Uwazajcie, aby nikt nie odplacal zlem za zle. 1 Tes 5,15 (22950)| Marcin | data: 03.09.2012, godz: 20:03 |
Taka myśl mnie nurtuje że mimo iż ludzki umysł tak światły i doskonały to jednak większość z nas daleko ma do świętości a i materialnie też nie wszystkim nam się powodzi. A przecież już w Starym Testamencie byli ludzie którzy łączyli jedno z drugim. A my... (22949)
Moniko piszesz że Maryja jest Twoja ostoją spokojem itp.Czy nie zapominasz JEZUSIE przez Niego płynie usprawiedliwienie łaska.Nauczmy się właściwie modlić, jak też właściwie
pracować i posiadać właściwą nadzieję. A chcąc to
osiągnąć, bądźmy skorymi do słuchania, powolnymi do
mówienia, szybkimi do posłuszeństwa Słowu
Pańskiemu i Jego lekcjom, jakich nam już udzielił, oraz
Jego metodom pouczania nas, prowadzenia i
błogosławienia nam. Bądźmy powolnymi w mówieniu
Mu o tym, co wolelibyśmy, starajmy się natomiast
osiągnąć taki poziom rozwoju chrześcijańskiego
charakteru, który sprawi, że nie będziemy szukali swej
własnej woli, lecz zawsze woli i dróg naszego Ojca w
niebie. Prosicie a nie bierzecie, przeto iż źle prosicie. Jak.4:3 (22948)| pavel | data: 03.09.2012, godz: 17:12 |
Do Monika,38
Monika, ile już czasu masz depresje?
Pozdrawiam (22947)| Monika, lat 38 | data: 03.09.2012, godz: 11:59 |
X w obecnej sytuacji ważne są dzieci. Mają własne małe problemy. Kryzys gospodarczy jest szansą na zwrócenie uwagi na nowy kierunek rozwoju gospodarczego.
Jako marketingowiec z dyplomem magistra ale bezrobotny zarabiający na chleb jako sprzątaczka, co właściwie mi nie przeszkadza bo robię to co lubię i ludzie widzą efekty mojej śmiesznej pracy i właśnie dzieci są zainteresowane co ta śmieszna pani ma w rękach czyli miotłe co wcale nie oznacza że na niej lata. Moge powiedzieć że lekarstwem na kryzys jest praca nad jakością człowieka. Zwrócenie uwagi aby człowiek był a nie miał coś. Erich Fromm i nauczanie Jana Pawła II jest lekarstwem. (22946)| Monika, lat 38 | data: 03.09.2012, godz: 11:48 |
Mrówko czytam także Pismo święte i artykuły ojca Posackiego egzorcysty. Dzieki temu ojcu logicznie myślę. Podobno depresja jest dziełem diabła. Bardzo wazne w depresji i lękach zaufać nauczaniu Kościoła katolickiego i zawierzyć zycie Matce Bożej. Starać się nie oglądać złych filmów i depresyjnej muzyki. Słuchać muzyki dzieki której czuje radość że żyję. Osobiście lubię Kim Wilde. Jej ciepły głos i piekne piosenki dają mi radość. Dla mnie radość sprawia patrzenie w niebo.
Nie słuchać komentarzy tylko starać się samemu myśleć. (22945)| Monika, lat 38 | data: 03.09.2012, godz: 11:38 |
Mrówko dziekuje za wpis. Brałam dwa leki przeciwlękowe. Jeden odstawiłam sama i lekarz powiedział, ze dobrze zrobiłam i czułam się w porządku. Obecnie staram się brać drugi lek tylko wtedy, kiedy naprawdę mam lęki lub rośnie agresja dla wyciszenia. Przed weselem kuzynki odstawiłam lek, aby zobaczyć jak się czuję i nie być nadmiernie wyciszona. Czułam się swobodnie tylko podczas zbyt dużo tańców noga dawała o sobie znać. Miałam uraz stawu skokowego.
Biorę Efevelon SR. Staram się też dużo spać, kiedy mogę. Kiedy coś mnie przerasta idę do spowiedzi i czuję się silniejsza. (22944)
Łukaszu, na pewno będzie z każdym dniem coraz lepiej :) Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie :) Zapraszam serdecznie wszystkich do odwiedzenia strony mojej Wspólnoty: www.bernadeciatka.prv.pl . A może ktoś będzie miał ochotę dołączyć do nas? :). Zapraszam też na mojego bloga: www.bozy-dzieciak.bloog.pl . Miłego dnia. Szczęść BOŻE :) (22943)
Mama cały czas jest jeszcze w szpitalu i pewnie będzie jeszcze do końca tego tygodnia . W niedzielę próbowała chodzić, ale jeszcze jej nie wychodzi. Nadmieniam, że mama jest po operacji biodra a dokładnie lekarz powiedział, że była to poważna operacja, ponieważ biodro zostało całkowicie zdarte i że zwykły lekarz nie podjął się operacji i musiał mamę operować profesor a zarazem ordynator Szpitala. Operacja była długa i skomplikowana, ponieważ pozostała tylko kość ogonowa , która wbijała się w miednicę i to był ostatni moment na operacje i w ostatniej chwili zdążyli bo by było gorzej jak by kość przebiła miednicę a po za tym mogła mama jeździć na wózku inwalidzkim. Lekarz powiedział, że mama powinna się cieszyć, że chodzi i sam jeszcze nie widział tak zjechanego biodra.
Jak już wspomniałem w niedziele próbowała chodzić, ale jej jeszcze nie wychodzi i się strasznie męczy i obawiam się co będzie jak wyjdzie ze szpitala, ponieważ będzie musiała mieć pomoc i ja będę musiał jej pomóc a po za tym nie będzie można było jej zostawić samej w domu, gdyż drobny ruch może jej zaszkodzić a w niedzielę jeszcze odczuwała ból a najgorsze jest to, że rany nie chcą się goić tak jak przy cukrzycy. Nie wiem czy nie będę musiał wziąć urlopu dla mamy albo zwolnienia na opiekę nad mamą ale jestem dobrej myśli, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
Pozdrawiam
Łukasz
(22942)| Arn | data: 02.09.2012, godz: 21:39 |
Do Ewa, lat 30
Ewuniu nie poddawaj się i nie trać nadziei. Zasługujesz na miłość i dobry, ciepły dom. Oczekuj nieoczekiwanego. Nie rezygnuj Pan słyszy Twój głos i zna wszystkie pragnienia Twojego Serca. Proś Maryję, aby Ci pomogła. Jezus zawsze spełni każdą prośbę swojej Matki. Powodzenia:) (22941)
Wpisuję to by przestrzec innych i by błagać Was o modlitwę. Od 4 lat moje zycie jest wegetacją. Uszkodzona mnie lekami psuchotropowymi. Od 2,5 roku każda minuta jest cierpieniem. Mam uszkodzony mózg i tlyko cud móglby mi pomóc.
Nie bierzcie antydeprsantów, tym bardziej neuroleptyków ani benozdiazpien...chyba ze jestescie bardzo chorzy...ale liczcię sie z tym, ze po tych lekach mozecie cierpiec jeszcze bardziej...ja bez przerwy mysle o zabiciu sie.. zaczelo sie UTRATY ODCZUWNIA UCZUC po leku citalopram (citabax) i fevarin( fluvoksamina)... nikt mi nie moze pmoc...jak umra rodzice to zdechne na ulicy...nie mam nikogo...medycyna jest bezsilna, modlic sie nie mam sily... biore kilka tabletek leku "nasen" w dzien zeby przetrzymac cierpienie, bo ten lek powoduje u mnie ustapienie cierpienia, ale nie wiem czy Bogu sie to podoba bo ten lek bywa nazywany "narkotykiem dla ubogich"...pewnie dalejk nisczy moj mozg, ale bez niego leze na podlodze, krzycze i placze z cieprienia.... jak ktos mi moze pomoc, jak jest wsrod Was lekarz to blagam o pomoc...bylam nawet u egzorcystow, na modlitwach o uzdrowienie i nic...boje sie ze pjde do piekla za ten "nasen"...moze bog by wolal zebym tak cierpiala bez ulgi...lekarze przyznaja ze jestem benzadziejnym przyopadkiem
Zabijanie i okaleczanie psychotropami. Atypowe leki przeciwpsychotyczne, antydepresanty SSRI i SNRI
Cokolwiek sądzicie o eksperymentach dr Mengele z Auschwitz-Birkenau – jego prace przyczyniły się do niewiarygodnego postępu medycyny i farmakologii w pewnym “konkretnym” kierunku. To on jest ojcem-założycielem współczesnej akademickiej medycyny, a nie żaden Hipokrates.
Na wstępie, podzielmy współcześnie stosowane generacje leków działających na mózg:
-leki antydepresyjne (SSRI, SNRI, TLPD (badania wstrzymane), SARI (badania wstrzymane), mediatory melatoniny i COX (badania rozpoczęte) ).
-leki neuroleptyczne (I generacja (badania wstrzymane), II generacja (badania wstrzymane), III generacja).
-analogi GABA przekraczające barierę krew-mózg (gabapentyna, pregabalina, walprominiany i inne).
-benzodiazepiny (badania wstrzymane, część używana przez wojsko i przestępcze grupy zbrojne).
-inne (buspiron, hydroxyzyna, i in., badania częściowo wstrzymane).
W teorii akademickiej:
Leki antydepresyjne, w teorii akademickiej, mają powodować zwiększone stężenie neuroprzekaźników w neuronach mózgu.
Leki neuroleptyczne mają z kolei obniżać stężenie neuroprzekaźników i blokować receptory.
Analogi GABA mają zwiększać stężenie i dostępność GABA, przekaźnika uspokajającego, w mózgu.
Benzodiazepiny działają na podtypy receptorów GABA – kanały chlorkowe, i mają powodować uspokojenie.
Inne – głównie przeciwlękowe.
Wady prochów znane z oficjalnej medycyny:
Wady leków antydepresyjnych: po kilku miesiącach leki antydepresyjne przestają działać na depresję. Często powodują one pobudzenie, nieraz znaczne, często także otępienie i w późniejszym efekcie, ubytek emocji. W pierwszych miesiącach powodują niesamowity wręcz przypływ energii i weny twórczej. Stąd, w krajach zachodu, także w Polsce, pojawiła się “moda” na ich rekreacyjne zażywanie, bez wskazań medycznych. W moim środowisku było to właśnie modne.
wady leków neuroleptycznych: powodują strukturalne uszkodzenia mózgu, brane przez lata i w dużych dawkach. Działając na dopaminę, powodują identyczny stan, jaki jest w chorobie parkinsona – czyli ubytek dopaminy. Degeneruje to neurony z mózgu.
Wady analogów GABA: np gabapentyna powoduje duszności, częste zapalenia płuc, oskrzeli i infekcje, stany nerwicowe, zmniejszenie odporności.
Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.
Wady leków innych: wiadomo, że hydroxyzyna powoduje wyłączenie pewnych obszarów podkorowych w mózgu. Lęk i strach nadal zostaje, ale nie na poziomie fizjologicznym – człowiek o tym nie myśli.
Czego oficjalna medycyna nie mówi nam oficjalnie?
Obowiązującą do dziś hipotezą na powstawanie chorób mózgu, to hipoteza neuroprzekaźnikowa. I tak, za choroby depresyjne i lękowe ma być odpowiedzialny mały poziom serotoniny w mózgu. Za choroby psychiczne ma być odpowiedzialny zbyt wysoki poziom dopaminy w mózgu. Wszystko ładnie, tylko to ciągle jest tylko hipoteza, do dziś niepotwierdzona, ba, obalona przez niezależnych neurobiologów.
Podawanie leków antydepresyjnych ma powodować zwiększenie poziomy serotoniny, zaś podawanie leków neuroleptycznych ma obniżać poziom dopaminy. I tym samym leczyć choroby. Tylko, że istnieje konkurencyjna hipoteza, że zachwianie równowagi przekaźnikowej to albo stan towarzyszący chorobom, nie mający zbytniego wpływu na nie, albo stan osobniczy, występujący nawet u ludzi zdrowych. W latrach 50-tych XX wieku wynaleziono chlorpromazynę, czyli lek neuroleptyczny z grupy fenotiazyn. Początkowo miał być to lek na nadciśnienie. Jednak zaobserwowano, że powoduje on częściowe zaleczenie chorób psychiki podczas jego podawania (po odstawieniu objawy wracały). W późniejszych badaniach zaobserwowano, że chlorpromazyna powoduje spadek poziomu dopaminy w mózgu. Tak więc – to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby (!)
Tak samo miała się rzecz z lekami antydepresyjnymi. Zaobserwowano, że zwiększają one poziom serotoniny i powodują częściowe zaleczenie choroby. Tu też dopasowano chorobę do leku, a nie lek do choroby.
Co mówią dziś niezależni naukowcy?
Twierdzą oni, że zwiększony poziom dopaminy i zmniejszony poziom serotoniny tylko częściowo wpływają na rozwój lub postęp choroby. Według ich hipotezy, jedynie ekstremalnie wysoki poziom dopaminy lub ekstremalnie niski poziom serotoniny może wywołać chorobę. A kiedy tak się dzieje?
Jeśli podaje się pacjentowi lek neuroleptyczny, to spada mu poziom dopaminy. Powoduje to, naturalnie, częściowe zaleczenie choroby, lub, czasami – brak poprawy. Jednak organizm, także mózg, dąży do homeostazy. Jeśli poziom dopaminy się obniża w wyniku podawania leku neuroleptycznego, mózg zaczyna produkować jej o wiele za dużo, niż mu potrzeba. Wtedy panuje równowaga, wychodzi to na zero. Jednak kłopoty zaczynają się pojawiać, jak odstawiasz lek neuroleptyczny – wtedy nadal w mózgu jest o wiele za dużo dopaminy, bo mózg nadal ją produkuje w zwiększonej ilości. To skutkuje nawrotem choroby psychicznej, bo neurony są bombardowane ogromną ilością dopaminy. Tak więc “nawrót” choroby to nic innego, jak tylko objaw odstawienia, oznaka uzależnienia.
Identycznie jest w przypadku podawania leków przeciwdepresyjnych. Ich podawanie, przez pierwsze miesiące lub parę lat, powoduje zwiększoną ilość serotoniny w mózgu. Jednak tutaj także mózg dąży do homeostazy, i praktycznie przestaje produkować serotoninę, po miesiącach lub roku, dwóch. Wtedy lek antydepresyjny przestaje działać, częściowo, bo dalej wyłapuje resztki serotoniny znajdujące się w neuronach. Kłopoty pojawiają się, gdy chcesz lek antydepresyjny odstawić. Wtedy poziom serotoniny dalej jest bardzo niski, powrót do stanu poprzedniego jest długotrwały. Wraca depresja, strach. Traktowane jest to jako nawrót choroby, podczas gdy to tylko efekt uzależnienia / odstawienia.
Inne dowody na bezpodstawność hipotezy dopaminowej i serotoninowej:
-w medycynie stosowane jest łączenie leków o zupełnie przeciwstawnym mechanizmie działania. I tak łączy się leki generacji SSRI (inhibitory wychwytu serotoniny) z lekami generacji SARI (inhibitory wchłaniania serotoniny). Na logikę, takie połączenie w najlepszym wypadku powinno się znosić, czyli wychodzić na “zero”, lub, robić sito z mózgu. A jednak, takie połączenia są stosowane. Świadczy to o tym, że o ile serotonina ma niewielki wpływ na powstawanie / leczenie depresji i lęku, o tyle musi istnieć inny, nieznany jeszcze czynnik powodujący choroby / wyleczenie.
-były prowadzone eksperymenty medyczne z leczeniem autyzmu – leczono tę chorobę dość tanimi, opisanymi wyżej, lekami antydepresyjnymi. Dało to częściowo pozytywne rezultaty, nie licząc wielu działań niepożądanych. Ale badania te wstrzymano, i teraz planuje się testy z psychotropami zupełnie nowych generacji, z nieznanymi długofalowymi działaniami niepożądanymi, prawdopodobnie uzależniającymi po kres życia.
Dalej:
-cząsteczki chemiczne starszych leków były modelowane przez człowieka, na drodze prób i błędów. Cząsteczki chemiczne nowoczesnych leków, takich jak kwetiapina, agomelatyna, zyprazydon, arypiprazol, były modelowane już przez tzw superkomputery, czyli sztuczną inteligencję. Po pierwsze, nie wiadomo jakie dyrektywy są wydawane komputerom tego typu, nie wiadomo też, czego te komputery szukają. Tzn wiedzą o tym szefowie korporacji farmaceutycznych i rządy.
Czym jest sztuczna inteligencja, nawet z osiągniętą samoświadomością (stanie się to już w 2013 roku), bez człowieczeństwa? Zaufacie takiemu tworowi?
-cząsteczka chemiczna agomelatyny (valdoxan) – jeden z nowszych leków antydepresyjnych. Działa ona nie na serotoninę, ale na receptory melatoniny. Dotychczas melatoninie przypisywano rolę jedynie w zasypianiu i regulowaniu rytmu dobowego. Obecnie przypisuje się valdoxan, który nie wiadomo, jak działa, milionom ludzi. Jakie będa długofalowe działania uboczne tego leku? Czy wpływ na receptory melatoninowe, nie obala jednocześnie hipotezy serotoninowej w powstaniu i leczeniu depresji?
A teraz mocny tekst o tym, jak w ramach prawa i “sztuki lekarskiej” można zrobić z człowieka roślinkę:
1. etap pierwszy, czyli podanie leku neuroleptycznego w dużej dawce. Powoduje to gwałtowny spadek poziomu dopaminy i objawy choroby parkinsona, tzw “objawy pozapiramidowe”. Jest to oficjalny znak do zaprzestania podawania tego leku, nagle, w ciągu kilku dni.
2. diagnoza na tym etapie: zaburzenia depresyjne, ew. zaburzenia lękowo-depresyjne. Mózg takiego człowieka, po odstawieniu leku neuroleptycznego (punkt 1), jest bombardowany ogromną ilością dopaminy (czyli: pobudzany).
3. wtedy, diagnoza z punktu drugiego, jest przesłanką dla lekarzy, żeby włączyć ekstremalnie silny lek przeciwdepresyjny, który spowoduje dodatkowe pobudzenie – czyli klomipraminę (anafranil).
4. rezultaty włączenia leku przeciwdepresyjnego (pobudzającego) i jednoczesnego odstawienia leku neuroleptycznego (tłumiącego) to wciąż narastające pobudzenie, bezsenność, aż do objawów schizofrenii – wiadomo, z jednej strony mózg jest pobudzany dużymi ilościami dopaminy, a z drugiej strony, pobudza się go jeszcze bardziej lekiem antydepresyjnym.
5. na tym etapie zbiera się konsylium lekarskie i ustalona jest nowa diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Rodzinie takiej osoby mówi się, że choroba dotąd była “utajona”, i że tylko przez przypadek ujawniła się w szpitalu, co jest nieprawdą.
6. tu następuje zmiana wektora leczenia, do tego z punktu pierwszego. Następuje odstawienie leku antydepresyjnego i podanie jeszcze silniejszego leku neuroleptycznego (patrz punkt 1) w megadawce.
7. diagnoza z punktu piątego (schizofrenia paranoidalna) jest przesłanką do włączenia drugiego i trzeciego leku neuroleptycznego, branych naraz w dużej dawce.
8. jaki jest rezultat tego wszystkiego:
-uszkodzenie mózgu;
-zaburzenie równowagi neuroprzekaźnikowej;
-objawy pozapiramidowe i z czasem rozwój choroby parkinsona;
-uzależnienie od leków neuroleptycznych;
-inne działania niepożądane: cukrzyca, znaczna otyłość, znaczny spadek aktywności i weny twórczej aż do katatonii, zaburzenia kardiologiczne, stygmatyzacja, rozwój pełnoobjawowej depresji ze względu na brak dopaminy, bezwolność i brak instynktu buntowniczego.
9. odpowiednio manipulując kombinacjami farmaceutyków, można wywołać złośliwy zespół neuroleptyczny, zespół serotoninowy – często kończące się zgonem, a także wywołać arytmię serca (wydłużenie odstępu QRS, QT, załamek U, torsades de pointes) – brak reakcji na nagłe pogorszenie samopoczucia – “bo przecież to świr, więc może od czasu do czasu źle się czuć, w kaftan go” – skutkuje zgonem.
To, co opisałem powyżej, jest w granicach polskiego i międzynarodowego prawa. Ba, nie jest to nawet sprzeczne z tzw “sztuką lekarską” – wystarczy odpowiednio “skrupulatnie” prowadzić kartę chorego.
Zabijanie i okaleczanie psychotropami. Atypowe leki przeciwpsychotyczne, antydepresanty SSRI i SNRI
Cokolwiek sądzicie o eksperymentach dr Mengele z Auschwitz-Birkenau – jego prace przyczyniły się do niewiarygodnego postępu medycyny i farmakologii w pewnym “konkretnym” kierunku. To on jest ojcem-założycielem współczesnej akademickiej medycyny, a nie żaden Hipokrates.
Na wstępie, podzielmy współcześnie stosowane generacje leków działających na mózg:
-leki antydepresyjne (SSRI, SNRI, TLPD (badania wstrzymane), SARI (badania wstrzymane), mediatory melatoniny i COX (badania rozpoczęte) ).
-leki neuroleptyczne (I generacja (badania wstrzymane), II generacja (badania wstrzymane), III generacja).
-analogi GABA przekraczające barierę krew-mózg (gabapentyna, pregabalina, walprominiany i inne).
-benzodiazepiny (badania wstrzymane, część używana przez wojsko i przestępcze grupy zbrojne).
-inne (buspiron, hydroxyzyna, i in., badania częściowo wstrzymane).
W teorii akademickiej:
Leki antydepresyjne, w teorii akademickiej, mają powodować zwiększone stężenie neuroprzekaźników w neuronach mózgu.
Leki neuroleptyczne mają z kolei obniżać stężenie neuroprzekaźników i blokować receptory.
Analogi GABA mają zwiększać stężenie i dostępność GABA, przekaźnika uspokajającego, w mózgu.
Benzodiazepiny działają na podtypy receptorów GABA – kanały chlorkowe, i mają powodować uspokojenie.
Inne – głównie przeciwlękowe.
Wady prochów znane z oficjalnej medycyny:
Wady leków antydepresyjnych: po kilku miesiącach leki antydepresyjne przestają działać na depresję. Często powodują one pobudzenie, nieraz znaczne, często także otępienie i w późniejszym efekcie, ubytek emocji. W pierwszych miesiącach powodują niesamowity wręcz przypływ energii i weny twórczej. Stąd, w krajach zachodu, także w Polsce, pojawiła się “moda” na ich rekreacyjne zażywanie, bez wskazań medycznych. W moim środowisku było to właśnie modne.
wady leków neuroleptycznych: powodują strukturalne uszkodzenia mózgu, brane przez lata i w dużych dawkach. Działając na dopaminę, powodują identyczny stan, jaki jest w chorobie parkinsona – czyli ubytek dopaminy. Degeneruje to neurony z mózgu.
Wady analogów GABA: np gabapentyna powoduje duszności, częste zapalenia płuc, oskrzeli i infekcje, stany nerwicowe, zmniejszenie odporności.
Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.
Wady leków innych: wiadomo, że hydroxyzyna powoduje wyłączenie pewnych obszarów podkorowych w mózgu. Lęk i strach nadal zostaje, ale nie na poziomie fizjologicznym – człowiek o tym nie myśli.
Czego oficjalna medycyna nie mówi nam oficjalnie?
Obowiązującą do dziś hipotezą na powstawanie chorób mózgu, to hipoteza neuroprzekaźnikowa. I tak, za choroby depresyjne i lękowe ma być odpowiedzialny mały poziom serotoniny w mózgu. Za choroby psychiczne ma być odpowiedzialny zbyt wysoki poziom dopaminy w mózgu. Wszystko ładnie, tylko to ciągle jest tylko hipoteza, do dziś niepotwierdzona, ba, obalona przez niezależnych neurobiologów.
Podawanie leków antydepresyjnych ma powodować zwiększenie poziomy serotoniny, zaś podawanie leków neuroleptycznych ma obniżać poziom dopaminy. I tym samym leczyć choroby. Tylko, że istnieje konkurencyjna hipoteza, że zachwianie równowagi przekaźnikowej to albo stan towarzyszący chorobom, nie mający zbytniego wpływu na nie, albo stan osobniczy, występujący nawet u ludzi zdrowych. W latrach 50-tych XX wieku wynaleziono chlorpromazynę, czyli lek neuroleptyczny z grupy fenotiazyn. Początkowo miał być to lek na nadciśnienie. Jednak zaobserwowano, że powoduje on częściowe zaleczenie chorób psychiki podczas jego podawania (po odstawieniu objawy wracały). W późniejszych badaniach zaobserwowano, że chlorpromazyna powoduje spadek poziomu dopaminy w mózgu. Tak więc – to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby (!)
Tak samo miała się rzecz z lekami antydepresyjnymi. Zaobserwowano, że zwiększają one poziom serotoniny i powodują częściowe zaleczenie choroby. Tu też dopasowano chorobę do leku, a nie lek do choroby.
Co mówią dziś niezależni naukowcy?
Twierdzą oni, że zwiększony poziom dopaminy i zmniejszony poziom serotoniny tylko częściowo wpływają na rozwój lub postęp choroby. Według ich hipotezy, jedynie ekstremalnie wysoki poziom dopaminy lub ekstremalnie niski poziom serotoniny może wywołać chorobę. A kiedy tak się dzieje?
Jeśli podaje się pacjentowi lek neuroleptyczny, to spada mu poziom dopaminy. Powoduje to, naturalnie, częściowe zaleczenie choroby, lub, czasami – brak poprawy. Jednak organizm, także mózg, dąży do homeostazy. Jeśli poziom dopaminy się obniża w wyniku podawania leku neuroleptycznego, mózg zaczyna produkować jej o wiele za dużo, niż mu potrzeba. Wtedy panuje równowaga, wychodzi to na zero. Jednak kłopoty zaczynają się pojawiać, jak odstawiasz lek neuroleptyczny – wtedy nadal w mózgu jest o wiele za dużo dopaminy, bo mózg nadal ją produkuje w zwiększonej ilości. To skutkuje nawrotem choroby psychicznej, bo neurony są bombardowane ogromną ilością dopaminy. Tak więc “nawrót” choroby to nic innego, jak tylko objaw odstawienia, oznaka uzależnienia.
Identycznie jest w przypadku podawania leków przeciwdepresyjnych. Ich podawanie, przez pierwsze miesiące lub parę lat, powoduje zwiększoną ilość serotoniny w mózgu. Jednak tutaj także mózg dąży do homeostazy, i praktycznie przestaje produkować serotoninę, po miesiącach lub roku, dwóch. Wtedy lek antydepresyjny przestaje działać, częściowo, bo dalej wyłapuje resztki serotoniny znajdujące się w neuronach. Kłopoty pojawiają się, gdy chcesz lek antydepresyjny odstawić. Wtedy poziom serotoniny dalej jest bardzo niski, powrót do stanu poprzedniego jest długotrwały. Wraca depresja, strach. Traktowane jest to jako nawrót choroby, podczas gdy to tylko efekt uzależnienia / odstawienia.
Inne dowody na bezpodstawność hipotezy dopaminowej i serotoninowej:
-w medycynie stosowane jest łączenie leków o zupełnie przeciwstawnym mechanizmie działania. I tak łączy się leki generacji SSRI (inhibitory wychwytu serotoniny) z lekami generacji SARI (inhibitory wchłaniania serotoniny). Na logikę, takie połączenie w najlepszym wypadku powinno się znosić, czyli wychodzić na “zero”, lub, robić sito z mózgu. A jednak, takie połączenia są stosowane. Świadczy to o tym, że o ile serotonina ma niewielki wpływ na powstawanie / leczenie depresji i lęku, o tyle musi istnieć inny, nieznany jeszcze czynnik powodujący choroby / wyleczenie.
-były prowadzone eksperymenty medyczne z leczeniem autyzmu – leczono tę chorobę dość tanimi, opisanymi wyżej, lekami antydepresyjnymi. Dało to częściowo pozytywne rezultaty, nie licząc wielu działań niepożądanych. Ale badania te wstrzymano, i teraz planuje się testy z psychotropami zupełnie nowych generacji, z nieznanymi długofalowymi działaniami niepożądanymi, prawdopodobnie uzależniającymi po kres życia.
Dalej:
-cząsteczki chemiczne starszych leków były modelowane przez człowieka, na drodze prób i błędów. Cząsteczki chemiczne nowoczesnych leków, takich jak kwetiapina, agomelatyna, zyprazydon, arypiprazol, były modelowane już przez tzw superkomputery, czyli sztuczną inteligencję. Po pierwsze, nie wiadomo jakie dyrektywy są wydawane komputerom tego typu, nie wiadomo też, czego te komputery szukają. Tzn wiedzą o tym szefowie korporacji farmaceutycznych i rządy.
Czym jest sztuczna inteligencja, nawet z osiągniętą samoświadomością (stanie się to już w 2013 roku), bez człowieczeństwa? Zaufacie takiemu tworowi?
-cząsteczka chemiczna agomelatyny (valdoxan) – jeden z nowszych leków antydepresyjnych. Działa ona nie na serotoninę, ale na receptory melatoniny. Dotychczas melatoninie przypisywano rolę jedynie w zasypianiu i regulowaniu rytmu dobowego. Obecnie przypisuje się valdoxan, który nie wiadomo, jak działa, milionom ludzi. Jakie będa długofalowe działania uboczne tego leku? Czy wpływ na receptory melatoninowe, nie obala jednocześnie hipotezy serotoninowej w powstaniu i leczeniu depresji?
A teraz mocny tekst o tym, jak w ramach prawa i “sztuki lekarskiej” można zrobić z człowieka roślinkę:
1. etap pierwszy, czyli podanie leku neuroleptycznego w dużej dawce. Powoduje to gwałtowny spadek poziomu dopaminy i objawy choroby parkinsona, tzw “objawy pozapiramidowe”. Jest to oficjalny znak do zaprzestania podawania tego leku, nagle, w ciągu kilku dni.
2. diagnoza na tym etapie: zaburzenia depresyjne, ew. zaburzenia lękowo-depresyjne. Mózg takiego człowieka, po odstawieniu leku neuroleptycznego (punkt 1), jest bombardowany ogromną ilością dopaminy (czyli: pobudzany).
3. wtedy, diagnoza z punktu drugiego, jest przesłanką dla lekarzy, żeby włączyć ekstremalnie silny lek przeciwdepresyjny, który spowoduje dodatkowe pobudzenie – czyli klomipraminę (anafranil).
4. rezultaty włączenia leku przeciwdepresyjnego (pobudzającego) i jednoczesnego odstawienia leku neuroleptycznego (tłumiącego) to wciąż narastające pobudzenie, bezsenność, aż do objawów schizofrenii – wiadomo, z jednej strony mózg jest pobudzany dużymi ilościami dopaminy, a z drugiej strony, pobudza się go jeszcze bardziej lekiem antydepresyjnym.
5. na tym etapie zbiera się konsylium lekarskie i ustalona jest nowa diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Rodzinie takiej osoby mówi się, że choroba dotąd była “utajona”, i że tylko przez przypadek ujawniła się w szpitalu, co jest nieprawdą.
6. tu następuje zmiana wektora leczenia, do tego z punktu pierwszego. Następuje odstawienie leku antydepresyjnego i podanie jeszcze silniejszego leku neuroleptycznego (patrz punkt 1) w megadawce.
7. diagnoza z punktu piątego (schizofrenia paranoidalna) jest przesłanką do włączenia drugiego i trzeciego leku neuroleptycznego, branych naraz w dużej dawce.
8. jaki jest rezultat tego wszystkiego:
-uszkodzenie mózgu;
-zaburzenie równowagi neuroprzekaźnikowej;
-objawy pozapiramidowe i z czasem rozwój choroby parkinsona;
-uzależnienie od leków neuroleptycznych;
-inne działania niepożądane: cukrzyca, znaczna otyłość, znaczny spadek aktywności i weny twórczej aż do katatonii, zaburzenia kardiologiczne, stygmatyzacja, rozwój pełnoobjawowej depresji ze względu na brak dopaminy, bezwolność i brak instynktu buntowniczego.
9. odpowiednio manipulując kombinacjami farmaceutyków, można wywołać złośliwy zespół neuroleptyczny, zespół serotoninowy – często kończące się zgonem, a także wywołać arytmię serca (wydłużenie odstępu QRS, QT, załamek U, torsades de pointes) – brak reakcji na nagłe pogorszenie samopoczucia – “bo przecież to świr, więc może od czasu do czasu źle się czuć, w kaftan go” – skutkuje zgonem.
To, co opisałem powyżej, jest w granicach polskiego i międzynarodowego prawa. Ba, nie jest to nawet sprzeczne z tzw “sztuką lekarską” – wystarczy odpowiednio “skrupulatnie” prowadzić kartę chorego.
(22940)| X | data: 02.09.2012, godz: 19:37 |
Monika
Może i to prawda, że obecnie w Polsce-przy tej władzy-można i"spokojnie żyć..?
Jednakże spokój ten trwa już chyba zbyt długo, bo mimo, iż coś się wokół dzieje, o czymś jest głośno, to człowiek nie wie, o co-tak naprawdę-chodzi i po co ten wrzask?Np."Amber Gold"usłyszałem w telewizji(jak dotąd)2348 razy i nie wiem, co to takiego?Ogólnie-to tak, niby wiem, ale dokładnie-"po imieniu"-to juz nie...
Bo tak:opozycja mówi-"afera Amber Gold,"władza-"sprawa Amber Gold,"a media-"tak zwana afera Amber Gold."No i bądź tu mądry i domyśl się...Nie da się..A wszystko to wina tego"spokoju"właśnie, tego, że-od dawna-na szczytach władzy nic się nie zmienia-ci sami ludzie, ten sam język, ten sam sposób komunikacji z ludźmi...Nic zatem dziwnego, że człowiek czuje się zagubiony, że nie może zrozumieć, co się dzieje..?
A wyobraźmy sobie teraz, że nastąpiły zmiany, że przy władzy jest opozycja, tzn.PiS i że wtedy wybucha ten cały Amber Gold.Jak wtedy wygladałby sytuacja, czy równiez wtedy ten zwykły, szary człowiek nie potrafiłby zrozumieć, co się w kraju dzieje?Otóż-z pewnością-nie!Nie, bo wtedy rzadzący mówiliby-"sprawa Amber Gold,"opozycja-"afera Amber Gold,"a media(głównie telewizja)-też, jednym głosem z opozycją-"afera Amber Gold."Wtedy, z ust dziennikarzy, to"tak zwana,"zniknęłoby, a prawdopodobnie w ogóle się nie pojawiło i juz człowiek miałby jasną sytuację i juz wiedziałby, że to jest afera, a więc doszło-na dużą skalę-do oszustw, korupcji, złodziejstwa, łamania prawa w wielu obszarach gospodarki, życia publicznego, społecznego...
Widać teraz, jak konieczne jest dokonanie zmian-tam,"na szczytach,"by zwykły obywatel mógł zrozumieć, co się w kraju dzieje, by wiedział, gdzie dzieje się źle, by mógł zakasać rękawy i zacząć-w miarę swych możliwości-robić wszystko, aby do podobnych patologii-tak szkodliwych dla wszystkich-nie dochodziło...
A jest ku temu nadzieja, bo kryzys, który nadchodzi-a podobno większy niż się pierwotnie spodziewano-przetasuje scenę polityczną-nie ma co do tego wątpliwości..
Bo co jak co, ale pogorszenie się sytuacji ekonomicznej, przekonanie się o tym, że portfel coraz chudszy, musi doprowadzić do zmiany rządzących-cudów nie ma...Właściwie to tylko to może do tego doprowadzic, bo tam żadne afery, korupcje, skandale, wysyp dewiacji, zboczeń, anomalii(takze pogodowych)-wbrew temu, co twierdzą niektórzy-nic nie znaczą, a w każdym razie niewiele i nikogo od władzy nie odsuną... (22939) |
Witam. (22938)
Artysta plastyk szuka do wynajęcia skoromnego pokoiku z dostępem do łazienki i wc-do kuchni niekoniecznie, w miejscu cichym i spokojnym, (nie w bloku) w cenie max. 400 zł/mieś.
Najchętniej na terenie klasztoru, itp.
Pozdrawiam wszystkich czytających mój post. (22937)| Ewa, lat 30 | data: 02.09.2012, godz: 12:43 |
Ech, ja też się codziennie modlę o drugą połówkę, ale nie wiem czy zasługuję na tego kogoś, wyjątkowego i tylko dla mnie. Może po prostu mam być sama? Bardzo chciałabym, żeby to się zmieniło. Marzy mi się prawdziwa ciepła i szczęśliwa rodzina, której nie miałam... (22936)| X | data: 02.09.2012, godz: 12:20 |
Monika
Czy Donald Tusk skończy kiedyś jak Lepper?Nie wydaje się...
Jak już jesteśmy przy tym najgroźniejszym, seryjnym samobójcy, który-czując się bezkarnie-krąży po kraju, to warto wspomnieć, że ostatnio widziano go, jak kupował bilet kolejowy do Gdańska.Jednak nie pojechał tam, bo-ostatniej chwili-otrzymał wiadomość, że-przebywajacy w areszcie-Marcin P., który chciał złożyć obszerne oświadczenie, nagle stracił mowę i-po przebadaniu go przez lekarzy-okazało się, że już nigdy jej nie odzyska.. (22935)| Monika, lat 38 | data: 02.09.2012, godz: 12:04 |
Beato najważniejsza była na weselu moja kuzynka i jej mąż. Najważniejsze żeby Oni byli szczęśliwi i nasze modlitwy podczas zaślubin przyniosły owoce w ich życiu. Nie wstydzę się być panną. To dla mnie szansa że kiedyś kogoś poznam i będziemy dla siebie podpora na starość.
Podczas składania życzeń powiedziała panna młoda piękne słowa "Dziękuje że jesteś".
Te słowa mają jakość ponieważ troche miałysmy spięcia. Mój udział w jej święcie był dowodem na testament babci "Abyśmy się w rodzinie szanowali" to są święte słowa. Czułam podczas zaślubin i weselu że zmarli z rodziny czuwają nad nasza rodziną. Nie rozumiem do końca dlaczego ksiądz dał mi kawałek Hostii konsekrowanej podczas ślubu.
Wcześniej otrzymywałam taką Hostię w Szkocji podczas Mszy świętej. Jezus żyje!!! (22934)| Marjanka, lat 25 | data: 01.09.2012, godz: 20:44 |
Beatko chyba masz rację on do nas przemawia a my czasem nie słyszymy jego głosu a może nie chcemy słyszeć...chcemy robić po swojemu bo wydaje nam się że tak będzie najlepiej...
Wiesz kiedy chciałam mieć wkońcu druga połówkę modliłam się o to ale nic więc zaczęłam robić po swojemu zaczęłam szukać na siłę...to nic nie dalo w końcu odpuściłam oddałam wszystko Bogu poprosiłam żeby się tym zają i co po jakimś czasie druga połówka się znalazła:)
jesli chodzi o wesela to zawsze je uwielbiałam...smutno mi było tylko wtedy jak szły wolne piosenki bo wtedy nie miałam z kim tańczyć:) teraz jest inaczej zupełnie w końcu mam z kim tańczyć:) bo teraz wesela to nie tak jak dawniej że tańczyło się odbijanego kazdy z każdym a nie tak jak teraz że z kim się przyjdzie z tym się tańczy i tylko z tym:) (22933)| Beata | data: 01.09.2012, godz: 19:07 |
Monika- kiedys nie cierpialam wesel! nie umialam tanczyc ,kompleksy, nie mialam z kim.. a teraz lubię wesela! Ostatnio na wesele w rodzinie zaprosilam pewnego chlopaka ktorego poznalam na krotki czas przed, w internecie. Zgodzil się! Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Miałam do tańczenia partnera. Ale on chwilami się nudzil bo musiałam isc do gości , rozmawiac z ciociami, kuzynami i przygotować zabawy bo orkiestra nie mogla zająć się wszystkimi gadżetami.
Troche było mi go żal..moze nie do końca się wybawił. Nie płacił, nie dokładał do prezentu więc nie wykorzystałam go. Niby mówil ze było ok. Ale wiem ze chwilami się nudzil przy stole sam, bo nie znal tam nikogo a ja musiałam robic rundki miedzy stołami :) W każdym razie fajna sprawa miec kogos u boku, z kimś pogadać, zatanczyć i miec dla kogo ładnie wyglądać:) dzięki niemu nie czułam sie sama jak połówka jabłka mimo iz to wesele w rodzinie!
Ale też fajnie patrzeć na innych szalejących na parkiecie. No najwazniejsze ze goście sie dobrze bawili. Też lubię zabawy w kółku ze wszystkimi, takie integracyjne tańce. Na wsi rzeczywiscie klimaty inne, miastowi to docenią ;)
Piekne wesele jeszcze o niczym nie świadczy. Ostatnio ktos powiedzial w TV ze niektorzy mają super wesele płomienne, z wielką pompą a potem równie głośny płomienny rozwód. Bardzo lubie obecnie na topie plenery ślubne. I żeby tylko zostały dobrym wspomnieniem..
X- wielki to był naprawdę JP II. , Chciałabym byc wielka wiarą a nie w oczach ludzi. W niebie jest inna hierarchia, nawet wśród aniołów. (22932)| Beata | data: 01.09.2012, godz: 18:33 |
Marjanko, trzeba sluchac Boga, przemawia poprzez sytuacje, znaki a nawet ludzi.
może czasem milczy.. Ale my tez czasem chcemy uslyszec to co chcemy i wolimy nie slyszec Jego woli. I nic sie nie dzieje. Prosilam o cos Boga modlilam sie i dalej nie wiedzialam jak to zalatwic. Chcialam troszke po swojemu by nie byc zalezna od jednej osoby a Pan Bóg no cóz, naprowadził mnie do tej osoby u ktorej nie bardzo chciałam szukać pomocy i nią sie posłużył. :) Tak więc sprawa została załatwiona. Moja kumpela długo sie modli o swoje małżenstwo, wiele razy nie wiedziala co robic by wyjść z kryzysowej sytuacji , bo chwilami było beznadziejnie.. jednak musiala wykazac się cierpliwością, przeczekać ..modlić się dalej i zostawic wszystko Bogu bo miala totalnie "związane ręce" ani w jedna ani w drugą stronę... W pewnym momencie Bóg zareagował. Nasze wspolne modlitwy zostały wysłuchane. Myslę ze jak Bóg mi nie podpowiada to mam dalej sie modlić i Jemu przekazać pałeczke a On w odpow momencie cos wskaże. Bog traktuje nas bardziej na serio niz nam sie wydaje. Też czasem nie slysze Jego głosu ale czekam..czekam.. w końcu cos się wyjaśni. Nie znalazłam innego sposobu. Przecież nie wymuszę. Sama dojdziesz w koncu do rozeznania chyba ze zrobisz tylko po swojemu.. ale to juz ... (22931)| Monika, lat 38 | data: 01.09.2012, godz: 11:38 |
X a kto wytrwa do końca będzie zbawiony. Szatan walczy o władzę a My o miłość Bożą.
X a czy w Polsce gorszą bronią jest rząd Tuska ? a może to lepiej że jest na świeczniku przynajmniej prości ludzie widzą co politycy robią i sami mogą spokojnie żyć.
Ciekawe czy kiedyś Donald T nie skończy jak Lepper. Niegodziwość człowieka też ma granice. (22930)| antyx, lat 37 | data: 01.09.2012, godz: 10:17 |
Witam,
postanowilam napisac tu moj list. Kolejny. Juz dlugo tu nie pisalam, a dzis rano znalazlam bloga, ktory dal mi do myslenia. Oto ten blog:
http://www.wiara1.blogspot.com/
Jest krotki on, nie ma za wiele wpisow. W sumie dlaczego? Dlaczego ten czlowiek poszedl z netu? Umiecie mi to wyjasnic? Ktos powie - sama tak stwierdzilam, ale czy to prawda - ze po prostu nikt mu nie odpisal. Ale czy to jest prawda? Jak uwazacie. Napiszcie mi to bo w sumie dla mnie to jest Polak katolik - taki ze zrodelka. Tylko dlaczego skonczyl na chrzcie wiecie. Bo mu matka umarla? Jak uwazacie. I to na CHRZCIE BOGA. Czy on jest ochrzczony w ogole? Bo napisal , ze nic mu sie nie udaje. Moze mu sie zaczelo udawac? I moze tu ktos mi odpowie bo nawet bym napisala do niego jesliby sie dalo, ale on chyba tego bloga zaczal pisac bo nic mu sie nie udawalo w zyciu, a pozniej nawet mu sie cos udalo , nie? Moze nawet kogos zapoznal i zawarl SAKRAMENT MALZENSTWA? Czy o to mu chodzilo jak to zaczal pisac?
Zrozumiem jesli nikt mi nie odpowie na moj list, ale ktos mi powinien odpowiedziec. Co on mial robic dalej zeby to sie tak nie skonczylo i w zasadzie tak mozna do Niego napisac - co on to robi dzis, nie? Tak wierzyl rok temu, a teraz? Co on to robi i czemu poszedl? Bo w zyciu zaczelo mu sie wiesc lepiej?
Pozdrawiam,
antyx.
(22929)| Marjanka, lat 25 | data: 01.09.2012, godz: 08:38 |
Dziś jest pogrzeb tego chłopaka co zginoł w wypadku...to mój sąsiad...chciałam iść na pogrzeb ale ja później strasznie przeżywam takie rzeczy cały czas przed oczami mam rodzinę zmarłego...a teraz żałuję mogłam iść...
Bylam wczoraj się pomodlić wieczorem widok okropny cierpiącej mamy...jaki to ból dla niej...dla rodziny...
dziś jesteś jutro Cię nie ma...
I mimo tego co mi tu napisaliście nadal się zastanawiam dlaczego on? Taki mlody? Mógł przecież jeszcze żyć...czym zawinilo to niewinne dziecko... (22928)| X | data: 01.09.2012, godz: 01:46 |
do Beaty
Wyrazy szczerego współczucia z powodu stanu, w jakim znalazłaś się w chwili, kiedy przeczytałaś, że to wszystko, co robisz, jest"niesamowite i wspaniałe"oraz, że"jesteś wielka!"Tak-dezaprobata, zażenowanie, próba odrzucenia tego,"konieczność"zaprzeczenia temu, zapewnienia, że"to nie tak,"że"nie zasługuję"itd...Było ciężko, ale chyba już lepiej, prawda..?
Jednocześnie też życzenia wytrwałości, nie poddania się, nie ulegnięcia złym następstwom tych słów, które o sobie usłyszałaś, bo im więcej czasu będzie upływać od ich wypowiedzenia, tym coraz bardziej będziesz wierzyć w to, iż-rzeczywiście-jesteś wielka... (22927)| X | data: 31.08.2012, godz: 19:00 |
Monika
A ja myślę-tak na podstawie obserwacji-że jednak jest ważna liczba zabitych, co bardzo dobrze udowodni taki oto przykład:niedawno minęła kolejna rocznica zrzucenia przez USA bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki i-po raz któryś z rzędu-nie wspomniano o tym w telewizyjnych Wiadomościach(w TVP1, o 19.30, w najważniejszym programie informacyjnym w naszym kraju, w którym, jeśli o czymś nie było, to znaczy, że tego nie ma-nie wydarzyło się-to tak dla przypomnienia, a tego nigdy za dużo-kto wie o czym mówię, ten wie).
Natomiast nie zdarzyło się jeszcze, żeby nie pojawiła sie informacja o kolejnej rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz, choć oba fakty miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie(67 lat temu).
Dlaczego tak się dzieje?Odpowiedź jest prosta:decyduje o tym liczba ofiar, bo-jak wiadomo-w powstałym-w 1940 roku-niemieckim obozie zagłady, zginęło co najmniej milion ludzi, kilkudziesięciu narodowośći(później, od 1942 roku także Żydzi), z kilkudziesięciu krajów, a w wyniku wubuchu dwóch bomb atomowych w Japonii"jedynie"170 tysięcy.Co prawda w kolejnych 6-iu latach zmarło dalsze 70 tysięcy, a potem umierały kolejne osoby, to jednak trudno o dokładne szacunki...Ocenia sie,że w sumie nie było więcej ofiar niż 250 tys.
250 tysięcy, to dużo, fakt, ale gdzie tu do miliona, prawda...Gdyby to było, powiedzmy 500 tysięcy, może 600, to wtedy-z tym milionem z Auschwitz-byłoby to jakoś porównywalne i wtedy wiadomość o rocznicy zrzucenia bomb atomowych znalazłby się w Wiadomościach...Tak, na pewno, już tyle czasu by się znalazło-30-40 sekund...
A tak nawiasem, to te pół miliona ofiar atomowych ataków było całkiem realne, bo już na 17-18-ty sierpień 1945 r.zaplanowano zrzucenie trzeciej bomby atomowej-wszystko już było"zapięte.."Dlaczego do tego nie doszło?Oficjalnie dlatego, że Japończycy się poddali, a nieoficjalnie, że uchodźcy z Hiroszimy, którym udało się przeżyć, schronili się w Nagasaki...Była to większość, a że już więcej katolików w Japonii nie było, nie było zatem powodu, by zrzucać trzecią bombę atomową...Kto by tam uganiał się za niedobitkami, którzy-rozproszeni, rozbici, napromieniowani-już nigdy nie zejdą się do kupy i nie odrodzą... (22926)| Marjanka, lat 25 | data: 31.08.2012, godz: 15:47 |
Beatko masz rację Bóg daje nam wolną wolę. Mowisz żeby pytać Boga o zdanie, a co jesli pytam a nie słyszę odpowiedzi? Może daje znaki a nie widzę?
Wiesz wpadłam teraz w małe kłopoty hm może właśnie na własne życzenie...ale Bóg dał mi wolę wybrania iść w te kłopoty czy nie ryzykować chyba go nie posłuchałam chyba nie dostrzegłam jego znaków... Jak mamy słyszeć i dostrzegać?
Jesli chodzi o ofiarowanie to na każdej Mszy świętej -piatek, niedziela i czasem inny dzień- podczas odparowania oddaje siebie cala Bogu zawsze mówię "niech się spełni wolą Twoja Panie mój" (22925)
Marku tydzień temu byłam na weselu i dla mnie wesele jest bardzo wazne. Bardzo ważny jest sakrament małżeństwa. Klimat jaki był na weselu u kuzynki pokazał mi jak ważna jest rodzina i Przyjaciele. Byłam na kilku weselach jednak brata i kuzynki wesela pokazały jak ważne jest trafić do dobrej rodziny.
Byłam na weselu sama, ale bawiłam się razem z weselnikami. Kiedy były wolne tańce wychodziłam na świeże powietrze, albo podziwiałam tańczące pary. Jak były tańce w kółeczku to brałam w nich udział. Bardzo ważne jest miejsce wesela. Pobyt na weselu na wiosce to wspaniałe miejsce i pogoda dopisała. (22924)| chwila | data: 31.08.2012, godz: 12:07 |
pięć minut
co do wpisów ciepłych i wspierających
są sytuację zyciowe takie, że wydawać się może to wspaniałe wspieranie kogoś, może jednak jakaś osobę zgubić...nie zawsze czyjeś ciepłe słowa będą działać na czyjąś korzyść. I z drugiej strony nie zawsze osoba, która powie komuś coś do słuchu będzie przeciw tej osobie czy jej wrogiem
(22923)| chwila | data: 31.08.2012, godz: 11:58 |
Beata
i inni
To o czym piszesz...ja o tym doskonale wiem i o tym napisałam i inni ludzie to wszystko wiedzą... tylko ja napisałam własnie o tym, że ludzie mogą się pogubić z myślami, bo to co ich spotkało ich przygniata tak bardzo, że w danym czasie jak tracą bliską osobę, dziecko... myślą o tu i teraz nie co by mogło być za 5 czy 15 lat, owszem mogą pomyśleć, że dziecko mogłoby wyrosnąć na...itp. ale skoro Pan Bóg daje wolną wolę to nie wiadomo co będzie się działo z danym dzieckiem, nie wiadomo czy za 15 lat zostanie złodziejem czy mordercą, a jeśli nawet to jest Bogu wiadome to z tego powodu nie zabiera dzieci z tego świata, myśle że te dzieci miały życ i żyją, a to co mówią lekarze...zauważ, że często spotkac się można z opinią lekarza że z tego dziecka nic nie będzie, że będzie długie lata w śpiączce, że i tak umrze albo będzie wegetować jak warzywko a okazuje się zupełnie coś innego, dlatego to co czasem mówią lekarze traktowałabym z dystansem...ja znam przypadki że lekarze mówili że dziecko nie ma szans, że nic nie mogą zrobić i rodziece pogodzili się z myślą o śmierci, nawet się nie modlili o zdrowie czy uratowanie życie, po prostu uznali taka wola Boża i co wbrew opinii lekarskiej dziecko żyje...
(22922)| Mary1020, lat 34 | data: 31.08.2012, godz: 11:15 |
Beato, ja również bardzo lubię Twoje wpisy :) A co do wyrzeczeń i popuszczania sobie...Myślę, że trzeba starać się jak najwięcej ofiarować PANU BOGU za innych, nie za siebie. Pewnie w Niebie spotkamy duszyczki, którym pomogliśmy, poprzez nasze wyrzeczenia. Dlatego takie ważne jest, żeby sobie nie odpuszczać. Bo robimy to dla innych, w pewnym sensie jesteśmy za nich odpowiedzialni.A i pewnie takie dusze spotkamy, którym my coś zawdzięczamy :) Pozdrawiam :) (22921)| Beata | data: 31.08.2012, godz: 10:51 |
co do Marka, troszke go poznałam , ale absolutnie nie porównujcie mnie do niego!. Był niezwyczajny! spontaniczny, odważny i żył z Bogiem. Dlatego Pan Bóg go zabrał do Siebie. On też mi pomógł coś zrozumieć. Był światełkiem , Pan Bóg sie nim posługiwał choc był zwyczajnym, skromnym, bez tytułów, słabym fizycznie człowiekiem. Teraz juz nie jest maluczki..ale Wielki , święty i jaśnieje.. zasłużył. (22920)| Beata | data: 31.08.2012, godz: 10:36 |
pięc minut
dziekuję ale na tyle pochwał nie zasługuje. Ciesze się jak ktoś skorzysta. Nie jestem ideałem. Służe radą bo troszke mam przemyslen obserwując zycie dookoła i wnioskując na podstawie roznych wydarzeń, i moich znajomych..Doświadczenia innych moga pomóc. Wybory czasem sa trudne i krzyż wydaje sie nie do zniesienia, ale jak się ucieka on jeszcze bardziej przygniata. Nie znam patentu na wszystko. Każdy kiedys potrzebuje. Wiem ze czlowiek wierzący musi wymagać od siebie, bo wierność Bogu zobowiązuje.. Przestudiowałam świadectwo dr Glorii Polo i orędzia sw Faustyny i wierzę ze tak własnie jest, po śmierci okaże się że każde wyrzeczenie będzie przemawiać na korzyść naszej duszy i że bardzo łatwo sie potępić gdy człowiek sobie popuszcza. Poza tym wolałabym prosto do nieba :) niz przejść przez czyściec.. naprawdę.. wolę troszke pocierpieć tutaj i życ uczciwie niż doświadczyć tego co dusze czyśćcowe.
Nie zawsze mówię Bogu -tak, ale po jakimś czasie dochodzę do wniosku ze musiało tak być, ze pójście na łatwiznę to nie rozwiązanie, bo można popełnić inne nieodwracalne błędy i potem żałować. Jestem realistką czasem do przesady ostrożna, ale każdy ma swój ego. Dlatego ważne byśmy się sprowadzali na ziemię i dzielili tym co daje do myślenia. Ty także :)
Aldona- tez kiedyś była zakochana w księdzu (on też) na prawdę można sie uwolnić! bo co to za życie w grzechu a wspolne zycie to nie tylko uczucia i motyle w brzuchu :) (22919)| Mary1020, lat 34 | data: 31.08.2012, godz: 09:23 |
Marku, myślę, że, jak chodzi o wesele, to decydują nowożeńcy, czy chcą je mieć, czy nie. A goście- czy chcą w weselu uczestniczyć, czy nie chcą lub nie mogą. To czy jest się katolikiem nie ma znaczenia. Może mieć to znaczenie w tym, w jaki sposób się urządza lub uczestniczy w weselu (np. rezygnuje się z alkoholu). Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (22918)| Artii, lat 37 | data: 31.08.2012, godz: 09:10 |
Raduj sie w Panu, a On spelni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoja droge i zaufaj Mu. Psalm 37,4
(22917)| dgb | data: 30.08.2012, godz: 23:52 |
marku - jest bardzo wazne , najbardziej dla katolikow bedacych wlascicielami firm zajmujacych sie organizacja wesel (22916)| pięć minut | data: 30.08.2012, godz: 22:57 |
Do Beaty
Twoje wpisy są niesamowite, wspaniale trafiają do wnętrza człowieka. Z niecierpliwością czekam zawsze kolejnego Twojego wpisu niezależnie na jaki temat, Twoje wpisy są nie tylko bogate, ale dają człowiekowi wiele rzeczy przemyśleć o pomagają żyć. Jesteś wspaniała i WIELKA :)
Mam wrażenie że mamy tu na źródełku "Następcę" Tadeusza-Marka "nso-czi", każdy kto wie o Kim mowa wie, że zawsze każdego wspierał, dodawał otuchy chciał pomóc i pomagał. Myślę że mogę tak powiedzieć o Beacie. Marku Tadeuszu [*] na zawsze pozostaniesz w naszych sercach [*] (22915)
Drodzy forumowicze mam takie małe pytanie. Czy dla was, jako dla katolików, ważne jest (albo było) organizowanie wesela lub bycie u kogoś na weselu? (22914)| aldona, lat 33, e-mail: adona25@wp.pl | data: 30.08.2012, godz: 20:57 |
Beatko- dziękuję:) (22913)| Kasiek | data: 30.08.2012, godz: 20:30 |
Do Aldony
Aldonko, faktycznie długo Cię trzyma...
co zostaje? chyba tylko "klin klinem".
Tylko za Niego się przypadkiem nie módl, bo to jedynie pogarsza sprawę.
No i pomyśl, oni mają zajęte prawie wszystkie niedziele, niektóre nawet w całości, wszystkie święta, czyli dni, w które normalni ludzie odpoczywają...ciężko być zawsze wtedy samej...
eh, pewnie znasz "Ptaki ciernistych krzewów"?... ale życie to nie bajka:D to coś znacznie lepszego...
pozdrawiam i sił życzę. Ponoć zakochanie po 2 latach przechodzi. (22912)| X | data: 30.08.2012, godz: 19:15 |
Po pierwsze:to nie miłość.
Po drugie:jeśli to, co nazywasz modlitwą, rzeczywiście nią było, to byłabyś już uleczona.
Po trzecie:bardzo wiele Ci zostało.Obecnie to już będzie gdzieś około 50-iu lat...
A po czwarte-nie myśl o szukaniu pomocy u psychologa, bo oni-jak i psychiatrzy-zajmują się głównie wynajdywaniem chorób-coraz to nowszych...Znany-w tym ich świecie-węgierski bodaj psychiatra powiedział, że wymyślają oni od 85-90% chorób...To dużo, zawsze wydawało mi się, że jest to w granicach 75%, ale skoro mówi to wybitny psychiatra, to musi być to prawda... (22911)| Monika, lat 38 | data: 30.08.2012, godz: 15:00 |
X jak kobiety mają wychowywać dzieci, a szczególnie chłopców, aby szanowali życie ?
X nie jest ważna ilość zabitych. W obu przypadkach zginęli niewinni ludzie. Już Pan Jezus powiedział do płaczących niewiast "Nie płaczcie nade mną ale nad waszymi synami".
(22910)| X | data: 30.08.2012, godz: 12:58 |
chwila
Też czasem zastanawiam się nad róznymi wypadkami i ich-niekiedy zaskakującymi-skutkami...Nie da się bowiem przejść obojetnie, nie zadumać, kiedy widzi się wypadek drogowy, samochody rozbite doszczętnie, których marki można rozpoznać jedynie po-jak to słyszałem niedawno-kołpakach na kołach, strażaków stojących już z workami plastikowymi-na zwłoki, a tu informacja, że nikt nie zginął-ba, nawet nie odniósł poważnych obrażeń...
A teraz sytuacja odwrotna:7 lat temu-według przewidywań synoptyków-nic nie wskazywało na to, że huragan Katrina będzie tak silny i przyniesie takie zniszczenia i że tyle osób zginie...Kompletne zaskoczenie..Najbardziej niepocieszone były media, bo co prawda"był temat,"było co pokazywać, ale gdyby spodziewano się już wcześniej, gdyby była pewność, że to będzie aż taki kataklizm, to można by było przecież umiejętnie budować atmosferę zagrożenia, nadchodzącego-nieubłagalnie-niebezpieczeństwa, mówić, że oto nadchodzi prawdziwa apokalipsa...Ileż więcej wtedy ludzi udałoby się wbić w fotel, przykuć do ekranów telewizorów tak, ze nie mogliby się od nich oderwać w oczekiwaniu na"fajerwerki..!"A tak to była już musztarda po obiedzie..I zginęło"tylko"1880 osób, co-przy takiej skali zniszczeń-wygląda dość skromnie..Gdyby było to te, powiedzmy-18 tysięcy, wówczas wyglądałoby to, no-inaczej...
A weźmy z kolei ten huragan Isaac-świeży towar, który miał mieć siłę porównywalną z Katriną, huraganem, który wtedy zniszczył Nowy Orlean..Miał mieć-tak zapowiadano i wszystko wskazywało na to, że tak-w istocie-będzie...Media, dziennikarze-przez kilka dni przed jego nadejściem-przekonywali, żeby nie odchodzić od telewizorów, zeby czekać z zapartym tchem na to, co będzie sie działo-a, tym razem, to na pewno będzie się działo...Kiedy huragan gdzieś tam wyhamował i ludzie już zaczęli wątpic, czy rzeczywiście będzie to"coś,"to dziennikarze od razu wiedzieli, co mówić...?Powiedzieli bowiem, że-spokojnie-w przypadku Katriny było podobnie, czyli-"nic jeszcze nie jest stracone,"trzeba cierpliwie czekać, nie odchodzić od telewizorów..
I co się okazało?Okazało sie, że Isaac to był tylko trochę silniejszy wiaterek-to wszystko..."Jaka szkoda.."Nie tak miało być..."A myśmy się spodziewali..."Spodziewali, iż tym razem zniszczenia będą jeszcze więsze, ze ofiar bedzie nie 2, czy 3 tysiące, a 10 albo 20, albo 50 tysięcy... (22909)| Beata | data: 30.08.2012, godz: 12:54 |
Aldona
nie bez przesady mówię : lekiem na niespelnioną milosc jest następna,:) Miłośc powinna byc normalna, własciwa, zgoda z sumieniem i uszanowaniem drugiego. Ksiądz ślubował juz raz. Dlatego nie stworzysz z nim z miłości. Nie da Ci tego co oddał Bogu. A wiec jak ktos napisał to iluzja a nie miłość.Zatrzymałaś sie na tym uczuciu i tak naprawdę nie chcesz się uwolnić , łatwiej wmawiać sobie że nie mogę.
w zyciu mozna sie zakochac wiele razy i zawsze może byc następna. Odpuść ale na serio.
No cóz nie łatwo spotkac jedynego, ale nie znaczy to ze mam lokować uczucia w żonatym czy księdzu bo się mu podobam. Jaki to ma sens ? Nijaki. Trzeba umiec zrezygnować nawet z uczuć jeśli są powody.
Taka Miłosc do księdza- a raczej uczucie- nie przechodzi gdyż to bardziej ekscytujące miłować widząc go np przy ołtarzu, spotykac bez zobowiązań a jeszcze co innego być zależnym , żyć na co dzień poznać i znosić jego wady.
Tutaj pomaga rozłąka. Aby wyjśc ze świata marzeń. Inaczej nie otworzysz się na zadnego innego, mając obiekt uczuć przed sobą.
Tak jestesmy skonstruowani, uczucia nami rządzą. Moga byc jak narkotyk jesli im na to pozwolimy.Trzeba przeboleć jak każde rozstanie, i trzeba chcieć.
Można rozpaczać tkliwić sie , rozmyslać jakby było gdyby.. co straciłam, po co, dlaczego ..itp. Ale to jakaś gehenna. Lepiej życ od nowa "bez niego" inaczej życie staje sie koszmarnym rozwodzeniem nad tym czego nie mogę mieć.
Można to zrobić, wiem ze wiele osób tak zrobiło i maja normalne rodziny. Pytanie czy chcę czy udaję ze chcę a tak naprawdę nie chcę sie z tym pogodzić? i koło się zamyka. I w końcu obsesja tworzy obraz zafałszowany wydaje sie ze bez tego- kogoś nie możemy żyć, że jest jedynym lekiem na wszystko. Co jest nieprawdą.
Aldonko daj sobie szansę na prawdziwe uczucie które przerodzi sie w miłość a nie utopie. Nie wierzę ze nie ma na świecie kogoś kto by Ciebie pokochał a Ty jego.. :) zasklepiłaś się i to Cie ogranicza. Dlatego nie możesz zrobić kroku, bo wszystko podporządkowałas temu uczuciu.
Czy można byc szczęsliwym gdy " ukochany" bedzie żył w grzechu?
Prawdziwa miłość to rezygnacja z czegoś dla dobra tej osoby. Gotowość poniesienia nawet wielkiej ofiary. Czasem wiąże się to z rezygnacją z przyjemności czy posiadania.
Możesz go kochać najlepszą miłością - dając mu wolność i modlitwą- tego CI nikt nie zabroni ani nie zabierze.
Bóg Cie tak kocha ze zrezygnował z Syna i pozwolił go okrutnie zamordować. A co Ty zrobisz z miłosci do tego księdza? Będziesz rozpaczać nad sobą jak Ci zle, tym ranisz siebie i jego, nawet jeśli on sie nie domyśla.
Aldona - dasz radę, kochaj ale inaczej, takiej miłosci nie zabroni Ci Bóg. Powiedz MU aby znalazł Ci człowieka z którym możesz budować coś trwałego.
Nie ma miłości bez ofiary. Im więcej ofiar, tym więcej miłości - bł. U. Ledóchowska
(22908)| Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pl | data: 30.08.2012, godz: 10:16 |
Znalem cie zanim sie urodzilas... Jer1,4-5 (22907)| Beata | data: 30.08.2012, godz: 10:02 |
Chwilo
na wiele pytań nie ma odpowiedzi. Jedni maja jeszcze szanse inni już nie. Pan Bóg zna najlepiej nasza historie i wie czy dany czas wykorzystalismy , czy pewne okolicznosci , inni ludzie utrudniali nam by cos w zyciu zmienić.. by sie nawrócić.
I takim ludziom może byc dana kolejna szansa.
Ja znam juz dwa przypadki, kiedy to matka usilnie błagała Boga za chorego syna, by odzyskał zdrowie, nie mysląc jaka wola Boza, ale o to by żył. Bóg wysłuchał matki. Syn wrócił do zdrowia. Gdy stał sie młodzieńcem zamordował człowieka, dostał dożywocie. Matka ogromnie przezywała i żałowała że syn wtedy nie umarł, lepiej zniosłaby jego smierć niz taka hańbę bycia matka mordercy.
Moja ciotka ma syna w więzieniu, gdy był mały zachorował i lekarze mowili ze stan beznadziejny, ona tez się modliła o zycie dla niego..jak kazda matka, ale teraz mówi ze wolałaby zeby wtedy umarł. Bóg jako dobry ojciec jednak wysłuchał jej modlitwy by sie przekonała jaka była jej modlitwa i nie wyrzucała MU ze zabrał jej syna.. Jest to tez dla innych wskazówka.
Mamy sie modlić o zdrowie bliskich ale powinnismy tez przyjmowac wolę Bożą, On wie co jest lepsze.
I takie przypadki się zdarzają, że dziecko w dorosłym zyciu zmarnuje sobie zycie. Pan Bóg chciał te kobiety uchronić , wolał by mały chłopiec poszedł do nieba, niż jako dorosły wolny człowiek wybrał zło i przyniósł cierpienie swojej rodzinie..
Powiesz ze Pan Bóg mógł go uchronic przed zbrodnią. Pan Bóg na pewno dawął Mu wskazówki, nie rób, oczyść sumienie, pewnie przez rodziców, ale on Go ani nikogo nie słuchał. Gdyby szanował rodziców do zbrodni by nie dopuścił. Chłopak zle wykorzystał wolna wolę, nie słuchał głosu Boga. I dla niego lepiej byłoby gdyby wtedy umarł i poszedł do nieba... a tak bedzie ponosil konsekwencje grzechu , jego rodzina i rodzina zmarłego.
Bóg zna nas lepiej niz my sami i czasem ochrania nas, choć tego nie rozumiemy.
Fajnie jest powiedziane o tym w filmie "Spotkanie"
Musimy ufać Bogu..pomimo.
Podobnie z innymi sytuacjami, znajoma bardzo chciała jechac na wakacje, marzyli o tym i ktos sie rozchorował , byli rozżaleni, dlaczego taki pech? ten pociąg ktorym mieli jechac wykoleił się i wiele ludzi zginęło.. i byli ciezko ranni. Po fakcie, ale zrozumieli..Bóg ich ochronił.
Musimy zrozumiec ze jesteśmy zależni od Boga, bo On nas stworzył i kocha nas jak Ojciec dlatego mamy pytać Go o zdanie , czasem musimy się sparzyc by to zrozumieć. (22906)| chwila | data: 30.08.2012, godz: 09:31 |
Marjanka
Te pytania dlaczego ono, ona, on...są i będą, ale nie mają sensu, nie zrozmumiemy tego. To się dzieje i nie mozemy nic na to poradzić, jak są wypadki, choroby mozliwości medyczne mogą zdziałać cuda, ale nikt na świecie nie odwróci śmierci...Czasem ludzie mają przeczucia, że może się wydarzyć coś złego, ale nikt na 200% tego nie jest i nie może być pewien. Może musimy przyjąć, że każdy ma swój czas na ziemi i niestety jedni mają więcej inni mniej. Nie wiemy czy gdyby ten 17 latek siedział w tym czasie co zginął we własnym domu to nic by mu się nie stało, może w domu byłby przeciąg, może miałby w domu w drzwiach szybę, która by tak niefortunnie na niego spadła, że przecieła tętnice i w wyniku krwotoku by zmarł.
Mimo, że jestesmy chrześcijanami, katolikami i wiemy, że śmierć jest częścią życia, trudno nam pogodzić się z tym, co nieodwracalne, z tym że nie będziemy mogli, już nigdy tu na ziemi mieć kontaktu z ukochaną, bliską osobą, ale może zapominamy, że ta bliska osoba jest już w bezpośredniej bliskości z Panem Bogiem, że może to jest dla tego czlowieka lepsza droga, powinniśmy ofiarować swoje cierpienie Bogu i cieszyć się, mimo że to trudne, że ta osoba przeszła do tamtego świata (gorzej jak ktoś nie był wierzący i np. był złym człowiekiem, ale na szczeście w przypadku dzieci wiadmo, że nie mają takiej świadmości jak dorośli i z pewnością trafiają od razu do nieba, a tam jest im Anielsko)
(22905)| chwila | data: 30.08.2012, godz: 08:42 |
X
media podają te informacje, ale nie wałkują niektórych wiadomości, z różnych względów...czasem wynika to z wewnętrznej polityki danych mediów, czasem z polityki rządowej kraju czy świata i mimo nawet niezalezności mediów czegos im nie wolno, chyba nie ma sensu analizowanie tego, bo to nic nie da
(22904)| poranna kawa ;) | data: 30.08.2012, godz: 07:59 |
Aldona .... co Ci zostało, ulokować uczucia w normalnych chłopaku, nie żyć w iluzji i przede wszystkim pójść do psychologa. Ot całe rozwiązanie ...aaa i jeszcze modlić się o mądrość i roztropność. (22903)| Marcin do X | data: 30.08.2012, godz: 07:26 |
Może dlatego że Syria jest gdzieś tam daleko a Norwegia tuż pod nosem a to co zrobił Breivik tak niespotykane i rzadkie jak mało co. A ty znów przeżywasz,trawisz,analizujesz...może napisz jakąś książkę albo zrealizuj jakiś dokument nt. swoich myśli nieuczesanych (22902)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |