Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Kobieta, lat 38data: 11.08.2012, godz: 20:07

Do nocna_zmiana

Wysłałam Ci wiadomość.

(22780)
Xdata: 11.08.2012, godz: 19:25

Gosia
Nic nie mówisz, nie piszesz, nie włączsz sie do dyskusji, chociaż interesujesz się sportem?
Musisz się interesować, ponieważ-jak powiedzialaś-często przebywasz w gmachu TVP, a tam wszyscy się interesują-i znają, a to jest przecież zaraźliwe...
No, w każdym razie uważają, że się znają, a najbardziej to chyba są pewne tego te dziewczątka, obecne w studio olimpijskim?
Powiem szczerze:komentowania największej imprezy sportowej, na tak niskim poziomie, w historii jeszcze nie było..
Dziwię się tylko sponsorom, że jeszcze"są zainteresowani,"ze jeszcze płacą, że jeszcze wykupują czas na reklamy, które lecą podczs igrzysk...Ja, na ich miejscu, już dawno bym z tego zrezygnował, bo szkoda pieniędzy...Ludzie już tak masowo nie oglądają transmisji olimpijskich, głównie z powodu żałosnych wyników, jakie osiągają polscy sportowcy, ale też z powodu sposobu komentowania...
Miejmy nadzieje,że tak się stanie oraz, że winni zostaną ukarani, tzn.dziennikarze sportowi...Osobiście uważam, że mozna byłoby tu rozważyć wysłanie ich na rok do jednego z koreańskich obozów koncentracyjnych..Chociaż nie, bo po sukcesie sportowców tego kraju na olimpiadzie w Londynie, władze-zadowolone z wyników-trochę popuszczą cugle, dyscyplina trochę siadnie, będzie lżej, a polskim dziennikarzom trzeba teraz czegoś"twardszego,"trzeba.."silniejszej ręki.."
Cóż, to tylko propozycja, którą będzie jeszcze można przedyskutować...

Igrzyska się kończą, czas więc na podsumowania...Ale to później..

(22779)
Xdata: 11.08.2012, godz: 19:01

Albo ci biedni siatkarze, którzy-kto wie-może i wygraliby z Rosją, gdyby nie ten komentator, Piotr Dębowski, który też"trzymał kciuki..."W trzecim secie, przy stanie 0:2, zaczęło mu się już wszystko mieszać, bo zaczął go komentować od słów o jakieś"wierze..."Nie wiadomo, co miał dokładnie na myśli, ale chyba przestał wierzyć w zwycięstwo, bo stale tylko:"pozostała wiara i pozostała wiara..."
Może gdyby na tej wierze poprzestał, wynik meczu byłby inny?Jednak on nie zapomniał o"kciukach.."No i stało się-mecz przegrany...Dlaczego?Bo w koncówce trzeciego seta, dość wyrównanego, było tak:idzie Polak na zagrywkę, a Dębowski mówi:"trzymamy kciuki!"I co?I...siatka, zagrywka nieudana, punkt dla Rosjan.Za chwilę, po odzyskaniu zagrywki, Polak znów chce zagrywać, a Dębowski:"trzymamy kciuki!"I co?Uderzenie w piłkę i..siatka, po raz drugi z rzędu!Punkt dla Rosjan, Polacy podłamani nie są juz w stanie się podnieść i przegrywają 0:3..
A przecież była szansa na zwycięstwo, bo w siatkówce często zdarza się tak, że mecz się wygrywa 3:0 albo przegrywa 2:3(wygrywając już 2:0).Gdyby zatem Polacy wygrali tego trzeciego seta, to nabraliby większej pewności siebie, zaczęliby lepiej grać. Rosjanie popełnialiby-seriami(jak to w siatkówce)-błędy, przegrali czwartego seta i byłoby 2:2..No i pozostałby tie-brek, a tam wszystko byłoby możliwe...
Szkoda, że przed meczem"nie zajęto się"polskimi dziennikarzami,"specjalistami"od siatkówki(bo był tam pewnie jeszcze ktoś?)i nie wyrzucono ich z hali na zewnątrz..Gdyby ich nie było widać, gdyby mecz toczył się bez komentarza, to byłaby wówczas realna szansa na zwyciestwo..

A jak było z naszym ciężarowcem, Marcinem Dołegą, zdecydowanym-po wycofaniu się jego dwóch najgroźniejszych rywali z obawy przed kontrolą antydopingową, bo ich organizmy nie zdążyły jeszcze oczyścić się z"koksu"-faworytem do złota?
Po dwóch nieudanych podejściach do ciężaru o wadze 190 kg, Dołęga idzie po raz trzeci, chwyta sztangę i w tej chwili polski komentator mówi:"wszyscy trzymamy kciuki!"No i co?No i nie wyrwał, nie zaliczył rwania-żadnego podejścia i odpadł z dalszej rywalizacji...A przecież 190 kg to dla Dołęgi miała być tylko rozgrzewka, bo dźwiga on znacznie więcej..A więc, katastrofa, bo pewny złoty medal przepadł i juz nie będzie miał pewnie okazji go zdobyć, bo jest zbyt zaawansowany wiekiem, a następne igrzyska dopiero za 4 lata..
I znów:gdyby wyrzucono komentatorów(polskim sztangistom nie sprawiłoby to wielkiego trudu), to pewnie ten złoty medal i tytuł mistrza olimpijskiego, byłby, bo oni-ci sprawozdawcy-już chyba wcześniej, przy piewszych, nieudanych, próbach Polaka, o tych"kciukach"myśleli, a może i mówili, bo przez cały czas nie byłem skupiony tylko na tej relacji..?

(22778)
Leszek, lat 32, e-mail: berry21@o2.pldata: 11.08.2012, godz: 17:52

Drogi x

Przeczytałem DWA dosłownie) Twoje wpisy i już mi się odechciewa dalszej lektury. Jeśli twierdzisz że dla sportowca najgorsze jest drugie miejsce to mam dla Ciebie pewną dość cenną wskazówkę. Zacznij uprawiać dyscyplinę sportową która jest rozgrywana na olimpiadzie i pokaż nam wszystkim, że umiesz coś więcej niż tylko narzekać. Swoją droga użytkownicy maja rację, ze zwracają Tobie uwagę. Sztuką której jak widzę nie posiadasz jest podziękować za krytykę i spróbować poprawić to co niedoskonałe Proponuję najpierw się zastanów a potem pisz.
A swoja drogą fajnie byłoby jakbyś sie przedstawiał, no chyba że boisz się ze Cie rozpoznają.
Pozdrawiam
Leszek

(22777)
Kobieta, lat 38data: 11.08.2012, godz: 17:09

Do X

,,Duch tchnie, kędy chce" - to z Pisma Św. - tyle na temat Kraśko.

(22776)
Xdata: 11.08.2012, godz: 12:23

Dla mnie skończony jest też red.Piotr Kraśko, który-swym pogańskim zwyczajem-który wczoraj, na zakończenie głównych Wiadomości w TVP1(najważniejszego programu informacyjnego-dla przypomnienia), wezwał znów do"trzymania kciuków"za Anitę Włodarczyk, by zdobyła złoty medal...Jaki to miało efekt, widzieliśmy...Choć i tak dobrze, że nic się jej nie stało, bo, np.młot ten(mam na myśli sprzęt sportowy, oczywiście, a nie...już nie powiem kogo)mógł się jej tak nieszczęśliwie wymsknąć, że uderzyłby ją w głowę i...nieszczęście gotowe, a nawet mogłoby być jeszcze gorzej..Pamiętamy bowiem, jak to Kraśko, kilka razy, namawiał do trzymania kciuków za Małysza, przed tym sławnym występem w Zakopanem, i co się potem stało...?Wszyscy pamiętają tę grobową ciszę, jaka zapanowała po upadku Adasia, który-przez długi czas się nie ruszał(nie wiadomo, czy oddychał?)Wyglądało to bardzo źle, tak źle, iż wielu-bardzo wielu, już ten krzyżyk na nim postawiło...Dobrze, że się skonczyło, jak się skończyło..
A co spotkało Kraśkę, za to, że tak ochoczo dawał upust swym pogańskim zapędom?A to, że na-obchodzonych uroczyście-swoich 40-ych urodzinach spadł z konia, na którym zrobił sobie przejażdżkę, a potem jeszcze skakał przez przeszkody...Na jednej z nich, koń dosiadany przez niego przewrócił się i tak połamał, że trzeba było go zabić..Jeźdźcowi-jakimś cudem, czy raczej-zrządzeniem, nic się nie stało, ale mogło się stać..
On jednak, niepomny ostrzeżeń, dalej nie kryje się ze swoim poganizmem...Odważny, widać...

(22775)
Xdata: 11.08.2012, godz: 11:49

pavel
Pragniesz, by-jak to ująłeś-Bozia dała mi trochę rozumu...Racja, przyda się, bo znów nie pomyślałem i dałem się nabrać-tym razem temu celebrycie Kurzajewskiemu, udającego dziennikarza sportowego...
Oto wczoraj, późnym wieczorem, włączam TVP, a tam Kurzajewski krzyczy:"WYGRAŁA!WYGRAŁA!"Od razu wiedziałem o co chodzi:o to, że A.Włodarczyk zdobyła tytuł mistrza olimpijskiego, że zwyciężyła...Nie zdziwiło mnie to, bo była murowanym faworytem i to nie tylko dlatego, że wygrała wcześniej eliminacje, ale też dlatego, iż od wielu lat jest najlepsza, choć, na jakiś czas, kontuzja wykluczyła ją ze startów-była po prostu pewniakiem, co prawda"kolejnym"(w naszej ekipie), ona akurat nie mogła zawieść-nie było takiej siły...Więc, kiedy tylko usłyszałem to"wygrała, wygrała!,"od razu(chyba z tej radości?), wyłączyłem telewizor, by-w ciszy-nacieszyć się tym sukcesem, bo, wiadomo-wreszcie złoty medal!Wreszcie to, po co się przyjeżdża na olimpiadę...
Po jakimś czasie, kiedy już nieco ochłonąłem, przeniosłem się do internetu, by spojrzeć na tabelę medalową, gdyż tam zawsze prezentują tę, jaka jest aktualna..Zrobiłem to, ponieważ wiedziałem, jak ona wyglądała dotąd i że, po trzecim złotym medalu, Polska znajdzie się na takim miejscu, z którego-używając dobrej lornetki-będzie można już dojrzeć Koreę Połnocną;będzie można-choć mgliście-dostrzec te koreańskie szkielety, a przynajmniej ich zarysy...
Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Polska nie tylko że nie awansowała, ale nawet spadła w klasyfikacji medalowej(na 29-e m-ce)!Szybko przejrzałem wiadomości z igrzysk i tu..szok!Włodarczyk przegrała, zajęła drugie miejsce, najgorsze dla sportowca!I nie ma złotego medalu, i nie ma poprawy miejsca w klasyfikacji medalowej, nie ma szans na przybliżenie się do Północnej Korei...To, że Polska-po kolejnym medalu na pocieszenie-znów spadła w klasyfikacji, nie zdziwiło mnie już wcale, bo to się zdarza, natomiast zacząłem dziwić sie samemu sobie, a mianowicie temu, że uwierzyłem Kurzajewskiemu...Nie powiem już, co o nim w tamtej chwili-tak naprawdę pomyślałem, jak go nazwałem?
Jak mogłem mu uwierzyć?!A niech go...Ażeby go...Ażeby tak raz zapomniał i po raz drugi założył te same oprawki...Dla mnie, jako osoba wiarygodna, jest skończony..

(22774)
paveldata: 11.08.2012, godz: 00:26

" zatem chyba należą mi się jakieś krótkie słowa podziękowania za to, że choć trochę tej prawdy tu liznęłaś?"

A ja Ci powiem tak Panie Seniorze..... Nim se tu wypowiesz, po prostu weź lekarstwa, które Ci dobry doktor przepisał. Za taka mądra rade jaką "tu liznołes" chyba należą mi się słowa podziękowania?

(22773)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 10.08.2012, godz: 23:02

On (Bog) jest dobry dla niewdziecznych. Badzcie milosierni, jak Ojciec wasz jest milosierny. Lk. 6,35

(22772)
Kobieta, lat 38data: 10.08.2012, godz: 22:31

Do X

Nie podziękuję Ci za nic ponieważ nie zaglądam tu po wiadomości z pierwszych stron gazet. Nie jestem tym zainteresowana.
Właśnie wróciłam z rekolekcji i jestem puki co zainteresowana jedynie KRÓLESTWEM BOŻYM. Złe wieści są tak głośne, że nie sposób ich nie usłyszeć. Zajmij się głoszeniem pozytywnych rzeczy, spraw, bo to o nich trudniej usłyszeć.
Ludzie uciekają od tych, którzy przekazują tylko złe wieści.

Do nocnej zmiany

Mam problem ze stukaniem w klawiaturę i muszę się wkurzyć, żeby coś napisać, ale obiecuję, że do Ciebie napiszę : ) pozdrawiam

(22771)
Xdata: 10.08.2012, godz: 18:21

Kobieta, 38
Tak, to prawda:jeżeli ludzie będą chcieli się dowiedzieć tego, co się dzieje w świecie, to znajdą na to sposób-na pewno.Tylko że-czego się dowiedzą?Prawdy?Nie..A może tego, że żyjemy w demokracji, w kraju wolnym, w państwie prawa, to znaczy takim, w którym człowiek tak długo jest niewinny, dopóki nie udowodni mu się winy, a nie odwrotnie:człowiek jest winny, póki nie dowiedzie swej niewinności?
No, z mediów dowiesz się, ze w takim państwie żyjemy, ale, czy bedzie to prawdą?Wcale...Oto dowód na to:przedwczoraj, w Panoramie(TVP2, 18h), Hanna Kedaj-Smoktunowicz-Lis powiedziała o pewnym księdzu, którego sąd uniewinnił, gdyż o coś tam został oskarżony, że"NIE UDAŁO SIĘ GO SKAZAĆ."Co to oznacza?A to, że żyjemy w kraju, w którym standardy wolności, demokracji, praw człowieka itd.są niższe aniżeli w krajach, które uchodzą za takie, gdzie panują dyktatura, reżim, prześladowania;gdzie prawa człowieka nie są respektowane, praktycznie nie istnieją itd...Tam przynajmniej człowiek uznawany jest za winnego, dopóki nie udowodni, iż nie jest winny, a u nas-jak widać na powyższym przykładzie-człowiek uważany jest za winnego nawet wtedy, kiedy już udowodni swoją niewinność-i to przed sądem...

A jesli chodzi o sport, to, np.słuchając relacji z igrzysk, czego się dowiesz?Dowiesz się tego, że najważniejsze jest to, czy Polska zdobędzie 10 medali, czy nie?Będą Ci wmawiać, ze te 10 medali to będzie sukces, że będzie to coś-jak w mówią w kółko-"coś nieprawdopodobnego, niewiarygodnego i niesłychanego.." A przecież te 10 medali, do których równają, a zdobytych 4 i 8 lat temu, to było już było dno, to była klęska, jaką ponieśli polscy sportowcy...Jednak o tym, ci tzw.komentatorzy, nie wspomną, a-od samego początku olimpiady-pukają od spodu(wręcz walą pięściami), by się wdrapać, jakoś wdostać na to dno, gdzie staną triumfalnie i wbija flagę(białą chyba?)

Widzisz teraz, że dowiadując się byle gdzie tego, co dzieje się w świecie, nigdy nie usłyszysz prawdy, a zatem chyba należą mi się jakieś krótkie słowa podziękowania za to, że choć trochę tej prawdy tu liznęłaś?

(22770)
paveldata: 10.08.2012, godz: 15:18

Do X

Drogi Panie kolego, nie masz pojęcia ile mam lat. Niewiele ponad 23 lata? Wiesz ze mam znacznie więcej? A ty co, Pan starszy? A może Pani? Na zapas to może zastanów się nad konsultacją z dobrym lekarzem, bo tak jak to już to ktoś wspomniał Twoje teksty nie maja ani ładu ani składu. Wątpię abyś miał jakiekolwiek grono odbiorców, bo jak już wspomniałem Panie Kolego tego bełkotu nie sposób czytać ;) Panie Seniorze? A teraz niech się Pan łaskawie zastanowi. Po co ta wiadomość pełna kąśliwych bezsensownych uwag, nie prowadząca do niczego, nie wnosząca dosłownie nic? Zastanowił się Pan? No tak.... Chodzi o zwrócenie na siebie uwagi, nikt już nie zwraca to trzeba napisać, zaczepić kogoś innego to wtedy może się odezwą.
Szczęścia życzę no i niech Bozia da Panu trochę rozumu!!

(22769)
nocna_zmiana, e-mail: nocna_zmiana@op.pldata: 10.08.2012, godz: 15:11

Kobieta, lat 38,
mogę Cię prosić o więcej informacji odnośnie terapii DDA drogą mailową?
Pozdrawiam.

(22768)
Kobieta, lat 38data: 10.08.2012, godz: 14:18

Do paweł
Do olka 27

Chłopak nie wypruje sobie żył dla rodziny, mianowicie dlatego, że zbyt wcześnie zaczął zajmować się sprawami dorosłych. Tak się stanie, choć bardzo by chciał żeby było inaczej - najzwyczajniej w świecie zabraknie mu sił. Siły zabiera mu matka.
Jego mama zrobiła sobie z niego partnera życiowego, co najwyżej będzie potrzebował kobiety do seksu i mamusi ( przytulić, pogłaska, ucałować w czółko).
Ten chłopak ma ojca alkoholika, więc jeśli on ma być kiedyś dobrym mężem, ojcem to już powinien wyprowadzić się od rodziny i powędrować do poradni odwykowej na DDA- terapia dla dorosłych dzieci alkoholików.
Najstarsza córka alkoholika. Pozdrawiam


(22767)
Xdata: 10.08.2012, godz: 11:39

pavel
A Ty masz niewiele więcej niż 23 lata i chociaż, czytając Twoje wpisy,"ręce nie opadają,"i nie twierdzę, że"płytko rozumujesz,"to też Ci wybaczam, choć nie mam czego...Wybaczam już tak"na zapas",bo kiedy będziesz starszy, to trudniej będzie mi się zebrać w sobie, aby tą łaską wybaczenia Cię obdarzyć i wówczas mogę się na to nie zdobyć..
Zakładam oczywiście, że będzie wtedy co Ci wybaczać...
Znając Ciebie, będzie...Na pewno..

(22766)
Asia, lat 29data: 10.08.2012, godz: 09:21

my przez te 10 lat wlasnie nie mieszkaliśmy razem żeby zostawić to na po ślubie i najgorszym dla mnie było to ze mu się nagle odmieniło, ja powiedziałam ze takie mieszkanie to na krotka metę, razem mieszkamy dopiero 4 miesiące, tak samo jak nagle zmieniło się jego zachowanie, po 10 latach wogole jakby inny człowiek i to jest przerażające, boje się tego ze jeśli nawet bym się z nim rozstała to nie zaufam juz nikomu, no bo jak po czymś takim:( nie potrafię odczytać czego Bóg ode mnie chce...

(22765)
Bożenadata: 10.08.2012, godz: 08:55

do Asi l.29

Piszesz Asiu o 10 latach "związku", w tym wypadku nie narzeczeństwa, rzekomo mężczyzna taki odpowiedzialny,ułożony, zaradny,a po 10 latach dopiero decyduje się na oświadczyny i ślub, które zaraz potem odwołuje, a do tego proponuje Ci zamieszkanie razem?to jest normalne?gołym okiem widac,że mężczyzna jest nieodpowiedzialny i niedojrzały.Bóg dawał Ci znaki,że to ten?uważam,że Twoim błędem było zamieszkanie z tym mężczyzną, skoncentrowałaś się na urządzaniu mieszkania, można się domysleć, że żyliście pod jednym dachem "jak małżeństwo', ale bez sakramentu, czyli w grzechu, bo nikt nie uwierzy,że jak brat i siostra.Dziewczyno-gdyby on myslał o Tobie poważnie i dojrzale inaczej by to wszystko się potoczyło.Proponuję Ci poczytanie strony SYCHAR-UZDROWIENIE MAŁŻEŃSTWA-http://www.kryzys.org/,ponieważ na tym forum są osoby w związkach niesakramentalnych-jak Twój.Na pewno znajdziesz tam wiele cennych rad , jak postępić.

(22764)
Marcindata: 10.08.2012, godz: 07:32

Do Asia lat 29 Myślę że tu zawiódł tzw. czynnik ludzki i żal do Boga jest nieuzasadniony choć masz prawo w tej sytuacji do rozczarowania i smutku . Musisz zacząć od nowa,kto wie co jeszcze przyniesie życie

(22763)
Asia, lat 29data: 09.08.2012, godz: 22:59

Hej wszystkim
piszę tu bo już nic nie mogę zrozumieć z tego co dzieje się w moim życiu, chciałam porozmawiać z kimś kto mógłby mi trochę pomóc zrozumieć co Bóg może do mnie mówić przez to co się stało:
może zacznę od tego, że jestem w związku z mężczyzną od 10 lat, byliśmy w sobie zakochani, zawsze we wszystkim mogliśmy na siebie liczyć, on zdawał się dobrym kandydatem na męża, spokojny, ułożony, odpowiedzialny, zaradny, ważne też dla mnie było że był wierzący, chodził do kościoła, przeżyliśmy razem niezliczoną ilość fajnych chwil i takich w codzienności i masę wyjazdów i pewnego dnia On się oświadczył, był pierścionek, kwiaty i planowanie wesela. I tu zaczyna się horror, on w tym kierunku nie robił nic, zmienił mój stosunek do mnie, skończyło się tak, że odwołał ślub i wesele, nie do opisania jest to co wtedy przeżyłam... stanęło na tym że chce żebyśmy jednak razem zamieszkali przed ślubem, bolało mnie to ale się zgodziłam bo potem do końca życia bym żałowała że nie spróbowałam.
Po zamieszkaniu zero inicjatywy z jego strony żeby jakoś urządzić to mieszkanie, i nie była to kwestia pieniędzy, bo akurat teraz niedawno po 4 miesiącach mieszkania zdarzyło się tak że dostałam można powiedzieć w prezencie komplet nowych mebli, uradowana mu o tym powiedziałam a on na to, że nie wie czy je będziemy brać.. byłam w szoku bo mieszkanie zawalone kartonami..on sam pali nagminnie papierosy co wcześniej było dosłownie raz na miesiąc, przestał chodzić do kościoła, w ogóle nie rozumiem tego.
Dwa miesiące po tym jak odwołał to wesele, straciłam moją ukochaną pracę, którą uwielbiałam, po prostu zlikwidowano to miejsce w którym pracowałam.
Najgorsze dla mnie jest to, że ja swojego życia starałam się nie układać po swojemu, zawsze pytałam Boga, starałam się rozmawiać z Nim, prosiłam o podpowiedzi, i postępowałam dokładnie z tym co czułam że mi mówi, o chłopaka też nie raz pytałam i dostawałam odpowiedzi twierdzące, wtedy działy się takie wydarzenia, że znów Bóg dawał mi znak że to ten, a tu nagle coś takiego.. dlaczego Bóg w jednym czasie zabrał mi to co kochałam, tak pragnęłam założyć rodzinę, mój chłopak wiedział i zgadzał się z tym żeby mieć conajmniej 3 dzieci - czy to coś złego. Dlaczego znowu mam być w punkcie wyjścia bez mojej pracy i bez kogoś z kim chciałam tworzyć coś dobrego.. tak mi źle już od wielu miesięcy, niech mi ktoś w końcu powie co to znaczy, czego Bóg ode mnie chce, przecież Go pytałam, rozmawiałam, a teraz nagle zwrot i mega krok do tyłu.. każdego dnia walcze, żeby się usmiechać, bo dobija mnie to wszystko,
pozdrawiam Was

(22762)
judi, lat 26, e-mail: judi23@buziaczek.pldata: 09.08.2012, godz: 22:47

do ola
nie znam całego wątku ale rozumiem cie ja miałam podobną sytuacje jeśli byś chciała pogadać to możemy na gg nie znasz mnie ani ja ciebie ale chetnie podziele sie swoimi doświadczeniami zawsze dobrze porozmawiac małżeństwo to najważniejsza decyzja w życiu trzeba wziąść pod uwage wszystko pozdrawiam

(22761)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 09.08.2012, godz: 22:13

Sila milosierdzia nie polega na tym, aby dac malo lub duzo, lecz na tym, zeby nie dac mniej niz mozemy dac. Jan Zlotousty

(22760)
Kobieta, lat 38data: 09.08.2012, godz: 22:05

Do X
Czytam wpisy wszystkich, tylko Twoich czytać nie mogę. Jesteś mężczyzną a piszesz jak lalunia której jedynym celem jest chęć pokazania się.
Ludzie zaglądający na ten portal oczekują porad duchowych, jakiegoś wsparcia, czasem tylko wypowiedzenia swojego bólu, a Ty często wrzucasz jakieś złośliwe komentarze. Używasz dużo słów, a nie mówisz nic wartościowego.
Masz dużo wolnego czasu i oprócz pisania kąśliwych uwag prawdopodobnie nic nie robisz.
Jeśli ludzie będą chcieli wiedzieć co dzieje się w sporcie, polityce, w świecie to znajdą sposób aby o tym się dowiedzieć, Ty nie pisz o tym na tym portalu.
Proponuję spędzić ten wolny czas na modlitwie, rozważaniu Pisma Św, może sąsiadka lub sąsiad potrzebuje pomocy.... Z Panem Bogiem !!!



(22759)
zuzzza, lat 25data: 09.08.2012, godz: 21:10

Czytam od niedawna wasze posty Witam wszytskich;)

Do olki
Nie chce Ci zbyt sugerowac, ale ja mialam podobna sytuacje z moim już teraz byłym- zdradzał mnie. Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. I nie tego typu, że on pisze czy spotyka się z byłą. To znaczy, że uczuciowo nie jest z Tobą szczery. Wybacz, ale wydaje mi się, że trochę nie rozumie tego co czuje do Ciebie. Zapytaj go wprost czy Cie zdradził, czy całował się i inne rzeczy. Zobaczysz reakcję.

(22758)
Xdata: 09.08.2012, godz: 19:16

Włączyłem telewizor, patrzę, a tu pokazują klasyfikację medalową...No, niby nic takiego, ale coś mnie tknęło, kiedy zauważyłem, że było tam tylko 7 reprezentacji, następnie wielokropek i-na 26-ym-POLSKA(w ten sposób)-o jedno niżej po tym brązowym medalu...Nie ma w tym nic dziwnego, bo akurat te medale znaczą tak mało, że nawet kiedy się je zdobywa, to spada się w klasyfikacji ogólnej, bo-jak wiadomo-liczy się tylko złoto..
Zatem poszukałem gdzie trzeba i wyjaśniło się, dlaczego nie pokazano, kto jest na 8-ym miejscu.Są na nim Węgry, tak-małe Węgry, które mają niecałe 10 mln mieszkańców...Nie wiem jakich słów użyć, by opisać ich osiągnięcia, skoro każdy z tych brązowych medali, zdobytych przez Polaków, został uznany przez naszych komentatorów-tak od 25 do 30-u razy-za wyczyn-cytuję:"niesamowity, niewiarygodny, nieprawdopodobny?"Powiem po prostu:Węgrzy zdobyli 8 złotych medali, co-gdyby uwzględnić liczbę ludności-przekłada się na 31, które musieliby zdobyć Polacy...Nie liczę oczywiście pozostałych, bo te-jak powiedział Bartłomiej Bonk, który, po tym, jak-z obawy przed kontrolą antydopingową-wycofało się dwóch najlepszych zawodników w jego kategorii wagowej, stał się posiadaczem brązowego krążka w podnoszeniu ciężarów-"są jedynie na pocieszenie."Tak powiedział i szkoda tylko, że nie rozwinięto tej myśli w studio, gdzie siedział celebryta Kurzajewski, jakaś niewiasta, udająca, że zna się na sporcie, a głównie na jego komentowaniu, która, m.in.biegi lekkoatletyczne nazywa"wyścigami,"a poza tym prowadzi w telewizji jeszcze jakieś guizy, pogawędki itp...

Jednak-wbrew pozorom-jest szansa na to, że Polska-za 8, 12 lat, na kolejnych igrzyskach-osiągnie przynajmniej takie wyniki, jak Węgry, pod wodzą Viktora Orbana, polityka, premiera, który miał odwagę i postawil się tym komunistom z Brukseli(efekty tego widać po wynikach w Londynie)...Trzeba tylko jednego:wybory parlamentarne musi wygrać opozycja, której lider, J.Kaczyński, powiedział:"Będziemy mieli w Warszawie Budapeszt."
Oczywiście, tzw.polskie media wyśmiały te słowa...A co one oznaczają w praktyce?Oznaczają tyle, że w przypadku dojścia opozycji do władzy, kraj nasz będzie się rozwijał tak, jak Węgry, tzn. tak dobrze i rozwój ten bedzie rzeczywisty, namacalny, wymierny, co najlepiej zawsze widać po wynikach, jakie osiągają sportowcy na olimpiadach...

(22757)
olka, lat 27data: 09.08.2012, godz: 17:01

Może i macie rację będę go obserwować. Dam mu szansę. Mam czas na podjęcie decyzji czy być z nim na zawsze... ale tu nie tylko o to chodzi... Czegoś mi ciężko zapomnieć ale nie jest to związane z finansami... Może uznacie to za błahe ale do mnie to wciąż wraca...
Na początku naszego związku on spotkał się parę razy ze swoją byłą. rozmawiali spacerowali itp. Powiedział mi o tym po fakcie. Mówił mi też wtedy, że jak do niego pisze to go rusza. Czasami też chodził na spacery ze swoją koleżanką, którą wczesniej znał ode mnie. Pisała całymi dniami do niego. On jej zawsze odpisywał nawet w mojej obecności. Czasami mi odp na smsy po 1h a póżniej się okazało, że pisał z nią. Kiedyś nie przyszedł do mnie bo tak długo ją odprowadzał (wracali razem ze szkoły)cRaz zdarzyło się, że ją przytulił tak odruchowo bo niby ją uderzył przez przypadek i pisali sobie o tym przy mnie. Dopiero póżniej się przyznał. Teraz już ta koleżanki nie ma. Wyjechała. Jego była ostatnio przychodziła do jego domu, ale niby do jego siostry bo to koleżanki. On mówi, że mnie kocha ale ja boję się zaufać po tym co było tak w 100%. Minęło już 2 lata a cały czas to wszystko wraca i mu to wypominam...:-(

(22756)
Beatadata: 09.08.2012, godz: 13:14

Moniko jak dzieci nie bedzie to spoleczenstwo będzie stare, i nikt nie zapracuje na emerytury. Ludzie ktorzy mają wiele z reguły chcą życ wygodnie , hedonistycznie. i dzieci nie chcą. Mimo to dzieci maja prawo mieć zapewnione podstawowe warunki do życia i kształcenia. Kiedyś za komuny wszyscy zyli na jednym poziomie bardzo przeciętnie i skromnie. Można sie było zadowolić przeciętnościa bo niczego nie było w sklepach.
Dziś dzieci maja laptopy nowoczesny sprzęt, rowery górskie i dziecko ktore jest biedne czuje sie dyskryminowane bardziej niz kiedyś. Widza reklamy i też chciałyby cos otrzymać. Odczuwa presje kolegów, wpada w kompleksy i gdzieś je probuje rozładować. Dzieci nie musza mieć wszystkiego ale choć trochę jakies hobby niz tylko chleb i ubranie. Niestety mamy duze skrajnosci, dzieci znajomych chodza na kółka taneczne sportowe jezdza na kolonie a rowiesników obok nawet nie stać na basen, wszedzie na nogach z mamą z ciezkimi zakupami bo nie maja samochodu. Dawniej było to powszechne. A dzis wytłumacz dziecku ze nie pojdzie na basen bo.. ze nie moze chodzic na hamburgery bo..ze nie pojedzie na wakacje bo..
I nawet dobry rodzic nie wystarczy bo dziecko pragnie rozwoju zainteresowań kreatywnosci, a na to rodziców nie stać. Rodzice też czuja się gorsi i sfrustrowani gdy ich na opłaty nie stać. Tu nie chodzi o jakies frykasy ..ale podstawowe minimum. Jak moja siostra kupowala ostatnio ksiazki i przybory dla swoich 3 dzieci szkolnych to wydala 1000zl i to nie znaczy ze kupowala najdrozsze wyposazenie ale to minimum co dostala w szkole wypisane na liście do wyposażenia ucznia. Bo co roku zmieniaja podręczniki i ktos na tym zarabia.

Państwo nie robi nic aby sprzyjać urodzeniom, a biedne rodziny traktuje sie jak zlo konieczne. Nie mozemy porównywać sie do Afryki gdzie nie ma TV i dziecko nie ogląda reklam i nigdy nie widziało laptopa. Tam wszyscy żyja biednie przynajmniej w swoim gronie. Ale to temat rzeka..

(22755)
Xdata: 09.08.2012, godz: 13:03

Artii
Może jednak trochę interesujesz się sportem i-od czasu do czasu-obejrzysz w TVP jakąś transmisję z igrzysk...Jeżeli tak, to mam dla Ciebie propozycję(oczywiście-do odrzucenia, wg Twojej woli), która-jesli ją przyjmiesz-może stać się dla Ciebie strzałem w dziesiątkę, decyzją życia, ponieważ(jeżeli szczęście będzie Ci sprzyjać)odtąd nie będziesz musiał już więcej pracować, co-w kontekście wprowadzenia nowych przepisów, zmuszających osoby Twojej profesji do noszenia broni-może być wręcz zbawienne...
Moja oferta jest taka:jestem gotów założyć się o każde pieniądze, nawet o wszystkie moje oszczędności(a są one pokaźne, lekko rzecz ujmując) i postawić 50:1, że Polska, na olimpiadzie, przegra-w klasyfikacji medalowej-z Koreą Połnocną-tak, z"tą"Koreą, z tą, w której panuje dyktatura komunistyczna, reżim, ucisk, więzienia, prześladowania, tortury, głód-obejmujący coraz większe kręgi, gdzie-jak okiem spojrzeć-obozy koncentracyjne, a w nich głód, praca ponad siły, bicie, tortury i rozstrzeliwania...Tak sytuację panującą w tym kraju przedstawiają media nasze(i zachodnie też-zwłaszcza one), a przecież media nie kłamią, przynajmniej w tym przypadku, bo niby dlaczego miałyby to robić?

Widzisz więc, że szanse masz ogromne, bo wyobraź sobie tych biednych, wynędzniałych, wygłodniałych, ledwo słaniających sie na nogach, Koreańczyków...Czy tacy, że tak powiem"sportowcy"(bo chyba nie można ich tak nazwać?)są w stanie zagrozić Polakom, czy są w stanie im się przeciwstawić, stawić im tego"czoła?"Polakom-tym różowiutkim, wypasionym, świetnie przygotowanym, sportowcom..?
No to, zastanów się...
Radzę jednak się nie śpieszyć...Jeżeli chcesz, a tak będzie najlepiej, to może poradź się kogoś, kto zna się dobrze na sporcie, a więc kogoś, kto nie słucha naszych komentatorów sportowych, tzn.może i słucha, ale jedynie śmieje się z tego, co mówią i z politowaniem kiwa głową...Jeżeli kogoś takiego znasz, to-jak naprędzej-pędź do niego, bo-być może-ma on poczucie humoru, ale-słuchając tych komentarzy-i ono może zwariować i tego człowieka szlag trafić...

(22754)
Xdata: 09.08.2012, godz: 01:34

Artii
"Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy."

Widać, nie oglądasz-w ogóle-transmisji z igrzysk, bo gdybyś to robił, to-słysząc ten, żenujaco niski, poziom komentowania, jaki prezentują tzw.dziennikarze sportowi, ten ich sposób mówienia, te, popełniane przez nich, błędy-na pewno nie zacytowałbyś powyższych słów, bo szybko doszedłbyś do wniosku, że miłosierdzie- miłosierdziem, łaskawość-łaskawością, cierpliwość-cierpliwością, ale tu mamy już do czynienia z sytuacją, w której obietnice te nie mogą zostać nie zerwane...

(22753)
Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 08.08.2012, godz: 17:06

Beato a teraz dopowiem do Twojego wpisu. A osoby, które mają stanowiska, pieniądze i nie mają dzieci. Może oni też podświadomie boją się mieć dzieci bo nie chcą aby harowały cały dzień a konkurencja nie śpi, akcjonariusze czekają na zyski.
Tak słucham Trojki i szkoda mi ludzi, którzy stracili przede wszystkim zaufanie do instytucji finansowej. Czy właśnie akcjonariat pracowniczy nie jest rozwiązaniem ?

Olka poczekaj i obserwuj. Znajdź pracę, abyś była niezależna i módl się do Pana Boga o światło. Może się okazać, że Ty i twoja cierpliwość będzie czymś pięknym co go spotkało.

(22752)
Beatadata: 08.08.2012, godz: 16:02

do Ona
pieniadze są srodkiem do życia i są wazne. Jak stworzyc rodzinę gdy nie ma stałej pracy jak zapewnic byt dzieciom na przynajmniej minimalnym poziomie? na zasiłku?
Nie znam tego chłopaka, na ile się stara jakie ma podejscie do spraw, i jakie ma plany. Biore pod uwage rózne sytuacje, ktore trzeba rozważyć. Równiez to z jakiej rodziny pochodzi, bo historia lubi sie powtarzać. Patologia wpływa na psychike dzieci i czasem sie odzywa w obliczu roznych sytuacji życia. Ja go nie skreślam ale też nie wychwalam ponad niebiosa , ..kazdy normalny chłopak powinien dbac o byt i nie ma w tym nic dziwnego ze gdzies dorabia..z czegoś trzeba żyć.
Tez znam osoby ktore mowiły ze pieniadze nie są najwazniejsze. Tylko miłość. A dzis płaczą, że tak im cięzko, ze muszą z wielu rzeczy rezygnować ze nie mają samochodu..nie stać ich wyjść na basen, bo tak marne zarobki ..a przeciez pieniadze nie były najwazniejsze.. w narzeczenstwie im to nie przeszkadzało. Nie idealizujmy ze miłośc wszystko pokona, pytanie na czym polega miłosc na, uczuciach?

(22751)
onadata: 08.08.2012, godz: 15:39

Olka
Każdy by chciał żyć w dobrobycie, ale życie nie jest takie proste.....jestem zdziwiona postawą Beaty I Kuby, pewnie odwalić chłopaka bo biedny....facet ma być odpowiedzialny i mądry, tak by ,nawet jak sie wszystko wali, umiał ogarnąć sytuacje, mówiąc ogólnie....to że nie jest bogaty i jak piszesz ma problemy finansowe nie znaczy czy mogę sobie myśleć czy to będzie dobry kandydat na męża czy nie! Różnie w życiu bywa, powtarzam facet ma być zaradny i to już ty musisz ocenić czy taki jest czy nie!! Jeśli go kochasz i widzisz ze sie stara że coś robi by naprawić jakąś sytuacje czy to sie nie liczy?? Ty go znasz, sama musisz ocenić czy jest to człowiek odpowiedni na męża i ojca, czy nie. pieniądze są bardzo ważne ale czy najważniejsze.....co my Ci możemy doradzić?? Sama musisz rozwiać wątpliwości!

(22750)
Beatadata: 08.08.2012, godz: 10:37

Olka
Kuba bardzo dojrzale odpowiedział. te rzeczy sa ważne. Bo na tym tle rodzą sie frustracje w rodzinie. Pewnie ze nie przewidzi wszystkiego, dziś jest dobrze jutro pod górę.
A co jak Twoj partner nie znajdzie dobrej pracy bedzie dorabial na złomie to wam wystarczy? I z tego powodu poczuje się zakompleksiony i rozbity i sięgnie po alkohol? dla mężczyzny to wazne by czuł sie spełniony, miał stałą pracę .jesli nie, sięgnie po używki. Miłoscią nie bedziecie zyli.. trzeba zapewnic utrzymanie rodzinie. Czy Ty bedziesz szczęśliwa gdy nie będziecie mieli stałego dochodu?

Módl się o rozeznanie woli Bożej by pokierował Twoim zyciem, przedstaw Mu chłopaka ...aby wskazał CI dobrego męża. BYc moze Twoj chłopak sie zmieni ale to musi byc już zanim wejdzie w związek, a jakie on ma zranienia po ojcu? ten cały bagaż zranien wnosi się w małżenstwo.
Jestes gotowa go unieść? Przemysl do czego jesteś zdolna, i czy chcesz byc wierna na dobre i na złe?. Nie myśl ze rozwody dzis powszechne to ewentualnie... nie bierz takiej opcji. Podejmuj odpowiedzialne decyzje bo jestes tez odpowiedzialna za drugiego człowieka- małzonka.
Jesli chcesz byc z nim z miłości, to nie mysl tylko idealistycznie uczuciowo ale rozsądnie. Nie musisz podejmowac decyzji juz , nie masz 40 lat, niech czas pokaże, może Twoj chlopak udowodni ze jest zdolny do zalożenia rodziny. Nadmierny pośpiech może was pchnąc w nieprzemyslana decyzję..

(22749)
paveldata: 08.08.2012, godz: 10:14

Do Kuba 23

Jak czytam takie wpisy to mi ręce opadają. Masz 23 lata i wybaczam Ci płytkie rozumowanie. Nie jest żadnym obowiązkiem przez faceta utrzymania rodziny tak jak dla kobiety siedzenie przy garach i sprzątanie domu. Obowiązek utrzymania rodziny pada na oboje rodziców!!! I lepiej sobie to zapamiętaj, bo jak Ci żona nałoży homonto na plecy, w geście utrzymania rodziny to wtedy cofniesz te słowa z nawiązką!

Do olka 27
Spójrz na to z innej strony. Chłopak pracuje, pomaga rodzicom, bierze kredyty, a wcale nie musi. Pomyśl sobie czy nie robi tego z powodu troski? Moze i sytuacja jest niebezpieczna ale czy potrafiła byś go rzucić z powodu takiego ze nie jest stabilny finansowo? Stabilność finansowa, tylko to się dzisiaj liczy? Dla mnie to zuch chlupał i pełen szacunek dla niego i dla postawy, bo gdy będzie miał własna rodzinę to wypruje sobie żyły dla niej , tak jak teraz to robi dla ojca i matki.

Pozdrawiam
pavel

(22748)
Artii, lat 37data: 08.08.2012, godz: 09:32

Glod prawdy, piekna i milosci nie pomniejsza sie, chociaz nikt i nic na ziemi nie jest w stanie go zaspokoic calkowicie.

(22747)
dgbdata: 08.08.2012, godz: 00:16

do olka - jak sie pobierzecie to sie dowiesz jak to bedzie

(22746)
M..., lat 25data: 07.08.2012, godz: 21:54

Olka podobno prawdziwa milosci przetrwa wszystko...i chyba tak jest chociaż sama nie umiem określić słowo miłość...pisałam już że nigdy nie czulam milosci w domu od rodzeństwa rodziców więc uczę się dopiero milosci cokolwiek ona znaczy...mam 25lat i nie wiem co to znaczy...jesli go kochasz to walcz wspieraj go pomagaj mu razem dacie radę...

(22745)
Kuba, lat 23data: 07.08.2012, godz: 21:20

*Olka facet musi pracować i utrzymać rodzinę bo ma być mężem i ojcem, taka jest jego rola. Jak nie zarabia i nie daje rady tego zrobić nie powinien pchać się w poważne związki. Jakim cudem masz być spokojna skoro ten który ma zapewniać Ci bezpieczeństwo nie robi tego w najmniejszym stopniu? Pewnie nie każdy jest biznesmenem i ma kupe kasy ale utrzymanie rodziny jest OBOWIĄZKIEM mężczyzny.

(22744)
olka, lat 27data: 07.08.2012, godz: 20:06

Witam.
Jestem z chłopakiem od 2 lat ale cały czas ciężko mi tak całkowicie się otworzyć przed nim. Mówię, ze ufam ale chyba jednak nie w 100%. On jest młodszy ode mnie. Ma 22 a ja 27 lat. Czasami martwię się, że nie przetrwamy. On ma ciężką sytuację w domu. Ojciec alkoholik, nie pracuje. Utrzymuje się ze zbierania złomu itp. Mój chłopak wziął pożyczkę, aby pomóc spłacić dług za mieszkanie. Cały czas pomaga i nie starcza mu pieniędzy dla siebie... Kocham go i nie chcę go zostawić tylko z takich powodów, ale boję się przyszłości. Nie czuję się bezpiecznie w tej sytuacji. Rodzina to odpowiedzialność. Zdarza się, że jego mama pożyczają pieniądze ode mnie. Jak to będzie gdy się pobierzemy... Poradżcie mi coś proszę...

(22743)
Artiidata: 07.08.2012, godz: 09:49

Milosierny jest Pan i laskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie zapamietuje sie w sporze, nie plonie gniewem na wieki. Nie postepuje z nami wedlug naszych grzechow, ani wedlug win naszych nam nie odplaca, bo jak wysoko niebo wznosi sie nad ziemia, tak wielka jest laska Pana dla Jego czcicieli...

(22742)
pytaniedata: 06.08.2012, godz: 18:54

Do M...

Witaj,
Mi przez dłuższy czas było ciężko nazywać niektóre uczucia. Rodzice mnie nie uczyli praktycznie żadnych społecznych zachowań. Ojciec typ bierny, jakby go nie było, mama zapracowana, cały dom na głowie. Zobaczyli, że chodzę, sama jem, mówię i uznali, że jestem osobą dorosłą- gdy miałam kilka lat. Zwierzali mi się czasem ze swoich problemów małżeńskich- czasem ze szczegółami, praktycznie nie dawali mi dojść do głosu, tylko mówili i mówili. Z rówieśnikami nie mogłam się dogadać. Więc żyłam sama ja i tylko ja. Ostatnio pojęłam o co chodzi ze słowem ,,tęsknota"- cieszę się, bo w końcu połączyłam to z jakimś odczuciem :) Ciągle teraz udaję, że wiem, co i kiedy w jakiej sytuacji powinnam robić, ale nie wiem. Domyślam się, że swojego obecnego chłopaka kocham, tęsknię w końcu za kimś i się o niego martwię, gdy długo się nie odzywa. Jednak nie do końca mu też ufam, obawiam się, że jak większość facetów mnie zdradzi, albo się mną znudzi, albo coś gorszego. W każdym razie niby mu się zwierzam, niby jest z mojej strony ok, tylko nie mówię mu tego co naprawdę leży mi na sercu.

Kuba i Ja, macie rację, trzeba mówić co nie gra, póki jest to jeszcze możliwe, potem mogą się zacząć schody.
Obecnie nadal działam na zwłokę i odwlekam decyzję, po prostu nie wiem, czy on dobrze mnie zrozumie, że to ze względu na moje wartości, które mi jeszcze zostały. I w obecnej trudnej sytuacji (straciłam pracę) znów mnie nie stać na jedzenie i zaczynam się czasem kruszyć i łamać odnośnie swojego postanowienia co do nie mieszkania przed ślubem. Nie wiem czasem co robić? Oczywiście teraz znów szukam tej pracy...

(22741)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37data: 06.08.2012, godz: 15:21

Nigdy nie mysl ze kobieta zaspokoi twoje potrzeby, tylko Bog moze zaspokoic wszystkie Twoje potrzeby (Ruch Czystych Serc)

(22740)
Beatadata: 06.08.2012, godz: 10:47

pięc minut
jesli on Cie bije poniewiera dzieci to czasem lepiej odejsc zyjąc samotnie nie wdajac sie w kolejny grzeszny związek, dla dobra dzieci. Jak Monika, bo potem skutki bicia zostaja na całe zycie w dzieciach. To jest okaleczenie psychiki. Nie moze byc przyzwolenia na bicie za cenę wspolnego zycia. Muszą byc granice, mężczyzna nie moze być tyranem w małżeństwie bo to jest chore.
Bożena pisze ze mąz ukrywal sie z biciem. Ale człowiek i tak pewnych rzeczy nie widzi gdy jest zakochany, przymruża oko na jego dziwne zachowania, złe odnoszenie sie do rodziców, wybuchy złości. A potem to wszystko wychodzi we wspolnym zyciu. Twój mąz nie nadaje sie do małżenstwa z takim podejściem do bliskich. Pewne rzeczy mozna zniesc w zyciu gdy ktos wyraza odrobine dobrej woli, można a nawet trzeba sie modlic za małżonka o jego nawrócenie, ale jesli przemoc byla w jego domu i on nie zna innego modelu musiałby przyznać ze ma ten problem, uznać ze to nie jest normalne i leczyc się. Powinnas skorzystac z porady mądrych psychologów z poradni małżenskich by zgodnie ze swoim sumieniem móc podjąc własciwa decyzję. Pewnie najpierw trzeba by porozmawiac z mężem, zabrać go do poradni, pojechac na rekolekcje, na msze o uzdrowienie wewnątrzne,a potem zauważ czy widzi problem?, czy chciałby cos zmienic w sobie? czy sie stara...
bo jesli nie zamierza nic zrobić i dalej tak zyć to szkoda dzieci a TY tez bedziesz cierpiała. Nikt CI nie powie jakie jest najlepsze wyjście, czasem ludzie sie zmieniają, nawracają i da sie uratować małżeństwo nawet z alkoholizmem. Czasem trzeba przeczekać złe dni, każdy powinien miec szansę ale to ma pewne granice, nie mozna za wszelka cenę.
Sama wiesz najlepiej. Pros Ducha sw o światło aby cos Ci podpowiedział. Powierz Bogu męża jego psychikę i pros dla siebie i dla niego o właściwe rozeznanie. Takie które będzie lepszym wyjściem. najpierw modlitwa, spotkania malzenskie, wspolne msze a potem szukanie porady. A jesli juz to przerabiałaś omodliłaś, polecałaś i nic to powinnas miec jakieś światło co dalej.

(22739)
M..., lat 25data: 06.08.2012, godz: 09:37

Mam super chłopaka super mi się z nim spędza czas...ale no wlasnie jest ale...ale nie umiem otworzyć swojego serca przed nim nie wiem czemu...zastanawiam się cały czas co to jest miłość...???
Nigdy nie czulam tej milosci w domu od rodziców wręcz przeciwimie czulam że mnie nie kochają, nawet czasem miałam wrazenie że nie jestem ich córka. Nawet do tej pory tak jest nie czuje ich milosci ich troski... Bylam na pielgrzymce 8dni mnie nie było nikt z domu nie zadzwonił zapytac czy żyje jak mi się idzie. NIKT. Do koleżanek z którymi szłam codziennie ktoś z rodziny do nich dzwonił... Nikt mnie w domu nie pożegnał, obcy ludzie mnie żegnali tak miło z płaczem było mi tak miło że mało mnie znają a tak serdecznie żegnają coś pięknego...tak samo na wejsciu było... Wróciłam do domu nikt nic nie zapytał... Przykro mi bardzo było... Że na własnej rodzinie nie mogę polegać... Mam brata który przeprowadził się do miejscowości oddalonej od nas o 500km. Przyjezdza średnio co 3 tygodnie a jakie powitanie a jakie pożegnanie ma...mam 6 rodzeństwa kazdy pamięta o urodzinach każdego i jakiś drobny prezent kupujemy o moich urodzinach nikt nie pamiętał...wiem może to dziwne ale to boli jak się widzi jak jednego traktują a jak drugiego...moja babcia też to widzi czasem staje w mojej obronie i za to też się jej dostaje...teraz to odbija się na moje psychice... Nie wiem co to jest miłość jak się to odczuwa nic nie wiem nie chce chłopaka stracic ale chce go kochac...tylko co to znaczy kochac?

(22738)
Bożenadata: 06.08.2012, godz: 09:03

do pięć minut

Nikt tutaj nie zdecyduje za Ciebie, co masz zrobić-jedno jest pewne-sakrament małżeństwa to nie przemoc, strach, bicie. Dokonałaś wyboru-świadomego, widziałaś przed ślubem,że on już Cię popychał,a Ty liczylaś na to,że on się zmieni..dziewczyno-napiszę Ci na swoim przykładzie-w przeciwieństwie do Ciebie mój mąż ukrywał swoje skłonności bicia i silnego związania z matką, wytrzymałam 14 lat, mam 3 dzieci, by ratować dzieci i siebie odeszłam definitywnie od męża.Skutki życia w tym patologicznym związku odczuwam i będę odczuwać całe życie, to jest nie uniknione, po 4 latach mogę tu napisać,że pomimo wielu trudności, leczenia, zaczynam wychodzić z tego dna z Bożą pomocą, bez modlitwy, Boga nie byłoby to możliwe.W naszym kraju przemoc jest tematem "tabu", sama byłam w tej sytuacji, co inni powiedzą, ale na szczęście powstają i istnieją ośrodki pomocy takim kobietom jak my..nie jesteś sama, zgłoś się do takiego ośrodka, tam są psychologowie.Poza tym-najlepsza ostoją dla takich kobiet jak my jest najbliższa, kochająca rodzina, jeśli taka jest w Twoim otoczeniu, gdzie możesz czuć się bezpieczna ze swoją córką i która będzie z Tobą w trudnych chwilach.Sakrament małżeństwa istnieje całe życie, do śmierci,ja uciekłam od bijącego mnie męża, zajęłam się wychowaniem dzieci, skończyłam studia, a mąż?nie zmienił się, dalej jest taki, jaki był, ale ja już więcej jego bicia odczuwać nie bedę.Sama musisz dokonać wyboru swojej decyzji-zostać z nim, czy odejść,pozdrawiam.

(22737)
Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 05.08.2012, godz: 14:14

pięć minut odejdź dla dobra córeczki. Mój tato bił i wyzywał mamę a cierpię ja. Mam zaburzenia psychiczne przez tą ciągłą walkę mamy i taty. Wystarczy że mężczyzna podniesie na mnie głos odpada. Dlatego chciałam skończyć studia i robić karierę aby zapomnieć o facetach. Natury kobiety nie zagłuszę i mam doły bo nie wyszłam za mąż i nie mam dzieci. Mój tato mysli że jak jestem miła i grzeczna to jestem słabą kobietą , którą też można pomiatać Wezwałam kiedyś polcję i nie boję się tylko w mojej głowie wciąż myśli skoro mój tato jest zły to jacy są obcy mężczyźni?

Pięć minut uwierz dasz radę. Powtarzaj sobie z Bożą pomocą dasz radę a twój były niech spada na drzewo.

(22736)
pięć minutdata: 04.08.2012, godz: 22:41

wyszłam za mąż 3 lata temu, w dniu ślubu było pięknie i szczęśliwie, ale potem uderzył mnie jeden raz, potem 4 i 5 przed ślubem zdarzyło się mocne popchnięcie... pomyślałam zmieni się, przecież to Sakrament przed Bogiem zawarty przecież oboje byliśmy-jesteśmy wierzący, praktykujący... ale się nie zmienił, dalej uderzy,szarpnie, a ja nie umiem odejść, nie mam odwagi boję się wstydu w rodzinie, łudzę się że się zmieni, ale po cichu wiem że już się nie zmieni i dalej będzie bił... Co mam zrobić:( powiecie dziewczyno uciekaj wywal go z mieszkania, on nie jest ciebie wart. Tylko że ja nie potrafię tłumacząc sobie że każdy ma swój krzyż... Mam dwuletnią córeczkę jakby miała się chować bez taty, nota bene dzieckiem się nie zajmuje, nie bawi się nie przytulił nigdy, po co dziecku taki tata... Biedna malutka z jednej strony by lepiej nie miała taty niż takiego... z drugiej każde dziecko pragnie mieć obojga rodziców. Pozdrawiam wszystkich

(22735)
Tomek do Ola, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 04.08.2012, godz: 19:39

Zakładając profil.

(22734)
Xdata: 04.08.2012, godz: 19:00

Bogda
Obawiam się, że nie znajdziesz wydawcy, który zainteresowany będzie Twoim poradnikiem"Jak-wbrew własnej woli-wytrwać w stanie panieńskim,"którego fragmenty tutaj opublikowałaś, jeżeli o takowym myślałaś, oczywiście, bo jeśli piszesz tylko"do szuflady,"to nie ma sprawy...
Chociaż-czasu szkoda...Życie ucieka...

(22733)
Oladata: 04.08.2012, godz: 18:47

" Uwaga:
Od 4 kwietnia 2011 r. wpisy kierowane do działu "Poznajmy się" można zamieszczać na stronie www.dla-samotnych.pl"

w którym miejscu można zamieścić ten wpis?

(22732)
Beatadata: 04.08.2012, godz: 14:00

Ja
Nie każdy jest zdolny do docierania się i budowania zycia z drugim człowiekiem, czasem wydaje się to ponad jego psychiczne siły.

Niektórzy mysla ze samotnosc jest najgorsza. Dopiero jak wstąpią w związek przekonują się ze szczęśliwsi byli kiedyś. Samotność bezżenność tez może być powołaniem które można dobrze przeżyć , to tez sposób na zycie jeśli ma się dobre intencje. Mimo iż samotnicy wydaja się egoistami gdyz żyją najwięcej dla siebie i są niezależni, mogą znaleźć sposób na dawanie siebie innym. W biblii wspomniano ze bezżenny martwi się o sprawy Pana.. a nie jak się przypodobać małżonkowi.
Można wykorzystać czas na modlitwę za innych, za rodziny.
Jeśli Bog uzna ze moje zycie w samotności nie będzie zmarnowane tak jakby to mogło byc w małżeństwie , to przyjmuje Jego wolę. Nie można być szcześliwym tam gdzie nas nie powinno być. Gdybym uciekła od samotności w zakon zrobiłabym wielki błąd, bo nie mam powołania. Tak samo nie mogę z powodu samotności uciekać w małżeństwo by budować coś na siłę. Może nie potrafię uszczęśliwić drugiej osoby? Kto wie. Trzeba rozważyć swoje predyspozycje.

Nie wiem dlaczego niektorzy tak usilnie dążą do założenia rodziny nie znając swoich prawdziwych potrzeb, mam na mysli tych którzy potem żałują i roztrząsają dlaczego to zrobili bo nadal czują się samotni. Medialny przekaz reklamowy schemat: młoda szczęsliwa rodzina z jednym dzieckiem, która wiele osiąga, stać ich na wczasy, dobry samochód i syte święta. Wszystko mogą sobie zaplanować. Taki kolorowy model rodziny oglądamy w TV. I wydaje się ze to wszystko osiągniemy.

Optymizm jest potrzebny ale on nie wystarczy, nie wystarcza uczucia, ideały. Mysle ze trzeba mieć też rozsądek i pytac się Boga czego ON dla nas chce? Słuchac i nie wymuszać spelnienia naszych zyczeń. Bo Pan Bóg może nam to dać, ale potem nie idźmy płakać do Niego dlaczego nas nie ostrzegł przed danym wyborem czy jakąś decyzją. I to nie kwestia tego czy trafiliśmy na dobrego człowieka..ale czy poszliśmy we właściwą stronę.

(22731)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej