwam,ze jestem tu niepotrzebna, zbędna, bo nie szukam meża ani nie narzekam na samotnośc..Dobrze rozumiem..?
Również tematy społeczne powinny byc poruszane..i kulturalne..Czy chrześcijanin ma być nieobyty, nieokrzesany,nie umiejący rozmawiać na tematy inne niż Biblia? chyba nie.Sztuka przez wiele stuleci opierala sie na Ewangelii.Czy mamy o tym milczec i udawać,ze tego nie ma?

(25689)
Aldona, lat 34, e-mail: adona25@wp.pldata: 27.12.2013, godz: 19:00

Czy rzeczywiście wszyscy ludzie są tacy sami? Mnie się zdaje , że nie. Bo są ludzie zwykli, szarzy, a są też i tacy ludzie, którzy mają w sobie coś takiego, że można powiedzieć, że to swego rodzaju arystokracja, elita. Zastanawiam się tylko skąd to wynika. ? Może ktoś zna odpowiedz????

(25688)
Beatadata: 27.12.2013, godz: 14:10

Łukaszu Ty to masz pomysły :):) a dodam, ze inteligentnie Ci w tym stroju!!

(25687)
Monajka, lat 37, e-mail: moni75.33@o2.pldata: 26.12.2013, godz: 23:03

Do Smutno
Smutno mam takie samo zdanie na ten teamt,ze dawne źródełko, poznajmy się miało swój niepowtarzalny klimat.Wyrażam smutek za tym,co wtedy mogłam sobie tam wynależć i nie chodzi tylko potencjalną symapatię,To miało swój styl i ciepło bijace z komunikatów.O tym,ze ktoś jest samotny ,że szuka teraz trudno się tutaj dowiedzieć.Zróbił się taki pchli targ ,stragan,nie wiadomo jak to teraz wszystko ogarnąć.Jakieś zlepki ,zrywki tego wszytkiego tamtego zostały,
Zdrowych po świetnych dni i szczęśliwego ,obfitego wo przyjaźnie Nowego Roku 2014 dla wszystkich ze Źródełka.Adonai.pl
Monajka

(25686)
taka_jedna_23, lat 23data: 26.12.2013, godz: 13:17

Zgadzam się z użytkownikiem "smutno". Uważam, że tutaj na "źródełku", ludzie mieli większą szansę poznania się. Wydaje mi się, że portal "dla samotnych" jest rzadziej odwiedzany. Nie każdemu chce się przechodzić przez tę całą rejestrację i nie każdy ma tyle odwagi, żeby umieścić tam publicznie swoje zdjęcie, a wiadomo, że to profile ze zdjęciami cieszą się największą popularnością. Paradoksalnie nie zawsze podobne zainteresowania czy piękna fotografia, decydują o tym czy zwrócimy na kogoś uwagę - może częściej krótka wypowiedź, w której coś nas zachwyci, poruszy, dotknie...

(25685)
samotna data: 26.12.2013, godz: 13:06

Zgadzam się ze smutno , dawne źródełko , poznajmy się było najlepszą stroną katolicką , gdzie można było się poznać , szkoda że już go nie ma :( :( :(

(25684)
Xdata: 26.12.2013, godz: 12:36

No i, niestety, ale nie doczekałem się odpowiedzi na moje pytanie ze strony Jacka(42).Nie doczekałem się zadość uczynienia mej prośbie, doń skierowanej...
Ch...ra, może rzeczywiście byłem-wcześniej-dla niego zbyt surowy i opryskliwy?Te epitety...Czasem mnie ponosi...
Może jeszcze raz zwrócić się do niego?Może jeszcze jakieś dodatkowe ciepłe słowo?
No nie, nie mogę tego zrobić, bo przecież jak by to wyglądało?Że wypominam mu, iż nie raczył-nawet słowem-zająknąć się na-błagalne wręcz-wołanie o pomoc?
Właśnie tak by to wyszło, niestety...
Nie, nie-i jeszcze raz-nie...Stanowcze NIE sprawianiu przykrości bliźniemu memu-i to publicznie, bądź co bądź...Bo przecież domaganie się czegoś-ponowne, wyrażane po raz kolejny-nawet jesli miałoby ono formę prośby, i to najszczerszej, najserdeczniejszej, takiej"prosto z serca, "zawsze będzie sprawiać przykrość tej osobie, którą pytamy;zawsze będzie ją ogarniać niemiłe uczucie, smutek jakiś...
Cóż więc robić?
Czekać chyba nadal..?Cierpliwie czekać.

(25683)
Elaxx2data: 26.12.2013, godz: 12:08

Powtórzę swoj wpis z lipca:


Dlaczego w XXI wieku tak ogromne emocje wywołuje cos tak prostego jak spojrzenie drugiej osoby?Dlaczego w erze,gdze nagość w sferze publicznej jest powszechna krępuje nas proste spojrzenie w oczy?
Dlaczego tak unikamy dluzszego kontaktu wzrokowego z innymi? Spuszczamy wzrok rozmawiając z kimś ? Boimy sie siebie nawzajem? Nie chcemy aby inni wyczytali z naszej twarzy towarzyszące nam emocje ale...rownoczesnie sami zamykamy sie na innych....
A rownoczesnie wszyscy chcemy być zauważeni,chcemy by ktoś nam poświęcił chwile uwagi...by patrząc na nas dostrzegł nasze "Ja". Czy to sie bierze z głodu, z naszej potrzeby uwagi,ktorej nie zaspokaja codzienność?
A może ludzie czuja sie komfortowo,siedząc naprzeciwko kogoś,kto BEZINTERESOWNIE daruje im chwile uwagi, rownoczesnie nie chcąc nic w zamian, nie naruszając ich otczki bezpieczeństwa...?

(25682)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 26.12.2013, godz: 11:43

♥.•**•.♥♥•**•.♥♥.•**•.♥♥•**•.♥
Świąt radosnych,
przeżyć wzniosłych,
w zdrowiu, szczęściu i miłości.

Niech Święta radością
wypełnią Wasz dom
A Nowy Rok blasku doda
Waszym dniom.
♥.•**•.♥♥•**•.♥♥.•**•.♥♥•**•.♥

___________< o >
_____________/
_________o`* o.@*o`.
________.' '*Q o *o@
________( () o*o* @ o'.
_______.-' o *0_Q.-'-;*o)
_______.' 0 Q @0@ ()* `-.
______* @ o*o @. ‘Q * o )
_____o`-...-@""-Q '-~@'`0*.’
_____.'` @ Q * 0*’Q. ‘ @`-.)
_____*.' o . @* '-@‘o’’Q.*-oQ’.
____* @ * ._()__0*Q.~-' @ ()* `
____(o () * o* Q'._@_Q o ()’´´*.'.
___o'-.-' @`--._ @’* Q *.@-* * ``-.
___.-' @ _Q_.-'~'-. @ ´()`-*@.o’Q’
__.' @* o ..-' * o *.@ * 0 *@oQ`) o*'
_* 0.-~@-._Q * 0 * ~. Q _.~@-.*_0_.'
_'._@ * o () '-._@__0__@_.-'Q o . '-.*
_;--@' 0‘Q * Q o *@ * 0‘ o @ *'-*.o
_.o-' * ‘ '._@__* .Q.~ @- . 0 () Q @ *'.
_* @ *‘ o * @ _.''Q~o..__@__.--'`@--.*
_;'-.__@_Q . 0 () oQ * o*♥.*•.¸♥¸.•*♥
_____________$$$$$
_____________$$$$$

(25681)
Artii, lat 38data: 26.12.2013, godz: 11:38

WITAJ SMUTNO :) To nie tak jak piszesz, zapraszam na:
http://ekai.pl/forum/kobiety/x2330/

(25680)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 25.12.2013, godz: 22:07

Ho ho hooo! Jestem tańczący Święty Mikołaj i mam dla ciebie życzenie. Przeglądnij sobie moją wideo pocztówkę na

http://www.dancingsantacard.com/?santa=202837

(25679)
smutnodata: 25.12.2013, godz: 19:08

szkoda, że dawne źródełko minęło. była to najlepsza strona katolicka. pozostałe albo płatne, albo "bez ludzi" - osamotnione, z niewielką ilością zaglądających osób. Dla samotnych nie wypaliło. Adonai i Źródełko tworzyło 2w1. Inne strony są samodzielne i szukają środków na utrzymanie. Szkoda, że administratorzy Adonai zakończyli żywot Źródełka Poznajmy się:(:(:(:(

(25678)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 24.12.2013, godz: 20:42

http://chwilkawytchnienia.com/Boze_Narodzenie/Oplatek.htm

(25677)
Marcindata: 24.12.2013, godz: 19:28

Życzę wszystkim Źródełkowiczom błogosławionych Świąt Narodzenia Pana:)

(25676)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 24.12.2013, godz: 17:22

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim , aby przy świątecznym stole nie zabrakło światła i ciepła rodzinnej atmosfery, A Nowy Rok niósł ze sobą szczęście i pomyślność.

(25675)
stokrotkadata: 24.12.2013, godz: 15:10

"Nim gwiazdka zabłyśnie, nim święta przeminą, niech Wam Wszystkim błogosławi Panienka z Dzieciną. Niech się w Wasze życie radość, szczęście, zdrowie wplata, dziś, jutro, W Nowym Roku i po wszystkie lata"

(25674)
tomannek, lat 44, e-mail: tomek531@vp.pldata: 24.12.2013, godz: 14:16

Dzisiaj jest ten rodzaj wyjątkowej ciszy,
Że każdy wszystko usłyszy:I sanie w obłokach mknące,
I gwiazdy na dach spadające,A wszędzie to ufne czekanie ?
Czekajmy – dziś cud się stanie.

(25673)
Tomasz 30+data: 24.12.2013, godz: 10:21

Mario

cyt." Mario, lat 33 data: 05.12.2013, godz: 20:25, IP: 178.235.25.133

W poprzednim wpisie powiedziałem, że o czymś opowiem. Chciałem nawiązać do Ewangelii według Św. Jana. Fragment o wskrzeszeniu Łazarza. Tak sobie myślę o Łazarzu i Jego siostrach. Wiemy, że Maria była nierządnicą - dziś powiedzielibyśmy: prostytutką. Tak sobie myślę, że niełatwo im trojgu było......."






Dziwne , że na katolickim forum nikt jeszcze tego nie zdementował ?. Łazarz miał dwie siostry Martę i Marię ale żadna z nich nie była "prostytutką" ! Ową kobietą " lekkich obyczajów " była Maria Magdalena .Ta była "prostytutka" pierwsza widziała Zmartwychwstałego Jezusa . To tyle wyjaśnień.

Mario popracuj nad swoją wrażliwością lub nadwrażliwością to jest twój problem musisz się jej pozbyć gdyż to ona cię niszczy. Musisz odzyskać pewność siebie aby normalnie żyć. Wiem ,że jest to bardzo trudne . "Miękkie serce " to przekleństwo .











(25672)
Beatadata: 24.12.2013, godz: 10:10

Chwila masz rację, żeby coś zrozumieć trzeba by przeżyć to samo..tyle że.. każdy ma co innego ..lekarz nie musi byc chory by leczyć..
Mario dobrych słow otrzymał tez duzo.. takich motywacji..modlitwy.. (ja sie rowniez modlę za niego)wiele osób dobrze mu zyczy , mimo iz on odbiera to troche inaczej..
No jasne, ze taką choroba jak depresja.. to troche inaczej czlowiek mysli, nie jest swiadomy do końca pewnych symptomów ..mozna sobie ponarzekac.. ale czy na forum mozna to robic w nieskonczonosc? to chyba staje się męczące..nikt potem nie ma juz ochoty czytac w kolko tego samego. :)
Mysle ze Mario najlepiej zrozumieja osoby na podobnym etapie..z depresją, ktore też potrzebuja porozmawiać o podobnych odczuciach ..(własnie grupy wsparcia np DDA tak robią) .. bardziej potrzeba terapii osobistej.. czegoś co przyniesie jakis skutek.. konkretnych działań.. o których wiele osób tu napomknęło.

Ja nie wiem co bym robiła.. pewnie wiecej trułabym Bogu :);) bo On ma tę cierpliwośc i nas najlepiej zrozumie.. a drugi człowiek no cóz..ma granice wytrzymałości:) nie łatwo być wśrod ludzi smętnych... wolimy wesołych, pełnych nadziei.. to jest w człowieku normalne że bardziej ciągnie do pozytywnych....
Ale jesli starasz sie komus pomóc,raz, drugi wysłuchasz.. wspierasz go słowem, modlitwą, podrzucasz mu dobre ksiazki, swiadectwa, a ktoś uważa ze to nie wystarczy.. to cóz można zrobić? czy nie za duzo oczekujemy od innych?
Nic wiele, nie jesteś Bogiem i nie zabierzesz komus cierpienia.. nie wezmiesz tego na siebie, to jest krzyż danej osoby.. każdy ma swój.. Przykładowo miałam kolezanke w depresji.. oczekiwała wiecej niz mozna było jej dać.. manipulowała swoją choroba, brała na litość .. nie słuchała rad..(może nie chciała?). Zrobiłam co mogłam,załatwiałam, pomagali jej inni, wysyłali paczki..a jej ciagle było mało..w pewnym momencie powiedzialam dość..bo ona coraz wiecej chciała takich dobrych wujków.. bo ma depresje.... nikt nie przeżyje za kogoś życia. Ludzie zaczynaja uciekać jak widzą że ktoś stawia za duze oczekiwania innym.

Życze Tobie i Mario i Adminowi i wszystkim zródelkowiczom, żeby Jezus narodził sie w Waszych sercach i dał każdemu dawkę potrzebnej miłości.. By uzdrowił to co bolesne, napełnił nadzieją , że nawet to co trudne ma sens..by postawił na Waszej drodze dobrych Aniołów.

(25671)
jacek 42data: 23.12.2013, godz: 22:58

JEZUS powiedział: "Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego" nie tylko przypomina jeden z głównych powodów Jego narodzin i przybycia na świat, ale jednocześnie wskazuje jedną z głównych cech ludzi wywodzących się z prawdy. (Jana 18:37)

(25670)
chwila data: 23.12.2013, godz: 11:45



Coż od razu dało się zuważyć, ze Mario zepchnął siebie na dno, z którego teraz ciężko mu się wygrzebać i od razu napisałam że za bardzo filozofuje, analizuje i się rozdrabnia, pisząc to chyba jak wszyscy inni co widać we wpisach zapomniałam, że przecież człowiek w depresji nie myśli tak jakby sam tego chciał i jakby chcieli tego inni...on nie jest sobą...

taki przykład...nie można wymagać od kogoś chorego na grypę, żeby nie marudził, że ma gorączkę i katar itp. tylko założył adidasy i biegał, bo sport to zdrowie...wydaje mi się, że depresja to nie jest stan złego nastroju na kilka dni i człowiek może się otrząsnąć, chociaż może zależy jakie stadium, ale jak widać stadium Mario to nie powierzchowne skaleczenie, to głęboka rana. Dlatego każde takie gadanie typu otrząśnij się, nie narzekaj ciągle, nie koncentruj się tylko na sobie, jest błędne i sama ten błąd popełniłam, ale cóż nie znam się za bardzo. Może trzeba postępować tak że ok wiem jaki to człowiek i że mogę się spotkać z różnymi reakcjami, ale co mnie kosztuje dobre słowo, które może przyczynić się do lepszego samopoczucia tego człowieka. Chyba jakaś terapia z osobami, które się znają na rzeczy będzie bardziej pomocna i skuteczniejsza

(25669)
Artii do wszystkich, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 22.12.2013, godz: 20:41

SWIAT PELNYCH MILOSCI I MOCY BOZEJ, SZCZESCIA W GRONIE RODZINNYM ZYCZY ARTUR WNĘK Z RODZINA. PS.Deus caritas est!

(25668)
Letycjadata: 22.12.2013, godz: 11:03

Do: Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pl

Przykre i straszne jest to, co piszesz. Nie ze względu na gabaryty Twoich "problemów", ale na rozdmuchiwanie własnego ego, co trafnie zaznaczyła Ela. Masz 33 lata (jak wynika z podpisu), a piszesz jak zagubiony 15-latek. Dzieci mają czasem trudniejsze doświadczenia niż Ty, nie mówiąc o dorosłych. Bierz się w garść, a to demostracyjne zwracanie na siebie uwagi, po prostu żenujące dla mnie jako czytelnika Adonai.

(25667)
Agata, lat 20, e-mail: agaciik@op.pldata: 21.12.2013, godz: 16:59

Agato, lat 24 : Bóg na pewno nie chce naszego cierpienia. Jednak masz rację, iż samotność to cierpienie. Ostatnio coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy samotność może być powołaniem. Dochodzę do wniosku, że tak. Mimo że przynosi ból to niesie ze sobą jakiś sens, chociaż chcę zrozumieć jaki.

(25666)
Trzeźwy alkoholik, lat 44, e-mail: tomannek@gmail.comdata: 21.12.2013, godz: 13:32

Do Mario,czytałem bardzo dokładnie wpis Abc,i wcale się nie dziwię jej obawom.Alkoholik który trzeźwieje nikogo nie obarcza winą za swoją chorobę,nie tylko odstawia alkohol,ale przede wszystkim leczy swój umysł,ciało i duszę,zmienia swoje zachowanie,inaczej postrzega świat,zwraca uwagę na potrzeby innych,staje się odpowiedzialny za swoje postępowanie.Chciałbym ci bardzo podziękować za przypowieść o piromanie,uświadomiła mi ona że są na świecie ludzie dla których już zawsze będę poza nawiasem społeczeństwa.Dziękuję Bogu za to że kocha mnie takiego jakim jestem i że postawił na mojej drodze ludzi którzy takiego"piromana"przyjęli pod swój dach i obdarzyli przyjaźnią i miłością,a tak na koniec,czy ty jesteś w stanie obiecać mi że już nigdy w życiu nie będziesz miał kataru?Jako człowiek mogę obiecać że zrobię wszystko aby nie dopuścić do nawrotu choroby,i nic więcej.Z Panem Bogiem.

(25665)
gość2data: 21.12.2013, godz: 11:55

Mario, Kuba ma rację..! bardzo sie w swoim egocentryzmie zagmatwałes.. tyle ludzi ma problemy rany i jakos ida do przodu a ty tylko jęczysz.. i mówisz ze kazdy cos neguje..powiedz ile mozna sluchac zawodzenia.. udzielac rad??.... skoro Ty i tak swoje.. i swoje..no wiec jak wiesz swoje....i nikt cie nie rozumie.. to znaczy ze jestes taki samowystrczalny..ze nikt nie jest w stanie Ci dogodzić.. wiec nie pisz już o swoich problemach bo i tak nikt nie znajdzie na nie recepty.. bo skoro Ty wiesz najlepiej.. tylko Twoja sytuacja jest beznadziejna i w ogóle.. to nie ma sensu wywlekac problemów.. których tu nie rozwiążesz..
potrzebujesz ruszyc sie do odpowiedniej osoby w 4 oczy porozmawiac a nie za szklanym ekranem , a wiesz ze jestes taki przypadek.. któremu nie łatwo pomoc bo sam wiesz wszystko najlepiej......

Nie dziw sie ze masz depresje.. ze wali sie ten twoj swiat zbudowany z kawałków dobrych marzeń, intencji.. to nie wystarczy..skoro ty z tym nic nie robisz.. ładnie piszesz..ale to nie wystarczy..mozna pieknie pisać a jak to realizujesz? zycze odwagi ruszenia sie z domu.. rozpoczecia konkretnej terapii a nie wygodnego użalania za szklanym ekranem. A pisać możesz.. wspierać innych również..ale nie wywlekaj juz swoich spraw bo to nic nie zmienia..ciągle stoisz w jednym miejscu. Posluchaj Kuby ktory dobrze Ci radzi.. znajdz odpowiednia osobę, pomoc. Oddaj sie Bogu. pozdrawiam i zycze spokojnych świąt.. żeby Jezus narodził się w Tobie..i Ty abys pozwolił Mu sie przemienić.

(25664)
Monika, lat 39data: 20.12.2013, godz: 21:40

Agato lat 24 samotność to według mnie utopijne słowo. Wynajmuje pokoik i pracuje z wspanaiałymi ludźmi. Dostałam od Pana Boga dar czystości i staram się być darem dla innych. Tworzymy jedną rodzinę ludzką. Nikt nie jest samotny. Mamy tylko inne oczekiwania, plany i marzenia. Jako marketingowiec mogę śmiało powiedzieć, że nie zysk, ale wspólne cele tworzą organizacje. Najlepszymi Organizatorami są mężczyźni. Oczywiście kobiety też wiele wnoszą. Przykładem jest Matka Boża. Pozwoliła aby Pan Bóg o wszystko się zatroszczył. Kto wie czy dary złoto, kadzidło i mirra nie pozwoliły utrzymać się w Egipcie.

Kochani Źródełkowicze proszę pamiętajcie przy Wigilijnym Stole o Emigrantach. My też jesteśmy Polakami. Będzie to dla Nas ciężki czas. Mamy Rodziny Przyjaciół Znajomych i Polskich Duszpasterzy. Proszę o pamięć za Emigrantów z Wielkiej Brytanii.

(25663)
Marcin do Agata,lat 24data: 20.12.2013, godz: 21:09

Tak masz rację...dlatego trzeba się otworzyć na wspólnotę i szukać tej jedynej osoby.Masz dopiero 24 lata,wszystko jeszcze przed Tobą

(25662)
to jaaadata: 20.12.2013, godz: 19:49

do agata
co do samotności to myśle że nie można powiedzieć czy jest powołanie ale na pewno jest to jedna z dróg życiowych.Zależy co kieruje takim człowiekiem i dlaczego jest samotny.Jeśli ma sie do czegoś powołanie to wtedy czuje sie pokój w sercu i radość ale inną stałą.I sie to po prostu wie.
A tak swoją drogą nie zaglądam tu zbyt często bo dawne żródełko mineło a teraz to widze mase ludzi sflustrowanych,i zapatrzonych tylko w swoje problemy.i opowiadający tasiemcowe historie życiowe .


(25661)
agata, lat 24data: 20.12.2013, godz: 17:18

Witam wszystkich bardzo serdecznie,od kilku tygodni coraz głębiej zastanawiam się nad istota powołania czy jest możliwe że niektórzy ludzie są powołani do samotności.Życie w samotności nie przynosi żadnych owoców,jest pozbawione radości ale w tym bólu trzeba jakoś wytrwać ale jak...

(25660)
Elaxx2data: 20.12.2013, godz: 13:38

Mario, jeśli chodzi o twoj ostatni wpis...Wiesz co, nie wiem,kto dał sie zwieść ale ja nie czuje sie zwiedziona z tego prostego powodu,że się nie angażowałam az tak dogłębnie...:(( ani również nie analizowałam tak bardzo twego stanu- nie czułam takiej potrzeby...Widzę,ze bardzo dokładnie analizujesz swe ego,jest ono-to twoje ego-przerobione na tysiąc sposobów,czemu jeszcze ktoś miałby to robić...?
Oczekiwanie,ze masz być samowystarczalny emocjonalnie...to brzmi dziwnie.Czy od człowieka dorosłego nie oczekuje się bycia samowystarczalnym..?Tak, jesli jest zdrowy to oczywiście.Jesli jest chory, to ten czlowiek wymaga leczenia.Czyż nie tak?
Co do bagatelizowania twych słow- nie wydaje mi sie,by to miało miejsce.Twoje słowa są tu rownie ważne jak innych piszących, maja rowną wartośc - ani mniejsza ani wieksza niz kogokolwiek.
Nie wiem, co robić by Ci pomóc,ten szklany ekran ma jednak ograniczone możliwości,przez to nie przeskoczę...wiec jednak leki to numer jeden...
Pozdrawiam Cie w tym strapieniu,będe oczekiwała na moment ujrzenia twych wpisów.Hejka

(25659)
Artii, lat 38data: 20.12.2013, godz: 12:17

Milosierdzie Moje jest tak wielkie, ze przez cala wiecznosc nie zglebi go zaden umysl ani ludzki, ani anielski. Bóg

(25658)
Kuba, lat 24data: 20.12.2013, godz: 09:28

@Mario, nie wytrzymałem i muszę Ci to napisać, chłopie Ty tylko jęczysz i stękasz. Skupiony na swoich cierpieniach, przeżyciach i Bóg wie czym jeszcze masz pretensje do całego świata o to jak było i jest. A co te Twoje pretensje zmienią, ano nic. Weź idź do specjalisty nie wiem, mądrego zakonnika czy psychologa katolickiego wyrzuć mu to wszystko i poproś go o KONKRETNE rady i KONKRETNE działania. Bo z takim kwękoleniem nic nigdy nie osiągnięsz. To prawda życie jest ciężkie i okropne ale trzeba sobie z tym radzić bo już czas ku temu. Myślisz że nasi dziadkowie w latach wojny i stalinowskiego terroru mieli lepiej, bynajmniej mieli duuuużo gorzej a jak wspaniałym są pokoleniem i się nie załamali ani nie rozpłynęli w niebyt. Potrzeba ścisnąć cztery litery wziąć życie za bary i DZIAłAC a nie marudzić o swoich wydumanych w dużej mierze problemach. Pozdrawiam

(25657)
Elaxx2data: 19.12.2013, godz: 17:21


"Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanica profesjonaliści." (autor nieznany)

(25656)
Elaxx2data: 19.12.2013, godz: 17:02


Mario,
A i owszem...mam serce,ale może chłodne..? nie gorące..? Nigdy nie byłam gorąca,przynajmniej w tej dziedzinie..Tyle innych rzeczy mnie pociągało:nauka,podróże..Tu zawsze byłam gorąca..Nie uznaje i nie uznawałam nigdy,ze mogłabym być niegodna Boga...czy cos w tym stylu..Ja sobie po prostu tym nie zaprzątałam myśli,ze tak sie wyrażę nieelegancko.Staram sie czynić dobre uczynki, odmawiam różaniec i...tyle.
Co do opery: nic straconego,zawsze mozesz nadrobić.Może zaczniesz od"Nabucco"( Nabuchodonzor) Verdiego..?Ma w sobie motyw biblijny,zapodam tu,zeby nie szukać w sieci, moze ktos inny sie tez skusi..? Nieee, muzyka nie jest za głośna,może jak bedziesz siedział na widowni,ta muzyka nie wyda Ci sie zbyt głośna, jest w sam raz...
opera Nabucco
Akt I
Na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej lud błaga Boga o ratunek przed zbliżającą się armią babilońską, którą prowadzi król Nabuchodonozor. Hebrajczycy spodziewają się, że zakładniczką pokoju zostanie znajdująca się wśród nich Fenena, córka Nabucca. Uwolniła ona z niewoli babilońskiej młodego księcia Izmaela i wraz z nim uszła do Jerozolimy. Na czele zbrojnego oddziału babilońskiego wkracza na dziedziniec. Abigail – pierworodna, lecz nielegalna córka króla Babilonu. Ona także kocha Izmaela i teraz triumfuje, widząc swoją rywalkę, Fenenę, zdaną wraz z Izmaelem na jej łaskę. Pojawia się też Nabucco, grożąc śmiercią wszystkim Żydom. Nie słucha próśb Zachariasza i zamierza się mieczem na Fenenę. Szczęściem w ostatniej chwili osłania ją Izmael, zaś Nabucco poznawszy swą córkę, w porywie ojcowskiej czułości bierze ja w ramiona. Zarazem jednak przysięga ukarać srogo naród żydowski.

Akt II
-Odsłona 1.
Abigail nie posiada się z gniewu, że król na czas swojej nieobecności w Babilonie powierzył władze nie jej, lecz Fenenie. Gdy więc Arcykapłan Baala, oburzony życzliwością Feneny dla Żydów, proponuje Abigail królewską koronę, młoda dziewczyna podchwytuje te myśl z zachwytem. Postanawiają wspólnie rozpuścić z ludem wieść, że Nabucco zginął na wojnie, i wprowadzić Abigail na tron.
-Odsłona 2.
W innej części królewskiego pałacu stary Zachariasz modli się, aby Bóg oświecił jego umysł. Lud żydowski jest przekonany, że Izmael to zdrajca; jedynie Zachariasz i jego siostra Anna, wierzą w dobra wolę Izmaela i Feneny. Pałacowy sługa, Abdallo, wpada z wieścią o śmierci Nabucca. W ślad za nim wkracza Abigail wraz z Arcykapłanem Baala, pragnąc odebrać Fenenie królewską koronę. Wtem nieoczekiwanie pojawia się wśród zebranych Nabucco i wkłada koronę na swe skronie. Ogarnięty szałem, żąda, aby wszyscy oddali mu hołd jako bogu. Zachariasz nieustraszenie sprzeciwia się temu, a i córka Nabucca brutalnie nalega na oddanie mu czci boskiej, grom z niebios powala go na ziemię. Triumfująca Abigail stroi się w królewskie szaty.

Akt III
-Odsłona 1.
We wspaniałych wiszących ogrodach Babilonu Abigail jako władczyni zasiada na tronie. Arcykapłan uzyskuje od niej wyrok śmierci na Fenenę i wszystkich Żydów. Aby spowodować zagładę plemienia izraelskiego, Abigail wykorzystuje zręcznie słabość Nabucca, którego umysł uległ zamroczeniu. Kiedy jednak król dowiaduje się, że i Fenena ma ponieść śmierć, odmawia zatwierdzenia wyroku. Wówczas Abigail rozkazuje go uwięzić.
-Odsłona 2.
Żydzi siedzący nad wodami Babilonu skarżą się gorzko na swój los z dala od ukochanej ojczyzny. Zachariasz dodaje im otuchy i zaręcza, iż lew Judy w końcu odniesie zwycięstwo (chór Va pensiero).

Akt IV
-Odsłona 1.
Z głębokim smutkiem rozmyśla Nabucco o Fenenie, którą ujrzał przez okno prowadzoną na miejsce stracenia. W tej tragicznej chwili błaga o pomoc Jehowę, Boga Izraela. Obłęd ustępuje i Abdallo na rozkaz swego pana przynosi mu miecz.

-Odsłona 2.
U wejścia do świątyni Baala Arcykapłan oczekuje skazańców. Fenena, umocniona na duchu przez Zachariasza, żegna się ze światem. Zatem jednak Arcykapłan rozpoczął krwawą ofiarę, pojawia się groźny Nabucco. W tym momencie rozlatuje się na kawałki posąg Baala i rani śmiertelnie Abigail. Chcąc odkupić swe przewinienia, w ostatniej chwili życia prosi ona o połączenie małżeńskim węzłem Feneny z Izmaelem i umiera z imieniem Jehowy na ustach. Wzruszony Nabucco wspaniałomyślnie darowuje wolność wszystkim Żydom, zaś Zachariasz intonuje pochwalny hymn na cześć potężnego Jehowy.

Jak widać,nie ma w tym nudy.Jest normalna treśc i akcja, jak wszędzie indziej. :)Kazda scena operowa ma na górze napisy elektroniczne i wiadomo,o czym śpiewają :)

(25655)
Marcin do Alicja,lat 25data: 18.12.2013, godz: 20:47

Piękne świadectwo działania łaski Bożej.Też bym chciał przejść taką totalną zmianę,może się uda:) Pozdrawiam

(25654)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 18.12.2013, godz: 19:35

"Bog zawsze podnosi sluchawke, bez wzgledu na to, ile czasu uplynelo od ostatniej rozmowy." Paul Johnson

(25653)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 18.12.2013, godz: 17:49

Nie wiem, czy jeszcze będę pisał na "Źródełku"...
Daliście się zwieść pozorom z powodu moich ról DDA - "dziecku niewidzialnemu" i "maskotce" (umniejszanie moich problemów i potrzeb, oczekiwanie, że mam być samowystarczalny emocjonalnie i nie tylko, odbieranie mi prawa do niezadowolenia, bagatelizowanie moich słów, traktowanie jakbym przesadzał i/lub fantazjował czyli traktowanie jak dziecko, negacja mojego smutku, żalu, nawet depresji). To co widzicie, to tylko to co STARAM się dawać innym ludziom. Zawsze opanowany i nienachalny w wyrażaniu swoich potrzeb i problemów ("dziecko niewidzialne), i zawsze skory do niesienia pomocy innym i chętnie się do ludzi uśmiechający, ukrywający swój ból i smutek (maskotka). Tak to działa. Dlatego tak o tych rolach mówiłem, by ktokolwiek próbował o nich coś się dowiedzieć i zrozumieć. Gdy rozmawiam z kimś, czuję się jakbym mówił w innym języku niż ta druga osoba. Albo jakby wszyscy zmówili się, żeby ze mnie zrobić wariata, ja mówię tak a wszyscy negują, negują, negują... I nawet nie są tego świadomi!
Mam problem - wróciła depresja, po tej dziwacznej i zupełnie wyjątkowej, niemal dwutygodniowej, nierównej przerwie. Przedtem potrafiłem się jakoś trzymać bo była cały czas, mniej-więcej stabilna, choć pogłębiała się bezustannie. Ale teraz, jakby to wyrazić... Spadłem z drabiny marzeń, że może coś jest możliwe. Nie potrafię sobie poradzić. Módlcie się, BŁAGAM Was, bo nie chcę być tak zupełnie sam gdy będę umierał - a czuję, że tym razem już tego nie zatrzymam.
To nie jest głupi żart. Boję się być sam. Nie wiem co robić. Nic nie wiem.

(25652)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej