Jak przyjaciele przez pochlebstwo psują, tak nieprzyjaciele w kłótni bardzo często przyczyniają się do poprawy.
Św.Augustyn (25280)
Marta Robin nie podejmuje cierpienia z poczucia "sprawiedliwosci",
z checi "zaplacenia" za grzechy swiata, ale przede wszystkim
z milosci. "Zycie mistyczne powie Jeanowi Guittonowi polega na
probie bycia jednoscia z Jezusem". (25279)
Witam,
Mówiłem tutaj kilka razy na temat miłości, Boga, jednak teraz sam proszę o wsparcie..jeżeli jest ktoś kto chciałby porozmawiać to proszę o kontakt (25278)| jacek42 | data: 08.09.2013, godz: 18:36 |
(8) Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym. (9) A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. (10) Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia. (11) Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. (12) Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
1 List do Tymoteusza 6:1-21 Całość (25277)| jacek42 | data: 08.09.2013, godz: 17:22 |
/(22) Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (23) łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. (24) A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. (25) Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy. (26) Nie bądźmy chciwi próżnej chwały, jedni drugich drażniąc, jedni drugim zazdroszcząc./
List do Galatów 5:1-26 całość (25276)| Elaxx2 | data: 08.09.2013, godz: 13:05 |
Pogratulować kazdemu kto czuje miłość Bożą. ja nie czuję.Czuje za to opuszczenie Boże. I tyle. I możecie sie oburzać ile wlezie. Nie czuje i tyle. Aldona - rozumiem cie.
I tak co ma sie stać, to sie stanie. Uwazam,ze nadmierne używnie " miłóśc Boża" robi z niej wyświechtany slogan. Był czas w moim życiu,ze duzo sie modliłam.Teraz nie. Czy to robię czy nie robie na jedno wychodzi, i tak Bog zrobi co sam zechce. (25275)| Beata | data: 08.09.2013, godz: 12:17 |
Dagmara, pisałas ze jak ktoś śmialy kontaktowy, to mu łatwiej.. zgadza się :)
ale jak ktos nie ma żadnej z tych cech, ani urody? to już ma pod górę wspinaczkę..
wierzącym jest trudniej w wyborach... napotykaja rozne przeszkody.
nazwijmy to "jedna dziewczyna"( żeby to było anonimowe), ciągle doświadcza trudności z powodu nieatrakcyjnej urody, w urzędzie, w sklepie lekarz ją ochrzania i zbywa. To dobra wrażliwa dziewczyna. Zdarzyło sie ze nawet ksiadz ją zbył.
Choć miała na tyle odwagi i próbowała nawiązać relacje z chłopakami porządnymi-religijnymi, żaden jej nie chciał..z powodu nieciekawej urody...niemodnych ubrań.
wyszła za mąż bo ją zechciał, a on nie miał nikogo.. teraz on rozwija skrzydła w kierunku.. innej.
Mozna powiedzieć ze uroda nie najważniejsza.. ale niektórym naprawdę utrudnia życie.
co do znudzenia... monotonii.. to chyba każdy ją doświadcza... nie ważne czy w związku czy nie.. czasem ma napędzać do podejmowania nowych działań. Ale też nie jestem za tym, by człowiek nigdy sie nie "nudził" bo może własnie w takich chwilach łatwiej nazwiązać kontakt z Bogiem.
Ja gdybym ciągle była w ruchu, czymś zaabsorbowana , z pewnością miałabym problem by zastanowic sie nad swoim życiem i nie poznawałabym Boga. Ja nudę czy monotonię(jesli nie z mojej winy) trochę łączę z pustynią duchową..
Po prostu muszę zostać sama..z tymi szarymi, zwykłymi obowiązkami domowymi.. nie mieć ulubionych zajęć, ani full towarzystwa wokół, aby przemysleć ... wejść w ciszę i usłyszeć co Bóg chce mi powiedzieć.
Oczywiście monotonię można też sobie samemu stworzyć :).. przez towarzysza lenia,czy narzekanie a nie wymaganie od siebie. (25274)| Beata | data: 08.09.2013, godz: 11:33 |
do bez imienia
Bądź nadal dzielna w swoim postanowieniu..Dobrze ze podzieliłas się tym na forum. To dziś poważny problem, nie tylko młodych.
Grzech nazywa sie dobrem, postępem.. to szatańskie zwycięstwo.
co będzie za 100 lat, np. gdy będą roboty za nas pracować? .. czy zostanie choćby jedno przykazanie w dekalogu? czy nowocześni ludzie wprowadzą własny kodeks postępowania?
Kazdy kto chce dziś zachowac czystość przedmałżeńską jest postrzegany jako ciemnogród.. nawet ja w oczach własnego brata..
i nie ma znaczenia ile masz lat...
takim nowo modnym "oświeconym" trzeba przypomnieć, że przykazania nie były ustanowione dla wieku średniowiecznego od-do .. Przykazania są na wieki bo Pan Bóg nie zmienia ustaw.
To Ludzie postępu technicznego wprowadzili takie hasła ze czystość, wierność to zacofanie.. kiedys nie bylo TV, teraz technika zadziwia nowoczesnością ale to w żaden sposób nie przekłada się na życie duchowe.
kto nie szanuje czystości, nie traktuje poważnie Pana Boga. Taką postawą kpi z Jego nakazów..choć uważa sie za porządnego katolika bo ochrzczony.
A jego wiara jest częściowo rozkładająca się.. egoistyczna, bo sam sobie ustala zasady, nawet w dziedzinie moralności.. tzw. nowoczesny czlowiek nie może interpretować przykazań po nowoczesnemu.
.. czasem trzeba przyjąć upokorzenie, pogardzenie, wstyd.. wiara musi kosztować.. mamy na to przykład wielu męczenników ktorzy ginęli za wiarę.. Błogosławiona Karolina wolała umrzeć niż zgrzeszyc nieczystością.
Ty swoją postawą możesz dawać innym przykład.. moze Ciebie dzis Pan Bóg potrzebuje w dawaniu swiadectwa?... Wiele jest dziewic i prawiczków ale siedzą cicho, lekają się do tego przyznać, czasem są zakompleksieni jakby to był jedynie powód do wstydu..
Jezus wskazywał na Męstwo w ucisku- kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
Na koncu Jezus ma oddzielić ziarna od plew.. i tragicznie byłoby usłyszeć :
nigdy was nie znałem.... wy którzy kłamiecie, zwodzicie, fałszujecie...
Tylko prawda nas wyzwoli.
Broń czystości i zobaczysz ze kiedys zbierzesz owoce.. staniesz przed Bogiem z czystym sercem. Czy to nie jest ważniejsze..niż kpina ludzka(?)
życze Ci wytrwałości i radości z czystej miłości. To jest również wychowanie siebie do bezinteresownej miłości małżeńskiej. Tak trzymaj.
(25273)| Ania | data: 08.09.2013, godz: 09:39 |
Do M
Szkoda ze tak daleko. (25272)
Może jest tu jakaś miła dziewczyna mająca ochotę popisać na różne tematy? :) (25271)
Tak, droga Źródełkowiczko podpisująca się czterema kropkami, pytałem o Twój wpis.
Mogę Cię nazywać Czterokropką?
Przyznaj, że Twój wpis jest nieco tajemniczy. Ty twierdzisz, że nie potrafisz nikogo obdarzyć głębszym uczuciem, a wszystko sprowadza się do pewnej relacji jednak słabszej niż zakochanie, za słabej, by myśleć o poważnym związku? Czy dobrze to rozumiem?
Bo jeśli tak, to moja pierwsze spostrzeżenie: takie stany, w których nie jesteśmy pewni swoich uczuć, nie wiemy, czy jesteśmy w stanie kogoś pokochać są często spotykane i w jakimś sensie normalne, świadczące o tym, że chcemy nazywać i określać swoje uczucia, nawet jeśli jest to trudne.
Moja rada: W myśl łacińskiego przysłowia "Tuum fac, nec respicias finem!" - "Rób swoje i nie patrz końca".
Bądź miła, przyjazna, uśmiechaj się do ludzi i nie przejmuj się, jeśli jakieś relacje okazują się zbyt płytkie. Nie nazywaj takiej sytuacji defektem. Pielęgnuj w sobie przyjazne spojrzenie na drugiego człowieka. Bądź dobra i poczciwa.
Nie chciałbym tutaj zarzucać Cię zbyt prostymi sloganami. Jednak miłość przyjdzie, nawet jeśli nam wydaje się, że ona się spóźnia. Inna sprawa, że my tego przyjścia miłości często nie rozumiemy. Tak jak nie rozumiemy, dlaczego dziś mamy czekać. Ale kiedyś zrozumiemy, patrząc poza horyzont. (25270)| aranea, lat 23 | data: 07.09.2013, godz: 22:31 |
Proszę o modlitwę o szczęśliwe zdanie we wtorek egzaminu. Bym zdała na 3 i zakończyła tą sesje szczęśliwie i ten rok, i od października zaczęła dalszy rok studiów ze spokojem. (25269)| Elaxx2 | data: 07.09.2013, godz: 18:42 |
...Trudno jest znależc granice miedzy tym, ze" trzeba sie pogodzic" a tym ze "kołaczcie a będzie wam otworzone"...Ja wolę chyba stale kołatać, a czy cos z tego wynika, to inna sprawa...Jakoś nie mogę życ w przeswiadczeniu,ze trzeba sie pogodzić...i nie robić nic...po prostu szkoda mi życia...
Ludzie pragna miłości i to jest ich naturalne ludzkie prawo...Czy jakby nie pragnęli to by im lepiej było? nie sądze..a ze sa rozczarowani...to juz zupelnie inna sprawa...Pozdrowionka (25268)| M. do Ania | data: 07.09.2013, godz: 15:21 |
Bardziej sciana wschodnia (25267)
Do M.
Ja jestem z województwa mazowieckiego a Ty?:) Pozdrawiam ;) (25266)| bez imienia | data: 07.09.2013, godz: 13:14 |
Rozmawialam kiedyś z kobietą która uważa że jestem bardzo skaplikowaną osobą gdyż mimo że mam chłopaka od dwuch lat to z czystością czekamy do ślubu, z powodu problemów z rodziną chce się wyprowadzić z domu mój chłopak też mieszka sam i mogłabym się wprowadzić do niego ale ja nie chce przed ślubem. Dla niej to jest śmieszne że nie chce. Uważa że to nie średniowiecze że mam 21 wiek że wszyscy tak robią... Ona mieszka z chlopakiem od 4lat w przyszłym roku biorą ślubu bo są wierzącymi osobami... Jak to tu sa osobami wierzącymi a tu mieszkają razem.... (25265)| .... | data: 07.09.2013, godz: 12:49 |
-----> Piotr, lat 28,
e-mail: naviter@interia.pl
Piotrze czy chodziło Ci o mój wpis? (25264)| Aldona, lat 34, e-mail: adona25@wp.pl | data: 07.09.2013, godz: 12:34 |
Człowiek potrzebuje czuć miłość, nie tylko o niej wiedzieć teoretycznie, ale jej doświadczyć. Co z tego, że ja znam ten slogan, że Bóg nas kocha? Sama tego nie doświadczam i cóż.JUż próbowałam czytać najróżniejsze książki religijne, czytać Pismo świete, i co mam z wydanych pieniędzy, z tej inwestycji, która miała się zwrócić, w postaci żaru miłości do Boga, i poczucia, że ten żar miłośći jest obopólny.Szukałam czegoś, co ruszy lawinę, ale nie znalazłam.Czego zazdroszczę Siostrze Faustynie? Miłosnej relacji z Chrystusem, i tego, że On Ją tak kochał i dawał Jej o tym znać.Tak, Bóg mnie kocha, piękna teoria.... (25263)| Ala, lat 25 | data: 07.09.2013, godz: 12:33 |
"Szukam, szukania mi trzeba, domu, gitarą i piórem" - to cytat z piosenki Wojtka Belona, założyciela Wolnej Grupy Bukowiny, który mieszkał w Busku-Zdroju, z którego i ja pochodzę.
Szukam... kogo? czego? sama nie wiem. Albo i wiem: kogoś, z kim bym mogła wspólnie spędzać chwile i być szczęśliwą. Kogoś, kto wierzy w te wartości, które i ja wierzę. Kogoś, kto by ze mną był.
Nie wiem, czy kogoś takiego znajdę. Jeśli nie, trudno, nie załamę się. Dalej będę cieszyła się ze szczęścia innych i próbowała żyć cicho i spokojnie, po swojemu. Plany Pana Boga są nieodgadnione ;)
Jeśli chcesz się odezwać, czekam na wiadomość: gg 9716080.
Pozdrawiam,
Ala (25262)| Ania | data: 06.09.2013, godz: 23:14 |
Do M.
Z jakiego województwa jesteś? Ja ze sląskiego
(25261)| Artii | data: 06.09.2013, godz: 22:59 |
Isc za Jezusem niosac krzyz nie znaczy przywiazac sobie ciezary do
nog, ale skrzydla do ramion; wprowadzic niebo w swoje zycie.
Marta Robin (25260)
Droga Aldono,
Bóg kocha każdego, mnie Ciebie, wszystkich. Mówisz, ze nie czujesz Jego miłości w swoim zyciu, ale On naprawdę Ciebie kocha, nawet jeżeli wszysko wydaje się temu przeczyć. Być może masz jakieś problemy lub inne sytuacje, w których pragnęłabyś poczuć jeszcze bardziej miłość Pana Boga. Postaraj się więcej czasu poświęcić na modlitwę, zacznij czytać Pismo Święte, a także poszukaj ciekawych książek religijnych, być może przeczytaj książki Hołowni, który naprawdę w bardzo fajny sposób opisuje Boga i wszystkie sprawy dotyczące Jego majestatu. (25259)
Beato,
Zgadzam się z Tobą w 100%. Tak jak pisałem wcześniej, miłości nie mozna otrzymać od tak i za wszelką cenę. Podam pewien przykład: pewna kobieta chciała mieć za wszelką cenę dziecko i starała się z mężem za wszelką cenę. Obwiniała Boga o to, że inni mają, a ona nie. W końcu zaszła w ciąże, lecz niestety urodziła dziecko niepełnosprawne, które do końca życia będzie kaleką. Z miłością jest podobnie, nie można wypominać czy obwiniać Boga za to, że nie poznaliśmy czym jest miłość, za to, że inni są szcześliwi, a ja nie, ze inni mają swoich wybranków, a nie ja. Nie, tak nie wolno, bo może się okazać, że gdy ta miłość w końcu przyjdzie, to okażę się, że nie będziemy szczęliwi, że będziemy cierpieć, dlatego powtarzam i proszę, nie starajcie się o miłość za wszelką cenę, Bóg wie najlepiej co jest nam najbardziej potrzebne , nawet jeżeli nie jest to po naszej myśli, musimy zaakceptować Jego wyrok. (25258)| Beata | data: 06.09.2013, godz: 20:58 |
Dagmaro i samotne osoby,
patrzę na szczęśliwą kuzynkę, która obchodzi 4 rocznice slubu, dostala piekny bukiet kwiatów, pisze o wzajemnej miłości i wdziecznosci za troskę męża.. kochają sie, mają blizniaki. Nie widać rozczarowania w tym małżenstwie.
I mnie przychodzi myśl..dlaczego niektorym tak sie poszczęściło? dlaczego nie ja?
To są normalne ludzkie pragnienia.. i zwyczajne cierpienia.
Czy Jezus byl szczęsliwy zawsze? był zdradzony, opuszczony , samotny.. wszystkiego tego doswiadczal cierpiąc mimo ze miał pewność ze za niedlugo będzie w Domu Ojca.
dlaczego ja mam nie współcierpieć? nie tęsknić.. to rodzaj krzyża... do ktorego zaprasza mnie Bóg.
Są dary kolorowe, zachwycające, które wzbudzaja zazdrość u innych.. i są dary trudne, opłakane, gorzkie...
Pan Bóg chce poznać co z nimi uczynimy..
Jesli ufam Bogu to zgadzam sie na wszystko co On zechce na mnie dopuścić.
I choć czasem zakręci się łezka w oku.. i pytania zostaja bez odpowiedzi
muszę zaufać Bogu ze tak Jemu sie podobało.
Ty masz męża i masz niedosyt..ja nie mam i tez mam niedosyt..
Na przykładzie świętych łatwo stwierdzić ze im mniej czlowiek otrzymał tym więcej Bóg chce mu dać.. moze dopiero w przyszłym życiu ale tam będzie cała wieczność..a tu góra 100 lat.
Bóg podchodzi indywidualnie do człowieka, dlatego kazdy otrzymuje inaczej.
Czasem sie wydaje niesprawiedliwe dlaczego ktos ma takich cudownych rodziców, a inny tyle od nich zranien..
Nie ma sprawiedlwości na świecie..ale jest po śmierci. Jesli teraz nam czegoś bardzo brakuje to Bóg chce abyśmy to docenili zanim otrzymamy i bardzo pragnęli to co ma nam dać w niebie..nieskończenie więcej.
Moze dlatego nasze modlitwy nie zawsze są wysłuchane tak jak chcemy.
Mamy tęsknić...wyczekiwać.. widocznie to jedyna droga do nieba. (25257)| Dagmara | data: 06.09.2013, godz: 19:56 |
Beatko.... dziękuję za Twój wpis, bardzo mądre słowa, ja, jak Twoja koleżanka uczę się cierpliwości przy swoim mężu, ma trudny charakter, uparty ale ogólnie jest dobry, nie mam co narzekać, ma swoje wady ale któż ich nie ma... Kocham Go, a może to już tylko przyzwyczajenie....
Dawid.... no dzieci jeszcze nie mamy a czy będziemy mieć to się okaże. :) Oczywiście my dużo rozmawiamy, nawet bym powiedziała, że mój mąż więcej mówi ode mnie, dzielimy się między sobą radościami i smutkami dnia codziennego, z tym że ja wolę pewne rzeczy zachować dla siebie, np nie lubię mówić o swojej pracy, chociaż bardzo ją lubię. Co do wspólnej modlitwy, to próbowaliśmy już, różnie nam z tym idzie, czasem się modlimy wspólnie, czasem oddzielnie, bo a to ja idę wcześniej spać, a to on uśnie i tak się niekiedy mijamy.
Tom.... ja nie chcę czekać na śmierć i się tu umartwiać, jak to tam będzie mi dobrze o ile tam trafię ;)
Aleksander.... też się tu do końca z Twoją wypowiedzią nie zgodzę, jeśli czyjaś wiara jest słaba to jest sam, nie sądzę, a ilu jest ludzi niewierzących lub traktujących wiarę
bardzo obcesowo, a partnerów zmieniają, nie mają problemów z nawiązywaniem znajomości czy kontaktów. Jeśli ktoś jest śmiały, kontaktowy, do tego uśmiechnięty i ma coś w sobie, nie musi być super piękny to zdecydowanie łatwiej mu kogoś poznać. Wiem to po sobie, ja nawet teraz będąc żoną nie miałabym problemu z poznaniem kogoś.... nie to, że chcę;) Co do opętań się nie wypowiadam, bo nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, a czy można być opętanym za dawne grzechy i nie być szczęśliwym... hmmm.... jeśli się ktoś wyspowiada i szczerze żałuje to chyba nie.
Pytasz czego mi brakuje.... może pewnej spontaniczności, żywiołowości, a może po prostu wkrada się zwykła monotonia, ja potrzebuję swoistego rodzaju wyzwań...
Pozdrawiam :)
(25256)| M. | data: 06.09.2013, godz: 13:57 |
Widze ze wsrod kobiet zaczyna dominowac pycha,gwaltownosc,niezaleznosc zle rozumiana. Dlatego szukam cichej,dobrej i pokornej dziewczyny w wieku 23-29lat.Ale czy takie jeszcze istnieja?... (25255)
Zachęcam do włączenia się w post i modlitwę: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=270800369711617&set=a.146719188786403.14172.115508191907503&type=1&theater
Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (25254)| jacek42 | data: 06.09.2013, godz: 07:24 |
Pozdrawiam
..:. wiara .:..
Apostoł Paweł powiedział do wierzących w Jezusa: Skoro usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o zbawieniu i uwierzyliście w Jezusa, zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego. Jest to potwierdzenie naszego udziału w zbawieniu i wykupieniu nas z niewoli na własność Bożą.
do Efezjan 1,13-14 (25253)| jacek42 | data: 06.09.2013, godz: 07:21 |
Pozdrawiam
Pan jest dobry, Jego łaska trwa na wieki, a Jego wierność z pokolenia na pokolenie!
Psalm 100,5 (25252)| K., lat 23 | data: 05.09.2013, godz: 20:54 |
Proszę o modlitwę o szczęśliwą, bezpieczną podróż. Św. Krzysztofie - módl się za nami. Święty Boże - zmiłuj się nad nami. (25251)| K., lat 23 | data: 05.09.2013, godz: 20:50 |
Proszę o modlitwę o szczęśliwą, bezpieczną podróż. Św. Krzysztofie - módl się za nami. Święty Boże - zmiłuj się nad nami. (25250)| Tom | data: 05.09.2013, godz: 18:37 |
Droga Dagmara
dobra wiadomość to się zmieni ale po śmierci jak doświadczymy pełnej miłości Boga po tamtej stronie. To że czegoś Ci brakuje to dobry znak. Choć nie jestem w związku to wiem że żadna dziewczyna nie wypełni do końca moich pragnień miłości i nawet tego nie oczekuje od niej. Ja już bym się z chęcią zabrał z tego świata choć przede mną jeszcze kawał życia. Wieczność z Jezusem. Dla mnie dobrze to brzmi. (25249)
Droga Dagmaro,
Pamiętaj, ze nic nie może być na siłę, a już na pewno nie wolno Bogu wypominać czy zarzucać, ze nie doświadczyłem/am do tej poty miłości, lub mówić, że Bóg jest mściwy czy cos..nie, tak nie wolno! Miłość to dar, a jak kazdy dar otrzymamy go nie wtedy,kiedy na niego czekamy, lecz gdy go się nie spodziewamy. Mówisz, że masz męża, lecz czegoś Ci brakuje.Posłuchaj, kluczem do szczęśliwego i udanego związku jest po pierwsze: miłość do siebie i do Boga, a po drugie rozmowa. Przypomnij sobie jak byliscie młodsi, jak wasze relacje sie układły. Ma radę, każdego wieczoru kładź dzieci wcześniej spać, tak żebyś razem z mężem miała czas tylko dla Was, żebyście mogli porozmawiać o całym dniu o różnych sprawach, o Was i również o Bogu. Strajcie się również może modlić sie wspólnie, modlić się za Siebie, a zobaczysz, że niczego Ci nie będzie brakowć;) (25248)
Ewelino,
Ciszę się, że mój wpis sie Tobie spodobał:) dam Ci jeszcze jedną radę, z miłością nie spiesz sie, postępuj małymi kroczkami, a zobaczysz, że ona się zjawi w swoim najpiękniejszym odzwierciedleniu, czyli w mężczyźnie, Twoim mężczyźnie:) Mówię to wszystko z własnego doświadczenia, jeżeli chciałabyś jeszcze porozmawiać o zawiłościach związanych z miłością, bez krępacji pisz na mojego maila:) (25247)| Aldona, lat 34, e-mail: adona25@wp.pl | data: 05.09.2013, godz: 14:34 |
Jezus mnie kocha?Pan Jezus kochał Siostrę Faustynę. kochał inne święte i innych świętych, a nawet jeśli kocha to ja nie widzę tego.Od dawna. (25246)| Beata | data: 05.09.2013, godz: 12:02 |
Dawidzie, nie zawsze mozemy otrzymac to czego pragniemy, o co sie modlimy. Tak jak chory prosi o zdrowie i tak cale zycie siedzi na wózku. Miłosc jest darem..ale nie wszystkim będzie jednakowo dana. Chodzi mi o ludzką miłośc - w związku..
czasem Bóg chce nam dać coś więcej.. niekoniecznie małżonka.. chce nam powiedzieć ze jest coś ważniejsze, że jest miłość potężniejsza, doskonalsza którą On tylko może dać i wzywa nas do tej miłości, można kochać nie bedąc w zwiazku. między sobą.. w rodzinie, w środowisku.
Dagmara pisze ze ma męża.. a ciągle czegoś brak.. nawet idealny małżonek nie jest lekarstwem na wszystko, są inne potrzeby, w małżenstwie nadal mozna byc nieszczęsliwym jesli człowiek sam ze sobą nie potrafi być szczęśliwy, druga osoba nagle nie odmieni naszej sfery duchowej psychicznej i emocjonalnej.. czlowiek sam musi nauczyc sie być szczęsliwym żeby nie patrzył na małżonka jak na wróżkę ktora wszystko zaczaruje...
dzis miłosc sprawdza sie do uczuć, dopoki coś czujesz to kochasz..jak nie to trzeba się rozejść a miłośc to coś więcej, ofiara z siebie.. miłość kosztuje, wiele osob jest zawiedzionych "miłością" małżeńską.
Miało byc inaczej. Bardziej kolorowo..a tu czasem pustka dopada..pojawiaja sie inne problemy.
Moja kolezanka modlila sie o miłośc wiele lat przynajmniej 10 , chodzila na pielgrzymki w tej intencji. Wyszła za mąż i ma trudnego męża, przy nim uczy się cierpliwości, nie jedna łzę wylała. Nie tak to sobie wyobrażała, a przecież tyle sie modliła.
Czasem otrzymujemy tę miłość ale jest ona trudnym wyzwaniem. Nie jedno rozczarowanie trzeba przeżyć. I taka miłość może być darem.
powinniśmy pytać Boga czego dla nas pragnie, co jest dla nas lepsze.. niz wymuszać modlitwą daj mi to czy tamto co ja chcę.. Bóg może wysłuchać tej modlitwy ale potem okaże się ze to o co tak prosiliśmy nie daje nam szczęścia. Nie znamy swoich pragnień do końca, ani swoich sił i zdolności. Bóg zna i wie co dla nas najlepsze.
Miłości nie można kupić jak wymarzonego samochodu, ani jej zaplanować tak by sie nie wypaliła. To ciężka praca.
I jesli czlowiek naprawdę nie doświadczy Boga w swej samotności, przyjmując ten czas z pokorą, nie otworzy się na miłość Ojca który jest miłością doskonałą, nie pozna swoich pragnień dobrych i zafałszowanych, to nie otworzy sie na miłość ludzką..
znam kapłanów którzy są samotni a jednocześnie szczęśliwi z slużenia innym . Dlaczego miarą szczęścia określa się tylko zakochanie, uczucia, "posiadanie" kogoś.
Człowiek jest powołany do szczęścia juz tu na ziemi ale nie tylko w związku.
Ciągle będę to powtarzać, jeśli nie potrafisz być szczęsliwy będąc sam nie będziesz szczęśliwy z drugą osobą.
Nie będziesz umiał obdarzyć jej tym czego sam nie posiadasz. Jesli nie kochasz siebie, tu i teraz ze swoją nawet nieciekawą historią.
Serce czyste, prawdziwie wolne może pomieścić dużo miłości.
Uzdrawiajcie swoje życie, przemieniajcie myślenie, do tego wzywał sam Jezus.
Bóg wie, że bez tego człowiek nie jest w stanie kochać.
Nigdy nie wiesz, czy właśnie teraz ta samotność jest próbą i sprawdzianem niezbędną do pokonania czegoś w małżeństwie.
Doceniajmy ten czas.
Kochajmy już teraz... bez tej jedynej osoby...przedstawiając Bogu swoje marzenia by ON je oczyszczał, bo przecież mają nas uszczęśliwiać.
(25245)| Artii | data: 05.09.2013, godz: 11:55 |
Krolestwo Boze to radosc w Duchu Swietym. Rz 14,17 (25244)
Do Dagmara
Zastanawiasz się co z tymi którzy proszą, błagają, modlą się i nie otrzymują...
Tak więc odp jest raczej prosta gdyż albo bardzo słabiutka jest ta ich wiara, słabiutko szczera, głęboka modlitwa, albo są niestety zniewoleni, opętani przez demony, szatana za dawne grzechy i on nie pozwala by byli-ły szczęśliwe lub też właśnie Pan Bóg wysłuchał ich modlitwy i właśnie chce ich uchronić przed złymi związkami, tragediami rodzinnymi i dlatego niby nic nie otrzymują a tak naprawdę otrzymują niesamowicie duuuużo. Najzwyczajniej, więcej głębokiej wiary i zawierzenia, prawdziwego oddania Panu!
A odnośnie Ciebie to musiałabyś konkretnie napisać czego Ci brakuje będąc w związku gdyż ujęłaś to bardzo ogólnikowo..
Chwała Panu! (25243)
Do Łukasz 29
Polecam Ci (również i wszystkim) i to baaaardzo byś mamie w tych naJtrudniejszych chwilach życiowych dawał szubciutko do przeczytania Akt oddania się Panu Jezusowi przeciw niepokojom i niepowodzeniom !! Jest to coś wspaniałego! A znajdziesz-cie go we wpisie u Mariusza z 16.08.13r.
Chwała Panu!! (25242)| Ewelina, lat 24 | data: 04.09.2013, godz: 23:02 |
Piotrze,
Czy mówienie o miłości sprawia problem? Mi tak nie do końca, należę do osób które lubią w wolnej chwili pomyśleć nad sensem życia, czy właśnie prawdziwej miłości. Często rozmawiam o tym z moimi przyjaciółmi. Jeżeli jest obok nas osobą do której żywimy jakieś uczucia to faktycznie jakaś bariera jest, którą ciężko nam przeskoczyć, pewnie dlatego że boimy się zranienia, tego że nie zostanie to odwzajemnione. Bardzo chciałabym wszystkim powiedzieć, żebyśmy nie zamykali naszych serc dla innych, brzmi to trochę naiwnie zwłaszcza przy tak pędzącym świecie, ale myślę że byłoby to dużym ułatwieniem...
Kochać kogoś tak, by chcieć stworzyć z nim małżeństwo to trwanie pomimo trudności które pojawiają się przed nami. Teraz jest tak, że jeżeli pojawia się problem to dużo ludzi woli zakończyć znajomość, czy małżeństwo bo tak prościej, nie chcą się starać, wysilać...
(25241)| Dagmara | data: 04.09.2013, godz: 20:32 |
Dawid... nie do końca się z Tobą zgodzę, piszesz miłość pochodzi od Boga i to, że kogoś poznamy ale co z tymi, którzy szukają, cierpią, płaczą po nocach i co, chcą , proszą, błagają, a nie otrzymują.... Ja mam męża ale ciągle mi czegoś brakuje... Czy można to jakoś zmienić? pewnie tak, tylko jak.... ?
(25240)
Znów mamie z nerwów podniosło się ciśnienie do 240/110 to przez to, że denerwuje się mieszkaniem. Wreszcie się coś jej stanie i tego boję się najbardziej a mama ma coraz większe problemy z ciśnieniem a ja nie mogę ją przekonać by była cierpliwa i się wszystkim bardzo denerwuje.
Bardzo proszę o modlitwę za moją mamę.
Pozdrawiam
Łukasz
(25239)| rozdwojonawsobie | data: 04.09.2013, godz: 16:58 |
Niby brakuje mi miłości, ale się jej boję.
Nie wiem nawet, czym jest miłość, bo nigdy jej nie poznałam.
Nie wiem, czego chcę i za czym wciąż tęsknię.
Potrzebuję jej, ale wiem, że zbyt wiele by mnie kosztowała.
Cierpiałabym bardziej, niż bez niej. (25238)| Ewelina, lat 24 | data: 04.09.2013, godz: 12:29 |
Dawidzie,
Nie mam czego Ci wybaczać, wręcz przeciwnie chciałabym podziękować za takie słowa, pełne otuchy. Chyba powinnam sobie Twój wpis skopiować, zapisać gdzieś w komputerze i czytać jak będzie mi źle ;) a tak na serio, to bardzo często się o to modlę, tylko być może jestem człowiekiem małej wiary i ciężko mi uwierzyć, że to dobro mnie kiedyś spotka. Pojawił się w moim życiu pewien chłopak na którym mi ogromnie zależy, jednak od samego początku mamy pod górkę. Spotykaliśmy się przez pewien czas, potem rozstaliśmy na rok, jednak gdzieś przez ten czas jakiś kontakt był, smsy, odwiedzał mnie w pracy. Próbowałam poznać kogoś innego jednak każdego porównywałam do niego. Obecnie od kilku miesięcy znów on jest w moim życiu, nie jest to proste, nasze spotkania są bardzo rzadkie ze względu na to iż większość czasu przebywa za granicą. Takie związki na odległość są bardzo trudne i ciężko mi jest sobie z tym poradzić, dodatkowo cały czas przypomina mi o tym jak bardzo się boi związków na wcześniejsze doświadczenia, a ja nie wiem co robić? Nie umiem z tego zrezygnować.
PS. Ogromnie jestem wdzięczna za Twą modlitwę, jest ona mi teraz naprawdę potrzebna. Pozdrawiam :)
(25237)
Droga Ewelino.
Ja uważam, że prawdziwa miłość między dwojgiem ludzi istnieje. Oczywiście, realizuje się ona tylko przez miłość przez duże M - miłość najdoskonalszą, którą zostaliśmy obdarzeni przez Stwórcę na samym początku, jeszcze przed miłością ze strony ludzi.
Natomiast mam świadomość, że ta używamy różnych słów, nie do końca rozumiejąc, czym one są i jak mają w naszym życiu zadziałać. Zakochanie, uczucie, miłość, pragnienie bliskości i życia z kimś na dobre i na złe - często próbujemy na te tematy mówić i zauważyłem, że przychodzi nam to z pewną trudnością. Zadajemy sobie pytanie, co to w ogóle znaczy kochać kogoś tak, by chcieć stworzyć z nim małżeństwo.
Gdy się patrzy na szczęśliwe pary, które chodzą ze sobą za rączkę przez 50 lat, można odnieść wrażenie, że oni też nie wszystko werbalnie wyjaśnią. Zakochanie jest tajemnicą.
Natomiast dobrze Ewelino, że zadajesz trudne pytania - jeśli pytasz dlaczego niektórych omija radość życia we dwoje to i tu nie będzie dobrej odpowiedzi. Jeśli spytasz, dlaczego ludzie nie doceniają naszych czystych pragnień - no to cóż, to w jakimś sensie albo ich brak umiejętności odczytywania uczuć albo wybór albo jakaś ucieczka, może lęk przed wzbudzanymi uczuciami, może tacy ludzie sami nie potrafią rozmawiać o uczuciach - przyczyn może być wiele.
Nie zrozumiemy tajemnicy w pełni. Ale rozmawiać możemy. Warto zadawać pytania, nawet jeśli byłyby wykrzyczane przez łzy. Czasem to wykrzyczenie smutku jest drogą do zrozumienia woli Boga. (25236)
Droga Ewelino,
Wiem,że Twoja wiadomość nie była skierowana do mnie, ale po przeczytaniu jej, zapragnąłem aby Ci odpowiedzieć, mam nadzieję,że mi wybaczysz. Posłuchaj, miłość jest wielkim, ale to wielkim darem, który nie zjawia sie wtedy, kiedy byśmy sobie tego życzyli, lecz pojawia się gdy tego Bóg sobie zażyczy i kiedy On na to pozwoli. Mam rade, módl się do Boga, módl się wytrwale, a zobaczysz, że Bóg Cię wysłucha, tak jak i mnie wysłuchał. Prawdziwa miłość naprawdę istnieje i naprawdę jest czymś niesamowitym, czymś czego nie da się tak po prostu wytłumaczyć i powiedzieć jak można ją znaleźć, zdobyć. Ona po prostu się zjawia przez Boga. Na koniec jeszcze jedno, nie poddawaj się, nie zakładaj najgorszego, tylko patrz z nadzieją w przyszłość, bo wierze, że Ci się uda, że znajdziesz tę miłość, tę prawdziwą miłość, na którą tak bardzo czekasz i którą tak pragniesz. Ze swej strony mogę Cię zapewnić, że będę o Tobie pamiętał w modlitwach:) (25235)| X | data: 03.09.2013, godz: 19:07 |
@jacek42
Drogi Jacku(42).
Jak zapewne zauważyłeś, długo mnie tutaj nie było.I nie byłoby mnie również i w tej chwili, gdyby nie Ty, Drogi Jacku..Jak nigdy, drogi...
Pewnie spytasz:"a czemżem to se zasłużył na taką łaskę(no, może-"uwagę, "w najlepszym razie-"wyróżnienie")?
Już wyjaśniam.Widzisz, nie dajesz mi spokoju, takiego"wewnętrznego, "a więc-szczególnego rodzaju...Nie mówię, iż mam wyrzuty sumienia z powodu tego, że nazwałem Cię(i to wielokrotnie), no, tym...(mniejsza o to, nie wracajmy do tego), ale trochę mi jakby...niewygodnie, że tak rzecz ujmę..
W związku z powyższym, miałbym do Ciebie prośbę:czy nie zechciałbyś pomóc mi w zrzuceniu, przynajmniej częściowo, czy też-w znacznej części, tego balastu;tego worka; tego obciążenia...?Chyba także i jakiegoś tam poczucia winy;świadomości wyrządzonej Ci(w jakimś sensie)krzywdy?
Skąd takie pytanie skierowane do Ciebie, skąd taka prośba?No i-przede wszystkim-skąd taka u mnie nadzieja, że Ty, Drogi Jacku, zakaszesz rękawy, weźmiesz głębszy oddech, nabierzesz ducha i-z całą mocą-przystąpisz do tego zadania?Ano stąd, że-jak wspomniałem-minęło bardzo dużo czasu od chwili kiedy to opuściłem to miejsce, tak dużo, że Ty, jak by to powiedzieć, no...że Ty jesteś już teraz trochę innym człowiekiem, a właściwie to zupełnie innym...Miałeś przecież tyle czasu, prawda..?Spożytkowałeś go, jestem tego pewien..Inaczej nie byłoby mnie tutaj w tej chwili..Taaak, to był święty czas, dany Ci...
Powiedz:jak się teraz czujesz, kiedy już zerwałeś(ostatecznie, mam nadzieję)więzy łączące Cię z dawnym mocodawcą;z dawnym przywódcą, że tak się wyrażę...?Kiedy te węzły, cała plątanina węzłów, uległy rozsupłaniu, i Ty, Drogi Jacku, poczułeś, że naprawdę żyjesz, że to Twoje życie naprawdę ma sens?Powiedz:oślepiło Cię z początku to światło, jakim zostałeś obdarowany, w jakim zostałeś skąpany...?
Pytanie retoryczne, oczywiście...
A, jeszcze jedno-nie żebym się czepiał, nie, tylko, widzisz, stare nawyki u Ciebie jakby pozostały, niektóre przynajmniej.Wiem, wiem, już za nie przepraszasz...Nic się zatem nie stało...Bo, wiesz, chciałem zwrócić Ci uwagę, że teraz to już nie powinieneś pisać, np:"Apostoł Paweł, "a "św.Paweł, "gdyż tamten, ten"stary człowiek"już w Tobie umarł, a narodził się nowy...Nowy, odmieniony, pełen wiary, nadziei, miłości... (25234)
Witam! Ostatnio też się tak zastanawiałam czy faktycznie istnieje prawdziwa miłość ponieważ do tej pory nie miałam w tych sprawach szczęścia. Ale myślę że trzeba być cierpliwym i modlić się o to aby kiedyś spotkać tą właściwą osobę. Ja staram się nie tracić nadziei i będę dalej wytrwale czekać. Gorąco pozdrawiam. :) (25233)
Milosc Boza jest wieczysta (Iz 54,8): "Bo gory moga ustapic i pagorki sie
zachwiac, ale milosc moja nie odstapi od Ciebie" (Iz 54,10).
"Ukochalem Cie odwieczna miloscia, dlatego tez zachowalem dla ciebie laskawosc" (Jr 31,3)
Swiety Jan pojdzie jeszcze dalej, gdy zaswiadczy: Bog jest miloscia" (1 J 4,8. 16):
milosc jest sama istota Boga. Posylajac w pelni czasow swojego jedynego Syna i Ducha milosci,
Bog objawia swoja najbardziej wewnetrzna tajemnice: jest wieczna wymiana milosci-
Ojcem Synem i Duchem Swietym, a nas przeznaczyl do udzialu w tej wymianie. KKK 220
(25232)| Artii | data: 03.09.2013, godz: 08:08 |
"Przedwieczny Boze, nieskonczona Milosci! O moj Ojcze!
Poprosiles twoja mala ofiare o wszystko - wez wiec i
przyjmij wszystko... Dzisiaj daje sama siebie i poswiecam
sie Tobie bez reszty i nieodwolalnie" (...)
Marta Robin
(25231)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |