| jacek42 | data: 02.10.2012, godz: 17:04 |
DO/ Chwila/
P. napisała -Nie wiem, ale chyba zrozumiesz - Zebyś nie wiem co tu wklejał, [dopust Boży]- co to jest może P. mi wyjaśni a najlepiej cytatem z Słowa Bożego. /Wola Boża/jest spisana w Biblii i odwrotnie zawartość Jej jest Wolą Bożą. Druga odpowiedż Przecież widać co :wklejam:To jest Słowo Boże może P. nie czytać Bóg dał nam wolną wolę.
Jan. 6:39-40
39. A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym.
40. A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.
Efez. 5:1-2
1. Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane,
2. I chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności.
Proszę przeczytać całość! Z bogiem
(23200)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 15:08 |
Pavel
ty używasz wykrzykników jestes agresorem, "bandytą, gangsterem" nienawidzisz ludzi...
A tak serio...Ja ogarniam, ale ty jak widze nic, troche zmieniłam powiedzmy rekwizyty można rzec źdzbło w oku, etc.
Bywasz w ogóle w Kościele? Bo z tego wnioskuje że nawet Religię ominąłeś
a ten zwrot Katolico.... nie obrażaj Kościoła, może trzeba było pomyśleć o innym zwrocie
Jak ty byś wszystko ogarniał, to bys nie pisał głupot przy okazji przykładu Agnieszki o stosunku do ludzi i m.in. zazdrości, tak zazdroszczę że sie rozwodzi, może ty zwracaj uwagę co piszesz, bo jedziesz po bandzie, ale to siebie rozbijesz... Żenada
(23199)| Stokrotka, lat 41 | data: 02.10.2012, godz: 14:49 |
Chwila, jakby nie patrząc jestem po Twojej stronie. W Twoich wpisach jest wprawdzie za dużo emocji, ale bardzo dużo zdrowego rozsądku. To, co napisałaś wprawdzie nie odpowiada ani Agnieszce ani Pavlowi, ale na pewno są osoby, które Tobie kibicują. Widać, że widzisz co dzieje się na świecie i umiesz wyciągać wnioski. Agnieszka musi sobie już teraz sama poradzić, jak zrobi tak będzie mieć. Życzę jej wszystkiego dobrego , chociaż z psychologicznego punktu widzenia nie widzę niestety dużych szans na uratowanie tego małżeństwa. Za długo pracuję z różnymi ludzmi, żeby mieć bardziej optymistyczne zdanie. A tak do wszystkich, to na zakończenie coś jeszcze napiszę. Mianowicie, rozmawiajcie ze swoimi partnerami o wszystkim, co dotyczy waszego życia. Rozmawiajcie i pracujcie nad sobą, bo każdy ma swoje dobre i złe strony. W każdym z nas jest mniej lub więcej egoizmu. Każdy związek, jeżeli nie będzie się nad nim pracować może się niestety rozpaść.
Wystarczy mi tego pisania na trzy miesiące:-) (23198)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 14:46 |
Agnieszka l. 38, (Pavel troche wyjaśnienia)
Skoro sama piszesz...
Przeczytaj mój wpis do "Stokrotki i innych"
Przede wszystkim nie pomyślałaś, że rozstanie nie musi koniecznie być przez rozwód, że ktoś może wiele rozumieć i nie tylko dlatego, że uczestniczył w takich sytuacjach rozwodowych, ale np. stracił bliską osobe przez śmierć,
a ty piszesz że nie może mądrze radzic osoba która tego nie przechodziła sama
Czy uważasz, że ty cierpisz najbardziej na świecie....
Wiesz na świecie jest o wiele więcej tragicznych sytuacji i niezawinionych- dzieci ciezko chorych, kalekich, z domu dziecka - twoja sytuacja choc cieżka nie jest az tak tragiczna jak tych małych istotek, czasem tak tragicznie mają zwierzeta, odrzucone i pokaleczone, którym staram się pomagać.
Zastanów się jaki ty masz poziom i czy twoja postawa jest w porządku
Co mnie wkurzyło najbardziej...własnie to że są straszniejsze rzeczy na świecie a ty tymi wpisami pokazujesz, z jedenj strony że tak cierpisz a z drugiej nie robisz nic, tylko chcesz gotowca i sprawa załatwiona, probowałam przekazać, że tak się nie da, bo każdy przypadek jest inny, ale ty nie chciałalas przyjąc prawdy
Starałam ci sie pomóc, wesprzeć, taka starałam się naprawde, pisałam dlaczego tak pisze, ale ty wszystko be, tego nie, tamtego nie, mogłam wkleić te adresy placówek, ale specjalnie tego nie zrobiłam, zreszta korzystasz z internetu, napisałam że można skorzystac z pomocy własnej Parafii, gdzie mogą dac namiary i można spotkac osoby w podobnej sytuacji, a zauważyłam że tobie nic nie odpowiada, wszystko be, ty chcesz gadać i gadać i nic z tego nie wynika
To że napisałam, że mąz nie wytrzymal...to jest fakt, skoro chce rozwodu to nie wytrzymał, nie wiem jakby tego nie nazwać sedno jest takie, że ma być rozwód, taka jest prawda, czy nie?
To że sie nie dziwie....każdy ma swoje granice cierpliwości....twoja postawa przekroczyła te moje granice i napisałam tak, ale to nie oznacza, że kogos potepiam
Czy twoje dzieci przez całe swoje życie chociaż będa kochane i rozpieszczane ani razu nie przekroczyły/ nie przekroczą twoich granic cierpliwości?
Nie pisze o wytrzymalości, chodzi tylko o cierpliwość, tak jak napisała Stokrotka Ty nie potrafisz przyjąć krytyki, moim zdaniem wlasnie dlatego nie rozumiesz pewnych przekazów, od razu odbierasz słowa jako ostry atak na swoją osobę, a tak nie jest, naprawde
(23197)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 13:38 |
pavel
W takim razie ty nie mów mi co ja mam robić...milion wykrzykników
To że ktos jest katolikiem nie znaczy że nie ma prawa się zemocjonować.
Może ty jesteś robotem, ja nie. raczej jesteś zahukany i masz kompleksy i piszesz jak piszesz .................
(23196)| pavel | data: 02.10.2012, godz: 12:39 |
Do chwila
Po ostatnich wpisach stwierdzam, ze w ogóle szkoda z Tobą rozmawiać. Twoje wpisy przestały mieć jakolkolwiek spójność, wiec sobie po prostu daruje dyskusje ;)
PS: Ty nie baw się w ratowanie czyiś małżeństw ale zacznij ratować siebie! (23195)
chwila
dziękuję Ci za wszystkie wpisy i proszę żebyś już dała sobie spokój z tymi dobrymi radami pod moim adresem , mam nadzieję że to wystarczy;
jeżeli coś tu piszę to z pewnością nie do Ciebie, i nie o Tobie , także nie musisz już komentować ;
pozdrawiam
Agnieszka
ps-
tekst o tym jak to mąż ze mną nie wytrzymał i że się temu nie dziwisz
pokazał Twoją klasę. (23194)
Dziękuje za kontakt wszystkim którzy do mnie napisali. Szczerze mówiąc jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ilością emaili, szczególnie po tym co niektórzy tu pisali.
Ale widzę że jednak znakomita większość zrozumiała , a kto nie zrozumiał - trudno, widać tak musi być.
Nie przejmuję się i nie jest mi przykro z powodu niektórych złośliwych wpisów. Basiu - Tobie dziękuję ze adres - już się skontaktowałam, Bożenko miałaś rację nie warto zadawać się ze wszystkimi...
Cały czas proszę o kontakt - wyłącznie na email - kobiety w trakcie lub po rozwodzie.
na forum nie ma sensu pisać - to są sprawy na tyle trudne że zdecydowanie lepiej jest na prywatnej poczcie.
Dziekuje też Pawłowi. (23193)| pavel | data: 02.10.2012, godz: 10:17 |
Do chwila
"lepiej ty zajmij się swoim zdrowiem i swoim chamstwem, bo się mieszasz jak coś nie jest do ciebie..." - nie musisz mi mówić czym się mam zająć bo to nie Twój interes. To jest forum publiczne więc będę się mieszał tam gdzie będę chciał. Nie podoba Ci się? To sobie zmień stronę i pójdź trollowac gdzie indziej. Zatem pozwól, że będę się wypowiadał na temat taki na jaki mam ochotę.
Swoja droga to nie wtrąciłem się pomiędzy wódkę i zakąskę, ale skomentowałem Twoje zachowanie "przykładna Katolico". Było słabe....Żadnych wniosków nie wyciągasz, za grosz pokory i nauki na własnych błędach. Zero kontroli własnych emocji!
".czyjąs belkę widzisz a sam co kryształek?" - bredzisz! Jaką belkę? Gdzie widzisz mój kryształek? Czy ty w ogóle ogarniasz co piszesz?
(23192)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 09:50 |
Pavel
Ale o co biega...ja nie muszę dawać/przekazywać do przeczytania znajomym wpisów Agnieszki ...Te wpisy moga przeczytać wszyscy, jak widzisz i wiesz jest to forum
(23191)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 09:42 |
Stokrotka l.41 i inni
Faktycznie poniosło mnie i sorry, ale jest też życie obok...np. domy dziecka i w nich niepłnosprawne i chore dzieci, gdzie nie ma ich winy, tam sa prawdziwe problemy, dalej schroniska dla zwierząt, gdzie jak byłam w danej miejcowości przekazałam do schroniska błąkającą się po ulicach matkę z małymi a one i tak zostały wypuszczone na ulice, mam tam za daleko dlatego próbowąłam nawiązać kontakt pisemnie i telefonicznie i po trzech tygodniach dowiedziałam się, że psom jest lepiej na ulicy, nieważne że może ich ktoś rozjechać lub tez, że one spowodują kraksę.... problemy Agnieszki są przykre, ale niestety na własne zyczenie i jeszcze jak się staram ją wesprzeć, to jest to głupie pisanie albo wymądrzanie, ona chce gotowca czy tak się da? pisałam o tym.... Trche celowo nie wkleiłam adresów tych placówek, ale ją ukierunkowałam, bo niechby wreszcie coś zrobiła
(23190)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 09:11 |
Jacek 42
Nie wiem, ale chyba zrozumiesz - Zebyś nie wiem co tu wklejał, dopust Boży, wola Boża wszystko to zetrze
(23189)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 09:06 |
Pavel
To muszę napisać oddzielnie
Skoro uważasz że moje wpisy świadcza o nienawiści i tak napisałeś to TY jesteś najpodlejszym człowiekiem na świecie. Patrz słownie wpisuje tu bilion wykrzykników (ale mam agresję, żebym się nie zamieniła w bestię, a nie dla ciebie te wykrzykniki to już o tym świadczą, jeszcze kogoś łyknę w całości)
Jednak nie opłaca się ludziom pomagać, bo znajdzie się taki pawełek co jednym lub dwoma wyrazami to wszystko będzie chciał zniszczyć, tak naprawde nie wiedząc nic, co ty zrobiłes dla drugiego człowieka, powstrzymałeś chociaż jeden rozwód, uratowałeś czyjąs rodzine? czy tylko wlepiasz swoje pięć groszy na forach internetowych
(23188)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 08:55 |
pavel
Jeszcze się zastanów nad tym co piszesz, a twoje uwagi o zdrowiu nie sa chamskie? To powiem tak ...może ty jestes małym biedynym człowieczkiem na którego trzeba dmuchac i głaskac po główce, może byłeś wychowywany beztresowo i stąd taki odbiór prawdy
Ty może nalezysz do ludzi co wolą zamiatać sprawy pod dywan albo przemilczeć, żeby kogoś nie urazić, niby dla jego dobra, tylko zycie pokazuje innaczej
Mąż zgłosił chęć rozwodu do Sądu to chyba nie wytrzymał co? Taka jest prawda, przykra ale prawda
I wiesz mogę wstawić bilion wykrzykników, ale to może w Twoich wystraszonych oczkach budzić agresje, litości
(23187)| chwila | data: 02.10.2012, godz: 08:44 |
Pavel
lepiej ty zajmij się swoim zdrowiem i swoim chamstwem, bo sie mieszasz jak cos nie jest do ciebie... Poza tym jak nic nie wiesz o kims(pisze o sobie) i czyims życiu to się nie wypowiadaj jakie ono jest...czyjąs belkę widzisz a sam co kryształek? jak widać nie
Poszły mi nerwy, ale zauważ, że ktoś chce kogos wesprzeć, pisze jak może najlepiej a takiej paniusi wszystko źle, sama nie określa sytuacji dokładniej a potem jest pretensja że ktoś snuje domysły co mogło być, zwłaszcza podając tylko przykłady, a jeszcze lepiej cały czas dajcie konkrety i konkrety, jakie konktrety sama tych konkretów nie pisze a chce gotowy scenariusz jak ma postapić i co mówić
(23186)
WITAM!!!
To, co za mną jest, zapominając. FILIP.3;14
Zapominamy o rzeczach, które są poza nami. I tak
należy robić, ponieważ zapomniał o nich Bóg. Mówi
On, że za siebie wyrzucił wszystkie nasze
niedoskonałości, że schowane są one przed Jego
wzrokiem, będąc okryte zasługą Tego, który umiłował
nas i za nas umarł, a którego i my kochamy, któremu
ufamy i którego śladami staramy się postępować, mniej
lub bardziej doskonale, w zależności od wrodzonych
wad cielesnych. Nie mamy jednak zamiaru sugerować,
że błędy czy braki należy traktować lekko i szybko o
nich zapominać; musimy je naprawiać w miarę
naszych możliwości, starając się codziennie, by Bóg
przebaczył nam te niedostatki. CHWAŁA PANU!! (23185)
Właśnie czy macie jakiś kontakt do osób z którymi można porozmawiać i uzyskć wsparcie i poradę.
Pozdrawiam. (23184)| Stokrotka, lat 41 | data: 01.10.2012, godz: 20:45 |
Faktycznie, trochę za dużo emocji w tych naszych wpisach, jeżeli chodzi o problemy Agnieszki. Zarówno Chwila jak i Pavel wypowiedzieli się bardzo szczerze, bezpośrednio i dosadnie. Ja okazałam się też nie lepsza. A swoją drogą, ciekawe co by mąż Agnieszki na to wszystko powiedział, gdyby to przeczytał?? Trzymajcie się Wszyscy zdrowo:-) (23183)
Miłość istnieje tylko należy jej szukać z Dawcą Miłości i tego Ci życzę - zacznij od konfesjonału (23182)| jacek42 | data: 01.10.2012, godz: 19:00 |
Rzym. 5:1-21
1. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,
2. Dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.
3. A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość,
4. A cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję;
5. A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.
6. Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych.
7. Rzadko się zdarza, że ktoś umrze za sprawiedliwego; prędzej za dobrego gotów ktoś umrzeć.
8. Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
9. Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu.
10. Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie Jego.
11. A nie tylko to, lecz chlubimy się też w Bogu przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przez którego teraz dostąpiliśmy pojednania.
12. Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli;
13. Albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma;
14. Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść.
15. Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa.
16. I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka; albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków.
17. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa.
18. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi.
19. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia.
20. A zakon wkroczył, aby się upadki pomnożyły; gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała,
21. Żeby jak grzech panował przez śmierć, tak i łaska panowała przez usprawiedliwienie ku żywotowi wiecznemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
(23181)| jacek42 | data: 01.10.2012, godz: 18:20 |
Do /Chwila/Dziękuję za zainteresowanie.
Piszesz:/Nie brak wiary, tylko wola czy dopust Boży, czy jeszcze coś innego...osoby które się modla, zwłaszcza o uratowanie czyjegoś małżeństwa, zdrowia czy życia czynią to z ogromną wiarą, nadzieją i miłością / odpowiedż; Wiara płynąca z czystego pokornego serca jest bardzo potrzebna nadzieja i wola też.Miłość jest najważniejsza zauważ gdyby Ona była modlitwa nie jest potrzebna o drugiego człowieka małżeństwa i zdrowia Jego.
1 Kor. 13:1-13
1. Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym.
2. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym
3. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.
4. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
5. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego,
6. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
7. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.
8. Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.
9. Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie;
10. Lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie.
11. Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego, co dziecięce.
12. Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.
13. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość. Z Bogiem
(23180)| Stokrotka, lat 41 | data: 01.10.2012, godz: 18:00 |
Do Chwili,
Nie denerwuj się dziewczyno, bo szkoda nerwów:- )Agnieszkę przeraża fakt, że najprawdopodobniej małżeństwo zakończy się rozwodem. A może być jeszcze gorszy scenariusz. Mianowicie, że na drodze byłego męża stanie zupełnie inna kobieta i stworzą szczęśliwy związek a dzieci zaakceptują nową partnerkę taty i razem będą spędzać wakacje. Taka sytuacja nie jest łatwa do przerobienia, przetrawienia itd..Jest takie pojęcie w psychologii, jak "kryzys połowy życia" Ludzie różnie ten kryzys przechodzą. Można go tak zaobserwować już od 35-go roku życia. Zaczynamy wtedy robić bilans swojego życia. Zaczyna się też zmieniać nasza emocjonalność, mamy często poczucie, że nie chcemy dłużej robić tego, co robiliśmy do tej pory, żyć tak jak żyliśmy do tej pory. Odnajdujemy w sobie wcześniej tłumione potrzeby zmian. Inaczej zaczynamy patrzeć na dotychczasowego partnera, partnerkę, męża, żonę. Jeżeli w takim czasie w naszym związku dzieje się źle, to jest on naprawdę narażony na rozpad.
Agnieszko, nikt nie ma tu zamiaru wystawiać Ci jakiejś oceny. Nikt też z pewnością nie ma zamiaru w jakiś sposób Cię słownie dobijać. Jesteś chyba osobą, która raczej nie lubi krytyki, ale czasami warto przeanalizować uwagi innych ludzi. Trzeba czasami stanąć z boku i obiektywnie spojrzeć na siebie. Różnego rodzaju wpisy służą temu, żeby każdy tu zaglądający znalazł coś dla siebie. Czasami jedno zdanie napisane przez obcą osobę, pomaga zrozumieć innej osobie jakiś problem z którym się boryka. Po to jest forum. Oczywiście, mogłabym to co napisałam wysłać tylko Tobie, ale z natury nie robię takich rzeczy. Trzymaj się dzielnie. (23179)| pytanie | data: 01.10.2012, godz: 17:01 |
I już jestem tu...
Stanęłam w miejscu. Mieszkam z kimś przed ślubem(ze swoim chłopakiem). Może żadnego ślubu nigdy w przyszłości nie będzie?Pomimo, że on niby planuje na poważnie, jednak w żadne słowa już nie wierzę. Pracuję znów w swej dawnej firmie. Niby sobie radzę, powoli staję na nogi?
Nie wiem. Jednak, jestem tak strasznie smutna i samotność ostatnio mnie dopadła, jakbym naprawdę nikogo nie miała.
Jeśli prawdziwa miłość istnieje, to czemu nie dla mnie? (23178)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 16:01 |
oj te emocje....
(23177)| pavel | data: 01.10.2012, godz: 14:59 |
Do chwila
Ty jesteś zdrowa? Mnie wydaje się, że nie.
"W, wiesz ja Cię chciałam skontaktować z moją kumpelą co jest po rozwodzie, ma tylko jedną córke i kolega w trakcie rozwodu dwoje dzieci, ale jak poczytali twoje wpisy to powiedzieli, że nie da rady..." - serio? Pokazujesz te wpisy swoim znajomym?
"NIE DZIWIE SIE ZE TWÓJ MAZ Z TOBA NIE WYTRZYMAł" - to było mega hamskie! Jesteś pełna gniewu, nienawiści, zazdrości, agresji. Twoje życie musi być naprawdę smutne :(
"przypominasz mi pana X" - z tego co pamiętam może i Pan X pisał bez ładu i składu, ale chociaż odpowiadał spokojnie nawet jak coś go irytowało. Nie pisał nigdy milion wykrzyknikow co swiadczy o Twojej irytacji, nienawiści i agresji do drugiego człowieka.
(23176)
Proszę o modlitwę o Łaskę wzajemnej miłości między Łukaszem a mną, o to, by dane nam było stworzyć razem szczęśliwy związek oraz o nadzieję, pokój i radość czekania dla mnie! (23175)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 13:21 |
Agnieszka l. 38
A i jeszcze kawiatek znalazłam, jak ja napisałam, że mąż musi chcieć tych wszystkich negocjacji, terapii, itp. i jak mówiłam o obojgu, bo dwojga was dotyczy sprawa, to było głupie pisanie albo mądrzenie, ale jak w podobnym duchu napisał X to jest konstruktywne...ręce opadają
(23174)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 13:17 |
Stokrotka
Już nie będe opisywać co ja tak naprawde chciałam i dlaczego i w dobrej wierze, bo może faktycznie niepotrzebnie sie rozpisałam. Jakie sa rozwody wiadomo, chciałam tez trochę wesprzeć tą Agnieszkę, jednak wniosek mam taki, że Agnieszka, która ma 38 lat przepraszam, ale ma myslenie dziecka i to takiego które trzeba nie tylko prowadzić za rączkę, ale nazwę to układać, jak to robiła w swoich programach Superniania (23173)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 12:53 |
Agnieszko l. 38
No ja jak zwykle jeszcze nie-doprecyzowałam
Rozumiem,ze napisanie komus skorzystajcie z pomocy psychologów, duchownych, terapii małżeńskiej, pomocy Parafii to nie są konkrety, a wręcz głupie pisanie i mądrzenie...
No przepraszam, że nie zamieściałam dokładnego adresu ośrodków takich, ale jak widac korzystasz z internetu i też jak wspomniałam można takie kontakty uzyskać lokalnie, a tam nawet zebrać opinie o danych placówkach i poznać osoby w podobnej sytuacji
Nie wiem dlaczego miałoby mi byc wstyd, jakbym się dowiedziała co naprawde zmalowałaś, a że mąż jest uczciwy, dobry itd. ...I świetnie, to cieszy... tyle, że tobie nie można podać zadnego przyładu? Nie napisałaś sama co się działo, to się nie dziw że ludzie snują różne teorie a potem się obruszasz, jak smarkacz buntownik, jak mu się zwroci uwagę, że coś jest niezbyt dobrze, w twoim wieku to chyba przesada
(23172)| Artii | data: 01.10.2012, godz: 12:41 |
Czy mozesz utrzymac wiatr w dloni? NIE! Czy widzisz wiatr? NIE! Ale widzisz dzialanie wiatru? TAK! To tak samo jest z Bogiem, nie widzisz Go, nie mozesz Go dotknac. Ale odczuwasz Jego dzialanie.
(23171)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 12:31 |
I Agnieszko l.38
Wydaje mi się, że cytując AE nie do końca sama rozumiesz co ktoś do Ciebie mówi, ty sie domagasz żeby do przeliczenia 2+2 używac pomocy matematycznych patyczków, owoców
Ala ma dwa jabłka koloru żółtego, Adaś ma dwa jabłka koloru czerwonego, ile jabłek mają razem?
I teraz Agniesia l. 38 weź z koszyczka i połóż na stoliku dwa jabłka zółte, następnie połóz na stoliku dwa jabłka czerwone, no brawo potrafisz odróżnić kolory i położyć równo jabłka na stoliku, to teraz policz ile jest wszystkich jabłek?
Litości....
(23170)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 12:19 |
Agnieszka l. 38
Nie wyrabiam już...Kobieto droga masz 38 lat na pewno? ?????????????????????przypominasz mi pana X
Piszesz tu na forum, nie do dyplomowanej kliniki psychologicznej czy psychiatrycznej, jakich ty chcesz konkretów, zresztą i tak gadasz i gadasz i nic
Jesli chciałaś tych konkretów i fachowej pomocy to miałaś rady zgłoś się do psychologów, duchownych, CHCIAŁAM COŚ POWIEDZIEĆ Z RACJI TEGO JAK NAPISAŁAM UCZESTNICZENIA W WIELU TAKICH SYTUACJACH i nie porównuj spraw z zachowaniem twoim i męza z przypadkami medycznymi, bo to nie jest to do porównania !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
JAKICH TY CHCESZ KONKRETÓW, wiesz ja Cię chciałam skontaktować z moją kumpelą co jest po rozwodzie, ma tylko jedną córke i kolega w trakcie rozwodu dwoje dzieci, ale jak poczytali twoje wpisy to powiedzieli, że nie da rady...
Ty się kobieto zastanów nad tym co czynisz sama i co mówisz, zwłaszcza że nie mieszkasz ROK z mężem ROK!!!
To co ja napisałam to były przykłady tylko przylady, które można analizować albo nie
Nie wiem jak osoba tak dojrzała, mająca 38 LAT!!!!!!!!
może byc tak myślaca i uparta
Gadasz gadasz i tylko gadasz, NIE DZIWIE SIE ZE TWÓJ MAZ Z TOBA NIE WYTRZYMAł
(23169)| chwila | data: 01.10.2012, godz: 11:52 |
Jacek 42
Nie brak wiary, tylko wola czy dopust Boży, czy jeszcze coś innego...osoby które się modla, zwłaszcza o uratowanie czyjegoś małżeństwa, zdrowia czy życia czynią to z ogromną wiarą, nadzieją i miłością
(23168)
do X
oczywiście masz rację , widzisz ja nie pisałam tu historii całego ostatniego czasu bo nie widzę sensu , oczywiście że mąż wie o tym , fakt mieszkamy osobno ;
zdaje sobię sprawę że sama nic nie zrobię , lecz sama muszę mieć konkretne propozycje w ręku..
i o to chodzi
wbrew pozorom , jak mnie tu niektórzy postrzegają , nie chcę i nie wierzę że jest cudowna recepta;
widzisz mój wpis to prośba o kontakt kobiet z takimi doświadczeniami
czemu o to proszę?
nie po to żeby pisać o tym na forum i obnażać się ze szczegółami z życia
wiem że to bez sensu ,
napisałam tu prośbę o ten kontakt i bardzo dobrze zrobiłam bo kilka kobiet już się ze mną skontaktowało - i o dziwo nie po to by lamentować , ale z konkretnymi propozycjami ;
i bardzo dziękuję Ci za konstruktywny wpis ; gdybym sama chciała na własną rękę wszystko robić - z pewnością głupio bym robiła , i to zauważyłeś;
dziekuję Ci -X
Agnieszka (23167)| jacek42 | data: 01.10.2012, godz: 08:02 |
Do Marcina
Napisał P.
/Bardzo ciekawe myśli...a kto jest ich autorem? Niestety wiekszość poprzestaje na stwierdzeniu:"Jestem jaki jestem" i w tym problem.../
Odpowiadam Wszystko jest Słowie Prawdy które dał nam Bóg a zostało spisane przez Apostołów przeczytaj cały Roz. 1 Kor 13 /Miłość ... nie jest porywcza do gniewu. /Ja piszę wersety z Biblii jestem za tym żeby czytać całość.Z Bogiem (23166)| jacek42 | data: 01.10.2012, godz: 07:52 |
Do P. X
Napisałeś:/Wynika z tego, iż mówienie prawdy nie jest oszczerstwem, i to nawet wtedy, kiedy ma się złe intencje i chce się zaszkodzić drugiemu.W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem./Przepraszam że piszę/ Na Ty/tak będzie się łatwiej porozumieć.Widzisz nadajemy na innych falach Ty żyjesz w świecie i odpowiadasz mądrością świata.
Bóg celowo tak ułożył sprawy, aby Jego lud musiał
dokonywać wyboru pomiędzy przyjaźnią i
społecznością z Bogiem, a przyjaźnią i społecznością
ze światem, ponieważ rzeczy, które miłuje Pan, nie
podobają się światu, zaś rzeczy, które miłuje świat - złe
uczynki, złe myśli, złe mowy - są obrzydliwością w
oczach Pańskich. Ci, którzy miłują je i czynią, tracą z
Nim społeczność - nie posiadają Jego ducha. "A jeśli
ktoś ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest Jego".
Nie wiecie, iż przyjaźń świata jest nie przyjaźnią Bożą?
Napisałeś tj./W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem/Odpowiedz na pytanie czy grzech jest grzechem czy tylko pomyłką zapomnieniem potknięciem itp. Wiesz odpowiem GRZECH JEST ZAWSZE GRZECHEM tak jak NIEBO I PIEKŁO niema nic pośrodku albo idziemy za Jezusem i niesiemy swój krzyż albo żyjemy w świecie.PRAWDA I WSZYSTKIE ODPOWIEDZI SĄ W SŁOWIE BOŻYM DANYM PRZEZ BOGA A SPISANYM PRZEZ APOSTOŁÓW CHWAŁA PANU (23165)| X | data: 01.10.2012, godz: 01:07 |
do Agnieszki,38
Jeżeli już ten-jak by to powiedzieć-może"proces pojednania?,"ma ruszyć, ma zacząć się toczyć, to musi być spełniony jeden, podstawowy warunek, tzn.taki, że mąż musi o tym wiedzieć-bez tego się nie da, niestety...Musi on poznać sytuację, zaznajomić się z nią...A tak co..?Od roku gdzieś tam sobie mieszka i nie wie, co sie dzieje?Nie wie, że-za jego plecami, bez jego wiedzy-Ty, sama-gdzieś po parafiach, na forach internetowych, i nie nie wiadomo, gdzie jeszcze?-szukasz cudownej, magicznej recepty, jakiejś formuły, jakiegoś zaklęcia, które mogłabyś głośno wypowiedzieć i-tym samym-sprawić, że mąż stanąłby w Twoich drzwiach, mówiąc:"Oto jestem-już na zawsze!"
A to nie tak...To trzeba"wespół w zespół,"to trzeba"ręka w rękę..."To trzeba się spotkać, to trzeba usiąść i...razem..
Tak, to trudniej, nie da się ukryć, ale...co zrobić?"Jak mus, to mus.." (23164)
Bardzo dziękuje za listy na moją pocztę , jak widzę są tu Mądre Kobiety .
Z tekstami ludzi którzy potrzebują popisać już nie polemizuję , to nie ma sensu.
Kto zrozumiał to wie że nie proszę o wpisy z uwagami tylko o kontakt , i za ten właśnie dziękuję.
Aga (23163)
Sila milosierdzia nie polega na tym, aby dac malo lub duzo, lecz na tym, zeby nie dac mniej niz mozemy dac. Jan Zlotousty
(23162)| Stokrotka, lat 41 | data: 30.09.2012, godz: 20:45 |
Jeszcze raz do Agnieszki, lat 38
Sposób w jaki przeanalizowałaś wpis Chwili, chyba był trochę nie na miejscu. Jestem prawie z tego samego pokolenia co Ty i muszę napisać, że w wieku 38 lat powinno się już wiedzieć, co warto w życiu robić a czego nie, zwłaszcza jeżeli jest się matką trójki dzieci. To zobowiązuje do odpowiedzialności i dojrzałości, prawda?Masz rację, pozycja gracza różni się od pozycji kibica. Ten ostatni ma większe pole widzenia, wprawdzie może nie widzieć wszystkich szczegółów, ale może spojrzeć całościowo na problem. Zdadza się rónież, że masz poważny problem do rozwiązania a więc rozwiązuj go w sposób przemyślany, spokojny, mądry. Emocje nie są dobrym doradcą. Czego oczekujesz od osób wypowiadających się na łamach źródełka? Nikt Ci nie przedstawi rozwiązania tego problemu, ani te osoby które przeszły przez rozwód, ani te które nie przeszły. To są indywidualne, głębokie przeżycia. Nie ma recepty na bezbolesne przejście przez rozwód. Przyznajesz sama, że jesteś winna tej całej smutnej sytuacji. Piszesz, że chcesz to wszystko naprawić, ale ja mam wrażenie, że tak naprawdę to tylko chcesz powrotu męża, bo nagle zauważyłaś, że jest dobrym człowiekiem. Chciałoby się powiedzieć, "narobiłaś tego bigosu, to musisz go teraz zjeść" Brutalne słowa, prawda? Wiem, że nie powinnam tego napisać, ale naskoczyłaś na Chwilę i odruchowo biorę ją w swoją obronę. W Twoich wpisach zauważyłam małą dziewczynkę stojącą na moście, która wcześniej wrzuciła do rzeki zabawkę a teraz jest zła na cały świat, że nie chce pomóc w jej odzyskaniu. Chcesz odzyskać męża? A czy jesteś świadoma tego, że może być już trochę za późno? Pamiętaj, że on jest żywym człowiekiem, który może już nie mieć siły na to małżeństwo. Może być totalnie wypalony.
Widzisz, fachowa osoba, jakiś terapeuta przeanalizowałby w fachowy sposób Twoje wcześniejsze zachowania i pomógł znaleźć wyjście, ale czy Ty jesteś gotowa na gorzką prawdę o sobie?Na przeanalizowanie swojej osoby? Czy jesteś gotowa pracować nad sobą? Agnieszko, strasznie się szarpiesz i miotasz, a tego typu sytuacje potrzebują spokojnego, realistycznego spojrzenia. Powołujesz się na Alberta Einsteina wypominając, że oczekujesz prostego, zrozumiałego wytłumaczenia tych smutnych wydarzeń. "To co proste, nie jest łatwe"- ktoś tak ładnie powiedział i miał niestety rację. Weszłaś na tę stronę, żeby rozwiązać problem, przed którym stanęła Twoja rodzina, jak to sama napisałaś. Czytaj to, co napisali inni i sama wyciągaj wnioski. Ty masz troje dzieci, nie możesz sobie pozwolić na różnego rodzaju załamania czy skupianie się tylko na sobie. Ty naprawdę nie możesz zmusić męża do powrotu do Ciebie, jeżeli on tego nie będzie chcieć. Jeżeli on nie widzi w powrocie żadnego sensu, to drogi muszą się rozejść. Wiesz, czytam ten Twój wpis i odnoszę wrażenie, że to taka spowiedź, po której chcesz od męża rozgrzeszenia, wybaczenia i zapomnienia o wszystkim, co się stało. W życiu tak jednak nie jest, jak w konfesjonale. Jak się kogoś głęboko zrani, to nie zawsze można to naprawić i nie ważne jest w tej chwili to, że masz z nim troje dzieci. Zawsze pozostają blizny, które nie pozwalają zapomnieć, ale można z nimi żyć.
Tak na koniec, to dobrze że zrozumiałaś swoje błędy. To jest pierwszy krok w pracy nad swoją osobą. Jeżeli jesteśmy w związku, czy w małżeństwie, musimy pamiętać o tym, że to nie jest nam dane na zawsze. Jeżeli będziemy o to dbać, to będziemy to mieć. Jezeli nie, to prędzej czy później rozpadnie się wszystko. Taka jest niestety brutalna prosta prawda. Pozdrawiam Wszystkich. (23161)
Agnieszko nie zapominaj że na całą waszą sytuację patrzą dzieci. Skup się na tym aby ojciec miał dobry kontakt z dziećmi. Piszesz że są na forum osoby wpatrzone w siebie. Zgadzam się z tobą jestem wpatrzona w siebie, ponieważ kiedyś rodzice byli wpatrzeni w walkę między sobą i zrobili piekło dzieciom. Obecnie jestem dorosła i ponoszę odpowiedzialność za swoje życie i decyzje. Trudne to zadanie, ale staram się.
Zrelaksuj się i daj mężowi urlop od siebie. I przypomnij sobie jaka byłaś jak się poznaliście. Może praca, dzieci codzienne obowiązki zmieniły cię...... Musimy chociaż w zaciszu domowym być sobą...... (23160)| X | data: 30.09.2012, godz: 14:10 |
do Jacka,42
Nie chciałem odpisywać-dla Twojego dobra, oczywiście...Zawsze mam je na uwadze, myśląc, czy też mówiąc o drugim człowieku-taka natura, a to dzięki otrzymanym(za nic)darom, łaskom, a może tylko jednej, ale za to szczególnej...
Coż, skoro nalegasz, kołaczesz, to czy mogę przejść obok tego obojętnie, udawać, że nie słyszę wołania, nie słyszę zanoszonej prośby?No nie-nie mogę...
Właściwie to nie ma zbyt wiele materii, do której można byłoby się jakoś odnieść, tzn.nie napisałeś za dużo(cytatów nie liczę), bo tak naprawdę, to chodzi Ci tylko o jedno słowo:"oszczerstwo."
No, jak już muszę coś napisać(robię to niechętnie, od niechcenia-to niezupełnie to samo-z bólem), to powiem może jedynie tyle, że słownikowa definicja oszczerstwa brzmi:"niezgodna z prawdą, złośliwa obmowa."
Wynika z tego, iż mówienie prawdy nie jest oszczerstwem, i to nawet wtedy, kiedy ma się złe intencje i chce się zaszkodzić drugiemu.W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem.Z tą obmową będziemy mieli do czynienia także wtedy, gdy będziemy mówić-niewygodną dla kogoś, demaskującą go, obnażającą jego zło, złe intencje-prawdę i jednocześnie mieć dobre intencje i nie chcieć mu szkodzić, bo on i tak tę szkodę poniesie, tzn.inni, bliscy-już od tej pory-inaczej będą na niego patrzeć, zaczną się od niego odwracać, bo dowiedzą się o nim czegoś, czego dotąd nie wiedzieli...Czyli mówienie prawdy, brak przy tym złych intencji-a, wprost przeciwnie, mając na uwadze dobro drugiego-oraz towarzysząca nam świadomość, że mu nie szkodzimy, jak widać-nie wystarcza, bo to wciąż będzie obmowa, a więc coś złego, bo jemu-choć winny-to zaszkodzi...
Można pójść jeszcze dalej i powiedzieć tak:przecież mówimy o kimś prawdę, pokazujemy zło, jakie czyni innym, nie mamy złych intencji i to, co powiemy, wcale mu nie zaszkodzi, tzn.inni tego nie zauważą, ajeśli nawet, to przejdą obok tego najzupełniej obojętnie, tak, iż żadnej szkody ten ktoś nie poniesie.
Jednak powstaje teraz pytanie zasadnicze:czy to wciąż będzie obmowa?Czy to wciąż będzie coś złego?Jeżeli już nie, to tylko dlatego, iż ten ktoś nie poniósł żadnej szkody-tak nam się będzie przynajmniej wydawać...Jednakże trzeba wziąć pod uwagę to, że co prawda w oczach innych on nie straci, najmniejszej szkody tu nie poniesie, ale nie będzie o tym wiedział, będzie miał podejrzenia, iż tak, niestety, się stało i to pomimo-nie wiadomo jak bardzo przekonujących-zapewnień, że na pewno nie...Czyli-jak by nie patrzeć-on tę szkodę jednak poniesie, bo poczuje"smak"słów, które usłyszał o sobie, utkwią mu na długo, a może i do końca życia, i wciąż-będąc w towarzystwie osób sobie znanych-będzie rozmyślał, czy aby na pewno jest przez nich postrzegany tak, jak do tej pory, czy oni widzą go tak samo, jak dotąd, a zresztą nie tylko przez znajomych, ale i-jeżeli był znany publicznie-przez całą tę rzeszę obcych mu ludzi?
Była zatem"prawda,"nie było złych intencji, ale szkoda jednak jest...Czy zatem trzeba milczeć?A jeśli nie ma innego sposobu, by komuś pomóc, a nawet go uratować..?I znów konstatacja:to przecież nie my, to nie człowiek może uratować drugiego człowieka, nie człowiek może się nawzajem zbawiać, a więc chyba lepiej dać sobie spokój?Ale, czy na pewno?Może mówić tylko tak ogólnie, odnosić się do pojęć oderwanych?Nie wiadomo...Ty to wiesz?Skąd z literalnego odczytywania przekazu biblijnego?
Jak zatem widać, wykluczyłem to, jakobym dopuścił się oszczerstwa-oszczerstwa, które Ty, no niestety-przykro mi, ale rzuciłeś na moją skromną, nie rzucającą się w oczy, osobę...Uznałeś, że mówię prawdę, to fakt, ale-jednocześnie-zarzuciłeś mi złe intencje, że chcę szkodzić drugiemu człowiekowi, co jest nieprawdą...Powiedziałeś nieprawdę, a więc posunąłeś się do oszczerstwa..
Nawet gdybym, rzeczywiście, miał złe zamiary, to Ty przecież nie mogłeś(nie możesz)o tym wiedzieć, bo niby skąd?Jak to udowodnisz?
Muszę przyznać, że mnie się zdarza posądzać kogoś o złe intencje, np.kogoś ze świata mediów, polityki, ale zawsze potrafię to doskonale udowodnić, co chyba zauważyłeś, ale Ty mnie czegoś takiego nie udowodnisz...
Liczę więc na Twoje wycofanie się z tych słów..
Przynajmniej... (23159)
W kościele człowieka Duch Święty nie jest potrzebny,
w Kościele żywego Boga Duch Święty jest niezbędny.
Jeżeli nie wpuszcza się do wspólnoty Ducha
Świętego, będzie w niej zamieszkiwała cała gama
innych duchów, gdyż świat duchowy, podobnie jak
naturalny, nie znosi próżni. I te inne duchy będą
tworzyły klimat danego miejsca, który w swej istocie
będzie wrogi Bogu i Jego namaszczeniu. Dlatego tak
długo, jak nie przestawimy się na Boże rozumienie
spraw duchowych, nie będziemy mogli budować
Kościoła żywego Boga, będziemy co najwyżej budowali
kościół człowieka.
Jeżeli naprawdę ma przyjść przebudzenie, przyjdzie
nieprawdopodobny nacisk Ducha Świętego na
Kościół, aby był budowany według wzorca Bożego.
Oznacza to, że wszystkie tendencje i mody, które
dziś święcą swoje triumfy, a które są niezgodne ze
standardem Słowa Bożego i Ducha, będą traciły swój
wpływ na Kościół, którego głową jest JEZUS!!. Biblia
mówi na ten temat bardzo jasno: „Głos Jego wstrząsnął
wówczas ziemią, a teraz obiecuje mówiąc:
Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.
Te zaś słowa jeszcze raz wskazują, że nastąpi zniszczenie
tego, co zniszczalne, a więc tego, co zostało
stworzone, aby pozostało to, co jest niewzruszone”
(Hbr.12:26-27). Z Bogiem!!
(23158)| Marcin do Jacek lat 42 | data: 30.09.2012, godz: 13:11 |
Bardzo ciekawe myśli...a kto jest ich autorem? Niestety wiekszość poprzestaje na stwierdzeniu:"Jestem jaki jestem" i w tym problem... (23157)| Stokrotka | data: 30.09.2012, godz: 12:49 |
Do Agnieszki lat 38,
To przykre jak rozpada się rodzina. Zawsze najbardziej szkoda mi dzieci, bo tak naprawdę to nikt wtedy nie zastanawia się nad tym co one czują, jak wali się ich świat, bo przecież muszą się w tym wszystkim równiez odnaleźć. Jaki to ma wpływ na ich późniejsze dorosłe życie itd...My dorości często robimy sobie z nich tarczę lub karty przetargowe. Strasznie się szarpiesz i miotasz, chcesz ratować małżeństwo i wszędzie szukasz pomocy. Miałaś męża i zarazem ojca swoich dzieci. Jeżeli był dobrym ojcem i mężem dla Ciebie, miałaś szansę tym samym się odwdzięczać. Trudno, wyszło tak, jak wyszło, Ty najlepiej znasz całą prawdę o Waszym małżeństwie. Jeżeli on nie chce już być z Tobą jak z żoną, kobietą nic na to nie poradzisz. To jest straszne do przełknięcia i przerobienia dla kobiety, ale tak to wygląda. Takie jest dorosłe życie. Do naprawiania małżeństwa potrzebne są dwie strony. On musi w tym też zobaczyć sens i znaleźć siły żeby jeszcze raz spróbować. Jeżeli tego w sobie nie znajdzie, to nic z tego nie będzie i to wcale nie będzie znaczyć, że jest złym ojcem. Nawet jeżeli weźmiesz na siebie całą winę za rozpad swojego małżeństwa, zmienisz się na lepsze itd..., to nie znaczy że on powinien do Ciebie wrócić. W życiu nie zawsze można wszystko naprawić, tylko małe dzieci tak myślą, ale one mają do tego prawo. Jeszcze się odezwę, ale teraz muszę kończyć. (23156)| Artur "Artii" Wnęk, lat 37 | data: 29.09.2012, godz: 21:26 |
Milosc to kwiat, a milosierdzie jest owocem tego kwiatu. sw.s.Faustyna Kowalska (23155)| jacek42 | data: 29.09.2012, godz: 21:08 |
Do Marcina /Złe nawyki/ Odpowiedz;
Jakkolwiek wrodzone zepsucie oraz odziedziczone
skłonności nerwicowe mogą być powodem drażliwego
usposobienia, małomówności i przewrażliwienia, każde
serce przepełnione duchem Pańskim musi walczyć z tą
skłonnością swego ciała do zła, musi prowadzić
przeciwko niej dobry bój. Nie może ono powiedzieć
"taki po prostu jestem"; ponieważ zaś wszystkie drogi
upadłej natury są złe, zadaniem nowej natury jest
pokonywanie starej, zarówno w tym, jak i w innych
uczynkach ciała i diabła. Nic bardziej nie przemawia do
naszych przyjaciół i domowników jak owa moc łaski
miłości. Łaska ta, w miarę jak się w niej wzrasta,
powinna rozwinąć w każdym dziecku Bożym łagodne
Miłość ... nie jest porywcza do gniewu. 1 Kor 13;4-5
(23154)| Marcin | data: 29.09.2012, godz: 16:39 |
Zastanawiam się jak wykorzenić złe nawyki. Jedni w takiej sytuacji idą poddać się hipnozie,inni biernie się poddają dochodząc do wniosku że "jestem jaki jestem i kropka".....a czy ktoś z was ma jakiś pomysł.... (23153)
do Anitka 28
Witaj jak masz ochotę to napisz na mój adres email (23152)
do chwila
to Twój wpis;
,,przepraszam, że w ogóle wtrąciłam się skoro jak twierdzisz powyżej nie można mądrze doradzać, jak się samemu czegos nie przeszło,
ale jak napisałam uczestniczyłam w różnych takich sytuacjach. ,,
Czy chciała byś żeby Twoją chorobę /gdybyś zachorowała poważnie/
diagnozował nie lekarz ale ktoś kto miał chorego w rodzinie?
wierz mi , że to nie to samo!
Lekarz ma wiedzę nabytą w trakcie nauki , praktyk a przede wszystkim poprzez doświadczenie z konkretnymi pacjentami, a ktoś z bliskich chorego ma wyłącznie mierne i bardzo wybiórcze wiadomości z tego co przeszedł ktoś bliski; może taka osoba doradzić dobrego lekarza jeśli o nim słyszała , ale sama diagnozy stawiać nie powinna a tym bardziej nie może prowadzić leczenia- zgodzisz się ze mną?
i Twoje drugie zdanie z Twojego wpisu
,,Może te niektóre kobiety co w tym siedzą osobiście, olśnią Cię nie wiem cudem jakimś, no albo będa li tylko i wyłacznie narzekac i płakac razem z tobą i w to jestem gotowa bardziej uwierzyc, bo przeszłam to ze swoimi bliskimi koleżankami, które bezradnie ryczały w poduszkę jecząc ciągle to samo "co ja najlepszego zrobiłam", to fakt zrozumiecie się bez słow,,
widzisz wcale nie chodzi mi o to żeby ktoś ,,olśnił minie jakimś cudem,, ale żeby skontaktować się z kobietą która przeszła przez coś takiego bo może doradzić mi czego robić nie powinnam , a co robić warto...
nie chcę żeby ktoś ze mną płakał w poduszkę i mówił ,, co ja głupia narobiłam ,, ale żeby konstruktywnie doradził - wierz mi że jeśli ktoś sam coś przeżył rozumie problem znacznie lepiej , czym innym jest pozycja kibica czym innym pozycja gracza...
jeden mądry uczony powiedział;
jeśli ktoś tłumaczy drugiem i nie potrafi zrobić tego w sposób prosty i przystępny , to znaczy że sam tego nie rozumie,,
to słowa Alberta Einsteina.
piszesz że jakaś znana aktorka ułożyła sobie życie po rozwodzie
widać zupełnie nie zrozumiałaś o co pytam i czego oczekuję
ja nie chcę znaleźć rozwiązania innego niż ocalenie mojej rodziny przed rozpadem
nie oczekuję żeby poznać innego mężczyznę który da mi szczęście ale żeby odzyskać tego którego tracę , którego kocham , który jest moim sakramentalnym mężem i który jest ojcem trójki moich dzieci
czy to teraz rozumiesz?
ja weszłam na tę stronę nie po to żeby się użalać i pisać o niczym w nieskończoność , ale żeby rozwiązać problem przed którym stanęła moja rodzina , a ponieważ czuję się za to odpowiedzialna - szukam pomocy wszędzie gdzie mogę ją uzyskać , oczywiście byłam w swojej parafii - lecz to było marnowanie czasu , księża z którymi rozmawiałam nie wiedzą o czym mówię , sami są świadkami rozpadu małżeństw na co dzień i właściwie nie widzą w tym problemu , idą na łatwiznę i mówią; jeśli mąż nie chce to co zrobisz?
rzecz w tym że takie postrzeganie problemu to błąd , gdybym chciała iść na łatwiznę pewnie bym to zrobiła , poszła jak inne kobiety do sądu , dostała alimenty , mieszkanie itd..
ale ja czuję się winna za to co się stało i nie chcę z mężem walczyć , nie chcę żadnych pieniędzy ani mieszkania , skora sama przyczyniłam się swoim zachowaniem do tego że On się teraz odwrócił to jest moja wina i nie należy mi się nic! i ja to wiem!
oddałam mu mieszkanie i wyprowadziłam się żeby On tego nie robił , bo On był i jest uczciwy wobec mnie
teraz czeka mnie rozwód
jeśli sąd zapyta o winę - muszę powiedzieć prawdę , że wina jest po mojej stronie
ale ja chcę odzyskać męża - rozumiesz teraz co piszę?
i na koniec jeszcze jedno
nie wiem czemu poddałaś wątpliwości to że On nie ma innej kobiety;
to bardzo nie ładnie z Twojej strony
wyraźnie napisałam że nie chodzi o innego człowieka ani o pieniądze
jakim prawem poddajesz wątpliwości moje zdania?
gdybyś znała sprawę było by Ci wstyd że tak napisałaś
widzisz ja w przeciwieństwie do wielu innych kobiet doceniam uczciwość własnego męża i nie mam problemu z uczciwym powiedzeniem , że małżeństwo jest teraz w kryzysie wyłącznie z mojej winy, nie wstydzę się do tego przyznać bo nie chcę żyć w zakłamaniu
nawet gdybym Go straciła w życiu nie powiem o Nim złego słowa bo to dobry człowiek..
ja jestem od Niego o 5 lat młodsza i o wieki głupsza
źle skorzystałam z tego co dostałam
zmarnowałam kupę życia Jego i swojego i przez to moich dzieci
teraz gdy do mnie to dotarło czuję że mam obowiązek nie tylko mówienia prawdy ale i zrobienia wszystkiego , tak jak mu ślubowałam , żeby być z Nim w dobrej z złej doli aż do śmierci
nie chcę znaleźć sobie innego który się mną zaopiekuje itd.
Ja chcę odbudować to co zburzyła moja głupota
jestem tego świadoma
mam postanowienie poprawy
żałuję za to co zrobiłam
i muszę zadość uczynić Jemu i moim dzieciom
nie mieszkam z mężem już prawie rok
na początku nic nie rozumiałam
walczyłam o swoje racje
dopiero z czasem naprawdę przemyślałam swoje postępowanie i teraz staram się wszystko odkręcić , każde złe słowo które na Niego powiedziałam innym ludziom odwołuję , przyznaję się że manipulowałam faktami , chcę zwrócić Mu jego dobre imię które Mu zabrałam..
wiem że są Kobiety przez duże K które są mądrzejsze niż ja i pomimo moich błędów są w stanie nie oceniać mnie tylko mądrze doradzić
stąd moja prośba o Ich kontakt
Agnieszka
(23151)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |