| Beata | data: 01.09.2012, godz: 18:33 |
Marjanko, trzeba sluchac Boga, przemawia poprzez sytuacje, znaki a nawet ludzi.
może czasem milczy.. Ale my tez czasem chcemy uslyszec to co chcemy i wolimy nie slyszec Jego woli. I nic sie nie dzieje. Prosilam o cos Boga modlilam sie i dalej nie wiedzialam jak to zalatwic. Chcialam troszke po swojemu by nie byc zalezna od jednej osoby a Pan Bóg no cóz, naprowadził mnie do tej osoby u ktorej nie bardzo chciałam szukać pomocy i nią sie posłużył. :) Tak więc sprawa została załatwiona. Moja kumpela długo sie modli o swoje małżenstwo, wiele razy nie wiedziala co robic by wyjść z kryzysowej sytuacji , bo chwilami było beznadziejnie.. jednak musiala wykazac się cierpliwością, przeczekać ..modlić się dalej i zostawic wszystko Bogu bo miala totalnie "związane ręce" ani w jedna ani w drugą stronę... W pewnym momencie Bóg zareagował. Nasze wspolne modlitwy zostały wysłuchane. Myslę ze jak Bóg mi nie podpowiada to mam dalej sie modlić i Jemu przekazać pałeczke a On w odpow momencie cos wskaże. Bog traktuje nas bardziej na serio niz nam sie wydaje. Też czasem nie slysze Jego głosu ale czekam..czekam.. w końcu cos się wyjaśni. Nie znalazłam innego sposobu. Przecież nie wymuszę. Sama dojdziesz w koncu do rozeznania chyba ze zrobisz tylko po swojemu.. ale to juz ... (22930)| Monika, lat 38 | data: 01.09.2012, godz: 11:38 |
X a kto wytrwa do końca będzie zbawiony. Szatan walczy o władzę a My o miłość Bożą.
X a czy w Polsce gorszą bronią jest rząd Tuska ? a może to lepiej że jest na świeczniku przynajmniej prości ludzie widzą co politycy robią i sami mogą spokojnie żyć.
Ciekawe czy kiedyś Donald T nie skończy jak Lepper. Niegodziwość człowieka też ma granice. (22929)| antyx, lat 37 | data: 01.09.2012, godz: 10:17 |
Witam,
postanowilam napisac tu moj list. Kolejny. Juz dlugo tu nie pisalam, a dzis rano znalazlam bloga, ktory dal mi do myslenia. Oto ten blog:
http://www.wiara1.blogspot.com/
Jest krotki on, nie ma za wiele wpisow. W sumie dlaczego? Dlaczego ten czlowiek poszedl z netu? Umiecie mi to wyjasnic? Ktos powie - sama tak stwierdzilam, ale czy to prawda - ze po prostu nikt mu nie odpisal. Ale czy to jest prawda? Jak uwazacie. Napiszcie mi to bo w sumie dla mnie to jest Polak katolik - taki ze zrodelka. Tylko dlaczego skonczyl na chrzcie wiecie. Bo mu matka umarla? Jak uwazacie. I to na CHRZCIE BOGA. Czy on jest ochrzczony w ogole? Bo napisal , ze nic mu sie nie udaje. Moze mu sie zaczelo udawac? I moze tu ktos mi odpowie bo nawet bym napisala do niego jesliby sie dalo, ale on chyba tego bloga zaczal pisac bo nic mu sie nie udawalo w zyciu, a pozniej nawet mu sie cos udalo , nie? Moze nawet kogos zapoznal i zawarl SAKRAMENT MALZENSTWA? Czy o to mu chodzilo jak to zaczal pisac?
Zrozumiem jesli nikt mi nie odpowie na moj list, ale ktos mi powinien odpowiedziec. Co on mial robic dalej zeby to sie tak nie skonczylo i w zasadzie tak mozna do Niego napisac - co on to robi dzis, nie? Tak wierzyl rok temu, a teraz? Co on to robi i czemu poszedl? Bo w zyciu zaczelo mu sie wiesc lepiej?
Pozdrawiam,
antyx.
(22928)| Marjanka, lat 25 | data: 01.09.2012, godz: 08:38 |
Dziś jest pogrzeb tego chłopaka co zginoł w wypadku...to mój sąsiad...chciałam iść na pogrzeb ale ja później strasznie przeżywam takie rzeczy cały czas przed oczami mam rodzinę zmarłego...a teraz żałuję mogłam iść...
Bylam wczoraj się pomodlić wieczorem widok okropny cierpiącej mamy...jaki to ból dla niej...dla rodziny...
dziś jesteś jutro Cię nie ma...
I mimo tego co mi tu napisaliście nadal się zastanawiam dlaczego on? Taki mlody? Mógł przecież jeszcze żyć...czym zawinilo to niewinne dziecko... (22927)| X | data: 01.09.2012, godz: 01:46 |
do Beaty
Wyrazy szczerego współczucia z powodu stanu, w jakim znalazłaś się w chwili, kiedy przeczytałaś, że to wszystko, co robisz, jest"niesamowite i wspaniałe"oraz, że"jesteś wielka!"Tak-dezaprobata, zażenowanie, próba odrzucenia tego,"konieczność"zaprzeczenia temu, zapewnienia, że"to nie tak,"że"nie zasługuję"itd...Było ciężko, ale chyba już lepiej, prawda..?
Jednocześnie też życzenia wytrwałości, nie poddania się, nie ulegnięcia złym następstwom tych słów, które o sobie usłyszałaś, bo im więcej czasu będzie upływać od ich wypowiedzenia, tym coraz bardziej będziesz wierzyć w to, iż-rzeczywiście-jesteś wielka... (22926)| X | data: 31.08.2012, godz: 19:00 |
Monika
A ja myślę-tak na podstawie obserwacji-że jednak jest ważna liczba zabitych, co bardzo dobrze udowodni taki oto przykład:niedawno minęła kolejna rocznica zrzucenia przez USA bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki i-po raz któryś z rzędu-nie wspomniano o tym w telewizyjnych Wiadomościach(w TVP1, o 19.30, w najważniejszym programie informacyjnym w naszym kraju, w którym, jeśli o czymś nie było, to znaczy, że tego nie ma-nie wydarzyło się-to tak dla przypomnienia, a tego nigdy za dużo-kto wie o czym mówię, ten wie).
Natomiast nie zdarzyło się jeszcze, żeby nie pojawiła sie informacja o kolejnej rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz, choć oba fakty miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie(67 lat temu).
Dlaczego tak się dzieje?Odpowiedź jest prosta:decyduje o tym liczba ofiar, bo-jak wiadomo-w powstałym-w 1940 roku-niemieckim obozie zagłady, zginęło co najmniej milion ludzi, kilkudziesięciu narodowośći(później, od 1942 roku także Żydzi), z kilkudziesięciu krajów, a w wyniku wubuchu dwóch bomb atomowych w Japonii"jedynie"170 tysięcy.Co prawda w kolejnych 6-iu latach zmarło dalsze 70 tysięcy, a potem umierały kolejne osoby, to jednak trudno o dokładne szacunki...Ocenia sie,że w sumie nie było więcej ofiar niż 250 tys.
250 tysięcy, to dużo, fakt, ale gdzie tu do miliona, prawda...Gdyby to było, powiedzmy 500 tysięcy, może 600, to wtedy-z tym milionem z Auschwitz-byłoby to jakoś porównywalne i wtedy wiadomość o rocznicy zrzucenia bomb atomowych znalazłby się w Wiadomościach...Tak, na pewno, już tyle czasu by się znalazło-30-40 sekund...
A tak nawiasem, to te pół miliona ofiar atomowych ataków było całkiem realne, bo już na 17-18-ty sierpień 1945 r.zaplanowano zrzucenie trzeciej bomby atomowej-wszystko już było"zapięte.."Dlaczego do tego nie doszło?Oficjalnie dlatego, że Japończycy się poddali, a nieoficjalnie, że uchodźcy z Hiroszimy, którym udało się przeżyć, schronili się w Nagasaki...Była to większość, a że już więcej katolików w Japonii nie było, nie było zatem powodu, by zrzucać trzecią bombę atomową...Kto by tam uganiał się za niedobitkami, którzy-rozproszeni, rozbici, napromieniowani-już nigdy nie zejdą się do kupy i nie odrodzą... (22925)| Marjanka, lat 25 | data: 31.08.2012, godz: 15:47 |
Beatko masz rację Bóg daje nam wolną wolę. Mowisz żeby pytać Boga o zdanie, a co jesli pytam a nie słyszę odpowiedzi? Może daje znaki a nie widzę?
Wiesz wpadłam teraz w małe kłopoty hm może właśnie na własne życzenie...ale Bóg dał mi wolę wybrania iść w te kłopoty czy nie ryzykować chyba go nie posłuchałam chyba nie dostrzegłam jego znaków... Jak mamy słyszeć i dostrzegać?
Jesli chodzi o ofiarowanie to na każdej Mszy świętej -piatek, niedziela i czasem inny dzień- podczas odparowania oddaje siebie cala Bogu zawsze mówię "niech się spełni wolą Twoja Panie mój" (22924)
Marku tydzień temu byłam na weselu i dla mnie wesele jest bardzo wazne. Bardzo ważny jest sakrament małżeństwa. Klimat jaki był na weselu u kuzynki pokazał mi jak ważna jest rodzina i Przyjaciele. Byłam na kilku weselach jednak brata i kuzynki wesela pokazały jak ważne jest trafić do dobrej rodziny.
Byłam na weselu sama, ale bawiłam się razem z weselnikami. Kiedy były wolne tańce wychodziłam na świeże powietrze, albo podziwiałam tańczące pary. Jak były tańce w kółeczku to brałam w nich udział. Bardzo ważne jest miejsce wesela. Pobyt na weselu na wiosce to wspaniałe miejsce i pogoda dopisała. (22923)| chwila | data: 31.08.2012, godz: 12:07 |
pięć minut
co do wpisów ciepłych i wspierających
są sytuację zyciowe takie, że wydawać się może to wspaniałe wspieranie kogoś, może jednak jakaś osobę zgubić...nie zawsze czyjeś ciepłe słowa będą działać na czyjąś korzyść. I z drugiej strony nie zawsze osoba, która powie komuś coś do słuchu będzie przeciw tej osobie czy jej wrogiem
(22922)| chwila | data: 31.08.2012, godz: 11:58 |
Beata
i inni
To o czym piszesz...ja o tym doskonale wiem i o tym napisałam i inni ludzie to wszystko wiedzą... tylko ja napisałam własnie o tym, że ludzie mogą się pogubić z myślami, bo to co ich spotkało ich przygniata tak bardzo, że w danym czasie jak tracą bliską osobę, dziecko... myślą o tu i teraz nie co by mogło być za 5 czy 15 lat, owszem mogą pomyśleć, że dziecko mogłoby wyrosnąć na...itp. ale skoro Pan Bóg daje wolną wolę to nie wiadomo co będzie się działo z danym dzieckiem, nie wiadomo czy za 15 lat zostanie złodziejem czy mordercą, a jeśli nawet to jest Bogu wiadome to z tego powodu nie zabiera dzieci z tego świata, myśle że te dzieci miały życ i żyją, a to co mówią lekarze...zauważ, że często spotkac się można z opinią lekarza że z tego dziecka nic nie będzie, że będzie długie lata w śpiączce, że i tak umrze albo będzie wegetować jak warzywko a okazuje się zupełnie coś innego, dlatego to co czasem mówią lekarze traktowałabym z dystansem...ja znam przypadki że lekarze mówili że dziecko nie ma szans, że nic nie mogą zrobić i rodziece pogodzili się z myślą o śmierci, nawet się nie modlili o zdrowie czy uratowanie życie, po prostu uznali taka wola Boża i co wbrew opinii lekarskiej dziecko żyje...
(22921)| Mary1020, lat 34 | data: 31.08.2012, godz: 11:15 |
Beato, ja również bardzo lubię Twoje wpisy :) A co do wyrzeczeń i popuszczania sobie...Myślę, że trzeba starać się jak najwięcej ofiarować PANU BOGU za innych, nie za siebie. Pewnie w Niebie spotkamy duszyczki, którym pomogliśmy, poprzez nasze wyrzeczenia. Dlatego takie ważne jest, żeby sobie nie odpuszczać. Bo robimy to dla innych, w pewnym sensie jesteśmy za nich odpowiedzialni.A i pewnie takie dusze spotkamy, którym my coś zawdzięczamy :) Pozdrawiam :) (22920)| Beata | data: 31.08.2012, godz: 10:51 |
co do Marka, troszke go poznałam , ale absolutnie nie porównujcie mnie do niego!. Był niezwyczajny! spontaniczny, odważny i żył z Bogiem. Dlatego Pan Bóg go zabrał do Siebie. On też mi pomógł coś zrozumieć. Był światełkiem , Pan Bóg sie nim posługiwał choc był zwyczajnym, skromnym, bez tytułów, słabym fizycznie człowiekiem. Teraz juz nie jest maluczki..ale Wielki , święty i jaśnieje.. zasłużył. (22919)| Beata | data: 31.08.2012, godz: 10:36 |
pięc minut
dziekuję ale na tyle pochwał nie zasługuje. Ciesze się jak ktoś skorzysta. Nie jestem ideałem. Służe radą bo troszke mam przemyslen obserwując zycie dookoła i wnioskując na podstawie roznych wydarzeń, i moich znajomych..Doświadczenia innych moga pomóc. Wybory czasem sa trudne i krzyż wydaje sie nie do zniesienia, ale jak się ucieka on jeszcze bardziej przygniata. Nie znam patentu na wszystko. Każdy kiedys potrzebuje. Wiem ze czlowiek wierzący musi wymagać od siebie, bo wierność Bogu zobowiązuje.. Przestudiowałam świadectwo dr Glorii Polo i orędzia sw Faustyny i wierzę ze tak własnie jest, po śmierci okaże się że każde wyrzeczenie będzie przemawiać na korzyść naszej duszy i że bardzo łatwo sie potępić gdy człowiek sobie popuszcza. Poza tym wolałabym prosto do nieba :) niz przejść przez czyściec.. naprawdę.. wolę troszke pocierpieć tutaj i życ uczciwie niż doświadczyć tego co dusze czyśćcowe.
Nie zawsze mówię Bogu -tak, ale po jakimś czasie dochodzę do wniosku ze musiało tak być, ze pójście na łatwiznę to nie rozwiązanie, bo można popełnić inne nieodwracalne błędy i potem żałować. Jestem realistką czasem do przesady ostrożna, ale każdy ma swój ego. Dlatego ważne byśmy się sprowadzali na ziemię i dzielili tym co daje do myślenia. Ty także :)
Aldona- tez kiedyś była zakochana w księdzu (on też) na prawdę można sie uwolnić! bo co to za życie w grzechu a wspolne zycie to nie tylko uczucia i motyle w brzuchu :) (22918)| Mary1020, lat 34 | data: 31.08.2012, godz: 09:23 |
Marku, myślę, że, jak chodzi o wesele, to decydują nowożeńcy, czy chcą je mieć, czy nie. A goście- czy chcą w weselu uczestniczyć, czy nie chcą lub nie mogą. To czy jest się katolikiem nie ma znaczenia. Może mieć to znaczenie w tym, w jaki sposób się urządza lub uczestniczy w weselu (np. rezygnuje się z alkoholu). Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (22917)| Artii, lat 37 | data: 31.08.2012, godz: 09:10 |
Raduj sie w Panu, a On spelni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoja droge i zaufaj Mu. Psalm 37,4
(22916)| dgb | data: 30.08.2012, godz: 23:52 |
marku - jest bardzo wazne , najbardziej dla katolikow bedacych wlascicielami firm zajmujacych sie organizacja wesel (22915)| pięć minut | data: 30.08.2012, godz: 22:57 |
Do Beaty
Twoje wpisy są niesamowite, wspaniale trafiają do wnętrza człowieka. Z niecierpliwością czekam zawsze kolejnego Twojego wpisu niezależnie na jaki temat, Twoje wpisy są nie tylko bogate, ale dają człowiekowi wiele rzeczy przemyśleć o pomagają żyć. Jesteś wspaniała i WIELKA :)
Mam wrażenie że mamy tu na źródełku "Następcę" Tadeusza-Marka "nso-czi", każdy kto wie o Kim mowa wie, że zawsze każdego wspierał, dodawał otuchy chciał pomóc i pomagał. Myślę że mogę tak powiedzieć o Beacie. Marku Tadeuszu [*] na zawsze pozostaniesz w naszych sercach [*] (22914)
Drodzy forumowicze mam takie małe pytanie. Czy dla was, jako dla katolików, ważne jest (albo było) organizowanie wesela lub bycie u kogoś na weselu? (22913)| aldona, lat 33, e-mail: adona25@wp.pl | data: 30.08.2012, godz: 20:57 |
Beatko- dziękuję:) (22912)| Kasiek | data: 30.08.2012, godz: 20:30 |
Do Aldony
Aldonko, faktycznie długo Cię trzyma...
co zostaje? chyba tylko "klin klinem".
Tylko za Niego się przypadkiem nie módl, bo to jedynie pogarsza sprawę.
No i pomyśl, oni mają zajęte prawie wszystkie niedziele, niektóre nawet w całości, wszystkie święta, czyli dni, w które normalni ludzie odpoczywają...ciężko być zawsze wtedy samej...
eh, pewnie znasz "Ptaki ciernistych krzewów"?... ale życie to nie bajka:D to coś znacznie lepszego...
pozdrawiam i sił życzę. Ponoć zakochanie po 2 latach przechodzi. (22911)| X | data: 30.08.2012, godz: 19:15 |
Po pierwsze:to nie miłość.
Po drugie:jeśli to, co nazywasz modlitwą, rzeczywiście nią było, to byłabyś już uleczona.
Po trzecie:bardzo wiele Ci zostało.Obecnie to już będzie gdzieś około 50-iu lat...
A po czwarte-nie myśl o szukaniu pomocy u psychologa, bo oni-jak i psychiatrzy-zajmują się głównie wynajdywaniem chorób-coraz to nowszych...Znany-w tym ich świecie-węgierski bodaj psychiatra powiedział, że wymyślają oni od 85-90% chorób...To dużo, zawsze wydawało mi się, że jest to w granicach 75%, ale skoro mówi to wybitny psychiatra, to musi być to prawda... (22910)| Monika, lat 38 | data: 30.08.2012, godz: 15:00 |
X jak kobiety mają wychowywać dzieci, a szczególnie chłopców, aby szanowali życie ?
X nie jest ważna ilość zabitych. W obu przypadkach zginęli niewinni ludzie. Już Pan Jezus powiedział do płaczących niewiast "Nie płaczcie nade mną ale nad waszymi synami".
(22909)| X | data: 30.08.2012, godz: 12:58 |
chwila
Też czasem zastanawiam się nad róznymi wypadkami i ich-niekiedy zaskakującymi-skutkami...Nie da się bowiem przejść obojetnie, nie zadumać, kiedy widzi się wypadek drogowy, samochody rozbite doszczętnie, których marki można rozpoznać jedynie po-jak to słyszałem niedawno-kołpakach na kołach, strażaków stojących już z workami plastikowymi-na zwłoki, a tu informacja, że nikt nie zginął-ba, nawet nie odniósł poważnych obrażeń...
A teraz sytuacja odwrotna:7 lat temu-według przewidywań synoptyków-nic nie wskazywało na to, że huragan Katrina będzie tak silny i przyniesie takie zniszczenia i że tyle osób zginie...Kompletne zaskoczenie..Najbardziej niepocieszone były media, bo co prawda"był temat,"było co pokazywać, ale gdyby spodziewano się już wcześniej, gdyby była pewność, że to będzie aż taki kataklizm, to można by było przecież umiejętnie budować atmosferę zagrożenia, nadchodzącego-nieubłagalnie-niebezpieczeństwa, mówić, że oto nadchodzi prawdziwa apokalipsa...Ileż więcej wtedy ludzi udałoby się wbić w fotel, przykuć do ekranów telewizorów tak, ze nie mogliby się od nich oderwać w oczekiwaniu na"fajerwerki..!"A tak to była już musztarda po obiedzie..I zginęło"tylko"1880 osób, co-przy takiej skali zniszczeń-wygląda dość skromnie..Gdyby było to te, powiedzmy-18 tysięcy, wówczas wyglądałoby to, no-inaczej...
A weźmy z kolei ten huragan Isaac-świeży towar, który miał mieć siłę porównywalną z Katriną, huraganem, który wtedy zniszczył Nowy Orlean..Miał mieć-tak zapowiadano i wszystko wskazywało na to, że tak-w istocie-będzie...Media, dziennikarze-przez kilka dni przed jego nadejściem-przekonywali, żeby nie odchodzić od telewizorów, zeby czekać z zapartym tchem na to, co będzie sie działo-a, tym razem, to na pewno będzie się działo...Kiedy huragan gdzieś tam wyhamował i ludzie już zaczęli wątpic, czy rzeczywiście będzie to"coś,"to dziennikarze od razu wiedzieli, co mówić...?Powiedzieli bowiem, że-spokojnie-w przypadku Katriny było podobnie, czyli-"nic jeszcze nie jest stracone,"trzeba cierpliwie czekać, nie odchodzić od telewizorów..
I co się okazało?Okazało sie, że Isaac to był tylko trochę silniejszy wiaterek-to wszystko..."Jaka szkoda.."Nie tak miało być..."A myśmy się spodziewali..."Spodziewali, iż tym razem zniszczenia będą jeszcze więsze, ze ofiar bedzie nie 2, czy 3 tysiące, a 10 albo 20, albo 50 tysięcy... (22908)| Beata | data: 30.08.2012, godz: 12:54 |
Aldona
nie bez przesady mówię : lekiem na niespelnioną milosc jest następna,:) Miłośc powinna byc normalna, własciwa, zgoda z sumieniem i uszanowaniem drugiego. Ksiądz ślubował juz raz. Dlatego nie stworzysz z nim z miłości. Nie da Ci tego co oddał Bogu. A wiec jak ktos napisał to iluzja a nie miłość.Zatrzymałaś sie na tym uczuciu i tak naprawdę nie chcesz się uwolnić , łatwiej wmawiać sobie że nie mogę.
w zyciu mozna sie zakochac wiele razy i zawsze może byc następna. Odpuść ale na serio.
No cóz nie łatwo spotkac jedynego, ale nie znaczy to ze mam lokować uczucia w żonatym czy księdzu bo się mu podobam. Jaki to ma sens ? Nijaki. Trzeba umiec zrezygnować nawet z uczuć jeśli są powody.
Taka Miłosc do księdza- a raczej uczucie- nie przechodzi gdyż to bardziej ekscytujące miłować widząc go np przy ołtarzu, spotykac bez zobowiązań a jeszcze co innego być zależnym , żyć na co dzień poznać i znosić jego wady.
Tutaj pomaga rozłąka. Aby wyjśc ze świata marzeń. Inaczej nie otworzysz się na zadnego innego, mając obiekt uczuć przed sobą.
Tak jestesmy skonstruowani, uczucia nami rządzą. Moga byc jak narkotyk jesli im na to pozwolimy.Trzeba przeboleć jak każde rozstanie, i trzeba chcieć.
Można rozpaczać tkliwić sie , rozmyslać jakby było gdyby.. co straciłam, po co, dlaczego ..itp. Ale to jakaś gehenna. Lepiej życ od nowa "bez niego" inaczej życie staje sie koszmarnym rozwodzeniem nad tym czego nie mogę mieć.
Można to zrobić, wiem ze wiele osób tak zrobiło i maja normalne rodziny. Pytanie czy chcę czy udaję ze chcę a tak naprawdę nie chcę sie z tym pogodzić? i koło się zamyka. I w końcu obsesja tworzy obraz zafałszowany wydaje sie ze bez tego- kogoś nie możemy żyć, że jest jedynym lekiem na wszystko. Co jest nieprawdą.
Aldonko daj sobie szansę na prawdziwe uczucie które przerodzi sie w miłość a nie utopie. Nie wierzę ze nie ma na świecie kogoś kto by Ciebie pokochał a Ty jego.. :) zasklepiłaś się i to Cie ogranicza. Dlatego nie możesz zrobić kroku, bo wszystko podporządkowałas temu uczuciu.
Czy można byc szczęsliwym gdy " ukochany" bedzie żył w grzechu?
Prawdziwa miłość to rezygnacja z czegoś dla dobra tej osoby. Gotowość poniesienia nawet wielkiej ofiary. Czasem wiąże się to z rezygnacją z przyjemności czy posiadania.
Możesz go kochać najlepszą miłością - dając mu wolność i modlitwą- tego CI nikt nie zabroni ani nie zabierze.
Bóg Cie tak kocha ze zrezygnował z Syna i pozwolił go okrutnie zamordować. A co Ty zrobisz z miłosci do tego księdza? Będziesz rozpaczać nad sobą jak Ci zle, tym ranisz siebie i jego, nawet jeśli on sie nie domyśla.
Aldona - dasz radę, kochaj ale inaczej, takiej miłosci nie zabroni Ci Bóg. Powiedz MU aby znalazł Ci człowieka z którym możesz budować coś trwałego.
Nie ma miłości bez ofiary. Im więcej ofiar, tym więcej miłości - bł. U. Ledóchowska
(22907)| Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pl | data: 30.08.2012, godz: 10:16 |
Znalem cie zanim sie urodzilas... Jer1,4-5 (22906)| Beata | data: 30.08.2012, godz: 10:02 |
Chwilo
na wiele pytań nie ma odpowiedzi. Jedni maja jeszcze szanse inni już nie. Pan Bóg zna najlepiej nasza historie i wie czy dany czas wykorzystalismy , czy pewne okolicznosci , inni ludzie utrudniali nam by cos w zyciu zmienić.. by sie nawrócić.
I takim ludziom może byc dana kolejna szansa.
Ja znam juz dwa przypadki, kiedy to matka usilnie błagała Boga za chorego syna, by odzyskał zdrowie, nie mysląc jaka wola Boza, ale o to by żył. Bóg wysłuchał matki. Syn wrócił do zdrowia. Gdy stał sie młodzieńcem zamordował człowieka, dostał dożywocie. Matka ogromnie przezywała i żałowała że syn wtedy nie umarł, lepiej zniosłaby jego smierć niz taka hańbę bycia matka mordercy.
Moja ciotka ma syna w więzieniu, gdy był mały zachorował i lekarze mowili ze stan beznadziejny, ona tez się modliła o zycie dla niego..jak kazda matka, ale teraz mówi ze wolałaby zeby wtedy umarł. Bóg jako dobry ojciec jednak wysłuchał jej modlitwy by sie przekonała jaka była jej modlitwa i nie wyrzucała MU ze zabrał jej syna.. Jest to tez dla innych wskazówka.
Mamy sie modlić o zdrowie bliskich ale powinnismy tez przyjmowac wolę Bożą, On wie co jest lepsze.
I takie przypadki się zdarzają, że dziecko w dorosłym zyciu zmarnuje sobie zycie. Pan Bóg chciał te kobiety uchronić , wolał by mały chłopiec poszedł do nieba, niż jako dorosły wolny człowiek wybrał zło i przyniósł cierpienie swojej rodzinie..
Powiesz ze Pan Bóg mógł go uchronic przed zbrodnią. Pan Bóg na pewno dawął Mu wskazówki, nie rób, oczyść sumienie, pewnie przez rodziców, ale on Go ani nikogo nie słuchał. Gdyby szanował rodziców do zbrodni by nie dopuścił. Chłopak zle wykorzystał wolna wolę, nie słuchał głosu Boga. I dla niego lepiej byłoby gdyby wtedy umarł i poszedł do nieba... a tak bedzie ponosil konsekwencje grzechu , jego rodzina i rodzina zmarłego.
Bóg zna nas lepiej niz my sami i czasem ochrania nas, choć tego nie rozumiemy.
Fajnie jest powiedziane o tym w filmie "Spotkanie"
Musimy ufać Bogu..pomimo.
Podobnie z innymi sytuacjami, znajoma bardzo chciała jechac na wakacje, marzyli o tym i ktos sie rozchorował , byli rozżaleni, dlaczego taki pech? ten pociąg ktorym mieli jechac wykoleił się i wiele ludzi zginęło.. i byli ciezko ranni. Po fakcie, ale zrozumieli..Bóg ich ochronił.
Musimy zrozumiec ze jesteśmy zależni od Boga, bo On nas stworzył i kocha nas jak Ojciec dlatego mamy pytać Go o zdanie , czasem musimy się sparzyc by to zrozumieć. (22905)| chwila | data: 30.08.2012, godz: 09:31 |
Marjanka
Te pytania dlaczego ono, ona, on...są i będą, ale nie mają sensu, nie zrozmumiemy tego. To się dzieje i nie mozemy nic na to poradzić, jak są wypadki, choroby mozliwości medyczne mogą zdziałać cuda, ale nikt na świecie nie odwróci śmierci...Czasem ludzie mają przeczucia, że może się wydarzyć coś złego, ale nikt na 200% tego nie jest i nie może być pewien. Może musimy przyjąć, że każdy ma swój czas na ziemi i niestety jedni mają więcej inni mniej. Nie wiemy czy gdyby ten 17 latek siedział w tym czasie co zginął we własnym domu to nic by mu się nie stało, może w domu byłby przeciąg, może miałby w domu w drzwiach szybę, która by tak niefortunnie na niego spadła, że przecieła tętnice i w wyniku krwotoku by zmarł.
Mimo, że jestesmy chrześcijanami, katolikami i wiemy, że śmierć jest częścią życia, trudno nam pogodzić się z tym, co nieodwracalne, z tym że nie będziemy mogli, już nigdy tu na ziemi mieć kontaktu z ukochaną, bliską osobą, ale może zapominamy, że ta bliska osoba jest już w bezpośredniej bliskości z Panem Bogiem, że może to jest dla tego czlowieka lepsza droga, powinniśmy ofiarować swoje cierpienie Bogu i cieszyć się, mimo że to trudne, że ta osoba przeszła do tamtego świata (gorzej jak ktoś nie był wierzący i np. był złym człowiekiem, ale na szczeście w przypadku dzieci wiadmo, że nie mają takiej świadmości jak dorośli i z pewnością trafiają od razu do nieba, a tam jest im Anielsko)
(22904)| chwila | data: 30.08.2012, godz: 08:42 |
X
media podają te informacje, ale nie wałkują niektórych wiadomości, z różnych względów...czasem wynika to z wewnętrznej polityki danych mediów, czasem z polityki rządowej kraju czy świata i mimo nawet niezalezności mediów czegos im nie wolno, chyba nie ma sensu analizowanie tego, bo to nic nie da
(22903)| poranna kawa ;) | data: 30.08.2012, godz: 07:59 |
Aldona .... co Ci zostało, ulokować uczucia w normalnych chłopaku, nie żyć w iluzji i przede wszystkim pójść do psychologa. Ot całe rozwiązanie ...aaa i jeszcze modlić się o mądrość i roztropność. (22902)| Marcin do X | data: 30.08.2012, godz: 07:26 |
Może dlatego że Syria jest gdzieś tam daleko a Norwegia tuż pod nosem a to co zrobił Breivik tak niespotykane i rzadkie jak mało co. A ty znów przeżywasz,trawisz,analizujesz...może napisz jakąś książkę albo zrealizuj jakiś dokument nt. swoich myśli nieuczesanych (22901)| niebieska | data: 30.08.2012, godz: 02:04 |
Kochani, choć dawno nic tutaj nie pisałam, to prawie codziennie zaglądam....
Piszę, bo chciałam Was bardzo prosić o modlitwę za mojego kuzyna Adama...sięga dna...a może już w nim tkwi...bardzo się zmienił...Tylko Pan Bóg może Mu pomóc i modlitwa...
Z Panem Bogiem (22900)| asia | data: 30.08.2012, godz: 01:32 |
Hej, gdzie mogę posłuchać tej piosenki?
I. Każdego dnia me serce woła
-Słyszę ten głos i jakże bardzo pragne go.
Szukam Cię Panie dookoła
-Szukam Cię wciąż, by móc przytulić Twoją skroń
R: Jedna chwila razem z Tobą
i nie istnieje dla mnie czas
Jedna chwila razem z Tobą
cenniejsza niż diamentu blask.
II. Miłość ma tak bardzo krucha
- umocnię ją, gdy tylko serca złączą się.
Gdzieś na dnie ogromna pustka
- wypełnię ją, gdy tylko zechcesz przyjąć Mnie.
III. Cóż mogę Tobie ofiarować?
-chcę tylko mieć twe serce tu przy boku Mym
jeżeli tak, to proszę prowadź
Twe słowa są tym skarbem, który dajesz mi
R.... (22899)| Kobieta, lat 38 | data: 29.08.2012, godz: 23:27 |
Do Aldony lat 33
To nie miłość.
To obsesja.
Pozdrawiam.
(22898)| aldona, lat 33, e-mail: adona25@wp.pl | data: 29.08.2012, godz: 19:13 |
Niestety miłość do Księdza nie przechodzi mi, modlitwa prawie że nie skutkuje. Co mi zostało? (22897)| X | data: 29.08.2012, godz: 18:28 |
chwila
A mnie zastanawia jeszcze co innego:dlaczego o śmierci jednych mówi się bardzo dużo, gdy tylko nadarza się ku temu okazja, np. w telewizji, a o śmierci innych, którzy zginęli w taki sam sposób-i w liczbie kilkakrotnie większej, prawie wcale, poza jedną, krótką, suchą informacją-i to niepełną, bo bez liczby ofiar?
Mam na myśli to, co wydarzyło się 23-go lipca ub.roku w Norwegii i to, do czego doszło-w ostatnią niedzielę-w Syrii, gdzie, tzw.partyzanci dokonali egzekucji na ludności cywilnej, zabijając 314 osób, czyli 4-krotnie więcej niż zginęło-też w egzekucji-w Norwegii.Jednak w niedzielę, w głównym wydaniu Wiadomości, nie podano tej liczby-podano później, w innych-mających o wiele mniejszą widownię-programach informacyjnych, a już wczoraj, czy przedwczoraj, nic na ten temat nie powiedziano i zapewne już nigdy się o tym nie wspomni...
Dlaczego-zachodzę tu w głowę-rozstrzelanie kilkudziesięciu osób, jest tak wielkim, "niewyobrażalnym"złem, a rozstrzelanie kilkakrotnie wiecej osób, już nim nie jest?W czym tkwi problem...?Jak rozwiązać tę zagadkę? (22896)| Marjanka, lat 25 | data: 29.08.2012, godz: 16:01 |
Chwila- moze masz racje... Ciezko mi to wszystko pojąć...i też rodzina się napewno zastanawia dlaczego on?
Rozmawiając z kolega też mi powiedziala że Bóg chce naszego dobra, szczęścia więc dlaczego miałby nam takie tragedię robić... Może to poprostu tak zwana "ludzką głupota" sa młodzi, chcieli tak na koniec wakacji po jeździć na motorach no nie wiadomo tego ale przecież nie wiem czy to co teraz chce zrobić będzie to dobre? Czy nie wydarzy się to co się wydarzyło? Skąd mamy to przeczuć? Poznać? Że nie jedź czy idź tam bo to skończy się źle?
Taka tragedia daje do myślenia mi dala...chłopak 17letni życie przed nim mógł żyć...
Mam przykład Madzi...czym zawiniło to dziecko?no czym? Tylko w tamtej rodzinie nawet mamy nie było na pogrzebie. A tu taka tragedia co Ci rodzice rodzina musi przechodzić teraz? Nie dam radę tego ogarnąć, opisać, jak ból to jest i wiele pytań do całego swiata nawet do Boga dlaczego on? (22895)
Cześć
Mama jest już po operacji i od dziś zaczęła rehabilitacje, która będzie trwała od 2 tygodni do miesiąca i mam nadzieje, że będą postępy ale jeszcze odczuwa ból. Ja na dzień dzisiejszy jestem sam w mieszkaniu i muszę wszystko pogodzić. Operacja była poważna i było przy niej bardzo dużo hałasu , piłowania i walenia w kości tym bardziej, że mama była całkowicie bez biodra bo było starte i jeszcze trochę i mama by jeździła na wózku inwalidzkim i to w samą porę była operacja. Nie mieli do czego przymocować protezy więc jakoś połączyli ją z miednicą a po za tym jakiś odłamek kości został i się wbijał w miednicę i jak by mama nie miała operacji on by przebił miednicę i by nie było za ciekawie. W szpitalu na Spartańskiej jest miły personel i lekarze a i osoby razem z mamą w pokoju są miłe a po za lekarzami przy operacji a dokładnie operował mamę profesor a dokładniej ordynator szpitala. Ja z jednej strony uważam, że mam możliwość udowodnić, że sam sam sobie dobrze radę i że do przeżycia nie potrzebuję osób trzecich i to jest doskonała okazja by pokazać, że jestem samodzielny a wiadomo, że teraz mam cały dom na głowie. Ale przyznam szczerze, że z głodu nie umrę , bo uwielbiam gotować a jeszcze bardziej eksperymentować w kuchni. W obecnej sytuacji gdzie sam jestem i sam mieszkam jest wyzwaniem, któremu na pewno sprostam i udowodnię, że potrafię o siebie zadbać i jak na razie ta sztuka mnie się udaje. W zaraz zajmę się obowiązkami domowymi i znów muszę pojechać do mamy i nie wiem o której wrócę.
Pozdrawiam
Łukasz
(22894)
On (Bog) jest dobry dla niewdziecznych. Badzcie milosierni, jak Ojciec wasz jest milosierny. Lk. 6,35 (22893)| chwila | data: 29.08.2012, godz: 10:38 |
Beata
Co do śmierci człowieka, zwłaszcza przedwczesnej śmierci w wyniku w wypadku czy z powodu choroby... wydaje mi się, że ludzie może nie chcą obarczać odpowiedzialnością Boga, jednak mają mieszane uczucia, bo - wypadki: z jednego wypadku jakaś osoba przezyje a inna nie. np. na samochód osobowy najeżdza tir, widać co się dzieje z samochodem, jak jest zmiażdzony i do kasacji a kierowca wychodzi z tego wypadku ze złamaniami ręki i nogi, w wyniku zderzenia tira ze skuterem chłopak wychodzi z wypadku ze złamaną ręką, dziecko zostaje przejechane przez tira, ciało jest wleczone przez kilka metrów, dla niektórych jest oczywiste, że dziecko nie miało szans na przeżycie, a jednak przeżyło wypadek, została mu amputowana noga, ale żyje...a teraz inne sytuacje...jest wypadek dwóch samochodów osobowych, z ekspertyzy biegłego wynika, że nie było zbyt dużej prędkośći, samochody nie były zbytnio zniszczone a kierowca lub pasażer traci życie, pracownik kolei zostaje przejechany przez pociąg w wyniku zbadania wypadku miałby amputowaną nogę, ale byłby do uratowania niestety w czasie zderzenia z pociągiem przewraca się i uderza głową o wystający z drugiego toru element szyny w wyniku czego umiera...choroby: kilkanaście osób w podobnym wieku choruje na ten sam rodzaj nowotworu mimo leczenia kilka z nich umiera i ludzie, rodziny pytają dlaczego ona/on, dlaczego akurat oni , dlaczego oni musieli zachorować skoro ich organizmy były słabsze, dziecko ma złamaną rekę w czasie pobytu w szpitalu dostaje sepsy rękę trzeba amputować jest wiele takich przpadków i teraz z jednych wychodzą cało z innych z amputacją a z innych niestety... sepsa jest śmiertelna...itd.
W takich traumatycznych sytuacjach ludzie czasami mają pretensję do Boga, bo przecież skoro kogoś daje się uratować to dlaczego nie dało się pomóc, uratować czyjegoś innego zdrowia, życia a szczególnie dziecku, które jak się myśli ma życie przed sobą i rodzice, dziadkowie nie zdołali się nim nacieszyć ...to jest tajemnica Boga...i cóż musimy to przyjąć, ale nie dziwie się ludziom, sama kiedyś natknęłam w środku miasta się na wychodzącą z kwiaciarni zapłakaną rodzinę z malutką białą trumienką, chyba ze względu na miejsce to był dla mnie, o ile można stopniować, większy szok...i można porównać sytuacje... w niektórych rodzinach rodzą się niechciane dzieci, które sa bite, ba nawet zabijane a rodziny, które chcą mieć dzieci nie mogą ich mieć albo ich dzieci umierają, tu nie można przypisać winy ani odpowiedzialności rodzicom, ani przepisom, więc co znów dla niektóeych trudna do zrozumienia tajemnica Boża... (22892)| Beata | data: 28.08.2012, godz: 22:28 |
Łukasz
bedzie coraz lepiej z mamą. Podnos ją na duchu. Normalna rekonwalescencja musi byc, powoli... pomału , troche zapału i ćwiczeń i mama wróci do sił. Musi wierzyć ze bedzie dobrze i nie przejmowac sie osłabieniem. To normalne po operacji.
Pozdrów mamę i powiedz ze Źródełko się za nią modli i zyczy dużo odwagi i zapału w rehabilitacji !!! (22891)
Zbieram stare zagraniczne monety i znaczki. Jeżeli chcecie pozbyć się czegoś takiego, proszę o kontakt: tbeszterda@yahoo.com (22890)
Mama jest już po operacji, jeszcze źle się czuje i jeszcze nie chodzi, ale od jutra zaczyna rehabilitacje i mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej najważniejsze, że operacja się udała i teraz czas pokaże, co będzie dalej, właśnie wróciłem od mamy i jutro znów jadę, choć jestem zmęczony to lubię pomagać. Mama miała bardzo skomplikowaną i poważną operacje i dobrze, że zakończyła powodzeniem. Wszystkim, którzy dobrze życzyli i się modlili za moją mama naprawdę bardzo serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam
Łukasz
(22889)| Marcin | data: 28.08.2012, godz: 19:51 |
Prosze o modlitwe za mojego krewnego ktory jest w ciezkim stanie po powaznej operacji,o zdrowie dla niego (22888)| Beata | data: 28.08.2012, godz: 15:48 |
Marjanko
zawsze komus bedzie przeszkadzać Twoją gorliwość. Ale dla Jezusa trzeba czasem poświęcić siebie i znieśc upokorzenie. Chłopak zginął czy dlatego ze nie wierzył? nie wiem.. Ktoś nie przestrzegał zasad ruchu drogowego. Bóg nie moze ponosic odpowiedzialnosci za wypadki jeśli ktoś popełnił błąd, czy zle oznakowana droga. Nie wińmy za wszystko co złe Boga.
Natomiast modlic sie trzeba do Anioła Stróża o ochrone przed nieszczesliwymi wydarzeniami, by Duch sw podpowiedział i dał nam roztropnosc w takich chwilach.
Moze ten chłopak nie modlił się bo nie czuł potrzeby a moze to konsekwencja lekceważenia prędkości tego co na niego najechał.. Ludzie religijni też giną czasem z własnej i nie z własnej winy. Pan Bóg pozwala nam ponosić konsekwencje działań. Czasami nie pytamy Go o radę i wpadamy w ślepy dół. Bóg nie chce nieszczęścia. ALe dał nam wolna wolę i pozwala nam doświadczyć z czym się wiąże nadmierna ufność we własne siły czy po prostu brak rozsądku.
Wiele ludzi ginie na drogach i to nie dlatego ze Bóg tak chciał. Podobnie z innymi tragediami. Człowiek niszczy przyrodę, wpływa na atmosferę a potem za wszystkie tego konsekwencje obwinia Boga. (22887)| X | data: 28.08.2012, godz: 13:04 |
Bartek
Mówisz, że będziesz się modlić, by Bóg odpuścił komuś"potężny grzech,"bo może On to zrobić, ale tylko wtedy, kiedy ten ktoś zrozumie, co zrobił i wykaże skruchę, czyli-inaczej mówiąc-chcesz, by mu wybaczył-ale jedynie wtedy, gdy warunek ten zostanie spełniony-nie wcześniej.
Jeżeli będziesz się szczerze o to modlił, jeżeli tak bardzo zalezy Ci na tym, by on"zrozumiał swój czyn,"żałował tego, co zrobił i uzyskał przebaczenie, to dlaczego sam tego nie zrobisz już teraz-bezwarunkowo-tak, jak masz to robić, bo-"nie mówię Ci, że aż siedem razy lecz aż siedemdziesiąt siedem razy"(nic tu nie ma o żadnych warunkach)?Dlaczego czekasz aż to sam Bóg najpierw wybaczy, abyś dopiero wtedy i Ty mógł to zrobić?Czy nie dlatego, że jeśli może nie wyżej, ale na pewno na równi stawiasz sie z Nim?
A swoja drogą, patrz-było akurat 77 ofiar, tyle, ile razy trzeba przebaczać.Czy to przypadek?
Gdyby tak każda rodzina, każdy bliski jednej z ofiar przyszedł do Breivika i mu wybaczył, to usłyszał on by te słowa 77 razy...Nie sądzisz, że tylko wtedy mógłby zrozumieć swój czyn, żałować zań..?
Myślę, że takie właśnie odwiedziny są ostatnią rzeczą, której on teraz pragnie...Jest to bardzo"niebezpieczne..." (22886)| curious | data: 28.08.2012, godz: 10:18 |
Andy
Widze, że lubisz czyjeś ptaszki, tylko po co okazywać to tutaj? Teraz już wszyscy znają Twoje zamiłowanie ;) A może nawet hobby? (22885)| Marjanka, lat 25 | data: 28.08.2012, godz: 09:22 |
Powiedcię mi proszę jak to jest
dziś rano dowiedziałam się że mój sąsiad zginoł na motorze mial 17lat drugi sąsiad jest wciężkim stanie...
Czy to że nie którzy odwracaja się od Boga czy go lekcewarza czy Bóg może przez taka tragedię pokazać że nie warto się od niego odwracac?
Dalo mi to do myślenia...u mnie w domu smieja się że jestem "święta" że powinnam iść do klasztoru bo wszedzie mnie pełno jak jest jakas uroczystość w kosciele to idę, w piatki zawsze idę do kosciolka, ale to chyba dobrze? (22884)| poranna kawa ;) | data: 28.08.2012, godz: 07:49 |
Andy .. kąśliwy jesteś ;P a może tak spojrzeć na siebie ... i swojego ptaszka :P :)
z porannymi pozdrowieniami :) (22883)| Andy | data: 28.08.2012, godz: 05:55 |
Curious śmieszny jesteś, lepiej od razu napisz że wstydzisz się iść do spowiedzi ponieważ bawiłeś się ptaszkiem :P (22882)| curious | data: 28.08.2012, godz: 00:31 |
Jak wszystkim wiadomo, źródłem wiary i faktów które praktykujemy w wierze jest Biblia Święta. Czy ktoś z was opiera wiarę na czym innym? Jeśli tak to proszę podajcie mi źródła. Jeśli nie to podajcie mi fragmenty w Biblii (przy czym więcej niż jeden), które mówią o odpuszczaniu grzechów przez kapłana, bo historia o koziołku do mnie nie przemawia.
Pozdrawiam
curious (22881)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |