Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

jacek42data: 01.10.2012, godz: 18:20

Do /Chwila/Dziękuję za zainteresowanie.
Piszesz:/Nie brak wiary, tylko wola czy dopust Boży, czy jeszcze coś innego...osoby które się modla, zwłaszcza o uratowanie czyjegoś małżeństwa, zdrowia czy życia czynią to z ogromną wiarą, nadzieją i miłością / odpowiedż; Wiara płynąca z czystego pokornego serca jest bardzo potrzebna nadzieja i wola też.Miłość jest najważniejsza zauważ gdyby Ona była modlitwa nie jest potrzebna o drugiego człowieka małżeństwa i zdrowia Jego.
1 Kor. 13:1-13
1. Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym.
2. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym
3. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.
4. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
5. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego,
6. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
7. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.
8. Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.
9. Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie;
10. Lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie.
11. Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego, co dziecięce.
12. Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.
13. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość. Z Bogiem

(23180)
Stokrotka, lat 41data: 01.10.2012, godz: 18:00

Do Chwili,

Nie denerwuj się dziewczyno, bo szkoda nerwów:- )Agnieszkę przeraża fakt, że najprawdopodobniej małżeństwo zakończy się rozwodem. A może być jeszcze gorszy scenariusz. Mianowicie, że na drodze byłego męża stanie zupełnie inna kobieta i stworzą szczęśliwy związek a dzieci zaakceptują nową partnerkę taty i razem będą spędzać wakacje. Taka sytuacja nie jest łatwa do przerobienia, przetrawienia itd..Jest takie pojęcie w psychologii, jak "kryzys połowy życia" Ludzie różnie ten kryzys przechodzą. Można go tak zaobserwować już od 35-go roku życia. Zaczynamy wtedy robić bilans swojego życia. Zaczyna się też zmieniać nasza emocjonalność, mamy często poczucie, że nie chcemy dłużej robić tego, co robiliśmy do tej pory, żyć tak jak żyliśmy do tej pory. Odnajdujemy w sobie wcześniej tłumione potrzeby zmian. Inaczej zaczynamy patrzeć na dotychczasowego partnera, partnerkę, męża, żonę. Jeżeli w takim czasie w naszym związku dzieje się źle, to jest on naprawdę narażony na rozpad.

Agnieszko, nikt nie ma tu zamiaru wystawiać Ci jakiejś oceny. Nikt też z pewnością nie ma zamiaru w jakiś sposób Cię słownie dobijać. Jesteś chyba osobą, która raczej nie lubi krytyki, ale czasami warto przeanalizować uwagi innych ludzi. Trzeba czasami stanąć z boku i obiektywnie spojrzeć na siebie. Różnego rodzaju wpisy służą temu, żeby każdy tu zaglądający znalazł coś dla siebie. Czasami jedno zdanie napisane przez obcą osobę, pomaga zrozumieć innej osobie jakiś problem z którym się boryka. Po to jest forum. Oczywiście, mogłabym to co napisałam wysłać tylko Tobie, ale z natury nie robię takich rzeczy. Trzymaj się dzielnie.

(23179)
pytaniedata: 01.10.2012, godz: 17:01

I już jestem tu...
Stanęłam w miejscu. Mieszkam z kimś przed ślubem(ze swoim chłopakiem). Może żadnego ślubu nigdy w przyszłości nie będzie?Pomimo, że on niby planuje na poważnie, jednak w żadne słowa już nie wierzę. Pracuję znów w swej dawnej firmie. Niby sobie radzę, powoli staję na nogi?
Nie wiem. Jednak, jestem tak strasznie smutna i samotność ostatnio mnie dopadła, jakbym naprawdę nikogo nie miała.
Jeśli prawdziwa miłość istnieje, to czemu nie dla mnie?

(23178)
chwila data: 01.10.2012, godz: 16:01




oj te emocje....

(23177)
paveldata: 01.10.2012, godz: 14:59

Do chwila


Ty jesteś zdrowa? Mnie wydaje się, że nie.

"W, wiesz ja Cię chciałam skontaktować z moją kumpelą co jest po rozwodzie, ma tylko jedną córke i kolega w trakcie rozwodu dwoje dzieci, ale jak poczytali twoje wpisy to powiedzieli, że nie da rady..." - serio? Pokazujesz te wpisy swoim znajomym?

"NIE DZIWIE SIE ZE TWÓJ MAZ Z TOBA NIE WYTRZYMAł" - to było mega hamskie! Jesteś pełna gniewu, nienawiści, zazdrości, agresji. Twoje życie musi być naprawdę smutne :(

"przypominasz mi pana X" - z tego co pamiętam może i Pan X pisał bez ładu i składu, ale chociaż odpowiadał spokojnie nawet jak coś go irytowało. Nie pisał nigdy milion wykrzyknikow co swiadczy o Twojej irytacji, nienawiści i agresji do drugiego człowieka.


(23176)
Iwona, lat 28, e-mail: iwona_wozniak1@op.pldata: 01.10.2012, godz: 14:32

Proszę o modlitwę o Łaskę wzajemnej miłości między Łukaszem a mną, o to, by dane nam było stworzyć razem szczęśliwy związek oraz o nadzieję, pokój i radość czekania dla mnie!

(23175)
chwila data: 01.10.2012, godz: 13:21

Agnieszka l. 38

A i jeszcze kawiatek znalazłam, jak ja napisałam, że mąż musi chcieć tych wszystkich negocjacji, terapii, itp. i jak mówiłam o obojgu, bo dwojga was dotyczy sprawa, to było głupie pisanie albo mądrzenie, ale jak w podobnym duchu napisał X to jest konstruktywne...ręce opadają


(23174)
chwila data: 01.10.2012, godz: 13:17

Stokrotka

Już nie będe opisywać co ja tak naprawde chciałam i dlaczego i w dobrej wierze, bo może faktycznie niepotrzebnie sie rozpisałam. Jakie sa rozwody wiadomo, chciałam tez trochę wesprzeć tą Agnieszkę, jednak wniosek mam taki, że Agnieszka, która ma 38 lat przepraszam, ale ma myslenie dziecka i to takiego które trzeba nie tylko prowadzić za rączkę, ale nazwę to układać, jak to robiła w swoich programach Superniania

(23173)
chwila data: 01.10.2012, godz: 12:53



Agnieszko l. 38

No ja jak zwykle jeszcze nie-doprecyzowałam

Rozumiem,ze napisanie komus skorzystajcie z pomocy psychologów, duchownych, terapii małżeńskiej, pomocy Parafii to nie są konkrety, a wręcz głupie pisanie i mądrzenie...
No przepraszam, że nie zamieściałam dokładnego adresu ośrodków takich, ale jak widac korzystasz z internetu i też jak wspomniałam można takie kontakty uzyskać lokalnie, a tam nawet zebrać opinie o danych placówkach i poznać osoby w podobnej sytuacji

Nie wiem dlaczego miałoby mi byc wstyd, jakbym się dowiedziała co naprawde zmalowałaś, a że mąż jest uczciwy, dobry itd. ...I świetnie, to cieszy... tyle, że tobie nie można podać zadnego przyładu? Nie napisałaś sama co się działo, to się nie dziw że ludzie snują różne teorie a potem się obruszasz, jak smarkacz buntownik, jak mu się zwroci uwagę, że coś jest niezbyt dobrze, w twoim wieku to chyba przesada

(23172)
Artiidata: 01.10.2012, godz: 12:41

Czy mozesz utrzymac wiatr w dloni? NIE! Czy widzisz wiatr? NIE! Ale widzisz dzialanie wiatru? TAK! To tak samo jest z Bogiem, nie widzisz Go, nie mozesz Go dotknac. Ale odczuwasz Jego dzialanie.

(23171)
chwila data: 01.10.2012, godz: 12:31


I Agnieszko l.38

Wydaje mi się, że cytując AE nie do końca sama rozumiesz co ktoś do Ciebie mówi, ty sie domagasz żeby do przeliczenia 2+2 używac pomocy matematycznych patyczków, owoców
Ala ma dwa jabłka koloru żółtego, Adaś ma dwa jabłka koloru czerwonego, ile jabłek mają razem?

I teraz Agniesia l. 38 weź z koszyczka i połóż na stoliku dwa jabłka zółte, następnie połóz na stoliku dwa jabłka czerwone, no brawo potrafisz odróżnić kolory i położyć równo jabłka na stoliku, to teraz policz ile jest wszystkich jabłek?

Litości....


(23170)
chwila data: 01.10.2012, godz: 12:19

Agnieszka l. 38

Nie wyrabiam już...Kobieto droga masz 38 lat na pewno? ?????????????????????przypominasz mi pana X

Piszesz tu na forum, nie do dyplomowanej kliniki psychologicznej czy psychiatrycznej, jakich ty chcesz konkretów, zresztą i tak gadasz i gadasz i nic

Jesli chciałaś tych konkretów i fachowej pomocy to miałaś rady zgłoś się do psychologów, duchownych, CHCIAŁAM COŚ POWIEDZIEĆ Z RACJI TEGO JAK NAPISAŁAM UCZESTNICZENIA W WIELU TAKICH SYTUACJACH i nie porównuj spraw z zachowaniem twoim i męza z przypadkami medycznymi, bo to nie jest to do porównania !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


JAKICH TY CHCESZ KONKRETÓW, wiesz ja Cię chciałam skontaktować z moją kumpelą co jest po rozwodzie, ma tylko jedną córke i kolega w trakcie rozwodu dwoje dzieci, ale jak poczytali twoje wpisy to powiedzieli, że nie da rady...

Ty się kobieto zastanów nad tym co czynisz sama i co mówisz, zwłaszcza że nie mieszkasz ROK z mężem ROK!!!


To co ja napisałam to były przykłady tylko przylady, które można analizować albo nie

Nie wiem jak osoba tak dojrzała, mająca 38 LAT!!!!!!!!
może byc tak myślaca i uparta

Gadasz gadasz i tylko gadasz, NIE DZIWIE SIE ZE TWÓJ MAZ Z TOBA NIE WYTRZYMAł


(23169)
chwiladata: 01.10.2012, godz: 11:52


Jacek 42

Nie brak wiary, tylko wola czy dopust Boży, czy jeszcze coś innego...osoby które się modla, zwłaszcza o uratowanie czyjegoś małżeństwa, zdrowia czy życia czynią to z ogromną wiarą, nadzieją i miłością

(23168)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 01.10.2012, godz: 10:26

do X
oczywiście masz rację , widzisz ja nie pisałam tu historii całego ostatniego czasu bo nie widzę sensu , oczywiście że mąż wie o tym , fakt mieszkamy osobno ;

zdaje sobię sprawę że sama nic nie zrobię , lecz sama muszę mieć konkretne propozycje w ręku..
i o to chodzi

wbrew pozorom , jak mnie tu niektórzy postrzegają , nie chcę i nie wierzę że jest cudowna recepta;
widzisz mój wpis to prośba o kontakt kobiet z takimi doświadczeniami
czemu o to proszę?
nie po to żeby pisać o tym na forum i obnażać się ze szczegółami z życia
wiem że to bez sensu ,
napisałam tu prośbę o ten kontakt i bardzo dobrze zrobiłam bo kilka kobiet już się ze mną skontaktowało - i o dziwo nie po to by lamentować , ale z konkretnymi propozycjami ;

i bardzo dziękuję Ci za konstruktywny wpis ; gdybym sama chciała na własną rękę wszystko robić - z pewnością głupio bym robiła , i to zauważyłeś;
dziekuję Ci -X

Agnieszka

(23167)
jacek42data: 01.10.2012, godz: 08:02

Do Marcina
Napisał P.
/Bardzo ciekawe myśli...a kto jest ich autorem? Niestety wiekszość poprzestaje na stwierdzeniu:"Jestem jaki jestem" i w tym problem.../
Odpowiadam Wszystko jest Słowie Prawdy które dał nam Bóg a zostało spisane przez Apostołów przeczytaj cały Roz. 1 Kor 13 /Miłość ... nie jest porywcza do gniewu. /Ja piszę wersety z Biblii jestem za tym żeby czytać całość.Z Bogiem

(23166)
jacek42data: 01.10.2012, godz: 07:52

Do P. X
Napisałeś:/Wynika z tego, iż mówienie prawdy nie jest oszczerstwem, i to nawet wtedy, kiedy ma się złe intencje i chce się zaszkodzić drugiemu.W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem./Przepraszam że piszę/ Na Ty/tak będzie się łatwiej porozumieć.Widzisz nadajemy na innych falach Ty żyjesz w świecie i odpowiadasz mądrością świata.
Bóg celowo tak ułożył sprawy, aby Jego lud musiał
dokonywać wyboru pomiędzy przyjaźnią i
społecznością z Bogiem, a przyjaźnią i społecznością
ze światem, ponieważ rzeczy, które miłuje Pan, nie
podobają się światu, zaś rzeczy, które miłuje świat - złe
uczynki, złe myśli, złe mowy - są obrzydliwością w
oczach Pańskich. Ci, którzy miłują je i czynią, tracą z
Nim społeczność - nie posiadają Jego ducha. "A jeśli
ktoś ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest Jego".

Nie wiecie, iż przyjaźń świata jest nie przyjaźnią Bożą?
Napisałeś tj./W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem/Odpowiedz na pytanie czy grzech jest grzechem czy tylko pomyłką zapomnieniem potknięciem itp. Wiesz odpowiem GRZECH JEST ZAWSZE GRZECHEM tak jak NIEBO I PIEKŁO niema nic pośrodku albo idziemy za Jezusem i niesiemy swój krzyż albo żyjemy w świecie.PRAWDA I WSZYSTKIE ODPOWIEDZI SĄ W SŁOWIE BOŻYM DANYM PRZEZ BOGA A SPISANYM PRZEZ APOSTOŁÓW CHWAŁA PANU

(23165)
Xdata: 01.10.2012, godz: 01:07

do Agnieszki,38
Jeżeli już ten-jak by to powiedzieć-może"proces pojednania?,"ma ruszyć, ma zacząć się toczyć, to musi być spełniony jeden, podstawowy warunek, tzn.taki, że mąż musi o tym wiedzieć-bez tego się nie da, niestety...Musi on poznać sytuację, zaznajomić się z nią...A tak co..?Od roku gdzieś tam sobie mieszka i nie wie, co sie dzieje?Nie wie, że-za jego plecami, bez jego wiedzy-Ty, sama-gdzieś po parafiach, na forach internetowych, i nie nie wiadomo, gdzie jeszcze?-szukasz cudownej, magicznej recepty, jakiejś formuły, jakiegoś zaklęcia, które mogłabyś głośno wypowiedzieć i-tym samym-sprawić, że mąż stanąłby w Twoich drzwiach, mówiąc:"Oto jestem-już na zawsze!"
A to nie tak...To trzeba"wespół w zespół,"to trzeba"ręka w rękę..."To trzeba się spotkać, to trzeba usiąść i...razem..
Tak, to trudniej, nie da się ukryć, ale...co zrobić?"Jak mus, to mus.."

(23164)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 30.09.2012, godz: 21:59

Bardzo dziękuje za listy na moją pocztę , jak widzę są tu Mądre Kobiety .
Z tekstami ludzi którzy potrzebują popisać już nie polemizuję , to nie ma sensu.
Kto zrozumiał to wie że nie proszę o wpisy z uwagami tylko o kontakt , i za ten właśnie dziękuję.
Aga

(23163)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 30.09.2012, godz: 21:49

Sila milosierdzia nie polega na tym, aby dac malo lub duzo, lecz na tym, zeby nie dac mniej niz mozemy dac. Jan Zlotousty

(23162)
Stokrotka, lat 41data: 30.09.2012, godz: 20:45

Jeszcze raz do Agnieszki, lat 38

Sposób w jaki przeanalizowałaś wpis Chwili, chyba był trochę nie na miejscu. Jestem prawie z tego samego pokolenia co Ty i muszę napisać, że w wieku 38 lat powinno się już wiedzieć, co warto w życiu robić a czego nie, zwłaszcza jeżeli jest się matką trójki dzieci. To zobowiązuje do odpowiedzialności i dojrzałości, prawda?Masz rację, pozycja gracza różni się od pozycji kibica. Ten ostatni ma większe pole widzenia, wprawdzie może nie widzieć wszystkich szczegółów, ale może spojrzeć całościowo na problem. Zdadza się rónież, że masz poważny problem do rozwiązania a więc rozwiązuj go w sposób przemyślany, spokojny, mądry. Emocje nie są dobrym doradcą. Czego oczekujesz od osób wypowiadających się na łamach źródełka? Nikt Ci nie przedstawi rozwiązania tego problemu, ani te osoby które przeszły przez rozwód, ani te które nie przeszły. To są indywidualne, głębokie przeżycia. Nie ma recepty na bezbolesne przejście przez rozwód. Przyznajesz sama, że jesteś winna tej całej smutnej sytuacji. Piszesz, że chcesz to wszystko naprawić, ale ja mam wrażenie, że tak naprawdę to tylko chcesz powrotu męża, bo nagle zauważyłaś, że jest dobrym człowiekiem. Chciałoby się powiedzieć, "narobiłaś tego bigosu, to musisz go teraz zjeść" Brutalne słowa, prawda? Wiem, że nie powinnam tego napisać, ale naskoczyłaś na Chwilę i odruchowo biorę ją w swoją obronę. W Twoich wpisach zauważyłam małą dziewczynkę stojącą na moście, która wcześniej wrzuciła do rzeki zabawkę a teraz jest zła na cały świat, że nie chce pomóc w jej odzyskaniu. Chcesz odzyskać męża? A czy jesteś świadoma tego, że może być już trochę za późno? Pamiętaj, że on jest żywym człowiekiem, który może już nie mieć siły na to małżeństwo. Może być totalnie wypalony.
Widzisz, fachowa osoba, jakiś terapeuta przeanalizowałby w fachowy sposób Twoje wcześniejsze zachowania i pomógł znaleźć wyjście, ale czy Ty jesteś gotowa na gorzką prawdę o sobie?Na przeanalizowanie swojej osoby? Czy jesteś gotowa pracować nad sobą? Agnieszko, strasznie się szarpiesz i miotasz, a tego typu sytuacje potrzebują spokojnego, realistycznego spojrzenia. Powołujesz się na Alberta Einsteina wypominając, że oczekujesz prostego, zrozumiałego wytłumaczenia tych smutnych wydarzeń. "To co proste, nie jest łatwe"- ktoś tak ładnie powiedział i miał niestety rację. Weszłaś na tę stronę, żeby rozwiązać problem, przed którym stanęła Twoja rodzina, jak to sama napisałaś. Czytaj to, co napisali inni i sama wyciągaj wnioski. Ty masz troje dzieci, nie możesz sobie pozwolić na różnego rodzaju załamania czy skupianie się tylko na sobie. Ty naprawdę nie możesz zmusić męża do powrotu do Ciebie, jeżeli on tego nie będzie chcieć. Jeżeli on nie widzi w powrocie żadnego sensu, to drogi muszą się rozejść. Wiesz, czytam ten Twój wpis i odnoszę wrażenie, że to taka spowiedź, po której chcesz od męża rozgrzeszenia, wybaczenia i zapomnienia o wszystkim, co się stało. W życiu tak jednak nie jest, jak w konfesjonale. Jak się kogoś głęboko zrani, to nie zawsze można to naprawić i nie ważne jest w tej chwili to, że masz z nim troje dzieci. Zawsze pozostają blizny, które nie pozwalają zapomnieć, ale można z nimi żyć.
Tak na koniec, to dobrze że zrozumiałaś swoje błędy. To jest pierwszy krok w pracy nad swoją osobą. Jeżeli jesteśmy w związku, czy w małżeństwie, musimy pamiętać o tym, że to nie jest nam dane na zawsze. Jeżeli będziemy o to dbać, to będziemy to mieć. Jezeli nie, to prędzej czy później rozpadnie się wszystko. Taka jest niestety brutalna prosta prawda. Pozdrawiam Wszystkich.

(23161)
Monika, lat 38, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 30.09.2012, godz: 15:19

Agnieszko nie zapominaj że na całą waszą sytuację patrzą dzieci. Skup się na tym aby ojciec miał dobry kontakt z dziećmi. Piszesz że są na forum osoby wpatrzone w siebie. Zgadzam się z tobą jestem wpatrzona w siebie, ponieważ kiedyś rodzice byli wpatrzeni w walkę między sobą i zrobili piekło dzieciom. Obecnie jestem dorosła i ponoszę odpowiedzialność za swoje życie i decyzje. Trudne to zadanie, ale staram się.

Zrelaksuj się i daj mężowi urlop od siebie. I przypomnij sobie jaka byłaś jak się poznaliście. Może praca, dzieci codzienne obowiązki zmieniły cię...... Musimy chociaż w zaciszu domowym być sobą......

(23160)
Xdata: 30.09.2012, godz: 14:10

do Jacka,42
Nie chciałem odpisywać-dla Twojego dobra, oczywiście...Zawsze mam je na uwadze, myśląc, czy też mówiąc o drugim człowieku-taka natura, a to dzięki otrzymanym(za nic)darom, łaskom, a może tylko jednej, ale za to szczególnej...
Coż, skoro nalegasz, kołaczesz, to czy mogę przejść obok tego obojętnie, udawać, że nie słyszę wołania, nie słyszę zanoszonej prośby?No nie-nie mogę...
Właściwie to nie ma zbyt wiele materii, do której można byłoby się jakoś odnieść, tzn.nie napisałeś za dużo(cytatów nie liczę), bo tak naprawdę, to chodzi Ci tylko o jedno słowo:"oszczerstwo."
No, jak już muszę coś napisać(robię to niechętnie, od niechcenia-to niezupełnie to samo-z bólem), to powiem może jedynie tyle, że słownikowa definicja oszczerstwa brzmi:"niezgodna z prawdą, złośliwa obmowa."
Wynika z tego, iż mówienie prawdy nie jest oszczerstwem, i to nawet wtedy, kiedy ma się złe intencje i chce się zaszkodzić drugiemu.W takim przypadku mamy jedynie do czynienia z obmową, ale nie pomówieniem-nie oszczerstwem.Z tą obmową będziemy mieli do czynienia także wtedy, gdy będziemy mówić-niewygodną dla kogoś, demaskującą go, obnażającą jego zło, złe intencje-prawdę i jednocześnie mieć dobre intencje i nie chcieć mu szkodzić, bo on i tak tę szkodę poniesie, tzn.inni, bliscy-już od tej pory-inaczej będą na niego patrzeć, zaczną się od niego odwracać, bo dowiedzą się o nim czegoś, czego dotąd nie wiedzieli...Czyli mówienie prawdy, brak przy tym złych intencji-a, wprost przeciwnie, mając na uwadze dobro drugiego-oraz towarzysząca nam świadomość, że mu nie szkodzimy, jak widać-nie wystarcza, bo to wciąż będzie obmowa, a więc coś złego, bo jemu-choć winny-to zaszkodzi...
Można pójść jeszcze dalej i powiedzieć tak:przecież mówimy o kimś prawdę, pokazujemy zło, jakie czyni innym, nie mamy złych intencji i to, co powiemy, wcale mu nie zaszkodzi, tzn.inni tego nie zauważą, ajeśli nawet, to przejdą obok tego najzupełniej obojętnie, tak, iż żadnej szkody ten ktoś nie poniesie.
Jednak powstaje teraz pytanie zasadnicze:czy to wciąż będzie obmowa?Czy to wciąż będzie coś złego?Jeżeli już nie, to tylko dlatego, iż ten ktoś nie poniósł żadnej szkody-tak nam się będzie przynajmniej wydawać...Jednakże trzeba wziąć pod uwagę to, że co prawda w oczach innych on nie straci, najmniejszej szkody tu nie poniesie, ale nie będzie o tym wiedział, będzie miał podejrzenia, iż tak, niestety, się stało i to pomimo-nie wiadomo jak bardzo przekonujących-zapewnień, że na pewno nie...Czyli-jak by nie patrzeć-on tę szkodę jednak poniesie, bo poczuje"smak"słów, które usłyszał o sobie, utkwią mu na długo, a może i do końca życia, i wciąż-będąc w towarzystwie osób sobie znanych-będzie rozmyślał, czy aby na pewno jest przez nich postrzegany tak, jak do tej pory, czy oni widzą go tak samo, jak dotąd, a zresztą nie tylko przez znajomych, ale i-jeżeli był znany publicznie-przez całą tę rzeszę obcych mu ludzi?
Była zatem"prawda,"nie było złych intencji, ale szkoda jednak jest...Czy zatem trzeba milczeć?A jeśli nie ma innego sposobu, by komuś pomóc, a nawet go uratować..?I znów konstatacja:to przecież nie my, to nie człowiek może uratować drugiego człowieka, nie człowiek może się nawzajem zbawiać, a więc chyba lepiej dać sobie spokój?Ale, czy na pewno?Może mówić tylko tak ogólnie, odnosić się do pojęć oderwanych?Nie wiadomo...Ty to wiesz?Skąd z literalnego odczytywania przekazu biblijnego?

Jak zatem widać, wykluczyłem to, jakobym dopuścił się oszczerstwa-oszczerstwa, które Ty, no niestety-przykro mi, ale rzuciłeś na moją skromną, nie rzucającą się w oczy, osobę...Uznałeś, że mówię prawdę, to fakt, ale-jednocześnie-zarzuciłeś mi złe intencje, że chcę szkodzić drugiemu człowiekowi, co jest nieprawdą...Powiedziałeś nieprawdę, a więc posunąłeś się do oszczerstwa..
Nawet gdybym, rzeczywiście, miał złe zamiary, to Ty przecież nie mogłeś(nie możesz)o tym wiedzieć, bo niby skąd?Jak to udowodnisz?
Muszę przyznać, że mnie się zdarza posądzać kogoś o złe intencje, np.kogoś ze świata mediów, polityki, ale zawsze potrafię to doskonale udowodnić, co chyba zauważyłeś, ale Ty mnie czegoś takiego nie udowodnisz...
Liczę więc na Twoje wycofanie się z tych słów..
Przynajmniej...

(23159)
jacek42, e-mail: krys42a@gmail.comdata: 30.09.2012, godz: 13:51



W kościele człowieka Duch Święty nie jest potrzebny,
w Kościele żywego Boga Duch Święty jest niezbędny.

Jeżeli nie wpuszcza się do wspólnoty Ducha
Świętego, będzie w niej zamieszkiwała cała gama
innych duchów, gdyż świat duchowy, podobnie jak
naturalny, nie znosi próżni. I te inne duchy będą
tworzyły klimat danego miejsca, który w swej istocie
będzie wrogi Bogu i Jego namaszczeniu. Dlatego tak
długo, jak nie przestawimy się na Boże rozumienie
spraw duchowych, nie będziemy mogli budować
Kościoła żywego Boga, będziemy co najwyżej budowali
kościół człowieka.
Jeżeli naprawdę ma przyjść przebudzenie, przyjdzie
nieprawdopodobny nacisk Ducha Świętego na
Kościół, aby był budowany według wzorca Bożego.
Oznacza to, że wszystkie tendencje i mody, które
dziś święcą swoje triumfy, a które są niezgodne ze
standardem Słowa Bożego i Ducha, będą traciły swój
wpływ na Kościół, którego głową jest JEZUS!!. Biblia
mówi na ten temat bardzo jasno: „Głos Jego wstrząsnął
wówczas ziemią, a teraz obiecuje mówiąc:
Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.
Te zaś słowa jeszcze raz wskazują, że nastąpi zniszczenie
tego, co zniszczalne, a więc tego, co zostało
stworzone, aby pozostało to, co jest niewzruszone”
(Hbr.12:26-27). Z Bogiem!!

(23158)
Marcin do Jacek lat 42data: 30.09.2012, godz: 13:11

Bardzo ciekawe myśli...a kto jest ich autorem? Niestety wiekszość poprzestaje na stwierdzeniu:"Jestem jaki jestem" i w tym problem...

(23157)
Stokrotkadata: 30.09.2012, godz: 12:49

Do Agnieszki lat 38,

To przykre jak rozpada się rodzina. Zawsze najbardziej szkoda mi dzieci, bo tak naprawdę to nikt wtedy nie zastanawia się nad tym co one czują, jak wali się ich świat, bo przecież muszą się w tym wszystkim równiez odnaleźć. Jaki to ma wpływ na ich późniejsze dorosłe życie itd...My dorości często robimy sobie z nich tarczę lub karty przetargowe. Strasznie się szarpiesz i miotasz, chcesz ratować małżeństwo i wszędzie szukasz pomocy. Miałaś męża i zarazem ojca swoich dzieci. Jeżeli był dobrym ojcem i mężem dla Ciebie, miałaś szansę tym samym się odwdzięczać. Trudno, wyszło tak, jak wyszło, Ty najlepiej znasz całą prawdę o Waszym małżeństwie. Jeżeli on nie chce już być z Tobą jak z żoną, kobietą nic na to nie poradzisz. To jest straszne do przełknięcia i przerobienia dla kobiety, ale tak to wygląda. Takie jest dorosłe życie. Do naprawiania małżeństwa potrzebne są dwie strony. On musi w tym też zobaczyć sens i znaleźć siły żeby jeszcze raz spróbować. Jeżeli tego w sobie nie znajdzie, to nic z tego nie będzie i to wcale nie będzie znaczyć, że jest złym ojcem. Nawet jeżeli weźmiesz na siebie całą winę za rozpad swojego małżeństwa, zmienisz się na lepsze itd..., to nie znaczy że on powinien do Ciebie wrócić. W życiu nie zawsze można wszystko naprawić, tylko małe dzieci tak myślą, ale one mają do tego prawo. Jeszcze się odezwę, ale teraz muszę kończyć.

(23156)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37data: 29.09.2012, godz: 21:26

Milosc to kwiat, a milosierdzie jest owocem tego kwiatu. sw.s.Faustyna Kowalska

(23155)
jacek42data: 29.09.2012, godz: 21:08

Do Marcina /Złe nawyki/ Odpowiedz;
Jakkolwiek wrodzone zepsucie oraz odziedziczone
skłonności nerwicowe mogą być powodem drażliwego
usposobienia, małomówności i przewrażliwienia, każde
serce przepełnione duchem Pańskim musi walczyć z tą
skłonnością swego ciała do zła, musi prowadzić
przeciwko niej dobry bój. Nie może ono powiedzieć
"taki po prostu jestem"; ponieważ zaś wszystkie drogi
upadłej natury są złe, zadaniem nowej natury jest
pokonywanie starej, zarówno w tym, jak i w innych
uczynkach ciała i diabła. Nic bardziej nie przemawia do
naszych przyjaciół i domowników jak owa moc łaski
miłości. Łaska ta, w miarę jak się w niej wzrasta,
powinna rozwinąć w każdym dziecku Bożym łagodne

Miłość ... nie jest porywcza do gniewu. 1 Kor 13;4-5

(23154)
Marcindata: 29.09.2012, godz: 16:39

Zastanawiam się jak wykorzenić złe nawyki. Jedni w takiej sytuacji idą poddać się hipnozie,inni biernie się poddają dochodząc do wniosku że "jestem jaki jestem i kropka".....a czy ktoś z was ma jakiś pomysł....

(23153)
Adam, e-mail: zarebskia@interia.pldata: 29.09.2012, godz: 11:45

do Anitka 28
Witaj jak masz ochotę to napisz na mój adres email

(23152)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 29.09.2012, godz: 11:28

do chwila




to Twój wpis;



,,przepraszam, że w ogóle wtrąciłam się skoro jak twierdzisz powyżej nie można mądrze doradzać, jak się samemu czegos nie przeszło,
ale jak napisałam uczestniczyłam w różnych takich sytuacjach. ,,

Czy chciała byś żeby Twoją chorobę /gdybyś zachorowała poważnie/
diagnozował nie lekarz ale ktoś kto miał chorego w rodzinie?
wierz mi , że to nie to samo!
Lekarz ma wiedzę nabytą w trakcie nauki , praktyk a przede wszystkim poprzez doświadczenie z konkretnymi pacjentami, a ktoś z bliskich chorego ma wyłącznie mierne i bardzo wybiórcze wiadomości z tego co przeszedł ktoś bliski; może taka osoba doradzić dobrego lekarza jeśli o nim słyszała , ale sama diagnozy stawiać nie powinna a tym bardziej nie może prowadzić leczenia- zgodzisz się ze mną?

i Twoje drugie zdanie z Twojego wpisu

,,Może te niektóre kobiety co w tym siedzą osobiście, olśnią Cię nie wiem cudem jakimś, no albo będa li tylko i wyłacznie narzekac i płakac razem z tobą i w to jestem gotowa bardziej uwierzyc, bo przeszłam to ze swoimi bliskimi koleżankami, które bezradnie ryczały w poduszkę jecząc ciągle to samo "co ja najlepszego zrobiłam", to fakt zrozumiecie się bez słow,,


widzisz wcale nie chodzi mi o to żeby ktoś ,,olśnił minie jakimś cudem,, ale żeby skontaktować się z kobietą która przeszła przez coś takiego bo może doradzić mi czego robić nie powinnam , a co robić warto...

nie chcę żeby ktoś ze mną płakał w poduszkę i mówił ,, co ja głupia narobiłam ,, ale żeby konstruktywnie doradził - wierz mi że jeśli ktoś sam coś przeżył rozumie problem znacznie lepiej , czym innym jest pozycja kibica czym innym pozycja gracza...


jeden mądry uczony powiedział;
jeśli ktoś tłumaczy drugiem i nie potrafi zrobić tego w sposób prosty i przystępny , to znaczy że sam tego nie rozumie,,
to słowa Alberta Einsteina.


piszesz że jakaś znana aktorka ułożyła sobie życie po rozwodzie

widać zupełnie nie zrozumiałaś o co pytam i czego oczekuję
ja nie chcę znaleźć rozwiązania innego niż ocalenie mojej rodziny przed rozpadem
nie oczekuję żeby poznać innego mężczyznę który da mi szczęście ale żeby odzyskać tego którego tracę , którego kocham , który jest moim sakramentalnym mężem i który jest ojcem trójki moich dzieci
czy to teraz rozumiesz?

ja weszłam na tę stronę nie po to żeby się użalać i pisać o niczym w nieskończoność , ale żeby rozwiązać problem przed którym stanęła moja rodzina , a ponieważ czuję się za to odpowiedzialna - szukam pomocy wszędzie gdzie mogę ją uzyskać , oczywiście byłam w swojej parafii - lecz to było marnowanie czasu , księża z którymi rozmawiałam nie wiedzą o czym mówię , sami są świadkami rozpadu małżeństw na co dzień i właściwie nie widzą w tym problemu , idą na łatwiznę i mówią; jeśli mąż nie chce to co zrobisz?

rzecz w tym że takie postrzeganie problemu to błąd , gdybym chciała iść na łatwiznę pewnie bym to zrobiła , poszła jak inne kobiety do sądu , dostała alimenty , mieszkanie itd..

ale ja czuję się winna za to co się stało i nie chcę z mężem walczyć , nie chcę żadnych pieniędzy ani mieszkania , skora sama przyczyniłam się swoim zachowaniem do tego że On się teraz odwrócił to jest moja wina i nie należy mi się nic! i ja to wiem!

oddałam mu mieszkanie i wyprowadziłam się żeby On tego nie robił , bo On był i jest uczciwy wobec mnie

teraz czeka mnie rozwód
jeśli sąd zapyta o winę - muszę powiedzieć prawdę , że wina jest po mojej stronie

ale ja chcę odzyskać męża - rozumiesz teraz co piszę?

i na koniec jeszcze jedno
nie wiem czemu poddałaś wątpliwości to że On nie ma innej kobiety;
to bardzo nie ładnie z Twojej strony
wyraźnie napisałam że nie chodzi o innego człowieka ani o pieniądze
jakim prawem poddajesz wątpliwości moje zdania?
gdybyś znała sprawę było by Ci wstyd że tak napisałaś
widzisz ja w przeciwieństwie do wielu innych kobiet doceniam uczciwość własnego męża i nie mam problemu z uczciwym powiedzeniem , że małżeństwo jest teraz w kryzysie wyłącznie z mojej winy, nie wstydzę się do tego przyznać bo nie chcę żyć w zakłamaniu
nawet gdybym Go straciła w życiu nie powiem o Nim złego słowa bo to dobry człowiek..
ja jestem od Niego o 5 lat młodsza i o wieki głupsza
źle skorzystałam z tego co dostałam
zmarnowałam kupę życia Jego i swojego i przez to moich dzieci
teraz gdy do mnie to dotarło czuję że mam obowiązek nie tylko mówienia prawdy ale i zrobienia wszystkiego , tak jak mu ślubowałam , żeby być z Nim w dobrej z złej doli aż do śmierci
nie chcę znaleźć sobie innego który się mną zaopiekuje itd.
Ja chcę odbudować to co zburzyła moja głupota
jestem tego świadoma
mam postanowienie poprawy
żałuję za to co zrobiłam
i muszę zadość uczynić Jemu i moim dzieciom

nie mieszkam z mężem już prawie rok
na początku nic nie rozumiałam
walczyłam o swoje racje
dopiero z czasem naprawdę przemyślałam swoje postępowanie i teraz staram się wszystko odkręcić , każde złe słowo które na Niego powiedziałam innym ludziom odwołuję , przyznaję się że manipulowałam faktami , chcę zwrócić Mu jego dobre imię które Mu zabrałam..

wiem że są Kobiety przez duże K które są mądrzejsze niż ja i pomimo moich błędów są w stanie nie oceniać mnie tylko mądrze doradzić
stąd moja prośba o Ich kontakt
Agnieszka



(23151)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 29.09.2012, godz: 10:53

do Marco

bardzo dziękuje za Twój wpis

(23150)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 29.09.2012, godz: 10:52

do Aneta

bardzo dziękuje za te słowa;

"Każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania"

(23149)
agnieszka, lat 38, e-mail: agnieszkalisa@interia.pldata: 29.09.2012, godz: 10:50

ostatnio pytałam czy zna ktoś z Was jakiś ośrodek który specjalizuje się w problemach rodzinnych , najlepiej w okolicach Śląska/mieszkam z Zabrzu/
Ktoś z Was -napisał mi na email , że jest coś takiego w Leśniowie, ale też sam nie wie czy to dobre miejsce , nie ma wiedzy ale słyszał -
dla tego teraz zadaję pytanie;
jeżeli ktoś z Was zna kapłanów z Leśniowa , lub ma jakieś doświadczenia proszę o informację czy jest to miejsce godne polecenia .
Bardzo dziękuję wszystkim którzy do mnie napisali lub napiszą , kilka rad - odnośnie książek - już wykorzystałam , są to świetne pozycje!
jesteście kochani!
Agnieszka z Zabrza

(23148)
agnieszka, lat 38data: 29.09.2012, godz: 10:44

Jacku!

masz absolutną rację!
ludzie nie wierzą , i tak naprawdę sami skazują swoje modlitwy na niepowodzenie
to co przytoczyłeś to fakt i polemizowanie z tym świadczy o niedojrzałości lub kompletnym braku zrozumienia tematu;
mądrze piszesz
szkoda że część ludzi którzy często zabierają tu na tym forum zdanie chcą tylko błysnąć ,,swoim,, zdaniem , nie biorąc pod uwagę podstawowych prawd!
jestem na tym forum od kilku dni , ale przeczytałam wpisy niektórych mocno udzielających się tu - od początku..
szokujące jest jak często zabierają zdanie na tak różne tematy!
i problem nie w tym że piszą , ale że piszą o sprawach o których nie mają żadnego pojęcia! najczęściej jest tak że ktoś w dobrej wierze zadaje pytanie licząc na odpowiedź merytorycznie przemyślaną , a dostają w odpowiedzi bełkot gawędziarzy...
to co napisałeś o niezrozumieniu kwestii modlitwy z przytoczonymi wersami to świetny przykład na to że jednak są tu ludzie którzy czytając myślą co napisać , i widzę też że niektórzy z piszących są strasznie zapatrzeni w siebie, a przecież to forum jest dla ludzi szczerze wierzących , którzy chcą mądrze przejść przez życie ,
tak mi się przynajmniej wydaje że być powinno

jeżeli ktoś pisze tylko po to by zaistnieć , nie ma sensu nawet tego czytać

ja weszłam tu bo koleżanka doradziła mi w mojej sytuacji że mogę trafić wśród forumowiczów na osoby które są w stanie nie tylko zrozumieć mój problem , ale i coś doradzić , nie oceniać ani się wymądrzać ;
z tego powodu zaczęłam czytać co ludzie piszą i jestem w szoku jak wiele osób wydaje się nie rozumieć stawianych im pytań!

sama jestem lekarką i wchodzę czasem na forum z mojej specjalizacji - tam jest identycznie , im więcej ktoś się udziela tym ma mniejszą wiedzę , ale istnieje..

tu widzę kilka osób które swoje wypowiedzi traktuje poważnie , ale jest ich naprawdę niewiele

niemniej dziękuje Ci za to co napisałeś o modlitwie , uważam że napisałeś bardzo mądre zdanie

ponawiam swoją prośbę o kontakt z kobietami które przeszły przez problem rozwodu albo ciężkiego kryzysu w małżeństwie.
Zapewniam że zależy mi na mądrej rozmowie a nie na użalaniu się nad sobą i wzajemnej adoracji
potrzebuję rozmowy z mądrzejszą i bardziej doświadczoną kobietą w ww. temacie

z Panem Bogiem




(23147)
jacek42, e-mail: krys42a@gmail.comdata: 28.09.2012, godz: 18:40

Do /Chwila/

Napisałaś,[że nawet modlitwa nie daje gwarancji, bo tak się dzieje, taki jest dopust Boży, zauważ ile jest rozstań, myślę że w każdym przypadku ktoś się modli za uratowanie rodziny, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, a jednak następuje rozpad małżeństwa]To brak wiary czyni to wszystko o czym piszesz.
1 Piotr. 1:4-8
4. Ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was,
5. Którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym.
6. Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami,
7. Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.
8. Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną,


(23146)
chwila data: 28.09.2012, godz: 12:35


Agnieszka l. 38

doprecyzuje - poprzedni wpis był adekwatny do Twojego zdania:
"to trudne żeby człowiek który nie przechodził czegoś takiego mógł mądrze doradzić drugiemu"

przepraszam, że w ogóle wtrąciłam się skoro jak twierdzisz powyżej nie można mądrze doradzać, jak się samemu czegos nie przeszło, ale jak napisałam uczestniczyłam w różnych takich sytuacjach. Może te niektóre kobiety co w tym siedzą osobiście, olśnią Cię nie wiem cudem jakimś, no albo będa li tylko i wyłacznie narzekac i płakac razem z tobą i w to jestem gotowa bardziej uwierzyc, bo przeszłam to ze swoimi bliskimi koleżankami, które bezradnie ryczały w poduszkę jecząc ciągle to samo "co ja najlepszego zrobiłam", to fakt zrozumiecie się bez słow

(23145)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 28.09.2012, godz: 12:27

"Zly najwiecej ofiar zebral wsrod ludzi majacych problem z sfera czystosci" Ks.Andrzej Żelazo - Egzorcysta Diecezji Siedleckiej

(23144)
chwila data: 28.09.2012, godz: 11:01


Aaa Agnieszka l. 38

I w końcu skorzystaj z tej pomocy której tak usilnie szukasz i potrzebujesz, nawet lokalnie we własnej Parafii, a nie tylko o tym rozmawiaj

(23143)
chwila data: 28.09.2012, godz: 10:52


Agnieszka l. 38

Przepraszam, ale jeszcze słowo...ja osobiście tego nie doświadczyłam, ale jak napisałam miałam doczynienia z takimi małżeństwami i uczestniczyłam w ich godzeniu, więc moja droga to jakby dotyczyło mnie, obchodziło mnie to i nie możesz uważać że taka osoba Cię nie zrozumie, bo na własnej skórze tego nie przeszła. Dla Twojej wiadomości przeszłam to prawie jak te osoby, bo miałam w tym swój udział i bardzo mi zależało, żeby się udalo. Jedyne co, to mogły być inne reakcje organizmu, tzn. może mi z nerwów nie latały ręce, ale w sercu czułam podobny smutek i strach jak będzie, bo miałam też na uwadze dzieci.

Czasem są rozwody straszne tzn. zachowanie żony i matki jest straszne, bo żona chce się zemścić na mężu i robi wszystko żeby dzieci były z nią i tylko z nią, a jej maż, ojciec (dobry ojciec) tych dzieci nie miał do nich żadnych praw, straszy dzieci, że ojciec ich wywiezie i sprzeda...czy myślisz, że uczestnicząc w czymś takim, chociaz to nie jest moje osobiste doświadczenie nie przeżywam tego i mnie to nie boli, bo to sa obce dzieci? Otóż boli mnie to i nie mogę spać spokojnie. Małżonkowie nie powinny mieszać w to dzieci, nie wiem jak można straszyć własne dzieci ich ojcem, który przez lata kochał je i wychowywał razem z tą żoną.

Dodam jeszcze, że nie byłaś poddana ocenie, tylko nie mowi się jednostronnie, czyli tylko co mąż, a o Tobie nic, bo jest was dwoje w tym...

Widze Twoje załamanie, myślisz że osoba która jest w trakcie lub po rozwodzie, to wszystko wie lepiej i lepiej Cię zrozumie i pomoże, bo np. jej się udało...
Wybacz, ale każdy przypadek jest inny. Te same słowa czy czyny wobec męża jedej kobiety nie muszą zadziałać wobec innego...

(23142)
jacek42, e-mail: krys42a@gmail.comdata: 28.09.2012, godz: 08:17

Serdecznie witam.
P. /X/ czemu nie odpisujesz?

Przeciwnik wasz diabeł, jako lew ryczący obchodzi,
szukając kogo by pożarł. Któremu dawajcie odpór,
mocni będąc w wierze. Piotr5 8;9

Świadomość, że Szatan staje przeciwko nam i że
walczymy nie tylko z ciałem i krwią, lecz ze
zwierzchnościami, mocami i złymi, wysoko
postawionymi duchami, byłaby dla nas przerażająca,
gdybyśmy z drugiej strony nie zdawali sobie sprawy, że
podejmując właściwą decyzję, uzyskujemy ogromną
pomoc oraz obecność innych niewidzialnych mocy. Od
chwili stanowczego odparcia pokus i opowiedzenia się
za Panem i Jego sprawą stajemy się mocni w Panu i
silni Jego mocą. A większy jest Ten, który stoi za nami,
aniżeli wszystko, co staje przeciwko nam.

(23141)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 27.09.2012, godz: 23:42

[XXX] Ci ktorzy dzis decyduja o smierci dla slabszych - jutro zostana usmierceni przez silniejszych od siebie (EUTANAZJA).

(23140)
agnieszka, lat 38data: 27.09.2012, godz: 17:39

przepraszam- nie podałam mojego adresu
agnieszkalisa@interia.pl

mieszkam w Zabrzu
podobno gdzieś niedaleko jest sanktuarium rodzin , czy ktoś z was o tym coś wie?
znacie takie miejsce?
czy są tam mądrzy księża?

szukam wszędzie pomocy
jeśli ktoś z Was może się ze mną skontaktować piszcie - za każdy list będę wdzięczna , jeśli macie tylko doświadczenie, bo o to mi chodzi , nie o to żeby ktoś mnie oceniał i ganił , to już sama zrobiłam i zrozumiałam co zrobiłam źle , ale teraz potrzebuję porozmawiać z mądrą kobietą , która przeszła sama w życiu przez taki dramat...
jesteście tu wszyscy wierzący , modlący się , więc myślę że ktoś się ze mną skontaktuje i powie mi jak z tego wyjść , w końcu są pary które przeżyły coś i wiedzą jak to naprawić! prawda? a jeżeli możesz mi ty pomóc?
Agnieszka

(23139)
agnieszka, lat 38data: 27.09.2012, godz: 17:33

dziękuje wszystkim którzy coś mi powiedzieli
mam prośbę
zależy mi na kontakcie z ludźmi którzy przeszli kiedyś coś podobnego lub przechodzą , naprawdę zależy mi na kontakcie z ludźmi którzy mają doświadczenie w życiu rodzinnym
rady takich kobiet/ ale i mężczyzn/ są dla mnie najważniejsze;
to trudne żeby człowiek który nie przechodził czegoś takiego mógł mądrze doradzić drugiemu..
a żona , matka , która otarła się o rozpad własnego małżeństwa rozumie to dokładnie..
proszę jeżeli jest tu ktoś kto zgodził by się ze mną porozmawiać - przez email - błagam o kontakt
chcę uratować moje małżeństwo , moją rodzinę , mam troje dzieci - pomóżcie odezwijcie się;
nie będę tu uzewnętrzniać się i pisać dokładnie - napiszę na email - jeśli masz takie doświadczenie odezwij się , pomóż mi
zrozpaczona żona , matka
dziekuję

(23138)
chwila data: 27.09.2012, godz: 12:42


Agnieszka l. 38

Napisałam, że nawet modlitwa nie daje gwarancji, bo tak się dzieje, taki jest dopust Boży, zauważ ile jest rozstań, myślę że w każdym przypadku ktoś się modli za uratowanie rodziny, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, a jednak następuje rozpad małżeństwa. Może odczułaś, że wszystko stracone, ale nie o to chodziło to co pisałam to są przykłady. Możesz prosić Ducha Św. o pomoc. Duchu Święty nasz Pocieszyciel nas przenika i zna Ciebie, zna Twoje serce i wie czy szczerze chcesz naprawienia sytuacji, jeśli taka będzie wola Boża pomoc nadejdzie.

Możesz poprosić swojego Anioła Stróża, żeby porozmawial z Aniołem Stróżem Twojego męża podobno to działa, może Twój mąż zmieni nastawienie...


Mówi się, że rozwód to nie koniec życia, ale dla niektórych to jest tak odczuwalne, i załamuje się świat. Pamiętaj, że mimo Twoich błędów, o których sama napisałaś, ale chcesz je naprawić, na pewno masz wsparcie i tu i na górze, bo rozstania i rozpad rodziny (oczywiście w zależności od okliczności) to trauma dla ludzi, dla rodziny, ale też smutek dla Pana Boga


(23137)
chwila data: 27.09.2012, godz: 10:36


X dziecko drogie ja nie pisałam o przemocy i nie rozwlekałam tego tematu, napisałam przemoc jako jedną z wielu przyczyn rozwodów i bardzo cię prosze jeszcze raz nie czytaj moich wpisów

(23136)
chwila data: 27.09.2012, godz: 10:32


X

Do jasnej...co ty łykasz? Może ja jestem głupia i nie dorównuje twojej inteligencji,ale czasem się zastanów co ty chcesz wnieśc przez to swoje paplanie, bo ładu i składu i co do moich wpisów odniesienia nie ma! Kurcze napisze jedno słowo ciebie nosi...nie czytaj moich wpisów, bo nie sa kierowane do ciebie i ich nie zrozumiesz

(23135)
Marcodata: 27.09.2012, godz: 00:08

Do Agnieszka, l. 38

Nie wiem czy p. J.Pulikowski wydał jakieś książki ale z tego co mówił i co odniosłem do własnego życia i doświadczeń to mówił z sensem z taką dobrą znajomością rzeczy.

Także jeśli Twój mąż ma wiele cech "męskich" to jeśli zaproponujesz rozmowę, wspólną wymianę zdań ( na siedząco- tak trudniej o kłótnie) to powinien się zgodzić.
Mężczyzna potrafi walczyć o "swoją" kobietę, a tym bardziej jeśli ma z nią dzieci... i także wiele potrafi zrozumieć, jeśli to będzie logiczna całość.

(23134)
Xdata: 26.09.2012, godz: 18:26

do chwili
Ty to masz szczęście, Ty to jesteś dziecko szczęścia, Ty jesteś urodzona w niedzielę!Bo, widzisz, nie doświadczasz-będącej ostatnio na topie-tzw.przemocy domowej, Twój wpis, do którego chciałem się odnieść, by-nie ukrywam-wyautować Cię(przynajmniej na jakiś czas, do momentu nabrania rozumu), bo, myślę, że chwila ta już nadeszła, że-jak to mówią:"sytuacja ku temu dojrzała,"znika...
Jednakże nie przejmuj się tym aż tak bardzo, bo czas ten na każdego przychodzi, bo każdy z nas dochodzi do takiego momentu, w którym-może krótko, może dłużej?-traci trochę rozumu i zaczyna gadać głupoty...
To, iż twój wpis zniknał, odbieram jako znak, by sięgnąć do swojej skarbnicy wspaniałomyślności, zaczerpnąć jej(nie przesadzając jednak z rozmiarem czerpaka-dla Twojego dobra, oczywiście)i-dość obficie-na Ciebie wylać...
Tylko pamiętaj:"nic dwa razy się nie zdarza.."

Jeżeli idzie o tę"przemoc"(domową), że niby jest na topie...No cóż, nie trzeba długo szukać, bo, np.włączam w poniedziałek"Tomasza Lisa na żywo"(trochę się spóźniłem), a tam monodram w wykonaniu znanej aktorki, Katarzyny Figury, której właśnie tematem jest przemoc domowa-w tym, odosobnionym, wypadku przemoc mężczyzny wobec kobiety...
Tak sobie myślałem, patrząc na nią, że-za żadne skarby świata-nie chciałbym być mężem tej kobiety, o nie..!Taka silna, wyrazista osobowość, twarz, to spojrzenie, mocne ramiona, te bary i w ogóle potężna budowa ciała..!A te masywne(ale i umięśnione)nogi, doskonale widoczne przy tej krótkiej sukience, to istne szczęki imadła...Już te same nogi by mnie odstraszyły, bo ilez by trzeba, by nimi skręcić kark..?No chwila, moment nieuwagi, odwrócenie się, a już leżę na ziemi, z głową wkręconą w imadle...
Nie wiem, czy ona ma męża, ale jeśli ma, to-jestem tego pewien-futro ma trzepane regularnie..I to tak solidnie...

(23133)
chwila data: 26.09.2012, godz: 11:13

Agnieszka l.38

I wybacz, ale nikt Ci nie przedstawi gotowego scenariusza i tak jak napisałam to wszystko zalezy od Twojego męża, żeby robić i mówić nie wiem co, to on decyduje, to nie jest dziecko, które przekupisz lizakiem, czekoladką czy nową zabawką...musimy ponosić konsekwencje za swoje czyny, teraz cierpisz, ale Twój mąż też jak widać nie miał z Tobą lekko...na pewno wiele osób się za Was modli i miejmy nadzieję, że wszystko się odwórci na dobre

(23132)
chwila data: 26.09.2012, godz: 10:41


Agnieszka l.38

Jeszcze póki nie zapadł wyrok w Sądzie to rozwodu nie ma. Nie wiem co w tym co napisałam jest druzgoczącego? Przede wszytskim może Ty jesteś załamana i myslisz bardziej emocjonalnie, ja patrze rozważnie...To, że Twój mąż musi chcieć i inne metody nie muszą pomóc to chyba jest oczywiste...Piszesz, że to Twoja wina i że sama widzisz jak się zachowywałaś, czy przez x lat wyłączyłaś myślenie, robiłaś źle a teraz oczekujesz cudu? Sama widzisz, że mąż delikatnie nazywając starcił cierpliwość skoro posunął sie do ostateczności. Agnieszka, jeżeli Twój mąż nie ma innej kobiety (chociaz nie można tego wiedzieć na 100% bo co innego nam się wydaje a co innego bywa) jeżeli Cię kochał i może kocha nadal to zawsze jest szansa, że sytuacja się zmieni i nie dojedzie do rozwodu. Porozmawiaj z nim, przeproś, opowiedz o swoich odczuciach, uczuciach, zaproponuj jakieś wspólne konsultacje z duchownymi czy psychologami, przecież ślubował na dobre i na złe, może zrozumie, że to złe też się w życiu pojawia, ale chcesz to naprawić,bo go kochasz i chcesz żebyście wraz z waszymi dziećmi dalej stanowili rodzinę.
Ja osobiście nie miałam takiej sytuacji, ale mam dużo znajomych po rozwodach, do niektórych się nie wtrącałam, do niektórych tak bo wiedziałam że chodzi o duperele i nie można przez zbyt błahe sprawy rozwalać rodziny, zwykle w momentach złych ludzi reagują gniewem, złością, mówią sobie najgorsze rzeczy, ale ludziom trzeba mówić że ten czas przeminie, że po burzy znów jest słońce, że rozwód to w sumie jest najprostsza sprawa, a trzeba umieć poradzić sobie wtedy kiedy dzieje się źle a są to sprawy tak naprawde mało istotne. Wiesz, że ludzie potrafią się rozwieść bo ich denerwuje czyjeś bałaganiarstwo, bo ktoś nie położy rzeczy na swoje miejsce albo rzuci ubrania na podlogę, czy nie widzieli tego wcześniej? Potem są awantury, ciągłe kłotnie a czy to są naprawde rzeczy najważniejsze? Owszem może są to drażniące zachowania, ale jak dla mnie nie takie, żeby się rozwodzić.

(23131)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej