Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Sara, lat 38data: 17.12.2013, godz: 23:50

Jestem dziś na rekolekcjach w swojej parafii akurat o godz 18 z nauką dla młodzieży, czekam na rozpoczęcie Mszy Św. Już za kilka chwil rozpocznie się Eucharystia, jeszcze Ksiądz między ławkami chodzi i "zbiera młodzież" bliżej Stołu Pańskiego - ku pierwszym ławkom. Lada chwila ma się rozpocząć Msza, śpiew na wejście, już słychać moją ukochaną "Niebiosa rosę..." nagle z drugiej ławki wychodzi dziewczyna bez znaku krzyża idzie ku tyłowi uśmiechnięta do koleżanek a zza kaptura wesoło skaczą jej białe słuchawki od mp3..... Aż trudno to skomentować.....

(25650)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 17.12.2013, godz: 23:07

Elu xx2, co Ty wygadujesz... Jak to nie masz "aparatu"... Każdy go ma, nazywa się... serce. :)
Może coś Cię oddziela od Miłości Boga? Nie wiem co, Ty sama najlepiej wiesz - jeśli jest coś takiego. Nie daj temu kosmatemu wmawiać Ci, że Ty nie możesz poczuć Miłości Boga. Wiesz, diabeł tak zawsze działa wobec osób w jakiś sposób osamotnionych. Urabia człowieka jak glinę... Może pozwolić Ci poczuć się kimś wyjątkowym, a potem tę wyjątkowość wykorzysta, by wmówić Ci, że jesteś zbyt wyjątkowa... Aż wkońcu myślisz, że się nie nadajesz. Albo może wmówić Ci, że jesteś jakaś, inna, nieudana, może nawet, że nie zasługujesz. Wiesz co to znaczy "dia"? Oddzielać. Tak jak Ewę od Adama, ich oboje od Boga, mnie od ludzi, Ciebie od Boga i może ludzi też w jakiś sposób (takie odnoszę wrażenie)... Wiem, masz rację - Miłości Boga nie można poczuć tak na zawołanie. Powiem Ci coś...
Gdy się nawracałem, dla mnie warunkiem bliskości z Bogiem było wyzbycie się grzechów... Tak wierzyłem, bo grzechy sprawiały, że nie czułem się godny Boga. Gdy się "oczyściłem" odnalazłem Boga i...Jego Miłość. Dlatego napisałem, że może coś Cię oddziela - niekoniecznie grzech. Może pomyśl nad tym. Oczywiście, czasem to nie takie proste, ja wiem. Ale tak chciałbym, żebyś poczuła tę Miłość...bo ona jest... nie do opisania :)

Opowiedz coś o swoich pasjach... Wiesz, nigdy nie byłem w operze, ale kojarzy mi się, niestety, raczej negatywnie - z niezrozumiałym śpiewem, nie wiem dlaczego ale zawsze zbyt głośnym. ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

(25649)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 17.12.2013, godz: 20:31

Bog wezwal nas przez Ewangelie, abysmy dostapili chwaly naszego Pana Jezusa Chrystusa. 2 Tes 2,14

(25648)
Ambasadordata: 17.12.2013, godz: 19:47

Do Alicja 25

Niesamowite rzeczy tu napisałaś, jesteś przykładem jakich nam wszystkim potrzeba, ktœre wzmacniają wiarę i dają wiarę niedowiarkom.. Naprawdę masz za co dziękować Bogu!! I mam nadzieję, że to już dosadnie zrozumiałaś..? Myślę, że dla umocnienia i podtrzymania otrzymanej łaski powinnaś spotkać się z egzorcystą który dalej Cię poprowadzi bo najprawdopodobniej to właśnie demony lub sam szatan próbował Cię zwieść z Bożej drogi.. Nie utrać daru który otrzymałaś bo jest niesamowity, cudowny, przepiękny i wielki..!!! Chwalmy Pana!!!

(25647)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 17.12.2013, godz: 00:51

Podpisz petycje

http://www.petycje.pl/petycja/10171/wniosek_o_umorzenie_kaucji_za_mieszkanie-rozlozenie_na_raty.html

(25646)
Agata, lat 20, e-mail: agaciik@op.pldata: 16.12.2013, godz: 19:09

Witajcie. Chcę być bliżej Jezusa. Niestety nie zawsze mi się to udaje. W dzisiejszym, zabieganym świecie jest to możliwe. Chociaż inni wolą zasłaniać się różnymi pretekstami. Ja ich nie szukam. Wierzę w Jego moc i wpływ na moje życie. Czuję, że nic nie dzieje się bez Niego. Przykre jest to, że coraz więcej ludzi szuka wsparcia w różnych dziwnych miejscach, a nie w modlitwie. Mnie modlitwa pomogła pokonać nerwicę lękową, na którą cierpiałam przez siedem lat. Wierzyłam, że tylko to może pomóc mi w walce z chorobą. To Jezus sprawił, że potrafię teraz cieszyć się życiem w pełni. Mogę Mu ufać i powtarzam to moim bliskim. Niestety oni nie potrafią mi uwierzyć. Przeceniają moją siłę w walce z chorobą, ale to w właśnie modlitwa pomogła mi stać się zdrową dziewczyną. Teraz kiedy zbliża się Boże Narodzenie, częściej myślę o miejscu wiary w moim życiu. Jestem jednak pewna, że chcę być blisko Boga i będę robiła wszystko, by nie dać zwieść się innej drodze.

(25645)
Marcin, lat 35, e-mail: dr.haus35@nokiamail.comdata: 16.12.2013, godz: 13:01

Do Wolna. To co piszesz to bzdura,jest jeszcze inna metoda,na poranienia dobra jest jeszcze zemsta oko za oko ząb za ząb,kto kogoś poranił,zasługuje na sprawiedliwy odwet,i to bzdura,że jak sie wybaczy,żyje sie łatwiej,ten poraniony całe życie cierpi,a ten co poranił,jest szczęśliwy,to niesprawiedliwe,więc samemu trzeba wymierzyć sprawiedliwość,i to jest dobre oko za oko ząb za ząb.

(25644)
Artiidata: 16.12.2013, godz: 12:35

Swiat moze istniec bez slonca, ale nie moze istniec bez Boga.

(25643)
Artiidata: 15.12.2013, godz: 23:18

"Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadlych w duchu. Liczne sa nieszczescia, ktore cierpi sprawiedliwy. Ale Pan go ze wszystkich wybawi" /Psalm nr 34/

(25642)
Alicja, lat 25data: 15.12.2013, godz: 19:28

Kochani! Niedługo już Boże Narodzenie, Pan Jezus rodzi się w naszych sercach. Chciałabym podzielić się z Wami nadzieją i miłością, jaką Pan Jezus zapalił w moim sercu. Chciałabym przytulić każdego z Was z osobna, tak po ludzku, bez oceniania, komentowania i powiedzieć do ucha: "Jezus Cię kocha!" Skoro kocha kogoś takiego jak ja...
Opowiem Wam pewną historię, autentyczną w 100%, za jej prawdziwość mogę ręczyć własną głową ;)
Była sobie pewna dziewczynka. Miała około 4 lat. W jej życiu zaszło coś, czego sama nie rozumiała, czego nie potrafili zrozumieć jej rodzice, rodzeństwo, a co sobie uświadomiła w wieku lat 20. Mówiąc krótko, bez owijania w bawełnę: zmolestowano ją seksualnie.
Ta sama dziewczynka, czy już raczej dziewczyna w wieku lat 17, może 18 zachorowała na depresję, potem wpadała w chorobliwe manie (przeciwieństwo depresji, nadmierna euforia bardzo wyniszczająca organizm), wreszcie w wieku 22 lat zdiagnozowano u niej ChAD (chorobę afektywną dwubiegunową). Nie ważne z jakiego powodu.
W wieku 18-23 lat wielokrotnie próbowała podejmować próby samobójcze. Jednak Pan nie chciał jej śmierci do tego stopnia, że gdy w maju 2010 roku skoczyła z mostu, nic się jej nie stało... Dopłynęła niemal bez żadnych siniaków do brzegu (a była to Wisła w Warszawie).
W wieku 25 lat, kiedy skończyła studia i dostała pracę, wydawało się, że wreszcie stanęła na nogi. Ale. Kolejne choroby: padaczka, omdlenia, nerwoból i tym podobne spowodowały, że niemal się załamała. Nie chciała już podejmować prób samobójczych, ale postanowiła zmienić wiarę, na jakąkolwiek niż katolicyzm...
A jednak... zdarzyło się coś, czego dziewczyna nie może pojąć do tej pory: nagle odzyskała spokój, odnalazła Jezusa ukrytego w Komunii Świetej, wybaczyła sobie i innym, przede wszystkim sobie, bo innym wybaczyła dawno.
W tej chwili ta dziewczyna pisze do Was te słowa i dzieli się z Wami wiarą, nadzieją i miłością. Błogosławionych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

(25641)
Elaxx2data: 15.12.2013, godz: 18:27

Mario,
no cóż poradzić, skoro tak sie czuje..
Ja osobiscie lubie muzyke powazna, Bacha, telemanna, vivaldiego, opery rózne...Ale jak ide z kimś nieobeznanym to on mówi: "co ty w tym widzisz? ja tam wcale tak tego nie odbieram.." A przecież orkiestra gra DLA WSZYSTKICH JEDNAKOWO prawda..? z tym,ze kazdy ma inny aparat odbierający i co innego słyszy...I tak jest Panem Bogiem. Albo sie ma ten dar albo nie...

(25640)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 15.12.2013, godz: 11:11

Trzeźwy Alkoholiku... Gdzież ja w moim wpisie człowieka oczerniam? Napisałem, że MOŻE tak czy tak być, ale NIE MUSI. Doradzałem dużą ostrożność. A czytałeś wpis Abc? Dziewczyna się boi - i słusznie - bo sama ma już rozwalone życie przez problem alkoholowy w Jej rodzinnym domu. Chciałem żeby trzeźwo patrzyła na swoją relację z tym człowiekiem. Bo Miłość lubi nam zakładać różowe okulary i często ignorujemy niepokojące sygnały. To co zauważam u alkoholików, to oni sobie zawsze myślą, że jedynym problemem jest sam alkohol - jak przestaje pić, myśli, że już jest "w porządku" wobec świata i ludzi - to pewnie przez poczucie winy, wszyscy oskarżają o picie i jeszcze są własne wyrzuty sumienia. A ja pisałem o mentalności. Jak alkoholik, po odwyku, wraca...czy raczej - próbuje wrócić - do domu, do żony, dzieci... tak naprawdę nie aż tak wiele się zmienia w warstwie merytorycznej, jak mu się wydaje. Jego oczekiwania wobec najbliższych są wciąż podobne i wciąż rodzinę krzywdzi. Trzeba jeszcze czasu by sobie zdać sprawę z tego: co zrobił ze mną alkohol, z moim postrzeganiem świata, innych ludzi, jak postrzegam siebie samego, swoje życie, problemy, zranienia itp. - również wobec innych, a szczególnie wobec bliskich. I trzeba sobie zdać sprawę, że się krzywdziło i być może nadal się krzywdzi zrzucaniem odpowiedzialności za swoje własne krzywdy na innych np. na swoją rodzinę, mimo, że "już jest ok, bo nie piję"... Możesz mi dać gwarancję, że tamten człowiek zadał sobie pytania tego typu? Ja naprawdę wiem, że alkoholizm nie bierze się znikąd, wiem, że osoby pijące są też ofiarami wielu doznanych w życiu krzywd. Ale jeżeli sami są zdolni bardzo krzywdzić to, proszę Cię, daj ludziom prawo do obrony i nie zrzucaj na nich winy.

Przedstawię to w jeszcze innym świetle...wyobraź sobie, że...

Mieszkasz w jakiejś miejscowości z żoną, może nawet macie dzieci... A w okolicy jest podpalacz - piroman. Widzisz jak sąsiadom spłonął cały dobytek, jak płaczą, że nie mają teraz gdzie się podziać itp. Słyszysz, że ktoś gdzieś spłonął żywcem we własnym domu.
Powiedzmy, że po jakimś czasie, roku może dwóch od tych strasznych wydarzeń, staje przed Twoimi drzwiami człowiek, który szuka schronienia na noc. Przyjmujesz go pod swój dach, a po dłuższej rozmowie z nim, on Ci szczerze, z szacunkiem wobec Twojej osoby i Rodziny, i z zaufaniem wyznaje, że jest owym niesławnym piromanem. Mówi, że walczy z tym, że się stara i modli się codziennie, widzisz w jego oczach szczerość i determinację. Jednak mówi, że nie może obiecać, że nie "odbije mu" i nie spali Twojego domu. A w tym domu wszyscy, których Kochasz...
Takie pytanie do Ciebie: zasnąłbyś tej nocy?

Łatwo być wyrozumiałym jak się jest "po drugiej stronie sytuacji".

I jeszcze taka obiektywna refleksja... Czemu Ty bronisz człowieka, o którym nic nie wiesz? A skąd możesz wiedzieć, jaki on jest? Ja rozumiem, że się jakoś utożsamiasz z powodu sytuacji, ale bez przesady. Pozatym weź pod uwagę, że ONA MA PRAWO MU ODMÓWIĆ. Tak często alkoholicy budzą litość w sercu kobiety i ona ma wtedy problem z asertywnością. A bywa, że nawet potrafią to wykorzystywać - świadomie lub podświadomie. Ja nie mówię, że Ty czy nawet ten chłopak taki jest ale on może taki być. A jeżeli nie rozumiesz dlaczego Abc tak się boi i dlaczego ja tak Ją przestrzegam, to zerknij i poczytaj:

http://www.psychologyhub.eu/artykuly/27,role-w-rodzinie-dda
http://www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=23&Itemid=65
http://rodzina.opoka.org.pl/dwaplus/trud/6912.1,Najczestsze_zachowania_i_lista_cech_DDA.html

Życzę Ci wytrwałości i szczęścia ale też refleksji, Trzeźwiejący Alkoholiku.
Pozdrawiam, z Bogiem :)

(25639)
wolnadata: 14.12.2013, godz: 22:32

Mario, pomyśl czy nie masz jeszcze do wybaczenia?.. Jezus nam wybaczył wszystkie grzechy..poszedł na krzyz za nas..za Ciebie.. wydaje mi sie ze nie uzdrowi Cie dopóki nie przebaczysz...rodzicom, nauczycielon, rowiesnikom itd.. bo nieprzebaczenie blokuje..i człowiek non stop roztrząsa rany..a mamy sie uzdrawiac z nich ..a nie wiecznie oglądać,porownywać i cedzić przez sito..
z Jezusem to jest mozliwe trzeba prosic Go nawet jesli uczucia sie nie zmienia do tej osoby... to w sercu bedzie wola przebaczenia, pokój..i duchowa WOLNOŚĆ.

Zostales zraniony.. dobra- to jest fakt!..nie podważalny..nie trzeba tego udowadniać w sądzie.. Spotykam mnostwo takich osob poranionych jak Ty czy ja..albo jeszcze gorzej.. sluchalam roznych swiadectw mlodych starych...(np. o Bashobora gdy otruli mu ojca,wypedzili matkę, a jego probowano otruć z zazdrosci! i to jego ciotka mu to wszystko uczynila a on jej wybaczyl wszystko w jednej chwili gdy sie o tym dowiedział)
Ale każdy wychodzi z tego inaczej.. dlaczego?? bo wiele tez zalezy od nas samych..jedni przebaczyli i poszli naprzód pracując nad sobą, porzucili wczesniejsze schematy myślowe i zawalczyli .. ..inni roztrząsaja latami swoje rany..nawet gloryfikują je..ubieraja w złote papierki..i często o tym nie wiedzą ze to jest w nich strasznie chore..mechanizm..

ksiadz mi na rekolekcjach powiedzial podczas spowiedzi-często osoby zranione wpadaja w egoizm..ktory nieświadomie pielegnuja latami.. Pomyslalam- jak to??!..ja egoistka?? tyle mnie zranili w życiu tyle wycierpialam..niczym "męczennica" jaka egoistka..ale po jakims czasie zrozumialam ze mial rację!! ciagle zyłam tymi ranami.. użalałam sie nad soba samą..jaka ja skrzywdzona.. jakie mialabym trudne zycie, dziecinstwo .. gdyby nie te rany, miałabym osiągnięcia w zyciu..
ale GUZIK! jestem tylko grzesznikiem..mam ograniczenia..jak kazdy (nieporaniony) czlowiek.. nawet jakbym miala cudowne dziecinstwo i rodziców.. robiłabym inne błędy.. czy błedne wybory.. wcale nie musiałabym osiągnąć sukcesu.. i byc wzorem dla innych..! moze nawet mogłabym coś zle wykorzystać..sukces itp

Człowiek zraniony szybko przyzwyczaja sie do obwiniania innych za swoje niepowodzenia w zyciu. Ale to niesprawiedliwe! w koncu dochodzi do tego ze sam mysli o sobie idealnie, ze to inni są winni za wszystko, to staje sie wygodne, przyzwyczajenie, hołdowanie sobie samemu..
Bo człowiek nie widzi własnej słabosci.. ucieka przed odpowiedzialnością za swoje życie. To co napisała "chwila" .. w czasie wojny ludzie mieli straszne dylematy..był terror, walka o zycie.. a niektorzy wybierali ucieczkę od smierci donoszac na innych i to tez był ich wybór..wola..
wolno im było zrzucic na mechanizm bo takie czasy? wolno..ale to nie jest wytłumaczenie, po prostu nie byli szczerzy , ani uczciwi.. zło w niech zwyciężało..
Ile mogę narzekac na swojego tate ze nie był ojcem? a co, on znowu ma narzekać na swojego.. na czasy w ktorych żył? i tak mozna narzekac do 7 pokolenia..na dziadków itp..ale to nie jest wyjscie..Trzeba odciąć tę pępowinę
Jestem wdzięczna Bogu ze mi to odslonił..bo wtedy rozpoczal sie proces mojego uzdrawiania z ran..nieprzebaczenia...złosci..cieprpienia
I jeszcze jedno powiem..przez te rany wlasnie Bóg mnie uszlachetnia..uwrazliwia na innych, pokazuje jak mozna rany wykorzystać , ze mozna cos z nimi zrobic..dobrego.. Jeden ksiadz powiedzial dobrze.. teraz jest czas ludzi poranionych.. kościoła cierpiącego..to przez takich ludzi Bóg bedzie dokonywał odnowienia serc, przemian w kosciele..
Bo Jezus choc zmartwychwstaly to nadal miał widoczne rany na dloniach i stopach..
Trzeba pozwolic Mu działać. Prosic o miłosc i nie zakładać nie umiem bo mnie nikt tego nie nauczył..dobra, ale po co jest Jezus? po to zeby mnie nauczyc kochac..tylko czy ja pozwalę na to? czy wygodniej mi obwiniać moj los aż do śmierci..i tak życie przeleci... trochę na włąsne życzenie..czyż nie?

(25638)
Kasia, lat 32, e-mail: rika1981@wp.pldata: 14.12.2013, godz: 18:06

Dopadł mnie smutek.
Ponieważ od dłuższego już czasu znajomi a mam ich mało nie mają czasu dla mnie.
Chcę za pośrednictwem źródełka poznać przyjaciół i przyjaciółki
z Krakowa i małopolski oraz ze śląska Jaworzno tylko i Katowice.
Czekam na Was kochani!

(25637)
Monika, lat 39data: 14.12.2013, godz: 16:46

Rado ten drugi kolega na widok którego nie umiałam nic powiedzieć, przypomniał mi tych chłopaków, którzy wzgardzili moim zakochaniem. Po raz pierwszy w życiu poczułam ból z powodu wzgardzenia i wyśmiania moim uczuciem. Jednak teraz potrafię przyjąć inicjatywę mężczyzny mojej nowej relacji. Z trzech zostało dwóch a może już tylko jeden?

Czyżby biblijne 40 lat błądzenia minęło i wejdę do Obiecanej Krainy?

Maryjo i Józefie proszę , aby Dzieciątko Jezus narodziło się w moim umyśle. Niech w tym roku stajenką będzie moja głowa. Każdy rok zbliża do Pana Boga.

(25636)
Trzeźwy alkoholik, lat 44, e-mail: tomannek@gmail.comdata: 14.12.2013, godz: 14:42

Do Mario 33

Faktycznie masz rację pisząc do Abc że nie masz pojęcia o czym mówisz,tym bardziej nie wiem dlaczego zabierasz głos i próbujesz oczernić człowieka którego nie znasz.Facet okazał uczciwość,szacunek i wielkie zaufanie dla tej dziewczyny przyznając się do swojego problemu,już na starcie mógł ją przez to stracić,jeśli chodzi o to że nie może jej obiecać że nigdy się nie napije,nie jest to szukanie furtki i zabezpieczanie się,ja mogę zapewnić że nie napiję się DZIŚ,z tych DZIŚ zebrało mi się sporo tygodni i miesięcy,a dzięki wsparciu kochanej kobiety,której przyznałem się do tego problemu i codziennej modlitwie mam nadzieję że jeszcze sporo tych DZIŚ przedemną.Budowanie związku na uczciwości i wzajemnym szacunku jest przykładem odpowiedzialności jaką ten człowiek okazał,życzę im wielu szczęśliwych DZIŚ,a tobie Mario polecam lekturę literatury AA,da ci to jakiś pogląd na tą chorobę,odrób lekcję zanim zaczniesz oceniać.

Boże użycz mi pogody ducha,abym godził się z tym czego nie mogę zmienić,
odwagi,abym zmieniał to co mogę zmienić,
i mądrości,abym odróżnił jedno od drugiego.

(25635)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 13.12.2013, godz: 23:04

Elu xx2
cieszę się, że podobają Ci się moje wpisy. Przeglądałem starsze wpisy i natrafiłem na Twój, w którym stwerdzasz, że nie czujesz miłości Bożej a opuszczenie. Smutne to, bo przecież cała nasza wiara bez poczucia bycia kochanym przez Boga, trochę...jakby to powiedzieć, no... traci sens. To tak jakby wierzyć, że gdzieś PODOBNO istnieje słońce, a wokoło wieczna noc. A próbowałaś kursu "Filip"?. Podobno... ludzie wracają z nich ubogaceni.

Do Moniki, lat 39
Chciałbym Ci coś wysłać... napisz do mnie na maila, proszę... Nie bój się to żaden spam czy wirus. Chcę Ci przesłać pewne rekolekcje. A co do świata tzw. "gwiazdorów", to nie sądzę, by warto było wogóle o tym myśleć - strasznie pogubieni ludzie, i jak na profesjonalnych aktorów przystało, bardzo sugestywnie uśmiechają się do zdjęć.

(25634)
chwila data: 12.12.2013, godz: 15:55



Dominik

Masz trochę racji, ale o ile tok logicznego myślenia nie jest widoczny tak od razu (chociaż napisanie zdanie i poprawnego szyku to też logika) to, że ktoś np. potrafi rysować bryły geometryczne i dobrze liczyć to tego nie widać w takiej mierze jak to kiedy kontaktujemy się pisząc. Człowiek kulturalny, żeby nie wtykać inteligentny, polak każdy powinien znać zasady polskiej pisowni i ortografii. Po cóż nasza edukacja...

(25633)
chwila data: 12.12.2013, godz: 13:12



Muszę jeszcze dopisać...z tą równością ...tak mamy się czuć dobrze i tak jak inni... to że ktoś nie jest najmądrzejszy, to że ktoś nie jest najpiękniejszy, to że nie ma markowych zabawek, markowych ubrań nie czyni go gorszym, to że ktoś będzie mi po stokroć mówił, że jestem beznadziejna, głupia i nic nie warta, to jest jego sprawa, ja nie będę tak o sobie myśleć bo szanuje samą siebie, bo szanuję Ducha Św. i choćby wszyscy nas opluwali i odsunęli się od nas to jest jeszcze Pan Bóg, Pan Jezus to jest nasz ratunek

(25632)
chwila data: 12.12.2013, godz: 12:57



Mario

Zapomniałam... teraz trochę bardziej rozumiem Twój odbiór, silne zranienia powodują, że nie odbieramy różnych słów ot tak tylko za bardzo bierzemy je do siebie. Mario jak ktoś czy ja coś pisze, to nie ma w umyśle a teraz Ci dowalę...więc nie odbieraj czyichś wpisów w ten sposób. Tzn. może ktoś tak pomyśleć, ale ja wierzę, że ludzie raczej starają się zrozumieć i pomóc.
Z mojej strony mogę Cię zapewnić, że Cię wspieram.

(25631)
chwila data: 12.12.2013, godz: 12:46


Mario l.33

Na początku napisze tak...jak dla mnie zabrakło w Twoim życiu osób trzecich, które by Ci pomogły i zabrakło osoby silnej, kochającej, która by była dla Ciebie ostoją, bezpieczeństwem, ale w tym drugim przypadku widzę też trochę twojej winy. Jak wiesz nie tylko ty jesteś dzieckiem alkoholików, nie tylko Twój rodzic czy rodzice pili, czy też poniżali, a nawet bili etc. Na całym świecie są tacy jak Ty. A nie każdy będzie tak filozofował, bo mu czasu na życie by nie starczyło. Być może Ty masz nawet lepiej chociaż nie wiem pisze być może, bo nie wplątałeś się w tarapaty, nie masz na bakier z prawem a są dzieci alkoholików, które wychowuje ulica i to doprowadza ich nawet w wieku nastoletnim do przestępstw. Nie uważam Cię za "frajera" i też takiego ubranego w cudzysłów. Nie jest Twoją winą, że miałeś takie dzieciństwo, wyobrażam sobie i widziałam jak się funkcjonuje w takich rodzinach i współczuje, ale...ale dziś masz 33 lata, nie jesteś już dzieckiem i pomimo traumy, która pozostanie w Tobie do końca życia powinieneś skupić się na czymś innym a nie bezustannie to roztrząsać. Takie ciężkie czasy, zranienia trzeba wywalić ze swojej głowy i przestać o tym myśleć, po co ciągle to wałkować to jest dobijanie samego siebie. Owszem trzeba to w którymś momencie życia wywalić z siebie, przegadać z kimś, ale nie przez lata. Jak napisałam chyba w Twoim życiu zabrakło pomocy osób trzecich a Ty poprzez nie wiem swój wstyd, brak pewności siebie zepchnąłeś całe swoje jestestwo na dno, poddałeś się i doprowadziłeś do tego że Twoje życie było jak w klatce, ta klatka dawała Ci poczucie bezpieczeństwa i bałeś się z niej wyjść. Mówisz o procesie czy mechanizmach...nie ma takich mechanizmów które mogłyby złamać człowieka silnego...ale Ty się poddałeś, byłeś słaby. W czasie wojny kiedy ludzie byli bici, upokarzani nie donosili na innych a ci którzy się poddali "sprzedawali" swoich braci, ale co do tego doprowadziło mechanizm? Nie...do tego doprowadzało wybór człowieka i jego ludzka słabość. Można złamać człowieka kiedy np. porywa mu się dziecko i grozi czymś. W innych przypadkach to jest nasz wybór. Teraz skup się na tym, że mimo wszystko możesz być szczęśliwy. Osobiście znam dzieci alkoholików, które są szczęśliwe. Mają rodzinę, dzieci, nie mają nałogów i nie wszyscy są najpiękniejsi i najmądrzejsi. Z pewnością jesteś tu na ziemi komuś potrzebny.

(25630)
Ellax2data: 12.12.2013, godz: 11:47

do gość2 ależ tak, jak najbardziej podawać swe opinie,na tym polega forum jak by nie patrzeć publiczne..wymiana myśli i myślenie o tym, jak by tu pomóc...Ja odnioslam te slowa do czasu,gdy tu wchodziłam 1 raz...i takich dyrdymał sie naczytałam,ze głowa spuchła..Nie mowie tego o tobie, ja cie nie znam, skąd ten pomysł w ogóle .Proszę pisz duzo.
chwila- wyleczyłam sie z przejmowania sie radami..zwlaszcza tymi nie trafionymi i zwlaszcza gdy pochdza od osob,ktore nie maja pojęcia o stanie faktycznym osoby piszącej i chcącej jakiegos początku do ogarniecia rzeczywistości..

(25629)
Czarna owieczka, lat 26data: 12.12.2013, godz: 01:15

-----> Mario

czytalam Twój ostatni wpis że łzami w oczach bo jak bym czytała o sobie...
Doskonale Cię rozumiem bo przechodzę to samo... Tak samo jak Ty mam DDA nie jest to łatwy syndrom i ciężko z niego wyjść trzeba silnej i długiej walki ale wiem doskonale że czasem poprostu nie da się walczyć że jest ciezko szczególnie jak się nie ma od nikogo wsparcia, zrozumienia.
Ciezko również jest w życiu dorosłym się odnaleź mimo tego że się już jest zdala od tych którzy nas ranili bo w psychice wszystko niestety zostaje...

Ja właśnie od kilku dni pracuje w nowej pracy i co czuje? Że się tu nie nadaje że nie są ze mnie zadowoloni itp... Itd... Wiem że tak nie jest ale tak mam psychikę zniszczoną bo w domu ciągle było "do niczego się nie nadajesz, wszystko robisz źle, nie poradzisz sobie w życiu dorosłym" można by tak wymieniać i wymieniać...

Z jednej strony może jest to dobre bo wiem jak wychowywać swoje dzieci czego nie robić bo wiem jak jak się wtedy czułam a z drugiej strony nie umiemy się cieszyć nawet najmniejszym szczęściem nie doceniamy to co już mamy a czasem mamy tak wiele...
Mario ciezkie to nasze życie...

(25628)
Mała Mi, e-mail: lucja0201@onet.pldata: 11.12.2013, godz: 20:09

Witajcie! Proszę Was o modlitwę w intencji rozwiązania mojej sytuacji zawodowej zgodnie z wolą Bożą.

(25627)
gosc2data: 11.12.2013, godz: 17:41

do Mario, Ty nie chcesz pozwolic sobie pomóc, ciągle wałkujesz że jesteś inny, że na Ciebie cos nie zadziała, bo masz inne przezycia, inne i wszystko inne.. to nawet Jezus nie da rady do Ciebie dotrzeć :) jakbyś zebrał wszystkie sugestie "do kupy" przemyslał, wyciągnął wnioski, spisał na kartce.. i zaczął coś robić..zamiast odpisywać w stylu "nie wiecie, nie rozumiecie"itd.
Lekarz zeby mógł leczyc pacjenta z raka nie musi być chory na to co on..tak samo nie znajdziesz człowieka który przeszedł, doświadczył to samo co Ty, ale co z tego? czy nie można skorzystać z porad i coś z nich dla siebie wynieść? Po prostu ..boisz się i nawet o tym nie wiesz.. Możesz zacząć od grupy modlitewnej, zawsze można gdzieś dołączyć i tak sie zaczynają kontakty..nie mów: nie ma tam dla mnie towarzystwa, każdy ma w sobie jakieś bogactwo.

(25626)
do Mariodata: 11.12.2013, godz: 17:20

Nie podoba mi się jak mówisz o Jezusie,nie dorastasz mu do pięt! Nie porównuj swojego życia do Jego!
Napiszę Ci, ja tak to widzę. To że ludzie mają trudne dzieciństwo, jest przede wszystkim winą ich rodziców, którzy oddalili się od Boga, co potem przekłada się na ich życie, Jezus próbuje nas potem z tego wyciągnąć o ile sami tego chcemy?
A co do Twoich wypowiedzi to pełno w nich emocji, mężczyźni nie mogą być tak emocjonalni bo sobie nie poradzą z rolą jaka jest dla nich przeznaczona, nie będą mogli się zaopiekować swoją rodziną w trudnych chwilach,bo będą za słabi psychicznie, więc nie uwierzę że Jezus chce żebyśmy tacy byli!

(25625)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 11.12.2013, godz: 16:46

Chwilo, piszesz, że jak ktoś słucha, że jest gorszy i wierzy w to - to tak będzie. Mówimy o dzieciństwie kiedy się ma 7-10 lat. Jak rówieśnicy wyśmiewają wszystko co w Tobie jest, każdą rzecz - to jak mówisz (ja mam wadę wymowy - "R" wymawiam podobnie jak Donald Tusk), Twoje ubranie, gesty - wszystko. Nie chcą Cię, w domu też nie czujesz się bezpiecznie, i nie czujesz się chciana. Nie masz swojego miejsca - nikogo kto by Cię zechciał jako równą sobie osobę. Jak masz się wtedy czuć równa innym? To nie słowa niszczą poczucie wartości - to są mechanizmy, które całymi latami miażdżą psychikę. Może masz mnie za "frajera", który nie umie walczyć o swoje, ale zanim ocenisz poczytaj najpierw o Dzieciach Alkoholików. Pozatym jeżeli ja jestem "frajerem" to i Jezus jest "frajerem", bo przecież dał się zabić - a mógł przecież walczyć "o swoje"... Chwilo, ja tak po prostu nie chę i nie umiem. Ale za to, wiesz, ja chcę uczyć się rozumieć i kochać świat - chyba coś w tym jest dobrego, jak myślisz?

Słuchajcie... Ja wiem, że każdemu z Was wydaje się, że jako osoba w kiepskim stanie ducha, jestem skłonny do przesady, że trochę koloryzuję, może nawet trochę udaję, by zwrócić uwagę. Otóż, nie robię tego - staram się być obiektywny tak bardzo jak tylko mogę. Zawsze staram się o to. Tego się nauczyłem - bądź do końca uczciwy wobec samego siebie, to jedyny sposób by być uczciwym wobec innych.
Beato, Ago, ja potrzebuję wsparcia i wiary w człowieka, którą już dawno mi odebrano. Ja potrzebuję dobrego słowa bardziej niż mądrości. Ja wiem, i rozumiem, że chcecie się podzielić tymi doświadczeniami, które Wam jakoś pomagały lub pomagają nadal. Pomyślcie jednak - każdy jest trochę inny, jego problemy są inaczej uwarunkowane, czy "skonfigurowane". Każdy ma inną emocjonalność, inne doświadczenia. Cieszę się, mimo wszystko, że nie zostałem tutaj tak "zjechany", jak to się mówi, z góry na dół. I to też jest wartość. Widzicie, ja mam problem, żeby uwierzyć w to, że mam prawo tu być, równy innym ludziom, stać tutaj, tym samym powietrzem oddychać, nawet wyrażać siebie na swój sposób gestami - mową ciała ogólnie mówiąc. To tak jakby być cały czas przed wszystkimi obnażonym - tak się czuję wobec innych osób. A każdy człowiek ocenia moje gesty, moje słowa, ton głosu, wszystko - tak jaby miał do mnie jakieś prawo, a ja jakbym prawa nie miał do niczego. I to nie przechodzi od takiego powierzchownego kontaktu o jakim piszecie. To jest jak moc Jedi...Jakby siłą woli starać się unieśc w górę kamień. Kiedy jestem między ludźmi cały czas muszę przypominać sobie, że kamień ma prawo unosić się w górę, podczas gdy wszystkie zmysły krzyczą, że on spada w dół - bo spada. Rozumiecie o co chodzi? Ja sobie NIE WYMYŚLĘ, że się czuję równy innym. To właśnie jest ten brak fundamentu, o którym pisałem wcześniej. Owszem, czasami, trochę to czuję, ale za słabo... wciąż za słabo i to szybko znika, jest kruche i łatwo zgubić w momencie gdy przychodzi strach.
Wiem, że zły dotyk trzeba leczyć dobrym dotykiem, wiem, że umysł utrwala wrażenia, lecz umie też je weryfiokwać i zastępuje nowymi. Może dlatego, że krzywdy były osobiste, powierzchowny kontakt nie leczy tych ran. Ja czuję, że potrzeba mi bliższego kontaktu z grupą osób. Czuję to już od kilku lat, ale... no właśnie - jak i gdzie? Może potrzeba mi jeszcze troche czasu - nie wiem. Wiem, że od jakiegoś czasu poczułem się trochę lepiej - depresja ostatnimi dniami była troszeczkę jakby słabsza - ale wraca znów... jak nie ma chęci do życia, nie ma nic.
Chcę więcej tego życia...jestem go głodny.

(25624)
chwila data: 11.12.2013, godz: 10:50



Elaxx2

Jest takie opowiadanie nawet tu na stronie, że nie wszystko jest takie jak się komuś wydaje. Najlepiej nie brać do siebie wszystkich słów, tekstów, czasem ktoś specjalnie napisze ostrzej, żeby zmienić myślenie drugiego człowieka, bo ktoś tylko narzeka i narzeka i jak się czyta to widać, że nie idzie wyprostować drogi tego człowieka. Nawet mamom kochającym swoje dzieci ponad wszystko i wszystkich na świecie zdarzy się na nie krzyknąć, mówić krytycznie a nawet młodszym dać klapsa. Czasem ktoś nie potrafi przyjąć krytyki, obraża się, biadoli jak to ktoś mu powiedział, to jest dla mnie niedojrzałość, przecież krytyka potrafi pokazać jak coś jest źle i pozwolić danej osobie coś zmienić. Oczywiście nie powinno być krytyki czy komentarzy niecenzuralnych czy uwłaczających czyjejś godności. Mnie przeraża to co się dzieje na portalach różnych, a niech się komuś nie spodoba czyjaś garderoba albo ktoś jest ciut grubszy, itd. a już się pojawiają teksty wulgarne nawet. Najważniejsze mieć dystans i nie przejmować się (próbować).

(25623)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 11.12.2013, godz: 08:56

Bog nie przestaje przyciagac czlowieka do siebie i tylko w Bogu czlowiek znajdzie prawde i szczescie, ktorych nieustannie szuka. KKK str.21

(25622)
gosc2data: 10.12.2013, godz: 23:25

ELAXX a CO to znaczy każdy mądrzejszy od poprzednika? :) z tego wynikałoby że lepiej się nie odzywać jak ktoś poruszy problem i nie odpowiadać, tak będzie najbezpieczniej, żeby nie być posądzonym o przemądrzałość, gruboskórność, przekrzykiwanie..i w ogóle milczeć nie reagować ;]
Tak, tylko czytam wpisy Mario od paru dni..najpierw, uzewnętrznił się..dużo opowiedział, więc chciano mu jakoś dopomóc, normalne nie?, a on raczej wziął jako atak i chyba tej pomocy nie potrzebuje.. zmienił kierunek, wydaje się ze to praktycznie inny człowiek, który teraz chce tylko zaistnieć.. i to też dobre, ale..Uszanujmy dobre chęci. Jak się oczekuje pomocy, zrozumienia.. to przydałoby się troszkę pokory z lekkim dystansem do siebie przyjąć lub docenić pomocną dłoń.. Nie odwracać kota ogonem widząc tylko złe zamiary ;] Nie chodzi o ewidentny przypadek samozadowolenia z poniżania kogoś..ale takich da się szybko wyczuć i rozbroić.
Trzeba pamiętać, o tym że można kogoś zniechęcić do niesienia pomocy.. właśnie doszukiwaniem się tylko złej woli..To tak na marginesie.

(25621)
dominik, e-mail: sininen@poczta.pldata: 10.12.2013, godz: 18:59

Do Pana starszawego. Znajomość zasad ortografii języka polskiego lub sposób wysławiania się, nie świadczy o inteligencji. Świadczy co najwyżej o oczytaniu. Chociaż w naszej kulturze utarło sie takie przekonanie, że osoby popełniające błędy ortograficzne, stylistyczne itp. odstają pod względem intelektualnym od osób, które używają języka polskiego w sposób nienaganny. Takie ocenianie kogoś według takiego kryterium już samo w sobie jest... głupie :) Dlaczego to zasady pisowni i sposób wysławiania się, a nie np. umiejętności logicznego myślenia mają o czymś świadczyć? Jeśli ktoś "deklasuje" ludzi na starcie z powodu błędu ortograficznego w zdaniu, to świadczy tylko o sobie, że używa tak głupiego stereotypu klasyfikującego ludzi. Poza tym używanie wtyczki Firefoxa w celu "zatajenia" swoich problemów ortograficznych, nie spowoduje że te problemy znikną. Osoba dla której ortografia jest sensem życia (Boże uchowaj mnie od takich ludzi :)) może poczuć się oszukana, gdyż nie zdeklasowała człowieka, którego normalnie powinna zdeklasować. Ja dla odmiany polecam Operę - jest lżejsza (nie ma tej całej masy bezużytecznych wtyczek) i stabilniejsza. Aha tom wiadomosc napisalem w operze dlatego pszepraszam za blendy :)

(25620)
Elaxx2data: 10.12.2013, godz: 10:48

Mario,
jakże cie rozumiem...naprawdę..bo to co piszesz to moje..( to przenośnia, mowie na wypadek,gdyby ktos nie rozumiał).Kiedys, pare lat temu tu weszłam, do tego miejsca... skopali mnie ci, co tu byli...każdy mądrzejszy od poprzednika.Ale to nic,pozbieralam sie jakoś..
Twoje odbieranie otoczenia, chłodny wiatr na policzkach,ludzkie spojrzenia i twoje mysli przy tym.Ja myśle calkiem podobnie: juz w trakcie gdy to sie dzieje,mam myśli przenikające głowę..juz w tym momencie, nie musze czekac na później...Swiadome rejestrowanie kazdej minuty...Nie wiem, moze to cecha ludzi,ktorzy czuja,ze nie maja juz duzo zycia przed sobą..?
Pisz Mario dużo, z chęcia cie bede czytać..Jedne z senowniejszych wpisow wsród tych o motylkach ( to przenośnia0
pozdrawiam

(25619)
starszawy, lat 50, e-mail: polwieczny@tlen.pldata: 10.12.2013, godz: 09:25

Mam gorącą prośbę do wszystkich, którzy tu piszą aby używali przeglądarki Firefox bo ona ma w sobie mechanizm sprawdzania poprawności pisowni w języku polskim.
Dlaczego o tym pisze? Bo często zła pisownia już na starcie deklasuje osobę chcąca kogoś poznać.
A nawiasem mówiąc wysławianie się wyraźnie pokazuje poziom inteligencji danej osoby.

(25618)
Aldona, lat 34, e-mail: adona25@wp.pldata: 10.12.2013, godz: 04:05

Żołnierze zgnietli Chrystusa jak zgniata się butem robaka. W ogóle nie uszanowali Jego godności, potraktowali Go najokrutniej jak tylko można było. To, że ta przepaska została to cud jest, bo już bardziej nie można było Go poniżyć, nie wyobrażam sobie czegoś jeszcze straszniejszego.

(25617)
Monika, lat 39data: 09.12.2013, godz: 21:55

Mario nie chciałabym nic usłyszeć. Rozebrać się przed lekarzem, ukochaną osobą, na plaży zawsze wiąże się ze wstydem. Wstydliwość chroni godność osoby.

Zauważyłeś żołnierze Panu Jezusowi zostawili przepaskę. Uszanowali godność.
Zawsze, kiedy gwiazdy rozbierają się potem źle dzieje się w ich życiu. Kobieta i mężczyzna nie mogą całkowicie się odsłonić muszą zachować wstydliwość. Przykładem jest Tom Cruise i Nicole Kidman. Grali śmiałe sceny i byli nadzy i to zniszczyło ich małżeństwo. Donna Summer w wywiadzie mówiła że menedzerowie chcieli od niej coraz więcej smiałych zachowań seksualnych i przestała spiewać i zaczęła chodzić do kościoła.

W Księdze Rodzaju Pan Bóg Adamowi i Ewie zrobił przepaski, czyli to o czymś świadczy. Nawet ludy afrykańskie stosowały okrycia. To o czymś świadczy.

(25616)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 09.12.2013, godz: 19:01

Czarna Owieczko :)
Jaki to okropnie niesprawiedliwy nick sobie wybrałaś. Wiesz, nie lubię tego określenia "czystość przedmałżeńska" - kto to wymyślił? To brzmi jakby po ślubie to już można było sobie grzeszyć nieczystością. Ja osobiście rozumiem narzeczeństwo jako okres przygotowania do czystego małżeństwa. Widzę to tak...
Adam i Ewa poróżnili się przez grzech, i tu nie mowa wcale o współżyciu - które jest pięknym wyrazem Miłości i oddania. Zaczęli się siebie wstydzić, ponieważ stali się "brudni" w swoich sercach, przez kontakt ze złem. Bali się też być oceniani w krzywdzący sposób a to dlatego, że będąc "brudni" sami zaczęli oceniać w krzywdzący sposób (każdy sądzi po sobie).
Narzeczeństwo rozumiem, tak z grubsza problem ujmując, jako drogę powrotną z pokaleczonej, pełnej lęków i niedopowiedzeń relacji do pięknej ufnej nagości - w PIERWSZEJ kolejności do nagości duszy.
>Bo to ciało uzewnętrznia duszę a nie na odwrót.

(25615)
Marcin do Alicja,lat 25data: 09.12.2013, godz: 15:43

Dzięki,zrewanżuję się:) Ofiaruj także trudności i choroby za nas którzy nieraz błądzimy...Pozdrawiam

(25614)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 09.12.2013, godz: 15:37

...

Milczenie...

Tam na Golgocie dzieją się dziwne rzeczy... Jest Człowiek. Jest Jego Mama i są Jego Przyjaciele. Inni mówili, że wiele potrafią, zarzekali się, że to, że tamto...ale nie przyszli. Bo to były tylko słowa - wydawało im się, że są mądrzy. Może nawet, że są mądrzejsi od innych. Chcieli bardzo dobrze i wierzyli tak mocno.
Ale nie przyszli.

A tu stoi troje ludzi... milczą... Ten, który wisi bezradny i nagi przed nimi, wygląda tak żałośnie, ale patrzy na nich ciepło, chciałby się uśmiechnąć, choć jego twarz wykrzywia grymas bólu...po policzku spływa łza, ach jakby teraz chciał być bliżej nich...ale to dobrze - tak dobrze, że są choć tak blisko. A oni stoją...płaczą i nie wiedzą co zrobić, nie mogą pomóc, ale ich obecność mówi wszystko co trzeba. Dla Niego - i dla nich - to róznica jak między nocą a dniem. Jak między śmiercią i zmartwychwstaniem...takie niezwykłe...

...milczenie.

...



Gdy ktoś staje przed Tobą nagi, nie mów mu, że powinien zrzucić parę kilo... Bo zrzucił dla Ciebie wielekroć więcej...

Co chcielibyście usłyszeć, stając przed kimś nago?

- --+-- -

Dagmaro, prosiłaś o e-mail. Nie jestem pewien czy powinienem go ujawniać ale... po dłuższym zastanowieniu postanowiłem spróbować i zaryzykować. :)

(25613)
chwila data: 09.12.2013, godz: 13:20



Mario l. 33

No stres nie oceniam ot tak sobie myślę... jak dla mnie poplątanie z pomieszaniem...nie dziwne zresztą skoro aż tak filozofujesz, hmmm depresja...ale przez kogoś? zastanawiam się, bo sami dajemy się zdeptać, jeśli ktoś stoi i słucha, że jest gorszy i wierzy w to - to tak będzie...nadwrażliwość? która nie pozwala powiedzieć dość nie dam się...życie nie jest jednakowe dla każdego, nie jest sprawiedliwe, nie wszyscy są przez całe życie piękni, mądrzy i zdrowi...może sztuką jest przetrwać i nie dać stłamsić swojego ja, bo przeciwności losu, bo źli ludzie...ale jakie to wszystko ma znaczenie, wybór jest prosty albo pozwolę sobie na cierpienie i siedzenie i patrzenie w ścianę (bo jakie ten świat jest be) albo pomimo wszystko będę iść dalej z uśmiechem na twarzy, bo życie jest jedno (a i tak całego świata nie da się zbawić). Ty wybrałeś pierwszą wersję, zamotałeś się strasznie i brnąłeś w to i skutki wiadome...

(25612)
Czarna owieczka, lat 26data: 09.12.2013, godz: 11:43

Witam jestem do nieczęgo... Tyle razy obiecywałam Bogu po każdej spowiedzi poprawę a tu znowu upadłam...

Obiecałam sobie i Bogu że wytrwam w czystości okres narzeczeństwa ( nie chodzi o seks tylko o wspólne pieszczoty...) udalo nam się kilka miesiecy wytrwać i co znowu upadek...
Jestem zła na siebie na wszystko że nie potrafię wytrwać...
Do ślubu zostalo 11 miesiecy pomóźcie mi wytrwać w czystości... Proszę...

(25611)
smutne_oczy, lat 25data: 09.12.2013, godz: 11:00

Witam wszystkich :)

Nie wiem czy to dobre miejsce ale coś kazało mi tu napisać :)

Czuję się bardzo samotna. Dni uciekają a moje życie ciągle jest takie samo. Brakuje mi bratniej duszy, kogoś z kim mogłabym się pośmiać, pogadać na wiele tematów - po prostu miło spędzić czas... Nie będę ukrywać, że marzę o założeniu rodziny, byciu żoną i matka... Podobno Bóg nigdy nie daje nam pragnień, które nie możemy zaspokoić. Czasami wątpię w to zdanie.. :( Może znajdzie się tu osoba z okolic Katowic (woj. Śląskiego), która zechce poznać samotną, wierzącą dziewczynę z zasadami o sercu, które tak bardzo pragnie pokochać....

(25610)
Beatadata: 08.12.2013, godz: 23:42

Mario, z Twoich postów tak wynikało..ale oczywiscie ciezko rozmawia się opisując historie..mozna odczytac między wierszami.Nie musisz brać wszystkiego do siebie jeśli czujesz, że to Cie nie dotyczy. Tak jak zrozumiałam.. tak chcialam pomóc. Miałam dobre intencje..a jak źle wyszło to przepraszam.Myslę że przynajmniej z porad innych skorzystasz..mimo, że nie łatwo przyjąć pewne rzeczy.

(25609)
Aga, lat 29data: 08.12.2013, godz: 23:18

Mario :)
myślę od paru dni co mogłabym Ci przekazać i czym się podzielić :)
wybiorę z rzeczy, które i mi kiedyś pomogły.
Moje życie też było i jest trudne, nieraz bywało bardzo ciężko dlatego to co działa chcę Ci dać z mojego doświadczenia i z głębi serca.
Myślę,że najgorzej jest porównywać swoje życie do innych ludzi, a każdy jeden człowiek różne ma koleje życia i musi przejść to i owo. Lepiej nie porównywać.
To już jest pierwszy wniosek do jakiego doszłam po latach.
Znajdziesz go też w Desideracie :) sięgnij, piękne i mądre

Ogromne wrażenie zrobiło na mnie też Cenacolo - Wieczernik, przeczytaj wszystko co się da o tej wspólnocie, działanie powala dosłownie na kolana i tak głęboko wzrusza serce, kiedyś uczył mnie ksiądz który był duszpasterzem Cenacolo i jeździł do chłopców którzy mieszkali we wspólnocie.
Jeśli się zagłębisz we wszystko co oni przeszli, jak żyją doświadczysz głębokiej nadziei :) otuchy, pociechy i że niemożliwe jest możliwe tak zwyczajnie dla Opatrzności :)

http://www.niedziela.pl/artykul/53582/nd/CENACOLO-znaczy-Wieczernik

http://prasa.wiara.pl/doc/1662707.Cenacolo-wieczernik-gdzie-Bog-pochyla-sie-nad-pograzonymi-w

http://www.voxdomini.com.pl/medz/cenacolo.htm

resztę poszukaj proszę sam :)

myślę,że dałoby radę nawet się z nimi zobaczyć, porozmawiać poprzez odwiedzenie któregoś z domu w Polsce :)

Czymś co bardzo pokrzepiło mnie, na drodze życiowej jest opowiastka o Słoniu i kołku. Bardzo mądra i fajna, ucząca czegoś bardzo ważnego, wczytaj się z całym sercem w to i przemyśl, ja staram się co jakiś czas do niej wracać i pomaga :)

Uwiązany słoń
Fragment książki „Pozwól, że Ci opowiem … bajki, które nauczyły mnie, jak żyć” (J. Bucay)

— Nie mogę — powiedziałem. — Nie mogę!
— Na pewno? — zapytał.
— Tak, bo to, czego najbardziej pragnę, to móc usiąść naprzeciw niej i powiedzieć to, co czuję… Ale wiem, że nie mogę.

Jorge usiadł w jednym z tych okropnych niebieskich foteli w swoim gabinecie. Uśmiechnął się, popatrzył mi w oczy i ściszając głos, ilekroć chciał, abym uważnie go słuchał, powiedział:
— Pozwól, że ci opowiem…
I nie czekając na moją zgodę, Jorge zaczął opowiadać.
Kiedy byłem mały, uwielbiałem cyrk, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta. Moją uwagę przyciągał zwłaszcza słoń, który — jak się później okazało — był także ulubieńcem innych dzieci. Podczas przedstawienia to ogromne stworzenie paradowało, prezentując swój niesamowity ciężar, rozmiar i siłę… Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię.

Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I chociaż łańcuch był mocny i gruby, wydawało mi się oczywiste, że zwierzę, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, mogłoby z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.

To oczywista tajemnica.
Co go trzyma w takim razie?
Czemu nie ucieka?
Kiedy miałem pięć czy sześć lat, wierzyłem jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałem więc jednego z nauczycieli, zapytałem ojca i wujka o tajemnicę słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie uciekał, bo był tresowany. Wtedy zadałem oczywiste pytanie: „Jeśli jest tresowany, to dlaczego go przywiązują?”

Nie pamiętam, abym otrzymał jakąś logiczną odpowiedź. Z czasem zapomniałem o tajemnicy słonia i jego kołku, a powracało ono jedynie wtedy, kiedy spotykałem innych, którzy też kiedyś zadali sobie podobne pytanie.
Kilka lat temu odkryłem (na moje szczęście), że był ktoś wystarczająco mądry, aby znaleźć odpowiedź.
Słoń nie uciekał z cyrku, gdyż od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków.
Zamknąłem oczy i w wyobraźni ujrzałem dopiero co narodzonego i bezbronnego słonia, przywiązanego do kołka. Jestem przekonany, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny.
Wyobraziłem sobie, że zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia, i kolejnego… Aż nadszedł dzień,
który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.
Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ biedaczysko nie wierzy, że może.
Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat.
I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia.
Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił…

— I tak to jest, Demián. Wszyscy przypominamy trochę słonia z cyrku — idziemy przez życie przywiązani do setki kołków, które odbierają nam wolność.
Żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać wielu rzeczy, jedynie dlatego, że pewnego razu, dawno temu, kiedy byliśmy mali, podjęliśmy próbę, która zakończyła się niepowodzeniem.
Wówczas zrobiliśmy to samo, co słoń, i zarejestrowaliśmy w naszej pamięci następującą wiadomość:
NIE MOGĘ… NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ.

Dorastaliśmy, nosząc w sobie zapisaną przez nas samych tę wiadomość, która sprawiła, że nigdy więcej nie spróbowaliśmy uwolnić się z kołka.
Czasem, kiedy słyszymy kajdany i dźwięczymy łańcuchami, spoglądamy z ukosa na kołek i myślimy:
NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ!!!

Jorge zrobił długą przerwę. Później podszedł, usiadł na podłodze naprzeciw mnie i kontynuował:
— To właśnie dzieje się z tobą, Demi. Żyjesz uwarunkowany wspomnieniem jakiegoś Demiána, który nie mógł, i który już nie istnieje. Twoim jedynym sposobem na to, aby dowiedzieć się, czy możesz to osiągnąć, jest spróbowanie od nowa, w co musisz włożyć całe twoje serce…
CAŁE TWOJE SERCE!

__________________________________________

Prawdą jest też to,że mamy w sobie wewnętrzne dziecko,które ma swoje lęki, strachy, nieprzerobione rzeczy z dzieciństwa, młodości ....
warto byś sięgnął po książkę i przepracował zawartość

Książka ->

Powrót do swego wewnętrznego domu. Jak odzyskać i otoczyć opieką swoje wewnętrzne dziecko

Autor: John Bradshaw


_________________________________

Mam jeszcze trochę rzeczy którymi chciałabym się z Tobą podzielić :) ale naraz nie ma sensu,żebym Cie zalała tym wszystkim, wymaga to refleksji i czasu, praca na małych kroczkach :)
Od siebie napiszę też,że bardzo dobry efekt na życie w samotności, izolacji, depresje, daje zwierzę, którym można się zaopiekować, dać miłość, zatroszczyć o nie. I one Cię pokocha bezinteresownie, całą swoją miłością. Nie popatrzy na wygląd ani nei oceni Cie, a zwierze to też odpowiedzialność dla Ciebie, odpowiedzialność za życie. Trzeba nakarmić, wyjść, zająć się. Wyciągnęłoby Cie to z domu bo musiałbyś pójść choćby po zakup karmy, czy smakołyka dla zwierzaka, czy do weterynarza na szczepienie, miałbyś też przyjaciela :) który jest

Poza tym polecam Dogoterapie jako formę rehabilitacji społecznej, obcując ze zwierzęciem przełamiesz opór i strach, dogoterapia polecana jest w różnego rodzaju zaburzeniach, jak np autyzm, upośledzenia, zespół downa, porażenia mózgowe, adhd,depresje, nerwice itd :) zwierzeta bardzo dobrze oddziałują na człowieka, jego psychike i emocje :) zacznij a zobaczysz co się stanie :)
z serca polecam

Polecam Ci też przyrodę, piszesz że od wiosny nie wychodziłeś z domu,aż do 6 grudnia, udawaj się jaknajcześciej w samą przyrodę, poobcować z nią, jest przepiękna, jest darem Boga dla nas, można w niej znaleźć spokój, piękno i miłość jaką Bóg nam daje. Kiedyś czytałam,że Jezus kocha nas nawet przez zachody słońca :) ! wyobrażasz sobie :) to coś niesamowitego, Bóg kocha nas przez przyrodę i to jest niezwykła prawda :) więc wychodź z domu na spacery, jedź w góry itd :) nie ma nic lepszego niż przyroda, sama z nią bardzo obcuje i wiele razy była dla mnie miejscem azylu, spełnienia i pokoju w sercu.
Góry polecam jako osobiste doświadczanie Boga :)

Na razie tyle :) mam jeszcze wiele myśli do Ciebie ale po kawałeczku :)
przytulam Cię tak serdecznie i ciepło :) trzymaj się

ps z jakiego województwa jesteś ?

Aga

(25608)
Artiidata: 08.12.2013, godz: 20:49

Milosc to kwiat, a milosierdzie jest owocem tego kwiatu. sw.s.Faustyna Kowalska

(25607)
Alicja, lat 25data: 08.12.2013, godz: 20:12

Kochani! Obiecuję, że jeden dzień w tygodniu będę ofiarowywać za Was, także za Ciebie, Drogi Marcinie. I będzie to poniedziałek. Pozdrawiam Was serdecznie, Alicja. Z Panem Bogiem!

(25606)
samotna17, lat 17, e-mail: samotna34@gmail.comdata: 08.12.2013, godz: 20:05

Witam mam 17 lat szukam przyjaciela z którym można
pogadać, popisać, może kiedyś się
spotkać. Jestem z woj. Mazowieckiego
Szukam raczej przyjaźni, znajomości,
kogoś z kim mogłabym się pośmiać ,
pogawędzić i wypić piwko , wyjść do kina od czasu do
czasu, wyżalić sie , człowieka który chce się
otworzyć na drugiego człowieka, który
chce mnie poznać ;)

(25605)
Poznam, lat 28data: 08.12.2013, godz: 19:53

Cześć ,poszukuje kogoś tak jak ja potrzebującego od czasu do czasu popisać przez gg na wszelakie tematy.Wracam do tej strony po długiej przerwie z dużym sentymentem ponieważ za każdym razem gdy tu szukałem odnajdywałem ciekawych wartościowych rozmówców. Służę wsparciem,radą .Zapraszam na gg 45762504.
Pozdrawiam

(25604)
Marcin do Beata i innychdata: 08.12.2013, godz: 18:43

Tak ale ja bym wolał żeby to był ktoś nieznajomy ;)

(25603)
Dagmaradata: 08.12.2013, godz: 17:56

do Mario ....

Modlitwa do nieba "poszła" ponownie ;) możesz podać adres email ?

Pozdrawiam!

(25602)
beata, lat 33, e-mail: laluniagirl@wp.pldata: 08.12.2013, godz: 15:07

brakuje mi w zyciu prawdziwej miłosci kogos kto pokocha mnie i moje dzieci i bedzie nas traktował powarznie na serio i bedzie nas kochał i otaczał na sopieka mam nadzieje ze znajdzie sie taki facet

(25601)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej