http://swiat.ankiet.pl/ankieta/2551/Jakie_cytaty_z_Pisma_swietego_najbardziej_lubisz.html (25200)| Beata | data: 25.08.2013, godz: 11:58 |
Marcinie dzisiejsze dziewczyny 15-30 lat zostaly wychowane na big brotherach..beverly hills 90210 itd..gdzie wpaja sie ze jestes tym co posiadasz... wypasiona komorka, tablet, i lepszy samochód są bardziej pożądane niż skromność, wrażliwość, dobre cechy człowieka. Ludzie dobieraja się na zasadzie co z ciebie będę miał. Chłopak mający lepsza pracę czy samochód patrzy za długonogą księżniczką..
czyli paradoksalnie niedowartościowana dziewczyna marzy o zaradnym księciu i na takiego poluje, a skromny chłopak zakompleksiony bo nie wiele osiągnął szuka księżniczki... i tak ciężko sie dziś dobrać ludziom w pary.. bo chcą mieć to co dla nich mało osiągalne...
nasi rodzice sie dorabiali wspolnie powoli..zyli skromnie..
a dziś jest zewsząd hasło: musisz to mieć już.. na starcie dobry wóz itd..
nie ma miejsca na cierpliwość, wytrwałość , szacunek do pracy, zapał i pogodzenie sie z tym ze nie od razu muszę mieć wszystko.
a wymagania rosną..najbardziej od drugiej osoby...by szybko wprowadziła nas w lepszy świat. By sie pokazać innym i poczuć lepiej niż przeciętnie.
Swój musi znależć swojego.. bo dziś to nie czasy kopciuszka. (25199)
mam 33 lata mam 2 wspaniałych dzieci szukam na stałe zwiazku na dobre i złe kogos kto pokocha mnie i moje dzieci z kim bede mogla dzielis smutki radosci z kim bede mogla byc na dobre i zle i ulorze sobie zycie w milosci wiernosci szacunku wspieraniu sie na wzajem wiele w zyciu przeszłam moze to byc facet ktory samotnie wychopwuje dziecki szukam z okolic slaska i małopolski jak czuje sie tak jak ja odezwij sie do mnie szukam powaznego zwiazku czekam na meile (25198)
szukam kolezanek przyjaciolek i chetnie nia zostane do spotkania sie pogadania poplotkowania brakuje mi kolezanek szukam z okolic slaska i małopolski jezeli jest ktos taki niech sie odezwie do mnie (25197)| jacek 42 | data: 24.08.2013, godz: 20:29 |
Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec.
Jan 6:27
(25196)
Jest może gdzieś tu bratnia dusza najlepiej z podkarpackiego szukająca drugiej połówki ? (25195)
Chętnie poznam osoby z wartościami, najchętniej z Poznania i okolic.
Pozdrawiam (25194)
szukam bratniej duszy :)
(25193)| Monika, lat 39 | data: 23.08.2013, godz: 20:14 |
Marcinie zgodnie z Księgą Rodzaju Pan Bóg stworzył kobietę, aby mężczyzna nie był sam. Mężczyzna może wybudować dom, ale już ozdobić go może tylko kobieta. Zdarza się że meżczyzna jest bardziej wrażliwszy i te cechy też trzeba uszanować.
Ostatnio oglądałam film "Galerianki". Bardzo tragiczny i pusty film. Ten film pokazuje puste życie i pustkę egzystencjalną bohaterów. Te dziewczyny lub kobiety to bardzo nieszczęśliwe kobiety poniewierane przez mężczyzn. Tylko zawierzenie Matce Bożej przynosi radość życia.
(25192)
Do chwili;
Jeżeli chodzi o to zbrukanie i sponiewieranie przyjaźni, to chciałabym wyjaśnić, że nie jest to moje stwierdzenie. Zacytowałam tomaszanataniela, tylko jak widać trochę nieprecyzyjnie. To on stwierdził, że zbrukał i sponiewierał zaufanie, przyjaźń, miłość anielską. Generalnie rzecz biorąc uważam, że ludzie bardzo często nadużywają pojęcia przyjaźń i w wielu przypadkach tak do końca nie wiedzą, co się na nią składa. Z przyjaźnią jest podobnie jak z miłością. To, czy ona jest, czy nie jest między danymi osobami, stwierdza się nie po miesiącu czy roku. Na to potrzeba więcej czasu. Trzeba wiele przysłowiowej wody razem wypić albo zjeść wiele beczek soli.
Zakochanie się jest częścią składową miłości, tym gromem z jasnego nieba. Tą początkową częścią, która może z czasem przerodzić się w głęboką miłość. Najlepiej o tym wiedzą małżeństwa z kilkuletnim stażem, albo osoby pozostające w długich nieformalnych związkach. Bardzo mądrze też o tym pisał Benedykt XVI. Oczywiście, że z przyjaźni może narodzić się miłość. Pożądanie też ma tu jakąś rolę do odegrania, dlaczego nie?
Ja powiedziałabym tak. Tomasznataniel spotkał, jak sam stwierdził Anioła. Aniołowie jak widać potrzebują przyjaźni i sami ją nam przekazują a nie tej ziemskiej miłości połączonej z pożądaniem. To, że my kogoś pokochamy, nie oznacza, że ten ktoś musi nas pokochać. Tak to już jest. Pozdrawiam Wszystkich:) (25191)| Nieznajoma | data: 23.08.2013, godz: 14:58 |
Kubo, gram w śmiertelnie poważną grę zwaną życiem. Było enigmatycznie, powiadasz... Tak pozostanie do początku października - wtedy zrobię użytek z Twojego nr GG. Póki co ślę nie mniej tajemnicze pozdrowienia z serca Polski:) (25190)| Kuba, lat 24 | data: 22.08.2013, godz: 19:14 |
@Nieznajoma, kupon, w co Ty kobieto grasz? :) Mocno enigmatyczna odpowiedź, jak masz ochotę wytłumacz mi ją na gg: 316254 ;). Pozdrowienia (25189)| Nieznajoma | data: 22.08.2013, godz: 13:08 |
Kubo, no cóż... Po prostu postanowiłam wysłać swój kupon;) Tyle że wynik losowania nie zależy całkowicie ode mnie...
Miłego dnia:) (25188)| .............................. | data: 22.08.2013, godz: 11:51 |
Kasiu, (IP 83.714) módl się do wszechmocnego i miłosiernego Jezusa o żal za grzechy i postanowienie poprawy;) Wierz mi, On na prawdę jest wszechmocny i miłosierny i na prawdę za Tobą tęskni;) Zajrzyj też na stronę www.pogotowieduchowe.pl Katolicki telefon zaufania, o którym dowiesz się z podanej przeze mnie strony działa przez cały tydzień i całą dobę w każdym województwie;)
Kasia (25187)| chwila | data: 22.08.2013, godz: 09:41 |
****, lat 42, e-mail: stokrotka135@op.pl
Ja bym nie powiedziała, że osoba która się z kimś przyjaźni a potem się zakocha i mówi o tym to oznacza to zbrukanie, sponiewieranie tej przyjaźni...takie zakochanie przychodzi samo...przecież nikt z nas nie planuje, że zakocha się w danej osobie...oczywiście jeśli nie ma szans na związek później należy zmienić myślenie...tylko hmm zakochanie jak nałóg nie można tak od razu z tego wyjść...i ja z moich obserwacji dodam, że nie trzeba homo niewiadomo...wystarczy, że ktoś nie pociąga kogos fizycznie a nie wszyscy się wszystkim podobają i wtedy mogą istnieć przyjaźnie damsko - męskie i tu bym chyba upatrywała sedna w pożądaniu, ale to chyba każdy katolik powinien umieć i starać się stłamsić w sobie...
(25186)| Kasia, lat 28 | data: 21.08.2013, godz: 21:47 |
Dzięki @Kuba za odpowiedź. Chętnie bym porozmawiała z jakimś księdzem, choć trochę się boję.
Pozdrawiam (25185)| Kuba, lat 24 | data: 21.08.2013, godz: 15:14 |
@Kasia, jeśli chodzi o palenie spytaj księdza na spowiedzi i wyjaśnij mu to tak jak to wyjaśniłaś na forum. A i pamętaj, że ks. Jerzy Popiełuszko popalał i ks. Josemaria Escriva (założyciel Opus Dei) też lubił puścić dymka. Pozdrowienia :) (25184)| Kuba, lat 24 | data: 21.08.2013, godz: 14:52 |
@Nieznajoma, przypadkiem nie mieszkam w Krakowie, mam 100 km do tego pięknego miasta a czemu mnie o to pytasz? ;) (25183)| Marcin | data: 21.08.2013, godz: 14:25 |
Refleksja na dzis Stworzyl Bog kobiete by byla wzorem cnoty. Tymczasem widze ze kobiety oddaja sie za: 200 zl,laptopa,komorke itp itd. Czy te rzeczy maja az tak wysoka cene? (25182)
Do tomasznataniel, lat 48;
Jednym słowem narozrabiałeś, zakochałeś się i na koniec wystraszyłeś swoimi ziemskimi uczuciami młodą dziewczynę. Cóż, teraz należałoby "posprzątać po sobie", bo z racji Twojego wieku rozsądek byłby prawdopodobnie mile widziany. Zbrukałeś i sponiewierałeś zaufanie i przyjaźń, jakie było między Wami. Nie będę ukrywać, takie rzeczy bolą. Odzyskać zaufanie i przyjaźń kogoś, na kim nam zależy jest bardzo trudno. Czasami jest to możliwe, ale jest to proces rozciągnięty w czasie i trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to zaufanie i przyjaźń nie będzie tak samo wyglądać jak kiedyś. Będzie już inne. Od lat prowadzę swego rodzaju obserwacje na temat: Czy jest możliwa klasyczna, prawdziwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Na dzień dzisiejszy stwierdzam, że tylko między kobietą i mężczyzną o orientacji homoseksualnej albo wśród osób w zaawansowanym wieku. W innych wypadkach zawsze wcześniej, czy później pojawiały się inne uczucie i wtedy zaczynały się przysłowiowe schody.
Z drugiej strony patrząc, życie już takie jest i natury człowieka się nie zmieni. Człowiek potrzebuje miłości, tego zauroczenia się sobą nawzajem, zakochania się, czasami szczęśliwie, czasami nieszczęśliwie. Potem popełnia się błędy, bo przecież nikt z nas nie jest doskonały. Za błędy się płaci, bo taka jest kolejność, ale można też wyciągnąć jakieś budujące wnioski. Niestety do miłości nikogo nie można zmuszać. Muszę kończyć. Praca czeka. Pozdrawiam Wszystkich (25181)
PODZIĘKOWANIE
dziękuję CHRYSTE za dar życia
dziękuję CHRYSTE za uratowanie życia
dziękuję CHRYSTE za tych co za mnie się modlili
dziękuję CHRYSTE za tych co się mnie wyparli
dziękuję CHRYSTE za to że patrzeć mogę inaczej
dziękuję CHRYSTE że wracam do CIEBIE
dziękuję CHRYSTE że myśli moje ku TOBIE zwracasz
dziękuję CHRYSTE że takim cierpieniem mnie obdarzyłeś
dziękuję CHRYSTE że z TWOIM KRZYŻEM mnie poznałeś
dziękuję CHRYSTE że mój KRZYŻ pozwalasz do siebie nieść
dziękuję CHRYSTE za miłość ludzką doznaną
dziękuję CHRYSTE za MIŁOŚĆ do CIEBIE poznawaną
dziękuję CHRYSTE za uczucie odrzucone
dziękuję CHRYSTE za nauki z ksiąg płynące
dziękuję CHRYSTE za moje upadki TWOJĄ wolą powodowane
dziękuję CHRYSTE za moje próby powstania
dziękuję CHRYSTE za możliwość klęczenia przed TOBĄ
dziękuję CHRYSTE za MATKĘ TWOJĄ
dziękuję CHRYSTE że słuchasz upadłego
dziękuję CHRYSTE za TWOJE ZMARTWYCHWSTANIE
DZIĘKUJĘ CHRYSTE ZA..................
DZIĘKUJĘ NIECH DZIEJE SIĘ WOLA TWOJA
ODDAJĘ SIĘ I PRAGNĘ DLA CIEBIE ŻYĆ I SPEŁNIAĆ WOLĘ TWOJĄ (25180)| zagubiona, lat 23 | data: 20.08.2013, godz: 15:47 |
Czy to możliwe, by w moim wieku mieć taki bagaż doświadczeń? Podobno dobre uczynki wracają... Dlaczego więc ja czekam tak długo? Staram się być dobrym człowiekiem. Dlaczego więc nie spotykam ludzi podobnych? Ile jeszcze będę cierpieć i ja i moja rodzina? Boże, jeśli jesteś... Pomóż. (25179)| Nieznajoma | data: 20.08.2013, godz: 14:52 |
Do Kuba, lat 24:
Czy Ty przypadkiem nie mieszkasz w Krakowie;) ? (25178)
Witam, Mam problem związany ze spowiedzią. Otóż nie spowiadam się od jakiegoś czasu. Uważam, że to nieuczciwe abym spowiadała się z rzeczy, których albo nie żałuję albo które wiem, że zaraz popełnię. Głównym problemem jest palenie. Palę niedużo, w domu praktycznie nie palę, ale jednak prędzej czy później wiem, że sięgnę po papierosa. Nie czuję się w nałogu, ale muszę przyznać, że w bardziej stresujących chwilach nie mogę sobie tego odmówić. Palę też dla przyjemności, czasem czuję że palę, a wcale mi to nie smakuje.
Nie uważam żeby palenie było wielkim grzechem, ale wiem też, że odnosi się do 5tego przykazania i nie mogę udawać, że wszystko jest dobrze. Znam ludzi, którzy nie uważają, że palenie jest wielką przeszkodą by przystępować do spowiedzi czy też nawet Komunii Św. Ja jednak mam z tym problem... Chciałabym żeby ktoś życzliwie odniósł się do tego, co napisałam i coś mi doradził. Wiem, że mam dość surowe podejście, a jednak wszyscy popełniamy błędy i zapewne spowiadając się wiemy iż popełnimy je znowu... Warunkiem jest postanowienie poprawy... (25177)| chwila | data: 20.08.2013, godz: 10:37 |
Tomasznataniel
ojeju jeju
jesteś w takim stanie to tak piszesz, ale ten stan jest przejściowy...zawsze tak jest najpierw świat się burzy a wystarczy jakaś inna osoba, podobnie myśląca, mówiąca i wszystko się odmieni, jeśli ta dziewczyna nie była w stanie pokochać uszanuj to...nie ona jedna- jedyna taka na świecie przecież... spójrz co się dzieje w Egipcie...giną ludzie przez innych ludzi...to jest tragedia nieodwracalna... Ty szanuj swoje życie i uwierz, że jeszcze możesz być szczęśliwy z kimś innym
(25176)
SPOTKAŁEM ANIOŁA
To było kilka miesięcy temu; spotkałem dziewczynę, dużo młodszą; początek, zwykłe rozmowy "o niczym"; prawie o niczym; w trakcie rozmów, krótkich bardzo poznawałem coś zdumiewającego; ta młoda dziewczyna nie pasowała do dzisiejszego świata, miała wrażliwość serca, która ujmowała; w Jej słowach było ciepło, którego nie rozumiałem; starałem się rozmawiać więcej i więcej, wciągałem Ją do rozmowy aby tylko móc z nią obcować, chłonąc Jej język, słowa, myśli; to było niesamowite doznanie; potem otrzymałem od Niej wiersz, potem drugi, potem zmusiłem się i pisaliśmy do siebie wierszami; dużo rozmawialiśmy o życiu, naszych troskach, troskach o innych, o wierze i BOGU; strasznie imponowała mi wiedzą biblijną i siłą wiary; to Ona sprawiła, że na nowo spojrzałem na moją wiarę i to Ona sprawiła, że wzmocniłem się w wierze; potrafiliśmy rozmawiać dwie, trzy godziny przez telefon, wspierając się, płacząc, śmiejąc się; mówiliśmy o rzeczach, które skryte w zakamarkach serc nie czekają na wyjawienie; mieliśmy do siebie zaufanie; potrafiliśmy się spotykać i milczeć, mówić mało, mówić to samo w tym samym momencie; z nikim tak dobrze i z takim zrozumieniem nie rozmawiałem; narastało we mnie uczucie, uczucie troski, chęci pomocy w trudnych chwilach, chęci bycia blisko duchowo i fizycznie, chęci czynienia dobra dla Niej przez Nią, modlitwy za Nią; pokochałem i powiedziałem Jej, że kocham; zdawałem sobie sprawę o wszelkich przeciwnościach i że nigdy mnie nie pokocha; kochałem wtedy czysto, nie po ziemsku, duchowo; to Ona sprawiła, że przeżywałem bardzo głęboko misje święte w mojej parafii, to Ona sprawiła, że stałem się lekarzem oddającym najcenniejsze ludzkie lekarstwo - krew, to Ona sprawiła, że moje modlitwy stały się wrażliwe, to Ona ofiarowała mi DOBRE SŁOWA w KSIĘGACH, to Ona mówiła, że jestem wartościowym człowiekiem i mogę wiele uczynić dobra...........
niestety nie zauważyłem jak przyszedł do mnie szatan i zaczął mieszać moje myśli, wtrącił się z ludzką zmysłowością i walczył o zniszczenie tego pięknego uczucia; doprowadził do sytuacji, gdy mój umysł nie panował nad sytuacją, był niewrażliwy na Jej krzyki serca; powiedziała "kocham Cię jak brata", słowa, których nigdy nie śmiałbym się spodziewać i były wielką nagrodą; szatan obrócił je przeciw mnie; doprowadził do prób unicestwienia życia mojego; mówiła, prosiła, modliła się o moje życie, a ja byłem głuchy, wręcz ekscytowało mnie pokazanie Jej oczom, że się zabijam dla Niej z miłości; POKAZYWAŁEM BOGU, ŻE GO NIE KOCHAM, ŻE SIĘ PRZECIWSTAWIAM JEGO WOLI. doprowadziłem do stanu, że mój ANIOŁ został odwołany przez Chrystusa i odwrócił się ode mnie. Zniszczyłem największy dar od Boga ostatnich lat mego życia, zbrukałem i sponiewierałem zaufanie, przyjaźń, miłość anielską; nie do odratowania; dziś nikomu z bliskich nie mogę mówić o moim cierpieniu bo nikt z nich tego nie zrozumie; zostałem sam jako człowiek; jako człowiek czysto ziemski się skończyłem; jako człowiek z piętnem próby popełnienia grzechu śmiertelnego jestem słaby jak niemowlę; jako człowiek słaby staram się powstać, choćby na kolana i pokornie prosić BOGA o JEGO ŁASKĘ.
ANIELE tak bardzo tęsknię.................
Aniele Boży stróżu mój
TY zawsze przy mnie stój
rano, wieczór we dnie w nocy
bądź mi zawsze ku pomocy
broń mnie od wszelkiego złego
i doprowadź do szczęścia wiecznego
Amen (25175)| .............................. | data: 19.08.2013, godz: 12:40 |
Witam wszystkich,
czy ktoś z Was słyszał kazanie ks. Pawlukiewicza w dniu wczorajszym (w kościele Św. Krzyża lub w 1. Programie Polskiego Radia)? Z tego wczorajszego kazania najbardziej utkwiło mi w pamięci, że Pan Bóg nie wysłuchuje tych naszych próśb, których wysłuchanie oddaliłoby nas od Niego;) Na wysłuchanie innych próśb czasem trzeba poczekać;) JEZU UFAM TOBIE !
Kasia (25174)
Cześć jestem z Warszawy niby wielkie miasto a tak na prawdę każdy biega zapędzony
za własnymi sprawami.Chętnie poznam nowe osoby które tak jak ja czują się samotnie w "tłumie".Było by dobrze żeby też tak ja z Warszawy.Jestem osobą wierzącą a dziś jest bardzo trudno poznać osoby o podobnych wartościach.Śmiało pisać na maila :)płeć nie ma znaczenia:) (25173)
Pokusy sa jak mydlo; wydaje sie, ze brudzi ono zamydlona odiez, a w rzeczywistosci ja czysci. Sw.Franciszek Salezy (25172)| Artur "Artii" Wnęk, lat 38 | data: 18.08.2013, godz: 16:54 |
Nie to, ze boje sie umrzec, ale mimo wszystko wole, zeby mnie nie bylo, kiedy to sie zdarzy (Woody Allen :) (25171)| Zabłąłakana owca, lat 26 | data: 18.08.2013, godz: 12:35 |
Witam wszystkich w to piekne niedzielne popołudnie:) siedzę i rozmyślam nad swoim życie mam 26 lat i czuje że wszystko stracone a przecież życie przede mna..,
czuje że moje życie potrzebuj zmiany że powinnam zrobić jakis krok do przodu co ciągle stoje w miejscu...
Ale ja jakoś boje się zmian.. Nie mam pracy ciężko mi tu znalez może powinnam wyjechać do większego miasta za pracą...
A może otworzyć swoją interes...
Boje się zaryzykować.
Chociaż tu w mojej miejscowości mam super koleżanki które dużo mnie nauczył które mnie wspierają kiedy tego potrzebuję sa jak rodzina (w mojej rodzinie każdy patrzy na siebie drugi człowiek nie jest ważny...) a u tych kolezanek jest inaczej drugi człowiek jest ważny jego docho i jesli potrzebuje pomocy to zawsze ja od nich otrzymuje coś pieknego to one pokazują że nie trzeba mieć wszystkłgego żeby być szczęśliwym że bez wielu rzeczy można się obejść i mimo tego sa zawsze uśmiechnięte mimo tego że życie ich nie rozpieszcza bo tracą bardzo bliskie osoby (tatę wspaniała ciocię) chcialabym być jak one cieszyć się z wszystkiego... (25170)| .............................. | data: 17.08.2013, godz: 18:50 |
Witam serdecznie,
czy jest tu ktoś, komu problem zapalenia opon mózgowych tudzież wodogłowia nie jest obcy a chciałby pogadać? Sama chorowałam na obie te choroby.
Kasia (25169)| B. | data: 17.08.2013, godz: 18:40 |
Polecam do przeczytania piękną opowieść:
http://gosc.pl/doc/1663609.Gangsterska-opowiesc (25168)| Artii | data: 17.08.2013, godz: 13:43 |
Trwajcie cierpliwie, bracia, az do przyjscia Pana. Jk 5,7-10 (25167)
Witajcie ;) Pokoresponduje z różnymi osobami:) w wieku od 24 do 32 lat:) a może jest tutaj osoba która jest tak samo samotna jak ja ? numer gg :42943456:) Pozdrawiam (25166)
Bog nie przestaje przyciagac czlowieka do siebie i tylko w Bogu czlowiek znajdzie prawde i szczescie, ktorych nieustannie szuka. KKK str.21 (25165)| Mariusz, lat 20 | data: 16.08.2013, godz: 09:47 |
Dziękuję wszystkim za wsparcie i wszelkie słowa. Poniżej chciałbym Wam przedstawić "Akt Oddania się Panu Jezusowi", który rozwiązał moją zatwardziałość i wlał dużo nadziei w moje Serce. Niech Bóg Was błogosławi!
AKT ODDANIA SIĘ PANU JEZUSOWI PRZECIW NIEPOKOJOM I ZMARTWIENIOM
Jezus:
Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje.
Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się, oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.
To co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć przedsięwzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu, co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „Troszcz się Ty”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy się męczycie i dręczycie, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym oddaniem się Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jaki wy sobie tego życzycie. Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do waszych planów. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: „Święć się imię Twoje”, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; „Przyjdź Królestwo Twoje”, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twojego w nas i na świecie; „Bądź wola Twoja” to znaczy Ty decyduj. Ja wkroczę z całą Moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje.
Czy widzisz, że nieszczęścia następują jedne po drugich, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się poprawiać? Nie przejmuj się, zamknij oczy i powiedz Mi z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty”. Powiadam ci, że się zatroszczę, że interweniuję jak lekarz, a nawet uczynię cud, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dostrzegasz, że stan chorego się pogarsza? Nie przerażaj się, ale zamknij oczy i powiedz: „Troszcz się Ty”. Zapewniam cię, że się zatroszczę.
Sprzeczne z oddaniem się Mnie jest zamartwianie się, niepokój, chęć rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Przypomina to zamieszanie spowodowane przez dzieci, które domagają się, aby mama troszczyła się o ich potrzeby, a jednocześnie wszystko chcą zrobić samodzielnie, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę.
Zamknijcie oczy i pozwólcie się ponieść nurtowi Mojej Łaski, zamknijcie oczy i pozwólcie Mi działać, zamknijcie oczy i nie myślcie o chwili obecnej, odwróćcie myśli od przyszłości jako od pokusy.
Oddajcie się Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przysięgam wam na Moją Miłość, że kiedy z takim zamiłowaniem mówicie: „Troszcz się Ty”, Ja w pełni się zatroszczę, pocieszę was, wyzwolę i poprowadzę. A gdy zmuszony jestem poprowadzić was drogą odmienną od tej, jaką widzielibyście dla siebie, wówczas pouczam was, noszę w moich ramionach, bo nie istnieje skuteczniejsze lekarstwo nad interwencję Moją Miłością. Jednak troszczę się tylko wtedy, kiedy zamkniecie oczy.
Jesteście bezsenni, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim, albo jeszcze gorzej - ludziom, pokładając zaufanie w ich interwencję. A to właśnie stoi na przeszkodzie Moim słowom i Moim zamiarom. O! Jak bardzo pragnę tego waszego całkowitego oddania się Mnie, abym mógł was obdarować i jakże smucę się widząc, że jesteście niespokojni! Szatan do tego właśnie zmierza: aby was podburzyć, by oddzielić was ode Mnie i od Mojego działania i rzucić na pastwę ludzkich poczynań.
Przeto ufajcie tylko Mnie, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie, a nie do waszego zaufania w was samych. Wylewam na was skarby łask, kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie!
Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, który jest często utrudniany przez szatana. Żaden człowiek rozumujący i rozważający tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów, nawet spośród Świętych. Na sposób Boski działa ten, kto odda się Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: „Jezu, troszcz się Ty!”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, bo dociekliwość twego umysłu utrudnia ci dostrzeżenie zła. Zawierzaj Mi często nie skupiając uwagi na samym sobie. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na Moją miłość. Zapewniam was, że Ja się zatroszczę.
Módlcie się zawsze z tą gotowością do oddania się Mnie, a zawsze będziecie odczuwać wielki spokój ducha i osiągać znaczne korzyści, również wtedy, gdy udzielam wam łaski ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która nakłada na was cierpienie. Wydaje to ci się niemożliwe? A zatem zamknij oczy i powiedz całą swoją duszą: „Jezu, troszcz się Ty!”. Nie lękaj się, ja się zatroszczę. A ty błogosławić będziesz Imię Moje, nie dbając o siebie samego. Twoje modlitwy nie mają takiej wagi, jak ten akt pełnego ufności oddania się Mnie; zapamiętaj to sobie dobrze. Nie ma skuteczniejszej Nowenny od tej: „Och Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty”.
Oddaj się Mojemu Sercu... a zobaczysz. Chcę, żebyś wierzył w Moją wszechmoc, a nie w twoje poczynania, żebyś pozwolił działać Mnie, a nie innym. Szukaj Mojej bliskości, spełń Moje pragnienie posiadania cię, wzbogacenia i kochania tak, jak tego chcę. Zapomnij się, pozwól, abym spoczął w tobie, pozwól, aby Moja wszechmoc nieustannie znajdowała w tobie ujście.
Jeśli pozostaniesz blisko Mnie, nie będziesz się martwił, że działasz samodzielnie, że żyjesz w ciągłym pośpiechu po to, żeby ci się udało, żeby stwierdzić, że coś zrobiłeś, udowodnisz Mi, iż wierzysz, że jestem wszechmogący, a Ja intensywnie będę pracować z tobą: kiedy będziesz mówił, chodził, pracował, modlił się lub spał, bo „moim umiłowanym dam to, czego potrzebują nawet gdyby byli jak we śnie” (por. Ps 126). Jeśli będziesz ze Mną i nie będziesz się chciał spieszyć, ani nie będziesz się martwił o nic dla siebie, a zwrócisz się do Mnie z bezgranicznym zaufaniem, dam ci wszystko, czego będziesz potrzebował, zgodnie z Moim zamysłem wiecznym. Dam ci uczucia, których wymagam od ciebie, dam ci ogromne współczucie dla bliźniego i spowoduję, że będziesz mówił i czynił to, co Ja będę chciał. Wówczas twoje działanie pochodzić będzie z Mojej Miłości. Tylko Ja, a nie ty wraz ze wszystkimi twoimi poczynaniami stworzę nowe dzieci, które zrodzą się ze Mnie. Stworzę ich tym więcej, im bardziej będziesz chciał się stać moim prawdziwym synem, jak mój Jednorodzony. Albowiem wiesz, że „jeśli wypełnisz Moją wolę, będziesz Mi bratem, siostrą i matką”, pozwalając mi, abym zrodził się w innych, bo Ja stworzę nowe dzieci, posługując się prawdziwymi dziećmi. Twoje poczynania dążące do osiągnięcia celu to tylko pozory w stosunku do tego, czego Ja dokonuję w tajemnicy serc tych, którzy kochają.
„Trwajcie w Miłości Mojej... jeśli trwać będziecie we Mnie i trwać będą w was Moje Słowa, proście o cokolwiek byście chcieli, a będzie wam dane” (por. J 15).
- Wasz Jezus
(25164)
Potrzebuję pomocy i wsparcia.. dorosłej osoby która pomoże mi pokierować moim życiem
Bardzo źle sobie radzę z depresją i brakuje mi sił; przede wszystkim normalnego domu i miłości :(( (25163)| Monika, lat 39 | data: 15.08.2013, godz: 22:44 |
Mariuszu lat 20 przede wszystkim dziękuj Panu Bogu, że stworzył Cię mężczyzną i dziękuj za rodziców. Przebacz wszystko wszystkim. Nie słuchaj głosu świata w tej sprawie i zaufaj Kościołowi katolickiemu. Przeczytaj książkę "Wychowanie do czystej miłości". Słuchaj wypowiedzi księdza Oko.
Masz 20 lat i jesteś wrażliwym mężczyzną, dlatego uważaj aby nikt nie zniszczył Twojej delikatnej psychiki. Uciekaj i unikaj złego i płynącego z prądem towarzystwa.
Módl się do błogosławionego Jana Pawła II, który wiele razy przestrzegał młodzież przed złamanym życiem spowodowanym złymi wyborami.
W Radiu Maryja ksiądz Oko powiedział ciekawe słowa, że ideologia gender to wymysł umysłu ateistycznego. Komuniści przegrali w sprawach gospodarki więc biorą się za rodziny i chorym nauczaniem kto jest dziewczynką a kto chłopcem.
Zaufaj Panu Jezusowi a wygrasz. (25162)
Witam,
Tom, nawiązując do Twojej opowieści, chciałabym podzielić się swoim spostrzeżeniem, które ugruntowało się we mnie już od jakiegoś czasu i wynika z obserwacji i doświadczeń.
Otóż uważam, że coś co ma się stać - to po prostu się dzieje. Jasna sprawa - sami musimy zacząć działać, ale jeśli nie czujemy w sobie na tyle determinacji i samozaparcia by wykonać ten krok, to oznacza, że to nie jest to. Przecież jest wielu facetów którzy potencjalnie mogliby zagadać do tej lub tamtej dziewczyny, ale nie zrobili tego. Dlaczego? Bo nie czuli AŻ takiej potrzeby, nawet jeśli w ich głowie przewijała się myśl by zagadać. Wiedzieli jednak, że jeśli tego nie zrobią, to i tak tej nocy usną. Dlatego spokojnie, uważam że nie zmarnowałeś swojej szansy, a na pewno już nie ostatniej... (25161)| Kuba, lat 24 | data: 15.08.2013, godz: 09:02 |
@Tom może i św. Józef zadziałał ale sam Pan Bóg nie da Ci dziewczyny skoro Ty nie masz odwagi nawet zagadać i spróbować ją poderwać. To tak jak z tym Żydem co modlił się o wygraną w lotka długi czas aż Pan Bóg mu mówi: "Może byś wreszcie wysłał kupon". No i tu to samo, nie poznałeś jej, być może już nigdy nie spotkasz ale postanów sobie nie zmarnować kolejnej szansy bo wtedy taka modltwa jest bez sensu skoro mówisz że miałeś dziewczyne pod nosem a spękałeś. Trzeba popracować nad pewnością siebie, charakterem i śmiałością. To cechy ważne i trudne do wyćwiczenia ale bardzo przydatne. A no i nie zafiksuj się tym rozmyślaniem nad piękną nieznajomą bo masz milion innych kobiet które możesz poznawać. Pozdrowienia (25160)
Cześć! Szukam przyjaciół... jakoś tak się stało w moim życiu, że nie znalazłam do tej pory prawdziwej przyjaźni. (25159)| Tosia | data: 14.08.2013, godz: 11:50 |
Hej,
Powiedzcie mi proszę gdzie jest granica w wyrażaniu czułości między chłopakiem a dziewczyną? Czy obejmowanie się, przytulanie itp to może być już grzech? Czy może za dużo we mnie skrupułów? Dzięki za odp. (25158)| Artii, lat 38 | data: 14.08.2013, godz: 09:15 |
-=< H U M O R >=-
Proboszcz uradowal sie widzac w kosciele grupe zolnierzy.
- No, moj synu - pyta po Mszy sw. - czemu to dzisiaj przyszliscie do kosciola?
- Bo nie wyczyscilismy dobrze broni - pada odpowiedz.
-=< H U M O R >=- (25157)
Witajcie wszyscy.
Chciałbym abyście ocenili pewne zdarzenie w moim życiu. Czy to tylko przypadek czy zadziałał wtedy św. Józef, a ja… .
Oto one.
Zawsze kiedy idę na uczelnie na zajęcia to mijam codziennie co najmniej 2 kościoły przeszło od ponad 4 lat. Cała sytuacja miała miejsce jakieś 10 miesięcy temu w Lublinie. Przez te 4 lata praktycznie mi się nie zdarzyło, aby wejść do jednego z niech. (Nie dlatego że nie chodzę, ale uczęszczam do kościoła parafialnego) Praktycznie co czwartek, zawsze byłem za wcześnie na uczelnie i musiałem czekać na zajęcia, postawiłem więc ten czas poświęcić na mszę. Jakoś się złożyło że kilka razy wstąpiłem na msze właśnie do tego kościoła. Potem miałem przerwę, aż pewnego razu jak szedłem rano na uczelnie i byłem w pobliżu tego kościoła to coś mnie tchnęło aby wejść na msze. Zastanawiając się czy wejść tak sobie powiedziałem „Jezu po co mam wejść jak nie mogę przystąpić do komunii”, ale nie wiedząc czemu i nadal nie wiem jak to się stało, ale poszedłem na tą mszę. To była msza o dobrego męża, ja oczywiście nie miałem żadnego pojęcia o tym. I tu zaczynają się schody bo ja od około 3 miesięcy (poprzedzające tą mszę) prawie dzień w dzień modliłem się o dobrą żonę dla siebie i oto abym był dobrym mężem i ojcem dla dzieci. Kościół ten jak się wtedy dowiedziałem jest pod wezwaniem św. Józefa. Dziewczyna była gdzieś w moim wieku. Skąd to wiem? Ponieważ czytała czytanie, a na wcześniejszych mszach na których byłem zawsze ksiądz je czytał. Pod koniec mszy rozważałem w sercu czy po prostu nie zagadać do niej, przywitać się z nią, oczywiście nie narzucając się. Postanowiłem że wychodząc z kościoła jak skręci w prawo to będzie znak dla mnie i ją zaczepie i rzeczywiście skręciła, ale wyprzedziła mnie sporo jakoś się tak złożyło że ją prawie dogoniłem i się znowu zawahałem i znowu pomyślałem że jak skręci w prawo to już na pewno podejdę do niej no i skręciła. A ja niestety zwyczajnie stchórzyłem czego teraz żałuję.
Oczywiście nie chodzi mi oto że jakbym wtedy nie stchórzył to na pewno byśmy wzięli ślub i byśmy się zakochali w sobie od pierwszego wejrzenia(albo coś w tym stylu), bo moim skromnym zdaniem miłości trzeba się uczyć całe życie i prawie tylko małżeństwo z 50-cio letnim stażem może szczerze i bez jakiegokolwiek „ale” powiedzieć że byli sobie przeznaczeni i się kochają.
Jedyne co wiem to ta dziewczyna miała na imię Ewa. Moim zdaniem zadziałał wtedy św. Józef, a ja po prostu zachowałem się jak zwykły tchórz i zmarnowałem Jego wysiłek.
I co myślicie o tym wszystkim??
(25156)| A | data: 13.08.2013, godz: 17:30 |
Tomaszu, postaram się pomóc- modlitwą. (25155)| Mariusz, lat 20, e-mail: ggloss@wp.pl | data: 13.08.2013, godz: 15:39 |
Dzień dobry, pomyślałem, że samotność lepiej przeżywać z ludźmi, niż w ucieczce, dlatego piszę. Nie wierzę w zmianę, to trudne, ale chciałbym to zmienić. Odnaleźć sens. Mam mało siły, chociaż jej szukam, nie odnajduje nic prócz własnej marności. Grzeszność mnie rozbraja. Jestem na siebie zły, że taki ze mnie tchórz, albo nieudacznik, że nic się nie zmienia, że chyba ja nic nie potrafię zmienić. To jest jak pułapka. Jeśli ludzie kochają, to chciałbym takich spotkać. Mój problem to inny świat. Moje Serce jest homoseksualne. Proszę Was bardzo o modlitwę, bo nad życie jej potrzebuję. Nie radzę sobie zupełnie. Pozdrawiam wszystkich. Z Bogiem! Mariusz. (25154)| .............................. | data: 13.08.2013, godz: 13:10 |
W dalszym ciągu zachęcam do odmawiania Nowenny Pompejańskiej, czyli "Nowenny nie do odparcia." Zachęcam szczególnie te osoby, które nie widzą wyjścia ze swojej trudnej sytuacji. Uwierzcie mi, ta modlitwa jest niezwykle trudna, ale ten trud na prawdę warto podjąć;) Jak czytany w scenie Zwiastowania, "dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego." Dzięki odmawianiu tej modlitwy na pewno nasz problem zostanie rozwiązany w taki sposób, który jest dla nas najkorzystniejszy. Na pewno dostrzeżemy ten fakt. Papież Leon XIII w roku 1890 potwierdził prawdziwość cudów wyproszonych poprzez odmawianie tej Nowenny. Szczegóły dotyczęce Nowenny Pompejańskiej znajdziecie m. in. na stronie: www.malirycerze.koszalin.opoka.org.pl
POLECAM;) (25153)
Gdy przylgne do Ciebie calym soba, skonczy sie wszelki bol i wszelki trud. Moje zycie bedzie zyciem prawdziwym, cale napelnione Toba. Sw.Augustyn (25152)| Stokrotka | data: 12.08.2013, godz: 18:08 |
Do Spokojnego i Do-do z W-wy;
Dużo czasu upłynęło od mojego ostatniego wpisu. Panowie, jesteście dopiero po 30-ce, to nie jest czas na czarną dziurę. Mamy jednak takie czasy, jakie mamy i życie też nie jest łatwe. Nie jest trudno wylądować w takiej czarnej dziurze, to fakt, więc nie dziwią mnie Wasze wpisy. Ja jestem lekko po 40-ce i chcę Was zapewnić, że zawsze można się z tej czarnej dziury wydostać. Trzeba tylko znaleźć ten właściwy dla siebie punkt odbicia. Trzeba próbować, bo warto, naprawdę. Na człowieka, daną sytuację, czy zjawisko można patrzeć pod wieloma kątami czy z różnych płaszczyzn. Wtedy widać, że ktoś lub coś ma swoje dobre i złe strony. Być może tych złych się nie zmieni, ale te dobre zawsze cieszą i o tym powinno się pamiętać. Muszę wracać do pracy, wieczorem jeszcze coś napiszę, jak czs pozwoli.
Pozdrawiam:)
(25151)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |